Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Teren przed budynkiem Empty Teren przed budynkiem

on Czw Gru 03, 2015 12:54 pm
Niewielka ilość miejsca, jaka znajduje się naokoło budynku. Biorąc pod uwagę fakt, że samo domostwo znajduje się na szczycie góry, będąc nieuważnym, można się strasznie oszukać i polecieć z hukiem na sam dół... Należy zachować ostrożność, kiedy stawia się tutaj kolejne kroki.
Wejścia do domu strzegą dwaj rośli Nameczanie, więc sforsowanie głównych drzwi nie będzie łatwym zadaniem.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Nie Lut 05, 2017 8:21 pm
MG

Nail spojrzał na Laptora. Otworzył szerzej swoje oczy, słysząc, że tamten drugi jest bogiem. Zaraz jednak jego zdziwienie minęło, a on uśmiechnął się delikatnie, znów mrużąc swoje oczy.
- Bogiem, tak? Na pewno. - skinął głową, po czym obie swoje ręce zatrzymał na pasie, stając naprzeciwko jednego i drugiego. Nie przepuści ich tak łatwo.
- Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. - powiedział krótko, zerkając w stronę Shina. Zaraz jednak znów spojrzał na Majina, który przed chwilą wspomniał o Smoczych Kulach.
- Jakie Smocze Kule? Tutaj nie ma żadnych Smoczych Kul. - odpowiedział. Jakby nie patrzeć, nie skłamał. W tym miejscu ich nie było, więc Nameczanin wyjawił prawdę, całą prawdę i tylko prawdę.
Na słowa dotyczące ewentualnej pomocy w walce z żołnierzami Naraki nie odezwał się. Przemilczał tę sprawę. Ta decyzja nie należała do niego. On był tylko ochroniarzem.
I wtedy zobaczył jak jeden z nich, rzekomy bóg, rusza w stronę domu Guru. Nail od razu stanął przed nim, zagradzając mu drogę i wyciągając lewą rękę w bok, która miała symbolizować opuszczony szlaban.
- Bóg czy nie bóg, nie możesz robić co Ci się żywnie podoba. - rzucił spojrzenie Shinowi, patrząc prosto w jego podkrążone oczy.
Drugi strażnik, który stał od samego początku przy drzwiach wejściowych, teraz zniknął. Wszedł do domu Saichoro, by najprawdopodobniej się z nim rozmówić.
_____
Laptor, niczego nie wyczułeś w domu, poza energią drugiego strażnika.

_________________
Teren przed budynkiem 3rhfQvw
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Nie Lut 05, 2017 8:38 pm
Laptor założył rękę na rękę na klatce piersiowej, uniósł lekko głowę i spojrzał na Naila, zbyt pewnego siebie jak na gust Majina. Nie podobało mu się, że Nail tak wprost kłamie, chociaż doskonale wiedział, od łamaczy czasu iż kule znajdują się na tej planecie. Wtedy Shinowi coś odpieprzyło i nie czekając na zgodę nameczanina zwyczajnie ruszył do przodu, gdyby Laptor nie stał po drugiej stronie Naila po prostu by go zatrzymał... Jednakże zrobił to za niego namek, i niestety zwyczajnie w ich oczach spadli...
-Wybacz Nail, za zachowanie mojego towarzysza. Sprawa jest po prostu ważna dlatego tak się zachował. - Laptor spojrzał na Shina gniewnie, gdyby tylko mógł sprzedałby mu kopa za to co wyczynia po czym zauważył jak strażnik drugi wchodzi do domu Guru i odezwał się w kierunku towarzysza:
- Shin proszę cię, nie rób wstydu, Guru został poinformowany o naszym przyjściu, cierpliwie wyczekaj zgody na wizytę. - Dalej nie odzywał się już nic, spojrzał na Naila, uśmiechnął się. Nie miał zamiaru go denerwować, nie taki był ich cel.
*Jezu Shin ty głupku... Dobra, jeśli Guru zgodzi się nas przyjąć i wysłuchać to pomożemy mu w rozwiązaniu sporu między nameczanami i oby nie doszło do żadnego rozlewu niepotrzebnej krwi. Smocze kulę spełniają życzenia... Długo myślałem czego tak na prawdę chce... Siły, jednak ta potrzebna mi jest by dokonać zemsty na ojcu, a co jeśli mogę za ich pomocą znowu się z nim zobaczyć? Wtedy nie potrzebuję potęgi po nic i zwyczajnie pozostanie mi zastanowić się nad dwoma pozostałymi życzeniami. Jedno trzeba dać Shinowi, a trzecie może wykorzystać do naprawy szkód powstałych na tej planecie? To piękna planeta jakby nie patrzeć...* Pomyślał Laptor wyczekując powrotu strażnika i decyzji nameczańskiego wodza.
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Nie Lut 05, 2017 9:15 pm
Shin, po tym, jak go brutalnie potraktowano, fuknął tylko jak wściekła kocica i podszedł do Laptora.
-Żadnego szacunku dla gości ostatnio nie ma. U nas to się od razu daje herbatkę. Najwidoczniej sami musimy się obsłużyć.
Shin pstryknął palcami, i pojawiły się dwa kubki z herbatą i pare ciasteczek z kawałkami czekolady. Jeden kubek i ciastka poleciały do Laptora, drugi kubek do Shina. Ten spojrzał na Naila i jemu też wyczarował kubek herbaty.
-Prosze bardzo, na zdrowie. Herbatka z Kaioshińskimi ziółkami. Pyszna.
Shin wypił swoją za jednym razem. Nie wsłuchiwał się w gadanie jaki to on nie grzeczny. O co Laptorowi chodziło? Przecież zachowywał się idealnie. A ten najpierw na niego nagadał, a potem jeszcze spojrzał mu w oczy jakby go chciał zamordować. Shin spojrzał w dół i kopnął piach. Może faktycznie przesadził...
-Przepraszam cię Nail, jestem gościem, nie powinienem się tak sobą obnosić. Wybacz.
Jeszcze raz się ukłonił. Potem odpowiedział Laptorowi.
Dobrze dobrze, już, będę grzeczny.
Shin zaczął zastanawiać się co by to też sobie zażyczył...
Hmm. No kurde. Proszenie o moc byłoby nie uczciwe. Nie powinniśmy władać czymś, czego sami nie zdobyliśmy. Ale za to mógłbym poprosić o lepszą kontrolę mojej Ki. Bardzo by mi się to przydało. Albo zadałbym pytanie kim tak naprawdę powinienem być... Kaioshinem czy Makaioshinem? Sam tego nie wiem. A może żadnym z powyższych? Może nie powinienem być ani Time Patrolerem, ani Time Breakersem, ani Kaioshinem ani Makaioshinem? Może powinienem przemierzać świat... Wszechświat by zgłębiać wiedzę i pomagać duszom, które obrały złą ścieżkę? Sam już nie wiem. Ta transformacja mnie wykańcza. Kaikon wiedziałby co zrobić...
Myślał tak i myślał, a czas leciał.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Lut 06, 2017 11:31 am
MG

Nail nie ruszył się nawet na krok. Widok herbaty nie zdziwił go, jednak nie zamierzał się poczęstować. Nie ufał tym dwóm, więc logiczną rzeczą było odmówienie ich podarunku. A nawet nie odmówienie, bo nie skomentował poczęstunku w postaci herbaty. Po prostu zignorował to, ciągle zimnie i beznamiętnie patrząc na panoszących się intruzów.
Nagle z domu Saichoro wyszedł drugi Nameczanin. Podszedł do Naila i wyszeptał mu coś na ucho, po czym wrócił na swoje miejsce przy głównym wejściu. Nail spojrzał na Laptora, potem na Shina.
- Saichoro zobaczy się z wami. Jednak jeden podejrzany ruch i nasza gościnność dobiegnie końca. - powiedział stanowczo. Nie obchodziło go nic, był u siebie i jeśli ktoś przychodzi w gości, ma uszanować jego zdanie. Tak wszędzie być powinno. Poza tym, Majin i Shinjin nie powinni się dziwić, że zostali tak chłodno przyjęci. Wszakże, nikt ich tutaj nie zapraszał, a na pierwszy rzut oka nie sprawiają wrażenia takich, którym można zaufać. Zwłaszcza nabuzowany Laptor, z wyrazem twarzy mordercy niewinnych kotków.

_________________
Teren przed budynkiem 3rhfQvw
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Lut 06, 2017 11:43 am
Postanowione, tak jak Laptor myślał, strażnik po prostu poszedł powiadomić Guru o co chodzi, i od razu wrócił ze zgodą. Laptor uśmiechał się cały czas, rozłożył ręce i zwyczajnie poszedł do przodu, starał się utrzymywać dobry wyraz twarzy, to nie jego wina, że wyglądał tak jak wyglądał. Zresztą ten cały Nail nie wyglądał dużo lepiej, był arogancki, pyskaty, zbyt pewny siebie i miał wyraz twarzy jakby chciał najchętniej na wszystko się wysrać.
-Hej Shin, to miała być ta przyjazna strona nameczan nie? Bo chyba ci się coś pomyliło. A może są tacy bo nie czują twojej tej całej jak Gomasu to nazwał... Boskiej ki? - Powiedział w drodze do swojego towarzysza, przepuścił go przodem i wszedł do środka domu.
*Trafiliśmy w złe miejsce czy na prawdę są tacy nie mili? Przecież byliśmy grzeczni... Przynajmniej ja się jakoś zachowywałem eh...* Laptor miał dużą nadzieję, że ten wódz okaże się jakiś taki bardziej... sympatyczny.

z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t51-wnetrze-budynku
Shin
Shin
Liczba postów : 395

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Lut 06, 2017 5:49 pm
Laptor faktycznie miał rację. Saichoro został poinformowany o ich przybyciu przez drugiego strażnika, i aktualnie ich oczekiwał. Shin był teraz pewien, że dobrze zrozumieli ich intencję, i że nie podejrzewają ich o jakieś zapędy do mordów. Oni tu sobie przylecieli pozwiedzać, pozbierać kule, może pomóc. Shin zaczął iść razem z Laptorem, i w międzyczasie odpowiedział na jego pytanie.
-Nic mi się nie pomyliło. Zauważ że oni tu mają wojnę. Też byś nie był za przyjazny jakbyś nie wiedział, czy to nie szpieg wroga cię czasami odwiedza. A teraz naprawdę bądźmy grzeczni, albo nas wygnają czy coś. To w końcu ważna osobistość.
Doszli do domku Saichoro, a Laptor przepuścił go przodem.
-Dziękuję
I przeszedł przez drzwi mieszkania Guru.
Kurde... Ciekawie jak nam pójdzie... Obyśmy tego nie popsuli. Nie chce z nimi walczyć bez powodu. Ani mi się nie chcę, ani nie miało by to sensu. Po co walczyć, kiedy można osiągnąć coś po dobroci? Zresztą ten Nail to nie jakiś pierwszy lepszy frajer, a strażnik samego Guru. Moglibyśmy się na walce z nim nieźle przejechać.
I z tymi myślami stanął z Laptorem pod dachem Saichoro, najstarszego Nameczanina.

______
z/t Wnętrze Budynku
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Maj 10, 2017 4:23 pm
MG


Sitar jak pomyślał, tak zrobił. Postanowił odstawić dwójkę nameczaninów w bezpieczne miejsce a następnie znowu wyruszyć w drogę po kolejnych. Zostało mu prawdopodobnie jeszcze tylko dwóch, ale woli tracić czas i latać co nameczanin do Saichoro, ciekawe czy się nie zdenerwuje... Przed budynkiem Saichoro stał ten sam strażnik co wcześniej.
- Wróciłeś? Dwójka? A gdzie reszta? Wiesz, jak ważne zadanie dostałeś?
Cheri
Cheri
Liczba postów : 111

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Maj 10, 2017 5:11 pm
Udało się, a po drodze nic go nie zjadło. Nie widział nawet pterodaktyla na niebie. Dziwne zwykle było ich wszędzie pełno. No cóż ten dzień z pewnością nie należał do najnormalniejszych pod słońcami. No, ale cóż. Pterodaktylowaty nameczanin zwany również najsłabszym z nameczańskich wojowników wraz z dziećmi dotarł pod skalną wieżę nazywaną domem Saichorro-samy, którego zwano nameczańskim Guru. Tak jak i za pierwszym razem drogę zastawił mu nieznany nikomu z imienia zielonoskóry strażnik z czółkami. No cóż jedni mają dzieci, inni czółki, a jeszcze inni oba. Los nie jest sprawiedliwy.
Wygadany jak zwykle Sitar postanowił mu odpowiedzieć. Nie zamierzał ukrywać swojego celu przybycia, no może ten prawdziwy zamierzał. -Muszę spotkać się z Saichorro w sprawie misji. No i ta dwójka powinna zatrzymać się na razie u niego. Tak więc proszę mnie przepuścić, bo na tą rozmowę marnujemy jedynie czas który jest arcyważny przy wykonywaniu mojego zadania.- powiedział do strażnika. Jednak w jego głowie pojawiła się z goła odmienna myśl. -Ale mu powiedziałem- pomyślał. Licząc, iż ten wpuści go do Saichorro-samy.

[z/t]
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Nie Sty 20, 2019 11:56 pm
Piano szedł już tyle czasu, ile zwykle planecie zajmuje sześć obrotów wokół własnej osi, jednak nie czuł bólu w swych stopach ani nie paliło go mocniej słońce. Był ostoją spokoju i równowagi ducha i ciała. Bardzo pomagał fakt bycia gatunkiem który nie potrzebował przyjmowania posiłków, inaczej ta całą równowaga przyszłaby do niego o wiele później.
Szedł tak przed siebie, odziany oprócz swojego codziennego ubioru w długi, szary płaszcz, którego kaptur naciągnął sobie na głowę. Podpierał się długą laską, która w rzeczywistości była stalaktytem z jego uroczej, pustelniczej jaskini. Na ramieniu siedziało mu kilka kolorowych motylków, a pod płaszczem ćwierkały, usadowiwszy się w wewnętrznych kieszonkach, niebieskie ptaszki. No z daleka było widać, że coś jest poważnie nie tak. Brakowało tylko żeby przy nodze szedł mu jakiś dinozaur a nad głową latał pterodaktyl. Jednakże, mimo tak ciekawego towarzystwa, pustelnik szedł uśmiechnięty. W końcu wszystkie żyjące istoty były braćmi i siostrami, każde życie było powiązane z innymi, wszyscy byli jednością i każdy po śmierci napędzi bezlitośnie pędzące do przodu koło życia.
Pogłaskał palcem głowę śpiewającego ptaszka i ruszył dalej przed siebie. Już widział górę Wielkiego Saichoro, więc trochę przyśpieszył kroku. Gdy stanął u jej podnóża, oparł o nie swój kostur, i po delikatnym wyjęciu z niego ptaków, zdjął też płaszcz i powiesił na stalaktycie.Pomachał swoim już latającym z powrotem o własnych siłach przyjaciołom, po czym poleciał na górę. Na jego twarzy dalej malował się najszczerszy uśmiech, a w sercu panował spokój. Po pięćdziesięciu latach wykonał swoją misję i odnalazł wewnętrzny spokój. Miał nadzieję że ich wielkiego ojca to uszczęśliwi.
Właśnie takie myśli zajmowały jego głowę, kiedy miękko wylądował przed domem Saichoro.
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sty 21, 2019 5:04 pm
MG

Pustelnik o aparycji świętego Franciszka z Asyżu dotarł na miejsce do którego zmierzał. Jego skrzydlaci przyjaciele odlecieli, wesoło ćwierkając. Wydawali się mówić "żegnaj dobry nameczaninie", niezwykle sympatycznie machając przy tym swoimi maleńkimi skrzydełkami. Jego oczom ukazał się "pałac" ojca wszystkich nameczan. Piano radośnie ruszył przed siebie, jednak nagle, jak gdyby z podziemi, wyrośli przed nim dwaj, rośli mieszkańcy zielonej planety. Kim jesteś i czego tu szukasz? - zapytał jeden z nich, po czym obaj, jak na komendę, założyli swe ręce na piersiach. Ich spojrzenia nie wróżyły nic dobrego. Wszak byli strażnikami i musieli uważać na każdego, kto próbował zakłócić spokój ich ojca.
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sty 21, 2019 5:18 pm
Piano spokojnie spojrzał na swoich zielonych rodaków. Ah, jakże idealnie wykonywali swoje zadanie. Cieszyło go że ich ojciec jest tak dobrze strzeżony, chociaż z drugiej strony po co mu aż dwóch strażników? Przecież nic mu raczej nie grozi na ich spokojnej planecie... Czyżby ominęło go coś ważnego? Sam już nic nie wiedział. Wiedział tylko że musi grzecznie powiedzieć, co go tu sprowadza.
-Witajcie, bracia. Imię me Piano, a przybywam w prostym celu ogłoszenia naszemu kochanemu ojcu że wykonałem powierzone mi przez niego zadanie. Całe moje życie przeznaczyłem na medytację i szkolenie zrozumienia samego siebie, i oto powracam z wyprawy w góry aby z dumą powiedzieć mu, iż misja wykonana została pieczołowicie i ze starannością, a ja sam wzniosłem się na wyższy stan uświadomienia duchownego. Czy więc moglibyście mnie, moi drodzy, przepuścić? Nie sądzę żeby był jakiś sens w kazaniu mi odejść, bo jedyne co zrobię to usiądę tu i będę się tak po prostu patrzył w wasze oczy, a uwierzcie, po tylu latach siedzenia w ciemnej jaskini z chęcią popatrzę nawet i rok w jasne oczy swoich kochanych braci!-Nameczanin zaśmiał się przyjaźnie i uśmiechnął, rozkładając ramiona. Spojrzał z uśmiechem na dwójkę strażników, z nadzieją że go wysłuchają i wpuszczą do środka. Bo i też nic innego mu nie pozostało w obecnej sytuacji...
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sty 21, 2019 5:28 pm
MG

Nameczanie ze spokojem wysłuchali tego, co niezwykły przybysz miał im do powiedzenia. Podczas jego wypowiedzi, na jeden z barków Piano, upadła biała ciecz. To najprawdopodobniej jeden z odzianych w piórka przyjaciół naszego bohatera, postanowił pozdrowić go z przestworzy. Dobre serce i czysta dusza pustelnika, nie pozwoliły mu jednak złościć się na niewinną, bezbronną, latającą istotkę. Kiedy skończył swoją wypowiedź, jeden ze strażników opuścił ręce i chrząknął lekko, po czym odpowiedział. Niestety, Praojciec zapadł niedawno w sen. Jest już stary i musi odpoczywać. Jeśli chcesz, możesz tu na niego poczekać. 20 metrów stąd kilku naszych prowadzi pracę rolne. Jeden z nich zachorował i na pewno ucieszyliby się, mając do pomocy dodatkową parę rąk. - swą dłonią wskazał grupkę kilku starszych nameczan, ochoczo kopiących ziemniaki nieopodal miejsca, w którym się znajdowali.  Zawołamy Cię, kiedy wielebny Saichoro wybudzi się ze snu." - dodał, po czym obydwaj strażnicy obrócili się na piętach i powolnym krokiem ruszyli zająć swoje pozycję przy drzwiach.
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sty 21, 2019 5:44 pm
Piano zdążył usłyszeć tylko plask na swoim barku, jednakże nie wytrąciło go to ani trochę z równowagi, kiedy skończył mówić, po prostu schylił się, wyrwał z ziemi trochę trawy i starannie starł ze swojego ubrania ptasie guano, jednocześnie bardzo uważnie słuchając tego, co ma do powiedzenia strażnik. Bardzo ucieszył się z możliwości pomocy innym Nameczanom, a kilka chwil po pięćdziesięciu latach nie jest dla niego czymś nie do zniesienia. Ukłonił się nisko do obu zielonoskórych wojowników, łącząc przed sobą dwie wyprostowane dłonie. -Bardzo wam dziękuję, w takim wypadku polecę pomóc naszym biednym rodakom. Będę cierpliwie wyczekiwał waszej wiadomości. Z duchem, bracia, z duchem!-rzucił jeszcze do nich, po czym szczęśliwy pobiegł na kraniec skalistej wieży i skoczył. Rozłożył szeroko ramiona i złożył ze sobą nogi, wykonał salto w przód w powietrzu a następnie powoli opadł na ziemię, spowalniając swój upadek bukujutsu. Ruszył szybkim chodem w stronę pracujących Nameczan. -Witajcie, moi kochani bracia! Dostałem wiadomość iż potrzebujecie z czymś pomocy, więc oto jestem, gotowy służyć bliźniemu swemu jak najlepiej się tylko da. Czegóż wam trzeba, moje dobre duszyczki? Pomóc trochę przy polu? Przekopać lekko? Zasadzić coś? Może wodą podlać? -stał obok krzątających się Nameczan z uśmiechem i chęcią niesienia pomocy w sercu. Czekał grzecznie aż powiedzą mu, w czym może pomóc, i miał zamiar od razu wziąć się do pracy.

Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sty 23, 2019 2:26 pm
MG

Piano ochoczo dołączył do grona nameczan uprawiających ziemię. Ci ucieszyli się niezmiernie, widząc, że ich grono zasilił kolejny pracownik. Dobre serce nameczanina nakazało mu niezwłocznie wziąć się do pracy, więc już po krótkiej chwili, wszyscy zieloni kompanii, wspólnie machali kopaczkami. Bardzo Ci dziękujemy. Jasmir ciężko zachorował, a bez jego pomocy praca nie idzie tak szybko jak powinna. - powiedział jeden ze starszych kosmitów. Ich wygląd sugerował, że są już starzy, a każdy ruch kopaczką sprawia im kręgosłupom nie mały ból... Praca trwała... Wydawać by się mogło, że nic nie powinno zmącić tej sielanki. Rolnictwo - gdyby nie ono, niejedna planeta umarła by z głodu. Co prawda nameczanie nie mieli takich problemów. Oni sami nie musieli jeść. Z chęcią opiekowali się jednak zwierzętami, dla których świeże pyry były prawdziwym przysmakiem.

!!!!!!!!!!!!!BUUUUUUMMMMMMMMMMM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Eksplozja, która miała miejsce dobrych kilka kilometrów od miejsca w którym nasz bohater się aktualnie znajdował, dała się odczuć nawet tutaj. Na horyzoncie pojawił się ogromny grzyb atomowy, a drżenie gruntu sprawiło, że jeden ze starszych zielonków upadł, wydając z siebie cichy jęk. Naraka... - syknął drugi, przybierając poważną minę. Nasi znowu walczą. Miejmy nadzieję, że wyjdą z tego zwycięsko - dodał trzeci. Jak na komendę wszyscy przestali pracować z poważnymi wyrazami twarzy wpatrując się w płynący wraz z wiatrem dym po eksplozji.
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sty 23, 2019 4:03 pm
Piano pieczołowicie uderzał w ziemię, pracując za chorego Jasmira. Ahh, czyż uprawianie roli nie było niezwykłe? Zmienianie życiodajnej gleby na własną potrzebę, ale tylko na tyle, by otrzymać odpowiednie plony i nie zjałowić ziemi, a do tego i tak wszystko idzie na zwierzęta Nameczan. I wtedy nagle poczuł pod nogami potężny wstrząs, a na horyzoncie wybuchł ogromny grzyb. Ale jak to? Na ich spokojnym Namek? Nameczańscy staruszkowie powiedzieli coś o jakimś Narace. -Ależ o czym wy mówicie, poczciwi ludzie? Jaki Naraka, jak to nasi walczą? Z kim mogą walczyć nasi dobrzy bracia? Kim jest ten Naraka? Czemu nas atakuje? O co tu chodzi? Błagam, wytłumaczcie mi to czym prędzej! Albo nie, nie, nie! W tym wybuchu mogli ucierpieć nasi bracia! Ktoś musi lecieć i ratować rannych! I to czym prędzej! Wybaczcie, moi drodzy, ale muszę was na chwilę opuścić. Nie mogę pozwolić rannym się wykrwawić i odejść na tamten świat! Musicie chwilę pokopać beze mnie, ale postaram się wrócić jak najszybciej tylko będzie się dało! -tylko tyle zdążył wykrzyczeć do pracujących starców, po czym zaczął biec czym prędzej w stronę wybuchu, a następnie lecieć w jego stronę. Nie mógł pozwolić by choć jedna biedna nameczańska dusza odeszła z tego świata w bezsensownej fali przemocy!
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sty 30, 2019 9:48 am
MG

Nameczanin o złotym sercu nie mógł przeboleć faktu, że jego bracia cierpią. Sam fakt tego, że muszą walczyć o swoje życie, sprawił mu ogromny smutek. Natychmiast postanowił ruszyć im na pomoc. Nie chciał, aby biedni wojownicy wykrwawili się na polu walki. Czy było to rozsądne? Raczej nie, zważając na fakt, jak ogromny wybuch spowodowali wcześniej walczący. Przy mocy, którą dysponował, udawanie się w takie miejsce mogło oznaczać szybką, choć szczęśliwie bezbolesną śmierć.  Kiedy dotarł na miejsce zobaczył olbrzymi krater wewnątrz którego dogorywał jeden namecznin. Jego stan był krytyczny. Dolne kończyny zielonego wojownika były oderwane, a z pozostałej części ciała strumieniami sączyła się fioletowa krew. Na skraju krateru stał drugi z wojowników. Od razu dało się zauważyć, że jest lekko zmęczony, jednak znajdował się w o niebo lepszej formie niż jego kompan. W powietrzu unosiło się jeszcze 3 innych wojowników. Jeden z nich od razu spojrzał w kierunku Piano. Wyglądał, jakby właśnie czekał na wyjawienie mu powodu, dla którego ten znalazł się na polu walki.

z/t

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t49-rzeka
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Czw Maj 16, 2019 10:14 pm
Cała ta droga trochę im czasu zajęła. Ogólnie mógł się od razu tam przeteleportować, ale to byłoby głupie podejście. Boska arogancja, boską arogancją, ale to byłoby po prostu idiotyczne zagranie z jego strony. Okularnik może mieć wywalone, ale Nihilius jednak chciał się dogadać z Guru. Po pierwsze nie był na tyle silny, by im jakoś zagrozić, a po drugie, miał nadzieję zwerbować Nameczan do Swojego Imperium. Przynajmniej część, bo to pokojowa rasa, ale przecież mogliby zostać farmerami i dokarmiać jego rasę. Byli też świetnymi medykami, i wojownikami mimo wszystko. Na pewno znalazł, by dla nich zajęcie. Oczywiście większość się nie zgodzi, ale jeśli dobrze załatwi sprawę to upiecze nawet parę pieczeni przy jednym ogniu. Grunt to się zająć tymi złymi, i również ich zwerbować. Nie będą mieli większego wyboru. Albo to, albo śmierć. Albo jeszcze coś innego. Tak czy owak się przydadzą. Ba, nawet ich truchła, mogą z czasem się przydać. W przyrodzie nic się nie marnuje. Tym bardziej u Niego. Ciekawiło go też to, czy już wcześniej mieli ten pech spotkać przedstawicieli jego rasy. Reszta była arogancko głupia, a Imperius chociaż był arogancki w głębi serca, to jednak dało się z nim pogadać, o ile ktoś na to zasługiwał i nie przeciągał struny. Miał też nadzieję, że trójka nie skiepści sprawy, i dadzą radę, a co lepsze przyprowadzą ich żywych, bo jak będą sami martwi to chyba im nogi z dupy powyrywa. A przynajmniej tak zrobiłby, gdyby nie to, że jest słabszy. Będzie musiał na nich użyć tej techniki prędzej czy później. Ale sądził, że źli zieloni będą do tego idealni. Już nie mógł się doczekać. Przy okazji potrzebował jeszcze jednej podobnej mocy, ale to później. Czuł, że jeszcze nie jest wystarczająco potężny, by ją otrzymać od głównego ciała. Ale nic to. Potrzebował tylko czasu. Musi jak najszybciej się stać silniejszy, dlatego uwolnienie potencjału jest bardzo ważne, a nawet Najwyższy może na tym skorzystać. Tym bardziej jeśli przeczyta Jego myśli. Co prawda normalnie nie chciałby, by ktokolwiek zaglądał do jego łba, ale Guru i tak tego nie wykorzysta, a przy okazji dowie się, że Nihilius chce zaprowadzić ład i porządek. A samej mocy potrzebuje do ochrony Siebie jak i Swoich wyznawców mimo wszystko. Z resztą nie tylko dlatego. Po pewnej chwili wreszcie dotarli na miejsce. Wylądował w odpowiedniej odległości tak, by strażnicy go widzieli, skrzyżował dłonie za plecami i powolnym krokiem zmierzał do ogórków. Pewnie patrząc na jego wygląd to zaraz, by go wzięli za wroga, ale zważywszy na to, że nie dawał im żadnych powodów, to nie mogli go ot tak zaatakować. Zatrzymał się przed budynkiem i wreszcie się odezwał.
- Witajcie. Nazywam się Nihilius Imperius. Chciałbym porozmawiać z Czcigodnym Saichoro. Mam dla Niego bowiem propozycję współpracy i załatwienia Jego problemu, z członkami Wasze rasy, która zboczyła z Waszej ścieżki. Poinformujcie go o tym, o ile również chcielibyście rozwiązać ten problem.
Odzywał się z szacunkiem do rozmówcy, ale i tak można było wyczuć, że robi to tylko z uprzejmości. Bo w głębi serca i tak uważał się za najwyższą istotę. Nie chciał bowiem zacząć chamsko, tym bardziej, że faktycznie miał dobrą propozycję. No i nie wywyższał się w rozmowie, a to co Sobie myślał, to Sobie myślał i tyle. Miał do tego pełne prawo. Najważniejsze, że nie zaczął od razu z ciężkiej spluwy. Mógłby to zrobić, ale wiedział, że ta rasa taka nie jest. Z pokojową rasą, sprawy załatwia się dyplomatycznie. Z tymi co rozumieją tylko siłę, to załatwiasz siłą i nawet nie próbujesz rozmawiać, bo by wzięli to za oznakę słabości. Jeśli tego nie docenią, że mimo wszystko stara się podejść odnośnie współpracy z tej dobrej strony, to będzie ciężko dla każdego. Oczywiście nie miał zamiaru się poniżać, dlatego rozmawiał tak jak zawsze, z nowo poznaną osobą. Kto wie. Może z czasem zostaną jego podwładnymi? To nie jest niemożliwe. W końcu nawet Nameczanie potrzebują ochrony. W spokoju oczekiwał tego co powiedzą, tego jak zareagują. Mimo to był pewien, że Guru wiedział, że przybyli, a przy okazji wszystko słyszał. Nawet jak nie wierzył, że mogą mu pomóc to musiał wziąć pod uwagę rasę, z której się wywodził chłopak, a Ci mimo wszystko posiadali Swoje sposoby. Miał tyle planów i możliwości. Z chęcią otoczyłby Swoją opieką tę pokojową rasę. Również i taka jest potrzebna. Teraz wszystko zależało tylko od tego, czy zechce z Nimi współpracować. Sądził, że powinno tak być. Tym bardziej, że tak po prawdzie nie był, ani zły, ani dobry co widać w jego czynach. Dla Swoich był dobry, dla wrogów zły. Raczej proste.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Maj 22, 2019 10:17 pm
MG

Nihilius i Fu przybyli w końcu do domu Saichoro. Ich oczom ukazał się wysoka góra, która wyglądała na taką, która została wytworzona rękami żywych istot, a nie przez moce matki natury. Po środku platformy, która znajdowała się na szczycie, wybudowany był biały dom, który niewiele różnił się od zwykłych nameczańskich domostw. Może za wyjątkiem tego, że był od nich większy i wyższy, ale obrany styl wciąż był widoczny.

Przed wejściem do budynku stali dwaj Nameczanie. Byli do siebie podobni, jak większość całej populacji Nameczan. Różnili się odcieniem zielonej karnacji i ubraniami. Jeden z nich, wyraźnie młodszy od drugiego, ubrany był tylko w spodnie i obuwie, świecąc muskulaturą i gołą klatą. Drugi odziany był w białą szatę, która sięgała do kostek, i wyglądał na starszego, o czym najbardziej mówiło jego zmarszczone doświadczeniem czoło.
Obaj od razu stanęli bliżej siebie, blokując dalsze przejście. Fu uśmiechnął się zadziornie, a jego spojrzenie miało wyraz "a nie mówiłem?".

Strażnicy nie odezwali się słowem, dopiero głos Saichoro zmusił ich do udostępnienia przejścia. Oczywiście, był to głos słyszany tylko i wyłącznie w ich głowach.
Rozstąpili się, ale ciągle towarzyszyli dwójce nieproszonych gości.
Gdy w końcu cała czwórka stanęła przed obliczem Najstarszego, ten wyglądał tak, jakby spał. Był ogromny i sama jego wielkość budziła respekt.
- Witajcie, nieznajomi. - powiedział spokojnie, nieco chrypiącym głosem.
- Czego ode nas oczekujecie?

_________________
Teren przed budynkiem 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Czw Maj 23, 2019 4:01 pm
Gdy dotarł na miejsce to zauważył dosyć sporą górę. Wyglądała tak jakby powstała sztucznie, aniżeli naturalnie. Czy nameczanie byli do tego zdolni? Najwidoczniej tak. Na samym szczycie znajdowała się platforma jak i jakiś duży, biały dom stojący pośrodku. Gdy dotarli na sam szczyt, to zauważył strażników, jeden był wysoki z gołą klatą, a drugi odziany w biała szatę, i wyglądał na starszego od Swojego pobratymca. Najwidoczniej jeden należał do klanu wojownika, a drugi klanu smoka i znając życie były to najsilniejsze osobniki z każdej grupki. Zagrodzili im drogę, a Fu tylko na niego spojrzał z lekkim uśmiechem. Długo nie musieli czekać, bowiem Guru dał znać, że mają ich przepuścić co tak też się stało. Co ciekawe jego głos nie docierał do uszów Nihiliusa, lecz słyszał go w Swojej głowie. Normalny śmiertelnik uznałby to za oznaki szaleństwa, ale On wiedział, że to musiała być telepatia. Oprócz tego znał znacznie gorsze zdolności. Strażnicy im towarzyszyli co nie było niczym dziwnym, w końcu stanęli przed jego obliczem. Był naprawdę ogromny, gdyby wcześniej o nim nie wiedział to byłby zaskoczony, że istnieje Nameczanin takiej wielkości. W końcu tez usłyszał przywitanie i pytanie czego od nich oczekują. Mówił tym razem normalnie, nie używając telepatii, a jego głos był chrypiący. Nie dziwota trochę latek na karku miał. Co prawda nie był starszy od Nihiliusa, ale co z tego. Ukłonił się lekko po dżentelmeńsku, by okazać szacunek.
- Witaj Czcigodny.
Powiedział podczas lekkiego ukłonu. Nie musiał się przedstawiać bo i tak go słyszał.
- Po pierwsze potrzebujemy smoczych kul, by odnowić Sadalę, planetę Saiyan. Są inni od Swoich braci z Vegety, ale to zapewne wiesz.
Co do Swojego życzenia to niestety jeszcze nie był pewien.
- Oprócz tego chciałbym byś uwolnił Mój potencjał. Oraz moich podwładnych jeśli byłaby taka możliwość. Im szybciej tym lepiej, bowiem jak będą silniejsi to mogliby zrobić więcej z Waszym kłopotem.
Uśmiechnął się, bo to też był jeden z jego głównych celów dlaczego tutaj przybył.
- A co ważniejsze, rekrutuję wszelkiej maści istoty do Swojej nowo powstałej frakcji i chciałbym dać ofertę tym bardziej wojowniczym, ale i nie tylko.
Ba, nawet Guru, by chętnie przyjął pod Swoje skrzydła jak i całe Namek otoczyłby opieką. Przydałaby mu się typowo rolnicza planeta, tym bardziej, że było tutaj też wielu medyków.
- Cała Wasza rasa jest zaproszona. Również i Ty Czcigodny. Chętnie bym przyjął planetę Namek jak i rasę Nameczan, pod Swoje skrzydła.
I tak powiedział, że jest to nowo powstała frakcja, więc mimo wszystko go nie okłamywał. Był gotów zrekrutować całą rasę łącznie z tymi złymi. Nie był rasistą i każdego traktował tak samo. W końcu i tak odcinał się od Swojej rasy mimo wszystko.
- Oczywiście nie obraziłbym się jeśli nauczyłbyś mnie telepatii, czy też uwalniania potencjału, lub innych przydatnych technik czy umiejętności.
Dodał na koniec, ale tutaj pewnie mu odmówi chyba, że byłby zadowolony z udzielonego wsparcia i zobaczyłby jego myśli. Nie ma nic do ukrycia. Nie jest dobrym Bogiem, ale tez nie jest złym Bogiem. Absolutne dobro. Absolutne zło. Uważał, że jest ponad moralnością śmiertelników i każdy prawdziwy Bóg powinien taki być.
- W zamian oferuję pomoc w rozwiązaniu pewnego kłopotu z Waszymi braćmi z którymi się nie dogadujecie. Chyba, że jest coś jeszcze z czym macie problem.
Starał się łagodnie to obrać w słowa, ale każdy wiedział jak było. Ciekawiło go to co odpowie. Ale był prawie pewien, że będzie chciał przeczytać jego myśli, tym bardziej patrząc na jego wygląd. Mimo to Super Kami Guru, nie jest osobą która szufladkuję. A sam Imperius był zły, dla tych co na to zasługiwali, i dobry również dla tych, którzy na to zasługiwali. W końcu jako władca i Bóg musi zapewnić jak najlepsze życie dla Swoich wyznawców i poddanych prawda?
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Czw Maj 23, 2019 6:28 pm
Sether leciał sobie głupek, do Saichoro w ogóle nie rozumiejąc po co.  I dlaczego w ogóle Sether... Ciekawe co chciał od niego ojciec wszystkich nameczan. Gdy tak sobie leciał, w oddali po chwili zauważył wysoką skałę na kilkadziesiąt metrów. Była gruba u podstawie, zwężając i znowu rozszerzając. Na górnym rozszerzeniu stała okrągła, biała kapsuła, dom wielkiego Saichoro. Sether dojrzał go ledwo ledwo z odległości, w której się znajdował. Jednakże, dojrzał również dwie, naprawdę dziwnie, i na swój sposób przerażająco wyglądające postacie. Jedna z nich była fioletowa, z białymi włosami, druga czarno-czerwona, bardziej przerażająca od tamtego. Wyglądał jak demon, jak ciemność, jak zło. Sether zatrzymał się w bezpiecznej odległości. Nie chciał spotkać się z tymi dwoma bezpośrednio, nie czuł się wystarczająco pewnie... Jednakże strażniki wpuścili ich do środka, mieli strzec Guru, a więc możliwe, że nie byli wrogami... Może gośćmi? W każdym razie, wyraźnie dostał polecenie, aby zjawić się u Guru. Gdy dwójka nieznajomych weszła do budynku, Sether podleciał bliżej, pod samo wejście budynku, a widząc strażników, wytłumaczył:
- Saichoro mnie oczekuje, podobno wzywał mnie do siebie. Jednakże jeżeli jest zajęty, mogę wrócić innym razem.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Nie Maj 26, 2019 6:39 pm
MG

Saichoro patrzył i słuchał słów kierowanych do jego wielkiej, aczkolwiek skromnej osoby. Fu westchnął tylko, z wiadomego powodu, którego w tej chwili nie trzeba przytaczać. Zbyt wiele razy ta kwestia była poruszana.
- Mówiąc krótko... Oferujesz mi wymordowanie moich braci? - zapytał, poprawiając się na fotelu.
- Owszem, jest między nami konflikt... Nie prowadzi do niczego dobrego, ale nie mogę pozwolić na to, żeby odebrano im życie tylko i wyłącznie dlatego, że zostali zmanipulowani przez Narakę. Każdy zasługuje na drugą szansę... - przerwał, wyczuwając obecność Sethera na zewnątrz.

Strażnicy pilnujący wejścia przywitali się z Setherem. Otrzymali telepatyczne polecenie, by przepuścić przybyłego Nameczanina.
- Uważaj. Tamci goście są podejrzani. Miej się na baczności. - skinęli głowami do Sethera, klepiąc go po przyjacielsku w ramię. Rozeszli się na boki, przepuszczając go dalej. Gdy ten ruszył przed siebie, w trymiga znalazł się przed obliczem Najstarszego. Między jednym a drugim stali Fu i Nihilius.
- Witaj, mój drogi. Poznaj naszych gości. - Saichoro przywitał się z Setherem, unosząc rękę do góry tak wysoko, jak tylko dał radę. Telepatycznie przekazał mu propozycje i warunki przedstawiane przez Nihiliusa. Jednocześnie uprzedził go, by miał się na baczności.

Oczy starego Nameczanina ponownie skupiły swoją uwagę na Nihiliusie.
- Wracając... Jeśli zakończycie naszą wojnę domową, unikając bezsensownego rozlewu krwi, wtedy będziemy mogli dalej rozmawiać. Musicie zrozumieć moje obawy. Obecny tu Sether będzie wam towarzyszył i będzie moimi oczami i uszami. - skończył, biorąc powolny oddech. Był zmęczony. Fu przewrócił oczami, ale nie odezwał się słowem.

_________________
Teren przed budynkiem 3rhfQvw
avatar
Gość
Gość

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Czw Maj 30, 2019 4:06 pm
Sether wszedł do pomieszczenia, dość dużego jak na nameczaninów, ale Guru nie był zwykłym przedstawicielem tej rasy. Był ojcem ich wszystkich. Stanął na podnoszonym grawitacyjnie pomieszczeniu i ruszył ku górze.
*Dziwni? Ciekawe co mieli na myśli... Na pewno wyglądają dość niecodziennie jak na planetę Namek*
Kiedy ich zobaczył, teraz z naprawdę bliska... Byli okropni. A już z całą pewnością najgorszy był ten czerwono-czarny demon, który przypominał stworzenie z koszmarów. Gdy się już napatrzył, Saichoro przemówił, a po tej przemowie Sether ukłonił się lekko i skinął głową w dół na znak powitania nieznanych mu istot. Po przywitaniu dostał jakieś informacje, informacje o tym, że dwójka przybyszy miała konkretny plan i konkretną propozycję... A więc miał ich pilnować, a przynajmniej przekazywać wszystko Guru. Będzie uszami i oczami Ojca. To najpiękniejszy ze wszystkich darów dla nameczanina. Tym bardziej, że wojownikiem się nie czuł, a takie zadania szanować i lubił. Mógłby byś posłańcem, zwiadowcą i tak dalej.
Saichoro wysłuchał kolejnych słów Guru,  patrzył na dwójkę przybyszy stojąc za nimi, z założonymi rękoma z tyłu.
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Cze 05, 2019 3:57 pm
Nihilius słysząc to co mówił do niego wielki Namek tylko się lekko uśmiechnął.
- A czy powiedziałem coś o wymordowaniu Twoich braci? Nie. Tylko Ty o tym pomyślałeś Czcigodny. Jeśli dobrze pamiętam, własne słowa to dotyczyły rozwiązania pewnego kłopotu. Specjalnie nic nie mówiłem o mordzie, bo nie wiedziałem jak zareagujesz, gdybym ich zrekrutował.
Tutaj popatrzył się na Guru. Co jak co, ale Imperius właśnie specjalnie nie wspominał o wymordowaniu ich.
- Oczywiście niczego nie obiecuje jeśli będzie to dotyczyło życia i śmierci Moich podwładnych, czy też Mojego własnego, ale zapewniam. Jeśli będziemy w stanie ich pojmać to zrobimy to.
Odpowiedział na pytanie Najwyższego. Wiadomo, nie obrażał go, tylko poprawiał, bo nie podobało mu się to, że od razu zapytał, czy mu proponował wymordowanie własnych braci. Co to ma być. Rozumiał, że wygląd, ale spodziewał się czegoś więcej po Najmądrzejszym z rasy nameczan. Nie ufał mu to było pewne. Strasznie go to denerwowało, bo przybył ze szczerymi intencjami, a został tak niesprawiedliwie potraktowany. Zanim jednakże się odezwał to usłyszał kroki, a następnie głos Saichoro, który przywitał nowo przybyłego. Spojrzał się w Jego kierunku i widział, że tamten również się patrzył na Niego. Ot zwykły Nameczan jakich tutaj dużo. Długo to patrzenie na Siebie nie trwało bo Zielony ukłonił, a następnie skinął głową na przywitanie do Fu jak i Imperiusa. Nihilius przedstawił się w takim razie tak samo co On. Skoro zrobił to wcześniej to czemu miałby być gorszy? Widział, a nawet wydawało mu się jakby czuł na Sobie wzrok najwyższego, który był pełen nieufności i tylko zapewne ze względu na jego wygląd. Śmiertelnicy niczym się od Siebie nie różnili. Wystarczy, że wyglądasz od nich inaczej i straszniej i już Ci nie ufają nieważne jakiej moralności byś nie był. Lekko się tym zirytował, tym bardziej, gdy usłyszał resztę słów, ale nie dawał po Sobie tego poznać. Wiedział tylko, że mu nie ufa, co sam przyznał. Muszą zrozumieć jego obawy. Dobre Sobie. Poznał też imię obserwatora Guru. Sether. Na pewno będzie problemem. Zawsze tak jest. Mało który obserwator nie jest problematyczny. Westchnął, ale nie zamierzał nic z tym robić. Po pierwsze nic nie miał do Niego, po drugie rozumiał Najwyższego, ale i tak musiał coś powiedzieć, tylko zanim to zrobił to zrobił lekki ukłon w stronę Sethera i się przedstawił.
- Nihilius Imperius.
Był to normalny ukłon, ani nie wywyższający się, ani nie uniżający. Następnie spojrzał się na Saichoro i się odezwał.
- Widzę, że Mi nie ufasz. Spodziewałem się, że Wasza rasa jest inna i nie będzie brała pod uwagę Mego wyglądu. Doskonale wiesz, że wygląd nie ma znaczenia i mógłbym wyglądać niegroźnie, a być wilkiem w owczej skórze. Możesz przeczytać Moje myśli.
Nie bał się czytania w myślach, bo w sumie nie okłamał go, ani razu. Miał to gdzieś.
- Z całym szacunkiem Czcigodny. Nie chcę, byś potem mówił, że mi niczego nie obiecywałeś. Tym bardziej. że na nic się nie zgodziłeś. Potrzebuje umowy, albo Twojego słowa. Zrozum Moje obawy. Jako przywódca frakcji odpowiadam, za życia Moich podwładnych.
Taka była prawda. Zarówno Saichoro jak i Nihilius byli liderami. Skoro Oni mu nie ufali, to On nie ufał Im. Nie był dobrą istotą, ale też nie był zły. Po prostu stał jako Bóg ponad moralnością. Moralność zostawił dla śmiertelników.
- Czcigodny. Powiedz Mi na co jesteś gotowy się zgodzić, a na co nie. Wolę wiedzieć jak wygląda nasza umowa.
I czy w ogóle się opłaca, ale tego już nie dodał. Tym samym powiedział aktualnie wszystko co było potrzebne, przynajmniej na razie.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pią Cze 21, 2019 9:40 pm
MG

Saichoro zamyślił się na chwilę. Kropla potu spłynęła po jego policzku do samego końca, aż wsiąkła w materiał ubrania.
Strażnicy stojący do tej pory przed budynkiem, teraz obstawiali wyjście z pokoju Najstarszego. Takie było ich zadanie, nie było w tym nic osobistego.
Fu przeanalizował ich swoim spojrzeniem, uśmiechając się pod nosem. Znów coś mu chodziło po głowie.
Saichoro w końcu przemówił.
- Jak już powiedziałem... Nie popieram zabijania moich braci. Zabijania nie, ale... - tu urwał na moment, lustrując swoim spojrzeniem Nihiliusa. Patrzył na niego z góry, mimo że nie miał takiego zamiaru. Zwyczajnie w świecie, był ogromny i siedział na wysokim tronie.
- ...jeśli uda ci się nakłonić ich do zawieszenia broni lub opuszczenia planety, wtedy odblokuje potencjał tobie i twoim wojownikom. Zero zabijania. To nasza wstępna umowa. - oznajmił, poprawiając się na siedzeniu.
- Co do Smoczych Kul... Nie mogę obiecać, że je dostaniecie. Kilka z nich wpadło w ręce wyznawców Naraki. Chyba nie muszę mówić, co to oznacza? - zapytał retorycznie, kończąc tym samym swój wywód.
_____
Przylot Sethera i jego interakcje z innymi uważane są za niebyłe.

_________________
Teren przed budynkiem 3rhfQvw
Sponsored content

Teren przed budynkiem Empty Re: Teren przed budynkiem

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach