Szczyt skały

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szczyt skały

Pisanie by Admin on Pią Gru 04, 2015 9:44 am

First topic message reminder :

Na wierzchu tego skalnego cudu, znajduje się tajemnicza rzecz. Miecz-Z, który został tu wbity wieki temu, wciąż czeka na wybrańca, który go wyciągnie. Nie jest to rzecz łatwa, gdyż nawet Kaioshinowie nie poradzili sobie z uwolnieniem tej klingi. Czyżby nawet oni nie byli na tyle godni, by dzierżyć to święte ostrze?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Pon Lis 06, 2017 11:21 pm

Nikt nie raczył wyjaśnić powodu, dla którego białowłosemu udało się wyciągnąć legendarny miecz i najwyraźniej nie było to w najmniejszym stopniu istotne. Po prostu, ktoś dobył Z-Sworda, hurra hurra, wszyscy się cieszą, szampan, tęcza, króliczki, a teraz won ćwiczyć. Nie żeby w takiej postawie coś Shiro nie pasowało. Wręcz przeciwnie, wolał od razu przejść do wzmocnienia się, miast marnować czas na zbędne formalności.
Zupełnie nie zwracając uwagi na pobliskich Kaioshinów, rozpiął i ściągnął płaszcz, owinął nim okalany pochwą miecz, następnie rzucając cały pakunek niedbale na ziemię. Przeplótł palce dłoni i wyciągnął je przed siebie, pozwalając stawom kości śródręcza przyjemnie strzyknąć. Sprawił, by podobne uczucie pojawiło się w karku, kręcąc parę razy głową oraz przyciągając ją to do jednego, to do drugiego barku. Rzuciwszy miecz na chwilę na ziemię, rozgrzał również mięśnie ramion, wykonując parę nimi obrotów wokół osi stawu obojczykowego. Podniósłszy legendarną broń, co przyszło mu z niemałym trudem, zajął się treningiem właściwym. Nie potrzebował zbyt długiej rozgrzewki, w końcu nie tak dawno temu trenował w Królestwie Makaioshin. Poza tym chciał wypróbować szablę w akcji. Choć ze względu na ciężar z początku wydawała się nieporęczna, to po opanowaniu poprawnego posługiwania się nią, owo musiało przynosić naprawdę niezłe rezultaty.
Stanął w miarę stabilnie na trawie. Wysunął lewą nogę do przodu, prawą ugiął. Głownię uniósł przed bark, jednak o mało nie stracił przy tym równowagi. Najtrudniejsze w posługiwaniu się tak masywnym badziewiem zdawało się być zachowanie stabilnego środka ciężkości i to właśnie miał zamiar opanować na samym początku. Z pozycji gotowej do finty zwinnie niczym kot przeszedł do gardy obronnej. Przynajmniej, jeśliby patrzeć na jego sylwetkę od pasa w dół. I przez pierwszy ułamek sekundy, bo bezwładność ostrza ciągnęła go dalej.
- Ech, wygląda na to, że muszę zaczynać od podstaw... - mruknął pod nosem, z trudem utrzymawszy się na ziemi.
Stanął w banalnej pozycji, niemalże bezużytecznej. Lekki wykrok, głownia uniesiona przed sobą. Wykonał lekki zamach i ciął skośnie. Oręż znów nie chciał podążać za jego ruchami. Role zatem musiały się odwrócić. To on będzie musiał podążać za nim. Spróbował jeszcze raz, tym razem z prawego młyńca. Ciężki grat pociągnął go w lewo, on jednak, miast nieudolnie próbować stanąć po ciosie, wystąpił lewą nogą do przodu, by zamachnąć się za głową i ciąć w prawo. Musiał to robić obiema rękami, bo - znowu - masa broni. Praktycznie całkowicie zmieniał swój styl walki. Jednakże, pochłonięty opracowywaniem nowych postaw i ruchów, nie obaczył, iż trenując w ten sposób wzmacnia w nie mniejszym stopniu także siłę swoich rąk...
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Sro Lis 08, 2017 9:48 pm

MG

Kaikon i Kaioshinowie z Szóstego Wszechświata usiedli na poduszkasz, które sami sobie wyczarowali. Usiedli jak usiedli... Klęczeli na nich, a to była prawdopodobnie swego rodzaju tradycja. Bogowie z Szóstego Wszechświata obserwowali z zapałem, jak Shiro włada mieczem. Nie szło mu jednak tak sprawnie, jak z jego starym ostrzem. Wiadomo, Miecz-Z był niesamowicie, potwornie wręcz ciężki.
Kaioshin grubasek, ten najbardziej utyty, nachylił się w swoją prawą stronę, ku Kaikonowi.
- Myślisz, że sobie poradzi? Ledwo trzyma ten miecz. - wyszeptał na ucho Kaikonowi, a ten zerknął jeno kątem oka i zaśmiał się pod nosem. Po chwili odpowiedział.
- Może i ledwo, ale wierzę w niego. Jest buntowniczy, nie ufa naszym sposobom, ale być może właśnie dlatego zostanie świetnym Kaioshinem. Nie ukrywam, przydałaby się jakaś rewolucja, żeby pozmieniać to i owo. No i poza tym... mógłbym odejść na emeryturę! - powiedział głośniej, śmiejąc się i dumnie wypinając swoją klatę. Klepnął otwartą dłonią w plecy swojego kolegi z bliźniaczego wszechświata i dodał:
- Od zera do bohatera, czyż nie? - uśmiechnął się, a po chwili cała trójka wróciła do obserwowania treningu Shiro.
_____
To idealny moment w fabule na wykonanie dwóch treningów. Od Ciebie zależy, czy je wykonasz.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Pią Lis 10, 2017 8:10 pm

Kaioshini co chwilę wymieniali parę słów - zapewne na temat Shiro, Beiala lub ich obu - następnie milknąc, by obserwować jego trening. Z początku spojrzenia wyższych sfer ciążące na jego napiętych plecach, sprawiały mu lekki dyskomfort, z czasem jednak stało mu się obojętne czy zwracają nań uwagę, czy nie.
Pogodził się już z faktem, że odtąd to miecz będzie bardziej władał nim, niźli on mieczem. Musiał się tylko tego nauczyć, bowiem zawsze jak dotąd walczył dość egoistycznie, jeśli można to tak ująć. Teraz jego zadaniem było jedynie wykonanie pierwszego kroku, dalej musiał podążać za bezwładnością ciężkiego kloca.
Przycupnąwszy na jednej nodze po wykonaniu poprzedniej serii wyciągnął głownię za siebie. Zawijając nią, przyskoczył na lewą stopę i pchnął sztychem po łuku do góry. Czuł, że zaraz wyrżnie się na ziemię. Ledwo udało mu się tego uniknąć rysując na ziemi księżyc w płynnym półpiruecie. Po takim ruchu możliwą kontynuacją było jedynie poziome cięcie w poprzek brzucha niewidzialnego przeciwnika. Ten powinien byłby już martwy. No wszystko fajnie, tylko głownia znów pociągnęła go w lewo, nieuchronnie przybliżając do piachu. Zrobił to, co leżało w jego odruchu. Puścił miecz jak zwykły balast i stanął na nogi po wychwycie z rąk.
I wtedy wpadł na pewien pomysł.
Wystawił rękę jakby rzucał zaklęcie i pojawiła się parę metrów przed nim kukła w której skład wchodziło parę wypchanych czymś worów ze stalowych splotów. Podniósł boską broń - tym razem już z mniejszym trudem. Stanął w pozycji wysokiej ósmej. Mierzył przez chwilę przeciwnika, jakby był w stanie cokolwiek wyczytać z jego oczu, których i tak nie miał. Po chwili zerwał się niespodziewanie, rzucając się z mieczem na Enmie ducha winnego manekina. Wpierw ciął skośnie zza lewego barku. Siła uderzenia pociągnęła go w dół, toteż zaparł się nogą i zaserwował szmaciakowi prawe kopnięcie z półobrotu. Od razu po nim pchnął z długiego zamachu żelastwem wskroś szyi męczennika. Albo miejsca, w którym powinien mieć szyję, nieważne. Znów zjechał w prawo. Tym razem wbił głownię głęboko w ziemię. Opierając się oburącz o rękojeść, przykrył się nogami, by zaraz nimi machnąć do przodu i znów zbliżyć do niepełnosprawnego oponenta. Przy skoku cały czas ręce miał z tyłu, co wykorzystał materializowaniem w nich drugiego miecza, znacznie lżejszego, i rozpłataniem nim skurwiela na pół.
- No, to było niezłe - pomyślał stojąc nad "zwłokami". Miał jednak nauczyć się przede wszystkim posługiwania się jednym ostrzem, a do tego musiałby je sprawnie wyciągać z ziemi.
- Ech, czyli ciśniemy ćwiczenia siłowe.
Stanął przed wbitym w ziemię zetkiem. No, chodź do papy. Złapawszy go wyciągnął dopiero za trzecim szarpnięciem. I przyokazyjnym upokarzającym upadkiem. Gdy wstał, całą głownię nowego obłożył swego rodzaju pochwą z osmu, jednego z najcięższych metali, pochodzącego z ziemi, zaczepił go łańcuchami o jelec i wbił w ziemię. Spluł łapy, otarł je o siebie i złapał legendarną broń tak samo, jak za pierwszym razem. Wyciągnął ją jednak zgoła inaczej. Miast samych rąk i nóg, zrobił to całym ciałem, włączając mięśnie korpusu. Miecz może nie wylazł z gleby tak szybko jak powinien, lecz i tak szybciej niż poprzednio. I to pomimo większego ciężaru. Powtórzył dokładnie tę samą czynność dwieście razy w seriach po czterdzieści. Gdy skończył, bolało go niemalże całe ciało. A była to dopiero połowa treningu.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Sro Lis 29, 2017 3:27 pm

Cięcie. Finta. Wychwyt. Cięcie.
Przydałaby się mała rewolucja.
Cięcie. Parada. Przewrót. Cięcie.
Rzekł ten, który ostatnią próbę jakichkolwiek zmian brutalnie stłumił.
Cięcie. Sinister. Piruet. Cięcie.
Zabawne, nieprawdaż?
Cięcie. Uskok. Wymach. Pchnięcie.
Koniec tego cyrku.
Posługiwanie się legendarnym mieczem nie stanowiło już dla Shiro kłopotu. Ale to nie wystarczyło do pokonania Beiala - o ile faktycznie był taki silny, jak mówiono. Musiał wywijać nim perfekcyjnie, bez skazy, jakby od urodzenia nie robił niczego poza machaniem tą jedną kupą żelastwa.
Białowłosy wbił Z-Sworda w ziemię aż po sam jelec. Wskazał dłonią przestrzeń na przedzie, materializując jednocześnie trzy drewniane manekiny. Szarpnął ręką do siebie, jakby trzymał w niej niewidzialny sznur. Kukły ruszyły na niego. Wyciągnął oręż z gleby jak nóż z masła i poleciał wprost na napastników. Trzymając oburącz nowego przyjaciela, zakręcił nim jak śmigłem i odbił się w kierunku kloca drewna po lewej stronie. Tuż przed nim wylądował na ziemi i, jednocześnie wykonując pólpiruet, posiekał go na pojedyncze drzazgi. Jako iż obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni, pognał w stronę dwóch pozostałych baranów. Jeszcze zanim je dogonił rzucił ostrzem spod biodra. Głownia przebiła korpus prawego drewniaka na wylot. Dopiero wtedy przyśpieszył. Wepchnął miecz razem z nim w piach. Szybko wyciągnął samą broń. Tym razem, miast biec centralnie na przeciwnika, wyskoczył ku niebu i, ustawiwszy klingę prostopadle do ciała, wykonał jeden obrót wokół wokół własnej osi, pikując nań. Przecięty skośnie wpół, padł za plecami pustelnika.
Wybawca wszechświata pstryknął a zwłoki jego śmiertelnych wrogów natychmiast zniknęły. Z paroma przeciwnikami był w stanie sobie poradzić. Jednak Pan Zła Wszelakiego z pewnością będzie dysponował kompanią większą niż kilka przydupasów. A najprawdopodobniej całą armią. Na taką okoliczność samotnej walki z takową również wypadałoby się przygotować.
Stanął twarzą do pobojowiska, zamknął oczy. Przez chwilę wodził palcami po podłożu. Spiął je, powoli unosząc ramiona ku górze. Spod ziemi wyrosła wielka chmara zakutych w stal manekinów. Podniósł powieki. Uśmiechnął się lekko, krocząc z wolna w stronę niezliczonego tłumu. Zamłynkował parę razy mieczem, przywołał do siebie kukły ćwiczebne ruchem dwóch palców. Ruszyły.
Shiro wybiegł im naprzeciw, lecz gdy już zbliżał się do pierwszego szeregu, zniknął. Pojawił się dziesięć metrów nad środkiem legionu, oczy jego rozbłysły. W tym samym czasie coś wybuchło pośród żołnierzy, między nich on sam wskoczył. Siłą woli cały czas przyciągał jełopów w swoją stronę. ramię jednego z nich zbił klingą, by po przejściu z wykrętem odciąć mu głowę. Jednocześnie przewrócił kilku następnych szerokim kopnięciem. Przygniótł ich kolejnym, którego rzucił jedną ręką przez bark. Odbił się od stosu trucheł, by wbić kolejnemu łokieć w miejsce, w którym każdy miałby bok twarzy. Wyrzucił go w górę pionowym uderzeniem mocą (częścią miecza), następnego posłał na swoich kolegów zwykłym ciosem kantem dłoni.
Pachołkowie wylatywali w powietrze, wybuchali, rozbryzgali się na tysiące kawałków. Białowłosy spuszczał im łomot bez najmniejszego wysiłku. Tyle przynajmniej zauważyłby zwykły pijacz herbaty, gnieżdżący się gdzieś między drewnianymi kukiełkami. Zaś bardziej doświadczone oko spostrzegłoby powolną przemianę ruchów wybrańca. Ze zwykłej chaotycznej bitki z kilkutysięczną armią przeradzała się ona w prawdziwy taniec. Wdzięczny, płynny, szybki. I zabójczy.
Po zdziesiątkowaniu stworzonej przez siebie armii Shinjin wyleciał w górę, rzucił w niebo swą klingę i zniszczył niedobitki boską falą uderzeniową, zwaną Sacred Light Bullet.
Wylądował z gracją, broń wpadła mu do zmaterializowanej właśnie pochwy przy lewym boku. Zdawałoby się, że opanował sztukę posługiwania się legendarnym ostrzem niemalże do perfekcji. Jednak jemu było mało. Chciał ostatecznie sprawdzić nabyte doświadczenie, wypróbować nową siłę na czymś dużym, potężnym... o właśnie.
Ziemia się zatrzęsła. Woda w stawie zaczęła wibrować. Drzewa zachwiały się, parę z nich upadło. A zzań wyszedł wielki jak smok... smok. Pokryta mieniącą się zielenią i fioletem łuską, wyposażona w kły wielkości człowieka bestyja wyszła na dwóch wielkich nogach na żer. Ci, którzy myśleli, że w Królestwie Kaioshin nie ma żadnych niebezpiecznych istot, najpewniej zostali przez nie zabici. Te, a i owszem, były. Co więcej, dysponowały o wiele większą siłą od tych z Ziemi czy Vegety. W innym wypadku doznałyby bliskiego spotkania trzeciego stopnia z selekcją naturalną.
Gadzina jakimś cudem obaczyła w chuderlawym Masaioshinie smakowity kąsek i, ryknąwszy doniośle, rzuciła się nań bez namysłu. Zdobycz odskoczyła w lewo, odbiła się od ziemi, znacząc jednocześnie pętlę sztychem, który zaraz potem wbiła jaszczurowi w dół podkolanowy, miejsce niepokryte pancerzem. Ten, wstawszy po przyklęknięciu, zaczął kuśtykać. To go rozeźliło. Kłapnął szczęką tuż przed Shiro, który w ostatnim momencie uskoczył w tył fiflakiem do przykucu. Wślizgnął się mu pod żuchwę, gdzie wbił miecz. Przebił smoczą łuskę. Zwinnie wyszedł spod wielkiego cielska. Stwór oszalał. Machał pazurami, latał w te i we w tę, ale już przegrał tę walkę. Po paru chwilach uskoków pustelnik wbił miecz między łuskami na karku, a stworzenie padło na znak.
Wychowanek Kaikona przywdział płaszcz, swój stary miecz zdematerializował. Stanął przed starszymi rangą.
- No, powiedzmy, że wiem mniej więcej, z czym to się je.

jezu
nareszcie to napisałem
tak
tak kuźwa
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Czw Lis 30, 2017 8:57 pm

MG

Wszyscy oglądający poczynania Shiro byli zachwyceni, jednakże nie pokazywali tego po sobie aż tak bardzo. Nikt nie wiwatował i nikt nie bił braw, ponieważ to mogłoby speszyć Shinjina, a i tak wyglądałoby to żałośnie.
W trakcie treningu, dwaj przedstawiciele Wszechświata Szóstego postanowili wrócić do siebie. Kiedy żegnali się z Kaikonem, mówiąc mu na ucho, że wszystko powinno być w porządku i w razie czego, przyjdą i pomogą, na tle ich rozmowy Shinjin toczył potyczkę z ogromną bestią. Na pierwszym planie trójka Kaioshinów rozmawiała ze sobą, jak gdyby nigdy nic, śmiejąc się i gratulując sobie (nikt nie wie z jakiego powodu, po prostu podawali sobie ręce i szczerzyli się do siebie), a na drugim pokazana była walka mrówki ze słoniem. W końcu bestia padła martwa, krzycząc chwilę przed zadaniem ostatecznego ciosu. Dopiero w odpowiedzi na jej krzyk, cała trójka bogów odwróciła swoje głowy. Byli zdziwieni i zdezorientowani, a Shiro, jak gdyby nigdy nic, podszedł do nich i oznajmił, że wie "mniej więcej, z czym to się je." Kaikon spojrzał na swoich braci z bliźniaczego świata i wzruszył ramionami, na co oni odpowiedzili tym samym. Spojrzenia ich skierowane zostały na młodego boga.
- Świetnie! Teraz mamy pewności, że Miecz-Z nie sprawia Ci problemów. Jesteś wybrańcem... Masz jakiś plan walki? - zapytał Kaikon, poważniejąc. Pytał tylko z grzeczności. Wyraz jego twarzy mógł sugerować, że miał już wszystko dobrze przemyślane.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Czw Lis 30, 2017 9:57 pm

Królowie Szóstego Wszechświata widząc, że Shiro raczej nie cierpiał na wodogłowie połączone z niepełnosprawnością wszystkich czterech kończyn, uznali, że na pewno poradzi sobie z zagrożeniem, którego oni śmiertelnie się bali, i mieli się ku wyjściu. Swym nazbyt nonszalanckim tekstem wyraźnie zaskoczył arystokratów, lecz ci, na jego szczęście, byli natenczas zbyt zajęci obfitymi pozdrowieniami pożegnalnymi, by zwrócić nań uwagę. Z klonem Shina stało się nikt-nie-wie-co, sąsiedzi zbierali powoli manatki, Kaikon zaś przybrał wzniosły i poważny wyraz twarzy. Taki, jaki robił zawsze przed wysłaniem ucznia na jakieś kompletne zadupie. Zgodnie ze zwyczajem - zapewne już mechanicznie - spróbował połechtać ego wysłannika, w tym przypadku odkreślając jego tytuł domniemanego wybrańca. Zawsze mógłby pokusić się o dar fizyczny, na przykład w postaci dwóch zielonych kolczyków, które z pewnością miały jakąś moc, bo w innym przypadku nawet najgłupszy Shinjin byłby w stanie je podrobić (ekhu ekhu), ale takowy najwyraźniej musiał poczekać. Opiekun pretendentów do boskiego tronu nie zapomniał również o rzuceniu przyjemnego złudzenia jakiegokolwiek wpływu na plan działania.
- Nie dać się zabić a przy okazji komuś tam odciąć łeb. Zakładam, że ty masz lepszy, mistrzu - odpowiedział, mając nadzieję, że jedną z faz będzie awans białowłosego na Kaioshina z krwi i kości - nie dla przywilejów, rzecz jasna. Dla mocy.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Nie Gru 03, 2017 9:09 pm

MG

Kaikon ryknął śmiechem, kiedy usłyszał plan Shiro. Rozbawił go. Nie wiedział, czy Shiro miał taki zamiar, ale udało mu się wprawić swojego przełożonego w dobry humor. Nie zdradził on jednak jeszcze swojego planu Ten, jak zwykle, poklepał go po ramieniu, wracając zaraz do swojej poprzedniego, nieco gburowatego wcielenia.
- Przeszedłeś długą drogę. Zboczyłeś z niej, ale postanowiłeś się nawrócić. Myślę, że jesteś gotowy, by reprezentować i rozpowszechniać nasze ideały... I kto wie, może nawet je zmieniać i przecierać nowe szlaki? - unisół swoją głowę ku górze, patrząc na Shiro z powagą. Bogowie Świata Szóstego zniknęli, życząc tuż przed teleportacją powodzenia. Kaikon skinął do nich głową, a kiedy na polance został tylko on i Shiro, zwrócił się do niego ponownie.
- Odbyłem telepatyczną rozmowę z Dai Kaioshinem. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że nadajesz się na Kaioshina. Przyjmujesz propozycję? - zapytał, nie spuszczając wzroku z Shinjina.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro on Sro Gru 06, 2017 10:26 pm

Kaikon ryknął śmiechem, usłyszawszy subtelną sugestię Shiro, że pojmuje, iż jego zdanie kompletnie się nie liczy. Średnio go obchodziło, jak na tym wypadł, zawsze to poprawa humoru nauczyciela, która mogła korzystnie wpłynąć na jego decyzje. Wpłynęła, a jakże.
Nauczyciel spoważniał. Zaczął prawić frazesy o długiej drodze, nawróceniu i tak dalej. Świadczyło to dość jednoznacznie - awans. Królowie Szóstego Wszechświata życząc powodzenia, zniknęli. Shiro został na polanie sam z Kaikonem, sobowtór Shina zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. I stało się.
Opiekun Shinjinów zmaterializował dwa zielone kolczyki i jasno orzekł, że jego białowłosy uczeń jest już gotów. Ten, przyklękł na jedno kolano, opuścił głowę i rzekł:
- To dla mnie zaszczyt, mistrzu.
Hehe, gówno prawda. To tylko kolejne pokłady mocy, których od nich potrzebował. Właściwie, teraz nic go już nie trzymało w Królestwie. Miał wielką siłę, miał legendarny miecz, miał moc Potara... Właśnie, jaką moc?
Po całej ceremonii oczywistym się stało, że świeżo upieczony Kaioshin zostanie zaraz wysłany na misję. Musiał tylko wiedzieć, w co właściwie go wyposażono.
- Dobra, zanim wyruszę. Prosto z mostu - jaką one mają moc? Bo na pewno nie różnią się od zwyczajnych samym kolorem, byłyby zbyt łatwe do podrobienia.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Haricotto on Sob Gru 09, 2017 5:52 pm

MG

Kaikon pstryknął i w jego dłoni pojawił się dwie zielone Potary, które nosili przedstawiciele Kaioshin. Zwykli Shinjini nosili kolczyki w kolorze pomarańczowym, co oznaczało oczywiście niższą rangę, a nawet jej brak. Gdy Shiro uklęknął, Kaikon spojrzał na niego z góry i chrząknął, by przeczyścić swoje gardło.
- Na mocy nadanej mi przez Czcigodnego Dai Kaioshina, mianuję Ciebie, Shiro, jednym z Kaioshinów strzegących Wschodniej Części Galaktyki. - położył dłoń na jego głowie i przymknął swoje oczy, przekazując potrzebną wiedzę Shiro. Dzięki temu mógł materializować kryształową kulę, która pozwalała mu na podglądanie światów i umożliwiała dzięki temu sprawniejszą teleportację.
Po ceremonii, nowo wybrany Kaioshin powstał, po czym Kaikon wręczył mu zielone kolczyki, które były symbolem awansu. Uprawnienia młodego Shinjina zwiększyły się, przez co nie był już podwładnym Kaikona.
Gdy padło pytanie odnośnie nowych kolczyków, stary Shinjin uśmiechnął się tajemniczo i poklepał Shiro po ramieniu.
- Ich moc jest nadzwyczajna. Dzięki nim będziesz mógł dokonać fuzji z kim tylko zechcesz. Nowy wojownik, który się narodzi, będzie posiadał niewyobrażalną moc, a jeśli dwie osoby uczestniczące w scaleniu są rywalami, ostateczny rezultat będzie jeszcze lepszy! Tylko uważaj! Zanim postanowisz się z kimś połączyć, musisz pamiętać, że już nigdy nie wrócisz do swojej poprzedniej, prawdziwej postaci. Fuzja Potar jest permanentna. Pilnuj ich jak oka w głowie, ponieważ jeśli stracisz choć jeden z nich, ten kto Ci go zabrał będzie mógł scalić się z Tobą wbrew Twojej woli. A wystarczy, że założy kolczyk na swoje przeciwstawne ucho. Pamiętaj o tym. - kiwnął palcem, ostatni raz w swoim życiu pouczając Shiro.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Shiro Yesterday at 5:09 pm

Jako iż nie chce mi się rozpisywać nad wielce emocjonalnym pożegnaniem, skoro żadnych zbyt pozytywnych emocji Shiro do Kaikona nie żywił, rzeknę jeno, że kiwnął głową na ostrzenie byłego już mistrza, po czym odszedł na parę kroków, by się odeń odwrócić. Zmaterializował w prawicy kryształową kulę i, nie wiedząc za bardzo, jak się nią posługiwać, pomyślał o całym złu, szerzonym przez Beiala i jego trupę. Myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, myślał, a gdy w końcu jego oczom ukazały się jakieś obrazy, wybrał jeden z nich i, uprzednio zmaterializowawszy sobie pod płaszczem mocną a lekką zarazem kolczugę z katchinu, mającą za zadanie chronić przed ciosami, przeniósł się na miejsce, z którego był nadawany.
pacz jaki krótki post jak mało masz do czytania (y)
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt skały

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach