Sauzer Tengshang

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sauzer Tengshang

Pisanie by Gość on Nie Kwi 09, 2017 5:15 am

Imię: Sauzer Tengshang
Wiek: 21
Rasa: Ziemianin

Wygląd: Przeciętna sylwetka, szerokie ramiona, sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu i gęsta, bujna, czarna czupryna, to pierwsze co można dostrzec, przypatrując się Sauzerowi. Niezbyt wydatne, ale świetnie zarysowane i niezwykle wytrzymałe mięśnie są zwykle dobrze skrywane w standardowym mundurze. Jedynie gdy chłopak ma wolny czas i zrzuca ciężkie odzienie, na rzecz wygodnych podkoszulków i dresowych spodni, można zobaczyć, że lata reżimu treningowego sprawiły, iż trudno doszukiwać się choć grama tłuszczu na jego ciele. Ot, ważący osiemdziesiąt kilogramów terminator. A przynajmniej tak był często opisywany, przez kolegów z pułku.
Chłopak jest również posiadaczem wąskich, niegdyś nigdy się nie zamykających ust, czarnych oczu i nieco ciemniejszej cery od swojej siostry, jako że sporo czasu był wystawiony na działanie promieni słonecznych. Na czole często można u niego zobaczyć zmarszczki, życie w armii nauczyło go słuchać rozkazów i nie okazywać uczuć, więc prócz tego, zwykle jest kompletnie poważny.

Charakter: Podobnie jak wielu innym mieszkańcom miasta, Armia Czerwonej Wstęgi skutecznie wyprała Sauzerowi mózg. Wiedział, że ludzie dzielą się na dwie grupy - wydających rozkazy, oraz tych, którzy je wykonują. Wiedział również, że jeśli chce kiedyś być na szczycie, nie może zadawać zbyt dużo pytań, czy też kwestionować swoich zadań. I przede wszystkim wiedział, że nie ma zamiaru spędzić całego życia na dolnym szczeblu. Dochodząc do meritum, czarnowłosy był lojalny. Jego przełożeni mogli w pełni na nim polegać. Myślał szybko i precyzyjnie, nie panikował, potrafił wspaniale rozwiązywać problemy i łatwo sobie radził z nieprzewidzianymi wypadkami. Ot, książkowy komandos. Z tego powodu, nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że Sauzer robił wszystko przede wszystkich dla siebie. To co mu przekazano, wszystko czego go tu nauczono, sprawiło, iż zapragnął stanąć na czele ów potężnej organizacji.
Chłopak jest małomówny i cichy, wręcz sprawia wrażenie zimnego. W nielicznych chwilach, gdy był na naprawdę trudnej misji i musiał wykorzystywać swe zdolności do maksimum, na jego twarzy pojawiał się cień szczerego uśmiechu. Rzadko kiedy znajduje czas na zabawę, zdeterminowany by osiągnąć swój cel. Cóż, marszałek czerwony był dość odległym "marzeniem", ale to tylko utwierdzało młodego żołnierza w przekonaniu, iż jego droga jest słuszna i powinien zintensyfikować swój wysiłek.
Z czasem, gdy zauważył, że nie jest zbyt lubiany, zrozumiał, iż powinien również dbać o wizerunek społeczny. Mimo że czuł się lepszy od kolegów i do większości czuł pogardę, to zaczął to ukrywać i próbował się z nimi zintegrować. Zaczął się również wdawać w przepychanki słowne i zrozumiał, że zwykłe interakcje z towarzyszami, również mogą stanowić swoistą formę treningu.  
Podczas krótkich okresów "słabości", wspominał dzieciństwo, przypominał sobie rodziców i siostrę. Ogarniało go wówczas na moment potężne uczucie nostalgii, które jednak szybko dusił. W końcu było to dość wstydliwe, nieprawdaż?

Historia:
Spoiler:
Sauzer był pierwszym dzieckiem państwa Tengshang. Tak przynajmniej się wszystkim wydawało, gdyż mimo iż ten fakt nigdy nie wyszedł na jaw, był owocem związku swej matki z nieznajomym mężczyzną. Jako że para była kochającym małżeństwem, nikt niczego nie podejrzewał.
Niemalże od swych pierwszych dni, chłopak cechował się ogromną witalnością. Był niezwykle hałaśliwy i wszędzie było go pełno. Z pewnością sprawił rodzicom zarówno wiele kłopotów, jak i frajdy. Niedługo przed swoimi czwartymi urodzinami, dowiedział się, iż będzie mieć siostrę. Nie do końca zrozumiał co to będzie oznaczać, więc przestał zaprzątać sobie tym głowę.
Gdy Aiko przyszła na świat, zrozumiał swój błąd. Jak się okazało, mała była jego wrogiem! Stała się nowym oczkiem w głowie rodziców, którzy teraz przestali poświęcać malcowi cały swój wolny czas. To było... oburzające! W dodatku, ów mały stwór przejawiał tendencję do rozwalania jego zabawek. Pięciolatek zapałał żądzą zemsty. Planował uprzykrzyć kompletnie życie tej małej bestyjce, która przewróciła jego świat do góry nogami. I wtedy... szczebiocząca Aiko, radośnie się śmiejąc, przyniosła mu podrasowanego robota. Wciąż nie miał ręki, ale na jej miejscu pojawiła się prymitywna kopia miecza, zrobiona z kawałków druta i prawdopodobnie żyletki. Mimo że chłopak nie wiedział, jak do tego doszło, to był wniebowzięty! Jego zabawka jeszcze nigdy nie była tak wspaniała! Spojrzał z niechęcią na małą, potem na robota i westchnął. Jego uczucia diametralnie się zmieniły. Intruz, jak się okazało, mógł być całkiem przydatny. Cóż, co prawda, jakąś godzinę później, zabawkę mu skonfiskowano, a sam dostał po łbie, za stworzenie czegoś tak niebezpiecznego, ale niczego to nie zmieniało. Aiko została oficjalnie zaaprobowana przez chłopca.

Lata mijały, dzieciaki powoli dorastały. Życie toczyło się beztrosko. Sauzer zaczął chodzić do podstawówki. Równolegle, jego mała siostra poszła do przedszkola.
Chłopak uczył się dobrze, był ciekawy świata, toteż wiedzę chłonął jak gąbka. Wciąż tryskał energią, więc uczestniczył w większości szkolnych bójek. Wracał zwykle rozradowany i chwalił się małej siostrze, utrzymując wszystko w tajemnicy przed rodzicami, rzecz jasna. Beztroska laba trwała, aż do momentu, gdy pewnego razu wróciwszy do domu nie powitało go puste mieszkanie. Sauzer nie wiedział co się dzieje, toteż wyszedł na dwór, by pobawić się z kolegami. Wieczorem, przyszedł znowu do domu i zastał zmartwionych rodziców. Jakież było jego przerażenie, gdy dowiedział się od nich, że Aiko gorzej się czuje i przez pewien czas będzie w szpitalu. Co prawda, nie miało to być nic groźnego, jednak zaburzyło idealny świat chłopca. Znowu.
Siostrzyczka wróciła do domu po potwornie cichym i nudnym tygodniu. Ale... czuła się lepiej. Znowu zaczęli się bawić i pustka w życiu malca była na moment wypełniona. Niestety nie na długo. Miesiąc później, dziewczynka zemdlała ponownie, podczas gdy ganiała się z Sauzerem po podwórku. Dzieciak był przerażony. Zaniósł siostrę do domu, cały zasmarkany i zalany łzami i krzyczał, że to nie jego wina. Jak się okazało później, faktycznie tak było. Jego siostra była podobno naturalnie słabsza od reszty. Przynajmniej tak mu powiedziano. Miał na nią uważać i nie pozwalać się jej przemęczać, czy zbyt mocno przeciążać. Od tej chwili wszystko się zmieniło.
Czarnooki Sauzer kompletnie się zmienił, a w mieszkaniu państwa Tengshang, gdzie zawsze było gwarnie i radośnie, kompletnie ucichło. Chłopak więcej czasu spędzał teraz w domu, próbując rozweselić siostrzyczkę. Ta mimo wszystko była dość radosna, co pozwoliło mu z czasem nieco zapomnieć o "rzeczywistości" i wrócić do dawnego ja, jednak nic nie było jak wcześniej. Z każdym kolejnym rokiem, coraz bardziej uwydatniała się różnica w kondycji i zdrowiu u rodzeństwa. Sauzer niemal się czuł winny, tak jakby odebrał całą witalność siostrze, gdyż on sam praktycznie nigdy nie chorował, jednak widząc, jak Aiko zachowuje dobry nastrój, sam się rozpogadzał.

Po kilku kolejnych wiosnach, dziewczyna dołączyła do szkoły, dzięki czemu teraz zwykle wracali do domu razem, a w między czasie Armia Czerwonej Wstęgi, rosła w siłę i niebezpiecznie zbliżała się do miasta. Dzieciaki były trzymane w błogiej nieświadomości, aż do tego dnia. Wracali wspólnie do domu, gdy na miasto uderzyło wojsko. Wszystko zostało przeprowadzone błyskawicznie, nieliczne jednostki stawiające opór, zostały szybko spacyfikowane i niedługo potem, armia mogła świętować triumf. Sauzer z przerażeniem obserwował wszystko, nie mając pojęcia co się dzieje. Wiedział w tej chwili tylko jedno. Musiał chronić Aiko. Musiał zabrać ją w bezpieczne miejsce. Czyli do domu.
Przekradając się i czając, udało im się dojść w upragnione miejsce, tylko po to, by powitały ich zgliszcza. Do oczu chłopaka napłynęły łzy, ale powstrzymał je siłą. W końcu mała Rock była tuż obok. Zamknął oczy. Co mógł teraz zrobić? Gdzie ją zabrać? Gdzie się schronić? Z rozmyśleń wyrwał go odgłos kroków. Odwrócił się gwałtownie, tylko po to, by zobaczyć żołnierza, który brutalnie oderwał go od siostry i zarzucił sobie na ramię. Dziewczynka upadła, a Sauzer zaczął przeraźliwie krzyczeć. Próbował kopać i bić mężczyznę, jednak ten kompletnie go zignorował i ostatecznie przyprowadził do jakiegoś budynku. W środku było kilkoro innych mundurowych, otoczonych beczącymi chłopcami. Jak się okazało, wszyscy mieli być "wychowani" na nowych, doskonałych rekrutów armii. Czarnowłosy dwunastolatek czuł się tak, jakby wszystko mu odebrano. W jednej chwili stracił dom i rodzinę. A Aiko... przecież miał ją chronić. Nie wiedział nawet czy Rock jeszcze żyje. Do oczu ponownie mu napłynęły łzy. Tym razem się nie powstrzymał.

Chłopak powoli krzepł. Nie był w stanie w żaden sposób wypełnić pustki w sercu, toteż szybko i łatwo przyjął morały wpajane przez Armię Czerwonej Wstęgi. Nie wiedział co ze sobą zrobić, toteż... był posłuszny. Całymi dniami oddawał się nauce i treningowi, często robiąc więcej niż od niego okazywano. Nie okazywał przy tym ani grama entuzjazmu i nie zawiązał żadnych przyjaźni. Nie był w stanie nic z siebie wykrzesać, był po prostu... pusty.
Po kilku latach, coś w końcu załatało jego dziurę. Wciąż nie miał nikogo bliskiego, ale to miejsce, te koszary... były miejscem, które mógł nazwać domem. Znał tu niemal wszystkich i mimo że nie do końca ich lubił, to wiedział, iż może ich ufać. Był coraz lepszy, ciężki trening przynosił znakomite rezultaty, a nowe, chłodne podejście, pomogło zyskać sobie przychylność przełożonych. Ukończył "szkołę" z wyśmienitymi rezultatami i został przydzielony do nowej, w zamyśle elitarnej jednostki, składającej się głównie z najlepszych studentów armii, dowodzonej jednak przez zatwardziałego weterana. Wspomnienia dawnych lat powoli zanikały. Ostatecznie chłopak zrozumiał w końcu, że trzeba ruszyć do przodu. Umożliwił mu to nie kto inny, jak marszałek czerwony - aktualny dowódca armii i prawdopodobnie najpotężniejszy człowiek na ziemi. Rozumiejąc to, Sauzer postanowił pójść w jego ślady. W końcu czy mogło być coś lepszego od tego? Wiedział, że nie będzie to łatwe zadanie, więc zintensyfikował swe starania. Morderczy trening zajmował teraz większość jego wolnego czasu. Szybko zauważył, iż mało który z jego kolegów mu dorównuje, mimo to żaden nie trenował nawet w połowie tak ciężko. To sprawiało, iż czuł się nieco lepiej. Wiedział, że jest od nich lepszy i że to się nigdy nie zmieni, gdyż w przeciwieństwie do nich, on miał cel. Wszystko to potwierdziło się niedługo później, gdy podczas rutynowego patrolu, jego oddział został zaatakowany i wybity niemal do nogi przez ruch oporu. Jedyną osobą, która przeżyła, był Sauzer. Wówczas też, po raz pierwszy udało mu się użyć energii Ki - w pełni nieświadomie. Z początku był spokojny. Potem widząc, jak znacznie większe siły nieprzyjaciela powoli zyskują przewagę, a kolejni członkowie jego oddziału padają, zaczął odczuwać delikatne ukłucie strachu i zwątpienia. Każdy zabity przez niego człowiek, był zastępowany przez kolejnego, a jego towarzysze powoli umierali. Został trafiony w rękę, jednak udało mu się powstrzymać szok i ból. Nim się obejrzał, jedynym żywym prócz niego, był ich dowódca, krytycznie ranny, gdyż kula przeorała mu czaszkę. Zadziwiającym było, iż w ogóle zachował przytomność. Strach został zastąpiony, przez uczucie beznadziejności i wtedy Sauzer zrozumiał, że to prawdopodobnie koniec. Zostanie zabity przez tych ludzi i ... tyle. Zginie jako zwykły szeregowiec. Jego serce na moment ponownie wypełniło uczucie pustki. Straszne, przeraźliwe i paraliżujące. Warknął. To nie mogło się tak skończyć. Nie teraz. Nie w ten sposób. Czy wszystko miało znowu runąć? I to przez jakąś obdartą bandę? Wezbrała w nim złość i instynktownie wychynął zza osłony wyciągając dłoń w kierunku nieprzyjaciela. Poczuł gwałtowny spadek siły i ze zdrowej ręki oderwał się świetlisty pocisk. Uderzył w opuszczony wrak, powodując sporą eksplozję. Sauzer nie miał pojęcia, jak do tego doszło, ale momentalnie dostrzegł szansę. Opanował drżenie, zagryzając wargi do krwi i ruszył biegiem w kierunku dowódcy. Stary twardziel o dziwo dalej się jakość trzymał. Chłopak już planował kolejne zagranie, gdy nagle... usłyszał strzały. Jak się okazało, przybyło wsparcie. Opadł za osłoną, rozluźniając się nieco. Obok dowódca stęknął i w końcu dał za wygraną. Jak się niestety potem okazało, jego stan był zbyt ciężki i zmarł podczas zabiegu.
Dwudziestoletni Tengshang, niespecjalnie się tym przejął. Najważniejsze było to, że przeżył. Pustka znów została sztucznie wypełniona. W dodatku, odkrył nowe możliwości, co go zbliżyło o krok do celu. Nie miał pojęcia czym była owa tajemnicza siła, której wówczas użył. Gdy próbował później powtórzyć to, udało mu się wytworzyć z ręki dziwne, niewidzialne uderzenie. Wyglądało to tak, jakby uderzył czystą energią. Nie miała ona fizycznej formy, w dodatku wyczerpało go to dużo bardziej, niż podczas feralnego patrolu. Postanowił póki co zostawić tę sprawę i skoncentrować się na dalszym treningu ciała.
 


Techniki:
- Ki Attack (opanował kompletnie),
- Ki Blast (póki co, nie jest w stanie wykonywać go "na życzenie").
 
Planeta/Miejsce zamieszkania: Planeta Ziemia


Ostatnio zmieniony przez Sauzer dnia Nie Kwi 09, 2017 11:02 pm, w całości zmieniany 1 raz


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sauzer Tengshang

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 09, 2017 11:02 am

Akcept

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1178

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach