Pustkowia

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pustkowia

Pisanie by Admin on Nie Wrz 03, 2017 7:55 pm

First topic message reminder :

Rozległy obszar w piekle charakteryzujący się naprawdę ubogą roślinnością w postaci suchych krzaków występujących co kilkaset metrów oraz zazwyczaj samotnych drzew pojawiających się co kilka kilometrów. Są tu też niewielkie kępy trawy, pojawiają się one bardzo nieregularnie. Ukształtowanie terenu jest raczej dość monotonne, bo w większości są to równiny oraz zdecydowanie rzadziej występujące wzniesienia, czasem niewielkie łańcuchy górskie. Często wieje tu wiatr gnający ze sobą pył i piach. Temperatury bywają różne i nieprzewidywalne, dlatego podczas jednej godziny można zarówno pocić się przez upał, jak i szczękać zębami z zimna. Opady rzadkie, najczęściej w postaci deszczu. Jednak nawet gdy pada, podłoże terenu pozostaje suchą skałą na której nie urośnie nigdy prawie żadna roślinność. Widoczność ograniczona jest przez mgłę. Będąc na piekielnych pustkowiach trzeba zawsze liczyć się z duchotą, bólami głowy i tym podobnymi niedogodnościami.
Mimo nieprzyjaznych warunków, miejsce to jest licznie zamieszkane przez mieszkańców piekła. Tworzą oni większe i mniejsze obozowiska, starając się w ten sposób jakoś sobie radzić i odbywać swą karę w spokoju. Niektóre społeczności prowadzą koczowniczy tryb życia i przenoszą swoje domy. Inni osiadają na stałe w jednym miejscu. Orientacja w terenie jest tu możliwa głównie dzięki stałym osadom, roślinności i ukształtowaniu terenu.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 341

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Pustkowia

Pisanie by Haricotto on Sro Paź 04, 2017 10:39 am

MG

Prawus był zaskoczony natychmiastową zmyłką Honoberuto. Jego płomień po prostu poleciał dalej, rozbijając się w końcu o glebę, ryjąc w niej chwilę wcześniej. Changeling cisnął swoją techniką, która ostra i zabójcza była niczym ostrze najlepszego szermierza. Fala się rozeszła, a Prawus wydał żałosny krzyk. Nastąpił wybuch, który wzniósł kurz i pył do góry. Jaszczur nie mógł dostrzeć przeciwnika, który znajdował się w chmurze pyłu i kurzu. Honoberuto nie zwracał uwagi na leżącego na glebie Lewusa, który powoli odsunął się od miejsca walki.
Chmura dymu opadła, a na jej miejscu... nie było nikogo! Prawus ewidentnie oberwał, ponieważ na glebie znajdowała się dziwna, fioletowa maź, która musiała być jego krwią. Czyżby udało mu się zrobić to samo, co jaszczurowi, tylko z nieco gorszym skutkiem? Pytanie brzmiało, gdzie znajdował się jej właściciel? Dookoła nigdzie ich nie było, więc rozglądanie się na prawo i lewo było bezużyteczne.

Do uszu kapelusznika dotarł głośny śmiech. Dochodził znad jego głowy. Gdy spojrzał do góry, ujrzał kilkadziesiąt metrów nad sobą dwie postacie. Były wystarczająco daleko, więc widział jedynie ich zarysy.
Zarówno jeden jak i drugi był mocno poobijany. Lewus miał mnóstwo siniaków, zaś Prawus miał rozciętą klatkę piersiową, którą przypalił sobie energią Ki, by uniknąć wykrwawienia. Obaj wskazywali rękami w stronę Changelinga. Stali od siebie zaledwie kilka kroków (mimo, że lewitowali, ale wiadomo o co chodzi). Prawus prawą ręką, lewus lewą. Równocześnie mówili.
- Nie mamy czasu na patyczkowanie się. Wytaczamy ciężkie działa! Zapłacisz za to, że nas upokorzyłeś! Teraz uważaj, bo oto przed Tobą... - tu przerwali, wyciągając w przeciwną do siebie stronę obie ręce. Kolana ugięli lekko, rozstawiając je szeroko, a tylko stopy trzymały się razem.
- Fuu... - równocześnie zaczęli, stawiając pierwsze kroki i zawężając odległość między sobą. Kiedy kierowali się ku sobie, przenosili swoje ręce na swoimi głowami, aż znalazły się po drugiej stronie, będąc jakby odbiciem lustrzanym poprzedniej pozycji.
- ... sion! - mocno szarpnęli w drugą stronę swymi ramionami, zaciskając wcześniej otwarte dłonie w pięści. Jedno kolano każdego z nich zostało podniesione do góry.
- HAA! - wykrzyczeli, kolejny raz przekładając swoje dłonie: jedną nad głową, drugą tuż pod nią. Ich palce połączyły się idealnie, co poskutkowało natychmiastowym błyskiem, który trochę oślepił Changelinga.
Kilka sekund później, jasny blask przestał się jarzyć, a w miejscu dwóch postaci stała jedna. Wyglądała identycznie jak tamci dwaj, a różniła się tylko ubraniem, które składało się z czarnej kamizelki z pomarańczowymi obszyciami, białych spodniach i niebieskim pasem, który wisiał aż do kolan.
- Nie jestem Prawusem, ani Lewusem. Jestem Pralewus! Pokonam Cię! - wykrzyczał i rozpoczął szarżę na Changelinga. W mgnieniu oka pojawił się bliżej kapelusznika i odpłacił mu się młotem, posyłając go w stronę gleby.
_____
Odejmij sobie energię ki za technikę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Honoberuto on Sro Paź 04, 2017 8:41 pm

Gdy kurz opadł, Honoberuto spodziewał się ujrzeć przepołowione ciało jednego z braci. Tymczasem w miejscu w którym ów brat stał, była teraz tylko kałuża jakiegoś płynu ustrojowego, prawdopodobnie krwi. Lewus zaś, który powinien leżeć teraz tuż pod nim, również zniknął. Jaszczur zaczął rozglądać się na boki, lecz przestał gdy usłyszał złowieszczy rechot nad sobą. Wzniósł głowę i ujrzał obu wrogów lewitujących kilka dekametrów ponad jego głową. Znajdowali się niedaleko siebie. Lewus miał mnóstwo siniaków. Prawus krwawienie zatamował za pomocą drastycznego kroku - przypalenia ran klatki piersiowej. Albo szaleniec, albo doświadczony mistrz przetrwania. Albo jedno i drugie. Przeciwnicy zaczęli w pewnym momencie równocześnie zapowiadać wytoczenie ciężkich dział. Cóż, wielu tak mówi gdy zdaje się przegrywać. Mógł to być blef, ale równie prawdopodobna była prawdziwość tych słów. Najbliższe sekundy miały je zweryfikować.
W pewnej sekundzie zaskoczyli Changelinga wykonywaniem dziwacznych ruchów. Przyjmowali rozmaite, symetryczne pozy polegające na odpowiednim układaniu rąk i nóg. Coś w rodzaju rytualnego tańca. Można było temu zapobiec, można było przerwać ten incydent. Lecz może zaskoczenie, a może zaciekawienie nie pozwoliły na to gadowi. Tak więc rytuał doszedł do skutku. Gdy obaj tancerze zetknęli się palcami wskazującymi swych dłoni, coś nagle rozbłysło i na krótką sekundę oślepiło kapelusznika, który przysłonił oczy. Gdy odsłonił sobie widok, zdziwił się, bowiem miast dwóch oponentów stał teraz jeden. Od razu przyszło mu na myśl że to musiało być ich połączenie, tak to przynajmniej wszystko wyglądało. Jako że i wcześniej bliźniacy byli identyczni, teraz różniło się tylko ubranie, które nie przypominało ani wcześniejszego stroju Lewusa, ani Prawusa. Sytuacja dziwna, ale Hono nie zamierzał się nad nią zastanawiać. Zacisnął pięści i już miał przystąpić do ataku... Lecz było już za późno. Nowo powstały wojownik znalazł się tuż przed nim i poczęstował go "młotem". Już po chwili nakrapianiec leżał wgnieciony w ziemię. Syknął z bólu jaki przejął całe jego ciało. Mimo zadanego cierpienia powstał. Spojrzał na wroga srogim wzrokiem. Widać było, że żarty się skończyły. Nowy oponent nie był wcale taki słaby. W tym momencie musiał czuć dużą pewność siebie, o czym świadczył kpiący uśmieszek na jego twarzy. Nadszedł czas by go mu zmyć bez zbędnego gadania.
~Soundtrack~
W jednej chwili wokół niego rozbłysła aura w kolorze płomienia. Napastnicy... Napastnik już miał okazję ją widzieć i przekonać się o możliwościach Honoberutona. Teraz miał odczuć to na własnej skórze. Jaszczur już przyjął pozycję bojową, aura osiągnęła dość pokaźne rozmiary. Nie ulegało wątpliwości że przypuści szarżę. Tak też się stało. Już pędził prędko w kierunku Pralewusa, a wrażenie szarża owa robiła nie mniejsze niż atak całej potężnej armii gotowej zmieść wrogie jednostki z powierzchni ziemi. Jednakże nie wykorzystał nabranego rozpędu, a zatrzymał się przy przeciwniku, konkretniej przy jego prawym boku. Zebrał siłę w lewym ramieniu i z rozłożoną dłonią wyprowadził uderzenie w brzuch. Nie, nie uderzenie. Raczej muśnięcie. Potężne, wywołujące iskry, zwykłemu śmiertelnikowi mogące rękę urwać i kości zmiażdżyć, ale muśnięcie. A zaraz potem nadeszło już prawdziwe uderzenie, tym razem wyprowadzone prawym kolanem w plecy przeciwnika. Obrót, jaki musiał w tym celu wykonać Honoberuto, nadal trwał. Dzięki temu udało się jeszcze piętą tej samej nogi zaatakować klatkę piersiową, a następnie przywalić w okolice szyi ogonem, który zdążył szybko nabrać rozpędu. Obrót nadal trwał, nagle Hono machnął lewą ręką w tył, co pozwoliło na zadanie jeszcze jednego ciosu. A potem wojownik zatrzymał się na krótką chwilę, po czym zrobił szybki wyskok i silny kopniak lewą nogą, który miał odepchnąć oponenta w tył. Jaszczur miał nadzieję podlecieć do jeszcze się poruszającego w tył wroga i uderzyć w niego wystawionym łokciem prawego ramienia. Celował w głowę. To uderzenie w razie powodzenia też powinno wroga odepchnąć. Zaraz potem Hono podleciałby znów i zrobił gwałtownego fikołka do przodu. Kończąc go, uderzyłby w swój cel jedną z rozpędzonych nóg od góry, co mogłoby spowodować posłanie fuzji Prawusa i Lewusa na ziemię.


Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Haricotto on Czw Paź 05, 2017 8:01 pm

MG

Pralewus runął na glebę, ale momentalnie się z niej podniósł, stojąc pośród popękanych kamieni i opadającego pyłu. Patrzył w górę, na swojego przeciwnika. Uśmiechał się. Uniósł dłoń na wysokość swojej twarzy i otarł krew, która spływała mu po podbórku. Nagle jego ciało spowite zostało aurą, która połyskiwała na biało, szalejąc i wijąc się dookoła jego ciała. Pralewus wzniecił swoją energię, sprawiając, że aura zwiększyła się jeszcze bardziej, podobnie jak wcześniej aura Honoberuto.
Wziął zamach, co mogło zdziwić wiszącego w powietrzu Changelinga, w końcu dzieliła ich spora odległość. Fuzyjny wojownik zamachnął się, wyprowadzając cios, a jego dłoń wpadła w dziwny wir, który pojawił się jakby w ostatniej chwili. W następnej sekundzie kapelusznik poczuł uderzenie w tył głowy, a za chwilę krótką serię uderzeń, które wpadały na jego plecy, obijając je boleśnie. Po chwili pięści zniknęły, a Pralewus, otoczony swoją aurą, stał sobie na dole, uśmiechając się szyderczo.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Honoberuto on Czw Paź 05, 2017 9:44 pm

Przeciwnik zgodnie z planem został posłany na ziemię, lecz zaraz powstał. Chyba nie zrobiło mu to dużej krzywdy. Było to dość niepokojące, bo Honoberuto myślał że pójdzie mu łatwiej. Ale cóż, widocznie trafił na kogoś naprawdę silnego i nadszedł najwyższy czas by się wykazać. W pewnym momencie wróg wyprowadził cios, co było dość dziwne, jako że dzieliło ich kilkanaście metrów. Ale po chwili okazało się że nie było to takie głupie, bowiem z jego dłonią stało się w ostatnim momencie coś niespodziewanego. Zdawało się jakby wpadła w jakiś wir. Niemal w tym samym momencie jaszczur poczuł potężne uderzenie z tyłu głowy. Jego aura znikła. Widok mu się rozmazał, przestał słyszeć cokolwiek na kilka sekund i utracił władanie nad swym ciałem. Dokładnie czuł jak coś uderza go wielokrotnie w plecy. Fale bólu roztaczały się po ciele, siejąc spustoszenie niczym orda stepowych zdobywców w najechanym kraju. Gdy krótka w istocie, lecz wydająca się być długą seria ciosów ustała, changelingowi wróciła kontrola nad swym ciałem, ogłuszenie ustało, a widok znów stał się ostry i wyraźny. W tym momencie kapelusznik poczuł też metaliczny posmak w ustach i zorientował się, że z warg ściekała mu jego własna krew, której organizm musiał się pozbyć, aby nie doszło do jakichś nieprzyjemnych konsekwencji. Niepokoić mogło to, że w momencie uderzenia w głowę ściekło jest dość dużo, ale gad nie dostrzegał kałuży swojej krwi na ziemi. W jego głowie ukuła się hipoteza wyjaśniająca to, co się właśnie stało. Wróg zadał wszystkie te ciosy tam, gdzie stał, jednakże przetransportował swoją pięść i w ten sposób zaskoczył Hona, który wolał nie domyślać się jak to było możliwe. Otarł usta, a potem wrzasnął wojowniczo i ze wściekłością zaczął lecieć w dół uruchamiając na powrót swą aurę. Po kilku chwilach stanął na ziemi, po czym zaczął biec dokoła również stojącego przeciwnika. Robił to bardzo szybko. W pewnym momencie wysunął doń rękę, a po chwili wystrzeliło z niej pięć pocisków, jeden po drugim. Niby-płomienie wystrzelone były tak, że miały trafić w Pralewusa. Nie były to zwykłe ki blasty, lecz specjalne pociski przystosowane do techniki Super Renzoku Energy Dan. Uderzenia niewątpliwie wzniosły w górę kurz, który mógłby posłużyć za zasłonę dymną. Jeśli będzie to możliwe, Honoberuto przypuści atak właśnie zza tej zasłony, a mianowicie uderzy swoją pięścią w przeciwnika, gdy ten nie będzie się tego spodziewał. Jednakże jeśli zauważy jakieś jego zachowanie wskazujące na to że sam może oberwać, zaniecha ataku na rzecz należytej obrony czy uniku.


Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Haricotto on Pon Paź 09, 2017 11:35 am

MG

Honoberuto zastosował podobną taktykę, co wcześniej dwaj bracia. Biegał dookoła swojego przeciwnika, nie dając mu w ten sposób czystego strzału. Nagle podniósł się kurz, który był konsekwencją surowej energii, którą Honoberuto strzelał w postaci Renzoku Energy Dan. Widoczność zmalała, więc żaden z wojowników nie widział tego drugiego. Pralewus oberwał kilkoma Ki Blastami, bo do uszu kapelusznika dotarły ciche jęki, tłumione, jakby ktoś chciał je ukryć.
Następnym ruchem Honoberuto miał być frontalny atak, przebijający się przez dym. Jakież musiało być zdziwienie jaszczura, kiedy jego pięść zatrzymała się na dziwnej barierze.
Gdy kurz opadł, oczom Changelinga ukazała się energetyczna, kulista powłoka, która zatrzymała jego uderzenie przed osiągnięciem obranego celu. Pralewus stał w jej wnętrzu, szczerząc swoje białe, ostre kły do Honoberuto.
_____
Odejmij sobie Ki za technikę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Honoberuto on Pon Paź 09, 2017 7:29 pm

Przeciwnik, zdawało się, oberwał kilkoma pociskami. Zgodnie z założeniami podniósł się również kurz, jednakże próba zaatakowania zza zasłony dymnej skończyła się fiaskiem, bo przezorny Pralewus stworzył barierę ochronną wokół siebie. Jaszczur nie był aż tak zaskoczony jak mogłoby się wydawać, bo przecież doskonale znał tą technikę i potrafił jej używać. Ale przeniknęło przez niego uczucie pewnej irytacji. Zadał barierze jeszcze trzy silne ciosy, przez co ta zatrzęsła się. Zaraz potem odskoczył kilka metrów w tył.
-Kim jesteś i czego ode mnie chcesz? - zapytał z wyraźnymi pretensjami w głosie, z nadzieją, że otrzyma jakąkolwiek informację.
Nie przestawał utrzymywać gardy. Mimo że na chwilę przerwał walkę, był gotów aby ją kontynuować w każdej chwili, czy to prędką obroną, czy to zwinnym unikiem. Bacznie obserwował przeciwnika i wyczulił swoje zmysły. Prawdopodobnie sugerując się wiatrem poczułby gdyby Pralewus nagle zniknął i pojawił się za nim.


Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Haricotto on Sro Paź 11, 2017 10:52 am

MG

Pralewus spokojnie zdjął tarczę, która rozpłynęła się w powietrzu. Obaj mężczyźni stali stosunkowo blisko siebie, więc błąd jednego z nich mógł być okazją drugiego. Skierował swoją psią mordkę w stronę Changelinga i uśmiechnął się. To oczywiście, jak się można było spodziewać, był uśmiech przeperłniony cwaniactwem. Zwykły, wredny, chamski i cwaniacki wręcz uśmiech.
- Lord Belial się przebudził. 
Powiedział krótko, mrużąc swoje oczy, które ani na chwilę nie zniknęły z kapelusznika. Widać było po fuzyjnym wojowniku, że zdanie które wypowiedział sprawiło mu wiele przyjemności. Rozłożył swoje ramiona i zaraz objął nimi sam siebie, wijąc się i chichocząc pod nosem jak nastolatka, której idol dotknął jej ręki. Wyglądało na to, że czuł się bardzo dobrze. Gdy w końcu przestał, znów powrócił jego morderczy instynkt.
- Potrzebuję Twojej energii, żeby wzmocnić mojego Pana. Złożę Ci propozycję... Jeśli oddasz się bez walki, być może zostaniesz wcielony do jego armii. Jesteś silny, więc może zostałbyś jednym z Generałów... - przejechał językiem po swojej wardze, głośno się oblizując. Był obrzydliwy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Honoberuto on Sro Paź 11, 2017 9:47 pm

Pralewus nie miał nic przeciwko temu by przerwać walkę i odpowiedzieć na pytania. Honoberutonowi było to bardzo na rękę, bo była to okazja do złapania oddechu. A poza tym mógł dowiedzieć się pewnych ważnych rzeczy. Wysłuchał dokładnie tego co miał do powiedzenia brzydkomordy woj. Zainteresowało go to, więc postanowił kontynuować rozmowę. Spytał spokojnym, acz nadal podejrzliwym głosem:
-Kim jest Belial i w jaki sposób miałby skorzystać z mojej energii?
Jeśli okaże się że Belial to jakiś bożek, nie będzie mowy aby dyskutować dalej o czymkolwiek. Jeśli zaś okaże się że to czarnoksiężnik, będzie musiał się mieć na baczności. A jeśli żaden z tych warunków nie zostanie spełniony, może nie będzie to wcale zły pomysł by przystać, lub przynajmniej przemyśleć ten układ. Ale poważnie, nie pochopnie. Jeśli Belial obtaczał się w towarzystwie samych takich oblechów, mogłoby to odbić się negatywnie na kapeluszniku. Bardzo negatywnie, bo już teraz zbierało mu się na wymioty, w sytuacji gdzie kontemplacja wyglądu rozmówcy nie powinna w żaden sposób go zajmować.


Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Haricotto on Nie Paź 15, 2017 8:53 pm

MG

Pralewus również był zadowolony z przerwy w walce, mimo że nie tak dawno temu chciał pozbyć się Honoberuto. Jednakże, misja zdobycia energii dla Beliala miała większy priorytet niż własne porachunki. Odetchnął, delektując się na spokojnie powietrzem. Patrzył na Changelinga i uśmiechał się zadziornie. Wiedział doskonale, że ktoś taki jak kapelusznik wpasowałby się idealnie do armii Beliala.
- Belial to mój Pan. Jest największym Imperatorem Wszechświata, jednakże potrzebuje energii, która uwolni jego zapieczętowaną, wspaniałą moc. Obiecał nam, jego sługom, wielkie rzeczy. Każdy kto pomoże w zbieraniu energii, zostanie nagrodzony. Otrzyma Smocze Kule i będzie mógł zażyczyć sobie czego tylko dusza zapragnie. Plus własna, osobista armia. - Pralewus skrzyżował swoje dłonie na klatce piersiowej, zerkając kątem oka na Honoberuto.
- Świat ponownie padnie mu do stóp, a zdrajcy stracą życie. Jeśli zostałbyś jednym z generałów, miałbyś przed sobą nieograniczone możliwości. - uśmiechnął się delikatnie, unosząc swoje kąciki ust ku górze. Jego szalejąca aura uspokoiła się, znikając zaraz całkowicie, co miało zaprezentować jego pokojowe zamiary.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Honoberuto on Pon Paź 16, 2017 5:47 pm

Pralewus opowiadał naprawdę intrygujące rzeczy. Belial miał być największym z imperatorów, jego sługusi mieli otrzymać wielkie łaski, a zdrajcy mieli zostać zgładzeni. To brzmiało naprawdę ciekawie i działało na Honoberutona niczym kusząca woń. Na jego twarzy pojawił się uśmiech rozpustnika. Zachichotał, a następnie wyłączył swoją aurę. Wyprostował się i założył ręce na biodra. Spojrzał na Pralewusa i teraz zaczął mówić głosem emanującym nutką ekscytacji.
-To co mówisz, brzmi niewiarygodnie. Dlatego właśnie ci uwierzę i zgodzę się. Inaczej rzuciłbyś się na mnie, a wtedy z pewnością nie przekonałbym się o co ci chodzi, prawda?
Wyszczerzył zęby, a w jego oczach dało się dostrzec łobuzerski błysk. Zatarł ręce i oblizał się po wargach. Zdrajcy stracą życie... Być może z jego ręki? Jeśli tylko zaufa Belialowi. Jeżeli przyłączy się do niego.
-Dobrze, brzydalu, zgadzam się. W jaki sposób mam mu przekazać swą energię?
Czy nie popełniał aby w tym momencie wielkiego błędu? Być może właśnie zgadzał się na kolaborację z jakimś bożkiem, a może czarnoksiężnikiem lub innym krętaczem. Lecz pokusa była silna. Młoda w gruncie rzeczy i niedoświadczona dusza jaszczura zdawała się być niesamowicie podniecona zaistniałą sytuacją. Ten cały Belial z pewnością nie miał pokojowych zamiarów. To co planuje, wiązać się będzie z jakąś wojną. Być może przeciwko bogom. Być może stając po jego stronie, staje przeciwko najwyższym sądom. Lecz w tym momencie jakoś mu ta ciemna strona medalu nawet do głowy nie przyszła...


Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Haricotto on Sro Paź 18, 2017 8:46 pm

MG

Pralewus, widząc jak Honoberuto dezaktywuje swoją aurę, uśmiechnął się paskudnie, a na obelgę, która zapewne była żartobliwa, parsknął cicho śmiechem. Jeden jak i drugi nie miał już w oku żądzy mordu, co stało się głównie dzięki ich porozumieniu.
Wojownik fuzyjny uniósł otwartą dłoń na wysokość swojego brzucha i pstryknął palcami. W mgnieniu oka pojawiła się różowa chmurka, na której pojawił się napis "KABOOM!". Znikła po chwili, rozpływając się w powietrzu. Gdy już nie było po niej śladu, w lewej dłoni Pralewusa znajdował się dziwny przedmiot, przypominający skrzyrzowanie strzykawki z pistoletem, zaś w prawej leżał sobie dziwny, różowy guzik, który obrysowany był złotem.
- Za pomocą tego urządzenia zabiorę Twoją energię. Ten guzik natomiast działa jak dzwoneczek. Gdy go naciśniesz, pojawię się tutaj z jednym z naszych Generałów, który się Tobą zajmie. Zanim to zrobisz, to polecam jednak byś zregenerował swoje siły. Możesz być pewny, że opuścisz to przykre miejsce. - Pralewus uśmiechnął się i kiedy Honoberuto miał opuszczoną gardę, wbił szybko igłę urządzenia, a licznik na nim zaczął szaleć i kręcić się dookoła. Siły zaczęły opuszczać gadzinę, a przed jego oczami zaczynało robić się ciemno. Ciało kapelusznika zaczęło maleć i zmieniać kształt. Jego rogi skróciły się i zmieniła się ogólna budowa ciała. Czuł jak wszystkie jego mięśnie się zmniejszają, ale nie zadawało mu to bólu. Gdy energia z jego ciała została wyssana, upadła na kolana. Nie stracił przytomności, ale był wycieńczony. Pralewus zaraz po wyjęciu igły z jego ciała został objęty błyskiem, który spowodował, że dobiegł kres fuzji. Teraz to Prawus trzymał pistolet, a Lewus guzik, który po chwili położył na kamieniu przed Honoberutem.
- Gdy będziesz gotów, wezwij nas, brzydalu.
Obaj się zaśmiali, nazywając Changelinga tak samo jak on nazwał ich wcześniej. Obok guzika leżała dziwna fasolka, była już nieco przyschnięta, jednakże wciąż nadawała się do spożycia.
- Zjedz to. Nasz znajomy podkradł przepis od pewnego kocura, który tym leczy na Ziemi swoich wojowników. Jest trochę stara, co widać, ale powinna zwrócić Ci choć połowę energii. To taki dowód na to, że nie żartowaliśmy. - rzucił krótko Prawus, po czym klepnął jaszczura w ramię i oddalił się ze swoim bliźniakiem, rozpływając się zaraz w powietrzu.
_____
Koniec przygody. Odejmij sobie całość Ki z base. Stara, śmierdząca fasolka odnowi połowę Ki, jeśli ją zjesz.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1349

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Honoberuto on Czw Paź 19, 2017 6:54 pm

Wygląda na to że dogadali się. Pralewus wyjął jedno urządzenie dla siebie, żeby odessać energię Changelignowi. Wyjął też drugie, dla Honoberutona. Było to coś w rodzaju guzika. Działać miał tak, że po jego wciśnięciu zjawić się przy nim miał jeden z generałów Beliala. Brzmiało niewiarygodnie, no ale czemu się dziwić? Największy imperator z pewnością zjednał sobie także wielkich inżynierów.
Pralewus przycisnął igłę pierwszego urządzenia do jego ciała i wbił ją. Jaszczur poczuł dotkliwy ból, ale nawet nie zdążył syknąć. Poczuł nagle jak coś wysysa z niego energię. Działo się to w zastraszającym tempie. W jednej chwili nogi zaczęły mu drżeć i upadł na kolana. Zrobiło mu się ciemno przed oczami. Jego ciało malało i kurczyło się. Przed mizerną teraz istotką, na kamieniu położony został guzik i coś w rodzaju fasoli. Zaraz potem Pralewus, już rozłączony, zniknął. Hono nawet go nie słuchał, także nie zauważył z początku fasoli. Opierając się rękoma o ziemię i dysząc, pokryty nadal dobrze się trzymającymi, ale trochę większymi niż normalnie peleryną i czapką. W pewnym momencie powrócił głód, teraz kilkakrotnie silniejszy niż przed chwilą. I ramiona się ugięły, więc położył się na ziemię i kilka razy obrócił, trzymając za brzuch i mamrocząc przekleństwa. Oczy mu się załzawiły. Jęknął boleśnie, a następnie powstał z niemałym trudem. Nadal dyszał i trzymał się za brzuch. Otworzył oczy i z początku ujrzał rozmazaną, szaroburą plamę. Kilka razy mrugnął i widok się wyostrzył znacząco. Na kamieniu przed nim leżały guzik i fasola, tak jak zostały tam położone przez Lewusa. Jaszczur schylił się po nie. Wiedząc o co chodzi z guzikiem, nie oglądał go. Ale nieznana mu fasola go zainteresowała. Obejrzał ją kilka razy. Stwierdził że jest sucha i śmierdzi, być może nawet zaczynała gnić. Nawet nie chciał się zastanawiać skąd ona się wzięła. Ignorując niedoskonałości owego posiłku, wrzucił fasolę do ust. Głód nie pozwalał mu na grymaszenie. Smakowała ohydnie i przy połykaniu powstrzymywał się aby nie zwymiotować, ale już po kilku sekundach zadziało się coś niezwykłego. Oto rany kapelusznika odniesione w walce z Pralewusem zasklepiły się, a ciało ponownie zaczęło wypełniać się energią, choć co prawda nadal dużo mu jej brakowało. Ale co ważniejsze i bardziej zauważone przez Changelinga: Znikło uczucie głodu! Jaszczur stał teraz wyprostowany i oglądał swoje ręce, które znów wypełniły się energią. Zrozumiał, że nie była to zwykła fasolka i Pralewus ją tu zostawił, bynajmniej nie przypadkiem. W myślach podziękował mu i stwierdził, że musi jak najprędzej powrócić do swojej najsilniejszej formy, musi więc zregenerować resztę sił. Wzniósł się zatem w powietrze i zaczął lecieć w stronę swojej jurty, zupełnie ignorując fakt że przecież spotkał się tu chwilę wcześniej z PuiPuiem który albo jeszcze gdzieś leżał w okolicy, albo na zawsze przestał istnieć.

z/t Jurta Honoberuto


Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 489

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Areia on Wto Mar 13, 2018 1:59 am

Jasny błysk zwiastował pojawienie się nowej postaci. Opalizującej srebrzystą energią i wściekłej postaci, warto dodać. Areia pierwszy raz w swoim długowiecznym życiu straciła cierpliwość, a wszystko za sprawą jakiegoś małego demonicznego pomiotu! Skrzydlata nastolatka przekroczyła granicę, do której nie powinna się nawet zbliżać, a to wzbudziło w bogini przeogromny gniew. Była nawet skora skrócić tę małą, nędzną istotkę o głowę, resztką samokontroli jednak powstrzymała się przed tym, ostatecznie wyrzucając za drzwi zarówno Enolę, jak i tego wiecznie śpiącego bożka, Dastana. Nie chciała mieć z nimi nic więcej wspólnego. Nigdy. A żeby nie rozwalić wszystkiego dookoła, przeniosła się w miejsce, w którym nie było niemal nic - na piekielne pustkowia.
Uwolniła falę mocy, chcąc choć trochę się wyładować. Musiała w jakiś sposób przywrócić sobie samokontrolę, nie było innej możliwości. Sęk w tym, że miała ochotę rozszarpać na strzępy wszystko, co wpadnie jej pod ręce, a to stanowczo nie było w jej stylu. Mroczna bogini tak się przecież nie zachowywała. Zawsze była chłodna i spokojna, taka powinna pozostać. Wzięła więc głęboki oddech i przysiadła na środku niczego, starając się zapanować nad nerwami. Jakim cudem jedna natrętna istota mogła doprowadzić ją do tak nienaturalnego stanu? To było całkiem dobre pytanie.

[trening start: 13.03. godz.: 2:00]

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 79

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Areia on Czw Mar 22, 2018 11:58 am

[trening koniec: 22.03. godz.: 12:00]

Oczyszczenie umysłu, tylko to mogło przywrócić jej stan równowagi. Wyrzucenie z głowy wizji krnąbrnej nastolatki i jej śpiącego towarzysza, chociaż ten drugi w sumie nic jej nie zrobił. Mimo wszystko żałowała, że zabrała ich do siebie. Że, o ironio, okazała im dobroć! Ona! Mroczna bogini skazana w dniu narodzin na potępienie i tułaczkę przez te pełne mordu i cierpienia odmęty! Sama się sobie dziwiła, że zrobiła to wszystko, co miało miejsce. Powinna wrócić do swoich naturalnych zachowań, a nie reagować... tak. Zdecydowanie lepiej jej wychodziło odgrywanie oziębłej i obojętnej niż zgrywanie pomocnej. W tej drugiej roli w ogóle nie potrafiła się odnaleźć. Przyjaźń? Troska? To zdecydowanie nie była ścieżka, którą chciała obrać. Potrzebowała czegoś innego, w przeciwnym razie ziści się wizja pochłaniającego ją szaleństwa, a tego w szczególności nie chciała. Potrzebowała po prostu jakiegoś... drogowskazu. Wskazówki, która nakieruje ją na ten odpowiedni tor. Na drogę, która będzie zgodna z jej duchem i przekonaniami. Nim jednak wkroczy na właściwą drogę, czeka ją mnóstwo pracy i włożonego weń wysiłku.

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 79

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Toya on Wto Maj 08, 2018 9:46 pm

Nie miała pojęcia, gdzie aktualnie znajdowała się, jednakże mogła stwierdzić, iż została wysłana na jakieś totalne odludzie. Poza nią nie było tu nikogo oraz niczego. Gdziekolwiek by nie spojrzała nie mogła dostrzec swymi oczkami jakiejkolwiek roślinki, choćby najmniejszego krzaczka, o trawie nie wspominając. Warto wspomnieć o tym, że cały obszar był zdawałoby się niekończącą się równiną prowadzącą w zasadzie donikąd. Można także było odnieść wrażenie, iż nawet jeżeli nasza bohaterka ruszyłaby przed siebie to i tak nikogo nie spotkałaby. Wydawałoby się, iż wszyscy mieszkańcy zwyczajnie zniknęli, ulotnili się z tej planety, a może i nie planety? Nie otrzymała absolutnie żadnych informacji dokąd została wysłana, więc mogła tylko zastanawiać się. Być może po prostu wylądowała w miejscu oddalonym od jakiejś osady? Zamierzała to sprawdzić, lecz nie w tym momencie. Musiała pamiętać o tym, dlaczego właściwie tu dotarła. Postanowiła najpierw nieco potrenować, a potem udać się w podróż.

[Statystyki]START TRENINGU - 08.05.2018 21:46
avatar

Toya

Liczba postów : 7

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Toya on Nie Maj 13, 2018 10:15 pm

[Statystyki]KONIEC TRENINGU - 13.05.2018 22:15

Musiała przyznać, iż było tu nudno, bardzo nudno. Być może dlatego, że była tu sama i kompletnie nic się nie działo? Tak, zdecydowanie. Nie pogardziłaby w żadnym wypadku towarzystwem choć pojedynczego zwierzątka, które z całą pewnością mogłoby jej umilić ten czas. Musiała niestety znosić te męki samotności i póki, co nie zanosiło się na to, aby mogło się to w jakikolwiek sposób zmienić. Od samego początku swego pobytu doskwierała jej duchota pochodząca z tego miejsca. Czyżby fakt, iż miała stać się silniejsza wpłynął na wybór miejsca jej pobytu? Cóż, takowe warunki, które można było określić mianem ciężkich, mogły sprzyjać jej treningowi, jednakże, co potem? Wcale nie uśmiechało jej się znoszenie takich upałów dzień w dzień, bez przerwy. Miała nadzieję, że już wkrótce ochłodzi się nieco, ponieważ nie była w zasadzie przystosowana do takowych warunków. Nie mogła nawet liczyć na powiew wiatru lub opady deszczu. Nie cieszyła się z pobytu w tym miejscu.
avatar

Toya

Liczba postów : 7

Powrót do góry Go down

Re: Pustkowia

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach