Jedyny w swoim rodzaju Android. Tak, chodzi o Ranzoku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Jedyny w swoim rodzaju Android. Tak, chodzi o Ranzoku

Pisanie by Ranzoku on Wto Sie 08, 2017 3:15 am

Nadeszła pora na naszego ulubionego androida, przed którym daleka droga do uzyskania siły dorównującej innym potężnym istotom zamieszkujących Ziemię oraz inne planety. Chłopak rozpoczął swój rok trenując na polanie, gdzie nie było ludzi, którzy mogliby przeszkodzić w doskonaleniu samego Siebie. Postanowił, że właśnie w tym miejscu będzie kontynuował swoje treningi przez długi okres czasu. Nadchodzące dni będą bardzo urozmaicone o różnorakie formy ćwiczeń. Można rzec, iż to będzie bardzo solidny rok. Może poświęci też część czasu na poszukiwania, jeśli znajdzie się na to pora. Czas, aby skończyć z przemyśleniami i zamienić to na czyny, bo samym gadaniem jeszcze nikt się jeszcze nie wzmocnił.
Mamy ciepłe lato, dziewczęta opalają się w pełnym słońcu ukazując swoje najlepsze walory. Faceci bezskutecznie proszą, aby pozwolić na to żeby męska część mogła wysmarować kobiece ciała kremikiem do opalania. Niestety w tych czasach, trzeba czegoś więcej niż chęci. Android w międzyczasie rozglądał się dookoła szukając miejsca do rozpoczęcia katorżniczego treningu. Jego uwagę przykuło sporych rozmiarów drzewo, na którym rosły piękne zielone liście. Chłopak uznał to za doskonałe miejsce na trening. Android zdjął z siebie swój płaszcz i wskoczył na najbardziej wytrzymałą gałąź. Zaczął dzionek od czterystu podciągnięć, by złapać fazę na dalszy trening. Po wykonaniu odpowiedniej ilości Ranzoku spoczął na owej gałęzi opierając się o drzewo i rozmyślając o kolejnych krokach, które pozwolą mu dołączyć do grona najsilniejszych. Być może są to daleko idące plany, ale trzeba mieć jakieś ambicje i priorytety, którymi mógłby się kierować ku drodze na szczyt. Po lekkim odpoczynku zszedł na ziemie, by działać dalej. Nie miał jednak pomysłu, bowiem nie lubił za bardzo powtarzać starych ćwiczeń, szukał czegoś nowego jakiegoś ciekawego wyzwania, żeby jego trening nie był nudny, tylko wprowadzał do jego ćwiczeń coś emocjonującego. To jest ta część kiedy zrozumiał, iż szukanie nowych doznań do łatwych nie należy. Postanowił na spokojnie rozmyślać przebieg swojego treningu przemierzając przestworza dzięki technice latania. Ruszył więc przed siebie szukając innego miejsca gdzie odnajdzie natchnienie. Chłopak manewrował pomiędzy drzewami uznając to też za formę treningu. Odnalazł zacisze, gdzie mógłby poświęcić się kontemplacji. Ranzoku chce spróbować czegoś innego niż dotychczas, to byłoby dość interesujące przeżycie. Medytacja jest doskonałym sposobem na pozbycie się mniej znaczących rzeczy, by w pełni poświęcić się skupieniu. Oczyszcza umysł i uspokaja ducha, mogą to być brednie wypowiadane przez mnichów i innych osób, którzy próbują przekonać pozostałych do swoich racji i wzbudzać podziw. Chłopak sprawdzi to na własnej skórze i przekona się ile prawdy jest w tychże plotkach. Może dzięki temu rodzajowi treningu zdoła lepiej panować nad swoją energią, pomimo że jako android potrafi bez ustanku korzystać ze swoich zasobów Ki to nie potrafi za bardzo kontrolować swojej energii, nie jest również w stanie panować nad siłą jaką włożył w energetyczne pociski, dlatego ich naukę odłożył na bok. Czas nadrobić zaległości. Resztę lata spędził w niewielkiej jaskini schowanej za wodospadem. Zdążył jednak zrozumieć, że za wcześnie dla niego na tego typu ćwiczenie. Raz na jakiś czas poświęcał co nieco na zaspokajaniu potrzeb, ale ostatecznie zdecydował, iż nie pójdzie po jego myśli. Być może tracił czas na to i bezskutecznie próbuje podziałać coś w tej kwestii, lecz chłopak był dobrej myśli i poczekał z tym ćwiczeniem. Zdawał sobie sprawę, że kto nie próbuje ten niczego nie osiągnie, ale trzeba czasem odpuścić i skupić się na czym innym, bo ma się takie przeczucie, iż to już za wiele. Pełne opanowanie jest kluczem to sukcesu. Nie może być zbyt zrelaksowany, tak samo nie może działać w ciągłym spięciu. Trzeba odnaleźć równowagę i do tego Ranzoku chce dążyć. Nie może sobie pozwolić na pomyłkę, bo już zdawał sobie sprawę, iż życie to zabawa. Tego nauczył się z ostatniego listu od swego twórcy i żyjąc pośród tych ludzi. Należy działać skutecznie i bez lęku oraz z wiarą, że w końcu dopnie swego. Po kilkutygodniowej medytacji chłopak postanowił skupić się na sztukach walki. Pozostały czas spędził trenując pozycje do walki i korzystanie z pełni walorów siły i szybkości. Tak jak początkowo zakładał, toteż chłopak chciał się trochę zrelaksować. Ranzoku wskoczył do jeziora jak gdyby nigdy nic. Umył się i ubrał się w swój strój bojowy, zakładając na plecy czerwony płaszcz i oddychając świeżym powietrzem, gdyż z jaskini nie wychodził zbyt często. Chłopak nie zdawał sobie nawet sprawy, iż spędził tam całe lato. Chłód przechodził przez ciało androida, co znaczyło obniżoną temperaturę i nową porę roku. Jesień. Okres gdzie drzewa tracą swoje liście i stają się zwykłymi drewnianymi słupami z odstającymi gałęziami. Poprawił swoją zacną fryzurę upinając ją w warkocz, tak jak na co dzień. Nie zauważył jednak jak bardzo zarósł. Trzeba będzie udać się do fryzjera. Ruszył więc do West City.
Jak pomyślał, tak zrobił. Poszukał na mieście najbliższego fryzjera, poprosił ładnie o ścięcie włosów. Po czynności fryzjerka poprosiła o zapłatę. Niestety nasz bohater nie posiadał pieniędzy, więc musiał grać na zwłokę. - Przepraszam, zapomniałem, że nie posiadam gotówki. - Rzekł do zielonookiej niewiasty z długimi rudymi włosami. - Dobrze. I tak ten zakład fryzjerski upadnie niedługo, jesteśmy nękani przez pachołków Armii RR. Grożą, że zabiją nas jak nie oddamy im własnych pieniędzy. Kto wie do czego potrzebują takiej kwoty. Do tego przetrzymają nasze dzieci i zmuszają do katorżniczej roboty. Ehh... Uznajmy to za ostatnią darmową usługę. - Dziewczę odwróciło się plecami ukrywając smutek za fałszywym uśmiechem. Tak nie może być. Chłopak zrozumiał, iż jest winien przysługę. - Powiedz... - Na chwilę przerwał i po krótkiej konsternacji dokończył to co zaczął – Jeśli pozbędę się problemu, będziemy kwita? - Odparł krótko. Jeśli chodzi o Czerwoną wstęgę to Ranzoku miał pewne doświadczenie w zabijaniu ich. Android usiadł naprzeciwko Rudej i zaczęli rozmawiać. Dowiedział się wystarczająco dużo. Szef tutejszej bandy RR to Kurojin, lecz odleciał gdzieś. Zostawił tu kilku szczurów i zaczęli parać się handlem narkotykami z tutejszymi bogaczami. O Jednym z nich się dowiedział, mieszka gdzieś w chacie przypominającą wyglądem zamek. Ranzoku natychmiastowo ruszył zająć się tą sprawą. Odnajdując domek idealnie przedstawiający podane właściwości przez fryzjerkę. Chłopak nie zwlekając dłużej wleciał niczym Orzeł polujący na swą zdobycz. Jego oczom ujawnił się gruby biznesmen, który właśnie delektował się jakimś białym proszkiem. Grubasek wezwał ochroniarzy, którzy jednak padli po dwóch szybkich ciosach zostawiając na koniec narkomana, który próbował pistolecikiem zastrzelić androida. Niestety pocisk odbił się od ciała Ranzoku, Biznesmen przykuty do ściany błagał o litość. Rzucał banknotami pod stopy androida, lecz ten zdeptał to przybliżając swe oblicze do grubego faceta. Chwycił go za szyję ściskając go, by ten łaskawie odpowiedział na pytanie. Facet przytaknął głową. Chłopak spytał o dilera z RR, ten tłumaczył się, że jak powie to zostanie zabity, na co z szyderczym uśmiechem na twarzy odrzekł – Jeśli nie powiesz, to ja Ciebie zabije tu i teraz, jeżeli jednak powiesz mi o tym, to zanim Ciebie odnajdą będziesz daleko stąd jeśli się postarasz ładnie. - Zakończył zdanie. Facet postawiony był pod murem. Musiał gadać o ile zależało mu na życiu. Gruby podzielił się informacjami niechętnie, lecz w takiej sytuacji nie miał wyboru. Opowiedział o grupie Kurojina, który miał pod sobą dziesięciu gości i haśle. Trójka z nich została i zaszyła się gdzieś w piwnicy starego budynku. Przyjmują tylko w godzinach od 2:00 do 3:00. Należy dać znać ile potrzeba towaru i mieć przy sobie gotówkę. To oczywiste. Chłopak ruszył na spotkanie kiedy gruby biznesmen gdzieś odjechał, tak jak Ranzoku chciał żeby zrobił. Raczej nie będą go szukać. Chłopak czekał w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej godzinie. Na miejsce przybyła dwójka mundurowych z bronią w ręku. Poprosili o hasło. Pewnie odrzekł – Biała Mewa. - Tak brzmiało hasło podane przez grubego. Oby przeszło. Goście przytaknęli i poprosili, żeby iść za nimi. Prowadzili go przez jakiś ciemny kanał do pewnego pokoju z gościem za ladą. - Ile potrzebujesz? Mam nadzieję, że masz forsę, bo jak nie to leci kulka w łeb, z nami się nie igra. - Brodaty facet rzekł zastraszając. Ranzoku poprosił o kilogram i ruszył za gościem zza lady, prowadząc go do pomieszczenia, gdzie dzieciaki wytwarzają narkotyki dla tych drani, grożąc śmiercią. Szarpnął jednego chłopaka i rzucił nim na glebę, żeby przyniósł torebkę z kokainą. Ranzoku ledwo kontrolował swój gniew i w momencie kiedy ten rzekł – Masz towar, gdzie hajs? - Dwóch pomocników wymierzyło spluwy w głowę chłopaka. Nasz bohater odpowiedział krótko i zwięźle. - Ah... w dupie! - Szybko wycofał krok w tył i chwytając obu facetów za głowy uderzył nimi o siebie, zabierając zwinnym ruchem broń i wpakowując cały magazynek w ich tors. Brodaty sięgnął po pistolet, lecz chłopak był szybszy i przestrzelił mu dłoń... w sumie to obie dłonie. Brodacz padł na kolana. Dzieciaki nie zdążyły zareagować, a już było po wszystkim. Machnął do nich dłonią i przywołał do siebie, cały czas mając na oku brodatego sukinsyna. Ranzoku chwycił za włosy i zaczął wypytywać o Kurojina. Z jego relacji wynika, że raz na rok pojawia się tutaj i sprawdza jak idą jego interesy. Dowiedział się też, iż to nie jedyna placówka, gdzie kroi się handel narkotykami, lecz jest ich więcej. Brodacz nie znał głębszych szczegółów. Jednak chłopak ma pewność, że Kurojin zjawi się tutaj po raz kolejny za rok. Będzie to 30. listopada. Jak widać trójka żołnierzy to wystarczająco jak na takie miasto, są w końcu uzbrojeni po pachy i nikt nie kwapił się, by się im sprzeciwić. Teraz widać, że tutejsi mieszkańcy już stracili nadzieję na lepsze czasy. Jednak to już opowieść na inne dni. Ranzoku wraz z dzieciakami opuścili teren kanałów i wrócili do swoich domów. Android zawczasu odebrał pieniądze ulokowane pod ladą, opiewało to na kwotę kilkudziesięciu tysięcy. Chłopak powrócił do znanego salonu i oddał walizkę z pieniędzmi odchodząc bez słowa, poza jednym... - Jesteśmy kwita. - Rzekł i opuścił miasto unosząc się w powietrzu, jednakże chłopak zdołał usłyszeć wykrzyczane słowa przez fryzjerkę. - Dziękuje! Będziesz zawsze mile widziany! Dla Ciebie usługa będzie zawsze darmowa! - Ranzoku spojrzał i zobaczył szeroki uśmiech na twarzy Rudej, ten odwrócił też wzrok i uśmiechnął się mimochodem. Chłopak raz na miesiąc przylatywał i sprawdzał czy coś się zmieniło, lecz na razie miasto żyło własnym życiem i nie chodzą tak spięci jak przedtem, przy okazji mógł pozbyć się pomniejszych grup handlarzy, którzy chcieli na nowo wszcząć działanie. Zobaczymy co się będzie działo za rok. Ranzoku wracał do dawnej jaskini na odpoczynek i pomniejsze treningi typu pompki, przysiady czy   biegi na dłuższe dystanse, ani się obejrzał, a już była Zima.
Czas chłodu i obfitych opadów śniegu. Ranzoku już był gotowy na niskie temperatury, lecz musi odnaleźć jakiś malutki domek, gdzie mógłby rozpalić ognisko i posilać się ciepłymi daniami. Przy okazji przykrywając się kocem i pić ciepłe mleko. Jaskinia nie zapewnia zbyt dobrych warunków, lecz dla androida to raczej niewielka różnica. Ranzoku postanowił odwiedzić stare ziemie, gdzie teoretycznie rozpoczęło się jego życie. Mowa tu o niewielkiej polanie, gdzie żył jego stwórca i przemiła rodzina pełna uśmiechu i radości. To miejsce ma ogromne znaczenie dla naszego bohatera, lecz teraz jest to zwykła wieś pełna szczątek domostw i ludzkich kości. Chłopak przebywając tutaj czuł gniew, nie potrafił spokojnie myśleć, mając co jakiś czas obrazy z przeszłości, o której tak naprawdę nie wiedział. Były to swego rodzaje wizje bądź urojenia. Niezbyt przyjemne. Chłopak chciał przez chwilę poczuć się jak w domu. Spędził dużo czasu budując mały domek z pozostałości innych. Nie było to zbyt chwalebne, ale miał uczucie, że musi to zrobić. Znalazł łoże w całkiem dobrym stanie, stoliki, krzesła, a nawet zrobił kominek wzorując się na takim, który zobaczył w jednym z domostw. Znalazł też czas na pochowanie szczątek ludzi, by mogli w spokoju odpocząć od przepełnionej grozą i smutkiem planety Ziemi. Starał się żyć jak inni ludzie. Ludziom tym chciał podziękować za danie drugiej szansy do życia blondynowi. Najlepiej wspominał właśnie tego starca, który swój czas poświęcił, ażeby blondyn nie umarł zbyt młodo. Błądząc po pobojowisku odnalazł tajemniczy pamiętnik z kilkoma przypalonymi stronami. Pewnie deszcz uchronił resztę kartek przed spopieleniem. Należał do jednej z dziewcząt sądząc po różowym kolorze okładki. Oto treść jednej z kartek:
Poniedziałek, 15.04.
~ Tata spędzał całe dnie w swoim gabinecie. Mamie z początku nie podobało się to, lecz z czasem zaczynała się do tego przyzwyczajać, za każdym razem jak Papa przychodził do domu, padał na kanapę przemęczony, Mama za każdym razem przychodziła i okrywała Go kocem, żeby nie przemarzł. Tak bardzo go kochała. Nic dziwnego, skoro wiele Mu zawdzięczamy. Nic się nie stanie jak od czasu do czasu da się pochłonąć swojemu hobby, dopóki za każdym razem przychodził na noc. Pewnego dnia zabrał mnie nawet do swojego laboratorium. Pokazał mi pewnego młodziutkiego chłopca, który leżał bez ruchu w dziwnym łóżku. Był mojego wzrostu. Do tego był bardzo przystojny*. Mam nadzieję, że w końcu stanie na nogi i będziemy mogli się wspólnie bawić. Tata obiecał, że go uratuje i uleczy. Był bardzo zawzięty. ~
Ranzoku nie mógł znaleźć innych wzmianek w pamiętniku. Ta powyżej bardzo go zaintrygowała, bo była prawdopodobnie o nim samym. Fakty i data zgadzały się z ostatnim listem od mężczyzny, który go stworzył. Chłopak nie znał swojej rodziny, samego twórcę też nie. Jego jedyną wskazówką jest ten list, ale nie widział powodu, by zmyślać takie drastyczne sceny. Zaufał temu bezgranicznie. Chłopak wziął ze sobą pamiętnik i zostawił go w swoim prowizorycznym domku. Następnie zasnął ze łzami w oczach, ale jak to? Przecież androidy nie mają uczuć? Ten widocznie jakieś tam uczucia posiadał. Ranzoku zdecydował, iż weźmie się za siebie. Żadnych łez, tylko zemsta. Z takim przeświadczeniem opuścił dom i zaczął trenować. Na cel obrał jedną z technik. Skoro potrafi już jako tako kontrolować Ki, to może uda mu się jeden z tych sławetnych pocisków, o którym słyszał lub czytał, albo widział. Uznajmy, że to pierwsze. Potrafi kumulować i uwolnić Ki tworząc coś na zasadzie fali powietrznej, która może przyjmować różnorakie postaci. A co jeśli dołożyć swoją energię i wytworzyć pocisk z Ki? Tego właśnie się dowiemy. Chłopak początkowo nie mógł podłapać tego manewru. Chłopak po treningu w jaskini powinien podłapać technikę szybciej niż mogłoby się wydawać, lecz bezskutecznie. Dzień w dzień każdego poranka Ranzoku próbuje wytworzyć pocisk Ki, tylko noce przebywał w domu na rozmyślaniu co robi źle, dlaczego nie chce iść po Jego myśli. Chłopak przeważnie za bardzo się w to wgłębiał i padał senny na kanapę, lecz za każdym razem wracał i próbuje dalej. Jeżeli to mu się uda, to z pozostałymi technikami opartymi na pociskach Ki, będzie szło sprawniej. Pewnego dnia pełen determinacji ruszył do laboratorium. Może tam dostanie natchnienia. To miejsce wiele dla niego znaczy, więc może to być doskonała okazja. Był to swego czasu pokój naszego bohatera, z którym wiąże się pierwsze wspomnienie. Ranzoku otworzył drzwi do laboratorium i naszły go kolejne wizje, gdzie na jego oczach zabijają jego stworzyciela. Chłopak jest pełen gniewu i przypadkiem wypuszcza pocisk Ki przypominający barwę oczojebnego różu. Chłopak zobaczył jak lekko wgniotło się w ścianę. Różowy pocisk rozpierzchł się po kontakcie z metalową ścianą.  Być może to o to tu chodzi. Dzięki emocjom można wytwarzać takie cudeńka. Chłopak opuścił laboratorium i przeniósł trening na zewnątrz. Ranzoku wykierował dłonią w pobliskie drzewo i zgromadził Ki w ręku o barwie różowej. Skupił się i pocisk zaczął wirować niszcząc drzewo gdzieś pośrodku, skutkiem czego drzewo się obaliło w kierunku chłopaka ten jednak pełen entuzjazmu wystrzeliwuje kolejny pocisk – Power Blitz! - wykrzyczał uradowany faktem, że zdołał to opanować. Pień drzewa został zniszczony i z powietrza opadły resztki drzewa. Chłopak dalej kontynuował trening chcąc opanować to do perfekcji. Chłopak ostatni tydzień zimy spędził w drewnianym domku, gdzie postanowił, iż zamieszka tam na stałe. Gdy nadeszła wiosna chłopak opuścił te tereny, by dalej kontynuować trening w innym miejscu, lecz pewnego dnia tu wróci. Zanim opuścił polanę postanowił uczcić zmarłych wieśniaków minutą ciszy odmawiając modlitwę na swój sposób. Zatem niech przygoda trwa dalej. Usatysfakcjonowany ruszył przed siebie w poszukiwaniu nowych wrażeń.
Pierwszy dzień wiosny. Liście kwitną na nowo, rośliny wracają do swojej urody, śnieg topnieje, a słoneczko świeci pięknie nad ziemią. Jest to początek pięknych kilku tygodni. Dziewczęta znowu zaczną chodzić skąpo ubrane, by zwrócić na siebie uwagę mężczyzn dookoła. Nadeszła pora na wznowienie treningów. Idealna pogoda, chłopak postanowił spędzić ten czas wykonując kilka pomniejszych ćwiczeń. Na początek android wykona sto pompek, tak na rozpoczęcie dnia. Nie spodziewa się raczej jakichś większych wydarzeń w pobliżu. Chociaż los lubi płatać figle, także wszystko może się zdarzyć, dosłownie. Na razie poświęcimy uwagę na nieprzymuszonym treningu. Chłopak po prostu musi się rozruszać, nie ma innej opcji. Nie zapominajmy o celu naszego ulubionego androida. Ten cały wysiłek nie jest dlatego, żeby móc popisywać się przed dziewczynami bicepsem czy kaloryferem, poniekąd. Prawdziwym celem jest dokonanie zemsty jak to niegdyś obiecał. Niestety wszystko kręci się wokół tego pana, o którym zbyt często już wspominam, ale można to przecież zrozumieć. Czyny te były karygodne zasługują na to samo. Śmierć za śmierć. Jak to mawiają. Z każdym dniem android urozmaica trening o różne wyzwania. Tam za każde 100 pompek 10 okrążeń wokół góry, albo 200 brzuszków i potem 100 pompek na samych rękach. Sugerował się zasadą, że jeśli coś jest łatwe, wykonuje coś trudniejszego potem,  tak na zmianę. Cały wolny czas poświęcił na doskonaleniu się. Chłopak natenczas skupi się na ćwiczeniach, a mniej na podróżach. Najdłuższy trening wykona przy wodospadzie siedząc po turecku z zamkniętymi oczyma, wyobrażając sobie scenę ostatniej batalii pomiędzy nim, a Kurojinem. Będzie się pastwił nad jego zwłokami, przedtem dając mu porządną lekcję pokory. Nie poprzestanie na zabiciu Jego. Ofiarami Ranzoku będą wszyscy którzy wspierają takie działania, czyli między innymi żołnierze RR. Jeśli ich działalność się jeszcze bardziej poszerzy, nic nie pozostanie z tej planety. Dlatego należy działać szybko i bezlitośnie. Pozostały wolny czas skupia się przede wszystkim na trenowaniu siły i szybkości. Odłożył przyziemne sprawy na drugi tor. Android będzie zmieniał jedynie miejsce na trening od czasu do czasu. Nie ma zbyt dużych znajomości, by je dalej poszerzać. Jest typem samotnika, ale po dokonaniu zemsty Jego nastawienie zmieni się... być może. Pożyjemy, zobaczymy.

* Musiałem! Very Happy

Podczas Timeskip:
Spoiler:
- Ranzoku nauczył się Sztuki walki
- Ranzoku nauczył się Power Blitz
Odblokowano: Poważny Ranzoku


Ostatnio zmieniony przez Ranzoku dnia Wto Sie 08, 2017 2:38 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Jedyny w swoim rodzaju Android. Tak, chodzi o Ranzoku

Pisanie by Laptor on Wto Sie 08, 2017 9:39 am

Przeczytane.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach