Kamienna pustynia

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kamienna pustynia

Pisanie by Admin Junior on Czw Cze 01, 2017 11:21 pm

First topic message reminder :

Część planety, która nie jest pokryta grzybami, jest pokryta brązową kamienną pustynią. Kiedyś może była tutaj woda, może piasek? Jednakże teraz ziemia jest tak wysuszona i twarda, że popękała w niektórych miejscach tworząc kamienne podłoże. Słońce jest w stanie przysporzyć dużych problemów komuś nieprzygotowanemu.
avatar

Admin Junior
No.1 Beerus' Fanboy

Liczba postów : 79

Powrót do góry Go down


Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Wto Cze 19, 2018 9:01 pm

MG

Retsu wylądował, a przedmioty niezbędne do naprawy kapsuły położył na ziemi. Nie było to zbyt rozsądne posunięcie. Wszak w formie Oozaru mógł ich po prostu nie zauważyć i rozdeptać. Kiedy wypowiedział swe słowa w jego stronę natychmiast poleciały trzy pociski energetyczne. Najwidoczniej mieszkańcy planety Potafeu nie lubili nieproszonych gości. Brodaty saiyanin uskoczył jednak przed promieniami, a te rozbiły się o glebę kilka metrów za nim, wznosząc tym samym dość spory tuman kurzu. Oczy wojownika zapłonęły tak, jak gdyby ktoś umieścił w nich miniaturowe księżyce. Jego mięśnie zaczęły nabierać masy, a na skórze pojawiały się coraz większe kłęby sierści. Co to jest... ? - powiedział jeden z obcych. W jego głosie słychać było lęk. NIE WAŻNE - krzyknął dowódca - ZABIĆ TO NATYCHMIAST!!! W stronę przemieniającego się saiyanina poleciały kolejne salwy. Pierwsze uderzenia zabolały brodacza, jednak kolejne przybrały bardziej formę łaskotek. Po chwili z kłębów dymu spowodowanych ostrzałem, kosmitom ukazała się olbrzymia małpa. Popisowa i niezwykle groźna forma saiyan. Ich prawdziwe, nieposkromione oblicze - Oozaru.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Retsu on Wto Cze 19, 2018 10:40 pm

Retsu doskonale wiedział co robi, odszedł w bok, po to by w formie Oozaru nie uszkodzić potrzebnych części. Miał zamiar zaszarżować na przeciwników, i zwyczajnie ich zabić. Części będą znajdowały się daleko za nim, nie było więc żadnej szansy na ich uszkodzenie przez małpę. Pierwsze pociski energetyczne z ich broni przetrzymał, ale czuł lekkie poparzenia. Jednakże gdy transformacja się rozpoczęła, nic nie było w stanie jej przerwać. Rosnąca tkanka tłuszczowa i gruba sierść saiyanina skutecznie niwelowała późniejsze próby zranienia ogromnej małpy. Najpierw zajął się dwoma przeciwnikami, stojącymi najdalej od kapsuł. Jego nowa postać, chociaż dość duża, dawała również kopa do szybkości poruszania się, wykorzystując to, czym prędzej pognał w stronę dwójki najsłabszych przeciwników, którym sprzedał "pstryczka", a jego wielkie palce, zapewne spowodowały totalne i całkowite zmiażdżenie ich małych ciałek... a może i nie?
avatar

Retsu

Liczba postów : 82

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Sro Cze 20, 2018 9:47 am

MG

Retsu przemienił się w Oozaru. Przemiana ta w żadnym stopniu nie zwiększała jego prędkość. Siła i wytrzymałość zwiększyły jednak swą wartość dwukrotnie. Ogromna małpa ruszyła wprost na swoich rywali. Jej celem byli dwaj żołnierze, którzy, widząc jak przemieniony brodacz pędzi w ich stronę praktycznie osłupieli z przerażenia. Po chwili, ogromna dłoń zniżyła się, a pstryknięcie posłało obydwu rywali na deski. Leżeli nieprzytomni, być może martwi, ciężko było to stwierdzić. Dowódca, widząc jaki los spotkał jego kompanów, natychmiast obrócił się na pięcie i łapiąc za właz pierwszą lepszą kapsułę poderwał się w powietrze, rozpoczynając ucieczkę. Pech chciał, że kapsuła, którą wybrał, była tą, którą Retsu miał naprawić...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Retsu on Czw Cze 21, 2018 6:46 pm

Retsu był pewien, że jego prędkość ulegnie zmianie. Wydawało mu się, że też tak było, podczas jego pierwszej transformacji... musiało być to zdziwienie, spowodowane ekscytacją. Gdy zauważył podlatującego przeciwnika, w kierunku kapsuły, przynajmniej kątem oka, i tak rozprawił się z dwoma słabszymi przeciwnikami. Dopiero później, za pomocą dwóch rąk chwycił zarówno kapsułę jak i jego przeciwnika.
Ręce złożył w "łódeczkę" a kapsułę i kolorowego ziomka między nie. Gdy był pewny, że "unieruchomił" przeciwnika, jedną rękę lekko odsunął, i spróbował chwycić stalowo niebieskiego kosmitę, jak muchę, między dwa palce. A potem ścisnąć go jak winogronko.
- GIŃ MAŁA PCHŁO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - Wykrzyczał w formie małpy.
Zgniecioną miazgę, o ile udało mu się ją osiągnąć, wytarł rękę o rękę, wcześniej stawiając kapsułę na ziemię, bezpiecznie i ostrożnie.
avatar

Retsu

Liczba postów : 82

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Czw Cze 21, 2018 8:00 pm

MG

Dowódca trzyosobowej kompanii uciekał, jednak ogromna małpa nie była wcale tak wolna, jak mogłoby się wydawać. Na niekorzyść dezertera wpływał również fakt, że kapsuła, którą ukradł trochę ważyła. Kiedy zobaczył, że ogromne łapy zbliżają się w jego kierunku, upuścił ją i próbował przyspieszyć. Trud był jednak daremny. Ogromne, włochate kończyny uchwyciły go, miażdżąc praktycznie każdą kość w jego ciele. Okrągły statek kosmiczny z łoskotem uderzył o ziemię. Saiyańscy inżynierowie nie opracowali jednak zbyt kreatywnego sposobu na to, aby ich statki majestatycznie lądowały na innych planetach. Dlatego też przyzwyczajona do zderzeń z globami kula, nie uznała żadnych dodatkowych uszkodzeń. Pozbywszy się wrogów brodaty saiyanin w spokoju mógł zająć się naprawą swej szansy na wydostanie się z niegościnnej planety.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Retsu on Pią Cze 22, 2018 12:16 pm

Był zadowolony. Uśmiechnął się nawet z radości... Swoją przemianę w Oozaru uważał za zakończoną. Czym prędzej rozpoczął proces powrotu do swojej 180 centymentrowej postaci z bródką i przystojną facjatą. Gdy zmniejszał swoją postać otrzepywał pancerz z kurzu i pyłu, który z pewnością osiadł na jego płycie, podczas tych wszystkich zmagań.
Gdy wreszcie odzyskał swą postać czym prędzej ruszył w kierunku części, które miał nadzieję, że są całe i zdrowe, pozostawione w jednym miejscu. Następnie w pośpiechu skierować się do kapsuły, a później do jej panelu napędowego, w celu naprawy statku. Miał nadzieję, że poradzi sobie z trudnością naprawy statku i wymiany potrzebnych części. Z tyłu głowy zastanawiał się też, jakim cudem w kapsule mogły zepsuć się akurat te części. Nie było chyba przeciążeń, ani spięć w elektronice. Uderzenie powinno uszkodzić co innego, z drugiej zaś strony, wszyscy stracili przytomność i odzyskali ją tutaj...
avatar

Retsu

Liczba postów : 82

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Pią Cze 22, 2018 2:29 pm

MG

Radość przepełniła duszę Retsu. Ogromny goryl ponownie stał się brodatym mężczyzną i bez chwili zawahania ruszył po odłożone wcześniej części. Odgrzebanie ich z piasku zajęło chwilę. Kurz, który powstał przy wybuchu pocisków z bazook przysypał bowiem lekko niezbędne komponenty. Brodacz podszedł do kapsuły, otworzył ją i zdjął panel kontrolny. Wymiana przepalonych tranzystorów nie trwała długo. Głowę saiyanina zaprzątała ciekawość dlaczego akurat te elementy uległy zniszczeniu. Jego wiedza techniczna nie pozwalała jednak na odpowiednie przeanalizowanie problemu. Skąd wszak miał mieć pojęcie o tym, że sprawcą usterki było niezwykle silne pole magnetyczne otaczające planetę na której obecnie przebywał. Wymiana świec zapłonowych wydawała się tylko formalnością. Retsu wyszedł z kapsuły i zdjął w tym celu zewnętrzną klapę, pod którą to znajdowały się te elementy.

Nagle, tuż przy głowie mężczyzny błysnęła jasna łuna światła. To pocisk energii przeleciał dosłownie milimetry od jego twarzy, lekko zwęglając idealny zarost zdobiący policzki. Kula energii zakończyła swój lot około piętnastu metrów dalej, wybuchając i wznosząc w powietrze tumany pyłu. Wybierasz się dokądś, zdrajco? - usłyszał. Kiedy obrócił swą głowę ujrzał widok, który zapewne wywołał w nim mieszane uczucia. Oto, w odległości 10m od niego stał Teeb. Nie wyglądał jednak tak jak wcześniej. Jego przystojna, młodzieńcza twarz była w połowie spalona. Spoglądał na Retsu jednym okiem, bowiem w miejscu, w którym powinno znajdować się drugie, na świat spoglądała jedynie stworzona przez płomienie pustka. Przez jedno ze swych ramion przewieszonego miał wciąż sparaliżowanego Lottusa, w którego ciele zauważyć dało się odłamki wysadzonego nie dawno statku. Dodatkowo, ręka przy barku, na którym niósł swego kompana wisiała bezwładnie. Najwyraźniej jad Kanimy nadal działał. Trzeba było nas dobić, kiedy miałeś okazję. - rzekł, kładąc ciało swego dowódcy na ziemi. Nie martw się przyjacielu, zajmę się nim. - powiedział cicho do swojego kompana. Wyprostował kręgosłup, a zdrowa ręka sięgnęła po miecz, znajdujący się w pochwie na plecach. Skierował swe ostrze w stronę brodacza i bez zbędnych słów odbił się od gleby, pędząc w jego kierunku. Wziął szeroki zamach, markujący uderzenie i w tym samym momencie jego pięta wpadła w żebra Retsu, tak mocno, że ten stracił dech w piersiach i upadł. Szpic białej broni w ułamku sekundy powędrował na gardło przewróconego, a Teeb rzekł cicho - Oddaj części, które ukradłeś i wynoś się stąd. Nie każ mi Cię zabijać...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Retsu on Pon Lip 02, 2018 5:57 pm

Retsu uradowany był postępami prac, które dość szybko okazały się łatwiejsze niż mógł w ogóle przypuszczać. Nie doszedł jednak do tego co wywołało przepalenie się tych przedmiotów. Całe szczęście, że jako kadet akademii przeszedł szkolenie dotyczące budowy kapsuł kosmicznych. Pozwoliło mu to na dość sprawne naprawienie wszystkiego, co naprawy wymagało. Teraz wystarczyło tylko zamknąć klapy i... poczuł piekący ból na policzku, i ze zdumieniem spostrzegł, że jego idealna bródka została naruszona. Oglądnął się, a jego oczom ukazał się na wpół spalony Teeb. Wyglądał okropnie, i wyglądało na to, że nie jest w pełni sił... Co gorsze niósł Lottusa, którego krew zmieszana z trucizną, powinna niedługo się oczyścić, a to oznaczało koniec życia dla Retsu.
Gdy szermierz wyruszył w jego kierunku, Retsu wystrzelił pocisk ki pod siebie, jednocześnie wystrzeliwując w górę, uciekając przed przeciwnikiem. Zależnie od sytuacji, jeśli jest ciągle goniony, ocenia prędkość i próbuje uciec, jeśli po wybuchu nie dostrzega przeciwnika (gdyż zmylił go wystrzeliwując na pustyni pocisk, w piach, który powinien stworzyć zasłonę dymną), pędzi w kierunku Lottusa, by wbić się mu kolanem w gardło.

____________________________
p.s daj znać, czy mój "unik" obrażeń przejdzie, czy nie (pewnie wiesz, że post MG nie musi być ostateczny i każdy ma prawo na reakcje na post MG, który potem ocenia, czy się uda czy nie Very Happy)
avatar

Retsu

Liczba postów : 82

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Wto Lip 03, 2018 6:55 pm

MG

Widząc, że Teeb nie ma zamiaru się patyczkować brodaty saiyanin zareagował błyskawicznie. Pocisk energii rozsadził grunt tuż pod jego stopami, wzbijając w powietrze tumany kurzu. Przyjaciel Lottusa jednak z niejednego pieca jadł już chleb i takie sztuczki nie robiły na nim większego wrażenia. Wraz ze swoją drużyną stoczył sporo walk, dzięki czemu dokładnie wiedział jak powinien zachować się w zaistniałej sytuacji. Trucizna Kenimy nie wpłynęła znacząco na jego prędkość. Retsu widział tylko początek szarży rywala, jednak ze sporą dozą prawdopodobieństwa mógł stwierdzić, że ten jest przynajmniej dwukrotnie szybszy od niego samego. To nie wróżyło dobrze. Sługa Vegety wzniósł się w powietrze, nie mogąc dostrzec swojego przeciwnika. Zasłona dymna bowiem, umiejętnie wykorzystana potrafiła przynieść korzyść obydwu stronom. Brodacz ruszył w kierunku, w którym znajdował się Lottus, chcąc bestialsko zamordować sparaliżowanego wojaka. Dosłownie sekundę po tym jak ruszył, z chmury pyłu niczym pocisk wystrzelił Teeb. Zaskakujące było to, że mimo tumanów kurzu zdawał się bezproblemowo określać pozycję swego wroga. Odziany w pelerynę saiyanin próbował wymierzyć kopnięcie w gardło leżącego jak kłoda rywala, jednak przypalony mężczyzna był szybszy. Klingą swego miecza zablokował cios, po czym w akrobatyczny wręcz sposób odbił się od nogi Retsu i wykonał szeroki zamach swoją własną dolną kończyną. Podły złodziej i zdrajca poczuł przeszywający ból w karku. To piszczel Teeba przywitał się z jego szyją, posyłając go tym samym na deski. Piach napełnił usta wojownika, a dosłownie sekundę później, poczuł na swej szyi dotyk zimnej jak lód stali...


_________________
Teeb wypowiada te same słowa, które zawarłem w poprzednim poście


Ostatnio zmieniony przez Antical dnia Pon Lip 09, 2018 9:45 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Retsu on Czw Lip 05, 2018 3:33 pm

Retsu nie spodziewał się, że jego przeciwnik nie nabierze się na sztuczki z piachem i zasłoną dymną. Gdy podróżował z misjami, po planetach, takie chwyty były na porządku dziennym... Co prawda nie znał zbytnio historii Teeba, nigdy o nim nie słyszał, ale najwidoczniej plotki, które było słychać po powrocie drużyny Lotosa, okazały się w pełni prawdziwe. Nie trwało to długo, gdy leżał na ziemi z mieczem przyciśniętym do szyi. Retsu wiedział, że na początku był nikim. Odbudowywał swój ród, dumnie nosząc jego znak na zbroi, codziennie sponiewierany, wyśmiewany i ośmieszany, przez starszych kolegów tej samej klasy - niskiej. Miał marzenie, i teraz, kiedy pomału udawało mu się osiągać rangę elity, gdy jego siła przekraczała siłę średniej klasy, gdy miał już dostać własną drużynę... Planeta Vegeta uległa zniszczeniu, a on wylądował na planecie z osobami, które miały mu na początku pomóc, od których należał mu się elitarny trening pod okiem Lotusa, gdy Retsu jak grzeczny pies wykonał jego prośbę, jakieś pół roku temu. Teraz ten sam Lotus, wraz ze swoim kompanem chcieli go wyruchać i zostawić na planecie. Czuł, że planowali to od początku, że i tak zabrali by mu kapsułę, i zostawili, gdyż nie był im do niczego potrzebny. Jego twarz zrobiła się czerwona, czerwona ze złości. Żyły na czole, rękach, oraz szyi lekko się uwidoczniły, ponieważ nie mógł znieść tego jak został potraktowany, jeszcze długo przed tym jak się zorientował, że jest traktowany.
Ciepło wynikające ze spięcia całego ciała, i napięcia szczególnie okolic głowy, skąd ciepło się gromadziło, spowodowało taki a nie inny kolor na twarzy saiyanina. Teeb na pewno od razu zorientował się, jakimi odczuciami targany jest Retsu. Teeb wiedział też, że Retsu nie ma innej możliwości, niż oddać części i czekać na darowanie życia, lub jego odebranie. Retsu wiedział to samo. Miał świadomość, że musi oddać kapsułę, i mieć nadzieję, że oboje darują mu życie. Był na łasce szumowin, które już na Vegecie knuły przeciwko Królowi. Retsu, jak prawdziwy saiyanin, był królowi oddany. Nie był potulnym pieskiem, ale miał swój honor, swoje tradycje, wynikające z zachowań na Vegecie, oraz saiyańską dumę. Wszystko to powodowało, że kochał swoich braci, i kochał króla, ale jednocześnie odróżniał złych saiyan od dobrych. Złymi saiyanami była ekipa Lotosa, którzy desperacko próbowali zemścić się na Królu Vegecie, a kto wie, może i na całej planecie. Niesłuszna na pewno chęć zemsty doprowadziła ich do tego, że niczego winnego Retsu zostawili by najchętniej na pewną śmierć na planecie, na której się właśnie znajdowali. Wiedział, że cokolwiek nie zrobi, i cokolwiek by nie zrobił wcześniej, został by tutaj sam. Dlatego musiał działać, dlatego postanowił pierwszy zaskoczyć swoich przeciwników, dlatego próbował uciec z planety, zostawiając ich tutaj, tak jak oni zostawiliby jego. Wszystko przepadło. Wizja zostania na martwej planecie, gdzie jego wola walki i saiyańska krew zostaną zmarnowane, była nie do zniesienia. Czuł jak napływająca do głowy krew robiła się coraz gorętsza i rozpływała się po całym ciele, nadając mu odpowiednich kolorów. Mięśnie zostały napięte do granic możliwości, zwiększając swą objętość nieznacznie. jego dłonie chwyciły w garść piach i mocno ścisnęły. Jego lewa pięść uderzyła o piaskowe podłoże.
- GNOJE!!!! - Wykrzyczał prosto w oczy Teeba.
Zmarszczone czoło, liczne pojawiające się zmarszczki, zaciśnięte zęby tak mocno, że pojawiały się ryski, oznaczające pękanie, czerwone ciało, liczne wychodzące na wierzch żyły, zwiększona objętość mięśni, oczy pełne nienawiści. To wszystko oddawało wkurwienie saiyanina. A gdy już miał w złości wykrzyczeć, by szli w diabli, oddać części, w jego głowie pojawiła się kolejna, druzgocąca myśl. Jego bracia, brat z krwi i kości, saiyanin tak postępuje w stosunku do drugiego saiyanina. Nie mógł zwyczajnie pojąć tego, jak ci skurwiele mogli planować postąpić tak, jak chcieli postąpić. Nie rozumiał tego, lecz to nie wszystko. Prawdziwy saiyanin, taki jak Retsu, nie mazał się na myśl o śmierci, nie bał się jej, ale był pewny, że nie zginie, dzięki swojej sile. Jednakże gdyby przyszło mu żyć samemu na tej planecie, gdzie nie miałby możliwości odbycia walki przez dłuższy czas, zwyczajnie oszalałby. Jak na prawdziwego saiyanina przystało, Retsu również musiał zaspokoić swoją żądzę krwi, mordu, śmiania się w twarz swojej "zwierzynie" i bawienia się prawie martwym przeciwnikiem. Bez tego nie byłby już saiyaninem, a jego ród poszedłby w zapomnienie...
Tak ogromny cios, dla prawdziwego saiyanina spowodował, że ten raz jeszcze popatrzył w oczy Teeba, a włosy nieznacznie zaświeciły. Już teraz wiedział co zrobi, już teraz miał zamiar zginąć w imię Vegety, w imię wszystkich, którzy zginęli w wybuchu... W wybuchu... Drużyna spiskująca przeciwko Królowi... Drużyna spiskująca przeciwko planecie... Drużyna owładnięta chęcią zemsty... Wybuch Vegety...
- WY GNOJE! WYSADZILIŚCIE PLANETĘ! - Raz jeszcze wykrzyczał w stronę Teeba. Jego rozumowanie, dobre czy złe, nie miało to znaczenia. Jego myśli doprowadziły go do tego stwierdzenia. Planeta wybuchła niedługo po pojawieniu się drużyny Lotusa, a on sam mówił o zemście na Królu Vegecie, słyszał to na własne uszy. Tak... wysadzenie planety było ich sprawką... tylko to jedno wytłumaczenie dochodziło do rozzłoszczonej łepetyny Retsu. Jego kochana planeta, jego drużyna, jego król, jego bracia, jego siostry. Nigdy ich nie zobaczy, większość pewnie nie żyje. Jego oddanie, i cała służba a także uzyskiwany przez lata status, poszły w zapomnienie. A jednym ze sprawców tego zdarzenia, był ten, stojący przed nim. Nie mógł mu darować! To splamiłoby jego honor, jego wszystkie lata jako saiyanina! Jego włosy zaświeciły żółtym blaskiem, jego brwi nabrały żółtego koloru.
Szalejąca wokół aura, skutecznie powinna odepchnąć Teeba, a wraz z nim jego miecz. Gdyby jednak tak nie było, Retsu mimo wszystko rzuca się na swojego przeciwnika, w krótkim locie oddaje jak najwięcej ciosów w jego głowę, przewraca go, tak by to Retsu był na górze, i z całej siły zadeptuje twarz Teeba, ciągle kopiąc ją od góry, a nastepnie tak jak planował, ląduje kolanem na szyi Lotusa...
avatar

Retsu

Liczba postów : 82

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Czw Lip 05, 2018 6:02 pm

MG

Zdany na łaskę Teeba Retsu zaczął wspominać swą przeszłość. Flashbacki dawnych wydarzeń, niczym slajdy przewijały się przez umysł brodatego saiyanina. Czasy, gdy każdy nim gardził, a on sam, jako przedstawiciel niższej klasy, posłusznie wykonywał polecenia wyższych rangą i z pokorą słuchał nieprzychylnych komentarzy na swój temat. Miał tego dość. Dodatkowo, w momencie, kiedy jego marzenie o dołączeniu do elity spełniło się, wszystko prysło jak mydlana bańka, z tym, że tą bańką była rodzima planeta brodacza, a kroplami, które powinny z niej powstać - odłamki skalne dryfujące poprzez nieskończoną kosmiczną przestrzeń. Wszystkie negatywne uczucia kumulowały się w jednym miejscu. Krew w pulsujących żyłach wojownika osiągała temperaturę bliską wrzenia. Neurony łączyły fakty w logiczną całość. Synapsy działające ze zdwojoną prędkością nie miały czasu na dokładną analizę elementów układanki. Wniosek był oczywisty. Konkluzja pojawiła się w myślach saiyanina nagle, ale pewność, co do jej nieomylności była niezwykle silna. Po prostu nie mógł się mylić. Oto, tuż przed nim, znajdowali się ludzie odpowiadający za całe zło, które go spotkało...

Ziemia zadrżała, a z gleby podnosić zaczęły się coraz większe odłamki skalne. Wiatr pojawił się znikąd. Wydawać by się mogło, że konstruktor świata nagle postanowił wstawić w miejsce walki huragan. Teeb, czując jak moc saiyanina wzrasta próbował pchnąć swym mieczem w jego gardło, jednak wówczas pięść Retsu uderzyła o podłoże, a wybuch złotej energii odrzucił przypalonego wojownika na kilkanaście metrów, wzbijając w powietrze tumany pyłu. Dłoń szermierza zacisnęła się mocniej na rękojeści oręża, lecz on sam nie wykonał żadnego ruchu, zdumiony tym, co przed chwilą się stało. Kolejny wybuch energii rozgonił kurz, a w miejscu, w którym jeszcze chwilę temu mało co nie doszło do egzekucji, znajdował się szeroki i głęboki na kilka metrów krater. Na jego spodzie stał wojownik w pelerynie. Nie wyglądał jednak tak jak wcześniej. Jego włosy były złote, a spojrzenie mówiło jedno - zabić wszystkich, którzy są odpowiedzialni za jego cierpienie. Złota aura nie przestawała szaleć, jednak nagle ruszyła w górę. Złota smuga wzbiła się w powietrze, tylko po to, by już po chwili pikować w kierunku, nadal sparaliżowanego Lottusa. Kolano brodacza pędziło prosto w stronę gardła dowódcy grupy Lotos. Nie waż się - usłyszał, a jego noga po raz kolejny spotkała się z mieczem Teeba. Uderzenie sprawiło, że przez każdy z możliwych kierunków przetoczyła się fala uderzeniowa, tak silna, że pobliskie skały rozleciały się na drobne części, a walczący w ułamku sekundy znaleźli się w kolejnym, dwa razy większym niż poprzednio, kraterze. Tym razem jednak szermierz nie zablokował ciosu z taką łatwością jak wcześniej. Po jego twarzy było widać, że wykorzystuje wszystkie pokłady siły, aby utrzymać swego przyjaciela przy życiu. Po popalonej skórze spływały krople potu, a mięśnie ręki, w której dzierżył swój miecz, napięte były do granic możliwości. Walczysz ze mną! - syknął przez zaciśnięte zęby, uwalniając przy tym białą aurę. Jego stopy wbiły się w dno krateru tak mocno, że ten stał się jeszcze głębszy. Teeb za wszelką cenę chciał ocalić swego kompana i w żadnym wypadku nie miał zamiaru odpuścić.

TRANSFORMACJA ZAAKCEPTOWANA
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Laptor on Czw Lip 05, 2018 9:09 pm

Nie było chłodnego kalkulowania różnic w poziomie mocy, nie było planowania żadnej strategii, ani oceny szybkości czy siły przeciwnika. Retsu, jak niegdyś dzika małpa, zwyczajnie stracił panowanie nad sobą, i jedyne co chciał zrobić, to zabić obydwu saiyan, którzy stali mu na drodze. Oczywiście, jego zmysłom nie uszło to, że Teeb wykorzystuje całą swoją siłę, aby zablokować ten jeden, jedyny cios. I chociaż normalny Retsu zastanawiałby się, jak Teeb tak szybko zareagował będąc w szoku transformacją, to ten, rozwścieczony i dziki saiyanin postanowił raz jeszcze doskoczyć do przeciwnika. Jego celem była dłoń, w której Teeb dzierżył swój miecz. Miał zamiar ją pogruchotać, złamać, lub wyrwać. Uważał na nią i nad różnymi formami cięć mieczem. Gdyby Teeb miał zamiar wykonać jakiś cios żelastwem, Retsu chciał zwinnie lotem uchylić się o kilka centymetrów, złapać oburącz rękę na wysokości nadgarstka i przedramienia, i kolanem sprawić, że ręka wygnie się w drugą stronę.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Retsu on Czw Lip 05, 2018 9:10 pm

Nie było chłodnego kalkulowania różnic w poziomie mocy, nie było planowania żadnej strategii, ani oceny szybkości czy siły przeciwnika. Retsu, jak niegdyś dzika małpa, zwyczajnie stracił panowanie nad sobą, i jedyne co chciał zrobić, to zabić obydwu saiyan, którzy stali mu na drodze. Oczywiście, jego zmysłom nie uszło to, że Teeb wykorzystuje całą swoją siłę, aby zablokować ten jeden, jedyny cios. I chociaż normalny Retsu zastanawiałby się, jak Teeb tak szybko zareagował będąc w szoku transformacją, to ten, rozwścieczony i dziki saiyanin postanowił raz jeszcze doskoczyć do przeciwnika. Jego celem była dłoń, w której Teeb dzierżył swój miecz. Miał zamiar ją pogruchotać, złamać, lub wyrwać. Uważał na nią i nad różnymi formami cięć mieczem. Gdyby Teeb miał zamiar wykonać jakiś cios żelastwem, Retsu chciał zwinnie lotem uchylić się o kilka centymetrów, złapać oburącz rękę na wysokości nadgarstka i przedramienia, i kolanem sprawić, że ręka wygnie się w drugą stronę... W innym przypadku, zwyczajnie chciał powtórzyć to co planował na początku.
avatar

Retsu

Liczba postów : 82

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Antical on Sob Lip 07, 2018 8:16 pm

MG

Widząc, że Retsu zbiera się do ataku, Teeb naprężył w ciele wszystkie możliwe mięśnie. Na jego skórze widać było wyraźny zarys żył, które wydawały się chcieć wyrwać osłaniającą muskuły tkankę. Saiyańska rękawica świsnęła w powietrzu, jednak podpalony saiyanin był na to przygotowany. Jego dłoń rozluźniła uchwyt, upuszczając miecz, który upadł, głośno odbijając się od zbroi Lottusa. Natychmiast skierowała się w stronę głowy, aby osłonić ją przed trafieniem. Cios jednak, wymierzony był w rękę. Pięść Retsu wylądowała prosto na tricepsie rywala, sprawiając, że mięsień porządnie zafalował. Druga, wisząca luźno ręka szermierza rozluźniła palce, a tuż przed jego dłonią pojawiła się sporych rozmiarów kula energii. Teeb, otruty jadem kenimy nie mógł co prawda ruszać swą kończyną, jednak najwyraźniej powoli odzyskiwała ona sprawność. Kulista poświata wystrzeliła nagle, rozbijając się na pancerzu Retsu. Siła wybuchu sprawiła, że brodacz został odrzucony na kilka metrów, jednak atakujący również oberwał. Stopy saiyanina zaryły o glebę, pchając go do tyłu kilka centymetrów. Ani myślał jednak przerywać pojedynku. Musiał ochronić swojego przyjaciela. Odbił się od gleby i łapiąc już w powietrzu swój miecz, po raz kolejny natarł na okrytego peleryną żołnierza, rzucając ostrzem w taki sposób, że to, kręcąc się, zmierzało prosto okolice klatki piersiowej złotowłosego. Uwolniona dłoń natychmiast utworzyła kolejnego ki blasta i wyciągnięta do przodu celowała w twarz oponenta.

KHE KHE... - Lottus zacharczał, odzyskując przytomność, a jego głowa odruchowo odwróciła się w stronę walczących. Pięść dowódcy zacisnęła się na piasku, natomiast jedna z nóg zadrżała lekko, próbując zgiąć się w kolanie...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 413

Powrót do góry Go down

Re: Kamienna pustynia

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach