Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin Junior
Gość

Słodkie góry

on Nie Sie 06, 2017 12:47 am
Wypełnione przeróżnymi nadzieniami, smakami góry. Można je porównać do ogromnych lodowych deserów polanych przeróżnymi, najwspanialszymi polewami świata. Wanilia, owoce kandyzowane, trufle, jadalne złoto, akwamaryna, krem ganach. Góry tworzą swego rodzaju dolinę.
Guts
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 252

Re: Słodkie góry

on Sro Lip 04, 2018 10:14 pm
MG Mode ON!

Vegeta zrobiła, kolokwialnie mówiąc, bum. Duże, bardzo duże bum. Przeogromne bum, które nie zabiło wszystkich Saiyan, ku niezadowoleniu niektórych. Tych niedobitków albo akurat nie było na rodzimej planecie, albo cudem unikneli śmierci. Mężczyzna w kapsule zmierzający w stronę cukrowej planety należał do tej drugiej grupy. Stracił wszystkich, których znał i kochał... Ale jego uczucia nie były ważne. I tak umrze. Po to tu jest, prawda? Jako zabaweczka dla pewnego Majina z ilorazem inteligencji mniejszym, niż MG, który prowadzi mu tę przygodę. A to już osiągnięcie na skalę światową. Leciał tak i leciał, a jedyne co czuł, to złość i smutek. Niby nic. Standardzik. Był tylko Wojownikiem Niskiej Klasy, więc co mógł zrobić? Nic... Jego imię zaczynało się na "B". Tak, zgadliście! To Bardock! Zmierzał w stronę planety wypełnionej słodyczą i już nie mógł się doczekać, aż pourywa główki jakimś marnym przeciwnikom. A zwłaszcza takim gumowym, co to lubują się w zabijanku. Ale ciekawe, czy takich spotka, co nie? Wiecie, groźnie wyglądał, gdy się denerwował...

Bach! Kapsuła uderzyła w ziemię, tym samym tworząc krater, zza którego po chwili wyleciały drzwi od statku powietrznego. Wojownik wyskoczył i pierwsze, co zrobił, to krzyknął długie i głośne "KUUUUUUUURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAA". No, widocznie był zły. Ubrany w typową Saiyańską zbroję w kolorze brązu, która bardzo podkreślała tyłeczek i z ogonem wyrastającym z tyłka wyglądał dość zabawnie. Jego czarna, rozczochrana czupryna była niczym nie przykryta, więc ładnie się puszyła. Sam wojownik tylko stał i czekał na coś, co mógł zaczepić... Oh, czy ja go nazwałem Bardock? Wybaczcie, pomyłeczka. On miał na imię Dockbar i był najsłabszym istniejącym Saiyaninem...

_________________
Skróty:
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Lip 04, 2018 10:25 pm
Zirael leciał nad słodką planetą, co jakiś czas patrząc ze ślinką w ustach na mijane krajobrazy. Widział dalsze części cukrowego lasku, które w końcu usunęły się, by dać miejsce wielkim, pięknie wręcz wyglądającym... Górom? Majin sam nie wiedział co do końca widzi, ale wyglądało to jak góry... Tylko pachniało zupełnie inaczej. Zupełnie, zupełnie inaczej. Rozwalił raz jeden śmieszny samochodzik na swojej planecie, i wypłynął z niego dziwny śnieg, który miał dokładnie taki sam zapach. Ale za to jak smakował!!! Był mieszanką najróżniejszych słodyczy i owoców, było tam też miejsce dla mocnego smaku czekolady i mleka. Niebo w gębie!
Jednakże rozmyślania nad lodami przerwał mu dziwny łomot, a zaraz po nim głośny krzyk. Zirael zatrzymał się w trakcie lotu, a następnie spojrzał w stronę, z której dobiegał cały ten łoskot. Zauważył w oddali... TAK! To przecież człowiek! Wyglądał zupełnie inaczej, niż ci których znał Gumiak, ale to na pewno człowiek! Ta postura, te kształty!!! Potworek czym prędzej wylądował obok niego, w odległości około 5 metrów. Uśmiechnął się od ucha do ucha, zaśmiał pod nosem, po czym zaatakował go prawym prostym z wydłużonej kończyny, celując mu prosto w twarz, i odskoczył do tyłu na 3 metry, stosując do tego salta. Następnie przybrał pozycję bojową, i czekał na reakcję człowieczka. Ciekawiło go, czy tak samo jak ci ludzie których znał skończy bez głowy, czy może jest specjalny tak jak cała ta planeta?
Guts
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 252

Re: Słodkie góry

on Nie Lip 08, 2018 3:37 pm
MG Mode ON!


Saiyanin był zły. Chociaż nie. Zły to mało powiedziane. Był wręcz WKURWIONY. Nie dziwota więc, że gdy tylko gumowy przeciwnik wylądował obok niego, to pomyślał o tym, że wreszcie znalazł coś, na czym może się wyżyć... Cóż, pięść która nagle, jakby wystrzeliła w jego stronę skutecznie wzmocniła jego zapał. Nie zdążył jej uniknąć i dostał prosto w nos, z którego chwilę potem poleciała krew. Siła ciosu odrzuciła go z powrotem do krateru, który stworzył, gdy wylądował tutaj kapsułą. Machnął głową kilka razy na boki, aby się otrząsnąć, a potem wstał i wzleciał do góry, z morderczym wyrazem grymasem na twarzy. Spojrzał na swego przeciwnika, a potem zaszarżował na niego, z zamiarem zatłuczenia go na śmierć... Cóż, patrząc na to, że nie potrafił uniknąć poprzedniego ciosu, to nie wróżę mu świetlanej przyszłości. Chociaż, może jeszcze nas czymś zaskoczy? Kto wie, kto wie?... Zauważyłem, że mam strasznie mało napisane, bo moja chęć na Dragon Balla troszkę zmalała, więc... No, musisz to przeżyć. Wynagrodzę ci to... Kiedyś. Ah, i pewnie zastanawiasz się, dlaczego piszę tutaj? To proste! Aby post wydawał się dłuższy! Powodzenia w walce, Zirael!

_________________
Skróty:
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Lip 11, 2018 1:28 am
Zirael z wielką radością zauważył, że jego pierwszy cios nie zmienił głowy jego przeciwnika w marmoladkę z kawałkami czaszki. Z satysfakcją patrzył jak jego przeciwnik odlatuje z powrotem do dziury z której wylazł, niczym robak szukający schronienia przed niespodziewanym deszczem. Niestety ten robak był chyba jakiś upośledzony, bo zaraz potem znowu wyleciał na zewnątrz, następnie kierując się wprost na Majina. Temu to oczywiście w stu procentach odpowiadało. Poczekał aż dziwny człowiek zdąży się trochę rozpędzić, a następnie sam zaszarżował w jego stronę. Miał zamiar wykorzystać swoją i jego szybkość, by jak najmocniej wbić się w jego buźkę prawym kolankiem, następnie zrobić szybki obrót za jego plecy, jednocześnie skupiając w swojej dłoni Ki Blasta, aby zaraz potem posłać go w plecy tej głupiej istoty. Potem po prostu wysłał by w jego stronę serię uderzeń za pomocą rozciągniętych kończyn górnych, którą to serie również zakończyłby po sześciu uderzeniach, i zwieńczyłby kolejnym wystrzelonym ki blastem.


-40 ki za Ki Blast.
Guts
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 252

Re: Słodkie góry

on Pią Lip 13, 2018 6:59 pm
MG Mode ON!


Dockbar był Saiyaninem. Nie myśleliście chyba, że podda się tak łatwo, prawda? Co to, to nie. W życiu nigdy nie ma za łatwo i Zirael zaraz się o tym przekona... Albo nie. Zobaczymy. Mężczyzna napędzany był wściekłością i adrenaliną, wywołaną przez wybuch rodzimej planety, jak i atak jakiegoś popierdolonego, skurwiałego gumiaka, który nie zasługiwał na walkę z tak dostojną rasą wojowników, jakimi są Saiyanie. Co on sobie w ogóle myślał? Że jak zaatakuje jakiegoś losowego gościa z innej planety, to szybko wygra i sobie pójdzie? O nie, nie, nie. Saiyanin, mimo iż był dość beznadziejnym wojownikiem i potykał się o własne nogi podczas lotu, tak nie uważał. On był wręcz pewny swej wygranej. Już sobie wyobrażał, jak zabije tego różowego gluta, jego zwłoki zgwałci, a głowę powiesi nad kominkiem w domku letniskowym, w którym zamieszkają wszystkie Saiyańskie dziewice. No, ale to tylko myśli i marzenia naszego biedaka. Rzeczywistość jest zgoła inna... Wszystko zaczęło się walić już wtedy, gdy postanowił zaszarżować na swego przeciwnika, co było dość głupim pomysłem. Zamiast przemyśleć każdy najmniejszy krok i użyć swych technik, to atakuje frontalnie, jak typowe mięcho armatnie... Oh, no tak. On jest mięchem armatnim. Podczas szarży udało mu się uniknąć zderzenia z kolanem Ziraela, ale nie spodziewał się, że jego oponent znajdzie się za jego plecami i wystrzeli mu w plecy Ki Blast. Dockbar wypluł ślinę zmieszaną z krwią i wygiął się łuk, gdy natychmiast po pocisku pojawiła się seria uderzeń, zakończona tym, czym się zaczęła. Ki Blastem. Saiyanin znów został odrzucony, tym razem w stronę ziemi znajdującą się kawałek obok krateru. Gdy uderzył w ziemię, to zostawił po sobie wgniecenie i trochę krwi. Leżał przez moment, dosłownie dwie, trzy sekundki, po czym wstał i spojrzał Majina wiszącego w powietrzu.
-Już jesteś martwy!-
Ryknął i wystrzelił w jego stronę 4 Ki Blasty, za którymi później pognał, aby znów zaszarżować, lecz tym razem z jakąś prowizoryczną osłoną. Adrenalina i wściekłość nie pozwoliły mu pomyśleć racjonalnie i użyć jednego z atutów Małpiszonów - Oozaru wywołanego Power Ballem. A szkoda, mogłoby z tego wyniknąć ciekawa walka...

_________________
Skróty:
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Wto Lip 17, 2018 1:24 am
Zirael trochę zasmucił się faktem, że nie udało mu się trafić kolanem w pysk człowieczka, ale na szczęście reszta ciosów na spokojnie wpadła. Z zadowoleniem patrzył na to, jak Saiyajin upada i sobie głupi ryj rozwala. Mało tego, roześmiał się na głos w tym samym momencie, łapiąc się za brzuch. No kto by pomyślał, najpierw tak się rwał do walki, a teraz obrywał jak głupi śmieć. To było wręcz smutne, nie ma co.
Jednak Zirek nie miał czasu na śmiechy. Małpiszon wystrzelił w niego Ki Blasty, co było co najmniej niepokojącym zjawiskiem, więc gdy tylko gumiak zobaczył pojawiającą się w ręku jego wroga energię, sam wystrzelił w pierwszy wystrzelony w niego pocisk, po czym szybko zrobił salto jednocześnie do tyłu jak i w tył, tak że zrobił salto w powietrzu, ale zatrzymał się kilka metrów niżej, tak, by Ki Blasty wystrzelone pod kątem z ziemi w niego nie trafiły, po czym szybko wydłużył swoją rękę w celu nagłego uderzenia w twarz swojego przeciwnika, złapania go za ową i pociągnięcia go w dół, prosto na ziemie, jednocześnie przyciągając się do niego, z zamiarem rozpędzenia się i uderzenia z obiema nogami prosto w jego brzuch, plecy czy co też tam się nawinie, a następnie odskoczenie od niego, połączone z wystrzeleniem w niego dwóch ki blastów, a potem doprawione kopniakiem z rozciągniętej nóżki, mającej zadziałać podcinająco. Ta zabawa powoli mu się nudziła, bo zabawka była po prostu strasznie słaba. Gdy jego przeciwnik zostałby podcięty, chciał uderzyć go szybko dwoma rękoma złączonymi ze sobą w formę dużej pięści, tak, by został znowu dopchnięty do ziemi. Po wykonaniu tego wszystkiego szybko by od niego odskoczył. To samo zrobiłby gdyby któraś część z jego planu się nie udała.
Guts
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 252

Re: Słodkie góry

on Sob Lip 21, 2018 2:28 pm
MG Mode ON

Pewność siebie jest prostą i szybką drogą do grobu. To nie podlega wątpliwości. Pobity Saiyanin wreszcie to zrozumiał, gdy jeden z jego pocisków został po prostu zniszczony innym Ki Blastem, a kolejne zostały zwyczajnie w świecie ominięte. Lecąc na swego przeciwnika powoli zaczynał odczuwać tę różnicę w mocy i technice walki. Majin był silniejszy, szybszy i miał jakąkolwiek technikę, a nasz Saiyanin był uczony tylko, jak uderzać i kopać. Szkoda chłopaka. Jego szarża znów się nie powiodła, bo nagle dostał w twarz rozciągniętą pięścią, która złamała mu nos, a potem został pociągnięty w dół i gdy po raz kolejny w nią uderzył, to poczuł miażdżący ból w okolicach okręgu lędźwiowego. Cóż, mężczyzna już nie będzie chodzić. Wydarł się tylko przeciągle z bólu. Już wiedział, że przegra tę walkę. Ale nadal został mu jeszcze plan awaryjny... Ki Blasty mocno poharatały jego plecy i wypaliły zbroję, wraz z włosami, a kopniak tylko przerzucił go na brzuch. Oddychał ciężko i czuł powoli ulatujące z siebie życie, ale był w dogodnej pozycji do planu B. Rozszerzyły mu się źrenice, gdy ujrzał nadchodzącą olbrzymią pięść, która wbiła się w niego i połamała kilka żeber, jednocześnie bardziej dociskając do ziemi. Saiyanin uniósł do góry drżącą rękę, z której wyleciał biały pocisk i skierował się prosto w niebo, na którym zawisł. Poturbowany zaczął ciężko dyszeć, a na jego twarzy pojawił się krzywy uśmieszek. Zaczął rosnąć i przybierać wygląd przeogromnej małpy. Odepchnął się jedną ręką od ziemi tak, aby znaleźć się w pozycji siedzącej, a potem ryknął głośno. Zirael przed sobą właśnie miał ogromną małpę, sztuczkę popisową każdego Saiyanina - Oozaru, które wściekle patrzyło na Majina. Małpa uniosła jedną rękę, swą dłoń zacisnęła w pięść i zaatakowała gumową istotę, jednocześnie rycząc.

_________________
Skróty:
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Sie 01, 2018 2:10 am
Zirael kompletnie zatracił się w żądzy mordu. Tak długo nie maltretował żywej istoty, że każdy trafiony cios był dla niego jak zbawienie. Chciałby zagłębiać się w ciało Saiyajina jeszcze głębiej, kaleczyć go jeszcze dotkliwiej, powodować u niego jeszcze poważniejsze uszczerbki na zdrowiu. Pragnął tego najbardziej na świecie. Pragnął znowu być demonem zniszczenia, a ten śmieszny ludzik był do tego istną furtką. Zirael wręcz czuł ulatujące z jego przeciwnika życie, i nie mógł się doczekać aż z premedytacją wchłonie jego ostatni oddech. Jeszcze nigdy nie miał tyle radości z walki. Jeszcze nigdy tak się nie cieszył zwykłym zadawaniem bólu. Cel, który nie ginie po jednym uderzeniu! Przeciwnik który sprawia jakieś minimalne zagrożenie! To było to o czym Majin zawsze marzył chociaż nie miał pojęcia że coś takiego może nawet istnieć!
Dlatego jakże się napalił gdy to, co przed chwilą było workiem treningowym zmiażdżonym w środku, nagle zmieniło się w wielką, pieprzoną małpę! Różowy glutek oczywiście od razu odskoczył i odleciał od potwora, strzelając mu dwa razy w brzuch ki blastem, a następnie poprawiając salwę strzałem w głowę.
-Ki Ki Ki Ki! Giń, giń, giń!!!
Odlatywał od wroga lecąc do tyłu, tak, aby ciągle mieć go na widoku, i robiąc zygzaki w razie ewentualnych ataków. Miał nadzieję że teraz małpka go trochę zabawi.
Guts
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 252

Re: Słodkie góry

on Czw Sie 09, 2018 4:33 pm
MG Mode ON!

Kolejny ryk, który dało się usłyszeć nawet będąc oddalonym kilometrami od tego miejsca, lecz tym razem nie był spowodowany on atakiem, a reakcją na ból, który wytworzyły Ki Blasty uderzające w jego brzuch. Małpa skierowała swoją głowę w stronę gluta i dostała w twarz kolejnym pociskiem, który tylko ją bardziej rozwścieczył. Ryknęła raz jeszcze, po czym spróbowała wstać, lecz nie mogła ruszyć swymi nogami. O nie! Wcześniejszy atak spowodował zbyt wielkie obrażenia kręgosłupa, przez co nie mógł teraz się poruszać. Ale nadal mógł latać. Wzniósł się leniwie nad ziemię i ryknął przeciągle, aby potem wymierzyć prawy prosty i polecieć za ciosem. Gdy był w górze, to znajdował się nad Ziraelem, przez co jego aktualny atak jest wykonywany po skosie, lecz Majin okazał się być szybszy i małpa uderzyła tylko mocno w ziemię sprawiając, że jej ręka zdrętwiała. Wstał i wzrokiem poszukał oponenta, a potem leniwie za nim ruszył. Był zbyt wolny, aby go dogonić i zbyt rozszalały, aby pomyśleć i użyć Ki Blastów. Co zrobi Zirael? Jak potoczy się ich walka? Tego dowiemy się już w następnym poście...

_________________
Skróty:
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Nie Sie 19, 2018 2:42 pm
-Ki Ki Ki! Zabić, rozwalić, zniszczyć!
Zirael do końca został pochłonięty ogniem walki z czymś co nie umiera od razu. A do tego czymś tak dużym i silnym. Nie mógł przestać się śmiać. Za to miał zamiar przestać uciekać. Miał ochotę trochę zmienić swoją taktykę. Już zauważył że małpa nie nadąża za jego ruchami, a to oznaczało że mógł zaryzykować prześcignięcie jej w pewnym stopniu. Biorąc pod uwagę to że ona leciała wciąż wprost na niego... Zaszarżował w stronę atakującego go Oozaru. Miał zamiar wyminąć wszelkie lecące w jego stronę ciosy. Następnie przeleciałby małpie nad ramieniem, jednocześnie strzelając jej ki blastem w oko. Potem szybko obkręciłby się zaraz za jego głową, i wykorzystał swoją szybkość do wykonania potężnego kopniaka w jego kark. Rozpędziłby swoją nogę już w trakcie obrotu, jednocześnie ją rozciągając, tak aby nadać jej dodatkowego impetu. Na końcu obrotu miała ona bowiem polecieć wprost w karczycho potwora. Następnie Majin zaszarżowałby w Małpę, i wleciał prosto w jej plecy swoimi nogami, układając stopy tak, by wręcz wbić mu się w plecy. Potem szybko by się od nich odbił, i zaatakował zgięcie w jego prawej nodze. Miał zamiar złapać go od tyłu za kolano, rozciągając swoje ramiona, a potem wstrzelić się w nie jak proca nogami, aby dodatkowo uszkodzić jego ciało. Następnie odskoczyłby na 5 metrów, czekając na dalszy rozwój wypadków, śmiejąc się i unikając możliwych ciosów.
Guts
Guts
Mistrz Gry/Time Patrol
Liczba postów : 252

Re: Słodkie góry

on Sob Wrz 01, 2018 1:43 pm
MG Mode ON!

Hmm... Ten to ma szczęście. Przeciwnik, który nie dość, że nie kontroluje swej przemiany, to jeszcze był w niej zbyt wolny, by cokolwiek zrobić takiemu Ziraelowi. Cud miód, racja? No, ciekawe ile jeszcze będzie takich incydentów... Sama małpa była zbyt głupia, by cokolwiek przemyśleć jeszcze przed samą transformacją, co oznaczało szybki koniec, czy to z formą, czy to bez. W walce nie zawsze liczy się siła, a taktyka i umiejętne wykorzystywanie swoich plusów... No i szybkość. Szybkość się zdecydowanie liczy. Z dużą prędkością jesteś niepokonany, bez prędkości umierasz, boś zbyt wolny na jakąkolwiek reakcję. Proste. W tym starciu Zirael przodował ostro i było to widać od samego początku. Samiuśkiego. Więc nie dziwota, że bez problemu udało mu się uniknąć tego jednego ciosu, jaki małpa zdążyła wyprowadzić, gdy na nią szarżował. Ki Blast wystrzelony w oko potwora pozbawił go wzroku przez kilka sekund i jednocześnie odrzucił mu głowę do tyłu, lecz gdy z powrotem ją wyprostował, to jego przeciwnika nigdzie nie było... A potem trach! Uderzenie wymierzone w kark pozbawiło Oozaru równowagi, a wbicie się w jego plecy wywołało ogromną falę bólu przez wcześniej okaleczony kręgosłup. Jeśli tego by było mało, to Majin kolejny raz wbił się, lecz tym razem w zgięcie prawej nodze. Jak myślicie, co się po czymś takim dzieje? No... W walce z takim Saiyaninem w formie Oozaru  i MG słuchającym aktualnie OSTów z DMC, to nie mogło się to skończyć inaczej, niż śmiercią potwora, który bezwładnie padł na ziemię. Z jego nozdrzy i ust ciekły strużki krwi, które później łączyły się w jedną. Przy samym upadku wywołał pełno dymu, który jednak dość szybko opadł. Cóż... To tego wojownika można już wywalić do kosza. Co teraz zrobi Zirael, skoro już po walce? Nawet się przy niej nie zmęczył. Ciekawe, czy to dlatego, że MG dopiero powoli bawi się swoimi postami, zanim zrobi coś ciekawszego miał szczęście?

Di ent

_________________
Skróty:
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Czw Sty 17, 2019 9:45 pm
Zirael wisiał chwilę w powietrzu, nie rozumiejąc do końca co tu się właśnie zdarzyło. Wielka małpa po prostu sobie upadła i nie chciała wstać. Bardzo, bardzo mu się to nie podobało, nie ma co. Skoczył na kark swojego już nie do końca żywego przeciwnika i zasunął mu potężnego prawego sierpowego w potylicę, jednak ten nawet nie zareagował, co Różowego tylko bardziej rozjuszyło. Zaczął okładać martwe ciało coraz to wścieklejszymi atakami, nie przerwał nawet kiedy dostał się już do mózgu. Czuł pod swoimi pięściami mięsną papkę, która jeszcze przed chwilą była głową wielkiej małpy. Kiedy zrobił sobie już z niej marmoladę nie do końca określonego koloru, zaczął rozrywać ciosami resztę ciała biednego kosmity. Przedzierał się przez niego niczym kornik przez drewno. Całą twarz miał uwaloną w krwi, flakach, kawałkach kości, do policzka nawet przykleił mu się mały fragment mózgu. Dyszał i piszczał ze złości, z otworków na jego głowie pod ogromnym ciśnieniem leciała para. Cała okolica wypełniła się przeraźliwym "Ki Ki Ki Ki Ki!!!", podczas gdy Majin szalał w najlepsze. Gdy w końcu się zmęczył, resztki jego wroga można by pomylić z bardzo chaotycznie zrobionym tatarem. Prychnął tylko i splunął na pozostałości Saiyanina, po czym odleciał trenować dalej swoje ciało.

Start treningu, 21:45 17.01.2019
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Nie Sty 20, 2019 7:08 pm
Koniec treningu, 19:08 20.01.2019

Siedział rozłożony obok wielkiej, krwistej kałuży w którą zmienił marmoladkę z wielkiej małpy. Na czymś musiał w końcu trenować, a takie cielsko i tak by się zmarnowało. Wszędzie wokół walały się odłamki kości i krwiste kałuże, na których przysiadłyby pewnie muchy, gdyby nie fakt że cała ta planeta zrobiona jest z cholernych słodyczy. Zirael bawił się właśnie jednym z kłów martwej bestii. Okazało się że idealnie nadawał się do bycia wykałaczką. Odrzucił go gdzieś za siebie i szybko podskoczył. W końcu zwykłe wstawanie jest dla frajerów.
-Ki Ki Ki! Trening, trening, trening!
Oznaczało to nie mniej, ni więcej niż koniec przerwy między treningami. Musiał szybko nabrać z powrotem mocy, bo jest aktualnie słaby jak chucherko. Musi nabrać siły, żeby znów móc niszczyć wszystko co zobaczy na swojej drodze. Jest w końcu przerażającym demonem który wprawiał ludzi w przerażenie i brak tchu samym swoim wyglądem! Ahh, nie może się doczekać aż znowu kogoś zabije... Ta walka była zdecydowanie za krótka! Ale okładanie tej kupy mięcha jak jeszcze żyła było cholernie zabawne! To był tak straszny słabeusz, że Majinowi chciało się tylko śmiać na wspomnienie o tej człapiącej pomyłce. Jak można było tak zmarnować taki duży potencjał? Gdyby Zirael mógł się tak powiększać, podbił by cały świat! Znaczy, teoretycznie mógł się napompować jak balon czy też manipulować całkowicie wyglądem swojego ciała, ale to mu wiele nie da, bo ani trochę nie zmienia to jego siły. A szkoda, szkoda...
Powyobrażał sobie trochę jak wyglądałby gdyby był pięć razy większy od tej małpy, po czym stwierdził że jednak utnie sobie przed treningiem krótką drzemkę.
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Nie Sty 20, 2019 8:32 pm
Śniły mu się same piękne rzeczy. Mordowanie dzieci w sierocińcu, łapanie ludzi rozciągniętym ramieniem i powolne łamanie ich kości niczym boa dusiciel. Atakowanie wydłużonymi kończynami niczym batem. Zamykanie szczelnie pomieszczeń kawałkami swojego ciała i zasysanie do swojego organizmu całego powietrza w nim, a następnie patrzenie jak wszyscy wokół się duszą. To jest prawdziwa rozrywka, to jest prawdziwa zabawa! Ahh, jak on za tym tęsknił. Te krzyki, ten wytrzeszcz z przerażenia, ten ból w oczach jego ofiar, te palące się stosy zwłok na ulicach... Piękny zapach dymu i palonego mięsa o poranku... To był jego żywioł, a nie jakieś cukierkowe bajlando. Było fajnie przez chwilę, ale ile można żyć w takim cukierkowym świecie w którym nie ma czego zabijać? Każdy by się w końcu znudził! Musiał jakoś wydostać się z tego kolorowego piekła i dobrać się do jakichś soczystych ofiar. Dźwięk łamanych kości zbyt długo nie był słyszany w jego chorej, pokręconej główce.
Obudził się ze swoich pięknych snów, i szybko zaczął się rozciągać. Nie to żeby musiał prowadzić sobie rozgrzewkę, w końcu jest z gumy, ale jakoś tak fajniej się po niej czuł i był bardziej gotowy do działania. Zaraz po normalnym rozciąganiu zaczął te... Mniej normalne, czyli rozciąganie swoich ramion na kilkadziesiąt metrów, Uderzanie ogonkiem... I właśnie wtedy go olśniło. Czemu używać do walki tylko nóg i rąk, skoro z tyłu głowy ma taki fajny, rozciągający się i twardy jak każda inna kończyna w jego ciele ogonek? Tak, teraz wiedział że musi, po prostu musi wytrenować się w walce z pomocą ogonka! Cały ten trening właśnie na to poświęci!

Start Treningu \o/
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Pon Sty 21, 2019 10:47 pm
Koniec treningu

Leżał zmachany na ziemi. Nareszcie ukończył kolejny wycieńczający trening... Już czuł jak jego możliwości bitewne rosły, jak mięśnie się rozwijały i jak mózg przyswajał do siebie nowy sposób walki. Że też wcześniej nie pomyślał o atakowaniu wszystkimi pięcioma kończynami jakie posiada w swoim gumiastym ciałku! Wyrwał kawałek ziemi i ze smakiem wpakował sobie do ust. Taaak, słodycze smakowały o wiele lepiej po ciężkim treningu. W sumie taka planeta ze słodkości owszem, miała swoje plusy, ale minusem była tu zbyt duża monotonność. Non stop cukierki i słodkości, nawet Majinowi by się to w końcu znudziło! No, a na pewno tak niestabilnemu psychicznie jak nasz kochaniutki Ziraelek. Szybko skoczył na nogi i wypuścił ze swojej główki trochę pary. Zaczął okładać powietrze jak szalony, używając do tego nóg, ramion i ogona. Był już z powrotem w pełni sił i skłonny do działania. Tylko co tu działać, jak cała ta planeta była nudna jak flaki z olejem? Nikogo przez tyle czasu nie spotkał, tylko tego jednego maleńkiego człowieczka z dziwnym ogonkiem. Gdzie tu jakakolwiek zabawa? No nie ma! Ulepił z cukrowej masy śnieżkę i rzucił w dal. No tak, poleciała dość daleko... Dość baaaardzo daleko. Ehh, nudy, nudy, nudy!
-Ki Ki Ki! Niszczyć, niszczyć, niszczyć!!! Zirael niszczyć! Zirael chce niszczyć! Zero zabawy, zero zabawy! Cukierki wszędzie, cukierki wszędzie, zero krwi, zero śmierci, zero ludzików!!! Grrrr! Grrrrrrr!!!!
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 2:14 pm
MG

Zmęczony Majin na swój własny sposób zastanawiał się nad własną egzystencją. Jego aktualne położenie określić można było jednym słowem - nuda. Brakowało mu walki, brakowało mu krwi. Krajobraz planety stworzonej przy pomocy nameczańskich smoczych kul nie dawał zbytniej nadziei na ogrom, a chociażby garść rozrywki. Wiatr powiewał lekko sprawiając, że pompon znajdujący się na czubku głowy Ziraela dyndał to w prawo, to w lewo. Nagle jednak jeden z podmuchów wydał się o wiele silniejszy niż poprzednie. Malec bez problemu mógł określić z którego kierunku nadszedł. Po chwili jednak wszystko się uspokoiło, a dookoła potworka znów zapanowała cisza...
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 3:33 pm
Chodził zdenerwowany i nabuzowany w tą i z powrotem. Jego głowa wyraźnie się nadęła, zrobił się bardziej czerwony niż różowy, a z dziurek na jego ciele ulatywała ciurkiem para. Zgrzytał zębami i marudził coś pod nosem, czując na sobie nic więcej niż lekki wiaterek. Po co komu taka nudna planeta, kto chciałby tu mieszkać? Żeby chociaż mógł zawalczyć z jakimś gumowo-cukierkowym potworem! Żeby chociaż zaatakował go smok z drażetek! Albo przerośnięte gumowe misie! Cokolwiek! Tak strasznie chciał z czymkolwiek zawalczyć! Gdyby przyleciał tu jakiś drugi wojownik taki jak ten, gdyby Mogli przylatywać tu tak w nieskończoność, ahhh. Mógłby walczyć z nimi i walczyć, i miażdżyć ich i miażdżyć, i zabijać i zabijać! Ale nieeee, po co. Lepiej być nudną planetą na której nie ma nic do roboty! Z całą wściekłością jaką w sobie miał kopnął jakiś pudrowy kamyczek, który zaraz rozsypał się na wietrze. I właśnie w tej chwili poczuł na swojej głowie bardzo mocny podmuch. Od razu wyniuchał w tym coś ciekawszego niż leżenie na cukrowej kupie... cukru. Poleciał od razu z pełną prędkością w stronę z której nadleciało nowe odczucie. Miał nadzieję że to dmucha jakiś ogromny potwór żądny bitki.
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 4:10 pm
MG

Irytacja narastała w małym, różowym stworzonku. Był jak Wezuwiusz, w każdym momencie gotów do wybuchu i wyładowania swej agresji. Doprawdy, gdyby był człowiekiem, zapewne niejeden psychoterapeuta wyrywałby sobie przy nim włosy z głowy. Co prawda, powodem jego irytacji nie było ani złamane serce, ani zwykła młodzieńcza depresja. Brak walki i krwi sprawiał, że majin nie mógł doczekać się spotkania z jakąkolwiek rozumną istotą, mogącą stawić mu czoła. Kiedy tylko mocniejszy powiew wiatru rozbił się o jego kark, z pełną prędkością wystrzelił w kierunku jego źródła. Gdy dotarł na miejsce, a w zasadzie dotarł do podnóża góry i dalsza podróż nie była możliwa, jego oczom ukazał się niezwykły widok... Cukrowa posadzka okalająca całą planetę. Ta jednak była w niezwykłym, szmaragdowym kolorze. No cóż. Zapewne niezwykłe, ale tylko dla przeciętnego obserwatora. Na pewno nie dla kogoś, kto szukał rozrywki. Kiedy jednak uważnie przyjrzał się gruntowi zauważył ledwo widoczna odbicia stóp. Te prowadziły na szczyt wzniesienia pod którym się znajdował. Wyglądały zupełnie tak, jak gdyby ktoś, robiąc sobie żarty z grawitacji wszedł po niemal pionowej ścianie na sam jej szczyt. Gdy uniósł swą głowę, jego oczom ukazała się łuna światła. Coś, albo ktoś ewidentnie promieniował blaskiem na samym wierzchołku cukrowego monumentu skalnego.
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 4:54 pm
Pędził i pędził, i tak się rozpędził, że wyglądał teraz jak jakiś krakowski menel biegnący po osiemnaście piw do sklepu. Ewentualnie uciekający z domu jednej z wielu swoich kochanek. Do wyboru do koloru, bylebyście zrozumieli, że Zirael w tej chwili naprawdę szybko leciał! No i na jego szczęście w końcu gdzieś tam dopędził - prosto pod jedną z gór Candy Landu. Rozejrzał się dokładnie w tym miejscu, spojrzał pod każdy kamień... Jednakże nie mógł niczego znaleźć! W końcu upadł na czworaka, jakby właśnie wypił nie wiadomo ile alkoholu i miał zamiar oddać całą zawartość żołądka światu, ale zamiast tego zaczął... Niuchać. Wąchał podłoże, szukając jakichkolwiek szczególnych zapachów, jednocześnie łażąc po okolicy niczym pies tropiący. I gdy tak niuchał i niuchał, zobaczył zaraz przed swoją twarzą odciski. Dokładnie obwąchał miniaturowe kratery po cudzych stopach, oblizał ich spód, odgryzł kawałek. Tak, to zdecydowanie odciski. Nagle błyskawicznie podniósł głowę w stronę góry, która znajdowała się zaraz przed nim, i wyglądał tak jakby niuchał coś w powietrzu. Wtedy właśnie zobaczył na zboczu góry jeszcze więcej odcisków, a potem łunę światła na samym jej szczycie. W sekundę wyleciał do przodu, ciągle na czworaka, i tylko pod samą górą nagle odbił się od ziemi, lecąc prosto do źródła światła. Wszędzie można było usłyszeć jedno... -KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI KI!!!!!!
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 8:46 pm
MG

Mały majin wbiegł na szczyt tak szybko jak tylko potrafił. Jego oczom ukazał się sprawca całego światła. Serce różowego potworka na pewno uradowało się wielce. Ujrzał osobę, żywą istotę na bezludziu. Jak to mówią - na bezrybiu i rak ryba. Tajemniczy przybysz na pewno nie był standardowym jegomościem. Jego głowę zdobiła dziwna, punkowa fryzura, a odstające uszy, ozdobione były kolczykami. Stał, a w zasadzie lewitował kilka centymetrów nad podłożem, rozglądając się we wszystkich kierunkach. Pieprzony zakład... - burknął pod nosem, lecz chwilę później obrócił się, gdyż usłyszał donośny skowyt gumowego malca. Ze spokojem spojrzał na Ziraela i uśmiechnął się lekko.

Spoiler:


Idealnie!!! - powiedział. I w dodatku majin... co za szczęście... zyskałem mnóstwo czasu! - po czym wyciągnął swą rękę do przodu, a tuż nad nią pojawił się, najzwyklejszy w świecie, krawiecki metr. Iluzjonistyczna sztuczka była jednak jedynie początkiem niespodzianek. Nagle, dosłownie w ułamku sekundy, niski mężczyzna całkowicie znikł z pola widzenia majina. Nie trzeba go było jednak długo szukać. Malec usłyszał za swoimi plecami ciche pomrukiwanie. Sto dwadzieścia... iiii... trzy... niski... mhmmm... no cóż... - dziwny jegomość zdawał się mówić jakby sam do siebie, uważnie mierząc różowego stwora.
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 9:09 pm
Zirael w końcu wszedł na górę, i od razu dostał coś z grubej rury. Jakiś dziwny coś na tym pustkowiu, do tego żywy! Rzucił się prosto w stronę tej jakże dziwnej postaci, z zamiarem totalnego mordu i zniszczenia, ale osoba, najwyraźniej płci męskiej, co było dość powątpiewające patrząc na jego wygląd, najzwyczajniej w świecie... Zniknęła. Majin stanął jak wryty, mocno ryjąc stopami w podłoże. Zaczął machać głową na lewo i prawo, nie widząc nigdzie swojego nowego przeciwnika. Wtedy właśnie usłyszał coś za swoimi plecami, i to całkiem blisko. Natychmiast wykonał w dziwnego transwestytę swoim ogonem, celując w jego głowę, a zaraz po tym miał zamiar odwrócić się i wykonać dwa szybkie ciosy w twarz swojego nowego wroga. A dalej już z górki, szybkie podcięcie prawą nogą i uderzenie łokciem z góry, mające na celu wgniecenie przeciwnika w ziemię. Szybki odskok, strzał ki blastem, salto w tył dla efektu, parę "Ki Ki Ki Ki!!! Giń giń giń!" z podniecenia. Miał nadzieję że istota okaże się godnym przeciwnikiem, i wytrzyma trochę dłużej niż tamta wielka małpa. Kto by chciał walczyć znowu z tak słabym przeciwnikiem? Trzeba w końcu po każdej walce trochę podnosić poprzeczkę, inaczej jego rozwój kompletnie zatrzyma się w miejscu, a tego nie chciał, o nie nie. Musiał być potężny jak nigdy!
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 9:17 pm
MG

Jak można się było spodziewać, niezrównoważony psyhicznie majin, bez chwili zastanowienia zaczął wymierzać w swego oponenta kolejne razy. Trafiał, raz po raz. Raz trafił tlen i dwa razy argon, oraz azot. Krótko mówiąc - ciął powietrze jak oszalały. Sprytny shinjin o dziewczęcej urodzie bez problemu unikał każdego z uderzeń swego rywala. Czy mógłbyś się tak nie miotać? - zapytał, a Zirael poczuł jak w okół jego pasa zaciska się metr. Dobrze... szczupły... - powiedział do siebie, po czym po raz kolejny zniknął, tym razem pojawiając się w odległości około dziesięciu metrów od różowego malca. Ponownie wyciągnął przed siebie rękę, tym razem celując jednak w stronę obiektu swych pomiarów. PUFFFF - tuż przed Ziraelem pojawiła się najzwyklejsza w świecie waga. Czy byłbyś tak miły i wszedł na nią samodzielnie? Nie chcę ograniczać Twojej wolności. To wbrew etyce... - powiedział ironicznie, uśmiechając się pod nosem.
avatar
Gość
Gość

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 9:33 pm
Brzuch, prawy policzek, lewy policzek, lewa łydka, cios w bark, strzał ki blastem... Wszystko pięknie, tylko żaden z ciosów nie trafił, a Ki Blast odleciał gdzieś w kosmos. Nie spodziewał się że coś takiego może mieć miejsce, ale jego przeciwnik, o zgrozo, był od niego szybszy! O czymś takim nie miał nawet do tej pory koszmarów, a to działo się na jego oczach! Do tego ten coraz bardziej działał mu na nerwy, tworząc wokół niego jakieś dziwne przedmioty. Nie miał pojęcia o co chodziło, ale z jego głowy leciało coraz więcej pary. Jak on śmiał, tak bawić się z wielkim Ziraelem! Powinien grzecznie dać się okładać po swoim perfidnym kobiecym pysku! Niech po prostu stanie na chwilę, i... Nie, nie. Chciał wyzwanie, ma wyzwanie. Tak, nie ma to jak trochę równej rozgrywki...
-KI KI KI KI, STÓJ W MIEJSCU, STÓJ W MIEJSCU! KI KI KI! ZABIJE, ZABIJE, ZABIJE, ZABIJE!!!... -która dawała obu zawodnikom tyle samo spokojnej i przyjemnej rozgrywki. Majin wydłużył swoje ramiona, starając się złapać swojego wroga okrężnym atakiem, jednocześnie atakując go po środku swoim ogonkiem, aby odciąć mu drogę odwrotu. No nie może tak po prostu się poddać, nie może, nie może!
Antical
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 450

Re: Słodkie góry

on Sro Sty 23, 2019 9:47 pm
MG

Zirael był naprawdę rozwścieczony. Nawet nie pomyślał, żeby po prostu wejść na tę wagę, spełniając życzenie swego aktualnie największego wroga. Wydłużył swe kończyny, a także ogon i po raz kolejny próbował zaatakować. Ehh... będziemy musieli popracować nad Twoją ogładą... - shinjin westchnął tylko, wyciągając obie ręcę przed siebie. Gumowe dłonie trafiły na taflę szkła. Dziwne... nie przebiły jej. Co więcej, zarówno dolna, jak i górna krawędź tafli w niesamowitym tempie wystrzeliły przed siebie, rozciągając się i tworząc tym samym bliźniaczo podobne szyby. Ułamek sekundy później dołączyły do nich również boczke krawędzie, a po chwili w okół Ziraela znajdował się piękny, szklany sześcian o wymiarach 2x2m. Będę musiał odliczyć ciężar Twojego nowego mieszkania... widzisz co narobiłeś? - powiedział Bóg, jednym ruchem ręki przesuwając sześcian na wagę. PUFFFF - w dłoni przybysza momentalnie pojawił się notatnik. Sto dwadzieścia... mmhmmm... mhmmm... - mruczał, zapisując wszystkie, wykonane dotąd, pomiary. Ta szyba jest zbrojona siatką z katchinu. Nic nie jest w stanie jej zbić, więc nawet nie próbuj... - powiedział uśmiechając się szeroko. Noo... to by było chyba na tyle... - dodał, przykładając swą dłoń do jednej ze ścian sześcianu. Majin poczuł jak jego żołądek podskakuje jak gdyby znajdował się na rollercosterze, po czym cukierowy obraz zniknął, zmieniając się na coś, czego różowy stwór nie widział nigdy wcześniej.


_____________________
z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t192-kanion-potepionych
Widzisz to, co prezentuje sobą opis lokacji, oraz, oprócz swojego nowego przyjaciela, drugiego mężczyznę. Jego głowa okryta jest kapturem. Najprawdopodobniej chce ukryć swoją tożsamość.
Sponsored content

Re: Słodkie góry

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach