Południowy cukrowy las

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Południowy cukrowy las

Pisanie by Admin Junior on Nie Sie 06, 2017 12:49 am

First topic message reminder :

Nie trzeba daleko szukać chciwości, zawziętości, gniewu, bezwzględności, kłamstw Laptora. południowa strona planety reprezentuje sobą nieciekawą lokację jaką jest ten las. Suche, wyschnięte i niezwykle gorzkie słodycze znajdują się w tej części planety. Całość jest szara lub ciemno-brązowa. Ze zgniłych wód wyrastają "grzyby", które co jakiś czas wypluwają ciemną substancję, która nieciekawie pachnie a smakuje jeszcze gorzej...
avatar

Admin Junior
No.1 Beerus' Fanboy

Liczba postów : 78

Powrót do góry Go down


Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Laptor on Wto Kwi 17, 2018 8:39 pm

Leciał sobie dość żwawo w kierunku cukrowego lasu. Wyczuwał tam jakąś nieznaną mu energię, co do której kompletnie nie był pewny. Dziwne uczucie kierowało jego poczynaniami.
*Ori ni kateru no wa, ore dake da* - przemknęło mu przez myśl, kompletnie bez powodu... Ale nie zatrzymał się przy tej myśli, dalej ćwiczył refleks, szybkość i wytrzymałość przed swoimi kulami energetycznymi, bo jeśli wytrzyma swoje, to wytrzyma każdą inną technikę. Był dość pewny siebie, jeszcze nie przegrał walki. Pojedynek wygrał nawet z lekko silniejszym Generałem niebieskich kosmitów, myślących, że wyssają jego energię... Był pewny siebie, ale nie głupi, nadal pozostawał czujny, jednakże walka nie sprawiała mu większej frajdy, nie szukał na siłę powodów, by trzeba było użyć pełnych możliwości, był obojętny.
Z daleka dostrzegł południową część cukrowego lasu, wyczuł Anticala, wyczuł saiyan, których sprowadził na planetę, ale i inną, nieznaną mu energię. Zatrzymał się w odległości 50 metrów nad całym zgromadzeniem, założył rękę na rękę, obrócił się brzuchem do nieba a głowę wygiął w dół, i w takiej, wygodnej, pozycji obserwował wszystko z góry.

koniec treningu statystyk

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1390

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Maya on Sro Kwi 18, 2018 10:48 pm

"Dzięki bratku. Przy okazji. Zapomniałam się przedstawić.. Maya. A ty?" Biuściasta Sayianka spytała chłopaka który obiecał przypilnować ją podczas snu. Sama miała wątpliwości, czy Tsufulanin nie wykorzysta pierwszej lepszej okazji do skrytobójstwa. Postanowiła więc przyjąć jego ofertę. Sama była ciekawa czy jest tu jakiś warsztat. Przydało by się zrobić nowe maści, bo na dłuższą metę tak nie pociągnie. Miała jednak z tyłu głowy dziwne uczucie, jak by ktoś ich obserwował..

Na naszym forum minimalna ilość linijek postu to 10. Stosuj się proszę, i popraw post Smile / Laptor
avatar

Maya

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Antical on Sob Kwi 28, 2018 12:23 pm

Antical ze spokojem obserwował sytuację z dziewczyną. Nie dawał po sobie znać, że jakkolwiek zainteresowała go obecność świeżej krwi. Hmm... przynajmniej będzie co ruchać... - zignorował również fakt, że jeden z jego żołnierzy na chwilę przestał trenować... na razie... w tej armii choćby najmniejszy przejaw niesubordynacji musiał być ukarany. Bez odpowiednich kar, wojownicy nigdy nie nauczą się odpowiedniego respektu. Kiedy tylko nieposłuszny śmieć powrócił do swojego partnera, zielonooki morderca w ułamku sekundy pojawił się przed nim. Dla saiyanina wyglądało to tak jak gdyby złotowłosy młodzieniec teleportował się w to miejsce. Czy pozwoliłem przerwać Ci trening psie? - zapytał chłodno, jednak nie czekał na odpowiedź. W nagrodę zawalczysz ze mną... - dodał, po czym ruszył przed siebie i wymierzył pobratymcowi potężne uderzenie prosto w wątrobę. Hamował jednak swą siłę. Nie chciał zabijać kolejnego żołnierza... wielu ich nie zostało...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 323

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 29, 2018 7:37 pm

MG

Antical obudził się z zimowego snu. Jego interwencja była niespodziewana, głównie przez to, że wcześniej miał wszystko gdzieś. Czyżby miał jakieś problemy i zawieszał się, wchodząc mentalnie do swojego własnego świata, gdzie był królem nowej Vegety?
Saiyanin niosący pomoc Mayi został powalony na kolana ciosem w wątrobę. Trzymając się za brzuch, upadł na ziemię, zatapiając twarz w glebie. Nie mógł wydusić z siebie nic więcej, niż żałosne jęki, które potwierdzały jego ogromny ból.
Tsufulianin uniósł brew ku górze, nie odzywając się słowem. Lepiej dla niego było, by się teraz nie wtrącać, zwłaszcza, że wcześniej zwyzywał rasę Saiyan.
Wszystkiemu przyglądał się z góry Laptor, władca tej słodkiej planety, zapewne ciesząc się przedstawieniem, jakie wykonywane było przez jego podwładnych.
Oczy powalonego Saiyanina były całe białe, a zaraz jego powieki się zamknęły. Przestał się ruszać. Umarł, czy stracił przytomność?
Nastała krępująca cisza.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1275

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Laptor on Pon Kwi 30, 2018 12:48 pm

Cicho westchnął w powietrzu widząc to, że część saiyan, które zostały poświęcone Anticalowi, nie żyje, tymczasem kolejny saiyanin dostawał krótko mówiąc wpierdol. Majin wystawił jedynie swą dłoń w kierunku powalonego młodzieńca, który tak paskudnie znosił ból od jakiegoś randomowego uderzenia w wątrobę. Przed dłonią pojawił się portal, którego koniec pojawił się tuż przy gardle saiyanina. Dłoń Laptora ścisnęła jego gardło i wciągnęła go do środka. Gdy mężczyzna wyszedł portalem, utworzonym przy majinie, Laptor drugą ręką złapał go w okolicy biodra i nadal trzymając jego gardło, rozdzielił jego ciało na pół, przy użyciu czystej siły. Energia Laptora na sekundę wzrosła do jego maksymalnego poziomu, po czym znowu wróciła na 8.000 jednostek. Gdy oba kawałki były już na ziemi, powoli zaczął tracić wysokość, zawieszając teraz swój wzrok na Tsufulianinie.
- Osobiście skrócę życie każdego, kto zlekceważy treningi, i kto okaże się niewystarczająco dobry. - Powiedział odchylając lekko głowę w stronę pozostałych saiyan.
- Mam nadzieję, że wyraziłem się dość jasno? - Zapytał czekając na odpowiedź. Jeżeli nie otrzymał jej w ciągu 4 sekund, natychmiast znalazł się przy grupie i chwycił pierwszego lepszego za gardło, mając nadzieję, że to doda "odwagi" pozostałym.
- Co tu robisz Tsufulianinie? - Zapytał patrząc na tsufula. Pamiętał przecież, że Antical miał trenować saiyanów, a nie tsufulian, którymi na pewno zajął się Bronco.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1390

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Maya on Czw Maj 03, 2018 7:25 pm

Maya odchodząc z placu treningowego, spokojnym krokiem, usłyszała uderzenie w brzuch.. Był to Totoma.. Chłop który chciał jej pomóc.. Gdy jednak zobaczyła, że Laptor, dosłownie rozerwał go na pół, stanęła zamurowana.. Jej oczy pokazywały gniew z przerażeniem... Po paru minutach, przerodziły się w gniew.. Czysty, nie poskromiony gniew... Saiyajiinka załadowała dwie kule ki w obu rękach, i wycelowała w Laptora i Anticala... Kule raz to zanikały, raz to rosły aż w końcu odpuściła... "Zemsta będzie słodka.... Ale odłożona w czasie, będzie niczym wino... " Skwitowała tym zdaniem całe to zajście.. Zasugerowała, że się zemści za zabijanie kogokolwiek z jej rasy.. Nie rozumiała, czemu ktokolwiek z Majinem lub tymi brutalami przyjaźnił się ktoś z sfer królewskich.. Dopuściła się myśli, że to mogła by być opłacona jaczejka, która dostała się do Elit, rozpracowując Sayian... Te myśli nie dawały jej spokoju. Maya machnęła ręką i znów można było usłyszeć w jej głosie co najmniej zniesmaczenie całą sprawą.. "Potem się wami zajmę.." Maya nie była w humorze i to było widać. Po drodze, Maya natrafiła na zwłoki pewnego wojownika, koło jeziorka, niedaleko lasu, w którym się znajdowała. Przeszulała je i znalazła jeden granad dymny.. W głowie kobiety, zaczął rysować się plan, który nie mógł nie wypalić. Dziewczyna zabrała się do realizacji i postanowiła wrócić tam, lecąc w kierunku areny i grupy wojowników. Pewny siebie uśmieszek zaczął się rysować na oczach Mayi.. Głód przeszedł jej trochę, a raczej nie myślała o nim.. Myślała o gniewie.. Czystym gniewie, który z chęcią wyładuje na treningu.. Maya pojawiła się na polu treningowym, i rzuciła gniewnym lecz pewnym siebie tonem prostą propozycję. "No dobra, brutale.. Kto chętny żebym mu obiła mordę~!? Wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one.. " Drugą część wypowiedzi, raczej powiedziała szeptem, by nie usłyszeli.. Zachęcić do treningu zachęciła... Pytanie kogo...
avatar

Maya

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Antical on Sob Maj 05, 2018 6:09 pm

Kiedy tylko zobaczył, że nowo przybyła wyciągnęła swą dłoń w jego stronę, z pełną prędkością podleciał do niej i z całej siły chwycił jej gardło. Popierdoliło Cię, głupia kurwo? - zapytał, a w jego oczach zauważyć się dało błysk nienawiści. Nie było to zwykłe spojrzenie. Wyglądał jak psychopata czekający na zadanie śmierci swojej ofierze. Na jego twarzy zamalował się delikatny uśmiech. Możesz dolączyć do mojej armii, albo zdechnąć suko - rzekł, a jego dłoń jeszcze mocniej ścisnęła się na grdyce saiyanki - Zaatakuj mnie ze swoją pełną mocą - dodał, puszczając krtań dziewczyny. Tylko traf... - zaśmiał się, w locie wykonując koła dookoła ogoniastej dziwki. Całość trwała kilka sekund. W pewnym momencie wzbił się w powietrze i stanął naprzeciw Laptora. Dlaczego mordujesz żołnierzy? Twoja armia jest coraz mniejsza. Jednego musiałem już zabić za nieposłuszeństwo... Poczekał na odpowiedź szarego potwora. Wypierdalaj stąd... - pomyślał. Nie podobało mu się, że gumowe stworzenie wpycha się w coś za co to On miał być odpowiedzialny. Zastanawiał się również jakim cudem młoda małpiatka znalazła się na planecie należącej do tego - którego wkrótce zabije. Póki co jednak postanowił o to nie pytać. Uznał, że odpowiedź nie powinna być mu udzielona w miejscu w którym Laptor może ją usłyszeć...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 323

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Maya on Nie Maj 06, 2018 6:04 am

"Może i jestem głupia.... Ale nie aż tak, by walczyć bez przygotowania i planu..." Maya powiedziała z lekką dozą pewności siebie, ukrywając strach. Mimo to, jej ogon zdradzał, że się trochę boi.. Kilka sekund potrzebowała, by odzyskać oddech. "Z przeciętnym Poziomem Mocy? Mogę dołączyć, a na wyzwanie, odpowiem później. " Maya wspomniała gdy, Antical podniósł się w górę i gadał z Laptorem... I wtedy właśnie coś sobie przypomniała. Humanoid o gumowatym kolorze skóry, ma otrzymać te dane, gdyby jakimś cudem prawie cała rasa Sayian, zginęła.. Wspomnienie z King Vegetą, dało przypomniało jej o przesyłce... Zostawiła ją na statku.. "Niech mnie kule biją.. Zaraz wracam.. " Powiedziała tak by każdy to usłyszał. Odleciaa w kierunku statku, i zabrała stamtąd pudełko. Duże, z setką datapadów, audiologów i videologów. Bitwy, historia... wszystko. Przyleciała z tym pudłem do Laptora, i wspomniała... "Przesyłka specjalna... I nie żartuję. Miałam panu to przekazać.. " Wspomniała, uśmiechając się i wysunęła trochę w kierunku Laptora, wspomniane pudełko.
avatar

Maya

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Haricotto on Czw Maj 10, 2018 11:38 am

MG

Nagłe pojawienie się Laptora zaskoczyło wszystko. Jeszcze większym zaskoczeniem była niespodziewana śmierć Saiyanina, który wcześniej chciał pomóc Mayi. Oczywiście, jego żywot skrócony został przez samego Majina. Traktował ich jak swoją własność, więc idąc tropem jego myślenia, mógł z nimi zrobić co tylko mu się podobało.
Tsufulian sparaliżowany strachem, zdołał tylko wydukać kilka słów o tym, że pomylił grupy, czy coś w ten deseń. Ciężko było zrozumieć jego słowa. Najpierw waleczny, a teraz przestraszony.
Maya uniosła dłonie do góry, celując Ki Blastami w stronę Anticala i Laptora. Postanowiła się zemścić, czując w sobie ogromny żal. Niemniej jednak, zanim zdołała logicznie pomyśleć i opuścić dłonie, na jej gardle zacisnęła się pięść złotowłosego Anticala. Super Saiyanin nigdy nie przebierał w środkach. Różnica między ich poziomami mocy była ogromna, nie wspominając już o tym, że jedno z nich posiadało "legendarną" moc.
Po krótkiej wymianie słów o dołączeniu do załogi Anticala, dziewczyna została wypuszczona. Łapczywie łapała powietrze w usta. Antical zaś, stanął twarzą w twarz z Laptorem.

Malutki Majin, który wcześniej przeszkodził w treningach ciągle siedział w ukryciu. Laptor z pewnością o nim wiedział, czując jego energię Ki, ale z jakiegoś powodu postanowił go zignorować.
_____
Maya, nie możesz sobie od tak przechodzić z "jednego tematu do drugiego" (w jednym temacie!), kiedy wciąż akcja trwa.
Kolejkę rozpoczyna Laptor.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1275

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Laptor on Czw Maj 10, 2018 2:45 pm

Laptor uśmiechnął się tylko, gdy saiyanka odważnie wycelowała w jego kierunku, i w kierunku Anticala pocisk energetyczny. Czuł zbierającą się energię w jej dłoniach, ledwo, ale czuł. Jego uśmiech spowodowany był rozbawieniem na myśl, że taki karaluch w ogóle pomyślał o zaatakowaniu chociażby jego. Czuł moc Mayi, i to go rozbawiło.
- Nie martw się Saiyaninie. Robactwo musi zostać wytępione. Nie potrzebuje armii słabeuszy. Po twoich przygotowaniach od razu wyruszamy na planetę Ziemia. - Odezwał się w kierunku Anticala, odpowiadając tym samym na jego pytanie o mordowaniu armii. W gruncie rzeczy Laptor w ogóle nie przejmował się stanem liczebnym swojej armii, Antical wiedział by o tym, gdyby posiadał wiedzę o tym, że Laptor 50% swoich ludzi zabił już na samym początku zbierania armii, a było to około 25 osób. Uważał, że nie ma sensu marnować czasu na liczebność armii, którą trudno byłoby utrzymać, mając jednego generała armii, bez oficerów, których chciał wyłapać z tu obecnych. Stawiał tymczasowo na jakość, a gdy któryś z obecnych żołnierzy nabierze doświadczenia i zaufania Majina, wtedy Laptor będzie wiedział, że można mu ufać i powierzyć pilnowanie wojsk. Jedno z Ziemskich życzeń pomoże zebrać armię i stworzyć odpowiedni system do jej trzymania w ryzach. Musiał tylko szybko znaleźć się na tej planecie, a bez przygotowania wojska, było to bezsensu.
Po rozmyśleniach swoją głowę skierował w kierunku chowającego się majina, udając niewielkie zainteresowanie tą osobą. Z pełną prędkością znalazł się tuż za tą osobą (której wzrok pewnie skierowany był na polanę, na której odbywało się szkolenie).
- Kim jesteś? - Zapytał.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1390

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Antical on Czw Maj 10, 2018 8:08 pm

Masz rację... - powiedział saiyanin, kłaniając się lekko. Ukłon wyglądał jak prawdziwy, jednak dusza saiyanina przepełniona była nienawiścią. Nie odczuwał w stosunku do gumowej istoty ani krzty pozytywnych uczuć. Musiał jednak grać... gdyby teraz zginął, zniknąłby na zawsze. Jak najprędzej wracam do trenowania tego ścierwa. - dodał. Nie wiedział, że Laptor wyczuł energię małego majina. Ten miał być martwy, jednak jakimś cudem przeżył. Gdyby tylko zielonooki o tym wiedział dobiłby go natychmiast. Obrócił się w stronę saiyanki i wykorzystując pełne pokłady swej prędkości praktycznie pojawił się za jej plecami. Na co czekasz dziwko? Natychmiast rozpoczynaj trening... - rzekł cicho, praktycznie przykładając swe usta do jej ucha. Zanim ta zdążyła choćby pomyśleć o odpowiedzi, wzbił się w powietrze, złapał dziewczynę za włosy, po czym, ciągnąc jej twarzą po ziemi, podleciał do żołnierza, którego partnera chwilę temu uśmiercił. To Twój sparingpartner... - rzekł do saiyanki, kładąc swoją stopę na jej głowie. ZROZUMIAŁAŚ KURWO!? - krzyknął, po czym turlając głowę kobiety, niczym piłkę obrócił jej twarz w taki sposób, aby ta mogła ujrzeć jego oczy. Te nie wyrażały żadnych uczuć. Zimne, bezwzględne spojrzenie czekało na odpowiedź. Odpowiedz inaczej niż twierdząco, a zdeptam Ci czaszke... - pomyślał i nawet nie spoglądając na jednego se swych poddanych powiedział. - Nie obij jej za bardzo, po treningu mam zamiar wyruchać tę szmate... JEŚLI BĘDZIECIE PORZĄDNIE TRENOWAĆ WAM RÓWNIEŻ POZWOLĘ ZAMOCZYĆ KUTASY W NASZEJ NOWEJ KOLEŻANCE!!!! - zdanie zakończył głośnym krzykiem. Chciał zmotywować żołnierzy do treningu. Nie potrzebował partnerki. Jeśli korzystnie wpłynąć miało to na morale wojowników, każdemu chętnemu pozwoli spółkować z małpiatką.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 323

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Maya on Czw Maj 10, 2018 9:24 pm

OOC: Muzyka jest dla podkręcenia klimatu..

Rage:
Scena a'la BDSM:


Tortury przeprowadzone przesz Sayiana, raczej nie sprawiały Mayi przyjemności.. Wręcz przeciwnie, pokazywały czysty gniew..  "Na chuja ja tu przyleciałam.. Coś czuła, że to miejsce nie będzie przyjemne..." Dla Mayi było to oczywiste, że facet raczej nie jest jak King Vegeta.. Tylko grający takiego typa... On taki jest. Gdy tylko Antical, podniósł swoją wg niej -durną nogę - z jej twarzy, i wstała sama, słysząc co mieliby zamiar jej zrobić, postanowiła grać.. Sparing partner był - jak zakładała - słaby.. Ale jednak silniejszy od niej. Musiała mieć plan.. Nie musiałbyć obity.. Musiała tylko go potraktować jak śmiecia.. Niczym pani, posiadająca niewolnika. "Dobra... EJ~! NIE JESTEM LADACZNICĄ, JASNE!? I ZA CHWILĘ SIĘ TEGO NAUCZYCIE... SURWYSYNY~! DORA ORAORAORAORAORAORAORAORAORAORA~!" Maya od razu ruszyła z impetem w wskazanego sparingpartnera i zaczęła nawalać w niego pięściami z dość przyzwoitą jak na słabego wojownika prędkością.. 50 ciosów na minutę.. Czasami wyrabiała 75.. .. Gdy wybiła wojownika, zaczęła nawalać w niego kulami ki, tyle ile zdoła. Znowu rush, z wykożystaniem latania wcześniej wywalając słabeusza w powietrze na 400 metrów, po czym kręcąc "ósemki" wokół niego tak, by przelatywać mniej więcej w środku. Oczywiście z taką prędkością na jaką może sobie obecnie pozwolić, czyli 100km/h. Standardiwa prędkość.. Maya wyprowadziła w pewnym momencie kopniaka w plecy, by ten spadł na ziemię... To był idealny moment.. Małpiatka odbezpieczyła granat dymny z dość... rażącą oczy substancją, i sparaliżowała przeciwnika.. Sama zaczęła przeprowadzać atak kulami ki, jak szalona. Gniew było czuć od niej na kilometr... " TERAZ WIESZ, JAK SMAKUJE KOBIECY GNIEW~! AAAAAAAAA~! ŻRYJ TO~! I TO~! I TO~! ŻRYJ TO KURWO~! ZDYCHAJ MATKOJEBCO~! GIŃ KURWA, GIŃ~! HAHAHAHAHAHAHAHA~!" Maya postanowiła grać wariatkę, której nie warto wkurwiać. To powinno zadziałać, w środowisku wariatów. Gdy dym upadł i skończyła nawalać w przeciwnika, Maya wylądowała obok niego.. Gdy ten chciał wstać, ta wystrzeiła Ki Blast w jego jaja, rozrywając je. Kobita sama nadepnęła na jego czaszkę, leciutko ją przyciskając, jednak tak by bolało.. "NO I CO ŚMIECIU~!? TERAZ CO~!? DRZYJ SŁABEUSZU~! TWOJE MIEJSCE JEST POD MOIM BUTEM~!" Maya wyprowadziła kopniaka prosto w jego podbródek, wypychając go na jakieś 200 metrów. Podlatując do niego, ta przycisnęła go do ziemi przez brzuch, i wystawiła jednego z jej buta... "Liż mojego buta, szmato.. NO LIŻ~!" To może i wyglądało niczym scena z porno BD/SM, jednak musiała dać im jakąś nauczkę..  "Robak.. Z gówna.." Maya znów kopnęła sparingpartnera, tym razem w policzek, by poleciał na 200 metrów... "NO.. NIECH BĘDZIE WAM PRZYKŁADEM, ŻE MNIE SIĘ NIE WKURWIA~!"
avatar

Maya

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 14, 2018 8:57 pm

MG

Maya ruszyła z impetem na przeciwnika. Ten jedynie stanął pewniej na ziemi, unosząc jedną rękę ku górze. Odpowiadała ona za blokowanie ciosów dziewczyny. Saiyanin, bo było ich tu wiecej, poza jednym zabłąkanym Tsufulianinem, parował jej ataki. Pięści dziewczyny uderzały w jego przedramię lub były zbijane przez jego pięść.
Kosmiczny wojownik tańczył tak, jak mu zagrała dziewczyna, oczywiście parując wszystkie ciosy, ale wciąż dając się spychać do tyłu. Laptor nie wybierał byle kogo, mimo że sam znajdował się lata świetlne dalej niż ktokolwiek w jego armii. Saiyanie byli dobrani z większą szczegółowością, głównie ze względu na ich umiejętność transformacji w mgnieniu oka. Poza tym, Zenkai to nie w kich dmuchał.

Spoiler:


Tymczasem...
Wykryty Majin, który do tej pory chował się przed oczami zebranych osób, stanął twarzą w twarz z Laptorem. Sięgał mu zaledwie do kolan. Jeden Majin patrzył do góry, drugi zaś w dół. Mały gumowy stworek widząc starszego kolegę uśmiechnął się szeroko. Wyglądał na szczęśliwego. Rzucił się w stronę Laptora i przytulił się mocno do jego prawej nogi.
- Taaaataaaa~! - powiedział głośno i przeciągle.

Spoiler:


Maya w tym czasie toczyła pojedynek z Saiyańskim wojownikiem. Antical przyglądał się całej potyczce uważnie. Wszystkie ruchy widział doskonale, jakby w spowolnionym tempie. Ich szybkość nie dorownywała szybkości Super Saiyanina.
Okrzyki dziewczyny były bojowe i nawet dzialały podprogowo na przeciwnika, jednakże ten był po prostu silniejszy od niej.
- Wariatka. - powiedział cicho, odbijając się w powietrzu od jej klatki piersiowej i robiąc kilka salt do tyłu. Wylądował na ziemi. Zerknął kątem oka na Anticala, po czym znów spojrzał na Mayę.
- Poza tym sparingiem, nie chcę mieć z nią nic wspólnego. - powiedział spokojnie, czekając na kolejny jej atak. Jego dłoń i przedramię było czerwone i posiniaczone. Jednak coś udało się jej osiągnąć. Niestety, z obecnym poziomem mocy nie mogła liczyć na przewagę. Nawet jej sztuka z gazem pieprzowym (który schowany miała od początku - tamte opisy jego zdobycia nie są brane pod uwagę), pojawiającym się znikąd, nie została wprowadzona w życie. Nie była wystarczająco szybka, by go użyć. Wciąż mógł zostać wykorzystany.
_____
Bez kolejki - kto pierwszy ten lepszy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1275

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Maya on Wto Maj 15, 2018 12:02 am

DO Laptora i Harricotto:
Edytowane według twoich rad, Laptorze.

Avatar: Wiem, że avatar nie jest związany z sagą DB, ale planuję w ten sposób zmienić potem image Mayi..
Maya, widząc reakcję Sayajina, na jej grę psychologiczną, uśmiechnęła się i w myślach wręcz skakała z radości. Skoro nie dało się rady użyć granatu pieprzowego, to postanowiła kontynuować natarcie. Wykonała kolejną szarżę, ale na 2 metry przed Sayajinem, wyskoczyła do góry, zrobiła salto i nad nim, odbezpieczyła granat, i rzuciła mu prosto pod nogi, uwalniając gaz pieprzowy, który dla humanoidalnych istot((sayanie to humanoidy)), były groźne, gdyż potrafiły oślepić. Sekundę przed detonacją, ta wzbiła się wyżej, unikając obszaru działania granatu. Ten, oślepił Sayajina. Maya zaczęła znowu ostrzał wojownika, z swoich Ki Blastów, bardziej skoncentrowane, mimo to dalej wyglądające jak bombardowanie z powietrza. “Znajomość ze mną, kończy się jedynie śmiercią~! Giń~! Giń kurwa~!”
   Ostrzał niczym z artylerii krążownika gwiezdnego Powinien być na tyle skuteczny, przeciwnik pod naporem pocisków lekko stracił koordynację. Maya , jeśli jej się udało a wojownik w założeniach, ledwo zaczął stawać na nogach, znowu wykonała szarżę, powtarzając ten sam ruch co wtedy. “DORA DORADORADORADORADORA~!” Dziewczyna jakby dzięki sparngowi, lekko przybrała na prędkości ciosów, bo z wcześniejszych, to teraz może wykonać równe 100 ciosów na minutę. Dodajmy do tego, że Maya celuje w oczy Sayajina, krocze, serce, żebra i plecy.


Ostatnio zmieniony przez Maya dnia Sro Maj 16, 2018 6:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar

Maya

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Antical on Wto Maj 15, 2018 9:40 am

Z zażenowaniem oglądał walkę saiyanki z jego żołnierzem. Żałosne... jak można być tak słabym... - pomyślał. Kiedy odwrócił swą głowę ujrzał jednak coś co niezwykle go zaniepokoiło. Laptor rozmawiał z małym majinem, który powinien był nie żyć. Nie dobrze... jeśli powie mu co się wydarzyło, mogę mieć problemy... - uznał, jednak nie miał zamiaru zbyt długo rozmyślać nad tym zagadnieniem. Wierzył w swe zdolności manipulacyjne. Zresztą, już wcześniej przygotował odpowiednią wymówkę. Póki co wzbił się w powietrze. Saiyanie walczyli między sobą. Zewsząd słyszeć się dało odgłosy ciosów trafiających w zbroje, czy też szczęki poszczególnych wojowników. Zielonooki zaczynał być znudzony obserwowaniem żołnierzy. Nie chodziło o to, że walczą. Lubił oglądać walki innych, jednak te zdecydowanie odbiegały poziomem od tego co on sam potrafił...

Wpadł na pewien pomysł. Uśmiechnął się lekko, a w jego dłoni błysnęła energia. Może to ich trochę rozrusza... - pomyślał, uśmiechając się lekko. Ki delikatnie zawirowała i już po chwili uformowała się w power balla. Baw się dobrze... - pomyślał Antical, spoglądając na samotnego tsufulianina. Wiedział, że ten nie przemieni się w ogromną małpę. Nagle młodzieniec szarpnął swą ręką, a jasna kula energii pofrunęła w kierunku nieba, tworząc tym samym sztuczny księżyc.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 323

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Laptor on Wto Maj 15, 2018 3:46 pm

DO MAYI (porady):
MAYA, po pierwsze, nie masz prawa oceniać czy był ledwo stojący na nogach czy nie, nie masz prawa oceniać, czy to co robisz się udało czy nie, nie masz prawa wymyślać sobie jakichś przedmiotów zdobytych bez udziału MISTRZA GRY. Nie masz prawa skakać między lokacjami bez zgody MG. Nie masz prawa pisać w czasie dokonanym walki np.: "Po uderzeniu przeciwnika,  ten upadł, a wtedy Maya...", albo "Gdy Maya zbiła gardę przeciwnika to...". Możesz jedynie napisać, np.: "Maya próbowała przewrócić przeciwnika w sposób..."; "Maya próbowała zbić gardę przeciwnika mocnym uderzeniem" i tak dalej.

Co więcej, twoja ENERGIA określa ilość KI. Każda technika kosztuje X Ki. Użyłaś mnóstwa pocisków energii, napisałaś "zaczęła nawalać w niego kulami ki", "Ostrzał niczym z artylerii krążownika gwiezdnego" - W tym przypadku pozbyłaś się całej energii i padasz nieprzytomna (jeden pocisk = 20 ki).

Na przykładzie poprawię ci zdanie "Ostrzał niczym z artylerii krążownika gwiezdnego był na tyle skutecznie przeprowadzony, że Maya widząc wojownika ledwo stojącego na nogach". Poprawnie powinno brzmieć:
"Ostrzał niczym z artylerii krążownika gwiezdnego POWINIEN BYĆ NA TYLE SKUTECZNY, ŻE JEŚLI przeciwnik pod naporem pocisków lekko traci koordynację to...

Laptor nie przejmował się bardzo niskim poziomem prowadzonej walki, gdzieś trochę dalej od niej. Nie zwracał na nie kompletnie uwagi. Nie obserwował jej swoim instynktem. Nie myślał o niej. To co liczyło się na tę chwilę, to fakt, iż Laptor został nazwany... ojcem? Laira chyba wspomniała by mu o tym wydarzeniu? Zresztą... miała do tego dość sporo okazji, a z pewnością i on by zauważył, że Laira ma dziecko... Odsunął małe coś nogą.
- Nie jestem twoim ojcem majinie. Co tu robisz? - zapytał z założonymi rękoma na piersi. Teraz zauważył jasne światło bijące na polu walki, wiedział, że będzie miał za chwilę armię szalejących Oozaru, a za zniszczenia lasu odpowie Antical. Klon Laptora zmierzał właśnie na polanę, na której znajduje się oryginał. Tego chciał Laptor. Miał nadzieję, na jakiś dobry raport o stanie gotowości armii, o statkach, o inżynierach, których sam poniekąd stworzył, każąc uczyć się budowy statków.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1390

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Haricotto on Czw Maj 17, 2018 8:30 pm

MG

Na słowa zaprzeczające o ojcostwie, mały Majin spuścił głowę i posmutniał. Dopiero po chwili się odezwał, wcześniej wciągając nosem gluty, które z niego wypłynęły.
- Guu latował las! - powiedział głośno, po czym pokazał ręką w stronę Anticala.
- Tamten bzydal kazał go zniscyć! Wyzywał od ścielw i chciał zabić Guu! - gestykulował podczas energicznej wymowy.

Sztuczny księżyc rozbłysł na niebie i Saiyanie przemienili się w małpy. Nie walczyli ze sobą, a zamiast tego, niszczyli bezmyślnie wszystko dookoła, strzelając z pysków promieniami i kulami energii, które dewastowały jeszcze bardziej to miejsce. W jednej chwili poletko po lesie zamieniło się w sferę wojny, a wybuchy i ryki zagłuszały wszystkie inne dźwięki.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1275

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Laptor on Pią Maj 18, 2018 10:00 am

Laptor słysząc beznadziejną wymowę małego gnojka, w duszy uśmiechnął się, aby po cichu i w pełnym ukryciu wyśmiać małego majina, jednakże nie potrafiłby zrobić tego publicznie, nie leżało to w jego naturze, w naturze, która kazała mu opiekować się każdym majinem spotkanym w którymkolwiek miejscu. Miał to zakodowane głęboko we krwi, więc gdy tylko maluch poskarżył się, że jakiś saiyanin kazał go zniszczyć i wyzywał go, energia Laptora natychmiastowo osiągnęła maksymalną ilość, jaką na ten moment szary mógł z siebie wykrzesać, a jego wyczuwanie energii skupiło się jedynie na postaci Anticala. Czy Saiyanin w ogóle słyszał Guu? Z tamtej odległości? Czy nie był zbyt zajęty tworzeniem kuli energii, a jeśli nie, to czy może spodziewać się tego co za chwilę nastąpi?*
     Oozaru dewastowały twórczość Laptora, wiedział czym są Oozaru i w jaki sposób się pojawiają. Z miejsca z którego stał, do Anticala mogło dzielić go mniej więcej 35-45 metrów? Wyrwał ze swojego miejsca położenia najszybciej, i najmocniej jak potrafił. Miejsce gdzie stał, powinno być mocno zniszczone, nie mówiąc już o Guu, który na pewno odleciał trochę przez aktywację takiej ilości energii. W momencie, gdy startował w kierunku Super Saiyanina, szybkim ruchem ręką wystrzelił pocisk energetyczny, który miał zniszczyć jasną kulę energii imitującą księżyc. Nie wiedział o tej technice, ale nie był tak głupi, by nie zauważyć, że Oozaru pojawiły się chwilę po wystrzeleniu tej kuli w niebo. Nie wiedział też dokładnie jaką prędkością dysponuje Super Saiyanin, ale jego ogólny poziom energii wskazywał na to, że mógł mieć co najwyżej 1/4 tego co Laptor... Był jednak pewny, że nie był w stanie dostrzec przemieszczeń majina, wnioskując po tym, jak przemieścił się za Guu**. Laptor nie leciał wprost na Anticala, celował lekko obok niego, tak, że zatrzymał się niecałe pół metra za nim, kilkanaście centymetrów mijając jego prawy bark. Nie odwracając się, sprzedaje Anticalowi kopnięcie w plecy, a gdy ten odlatuje od impetu uderzenia, odwraca lekko głowę i Szary tworzy portal tuż przed swoją pięścią oraz drugi tuż przed Anticalem, z którego to portalu wylatuje pięść i wbija się w nadlatującego Anticala. Jeżeli uderzenie nie jest dość wystarczająco mocne, i Saiyanin zatrzymuje się po nieznacznym przeleceniu odległości (czyli odzyskuje kontrolę lotu), to Laptor tworzy portal wcześniej, tak czy siak w takim miejscu, by uderzyć Anticala drugi raz.*** Warto tutaj dodać, że Laptor nie zamierzał zabijać swojego przeciwnika od razu, nie od dwóch uderzeń, dlatego można przyjąć, że jego ciosy były mniej więcej tak skalibrowane, że powinny zostawić saiyaninowi 40-50% HP.


________________________________
* Prosiłbym Hariego o napisanie, czy Antical mógł słyszeć rozmowę Guu, czy nie.

** Prosiłbym o napisanie, czy Antical dostrzeże pełną prędkość Laptora, który zmierza w kierunku Anticala.

*** Prosiłbym o napisanie, czy Antical przelatuje nieznaczną odległość, bo siła Laptora była za słaba na saiyanina, by go dość ogłuszyć i by wystrzelić go na dużą odległość, czy też nie.

**** Pisałem o klonie, który tutaj zmierza, proszę o info, czy dotarł już czy nie xd

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1390

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Antical on Pią Maj 18, 2018 10:32 am

Kiedy zorientował się, że przemienieni saiyanie zaprzestali treningu zdenerwował się. Pierdolone małpy... jak można nie kontrolować tej formy... - pomyślał z wściekłością. Miał zamiar zakończyć ten trening. Zamierzał połamać wszystkich żołnierzy, a następnie zlecić swemu wiernemu słudze, oraz tsufulianinowi, odtransportowanie ich do komór leczniczych. Jego włosy uniosły się do góry, a mięśnie nabrały objętości. Nie chciał ryzykować ataku w zwykłej formie ssj. Znał siłę Oozaru i nie miał zamiaru jej lekceważyć. Kątem oka obserwował Laptora. Ten nadal rozmawiał z małym majinem. Miniaturowa kreatura machała rękami tłumacząc coś swemu pobratymcowi. Gdzie ja trafiłem... muszę jak najszybciej udać się na ziemię... gdy tylko zakończę przygotowania przeprowadzę z Majinem roz... - nie zdążył dokończyć myśli, ponieważ zauważył, że szary stwór po prostu zniknął. Obrócił swą głowę, żeby zobaczyć dokąd gumowa istota mogła się udać, jednak w tym samym momencie poczuł potężne uderzenie w plecy. Impet ciosu sprawił, że z jego ust wyleciała ślina, a on sam z ogromną prędkością popędził w kierunku gleby. Usiłował wyhamować, jednak było to niezmiernie ciężkie. Skurwysyn... - zaklął w myślach, kiedy to jego oczom ukazał się, tworzony właśnie przez Laptora portal. Wiedział co to jest, chwilę temu jeden z saiyan został rozszarpany właśnie poprzez użycie tego międzywymiarowego tunelu. Natychmiast otworzył swe dłonie i wypalił z nich 2 ki blasty. Pierwszy - tak, aby trajektoria jego lotu zmieniła się na tyle, żeby przelecieć ponad dziwaczną dziurą w rzeczywistości. I drugi - prosto w powstałą osobliwość. Wiedział jednak, że walka z przeciwnikiem, którego ruchów nie był w stanie zauważyć nie miała żadnego sensu. Dodatkowo zdawał sobie sprawę z tego, że przy prędkości jaką dysponuje ucieczka również jest go pozbawiona. Nawet gdyby udało mi się go oślepić, nie ucieknę daleko... ten gumowy pies potrafi wyczuwać ki, odnajdzie mnie szybciej niż zdążę odpalić statek... - liczył na to, że Majin nie będzie miał ochoty mordować swojego najsilniejszego żołnierza, póki co jednak uniósł swe dłonie do góry i oczekiwał na kolejny atak. Nie mógł zginąć - to wiązałoby się z permanentnym wymazaniem jego egzystencji. Jedno jednak było pewne. Laptor awansował właśnie na pierwsze miejsce na liście osób, które muszą zginąć z jego ręki... Wypełniam tylko Twe rozkazy Majinie! - krzyknął, a w jego głowie narodziła się pewna myśl - Czy nagrodą za lojalność i posłuszeństwo w szeregach Twej armii jest śmierć? - zapytał, czując jak z każdym słowem narasta w nim gniew. On, Antical, przyszły król Vegety, musiał uciekać się do dywersji w postaci rozmowy, ponieważ był za słaby, aby stawić opór swemu rywalowi. Z całej siły zacisnął zęby i pięści... czekał na dalszy rozwój wydarzeń, zbierając w swych ustach energię...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 323

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Maya on Pią Maj 18, 2018 2:46 pm

Maya dalej stosowała taktykę bezmyślnej szarży przeciw swojemu partnerowi, gdy poczuła, że coś się zmienia w jej ciele.. Przybrała formę Oozaru. Chwila mordowania i rozwalania czego popadnie, nie trwała jednak długo. Małpiatka po woli zaczęła jednak odzyskiwać kontrolę.. "Ja pierdole, dość~! DOOOŚĆ KURWA~! DOŚĆ~! NIE~! STOP~! SPOKÓJ~!" Krzyki te, jak i jej pokaz silnej woli, sprawił że forma zaczęła słabnąć.. "No skończ już do cholery~!" Kolejny krzyk, który pokazywał, że jednak może z Mayi coś być.. Stawianie się formie Oozaru gdy się jej nie kontroluje, jest nie lada wyzwaniem. Kolejne ryki Sayianki, sprawiały że forma Oozaru osłabła i jej efekt zanikł. Maya przestała być Oozaru i gdy to się stało, ta wylądowała na ziemię. I to z niezłym hukiem, zostawiając dziurę na polu treningowym. Osłabiona, ledwo co łapała oddech. Ta - jak z innymi, została potem przetransportowana do kapsuł medycznych. Biuściasta Sayianka, regenerowała się w kapsule razem z innymi.
avatar

Maya

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Haricotto on Pon Maj 21, 2018 9:32 pm

MG

Laptor wyruszył w stronę Anticala, a Guu poszybował gdzieś w tył, krzycząc i drąc się wniebogłosy przez niespodziewany odrzut. Lądując kilkanaście metrów dalej, odbił się kilka razy od twardej gleby, wydając dźwięk podobny do ściskanego pluszaka. Piiisk, piiisk, piiisk, aż w końcu się zatrzymał. 
Wystrzelona kula energetyczna Laptora zniszczyła sztuczny księżyc, ale Saiyanie wciąż pozostali pod postacią Oozaru. Efekt jej działań nie mógł zostać odwrócony w jednej sekundzie. Maya i jej partner sparingowy ciągle zachowywali się bezmyślnie, siejąc chaos i zniszczenie.
Nie spodziewający się ataku Laptora Antical, oberwał i poszybował w stronę ziemi, a zanim zorientował się od kogo nadszedł ten ciężki cios, dostał po raz drugi z pojawiającej się znikąd pięści, zmierzając od razu ku twardej glebie. Po otwarciu oczu, ujrzał jedynie żółtą rękawiczkę, która była powodem natychmiastowego krwotoku z jego nosa. Część krwi została na materiale rękawicy, razem z zaległymi glutami, które przy okazji wypłynęły razem z nią. Super Saiyanin uderzył o glebę, ale wcześniej zdołał opanować swój lot, unikając poważniejszych obrażeń. Ziemia jedynie zakurzyła jego ubranie i lekko go poobijała. 
Majin nie używał pełnej mocy, niemniej jednak jego prędkość była zbyt szybka, by Saiyanin mógł dostrzec jego ruchy. Najważniejsze, że nie zginął, prawda? Mimo, że czas nadszedł już dawno temu!
Klon Laptora pojawił się na horyzoncie, a wielkie małpy zaczęły wracać do poprzedniej postaci, tracąc przy okazji przytomność. Zdążyły narobić szkód - dookoła wszystko się paliło, wszędzie był nieprzyjemny dym, a po lesie nie było najmniejszego śladu.
_____
Nie było wzmianki o klonie, ponieważ w tamtym momencie nie dotarł. Nie było wzmianki o Anticalu słyszącym rozmowę Laptora i Guu, ponieważ był zbyt daleko, by słyszeć cokolwiek innego poza niezrozumiałym bełkotem.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1275

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Laptor Yesterday at 8:35 pm

Myśl o odrzuconym Majinie przyszła dość późno, przejęty tym, co zrobił Antical, i co miał zamiar zrobić, przestał na chwile racjonalnie myśleć i po prostu działał. Życie Anticala ocalił jedynie fakt, że Laptor przypomniał sobie o małym majinie. Zawahał się na chwilę i nie dobił przeciwnika. Zamiast tego poczekał na zbliżającego się klona, ciągle obserwując Anta, a gdy klon był wystarczająco blisko, oboje uznali jedno. Antical zostanie wygnany z planety Candy Cland za brak poszanowania tego miejsca i wzmożoną agresję do rasy majinów, co udowodnił czynami w kierunku Guu.
- Wylecisz stąd jak najszybciej. - Rzekł w kierunku saiyanina. Wyciągnął kawałek gumy z siebie, rozciągnął ją, użył pełnej prędkości, aby znaleźć się przy niedoszłym generale swojej armii i rzucił w kierunku Anticala. Guma powinna z łatwością owinąć się wokół jego ciała i spowodować, że małpa nie będzie potrafiła się z niej wydostać, ani ruszać rękoma. Z tyłu, na plecach gumowata pułapka miała dodatkową odnogę, za którą złapał klon Laptora, na wypadek, gdyby Antical chciał uciec. Chociaż był widocznie wolniejszy od Szarego, to mógł próbować odlecieć, a na gonitwy nikt nie miał czasu.
- Lecicie ze mną. - rzucił krótko do wszystkich saiyan, którzy znajdowali się na polu treningowym. Ruszył wolno w kierunku swojej bazy, w kierunku wioski, nieopodal której Broco powinien trenować drugą połowę saiyan. Był też ciekaw, czy Laira chociaż trochę rzuca okiem na pozostałą część wojska, której nie stanowili saiyanie (robił to klon, ale przyleciał tutaj).
*Pozostaną pod dowództwem Broco, razem z klonem wyrzucę to ścierwo na pierwszej lepszej planecie, którą spotkam dzień lotu stąd* myślał majin.

z/t -> http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t613-tereny-mieszkalne

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1390

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Antical Yesterday at 8:59 pm

Laptor podleciał do Anticala, a już po chwili ciało saiyanina oplecione zostało kawałkiem stwora. Zielonooki wytężył każdy jeden mięsień w swym ciele, jednak mimo tego więzy nie puściły. Dodatkowym problemem był fakt, że mniejsza wersja majina trzymała kokon w którym się znajdował. Ty pierdolony gumowy psie... zamorduje Cie... tego możesz być pewien... - zaklął w myślach, szybując niczym latające jojo trzymane przez klona. Cała sytuacja miała jednak pozytywne strony. Laptor postanowił wydalić go ze swojej planety. To akurat bardzo mu odpowiadało. Miał już dość przebywania na cukrowym globie. Wszechobecna fauna i flora doprowadzała go wręcz do szału. Sama w sobie nie była taka zła, ot planeta jak planeta, jednak jej kolory i fakt, że cała zbudowana była z cukru... to było zbyt wiele. Spodziewał się, że Laptor będzie chciał zabrać jego armię. Niestety... był zbyt słaby, żeby stawić majinowi jakikolwiek sensowny opór. Spojrzał na swego najwierniejszego sługę i porozumiewawczo skinął do niego głową. Musi być gotowy na ucieczkę... jebać te małpy, potrzebuję jego techniki scalania... - pomyślał, czując jak z sekundy na sekundę ogarnia go coraz większa wściekłość. Najgorsze było to, że nie mógł nic zrobić. Jeśli postawiłby się szarakowi, niechybnie zakończyłby swój żywot. Nie miał pojęcia dokąd, ani po co lecą. Gniew wezbrał w nim na tyle, że skumulował w swych ustach energię, po czym wysłał promień Chou Makouhou prosto w stronę saiyanki nad którą chwilę wcześniej się znęcał. Tuż po oddaniu strzału wygasił swą najsilniejszą transformację by nie tracić więcej energii. Tak właśnie, w zwykłej formie super saiyanina kontynuował swoją podróż. Muszę coś jak najszybciej wymyślić... - w jego mózgu rozpoczęła się mała, prywatna burza mózgów. Nie miał zamiaru rozmawiać z potworem. Niekonsekwencja jaką ten się wykazał wskazywała na poważne problemy psychiczne. Pierdolony tępy śmieć... wydaje rozkazy, a kiedy je wykonuje wyrzuca mnie ze swojej armii - stwierdził, zapominając na chwilę, że mało co nie zabił jednego z pobratymców Laptora. To nie miało znaczenia, musiał przeżyć i dostać się na ziemie, zanim zrobi to jego aktualny oprawca...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 323

Powrót do góry Go down

Re: Południowy cukrowy las

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach