John Lebowsky - Windykator

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

John Lebowsky - Windykator

Pisanie by Gość on Nie Maj 28, 2017 9:49 pm

Imię: John
Wiek: Lebowsky
Rasa: Ziemianin

Wygląd: Wątłej budowy mężczyzna mierzący sto osiemdziesiąt dziewięć centymetrów wzrostu. W skład elementów komponujących niezbyt miłą aparycję wchodzą podkrążone, lekko przymrużone oczy, usta wiecznie wykrzywione w ironicznym uśmiechu, mocno zarysowane kości policzkowe oraz haczykowaty nos z widocznymi śladami po złamaniach. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze blada, zniszczona skóra. Włosy średniej długości, brązowe i pieczołowicie stylizowane przez łóżko Johna. Jeśli chodzi o ubiór to John Lebowsky nosi się elegancko. Jest to ściśle związane z jego pracą. Najczęściej zobaczyć go można w elegancki skórzanych butach, wąskich, granatowych spodniach garniturowych, kredo białej koszuli z rozpiętym guzikiem pod szyją i podwiniętymi rękawami. W zimniejsze wieczory John zakłada granatową marynarkę.

Charakter:
-A więc Panie Lebowsky, to już ostatnie pytanie, po którym przejdziemy do podsumowania. Nie wpłynie ono znacząco na to czy dostanie Pan tą pracę. Tak więc, czy mógł by Pan się jakoś opisać? - spytała kobieta, siedząca za biurkiem. Nie wymawiała litery "r" co mocno drażniło Johna.
-Jestem zwyczajną osobą. Mam wiele wad ale rekompensują je liczne zalety. Nie wierzę w altruizm, sceptycznie podchodzę do życia. Staram się nie ograniczać do jednego puntu widzenia. Nie odczuwam wszystkich emocji choć są one mi doskonale znane. Dziwne nieprawdaż? Mimo że nie odczuwam strachu to jestem sobie go w stanie wyobrazić, co za tym idzie zrozumieć z czego on wynika. Czasem to wyobrażenie jest wyolbrzymione, ale nie przeszkadza mi to. Kiedy byłem mały lubiłem włączać odkurzacz i sprawdzać jak zachowuje się mój pies, niech mu ziemia lekką będzie. Teraz jestem już duży i dalej to lubię, tylko że psem są inni ludzie, a odkurzaczem... to już moja sprawa - mówiąc to kąciki jego ust wygięły się w dziwnym uśmiechu. Amatorsko gram na pianinie, lubię country, rozwiązywanie krzyżówek i interesuję się biologią
-Rozumiem, to już wszystko, zadzwonimy do Pana - powiedziała kobieta.
-Wiem - odpowiedział John puszczając jej oczko.



Historia:

Grupa mężczyzn ubrana w wojskowe mundury stała pewnej deszczowej, sierpniowej nocy pod drzwiami pewnej rodziny. Wszyscy poza jednym wyglądali podobnie, ten jeden miał na sobie marynarkę i ten jeden zapukał do drzwi.

Cześć, jestem narratorem tej historii. Czasem będę przerywać by wytłumaczyć parę spraw. Na samym początku proszę cię być nie oceniał Johna pochopnie. Nie jest on złym człowiekiem, po prostu bardzo lubi swoją pracę.

-Państwo Mayer, proszę o otworzenie drzwi, jestem Windykatorem - ani pukanie, ani oficjalne obwieszczenie nie wywołało żadnego skutku. John wiedział że za drzwiami, ktoś jest. Słyszał ciche przerażone szepty. Mężczyzna podniósł rękę po czym zgiął dwa palce: wskazujący i kciuk. Parę sekund później drzwi uderzyły o podłogę z głośnym hukiem, a jeden z żołnierzy pocierał odrętwiały bark.

Windykator, któż to taki. Kiedyś był on czymś na kształt komornika z nieco mniejszymi prawami lecz dzisiaj, to mocno specyficzna praca. Windykator zajmuje się rekwirowaniem różnych zakazanych przedmiotów czy też tłamszeniem wszelkich przejawów buntu. Wszystko ku czci naszego wielkiego Majora. Zadanie, któremu John musiał dzisiaj sprostać to sprawdzanie zgłoszeń. Polega ono na odwiedzaniu ludzi, na których doniesiono i ocenie sytuacji. Windykator miał porozmawiać z oskarżonymi osobami, czy też grupami osób i dokonać oceny.

Do małego pokoju wdarł się blask księżyca, oświetlający trzy postacie. John wyjął swój notes, i zajrzał do środka.
-Pan Jacob Mayer, Pani Anna Mayer i mały Martin Mayer - mówiąc to wskazywał po kolei na każdego domownika. -Przepraszam, nie usłyszeliśmy Pana pukania, prosimy o wybaczenie - głowa rodziny rzuciła się pod nogi Windykatora, a ten uśmiechnął się serdecznie. Pomógł wstać mężczyźnie po czym prosił go by ten dołączył do rodziny. John spojrzał na zegarek znajdujący się na ścianie: 23:36.

Zanim dojdzie do windykacji należy spróbować załatwić sprawę polubownie, tak by obie strony były zadowolone. By mogło do tego dojść każdy Windykator musi przejść roczny kurs, który obejmuje szereg szkoleń takich jak nauka samoobrony czy też sztuka perswazji. John ukończył kurs z wyjątkowo dobrymi wynikami, poznał na nim również wielu ludzi, z którymi do dziś pracuje.

-Moi drodzy, macie dwie minuty na przyznanie się do winy i oddanie wszelkich propagandowych śmieci. Wy prawdopodobnie umrzecie ale młody trafi do sierocińca i kto wie, może kiedyś wyrośnie na dobrego obywatela - po tych słowach był już tylko szloch i paplanina niemająca większego znaczenia. Gdy na zegarku wybiła 23:38 Windykator odwrócił się do żołnierza i uniósł bezradnie ręce.
-A więc przejdźmy do formalności - współpracownicy uśmiechnęli się i zaczęli demolować mieszkanie. John widząc że rodzina nie była najwidoczniej do niego przywiązana podszedł do Pana Jacoba Mayera, chwycił za głowę i uderzał nią w rytm piosenki One More Time tak długo, aż jedynym krzykiem w pomieszczeniu był krzyk jego żony.  

Spokojnie już tłumaczę. Podręcznikowy algorytm nakazuje by spróbować nawiązać nić porozumienia z oskarżonymi. Jedną z propozycji jest zademonstrowanie że warto współpracować z windykatorem. Kary cielesne są oczywiście ostatecznością jednakże gdy oskarżeni nie chcą współpracować cóż innego pozostaje.
-Coś nie tak? - spytał zdziwiony John. -Przecież mówiłem że was zabiję, Panowie, Pani Mayer jest do waszej dyspozycji - po tych słowach John podszedł do chłopczyka siedzącego w rogu pokoju. Mały Matrin już nie płakał, jakoś po szóstym uderzeniu głową jego ojca o ścianę przestał krzyczeć, a wizja rozwiązłości jego matki chyba nieco nim wstrząsnęła.

John świetnie wiedział że z dziećmi należy obchodzić się ostrożnie. To małe, niewinne stworzenia, których uczucia bardzo łatwo zranić. Dlatego też Windykator postanowił pokazać swoją ludzką stronę.

-Miło mi cię poznać - John kucnął przed chłopcem. -Wiem, wiem. Widok resztek twojego ojca na mojej koszuli może troszeczkę odrzucać, ale spróbuj spojrzeć na to z innej strony. Twoja mamusia dalej żyje, i kto wie może przeżyje - Windykator chyba zdobył uwagę chłopca, bo ten podniósł głowę i spojrzał na niego.
-Wiesz może gdzie Mamusia i Tatuś trzymaj... przepraszam trzymali róże ulotki, plakaty, pistoleciki. Takie jak w telewizji, pif paf... no wiesz - chłopiec kiwnął głową po czym wskazał na podłogę tuż obok telewizora. Natychmiast jeden z żołnierzy podbiegł w tamto miejsce i zastukał butem. -Coś tam jest - mruknął po czym wyjął siekierę i paroma uderzeniami przebił się przez podłogę.
John Lebowsky podszedł do dziury, która nieco zaburzyła feng shui pomieszczenia. -O proszę, czy nie można było tak od razu. Przeliczyć, zapakować i zawieść do najbliższej placówki. Dom spalić, z młodym zróbcie co chcecie

Jak możemy zauważyć rodzina Mayer była winna oraz odrzuciła propozycję współpracy. Teraz John będzie musiał napisać raport, opisujący wszystko co się tutaj wydarzyło. Będzie on zawierał agresywną postawę Jacoba Mayera wymuszającą na Johnie użycia technik z kursu samoobrony. W raporcie uwzględni również to że kobieta próbowała przekupić jego współpracowników ciałem jednakże odmówili oni, gdyż to nie przystoi członkom RR. Cóż za wspaniała postawa.


-Ale to nie jest dom, tutaj mieszkają też inne rodziny
-Wiem
- Windykator uśmiechnął się po czym zajrzał do notatnika: 0:12 - rodzina Cubryh

Spięcie, które wywołało pożar również zostanie uwzględnione w raporcie. Widzicie więc na czym polega praca Johna i jak wielkiego poświęcenia wymaga. John to dobry człowiek jednakże gdy okoliczności są niesprzyjające nie ma miejsca na skrupuły, taka praca. A John kocha swoją pracę.


Techniki: brak

Planeta/Miejsce zamieszkania: Ziemia


Ostatnio zmieniony przez John Lebowsky dnia Pon Maj 29, 2017 4:37 pm, w całości zmieniany 4 razy


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: John Lebowsky - Windykator

Pisanie by Shiro on Nie Maj 28, 2017 10:02 pm

No, witamy z powrotem Staziu. Stęskniłem się za twoimi postami, a otwierając twoją KP oczekiwałem złotych gór, takich, jakich doświadczyłem, czytając poprzednią. Być może właśnie dlatego się zawiodłem. Uważam, że powinieneś ujednolicić charakter postaci. Na razie on "niby jest szczery, ale w sumie to się do każdego dopasuje jak zechce". Nie pasuje mi to. Mógłbyś napisać, że robi pewne odstępstwa od reguły or something. Kolejną sprawą jest historia. Prosiłbym cię o jej rozwinięcie. Nie mówię, że jest za krótka - co to to nie. Chodzi mi bardziej o fakt, iż to bardziej losowy fragment z jego życia, aniżeli historia sama w sobie. Nie wiemy, dlaczego jest tam gdzie jest itp.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: John Lebowsky - Windykator

Pisanie by Gość on Pon Maj 29, 2017 4:13 pm

Dokonałem poprawek, mam nadzieję że rozwieje tym wszelkie wątpliwości. Jeśli to nadal za mało z przyjemnością dopiszę więcej Smile


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: John Lebowsky - Windykator

Pisanie by Shiro on Pon Maj 29, 2017 4:36 pm

Akcept!
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach