Jurta Honoberutona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Jurta Honoberutona

Pisanie by Honoberuto on Nie Wrz 03, 2017 9:14 pm

wygląd zewnętrzny

Stojący pośród szarego, smutnego pustkowia ger - jurta typu mongolskiego. Okrągły namiot powstały poprzez nałożenie na drewniany szkielet dwóch warstw - pierwsza z zapewniającego izolację wojłoku, druga z białego płótna. To wszystko mocowane linami, w tym przypadku czarnymi. Na drewnianych drzwiach tej jurty znajdują się abstrakcyjne wzorki przywodzące na myśl sztukę ludową. Na samej górze otwór dymny. Cała konstrukcja jest ponadprzeciętnie duża (ok. 175% pospolitej jurty). Wokół niej rośnie trochę niziutkiej, rzadkiej trawy.
W środku jurta nie imponuje. Jedyną ozdobą jest dywan wiszący na jednej ze ścian. Pod nim znajduje się łóżko, a właściwie leżąca na ziemi deska, na której znajduje się badziewny materac i trochę wojłoku mającego robić za kołdrę. W jurcie znajduje się też stojące pośrodku niewielkie palenisko z kratką na której można coś postawić, a także mały stolik wraz ze stojącymi na nim czajnikiem, drewnianym talerzykiem i również drewnianym kubkiem.
Dawniej jurta należała do jednego z demonów pilnującego porządku w piekle, obecnie jest własnością Honoberutona, potężnego wojownika który choć zginął i trafił do piekła, to aktualnie żyje.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 420

Powrót do góry Go down

Re: Jurta Honoberutona

Pisanie by Honoberuto on Sro Wrz 06, 2017 8:32 pm

Jak się okazało, brak możliwości latania będący skutkiem treningu nie utrudnił mu zbytnio powrotu do domu. Nie mylił się jakoś ponadprzeciętnie i dotarł nie błądząc nadmiernie. Ale z uwagi na to że musiał częściej się zatrzymywać by przypomnieć sobie dalszą drogę, podróż trwała dłużej niż zwykle. Ale za to gdy już dotarł na miejsce, jego ki całkowicie się zregenerowała. A on był strasznie zmęczony, dlatego też od razu wszedł do jurty i rzucił się na łóżko. Gdy się obudził, doskonale czuł, że jest w nim więcej energii niż wcześniej. Czując przepełniającą go moc, nabrał chęci do dalszego treningu. Teraz jednak popracuje nad poszerzaniem arsenału technik. Nigdy nie wiadomo co może przydać się w walce z silnym przeciwnikiem. Wstawszy z łoża i wyszedłszy z jurty, zaczął się zastanawiać nad tym jak powinna wyglądać jego kolejna technika. Po chwili nieefektownego wymyślania, postanowił że najlepiej będzie zmodyfikować jedną z już posiadanych przez siebie technik tak bardzo, że powstanie nowy, całkiem oryginalny atak. Aby wybrać technikę która zostanie poddana modyfikacji, użył wyobraźni. Każda z lin mocujących konstrukcję jego geru była osobną techniką.
-Ene-due-rike-Cold, on ma najpiękniejszą z mord – powyliczał sobie Honoberuto skacząc wzrokiem między linami i już trudna decyzja została podjęta. Padło na energetyczne ostrze.
Tak więc stworzył ki sworda i wpatrując się w tworzące go, skaczące i lekko szczypiące jego dłoń iskierki, zastanawiał się: Jak tu przerobić tą technikę? Wydłużyć ostrze? Raczej mija się z celem, bo i tak zrobił duże postępy od czasów kiedy ta technika była tylko „naostrzoną rękawiczką”. A więc co? Cóż, ta technika służyła do walki w zwarciu. A gdyby tak zrobić z niej atak dystansowy? Ten pomysł mu się spodobał, więc zaczął próbować i rozwijać tą koncepcję. Najpierw zrobił chyba najprostszą rzecz jaką mógł wymyślić. Wzleciał w górę. Mając „wyjęty” miecz, zamachnął się i po chwili energicznie poruszył ręką pozwalając, by ostrze „zsunęło się” z dłoni i sobie poleciało w dół. Po chwili uderzyło w ziemię, zostawiając tam dziurę. No tak, niby to była technika dystansowa. Ale przecież to był zwyczajny, banalny wręcz pocisk ki. Nic wartego uwagi, nic co byłoby jakąś nowością. O nie, nie tędy droga. Cisnąć pociskiem to każdy głupi potrafi. A jego było stać na coś więcej. By poszukać inspiracji, poleciał bardziej w głąb pustkowia, gdzie nie istniało już ryzyko że jakimiś zabawami energią może zniszczyć swój własny dom.
Zatrzymał się, gdy znalazł się w okolicy wysokiej, samotnej skały. Dość fascynujący obiekt, bowiem miała dość małą stosunkowo średnicę do wysokości i patrząc na nią z daleka można by ją pomylić ze słupem, kolumną czy innym smukłym obiektem. Podleciał do samego jej czubka i dotknął jej powierzchni swoją dłonią. Wtem wpadł mu do głowy pomysł. Znów stworzył ki sworda, zrobił duży zamach, a potem zadał smuklej skale cięcie. Jej czubek spadł na ziemię. No właśnie, cięcie. To był podstawowy atut tej techniki. Nowa technika również musi ciąć, ale z dystansu. Honoberuto oddalił się od skały na dziesięć metrów. Zadanie na dziś: Przeciąć tą skałę bez zbliżania się do niej. Jeśli mu się to uda, uzna że właśnie opanował nową technikę. Aby tego dokonać, przyda się poznać bliżej z pozoru znaną sobie technikę. Obserwacja, wnioski i próby: oto jego plan. Nie wyłączył jeszcze techniki od kiedy zaatakował skałę, więc dobrze będzie z tego skorzystać. Machnął ostrzem przed swoimi oczyma. Potem jeszcze raz, i jeszcze. I wtem coś zauważył. Świecący miecz energetyczny przy dynamicznych ruchach zostawia za sobą coś w postaci prędko niknącej poświaty. Jasne, rzecz oczywista. Każdy przedmiot, szczególnie świecący, podczas szybkiego ruchu zostawia za sobą złudzenie poświaty. Ale ta oczywistość podsunęła mu pewien pomysł. A gdyby tak podczas ruchu miecza pozostawić część jego mocy w tej poświacie? W ten sposób utworzyłby pewien ogon z energii który podobnie jak poświata ruszyłby do przodu. W ten sposób cięcie dosięgnie znajdującego się daleko wroga! O tak, to brzmiało obiecująco. Zabrał się więc do wykonania właśnie wymyślonej sztuczki by przekonać się, czy efekty będą takie jakich się spodziewał. Uniósł więc energetyczne ostrze do góry, a następnie machnął nim na skos. Przy każdym ułamku odległości do pokonania, z jego dłoni odskakiwała jedna iskierka i obierała kurs na skałę. Wraz z ruchem dłoni, ostrze robiło się coraz krótsze i zaczynało coraz mniej świecić. Gdy ruch został zakończony, ostrze właściwie już nie istniało. Ale za to istniała poświata, która teraz była widoczna bardziej niż zwykle. Uważne oko changelinga obserwowało iskry i ich drogę. Każda leciała w kierunku obranym zaraz po odłączeniu się z jego dłoni. Poświata poruszała się w stronę skały podobnie jak stale zwiększająca się fala, ale prędko przestała stanowić jedną całość. Iskry oddalały się od siebie, było ich zbyt mało aby utrzymać jednolitą poświatę-ostrze. W rezultacie skała nie została przecięta. Kilkanaście iskier w nią co prawda uderzyło, lecz jedynym tego skutkiem była mała rysa, widoczna tylko po dokładnym przyjrzeniu się skale. Zadanie nie zostało wykonane poprawnie. Ale jaszczur, dzięki obserwacji, wiedział jak musi postąpić aby atak był skuteczny. Może to rozwiązanie banalne, ale wedle logiki – prawdopodobnie rozwiązujące problem! Wystarczyło po prostu włożyć w tą tnącą falę więcej energii. Jeszcze raz otoczył dłoń energetycznym ostrzem, a następnie wzniósł ją ponad głowę. Zaczął zbierać energię z otoczenia. Wokół ostrza zaczęło zbierać się coraz więcej iskierek. W pewnym momencie było ich tak dużo, że ostrze właściwie nie istniało, a zamiast niego dłoń wojownika otaczała kula energii, która stale rosła. Gdy była już pięć razy większa od jego pięści, a nagromadzenie energii było tak duże że czuł jak ta uciska jego dłoń, uznał że tyle mocy wystarczy. Machnął dłonią pozostawiając energię po drodze. Tak jak poprzednio, po skończonym ruchu jego dłoń już się nie świeciła. Tak jak poprzednio powstała poświata rozchodząca się jak fala. Ale tym razem, ponieważ stężenie ki było o wiele wyższe, w skałę naraz uderzyło wiele iskierek. Teraz pozostałością nie była rysa. Kawałek odłamał się i spadł. Teraz na czubku skały widoczne było gładkie, precyzyjne cięcie. A więc zadanie wykonane! Kapelusznik zacisnął pięści z satysfakcją. Udało mu się. Teraz mógł zostawić smukłą skałę w spokoju. Zawrócił więc i po kilku chwilach już był obok swej jurty.
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 420

Powrót do góry Go down

Re: Jurta Honoberutona

Pisanie by Honoberuto on Czw Wrz 07, 2017 10:58 pm

Honoberuto usiadł obok namiotu opierając się o jedną z jego ścian. Dłonie położył dla wygody pod głowę. Jeszcze podczas treningu zaczęła go męczyć pewna sprawa. Demigra. Kim on właściwie był? Cóż, wystarczyło jedno jego słowo, a zmarli wracali do życia, żywym zaś znikały fragmenty ciał. Jego wygląd wskazywał na kogoś dostojnego, być może władcę. Cóż, jeśli Hono miałby podejrzewać jakąś znaną sobie osobę o bycie bogiem, to w pierwszej kolejności wymieniłby właśnie Demigrę. Ale jak to możliwe że strażnicy więzienia nic nie wiedzieli o jednym z bogów? A może niektórzy bogowie kryją się przed światem? A może demony tak naprawdę wiedziały kim on jest, lecz z jakiegoś powodu musiały to ukrywać przed osobą bądź co bądź żywą, a więc niewtajemniczoną? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. A po środku tego wszystkiego jaszczur i wszyscy inni mieszkańcy piekła. Cóż, kapelusznik o boskości pana który go wskrzesił był święcie przekonany, tym bardziej że szantaż i zastraszanie zdawało mu się być metodą całkiem w boskim typie. W końcu to bogowie wymyślili własny podział na dobro i zło. To oni nigdy tego podziału nie pokazali śmiertelnikom. To oni wymagają od nich przestrzegania praw, o których można nie mieć bladego pojęcia. Ba, sam Hono mógł się tylko domyślać dlaczego jest właśnie tu, a nie w niebie.
W pewnym momencie te pełne złości na bogów rozmyślania przerwało mu burczenie w brzuchu. W pierwszym momencie był zupełnie zaskoczony i nie wiedział co się dzieje, ale zaraz potem przypomniał sobie. Przecież teraz był żywy. Potrzebował jedzenia i picia. Był głodny. Cóż, jak widać w zaświatach bardziej opłaca się być martwym niż żywym. Powstał. Rozejrzał się. Wokół jurty oczywiście rosła jakaś trawa. Podszedł do jednej z jej kęp i uklęknął. Przez chwilę wpatrywał się w nią jak faluje na wietrze. Znowu zaburczało mu w brzuchu. Prędko wyrwał z podłoża garść trawy, zamknął oczy i włożył ją sobie do buzi. Powstał. Czuł się teraz jak jakaś krowa. Ale to pozwoli mu zająć na chwilę jeśli nie brzuch, do przynajmniej buzię. Starając się ignorować fakt, iż jego "danie" było strasznie twarde i niedobre, uniósł się nad ziemię i zaczął lecieć w głąb pustkowi. Potrzebował jedzenia.

z/t
Pustkowia
avatar

Honoberuto
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 420

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach