Jaskinia

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Jaskinia

Pisanie by Admin on Wto Lis 24, 2015 5:05 pm

W górze, przez Matkę Naturę, wydrążona została dziura. Nie jest to byle jaka dziura, gdyż sięga ona kilkadziesiąt metrów wgłąb skalnej ściany. Im dalej się idzie, tym robi się coraz ciemniej i zimniej. Co jakiś czas, z wnętrza czarnej jamy wyłapać można nerwowe chrapanie, które sprawia, że z sufitu odpada... na pewno nie tynk!
Teren przed jaskinią jest mocno udeptany i wyschnięty, przez co pojawiają się gdzieniegdzie pęknięcia w podłożu. Musiało tu kiedyś mieszkać coś dużego i ciężkiego...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 02, 2017 12:34 am

Kiedy tylko Laptor opuścił region małych wysepek na środku oceanu od razu udał się w podróż. Tradycyjnie, zaraz po znalezieniu smoczej kuli zrobił sobie szybki trening a następnie tuż po nim wybrał się na niewielką podróż po planecie Namek. Chciał lepiej zapoznać się z planetą, na której już trochę siedzi. Nie liczył, że kogokolwiek spotka, prawdopodobnie wieść o Majinie się rozniosła i wszyscy pochowali się tak jak tylko mogli. Dziwiło Laptora jednak, że żadni nameczańscy wojownicy nie przylecieli do niego by bronić ich planety, nawet jeśli mieliby zginąć... Laptor posiadał również informacje dzięki Narace o asymilacji... Wiedział, że na razie maksymalnie tylko dwóch nameczan może się połączyć w jednego, i to co prawda mogło by być ciekawe, chociaż nadal taka postać nie była by wielkim wyzwaniem dla obecnej postaci Majina... Po parudziesięciu minutach nudy dało się zauważyć jakąś jaskinię, niby nic nadzwyczajnego, ale wejście do niej było gigantyczne i wyżłobione czyli równe, okrągłe. To go zaciekawiło na tyle by podlecieć bliżej, w ręce odpalić pocisk ki i wlecieć do środka.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 02, 2017 9:50 pm

MG

Majin nie tracił czasu na nic. Zdobył drugą kulę i już szukał kolejnych wrażeń. Nie dziwota, w końcu na planecie, na której skończył nie działo się nic ciekawego. W dodatku został opuszczony przez tego, który w pierwszym miejscu go tu sprowadził. Można by rzec, że to szczęście w nieszczęściu, ponieważ jeśli zdobędzie kolejne 5 Smoczych Kul, będzie miał dla siebie 3 życzenia. Jednakże, wszystko się może zdarzyć.

Wleciał do jaskini z odpalonym Ki Blastem w dłoni. Nie wiedział co go czeka. Czy przeżyje? Czy może zginie i jego plany zostaną zapomniane, zupełnie jakby były niczym w obliczu wielkiego Wszechświata?
Po kilku przebytych metrach, do jego uszu dotarł dziwny, cichy dźwięk. Coś jak piszczenie, ale było przygłuszane. Prawdopodobnie przez warunki jaskini. Brnąc dalej, dźwięk nasilał się, aż w końcu Majin dotarł do końca jaskini. Znalazł się okrągłym pokoiku, na środku którego znajdowało się gniazdo zrobione z wysuszonych patyków, a w nim pisklęta, które na pierwszy rzut oka wyglądały na skrzyżowanie ptaka z wężem. Dziób i cała głowa była ptasia, zaś tułów i reszta zdecydowanie bardziej przypominały węża. Wszystkie na widok Laptora zaczęły nerwowo piszczeć, machając swoimi małymi skrzydełkami. 
Dookoła porozrzucane były popękane skorupki jajek, które na białym tle miały niebieskie okrągłe plamy. Matki piskląt nie było widać. Przypadek?

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 02, 2017 10:06 pm

Laptorek był pewny siebie, chociaż trzeba przyznać, że zaczynał się pomału nudzić na tej planecie. Prawdopodobnie coś poszło nie tak i nie sądził, że będzie aż tak silny wobec mieszkańców tej planety... Szedł sobie wgłąb ogromnej przestrzeni, nagle usłyszał jakiś dziwny dźwięk, nie był pewny co to było więc zwyczajnie uniósł się na kilkadziesiąt centymetrów w górę i poleciał takim "latającym truchtem" w stronę dźwięki, który co jakiś czas pojawiając się nasilał się. W końcu zobaczył to co zobaczył miał. Koniec jaskini. Po prawdzie troszkę się zirytował, bo nie było tu nic interesującego, myślał, że taka jaskinia może coś skrywać... A tutaj gniazdo a w środku ptaki, które naraz rozdarły się w niebo głosy. Rozglądnął się dookoła i jedyne co dojrzał to skorupki z czymś niebieskim. Z tej odległości nie dowidział, podszedł i dotknął, krew? Czy ubarwienie jaj. Spojrzał w górę, wyciągnął rękę w tą stronę...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 03, 2017 8:31 pm

MG

Pisklęta ciągle się wydzierały wniebogłosy, sprawiając, że bębenki uszne Majina zaczynały mu pękać. No, nie dosłownie, ale natężenie dźwięku był bardzo wysokie.
W momencie, w którym Laptor pochylił się, by sprawdzić, co znajduje się na skorupkach, coś zaszeleściło, coś się poodbijało, jakby kamień rzucony na skalistą półkę.
Z kierunku wejścia do jaskini dochodziła jakaś melodia. Była wystarczająco głośna, by usłyszeć ją przez skrzeczenie małych wężoptaków. Wyglądało na to, że ktoś stał przed wejściem i grał na swego rodzaju okarynie, która wytwarzała wysokie dźwięki. Po chwili melodia urwała się, a po niej nastąpił przeraźliwy ryk, który spowodował, że pomieszczenie, w którym znajdował się Laptor zaczęło się trząść. Pojedyncze kamienie spadły z sufitu, lądując z impetem na podłogę. Nic się nie stało pisklętom, ale Majinowi już tak. Na jego stopę upadł kamień rozmiarów jego głowy.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Pon Kwi 03, 2017 8:38 pm

Kiedy dźwięki nie ustępowały, Laptor silnie kopnął gniazdo tak by jego zawartość wylądowała na ścianie. Miał dosyć pisków... Wtedy usłyszał, że ktoś jest na zewnątrz i gra... To byłą chyba muzyka, bo skrzeczało niesamowicie. Laptor postarał się uniknąć kamienia odskokiem, który spadał z góry, oraz wszystkich innych, jeśli takowe leciały na jego łeb no chyba, że mu się nie udało uniknąć tego pierwszego, to po złapaniu swojej nogi, ze złości wypuścił dwa razy Vaporize. Jeden w górę, w dach jaskini by zrobić sobie przejście, drugi w kierunku postaci stojącej na zewnątrz... Oczywiście od razu wyruszył w kierunku dziury, jaką miał nadzieję zastać w jaskini i po znalezieniu się na zewnątrz rozglądał się za przeciwnikiem, a właściwie wyczuwa go energią, więc z założonymi rękoma na niego patrzy. Chyba, że go nie wyczuwa, to i tak z założonymi rękoma unosi się w powietrzu i z lekka od niechcenia przekręca głową w poszukiwaniu przeciwnika, który jeśli nie miał dostatecznej szybkości na uniknięcie techniki (a przypominam, że w rozwoju postaci mam napisaną szybkość tej techniki po dodaniu bonusu) to teraz powinien zmagać się z karmazynową kulą energii... Chociaż odległość była dość spora, pewnie mu się udało.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 04, 2017 8:41 pm

MG

Pisklęta zostały kopnięte w ścianę, jednakże nie zginęły, a samo uderzenie o skalną półkę spowodowało, że zaczęły się wydzierać jeszcze głośniej.
Majin wystrzelił dwa razy swoją energię, raz w korytarz a raz do góry, robiąc sobie łatwe przejście. Wyleciwszy na wierzch, dopiero kiedy się obrócił, ujrzał ogromnego dinozaura, który wlepiał w niego swoje ślepia. Wyglądem i wzrostem przypominał ziemskiego tyranozaura, jednakże tu i ówdzie różnił się od niego szczegółami. Posiadał nieco dłuższe ramiona i najeżony grzbiet. Stał w bezpiecznej odległości od wlotu do jaskini - energia go zwyczajnie ominęła. Na widok Laptora zaczął ryczeć tak głośno, że aż ziemia zadrżała, a woda wprawiała w ruch swoje niszczycielskie fale, które rozbijały się o klify skał.
Na głowie ogromnego gada sterczał Nameczanin. Jego usta, nos i szyja zasłonięte były czerwonym szalem, który majestatycznie powiewał na wietrze. Koszuli nie posiadał, ani tym bardziej kamizelki podobnej do tej Naila. Spodnie miał również czerwone. Rękawice koloru białego, z dziurkami na palce. Obuwie do kolan, również białego koloru, by komponowały się z rękawicami. Jedynie czubki były w innym kolorze, bo czarnym.
Nie emanował energią ki, dlatego też nie mógł zostać wykryty przez Majina. Wyglądało na to, że nie był typowym mieszkańcem tej planety.
_____
Odejmij sobie KI za dwukrotne użycie techniki.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 04, 2017 9:13 pm

Nieznany Laptorowi stwór stał gdzieś w odległości wzroku Majina. Patrzył na różową postać nieruchomo trzymając na swojej głowie... nameczanina! To był niezwykle dziwny widok dla naszego bohatera... Jego ubranie również nie było typowe jak na wcześniejszych przedstawicieli, do tego... Jego energia ominęła cel, ominęła bo nie trafił, czy może coś się z nią stało? Laptor zleciał na wysokość oczu bestii. Miał ruszyć do ataku, czy zwyczajnie zaspokoić swoją ciekawość co do tego, kim jest i co tutaj robi? Nie czuł siły Laptora? W każdym razie Laptor nie czuł wcale siły tego osobnika... Nie... Nie obchodziło go to czym i kim jest. Miał na to zupełnie wylane, oho! Wracał nam stary Laptor, ten oryginalny, który zupełnie się zapomniał w swoim zachowaniu przez tą planetę i wymuszenie przez nią wypowiedzenia większej ilości słów w celu znalezienia smoczych kul. Majin wystawił rękę w kierunku celu, to jest, w kierunku nameczanina na głowie stwora i wystrzelił pięć pocisków energii. Był ciekawy efektu...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 05, 2017 10:22 am

MG

Nameczanin stał niewzruszony. Obaj mężczyźni wymieniali się spojrzeniami, jakby czekając na to, który pierwszy postanowi mrugnąć. Majin po chwili bez żadnych skrupułów wyciągnął przed siebie rękę i posłał tajemniczemu Nameczaninowi pięć pocisków Ki. Znów energia z niego uciekła.
Zamaskowany jeździec T-Rexa wystawił szybko swoją rękę i wystrzelił pięć swoich ki Blastów. Każdy trafił na te nadlatujące, co w gruncie rzeczy sprawiło, że pomiędzy Laptorem na dinozaurem powstał wybuch. Dość spory, ponieważ pięć skupisk energii eksplodowało w tym samym czasie. 
Laptor dopiero wtedy mógł poczuć, jaką energią dysponuje jego nowy przeciwnik. Tajemniczy jegomość musiał wydzielić swoją ki, by zneutralizować promienie Majina. Tym samym się zdemaskował. Pytanie brzmi, czy jego plany zostały pokrzyżowane, czy sam zamierzał pochwalić się zaraz swoją mocą?
To, co poczuł Majin, nie równało się z niczym, co czuł tutaj wcześniej. Ich siły równały się, więc był to ewidentny znak, że Nameczanin nie był mieszkańcem tej planety. Tyranozaur zaryczał przeraźliwie, ponownie przyprawiając ziemię o dreszcze.
_____
Odejmij sobie Ki za wartość pięciu ki blastów.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Sro Kwi 05, 2017 4:11 pm

Uczucie, które poczuł Majin było niezwykłe. Nawet podczas przybycia w to miejsce nie poczuł tak ogromnej siły od rzekomo najsilniejszego z mieszkańców tej planety, czyli Naila. Dzięki temu, że posiadał umiejętność wykrywania cudzej ki, już wiedział jak silny jest przeciwnik stojący na zwierzęciu. Podczas krótkiego wystrzelenia pocisków energetycznych osobnik nieco się ujawnił. Moc, jaka w nim drzemała była... Była równa Laptorowi?! Podczas czekania na nieco opadnięcie dymu powstałego z wybuchu, zastanawiał się jak to możliwe. Nie dość, że wchłonął Narakę to nie przewyższa wszystkich we wszechświecie? Był tak pewny swojej mocy, że nie pomyślał, że może nie być ona tak wspaniała...
Nie bardzo wiedział, co ma robić w momencie jak przeciwnik jest taki jak on, jednakże jego głównym atutem była szybkość. Możliwe, że jego przeciwnik tego się nie spodziewał, możliwe, że był wolniejszy dzięki czemu walka będzie łatwa. Wkurzająca była ta tajemniczość przeciwnika... Szybkie zebranie się w sobie i gdy tylko lekki dymek opada a przeciwnik jest w tym samym miejscu to Laptor na niego leci. Oczywiście nie chciał szarżować jak pojebany, miał zamiar zatrzymać się w odpowiedniej odległości i wystrzelić mu prosto w twarz Guilty Flasha. Oczywiście lotem kieruje na wypadek gdyby przeciwnik zechciał go zaatakować, wtedy może zmieniać kierunek lotu w górę, w dół lub wystrzelić pociski ki by skontrować przeciwnika, a nawet Vaporizera, jeśli przeciwnik wystrzeliwuje jakąś potężniejszą technikę (w celu skontrowania).

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 06, 2017 4:31 pm

MG

Dym opadał, widoczność nieco się polepszała, więc ten kto szybciej kojarzył fakty, rozpoczał atak pierwszy. Majin okazał się szybszy w myśleniu i przetwarzaniu informacji. Ruszył zaraz w stronę Nameczanina, chcąc uderzyć energią prosto w jego twarz. Jednakże, nie przewidział tego, że tyranozaur jest całkowicie pod władaniem Nameczanina. Gdy tylko wiązka Guilty Flasha wystrzeliła z dłoni Laptora, dinozaur nadstawił swoją głowę. Nie potrzebował na to dużo czasu, ponieważ tak czy siak, energia dotknęłaby i jego. Nastąpił wybuch, który rozwalił głowę gada, odrzucają i częściowo raniąc jego jeźdźca. Ten robiąc kilka salt do tyłu, wylądował telemarkiem na twardej glebie.
Cielsko ogromnego gada upadło, wprawiając ziemię w ruch. Wgniotło się w glebę, a lekki kurz znów zagościł na arenie walki. Nie przeszkadzał jednak w widoczności.
Nameczanin wystrzelił pięć Ki blastów w stronę lewitującego Majina, po czym jednym strzelił pod siebie, by wytworzyć zasłonę dymną, samemu odskakując w odpowiednim momencie. Zniknął Laptorowi z oczu. Wykrywanie Ki nie pomogło, ponieważ zielonoskóry się wycwanił, skrzętnie ją ukrywając, a samemu chowając się za jedną ze skał, które upadły na glebę tuż po tym, jak Majin zrobił dziurę w sklepieniu jaskini.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 06, 2017 7:42 pm

Kiedy wielki gad przyjął na siebie cios... Laptor od razu pomyślał, że nie zrobił tego sam z siebie, lecz jest pod władaniem tego kolesia. Nawet nie pomyślał o tym, że może jest mu tak oddany, że poświęcił swój marny los dla swoje pana. Cielsko upadło ponownie wprawiając ziemię w ruch a nameczańska trawa wgniotła się pod jego ciężarem. Dodatkowo nameczanin wykonał pięć ki blastów, które zostały przez Laptora uniknięte w sposób taki, że uchylał się przed każdy. Ciągle miał w zasięgu wzroku nameczanina, bo same kule chyba zwyczajnie wyczuwał, jednak ostatni pocisk ki strzelił pod siebie, a gdy opadł dym nigdzie go nie było widać. Jednakże już w tym momencie Laptor nieco stracił swojej cierpliwości, denerwowało go, że ma z kimś problemy, że nameczanin nie jest rozmowny jak reszta oraz to, że znowu nie udało mu się trafić przeciwnika. Teraz natomiast sam postanowił wzlecieć nieco niżej, wystawił rękę generalnie w kierunku w którym stał nameczanin i raz jeszcze użył Guilty Flasha, któe niszcze 200 metrów terenu.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 06, 2017 9:06 pm

MG

Ukrywanie swojej Ki działało idealnie. Majin nie znał dokładnego położenia swojego przeciwnika, więc jedyne co mu zostało, poza oczywiście frustracją i nerwami, to desperackie ostrzelanie najbliższego terenu dookoła siebie. Wyleciał do góry, szykując swój atak. Po chwili nastąpiła eksplozja. Kurz i dym tym razem pokryły powierzchnię ziemi, że jedyne co było widać z perspektywy Laptora, to wielka, brązowa chmura pełzająca po glebie i stopniowo zmniejszająca swoje rozmiary.
Delektując się zniszczeniem, poczuł po chwili energię Ki przeciwnika. Jej źródło dochodziło... znad jego głowy! Nie zdążył unieść głowy do góry, ponieważ jego czerwone czoło zostało zapoznane z zielonym czołem Nameczanina! Laptor pofrunął prosto w sam środek chmury dymu, którą sam przed chwilą stworzył. Gdy tak spadał, dostrzegł, że Nameczanin miał mocno zniszczone ubranie. Prawdopodobnie otarł się o śmierć, ale wybrnął w ostatniej chwili.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Czw Kwi 06, 2017 9:31 pm

Laptorek ucieszony z tego, że dwieście metrów terenu przed nim wzdłuż czy wszerz zostało zniszczone i widać było zamiast zielonej trawki i drzewek samą zaoraną ziemię, układającą się w stożek (taki jaki technika tworzyła) już myślał, że będzie po sprawie i wygrał. Jednakże te myśli były błędne, nie docenił przeciwnika, zapomniał chyba, że dysponuje podobną siłą, ale nie miał pojęcia czy jego szybkość jest wyższa czy wytrzymałość. Poczuł energię przeciwnika, którą musiał ujawnić do wykonania ataku. Chciał spojrzeć w górę, naturalny odruch, ale nie udało mu się i oberwał w głowę. Jego szyja nieco się skurczyła na wskutek tego uderzenia, które było dosyć dziwne, przeciwnik sam uderzył go czołem... Zamiast jakimś kopnięciem czy zamachem... Wleciał w kurz, który sam stworzył i tuż przy ziemi zatrzymał się i odbił się w locie w lewo, jeśli jakikolwiek atak chciałby dosięgnąć Majina. Gdy wykonał unik od razu lecąc nieco się wznosił nad dym. Jeśli przeciwnik zdecydował się na takie uderzenie głową, to musiał dysponować większą wytrzymałością ciała od Laptora, jednakże był plus całej tej sytuacji. Zdążył dostrzec, że ubranie jest poszarpane i przypalone, więc musiał nieco oberwać. Rozejrzał się gdzie jego przeciwnik, miał przewagę bo wiedział gdzie znajduje się Majin, a on mógł nie wiedzieć gdzie jest namek. Nieco się zdenerwował znowu tą sytuacją, lubił panować nad walką a teraz nie mógł.
- Szlag by cię... - wyszeptał głośniej. Oczywiście jeśli zauważy jakieś ataki robi uniki, mając nadzieję, że szybkość ma większą.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Sob Kwi 08, 2017 4:27 pm

MG

Nameczanin lewitował w powietrzu, obserwując ciągle poruszającą się chmurę dymu. Nie była jużtak intensywna jak jeszcze przed chwilą, ale wciąż się utrzymywała. Skubana!
Atak na Majina nie został wyprowadzony, więc unik nie zdał się na wiele. Zielonoskóry wojownik wciąż widział gdzie znajduje się Laptor. Uśmiechnął się półgębkiem i wyjął zza swojego pasa flet długości 25 centymetrów i przyjmując specyficzną pozycję - nogi ustawione jak do pozycji walki, ręce zgięte tak, jakby trzymał gardę, jednakże w dłoniach trzymał swój flet, sięgając nim od razu do swoich ust - rozpoczął grę. Melodia zaczęła wypływać i docierać do uszu Majina. Obok głowy Nameczanina zaczęły pojawiać się nuty, odpowiadające za dany dźwięk. Z pewnością instrument był zaczarowany.
Po chwili... Ziemia zaczęła drżeć. Słychać było tupot stawianych kroków, jakby ktoś biegł. Raczej coś, a nie ktoś. W dodatku ogromne coś...
Nagle, na horyzoncie pojawił się kolejny dinozaur. Nie był to kolejny tyranozaur. Gad, jaki tym razem się pojawił, to Zauropod! I nie był sam, ponieważ towarzyszyła mu dwójka mniejszych zauropodów. Stworzenia te były przeogromne. Każdy kolejny krok przez nie postawiony wprawiał najbliższe tereny o zawrót głowy - były tak ciężkie. Mało tego, trzy wielkie bestie zaczęły szarżować w stronę Laptora. Były tak zdeterminowane, że niszczyły wszystko na swojej drodze.
Nameczanin nie przestawał grać, a nad jego głowa szybował leniwie pterodaktyl, wydzierając się co jakiś czas i skrzecząc koszmarnie.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Sob Kwi 08, 2017 10:10 pm

Sytuacja na pewno nie należała do najprzyjemniejszych i najprostszych do rozwiązania, chociaż Laptor już miał zaatakować jegomościa, to zatrzymał się z zaciekawieniem, po co mu ten flet. Ziemia zaczęła się trząść a po chwili zauważył trzy, jeszcze większe bestię niż poprzednio. Czy na tej planecie one w ogóle występowały, czy to tylko magiczne właściwości przedmiotu, który tak dokładnie trafiał w uszy Majina? Chciał to sprawdzić, chociaż początkowo plan zakładał ucieczkę w górę to teraz był ciekawy... Jeśli stworzenia te były prawdziwe, to Laptor mógł je dotknąć i skrzywdzić, tak jak zrobił to z dinozaurem, który leżał niedaleko. Ustawił się na wysokości klatki jednego z dinozaurów, tego największego i po prostu wystawił ręce gdy ten był blisko a dodatkowo lotem pomału leciał do tyłu. Miał zamiar zatrzymać pędzące zwierzę gołymi rękoma, a gdyby to się nie udało to lekki lot do tyłu miał zamortyzować ewentualne zderzenie. Zresztą... Majinowi nawet takie uderzenie nic nie powinno chyba zrobić, ale kto wie? Jeśli udaje mu się albo jeśli nie udaje mu się zatrzymać stworzenia, albo jak dwa pozostałe go atakują wystrzeliwuje w te dwa (jeśli atakują) lub w tego jednego, największego Vaporizry (dwa lub jeden) tuż w klatkę piersiową.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 09, 2017 2:29 pm

MG

Majin postanowił zatrzymać gołymi rękami pędzącego dinozaura. Być może gad nie był tak potężny jak Laptor, ale był ogromny, ważył kilkanaście ton, w dodatku szarżował. Zatrzymanie czegoś takie nie mogło być łatwe. To prawie jak zwyczajny człowiek próbujący zatrzymać pędzący pociąg. No, może nie do końca dobre porównanie, jednakże sens jest mniej więcej taki sam.
Ziemia ciągle drżała. Nameczanin ciągle grał na flecie, jeszcze bardziej rozkręcając swoją melodię do tego stopnia, że dinozaury zaczynały się zachowywać jeszcze agresywniej.

I BAM!

Największy z nich wpadł na ręce Majina. Mimo amortyzacji, jaką chciał zastosować demon, ogromny gad przepchał go. Wciąż był rozpędzony, jednakże z każdą chwilą zwalniał. Dwa kolejne nie atakowały, czekały na odpowiedni moment. Wtedy zmieniła się melodia, jaką wygrywał na flecie Nameczanin. Pterodaktyl krążący nad jego głową zapikował w dół, kręcąc się dookoła własnej osi, rozstawił swoje paszczęki i pochwycił w nie Majina, połykając go do swojego żołądka. Laptor nie mógł się uratować. Gdyby wystawił jedną rękę w bok, by ustrzelić lecącego potwora, ten co na niego napierał, mógłby go skutecznie odepchnąć. Jedną ręką byłoby ciężej zatrzymać i zniwelować prędkość, a co dopiero pod naporem takiego ciężaru celnie strzelić w kręcącego beczki w locie ptaka.
Ptaszyko wyleciało do góry.
Laptor znalazł się w jego wnętrzu. Jego spodnie zanurzone w kwasie zaczęły się nieco kurzyć. Jeszcze chwila i się spalą!
We wnętrzu pterodaktyla śmierdziało zgnilizną. Obok Laptora znajdowały się resztki mięsa i kości, które nie zdążyły się jeszcze rozpuścić i przetrawić.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 09, 2017 3:56 pm

Początkowa złość demona była niczym w porównaniu do złości, która dotknęła go w tym momencie. Na początku był zły z powodu osoby, która mając tą samą siłę co różowa bestia, jednak panowała na całym polu walki. Dlaczego tak się stało? Spryt Majina prawdopodobnie nie dorównywał temu, który miał w sobie nameczanin, albo jakieś wyższe bóstwa sprawowały na nim pieczę... Dymek zaczął lekko unosić się w stronę nieba z dziurek w ciele, samoistnie, bez kontroli. Majin zacisnął zęby przyjmując na siebie kilka tonową bestię, niby ucieszył się, że zwalnia, jednakże czymże to było biorąc pod uwagę, że pozostałe dwa stwory mogą w każdej chwili się na niego rzucić? Jednakże, zapewne były zwykłymi stworzeniami nie zagrażającymi tak potężnemu osobnikowi jakim był Laptor... Zwierze pchało Laptora i pchało, nie mógł wykonać swojego ataku, który zaplanował... Czuł pod dłońmi ogromną siłę, przez którą nie mógł oderwać ręki w celu stworzenia techniki. Trudno... Lecz teraz spojrzał w górę by zauważyć ogromnego ptaka rozdziawiającego paszczę. Laptor skorzystał z umiejętności wydłużania kończyn a konkretniej rąk, aby oddalić się najdalej jak mógł od nacierającego dinozaura.
http://imgur.com/a/QKwgj
Teraz ptak runął w ziemię zapewne się zabijając. Laptor pofrunął w górę nad głowami gadów by jak najszybciej dostać się do nameczanina grającego strasznie irytującą muzykę dla uszu różowego. *Przestań do cholery, przestań!* zdawało się słyszeć w jego głowie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 09, 2017 11:14 pm

MG

Majin postanowił uniknąć swojego losu. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do niego i udało mu się uniknąć lecącego ptaszyska, rozciągając swoje ramiona, jednakże... Otwarty dziób natrafił na jego wydłużone ręce, urywając je i połykając od razu do żołądka. Po przywróceniu ich do normalnego stanu, okazało się, że Laptor nie posiadał dłoni i przedramienia. 
Ogromny pterodaktyl zakręcił w powietrzu, mało nie rozbijając się o glebę, po czym obrał na swój cel ponownie Majina, który kierował się w stronę Nameczanina. Ten ciągle grał, nie dając za wygraną. Coraz mocniej dmuchał w dziurki fletu, co sprawiało, że muzyka była z każdą sekundą głośniejsza.
Gdy już wydawało się, że demon zdążył dolecieć do swego celu, Nameczanin nagle zniknął, zostawiając po sobie jakby hologram. Teleportował się? Muzyka ucichła dosłownie na kilka sekund. Po ich upływie znów grała. Dochodziła zza pleców Laptora, a dokładniej mówiąc od stojącego w miejscu dinozaura, którego Majin próbował zatrzymać. Grajek stał na jego głowie.
- Nie wygrasz tego pojedynku. - w końcu się odezwał, a głos jego był spokojny, niski, bardzo opanowany. Po chwili kontynuował grę, a pterodaktyl znów krążył nad jego głową niczym sęp wyczekujący aż jego ofiara w końcu zdechnie.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Nie Kwi 09, 2017 11:36 pm

Niewiele brakowało, aby Laptor stracił resztki swojego opanowania. Chociaż od początku doskonale wiedział, że wydłużając kończyny, prawdopodobnie je straci to nie o to chodziło. Gdy jego długiej jak spaghetti kończyny wróciły do normalności, okazało się, że prawie ich nie ma, jednak nie trwało długo zanim nie przywrócił ich do normalnego stanu, a potem wyruszył na swojego przeciwnika. Tutaj zaczyna się już pomału lekkie zdenerwowanie. Ponieważ Laptor zawsze dysponował większą szybkością od swoich przeciwników, wszystkich. Teraz zwyczajnie wleciał w przeciwnika, obejrzał się i jeszcze chwile widział jego przezroczysty ślad... Zauważył postać na głowie dinozaura. To go wkurzyło, bo niby czemu go wykiwał? Nie mógł tego od tak popuścić. Zacisnął pięści, zagryzł zęby a w jego głowie pojawiła się jedna myśl "Ty pieprzony gnoju...". Jego dym zaczynał unosić się coraz wyżej, a karmazynowe ciało zrobiła się dwa odcienie ciemniejsze. Znowu ruszył w kierunku przeciwnika, miał ochotę go zwyczajnie rozszarpać...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 10, 2017 11:39 pm

MG


Muzyka nie przestawała grać. Co więcej, grała coraz mocniej. Oczywiście, tylko w głowie Majina. Dym wypuszczany z jego głowy rozpuszczał się momentalnie w powietrzu, a gdy ulatywał wydawał z siebie dźwięk jak czajnik, który sygnalizuje, że woda zagotowała się do odpowiedniej temperatury.
Nameczanina nie przestawał grać, co więcej, widząc nadlatującego Laptora zniknął ponownie! Pojawił się w tym miejscu, w którym poprzednim razem uciekł czerwonemu demonowi. Bawił się z nim. Rozwścieczony Majin najwyraźniej tracił na wydajności poprzez swój gniew. Nameczanin to wykorzystywał i nadrabiał swoim spokojem i opanowaniem. 
- Chyba coś ci powiedziałem, Majinie. - powiedział spokojnie, rozpoczynając grę nowej melodii. Gdy tylko dotarła ona do uszu Laptora, mógł on poczuć mocne pieczenie. To było jednak złudzenie, z którym musiał sobie poradzić.
Nagle przed oczami ukazał mu się Shinjin! To był Shin! A zaraz pojawił się Shiro! Obaj coś knuli, jakby jakiś spisek przeciwko Laptorowi. W dodatku trzymali Smocze Kule, które tak ciężko było mu zdobyć. Wszystko wydawało się takie realne... 
Po chwili obaj spojrzeli na niego, szczerząc swoje zęby i uśmiechając się wrednie. W tej chwili Nameczanin i pozostałe dinozaury jakby zniknęły, a wizja przejęła pierwszy plan.
Ktoś tu ewidentnie chciał kogoś wkurzyć.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 11, 2017 2:28 pm

Zaprawdę wkurzające uczucie, kiedy chce się coś zrobić, ale nie można ponieważ ktoś cię trzyma, jesteś za słaby albo uwięziony w jakiś inny sposób. Uczucie ciążyło na barkach Laptora niczym kilkanaście ton. Dymek zaczął ulatywać coraz mocniej by dodatkowo zmienić kolor gumowej skóry na coraz ciemniejszy i ciemniejszy. Pojawiło się dziwne gwizdanie, na które nasz bohater nie zwracał uwagi, chociaż z boku mogło to wydawać się nieco śmieszne... Dym ten zaczął ulatywać oczywiście w niebo, nie tracił swoich cech tak szybko jak wcześniej. Majin zacisnął zęby, zacisnął pięści. Krew malutką ścieżką zaczęła spływać po jego dłoni od wbitych paznokci w dłoń... Złość w jego ciele była coraz większa i większa... Na domiar złego ten dźwięk... Dobijał go niesamowicie, nawet oddziaływał negatywnie. Zapewne ktoś inny miałby więcej cierpliwości, ale każdy ma coś takiego, co denerwuje go niesamowicie, taką rzeczą była muzyka grana przez naszego grajka. Wpływając do uszu odbijała się od bębenków wprawiając w agresję Laptora. Na domiar złego właśnie zorientował się, że nie może się uspokoić, zwyczajnie był tak pobudzony, że nie mógł nad sobą zapanować, przez co stracił na szybkości i inne właściwości fizyczne. Widział spokojnego przeciwnika a to również nie tyczyło się rzeczy, które mogły by pozytywnie wpływać na obecny stan emocjonalny karmazynowego. Lubił ten strach w oczach wszystkich na tej planecie, lubił iskierkę w swoim oku gdy przychodziło do zamordowania, robił to z gracją, robił to ze spokojem... A teraz nie mógł znieść osobnika znajdującego się niedaleko niego. Kolejny raz umknął Majinowi, i chociaż mieli podobną siłę do dyspozycji, nameczanin zdawał się nieco bardziej doświadczony w tym co robi. Odwrócił się wkurwiony w miejsce pojawienia przeciwnika, strużka krwi robiła się nieco większa, zęby zgrzytały ze złości a towarzyszący gwizd wyciekającemu dymowi z ciała rozchodził się dookoła. Słowa "Chyba coś ci powiedziałem" były takim małym piorunkiem w głowie Laptora, jakby coś w nim pękło, jakby wstąpiło w niego coś, jakiś demon, jakaś psychopatyczna siła... Chciał się rzucił z rozszalałą wściekłością w stronę nameczanina a jego tęczówki jakby zanikły. Jednakże w tym momencie równocześnie nowy dźwięk dotarł do jego uszu, był wkurwiający tak samo, ale do tego powodował dziwne pieczenie, dodatkowy element, przez który nie dało się wytrzymać... A także pojawił się znany mu przelotem Shiro oraz Shin. Mieli technikę kai kai, więc nic nie stało na przeszkodzie, by się tu teleportowali, tak... To oni! Cholerne małe.. Ale zaraz, co oni trzymają w rękach? SMOCZE KULE! SMOCZE KULE LAPTORA! Jego ciało było już tak ciemne w tym momencie, że przeszło na ciemny szary kolor, jego pięści trzęsły się ze wściekłości, jego mięśnie były tak napięte, że żyły wyskakiwały masowo na cielsku a dym zaczął ulatywać tak szybko, jakby ktoś odkręcił kran z wodą, dym był ciemny niczym jego ciało, gęsty i pozostawał na niebie tworząc pomału chmury. Karmazynowe wyładowania energetyczne pojawiły się w odległości do pięciu metrów od Majina, zła energia wydobywająca się z niego sprowadziła teraz ponure chmury tworząc niezwykle ciemny krajobraz w miejscu gdzie się znajdowali. Kule, które zbierał tygodniami teraz były w rękach tych, którzy go zdradzili, musieli go śledzić, musieli wiedzieć o wszystkim. Dlatego zniknęli tak nagle... Te ich ryje szczerzące się do niego jakby mówiły "Frajer, który zebrał je za nas". Tego było stanowczo za dużo. Szara para ulatująca z Laptora sprawiła, że jego ciało stopniowo traciło na objętości, kolor jego skóry był już szary... Zaledwie w 10 sekund pojawiła się zupełnie nowa postać, cechowała się spokojem, której tak brakowało poprzedniej postaci.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 13, 2017 8:17 pm

MG

Wyglądało na to, że w Majina wstąpiła jakaś zła energia. Nagle poszarzał, z dziur w jego ciele buchała para wodna, a sam Laptor piszczał jak czajnik sugerujący, że woda przybrała odpowiednią temperaturę. Złość z niego kipiała, a krew się gotowała jak wyżej wymieniona woda.
Nameczanin przestał grać, urywając swoją melodię w połowie. Zupełnie jak hejnał, który grany płynnie i pięknie nagle ucicha. Widząc trwającą przemianę Majina i wyczuwając jego zmieniającą się ki, zielonoskóry wojownik wycofał się. Podniósł rękę ku górze, odwołując tym samym swoje dinozaury, zaś sam zniknął po chwili, przykładając dwa palce - wskazujący i środkowy - do czoła. Jego ciało rozpłynęło się w powietrzu, zupełnie jak wtedy, kiedy szarżował na niego Laptor.
Najpewniej stwierdził, że jego rola dobiegła końca. Nie mógł ciągle unikać ataków, zwłaszcza teraz, kiedy był trochę słabszy. Nameczanin doskonale wiedział, że jego wycofanie się, jeszcze bardziej poirytuje i zdenerwuje Majina.
_____
Koniec przygody.

AKCEPTACJA TRANSFORMACJI

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Laptor on Pią Kwi 14, 2017 7:46 pm

Fakt, że Nameczanin uciekł akurat wtedy, kiedy Laptor dokonał zdumiewającej przemiany, podczas której energia musiała rozejść się po całej planecie Namek i wstrząsnąć setkami istnień wywołując myśl "Czy ten potwór kiedykolwiek przestanie się zmieniać?" była troszkę irytująca, jednakże Grey Laptor wyzbył się zbędnej agresji spowodowanej każdym możliwym powodem. Spojrzał w dół w kierunku swoich dłoni, były szare, mniejsze, jednakże siłę, która skrywała się gdzieś wewnątrz niego czuł doskonale. Na planecie był wystarczająco długo, i chociaż wprawdzie nie potrzebował ani pokarmu ani płynów to niedosyt słodyczy zwyczajnie zaczął mocno mu dolegać, akurat teraz na tej transformacji. Może spowodowane było to nagłym spaleniem całego "zapasu"? Gdzieś wewnętrznie doskonale wiedział co trzeba zrobić... Poleciał w kierunku innego źródła energii, byle jakiego...

z/t > Góry

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Cheri on Sro Lip 26, 2017 3:28 pm

-Synu to jest jaskinia. Taka dziura w kamieniu można tam wejść i wyjść. W sumie kto cię przeklinać nauczył?- postanowił podzielić się z synem swą przeogromną wiedzą w materii geologii. No cóż, ewidentnie pomylili kierunki. Chociaż Saichorro mógł zrobić po prostu remont, ale kto zamieniłby domek na jaskinie? No i gdzie są strażnicy? Czyżby gumowy coś odnalazł ojca wszelkich nameczan nim zrobił to zielonek zwany najsłabszym z wojowników? No cóż tego nie wiedział.
-Musimy sprawdzić jaskinię zanim ruszymy dalej, chodźcie. - powiedział czółkowłosy wchodząc w mrok jaskini. Nie można było zostawić takiego zagrożenia bez odpowiedzi, a przynajmniej bez sprawdzenia co kryje się w ciemnym jak skóra Kuro miejscu. Właściwie to czemu on był czarny? Hmm... tego nawet Bóg nie wiedział, tak więc erzasmus wersja nameczańska nasuwa się na myśl.
avatar

Cheri

Liczba postów : 111

Powrót do góry Go down

Re: Jaskinia

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach