Szczyt skały

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szczyt skały

Pisanie by Admin on Pią Gru 04, 2015 9:44 am

Na wierzchu tego skalnego cudu, znajduje się tajemnicza rzecz. Miecz-Z, który został tu wbity wieki temu, wciąż czeka na wybrańca, który go wyciągnie. Nie jest to rzecz łatwa, gdyż nawet Kaioshinowie nie poradzili sobie z uwolnieniem tej klingi. Czyżby nawet oni nie byli na tyle godni, by dzierżyć to święte ostrze?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Sob Mar 18, 2017 8:58 pm

>>Przyszła stąd, z Kibito-senpai

Nie gniewał się? Nawet podarował jej za długi język, którym chciała przymaskować swoje problemy. Podzielił się z nią swoim doświadczeniem w kwestii pełnieniu powierzonej służby. Złotooka odważyła się podnieść głowę i utkwić wzrok w swoim cierpliwym rozmówcy. Z tego co twierdził, sam też miewał dylematy, a więc nie jest tak, że z wiekiem już wie się wszystko. Życia nie da się przewidzieć. Nie mniej najlepiej zapamiętała trzy słowa:
- Kieruj się sercem... -powtórzyła je ledwie słyszalnie przykładając smukłe paluszki do torsu, po czym już pewniejsza siebie dodała weselszym tonem: - Postaram się nie zapomnieć o tym, Kibito-senpai.
Różowowłosa także odrobinkę się uśmiechnęła, w ślad za ochroniarzem Wschodniego Kaioshina, który mimo wieku nie miał sklerozy i pamiętał swoje początki w krainie Bogów. Pewnie dlatego był tak życzliwy i miły dla Un. Coś nie mogła mu uwierzyć w sprawie jej kandydatury, lecz doceniała jego dobre chęci podniesienia na duchu. Jednocześnie założyła sobie jedną rękę do tyłu tak, by przedramię zaciskało znamię w nadziei, że będzie mniej boleć. W sumie po tej krótkiej wymianie zdań lżej było jej stawiać kroki ku Skale. Białowłosy olbrzym wczepił w Bogini spokój, który potrzebowała przed spotkaniem z najważniejszym z Bogów.

Na szczycie Skały miała nie tylko okazję do poznania planów Czcigodnego Shina, lecz także na przyjrzenie się świętemu artefaktowi. W skale tkwił legendarny miecz, który mógł być wyciągnięty tylko przez Wybrańca. Niekoniecznie musiał to być Bóg, osoba śmiertelna namaszczona Przeznaczeniem mogła okazać się kluczem do uwolnienia broni i jej władania. Bardziej jednak zastanawiało ją, dlaczego Święty Shin zdecydował się porozmawiać. Po pierwsze, że z Un, a po drugie, że w tym magicznym miejscu. Pokonując kolejny dystans dostrzegła znaną wszystkim sylwetkę oraz legendarny miecz. Denerwowała się, prawie tak samo jak dziecko oczekujące z bojaźnią na osąd rodzica po szkolnej wywiadówce. Kiedy skróciła metry do tych, które są dopuszczone przy przywitaniach, pozdrowiła tego, który ją tu wezwał za pośrednictwem starego, lecz poczciwego i rzetelnego Kibito.
- Witaj, Wielmożny Shinie. Bardzo przepraszam za spóźnienie.
Dopiero po chwili wyprostowała się z głębokiego skłonu i spoglądała uważnie, z powagą na twarzy na Najwyższego. Shinjinka nie wiedziała, czego może się spodziewać, nawet jeśli Kibito widział w niej kandydatkę na bardzo ważne stanowisko. Przecież rozmowa mogła dotyczyć się jej obijania się przy wodospadzie, albo tego, że nie ma jeszcze wystarczającej wiedzy i umiejętności, by podgonić innych Bogów. Naprawdę starała się wypełniać dotychczasowe obowiązki, ale czy miała w ogóle powołanie na coś więcej? Wszak jej bracia i siostry, którzy mieli zrodzić się ze Świętego Drzewa w tym samym roczniku co ona, pomarli. Tylko cudem przetrwała i może jej rola ma być taka jak dotychczas? Nie będzie gdybać, będzie czekać na fakty.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Nie Mar 19, 2017 8:33 pm

MG

Kibito skinął głową na słowa Un, ale nie odezwał się. Przemilczał całą drogę aż dotarli na miejsce. Oboje wlecieli na szczyt skały, na której czekał na nich Kaioshin, który przedstawiał się imieniem Shin. Stał przodem do wbitego w ziemię miecza, obserwując go. Wyglądało to tak, jakby badał artefakt swoim przenikliwym spojrzeniem.
Bóg był niskiego wzrostu. Włosy, białego koloru jak u Kibito, miał wygolone i zaczesane na irokez, który spadał mu trochę na czoło. Kolor jego skóry był fioletowy, a ubranie prezentowało się w niebieskich i czerwonych barwach.
Spoiler:

- Jesteśmy, Czcigodny Kaioshinie. - powiedział Kibito, wskazując dłonią na dziewczynę, którą ze sobą przyprowadził. Białowłosy olbrzym był pomocnikiem Kaioshina. Miał mu doradzać i niekiedy nawet naprowadzać go na właściwą ścieżkę. Można śmiało powiedzieć, że był jego podwładnym i mentorem jednocześnie, z oczywiście większym naciskiem na to pierwsze.
Dziewczyna przywitała się, przepraszając za spóźnienie. Shin odwrócił się do nich przodem. Uśmiechał się, mrużąc nieco swoje oczy. Biła od niego aura tajemniczości, ale także czuło się przy nim ulgę i dziwne odczucie, że "będzie dobrze".
- Nie szkodzi, moja droga Un. Kibito, dziękuję Ci za pomoc. - skinął głową, witając przybyłe osoby.
- Pewnie zastanawiasz się dlaczego Cię tutaj sprowadziłem. Wiesz co to jest? - zapytał, wskazując na umieszczone w skale ostrze. Wyglądało jakby dopiero co zostało tam wbite. Prawda była taka, że nawet sam Shin, ani nawet starszy od niego Kibito, nie wiedział, kiedy ten miecz został tutaj umieszczony.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Pon Mar 20, 2017 6:54 pm

Poznawała tą sylwetkę. Niewątpliwie bardzo szanowana osobistość, która zdecydowała się zamienić parę słów z Un. Początkowo denerwowała się przebiegiem spotkania, lecz im była bliżej celu, do którego zaprowadził ją Kibito-senpai, tym odczuwała większy spokój. Czy to uśmiech Białowłosego sprawił, że odpłynęły troski w siną dal? Sama nie wiedziała, co to się stało, ale nie zamierzała narzekać z tego powodu. Z grzeczności przeprosiła za swoje ociąganie się, i znalazła wyrozumiałość u chwilowego gospodarza szczytu skalnego. Podziwiał rzecz, która owiana była tajemnicą, taką samą jak u obserwatora. Mimo wszystko, z jakiegoś powodu, przerwał kontemplowanie, aby zająć się gościem o różowych, bujnych włosach płci pięknej. Faktycznie, ciekawość Un była zrozumiana przez Shina, który zadał jej dodatkowo pytanie o obecne, tkwiące mocno w skale, ostrze broni białej. Ostrożnie skierowała kroki ku wspomnianemu obiektowi.
- Miecz-Z... -powiedziała z lekką zadumą w głosie i podeszła jeszcze bliżej, stojąc niemal obok Shina, aby z bliska obejrzeć niezwykły artefakt- Legenda głosi, że kto wydobędzie ostrze ze skały, ten zyska ogromną moc... Czyżby Czcigodny szukał świadka, aby poświadczył o podjęciu udanej próby wydobycia miecza?
Zapytała kierując przenikliwe, złote spojrzenie na towarzysza jej rasy. To zaszczyt, że została wybrana na świadka! Inni Kaioshini pewnie bardziej zasługiwali na jej miejsce przy Białowłosym w tejże niesamowitym momencie. Była zbyt skromna, aby pomarzyć o czymś większym, a i tak potrafiła się ucieszyć z własnej hipotezy, bo nawet odrobinkę się uśmiechnęła w stronę kompana. W jego obecności prawie zapomniała o bólu, to dobrze, bo mogła lepiej skoncentrować się na słowach i czynach Wschodniego Boga.
A może to, że jej obecność przynosiła szczęście, było jedynym wyznacznikiem zawołania Un na górę przez Kaioshina?
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Pon Mar 20, 2017 7:49 pm

MG

Shin uśmiechnął się. Kibito był zbity z tropu. Sam dokładnie nie wiedział, w jakim celu Kaioshin nakazał mu tu sprowadzić Un. Rozpoczęcie rozmowy o Mieczu-Z wcale nie pomogło.
Dziewczyna wypowiedziała wszystko, co wiedziała na temat zakopanego artefaktu. Shin uśmiechnął się delikatnie, dopowiadając po chwili coś od siebie i dodając trzy grosze.
- Tylko boski wybraniec będzie w stanie go wyjąć. Ja niestety, choć używałem całej swojej siły, nie byłem w stanie go wyjąć. - westchnął cicho, po czym spojrzał na swojego wysokiego pomocnika. Kibito skinął głową, potwierdzając słowa swojego przyjaciela, po czym dopowiedział, że i on nie był w stanie wyjąć skarbu ze skały.
- Nikt z żyjących tutaj bogów nie był w stanie wyjąć tego ostrza. Zupełnie jakby było zaczarowane. Chociaż wydaje mi się, że przy mojej próbie trochę się poluzował, ekhm... - zakaszlał w swoją dłoń, dumnie wypinając swoją klatę. Kaioshin spojrzał na niego i zaśmiał się cicho pod nosem, przenosząc zaraz swoje spojrzenie na stojącą obok niego Shinjinkę.
- Mamy pewne teorie, ale nie bardzo wiemy jak się za nie zabrać. Jak myślisz, dlaczego żaden z bogów nie dał rady go wyjąć? - zapytał Un, mrużąc swoje oczy i bacznie się jej przyglądając. Widocznie chciał sprawdzić jej tok myślenia i sposób w jaki łączy fakty. Ciekawe co jeszcze będzie od niej chciał?

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Pon Mar 20, 2017 10:15 pm

Rozgorzała odrobinę dyskusja o mieczu bez możliwości wyciągnięcia ze skały. Wschodni Bóg próbował nakłonić Un do zwierzeń na temat przemyślenia o Mieczu-Z. Z książkowych definicji, które zostały uzupełnione przez dwóch przyjaciół, wszystko zostało wypowiedziane i trzeba było pomyśleć samodzielnie. No tak, ale co jej zdanie znaczy? Czy coś zmieni? Mimo wszystko z grzeczności odpowie z lekkim zamysłem wpierw na Shina, a potem na ochroniarza.
- To tylko przypuszczenie, ale... ale bogowie nie są wojownikami wyspecjalizowanymi w walce wręcz. Naszym atutem jest energia, która przy władaniu mieczem może jedynie wzmocnić cios, lecz nie jest podstawą w zadawaniu uderzeń. Jako, że Kibito-senpai jest silniejszy, bowiem częściej miewa do czynienia z bezpośrednią walką fizyczną, mógł przyczynić się do drgnięcia ostrza. Uważam również, że Miecz-Z zostanie uwolniony tylko w okresie niebezpieczeństwa, jako broń ostateczna do walce z wrogiem.
Tykała rytmicznie palcem po policzku zamyślając się nieco, czy aby wszystko co przychodziło jej do głowy powiedziała na głos, czy o czymś nie wspomniała. Mogła mówić nieco zawile, nie przywykła do wylewania się przed kimś ze swoich myśli. Nawet na zupełnie neutralne tematy.
Lędźwie znów dały o sobie znać, aż zjawił się mały grymas bólu, który zakamuflowała cichym westchnięciem i wydechem, że niby nawiązując do zagadnienia z ostrzem. Pozwoliła sobie także przycisnąć mocniej rękę za sobą na znamieniu, bo miała wrażenie, iż tak mniej piecze i pulsuje.
- Uh... W każdym bądź razie to miecz musi wybrać swego władcę... Wpasować się jak klucz do zamka. Tak sądzę...
Nie potrafiła obronić swego stanowiska bardziej przekonująco, sama nie była pewna, czy tak określone okoliczności mogłyby dotyczyć miecza zaklętego w skale. W dodatku miała ochotę usiąść na trawce i dać odpocząć nogom, do których promieniował od czasu do czasu ból, coś jak rwa kulszowa po zawianiu. Nie mniej nie traciła kontaktu wzrokowego czy to z młodszym czy starszym Bogiem zastanawiając się, co dokładnie mieli na myśli mówiąc o "pewnych teoriach". I o tym, co naprawdę sprowadza Un do Kaioshina, że zdecydował się z nią wdzieć?
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Wto Mar 21, 2017 10:10 pm

MG

Shin uśmiechnął się. Spojrzał okiem na Kibito, który również wyglądał na zadowolonego, mimo że wcale się nie uśmiechał. A przynajmniej nie tak otwarcie jak Kaioshin.
- Być może rację. Być może da się go wyciągnąć tylko wtedy, kiedy będzie taka potrzeba. Jednakże, Łamacze Czasu grasują i niszczą naś świat, a żaden z nas jeszcze nie dał rady wyjąć tego miecza. - Shin uniósł rękę do góry z wyciągniętym palcem wskazującym, co sugerowało, że może mieć jeszcze jakiś inny pomysł.
- A co jeśli wybrańcem jest śmiertelnik? - zapytał, spoglądając na Un, która równie mocno główkowała co on sam.

Kibito zauważył, że dziewczynie coś dolega. Trzymała się ciągle za ramie, jakby chciał uciskiem uśmierzyć ból. Podszedł do niej i po chwili zapytał, lekko się nachylając gdyż był od niej zdecydowanie wyższy.
- Czy coś Ci dolega? - zapytał, po czym zerknął porozumiewawczo na Shina stojącego tuż obok.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Sro Mar 22, 2017 8:39 pm

- Śmiertelnik...? To by wyjaśniało, dlaczego miecz tkwi wciąż w skale.
Skomentowała rozważanie Białowłosego z irokezem, i już miała szukać kolejnych powodów, dla których artefakt tkwi w miejscu, kiedy tatuaż dawał o sobie znać, bardzo złośliwie. Nie trzymała się za ramię, a ramieniem przyciskała do lędźwi, bo to tam skrywała znamię. Piekło i doskwierało, jakby spotęgował się ból przy wspomnieniu, że coś mogło dolegać Bogince. Kibito zauważył niedyspozycję Różowowłosej, która nieco zbladła z tego powodu. Jej postura zesztywniała, a brwi nieco zmarszczyły się przybierając poważny wyraz twarzy. Niestety nie miała skłonności do opowiadania o sobie, zwłaszcza w słabszych chwilach jak ta.
- To nic takiego... poradzę sobie... -odparła z nutą złości na swój stan zdrowia, chociaż w mig starała się skierować myśli ma inne, ważniejsze jej zdaniem rozmowy- ...Wiecie który ze śmiertelników... miałby największe szanse na wydobycie Miecza-Z? Przydałoby się coś zrobić z Time Breaker'sami. To rzeczywiście sprawa niecierpiąca... zwłoki...
Obraz przed oczyma Shinjinki rozmywał się, przez co nieco zmrużyła złote patrzałki, aż zdecydowała się usiąść na trawie po turecku. Jej Ki nie była spokojna, nad czym oczywiście starała się pracować, lecz bez skutku.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Czw Mar 23, 2017 12:11 pm

MG

- Przyglądaliśmy się kilku planetom. Na Ziemi, Namek, Plant i planecie podbitej przez Freezera znajdują się osobnicy, którzy mogliby dobyć miecza. Jednakże, mimo że każdy z nich jest wyjątkowy i posiada niezwykłe moce, tylko kilku z nich jest naprawdę dobrych. Niektórzy wstąpili do drużyny Chronoy, ale z własnych pobudek, a nie ze względu na dobro Wszechświata. - powiedział Kaioshin, spoglądając gdzieś w dal. Prawdopodobnie w kierunku Komnaty Czasu, gdzie rezydowała Kaioshinka Czasu, Chronoa. Po chwili przeniósł swoje spojrzenie na Miecz-Z i westchnął cicho. Ich teoria może być prawdziwa, ale równie dobrze może okazać się fiaskiem i obalić sama siebie, kiedy nadejdzie odpowiedni czas.
Un coś dolegało, to było jasne jak słońce. Kiedy dziewczę usiadło po turecku, bogowie postanowili zareagować.
Shin rzucił spojrzenie Kibito, po czym ten drugi położył dłoń na ramieniu Un. Coś się z nią działo, więc tylko leczenie mogło jej pomóc. Prawdopodobnie.
- Siedź spokojnie. Ha...! - rzekł Kibito, po czym wyzwolił swoją energię, która w postaci lewitujących kropek przeszła z jego ciała poprzez most łączący dwa indywidua - jego rękę, aż do ciała Un. Technika lecząca była bardzo pomocna, zwłaszcza w trakcie walki czy też w mrocznych czasach, które stawiały coraz pewniejsze kroki i coraz bardziej się zbliżały. Teraz powinno być już wszystko w porządku...

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Czw Mar 23, 2017 8:48 pm

Główkowali mocno, chociaż Różowowłosa musiała spasować i chwilę odpocząć. To zaniepokoiło dżentelmenów, którzy, z ręki Kibito, ruszyli ku wsparciu i gdy tylko zetknęła się dłoń starszego, dziewczyna aż wzdrygnęła się. Nie była przyzwyczajona do jakichkolwiek kontaktów fizycznych, nawet zwykłe dotknięcie już wywoływało w niej zmieszanie i jakiś lęk. Nie mniej nie uciekała, zacisnęła lekko piąstki i wnet poczuła się lepiej.
- Nie trzeba było...
Spuściła głowę speszona, że narobiła problemów. Rzeczywiście ból zniknął jak ręką odjął, nie wiedziała na jak długo, ale ważne, że odpuścił. Ostrożnie podźwignęła się na nogi i poprawiła sobie dłonią zbyt długie kosmyki włosów.
- ...dziękuję.
Następnie subtelnie podniosła złote patrzałki, które już nie zdradzały zmęczenia. W dodatku zaczęła spacerować z wolna w jedną i drugą stronę w linii prostej z zamyśloną miną. Nie chciała poddawać się tak łatwo. Aż w pewnym momencie stanęła w miejscu i spojrzała na towarzyszy z nową energią i pomysłem.
- Hm, a może nie wszystko stracone? Może wojownicy nie znają wagi służby u boku Chronoy i trzeba im to bardziej rozjaśnić? Może nasza rodaczka wyłowiła odpowiednie diamenty, ale trzeba je tylko oszlifować na brylanty? A najpiękniejszy z nich, ten bez skazy, byłby zdolny do dzierżenia Miecza-Z?
Była niebywała okazja do skorzystania z legendarnej broni, bo nadeszły bardzo niepewne czasy. Nawet tych słabszych Shinjinów, jak Un, zaczynają dopadać dziwne schorzenia. A może tylko Boginię? Ah, przydałoby się bardziej pomóc w tej nierównej walce, przecież mieszanie w czaso-przestrzeni może doprowadzić nie tylko do zachwiania uniwersum, lecz do zagłady wszystkich nacji, w tym także bogów! A bez bogów dusze po śmierci nie byłyby uporządkowane i dopiero byłaby anarchia! Jak nie coś gorszego...
-Nie chciałabym przerywać rozmyśleń, ale... dlaczego Czcigodny pragnął spotkać się ze mną? W związku z Mieczem-Z nie mam więcej pomysłów, ani domysłów.
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Czw Mar 23, 2017 9:31 pm

MG

Shinowi podobało się to, o czym mówiła Un. Mimo że temat nie był jej do końca znany, potrafiła wysnuwać teorie, które mogły się sprawdzić.
Kibito uśmiechnął się delikatnie, kiedy ból opuścił ciało młodej bogini. Zawsze służył pomocą swoim braciom i siostrom. Obaj mężczyźni rzucili sobie spojrzenie, które skończyło się skinięciem głowami.
W końcu padło pytanie, na które Kaioshin oczekiwał. Zresztą, nie tylko on, ponieważ i Kibito był ciekawy jak cholera. Gdy tylko padło pytanie, od razu przechylił swoją głowę w taki sposób, by wszystko najlepiej trafiało do jego ucha.
- Otóż... Chciałbym, żebyś to Ty zajęła się wyznaczeniem wybrańca, który mógłby dzierżyć nasz święty miecz. - uśmiechnął się, mrużąc lekko swoje oczy. Stanął dumnie, wypinając nieco swoją klatę do przodu, ręce trzymając za swoimi plecami.
Kibito otworzył szeroko swoje paszczęki, nie wierząc w to, co usłyszał. Nie chciał trwać jednak w tej głupiej minie, więc szybko się ogarnął. Lekko się zawstydził, że ktoś tak dumny jak on, był w stanie zrobić taką... minę.
- Myślę, że poradzisz sobie wyśmienicie. Co o tym sądzisz? Nie musisz tego robić od razu. Przetraw to na spokojnie... - po czym skinął głową, dłoń swoją kładąc na diamencie, który ozdabiał Miecz-Z.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Pią Mar 24, 2017 5:45 pm

Nie wiedziała wiele o mieczu. Nie dlatego, że nie była chłonna wiedzy, tylko dlatego, że do tej pory nie brała udziału w większych zadaniach, w tym nie dowiadywała się o potrzebnych informacjach. Taki Miecz-Z musiał być pod specjalną opieką, ponieważ według legendy niósł wielką moc posiadaczowi, a Un nie miała ku temu kwalifikacji, żeby sprawować pieczę. Tak przynajmniej uważała, ponieważ nie pchała się tam, gdzie jej nie chcieliby widzieć. Zresztą była nieco aspołeczna, a tym artefaktem interesowało się za wiele osób, żeby brać udział w czymś większym związanym z magiczną bronią.
Aż do dzisiaj.
Słowa Białowłosego tknęły w Boginię nie tylko nowego ducha, ale i nowe, o wiele ważniejsze obowiązki niż do tej pory sprawowała. To ona miała znaleźć wybrańca? Różowowłosą aż zamurowało, że nie zdołała w pierwszym odruchu powiedzieć nic sensownego.
- Ale... ale...
Un wcale nie miała lepszej miny od Kibito-senpaia, który był równie zaskoczony co dziewczyna informacją od Wielmożnego. Nieco drżała, z przejęcia, jak i z ekscytacji. Wreszcie ktoś ją zauważył, chociaż pewnie byli inni, którzy zasługiwali bardziej na tą zaszczytną misję. Czy będzie potrafiła dobrze wybrać? Za radą Kibito będzie kierować się sercem, swoim i potencjalnego wybrańca. To będzie trudne zadanie, ale skoro Shin w nią wierzył, nie mogła go zawieść. I siebie też.
- O tak... Przemyślę, zdecydowanie. Bardzo dziękuję za to wyróżnienie, Czcigodny.
Wykonała głęboki skłon, po czym podniosła się z lekko zmrużonymi oczyma i uśmiechem, a w ręce wyczarowała sobie mały, kolorowy wachlarzyk, aby ostudzić emocje. Nawet dla poprawienia przyswajalności nowych pomysłów zaczęła mówić do siebie, przy tym dość energicznie wachlować sobie lekko zarumienione, o wiele żywsze oblicze.
- W takim razie będę musiała udać się do Chronoi, aby dowiedzieć się więcej o jej drużynie, ale będę mieć też oczy szeroko otwarte na innych wojowników... Czy to znaczy, że będę mogła opuścić Zaświaty?! O rety...
To będzie skomplikowana misja, długa i żmudna, lecz jak uda się jej doprowadzić odpowiedniego wojownika lub wojowniczkę do artefaktu, a ten uwolni broń... będzie miała ogromną satysfakcję, i na pewno podbuduje pewność siebie, która w tym momencie kuleje. Bogowie widzieli zresztą podczas jej codziennych zadań jak się spisuje, jak sobie radzi. A teraz zaszczepili w nią wiarę. Schowała wachlarzyk za chustę przepasaną na biodrach i już nieco uspokojona odezwała się nieśmiało:
- Uhm... czy powinnam coś jeszcze wiedzieć?Na przykład o Time Breaker'sach? Nie mogą się dowiedzieć, że szukam Wybrańca...
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Nie Mar 26, 2017 9:07 pm

MG

- Myślę, że o Time Breakersach powinnaś dowiedzieć się od samej Kaioshinki Czasu. Ona zna wszelkie detale i miała już z nimi do czynienia. Kibito Cię do niej zaprowadzi, chyba że Twoją wolą jest udać się tam samotnie. - Shin uśmiechnął się, po czym uderzył raz otwartymi dłońmi, klaszcząc.
- Świetnie! - powiedział głośniej, dumnie wypinając swoją klatkę piersiową i z uniesioną głową ku górze, zwrócił się do Kibito.
- Kibito, już czas. - i białowłosy olbrzym skinął głowa, uśmiechając się półgębkiem. Obaj po chwili spojrzeli na Un, ale nie odezwali się słowem. Coś chodziło po ich głowie i to od dłuższego czasu. Pewnie nie chcieli zdradzać dziewczynie wszystkich szczegołów, ponieważ nadmiar informacji może źle na nią wpłynąć. Póki co, musi się oswoić ze swoim nowym zadaniem.
- To by było na tyle. Możemy się rozejść i przygotować do tego, co nadchodzi wielkimi krokami. Un, liczę na Ciebie. - powiedział Shin, puszczając oczko do młodej Shinjinki. Kibito również skupiał swój wzrok na niej, oczekując odpowiedzi. Nie wiedział, czy dziewczyna życzy sobie jego towarzystwa do Chronoy, więc cierpliwie czekał w milczeniu na jej decyzję.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Un on Nie Mar 26, 2017 10:02 pm

- Jeśli można... pójdę sama. Już i tak Kibito-senpai wiele mi pomógł.
Odpowiedziała jak najgrzeczniej mogła, chociaż zachowała przy tym sporą powagę. Nie mogła wysługiwać się Białowłosym, bo nie był jej sługą, tylko Shina Wschodniej Galaktyki. Nie wiedziała, czemu wyższy rangą bóg był tak zadowolony z jej akceptacji, najwyraźniej pokładał w nią wielkie nadzieje, co w sumie było słyszalne w jego głosie i słowach. Nie chciał więcej zdradzać szczegółów, może rzeczywiście niech przedstawi zagadnienie od A do Z Kaioshinka Czasu. Zresztą będzie musiała porozmawiać z nią o innych detalach, o których w swoim czasie.
Na słowa i puszczenie oczka Shina dziewczę o różowych włosach speszyło się i wbiło wzrok w ziemię.
- H-Hai... postaram się... jeszcze raz dziękuję za zaufanie. Do zobaczenia.
Skłoniła się grzecznie przed kolegami po fachu na pożegnanie i spojrzała na dwójkę Bogów z determinacją w oczach. Owszem, da z siebie wszystko, oby tylko to wystarczyło, aby znaleźć wybrańca zdolnego nie tylko do wyciągnięcia miecza, ale i ochrony przed Time Breaker'sami. Zastanawiała się, dlaczego dostała tak odpowiedzialne zadanie, jednak co mogła zrobić... nie mogła zawieść zaufania Czcigodnego i jego wiernego towarzysza Kibito. Jak i całą Shinjinśką familię. I cały wszechświat. Westchnęła cicho i wachlując się schodziła wolno ze skały z zamyśloną miną.
- Yare, yare...
Mruczała pod nosem i dumała co zrobić. Jeszcze nie była gotowa, aby wstawić się przed Chronoą. Powinna uspokoić swojego ducha, poszukać rozwiązania, które zadowolą wszystkich, zająć się wzmocnieniem organizmu, aby znamię nie dawało jej znać bólu w późniejszych etapach misji.

***Początek treningu***
Wybrała się ponownie nad wodospad, lecz nie będzie przy nim leniuchować. O nie. Duch Boginki wymagał wzmocnienia, a pokrzepiające słowa niegdysiejszych towarzyszy mogły tylko pomóc. Gorzej, że między grzecznościami i dodawaniem otuchy padała też brutalna prawda. Bogowie nie mogą brać czynnego udziału w walce wymachując brońmi, czy to legendarnymi czy zwykłym orężem. Muszą być podporą moralną drużyny, natchnieniem, ewentualnym wsparciem medycznym czy duchowym. Inna sprawa, że Shinjini dysponują Ki, która w ich ciałach nabiera boskiej mocy, a często stosują ją do innych celów, jak stworzenie jedzenia, ubioru i innych przedmiotów.
No dobrze, to od czego zacząć? Usiadła przy oczku wodnym powstałym ze spadających kropel wody z wodospadu i zmrużyła oczy. Skupić się tylko na celu, szukać pomysłów, szukać ich alternatyw. Oczyścić ze zbędnych trosk i niepewności. Zachować ostrożność i czystość ducha. Być otwartą na propozycje innych. Być... mniej aspołeczną. To chyba najtrudniejsze dla samej dziewczyny, aby przełamać barierę komunikacyjną ze śmiertelnikami. Nawet rozmawiając z Bogami czuła się tak niezręcznie i niepewnie, że wolałaby zapaść się pod ziemię, a jednak przetrwała "batalię" i nie popełniła większej gafy. Czyli może to zrobić, może współpracować. Będzie kosztowało ją to wiele sił, ale czego nie robi się dla dobra innych?
Druga część treningu była tak naprawdę zamknięciem wcześniejszych, drobnych zadań, które z powodu bólu dolnej partii pleców musiała odłożyć na później. Kwiatki nie nabiorą kolorów same, zabłąkane dusze nie odnajdą drogi do Enmy Daio, słodka woń radości nie rozniesie się sama. Niektóre z tych niepozornych rzeczy mogły nic nie znaczyć dla przybyłych dusz, ale dla niektórych mogły przywoływać o wiele więcej dobrych chwil spędzonych już na wieki w tutejszym świecie. Dbała też o kafelki na Drodze Węża, które wyszczerbiły się bądź zaszły mchem od wilgoci. Była w tym naprawdę dobra, prawie jak konserwatorka powierzchni płaskich, z tym że bez pensji i narzekania.
Gdzieś w tyle głowy układała zdania, jakie skieruje do Chronoy. Nie wiedzieć czemu zaczęła zastanawiać się, czy Kaioshinka zaakceptuje fakt, że to Un ma przejąć obowiązek znalezienia Wybrańca. Pewnie wolałaby kogoś doświadczonego, lecz postara się, aby nikt nie żałował decyzji, jakie padły w sprawie Miecza-Z. Wspominała też sobie zachowanie Kibito i Czcigodnego, którzy powierzyli jej zadanie. Byli tak siebie pewni (no, może poza Olbrzymem), że nie wahali się zaproponować Długowłosej niezwykłą misję, nawet jak nie miała wizytacji na innych planetach. Może też chodziło o przełamanie jej fobii? Nie, tu chodziło o los całego Wszechświata. Jeśli jednak miałaby osobiście skorzystać na przygodzie, nie będzie marnować okazji do poprawiania swojego ja. W międzyczasie kończyła nakładać czerwoną barwę na makach, i na niektórych motylkach. Takie drobnostki, ale miała wrażenie, że są ważne. Coś jak w tym powiedzeniu, że jedno strzepnięcie skrzydełek motyla może na innej półkuli świata stworzyć tsunami nad morzem. Tak czy inaczej wolała dopełnić ostatnie powierzone obowiązki nim przejdzie do prawdziwego zadania.
Już miała udać się do Chronoy, ale zdecydowała się na jeszcze jeden gest. Udała się w stronę niekończącej się kolejki do Enmy Daio, tam gdzie dusze czekały na swój osąd w niepewności, aby osłodzić im oczekiwanie słodkościami, które wyczarowała na talerzu z własnej Ki. Babeczki i pierniczki powinny rozweselić większość dobrych dusz. Nawet te złe kusiły się dla podniebienia na kawałeczek nieba, którego nie dostąpią. Zawsze mogą się nawrócić, o ile tego będą pragnąć. Niestety nie miała żadnego wpływu na werdykt Najwyższego Sędziego, lecz skruszenie duszy powinno dać mniejszy wyrok za kary w świecie żywych.
Tak czy siak niemal wycięta z życiorysu Un zasiadła na chmurce i regenerowała ubytki mocy krótką drzemką. Po naładowaniu baterii ruszyła do Chronoi.
***Koniec treningu***

z tematu - do Kaioshinki Czasu
avatar

Un

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Midoro on Pon Sie 28, 2017 11:58 am

Sekundy wydłużyły się do minut gdy młodzieniec oczekiwał na odpowiedź Kaikona. Jego mina nie wskazywała by jego słowa były trafne lecz po pełnym napięcia oczekiwaniu twarz jego rozmówcy rozpogodziła się. Zdał ten prosty test. Na twarzy Midoro również zagościł drobny uśmiech mający na celu podnieść poziom rozmowy do bardziej miłego i swobodnego. Niemniej jednak myśli srebrnowłosego zasnuły się „dziwnymi zainteresowaniami” innych shinjinów. Na kolejne pytanie opiekuna młody bóg skinął głową i przygotował się na teleportację. Mrugnięcie oka później byli już w zupełni innym miejscu lecz wciąż w krainie bogów. Znajdowali się na szczycie wysokiego słupa skalnego wystającego pośrodku jeziorka. Midoro rozejrzał się dookoła i stwierdził, że jest tu bardzo ładny widok na okolicę. Do rzeczywistości przywróciło go kolejne pytanie. Młody bóg zerknął w dół i ujrzał na wpół wbity w ziemię miecz. Oczywiście, że wiedział cóż to takiego. Każdy shinjin wiedział.

-Tak. Jest to Miecz-Z. Podobno osoba która go wyciągnie zostanie obdarowana niewyobrażalną mocą. Niestety jak widać nikt jeszcze temu nie podołał.

Sytuacja z każdej chwili robiła się bardziej ciekawa. Cóż takiego chciał od niego Kaikon i to w takim miejscu? Midoro miał nadzieję, że niedługo się dowie.
avatar

Midoro

Liczba postów : 19

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Pon Sie 28, 2017 8:01 pm

MG

Kaiokon dotknął rękojeści miecza i zacisnął wokół niej mocno palce. Wstał i profilaktycznie pociągną za ostrze, jednakże nic się nie stało. Miecz nawet nie drgnął, co sugerowało, że Kaikon był zbyt słaby, by go wyjąć, lub po prostu nie był brany pod uwagę w kategorii "wybrańca". Westchnął cicho pod nosem, uśmiechając się delikatnie. Stanął obok Midoro, po czym znów klepnął go raz w ramię.
- Jak widzisz, ja nie jestem wybrańcem, haha! - zaśmiał się w głos, ale widać było na jego twarzy lekki zawód. Jakby nie patrzeć, tym jedynym sprawiedliwym mógł być każdy. Nawet śmiertelnik.
- Możesz spróbować, jeśli chcesz. To i tak nie jest Twoim zadaniem. Nie tak dawno nasza siostra została wysłana przez Kibito, by odnalazła godnych wojowników do wydobycia tego ostrza. Jednakże, nie wróciła i słuch o niej zaginął. Chciałbym, byś przejął jej zadanie i sam zajął się poszukiwaniami. Oczywiście, jeśli nie uda Ci się go wyjąć... - uśmiechnął się zadziornie, dumnie wypinając znów swą klatkę piersiową.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Midoro on Pon Sie 28, 2017 8:39 pm

Młodzieniec stał koło Kaikona i patrzył uważnie co ten robi. Ujął miecz i szarpnął mocno lecz klinga ani drgnęła. Zaśmiał się lecz Midoro wiedział, że to był udawany śmiech. W końcu któż by nie chciał wyciągnąć miecza i wpisać się na karty historii nawet w świecie bogów? Niemniej jednak po chwili przyszła pora na wyjawienie jakież to zadanie czeka naszego młodego boga. Otóż miał on przejąć pałeczkę po innej shinjince. Misja znalezienia osób które mogły by wydobyć ostrze z skały. Musiała być to osoba o czystym sercu, sprawiedliwa, mądra i godna tej mocy. Osoba która nie zawaha się obronić Wszechświata gdy przyjdzie taka konieczność. Wybór był prosty. Biorąc pod uwagę fakt, że mogą przebywać tu tylko bogowie musiał być to ktoś z jego rasy. W końcu kim innym miał być wybraniec? Ostatnie słowy wepchnęły nadzieję w serce młodzieńca. A co jeśli to on był wybrańcem?

-Oczywiście przejmę jej zadanie i poszukam osób które by miały cień szansy wyjąć klingę. Oczywiście, jeśli mi się nie uda.

Dodał z uśmiechem po czym wyprostował dłonie i ujął miecz dwoma dłońmi. Najpierw chciał sprawdzić czy jest owym naznaczonym i wyciągnąć broń siłą przeznaczenia. Jeśli by mu się nie udało skupił by całą swoją siłę jaką miał w mięśniach i spróbował go wyszarpnąć. Wiedział, że szanse ma nikłe lecz w głębi serca palił się płomyczek nadziei. Może to właśnie on jest tym który ma posiąść wielką moc by chronić Wszechświat? Wszystko miało się zaraz okazać!
avatar

Midoro

Liczba postów : 19

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 30, 2017 9:10 pm

MG

Midoro pełny nadziei i podekscytowany złapał dłońmi za rękojeść miecza. Zaparł się mocno, napiął swoje mięśnie, dmuchał i chuchał, zrobił się siny, mało co nie dostał przepukliny, a ostrze... Ani drgnęło! Jedyne co się zmieniło, to to, że na jego dłoniach pojawiły się czerwone, piekące bąble, które nerwowo i złowieszczo pulsowały.
Kaikon podszedł do Midoro i uśmiechnął się delikatnie. Z jego miny można było wyczuć rosnące w nim współczucie. Wszakże sam doskonale wiedział, jak to jest dowiedzieć się, że nie jest się wybrańcem.
- Niestety... Ale nie przejmuj się. Być może jeszcze nim nie jesteś. - uśmiechnął się szerzej i skinął głową, chcąc pocieszyć młodego Shinjina.
- W legendzie nie ma nic o zostaniu wybrańcem, więc jeśli czegoś nie zakazano, to jest to możliwe. Głowa do góry. - klepnął go w ramię i zaśmiał się wesoło. Zaraz jednak odwrócił się plecami do młodzieńca i spojrzał w dal, na pięknie ciągnąca się Krainę Bogów. Westchnął cicho i pstryknął palcami, a w jego dłoni pojawiła się magiczna, krysztaowa kula, za pomocą której można było oglądać inne planety.
- Trzymaj, obejrzyj sobie główne miejsca. To Ci pomoże w ocenie szans i będziesz wiedział, gdzie się teleportować. - skwitował krótko, odwracając się do niego i wręczając mu szklaną kulę.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Midoro on Czw Sie 31, 2017 2:39 pm

Mimo wszelkich starań i chęci młodzieńca miecz ani drgnął. Nawet o atom. Słowa Kaikona nie zbyt pocieszyły chłopaka lecz słowo „jeszcze” ponownie rozpaliło płomyczek nadziei, że może to jednak na niego czeka ten miecz. Tyle, że jest go jeszcze nie godzien. To na pewno było to. Musiał dowieść, że jest godzien go dzierżyć. Najlepszym sposobem na to było oczywiście ciągłe doskonalenie się i pomaganie światu. Z takim przekonaniem kiwnął głową do opiekuna i skupił się na kryształowej kuli. Będzie musiał na nią uważać gdyż poza jedzeniem i piciem nie umie wytwarzać takich rzeczy. W końcu był na początku swojej drogi życiowej i jeszcze wiele było przed nim. Tak czy inaczej z drobną podpowiedzią mężczyzny, srebrnowłosy szybko nauczył się korzystać z kuli i zaczął przeszukiwać świat Kaioshinów. Przyjrzał się świątyni, wodospadowi przy którym ostatnio byli i paru innym miejscom aż doszła do niego pewna myśl. Podniósł wzrok znad kuli i spojrzał na rozmówcę by zadać mu kolejne ważne pytanie.

-Kaikon-sama. Wybraniec który będzie władał tym mieczem powinien być silny i czuć potrzebę ochrony Wszechświata przed złem. O ile to drugie jako tako wiem jak sprawdzić to jak mam oszacować czy ktoś jest dostatecznie silny? Walka z każdym napotkanym jest głupotą gdyż wiele osób jest jeszcze silniejsza ode mnie. Czy istnieje jakiś sposób by rozpoznać siłę drugiej osoby bez konieczności sięgania po przemoc?
avatar

Midoro

Liczba postów : 19

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Czw Sie 31, 2017 9:08 pm

MG

Kaikon zamyślił się, kiedy Midoro sprawdzał Królestwo Kaioshin przy pomocy magicznej kuli. Działała ona jak telewizor, na którym co jakiś czas zmieniały się kanały i leciało coś innego. 
Opiekun Shinjinów wyrwany ze swoich myślich został dopiero wtedy, kiedy usłyszał swoje imię. Obejrzał się przez ramię, by spojrzeć na młodego Midoro. Zmrużył swoje oczy i patrzył przez chwilę gdzieś w dal, jakby szukał w głowie odpowiedzi na zadanie pytanie.
- Możliwe jest wykrycie energii drugiej osoby, jeśli ta oczywiście jej nie ukrywa. Jeśli jednak to robi, to najprawdopodobniej jest w stanie zmieniać swój poziom mocy. W jednej chwili może być słabszy od zwykłego śmiertelnika, a w drugiej może położyć na kolana nawet Dai Kaioshina. Oczywiście w teorii, w praktyce jest niemożliwe, by był ktoś od niego silniejszy, ha ha ha! - zaśmiał się głośno, dumnie wypinając swoją pierś. Czy mówił prawdę? Kto wie. Nawet jeśli, to obrócił to szybko w żart, samemu się z tego śmiejąc. Po chwili oczywiście przestał.
- Najpierw zajmij się swoim zadaniem. Znalazłeś kogoś w tej kuli? Chyba gdzieś tam mignął Shiro, jeden z moich podopiecznych.- powiedział, skubiąc się palcem po swoim podbródku, nachylając się nad szklaną kulą.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Nie Paź 22, 2017 6:36 pm

MG

Kaikona znajdował się z swoim nowym podwładnym na szczycie skały, na której wbity był legendarny Miecz-Z. Rozmawiali ze sobą. Najpewniej ten starszy tłumaczył młodszemu zasady działania owego ostrza, a także wyjaśniał dlaczego ten miecz jest taki ważny. 
W pewnej chwili na szczycie pojawili się trzej bogowie. Shinjin Shiro oraz dwójka bogów z bliźniaczego, szóstego Wszechświata. Kaikona wydawał się być zaskoczony, ale po chwili się ogarnął, zerkając kątem oka na ucznia, by ten nie panikował, ponieważ wszystko jest tak, jak być powinno. Skierował się do przybyłej trójki i uśmiechnął się delikatnie, witając ich serdecznie.
- Co was do mnie sprowadza? - zapytał, co jakiś czas zerkając na Shiro. Nie dziwiła go jego obecność, a to, że przybył z kimś tak ważnym jak Królowie Światów Szóstego Wszechświata.
Nie zlewakając, sprawa została wytłumaczona.
Kaikon wyglądał na przerażonego, ale starał się to schować i stłumić w sobie. Zerknął na swojego podopiecznego, który przybył razem z dwójką bogów.
- Nie ma czasu do stracenia. Próbuj wyciągnąć Miecz-Z. - powiedział prosto z mostu. Nie miał pewności, że mu się uda, niemniej jednak, Belial był kimś, przeciwko komu trzeba było wytoczyć wszystkie działa.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Sro Paź 25, 2017 8:55 pm

Nie zwlekając ani chwili dłużej, Shiro przeniósł się wraz z Królami Szóstego Wszechświata na wzgórze Miecza Z. Według przekazywanych z pokolenia na pokolenie legend, tysiące lat temu wbito weń najostrzejszą klingę w całym kosmosie, by dobył jej wskazany przez przeznaczenie Wybraniec. I mimo że były to zwykłe bajędy, miecz faktycznie istniał a także od niepamiętnych czasów nikomu nie udało się go wyciągnąć.
Na szczycie skały stał Kaikon z jakimś młodzikiem wyglądającym niemalże jak klon Shina. Tego mniej irytującego. Coś mu długo i cierpliwie tłumaczył. Pewnie była to jedna z jego pierwszych misji, o ile nie pierwsza. Ech, głupiec jeszcze nie wie, w co się pakuje.
W każdym bądź razie, opiekun Shinjinów z początku wydawał się zaskoczony obecnością białowłosego w towarzystwie niebiańskich emisariuszy, jednak szybko ochłonął i spojrzał na niego tym swoim uspokajającym wzrokiem "spokojnie-nie-panikuj". Tak jakby Kaioshini przynajmniej raz na rok nie musieli czegoś spieprzyć i wysługiwać się swoimi uczniami, by po sobie posprzątać. Zagrożenie dla wszechświata spowodowane brakiem profesjonalizmu władców uniwersum nie było dla pustelnika niczym nowym.
Sprawy zostały szybko wyjaśnione a przedstawiciel Siódmego Wszechświata poprosił Shiro o próbę wyciągnięcia Miecza-Z. Jak każdego ucznia zresztą. Eks-Masaioshin przewrócił oczami, krocząc w stronę oręża.
- Ech, te wszystkie legendy to przeznaczeniu, wybrańcu i walce dobra ze złem. Miecz jest zwyczajnie cholernie ciężki, a wszyscy obecnie żyjący bogowie są za słabi, żeby go wyciągnąć. A skoro Kaikon nie miał wystarczającej siły...
Otoczył się fioletową, ognistą aurą. Prawą ręką chwycił rękojeść, lewą zaś jelec. Prawą swą nogę postawił za wystającym płazem, lewą ciut za sobą. Wdech, wydech. Spokój. Skupił w sobie całą Ki, zebrał wszystkie siły... i energicznie szarpnął dłońmi ku górze.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Sob Paź 28, 2017 9:06 pm

MG

Wszyscy stali i patrzyli w skupieniu. Kaikon patrzył na Shiro tym swoim standardowym spojrzeniem. Jego myśli były podzielone między "uda mu się" a "przecież jest żółtodziobem". Przedstawiciele Szóśtego Wszechświata wyglądali na spiętych i zaciekawionych zarazem.
Shiro skupił w sobie całą Ki, zebrał wszystkie siły i energicznie szarpnął dłońmi ku górze.

Nie stało się nic.

Kaikon westchnął, kręcąc głową. Był zawiedziony, że nakazał mu spróbowanie dobycia miecza, a z tego nic nie wyszło. Bogowie z Szóstego Wszechświata spojrzeli na siebie, jakby jeden i drugi oczekiwał jakichś wyjasnień. Patrzyli to na siebie, to na Kaikona, ale nikt nie był w stanie wydobyć z siebie choćby słowa.
Shiro ciągle trzymał miecz, próbując go wyciągnąć. Sam chyba nie wiedział, że jego wysiłek na nic, jednakże...


Ziemia dookoła miecza zaczęła pękać, rozchodząc się w dal, aż do samego skraju skały, na której wszyscy stali. Kaikon zrobił duże oczy, podobnie jego bracia z bliźniaczego Wszechświata. Skała zaczęła się rozpadać, a pod nogami czuć było jak osuwa się ziemia. Kaioshinowie poderwali swoje nogi do góry zawisając w powietrzu, a Kaikon z wypisaną radością na twarzy zaczął dopingować swojego podpiecznego, który zaciskał swoje dłonie mocno na rękojeści Miecza-Z.
- Udało Ci się, Shiro! Udało Ci się! - krzyczał Kaikon, bijąc dłonią o dłoń. Podleciał do niego bliżej, a w tym samym momencie wieża skalna zawaliła się. Kamienie wpadły do jeziorka, które ją otaczały.
Shiro wisiał w powietrzu, otoczony przez swoją szalejącą aurę i trzymając miecz, który ciągnął go nieco w dół. Był diabelnie ciężki.
Los lubi utrzeć nosa, prawda? Ciężko uwierzyć, że miecza dobył ktoś, kto nie zgadza się z działalnością Kaioshinów i ma swoje własne, odmienne poglądy. Z drugiej strony, może po prostu był wystarczająco mocny? Niemniej jednak, stało się!

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Czw Lis 02, 2017 9:47 pm

- Miecz jest zwyczajnie cholernie ciężki a wszyscy obecnie żyjący bogowie są za słabi, żeby go wyciągnąć. A skoro Kaikon nie miał wystarczającej siły...
Coś drgnęło. Coś ewidentnie drgnęło, gdy szarpnął rękami. Czyżby... nie, to niemożliwe. Ale spróbować trzeba. Obserwujący go Kaioshini już stawili go na przegranej pozycji. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu nikomu jeszcze nie udało się tego dokonać... Ale on definitywnie czuł w dłoniach, że coś drgnęło. Musiał spróbować go wyciągnąć, nawet jeśli sam nie wierzył w przeznaczenie. Nie chciał nikomu niczego tym udowadniać. Może poza samym sobą.

Chwycił go ponownie. Ścisnął ręce niczym dwa leciwe imadła. Zaparł się nogami, napiął mięśnie ramion, aż pojawiły się na nich żyły. Miecz nie poruszył się nawet o milimetr. Ale on wiedział, że przecież coś jednak drgnęło. Ciągnął. Ciągnął aż strużka potu pojawiła mu się na czole. Opór był ogromny. Ale coś drgnęło. Drugi raz. Tak jak przed chwilą. Jeszcze chwila wysiłku i... Coś pękło. Nie w nim. Pod jego nogami. To ziemia osunęła mu się spod stóp, pękła cała góra. Miecz w jego dłoniach nagle wystrzelił ku górze i zawisł w blasku słońca.
Co.
To była jedyna myśl, która przychodziła mu teraz do głowy. Był kompletnie zdezorientowany. Jak to teraz wyjaśnisz, panie genialny apateisto?
Starał się jednak nie okazywać. W końcu dokonał właśnie czynu uważanego za niemożliwy przez całe tysiące lat. Szermierczym odruchem zamłynkował dwukrotnie i wystawił głownię pod kątem czterdziestu stopni do swojego tułowia. Czyn ten okazał się dość trudny, w końcu oręż ważył więcej niż arcywielmożny Dai Kaioshin po "wizycie dyplomatycznej" na północną część wszechświata.
Kaikon dosłownie skakał z radości. Uczeń popatrzył po nim, zażenowany... Właściwie ciężko stwierdzić czym. Chyba samym sobą.
-Aha. Więc albo jestem wspaniałym wybrańcem wskazanym przez przeznaczenie spośród milionów istot, by wytępić wszelkie zło tego świata, albo mam siłę większą od mojego własnego mistrza. Obie opcje brzmią jak jakiś bardzo nieśmieszny żart. Co teraz?
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Czw Lis 02, 2017 10:17 pm

MG

Królowie Światów Szóstego Wszechświata byli zaskoczeni i pod ogromnym wrażeniem. Bili brawo, gratulując w ten sposób młodemu Shinjinowi, które zapewne miał to głęboko w miejscu, do którego nie dochodzi blask słonecznych promieni. Niemniej jednak, otrzymał gratulacje od Kaioshinów i od swojego opiekuna, który był zadowolony najbardziej ze wszystkich osób tu zebranych. Podleciwszy do Shiro, klepnął go w ramię, częstując swoim szerokim uśmiechem, rozciągającym się od ucha do ucha.
- Nieśmieszny żart, czy przeznaczenie, to nie ma znaczenia! Wyjąłeś ten miecz, więc jesteś tym, który będzie mógł pokonać Beliala. Być może to właśnie na to czekaliśmy? Może dlatego, że się przebudził, Miecz-Z postanowił wybrać swojego nowego pana? Jakby się zastanowić, to ma sens. - przerwał i zerknął kątem oka na bogów stojących obok. Obaj skinęli głowami, potwierdzając słowa Kaikona.
- Teraz czeka Cię trening, żebyś bardziej zapanował nad mieczem. Jest ciężki, więc wymachiwanie nim powinno Cię wzmocnić.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach