Wioska Moori

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Wioska Moori

Pisanie by Admin on Wto Lis 24, 2015 1:20 pm

Wioska, której "sołtysem" jest niejaki Moori. Jest on jednym z najstarszych Nameczan zamieszkujących tę planetę, oczywiście nie wliczając do tego ich Saichoro. Populacja tego osiedla nie wygląda zaskakująco, gdyż jedynie mieszka tutaj 11 osób.
Prócz budynków mieszkalnych, znajdują się tu także pola uprawne, na których posadzone są rośliny.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Scrollo on Nie Wrz 04, 2016 8:09 pm

Dzisiejszy dzień był jednym z nudniejszych, ale czego spodziewać się po planecie, która jest neutralna, a jej mieszkańcy nie pałają nienawiścią do wszystkiego, co się rusza? Scrollo tego dnia zażywał odpoczynku, wylegując się na prowizorycznym hamaku, który stworzył na poczekaniu. Trzymał się dobrze, konstrukcja wyglądała na stabilną, więc czego chcieć więcej.
Zakładając nogę na nogę, podpierając z tyłu głowę rękami, wpatrywał się w niebo. Nigdy nie dane było mu ujrzeć nocy. Przyciemnienie nieba podczas wywołania Porungi się nie liczyło, ponieważ nie była to tak naprawdę noc.
Będąc myślami przy Porundze, zaczął zastanawiać się nad rolą Strażników Smoczych Kul. To przecież bardzo odpowiedzialna praca, zwłaszcza teraz, w obliczu możliwej wojny domowej. Ciekawe czy kiedyś i on mógłby zostać takim strażnikiem i przysłużyć się bardziej swoim braciom? Chciał być pomocny, a to byłaby chyba idealna opcja.

Po krótkim zastanowieniu, postanowił że uda się na medytację. Nic tak go nie uspokajało i relaksowało jak właśnie godzinna medytacja. Zerwał się z wygodnego legowiska i odleciał w miejsce, gdzie nikt i nic nie będzie mu przeszkadzać.

zt
avatar

Scrollo

Liczba postów : 10

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Sob Lut 11, 2017 12:02 am

Moori wyraźnie nie oczekiwał takiej odpowiedzi. Liczył zapewne na długą historię pochodzenia Shiro, lecz ten uraczył go tylko dwuzdaniowym streszczeniem ostatnich wydarzeń z jego życia, dodatkowo wymijając wiele wydarzeń. Niezadowolony Nameczanin uznał historię za nieciekawą, choć właściwie wcale taka nie była. Nie zamierzał go jednak wyprowadzać z błędu. Rozmawiać nie lubił, zwłaszcza z ledwo co poznanymi ludźmi. Ten jednak czymś go zainteresował. Nim nastała cisza, której przeszkadzał w bycie jedynie szum wiatru, stwierdził, iż spotkał już wcześniej boga. Pomimo iż jego opowieść wydawała mu się nudna, nie wydawała mu się nieprawdopodobna.Mógł oczywiście blefować, jednak udało mu się odgadnąć, że białowłosy był wciąż uczniem. A przynajmniej był nim w ostatnim rozdziale wałęsania się po bożym królestwie. Nie miał nic, co mogłoby wskazywać na jego status, kolczyki miał w kształcie złotych pierścieni, gdyż pomarańczowe mu odebrano. Być może wywnioskował to z jego młodego wyglądu, choć na najwyższych pozycjach hierarchii byli już Shinjini wyglądający jak dzieci. Lecieli tak sobie milcząc i lecieli. W tym czasie wojownik zdążył przemyśleć ogół konfliktu czasowego i doszedł do wniosku, że żadna z niech nie jest warta wsparcia. Time Patrol, mimo iż walczył w słusznym celu... to właściwie nie walczył. Kaioshini nie mieli odwagi użyć siły przeciw sile myśląc, że wszystko da się załatwić pokojowo. Ba, nie byli przyzwyczajeni na wet do śmierci, co na wojnie jest rzeczą oczywistą i codzienną. Po straceniu zaledwie dwóch żołnierzy Chronoa wpadła w ogromny szok. Co więcej, nawet przez myśl jej nie przeszło, by uleczyć konającego jaszczura. Łamacze z kolei, dążyli do swych celów wszelkimi możliwymi środkami, lecz... Oni robili to jedynie dla własnych egoistycznych zachcianek, nie licząc się z innymi. Szkoda, że nie ma jakiejś trzeciej strony, kompromisu. Organizacji, która broniłaby wolności i sprawiedliwości, lecz nie bałaby się użyć do tego mocniejszych metod. Cóż, jeśli przychodzi wybierać między dwiema beznadziejnymi opcjami, lepiej nie wybierać wcale. Nie miał zamiaru wracać do patrolu, u breakersów chciał zagościć tylko ze względu na obietnicę złożoną Shinowi. Nie chciał zresztą wspierać grupy, do której jego były towarzysz obecnie należał.
Gdy tak zamyślony przelatywał nad wyspami pięknej planety, w oddali ukazał mu się zbiór małych białych kopuł. Nie wyglądały one na naturalne zwłaszcza, że niedaleko nich znajdowały się jakieś ciemne prostokąty, najpewniej pola uprawne. Nie miał pojęcia, na cholerę Namekom uprawa roślin, skoro nie spożywają jedzenia, ale rzeczone terytorium korzonków wskazywało na to, że zbliżają się do wioski zielonoskórych. Obejrzał się na chwilę na Mooriego i przyśpieszył nieco lotu. Na tyle, by znaleźć się szybciej w tym skupisku rzeźbionych kloców, lecz tylko odrobinkę, by starzec mógł za nim nadążyć. Po chwili dostrzec już mógł więcej szczegółów, jak pręty wystające z domów, ich okna, a także pojedynczych mieszkańców. Gdy dotarł na miejsce, położył z ulgą worek na trawę, czekając aż pan w kamizelce nareszcie go otworzy, ukazując zawartość. Teraz, stojąc na ziemi mógł lepiej przyjrzeć się tutejszej cywilizacji. Cóż... wyglądało to biednie. Domków było kilka. Zarówno jak z oddali, z bliska nie wyglądały imponująco. Mieszkańców najwięcej też tu się nie znajdywało. Nie widać tu było też niczego wskazującego na szczególne rozwinięcie się tej rasy pod jakimkolwiek względem. Ogólnie przypominało to bardziej plemię, aniżeli to co sobie wyobrażał. Ale cóż, pozory mylą.
Teraz był dobry moment, by kontynuować dialog. Chciał dowiedzieć się czegoś o przybyłym tu bogu, gdyż Kaioshini zazwyczaj nie interesują się tym co się dzieje na dole, póki ktoś nie zacznie grzebać w czasie. Do reszty wieśniaków pomachał niedbale, a samego starca zapytał:
- Tamten drugi bóg. Wiesz o nim coś jeszcze?
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Haricotto on Sob Lut 11, 2017 9:36 pm

MG

Moori razem z Shiro w końcu wylądowali w wiosce. Nie była ona bogata, ale sama nacja Nameczan nie potrzebowała wiele, by żyć godnie i w zgodzie ze swoim sumieniem. Coś co dla Shinjina było biedą, dla tutejszych osób było to normą i nie wciskało się w ramy ich rozumowania jako "ubóstwo".
Worek, który musiał nieść młodzieniec przypadkiem przewrócił się, a z niego wytoczyło się mnóstwo kapusty i trochę okrągłych kamieni. Ciekawość Shiro została zaspokojona, ale czy na pewno spotkało się to z jego oczekiwaniami?
Stary Moori pomachał swoim braciom, którzy również odmachali jemu, jak i bożkowi. Słysząc pytanie chłopaka, uśmiechnął się lekko, po czym spojrzał na niego.
- Wiem, że teraz już nie jest uczniem. Czy został tym, kim chciał, pojęcia nie mam. Nie pamiętam dobrze jego imienia, chyba coś na K... - zaczął się zastanawiać, drapiąc się po swojej łysej, pomarszczonej głowie.
- Dlaczego pytasz? - zapytał po chwili, kładąc swoje ręce na swoim pasie i uśmiechając się serdecznie. Po chwili podbiegła do nich dwójka dzieci, bełkocząc coś wesoło pod nosem. Jedno z nich z wielkim zainteresowanie patrzyło się na obcego Shiro. Oczy i buzia szeroko otwarte wskazywały na to, że bóg zrobił niemałe wrażenie na chłopczyku.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1296

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Nie Lut 12, 2017 9:13 am

Cóż, Shiro spotkał się z zawodem. Miał nadzieję, że w worze znajdują się jakieś ważne ładunki czy coś w tym stylu. Ten był jednak wypchany jedynie kapustą (serio, po co im kapusta?!) i kilkoma kamuchami dla balastu. Ale w końcu co innego mogłoby się w nim znajdować? Mieszkańcy tego globu żyli sobie spokojnie, nijak bez żadnych problemów, zajęci codziennością i ogarnięci nią.
Dużo bardziej interesująca od zawartości pakunku okazała się być wypowiedź Mooriego, który chyba miał z nim wspólnego znajomego. Musiało to być dawno temu, gdyż ów bóg był wtedy jeszcze zwykłym uczniem,  gdy teraz pewnie już jest znacznie wyższy rangą. Dosłownie po wypowiedzeniu jednej litery z imienia dawnego przybysza wypowiedział jego przypuszczane imię z takim czasem reakcji, z jakim pistolet wystrzeliwuje pocisk po naciśnięciu spustu.
- Kaikon.
Nie wiedział, czemu tak nagle z nim mu się skojarzyło to imię. Może dlatego, że nie znał innego boga o imieniu na K, lub też przez to krótkie szkolenie u niego nawiązała się jakaś niewielka więź. To ciekawe, co też obecny opiekun uczniów mógł robić na Nameku. Miał na tej planecie swój test? A może też został tu wygnany? Swoją drogą byłoby to zabawne, gdyby Kaioshini wybrali sobie jedną specjalną planetę do wyrzucania podopiecznych niezdatnych do pełnienia funkcji opiekuna galaktyki. Z zamyślenia wyrwał go staruszek, pytając czemu go tak interesuje wcześniej przybyły Shinjin. Odpowiedział, ale jakby nie do niego, jeno do siebie głośno myśląc:
- Rzadko kiedy bogowie interesują się wymiarem śmiertelników, dopóki cały wszechświat nie jest zagrożony... - następnie zwrócił się już bezpośrednio do przywódcy wioski. - Kaikon był moim dawnym mistrzem jeszcze zanim... Co on tu robił? - spytał spokojnie, jednak z ledwie zauważalnym zaciekawieniem. Co też mogło przywieźć tu shinowego mentora?
Do rozmawiającej dwójki przypałętała się dwójka jakichś dzieciaków. Jeden z nich patrzył tępo na wysokiego wojownika. Minę miał, jakby chorował na ciężki przypadek zespołu karpia. Odwrócił od niego wzrok, skupiając swoją uwagę na Moorim. Uznał, że jak da bachorom znać, iż ma uch w głębokim poważaniu, to sobie zwyczajnie pójdą.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Haricotto on Pon Lut 13, 2017 11:35 am

MG

- Kaikon! - powtórzył zaraz po Shiro, uderzając pięścią w otwartą rękę i uśmiechając się szeroko. To było tak dawno temu, że nawet komuś takiemu jak Moori mogło to wypaść z głowy. Starzec poklepał dwóch małych Nameczan po głowach, po czym nakazał im odejść, by nie przeszkadzali jemu i nowo przybyłemu jegomościowi.
Na słowa o zagrożeniu wszechświata nie zareagował. Nie miał nic do powiedzenia. A może miał? Nawet jeśli, to na pewno nie byłyby słowa, które młody bożek chciałby usłyszeć.
- Co tu robił? Jeśli mnie pamięć nie myli, to został zesłany na nauki, by poznać, jak to sam powiedziałeś, śmiertelników. I ich obyczaje. To raczej nie była kara, tylko specjalne szkolenie. - uśmiechnął się serdecznie, klepiąc Shiro po ramieniu, po czym chwycił za worek i wręczył go jednemu z dorosłych Nameczan. Zwrócił się ponownie do Shinjina, uśmiechając się teraz zadziornie.
- Jeśli zostałeś tu zesłany, to w takim razie moim zadaniem jest pokazać Ci, jak wygląda prawdziwa praca! - powiedział głośniej, jakby weselej. Gdyby miał rękawy, w tej chwili zakasałby je, niestety... nie miał ich. Kątem oka zerkał na wyczyszczone pole uprawne, które tylko czekało, by znów je nafaszerować nasionami.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1296

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Laptor on Pon Lut 13, 2017 2:02 pm

Laptor po wyruszeniu w losowym kierunku w którym wyczuł większą ilość nameczan nie był zbytnio zadowolony ze swojego postępowania. Zgadzała się tylko jedna rzecz, wkurzony nawet błahostką obudził w sobie demona, który przejmując nad nim kontrolę dopuścił się morderstwa... Tak samo jak podczas przemiany o której wspomniał Shin. Jednakże Majin zmęczył się gadaniem, był inteligentny i niby potrafił wybadać sytuacje do której miał się dostosować jednak... Za dużo gadał. Spojrzał na Shina, który leciał trochę za nim, westchnął i pomyślał, że to jego wina. Jest niezrównoważony, nie mądry i jego gadanie jedynie szkodzi misji. Gdyby wyruszył z kimś poważnym nie musiałby przejmować inicjatywy i wygłaszać swoich przemów... Teraz jednakże ma się to zmienić. Laptor będzie się odzywał jak najkrócej będzie można i jak najrzadziej. Po prostu tyle by wyciągnąć potrzebne informacje. W oddali zauważył już wioskę, białe mniej więcej okrągłe domki, jakaś duża przestrzeń niedaleko z narzędziami i kilkoma nameczanami. Majin mógłby przysiąc, że gdy znaleźli się na tej planecie nie wyczuwam w tym kierunku aż tylu źródeł energii, mają zebranie? WIEDZĄ O NICH? Tuż nad wioską dopiero zatrzymał się i obniżał swój lot by zawisnąć na 10 metrach nad budynkami. Widział wszystkich nameczan i... Kogoś innego, to nie mógł być nameczan... Co więcej, nie wyczuwał nawet jego energii tak jak Shina.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1421

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shin on Pon Lut 13, 2017 2:27 pm

Shin leciał tak sobie za Laptorem i myślał nad tą całą sytuacją. Plan A jak widać nie wyszedł. Pokojowa misja zmieniła się w jakąś mini wojnę z całą rasą Nameczan. Po prostu świetna sytuacja, nie ma co. W oddali już widział nameczańskie domki i zielonych mieszkańców. Pora rozgrzesze...
-O ja pierdolę.
Shin zauważył wśród zielonków jeszcze jedną postać. Wysoką, z białą cerą. Coś nie tak było z jej ręką... Ale to musiał być On. Nikt inny, tylko on. Shin lekko się uśmiechnął.
-No to mamy pierwszego kandydata na nowy odłam Kaioshinów. Oby mnie nie zawiódł. Nameczenie mogą poczekać.
Przeleciał obok Laptora i zatrzymał się około 10 metrów za Shiro.
-Kopę lat, stary druhu. Jak życie?
Powiedział, stając z rękami za plecami. Brakowało mu kogoś normalnego. Laptor może i był dobrym towarzyszem, ale... Ale był Demonem, i pare kwestii postrzegali z innych perspektyw. Gomasu był może Makaioshinem, ale za najlepszego shnjina do towarzystwa to go Shin nie miał. A teraz zaraz przed nim stał Shiro. Jeśli wszystko pójdzie wedle nowego planu Shina, to dołączy on do ich małego teamu.
-Jeśli mógłbym cię prosić... Odejdź od tej istoty i chodź ze mną.
Po czym Shin poleciał do Laptora i zawisł po jego prawicy.
-Co robimy?-szepnął mu na ucho. Bo w sumie przylecieli tu bez jakiegoś większego planu działania, nie licząc obietnic mordów które złożyli Guru.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Pon Lut 13, 2017 4:47 pm

Odpowiedź Mooriego niezbyt zaskoczyła Shiro. Szkolił się tu, zbierał informacje o rasie, prawdopodobnie uzupełniał notatki do encyklopedii. Jednakże sam fakt, iż odwiedził to miejsce jego były mistrz był ciekawy. Najpewniej nie wybrał tej planety bez powodu. Musiał czuć do niej jakieś przywiązanie bądź też wiedzieć, jak wpłynie na młodego boga. Cóż, pożyjemy - zobaczymy.
Białowłosy już miał zacząć tłumaczyć staruszkowi że jest wojownikiem a nie rolnikiem, kiedy dostrzegł kątem oka dwa punkty na niebie przemieszczające się w stronę wioski. Uniósł głowę zasłaniając czoło ręką i przyjrzał się zwiększającym swój rozmiar kropkom. Po kilku chwilach dostrzec mógł kontury dwóch przybyszy, obaj byli umięśnieni, jednak muskulatura jednego z nich była znacznie mniej subtelna. Gdy ci znajdywali się już bliziutko nad wioską i mógł się im przypatrzeć, w jednym z nich dostrzegł typowego Majina. Wyglądał on znajomo, jednak nie mógł sobie przypomnieć skąd go kojarzył. A jako iż na co dzień nie widzi się wielkich czerwonych glutów stwierdził, że tylko mu się zdawało. Natomiast tożsamość drugiej istoty, tej o bardziej codziennych, jednak też wyćwiczonych kształtach, rzuciła mu się od razu. Bóg wie skąd, na Nameku przebywał Shin! Kaioshini naprawdę musieli upodobać sobie tę planetę. Czy ten dzień mógł być lepszy? Zyskał wolność, miecz i jeszcze zastał druha, któremu złożył obietnicę spotkania. Jego twarz, jak zwykle zresztą, ledwo zdradzała jakiekolwiek emocje, lecz teraz był w najbardziej dobrym humorze. Nie wiedział, dlaczego wszystko mu dziś przychodziło z taką łatwością. Zdrajca klanu zapewne też go zauważył, gdyż przyśpieszył lotu względem swego kolegi i stanął za Shiro. Ten się odwrócił i spojrzał mu w oczy.
Wyraźnie było widać w nim lekkie zmiany. Był szczuplejszy, może nie tak chudy jak on, ale różnicę w porównaniu do jego wersji spotkanej w królestwie bożym, było widać. Miał też podkrążone oczy, lecz z obwódką, jakby czerwieńszą. Znaczyło to, że mógł być już po przejściu pierwszej transformacji. Przywitał się jak z przyjacielem z dawnych lat i to było właściwie wszystko, co miał do powiedzenia. Dodał też sztampowe pytanie z serii "co tam?", "jak leci?". Podróżnik nie miał w zwyczaju na nie odpowiadać, lecz teraz był tak zadowolony, że uczynił wyjątek.
- Cóż, twój przyjaciel dał mi wolność -rzekł stukając palcem po jednym z dwóch kolczyków w kształcie zwykłych pierścieni - i broń - tu już nie musiał niczego wskazywać, rękojeść jego miecza wystająca spod płaszcza była doskonale widoczna. - Więc całkiem nieźle.
Ciekaw był, jak ukierunkowały się poglądy Shina, widać było, że wciąż miał status zwykłego ucznia i nie stał się jeszcze Makaioshinem, którym tak bardzo chciał być. Może też zauważył, że wszystkie strony konfliktu są w błędzie i powinna istnieć trzeci obóz, łączący zalety ich obu? Wspominany poprosił o dołączenie do niego, co Shiro bez zastanowienia zrobił i razem z nim podleciał do jego towarzysza.
- Przecież ci to obiecałem.
Teraz wisiał nad wioską razem z napotkanymi, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Zupełnie nie zwracał uwagi na Nameczan.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Haricotto on Wto Lut 14, 2017 10:35 am

MG

Shiro prowadził rozmowę z Moorim, kiedy nagle na niebie pojawiły się dwie kropki. Tymi kropkami, jak się później okazało, był spuchnięty Majin i jego wychudzony kolega Shinjin. Wyglądało na to, że Shiro i Shin znali się i ciągnęło jednego do drugiego. Czyżby to było coś więcej niż tylko przyjaźń?
Moori nie wiedział co się dzieje, ale rzucił spojrzenie swoim braciom, by byli gotowy na wszystko. Dzieci schowały się za swoimi rodzicami, wystawiając tylko głowy zza ich nóg.
- Kim jesteście? - zapytał sołtys wioski. Czyli nie był tym, do którego telepatycznie przemówił Saichoro. Nameczanin spojrzał na odlatującego Shiro, po czym zmarszczył swoje brwi. W sekundzie stało się dla niego wszystko jasne. Ci dwaj byli ze sobą w zmowie, poniekąd. Jeden obiecał coś drugiemu i teraz razem stali w przestworzach, patrząc na lud Nameczan, który był zdezorientowany tak bardzo, jak tylko można sobie to wyobrazić.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1296

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Laptor on Wto Lut 14, 2017 10:55 am

Dopóki Shin nie postanowi zwyczajnie zostawić Laptora to nic nie groziło jemu i jego przyjacielowi, którzy się skądś znali. ZARAZ! Ten drugi... Przecież Laptor widział go na tym całym żałosnym zebraniu... Wybrał zupełnie inaczej niż on i Shin więc niby czemu się "kumplują"? Za chwilę natomiast okazało się, że coś sobie obiecali, więc albo spotkanie było ukartowane chociaż obydwoje byli zaskoczeni albo to czysty przypadek, który przyśpieszył ich plan spotkania się. Jednakże Laptora to nie obchodziło.
-Zabijmy każdego kto spróbuje uciec. - Powiedział milutko do Shina po czym rozłożył dotąd skrzyżowane ręce na torsie i wylądował w takiej pozycji by większość nameczan mieć przed sobą, jednak by nikt nie stał za nim. Moori zapytał, wypadało odpowiedzieć. Rozglądnął się jeszcze za strażnikiem, pilnował jego energii.
- Mów wszystko co wiesz o smoczych kulach, gdzie są? Zapytam tylko raz - Tak jak Laptor obiecał, nie będzie już niepotrzebnie paplał jęzorem, sprawa była jasna, mają oddać kulę. Nie miał zamiaru tłumaczyć się również na jego pytanie. Przy odmowie pokaże im czynem co grozi za nieposłuszeństwo. Wystawił rękę w jakimś kierunku ładując w niej energię a karmazynowa kula energii zaczęła pojawiać się przed jego dłonią. Była wycelowana w jakiegoś randomowego nameczanina.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1421

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shin on Wto Lut 14, 2017 11:12 am

Shiro chyba nawet trochę się ucieszył z ich spotkania. Trudno było to Shinowi wyczytać z tej jego twarzy bez wyrazu. Podlecieli Do Laptora, a ten jakoś specjalnie nie kłócił się z przybyciem dodatkowego kompana. Świetnie!
-Ej Shiro, wpadłem na świetny pomysł... Co ty na stworzenie trzeciego odłamu Shinjinów? Najpierw zdam test na Makaioshina, a potem z nową mocą stworzę trzeci odłam, nie wdający się w spory z resztą. Bylibyśmy niczym Kaioshini, ale nie kulilibyśmy się w swoim królestwie jak małe cioty, tylko surowo ingerowalibyśmy w świat śmiertelników. Niezły plan nie? Ale wymyśl mi tu nazwę, bo mam pustkę we łbie.-Wyszeptał bladolicemu na ucho. Na polecenie Laptora uśmiechnął się szeroko i zaśmiał.
-Ay Ay, Captain! Widzę ty tu teraz przejmujesz pałeczkę? Tylko żeby ci coś nie odjebało jak u Guru, bo tu może być gorsza sytuacja.
Po czym poleciał razem z Laptorem, stając po jego prawicy i namierzając wszelkie energię w tej wiosce, jednocześnie obserwując wszystkich zebranych.
-Jeden krok poza obszar wioski a możecie się pożegnać z życiem. Ponoć znacie się na wyczuwaniu energii, tak jak my dwaj. Więc znacie naszą siłę. Dlatego nie radzę z nami zadzierać, bo jesteśmy już i tak podenerwowani przez jednego z waszych braci.
Powiedział do zielonków, i czekał co też zrobi Shiro. Może jednak ich zdradzi? Shin miał nadzieję że nie. Towarzystwo Shiro nie było takie złe. Lubił typa.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Wto Lut 14, 2017 12:20 pm

Wszystko wskazywało na to, że Shin doszedł do podobnego wniosku co do tej głupiej wojny. Kaioshini to frajerzy bojący się własnego cienia, Makaioshini zaś pragną wyłącznie wojen i terroru. Dwie strony popadające w przeciwne skrajności. Zamiast zachowywać w ten sposób równowagę, ci spierając się ze sobą, jeszcze bardziej pogarszając stan rzeczy. Shiro widząc, że żaden z wyborów nie jest słuszny i nie ma trzeciego, wolał nie wybierać wcale, lecz Shin zasugerował mu coś innego. By sami stworzyli trzecią stronę. Tak, to dobry pomysł. Bogowie pragnący sprawiedliwości i pokoju jak Kaio, lecz dający znać o swojej sile i niebojący się jej użyć, niczym Makaio. Widać przez drogę życia czarnowłosego, jego charakter musiał się dobrze ukształtować, od przylizanego, ogłupionego przez boską biurokrację królewskiego przydupasa, przez zepsutego do szpiku kości buntownika, aż po tę osobę, którą był obecnie. Ich ścieżki były zupełnie różne, jednak zaprowadziły ich do jednej wspólnej idei. Sprawiedliwości.
Problemem była tylko nazwa. Wiadomo, ugrupowanie bez nazwy to nie ugrupowanie. Zadanie jej wymyślenia kompan przydzielił właśnie mu. Ten położył palec wskazujący na dolnej wardze, po czym po krótkiej chwilce rzekł z zadowoleniem:
- Masaiōshini. Od sprawiedliwości, którą będziemy szerzyć.
Świat nie wiedział jeszcze, że to była historyczna chwila. W tym momencie powstał trzeci odłam boskiego klanu, stanowiący doskonałą równowagę. Grupa bogów zwanych Masaioshinami, zwalczająca imperatorów, zabójców i gwałcicieli siłą. Bo ze złoczyńcami się nie negocjuje.
Białowłosy nie wiedział jednak, co do tego wszystkiego mają Nameczanie. Nazwany przez Shina kapitanem demon celował w nich, pytając o magiczne przedmioty, wspomniane chyba na spotkaniu patrolu. Te małe kulki spełniające życzenia. Nie interesował się nimi, gdyż twierdził, że do własnych celów należy dążyć własnymi siłami, lecz nie znał ich motywów. Być może były im potrzebne do czegoś, o czym jeszcze nie miał pojęcia. Buntownik dołączył do niego, właściwie obierając tylko w inne słowa dokładnie to samo zdanie. Zwrócił przy tym uwagę na bladego, wyraźnie chcąc wiedzieć, co zrobi w takiej sytuacji. Było to zrozumiałe, w końcu w momencie ostatecznego wyboru zdecydował się dołączyć do antagonicznej strony. Nie mogli mu zatem w stu procentach ufać. Ten tylko spojrzał na wieśniaków z góry (dosłownie jak i w przenośni) dając im do zrozumienia, że nie zrobi im krzywdy, ale co się z nimi stanie ma głęboko gdzieś.
Nawet pomimo tego, że bardzo polubił obecnego Shina, nie zamierzał ślepo powtarzać wszystkich jego czynności, zwłaszcza, że nie znał celu ich działań.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Haricotto on Sro Lut 15, 2017 12:54 pm

MG

Moori zmarszczył swoje łuki brwiowe, gdyż jako takich brwi nie posiadał. Spojrzał tylko na Shiro, posyłając mu spojrzenie pełne żalu i zawodu. Widocznie każdy Shinjin miał to do siebie, że zmieniał zdanie co pięć minut.
- Smocze Kule? Do czego one są wam potrzebne? - zapytał, dopiero teraz przerzucając swoje spojrzenie na Majina. Ten drugi, podobny do Shiro, zachowywał się jakby był chory psychicznie. Raz uśmiechał się i wesoło krzyczał "ay, ay", a zaraz z miną typowo kiblową rzucał groźby w stronę Nameczan.
- Nie mamy Smoczych Kul. Pilnują ich wybrani strażnicy. Obawiam się, że niczego tutaj nie znajdziecie. - skwitował, po czym cofnął się, by zasłonić swoim ciałem dzieci. Wtedy też ponownie rzucił spojrzenie w stronę Shiro.
Żaden z obecnych nie wyczuwał przybywających energii. To tylko mogło znaczyć, że strażnik z domu Saichoro, udał się w całkowicie inne miejsce.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1296

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Laptor on Sro Lut 15, 2017 2:31 pm

Laptor uśmiechnął się na słowa o kolejnej informacji, że smocze kulę są schowane i pilnują ich strażnicy. Kolejna informacja do przodu, która mogła się przydać, jednakże Majin był całkowicie poważny i nie zamierzał pokazywać, że jest słaby psychicznie. Natychmiastowo w stronę wcześniej wycelowanego nameczanina poleciały trzy kule energii, jedna za drugą. Jeśli nie był typem wojownika zapewne nie będzie dość wytrenowany by atak przetrzymać. Po wybuchu i upadnięciu ciała, lub jego ostrym pokiereszowaniu szybko ogarnął czy jakiś śmieć nie chciałby zemsty natychmiastowej i nie ruszyć w stronę nabuzowanego Laptora czy nie kumulował energii do ataku. Jeśli tak to z uśmiechem na ustach odskakuję w górę. Jeśli nie to zwraca się do Mooriego, jednak wystarczająco głośno by inni również go usłyszeli.
- Chcielibyśmy znać dokładne położenie nazwijmy ich, smoczych obrońców. Gdzie są kulę? Ich położenie nie może być wam nieznane, na wypadek takiego wypadku jak ten, by przywrócić skutki naszych działań, podobno to możliwe prawda? Chcesz patrzeć dalej na śmierć braci? - Powiedział Laptor startując w stronę dzieciaków jeśli gdzieś tam są. Jeśli szybkość pozwala pojawia się koło nich zanim ktokolwiek zdąży zareagować (coś jak niebieski z ginyu gdy poleciał po wyrzuconą przez Krillana kulę i nawet nie zauważyli, że ruszył a miał już kulę, oczywiście w granicach rozsądku i zależnie od tego ile MG sobie wymyśli stat u tych namków) i chwyta ogonem jednego, w rękę drugiego i w drugą rękę trzeciego. Jeśli szybkość jest zbyt wolna to chwyta dzieci i nie wraca już na swoją wcześniejszą pozycję (niech MG zdecyduje).

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1421

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shin on Sro Lut 15, 2017 3:05 pm

Shin rozpromienił się wielce na myśl o Masaioshinach. Wykorzystał odpowiedź Mooriego do ogłoszenia wspaniałej nowiny.
-Dobrze wiemy, grzeszniku, iż macie informację gdzie owi strażnicy są. Chcemy byście nas o tym grzecznie poinformowali. Bo wiecie... Was grzeszny brat, Nail, nie chciał nam przekazać żadnych informacji, to samo wasz ojciec Guru. Więc ja, Dai Masaioshin Shinmasu i mój przyjaciel Majin Laptor wyjaśniliśmy sobie z nimi tą sprawę. - Oczywiście blefował na początku wypowiedzi. Nie miał pojęcia czy cokolwiek wiedzą o położeniu kul, ale co mu szkodzi? Może się okażę, że trafił?
-Masaioshinie Shiro... Jak widzisz istoty te są grzeszne, oczywiście nie wszystkie, ale większość jednak okryła się grzechem. Zacytuję ci tutaj wypowiedź, która kiedyś obiła mi się o uszy...- Shin Teleportował się do jakiego dziecka, złapał je za ciuchy, teleportował się z powrotem i podniósł je do góry za szyję.
-Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich. Nie wiem czy zrozumiałem cały przekaz dobrze, ale chyba chodzi o to, że możemy wymordować ich wszystkich. Ten mały procent dobrych Nameczan po śmierci trafi do Nieba, a przynajmniej będziemy mieć pewność że nie ostanie się żaden zły. Co ty na to, Masaioshinie Shiro? Oczyśćmy Namek ze zła. To nasz pierwszy cel, jako klanu Masaioshinów.
Shin trzymał dziecko żelazną ręką, jednak nie na tyle mocno, by się udusiło.
-Jest też druga opcja. Gdzie są kule, mówcie, to nikomu więcej nie stanie się krzywda, a my w swojej dobroci wskrzesimy zmarłych. Do tego klan Masaioshinów da wam na trochę spokój, byście sami mogli przemyśleć swe grzechy. Nie macie dużo czasu. Wybierajcie.
Przyłożył wolną rękę do piersi dzieciaka i zaczął ładować w niej energie. Jeśli ktoś go zaatakuje, zrobi małemu dziurę w klacie Ki Blastem.


____________
Użyłem dwa razy Kai Kai, -80 KI.
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Czw Lut 16, 2017 2:57 pm

Shiro zawiódł się lekko na Shinie. Nie dość, że typ od razu po założeniu ugrupowania od tak mianował się Dai Masaioshinem to wszystko wskazywało na to, iż ma być kopia Makaioshinów zwyczajnie z czarnowłosym na czele. Chciał sam stworzyć trzeci odłam, żeby jemu przewodzić, bo dojście do władzy w dwóch pozostałych jest zbyt trudne. Co więcej, ci "szerzący sprawiedliwość" mieli chyba być zwykłymi Makaioshinami z tą różnicą, że pełni hipokryzji nazywającymi się "tą dobrą stroną". Właśnie chcieli zabić wszystkich wieśniaków bo byli grzeszni, choć ledwie ich zobaczyli. Neh, przecież Enma będzie wiedział, kto z nich był dobry, więc tylko ci źli pójdą do piekła. A sam Guru i Nail zgrzeszyli, bo nie chcieli dać im kul. Co za uparte gałgany no.
No więc jako pierwszy cel super oryginalnej grupy, która wcale nie była drugimi Makaioshinami, młodzieniec postawił wybicie wszystkich Nameczan. Lub raczej oczyszczenie go ze zła. Z tego co wiedział, mieszkańcy tej planety do najgorszych bandziorów nie należeli, a zwłaszcza ten paskudny pięcioletni morderca niewinnych kotków, którego Shin trzymał w tej chwili jako zakładnika.
I oczywiście, pustelnik wyznawał zasadę "cel uświęca środki", ale nie miał pojęcia jaki był cel. Na cholerę im były te kule? Bo na razie to wyglądało, jakby obrażona księżniczka zstąpiła z zaświatów i teraz wszystkich wyrżnie w pień, bo niedobry Guru nie chciał jej kul dać. Niezbyt przekonany do tego planu wojownik przechylił głowę, uświadamiając swojego towarzysza o jednej ważnej rzeczy:
- Wiesz... Nie powiedziałeś mi jeszcze, po co nam w ogóle te kule.

Post króciutki, bo Laptor mi zaraz jajca urwie jak szybko nie wrzucę
Wcale nie - Laptor
Jajca Shiro są moje- Shin
<3 - Shiro


Ostatnio zmieniony przez Shiro dnia Pią Lut 17, 2017 12:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Haricotto on Pią Lut 17, 2017 10:56 am

MG

Pierwsi Nameczanie padli. Moori nie mógł nic zrobić, tylko patrzeć jak jego bracia są zabijani przez osoby, które przypominały rozwydrzone, bogate dzieci, które obrażają się za każdym razem, kiedy rodzicie nie zgodzą się na kupno ich zachcianki. Tak to wyglądało.
- Nikt z nas nie wie, jakie jest ich położenie. Jesteście przesiąknięci złem, dlatego nawet po naszej śmierci, nie dostaniecie swoich życzeń! Nazywacie nas grzesznikami, a sami nie jesteście lepsi! Nie ma większego grzesznika nad tego, kto grozi niewinnym ludziom i odbiera im życie! - wykrzyczał głośno, patrząc w kierunku Shina. Następnie zwrócił się do Shiro, odzywając się po chwili.
- Chłopcze, Ty na pewno nie jesteś taki jak oni. Opamiętaj się! - Moori wiedział, że nie wolno im ufać. Nawet jeśli dostaliby to czego żądali, nie było pewności, że pozostawią przy życiu resztę Nameczan.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1296

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Laptor on Pią Lut 17, 2017 11:06 am

Laptor trzymając zatem aż trójkę dzieciaków uśmiercił na miejscu tego, którego trzymał w ogonku, zwyczajnie go dusząc, jednak nie z całej siły. Dzieciak umarł w ciągu 1 minuty. Moori, reszta nameczan musieli na to patrzeć, czy mogą zrobić coś by im przerwać? A w końcu rzeź nawet się nie rozpoczęła... W końcu spojrzał na Shina, zmieniał zdanie i dziwnie się zachowywał. Z mrocznym uśmiechem na ustach zwrócił się w kierunku Shina, który lekko go zirytował:
- Jestem bardziej przesiąknięty złem niż oni, a jednak nawijasz o ich grzechach? - Laptor od razu zwrócił się do Mooriego:
- Mówisz, że źli nie mogą wypowiedzieć życzenia? Czy jesteście po prostu tak uparci, że niczym was nie przekonamy do oddania nam kul? - Laptor trzymał silnie dwójkę nameczan w swoich dłoniach gdy te zapewne się szarpały i wiły. Nie opuścił go również jego mroczny uśmieszek, który skierował wcześniej do Shina.
- GDZIE SĄ KULĘ DO CHOLERY! - Wykrzyczał zdenerwowany Majin zderzając główki malców, których trzymał w dłoniach, jednak nie tak mocno by straciły przytomność czy nawet umarły, jednakże zadrapania pojawił się w miejscu zderzenia. Laptor gdzieś tam pilnuje ciągle energii nameczan i ich przemieszczania, znikania czy rośnięcia.


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Pią Lut 17, 2017 12:22 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1421

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shin on Pią Lut 17, 2017 12:04 pm

Shin lekko przygryzł dolną wargę. Laptor to musi paplać. A było tak słodko. Póki nie gadał o tym, że jest grzesznikiem, Shin okłamywał się, że wcale nie jest hipokrytą który łazi ramię w ramię z grzesznikiem. Chociaż nie tylko dlatego starał się wmówić sobie, iż Laptor nie jest taki zły. Bał się go. Jakbyście wy, po transformacji, która niby ma was uczynić silniejszymi, czuli obok siebie energię takiego napakowanego jak byk potwora, to też ciągle czulibyście pot na karku. A Shin już mógł zaznać charakteru Laptora. Nikt inny jak właśnie różowy Majin groził Shinowi śmiercią, gdy ten chciał pójść z nim na misję od Gomasu. Ciągle miał w głowię jego słowa "Przydasz się mi". Shin bał się, że może przestać być przydatny. A wtedy skończy nie inaczej niż Nail. Martwy. Może da się odratować tą sytuację?
Co tam, Złamasku? Nie idzie po myśli, co?
*Co jest kurwa? Zaraz... Pamiętam to uczucie... Słyszałem coś podobnego podczas transfrmacji.*
A no Elo. Dobry Shin z tej strony. Serio myślałeś że całkowicie mnie wymażesz? Cóż, prawię ci się udało. Ale kiedy założyłeś nowy klan Bogów, troszku mnie wybudziłeś. W końcu macie nie być źli, a dobrzy, lecz z żelazną ręką. To jasne że nie możesz być wtedy full Evil.
*SPIERDALAJ Z MOJEJ GŁOWY*
Jakby nie patrzeć, to nasza głowa. Ale nie martw się, ja tylko na chwilę. Powiem ci jak bardzo zjebałeś i zostawię. Gadam sobie z tobą by narobić ci poczucia winy. Słodko, nie? No to od czego by tu zacząć... Zjebałeś, zjebałeś, zjebałeś. Hipokryto zasrany, zostaw tego dzieciaka i spierdalaj z tej planety razem ze swoim nowym przydupaskiem, i nie pierdol mi tu że oni wszyscy są grzeszni. Albo chociaż kurwa wymyśl coś lepszego NIŻ ZAJEBANIE CAŁEJ LUDNOŚCI NA NAMEK. Kurwa kulturki trochę. I nie mów mi, że ja jej nie mam, bo ja to ty, ty to ja, a teraz żegnaj. I mam nadzieję że więcej nie będziemy zmuszeni odbywać takich rozmów.
Shin zamrugał parę razy. Czuł się....Dziwnie. Spojrzał na dziecko w swoich dłoniach, postawił je na ziemi i popchnął w stronę Nameczan. Spojrzał na Majina.
-L...Laptor. Moje nowe stanowisko zabrania i ich zabijać. Wybacz. Mogę pomóc ci szukać kul... Ale nie mogę zabijać tych Nameczan. Wiem że brzmię dziwnie, i mi też się to nie podoba, ale to nie ty masz głosy w głowie i przeszedłeś przejebaną pod psychikę transformację. Więc ty rób sobie co chcesz, ale ja ci pomagam tylko w szukaniu kul, może walczeniu o nie i w powrocie. Wybacz.
Shin podleciał do Shiro, i odpowiedział mu na jego pytanie.
-Jak to do czego nam kule? Żeby stworzyć dla nas planetę. No wiesz, potrzebujemy bazy nie? Dodatkowo przydałoby się na niej drzewo życia... Hmm.
A jeśli ktoś się zastanawia co teraz jest w głowie Shina...
*LAPTOR NIE ZAJEB MNIE, LAPTOR NIE ZAJEB MNIE, LAPTOR NIE ZAJEB MNIE LAPTOR...*
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Pią Lut 17, 2017 1:17 pm

Okazało się, że ten plan był jedną wielką klapą. Mieli żelazną ręką karać grzeszników, gdy... Cóż, demon zarzynał kolejnych osadników, drąc się "GDZIE MOJE KULE", Shin torturował dzieciaka, wmawiając mu, jaki to grzesznik, kiedy sołtys błagał go o lisotść. Czysta hipokryzja. Nie zamierzał mieć z tym nic wspólnego. Miał nadzieję na dobrą zabawę w bohaterów, utworzenie trzeciej strony, ale to była tylko przykrywka. Osoba, która, jak mu się zdawało, podzielała jego tok rozumowania, była zwyczajnie nikczemna i zabijanie sprawiało jej przyjemność. Co więcej, isota ta najwyraźniej uważała się za geniusza manipulacji, którym wyraźnie nie była. Nie. Jego nie przeciągnie tak łatwo na swoją stronę marnymi gadkami, że bóg rozpozna swoich. Postanowił powiedzieć czarnowłosemu, że jest kretynem i udać się na spokojną tułaczkę po innej planecie, znów mając w nosie wszystko i wszystkich. Tylko jakiej? Powalczyłby chętnie z Saiyanami... A więc na Vegecie.
Już miał wygłosić krótka przemowę o oszukiwaniu samego siebie, kiedy Shin stanął na Ziemi i oddał dziecię wieśniakom, po czym... Łał, przestał być psychopatycznym zabójcą, co się stało? Białowłosy nie miał pojęcia, dlaczego ten osobnik zmieniał zdanie co pięć minut. Niech zdecyduje się, czy chce być zły czy dobry. W każdym bądź razie, zrozumiał swój błąd. Po co Kaioshini mieliby tworzyć świat śmiertelników, skoro i tak wszyscy mieliby siedzieć w zaświatach? Oświadczył, że jednak zabijanie wszystkiego co żyje nie jest takie fajne.
Shiro podrapał się po głowie. Skoro jego druh osiągnął już swoją pierwszą transformację to siła na 100% nie dorastał mu do pięt, ale na pewno będzie musiał się nim zaopiekować. Chyba był mu potrzebny. Bez niego nawet do końca życia mógł żyć z rozdwojeniem jaźni. Zleciał powoli na ziemię, stając obok kumpla. Odezwał się do sołtysa, który gdzieś tam stał:
- Jak widzisz Moori, mój towarzysz uspokoił się sam. Wybacz jego zachowanie, będziemy musieli jeszcze sporo popracować na jego stanem psychicznym...
W tym momencie ów Shinjin zaczął myśleć racjonalniej, powiedział mu także cel poszukiwania kul. Potrzebowali w końcu jakiejś bazy, nawet jeśli większość czasu będą spędzać na zabijaniu złoczyńców na innych planetach. Posiadanie jakiejkolwiek rangi do władania ludem też byłoby adekwatne, zwłaszcza że u obecnie wiodących obu stron byłoby to trudne. U Kaioshinów trzebaby się stać tchórzem, po drugiej stronie zaś, zabijać niewinne istoty.
- Moglibyśmy też poprosić o kolczyki dające nam rangę bogów. No i o wksrzeszenie zabitych dotąd Nameczan - zwrócił się do kompana. Miał nadzieję, że Laptor, który przed chwilą splamił krwią bezgrzesznych śmiertelników trawy tego globu, również uspokoi się na słowa Shina.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Haricotto on Pią Lut 17, 2017 2:13 pm

MG

Poniewierania słabszymi ciąg dalszy. Jakikolwiek ruch ze strony Nameczan nie miał sensu. Wystarczyło jedno szybsze zerwanie się z podłoża, żeby dzieciom stała się krzywda. Już i tak jedno zginęło, co wprawiło pozostałych Nameczan w wielki gniew, który przeplatał się na zmianę z żalem.
W Shinie nastąpiła nagle dziwna zmiana. Zmarnował swoje ki, tylko po to, by zaraz odstawić dziecko z powrotem na dół. Moori od razu objął dziecko swoją ręką, chowając je tym samym za sobą.
Nastała chwilowa cisza. Nagle, wszyscy zebrani, ci dobrzy, ci źli oraz ci chorzy psychicznie, usłyszeli kroki. Spokojne stukanie, które z każdą chwilą narastało. Z pobliskiego domu, wyłonił się kolejny Nameczanin. Wyglądał na zaprawionego w boju, a to dzięki licznym bliznom, które zdobiły jego ciało. Na prawej ręce miał dziwną broń, jakby rękawice. Wyszedł z budynku, uśmiechając się lekko. Stanął przed Moorim, spojrzeniem nakazując mu odsunąć się.
Spoiler:

- Oi, ale drzecie japę. Przychodzicie w gości i nie potraficie się zachować. Trochę wstyd, co nie? - przekręcił swoją głowę nieco w bok, szczerząc swoje kły, po czym spojrzał kolejno na Laptora, Shina i Shiro.
- Macie tupet. - skwitował krótko. Widać po nim było, że z natury był cwaniakiem, który niczego się nie boi i kpi sobie ze wszystkiego.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1296

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Laptor on Pią Lut 17, 2017 3:35 pm

Laptor początkowo nieco się dziwił tym co tu się dzieję, Shin przeszedł jakąś dziwną przemianę, Shiro dysponował jego życzeniami... Laptor przemilczał ich rozmowę, teoretycznie nic go ona nie obchodziła bo Laptor miał już nakreślony plan, i mogli se gadać o życzeniach i tak dalej... Sprawa była krótka, pomoc = życzenie, Laptor lubił Shina, ale to wiedział tylko on, nie miał ochoty tego ogłaszać, nie obchodziło go to jak postąpi towarzysz, jednakże jego słowa i to co się tu działo oznaczało, że zamierza walczyć z takimi jak Majin, złymi osobami... Czy to oznaczało koniec znajomości? Zaatakują Laptora? Póki jednak mieli zamiar mu pomóc nic im nie groziło z jego strony, wtedy życzenie zapewne będzie się należało, jednak ciągłe zmienianie zdania i wydarzenia, których nie mógł zrozumieć Laptor były dziwne, niepokojące. Nie miał nawet chwili by je przemyśleć w końcu przyleciał tu w innym celu a nagle w środek jego planów wbija się Shiro i przemiana charakteru Shina. Teraz usłyszeli kroki, nie skierował swojego wzroku na nowo przybyłą osobę, oczekiwał odzewu od Mooriego, jednakże gdy ten nie odpowiadał po prostu zerknął na tego, który zaczął gadać. Wyglądał dziwnie, był innego koloru, miał liczne blizny a jego prawa ręka była... jakąś bronią? To oznaczało, że jest łajzą, która dała się obić i stracił jeszcze rękę... Nail był najsilniejszy więc ten tutaj to tylko kpina wystawiona by zebrać dodatkowy czas albo jeszcze bardziej wkurwić zebranych. Dwójkę dzieciaków cisnął o ziemię, z siłą, która powinna wystarczyć do utraty ich przytomności. Byli świetnymi zakładnikami, a Majin takowych nie zamierzał tracić. Teraz nie mógł ich trzymać nameczan w dłoniach bo zamierzał zrobić to co z Nailem. Skoro nawet on nie był w stanie zareagować... To czy ten nameczanin będzie lepszy? Tak jak wcześniej Majin wystartował ze swojego miejsca w kierunku przeciwnika z zamiarem znalezienia się za jego plecami, złapania oburącz i duszenia ogonkiem, jednak nie uduszeniem. Nie zamierza pozwolić też by Shin go dobił. Jeżeli okaże się, że przeciwnik zamierza wykonać technikę, Laptor uskoczy w górę, jeśli przeciwnik będzie szybki i zrobi unik to Gumiak nie odpuszcza mu próbując wykonać jak najwięcej ciosów w twarz, jeśli przeciwnik zaatakuje go wręcz to Laptor zwyczajnie robi unik owijając się kończyną najbliżej położoną tej, której użył przeciwnik do zaatakowania by owinąć się gumą wokół niej unieruchamiając ją.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1421

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shin on Pią Lut 17, 2017 3:57 pm

Shin wysłuchiwał propozycji Shiro co do życzeń.
-Pamiętaj że mamy tylko jedno. Jedno jest dla Laptora. Niestety nie wywalczę dla ciebie jednego, bo umowa z Laptorem to umowa z Laptorem. Ej, gdzie lecimy na pierwszą Masaioshińską krucjatę? Bo jak tak spojrzeć, mamy aż dwie planety na których jest wojna. Pamiętasz? Ten ziemianin twierdził, że u nich jest nie za wesoło, a konflikt między Saiyanami i Tsufulami trwa i trwa. Ale jeśli mam być szczery, mam dość tych małp. Jestem za Ziemią.
Potem nastąpiło coś niespodziewanego. No dobra, spodziewanego, to było jasne że w końcu ktoś przyjdzie i do nich wyburzy. No i przylazł jakiś zielonek z kilkudziesięcioletnim stażem w jechaniu na ręcznym. Ta wielka łapa mówi sama za siebie, nie? I w tym momencie zaczęło się piekło. No, nie dla Shina. Dla Nameczan. Laptor znikł mu sprzed oczu, i Shin połączył fakty dość szybko. Facet stanie się Nailemv2. Ale temu Shinjin nie da się trafić. Złapał Shiro za łepetynę i upadł z nim na glebę, nisko schylając łeb swój i towarzysza.
-Temu to zawsze musi odpierdolić. Uważaj, ostatnio przy takiej akcji dostałem laserem z oczu.
W tej chwili Shin przypomniał sobie o ranie. Już praktycznie nic nie czuł. Odwinął bandaże i zobaczył dwie blizny.
-Kuso. Jebany Nail, zostawił mi pamiątke na całe życie. Ehh.
Jako iż w tej pozycji trudniej mu było obserwować Nameczan, skupił się na ich energii i obserwował wszelkie zmiany.


Ostatnio zmieniony przez Shin dnia Pią Lut 17, 2017 5:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Shiro on Pią Lut 17, 2017 5:01 pm

Shiro wysłuchał słów kompana. Ten z przykrością stwierdził, że po kule głównie wybrał się demon Laptor, a on jest tylko jego przydupasem, który mu pomaga, bo jedno życzenie dostanie w zamian.
- Będzie trzeba tak obrać życzenie w słowa, żeby za jednym razem załatwić wszystkie rzeczy.
Planował też już pierwszą wyprawę ku chwale Masaioshinów. Zapadła mu w pamięć wojna na planecie Vegeta, jednak zrezygnował z ingerencji w nią, gdyż jak stwierdził "ma już dość małp". On też uważał, że nie powinni się w nią wdawać, jednak z innych przyczyn. Drugim pomysłem była Ziemia. Tak, to był dobry pomysł. W tej krainie był ewidentny tyran, którego trzeba było wytępić. Tak przynajmniej wynikało z historii Iwaru.
- Konflikt na Vegecie jest czysto terytorialny. Bitwa o ziemię, w której żadna ze stron nie ma stu procent racji. Ziemia jest lepszym pomysłem.
Wtem, z jednego z domów wyszedł zirytowany hałasami Nameczanin. Różnił się on nieco kolorem skóry od pobratymców, rozmiarem prawej łapy też. Pokryta była ona czymś w rodzaju pancerza, czy broni stosowanej wręcz. Oświadczył wprost, iż nie podoba mu się całe to zamieszanie. Przeleciał paskudnym wzrokiem po nowoprzybyłych. Rzucił jeszcze jedną obelgę, po czym stanął gotów użyć swego oręża. Pomiatający Shinem Majin najwyraźniej nie miał zamiaru wedle prośby jego pachołka się uspokoić i zgodnie ze swoimi pierwotnymi instynktami rzucił najpierw dzieci na ziemię, później się na ciemnego wojownika. Sądząc po ruchach chciał go unieruchomić, a następnie pozbawić żywota, bo co innego mógłby zrobić demon? Pustelnik stanął w pozycji gotowej do obrony, wojownik mimo wszystko mógł się uwolnić od przytulasa Laptora, lecz bóg złapał go za głowę i padł razem z nim na piach. Już chciał go zdzielić po łbie, kiedy ten mu wytłumaczył swoje zachowanie. Ostatni razem strażnik Guru pozostawił na nim niemałe piętno... laserem z oczu. To była dobra chwila, by pochwalić się nowymi umiejętnościami.
- Z oczu powiadasz? - uśmiechnął się lekko. Podniósł przy tym głowę, wciąż leżąc na ziemi. Spojrzał na oponenta karmazynowego stwora. Jego oczy zaświeciły. Nie chciał brać udziału w walce, jednak jeśli doszło do ofensywy pana złotej rączki w jego stronę, niezwłocznie wystrzelił niewidzialną eksplodującą Ki w jego stronę. Bronić się musiał.

Jeśli Scargo jakimś cudem wyrwie się z sideł Laptora albo walnie jakiś atak, używam Invisible Eye Blasta.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 329

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Wioska Moori

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach