Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Góry

on Wto Lis 24, 2015 4:59 pm
First topic message reminder :

Nie są to do końca góry, a z pewnością nie są one takie, jak te, które występują na Ziemi. Są dużo mniejsze, ale nazwać ich pagórkami nie można.
Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko niebieska trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Jest to teren ciężki do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?

avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Pon Lip 30, 2018 11:57 pm
- Ghaaaaa - wrzasnął Sauzer, uderzając pięścią w skałę, na której wcześniej "wysadził" go Mira.
Wziął głęboki wdech po czym zamknął oczy, próbując ustabilizować puls. Nie było tak źle, aczkolwiek jego forma była daleka od doskonałej. Uderzenia w skałę, mimo że mniej niż wcześniej, wciąż bardzo bolały, przez co z trudem powstrzymał chęć do wymasowania sobie knykci.
W dodatku jego technika kompletnie kulała. Przypominając sobie początkowe treningi z ojcem, dalej miał wrażenie, że mimo prób skopiowania jego stylu walki, nie robi żadnych postępów. Niestety, nie było lepszej drogi. Nie miał mistrza, w dodatku nie zapowiadało się, by na Namek miał okazję poznać kogoś godnego tego miana. Zdecydowanie musiał się skoncentrować na próbie jak najwierniejszego odtworzenia ruchów Bardocka i na tej postawie zbudować swój styl walki.
Niepokoił go fakt, iż w ten sposób nigdy nie będzie walczyć tak skutecznie, jak jego ojciec, w końcu te ruchy nie były dla niego naturalne, ale... to musiało póki co wystarczyć.
Otarł pot z czoła, po czym rozejrzał się po okolicy. Jego trening, choć całkiem długi i hałaśliwy, nie przyciągnął raczej niczyjej uwagi, ale już zniszczenia powstałe w jego trakcie z pewnością stanowiły świadectwo działań białowłosego. Trzeba było nieco posprzątać, a potem poszukać sobie czegoś do jedzenia.

Koniec treningu
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Wto Lip 31, 2018 11:57 pm
Początek treningu

Sauzer otworzył oczy. Pierwszy dzień w nowym miejscu przyniósł dziwaczne i bardzo niepokojące odkrycia. Jak się okazało, planeta Namek posiadała TRZY słońca i nigdy się tam nie ściemniało. Zaskoczony tym faktem nie wypoczął zbytnio. W dodatku w okolicy nie było widać żadnych zwierząt, prócz dwóch dinozauropodobnych, latających stworów. No cóż... jako przybysz nie chciał ich atakować, nie zdając sobie kompletnie sprawy z ich poziomu mocy, przez co skończył z burczącym żołądkiem.
Nie miał wyjścia. Dziś, a dokładniej TERAZ musiał już zaryzykować i spróbować upolować bestię. Rzucił okiem po otoczeniu, po czym podszedł do skały i odłupał uderzeniem kawałek kamienia wielkości pięści.
Zważył go w dłoni, po czym na jego twarzy wykwitł uśmiech. Powinien był się nadawać. W dodatku powierzchnia była dość kanciasta i ostra, jego cel z pewnością musiał odczuć uderzenie czymś takim.
Usiadł w ciszy, by oczekiwać na swój przyszły obiad, jednak po chwili wahania postanowił się ruszyć. Nie miał pewności, czy jakikolwiek pterodaktyl raczy się pojawić w okolicy.
Przypomniawszy sobie z której strony nadleciał ostatni, ruszył powoli w tym kierunku. Jego plan nie był doskonały, ale jeśli pocisk rzucony przez niego nie wyrządziłby celowi żadnych szkód... cóż, białowłosy wiedziałby, że czas brać nogi za pas.
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Czw Sie 02, 2018 2:38 pm
Białowłosy otarł pot z czoła, wpatrując się w truchło leżące przed nim. Bestia była zaskakująco twarda i zawzięta, aczkolwiek mało agresywna. Czyżby samica, próbująca mu uciec i wrócić do potomstwa? To było całkiem prawdopodobne. Pierwszy z kamieni nie trafił, drugi nie zrobił na niej większego wrażenia, ale w końcu za trzecim razem Sauzer miał fart i pocisk uderzając w szczękę, zamroczył bestię. Dzięki temu mógł ją dogonić i rzucić się na nią. Wahał się tylko chwilę, widząc iż monstrum go nie atakuje postanowił zaryzykować aktywniejszą ofensywę.
Kosztowało go to sporo wysiłku, ale ostatecznie triumfował. Teraz musiał po prostu zebrać nieco drwa, by upiec mięso. Wlokąc swą zdobycz za ogon, ruszył w poszukiwaniu polanki, na której mógłby spocząć i przygotować sobie strawę.
A potem... cóż. Nie mógł więcej "marudzić". Trzeba było w końcu rozejrzeć się po planecie i ogarnąć, co tu się tak właściwie dzieje. Mimo wszystko zaskoczył go fakt, iż przez tak długi okres czasu nie natrafił na choćby jedną osobę. Czyżby na namek działo się coś niedobrego? Kąciki ust mu się minimalnie podniosły, gdy zdał sobie sprawę z tego, iż jeśli jego przemyślenia miały coś wspólnego z prawdą, to sytuacja mocno by mu sprzyjała.

Koniec treningu i z/t
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sob Sie 04, 2018 7:14 pm
Głuche łupnięcia, ciągnące się od dobrych kilku godzin w końcu ustały. Wycieńczony Sauzer otarł czoło z cieknącego potu, po czym spojrzał krytycznie na swoje dzieło. Zdołał wydrążyć jedynie symboliczny, kilkumetrowy "tunel". To był zbyt małe i zbyt wąskie jak na jego mieszkanie, ale z drugiej strony... czego się niby spodziewał? Praca była naprawdę żmudna.
Co ciekawe, dogodne miejsce na swoją nową siedzibę znalazł u podnóża góry, na której wysadził go wcześniej Mira.
Białowłosy opadł ciężko na ziemię, patrząc w niebo. Dzisiaj zbyt dużo nie zrobił, ale przynajmniej zaczął.
Przeniósł wzrok na skrwawione dłonie i zaklął. Jeśli dobrze pamiętał, niedaleko znajdowała się mała rzeczka. Podniósł się i powlókł w tamtym kierunku.
Po dłuższym marszu (z powodu powolnego tempa) dotarł w końcu na miejsce. Zanurzył opuchnięte dłonie w zimnej, rwącej wodzie i zamknął oczy. Niby szczypało, z drugiej strony był tak zmęczony, że było to nawet przyjemne. Odetchnął i po prostu zanurzył głowę w rzece, by się nieco schłodzić i jednocześnie napić.
Ku swemu zdumieniu odkrył, iż gdzieniegdzie przepływają spore ławice ryb. A więc wcale nie musiał polować na kolejnego potwora, praktycznie pod domem miał stały zapas wody i ryb. Dobrze, idealnie.
Odpoczął przez kolejną godzinkę, po czym nałapawszy kilka ryb, wrócił w kierunku swego prowizorycznego schronu, który niedługo miał zamiar nazwać nawet "mieszkaniem". Zagłębił się w płytkiej jaskini, odłożył zdobycz i ruszył na poszukiwanie drewna na opał.

Koniec treningu
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Czw Sie 09, 2018 6:25 pm
Początek treningu

Sauzer chrząknął i przetarł zaspane oczy. Mimo schronienia, spało mu się kiepsko. Jaskinia była zbyt płytka, w dodatku na gołej ziemi nie było zbyt wygodnie. Przeciągnął się, roztarł obolałe mięśnie, po czym wyszedł przed swoją prowizoryczną skrytkę, dumając co dalej. Dzisiejszy dzień też musiał przeznaczyć na straty, w końcu wypadało dokończyć schronienie, czy też bazę wypadową. Rozmasował kark, po czym ruszył nad rzekę, by się nieco obmyć i nałapać ryb na śniadanie.
Po zakończeniu "porannej toalety" wrócił do jamy. Westchnął, po czym napiął mięśnie i huknął ze wszystkich sił w blok. Z każdy dniem nabierał coraz więcej sił, mimo wszystko trening przynosił rezultaty. Chyba powinien był się cieszyć... ale cóż... marnował czas, a sam nie wiedział, ile mu go zostało, jego matka nie słynęła ze zbytniej cierpliwości. Przetarł czoło, po czym bez słowa wrócił do pracy. Jeszcze dziś zamierzał skończyć swoje nowe mieszkanie, co oznaczało, że prócz wydrążenia znacznie głębszej jaskini, będzie musiał też zając się wykonaniem prymitywnego posłania.
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sob Sie 11, 2018 7:05 am
Białowłosy młodzian wyciągnął z wody spracowane ręce. Bolały, ale czuł gdzieś tam w środku ciche i nieśmiałe poczucie dumy. Co prawda zajęło mu to niezwykle dużo czasu, prawdopodobnie większość dnia, ale mógł teraz śmiało obwieścić, że udało mu się! Jego baza wypadowa była oficjalnie skończona. Jaskinia wydrążona w naturalnej górze, głęboka na kilkanaście metrów, wysoka na jakieś trzy i szeroka na około pięć. Wejście przykryte było dużym, płaskim głazem, który miał z dala sprawiać wrażenie, iż jest jednością z resztą góry. Chłopak westchnął z zadowoleniem i ruszył do swego nowego domu ze świeżo złapaną kolacją. W oddali zamajaczyło mu schronienie. Z zadowoleniem ocenił, iż kamień blokujący wejście nie wzbudzał podejrzeń. Co prawda z bliska można było się połapać, ale cóż... lepszy rydz niż nic.
Wszedł do środka i opadł na prymitywne łóżko, zrobione ze znalezionego drewna, liści i trawy. Nie było wygodne, jednak wciąż znacznie lepsze niż goła ziemia. Teraz, gdy w końcu się zrelaksował, poczuł przytłaczające zmęczenie. Ziewnął potężnie i postanowił olać kolację. Na tę chwilę wszystko o czym marzył, to po prostu zwykły, regenerujący sen. Skoro był już jako tako urządzony, nadszedł czas na to, by w końcu rozeznać się w sytuacji. Z tą myślą, nie wiedząc nawet kiedy, odpłynął.

koniec treningu
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Nie Sie 12, 2018 8:23 pm
Sauzer odpoczywał, relaksując się na własnoręcznie stworzonym prymitywnym posłaniu. Sen był spokojny, a świeże nameczańskie powietrze sprawiło, że kiedy otworzył oczy, czuł się jak nowo narodzony. Słońce powoli wznosiło się zza błękitnozielonego pagórka, wesoło drażniąc oczy halfa swymi pierwszymi promieniami, przebijającymi się przez niewielką szczelinę między futryną, a głazem pełniącym rolę drzwi. Dookoła było cicho i nic nie wskazywało na to, żeby coś miało się zmienić. Miejsce, które mężczyzna wybrał do odpoczynku nie było zbyt często brane pod uwagę jako krajobraz, który chciałoby się oglądać przez okno. Dodatkowo, teren niezbyt nadawał się do celów mieszkalnych, co sprawiało, że nigdzie w zasięgu wzroku nie znajdywała się żywa istota. Nagle jednak stało się coś dziwnego. Ziemia zadrżała, sprawiając, że na głowę, leżącego jeszcze Sauzera spadło kilka odłamków skalnych. Sklepienie jaskini było jednak na tyle mocne, że cała konstrukcja wydawała się być w stanie przetrwać o wiele większe wstrząsy. Chwila spokoju... i kolejny wstrząs, tym razem silniejszy... co było jego powodem? Tego rozbudzony pół-saiyanin nie wiedział...
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Nie Sie 12, 2018 9:38 pm
białowłosy westchnął, gdy przez szparę nad drzwiami przebiły się promienie słońca
- cholera, nie dość że to nigdy nie jest ciemno, to jeszcze to... - pomyślał. po czym przetarł oczy i przewrócił się na brzuch, zakrywając głowę rękami. Niestety, jakby nie próbował, urocza brunetka z jego snu nie wracała. Ponownie westchnął. W zasadzie to czuł się całkiem nieźle... pierwszy raz od przybycia na Namek faktycznie się wyspał. Wrócił na plecy, przeciągnął się i ziewnął. Niestety, wybrał na to najgorszy moment. Zrobił to akurat w chwili, gdy ni stąd ni zowąd w całej okolicy zaczęła się trząść ziemia. Pech chciał, iż wstrząsy odłamały kawałek skały, który upadł mu prosto na twarz, definitywnie niszcząc poranek i przywracając chłopakowi markotny nastrój.
- Ta planeta mnie serio nienawidzi... - warknął, po czym wstał, ostrożnie obserwując sufit. Góra, którą wybrał na swoją nową siedzibę wydawała się solidna... nie powinna się była zawalić... prawda? Nie miał pojęcia, a wstrząsy powróciły, nabierając na sile. Zaklął. Zdawał sobie sprawę, że w przyszłości będzie musiał wzmocnić znacznie strop. Ruszył w stronę drzwi. Wczoraj po wszystkim był tak zmęczony iż nie zjadł niczego przed snem, toteż nie uśmiechały mu się kłopoty z samego rana, jeszcze przed śniadaniem, ale musiał reagować. Odsunął skałę służącą mu za drzwi, po czym rozejrzał się po okolicy, próbując zlokalizować źródło wstrząsów i nieco lepiej zaznajomić się z aktualną sytuacją.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Wto Sie 14, 2018 5:17 pm
MG

Kiedy wyszedł przed swoją pieczarę wstrząsy ustały. Zdawało się, że wszystko jest w porządku. No, oczywiście oprócz faktu, że był niesamowicie zirytowany i czuł się, jak gdyby zielona planeta robiła mu na złość. Po kilkunastu sekundach patrzenia na górzyste pustkowie nagle jego wzrok przykuło coś, co znajdowało się na niebie. Wyglądało dokładnie jak spadająca gwiazda, z tą różnicą, że stawało się coraz większe. Płonący obiekt pędził w kierunku ziemi, lecz po chwili zniknął tuż za horyzontem. Sauzer nie mógł dostrzec momentu zderzenia. Mógł natomiast go odczuć, ponieważ grunt pod jego stopami zadrżał po raz kolejny. Zza linii widnokręgu zauważyć dało się dym. Niby nic dziwnego, w końcu coś dość mocno łupnęło o glebę...
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 1:12 pm
Z początku wszystko wydawało się być w normie. W dodatku wstrząsy ustały! Irytacja białowłosego na kilka sekund potężnie wzrosła, jednak nim zdążył głośno zakląć, dostrzegł w końcu anomalię. Na niebie było widać niezidentyfikowany, płonący obiekt. Po krótkiej obserwacji mógł powiedzieć z całą pewnością jedno. Obiekt spadał. Bardzo szybko spadał. Sauzer starał się mniej więcej ocenić kąt, w jakim ten się porusza, jednak nim jego mózg na dobre się rozbudził, było po wszystkim. Obiekt łupnął poza zasięgiem jego widzenia, w akompaniamencie kolejnych wstrząsów. Sezam zaklął. To prawdopodobnie oznaczało, iż nie było to pierwszy obiekt, a jak na deszcz meteorów, było tego kapkę za mało. Westchnął ciężko, po czym ponownie się przeciągnął. Zdecydowanie zbyt długo się obijał. Trzeba było założyć, iż opadające obiekty były statkami kosmicznymi. Najprawdopodobniej ktoś właśnie wylądował na Namek, a to dawało najróżniejsze możliwości. Nie mógł przegapić tej okazji, jednak byłby kompletnym głupcem, gdyby pokazał się potencjalnym przybyszom. Odwróciwszy się do swego nowego mieszkanka, postawił kamień stanowiący drzwi na swoim miejscu, po czym ruszył biegiem w kierunku "lądowiska" (w chwili gdy się nieco zbliżył to zwalnia, tak by nie robić zbytniego hałasu i przede wszystkim nie wpaść na potencjalnych przybyszów, bądź... tubylców
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 1:33 pm
MG

Po chwili zastanowienia biegiem ruszył w kierunku miejsca, w którym rozbiły się latające obiekty. Inteligencja, oraz zdolność dedukcji halfa sprawiły, że uznał, iż były to statki kosmiczne. Droga do miejsca, w którym doszło do kolizji z glebą była długa, jednak przebył ją dość szybko. Po drodze zauważył kolejną smugę, która, rozświetlając na chwilę niebo przeleciała w tym samym kierunku co wcześniejsza. Wstrząs sprawił, że prawie upadł, jednak jakimś cudem udało mu się utrzymać równowagę. Był coraz bliżej. Zwolnił kroku, aby potencjalni wrogowie, nie wiedzieli o jego obecności. Z tej odległości wyraźnie widział już, co było powodem jego niechcianej pobudki. W odległości około stu metrów, wydrążone były cztery, sporych rozmiarów kratery, a w każdym z nich znajdował się identyczny obiekt.

Spoiler:


Włazy kapsuł jakby na zawołanie otworzyły się i z trzech z nich wyszli średniego wzrostu mężczyźni. Tym, na co na pewno Sauzer zwrócił uwagę, był fakt, że każdy z nich posiadał ogon. Odziani byli w prawie identyczne zbroje. Te różniły się tylko kolorem. Na twarzach przybyszów zauważyć dało się także kolejną charakterystyczną rzecz. Jedno oko każdego z nich, przysłonięte było szybką urządzenia podobnego do monoklu. Wszyscy rozciągali się, prostując swe kości. No... prawie wszyscy, ponieważ właz czwartej z kapsuł otworzył się, ale nikt nie wyszedł ze środka. Po chwili jeden ze stojących podbiegł do niej, spoważniał i odwracając się do swych kompanów pokiwał tylko głową, dając im znak, że pilot ów statku najprawdopodobniej nie przeżył podróży.
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 2:57 pm
Niedługo po tym, jak Sazuer wystartował w kierunku dziwnych obiektów, tudzież statków, pojawił się kolejny. Białowłosego przebiegł dreszcz. To już były cztery statki. Nie wydawały się zbyt wielkie, mógł prawdopodobnie założyć, że w jednym zmieści się pojedynczy pasażer, co najwyżej dwóch, ale to była jedynie czysta teoria. Zresztą... nawet jeśli był tylko jeden osobnik na kapsułę, to wciąż było już czterech potencjalnych nieprzyjaciół. Nie mógł w żadnym wypadku ryzykować odkrycia, musiał być bardzo uważny i cholernie ostrożny.
Gdy już zbliżył się nieco mógł z pewną nutką satysfakcji zauważyć, iż miał rację. Obiekty były pewną formą statków kosmicznych i każda miała tylko jednego pasażera. Trzech już zdążyło wyjść i się co nieco porozglądać. Ze swojej pozycji (zakładam że jestem jakkolwiek schowany? Jeśli nie, to staram się schować za jakąś górą/większym obiektem/etc.) syn Towy był raczej niewidoczny, toteż mógł im się spokojnie przyjrzeć. Mieli ogony! Zupełnie jak jego ojciec, Bardock... czyli musieli być Saiyanami! Robiło się ciekawie. Jak dotąd, prócz swego ojca, który do gadatliwych typków nie należał, nie miał żadnej styczności z tą rasą.
- jeśli są choć odrobinę silni jak tata... - pomyślał, czując jak po plecach przechodzą mu ciarki. Nie miał najmniejszego zamiaru przekonywać się, jaką siłą dysponują. Za to zaczęło go zastanawiać czego tu szukają. Nie pytał nigdy ojca o rodzinną planetę... wątpił w sumie, by ten mu odpowiedział, jednak nie wydawało mu się, by Saiyanie byli tutejsi.
Wyrwał się z zadumy widząc jak jeden z grupy podchodzi do kapsuły. Pokręcił tylko głową i białowłosy zdał sobie sprawę, że jest ich jednak tylko trzech. Uśmiechnął się pod nosem.
- Szkoda że nie mam ogona, mógłbym dość łatwo spróbować do nich dołączyć - przeszło mu przez myśl, po czym dalej w spokoju obserwował działania nowo przybyłych. W ten sposób mógł poznać ich zwyczaje, czy szczątkowo charakter, był ciekaw, co zrobią z prawdopodobnie martwym kolegą, a także jaki mają cel. Co prawda był zbyt daleko, by ich zrozumieć, ale zależnie od tego jak się zachowają, mógł założyć, czy znają tę planetę, czy też czują się tu mniej więcej jak on. Jeśli Ci postanowią gdzieś pójść, bądź też odlecieć, to zbliża się powoli i ostrożnie w stronę lądowiska.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 3:22 pm
MG

Sauzer zastanawiał się jaką siłą mogą dysponować przybysze. Rasę rozpoznał od razu. W końcu to właśnie z tego szlachetnego rodu wojowników wywodził się jego ojciec - Bardock. Jeden z saiyan ruszył swą ręką, dłonią dotykając urządzenia przyczepionego do jego ucha. Białowłosy usłyszał cichutkie piknięcie i ujrzał, jak głowa wojownika obraca się prosto w jego kierunku. Dosłownie ułamek sekundy później, cała sylwetka mężczyzny rozpłynęła się w powietrzu. Ogoniasty po prostu zniknął. Nie było go dosłownie nigdzie.

Co to za planeta? - usłyszał szorstki, stanowczy głos tuż zza swoich pleców. Kiedy odwrócił głowę, ujrzał dokładnie tego samego mężczyznę, który chwilę temu spoglądał w jego stronę. Ręce saiyanina założone były na piersiach, a ogon falował w powietrzu, niczym bicz. Stopa delikatnie podnosiła się i opadała z powrotem na glebę. Najwyraźniej przybysz był niecierpliwy. Mów szybko! - dodał twardo, mimo, że od zadania pytania nie minęła nawet sekunda. Pozostała dwójka wolnym krokiem zmierzała w kierunku rozmówców. Wyraźnie nie byli aż tak w gorącej wodzie kąpani. Ten, który stał najbliżej Sauzera podniósł swą dłoń i dotykając urządzenia powiedział - Szybciej! - na co dwaj ogoniaści odbili się od ziemi i przelatując pozostałą odległość stanęli tuż za swoim - jak można było przypuszczać - dowódcą.
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 3:46 pm
- Namek - wydukał kompletnie zbity z tropu białowłosy. Przed dosłownie sekundą, nieznajomy stał dobrych sto metrów dalej. Po raz kolejny w myślach przeklinał swoją słabość. Widząc potęgę ojca, a teraz tych tutaj obcych wojowników... cóż, nie było co się dziwić, że matka za nim lekko mówiąc nie przepadała. Musiał się uspokoić. To że jeszcze żył zawdzięczał prawdopodobnie tylko temu, że przybysze nie mieli pojęcia gdzie są i próbowali się mniej więcej zorientować w sytuacji. Niestety, strach i napastliwość oponenta sprawiły, iż niewiele myśląc od razu zdradził być może jedyny powód, dla którego jeszcze żył.
- Cholera, ale jesteś szybki - wykrzyknął, starając się sprawiać wrażenie podekscytowanego młodzieńca.
- Nawet nie wiedziałem co się stało! Nie zdążyłem mrugnąć a byłeś za mną! Jak to zrobiłeś? - wykrzyknął. Aktorem był niezłym, toteż szybko wszedł w rolę, faktycznie zaczynając czuć podniecenie.
- A-ale przepraszam, gdzie moje maniery. Jestem Sauzer... cholera... nigdy nie widziałem czegoś takiego! - z początku się zająknął, wracając jednak pod koniec do ekscytacji, a może i odrobiny zawiści? Nic nie mógł poradzić na ten fakt, iż jego prawdziwe emocje minimalnie się przebijały. Nigdy nawet nie śnił o takiej potędze...
Wolał nie zarzucać jednak nieznajomego zbyt dużą liczbą pytań. Wydawał się cholerykiem, więc to co mu do tej pory białowłosy zaserwował powinno było starczyć na tyle, by go nieco zbić z tropu i być może przekonać, iż jest nieszkodliwy. Więcej tekstu mogło go tylko rozsierdzić.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 3:56 pm
MG

Nieznajomy słysząc komplementy ze strony Sauzera uśmiechnął się z wyższością. To nic niezwykłego. Jesteśmy saiyanami. Potęga jest naszą standardową cechą! - odparł, wypychając do przodu swą pierś. Jestem Thoran, a to Xarotto i Maskot - dodał, ręką wskazując swych towarzyszy. Lądowaliśmy awaryjnie, jednak z chęcią podbijemy Twą planetę. Dam Ci wybór... możesz do nas dołączyć, lub zginąć... - rzekł, uśmiechając się wrednie. Kiedy zakończył wypowiadać ostatnie słowa, lekko uniósł się w powietrze owijając swój ogon dookoła bioder. To samo uczynili jego kompani. Cała trójka wpatrywała się w Sauzera z niecierpliwością oczekując jego odpowiedzi. Pogoda uległa zmianie, a pół saiyanin mógł odczuć na swojej twarzy pierwsze krople deszczu. Wyglądało na to, że niebawem rozpada się na dobre. Wiatr zaczął wiać trochę mocniej. Co za zbieg okoliczności, biorąc pod uwagę fakt w jakim położeniu właśnie się znalazł. Wydawać się mogło, że matka natura odpowiednio kreuje scenerie, aby ta była idealnie dopasowana do sytuacji...
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 4:31 pm
- To nie jest moja planeta - powiedział wyraźnie posmutniały Sauzer.
- Jestem Pluraninem - wymyślił prędko losową nazwę
- Nasza planeta została rozwalona, kilkoro z nas zdołało się ewakuować... byliśmy zbyt słabi... - umilkł, na moment, udając że próbuje się opanować.
- Jestem tu od kilku miesięcy, jednak żyłem w ukryciu, nie miałem jeszcze styczności z tubylcami - powiedział krótko, po czym pokręcił głową, jego twarz nagle stężała
- nic mnie tu nie trzyma. W dodatku będę się mógł wzmocnić pod waszym okiem... chętnie dołączę panie kapitanie! - powiedział przybierając poważną minę, po czym zasalutował. Starał się, by w jego oczach można było dostrzec determinację. Początek jego gierki zadziałał... teraz być może miał szansę uzyskać ekwipunek martwego towarzysza saiyan, co by się niezwykle przydało. Nie miał stuprocentowej pewności, ale wszystko wskazywało na to, że urządzenie które mieli na twarzy pozwalało wykrywać żywe istoty. Sauzer wyraźnie pamiętał to "pik", po którym mężczyzna błyskawicznie go namierzył. Taki bajer niesamowicie pomógłby mu w przyszłości... Z drugiej strony musiał się dowiedzieć więcej o tym ustrojstwie. Skoro pierwsi lepsi kosmici byli w stanie go tak łatwo namierzyć... to było niepokojące.

avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 4:51 pm
MG

Plutarianin... dziwne, nigdy nie słyszałem o planecie z podobną nazwą... - powiedział Thoran, podejrzliwie patrząc na Sauzera. Ale tyle ich jest... - dodał jednak po chwili, uśmiechając się lekko, po czym skinął ręką, zachęcając halfa, aby ten ruszył za nim. Zmierzali w miejsce, w którym niedawno wylądowały saiyańskie kapsuły. Nasz kompan... - rzekł wojownik, a jego głowa skinęła w stronę kosmicznego statku z którego wcześniej nikt nie wyszedł. Nie przetrwał podróży, odniósł zbyt duże rany na naszej misji. Możesz wziąć jego zbroję i scouter. Jemu nie będą więcej potrzebne - dodał. Wewnątrz kapsuły syn Towy mógł zauważyć kolejnego saiyanina. Od innych członków swojej drużyny różnił się tym, że w jego prawej piersi znajdowała się sporych rozmiarów dziura, z której sączyła się jeszcze krew. Oczy trupa były puste, a usta otwarte, tak jakby tuż przed śmiercią chciał wypowiedzieć swe ostatnie słowa. Zanim wyruszymy odnaleźć tubylców... powiedz, co dokładnie stało się z Twoją planetą? - zapytał Thoran, a oczy całej trójki z ciekawością zwróciły się w stronę mężczyzny.
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 5:14 pm
- Pluranin - powiedział ze smutnym uśmiechem.
- Nie jesteśmy... - urwał i posmutniał
- nie byliśmy agresywnym ludem, ani nie było nas też specjalnie dużo, dlatego pewnie o nas nie słyszałeś - powiedział. Nie wiedział, czy błąd przybysza był celowy, czy też przypadkowy, jednak wolał uważać na takie zagrania... Plus sam musiał utrwalić nazwę, by później nikt go nie zaskoczył. Ruszył ochoczo za Thoranem, który prowadził go do kapsuły. Pilnował się, by na jego ustach nie pojawił się uśmiech. Jeszcze nie teraz... wszystko wskazywało na to, że zaraz dostanie co nieco...
- Nie pochowamy go? - spytał cicho, gdy mężczyzna zaproponował mu przejęcie ekwipunku. Deklarował, iż pochodzi ze spokojnej rasy, toteż uznał, iż pytanie będzie na miejscu.
Niezależnie od odpowiedzi, zdjął z pewnym wahaniem i w miarę powoli zbroję z trupa, po czym sięgnął po urządzenie.
Gdy już je przywdział, zauważył zaskoczony, iż zbroja jest w jego rozmiarze. Po raz pierwszy od dawna szczęście się nieco do niego uśmiechnęło.
W tym momencie jednak został usadzony na ziemię kolejnym pytaniem. Musiał uważać, Ci ludzie byli wojownikami... W dodatku raczej swobodnie podróżującymi w kosmosie, byli z pewnością na wielu planetach.
- Wyglądali podobnie do mnie, czy też do was, ale mieli różne dziwaczne kolory skóry. Była ich cała armia, chyba kilkadziesiąt osób? Nie wiem dokładnie, jak wcześniej wspomniałem, byliśmy pokojowym ludem, mieliśmy kilka silnych osób, ale nikt nie potrafił walczyć. Po pierwszych eksplozjach większość spanikowała i zaczęła uciekać, to była po prostu rzeź - powiedział cicho, opuszczając oczy. Zacisnął pięści.
- Właśnie dlatego dziękuję za szansę! Gdybym wtedy był silniejszy... Jestem pewny, że Wy byście bez problemu odparli ten atak! - wykrzyknął z poważną miną, układając sobie wszystko we łbie. Kapitan wydawał się póki co jak większość choleryków, dość prostym osobnikiem, ale reszta jak dotąd głosu nie zabrała. Musiał cały czas być czujny i uważać, by nie popełnić żadnego błędu.
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 15, 2018 6:46 pm
MG

Saiyanie z ciekawością przyglądali się Sauzerowi, kiedy ten opowiadał historię zniszczenia swojej planety. Kiedy zakończył, dowódca całego oddziału powiedział tylko - Cóż... słabi zawsze mają pod górkę - po czym po raz kolejny nacisnął przycisk na swoim scouterze, obracając się dookoła. Nagle spojrzał w niebo. Co jest... ? - mruknął do samego siebie. Odczyt zupełnie jakby to była... - nie musiał kończyć, ponieważ w atmosferę Namek wleciała właśnie kolejna kapsuła. Ewidentnie zmierzała dokładnie w kierunku w którym wszyscy stali. Odskoczyć! - Thoran natychmiast wydał rozkaz.

Uderzenie było potężne. Po zderzeniu z glebą planety, w górę podniosła się ogromna chmura pyłu, która przetoczyła się przez pagórki, zahaczając o czwórkę wojowników i sprawiając, że ich zbroje pokryły się kurzem. Thoran pierwszy znalazł się przy kapsule, której właz otworzył się na oścież. Szybko! To nasi! - krzyknął, machając swą ręką w stronę Sauzera i pozostałych. To, co znajdowało się w środku zaskoczyć mogło niejednego. W środku kapsuł były dwie osoby. Upchnięte tak, jakby ktoś na siłę ich tam wcisnął. Dodatkowo, ich ciała pokryte były sporą ilością krwi, która wylewała się z ran na ciele jednego z nich.

Spoiler:

Mężczyzna, który, chyba tylko cudem zmieścił swój miecz wewnątrz kapsuły był przytomny. Jego twarz jednak wyglądała tak, jakby chwilę temu wsadził ją do smoły. Nie... nie była czarna. Była w połowie wypalona. Nawet teraz, dało się jednak ocenić, że niegdyś był całkiem przystojnym chłopakiem. Bez problemu ocenić można było również, że do wypadku doszło niedawno. Rana w barku szermierza krwawiła jeszcze, a strużka krwi powoli spływała po jego zbroi. Jego towarzysz był w dużo gorszym stanie. Leżał nieprzytomny, a w jego ciele znajdowało się mnóstwo odłamków, sprawiających, że z każdą sekundą tracił coraz więcej krwi. Szybko! Potrzebujemy medyka, inaczej on umrze! - rzucił, nie przedstawiając się nawet. Na szczęście po drodze, kapsuła wykryła Waszą obecność. Niestety, urządzenia do komunikacji szlag trafił, ale udało nam się wylądować tam gdzie Wy! Gdzie jest lekarz!? - wykrzyknął. Widać było, że bardzo zależy mu na życiu swojego towarzysza. Natychmiast wyruszyć i znaleźć medyka! Podbój zostawimy na później, na razie musimy go uratować! - Thoran wydał rozkaz, samemu klękając przy rannym saiyaninie i rękoma próbował choć trochę zatamować krwawienie. Chwilę wcześniej Sauzer mógł zauważyć jak tuż przed wydaniem rozkazu saiyanin nacisnął przycisk na swoim scouterze, a na jego szybce pojawiły się jakieś liczby.
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sob Sie 18, 2018 12:25 am
Sauzer był przez krótki moment zaniepokojony, jednak po chwili mógł odetchnąć z ulgą. Thoran na szczęście łyknął jego historyjkę, mimo iż ta najwyższych lotów nie była. Nie miał jednak dużo czasu na triumf. Dosłownie sekundę później zaczął się rozglądać i majstrować w swoim scouterze, a potem...
Słysząc okrzyk, białowłosy niewiele myśląc, rzucił się do tyłu. Ogłuszający huk, half aż machinalnie zasłonił oczy, po czym gdy tylko zdołał zrozumieć co się dzieje, dowódca majstrował już przy nowo przybyłej kapsule.
- zdecydowanie robi się ciekawie - pomyślał syn Towy, widząc jak jego nowy szef przywołuje do siebie swą grupę. Wracając do swej roli, czym prędzej podbiegł do kapsuły, robiąc zaaferowaną minę.
- Co się dzieje?! Mogę jakoś pomóc? O KURWA - wykrzyknął dobiegając, po czym zaklął widząc stan dwójki Saiyan. Cóż, żaden z nich zbyt ciekawie nie wyglądał i Sauzer wątpił, by zdołali im pomóc, jednak z ust Thorana padł dość wyraźny rozkaz. Chłopak westchnął (oczywiście w duchu), po czym chwilę jeszcze poczekał, by zobaczyć gdzie lecą protegowani jego nowego szefa. Przez chwilę się wahał, po czym postanowił dodać coś, nim sam wyruszy.
- Kapitanie, możesz spróbować wypalić mu rany, będzie kurewsko boleć, ale powinno zatamować krwawienie! - krzyknął, po czym poleciał w bliżej nieokreślonym kierunku. Cóż, teraz w końcu miał okazję, by przepadać nowe cacko. Gdy tylko znalazł się poza polem widzenia któregokolwiek z saiyan, kliknął na guzik, pamiętając jak wcześniej zrobił to dowódca, po czym skoncentrował na odczytach urządzenia, obracając się dookoła
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sob Sie 18, 2018 9:56 pm
MG

Sauzer był zaciekawiony całą sytuacją. Ekspresja z jaką okazał jednak swe przejęcie, zdecydowanie zasługiwała na oscara. Jego pomysł, żeby przypalić rany Lottusa, przyjęty został z aprobatą. Dowódca, utworzył w swej dłoni ki blasta i prawie natychmiast rozpoczął zabieg. Ból, o którym białowłosy wspomniał byłby zapewne nie do zniesienia. Na szczęście na korzyść operowanego wpływał fakt, iż był całkowicie nieprzytomny. Po chwili syn Towy odleciał kawałek i wcisnął guzik na swoim scouterze, skanując tym samym teren dookoła siebie. Na ekranie przed swoim okiem ujrzeć mógł spore skupisko żółtych kropek, które, jak nietrudno było się domyślić, obrazowały zapewne egzystujące na tej planecie formy życia. Sauzer! Xarotto! Maskot! Na co Wy kurwa czekacie? - krzyknął dowódca, nie spuszczając oczu z lśniącej kuli energii, którą to ze spokojem przesuwał tuż nad ranami dowódcy grupy Lotos. Lećcie poszukać medyka! Natychmiast! - krzyczał, mimo, że jego ciało było skupione, a każdy ruch ręki wykonywany z chirurgiczną wręcz precyzją. Trzymajcie się razem w razie gdybyście napotkali kłopoty. Cały czas bądźcie w kontakcie... - wolną ręką puknął w swój scouter. Dla halfa znaczyć to mogło tylko jedno - urządzenie, które otrzymał w prezencie, służyło również do komunikacji. Dwaj saiyanie prawie natychmiast znaleźli się przy białowłosym i jak na zawołanie uruchomili skanery, obracając się dookoła, zupełnie tak, jak wcześniej zrobił to Sauzer. Tam! - powiedział Maskot, ręką wskazując kierunek. Spore skupisko, to pewnie jakieś miasto lub wioska...
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Pon Sie 20, 2018 10:24 pm
Sauzerowi nie było dane na spokojnie rozeznać się w sytuacji, gdyż niestety Thoran cały czas miał baczenie na swój zespół. Szybko skrzyknął resztę ludzi, każąc im dołączyć do białowłosego, po czym kazał im być w kontakcie. Cóż, Sauzer prawdę powiedziawszy liczył na to, iż da radę pozostać jeszcze przez jakiś czas incognito, ale Ci saiyanie byli naprawdę potężni. Z drugiej strony, czy gdyby wpadł w kłopoty, postanowiliby mu pomóc? Zdecydowanie musiał zachować stałą czujność. W czasie gdy dwójka jego nowych towarzyszy rozglądała się po okolicy, w poszukiwaniu śladów życia, on jeszcze raz włączył urządzenie, zastanawiając się jak ono działa. Skierował je tym razem na swoich towarzyszy. Wykrywało istoty tylko za pomocą żółtych kulek? Czy może dawało więcej danych? Musiał to wiedzieć, w razie gdyby chciał udawać nieprzytomnego, bądź rannego. Niestety, wiele czasu na dumanie nie miał, żołdacy szybko zlokalizowali to samo co on (a przynajmniej tak zakładał, widząc wskazany przez nich kierunek), po czym trzeba było ruszać. Starał się trzymać za nimi, nie w jakiejś wielkiej odległości, by nie wydawało się to podejrzane, ale jednak wolał nie pokazywać się jako pierwszy. Cóż, najchętniej kontakty z tubylcami zacząłby w inny sposób, ale w sumie... co mu szkodziło. Przynajmniej póki co nie mieli złych zamiarów. Lecąc do celu, postanowił jeszcze raz wykorzystać nową zabawkę. Wcisnął guzik znajdujący się na scouterze i tym razem dokładnie starał się przyjrzeć swym towarzyszom.
prawdopodobnie z/t?
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Góry

on Sro Sie 22, 2018 10:31 am
MG

~~Sauzer~~

Kiedy wojownicy podlecieli do Sauzera, ten skierował na nich swój scouter i puknął w jego bok. Urządzenie zapikało i wyświetliło na swoim ekranie cyfry. Pół saiyanin bez problemu mógł domyślić się, że obrazują one moc wojowników. Sprawdzasz naszą siłę? Zabawne... - powiedział Maskot, również wciskając przycisk na swoim detektorze. Hahaha... - zaśmiał się - Uważaj, żeby nie zabił Cię jakiś mocniejszy podmuch wiatru! - po chwili jednak spoważniał. Czekała ich misja, a czas zdecydowanie nie był po stronie wojowników. Ruszyli... zbliżali się w stronę wioski Naraki. Gdyby wiedzieli, jaką politykę bezwzględny nameczanin prowadzi, zapewne zrezygnowaliby z wyprawy. Nagle Xarotto zatrzymał się, a po jego skroni spłynęła kropla potu. W naszą stronę lecą trzy osoby. Jeden z nich nie jest żadnym zagrożeniem, ale Ci dwaj, którzy mu towarzyszą... mają po 1700 jednostek mocy!!! - rzekł z lekkim strachem w głosie. To nic, w razie czego przemienimy się w Oozaru... poza tym, mamy tylko znaleźć lekarza... - odpowiedział mu Maskot. Ton jego wypowiedzi wyraźnie sugerował, że jest o wiele bardziej doświadczony od swojego młodszego kolegi.

~~Kekke~~

Kiedy tylko opuścili wioskę swojego wodza, prawie natychmiast ruszyli w stronę, gdzie znajdowali się, niewiadomego pochodzenia, przybysze. Kekke miał delikatne problemy, aby dotrzymać tempa swoim towarzyszom, jednak Ci dostosowali prędkość zarówno do niego, jak i do małego Colopiego. Wyczuwam trzy osoby zbliżające się w naszym kierunku. Jeden z nich jest dość silny, jednak nie powinni stanowić żadnego zagrożenia. Przygotujcie się do starcia! - rzekł Salario, szczerząc swoje kły. Po jego minie dało się zauważyć, że nameczanin naprawdę cieszy się na myśl oczyszczenia swej rodzimej planety z nieczystej krwi, bezprawnie panoszącej się na ich terenie. Polityka prowadzona przez Narakę sprawiła, że ksenofobia i rasizm była zakorzeniona naprawdę głęboko w sercach jego dzieci.

...

Obydwie grupy dojrzały się nawzajem. Co prawda odległość jaka ich dzieliła wynosiła około 500 metrów, jednak już teraz odczuć dało się napięcie wiszące w powietrzu. Czego było zwiastunem? Nowej przyjaźni, czy też bezwzględnego starcia na śmierć i życie?
avatar
Sauzer
Liczba postów : 40

Re: Góry

on Sro Sie 22, 2018 12:21 pm
Działania białowłosego nie zostały niezauważone i po chwili jeden z Saiyan również zbadał jego poziom mocy. No i cóż... mógł się tego spodziewać, ale i tak zabolało. Zabolało cholernie, ledwie się powstrzymał, by nie pieprznąć w tę wyszczerzoną gębę, jednak musiał nad sobą panować. Każdy z tego oddziału był dla niego prawdopodobnie zbyt silny, w dodatku utrzymywali stałą łączność... ewentualna zdrada musiała być bardzo dobrze zaplanowała. Zrobił smętną minę i opuścił głowę
- Wiem, że jestem słaby... właśnie dlatego oni zginęli - powiedział pod nosem, jednak dość głośno, by kpiący saiyanin to usłyszał. Cóż, akurat faktycznie czuł niewysłowiony żal, jeśli chodziło o to, jak bardzo jest słaby, więc wiele udawać nie musiał w tej sytuacji.
Przez chwilę lecieli w milczeniu, jednak dość szybko został zmuszony, by zatrzymać sie w powietrzu widząc jak Xarotto robi to samo tuż przed nim. Słysząc jego słowa, zmarszczył brwi. Zaraz... ile pokazał wcześniej Scouter? 1300 dla Mascota i 950 dla Xarotto? Widząc reakcję silniejszego z dwójki saiyan, gdy ten przebadał poziom Sauzera, on najprawdopodobniej miał nawet mniej niż to 950... A tu rzekomo lecieli do nich nameczanie, gdzie dwójka z nich miała siłę na poziomie 1700? Nacisnął guzik, by zbadać okolicę i spróbować zlokalizować wspomnianą grupę, a także przebadać ich poziom mocy. Niezależnie od tego czy mu się to udało, czy też nie, nacisnął ponownie guzik
- Kapitanie, słyszy mnie pan? - rzucił przejętym głosem
- Za chwilę nastąpi kontakt z tubylcami! Jest ich trzech, są silniejsi od nas, będziemy negocjować - zdał szybki raport, a przynajmniej miał nadzieję, że zdał. Nie miał pojęcia, czy właśnie w ten sposób działała komunikacja za pomocą scouterów. Pozostawała też kwestia Oozaru... Czym była ta... "przemiana", o której wspomniał Mascot? Nie przypominał sobie, by jego ojciec kiedykolwiek tego używał. Sprawa była warta do przebadania. Wciąż puszczając dwójkę Saiyan przodem, leciał w kierunku tajemniczych nameczan, kompletnie nie wiedząc czego się spodziewać. Jacy byli tubylcy? Jakie wyznawali wartości?
Dlaczego lecieli w tę stronę? Oni również mieli urządzenia, które lokalizowały żywe istoty, czy też może był to jedynie zbieg okoliczności? W końcu jego samego nikt przez parę dobrych dni nie niepokoił. Musiał z tego spotkania wyciągnąć jak najwięcej danych.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Góry

on Sro Sie 22, 2018 1:40 pm
Bardzo szybko został sprowadzony na ziemię. Byli niewiarygodnie sprawni i szybcy. Musiał poczuć jak olbrzymia jest różnica w poziomie mocy między nim, a prawdziwymi, zaprawionymi w walce wojownikami. Widząc ich, poczuł lekkie ukucie w środku. Na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia i urażonej dumy. Myślał, że był od nich silniejszy, ale rzeczywistość zweryfikowała. Kekke jako młody wojownik jeszcze w miarę nadążał. Nie można było tego powiedzieć o Colopim, który... ...No ślimaczył się do tego stopnia, że momentami był w takiej odległości, że rozmiarami przypominał muchę. Wystarczyło jednak, że znał wszystkie zasady. Sam wiedział, że ma jedynie przyglądać się z dystansu. W międzyczasie, gdy Kekke martwił się o podopiecznego, Salario zdał krótką relacją z tego co wyczuł. Zdawał się być napalony, chętny do walki. Nie ukrywał, że ma zamiar od razu zaatakować nieznajomych. W końcu kazał się przygotować do starcia, nie rozmów. No w końcu tak wyglądała ich polityka, nie ma co się dziwić. Sam czuł podekscytowanie związane z pierwszą bitwą.
-Cholera, oni zamierzają tam od razu wlecieć z pięściami? Jeśli tak, to nie zapowiada się to zbyt dobrze. Jednak nie ma zabawy bez ryzyka. - Dodał w myślach, chcąc dodać przynajmniej sobie sił.
Musiał się przygotować. Czuł, że może zawadzać w walce bezpośredniej. Dlatego też postanowił stać w drugiej linii. Najlepiej było mu wzlecieć dobre kilkanaście metrów nad swoich towarzyszy i zająć pozycje. Jeśli któryś ze strażników chciał przemawiać, to droga wolna. Kekke w sumie sam nie widział powodu, by wdawać się w zbyt długie pogawędki z potencjalnymi najeźdźcami.
- Pamiętajcie, że nie możemy zabić wszystkich. Wielki Naraka powinien wiedzieć kim są ci nieznajomi. Niewolników nigdy nam nie mało. - Dodał dla przypomnienia. Nie mógł zrobić niczego głupiego. Dlatego nie chciał atakować jako pierwszy. Jeśli któryś z towarzyszy pierwszy popędził z pięściami, to Kekke wykorzystując dogodną sytuację, planował nalot dywanowy, by mieć możliwość do zajścia nieznajomych od tyłu. Absolutnie nie przerywał ostrzału. Po cichu jednak odliczał określoną liczbę wystrzelonych promieni.
Sponsored content

Re: Góry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach