KP Kenzurana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

KP Kenzurana

Pisanie by Blade River on Czw Lip 06, 2017 3:51 pm

Imię:Kenzuran (Blade) River

Wiek:18

Rasa:Saiyan-jin

Wygląd:Blade to młody osiemnastoletni chłopak. Ma 175cm, a waży 67 kilogramów. Jest wysoki, szczupły i przystojny. Jego włosy są  koloru czarnego, są długie i ułożone w dość charakterystyczny styl. W jego czarnych oczach można dostrzec nutkę powagi, oznaczało to koniec żartów. Nie można także zapomnieć o jego brązowym ogonie, który zazwyczaj obwiązany jest na jego talii. Podczas walki używa go jako dodatkowej kończyny, gdyż można było jej użyć jako idealnej broni i "trzeciej ręki". Kenzuran zazwyczaj nosi biały pancerz z czerwonymi zdobieniami, a jego kombinezon jest koloru czarnego. Zazwyczaj może zmienić ubiór, jeśli jest taka sytuacja. Nie posiada on zbyt wielkiego wyboru, jeśli chodzi do kwestii ubrań, zawsze marzył by stworzyć sobie własną zbroję, którą ma nadzieję, że kiedyś zaprojektuje. Na ciele młodego Rivera, są różne blizny i rany, tylko dlatego że bardzo ostro trenuję i nie ma zamiaru próżnować. Jego ciało nie jest jeszcze aż tak masywne, by przypominało bardzo dobrze zbudowanego Saiyanina[/u]

Charakter:Blade jest młodym mężczyzną, który lubi walczyć i trenować jeszcze ciężej. Trudno nawiązuje nowe znajomości, ponieważ nie miał on zbyt wielu znajomych czy też przyjaciół, być może pozna jakiś w Królewskiej Armii. Stara wykonywać się dobrze zrobioną robotę lub jakiś obowiązek jaki zostanie mu powierzony, lecz gdy zawiedzie musi ponieść konsekwencję. Jest zbyt poważny jak na swój wiek, na ogół okazuję po sobie agresję, jaką ma w swoim wnętrzu. Czasami daję się ponieść emocjom, jak ktoś go zdenerwuję, albo wyzwie od słabeusza. Odnajduje się w swoim wyciszonym miejscu, czyli u siebie w domu, gdy medytuję. Jako Saiyanin nigdy nie miał zamiaru dawać za wygraną, zawsze będzie walczył do ostatków sił. Jest dumnym wojownikiem i nie lubi być obrażany, sam także okazuje szacunek swoim przeciwnikom. Komuś kto nie potrafi tego uszanować, może rzucić się do gardła. Kenzuran wierzy tylko i wyłącznie w równowagę między dobrem i złem. Każdy jego zdaniem, zdolny jest zarówno do czynienia zła, jak i działania w imię dobra.


Historia:Narodziny Kenzurana miały związek z czasami, gdy Vegeta miała zaciękłą wojnę z Tsufulami. Jednego ponurego dnia na czerwonej planecie, doszło do narodzin kolejnego kosmicznego wojownika. Wiadome było tylko, że podczas narodzin energia saiyanina nie przekraczała liczby dziesięć, gdyż po sprawdzeniu jego poziom mocy wskazywał pięć. Ojciec, którego imię brzmiało Kellan, był wysokiej maści sierżantem i nie mógł zawieść swojego Króla. Jako rodzic, nie miał zbyt wiele czasu by zajmować się swoim narodzonym synem, ale oto jednak się nie obawiał. Wiedział, że jego wspaniała żona Ilene wraz z córką, której imię brzmiało Klen będą miały pieczę nad nowym członkiem saiyańskiej rodziny. Staruszek Kenzurana także miał wielkie nadzieję, kiedy nadejdzie odpowiedni dzień, będzie mógłbyć dumny z syna. Urodziwa żona Kellana także była wojowniczka, lecz jej stopień był trochę niższy niż jej męża, gdyż wreszcie musiała się cieszyć z bycia Starszym Kapralem. Siostra Kenzurana natomiast miała teraz dwa latka, więc po jakimś czasie na pewno jej obowiązkiem będzie zajmowanie się młodszym bratem. Upłynęło niewiele czasu i zaraz dwoje rodziców nie miało czasu dla swoich pociech, dlatego też stary znajomy rodziny, Xander pełnił piecze nad młodzikami. Dobry znajomy rodziny zazwyczaj także nie miał czasu, lecz to nie był kłopot gdyż na Vegecie istniały specjalnie ośrodki dla maluchów. Kenzuran wraz z Klen, kiedy ich rodziców nie było w domu, zostali tam wysyłani, można było uznać to miejsce za Ziemskie przedszkole. Brat z siostrą jako tako zapoznawali się z innymi rodakami, lecz także zazwyczaj dochodziło do sprzeczek i bójek dzieci. Na szczęście jednak zawsze był jakiś Saiyanin, który zajmował się pilnowaniem szkrabów, żeby te niechcący się nie pozabijały. Czarnowłosemu wojownikowi było smutno, że jego staruszek nie mógł jednak spędzać z nim dużo czasu, ale to nie była jego wina. Służył Planecie Vegecie i Królowi, więc musiał się dostosowywać do poleceń. Z Matką ta sytuacja była podobna, była wojowniczką i nie mogła ustąpić, jeśli była powoływana do kolejnych zadań, niańczenie dzeci musiała odłożyć na później. Zazwyczaj rodzice młodzika i Klen wracali do swoich kwater, dlatego też ich dom stał pusty, lecz Xander nie zapominał czasem wpaść i im go wysprzątnąć. Przyjaciel Kellana i Ilene kiedy mógł, zostawał w ich domostwie by wypełniać różnorakie papiery, czy tez pomagać ich dzieciakom podczas treningów podstaw. Niestety nie spodziewał się, że Kenzuran się zniży do takiego poziomu i niechcący ubrudzi jego kartki, które miały zostać wysłane jako raport. Wojownik jednak nie zdenerwował się, lecz wydał surową karę młodemu saiyanowi, który musi się opanować. Wiedział, że to jest jeszcze dziecko i będzie musiał także poduczyć go manier i porządnie wyszkolić. Postanowił to od razu, zaś teraz wyczekiwał na przepustkę, którą mu obiecano w głównej kwaterze.

Mimo upłynięcia kilku dni, przez co znowu brat i siostra spędzali czas w ośrodku dla młodzieży. Syn Kellana miał teraz pięć lat, zaś jego siostra teraz miała siedem latek. Lata upływały, a dzieciństwo bardzo szybko im upływało. Rozrabiali, to dostali po łbie, źle wykonali daną rzecz, także dostawali karę. Czarnowłosy chłopak musiał zrozumieć, że na jego czerwonej planecie nigdy nie będzie miał żadnych ulg, zawsze wszystko dość często było brane na poważnie. Kiedy się bił z innymi rodakami w jego wieku, także dostawali potem zasłużone karę od Saiyanina, który był odpowiedzialny za to, żeby nikt niechcący nie zginął. Wreszcie czarnowłosy synek Ilene musiał przetrwać, by stać się żołnierzem Vegety, jak i poświęcić się dla niej. Nadal upływały dni, miesiące jak i dwa kolejne lata bardzo szybko im zleciały. Nie spodziewały się jednak, że coraz rzadziej będą mogli spotykać się z rodzicami. Kellan i Ilene także żałowali, że nie mogą spędzać czasu z ich dziećmi, lecz będą mogli dopiero wtedy, kiedy te osiągną trzynaście lat i przystąpią do Akademii. Xander czasami także miał nadzieję, że niedługo to nastąpi, bo przez to że musiał sprzątać mieszkanie przez ich zabawy, zbyt mocno go frustrowało. Nie mógł tego czasami znieść, ale nawet smutno mu było kiedy wymierzał karę dla młodzieńca, ale jego siostra wszak także czasami obrywała. Teraz kiedy Kenzuran miał dziewięć lat, a jego siostrzyczka jedenaście, mogli zobaczyć jak w ich domu otwierają się drzwi. Wreszcie przyajciel rodziny otrzymał wysłużoną przepustkę, dzięki czemu mógł więcej czasu spędzać z dzieciakami Kellana i nauczyć ich podstaw latania, jak i wystrzeliwania ki. Klen wraz z bratem szli w zaparte, każdy z nich kiedy znacznie podrósł, chcieli być najlepsi. Xander widział wielki potencjał w dwojgu, więc miał nadzieję, że ich podopieczni zapiszą ich do Akademii. Przez to, że jak zwykle Ilene i jej mąż nie mieli czasu dla swoich potomstw, najlepszy ich kolega uczył dzieciaki czytania, nauk ścisłych i tym podobnych by miały to i owo w głowie.

Pisanie szło im jak po maśle, lecz gorzej było z matematyką i wiedzą astronomiczą, lecz przyjaciel rodziny nie mógł się poddać, musiał wpoić im wszystko by ci z wiekem czasu mogli sobie jakoś poradzić. Młody Saiyanin dorastał na planecie i kiedy doliczył się trzynastu lat, doznał niewielkiej niespodzianki. Niestety wierny towarzysz rodziny wrócił na służbę, lecz dzięki temu że załatwiał przedtem jakieś dziwne papiery, które niegdyś Kenzuran je poniszczył, rodzice jego i Klen dostali przepustki. Młody ogoniasty był bardzo uradowany z tego powodu, a nie wiedział co czeka jego i jego siostrę. Kenzuran wraz z Klen teraz wyczekiwali razem na podwórzu, aż wreszcie zjawili się ich rodzice, Kellan i Ilene. Staruszek dzieci przycapnął przy nich i wytłumaczył im wszystko to co miał im do przekazania. Mieli we czwórkę, wraz z kilkoma kadetami lecieć na bardzo ważną specjalną misję, która tak naprawdę była przykrywką i pretekstem, gdyż udawali się właśnie na ich trening. Powodem było to, żeby zaimponować własnym dzieciom i nie mówić im żadnej prawdy. Kiedy upłynęło kilka godzin, dotarli do pewnego miejsca gdzie było dość sporo wysokich skał i miejsc gdzie można się ukryć. Tam Matka Kenzurana porozstawiała kadetów, których miała pod swoją opieką. Kellan także nie zapomniał o swoich podopiecznych, wszak nie byłoby świetnego widowiska. Kiedy to Ojciec czarnowłosych wojowników szedł trochę do przodu, nagle odskoczył w bok, wraz ze swoją żoną. Niespodziewanie teraz ogoniasty z Klen, musieli stoczyć pojedynki z innymi kadetami, którzy także byli w to wmieszani. Kenzuran i jego siostra wiedzieli, że nie będzie łatwo, ale nie mogli się teraz wycofać, nie kiedy domyśleli się że ich rodzice zaprowadzili ich na trening. Młody Saiyanin mógł się domyślić, że to nie mogła być misja, gdyż jest jeszcze zbyt młody i słaby na tego typu sprawy. Czarnooki starał się chronić, na dodatek tego, jeszcze musiał pomagać swojej siostrzycze, gdyż ta jak spoglądał na nią, radziła sobie całkiem dobrze. Chwila jego nieuwagi zgubiła go, gdyż dostał porządnie w brzuch, a potem plaskacza w twarz. Odleciał trochę dalej, lecz i tak wpadł na skałę, a potem zsunął się po niej na czerwonej glebe. Kiedy syn Kellana uniósł głowę, zobaczył że dwójka kadetów stoi nad nim z uśmiechami na twarzy, dali mu porządnie w kość. Kenzuran gdy tak na nich patrzył, chyba wiedział z kim ma do czynienia, bowiem widział ich niejednokrotnie. Saiyanka o imieniu Niku, była uwielbiana przez Ilene, zaś Kosho był pupilkiem Kellana. Ogoniasty jednak nie zrezygnował, więc podniósł się i z niezbyt szybką reakcją, przeturła się na bok, ponieważ po chwili wystrzelone w jego stronę zostały dwa pociski ki. Czarnowłosy domyślał się, że panowali nad ki, a on jeszcze mial daleko do tego, gdyż umiał w małym stopniu szybować w powietrzu i w niewiele większym strzelać kulami energii.

Młody Saiyanin syknął, a potem zaczęła się kolejna wymiana ciosów, lecz i tak został pokonany. Teraz, cała grupa wracała i wiedziała tylko, że dali ostry wycisk dzieciakom, które niedługo miały zostać kadetami. Niestety radość długo nie trwała, gdyż po upływie jednego miesiąca, matka Kenzurana musiał wrócić do pracy, lecz nie Ojciec. Kellan miał dość długą przepustkę, by wreszcie na spokojnie oddać swój czas swoim dzieciom. Widział, że od jakiegoś czasu jego syn i Klen nie dogadują się zbyt dobrze. Nie wiedział niestety o co może chodzić, ale może to dlatego że chodziło o ich różnicę mocy? Staruszek musiał rozwiązać sprawę, więc kiedy porozmawiał sobie z córką, dowiedział się o co chodzi. Udał się do syna i dowiedział się takiej informacji, że przepływała przez niego zazdrość. Uważał, że siostra jest lepsza we wszystkim, dlatego teraz nie lubiał z nią przebywać, gdyż ta się przechwalała jaka to ona jest silna. Kellan wiedział na czym stoi, dlatego też znowu zabrał dzieciaki ze sobą. Po dotarciu na jakieś pustkowie, bez drzew i skał, Kenzuran dowiedział się że będzie trenował z siostrzyczką. Ojczulek tylko patrzył jak jego dzieciaki wymierzają ciosy przeciwko sobie, ponieważ chciał wiedzieć na co je stać. Niestety jednak to co słyszał, okazało się prawdą, bo gdy zawsze jego synalek zmieniał strategie, to i tak Klen go wyprzedzała o krok. Kellan się trochę zastanawiał i kazał na chwilę przestać. Usłuchali się jego i wyczekiwali co będzie dalej. Podszedł do nich i wytłumaczył im, kiedy nie będą gotowi, nie przystąpią do Akademii. Widział tylko i wyłącznie potencjał w swojej córce, dlatego też wyjął z tylnej kieszeni papiery, któe miała wypełnić. Był to formularz dotyczący do zostania kadetem, przez co jego dziecko wskoczyła mu na ramiona i zaczęło tulić. Staruszek nie spodziewal się takiej reakcji, ale wiedział że przez długi pobyt w kwaterze i dość ciężkich zadaniach, zabraknie tutaj komuś ojcowskiej ręki. Natomiast jedna i inna rzecz tyczyła się Kenzurana, który wraz ze swoją taktyką walki i biciem na oślep, nie zdziałał by dużo jako kadet. Ogoniasty zaczął słuchać Ojca i dowiedział się tylko tyle, że będzie mógł iść do ośrodka tylko wtedy kiedy przyjdzie na to pora. Niestety czarnowłosy zrozumiał to i było mu bardzo smutno, na dodatek znowu pojawiło się u niego to co zawsze, zazdrość. Czarnooki wiedział,  że siostra w dzieciństwie musiała się nim zajmować, lecz teraz on... wyszedł na tego gorszego. Zerwał z nią kontakt już całkiem, kiedy ta udała się do Akademii i zamieszkała w swojej nędznej klitce, wreszcie jego to będzie czekać, lecz nie wie dokładnie za ile dni, miesięcy czy też lat. Po opuszczeniu domu przez jego siostrę, Kellan wraz ze swoim Synem byli jedynymi facetami w domu, więc mogli trochę zaszaleć. Zaczęli bić się dla zabawy, albo nawet rzucali w siebie poduszkami, nie mogli być zawsze spięci czy też poważni. Młody Saiyanin wreszcie dostrzegł w staruszku prawdziwego Ojca, który może się rozluźnić i nie przejmować swoją pracą, chociaż na chwilę. Kenzuran był z tego bardzo zadowolony, a nawet cieszył się jak nigdy. Niestety koniec końców, znowu czekały go dalsze szkolenia, które dawał mu jego Ojciec. Kellan nie zamierzał bawić się dłużej ze swoim synkiem, miał mu zamiar dać taką musztrę, że w Akademii będzie wykonywał wszystko i bezbłędnie.

Upłynął kolejny rok i kilka dni, a wraz z tym informacja, że misja Ilene nie powiodła się i poległa w boju. Kiedy Staruszek Kenzurana się o tym dowiedział, nie wierzył po prostu w słowa Xandera, kiedy ten przyszedł ich odwiedzić ze złą wiadomością. Od razu pogonił swojego przyjaciela, a potem usiadł na fotelu i z rękoma na twarzy, starał się dojść do siebie. Nalał sobie ziemskiego alkoholu, po czym zniszczył połowę swojego domu. Skupił uwagę Kenzurana i Klen, którzy teraz właśnie trenowali na podwórku, gdyż za dobre sprawowanie, Kellan otrzymał większe mieszkaniem z ogrodem. Niestety nie wiedział, że stracił swoją żonę, gdyż zawsze jego małżonka planowała mieć ogród o który by dbała. Wreszcie rosły wojownik wziął się w garść, chlusnął sobie wodą w twarz i wyszedł na podwórko do syna i córki. Kazał im przestać, kiedy to Klen miała teraz swoją pierwszą przepustkę. Ze smutkiem, jak i powagą na twarzy, ogoniasty młodzieniec wiedział że to nie będą miłe wieści. Po usłyszeniu wszystkiego, Kenzuran nie mógł po prostu w to uwierzyć, przez co padł na kolana i chciał się rozpłakać. Nie doszło do tego. Staruszek powstrzymał go, waląc mocno w twarz, tak samo uczynił z Klen. Powiedział im, że nie mogą się mazać, takie jest życie jako kosmicznego wojownika ku chwale planety Vegety. Bardzo szybko czarnowłosy się opamiętał i otarł łzy, które to miały mu polecieć po policzka, dokładnie tak samo postąpiła Klen. Spojrzeli ku sobie i z wielkim gniewem, który chcieli wyrzucić zaczęli ostrzej podchodzić do treningów. Upłynął kolejny rok i teraz i teraz czarnooki syn Kellana miał siedemnaście lat. Siedział w mieszkaniu, wraz z Xanderem który zamienił się tak naprawdę z przyjacielem, ponieważ go wzywali. Kosmiczny chłopak wreszcie jakoś doszedł do siebie, choć potrzebował ze swoją siostrzyczką dość dużo miesięcy na oswojenie się z tym faktem. Teraz przyjaciel rodziny, Xander miał piecze nad treningiem saiyanina, który obiecał sobie nie zawieść swojej zmarłej matki i dowieść swego. Wymieniając cos za ciosem w otwarte dłonie druha rodziny, można było dostrzec wielką zmianę. Wszystkie te treningi, zasadzki czy tez inne pomysły, które wymyślił Kellan wraz z żoną, naprawdę mu pomogły. Xander widział w nim wielki potencjał i wiedział, że już niedługo da mu pozwolenie na dołączenie do Akademii. Miesiący mijały, a przyjaciel rodziny wymyślał to coraz bardziej ostrzejsze treningi i coraz gorsze kary. Na domiar tego, poprosił swoich pupilów, czyli Alarę, Runasa i Lenira jako trójka jego ulubionych uczniów, żeby trochę pomęczyli młodego przyszłego żołnierza Vegety. Kenzuran nawet nie zorientował się kiedy minął cały rok i jako osiemnastoletni kosmiczny wojownik, dowiedział się od przyjaciela rodziny, że jego Ojciec wraz z siostrą zaginęli na jednej z misji. Sztab stracił z nimi kontakt, tak jakby się rozpłynęli na zawsze. Teraz syn Ilene wiedział co ma zrobić, nie zniszczyć dumy jego rodziny, dlatego też będzie musiał pokazać wszystko to co potrafi. Wreszcie Xander uznał, że to już czas dla niego, że potrafi naprawdę o siebie zadbać i na pewno sobie poradzi z wyzwaniami, jakie ma mu zapewnić ośrodek szkoleniowy Vegety. Przyjaciel Kellana poklepał po ramieniu chłopaka i kiwnął tylko i wyłącznie głową, dając mu znak że jest już świetnie wytrenowany i może dostąpić zaszczytu jako dołączenie do Akademii. Młody Saiyanin zacisnął pięści, wspomniał raz jeszcze martwą matkę, zaginione Ojca wraz z siostrą i to co musi zrobić. Druh jego staruszka zapakował mu to i owo i powiedział, że kiedy już wszystko załatwi, może ruszać śmiał, gdyż drzwi Akademii stoją dla niego otworem. Młodzieniec tylko i wyłącznie pokazał mu grymas zadowolenia i pozwolił odejść, on zaś sam przygotuję się i zrobi to co będzie musiał.

Techniki:Bukujutsu, Kiai



Planeta/Miejsce zamieszkania:Vegeta
avatar

Blade River

Liczba postów : 4

Powrót do góry Go down

Re: KP Kenzurana

Pisanie by Laptor on Czw Lip 06, 2017 8:25 pm

Brak akceptacji, a czemu? Wytłumaczenie w regulaminie, pozdrawiam.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: KP Kenzurana

Pisanie by Laptor on Sob Lip 08, 2017 8:03 pm

Okej, teraz akcept

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1174

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach