Un

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Un

Pisanie by Un on Pon Mar 13, 2017 9:51 pm

Imię: Un ( 運 ). Jej miano oznacza "Szczęście".
Wiek: Jest bardzo młoda jak na Shinjinkę, ma dopiero 20 lat.
Rasa: Shinjin, dokładniej Shinjinka

Wygląd:
Zobrazowanie:
Wizualnie przypomina nastolatkę, i nie jest o wiele starsza od ludzkiej dziewczyny. Mierzy około sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu przy wadze jak piórko. Zarys sylwetki typowo kobiecy, z odpowiednimi proporcjami. Jej charakterystycznymi elementami wyglądu była zdecydowanie niebiesko-granatowa skórka, różowe bujne włosy z kucykiem sięgające do lędźwi i złote oczy, chociaż u Kaioshinów wariacje kolorystyczne bywały jeszcze bardziej niezwykłe. Tak jak jej bracia i siostry ma szpiczaste uszy, przenikliwe spojrzenie, bardzo egzotyczny i eleganckie odzienie. W jej przypadku kostium składa się z ciemnopurpurowej koszulki na ramiączkach, białej kamizelki, białych spodni, ciemnopurpurowej chusty przepasanej na biodrach, takiego samego koloru buty oraz czarne rękawki na przedramionach. Nosi złotą biżuterię z granatowymi kamieniami. Jej aura wpada w granatową barwę podkreślając jeszcze bardziej nieco smerfową karnację.
Jej ukrytym elementem wyglądu jest tatuaż w kształcie symbolu 運, umieszczonym na plecach w odcinku lędźwiowym.

Charakter:
Jak zaczynam zawsze każdy opis charakteru - kobieta zmienną jest. To prawda. Un stara się być twardą osobą nie dającą sobie dmuchać w kaszę, lecz wszystko zależy z kim ma do czynienia. Mimo swojego niskiego wzrostu i dość nikłej sylwetki nie brakuje w niej wojowniczego pierwiastka. Trzyma dystans w stosunku do innych, nie szuka niepotrzebnie guza i w pierwszych odruchach prawie zawsze będzie szukać bezbolesnego kompromisu czy ratunku. Dodatkowo jest uparta jak osioł, co ma swoje dobre i złe strony. Z zalet niewątpliwie przychodzi tutaj determinacja, czy to w drobnych czy w poważnych sprawach można na nią liczyć, o ile dobrze wyargumentuje się ingerencję Kaioshinki w działaniu. Rzadko kiedy angażuje się emocjonalnie w cokolwiek, nie mniej znów - wszystko zależy od okoliczności. Nie odrzuca wyzwań, nawet jeśli przerastają jej możliwości (wtedy kombinuje ile wlezie), a jeśli nie daje rady, to bardzo niechętnie szuka wsparcia. Bo to ona ma być wsparciem, koniec i kropka!

Historia:
Narodziła się w 730 roku, z Drzewa Światła, które w tamtym roczniku nie owocowało najlepiej. W zasadzie była jedynym rocznikiem, który przetrwał, dojrzał i przyszedł na świat Kaioshinów. Stąd dostała swoje nietypowe imię i znak na lędźwiach stworzony magią Ki przez jednego ze Starszych Bogów. Bardzo wiele wymagano od młodej bogini, która chciała mieć dobrą reputację, a przede wszystkim starać się wypełniać obowiązki. Oczywiście presja boskiego, idealnego otoczenia działała stresująco na Un, ale nie marudziła, i wykonywała powierzone, drobne zadania bardzo dobrze. Najczęściej wysłuchiwała modlitw i spisywała je do grubych ksiąg, pomagała także zabłąkanym duszom nie zbaczać z kolejki do Enmy Daio, pielęgnowała kolorystykę chmur i kwiatów goszczących w Zaświatach. Miewała różne obowiązki, chociaż intuicja podpowiadała jej coraz częściej, że stać ją na więcej, że powinna czynić bardziej wyniosłe rzeczy. Takie myśli napływały do jej otwartego na różne bodźce umysłu, zwłaszcza podczas medytacji. Nierzadko zostawała na tym przyłapywana przez Kaioshina i musiała wysłuchiwać cierpliwie wykładu o tym, aby nie być zbyt dumnym i zarozumiałym.
Zauważono, że Un z roku na rok, mimo wszelkich starań i treningów, nie potrafiła dogonić starszych Bogów, a niektóre z młodszych od niej prześcigało mocą. Bogini nie popadała we złość czy w depresję, lecz była coraz mniej szczęśliwa. Mówili, iż jej egzystencja przynosi szczęście innym, tylko nie jej samej. Przekonywali się o tym w trudnych momentach, kiedy sama obecność Un stawała się natchnieniem dla innych Kaioshinów. Z dnia na dzień oddalała się również od towarzystwa jej pokroju koncentrując się jedynie na pomocy innym, słabszym istotom ze świata śmiertelnych - najczęściej zwierząt. Do tej pory nie była gotowa na zjawienie się przed obliczem istoty myślącej, lecz prędzej czy później będzie musiała zmierzyć się z bezpośrednią pomocą tym, którzy wierzą w Bogów i zanoszą do nich swoje troski i zmartwienia, lub po śmierci szukają ukojenia albo rozrywki dla wymagających wojowników.
Pewnego razu, gdy poprawiała pędzelkiem z farbą kolor świeżych tulipanów, nagle zasłabła wśród kwiecia. Znak szczęścia wyryty magią na jej ciele rozbolał ją na tyle, że nabawiła się migreny. Z pomocą przybyła ku niej zwykła dusza, zaniepokojona stanem Bogini.
- Wszystko w porządku?
Un dopiero po kilkunastu sekundach odzyskała świadomość, a gdy otworzyła oczy, to przytrzymywał ją w umięśnionych ramionach ludzki człowiek. Wzdrygnęła się tak bardzo, że aż ratownik odskoczył, a Un stanęła chwiejnie na nogach. Do tej pory nie pozwalała się nawet dotknąć duszom, a ten młodzieniec wtedy ją objął... bez skrępowania. Jakby pomoc innym także była mu doskonale znana za życia. Tak przynajmniej uwierzyła. Poprawiła kosmyk włosów spływający jej na oczy, po czym odezwała się grzecznym tonem w ten sposób:
- Chyba tak, ale nie rób tak więcej.
- Dlaczego?
Pochyliła się ostrożnie po narzędzia (tatuaż na lędźwiach piekł bardzo mocno), którymi kolorowała kwiatki jednocześnie myśląc nad odpowiedzią. Chyba nikt nie przepadał za pytaniem w stylu "dlaczego?", lecz przywykła na tyle, że coraz lepiej szło jej dobieranie argumentów. No, trochę lepiej niż ostatnio, kiedy tłumaczyła malutkiej dziewczynce, dlaczego trafiła tak szybko w Zaświaty.
- Nie chcę, aby ktokolwiek jakkolwiek miał kłopoty z mojego powodu. Do widzenia.
- Że co?... Poczekaj, nie uciekaj. Powiedz chociaż, jak się nazywasz.
Tu mężczyzna wyciągnął rękę i szybko pochwycił Boginię za rękę. Różowowłosa nieco skwasiła minę kierując uważnie spojrzenie na towarzysza i jego formę zaczepek.
- Nie jesteśmy na Ty -wtrąciła Bogini lekko zmieszana takim tonem chłopaka.
- Ale...
- ...Un, nazywam się Un.
Przerwała mu przedstawiając się, lecz tylko po to, by zyskać ułamki sekundy dla siebie. W pewnym sensie wyrwała mu się z uchwytu i zbiegła z polany, gdyż zastosowała Kai Kai tak szybko, jakby uciekała przed chordą demonów. Okazało się, że pod przebraniem zwykłej samarytańskiej duszy krył się jej przełożony, który po raz kolejny bezskutecznie pragnął zaszczepić w Bogince o wiele więcej czułości do bliźnich niż to, co sobą reprezentuje.
Inne czynności nie związane z kontaktem z istotami innymi niż Kaioshinami wykonywała sumiennie, nie mniej zdecydowanie musiała popracować nad relacjami, które nie wychodziły jej najlepiej.

Techniki:
* Ki Blast [Kiko]
* Flight [Bukujutsu]

Planeta/Miejsce zamieszkania: Planeta Kaioshinów
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Un

Pisanie by Laptor on Pon Mar 13, 2017 11:11 pm

Akcept

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1178

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach