Planetoida Beehay

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Planetoida Beehay

Pisanie by Admin on Nie Wrz 06, 2015 7:05 pm

Planetoida. Z pozoru wygląda niegroźnie, ale to co w sobie skrywa mrozi krew w żyłach. Tylko nielicznym udało się przeżyć pobyt w tym miejscu. Wyryte w niej korytarze przypominają coś na wzór labiryntu, więc bardzo łatwo można się zgubić. Gdy wkraczasz na teren tej planetoidy, lepiej zachowaj czujność...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Pon Kwi 03, 2017 9:03 pm

Tak, Jirri zdecydowanie zaczynał lubić tego dobrodusznego gościa. Przedstawił się jako Darion. Zaraz też zasugerował, ażeby zacząć, a po misji... pójść na fiestę? Super! Nie ma to jak świętowanie po udanej misji! Zwłaszcza zakrapiane świętowanie. Takie jest zawsze najlepsze. Uśmiechnął się. Och tak. Zdecydowanie trzeba będzie to oblać, gdy już zaliczą tę misję, zwłaszcza z tym gościem. Wskoczył do portalu tuż za Darionem. Nie odczuwał nieprzyjemności związanych z podróżą już od dawna. Tym razem towarzyszyło mu zupełnie inne uczucie. Ekscytacja. Co go tam czeka? Jak silni są ci cali Parapara? Czy będą to trudni przeciwnicy? A może zwyczajni przeciętniacy? W to Jirri nie wierzył, wkońcu ten cały Galaktyczny Patrol nie był w stanie sobie z nimi poradzić. To będzie bardzo ciekawe. Może niebezpieczne. Napewno będzie to doświadczenie budujące. Po tej misji będzie musiał znów wrócić do treningu. Nie był pewien, jak silny jest Haricotto, chciał się więc przygotować do sparingu z nim. Wreszcie wylądował na planetoidzie Beehay. Nie wyglądało to na przyjazne miejsce. Wokół, jak okiem sięgnąć, skały i tylko skały. Ciężko było cokolwiek szczególnego tu wypatrzyć.
- No dobra, Darion-san. Od czego zaczynamy?
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 04, 2017 9:15 pm

MG

Portal otworzył się na terenie planetoidy Beehay. Niebieskie światło rozbłysło, a zaraz po tym błysku z portalu wyskoczyli kolejno Darion i Jirri. Dwaj mięśniacy dotknęli stopami twardej i chropowatej nawierzchni planetoidy. Oddychali powietrzem, choć Jirri wcale tego nie potrzebował. Skąd tutaj powietrze? Jest to najwyraźniej tajemnica kosmosu, znana tylko nielicznym. To jednak nie było najważniejsze. Było zimno i ponuro. Idealnie miejsce do nakręcenia horroru z głównymi bohaterami-nastolatkami.
- Musimy udać się do środka. - skomentował Darion, wskazując palcem na znajdujący się przed nimi korytarz. Tuż nad ich głowami znajdowało się wejście do kolejnego, po lewej do jeszcze jedno i po prawej już do ostatniego, jakiego mogli wypatrzeć z tej pozycji.
- Decyduj, gdzie chcesz się udać. Prowadź, Changelingu! - po czym klepnął go w ramię, jak starego druha, śmiejąc się wesoło i głośno, jednocześnie zdając się na jego orientację w terenie.
- Bracia Parapara... Jeśli tu są, to nie możemy pozwolić im uciec. Jest ich trzech, każdy innego wzrostu. Gruby, chudy i koks. Z tym ostatnim może być najciężej. Jeśli trafimy na całą trójkę, to... Cóż, możemy mieć kłopoty. Podobno mają nadprzyrodzone moce. - znów poklepał rogacza po ramieniu, tym razem jednak lżej.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Pią Kwi 07, 2017 8:42 pm

Jirri był dość zdziwiony klimatem tej planetoidy. Skąd wzięło się tu powietrze? Jak takie miejsce może wogóle mieć atmosferę. Nie wyglądało to raczej na planetę, na której ktokolwiek mógłby żyć. Głównie dlatego, że to wogóle nie jest planeta. Po co więc tu atmosfera? Może została stworzona sztucznie? Możliwe. Jirri nie znał się na technologiach, to nie jego bajka, nie to co walka i obijanie twarzy przeciwnikom. Na tym się znał, a takie mechaniczne sztuczki to dla niego poprostu czarna magia. Trzeba się teraz jednak skupić na misji. Darion powiedział coś ekstremalnie wręcz oczywistego. Trzeba wejść do środka. No tak, dość to logiczne. Poklepał jaszczura po ramieniu i wyjaśnił... jak wyglądają poszczególni Parapara. No cóż, Jirri nie spodziewał się na tej planetoidzie znaleźć kogokolwiek jeszcze więc nie było mu to szczególnie potrzebne. Na dodatek zrzucił na jaszczurkę całą odpowiedzialność. No to fajnie. Więc Darion jest tylko dodatkiem do tej misji? Czyżby miał to być test? To by miało sens. No dobra. Jirri poklepał kolegę po ramieniu i poszedł w stronę jednego z wejść.
- No to siup.
I wskoczył do środka.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Sob Kwi 08, 2017 4:39 pm

MG

No to siup.
I wskoczył do środka. A Darion zaraz za nim. Obaj mężczyźnie zjeżdżali w dół, zupełnie jakby byli na placu zabaw i korzystali ze zjeżdżalni, na której nie jedno dziecko ząbek wybiło. Powierzchnia była nieco chropowata, więc obu wojowników zaczynało piec w tyłek. W momencie, w którym wydawało się, że przetarcia się zwiększą, ich podróż dobiegła końca.
Jirri wyskoczył pierwszy, więc to właśnie on pierwszy ujrzał przeogromne pomieszczenie, do którego prowadziło mnóstwo takich dziur, z jakiej przed sekundą się wyłonił. Darion pojawił się tuż po chwili, lądując niczym superbohater na kolanie i wbijając swoją pięść w podłoże. Widać było, że sprawiło mu to przyjemność, ponieważ uśmiechał się od ucha do ucha.
- Ciekawe co to za miejsce...? - powiedział na głos, wstając i rozglądając się dookoła. Już miał powiedzieć coś znowu, kiedy nagle z jednej z dziur, tej naprzeciwko, wyłoniła się ogromna, wąsata dżdżownica z czerwoną tarczą na czubie głowy.
Spoiler:

Otwierając swoją paszczękę, wydarła się koszmarnie, wijąc się na boki swoim obrzydliwym ciałem. Ruszyła prosto na Jirriego, niszcząc teren pod swoim ciałem i zostawiając wydrążony w glebie szlak.
- Mouma! - wrzasnął Darion, przyjmują pozycję bojową.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Nie Kwi 09, 2017 3:36 pm

Jirri trochę pożałował swojej lekkomyślności. Zjeżdżał bardzo szybko po kamienistym... stoku? Czymś w tym rodzaju. Z tyłu słyszał, jak jego towarzysz też tłucze się dupskiem po twardych kamieniach, a pod tyłkiem czuł istne piekło. Paliło go, niczym żywy ogień. Z oczu ciekły mu łzy, ale nie dawał po sobie nic poznać. Nie chciał zachować się niemęsko przed swoim prawdopodobnym egzaminatorem. Gdy myślał, że zaraz będzie jeszcze gorzej, że jego tyłek już nigdy nie będzie w stanie spocząć na żadnym krześle, wszystko się skończyło. Darion wylądował dość spektakularnie, niczym supebohater, tymczasem nasz jaszczur... no nie bardzo. Wylądował na dwóch nogach i złapał się od razu za tyłek. Przeklinał siarczyście pod nosem, jednocześnie rozglądał się też po jaskini. Było tu nawet sporo miejsca. To mogło oznaczać tylko jedno. WALKA Z BOSSEM!!! No i do takiej też doszło. To jaskini wpadł gigantyczny robal, chwilę po tym, jak Darion zapytał, co to za miejsce. Darion coś tam krzyknął i przyjął pozycję bojową. Jirri także ustawił się w wygodnej pozycji. Przeanalizował szybko sytuację. Czy nad nimi są jakieś stalaktyty? Dobrze by było wiedzieć. Pierwszy etap planu - podlecieć w miarę blisko do bestii, chwilę przed wejściem do jej zasięgu wystrzelić dwa ki blasty w oczy, tak by oślepić potwora. Następnie wyrywa ostro w górę i ciosami oddziela stalaktyty od sklepienia, po czym rzuca każdym z nich, bardzo mocno, prosto w robala. Jednocześnie uważa na wszelkie ataki. Bloki nie miałyby sensu, ale uniki - jak najbardziej.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 09, 2017 9:43 pm

MG

Bestia szarżowała prosto na Jirriego. Jej tarcza na czubku głowy połyskiwała tak, jakby codziennie była polerowana. Darion nie drgnął, wyczekując ataku. Changeling ruszył pierwszy, strzelając dwoma Ki Blastami prosto w robala, mając nadzieję na oślepienie go. Niestety, tylko jeden pocisk dosięgnął celu! Pierwszy został odbity przez zamach głową potwora i oczywiście przez błyszczącą tarczę. Drugi trafił w jedno oko, sprawiając, że bestia była połowicznie oślepiona.
Następnym krokiem było oderwanie stalaktytów od sklepienia i rzucenie nimi prosto w robaka. Changeling Jirri mógł się pochwalić szybkością, ponieważ zdążył to zrobić, zanim poczwara zareagowała. Ostre strzały wbiły się w cielsko dżdżownicy, ale to tylko bardziej ją rozzłościło. Odwróciła się tyłem i zaczęła wymachiwać swoim ogonem we wszystkie strony. Nie trafiała ani w Jirriego ani w Dariona, jednakże uderzenia, jakie padły na ściany, glebę i sufit sprawiły, że całe to pomieszczenie zaczęło się zwyczajnie w świecie walić. Zaczęły spadać kawałki sufitu, a na podłożu pojawiały się grube pęknięcia.
_____
Odejmij sobie Ki za dwa Ki Blasty.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Nie Kwi 09, 2017 10:36 pm

W pierwszej chwili Jirri stracił pewność siebie. W momencie, w którym on i wielka dżdżownica szarżowali na siebie nawzajem, wszystko wokół przestało istnieć. Właśnie w tym momencie zdał sobie sprawę, że to właściwie jego druga prawdziwa walka, pierwszą była ta potyczka z dzieciakiem w żółtej czapce. Teraz adrenalina aż buzowała. W ostatniej chwili wystrzelił dwa pociski z ki. Pierwszy nie zadał żadnych obrażeń, odbił się od pancerza na czole robala, ale drugi już trafił w oko, dokładnie tak, jak miał. Po tych dwóch atakach Jirri wykonał unik w górę, po czym zaatakował skalnymi włóczniami. Całkiem ciekawy sposób wykorzystania otoczenia. Niestety to tylko wkurzyło potwora. Ten zaczął się rzucać i obijać o ściany, nie było wątpliwości, one długo nie wytrzymają. Trzeba jakoś go załatwić. Albo chociaż ukryć się przed spadającym sufitem. Zignorował kompletnie to, co robił Darion. Ponownie poleciał w stronę robala. Tym razem zamierzał zacząć ładować Kamehameha w trakcie lotu, wylądować pod jego ogonem i wystrzelić falę uderzeniową w podbrzusze bestii. W najbardziej odsłonięty punkt na ciele każdego robaka. Czy się uda? Miał taką nadzieję? Tylko czy przy okazji nie zniszczy jaskini? Na takie zmartwienia przyjdzie czas później, teraz trzeba powstrzymać gnoja.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 10, 2017 11:53 pm

MG

Całe pomieszczenie się waliło. Tu i ówdzie spadały większe odłamy sufitu, a małe kawałeczki wyglądały jak spadający grad, który uderzał w impetem o glebę. Darion starał się unikać jakiekolwiek kolizji. Nie atakował, nie zamierzał. Czyżby sprawdzał Changelinga?
Bestia ciągle uderzała swoim obślizgłym, tłustym, ohydnym ogonem o wszystko co się dało. Pęknięcie w glebie powiększały się, tworząc szczeliny tak głębokie i szerokie, że nawet największy desperat i samobójca nie chciałby tam wpaść.
Jirri postanowił uderzyć przy pomocy jednej ze swoich bardziej złożonych technik. Kamehameha! I błękitny promień wystrzelił z szarych dłoni rogacza, mknąć niczym wystrzelona z łuku strzała do tarczy, którą było podbrzusze robaka! I...
I udało się! Zetknięcie fali uderzeniowej z ciałem potwora spowodowało eksplozję, która wyrzuciła poczwarę do góry, ku sufitowi. Ta będąc odrzucona, zdążyła jeszcze machnąć swoim ogonem, odbijając od niego Jirriego jak piłęczkę pingpongową! Poleciał prosto na ścianę, wbijając się w nią i odbijając swój wizerunek. Darion prędko pomknął w jego stronę.
Robak po uderzeniu w sufit, upadł na glebę. Jaskinia przestała się walić, jednak wciąż była niestabilna. Wystarczyło jedno mocniejsze uderzenie i prawdopodobnie runęłaby na głowy Darion i Jirriego.
_____
Odejmij sobie Ki za Kamehameha.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Sro Kwi 12, 2017 9:59 pm

No na szczęście. Udało się ogarnąć sytuację. Dzięki swojej sile umysłu i nieprzeciętnej mocy zażegnał zagrożenie ze strony wielkiego robala. Udało mu się dostać pod ogon przeciwnika i uderzyć swą najpotężniejszą techniką (pod względem siły zniszczenia). Kamehameha była tym razem... niebieska. To ciekawe. Zawsze była fioletowa, a teraz nagle zmieniła kolor. W sumie to nawet nieźle. Jakoś niebieska podobała mu się bardziej. Teraz nie wyróżniał się pod tym względem. Tak więc trafił robala prosto w podbrzusze, ten jednak nie pozostał mu dłużny. Jirri poczuł, jak masywny ogon potwora trafia w niego. Potem poczuł, jak leci i wkońcu wbija się w ścianę. Odlepił się od niej po chwili. Wydawał z siebie ciche przekleństwa i pojękiwanie z bólu. Jasna dupa. Ależ mu skurwysyn przyje...
- Zaraz... Nie bolało nawet.
Wyprostował się i rozejrzał. Darion biegł już w jego stronę. Chciał mu pomóc? Jirri dał ręką znak, że wszystko jest ok, oznajmił to zresztą także werbalnie. Rozejrzał się nieco dokładniej po swoim otoczeniu. Wyglądało na to, że uderzenia bestii spowodowały olbrzymie zniszczenia w strukturze jaskini. Widać było, że nie wytrzyma to już żadnych mocniejszych wstrząsów. Dobrze, że Jirri nie zniszczył sklepienia swoją techniką.
- Dobra, Darion-san. Poszukajmy teraz jakichś innych przejść, bo ta jaskinia już więcej nie przetrzyma.
Jeśli nic nie znajdą, to spróbuje wrócić tą samą drogą. Najpewniej jednak się ona zawaliła.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 13, 2017 8:55 pm

MG

Darion przetarł ręką swoje czoło i przeczesał zaraz swojego czarnego irokeza. Był rad widząc, że jego towarzysz jest w dobrej jakości.
Jaskinia była w opłakanym stanie. Tu i ódzie jeszcze odpadały części sufitu, a przy kontakcie z podłożem rozpadały się na jeszcze mniejsze części. Darion wskazał na jeden z korytarzy. To nie był ten, przez który się tutaj dostali. Znajdował się on z drugiej strony pomieszczenia. Darion poklepał Jirriego po ramieniu. Już miał się odwracać na pięcie, kiedy z miejsca, z którego przybyli zaczęła dochodzić muzyka i pojedyncze słowa.
- Słyszałeś? - zapytał, patrząc kątem oka na Changelinga.
- Bracia Parapara! - wrzasnął, podbiegając do wielkiej dziury w ścianie i nadstawiając ucho w jej stronę. Czyżby poszukiwana trójka chciała zwabić członków Time Patrolu?


_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Czw Kwi 13, 2017 9:43 pm

Jirri był w pełni sprawny po ataku robala, czego jednak nie można było powiedzieć o jaskini, która była wręcz w opłakanym stanie. Walka w tym miejsu byłaby bardzo niebezpieczna. Niemniej jednak można to wykorzystać taktycznie, jeśli uda mu się później zapędzić tu tych całych Parapara, to będzie mógł ich bardzo ładnie urządzić. Jeśli całe sklepienie zwali się tym przyjemniaczkom na głowy, najpewniej będzie miał ich z głowy. I to na zawsze. Trzeba zdecydowanie o tym pamiętać. Darion ucieszył się, gdy zauważył, że changelingowi nic się nie stało. Nagle jednak wyłapał jakieś podejrzane dźwięki. Podbiegł do jednej ze ścian i zaczął nasłuchiwać, tymczasem Jirri zaczął się przypatrywać wgnieceniu, które zrobił w ścianie, gdy w nią wpadł. Wyglądało całkiem ciekawie. Nawet śmiesznie. Tym bardziej, że zostanie to tu już na zawsze. Ciekawe, co pomyślą ci, którzy to tutaj znajdą? Uśmiechnął się na tę myśl. Nagle jednak usłyszał Dariona po raz kolejny. Bracia Parapara? No to fajnie. Wie gdzie są. Jest tylko jeden szczegół...
- Po cholerę drzesz mordę? Aż tak ci zależy, żeby wiedzieli, że mają do czynienia z rozumnymi istotami? Wcześniej mogli pomyśleć, że poprostu robale się naparzają, a teraz już dokładnie wiedzą, że ktoś ich tu śledzi.
Jirri pokręcił głową.
- Dobra, nie ma co. Idziemy. Tylko teraz już po cichu. Może cię jednak nie usłyszeli przez tę muzykę, chociaż echo tu cholernie się niesie.
Jirri przykucnął lekko i wszedł do dziury w ścianie. Starał się w miarę możliwości ukrywać za stalagmitami i tym podobnymi, coby być jak najmniej widocznym. Oby Darion też był na tyle inteligentny.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Sob Kwi 15, 2017 7:00 pm

MG

- Aaa! - znów mu się wrzasnęło, ale momentalnie zakrył usta swoją dłonią. Uśmiechnął się szeroko, przymykając swoje oczy i śmiejąc się cichutko ze swojej wpadki.
- Sorki, sorki! - podrapał się po głowie, ciągle się szczerząc. Po chwili już schował zęby za swoimi wargami, jednakże pozostał rozbawiony.
- Jirri-san jest taki mądry! - powiedział wesoło, śmiejąc się zaraz pod nosem. Nie miał na celu obrażenie Changelinga, to było jasne jak słońce, które nie dosięgało tego miejsca swoimi promieniami. Wszedł do dziury zaraz za Jirrim.

Kilka pięter wyżej...

Jeden odtwarzacz i dwa głośniki. Duży, chudy i gruby. Bracia Parapara, wszyscy ubrani w krwistą czerwień i wszyscy trzęsący swoimi pośladkami, jak twerkujące pasztety w internecie. Największy z nich, lider zepsołu, stał na środku.
- Prawo, prawo! Lewo, lewo! Obrót i uśmiech! - obrkęcili się kilka razy wokół własnej osi, a przy słowie "uśmiech" złapali się za policzki dłońmi, sztucznie ustawiając swoje kąciki ust w uśmiechu. Muzyka ciągle grała.
Mimo ukrywania się za naturalnymi przeszkodami, Jirri poczuł, jak jego ciało mimowolnie rwie się do muzyki. Darion postukiwał nogą w rytm muzyki i kiwał swoją głową. Wyglądało to tak, jakby robił to nieświadomie, ponieważ jego twarz wykrzywiona była w grymasie mocnego skupienia.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Sob Kwi 15, 2017 8:30 pm

Jirri skrzywił się, gdy Darion po raz kolejny się wydarł. Widać było, że tylko się gościowi wyrwało. Fajnie jednak by było, gdyby nie utrudniał mu tego zadania, tym bardziej jeśli miał to być rodzaj egzaminu. Jirri nie miał wątpliwości, że uda mu się zdać test, ale wolałby nie mieć utrudnionej roboty. Mięśniak zaczął się zaraz drapać po potylicy i przepraszać. Jirri westchnął ciężko. Nadal podobał mu się sposób bycia Dariona, ale fajnie by było jednak mieć wspólnika o inteligencji na poziomie podobnym do jaszczura. On sam nie jest jakimś inteligentem, ale z taktyką w walce i kombinowaniem nawet daje radę. A bynajmniej tak wnioskował z dwóch starć, z których udało mu się wyjść cało, przy czym z tego przed chwilą bez odniesienia nawet najmniejszych obrażeń. Ale dobrze, nie widział jeszcze swojego towarzysza w akcji. Jaszczur poszedł przodem, usłyszał jeszcze, jak Darion mówi coś z tyłu, ale nie przykładał do tego większej wagi. Wszedł kilka pięter wyżej i ukryty za skałą zauważył trzy tańczące osoby. Na pierwszy rzut oka przypominały mu małpy, dopiero po chwili zauważył, że tylko jeden wygląda jak goryl. Tańcowali i tańcowali, prawdopodobnie to jakieś ich hobby, czy coś w tym rodzaju. Dobrze. Łatwiej ich tak będzie podejść. Nagle poczuł, jak jego biodra zaczynają się poruszać w rytm muzyki. Dziwne. Nie mógł tego zatrzymać, kątem oka zauważył też, że Darion również podryguje. Nieważne. Trzeba to zignorować. Czekał, aż trójka wróci do tańca po owym uśmiechu, albo chociaż odwróci wzrok. Potem wyskakuje szybko zza skały i szarżuje na największego. Uderza w niego z całej siły barkiem, pozostałych próbuje też trafić z kopniaka. Czy się uda? Czy Darion dołączy?
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 16, 2017 9:25 pm

MG

Bracia Parapara nie przerywali swojego tańca. Po ukazanym "uśmiechu", Jirri wyskoczył zza skały z zamiarem ataku. Darion ruszył zaraz za nim. Jednakże...!
Changeling nie przewidział, że taniec i muzyka trzech braci działa jak hipnoza. W chwili, w której rogacz leciał rozpędzony, cała trójca uniosła swoje prawe dłonie ku górze, krzycząc równocześnie:

Boogie!!!

Jeszcze w tej samej chwili, Jirri który chciał zaatakować barkiem, zrobił obrót wokół własnej osi, zatrzymując się w miejscu. Darion prawie na niego wpał, również stając w bezruchu. Obaj panowie zaczęli mimowolnie wymachiwać swoimi rękami, kręcąc przy tym biodrami, tak samo jak wcześniej Bracia Parapara.

- Wiedzieliśmy, że po nas przyjdziecie! - wrzasnął największy z nich, kontynuując po chwili i robiąc to, co każdy villain w momencie uchwycenia głównego bohatera - Specjalnie was tutaj ściągnęliśmy przy pomocy naszej muzyki! Fajne te wasze portale, przydałyby nam się. A teraz... - przerwał, szczerząc swoje bieluteńkie ząbki.
- Prawo, prawo! Lewo, lewo! Obrót i uśmiech! - znów rozpoczęli swoje dzikie pląsy! Wymachiwali rękami, kręcili bioderkami, robili piruety i uśmiechali się, na siłę ciągnąc się za policzki i układające je w uśmiech. Co śmieszniejsze, Jirri i Darion powtarzali je tuż za nimi, nie mogąc się wyrwać z hipnozy. Ich ciała poruszały się samoczynnie!
- Będziecie tańczyć, aż opadniecie ze wszystkich sił!

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Nie Kwi 16, 2017 10:18 pm

Jirri nie spodziewał się, że owi bracia posiadają takie umiejętności. Gdy tylko zaszarżował, zrozumiał, że ich moc, to wcale nie siła fizyczna, choć w tym też mogą teoretycznie dawać radę. Przede wszystkim ich umiejętność... hipnozy! Jaszczur nie przewidział, że zostanie tak złapany z opuszczoną gardą. Nie był ani trochę do tego przygotowany i teraz miał za to zapłacić. Rozbrzmiało głośne "BOOGIE", a jaszczurka chilli i Darion zostali złapani. Kompletnie stracili kontrolę nad ruchem swojego ciała. Zaczął... tańczyć. Mało tego, w zasadzie powtarzał ruchy tych trzech dziwacznych gości. Jasna cholera, co to w ogóle za moc?! Najbardziej zrąbana umiejętność świata. Nigdy nie doświadczył czegoś tak chamskiego. Czegoś tak upokarzającego... Nie no, musiał przyznać. Całkiem to kreatywne i zabawne. W sumie to sam chciałby umieć wykonać tę technikę, wtedy to dopiero mógłby udupić każdego przeciwnika. Sparing z Haricotto? Pff. Nawet gdy gość się transformuje, nie ma szans z taką zajebistością. Uśmiechnął się. Całkiem niezły plan. Hipnoza i taniec, aż do utraty sił. Co wtedy z nimi zrobią? A cholera wie. Zresztą Jirri nie zamierzał tracić czasu. W mgnieniu oka obmyślił swój własny plan. Jeśli ta muzyka działa hipnotyzująco, to wystarczy zniszczyć odtwarzacz. No i może głośniki przy okazji też. Nie mógł poprostu go walnąć, jako że wciąż zmuszony był do tańca. Na szczęście ma technikę na tę okazję. Dobrze, że opanował kontrolę ki. Załadował Iki wo Hakifuki Tobasu i gwizdnął, nadal tańcząc, ale koncentrując się w pełni na wypuszczonej właśnie energii. Uformował z wydmuchanego powietrza trąbę, która uderzyć miała prosto w odtwarzacz i rozwalić go na kawałeczki. Czy się uda? Miał nadzieję. Jak nie, to sprawdza, czy w owym tańcu może sobei pozwolić na improwizację, ruchy, które mógłby wykonać z własnej woli, ale nadal w formie tańca. To jednak tylko plan B. Oby się udało...
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 18, 2017 7:01 pm

MG

Tańczyli i bawili się! Hulaj dusza, piekła nie ma! Darion nawet zaczął się śmiać. Z własnej głupoty oczywiście, bo dał się podejść jak amator. Pokiwał głową na boki, kręcąc swoim męskim tyłkiem to w prawo, to w lewo.
Jirri pomyślał i wymyślił! Po chwili z jego ust wyleciało gwiżdżące tornado, które pofrunęło prosto na odtwarzacz muzyki. Ten oczywiście się roztrzaskał, ale ku zdziwieniu Changelinga, kocie ruchy wciąż były przez niego wykonywane. Bracia Parapara byli w szoku przez to, co się przed chwilą stało. Mało tego, w momencie kiedy tornado znalazło się w pobliżu odtwarzacza, energia podmuchu sprawiła, że cała trójka upadła na tyłek. Zaklęcie hipnozy działało jeszcze przez chwilę, ale zanim zdążyli wstać, rogacz i jego towarzyszy byli gotowi do działania. 
- M-masaka!* - wrzasnęli równocześnie bracia, podnosząc się nie zgrabnie. Już mieli zabierać się za ponowne tańczenie, tym razem bez muzyki. Powiedzmy sobie szczerze, ta melodia była tylko dla ich własnego widzimisię.
- P-parapara boogie! - krzyknęli, znów zaczynając swoje dzikie pląsy. Czy zdążą znów zahipnotyzować członków Patrolu Czasu!?
_____
Odejmij sobie Ki za użycie techniki.
*N-nie może być!

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Wto Kwi 18, 2017 9:42 pm

Plan się powiódł. Swoją drogą sytuacja była całkiem ciekawa. Darion zaczął się... śmiać z całej tej sytuacji. Jirri nie miał mu tego za złe. W sumie nawet cieszył się, że jego partner ma taki dystans do wszystkiego. Sam jaszczur także się tym nie przejmował, głównie dlatego, że wiedział, że długo to już nie potrwa. W jednej chwili odtwarzacz został roztrzaskany na kawałeczki. Jednakże hipnoza nie ustała od razu. Czemu? Najwyraźniej nie miało to wcale związku z muzyką. Wszystko opierało się na ruchach tych trzech Parapara. Na szczęście oni też długo nie ustali. Zaraz padli na ziemię pod wpływem podmuchu, jaki wywołała technika jaszczurki chilli. Świetnie. Teraz to Jirri miał przewagę.
- Witajcie w świecie bólu. - strzelił palcami i karkiem. Nie da się opisać, jak kuriozalnie zabrzmiała jego wypowiedź, a wszystko to przez jego skrzekliwy, śmieszny głos. Kiedyś pokona przeciwnika poprostu mówiąc i nie pozwalając mu złapać oddechu, gdy ten będzie się śmiał.
Parapara chcieli znowu wykonać na nim swoją hipnotyczną technikę. O nie! Niedoczekanie ich.
Błyskawicznie wykonał w powietrzu trzy ciosy otwartą dłonią. Nie były to zwykłe uderzenia. Każde z nich wywoływało bowiem falę uderzeniową. Konkretniej - trzy razy użył techniki Kiai, za każdym razem wzmocnionej kontrolą ki. Po jednym na każdego, by uniemożliwić hipnozę i wbić ich w ścianę. Na koniec zamierzał zmienić tę komedię w... horror. Konkretniej zamierzał przebić swoim rogiem brzuch najbardziej pakernego Parapara. Następnie na zmianę zamierzał uderzać go w brzuch pięścią i z powrotem nabijać na róg, aż ten straci przytomność. Co z jego wewnętrzną przemianą? W sumie nie myślał o niej. Jego myślenie było proste - jest wróg, trzeba go pokonać, nie ma tu miejsca na moralność. To chyba zrozumiałe. Miał nadzieję, że tym sposobem zasieje strach w sercach braci pakernego tancerza. Warto też dodać, że gdy torturuje mięśniaka, skupia wzrok na nim i tylko na nim, coby dwaj pozostali nie mogli go zahipnotyzować. Ciekawe... Co na to Darion?
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 19, 2017 8:32 pm

MG

Jirri wystrzelił na każdego po jednym Kiai. Jako że nie byli oni wojownikami, ich szybkość musiała być mniejsza od ogólnej szybkości Changelinga. Cała trójca została wbita w skałę, zaś ich lider, ten z najbardziej upiększonym siłownią ciałem, został przebity. Rogacz zachował się w iście freezerowy sposób, nabijając go na swój róg, który przebił go na wylot. Na głowę jaszczura trysnęła krew, która po chwili spłynęła na jego twarz.
Darion jeszcze w tym samym momencie zadarł się głośno, zdzierając swoje gardło.
- Przestań! Nie możemy ich zabić! - doskoczył do Jirriego powstrzymując jego pięść. Lider Parapara stracił przytomność i osunął się na głowę Changelinga. Jego dwaj bracia byli przerażeni, więc nawet nie przyszło im na myśl by brać nogi za pas.
- Musimy ich oddać w ręce Galaktycznego Patrolu! - ponownie wrzasnął, po czym wzleciał do góry, zdejmując przebite ciało z rogu Jirriego. Położył go na ziemi, w odpowiedniej pozycji. Pod jego ciałem powstała kałuża krwi.
Darion wyjał z kieszeni kapsułkę i kliknął guzik na jej obudowie. Po chwili w jego dłoni pojawił się telefon, z którego wyjął długą antenę.
- Halo, halo? Tu Darion, Patrol Czasu! Odbiór! - na chwilkę zamilkł. Dwaj pozostali bracia osunęli się ze ściany i doczołgali się do tego rannego. Klęli pod nosem, odgrażając się i machając zaciśniętą pięścią. Nie byli w stanie stworzyć jakiegokolwiek zagrożenia, jednakże emocje grały tutaj pierwsze skrzypce. Do ich oczu cisnęły się łzy. Widać było teraz, że tylko zgrywali cwaniaków.
W końcu nadeszła odpowiedź drogą radiową!

-/- Tu Galaktyczny Patrol, funkcjonariusz Jaco! Odbiór!
- Mamy braci Parapara, ale jeden z nich jest śmiertelnie ranny! Natychmiast wyślijcie pomoc na planetoidę Beehay, odbiór!
-/- Przyjąłem! Jestem w drodze. Bez odbioru!

I sygnał się urwał. Darion schował telefon za materiał swojej koszuli. Ponownie zwrócił się do Jirriego.
- Rozumiem, że chcesz poszaleć, ale nie możesz zabijać poszukiwanych osób. Wiesz co się stanie, jeśli on umrze? Nasze kontakty z GP jeszcze bardziej się pogorszą, a to może doprowadzić do poważnego konfliktu. A tych mamy nie mało... - złapał się za głowę, patrząc w stronę Changelinga. No, nie pykło.
_____
Odejmij sobie ki za Kiaie

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Czw Kwi 20, 2017 8:14 pm

Plan się powiódł. Wszelkie zagrożenie ze strony braci Parapara zostało zażegnane. Niestety nie dane mu było ukarać przeciwnika. Darion go powstrzymał. Jirri nie rozumiał, o co chodziło jego wspólnikowi, tudzież partnerowi, tudzież egzaminatorowi. Nie chciał wcale zabić tego gościa, chciał jedynie doprowadzić go do utraty przytomności. Inna sprawa, że wcale nie musiał się specjalnie starać, to stało się już po chwili. Ciężko było określić, czy to z bólu, czy bardziej ze strachu. Może z obydwu tych powodów. Bracia wielkiego gościa osunęli się już na ziemię i patrzeli na jaszczurkę chilli z przerażeniem. Sprawiało mu to przyjemność. Gdy widział strach w oczach przeciwnika. Jego natura changelinga zdecydowanie dawała się tu we znaki. Tak, daleko mu do przemiany wewnętrznej, do której dąży, ale nie przejmował się tym. Na pokutę ma jeszcze całe życie. Przypomniał sobie o swoim idolu. Frieza-sama... Jak wielka jest jeszcze przepaść między nimi? Z pewnością się zawęża, nigdy jeszcze nie słyszał, by jego idol wybrał się na salę treningową, więc chyba utrzymuje się wciąż na podobnym poziomie mocy. Tymczasem Jirri wciąż rośnie w siłę. Z każdym treningiem. Z każdą walką. Z każdą przeżytą przygodą. Wkrótce z pewnością wróci na swoją planetę i pokaże, jak potężny się stał. Darion tymczasem odbył rozmowę przez telefon z jednym z członków Galaktycznego Patrolu. Po krótkiej wymianie zdań zwrócił się do changelinga. Jaszczur nadal nie rozumiał, o co mu chodzi.
- Nie chciałem go wcale zabić. Jak już to doprowadzić do utraty przytomności. Jakby nie patrzeć, to w końcu wróg, jakoś go spacyfikować trzeba było. Powinieneś mi dziękować, a nie prawić reprymendy, Darion-san. Gdyby nie ja, nadal wywijałbyś tyłkiem.
Przez cały czas uważał na Parapara. Oby nie próbowali brudnych sztuczek... Choć w sumie wątpił, że znajdą w sobie odwagę.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 20, 2017 10:16 pm

MG

- Tak się nie pacyfikuje swoich wrogów. - powiedział oschle Darion, wzdychając zaraz ciężko. Rzucił spojrzenie na klęczących (i leżącego) braci Parapara. Pokręcił głową na boki, zagryzając swoją dolną wargę. Ewidentnie był wkurzony tym zajściem, ciśnienie musiało mu podskoczyć.
Do przybycia kosmicznego radiowozu Darion się nie odezwał, co chwilę się upewniając, że przebity na wylot nieszczęśnik jeszcze żyje.

Spoiler:


Niewielki statek kosmiczny wylądowął na szczycie planetoidy, czyli dokładnie tam, gdzie znajdowali się Jirri, Darion i trójka niesfornych kryminalistów. Właz do statku otworzył się, a z niego wyskoczył funkcjonariusz patrolu. Nie ukrywajmy, nie był on kimś, kto budził grozę swoim wyglądem. Wylądował, robiąc jeszcze przed tym kilka obrotów w powietrzu, po czym stojąc już na twardym podłożu, wykonał dziwną pozę i powiedział wesoło i radośnie niezrozumiały wyraz "bishi!". Po jego minie widać było, że był sobą zachwycony. Dopiero po chwili przywrócił się do porządku, gdy Darion posłał mu złowrogie spojrzenie.
- Funkcjonariusz Jaco! Członek Galaktycznego Patrolu! Odsuńcie się! - krzyknął, podbiegając do leżącego Parapara, po czym wyjął zza swojego pasa niewielki słoiczek z błękitną mazią w środku. Wylał ją na jego brzuch, a rana zaczęła się zasklepiać. Proces był powolny, poza tym, ofiara potrzebowała specjalnej opieki, ponieważ lekarstwa było zbyt mało. Na razie jego stan ustabilizował się.
- Trzeba ich zakuć w kajdanki. - po czym poinstruował Darion, by ten zabrał je ze statku. Ten tak uczynił i już po chwili cala trójka znajdowala się w środku statku, przykuta do jednej ze ścian. Oczywiście, nie obyło się bez prób ucieczki i wylizania sie, że przecież nie chcieli zrobić nic złego. Nie pomogło.
Jaco spojrzał w stronę Dariona i Jirriego, po czym wyjął notes.
- Który mi opowie, jak było? - zapytal, a Darion bez słowa skinął palcem na Changelinga, by ten się pierwszy wytłumaczył.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Pią Kwi 21, 2017 10:35 am

Tak się nie pacyfikuje wrogów? Cóż, jak widać Darion miał inne podejście niż Jirri. Ten pierwszy najwyraźniej uważał, że wystarczy ich grzecznie poprosić. No bo jak inaczej, skoro nie można ich nawet pobić do nieprzytomności? Ten drugi zaś uważał, że nie zrobił absolutnie nic złego. Gdyby go tak zostawili, Parapara na pewno spróbowaliby po raz kolejny. Kto wie, co stałoby się wtedy? Mogliby uniemożliwić changelingowi gwizdanie, a wtedy nie byłby w stanie ich położyć. Chyba że manipulując techniką Kiai, choć nie był pewien, czy dałby radę ją tak kontrolować. Odebranie przeciwnikowi przytomności to najskuteczniejszy sposób pacyfikacji. Chociaż zawsze można też zabić. To też jest jakiś sposób, w dodatku trwały, w przeciwieństwie do nokautowania oponenta. Widać było, że Darion nieźle się wkurzył na jaszczurkę chilli. No cóż, jeśli nie chce takich sytuacji, to następnym razem niech sam coś zrobi, a nie zostawi wszystko w rękach kogoś innego. Pozostało im czekać na tego całego Jaco. Było dość nudno, więc Jirri zaczął sobie wyobrażać, co by się stało, gdyby był tu z nim Frieza-sama, a nie Darion. On to ma jaja, choć tylko w przenośni. Napewno nie powstrzymywałby jaszczura, a jeszcze sam by się uwiesił na napakowanym Parapara, coby go nabić na róg jeszcze bardziej. Potem sam by się pewnie zajął pozostałą dwójką. Wreszcie na miejsce przybył statek. Ze środka wyskoczył niepozorny gość. W locie wykonał ze dwadzieścia pozycji jogi, a i po lądowaniu przybrał jakąś pozę. Wyglądała całkiem fajnie, nie ma co. Zaraz zajął się ofiarą jaszczura i zarządał raportu. No i niespodzianka! Darion wszystko zrzucił na changelinga! Znowu! Tak jak kiedyś Honoberuto obsmarował go gównem przed przełożonym, tak teraz Darion wbił nóż w plecy jaszczurowi. No dobra. Powie jak było. Jak najbardziej.
- Okej. Opowiem od początku. No więc zaczęliśmy poszukiwania. Nie minęło wiele czasu, gdy zaatakował nas jakiś robal. Spory. Taki gigant, bym powiedział. Darion-san najwyraźniej przeraził się jak dziecko, bo ani drgnął, więc wszystkim musiałem zająć się ja. Po tym, jak pozbyłem się potwora, usłyszeliśmy muzykę dobiegającą z pobliskiego korytarza. Darion-san postanowił to skomentować, krzycząc na całe gardło i prawdopodobnie alarmując tym Parapara. Wybraliśmy się na górę i zostaliśmy zahipnotyzowani, jako że bracia się nas oczywiście spodziewali... Wiadomo dlaczego. Musieliśmy powtarzać ich wszystkie ruchy. Po raz kolejny musiałem zająć się sytuacją, jako że mój partner stracił głowę i zamiast zrobić coś, by nas z tego wyciągnąć, zaczął się śmiać. Tak więc rozwaliłem ich odtwarzacz gwizdnięciem i rzuciłem ich na ścianę. Największy mógł sprawiać zagrożenie, więc zająłem się nim. Przyznaję, trochę przesadziłem nabijając go na róg, ale zauważmy, że gdyby ten jeden raz sytuacją zajął się mój partner, nic takiego nie miałoby miejsca.
Tak samo jak z Honoberuto. Zemsta jest słodka.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 23, 2017 8:39 pm

MG

Jaco wszystko sobie zapisywał. Nie przerywał jaszczurowi, ciągle bazgrząc coś w swoim notesiku. Gdy już wszystko miał zapisane, schował notes za pas i oparł swoje dłonie na biodrach. Patrzył to na Jirriego, to na Dariona. Darion nie skomentował słów Changelinga, więc funkcjonariusz policji przyjął, że ich wersje są takie same.
- No, żaden z was nie zachował się tak, jak powinien. Dlatego... - wyjął bloczki mandatowe i szybko na nich coś rozpisał.
- Obaj dostaniecie mandat. Za zagrożenie życia i zdrowia osób trzecich! To będzie... hmm, po waszemu... 500 Zeni. - wypisał wszystko, pięknie, ładnie, po czym bloczek schował za pas, a mandaty wręczył obu wojownikom.
- Opłatę należy wpłacić w ciągu siedmiu dni w kwaterze głównej Galaktycznego Patrolu. - skinął głową, po czym zasalutował luźno ręką i odwrócił się na swojej pięcie, udając się prościutko do swojego statku kosmicznego. Siedząc już za jego sterami, machnął raz jeszcze dłonią, na pożegnanie, po czym dodał:
- Dziękuję za współpracę! Jak ich przywiozę to z pewnością dostanę premię! - po czym wcisnął guzik, który zamknął szklany właz.
- Spadam stąd... nie cierpię tych gości z Patrolu Czasu... Powinniśmy ich pozamykać! - pomyślał sobie, fiksując cichutko i komicznie. Bracia Parapara siedzieli skuci w kącie. Po chwili kosmiczny radiowóz odleciał.
Darion spojrzał na Jirriego, po czym podrapał się po głowie i wyjął guzik do otwierania portalu.
- Czas wracać... Chyba, że masz jeszcze coś do dodania? - zapytał.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Jirri on Wto Kwi 25, 2017 3:42 pm

Jirri złożył przedstawicielowi Galaktycznego Patrolu dosyć szczegółowy, a jednocześnie ofensywny względem Dariona raport. Tak. Zdecydowanie nie było to miłe, Jirri wręcz zmieszał swojego towarzysza z błotem. W pewnym momencie poczuł coś, co możnaby zakwalifikować jako "wyrzuty sumienia". Szybko jednak je od siebie odgonił. W tym momencie musiał odreagować, wyładować swoją frustrację, a że trafiło się akurat jego towarzyszowi, to nie problem jaszczura. Zastanawiał się jednak, co teraz z tym jego testem, o ile to faktycznie był test. Czy oblał? W sumie działał skutecznie, a Darion raczej nie powinien się do niego czepiać z powodów osobistych. Ale tamta akcja z przebiciem gościa rogiem... Cóż, pewnie będą go poprostu uważnie obserwować, by nie dopuścić już do takich wyskoków. Jeśli się postarają, to nie powinni mieć z tym problemu. Jaco tymczasem postanowił im wlepić mandaty. Po 500 Zeni. Cóż, o ile Jirri dobrze pamiętał, to nie taka duża suma, inna sprawa jednak, że takowej nie posiadał. Plus nie widział powodu, by obarczać jakimś kosztem Dariona. Cóż, niefajnie. No i fajnie by było jeszcze wiedzieć, gdzie ta baza GP jest... No cóż, jakoś to będzie. Trzeba tylko znaleźć pracę. I to szyko, jeśli ma tylko tydzień. Ewentualnie ukradnie. Chociaż, jeśli wszyscy tam dorównują Kame, to może z tym być problem. Jaco odleciał, a Darion, przed teleportacją zapytał, czy Jirri ma coś jeszcze do dodania.
- Tak. Głupio mi obarczać cię kosztami, więc oddam ci pieniądze za ten mandat, kiedy cię znów spotkam... No i najpierw zarobię...
Westchnął ciężko. Teraz już na serio gryzło go sumienie.
- No i przepraszam. Dałem się ponieść emocjom.
Zwiesił głowę. Oby Darion jednak mu wybaczył, nie chciał wprowadzać między siebie i niego napiętej atmosfery.
avatar

Jirri
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 368

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 26, 2017 11:17 pm

MG

Darion nie był zdziwiony zachowaniem Jaco. Wykonywał tylko swoją pracę. Poza tym, to z pewnością nie był pierwszy i na pewno nie ostatni raz, kiedy jeszcze na siebie wpadną.
Słysząc słowa rogacza, Darion uśmiechnął się. Zrobiło mu się jakoś cieplej na sercu. Poklepał Jirriego po ramieniu, po czym skinął porozumiewawczo głową.
- Najważniejsze, że uniknęliśmy najgorszego. A te mandaty... Damy radę. W końcu zarobić w naszym świecie można na milion sposobów. - po czym odwrócił się na pięcie i podszedł do otwartego portalu. Stanął przed nim i zanim wskoczył do środka, odwrócił głowę do Changelinga i pokazał mu "okejkę".
- Dobrze mi się z Tobą pracowało, partnerze! - po czym wskoczył do portalu i znikł w nim. Udał się prosto na Ziemię, czyli tam, gdzie zaczynali w pierwszej kolejności - na wyspie Genialnego Żółwia.
_____
Koniec przygody. Napisz jeszcze posta jak wskakujesz do portalu (lub nie) i oficjalnie zakończymy już na wyspie Kame.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Planetoida Beehay

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach