Dom Kaiōshin Czasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Admin on Czw Gru 03, 2015 10:29 pm

Niewielki domek, w którym zamieszkuje tutejsza bogini. Dookoła niego porozstawiane są jakieś rzeczy, które najpewniej miały wylądować na złomie, ale nigdy takowego nie ujrzały. Podobnie jest w domu, który jest zagracony. Jak widać, pani gospodyni to nie przeszkadza.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Un on Pon Mar 27, 2017 9:18 pm

Szła powoli, elegancko, bez gwałtownych czy nieskoordynowanych ruchów prosto do celu. Mijała kilku Shinjinów, którzy zastanawiali się, skąd u Un taka powaga i zamyślenie, że niemal wpadła na jednego z nich. W takiej sytuacji cicho przeprosiła, chociaż jej myśli były gdzieś indziej. Dokładnie to w miejscu, gdzie zacznie się jej pierwsza, prawdziwa i z perspektywy Un trudna misja.
Właśnie znalazła się na polance, gdzie tkwił domek, a dookoła porozsiewane były większe lub mniejsze obiekty. Niektórych nie widziała nawet na własne oczy, toteż przystanęła przy jednej ozdobie z kolekcji i przyglądała się przez krótką chwilkę.
- Co to takiego...?
Mruknęła cichutko i nawet drapanie ręką w tyle głowy nie zdołało wysilić komórek mózgowych i wytężyć umysł na propozycje. No nic, trzeba iść dalej. Przechadzając się między labiryntem większych gratów i mniejszych unikatów dotarła wreszcie na malutki dziedziniec przed domkiem. Nie była pewna, czy zastanie Chronoę w domu, ale to tu właśnie zaczęła poszukiwania Kaioshinki Czasu. Podeszła bliżej drzwi, wpierw zapukawszy w jakże tradycyjny sposób, później nacisnęła na przycisk dzwonka, a na końcu odezwała się głośniej:
- Chronoa-senpai? Przepraszam, że zakłócam spokój, ale... ale przyszłam w sprawie Twojej drużyny.
Nie była pewna, jak mogła zwracać się do Kaioshinki, i czy w ogóle nie mówiła do pustych ścian, ale grzecznie czekała przed domkiem oczekując gospodyni. Jeśli jej nie będzie (a boska energia raczej zdradzała, że tu była), to poszuka jej w miejscu pracy.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Haricotto on Wto Mar 28, 2017 9:42 pm

MG

Na pierwszy rzut oka, a raczej ucha, nie było słychać żadnych odgłosów dochodzących z wnętrza budynku. Jednakże, po dokładniejszym przysłuchaniu się, można było usłyszeć dźwięk garnków, które o siebie co chwilę stukały. Wszystko to było wytłumione przez grube ściany i solidne drzwi, ale dało radę to wychwycić.
Po chwili drewniane wrota się otworzyły, dając Un możliwość wejścia do środka. Drzwi otworzył się na oścież, a oczom młodej Shinjinki ukazała się sama Kaioshinka Czasu. Stała do niej tyłem i wyglądało na to, że właśnie myła naczynia, podczas gdy żółte ptaszystko TokiToki siedziało i wierciło się na jej głowie, uniemożliwiając jej prawidłowe wykonanie czynności.
- Mooo... wredne ptaszysko! Spadaj! - po czym machnęła ręką i tupnęła swoim małym obcasem o podłogę. TokiToki spanikował i wylądował na oparciu krzesła, które stało tuż przy stole.
- Ooo... Wybacz, nie usłyszałam Cię na początku. Wszystko to wina tego wrednego, małego... ugh! - cisnęła spienioną patelnią i gąbką do zlewu, po czym wytarła dłonie w ręcznik.
- Siadaj. Co Cię do mnie sprowadza? - zapytała, nie słysząc wcześniejszych słów Un. To znaczy, coś tam słyszała, ale był to raczej bełkot zagłuszony przez szalejącego ptaka.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Un on Sro Mar 29, 2017 8:04 pm

Hehe, czyżby i w domku nie do końca panował porządek? Jak ma się ptaka proszącego o atencję jak TokiToki, to wielce możliwe. Lekko uśmiechnęła się z komediowej sytuacji, jaką zastała, aczkolwiek z grzeczności próbowała przybrać poważniejszy wyraz twarzy. Nie ma co, mimo że Chronoa narzekała na swojego towarzysza, na pewno byli ze sobą bardzo związani. Przecież niemal byli ze sobą razem, a wiadomo że kto się czubi, ten się lubi.
Jak została zaproszona do środka, to kątem oka spojrzała na TokiToki, a później skierowała się za Kaioshinką. Po jej pytaniu, Un odpowiedziała bez owijania w bawełnę.
- Chodzi o to, że chciałabym dowiedzieć się o Twojej drużynie, Time Patrol.
Tu utkwiła uważnie oczy w gospodynię, usiadła na wskazanym meblu i przełożyła nogę na nogę starając się przedstawić swoje powody wizyty. Długo myślała, jak odpowiednio "ugryźć" to zagadnienie, ale chyba po prostu powie wszystko, żeby nie wyjść podejrzliwie.
- Wiem, że stworzyłaś grupę wojowników, która walczy z Time Breaker'sami i naprawia skutki ich bałaganu. Mogłabyś mi opowiedzieć coś o osobach, którym powierzyłaś to zadanie? Być może wśród nich jest ktoś godny do korzystania z Miecza-Z.
Nakreśliła zwięźle swoją misję, chociaż bardziej brzmiało to jak dowiedzenie się z ciekawości, co kierowało Chronoą do wyboru akurat takich a nie innych przedstawicieli. Bo rzeczywiście interesowało ją to, w jaki sposób kwalifikowała lub sprawdzała członków teamu. Musieli być na tyle doświadczeni, aby stawić czoła nieobliczalnym wrogom z Łamaczy Czasu.
Poprawiła sobie kosmyk włosów, wysłuchała też, o ile Chronoa-senpai wypowiedziała się na pytany temat, a później chwilkę podumała i dodała jeszcze:
- Miałabym też inną prośbę. Czy mogłabym, za Twoją zgodą, "przejrzeć" na własną rękę potencjalnych kandydatów z Twojego zespołu. Mam na myśli dołączenie do nich oficjalnie jako medyczne wsparcie, lub łączniczka z Tobą, nieoficjalnie - dowiedzenia się o każdym z nich jak najwięcej i zdecydowaniu, czy któryś z nich byłby zdolny do walki o dobro całego Wszechświata.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Haricotto on Sro Mar 29, 2017 10:34 pm

MG

- Chcesz się dowiedzieć czegoś o mojej drużynie? - zapytała, otwierając szeroko swoją buzię. Nieco zdziwiło ją to pytanie. Posmutniała trochę, ponieważ przez to, że w ogóle zebrała taką drużynę, straciła jednego ze swoich najlepszych ludzi. Przyjaciela można rzec. W każdym razie, wiele ich łączyło. Dodatkowo, kolejny niewinny człowiek zmarł przez to, że ośmieliła się sprowadzić go do Bożego Świata.
Pokręciła głową na boki, otrzęsając się z tych przykrych myśli.
- Przecież Miecz-Z to legendarna broń! - uniosła się nerwami, gestykulując nerwowo w sposób taki, jakby niewidzialnym mieczem brała zamach i przecinała stół na pół. Zaraz się jednak uspokoiła i przestała się wiercić na krześle.
- Na serio myślisz, że śmiertelnik dałby radę go wyjać? Nawet nasi najzdolniejsi wojownicy nie dali rady. Chociaż... Z drugiej strony... Ta legenda powstała tak dawno, że pewne informacje mogły nam umknąć. Yosh... - nabrała powietrza w płuca, nadymając swoje policzki jak małe obrażone dziecko, po czym wypiściła energicznie powietrze z buzi.
- Opowiem Ci o mojej drużynie. Pewnie wiesz, że zajmujemy się walką z Time Breakerami. Nie tak dawno temu powołałam nowych członków, którymi są Ziemianie, Saiyanie i Changelingowie. Nie wszyscy posiadają sporą moc, choć teraz może być inaczej, ale posiadają zmysły, dzięki którym łatwiej byłoby nam wygrać tę wojnę! - tu przerwała, popadając w zadumę. TokiToki co chwilę szturchał ją skrzydłem, by się obudziła. Długo nie trzeba było czekać i ptaszysko zostało strącone z krzesła przez zamaszyste uderzenie Kaioshinki Czasu. Bęc, bęc, bęc, przekoziołkował po upadku ptak.

- Ziemianin Iwaru, nie był może najsilniejszy, ale miał głowę na karku. Myślę, że były dobrym strategiem, choć nie miałem jeszcze okazji tego ocenić. Poza tym, ma wielkie serce, bo chce uratować swoją planetę. Obecnie pogrążona jest w wojnie. Nie ingerujemy tam, ponieważ ma to znikomy wpływ na ogół Wszechświata.

- Changeling Honoberuto i Changeling Jirri. Obaj pewnie siebie, mocni, ale... Nie do końca dobrzy. Dołączyli do drużyny z własnych pobudek z tego co pamiętam. Honoberuto nie raczył pomóc swojemu kompanowi, kiedy ten się wykrwawiał. Jirri natomiast, wydaje mi się, że przeszedł wewnętrzną przemianę, gdy otarł się o śmierć. Kto wie, jaki teraz jest. Być może lepszy?

- Saiyanin Haricotto. Wydawał mi się trochę przygłupi, ale koniec końców myślę, że ma duże serce. Chciał pomóc swojemu światu, jak i całemu naszemu przedsięwzięciu. W dodatku wydaje się być zawsze wesoły, co też poprawić może morale drużyny.

- Saiyanka Tensa, podobnie jak Haricotto. Chce dobrze, ale też nie jest do końca dobra. Saiyanie mają na swoim końcie kilka nieczystych rzeczy. Nie są idealni... W sumie to nikt nie jest...

I tu znów się zamyśliła, skubiąc się palcem w swój podbródek. Byli jeszcze inni, ale na tę chwilę tylko Ci wydawali się być w miarę odpowiedni do zadania Un.
- Według mnie, nikt się nie nadaje, ale spróbować możesz. I tak, możesz im pomóc, jak tylko będziesz chciała. Możesz także użyć tej magicznej kuli, która pokaże Ci, co się wydarzyło podczas tego spotkania. - Chronoa pstryknęła palcami i na stole przed Shinjinką pojawiła się biała, magiczna kula. Dzięki niej można było obserwować w teraźniejszym czasie planety, a także oglądać ich przeszłość. Obraz zaczął się pojawiać, a nim jakby program telewizyjny, w którym udział brała sama Kaioshinka Czasu a także Łamaczu Czasu - Towa i Miira.
_____
Oglądasz właśnie wydarzenia z pierwszego eventu. Nie brałaś w nim udziału, ale po zapoznaniu się z nim i przy pomocy Magicznej Kuli będziesz fabularnie mogła wiedzieć, co tam miało miejsce. Właściwy event zaczął się w Komnacie Czasu.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Un on Czw Mar 30, 2017 7:09 pm

Nie miała zamiaru zasmucać ani na chwilę gospodynie domu, toteż jeśli pozwoliła na to, Un ostrożnie pochwyciła jej dłonie i zacisnęła w geście solidarności. Niech wie, że cokolwiek się wydarzyło czy wydarzy, będzie mieć oparcie w Długowłosej Shinjince. To niewiele, lecz zawsze coś, prawda?
Hm, czyli nie tylko Różowowłosa zareagowała dość energicznie na wieść o legendarnym mieczu. Ale nie pobiła energicznej Chronoi, która nawet niewidzialnym mieczem mogła wyrządzić krzywdę, o czym przekonał się sam TokiToki. Speszona Złotooka nieco wyciszyła się, lecz zaraz uniosła głowę, gdy Czerwonowłosą dopadały wątpliwości co do takiego sposobu wydobycia legendarnego miecza.
- To nie do końca był mój pomysł. Wschodni Shin zasugerował taką możliwość, ale jak dla mnie - bardzo prawdopodobną.
To by wyjaśniało, czemu do tej pory tkwił w miejscu, skoro dosięgali go głównie wojownicy z zaświatów, Bogowie, a nie śmiertelni - z wiadomych powodów.
Co do Time Patrolu, o którym z początku wydawało się, że poprzez przykre wspomnienia Chronoi nie dowie się wiele, dostała cenne wskazówki. Założycielka drużyny wyłowiła kilka kandydatów, i tylko jedna płci żeńskiej? Nie, żeby była feministką, no ale bywa. Iwaru, Honoberuto, Jirri, Haricotto, Tensa - padły imienia wybranych. Plus laurki w postaci krótkiego streszczenia, które z jednej strony mogły narzucać opinię, ale czy nie tego pragnęła usłyszeć Złotooka?
- Dziękuję, Chronoa-senpai, Twoje spostrzeżenia na pewno okażą się przydatne.
Skłoniła się grzecznie i naturalnie za pomoc, oraz przyjrzała się podarunkowi, który miał naświetlić Bogini sytuację. Zajęła miejsce, i gdyby nie okoliczności, zaczęłaby zajadać popcorn.
Różnorodność. To rzuciło się w oczy Un na początek spektaklu z magicznej kuli. Miejsce zbiórki osób, które miały tworzyć Time Patrol, bo tak nazywała się oficjalnie drużyna Chronoi, przypadały na Komnatę Czasu. Rzeczywiście, pojawili się wspomniani wcześniej osobnicy i osobniczki. Dwie Pół-Saiyanki, trzech Saiyan, jeden człowiek, dwa Changelingi, dwa demony pokroju Majin, ale było też dwóch przedstawicieli jej rasy. Bogowie. O nich Chronoa nie wspomniała, może dlatego, że jak się później okaże zdradzili zespół? Albo że powinna ich znać? Z widzenia może kojarzyła obu panów, lecz z żadnym z nich nie zamieniła nigdy słowa, bo stała zawsze na uboczu nieobowiązkowych spotkań towarzyskich. Tak czy inaczej przyglądała się i dopasowywała wstępny opis Kaioshinki Czasu do sylwetek postaci. Z pierwszego wrażenia ciężko było określić, czy miała racje, musiała Un oglądać dalej. Po wojownikach przybyli pełnoprawni przedstawiciele Time Patrolu: Chronoa i Trunks. Gdy tylko wyjaśnili swoje przybycie, obecni zaczęli zadawać pytania, a niektórzy upatrywali się jedynie własnej korzyści. Poznanie mistrzów sztuk walki to naprawdę ciekawa oferta za pomoc w łataniu dziur czy przekabaceń w czasie, nie wszystkim to wystarczało. Byli też niedowiarkowie, co dość zrozumiałe z powodu braku kontaktu z tym wymiarem, ale i byli tacy, którzy pomogliby Trunksowi i Chronoy, jeśli będą mieć gwarancję, że po wykonaniu zadania będą zdolni sami rozprawić się ze swoimi problemami na poszczególnych planetach. Nie zdążyli wszystkim odpowiedzieć na pytania, a już zjawili się oponenci - Łamacze Czasu. Posłużyli się utworzoną Linią Czasu, aby także zwerbować do swoich szeregów potencjalnych kandydatów. Okrutne typy, nawet ośmielili się podnieść rękę i jednego z wojowników zabić, a drugiego ranić niemal śmiertelnie. Ale znaleźli się zdrajcy, bo trzeba nazwać rzeczy po imieniu, którzy zamiast zasilić szeregi Time Patrolu lub zwykłego odmówienia uczestnictwa w naprawianiu wszechświatów - wybrali lojalność wobec Time Breakersów. Przewijały się tu nie tylko słowa, lecz i emocje, wiara, swoje przekonania.
Nie było łatwo oglądać retrospekcję, a to dopiero był początek. Każdy z wojowników miał przecież własną historię, własne pobudki... własną moc. Nie tylko tą mierzoną w Ki, ale i tą nieokreśloną żadną miarą i słowem, a wyczuwalną ponad wszystko. Nie mrugnęła oczyma ani na chwilę, patrzyła z uwagą na wszystko, co się wtedy zdarzyło i zastanawiała się w milczeniu z dobrych kilka minut. Odnosiło się wrażenie, że Un zamarła w kamienny posąg. Wreszcie drgnęła i ostrożnie wstała z krzesełka. Jeśli w pomieszczeniu dalej znajdowała się Chronoa, przemówiła do niej tymi o to słowami:
- Miałaś rację, Wielka Siostro. Wymienieni przez Ciebie wojownicy mają duży potencjał. Obym tylko nie popełniła błędu.
Oznajmiła z nutą smutku w głosie, bo wiedziała, że nie ma czasu na próby, na pomyłki. Pierwszy wybór musi być trafny na sto procent. No i przy okazji powinna zauważać też te drobne zawirowania w postaci innych osób, które nie zostały wtajemniczone w pierwsze spotkanie z Bogami.
Próbowała się rozluźnić. Na przykład myślą, że w najgorszym czasie wykreśli się Un z historii, jeśli nawali, a świat miałby na tym zyskać. Szkoda, że nie potrafi przynosić sama sobie szczęścia.
- Od kogo powinnam zacząć wizytę, Chronoa-senpai?
Zapytała oddając kulę do dyspozycji właścicielki. Od tego oglądania zaschło jej w gardle, toteż posiłkowała się soczkiem ze słomką. W tej chwili może nie wyglądała na najbardziej poważną osobę na świecie, a powinna być, lecz była skupiona i gotowa do drogi.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Haricotto on Czw Mar 30, 2017 10:43 pm

MG

Kaioshinka Czasu uśmiechnęła się delikatnie, kiedy różowowłosa chwyciła ją za rękę. To było miłe. Wsparcie w tych ciężkich czasach jest potrzebne każdemu, nawet bogini.
Gdy Un oglądała retrospekcję z ostatniego spotkania Patrolu Czasu, Chronoa przyglądała się jej. Wyglądała na przejętą tym, co się tam wydarzyło. Sama jednak nie zerkała w Kulę, chcąc oszczędzić sobie przykrych wspomnień.
Po seansie, twarz młodej Shinjinki mówiła wszystko. Chronoa nie odezwała się, pozwalając przetrawić koleżance po fachu wszystko co zobaczyła. Odezwała się dopiero w odpowiedzi na pytanie, od którego śmiertelnika Un powinna zacząć. Przez chwilę się zamyśliła, stukając palcem o blat stołu. W końcu uderzyła otwartą pięścią w dłoń, ale nie mocno, ponieważ stół nawet nie drgnął. Miało to charakter symboliczny. Jakiś tam...
- Z tego co się orientuję, bo dawno nie sprawdzałem sytuacji na ich rodzinnych planetach, to większość z nich znajduje się na Ziemi. Honoberuto jedyny wrócił na swoją planetę, Kannasę - obecnie No. 79, reszta udała się do mistrza, który zowie się Boskim Miszczem i jest pustelnikiem. Poznasz go po łysinie i po tym, że będzie chciał się do Ciebie dobrać. To stary zboczeniec, ale zupełnie nieszkodliwy. - uśmiechnęła się delikatnie, puszczając oczko do Shinjinki, po czym wstała od stołu. TokiToki wskoczył jej na ramię.
- Masz jeszcze jakieś pytania, moja droga?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Un on Pią Mar 31, 2017 5:27 pm

Gdyby tylko umiała lepiej pocieszać, to Kaioshinka częściej pokazywałaby piękny uśmiech, który co jakiś czas przebijał się przez jej smutne lub zamyślone oblicze. Nawet ptak niewiele zdziałał, bo może i zachowywał się figlarnie, ale nie wywoływał zamierzonego skutku - tylko denerwował bardziej Chronoę. Mimo wszystko byli zgraną parą, i na pewno bardzo im zależało na siebie nawzajem.
Po zapytaniu się o położeniu wojowników z Patrolu Czasu, Chronoa ocknęła się z zamyślenia i powiedziała, że jeden z wojowników jest na planecie No 79, a pozostali - na Ziemi. Już ten podział wydawał się Un zagadkowy i godny sprawdzenia.
- W takim razie udam się najpierw do Honoberuto.
Zdradziła plan gospodyni tego domostwa, ale usłyszał ją i TokiToki. Może byłaby w stanie nakłonić Changelinga do zjednoczenia się z pozostałymi? Albo odkryje powód jego rozłąki z drużyną? Może jest na tyle silny, że nie potrzebuje mistrza do nauk, albo nie miał śmiałości o to poprosić? Chociażby z powodu dumy, która dotyka nie tylko Saiyaninów.
Wracając do teraźniejszości. Czerwonowłosa zapytała, czy Un chciałaby coś więcej od niej. Pewnie zbierała się do pracy, nie mogła jej zatrzymywać od obowiązków. Nie mniej...
- Jeśli można, to tak... a właściwie dwie prośby. Pierwsza: czy byłaby możliwość uzyskania repliki kuli, która wskazywałaby jedynie miejsce położenia innych wojowników z drużyny? A druga... -tu podeszła do Chronoi-senpai i spojrzała jej prosto w oczy, przy tym poważne oblicze Un nieco złagodniało w wyrazie- ...czy mogłabyś trzymać za mnie kciuki? Naprawdę nie chcę niszczyć Ci planów, które misternie ułożyłaś z Trunksem, ale jak osobiście sprawdzę każdą ze wskazanych przez Ciebie osób, będę pewniejsza wyboru. Chciałabym być również powodem, dla którego odczułabyś satysfakcję.
Złotooka nieco zapomniała się przy tym ostatnim zdaniu, na co odrobinę się zarumieniła. Nie miała nic zdrożnego na myśli, po prostu ładniej było Chronoi w uśmiechu i w pogodzie ducha. Utrata kompana z drużyny i narażanie innych osób musi być stresujące.
-A, i jeszcze jedna, ostatnia prośba...
Różowowłosa cofnęła się krok do tyłu, i na nowo spoważniała, a ręka bezwiednie powędrowała w miejsce, gdzie jeszcze nie dawno nie dawał jej spokoju tatuaż z symbolem szczęścia. Nie może być przeszkodą w realizacji wyższych celów, w żadnym kontekście. Zawsze można spróbować inaczej walczyć z Łamaczami Czasu, sprawa Miecza-Z nie umywa się rangą ważności do przedsięwzięcia Kaioshinki Czasu.
- ...gdybym przysparzała jakiekolwiek problemy, powiedz mi o tym od razu, Wielka Siostro. Przede wszystkim nie chcę szkodzić Twojej misji.
Oznajmiła oficjalnie, po czym czekała na reakcję swojej rozmówczyni, która zdecydowała się wtajemniczyć w sprawę Time Patrol.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 02, 2017 12:06 pm

MG

Szczere wyznanie Un zaskoczyło Chronoę. Nie spodziewała się, że jej towarzyszka będzie tak otwarta. To było miłe z jej strony, co spowodowało, że na twarzy Kaioshin Czasu namalował się delikatny uśmiech. Kiedy jednak różowowłosa się zarumieniła, Chronoa zaśmiała się cicho, po czym skinęła głową, zgadzając się z wypowiedzianymi przez Un słowami.
- Droga Un, widzę, że Shin nie pomylił się i dokonał właściwego wyboru. - ponownie skinęła głową, łapiąc zaraz dziewczę za rękę. Delikatnie ją ścisnęła, uśmiechając się.
- Jestem pewna, że sobie poradzisz, więc... Zostań powodem mojej satysfakcji! - powiedziała głośniej, dużo pewniejsza siebie niż przed chwilą, gdy Magiczna Kula pokazywała nieszczęsne spotkanie Time Patrolu.
- Weź moją Kulę. Ja sobie załatwię nową. - wypuściła z ucisku dłoń Shinjinki i nachyliła się do Magicznej Kuli, biorąc ją zaraz w swe dłonie. Podała ją długowłosej.
- I nie martw się. Jeśli coś będzie nie tak, zainterweniuję. - zacisnęła swoją pięść na znak gotowości, raz jeszcze, trzeci już, kiwając swoją głową w górę i w dół. TokiToki radośnie zaskrzeczał, czy coś, w każdym razie, wydał z siebie dźwięk radości. Chyba radości, poneiważ sytuacja była pokrzepiająca na duchu. Zarówno Chronoa jak i Un, obie potrzebowały otuchy i ponownego uwierzenia w siebie.
- Wybacz mi, kochana, muszę się położyć. TokiToki sprawia ostatnio dużo problemów i po prostu padam na twarz. Odwiedź mnie jeszcze kiedyś! - rzuciła radośnie Chronoa, po czym pomachała do Un i odwróciwszy się na pięcie, udała się do swojej sypialni.
_____
Koniec przygody. Byłą trochę przegadana i trochę wprowadzająca, ale myślę, że wypadła dobrze i sprawnie. Zajmij się treningami, jeśli chcesz, a później pociągniemy dalej historię Un! o/

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Dom Kaiōshin Czasu

Pisanie by Un on Pon Kwi 03, 2017 7:14 pm

Nie czuła się komfortowo z oblanymi czerwienią rumieńcami, a na pewno jeszcze mniej, gdy Kaioshinka Czasu pochwyciła jej dłoń. Wiadomo, że zrobiła to w przyjacielskim tonie, i że Un sama wcześniej w ten sposób podtrzymywała na duchu Wielką Siostrę, nie mniej nie była przyzwyczajona do dotyku. Taka drobna rzecz, a Różowowłosa zarumieniła się jeszcze bardziej, lecz ochłonęła po słowach Chronoi.
- N-nie wątpię w nieomylność Shina, ale...
Urwała tak szybko jak szybko ośmieliła się skomentować słowa gospodyni, i tylko cicho westchnęła. Okazało się, że otrzymała prezent, o który trochę mało finezyjnie ubiegała. Dostała Magiczną Kulę, tej z której została pokazana drużyna Chronoi, i której przyjrzy się bliżej.
Podarek schowała, po czym została obsypana kolejnymi zapewnieniami, że będzie dobrze. Nie wiedziała co powiedzieć, więc milczała, ale słuchała uważnie Kaioshinki. Ah, naprawdę sympatyczna z niej Bogini. Jakby istniały bliższe pokrewieństwa, to chciałaby mieć taką jak Chronoa siostrę, jak miewają śmiertelni.
- Pewnie, że odwiedzę. Trzymaj się ciepło. Ty też TokiToki.
Posłała delikatny, ale szczery uśmiech ku gospodyni i jej ptaszysku, od którego Czerwonowłosa dostawała migreny, a sama wyszła z jej domku w cywilizowany sposób. Czyli przez drzwi.
Będąc na zewnątrz usiadła po turecku na ziemi i przywołując myślami prezent od Chronoi spojrzała jeszcze raz na Magiczną Kulę. Po raz pierwszy miała coś takiego w rękach i musiała nauczyć się ją obsługiwać. Wyciągnęła dłonie nad kulą i skoncentrowała się na osobniku, którego widziała w retrospekcji. Jegomość Changeling, planeta No 79. Oh, czy tam nie ma przypadkiem wzmożonej grawitacji? No to na co czeka - musi okiełznać środowisko, w którym przyjdzie jej rozpocząć casting na władcę Miecza-Z. Utkwiła złote oczy w obrazie, który przedstawiał pustynię na tej niegościnnej planecie i to tam przeteleportowała się bez słowa pożegnania z innymi Kaioshinami. Ważne, że Shin, Kibito i Chronoa wiedzą, tyle wystarczy.

z tematu - na planetę No 79!
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach