Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Teren przed budynkiem

on Czw Gru 03, 2015 12:54 pm
First topic message reminder :

Niewielka ilość miejsca, jaka znajduje się naokoło budynku. Biorąc pod uwagę fakt, że samo domostwo znajduje się na szczycie góry, będąc nieuważnym, można się strasznie oszukać i polecieć z hukiem na sam dół... Należy zachować ostrożność, kiedy stawia się tutaj kolejne kroki.
Wejścia do domu strzegą dwaj rośli Nameczanie, więc sforsowanie głównych drzwi nie będzie łatwym zadaniem.

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Wto Lip 23, 2019 6:20 pm
MG

Castanet zgłosił się na ochotnika. Wcześniej miał mały zgrzyt z Shadem, więc uznał, że to będzie dobra okazja by zakopać topór wojenny.
- My pójdziemy. Udamy się we czwórkę. Jeśli nas nakryją, to powiemy, że złapaliśmy Shade'a. Nie wiedzą, że do was dołączyliśmy, więc nie będą chcieli nas atakować. - skinął głową, zerkając na przeklętego Saiyanina.
Fu uśmiechnął się szereko, klepiąc Castaneta po ramieniu. 
- Podoba mi się! Widzę, że kombinator jesteś. Mam dla ciebie propozycję, ale zdradzę ci ją później, hehe. - i wyszczerzył swoje ząbki.
Nihilius oddalił się, by poćwiczyć i wypróbować nowy sposób wykorzystania Ki Sworda. Jak na razie, wychodziło mu to kiepsko. Musiał się bardziej skupić. Za każdym razem, gdy próbował wystrzelić energią Ki, jego Ki Sword się wyłączał.

Castanet podszedł do Shade'a, jego dwaj towarzysze rozmawiali między sobą, dyskutując na temat możliwych kryjówek.
- Skoro przyszło nam współpracować, chciałem wyrazić... skruchę i... przeprosić za wcześniejsze zachowanie. - powiedział to raczej... wymuszenie, bo nie przywykł do przeprosin. Gest jednak się liczył i miał dobre intencje.
- Daj mi znać, gdy będziesz gotowy. Nie musisz też ze mną rozmawiać. Powiedziałem to, co chciałem powiedzieć. - odwrócił się na pięcie i wrócił do swoich towarzyszy.

Gdy już przyszedł odpowiedni czas, cała czwórka udała się na zwiad. Czy uda im się odnaleźć uciekinierów?
Kryształowa kula, ku zdziwieniu Fu, zgubiła tajemniczą grupę. Zupełnie jakby rozpłynęli się w powietrzu. Niemniej jednak, okularnik zachował tę informację dla siebie. Nihilius wciąż nie wrócił z treningu.
_____
z/t Shade - napisz posta w poprzedniej lokacji

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Wto Lip 23, 2019 9:21 pm
Nihilius dalej Sobie trenował, a raczej starał się ogarnąć nową technikę, w miarę Swoich sił. Przeklęty najpierw się zabrał za trening, a dopiero potem miał ruszyć na misję, co ciekawe Castanet zgłosił się na ochotnika razem ze Swoją drużyną, czego się spodziewał po części. Myślał, że Castanet zgłosi się sam, a tu planowali iść drużyną. Widać też, że ogarniał, bo doskonale wiedział co trzeba robić jak ich przyłapią. Po prostu udać, że złapali Shade'a. To było proste. Dobrze mieć w miarę inteligentnych podwładnych. Olał też to co mówił i kombinował Fu, bowiem go to nie obchodziło. Doskonale wiedział, że dzięki jego pasywnej zdolności, nie jest możliwe to by zdradzono go z własnej nieprzymuszonej woli. Im więcej czasu, za Nim podążali, tym bardziej lojalni byli. Proste. Oczywiście i tak zawsze warto uważać, ale na razie był zajęty. Jego Ki Sword działał dobrze, ale opanowanie nowej techniki mu niezbyt wychodziło. Jego Miecz od razu padał, gdy chciał wystrzelić. Niedobrze. Musi zrobić coś innego. Starał się łączyć ki blasty razem z mieczem Ki, i tym samym wystrzeliwać energie. Wiedział na czym to mniejwięcej polega, ale nie wiedział czy mu na pewno wyjdzie. Ba próbował to robić na różne sposoby, starał się używać przerywanych wyrzutów energetycznych, ale to niestety również nie było to. Zastanawiał się co powinien zrobić. Przestał trenować i zaczął medytować. Dosyć szybko się wyciszył i wyłączył wszelkie zmysły, po czym znalazł się w środku Swojego Ego. Zastanawiał się co robił nie tak. Wizualizował Sobie użytą technikę i starał się dojść do wniosku co takiego zrobił źle, a co powinien zrobić, by było dobrze. Nie wiadomo ile czasu minęło, ale wreszcie ogarnął! Po prostu ulepszył Swoją jedną technikę. Dlatego mu się ciągle wyłączała broń. To była zupełnie inna technika. Nie ta sama. Podobna, ale jednak inna. Od razu też postanowił najpierw, że ją utworzy. Miał podstawy i fundamenty, więc nie powinno być takie trudne. Tylko musiał to zrobić trochę inaczej. Tym razem skupiał Swoją energię wokół dłoni. Początkowo mu nic nie szło, bo starał się postępować lekko inaczej, uformować ostrzejszą ki, taką która będzie mogła posyłać cięcia w stronę nieprzyjaciół. Wreszcie po wielu nieudanych próbach, utworzył mini miecz z czarnej ki, ale to nie było jeszcze to. Starał się skupiać coraz bardziej i bardziej, tym razem uczył się nowej techniki, a nie usprawniał poprzednią, więc dlatego znowu miał z tym wszystkim lekki problem, ale wiedział co ma zrobić i to też zrobił. Wreszcie mu się to udało i jego nowy miecz Ki był lekko inny. Nie był już taki duży i długi jak wcześniej, i bardziej przypominało to aurę nałożoną na dłoń, aniżeli prawdziwą broń, ale z tego co widział, to wszystko jak na razie robił dobrze. Od razu postarał się to sprawdzić i ciął kamień. Niestety nie przeciął go. Dlatego koncentrował się i sprawiał, że energia, która była na jego dłoni, stawała się coraz cieńsza, ale i ostrzejsza. Po paru próbach, postarał się to zrobić ponownie. Tym razem mu się udało go przeciąć. Wiedział, że to dobra droga i robił to co robił, i gdy uznał, że bardziej tego nie poprawi, to ponownie ciął. Tym razem nie wyglądało to tak jakby używał miecza, jak poprzednio, lecz jakby to jego dłoń była ostrzem. Dziwne uczucie, ale faktycznie działało i cięło nawet lepiej niż poprzednio. Tym razem starał się sprawdzić to w walce, przynajmniej sztucznej. Nie miał pojęcia ile znowu czasu minęło, ale chyba przywykł do tego dziwnego uczucia. Postanowił jeszcze raz użyć energii do ataku na dystans, ale tym razem zamiast ją wystrzelić to po prostu ciął powietrze, koncentrując się na tym, by cięcie się oddzieliło od głównej energii i poleciało tam gdzie On chce. Może tym razem to była dobra droga?
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pią Lip 26, 2019 5:12 pm
MG

Nihilius ciągle trenował. Fu... nigdy nie było jasne, co tak naprawdę robił. Nameczanie medytowali, starając się wzmocnić trochę swój poziom mocy. Guru wszystko obserwował, widział co się działo w górach, ale nie mógł interweniować.
Kryształowa kula nic nowego nie pokazywała, poza tym, że Shade i Castanet znaleźli się na miejscu. Stanęli przed wejściem do jednej z jaskiń, nie wiedząc, co czeka ich w środku. Fu trzymał kulę, wpatrując się z wielkim zaangażowanie w to, co się działo.
- Głupek... Nie wie, że Shade nie jest Super Saiyaninem, khi khi khi. - powiedział do siebie pod nosem, ale stojący obok Nameczanie wszystko słyszeli. Spojrzeli tylko kątem oka na Nihiliusa, który wciąż zajmował się opanowaniem techniki. Nie chcąc mu przeszkadzać, zignorowali Fu, zostawiając go samego z jego zabawką i chorymi myślami.
- Ej, Nihilek, może byśmy odwiedzili Broly'ego? Chyba się już uspokoił. - obraz na kryształowej kuli zakręcił się dookoła, zmieniając się i pokazując teraz planetę Vampę. Broly aktualnie spał, przykryty zielonym futrem.
- Ale słodziak. - skomentował krótko Fu, szczerząc swoje zębiska.
Wyglądało to tak, jakby Fu specjalnie sabotował całą misję, co chwilę robiąc rzeczy z nią niezwiązane.

AKCEPTACJA TECHNIKI

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pią Lip 26, 2019 5:51 pm
Krwistooki, wciąż był zajęty treningiem. Czul mimo wszystko, że był na dobrej drodze i prędzej czy później będą jakieś postępy. Były nawet szybciej niż się spodziewał. Wykonanie zupełnie nowej techniki było doskonałym rozwiązaniem, tym bardziej odpowiednie kształtowanie Ki. W końcu zrobił cięcie i czarny energetyczny jakby promień, przeciął kamień w pół. Był zadowolony z tego co dokonał. Oczywiście jeszcze dla upewnienia się wykonał parę innych cięć. Gdy nabrał w prawy, to uznał, że pora zakończyć trening na ten czas. Coś tam słyszał jak okularnik gadał, że Shade nie jest super saiyanem i nazwał pewnie jakiegoś Nameczanina głupkiem. Coś tam mamrotał, więc to olał. Potem powiedział, tym razem do niego nazywają go uprzednio Nihilkiem, by odwiedzili Brollego, bo się uspokoił, po czym nazwał go slodziakiem. Tego Brollego oczywiście. Zważywszy na  to, że trening był zakończony to podszedł do Swojego kompana.
- Spoko Fusiu, ale czy nie proponowałeś byśmy zadziałali coś tutaj?
Zaśmiał się odnośnie pierwszej części. Tak naprawdę, dodał to przy okazji, bo i tak nie było nic do robienia, a nie chce siedzieć i nic nie robić i tylko obserwować co się dzieje, a prędzej czy później coś będzie musiał zrobić.
- Co z tamtą grupką Nameczan. Czemu ich nie widzę?
Zapytał towarzysza i czekając na odpowiedź oraz widok z kuli, popatrzył się na Swoich Nameczan i Saiyan po czym skontaktował się z Castanetem.
- Castanecie, wzywają mnie ważne sprawy na innej planecie. Przejmujesz dowodzenie nad drugą grupą Nameczan. Jak będzie coś ważnego to poinformuj mnie, a jak nie da się ze mną skontaktować to poproś Guru, by odezwał się do mnie telepatycznie.
Uznał, że to będzie na razie najlepszy wybór. Odezwał się też do Shade'a.
- Jak nie odnajdziecie Camdena i Shalotto, to masz prawo przejąć dowództwo nad resztą saiyan.
Po czym odezwał się tym razem do wszystkich grupek.
- Postaram się co jakiś czas kontaktować, lub wrócić. Jeśli jest więcej grupek i będziecie się czuli na siłach to możecie współpracować z Saiyańską grupą i je pojmać. Nie walczcie z tymi cwaniakami chyba, że będzie to konieczne. Tak samo nie walczcie z Naraką. Jak będzie spotkanie z nim to od razu poinformujcie Mnie lub Guru.
Po czym popatrzył się na Saiyan i Nameczan
- Na razie jesteście pod dowództwem Castaneta. Jeśli Shade ich nie odnajdzie dosyć szybko to wtedy dopiero On  Camden może dowodzić. Trenujcie i medytujcie, Sparingujcie się, dopóki nie przybędzie tutaj reszta. Macie scoutery, więc możecie się kontaktować z liderami. Jeśli ostały się słabsze grupki, to pojmijcie je żywcem i dajcie Mi znań. Koniecznie mają być żywi.
Następnie popatrzył na kompana dając znać, że w sumie mogą ruszać jeśli jest to konieczne. Zastanawiał się tylko, czy nie będzie zbyt niebezpiecznie. Popatrzył się jeszcze raz na Swoich podwładnych, a następnie odezwał się ostatni raz w Scouterze.
- Jakieś pytania?
Ci co byli przy nim oczywiście również mogli pytać. Lepiej wszystko ogarnąć teraz. Na szczęście ma Kai Kai, więc co jakiś czas może wpadać.

OOC:

{KOSMOS} - [PRZESTRZEŃ KOSMICZNA] - (PLANETA SADALA) - ZNISZCZONE MIASTO -> {KOSMOS} - [PRZESTRZEŃ KOSMICZNA] - (PLANETA VAMPA) - PUSTKOWIA


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Pon Lip 29, 2019 7:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Lip 29, 2019 5:06 pm
MG

Wszyscy przytaknęli, pytań nie było żadnych. Komunikaty scouterowe dotarły tam, gdzie miały dotrzeć.
Fu otworzył portal, wcześniej patrząc na planetę Vampę przez swoją kryształową kulę. Nie tracąc więcej czasu, on i Nihilius przeszli przez portal, przeskakując z Namek na Vampę.
Dla bezpieczeństwa, przybyli w chwili, gdy Broly spał. Otulony był zielonym futrem, które mocno ściskał rękami. Czyżby to było coś, co było dla niego sporo warte? Bezcenne?
- Mówiłem, że to słodziak. - powiedział Fu, podchodząc od razu do śpiącego Saiyanina. Przykucnął przy nim i zaczął go obserwować. Wyglądał na zdrowego i zdecydowanie bardziej spokojniejszego, niż przy pierwszej konfrontacji.
Nagle Fu podniósł głowę. Na bezchmurnym niebie coś rozbłysnęło. Zbliżało się bardzo szybko do ziemi, a im bliżej było, tym bardziej przypominało statek kosmiczny. W dodatku uszkodzony, ponieważ ciągnęła się za nim gęsta smuga czarnego dymu.
- Szybko, chowamy się! Wyczuwam zabawę. - rzucił okularnik, ciągnąc Nihiliusa za sobą. Znaleźli się zaraz na wielkiej skale, z której wszystko obserwowali.

Spoiler:

Teren przed budynkiem - Page 3 Image

Statek uderzył o powierzchnie, ale widać było, że to awaryjne lądowanie, ponieważ dało się nim w pewien sposób sterować. Przeorawszy kilkanaście metrów gleby, zatrzymał się szczęśliwie tuż przed ogromną górą. 
Hałas obudził Broly'ego, który pośpiesznie wstał, zawinął wokół pasa swoje zielone futro i czym prędzej udał się w stronę wraku. Zaczaił się niedaleko, chowając się za kamieniem.
Ze statku wyszły dwie osoby, młoda kobieta i mężczyzna w podeszłym wieku.
Wyskoczyli na powierzchnie z wyciągniętymi pistoletami, jakby obawiali się ataku ze stony tubylców. Nikogo jednak nie zastali.

Spoiler:

Teren przed budynkiem - Page 3 Cheelai-Lemo

Schowali bronie do kabur, po czym młoda kobieta zdzieliła starszego kolegę pięścią w głowę.
- Lemo, dziadku! Kto ci dał prawko!? - dziewczę wymachiwało nerwowo rękami.
- Uspokój się, Cheelai, silnik zaczął szwankować. - starzec masował swoją głowę.
Ku ich zaskoczeniu, Broly wyszedł im na powitanie. Przyjął pozycję bojową, posyłając im gniewne spojrzenie.
- Coście za jedni!? - warknął, uwalniając swoją energię w postaci podmuchu wiatru. Dwójka rozbitków wylądowała na swoich czterech literach.
- Robi się ciekawie! - powiedział Fu, szturchając Nihiliusa w ramię.
_____
z/t -> Vampa

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sie 05, 2019 4:06 pm
Niestety ziomek ni uj nie wiedział nic o miejscu pobytu Shalloto i Camdena... Ciekawe... Bardzo ciekawe. W każdym razie jego przedstawienie wywołało jakiś tam efekt, no i dobrze. Tymczasem Castanet poinformował go, że ten Picon, Pikon czy chuj wie jak się nazywał ten cwel jest typem który lubi kombinować jak tu zarobić parę złotych w wchodzeniu każdemu w dupsko. Wysłuchał uważnie teorii zielonego towarzysza, o potencjalnej złośliwości ,,nowego nabytku'' i odpowiedział bardzo cicho - Jeśli coś kombinuję... Raz na zawsze go z tego wyleczymy- Po czym cała ekipa tym razem wynosząca trzech plus dwóch nieprzytomnych ruszyła w rejs powietrzny zamierzając dostać się do domu Saichoro. Przeklęty po wytyczeniu kursu ustawił się na samym końcu małej karawany. Leciał troszkę wolniej niż reszta i aktywował bezszelestnie scouter chcąc poinformować swojego szefa o pewnych sprawach cichym tonem. - Shade do szefa Boga, powtarzam, Shade do szefa. Mam meldunek, ostatnia grupka wytropiona i względnie przekabacona, prowadzę ich tam gdzie poprzednio, potrzebne spotkanie z waszą wszechmocnością, mam podejrzenia o niecnych planach, brak śladów zaginionych. Odbiór? - Po drodze czekał na informacje utrzymując w miarę przyzwoity stopień prędkości. Tymczasem W końcu dotarli do ich tymczasowej centrali czyli domu guru. Po wylądowaniu Shade poprosił swoich ziomali aby zaopiekowali się nowymi, przypilnowali ich, ale na wszelki wypadek... JESZCZE NIE LECZYLI! Tylko utrzymywali przy życiu. aby nikomu nie przyszło do głowy nic kombinować. Tymczasem lekko się oddalił od nich i usiadł w pozycji do medytacji. W jakiś sposób wyczuwał, że jest blisko jakiegoś przełomu, ale jeszcze nie wiedział jakiego, dlatego zagłębił się w sztukach Zen, oddychał pełną piersią i jednoczył się z tutejszą naturą. W sztukach walki harmonia to jedna z podstawowych wartości, czas mijał, a nasz kochany Sayanin implusował swoje szare komórki w ramach dosięgnięcia ,,ewolucji''. Wtedy, nagle, zupełnie jak po zjedzeniu ogórka popitego mlekiem popędził do kibla z sraczką w dupie stało się. Jego świadomość lekko się oświetliła, a parę klepek w jego bardzo złożonej i niezrównoważonej głowie naprawiły się... Shade wstał lekko, nadal z zamkniętymi oczami, po czym podniósł wysoko lewą nogę, a potem wrócił do pozycji wyjściowej, a potem wyrzucił w powietrze drugą z swych kończyn dolnych. Robił coś takiego przez bliżej nieokreślony czas, jakby doskonaląc się w czymś. W końcu zaprzestał, rozszerzył stopy, i zaczął wyprowadzać ciosy w powietrze na lekko ugiętych kolanach, najpierw przyciągał je do boków talii, a potem posyłał je przed siebie, skręcając je w locie. Następny element układanki został włożony na odpowiednie fundamenty stojące na wielką sztuką walki. W końcu... Prać po pysku każdy względnie umie, to w zasadzie jest we krwi większości istot, ale istnieją bardziej zaawansowane metody niż zwykłe machanie łapami jak cepem. Trenował niestrudzenie aż do pojawienia się lidera
.
Occ: Start treningu umiejętności sztuk walki [poz 1] Pałeczka do Nihiliusa
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sie 05, 2019 9:11 pm
Shade w międzyczasie otrzymał wiadomość zwrotną od swojego Szefa Nihiluska, ale niespecjalnie zrobiła na nim wrażenie. Nic, czego wcześniej sam by się nie domyślił, mu nie ujawniono. Tymczasem kontynuował swój trening, dalej wyprowadzał pięściami w powietrze aby poprawić ich szybkość, potem gdy już zdecydowanie się namachał, zaczął się rozciągać, takie ćwiczenia są bardzo dobre dla kogoś doświadczonego w akrobatycznych zagrywkach i sztukach walki ja on. W końcu mimo, że jest Sayaninem, to nie takim zwykłym. Nie leci na pałę jak mięcho armatnie i modli się aby jego dłoń dotarła jakoś, miał swoje sposoby na pokonanie wroga. Wykorzystanie jego siły przeciwko niemu, łamanie kości, przemieszczanie stawów itp itd. W każdym razie po wielu przysiadach, szpagatach, saltach, skrętach tułowia i tego typu zabaw, zaczął poważniejszy trening, tym samym kończąc rozgrzewkę.

Occ:
Trening stat start
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Wto Sie 06, 2019 9:40 pm
Koniec rozciągania się i rozgrzewy, czas na prawdziwy trening. Naturalnie pompeczki obiema rękami na początek, i lecimy tak do stówki albo tysiąca jeden pies na początek. Raz dwa, trzy, 69 , więcej...  uginał ramiona i prostował elegancko wykonując to bardzo skomplikowane ćwiczenie, następne na tapetę trafiły przysiady. Ręcę za głowę i lecimy, nogi uginały sie, oddech równy i spokojny, wręcz elegancki w swej dźwiękowości. Nie ma co się opierdzielać, każda wolna chwila musi być odpowiednio wykorzystana inaczej źle się może podziać, miał poza tym plany na najbliższy czas. Po przysiadach tradycyjnie brzuszki... tak z tysiączka coby nikt nie stwierdził, że się opierdala kiedy szefa nie ma. Trzeba reprezentować gang Nihiliusa sztywno jak drewno. W każdym razie trening w końcu, po jakimś czasie... no bo skąd mam  do chu*ja wiedzieć, jaka jest aktualnie je**ana godzina pieprzony pisarzu? -Stul ryj Shade i rób co masz robić, nieważne jaka godzina, na nic ci ta informacja- usłyszał w swojej głowie tego dziwnego osobnika który, jak mu się wydawało, miał z nim coś wspólnego z jakiegoś powodu. Najpierw zawołał jedynego przytomnego z nowej zdobytej grupki Namek i zapytał krótko. Szybka, szczegółowa odpowiedź bo powiem szefowi, że nie współpracujesz... Ile jeszcze zostało waszych w grupach? co z tym Naraką? gdzie się może podziewać ten typ?- jak otrzymał odpowiedź odprawił krótkim dzięki[Spierdalaj] i podszedł do jednego z strażników domu Guru. -Bardzo przepraszam, czy mógłbym poprosić o możliwość porozmawiania z Guru? mam pewnego rodzaju ,,przypadłość'' którą mógłby zbadać, czy to nie problem?- Kulturalnie zapytał się ochroniarzy i z rękoma w kieszeniach oczekiwał na werdykt. Jak nie wpuszczą to trudno, zrobi co innego

Occ: Koniec treningu
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 07, 2019 5:22 pm
MG

Pilocco usiadł sobie pod ścianą domu Guru, chcąc odpocząć. Odstawił wcześniej nieprzytomnych kolegów, których zostawiono w spokoju. Nie było potrzeby ich wybudzać, nic ważnego się nie działo.
Gdy w końcu udało mu się przymknąć oczy i zrelaksować się, z błogiego stanu wybił go Shade. Nameczanin otworzył jedno oko i zerknął na niego, ciągle siedząc i opierając się o ścianę budynku.
- Grup już nie ma żadnych. Nie wszyscy formowali się w ugrupowania, a niektóre po jakimś czasie się rozpadły. Nie wiem, gdzie reszta. Możliwe, że chowają się gdzieś w nameczańskich wioskach pod pretekstem nawrócenia. - i westchnął cicho, zamykając oko. Po chwili je otworzył, znów patrząc na Saiyanina.
- Wciąż tutaj jesteś? Ehh... Naraka to skomplikowany gość. Zawsze pojawiał się, przemawiał, po czym znikał aż do następnego spotkania. Cholera wie, co robi. Dajcie sobie z nim spokój. Będzie chciał się ujawnić, to sam do was przyjdzie. - i machnął ręką, zbywając Shade'a, który wymownie się pożegnał.

Nameczańscy strażnicy spojrzeli na siebie, po czym skinęli do siebie głowami. Odsunęli się, tworząc przejście dla Saiyanina. Shade po chwili stanął oko w oko z nameczańskim Guru. Jego zmęczony powieki uniosły się powoli, a uwaga skupiła się na ogoniastym wojowniku.
- Tak? - zapytał spokojnie, unosząc głowę nieco w górę.
_____
Koniec przygody. 4 punkty.

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 07, 2019 7:36 pm
Shade zauważył że Pilocco sobie odpoczywa... Nie ma takiego chuja he he !. Tak czy siak podszedł do niego i przepytał o tym co chciał. Czyli reszta zbuntowanych namków pewnie rozlazła się jak robactwo po wiochach, dobrze wiedzieć, a Naraka to taki cichociemny agent. Przydadzą się te informacje, grzecznie pożegnał się z zielonym i udało mu się przekonać strażników aby go wpuścili. Kiwnął im głową z podziękowaniem i stanął przed samym wodzem Namek. Guru był bardzo starym nameczaninem, zapewne nigdy nie wstawał z swojego siedziska, baa, nawet głowę nie łatwo było mu podnieść. Kiedy już na niego spojrzał, Przeklęty ukłonił się grzecznie i zaczął mówić. - Wybacz, że przeszkadzam czcigodny Guru. Chciałbym poprosić a zarazem zapytać... Czy mógłby pan spojrzeć na moją ,,przypadłość''?. Otóż tak jakby jestem ,,przeklęty'' i nie za bardzo wiem co mi się właściwie stało. Byłbym wdzięczny i zobowiązany gdybyś mógł zerknąć na to. A i jeszcze jedna sprawa, zaginęło nam dwóch Sayan, czy byłbyś w stanie ich odnaleźć ?. Oczywiście, jeśli taka twa wola, w zamian mogę wykonać jakąś dodatkową robótkę, określmy to osobne zlecenie.-
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sob Sie 10, 2019 2:56 pm
MG

Saichoro spojrzał w dół na malutkiego Shade'a. Wysłuchał go, ale przez chwilę się nie odzywał. Myślał, zastanawiając się, co zrobić. Wyciągnął otwarta dłoń w stronę Saiyanina, a gdy ten podszedł, położył ją na jego głowie. Zamknął swoje oczy i rozpoczął operację.
Shade poczuł jak energia Saichoro spowija jego ciało. Poczuł się tak, jakby jechał windą, a wszystkie jego organy ruszały się niezależnie od reszty.
- Ugh...! - Saichoro zawył, zabierając rękę z głowy Saiyanina i dotykając zaraz nią swojej skroni.
- Nałożone zostało na ciebie potężne zaklęcie, coś w rodzaju namiaru. Niestety, nie mogę dotrzeć do jego źródła, twoje wspomnienia są rozmazane. Nie mogę się przedrzeć przez blokadę na nie nałożoną. - westchnął cicho, masując palcem skroń. To był dla Nameczanina spory wysiłek. Czy to ze względu na wiek, czy na potęgę klątwy?
- Ktoś cię szuka. Jeszcze tego nie odczuwasz, ale twój stan stopniowo się pogarsza. Obawiam się, że w przyszłości zatracisz się w szaleństwie. I nie będzie powrotu. Twoja dusza jest coraz bardziej pochłaniana przez mrok, a każdy zły uczynek przyspiesza cały proces. Istnieje możliwość, że jeśli zginiesz, nie zostaniesz skierowany do Zaświatów. Po prostu... przestaniesz istnieć. - urwał ponownie i zakasłał, zakrywając swoje usta pięścią.
Na pogarszający się stan Saichoro zareagowali strażnicy, którzy od razu wbiegli do pokoju. Nameczanin jeno uniósł rękę do góry, a ci zatrzymali się.
- Camden i Shalotto, o ile dobrze pamiętam ich imiona, wciąż znajdują się na planecie Namek. Czuję ich obecność, ale nie jestem w stanie ich zlokalizować. - spojrzał na Saiyanina, po czym poklepał go po ramieniu.
- Przykro mi. - dodał jeszcze na koniec.

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sob Sie 10, 2019 4:15 pm
Słysząc słowa Fu, o tym, że nie będzie się powtarzać to prychnął. Jeszcze się wszystkiego dowie. Fu pierwszy jednak przekroczył portal. On sam spojrzał na Lemo, Cheelai oraz Brollego. Lemo był spryciarzem dlatego będzie musiał się zająć nim w pierwszej kolejności. Gdy ten powiedział o okresie próbnym to Imperius doskonale wiedział, co ten kombinuje. Chciał dołączył zapewne w jak najlepszej dla nich okazji. Trochę przeszkodzi mu w tych jego planach. Co jak co, ale z Nihiliusem śmiertelnicy jak i bogowie, nie będą Sobie pogrywać. Uśmiechnął się do Niego.
- Oczywiście.
Ale potem spojrzał się na Niego poważnie.
- Oby tylko nie zabrało Wam to zbyt wiele czasu, Im dłużej się będziecie zastanawiać, a Im dłużej moja frakcja, będzie rosnąć w sile, tym Mniej będziecie mogli zyskać i tym ciężej będzie do Mnie dołączyć. Miejcie to na uwadze.
Ostrzegł ich i szedł w kierunku portalu. Mówił prawdę, bowiem to Oni muszą zabiegać o dołączenie do Niego, nie na odwrót. W końcu czy to potężna frakcja zabiega o zwyczajnych członków? Raczej niezbyt. Jedyna osoba, która go obchodziła to Brolly, reszta była dodatkiem. Im dłużej będą zwlekać, tym bardziej nie będzie się nimi przejmował, ani też nie będą mogli do Niego dołączyć, gdy będę z tym zwlekać zbyt długo. W końcu jak będzie miał potężnych członków to zwykli nie będą go obchodzić. Wszystko jest w ich rękach, On praktycznie o Nich zapomniał. Z resztą coś takiego tylko bardziej im da do myślenia, że to Oni się starają dołączyć, a nie On o to, by dołączyli. Lemo jest inteligentny i pewnie zrozumie, to co Im teraz przekazał Imperius i na tej podstawie podejmie decyzje. Dumnie przeszedł przez portal i widział oprócz Swoich saiyańskich żołnierzy Nameczan w pobliżu, którzy już wcześniej przysięgli mu wierność oraz dwóch nieprzytomnych jak i jednego najwidoczniej czekającego. Shade'a nie było widać, ale prędzej czy później się odnajdzie. Niestety Camdena jak i Shallotto, wciąż brakowało, ale zaraz się tym zajmie. Wkrótce potem wszyscy się znaleźli na Namek. Okularnik się przywitał. Imperius położył mu dłoń na ramieniu.
- Ufam Ci. Nie zawiedź Mego zaufania.
Powiedział krótko, i nawet nie czekając na odpowiedź poszedł dalej do Brollego i ferajny.
- Rozejrzyjcie się, ale radzę Wam uważać. Nameczanie niezbyt lubią turystów. Pogadajcie z członkami mojej frakcji jeśli macie jakieś pytania.
Tutaj spojrzał na Brollego.
- Jak chcesz to proponuje Ci porozmawiać z członkami Twojej rasy, o ile tego potrzebujesz, ale to Twój wybór.
Został tę bombę nuklearną i ruszył dalej tym razem w kierunku Swoich saiyańskich żołnierzy.
- Przygotujcie się do wyprawy, będziecie szukać Shallotto i Camdena. Dam Wam znać, kiedy możecie wyruszyć. Podczas przygotować miejcie oko na nasz nowy nabytek.
Kierował się tym razem w kierunku reszty zielonych i spojrzał się na nich.
- Uleczcie ich, lecz pilnujcie.
I sam też się kierował do siedzącego i czekającego Nameczanina.
- Rozumiem, że jesteś liderem tej grupki, jestem Nihilius Imperius. Bóg jak i przyszły Władca Wszechświata.
Odpowiedział arogancko jak i z pewnością Siebie, ale nie wywyższał się. Poczekał, aż jego medycy uleczą i obudzą innych. Gdy cała trójka była przed nim, to przy okazji upewnił się, że saiyanie, są w pobliżu jak i Castanet z resztą ekipy. Ponownie zaproponował dokładnie to samo co poprzednim zielonym. Złożenie mu przysięgi lojalności, a nagroda była dokładnie taka sama jak i reszty, czyli nie zmienił warunków umowy. Teraz czekał na ich decyzję, ale był gotowy, jakby coś kombinowali, to od razu każe Swoich ich znokautować, albo zrobi to sam. Uważał, że warunki były sprawiedliwe, a Oni i tak nie mieli nic do stracenia. Jak widać, jego frakcja miała wielu kosmitów, i byli traktowani dobrze. Dodał też, że skoro Naraka oszalał, to On jest ich jedyną nadzieją, a jak nie wierzą, to niech spojrzą na resztę. Teraz czekał na ich decyzję, albo pytania, i dopiero potem przejdzie dalej. Ma bowiem jeszcze parę planów, które zamierza zrealizować. To była cwaniacka grupka, ale powinni być na tyle sprytni, by niczego nie kombinować.
- Służcie mi wiernie, a czeka Was nagroda i lepsza przyszłość. Zdradźcie Mnie, a śmierć będzie co najwyżej wyzwoleniem. Jak nie jesteście pewni to porozmawiajcie ze Swoimi braćmi lub Saiyanami.
Dodał pod koniec, gdy podawał im taką samą umowę, jak dwóm wcześniejszym grupkom. Jeśli się nie zgodzą, do Niego dołączyć, to przekaże ich Guru, i niech On zrobi z nimi to co chce. Wybór jest ich, czy chcą wrócić do starego życia, czy może są gotowi być kimś więcej.
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sob Sie 10, 2019 5:46 pm
Shade oczekiwał w wewnętrznym napięciu na decyzję swojego rozmówcy, na szczęście starszy się zgodził. Podszedł a Guru położył mu dłoń na głowie, cóż, jak się czuł?... Chujowo proszę państwa. Zupełnie jakby jego organy uznały, że zrobią sobie karuzelę i zaczęły napierdalać!, nie było to miłe tylko dla niego, ponieważ Saichoro nagle wydał z siebie głos mocnego bólu. Przeklęty otworzył oczy i spojrzał na niego, wyglądał jakby dostał mocnego bólu głowy, po głowie spływało mu mnóstwo potu. Z uwagą wysłuchał potoku słów jakie usłyszał i wiedział jedno. Jego sytuacja pogorszyła się znacznie bardziej niż mógł przypuszczać, jakiś kiep rzucił na niego zaklęcie namiaru? przecież rozwalił tego durnego demona z którym walczył chwilę przed zawaleniem się jego wszechświata... a może, jednak jakimś sposobem ten cwel przetrwał?. Nie... raczej nie. Może ktoś go w jakiś sposób dorwał żywego, namieszał mu we łbie i przeniósł na ziemię, gdzie się ocknął z dziurawym, posępnym czerepem. Podziękował za wszystko guru ukłonem i wyszedł z budynku z zamyśloną miną. Tymczasem Nihilius wrócił na miejsce razem z Fu i jakimiś gośćmi? Nowi w frakcji? ten jeden wyglądał jakby go mamusia karmiła od pępowiny czeską metą... Na razie zignorował ich i parę sekund zanim Bóg rozpoczął przemowę powiedział do niego cicho. -Chciałbym pogadać o czymś ważnym szefie- A gdy wspomniany szef zaczął opowiadać co tam mu ślina na język przyniosła, Shade podszedł do Fuu, klepnął go w ramię i powiedział. -Chodź na bok, mam nowe informacje o tej mojej klątwie, powinno cię to zainteresować- Kiedy już dotarli na miejsce, opowiedział mu wszystko spokojnie i cicho.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sie 12, 2019 5:39 pm
MG

Pilocco wstał na nogi i stanął przodem do Nihiliusa. Przyjrzał mu się uważnie, od góry do dołu. Nie uśmiechnął się, przyjmując jego słowa do siebie. Nie odezwał się też słowem.
Zaraz po tym, jego towarzysze zostali obudzeni i uleczeni. Po krótkiej konwersacji z Pilocco, dość burzliwej, w końcu doszli do porozumienia.
Gdy trójka Nameczan stanęła ponownie przed Nihiliusem, dwoje z nich poprzysięgło swoją wierność, ale Pilocco tego nie zrobił. Zgodził się dołączyć, ale nigdy nie wypowiedział tego na głos, zachowując odpowiednią rezerwę i nieufność. Nie przyjął także wymaganej postawy.

Cheelai stanęła przed strażnikami pilnującymi domu Saichoro. Przyglądała się im. Uśmiechnęła się wesoło, po czym powiedziała do nich:
- Ale jesteście zieloni! Na pewno się dobrze czujecie? - oni spojrzeli na nią, potem na siebie, potem znów na nią, aż w końcu równocześnie uderzyli się otwartymi dłońmi w czoło. Droczyła się z nimi, odchodząc za raz z uśmiechem na ustach. Stanęła przy Brolym, który wyglądał na zagubionego. Na szczęście był w towarzystwie swoich nowych przyjaciół, a grunt to trzymać się razem.
Lemo wszedł w konwersację z Pilocco. Rozmowa toczyła się o tym, czy słusznie postąpili. Nihilius nie słyszał tego, stał zbyt daleko od nich.

Shade wziął Fu na stronę, a gdy ten usłyszał o kolejnych informacjach odnośnie klątwy, zrobił wielkie oczy. Przez chwilę nie wiedział co powiedzieć, skubiąc się po podbródku. Dumał i dumał, aż w końcu wydumał.
- Czyli krótko mówiąc... Z każdym dniem staczasz się coraz bardziej w przepaść. Hmm... Słyszałem kiedyś, że na Ziemi mają Świętą Wodę, która jest w stanie wyleczyć z każdej klątwy. I ma jeszcze kilka innych właściwości, ale ciebie interesuje tylko ta jedna. - poprawił swoje okulary i uśmiechnął się zadziornie.

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sie 12, 2019 6:19 pm
Krwistooki uśmiechnął się na wieść, że tamta dwójka dołączyła i przysięgła lojalność. Jego pasywna zdolność zadziałała i również, nie było z nimi problemów. Niestety tamten główny, tylko dołączył bez przysięgi wierności. Imperius popatrzył się na niego i wzruszył ramionami, świadcząc o tym, że to jego sprawa.
- Jak Sobie chcesz. A teraz podajcie Mi Wasze imiona.
Odpowiedział krótko na decyzję Pilocco, co pokazywało, że to był jego wybór i Nihilius miał to gdzieś. Najwyżej nie będzie mu w pełni ufał. Dopóki się okaże, użyteczny to będzie spoko. Jeśli będzie coś kombinował to po umowie z Guru, skróci go o głowę, jeśli będzie miał czelność go zdradzić. Sprawdził też ich poziom mocy scouterem. Zaczął obmyślać plan. Przy okazji odezwał się Shade, mówiąc, że chciałby pogadać o czymś ważnym. Krwistooki pokiwał głową.
- Rozumiem. Zaraz porozmawiamy.
Odpowiedział twierdząco i Sobie wszystko tworzył w pamięci. Zupełnie nie przejmował się Lemo, Cheelai, czy Brollym. Co prawda widział Lemo rozmawiającego z Pilocco, ale mało go to obchodziło. Jak będą coś kminić to da im nauczkę. Kosmitka droczyła się z biednymi korniszonami. Brolly, jak to Brolly nie robił zupełnie nic. Nagle zaklaskał i tym samym zwrócił na Siebie uwagę innych. Saiyanie już wcześniej mieli się przygotować do drogi. Nihilius praktycznie znikąd utworzył prowiant i wodę Swoim saiyańskim podwładnym. Jak ktoś jeszcze nie wierzył, w jego Boskie moce, to teraz uwierzy. Kto normalny może tworzyć jedzenie i wodę z niczego? Nawet technologia nie jest w stanie tego dokonać. To też miało służyć temu, by Ci nowi jak i Nameczanie widzieli, że Imperius nie kłamał, że jest Bogiem.
- Jesteście gotowi do wyprawy?
Zapytał Swoich małpiastych podwładnych.
- W takim razie wyruszcie do poprzedniego punktu w którym ostatni raz widzieliśmy Shalotto i Camdena i przeszukajcie bardzo dokładnie to miejsce. Zwracajcie też uwagę na zakamarki czy jaskinie. Poruszajcie się razem, nie chcemy kolejnych strat. Macie kontakt ze mną, więc jak będzie coś nie tak, albo ich znajdziecie to się natychmiast ze Mną skontaktujcie. Czy wszystko zrozumiałe?
Rozkazał Swoim małpom, a przy okazji zaznaczył im, gdzie maja rozpocząć poszukiwania, a przy okazji zapytał, czy wszystko zrozumieli. Mieli prowiant jak i wodę, więc dadzą radę. Przy okazji włączył wcześniej w ich scouterach coś, co powinno go poinformować o wszystkim co się wokół nich dzieje, co jest mówione, a jak będzie jakieś niebezpieczeństwo to się również o tym dowie.
- Jak wszystko zrozumiałe to się przygotujcie, ale jeszcze nie wyruszajcie. Zamierzam Was czegoś nauczyć na drogę.
Przekazał im, by jeszcze nie wyruszali w podróż. Mają czas. Dopiero, gdy rozda wszystkim rozkazy, to będą mogli ruszyć. Po prostu musi ich przygotować. Przy okazji słyszał jak jego główny podwładny mówi o Swojej klątwie. Dowiedział się wiele ciekawych rzeczy. To wszystko wyglądało na ciężkie i bardzo niebezpieczne, ale nie przejął się tym. Czy go nie obchodził jego los? Oczywiście, że obchodził! W końcu był jego podwładnym. Po prostu, był pewien, że Sobie poradzą z tą klątwą, a nawet ją wykorzystają do własnych celów. A co do klątwy. Namiar. Ktoś go szuka. Stan się pogarsza. Dusza pochłaniana przez mrok. Może zatracić się w szaleństwie. A jak zginie to może przestać istnieć. To byłby problem. Gdy tak mówił o tej klątwie, a Shinjin wszystko Sobie zapisał w pamięci to postanowił dalej coś robić. Kazał Nameczańskim podwładnym również się przygotować do drogi, bo coś dla nich ma. Również tym nowym. Ale od razu też powiedział, by byli gotowi, że nie będą w Swoich starych grupach, więc niech się przygotują indywidualnie. On korzystając z chwili dołączył się do rozmowy, gdy tamci się zbierali, ale nie wpierdzielał się w rozmowę. I tak musiał czekać, aż te ogórki się przygotują, a saiyan miał na oku, widział ich na minimapie, jak nagle znikną, to będzie wiedział, gdzie zniknęli. W każdym razie, Fu powiedział coś co go zaciekawiło. Święta Woda? Może pomóc z klątwą? Ma również inne właściwości? Interesujące! Wszystko co może, być wykorzystane dla dobra jego frakcji, jest przydatne. Poczekał, aż Fu i Shade skończą i upewniając się, że na razie nic nie mówią, a przy okazji i tak musiał uczestniczyć w takiej ważnej rozmowie, bo dotyczyło to zarówno jego podwładnego, jak i czegoś co może być użyteczne, to odezwał się do Fu.
- Święta Woda? Rozumiem, że nie będzie łatwo jej zdobyć. Wiesz gdzie lub od kogo, ją można dostać? Znasz jej dodatkowe właściwości?
Zapytał okularnika. Saiya-jin pewnie miałby te same pytania. Oczywiście jako dobry lider, nie przerywał im rozmowy, a dołączył dopiero wtedy, kiedy było to możliwe, bez bycia nie kulturalnym. Mimo to już obmyślał co z tym zrobić. Ziemia. Słyszał o tej planecie.
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Pon Sie 12, 2019 8:34 pm
Shade podzielił się z Fuu zdobytymi informacjami, wszystko nie brzmiało zbyt dobrze, ale na szczęście, okularnik wysnuł swoje hipotezy i wpadł na pomysł. Święta woda? Ciekawe jak mają się zdobyć. Początkowo siedział cicho i wysłuchiwał przemówienia od lidera, więc miał następne rozkazy, ale wygląda na to, że jego nie dotyczą. Potem dodał coś w sprawie nauki i podszedł do kółka dyskutantów. Oczywiście dorzucił swoje parę groszy w sprawie tego, oszczędzając Shade w pytaniu o to samo. Przez resztę spotkania w ciszy wysłuchiwał dyskusji swoich ziomali i kiedy się zakończyła rozeszli się. A w każdym razie przeklęty gdzieś sobie polazł, przy okazji zauważył, że jeden z najnowszych nabytków, ten ogromny gościu owinięty w futro stoi sam na uboczu, a po chwili podeszła do niego jego towarzyszka. Po chwili zawahania postanowił podejść, przywitać się i porozmawiać. Stanął w lekkiej odległości aby ich nie płoszyć i rzucił przyjaznym i spokojnym tonem. -Cześć, jestem Shade, Sayanin, a wy? Miło was poznać-
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 11:40 am
MG

Saiyanie i Nameczanie przyjęli rozkazy Nihiliusa. Wymienili kilka słów między sobą, po czym rozpoczęli przygotowania do podróży.

Fu uśmiechnął się do Shade'a, po czym klepnął go w ramię.
- Spokojnie. Będzie dobrze. Najwyżej umrzesz. Izi pizi. - i wyszczerzył swoje ostre zęby. Zaraz z pytaniem wyszedł Nihilius. Okularnik spojrzał na niego i przekręcił głowę w bok, ponownie się uśmiechając.
- Oczywiście, że wiem gdzie ją dostać. Ma ją pewien mędrzec, Chocolay. Ma, a przynajmniej miał ją zdobyć. Dodatkowe właściwości nie są mi znane, po prostu wiem, że są. - poprawił swoje okulary, wsuwając je wyżej na nos.


Shade zauważył nowego Saiyanina, więc postanowił się z nim przywitać. Broly rozmawiał o czymś z Cheelai, a właściwie to ona mówiła do niego. Ten tylko ją wysłuchiwał, działała na niego w jakiś dziwny, uspokający sposób.
Gdy Shade się odezwał, Broly i Cheelai przenieśli na niego swoje spojrzenia. Dziewczyna uśmiechnęła się zadziornie, a chłopak patrzył z zaciekawieniem. Białowłosa pomachała do niego ręką, leniwie salutując dla rozluźnienia atmosfery.
- To Broly... - zaczęła dziewczyna, pokazując kciukiem na swojego kolegę, a on uniósł rękę i skinął głową.
- ... a ja Cheelai. - wyciągnęła dłoń w stronę Shade'a, a Broly chcąc przywitać się poprawnie, zrobił to samo, co ona. Stali tak we dwójkę, czekając na reakcję Shade'a. Po chwili na twarzy Broly'ego pojawił się niepewny, delikatny uśmiech.
Lemo obserwujący sytuację z boku, odetchnął z ulgą, wracając do rozmów z Nameczaninami.

Fu, widząc jak Shade nawiązuje nową znajomość, przekręcił głowę w bok, marszcząc swoje brwi. Nie było jasne, o co mu chodziło.
- Lepiej mu pomóż. Szkoda dzieciaka. - spojrzał na Nihiliusa, po czym odwrócił się na pięcie, machnął ręką na pożegnanie i udał się za dom Saichoro, nie chcąc by ktokolwiek mu przeszkadzał.

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 4:52 pm
Shade już odchodził gdy nagle Fuu go zatrzymał, klepnął w w ramię i rzucił luźno, że najwyżej umrze. O dziwo chłopak uśmiechnął się i parsknął śmiechem na to po czym faktycznie odszedł. Potem babka towarzysząca wielkoludowi przedstawiła siebie i jego po czym po chwili wyciągnęli do niego ręce w geście porządnego przywitania. Uścisnął je, Brokułka nawet obiema rękami z przyjaznym uśmiechem a kiedy ten uśmiechnął się do niego nieśmiało, rzucił żartobliwie - Spokojnie, przecież cię nie zjem- Miał nadzieję, że tym samym trochę rozluźnił atmosferę, po chwili kontynuował -Jeśli będziecie czegoś potrzebować, a ja będę w stanie dla was to załatwić, nie wahajcie się prosić... W końcu od teraz jesteśmy towarzyszami. Hmmm... Może opowiedzcie coś o sobie. W zamian zrobię to pierwszy... Cóż, mam amnezję i ni cholery nie wiem skąd pochodzę, bo nie jestem z tego świata i nie, nie żartuję. Ostatnie co pamiętam to moją ostatnią walkę z moim niedoszłym ciemiężycielem i zniszczenie mojego ,,domu''. Obudziłem się na planecie o nazwie Ziemia w strasznie osłabionym stanie, potem trafiłem na Sadalę gdzie dołączyłem do drużyny Nihiliusa. Przy okazji Bro [Uśmiechnięcie do Brokułka] może mógłbyś mnie nauczyć jakiejś techniki? przez tą amnezję straciłem swój cały arsenał, a w walce wolałbym mieć większy zakres opcji, niż tylko kończyny. Nie miałbyś nic przeciwko temu?-


Ostatnio zmieniony przez Shade dnia Sro Sie 14, 2019 5:53 pm, w całości zmieniany 1 raz
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 5:44 pm
Zauważył, że Shade długo Sobie nie pobył u nich. No cóż. Westchnął. Fu też dużo nic nie powiedział. Klepnął saiyana mówiąc, że najwyżej umrze, i dodając coś od Siebie. Pytania Nihiliusa olał, przynajmniej w połowie. Cwaniaczek. Mędrzec Chocolay, Miał ją zdobyć. Imperius coś przeczuwał, że ta woda wcale nie należy do Chocolaya skoro ma ją zdobyć. Kimkolwiek jest. A dodatkowych właściwości nie zna. Podobno. Ale zapewne kłamał, albo nie mówił całej prawdy jak to On. Widział, że jego podwładny rozmawiał Sobie z resztą. Nie przejmował się tym zupełnie. Nawet ich nie słyszał raczej bo stali daleko, ale miał to gdzieś. Nie rozumiał też o co chodziło okularnikowi, z tym, że szkoda dzieciaka. Sam gość Sobie gdzieś polazł, jak to On. W końcu saiyanie jak i nameczanie się zebrali. Najpierw postanowił wydać rozkazy Swoim nameczanom.
- Moi nowi podwładni, Wasze zadanie jest proste. Dzielę i mieszam Wasze grupy, byście lepiej się dogadywali między Sobą, nie tylko w waszych starych grupach, ale i normalnie.
Uśmiechnął się tutaj do Pilocco. Imperius nie był taki głupi. Zastosował taktykę, dziel i rządź. Podzielił tym samym grupy zielonych, niszcząc całkowicie ich stare słabe grupki. W końcu nie mógł pozwolić, by jeden z nich kombinował coś ze starszymi ziomkami. Tak na wszelki wypadek. Chyba, że i On ulegnie.
- Przywódcami grup będą osoby, które wyczytam jako pierwsze. Grupa pierwsza, Castanet, Fiddle, Pilocco. Grupa Druga, Anglais, Tuba, Sulg, Grupa Trzecia Snail, Timpan, Maraca.
Popatrzył się na Pilocco. Jak ten cwaniak wcześniej nie doceniał rogatego, tak teraz musiał uznać, że jego nowy lider potrafi myśleć. W końcu taktyka dziel i rządź niby taka prosta, ale rzadko stosowana. Wiedząc, że Pilocco nie uległ do końca to specjalnie rozczepił wszelki stare grupki, by nie mogli za łatwo się dogadać i kombinować przeciwko niemu, oraz złączył je w zupełnie nowe. Z każdej grupy biorąc po jednej osobie. Czyż to nie jest idealne rozwiązanie tematu? Może nie, ale dostatecznie dobre.
- Waszym zadaniem jest chodzić po wioskach i większych skupiskach Waszych braci, oraz powiedzieć o Mnie i o tym jakim jestem liderem oraz Bogiem, a co ważniejsze, że pragnę ich zrekrutować do Mojej frakcji. Nawet planety nie muszą opuszczać, jak nie chcą, nie każe im tego. W końcu tutaj też przydałby się jakiś posterunek.
Popatrzył się na Swoich wojaków.
- Dlatego mówcie o tym, że jeśli chcą coś zmienić i chcą bezpieczeństwa ich planety jak i rasy to jestem tym wybawieniem. Co widać na Waszym przykładzie. Dlatego też jesteście najlepsi do tego zadania. Musicie zwiedzić główne siedem wiosek, i postarać się przekonać tych co chcą. Nikogo na siłę.
Następnie popatrzył się na Castaneta i resztę.
- Oprócz tego Pierwsza grupa, ma znaleźć dawne osoby, które służyły Narace, i ich również przekonać, by dołączyli do nowego lidera. Kto wie, może Naraka również się przekona. Zależy mi zarówno na zwyczajnych mieszkańcach jak i dawnych zwolennikach Naraki. Dodajcie, że nie ważne, czy ta osoba jest wojownikiem, medykiem, czy farmerem. Każdy będzie przyjęty i znajdzie Swoje miejsce.
Guru, mu tego nie zakazał. Z resztą powiedział mu wprost, że pragnie przyjąć całą Rasę pod Swoje skrzydła. Guru jest stary i wie, że dużo czasu mu nie pozostało. Dopóki Nihilius pokaże, że jest godnym liderem to kto wie. Teraz popatrzył się na wszystkich.
- A teraz nagroda, jak i coś co Was może uratować. Dwie techniki, które możecie się nauczyć w trakcie misji. O to pierwsza.
Zebrał czarne ki w jednym miejscu w ramieniu i utworzył długi miecz.
- To jest Miecz Ki, jak widzicie działa niczym broń biała, i ma takie same właściwości. Musicie zebrać ki w okolicach ramienia i zrobić to co ja zrobiłem.
Pokazał tak jeszcze dwukrotnie. Następnie zrobił krótką przerwę i utworzył wokół Siebie czarną barierę ochronną.
- Druga technika. Bariera Ki. Tworzycie wokół Siebie kulistą powłokę ochronną. Technika defensywna.
Pokazał tak znowu jeszcze dwukrotnie. Do trzech razy sztuka. Trochę się tym zmęczył, ale dawał radę. Zrobił jeszcze dużo wody dla Nameczan. Castanet miał już Swój scouter, więc kolejnym dwóm liderom, również dał po scouterze, i powiedział Castanetowi, by nauczył ich obsługi tego urządzenia.
- Pamiętajcie, jak spotkacie wrogów, to nie zabijajcie ich, tylko pozbawcie przytomności. Nie sprawiajcie też niepotrzebnych problemów, a jak będzie coś nie tak, to powiadomcie Mnie scouterem i wyślijcie zdjęcie.
Tutaj patrzył głównie na Swoich saiyan, by o tym pamiętali.
- Informujcie mnie jeśli będzie jakiś postęp, nieważne czy w rekrutacji, czy w poszukiwaniach. Jakieś pytania?
Poczekał na możliwe pytania, a jeśli takich nie było to rozłożył dłonie niczym prawdziwy przywódca i powiedział donośnym głosem.
- Wykonać!
Rozkazał dumnie i odprowadził wzrokiem Swoich podwładnych. Saiyanie poszli w Swoim kierunku zapewne, a Nameczanie w Swoim. Przynajmniej tak miało być, ale cholera ich wie. Gdy przekazał wiedzę, jak i rozkazy, oraz dał scoutery, to ruszył się w kierunku Shade'a i ferajny. Przy okazji Sobie lewitował, a ręce miał skrzyżowane za plecami. Po pewnym czasie do nich doleciał.
- Jak się tutaj czujecie?
Zapytał wszystkich.
- Wasza decyzja? Pamiętajcie, że nie będę czekał wiecznie. Nie chcecie do Mnie dołączyć to trudno. Wyśle Was w Swoją drogę.
Powiedział od niechcenia. Jak nie chcą, wciąż do niego dołączyć to nie zamierza się nimi przejmować. Z resztą Lemo był sprytny. Pewnie obserwował Shinjina i widział, że jak najbardziej zna się na rzeczy. Tym bardziej pokazując to co zrobił. No i widział, że do frakcji należało, aż dziewięciu Nameczan jak i pięciu saiyan, a dwóch zaginęło. To zawsze coś. Następnie popatrzył się na Legendarnego.
- Rozmawiałeś ze Swoimi saiyańskimi braćmi? Chciałbyś wrócić na Sadalę?
Zapytał, przy okazji otwierając możliwy temat rozmowy. Wciąż zależało mu na tym, by Brolly się do niego przekonał. W końcu pomógł mu. Uratował mu życie. Naprawdę nie będzie tego doceniał?


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Sie 15, 2019 8:06 pm, w całości zmieniany 2 razy
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 6:33 pm
MG

Nihilius wydał rozkaz, a jego ludzie rozeszli się. Pilocco nie był poruszony przez zagrywkę Imperiusa. Właściwie, wyglądało na to, że spodziewał się podobnych przekrętów. 
Po chwili na podwórku Saichoro została już tylko garstka osób.

Broly uścisnął dłoń Shade'a, a dookoła ich połączonych rąk przeleciały małe wyładowania elektryczne. To było normalne w przypadku spotkania dwóch osób, które potrafiły posługiwać się energią ki. Cheelai widząc niewielkie pioruny, uśmiechnęła się lekko. To było dla niej coś nowego.
Saiyanin i jego towarzyszka słuchali słów Shade'a. Niektóre ciekawostki na jego temat były bardzo ciekawe.
- Bro? - powtórzył Broly, wskazując na siebie palcem i nie rozumiejąc do końca tego, że otrzymał swoją pierwszą w życiu ksywkę. Białowłosa zaśmiała się cichutko pod nosem, klepiąc dryblasa w plecy, by już się tak nie stresował. Ten skinął głową i uśmiechnął się.
- Ja i Lemo urwaliśmy się ze służby u Friezera. Zabłądziliśmy i wylądowaliśmy na Vampie, gdzie wpadliśmy na Broly'ego. Wcześniej byłam złodziejką, ale to stare dzieje. - odpowiedziała Cheelai, wskazując kciukiem na swojego wysokiego towarzysza.
- Broly... To znaczy, ja... Mieszkałem na Sadali z moim ojcem. Zostaliśmy przegnani z Vegety, nie mieliśmy się gdzie udać, więc wróciliśmy do starej ojczyzny ojca... - urwał na chwilę, a był to idealny moment na wtrącenie się dziewczyny.
- Co się stało z twoim ojcem? - zapytała. Broly zawahał się, patrząc chwilę ślepo w jeden punkt. Widać było po wyrazie jego twarzy, że było to ciężkie i traumatyczne przeżycie.
- Zginął w walce. - powiedział krótko, a białowłosa słysząc to, chwyciła go delikatnie za rękę.
- Potem... Nie pamiętam wszystkiego, ale trafiłem na Vampę i spotkałem tę dwójkę. - podniósł głowę do góry i spojrzał na Shade'a. Uśmiechał się, chcąc odgonić tym złe i przykre myśli. Kątem oka zerknął na Cheelai, ale ich spojrzenia spotkały się. Oboje się zarumienili, uciekając wzorkiem w inne miejsca.
- Brol- ekhm... Ja nie znam wielu technik, ale myślę, że możemy razem potrenować. - i skinął głową do Shade'a.

Do rozmowy dołączył Nihilius, pytając Lemo i resztę o podjętą decyzję. Lemo jedynie uśmiechnął się i skinął głową, po czym odpowiedział za wszystkich.
- Myślę, że zostaniemy z wami. Nie mamy nic innego do roboty. - odpowiedział nieco wymijająco, ale potwierdził jednocześnie, że się przyłączają.
Broly zapytany o rozmowę z innymi kosmicznymi wojownikami, wskazał palcem Shade'a. To było niegrzeczne, bo nie wypada pokazywać na kogoś palcem, więc Cheelai szybko opuściła jego dłoń.

_________________
Teren przed budynkiem - Page 3 3rhfQvw
Shade
Shade
Liczba postów : 63

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 8:05 pm
Shade zlekceważył wyładowania energii wywołane ich uściskiem, kiedy Brolly zaczął się zastanawiać nad słowem Bro, pospieszył z wyjaśnieniem -Bro to po prostu czulsza odmiana słowa kumpel- Potem w ciszy wysłuchał tego co opowiadał jego nowy znajomy kolega, czyli został wygnany, ojciec mu zginął, trafił na jakąś tam planetę, spotkał tą dwójkę jego kolegów, a potem trafił tutaj. Koleżanka za to zwiała z sił Friezera jakiegoś, niestety nie miał bladego pojęcia kto to. Kiedy zauważył, że Brokułek trochę zmaga się z swoimi wspomnieniami, podszedł do niego i klepnął go po bratersku w ramię. -Rozumiem, przykro mi. Wszyscy mamy demony przeszłości, ale teraz... postarajmy się, aby było tylko lepiej- dołożył pełny, wesoły uśmiech a po chwili podbił Nihilius który zapytał się czy chcą dołączyć czy nie, Lemo powiedział, że tak. Potem bożek zapytał się czy Brolly rozmawiał z jakimś kosmicznym wojem, na co ten wskazał Przeklętego, nie przeszkadzało mu to. Przy okazji wspomniał, że mogą razem potrenować. Właśnie wtedy coś sobie przypomniał, wcześniej jakoś nie zwrócił na to uwagi, ingerencja Guru w jego badania nad klątwą, obudziły malutką część jego wspomnień. A konkretnie część o jego dwóch umiejętnościach, jedna z nich była dość wyjątkowa, wykrywanie energii bez Scoutera. Zaczął sprawdzać Ki wszystkich osób w pobliżu, teraz kiedy odzyskał świadomość nad tym elementem, było to dla niego łatwe jak bułka z masłem. Potem dopowiedział do Nihiliusa -Szefie... Mam pomysł, jak odwdzięczyć się za przyjęcie niebezpiecznego elementu jak ja... nauczę cię czegoś, O najwyższy.- Po czym uśmiechnął się paskudnie, odwracając do niego - Jestem pewien, że ktoś o twej mocy zdoła tego dokonać... Uspokój wszystkie szare komórki i wyobraź sobie, jak sięgasz zmysłami poza podstawowe pięć, wyobraź sobie drobinki Energii wokół ciebie, kiedy je dostrzeżesz, zacznij przyglądać się innym ludziom w poszukiwaniu ich. Powinieneś dostrzec coś ciekawego, otóż kiedy osiągniesz sukces, dostrzeżesz unikalną aurę kłębiącą się wokół osoby którą badasz, jej wielkość zależy bardziej od waszej różnicy niż mocy przeciwnika, ponieważ wręcz machinalnie zaczniesz dostosowywać widzialną aurę do nie deprymującej. Czasami też w jego energii dostrzeżesz cząstkę koloru który uznajesz za przejaw siły, gdy ktoś jest silniejszy, a gdy jest słabszy, ukaże się kolor który przypomina ci słabość. - Poczekał jeszcze chwilę na reakcję Boga i odezwał się do Brollyego -W porządku, mój przyjacielu, od czego zaczynamy?-

Occ: Sprawdzam PL tylu osób w lokacji ilu mogę i przekazuje tą umiejkę Nihlowi, ciekawe czego mnie Brokułek nauczy Very Happy


Ostatnio zmieniony przez Shade dnia Czw Sie 15, 2019 5:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 10:16 pm
Imperius jak szedł do tej grupki to słyszał trochę o czym rozmawiali, jako bóg miał dobry słuch. Brolly zapytał, bro i wskazał na Siebie, na co Shade mu odpowiedział, że to milsza odmiana kumpla. Powiedział też coś o demonach przeszłości. Cóż. Powiedzmy. Cheelai opowiedziała kim byli. Uciekli ze służby u Friezy, wcześniej była złodziejką. Jakoś go to wcale nie zaskoczyło. Brolly powiedział, że mieszkał na Sadali z ojcem, bo został wygnany z Vegety. Ojciec zginął w walce. Szkoda, że nie dodał, że z nim. Trafił na Vampe poznał tę dwójkę, ale co do Nihiliusa i Fu to nic nie mówił. Chłopak, aż westchnął w duchu. Coś tam mówił, że nie zna technik, ale może potrenować. Nihilius uznał, że to dobry pomysł. Lemo też powiedział wymijająco, że niby tak, ale cholera wie. Nihilius popatrzył się na niego poważnie, przeszywającym wzrokiem, ale nic nie powiedział tylko kiwnął głową. Nie spodobało mu się coś takiego i Lemo miał u niego minusa razem z resztą. Popatrzył się na jego towarzyszy.
- Rozumiem, że również tak uważacie. Jeśli nie to droga wolna, najwyżej będziecie tego żałować.
Popatrzył się poważnie zarówno na Cheelai jak i Brollego, ale oprócz tego nic nie powiedział. Nawet nie ukrywał, że był zirytowany tymi wymijającymi odpowiedziami. Jeśli nie chcą dołączyć to niech powiedzą wprost. I tak dzięki ochronie giganta nie mają co się przejmować. Co do saiyana to legendarny wcześniej wskazał właśnie przeklętego. Nihilius się na niego popatrzył. Najwidoczniej się dogadywali. I dobrze. Może się wielkolud ogarnie. Gdy miał już coś powiedzieć i Sobie pójść to Shade go zaciekawił. Chciał się odwdzięczyć za przyjęcie niebezpiecznego elementu. Nawet się uśmiechnął, bo to było lekko zabawne. Ale się zdziwił, że chce go czegoś nauczyć, co nawet przeklęty mógł dostrzec. Chociaż jego uśmiech był dziwny. Popatrzył się na Niego zaciekawiony. Uspokoić szare komórki. Wyobrazić Sobie, że sięga zmysłami poza podstawowe pięć, wyobrazić Sobie drobinki Energii wokół Siebie, i by się przyglądać innym ludziom, by je znaleźć. Dodał też coś, odnośnie tego, że należy się skupić, bowiem każdy z nich ma własną i unikalną aurę, jej wielkość zależy od różnicy w mocy między Wami, tak samo łatwo poznać, czy ktoś jest silniejszy, czy słabszy. Ciekawe. Bardzo ciekawe. Wiedział co to za umiejętność, więc się uśmiechnął. Normalnie musiałby truć dupę Shalottowi, Fu, albo pewnie Nameczanom, a tak ogarnął to innym sposobem. Kiwnął głową.
- Dzięki. Widzę, że jesteś kolejną osobą, która zna tę umiejętność. Jak skończysz trenować to przyjdź do Mnie. Również Cie czegoś nauczę.
Na Jego twarzy pojawił się uśmieszek. Saiya-jin nie będzie zawiedziony. To bardzo dobre techniki, które ciężko zdobyć. Postanowił, że nie będzie im przeszkadzać.
- Niedługo pewnie powędrujemy na Ziemie. Jak chcecie, możecie tutaj zostać lub mogę Was przeteleportować na Sadale, gdzie był kiedyś Brolly, albo zabrać na Ziemie. Zastanówcie się nad tym.
W jego głosie można było wyczuć irytację, z wiadomych względów. Tutaj głownie popatrzył na Lemo, ale poszedł dalej. Jak tak dalej pójdzie to uzna, że ich nie potrzebuje, a jak będzie kogoś chciał zabić to nawet legendarny go nie powstrzyma. Oczywiście nie zamierzał ich zabić, ale jak kosmici będą za bardzo kombinować to ich oleje, a co do giganta wymyśli coś innego. Najwyżej uzna, że jest potencjalnym zagrożeniem, a nie sprzymierzeńcem i będzie zmuszony znaleźć sposób, by się go pozbyć. Popatrzył się też na Brollego, ale tym bardziej po przyjacielsku dając znać, że chcę się z nim porozumieć. Mimo wszystko saiya-jin był nie ufny, nawet jak został uratowany przez rogatego, co go denerwowało. Nie liczy na rzucenie się do stóp. Zwyczajna wdzięczność. Najwidoczniej niektórzy nie wiedzą co to jest. Po powiedzeniu tego co chciał oddalił się, w celu nauczenia się tej jakże przydatnej umiejętności.


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Sie 15, 2019 6:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Sro Sie 14, 2019 11:24 pm
Szukał dobrej miejscówki do nauki tej umiejętności. Po pewnym czasie znalazł ją. Był to teren między Shadem i ferajną, a Guru i jego strażnikami. Uznał, że będzie to odpowiednie. Od razu nie czekając oddał się medytacji. Starał się robić to co zwykle. Miał w tym dosyć niezłe doświadczenie, więc wyłączał zmysł jeden po drugim. Najpierw odpadł smak. Najłatwiejszy do wyłączenia zmysł. Następnie dotyk. To już było cięższe, bowiem siedział, ale jeszcze nie było najgorsze. Trzecim zmysłem, był węch. I tak zbytnio nie musiał wszystkich wyczuwać. Kolejnie padł słuch. Zdawało mu się jakby całkowicie ogłuchł. Nic dziwnego, skoro właśnie wyłączył ten zmysł. Niespodzianka! Kto, by się spodziewał. Tak czy inaczej już nie słyszał zupełnie nic. Ani zbędnego gadania, ani możliwych odgłosów walki, ani też głosów zwierząt. Zupełnie nic. Zabójcza cisza. Nawet gorzej jakby ktoś był głuchy zapewne, ale tego nie był pewien. W końcu również przyszedł czas na ostatnią część. Wzrok. Nie zamykał oczu. Po prostu przestał widzieć. Tak jakby był ślepy. Przywitała go czyta czerń. Nie denerwował się, bo wiedział, że jest to kontrolowane. Gorzej jakby nie było kontrolowane. Co prawda, potrafił się ogarnąć jeśli trzeba, i nie dać się emocjom. W końcu zachowanie zimnej krwi i bycie spokojnym to podstawa. Bez tego jest ciężko myśleć. Wtedy zostaje sam instynkt. Czasem dobrze jest polegać na instynkcie, ale na dłuższą metę, emocje mogą przyćmić zdrowy rozsądek, a potem jest pierwszy krok ku zimnym objęciom śmierci. Tej kobiety jeszcze nie zamierzał spotkać. W końcu jego cel był prosty. Nieśmiertelność. Absolutna. Nie wiedział, czy da się to osiągnąć, ale wierzył głęboko, że da. I zamierzał dążyć do tego. Kto wie, może sekret tkwi w smoczych kulach. Pytanie tylko, czy będą na tyle potężne. Pytanie jest też takie czy istnieją inne kule i jeśli tak to czy są potężniejsze. Jeśli odpowiedź również jest twierdząca to o ile. Te wszelkie myśli, niby niepotrzebne, pomagały mu ogarnąć emocje. Poszedł cięższą drogą, by mieć pewność, że nauczy się wykrywania. Przyda mu się to. Scouter jest przydatny, ale jako narzędzie komunikacji. Nie może na tym polegać. Tak czy inaczej tym razem starał się wyciszyć umysł. Przestać myśleć. I nie myślał o niczym. Przynajmniej próbował, ale było to ciężkie. Dlatego jakiś czas mu to zajęło, zanim udało mu się to dokonać. Nie myślał w ogóle. Zupełnie jak niektórzy śmiertelnicy. Nieważne. Miał tylko jedną myśl. Skupienie. Najpierw zaczął od skupiania się, ale to nie wychodziło. Dlatego obrał inną drogę. Wyobrażał Sobie, że każdy atom, drobinka powietrza, kamień, zwierzę, śmiertelnik, robak, i wszystko inne to drobinka ki. Każda inna, a jednocześnie podobna do innych. W większości taka sama, ale również na Swój sposób unikalna. Przez chwilę nic się nie działo, ale z czasem dostrzegł pierwszą, drugą i trzecią. A były one dosyć proste, Ogromne kule ki. Nie mógł ich wyczuć normalnie, ale wiedział czym one są. To trzy ogromne gwiazdy świecące nad planetą Namek. Były pełne energii, ale jednocześnie nie mógł zbytnio się na nich skupić. Były inne. I o to chodziło. Nagle jednakże przestał je wyczuwać. Dziwne, aż wyrwał się z medytacji. Starał się zrobić to ponownie i medytował od początku, ale już ich nie mógł wyczuć nawet jak się skupiał. Czy to było coś w rodzaju tymczasowego olśnienia? Zaraza wie. Mimo to teraz wyczuwał normalnie ki w każdej żywej istocie, jak i w naturze. W sumie po chwili wyczuwał ich, zbyt dużo! Dlatego starał się to ogarnąć. Filtrował te drobinki energii. Nie obchodziły go. Mimo to ze śmiertelnikami było ciężej. Nie poddawał się i skupiał dalej, aż wreszcie się udało. Po pierwszej poszło jak z górki. Jeszcze dokładnie nie ogarniał tego wszystkiego. Były za to dwie duże bulwy ki. Jedna była gigantyczna. Strzelał, że należały do Guru, Fu, lub Brollego, ale mógł się mylić. W medytacji potrafił to zrobić, ale co z istotami? Otworzył oczy. Wszystko spokojnie. Wyrwał się z medytacji. Tym razem starał się to zrobić bez jej pomocy. W końcu patrząc się i skupiając na podwładnych oraz Nameczaninach udało mu się to zrobić. Nawet zapisał ich unikalną ki, i zapamiętał. Tak na przyszłość się przyda. Brolly miał największą drobinkę. O ironio. Bo to nie była drobinka. Tak czy inaczej, teraz starał się rozczytać ich poziom mocy. Zaczął od osoby, którą najlepiej zna, i była najbliżej. Shade. Normalnie Fu zna lepiej, ale gdzieś wsiąkł. Skupiał się na tym saiya-jinie, aż wreszcie udało mu się odkryć jego poziom mocy. Niestety nie było to zbyt dokładnie. Wiedział tylko, że Shade jest słabszy od niego. Sprawdził na przykładzie Brollego. Tutaj wiedział, że krwistooki był słabszy. Czyli nie dostawał pełnych odczytów. Postanowił porównać ze scouterem. Odczyty się zgadzają. Shade był słabszy. Niestety tylko scouter pozwala mu sprawdzić poziom mocy, cóż. Na legendarnym nawet nie sprawdzał. No nic, zawsze coś. Jednak tego urządzenia tak łatwo się nie pozbędzie. Uśmiechnął się. Sprawdził też ki wszystkich innych tutaj zebranych. Początkowo szło to mozolnie, ale z czasem robił to coraz szybciej. To nie był koniec. Postarał się wyczuwać ki osób, których nie widział. Po dłuższej chwili koncentracji odkrył parę grupek tych drobinek. Wiedział do kogo one należą. Za pomocą kai kai przeniósł się w pobliże Swoich podwładnych i ich obserwował, lecieli normalnie, a że był w odpowiedniej odległości to postanowił wykorzystać tę okazję i zapamiętał ich odczyty ki. Na jego szczęście ani saiyanie, ani nameczanie się za daleko nie oddalili. Zrobił parę takich skoków i się wrócił.  Był zmęczony, ale dawał radę. Chociaż potrzebował chwili odsapnięcia. Ponownie sprawdzał odczyty ki. Ze zdziwieniem odkrył, że jedna była niższa niż wcześniej. Potem znowu wyższa. Dziwne. Scouter pokazywał dokładnie tak samo, ba mylił się nawet bardziej. Czyli można tak było robić z ki! Może warto również się tego nauczyć? Zastanawiał się Nihilius. Na razie korzystał z odpoczynku, oczywiście wtedy kiedy wiedział czy jest silniejszy czy słabszy. Gdy znowu starał się odkryć Ki swoich podwładnych to ponownie się zdziwił. Nagle odczyty zniknęły,  ale urządzenie dawało radę. Okazało się, że byli za daleko! Warto wiedzieć. Tak czy inaczej wszystko co Shade powiedział, mniej więcej się zgadzało. Trochę inaczej to wyglądało, ale może różnie z tym bywa. Cholera wie. Skorzystał z rad związanych z wyczuwaniem drobinek, unikalną ki, silniejszą bądź słabszą drobinką od Niego. Dzięki temu coś tam wiedział, kto jest silniejszy, a kto słabszy. Powiedzmy. Koniec pierwszego ćwiczenia. Opanował technikę. Czy też umiejętność. Może nie do perfekcji, ale jest dobrze, jak na początek. Teraz musiał się zastanowić co robić dalej.

OOC:

NAUKA UMIEJĘTNOŚCI OGÓLNEJ WYCZUWANIE KI STOPIEŃ I


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Sie 15, 2019 7:02 pm, w całości zmieniany 2 razy
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Czw Sie 15, 2019 1:05 am
Po odpoczynku zastanawiał się co powinien zrobić teraz. Nie miał zbytnio pomysłów, ale wiedział, ze musi coś zrobić. Tylko nie był pewien co. Zastanawiał się co mu brakowało. Myślał też nad tym co ma. Tak się zastanawiał i zastanawiał. Warto dodać, że przecież niedawno się nauczył wykrywania ki. Shade Mu przekazał wiedzę, ale dokonał tego Sam. Ciekawe, że potrafił to. Tak czy inaczej małe naprowadzenie i wyjaśnienie i nasz Bóg dał radę tego dokonać. To otwierało przed nim zupełnie nowe możliwości. Jakim była zabawa z ki. A raczej coś związanego z tym, że był w stanie je wyczuwać. Normalnie nie wiedział co może z tym zrobić. Mimo to wpadł na parę pomysłów. Jakby kiedyś stracił zmysły, to teraz nie potrzebował ich jeśli chodzi o walkę. Nie wiedział też jak to działa na czystą ki, bo jeszcze nie miał okazji tego przetestować. Więc zrobi to teraz! Wytworzył ki blasta i wystrzelił go. Faktycznie wyczuł ten atak. Zrobił to samo z zamkniętymi oczami. Ciekawe. Ale to tylko mały trik. Potrzebował czegoś większego i lepszego. Tylko co. I jak byłby w stanie to wykorzystać z tym co poznał teraz? Westchnął, bo nie mógł na nic wpaść jeśli chodzi o coś związanego z wyczuwaniem energii. Nagle wpadł mu do głowy pewien pomysł. Znał barierę. Mógł użyć jej za pomocą energii Ki. A co jeśli. Można też użyć do jej stworzenia energii magicznej? Tak zwanej many? Jako mag, teraz wiedział ile w sobie ma many i musiał przyznać, że chociaż ta ilość była mniejsza od energii ki którą miał w Sobie to mimo wszystko i tak była dosyć spora. Ba. Miał teraz w Sobie dwa źródła. Jeśli jedno się skończy to jest drugie. Zapasowe. Nie było to głupie. Pokiwał głową. Ba. Jeśli kiedykolwiek zabraknie mu ki, albo będzie walczył z kimś kto się nie spodziewa umiejętności magicznych po Imperiusie to będzie miał asa w rękawie. Idealny pomysł! Warty realizacji. Tylko musi pomyśleć, czy faktycznie jest to możliwe do zrealizowania. Nie ma bladego pojęcia, ale jak nie spróbuje to się nigdy nie dowie. Więc jest tylko jedna opcja. Próbowanie! Co najwyżej straci czas, ale jeśli dobrze pójdzie to tak nie będzie. Tak też myśląc, zaczął się brać do roboty. Oczywiście znowu zaczął od medytacji. Lecz tym razem była to zupełnie inna medytacja. Już nie starał się dotrzeć do głównego źródła jakim była jego energia ki, ale tego dodatkowego, mniejszego. Many. Zrobił to co zwykle i wyłączył zmysły. Szukał w Sobie najpierw źródełka. Niestety dziwnym trafem nie mógł, aż tak zajrzeć głęboko w Siebie, ale się nie poddawał. Po pewnym czasie dotarł do pierwszego źródła, ale je zostawił, szukał w Sobie tego, co potrzebował. Tego co zupełnie niedawno odblokował. Najwidoczniej miał w Sobie potencjał magiczny od zawsze i przez przebywanie z Fu, wreszcie udało mu się to dokonać. Może ktoś wcześniej specjalnie je zablokował? Tego nie wie. Wreszcie dotarł do źródła magicznej energii! Również i ta moc była czarna, ale była trochę inna niż ki. Energia ki była siłą życiową, energią ciała. Mana za to była energią duszy oraz umysłu. Przynajmniej tak było w jego przypadku. Była jeszcze bardziej mistyczna, ale przez to również bardziej chaotyczny. Nieokiełznana. Miał większe problemy z kontrolowaniem jej. Ale nic dziwnego. Był amatorem. Nie wiedział czemu, ale wydawało mu się, że rzadko, który amator ma, aż takie duże zasoby energii magicznej. Pewnie od początku miał normalne, ale przez to, że nie miał do niej dostępu, to nie mógł z niej korzystać. Tak czy inaczej zanurzył się duchowo w tym świeżo odblokowanym źródle. Czuł się dziwnie, ale nie przejmował się tym. W końcu przestał medytować. Starał się utworzyć w okół Siebie barierę. Niestety nic co robił nie działało. Zastanawiał się nad tym co niby mógł zrobić źle. Zbierał, więc w okół Siebie manę, ale nic nie wychodziło. Dziwne. Gdy stworzył barierę Ki to wyszła znakomicie. Doszedł do wniosku, że to przez to, ze starał się to zrobić dokładnie tak samo jak to co robił za pomocą Ki. One były podobne to fakt. Ale nie były takie same. Dlatego koncentrował się i wyglądało to tak jakby uczył się zupełnie od nowa. Na chwilę zapomniał o ki tarczy. Teraz był skoncentrowany tylko na jednym źródle. Na jednych zasobach. Początkowo nic się nie działa, a On sam czuł dziwne mrowienie. Ale z czasem podnosiły się wokół niego kamienie. Jakiś postęp był. W końcu zaczął poruszać dłońmi, a manę właśnie starał się skoncentrować wokół Siebie. Coś wychodziło, ale dalej to nie było to. Nie przestawał i w końcu, po wielu próbach odkrył, że wreszcie się udało! Niestety tarcza szybko się rozpadła. Nie przejmował się, bo wiedział, że był na dobrej drodze. Koncentrował energię magiczną używając dłoni tak jakby starał się podtrzymać to co robił i tym samym zwiększając wytrzymałość własnej bariery. Było to ciężkie, ale im więcej czasu upłynęło, tym był w tym lepszy i lepszy. Wreszcie po kolejnej próbie nie miał już takich problemów i mógł normalnie podtrzymywać tarczę. Ponownie wokół niego pojawiła się czarna powłoka, tym razem utworzona z many, nie ki. Wyglądała lekko inaczej, niż ta, którą znał. Nic dziwnego. Użył do tego zupełnie innych zasobów. Kiedy starał się połączyć zasoby to niestety to się ze sobą nie łączyło. Westchnął. Tym razem ponownie praktycznie bez długiej koncentracji, utworzył wokół Siebie magiczną barierę. Sukces! Uśmiechnął się. Dzięki temu miał kolejnego asa w rękawie. To też było jego pierwsze zaklęcie. Pierwsze z wielu. To był w końcu dopiero początek nowej drogi. Co ciekawe, zaczął od techniki, którą znał od Swojego prawie pierwszego podwładnego. Ciekawe, czy będzie w stanie go uratować. Przydałby mu się ktoś do utemperowania okularnika, jakby ten szalał. No nic. Czas zakończyć trening i ruszyć dalej. Nie może zbytnio tracić czasu. Shade dalej tam trenował, więc skorzysta z wolnej chwili i ruszy w pewne miejsce. Jak pomyślał, tak też zrobił.

OOC:

NAUKA UMIEJĘTNOŚCI MAGICZNEJ MAJUTSU NO BARIYA


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Czw Sie 15, 2019 7:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

on Czw Sie 15, 2019 1:20 am
Po zakończeniu ostatniego treningu widział, że Shade jeszcze się bawił, ze Swoim nowym przyjacielem. Nie miał zamiaru przeszkadzać tym papużkom, dlatego też ruszył w kierunku strażników Namek. Co ciekawe tym razem tak naprawdę miał pytanie.
- Czy jest możliwość, by jeden z Waszych braci którzy należą do klanu smoka, nauczył mnie leczenia? Jeśli tak to też gdzie go znajdę. Jeśli nie znacie odpowiedzi to proszę zapytajcie o to Guru.
Zapytał strażników. Tak naprawdę głownie pytał Guru. Każdy wiedział o co chodzi, a nie chciał do niego iść i mu niepotrzebnie zawracać głowy. Bo spotkają się i tak niedługo zanim opuści Namek. Miał nadzieję, że jest ktoś kto nauczy go leczenia. Jak nie, to będzie musiał się udać do Swoich podwładnych, którzy znają tę technikę. Wiedział, że mu się przyda. Nie był zbyt silny aktualnie, a możliwość uratowania życia również się przyda. Czy po to, by zdobyć czyjąś wdzięczność, czy uratować jednego ze Swoich. Spokojnie czekał na odpowiedź. Jeśli była negatywna, to zapytał się czy znają jakąkolwiek inną technikę, która byłaby pomocna w jego misji. A jego misja była im znana. Bo im pomagał. Więc pewnie nie będą mu robić problemów. Kto wie. Może nawet sam Guru go czegoś nauczy? Przydałaby mu się telepatia czy też czytanie w myślach. I to bardzo. Jednakże wiedział, że raczej tego nie dostanie. Ale leczenie. Oj to nawet sam Guru może być zadowolony. w końcu leczenie służy do ratowania, a nie zabierania życia. Dobre istoty ją posiadają prawda? Więc Guru nie ma podstaw, by mu tego odmówić. Ba, może nawet sam go namawiać, że to dobry pomysł. Mu to nie przeszkadzało, uznał, że może być przydatne, ale nie jest niezbędne. Chociaż kto wie. Jak znowu Shade dostanie oklep, to nie będzie miał kto go zebrać do kupy. Wtedy przyda się, by znowu lider uratował mu tyłek. Co prawda prędzej czy później stanie się potężniejszy od Imperiusa z pewnych powodów, ale co z tego. Leczenie zawsze uratuje jego czy kogoś cztery litery prawda? Dokładnie tak. Chociaż nie stał się zbytnio silniejszy to mimo wszystko był bogatszy o nowe możliwości, a to mimo wszystko zawsze coś. Kto wie. Może go to kiedyś uratuje?
Sponsored content

Teren przed budynkiem - Page 3 Empty Re: Teren przed budynkiem

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach