Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Wielki Wodospad

on Sob 5 Gru - 13:59
Jak sama nazwa mówi, jest to wodospad, którego wody energicznie spływają, żeby nie powiedzieć spadają, w dól przepaści, łącząc się na dole z rzeką. Prąd jest tutaj potężny, więc kto mądrzejszy, powinien wiedzieć, że nie należy bawić się na szczycie wodospadu w Słoneczny Patrol.
Mało kto wie, ale za zasłoną wodną, znajduje się jaskinia. Ciekawe co takiego może się w niej znajdować?
avatar
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 323
http://www.strawpoll.me/12564308

Re: Wielki Wodospad

on Pon 2 Sty - 1:02
Shiro leciał wysoko ponad lasami bożego świata. Szukał miejsca dogodnego do treningu, jakim labirynt drzew zdecydowanie nie był. Zastanawiał się w tym czasie, jak mógłby zdobyć swój wymarzony oręż. Szczerze wątpił, by miecz leżał sobie od tak na trawie. Musiałby zgłosić się do jakiegoś Kaioshina po zadanie na innej planecie. Słyszał, że na błękitnym globie, zwanym Ziemią, tego typu broń jest rozpowszechniona. Pewnego razu musiałby się przełamać i wrócić do bogów. Kiedy tak rozmyślał, na jego oczach las zaczął stopniowo, a na jego miejscu pojawiać się teren skalisty. Gdy drzewa zniknęły całkowicie, zastane kamieniami, jego oczom ukazał się stromy, szeroki wodospad rzeki. Białowłosy stwierdził, że w sumie czemu by nie poświęcić się ćwiczeniom właśnie w takim miejscu. Zniżył lot, po chwili stanął na twardym, kamienistym podłożu i założył ręce na klatce piersiowej. Rozejrzał się po terenie.
- Rzadko widuje się na tej planecie tego typu miejsca - pomyślał - W większości jest gęsto pokryta trawami. Albo inną roślinnością.
Im bliżej nurtu, tym kamienie stawały się mniejsze, zmieniając się powoli w chrzęszczące pod stopami kamyczki. Trening w tym miejscu nie byłby za bardzo komfortowy, ale to w gruncie rzeczy dobrze. Im cięższe warunki do treningu, tym większe są jego efekty. Teren był opustoszały, nie zaszczycił go tu swą obecnością nikt, kto mógłby mu przeszkodzić. Wątpił też, by pojawiły się tu też jakiekolwiek zwierzęta, stanowiące dla niego zagrożenie. Krótko mówiąc - prawie idealnie. Zastanowił się, co by dzisiaj przećwiczyć. Sądził, że pod względem fizycznym popełnił ostatnio niemały postęp, zająć się więc chciał czym innym. Uznał, że poprawienie swoich umiejętności w walce to doskonały pomysł.

Trening Sztuk Walki

Wpierw, musiał się stosownie do treningu przygotować. Rozpiął jedyny guzik swojego płaszcza i rzucił go na jeden z większych kamieni. Nie miał w zwyczaju w nim ćwiczyć. Teraz miał na sobie jedynie czarną, bardziej przylegającą część stroju. Ważnym punktem w przygotowaniach do wysiłku była też właściwa rozgrzewka, aby uniknąć kontuzji. Od takiej też zaczął. Wykonał kilkanaście ruchów w górę, w dół i na boki głową, aby rozgrzać kark. Następnie przyszła pora na dłonie wykonał po kilkadziesiąt kółek barkami, a potem zakręcił rękoma, by ich mięśnie także się obudziły. Po jeszcze kilku ćwiczeniach na kończyny górne, trzeba było rozgrzać tułów. Wykonał okrężne ruchy biodrami, zrobił także serię skłonów w różne strony. Gdy nastąpiła kolej na nogi, poprzyciągał obie z nich wysoko do klatki piersiowej a następnie do pośladków. Wykonał trochę skłonów do stóp i trzydzieści przysiadów pistoletowych, po piętnaście na każdą nogę. Zrobił też rutynowe trzydzieści pompek i brzuszków, co i tak było trochę bolesne na tak szorstkiej powierzchni. Następnie przebiegł kilkanaście kółek od terenu niedaleko przepaści do umownej linii opodal niego. Na koniec, by zobaczyć czy faktycznie się rozgrzał, wykonał krótką serię ciosów i kopnięć. Od razu zauważył swoje wyraźne braki w technice, jednak jego ciało stało się gotowe do pracy.
Ćwiczenia te były bardzo lekkie i nie miały prawa kogokolwiek zmęczyć, lecz była to tylko rozgrzewka, a ta nie powinna być zdaniem naszego pustelnika, wykańczająca. Teraz nadszedł czas na prawdziwy trening. Młodzieniec stanął zdecydowanie na kamykach w bezpiecznej odległości od wodospadu. Zamknął oczy i nakreślił na podłożu prawą stopą półkole, lekko ją zgiął, po czym przeniósł na nią swój środek ciężkości. Jednocześnie zakołysał rękoma, ustawiając lewą wysuniętą do przodu na wysokości biodra, z otwartą dłonią, a prawą zgiętą lekko ustawił obok głowy i ścisnął w pięść. Napiął lekko wszystkie mięśnie swojego ciała, jakby zaraz miał nagle skoczyć. Wypuścił delikatnie powietrze i otworzył swoje podkrążone ślepia. Popatrzył skupiony w jeden punkt, dokładnie wyobrażając sobie swojego groźnego przeciwnika, również usytuowanego w tej pozycji bojowej.
W ułamku sekundy rozluźnił się, by wykonać ruch i przyskoczył do niewidzialnego oponenta. W locie zaserwował mu atak prawą pięścią w twarz, jednak źle wyważył cios i poleciał za mocno do przodu ledwo co utrzymując równowagę. Jego wyimaginowany wróg odchylił się w lewo, jak zrobiłby zapewne każdy oczytany w boju jegomość. Osoba w tej pozycji miałaby w tej pozycji okazję na łatwy strzał prawą ręką, lub ścięcie z nóg poprzez zniżenie się i zamiecenie stopą po podłożu. Shiro, by zapobiec się obu możliwościom, odbił się i podskoczył na wysokość dwóch metrów, jednak wylądował tylko krok dalej by w momencie wylądowania na jednej nodze wykonać obrót wokół własnej osi i kopnąć drugą w bok celu. W ten sposób zrekompensował sobie słaby start. Przyskoczył szybko, by skorzystać z wytrącenia nieistniejącego wroga z równowagi i kontynuować serię. Zaczął od niskiego ciosu prawą pięścią w brzuch, by za nią poszła lewa, a za lewą znowu prawa. A za prawą znowu lewa. I tak dalej.
Po kilkunastu szybkich uderzeniach w powietrze nagle zatrzymał się w ruchu i plasnął sobie dłonią w twarz. Bijąc od tak na chama powietrze mógł się co najwyżej zmęczyć, a przecież chodziło o to, by poza zmęczeniem można było wynieść z tego treningu coś więcej. Jego ciosy jak były słabe i nieprecyzyjne, tak były słabe i nieprecyzyjne dalej. I byłyby takie zawsze, gdyby nigdy nie przemyślał porządnie techniki ciosu.
Od nowa. Od zera. Białowłosy postanowił przećwiczyć walkę od absolutnych podstaw. Cios. Jak powinien wyglądać cios? Zgiął lekko nogi, zamachnął się i wyprowadził pięść do przodu. Nie wydawało się to zbyt skomplikowane. Łopatologiczne wręcz. Jednak pięść jego nie była taka, jak być powinna. Zamiast świsnąć prosto w niewidzialny cel, zaraz po rozprostowaniu ręki, pomknęła niedbale w bok. Uderzenie było słabe i nieprecyzyjne. Musiał właśnie nad tym popracować. Postąpił krok do przodu i wykonał cios drugą ręką. Tym razem spiął ją i skupił się, by pięść pędziła prosto w jedno miejsce i zatrzymała się przy osiągnięciu pełnego wyprostu ręki. Teraz było już lepiej. Dłoń wyraźnie gdzieś skręciła, ale atak był zdecydowanie szybszy. Tak ma być. To dobry kierunek, o to chodzi. Znowu cios, z całej siły prawą ręką. Teraz beznadziejny. Ale to nie koniec. Jeszcze jeden. Lepiej. Kolejny. Jeszcze lepiej. Z każdym następnym uderzeniem pięść nieznacznie, o zaledwie ułamek milimetra równiej kończyła swój lot. Każdy następny cios był coraz szybszy. Jednak zarazem precyzyjniejszy, a co za tym idzie bardziej skuteczny. Shiro rozpędzał się coraz bardziej, wczuwał się w to. Po kilkudziesięciu ciosach już nie myślał nad tym, jakie błędy popełnił w tym uderzeniu, i jak ma wykonać kolejne. Korygował swoje ruchy instynktownie, wchodził mu powoli pewien nawyk. Pięść szła jedna za drugą. Sam nie zauważył, jak głupie wykonywanie takich samych ataków zmieniło się w pewne zaawansowane serie różnych łączonych sposobów uderzeń rękami. Dwa ciosy w brzuch, podbródkowy, obrót i odesłanie w lot kantem dłoni. Natarcie, dogonienie celu i szybki strzał w nieistniejącą twarz.
Opamiętał się dopiero wtedy, gdy stracił pod nogami grunt. W wirze walki z samym sobą całkowicie zapomniał, że ćwiczy tuż obok wodospadu, a co za tym idzie, przepaści. Ujrzał niebo i poczuł, że spada. Ze strachu krzyknął, co nie zdarzało mu się właściwie w ogóle, gdyż był bogiem niezwykle cichym. Spanikował, ruszając rozpaczliwie wszystkimi kończynami. Próbował za wszelką cenę zebrać w sobie Ki, by wyhamować i polecieć do góry, jednak zaskoczenie było zbyt wielkie. Zatrzymał się dopiero tuż nad podłożem. Po chwili wiszenia w powietrzu i zastanawiania się, czy już umarł, opadł na ziemię i odetchnął z ulgą. Jednak szybko wstał i wzbił się w powietrze, by wrócić do miejsca, w którym wcześniej ćwiczył.
Stanął na kamykach na wzgórzu. Zastanowił się nad kontynuacją treningu. Ciosy miał już w miarę opanowane, teraz czas na kopnięcia, których także nie można lekceważyć. Stanął w innej pozycji, bardziej zbliżonej do bojowej, niż tej, którą zaczął wykonywanie ciosów. Jego środek ciężkości znów znajdował się na prawej nodze, by lewa mogła szybko się unieść i zblokować ewentualny atak lub sama dokonać ofensywy. Szybko wzniósł i dynamicznie wyprostował w kolanie swą dolną kończynę. Tu było lepiej niż w przypadku ciosów. Do ideału brakowało wiele, lecz atak ten miał szansę na powodzenie w walce z przeciwnikiem równym sobie. Kopnięcie było zbyt wyrywcze i ciągnęło go za bardzo do przodu. Mógł teraz oczywiście spróbować kontynuować serię, lecz cały czas ryzykował wywrócenie się, a co za tym idzie, przegranie walki. Opuścił nogę. powtórzył kopnięcie, lecz tym razem wykonał je zdecydowanie słabiej. Teraz utrzymał równowagę, lecz atak był zwyczajnie słaby musiał ciągłymi próbami znaleźć złoty środek. Powtórzył atak kilka razy i wykonał go drugą nogą, jakby w odbiciu lustrzanym. To też wykonał kilkukrotnie. Gdy doszło to do jako takiego poziomu, spróbował stanąć na nodze, którą właśnie wykonał kopniaka, obrócić się i zaatakować drugą. Wyszło to całkiem całkiem, toteż kontynuował serię. Po chwili doszły przećwiczone wcześniej ciosy. I następne, i następne. Po kilku minutach pojedyncze atakami zmieniły się w jeden wielki taniec, może nie morderczych, ale zdecydowanie skutecznych, ciosów wszystkimi kończynami. Jednak przestrożony wcześniejszym wypadkiem młodzieniec atakował unosząc się kilkanaście centymetrów nad podłożem.
Tak mijały godziny. W końcu zmęczony wojownik padł na ziemię, dysząc. Był zadowolony z dzisiejszych efektów. Po chwili wytchnienia wstał, założył płaszcz, i odszedł na piechotę w nikomu, nawet sobie, nieznanym kierunku.

z/t Polana
avatar
Un
Liczba postów : 26

Re: Wielki Wodospad

on Wto 14 Mar - 19:05
Piękne miejsce.
Nie tylko przyczyniała się do tego nieziemska, urokliwa miejscówka, ale i cisza. Nawet w Zaświatach bywa za głośno, a Un potrzebowała odrobiny prywatności. Nie za wiele, gdyż czekały na nią obowiązki, lecz migrena spowodowana bólem od palącego tatuażu dokuczała jej ostatnio coraz bardziej i szukała sposobu na złagodzenie objawów. Na leczniczych ziołach znają się najlepiej Nameczanie, jednakże ze względu na niechęć komunikowania się bezpośrednio z przedstawicielami jakiejkolwiek rasy żywych istot próbowała działać na własną rękę. Tu, przy szumu spadającej z wysoka wody, mogła znaleźć swoje małe sacrum. Usiadła ostrożnie i subtelnie niczym barwny motylek nad brzegiem małego oczka wodnego. Kontemplowała ciszę ze zmrużonymi oczyma, dzięki temu nieco rozluźniały się jej spięte mięśnie i mogła na kilka chwil zająć się sobą.
Po krótkiej medytacji odczuła ulgę. Nie wiedziała jak długo będzie umiała skrywać przed innymi Kaioshinami swoje kłopoty zdrowotne, ale uparła się i nie zamierzała przyznawać się do słabości. Przecież musi rozwijać się, ćwiczyć, pomagać innym, a od jakiegoś czasu czuje, że zostaje w tyle. Otworzyła ciężkie powieki i nachyliła się bardziej ku tafli wody, żeby zaczerpnąć w smukłe rączki garść wody. Nim to zrobiła, zauważyła na swojej nieskazitelnej, niebieskiej cerze lekkie podbiegnięcia pod oczyma. Westchnęła cichutko. Związane były z ewidentnym niewyspaniem i zmęczeniem, jednak zignorowała oznaki i zgodnie z pomysłem zaczerpnęła łyk wody. Bogini poprawiła przy okazji sobie fryzurę, którą odrobinę potargał wiatr, lecz nie mogła przemóc się, by wreszcie iść do pracy. Lędźwie bolały jakby przed chwilą urodziła co najmniej bliźnięta, przez co czuła się niekomfortowo. Ale... ale nie powinna myśleć o sobie! Kaioshinka niemal natychmiast skarciła się w myślach za samolubność, z drugiej strony potrzebowała jeszcze kilku chwil dla siebie. Może nic się nie stanie, jak odrobinkę spóźni się? Tylko co? Powie prawdę, że nie czuje się dobrze i zupełnie straci odrobinę autorytetu, jaki zdołała uzyskać od momentu przyjścia na świat. Nie chciała rozczarowywać ani innych, ani samej siebie.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Sro 15 Mar - 22:26
MG

- Un! - rozległo się wołanie. Co jakiś czas było powtarzane, więc w końcu musiało dotrzeć do uszu Shinjinki. Ta relaksowała się, lub dopiero zaczynała relaksować się, nad Wielkim Wodospadem, którego szum nadawałby się jako idealne tło do zaśnięcia. Odgłosy natury, a zwłaszcza uderzający od glebę deszcz, potrafiły wprowadzić człowieka w błogi stan nazywany snem.
Oczom kobiety ukazał się rosły, dobrze zbudowany mężczyzna o białych, zaczesanych do tyłu włosach. Ubranie miał typowo boskie, ciemny pomarańcz wpadający w czerwień dominował a towarzyszył mu niebieski, gdzieniegdzie jeszcze wplatając w to wszystko kolor żółty. Twarz miał siną, jakby miał zaraz się udusić, a jego mina wskazywała na to, że wcale nie był zadowolony z tego, że musiał się tutaj pojawić. Istnieje także możliwość, że zawsze, niezależnie od sytuacji, wykrzywiona była w grymasie niezadowolenia. Być może ten typ tak ma?
Spoiler:

- Zostałem po Ciebie wysłany. Czcigodny Shin powiedział, żebym Cię sprowadził. Nie przeszkadzam? - zapytał, wyciągając ręce za siebie i obserwując z uwagą każdy, nawet najmniejszy ruch dziewczyny.

_________________
avatar
Un
Liczba postów : 26

Re: Wielki Wodospad

on Czw 16 Mar - 20:46
Cisza, spokój. Woda i Un. Mogła pooddychać świeżym powietrzem i oczyścić umysł z trosk. Nie na długo, bowiem do jej uszu dotarło nawoływanie. Z początku cichutkie, że wręcz myślała, że to omamy słuchowe. Sprawa wyjaśniła się, gdy zjawił się ochroniarz. I to nie byle jaki! Toż to był sam Kibito, ochroniarz Wschodniego Kaioshina! Bardzo poważana persona w Zaświatach, i poważna w zachowaniu. Pojawienie się białowłosego było zastanawiające, lecz zaraz ujawnił cel chęci odnalezienia Un. Szykowało się ważne spotkanie, a Bogini akurat była w nienajlepszej formie. Lędźwia paliły, łupiły i bolały jak głupie, mimo wszystko dziewczyna o różowych włosach robiła dobrą minę do złej gry.
- N-nie nie, skądże Kibito-senpai... w takim razie gdzie trzeba się udać na spotkanie?
Zapytała się grzecznie, jednocześnie próbując znaleźć sposób, aby wstać normalnie, bez odznak bólu. Jedyne, co jej przychodziło do głowy to lekkie zalewitowanie, że niby to taki artystyczny pokaz wstawania z leżakowania. Tak też uczyniła, i o ile samo wstanie z ziemi rzeczywiście obyło się bez nieprzyjemności, to gdy tylko zetknęła stopy z podłożem, znów przeszył ją impuls bólu od tatuażu do głowy jak porażenie piorunem. Odrobinę przygryzła dolną wargę, lecz zachowała równowagę i dalej zatajała swoją dolegliwość. W dodatku starała się o tym nie myśleć i nieśmiało zaczęła dopytywać starszego rangą kolegę:
- Wiesz może, dlaczego Czcigodny Shin chciałby się ze mną widzieć?
Niebieskoskóra Kaioshinka skierowała ostrożnie złote oczy na towarzysza mając cichą nadzieję, że przymknie oko na jej samotny wypad nad wodospad. Nawet nie pomyślała, że Kibito mógłby jakoś specjalnie zwracać uwagę na jej zachowanie czy aparycję. W międzyczasie podeszła bliżej rozmówcy, i czekała na dalsze jego słowa lub czyny.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Sob 18 Mar - 11:46
MG

Szum wody pieścił uszy, tak samo jak śpiew ptaków, który mimo że zagłuszony, wciąż nadawał tej sytuacji sielankowości i nostalgii. Co jakiś czas ryby wyskakiwały z wody, wijąc się pięknie podczas swego krótkiego lotu.
Kibito uśmiechnął się delikatnie, unosząc kąciki swoich ust ku górze. Odezwał się swoim niskim głosem. Cały czas jego spojrzenie utkwione było w dziewczyna, która wyglądała na zmęczoną. Czyżby odbywała jakiegoś rodzaju trening?
- Czcigodny Shin zakazał mi cokolwiek mówić. - po czym przejechał kciukiem po swoich ustach, wracając zaraz do swojej wyjściowej pozycji z rękami za plecami.
- Udamy się na pewną skałę, na której znajduje się święty przedmiot. Tyle mogę Ci powiedzieć. A teraz, chodź za mną... - skinął głową i odwrócił się na pięcie. Ruszył w kierunku z którego przyszedł, co jakiś czas odwracając swoją głowę, by kątem oka dostrzec Un.
- Właściwie... co Ty tutaj robiłaś? - zapytał, ciekawy poczynań Shinjinki. Zatrzymał się na chwilę, by kobieta mogła się zebrać i za nim nadążyć.

_________________
avatar
Un
Liczba postów : 26

Re: Wielki Wodospad

on Sob 18 Mar - 14:11
Czyli nie tylko jej spodobało się to miejsce. Dobrze wiedzieć, że aż tak nie odstawała od reszty bogów. Uśmiech niezwykle rzadko wesołego z oblicza Kibito było tego potwierdzeniem. Szkoda, że nie mógł powiedzieć więcej, czego dotyczyć ma spotkanie z Czcigodnym Shinem. Nie mniej doceniała jego wolę, że cokolwiek powiedział. Mógł po prostu krzywo spojrzeć i kazać jej iść w milczeniu... o rety... skąd ma takie negatywne myślenie? Dlaczego posądzała o coś takiego Białowłosego?
- Święty przedmiot? Hm... w takim razie nie ma na co czekać.
Dołączyła do mężczyzny powolnym chodem stukając malutkim obcasikiem o kamienne płytki, które przebijały się między kępami trawy. Już miała iść w ślad za towarzyszem, ale po jego pytaniu znieruchomiała i straciła jakikolwiek rezon.  
- Co tu... robiłam...? -powtórzyła nie tak płynnie jak rozmówca pytanie, po czym lekko zarumieniła się na twarzy i uciekła wzrokiem na bok- ...po prostu... to była głupia chwila zapomnienia. Przepraszam.
Nie miała odwagi, by powiedzieć prawdę. Bardzo jej zależało na tym, by mieć reputację jako twarda, zdeterminowana i oddana innym Bogini, która pomaga każdemu, nawet najdrobniejszej istocie. Rzeczywistość jednak weryfikowała jej pomysł na egzystencję, i niestety... nie była nikim szczególnym, żeby skupiać na siebie uwagę, czy mówić z podziwem. Ot, kolejna mieszkanka boskiego królestwa, która nawet stroniła od zgromadzeń, chyba, że były to ważne zebrania. Sama sobie zaprzeczała.
Dorównując kroku kompanowi w tym cichym zakątku ruszyli przed siebie. Un utrzymywała dobre tempo, kosztowało ją to jednak sporo sił. Dlatego wolała, korzystając z nadarzającej się okazji, spróbować rozwiać obawę, która gdzieś tam zakorzeniła się w młodej kobiecie o różowych włosach.
- Kibito-senpai... mogłabym o coś zapytać? -jeśli odpowiedź była twierdząca, to subtelnie utkwiła złote spojrzenie w białowłosym olbrzymie i powiedziała- Czy pracując u boku Wschodniego Kaiōshina... zawsze wiesz, co należy robić w danej sytuacji? Czy... miewasz chwile zwątpienia?
Wtedy kiedy te słowa ułożone w głowie wypowiedziała na głos, zorientowała się, że towarzysz mógł poczuć się urażony jakimiś domysłami niedoświadczonej Shinjinki, na co aż przysłoniła sobie dłonią usta i zarumieniając się nieco zadrżała ze strachu. Gehenna, przez którą przechodziła, zabierała jej także poczucie smaku czy taktu. Przecież to zabrzmiało najzwyczajniej na świecie niegrzecznie, ale w świecie Bogów?!
- Najmocniej przepraszam...
Zdała sobie sprawę, że nie powinna pytać o szczegóły kogoś, kto jest wyżej w hierarchii, i w ogóle dociekać informacji, z którymi nie chciał samodzielnie się podzielić. Nie bez powodu zadawała te pytania, a ponieważ nigdy z nikim nie rozmawiała o swoich słabościach, było jej nawet trudno zdefiniować takie zagadnienia. Kroczyła już w milczeniu, z lekko spuszczoną głową, jak pojawiał się jakiś silniejszy impuls ze znamiona, to zaciskała lekko pięść chcąc zdusić ból w zarodku. Krok był stabilny, oddychanie w miarę, ale nie pokazywała po sobie uśmiechu, nawet jak Kibito przez chwilę będąc nad wodospadem.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Sob 18 Mar - 20:12
MG

Kibito patrzył swoimi zmęczonymi oczami na Un. Zmęczone one były nie dlatego, że obecność dziewczyny go nużyła, bo tak nie było, a dlatego, że nie był pierwszej młodości. Jako istota boska jego ciało starzało się bardzo powoli, jednakże wciąż to robiło. Po wyglądzie Kibito można było tylko strzelać, ile wiosen ma już na swoim koncie. Odpowiadają bezsłownie na "przepraszam" Shinjinki, białowłosy uniósł otwartą dłoń na wysokość swojej klatki piersiowej, po czym pokręcił głową na boki, sygnalizując że to nic złego, zapomnieć się na chwilę i odejść w świat marzeń.
Pytanie zadane przez dziewczynę było dziwne, trzeba przyznać.
- Nie przepraszaj. Masz wszelkie prawo do zadawania pytań. Jesteś potencjalną kandydatką na opiekunkę jednej z czterech stron Wszechświata, więc byłbym w szoku, gdybyś w ogóle nie poszukiwała odpowiedzi. - po czym skinął głową. Nie uśmiechał się jednak, ale nie był zły.
- Wracając do Twojego pytania... Nie zawsze wiem, co zrobić. Bywają takie sytuacje, kiedy każda ścieżka wyboru niesie inne konsekwencje. To od Ciebie zależy, co postanowisz zrobić. Kieruj się więcej sercem, a mniej zasadami. Nawet najsurowsza zasada może zostać zmieniona. - po czym kolejny raz skinął głową, tym razem uśmiechając się delikatnie. Uśmiech był krótki, ale Un na pewno go zauważyła. Puścił oczko do młodej bogini, po czym odwrócił się na pięcie i zaczął znów maszerować przed siebie. Chciał wyglądać w tym momencie cool.
_____
Po poście udaj się na szczyt skały.

_________________
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Nie 9 Kwi - 22:47
MG


Kiedy Shin został obezwładniony z Kaikon zabrał jego nieprzytomne ciało, już dawno wiedział co zrobi z tymi wszystkimi shinjinami, którzy staną się źli a wyjdą z pod ręki Kaikona. Początkowo miał myśli, za które mógłby zostać wyrzucony z posady kaioshina a właściwie opiekuna. Jednakże szybko mu to przeszło i widząc Shina doskonale rozumiał, że jest to po prostu zagubiona dusza. Zaraz zabrał się do pracy, która w sumie nie trwała długo. Przyłożył obie ręce do skroni głowy Shina, zamknął oczy a z jego dłoni zaczęła wypływać biała energia. Po chwili je otworzył a wtedy otworzył je również Shin. Nie był tą samą postacią co wcześniej, mimo, że zachował wiele szczegółów z jego życia jak wiedza o smoczych kulach to nie znał szczegółów zdobycia tych informacji. Nie znał również nikogo takiego jak Shiro, Laptor i tak dalej, ponieważ Kaikon uznał, że są to postacie negatywnie wpływające na jego charakter. Nie ma pojęcia również, że zamordował tyle osób, że zabił Naila... Jego charakter był dokładnie taki, jaki powinien być Kaioshina. W skrócie Shin miał rozdwojenie jaźni a teraz ta zła połowa po prostu wyparowała. O, miał informacje o rasach i tak dalej, żeby nie było. Aczkolwiek nie powinno już paść z jego ust przekleństwo ani odmowa rozkazu. Hym hym hym co by tu jeszcze... Kaikon nie dysponuje ogromną mocą, toteż nie potrafił do końca go wyzerować, Shin może wrócić w jakiejś części do swojego dawnego JA po usłyszeniu dwóch słów od innych osób. "Shiro" ponieważ to osoba, która wywarła największy wpływ na osobę Shinjina, oraz słowo "MAKAIOSHIN" tudzież "MASAIOSHIN".
avatar
Shin
Liczba postów : 395

Re: Wielki Wodospad

on Nie 9 Kwi - 23:15
Na początku było biało. Po prostu biało. Shin był sobie jak Shin, i dryfował w białej pustce. To juź jakieś porządne halucynki. Nie miał takich mocnych od czasu transformacji. No i sobie tak dryfował, dryfował... I jak go coś nie rąbnie w piersi, jak nie zacznie go rwać, ściskać, kłuć... I łubudu. Było dwóch Shinów. Ten Good Guy, który wkurwiał Shina do potęgi, i Shin zły. No, może nie zły. Po prostu ten pierdolnięty. Tak bym go bardziej opisał. No mniejsza. Jak juź sobie było dwóch, i tak na siebie patrzyli... I nagle zły Shin zaczął zanikać. Powoli, lecz nieubłaganie znikał. Po policzku Dobrego Shina pociekła łza.

Bum.

Bum.

Bum.
Jego serce wybijało równy rytm. Patrzył prosto w niebo, w tle było słychać szum wody. Po policzku spływały mu łzy. Tej drugiej części Shina nie było. Po prostu została brutalnie oderwana z jego duszy.
Shin wstał. Zauważył że cofło mu transformację, więc załączył ją z powrotem. Aura nie była czarna.

Była biała jak mleko.
Dai Ma...Ma...Ma? Co to było za słowo?
Shinjin odwrócił się, i ujrzał swojego mistrza. Kaikona. Swojego Mistrza Kaikona.
I nagle wszystko do niego wróciło.
Misje na planecie mistrza
Wspólne obiady
Kłótnie
Dumę
Odmieniony Shin wyskoczył do swojego mistrza, objął go w pasie i przyłożył głowę do jego brzucha, niczym dziecko. Zaczął szlochać. Zaczął płakać rzewnymi łzami i zanosić się histerycznym płaczem. Jednak zdołał wydobyć z siebie te dwa słowa. Dwa piękne słowa.
-Mistrzu...Wróciłem...
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Pon 10 Kwi - 21:00
MG


Kaikon uśmiechnął się złośliwie gdy Shin płakał do jego ciała, był ucieszony faktem, że za pomocą małego podstępu udało mu się zmienić Shina, niby to tylko Shin, ale w opinii świata był zwykłym wyrzutkiem, dał się "zmienić" dwóm shinjinom, i wyśmiewano go, że to tylko jego wina. Wszystko było dobrze, póki ktoś by nie dowiedział się, że Kaikon nieco naruszył zasady tego świata i ich polityki...
- Shin, cieszę się, że jesteś sobą. Musimy zacząć wszystko od nowa. Jednakże jesteś już wyuczonym Shinjinem... Wiesz, że ci ufamy prawda? Może mógłbyś dostać mniejszą funkcję, żeby cię sprawdzić, tylko co to może być? - Zdumał w sobie.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Czw 13 Kwi - 16:41
Postać Shina została zrebootowana. Wykorzystał prawo do jednorazowej zmiany postaci. Zmienił rasę z Shinjin na Saiyanin. Od tego posta jego poprzednie wcielenie jest uznawane za NPC.
Przygoda zostaje anulowana.

_________________
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Sob 15 Lip - 13:10
Zun siedział sobie spokojnie z boku wodospadu. Majstrował coś przy jakimś kawałku złomu. Stukał w niego młotkiem, tu coś dokręcał, tam coś przyczepiał. Miał na nosie swoje gogle i udawał wielkiego mechanika. Obok nóg leżał mu jakiś projekt, ale to co było na kartce, a to co miał w rękach to jak Dawid i Goliat postawieni obok siebie. Ale jemu to nie przeszkadzało. To co że miał w rękach jakieś gówno, dopiero zaczynał z budową większych maszyn i sprzętów, więc nawet on nie oczekiwał jakichś wielkich cudów od siebie. Miał zamiar dzisiaj trochę poćwiczyć swoje rączki i oko, a do tego porobić parę planów na przyszłość. Działo strzelające naprężonym powietrzem! O o o, albo promień blokujący światło księżyca, na przyszłość, jakby jakiś Saiyanin mu się napatoczył. Wszystko to było na wyciągnięcie ręki, musiał tylko... Poćwiczyć. Tak, tego mu brakowało. Ćwiczeń usprawniających jego zdolności pod aspektem bycia mechanikiem! On im jeszcze wszystkim pokaże... Uuu, może przenośny teleporter! Ale to by żarło energii, toć musiałby mieć baterie wielkości Kaioshin Casu... Hmm. Jeszcze się zobaczy.

Start Treningu
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Sro 23 Sie - 17:16
Młody bóg wędrował sobie po pięknym świecie Kaioshinów bez większego celu. Wędrował sobie wzdłuż rzeki aż szum wody zaczął narastać. Zaciekawiony ruszył dalej aż nie dotarł do urwiska. Woda płynąca koło niego rzucała się w dół z łoskotem wpadając do niewielkiego jeziorka na dole by po chwili zawirowań kontynuować swoją wędrówkę dalej rzeką. Midoro jak gdyby nigdy nic przestąpił próg urwiska i zawisł w powietrzu powoli opadając w dół. Technika lotu była prawdziwym błogosławieństwem.

Trening statystyk

Było to spokojne i ustronne miejsce. Idealne na trening. Tak przynajmniej pomyślał srebrnowłosy. Jako boska istota musiał reprezentować godny poziom. Nie mógł przecież być słabeuszem. Na pewno we wszechświecie istnieją potężne osoby dlatego jak na shinjina przystało powinien być przynajmniej tak silny jak one a najlepiej silniejszy. Z takim zamysłem postanowił rozwijać każdą ze swoich dziedzin. Oczywiście trening samemu nie mógł być tak efektywny jak z kimś doświadczonym który by mu mówił co robić lecz od czegoś trzeba było zacząć prawda? Najpierw jednak rozgrzewka...
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Czw 24 Sie - 17:26
Rozgrzewka jak można się łatwo domyślić nie była niczym specjalnym. Ot zwykła nudna rozgrzewka. Młodzieniec nie był jeszcze mistrzem w dziedzinie sztuk walki lecz jakąś elementarną wiedzę posiadał. Prostymi ćwiczeniami rozgrzał wszystkie stawy i wykonał kilka rozciągnięć. Po kilkunastu minutach zaczynał czuć jak jego mięśnie pracują i budzą się z zastoju. Wreszcie przyszła pora na prawdziwe ćwiczenia. Pierwsza myśl padła na siłę. Czystą, nieokiełznaną siłę. Jak ją najlepiej zwiększyć? Pewnie podnosząc ciężary. Niestety nie było w pobliżu żadnych dobrych ku temu przedmiotów a poza jedzeniem Midoro nie umiał jeszcze nic stworzyć. Tak więc padł na ziemię i zaczął robić najzwyczajniejsze we wszechświecie pompki. Po nich przyszła też kolej na przysiady, wznosy nóg, podciągnięcia i na koniec wspinaczka po skalę obok wodospadu. Z drobną asekuracją techniki lotu i po długich minutach męki udało mu się. Następnie postanowił popracować nad szybkością i refleksem. Nie wiedząc jednak jak poprawić to drugie zajął się pierwszym. Biegi, skoki na bok, uniki i akrobacje z wymyślonym przeciwnikiem zajęły kolejną godzinę naszemu shinjinowi. Bywa czasem i tak, że boski istoty się męczą więc przyszła pora na przerwę. Nie trwała ona jednak zbyt długo by mięśnie nie zastygły. Po nawodnieniu się Midoro zaczął przybierać różne mało wygodne pozycje by poprawić wytrzymałość mięśni. Stanie w rozkroku na ugiętych nogach, pół pompki i inne wymyślne figury zajmowały jego cenny czas. Gdy chłopak uznał, że osiągnął limit padł na plecy by złapać oddech. Mówi się, że w zdrowym ciele, zdrowy duch i tak faktycznie musiało być. Część wewnętrzna była równie ważna co fizyczny rozwój. Tylko jak poprawić kondycje własnej energii? Jedynym pomysłem na jaki wpadł srebrnowłosy było osiągnięcie swojego limitu i przekroczenie go. Zaczął więc tworzyć kule energetyczne i cisnął nimi w sadzawkę rozbryzgując wodę wszędzie dookoła. Po kilku takich pociskach poczuł mocne zmęczenie lecz nie poddawał się. Starał się tworzyć kolejne i kolejne kule byle tylko zmusić ciało do wykrzesania z siebie więcej energii. Po ładnych kilku godzinach treningu padł zmęczony. Uznał, że miejsce to jest dobre jak każde inne na drzemkę więc oparł się o większy kamień i zasnął.

Koniec treningu
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Czw 24 Sie - 20:20
MG

W okolicach wodospadu zawsze było spokojnie, zważywszy na to, że była to planeta Kaioshinów, bogów sprawujących pieczę nad wszechświatem. Niewiele się tutaj działo. Poza typowymi zabawami z innymi bogami, czy treningiem do udoskonalenia swoich umiejętności - wiało tutaj nudą. Co jakiś czas oczywiście wykonywane były interwencje, by świat nie zepsuł się jeszcze bardziej.
Jeden z tutejszych Shinjinów, Midoro, ucinał sobie drzemkę. Nie spodziewał się tego, co miało się wydarzyć tuż za chwilę.

--- KAI KAI ---

Midoro obudzony został przez te dwa słowa, które ktoś wypowiedział bardzo głośno. Gdy otworzył swe oczy leniwie, jego oczom ukazał się inny Shinjin, dumnie wypinający swą pierś i patrzący surowo na leniuchującego Midoro. To był Kaikon, opiekun Shinjinów, którzy zamieszkiwali Królestwo Niebieskie.
- Wstawaj, śpiochu. - rzekł krótko, swoim niskim, acz kojącym głosem.
Spoiler:

_________________
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Czw 24 Sie - 20:40
Drzemka po intensywnym treningu była prawdziwym zbawieniem. W końcu nawet bóg czasem potrzebuje odpoczynku. Midoro drzemał oparty w miarę wygodnie o kamień nie zdając sobie sprawy z upływu czasu. Minęła godzina, dwie a może osiem? Nie miało to znaczenia. Ważnym był fakt, że coś z tego snu go wyrwało. Była to dobrze mu znana teleportacja którą potrafił każdy shinjin, w tym on oczywiście. Nie było to oczywiście nic nadzwyczajnego tutaj lecz zdziwił go głos który do niego przemówił. Męski głos nie damski. Na dodatek znajomy męski głos. Srebrnowłosy otworzył oczy i ujrzał twarz Kaikona. Opiekun shinjinów stał nad nim czekając cierpliwie. Oczywiście Midoro nie dał mu długo czekać i sekundę po tym jak załapał kto nad nim stoi zebrał się i wyprostował poprawiając ubranie. Skłonił się lekko z szacunkiem w stronę starszego od siebie boga i rzekł:

-Kaikon-sama. Cóż cię tu sprowadza? Mogę w czymś ci pomóc?

Należyty respekt musiał zostać okazany. Tak jak został nauczony. Co prawda nie wiedział jeszcze wszystkiego i czekała go długa droga do swojego celu lecz podstawy musiały zostać zachowane. W sumie chłopak był ciekaw co tu robi mężczyzna lecz nie okazywał tego zbytnio. Utrzymywał spokojny wyraz twarzy. W końcu zaraz się tego dowie.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Nie 27 Sie - 19:15
MG

Kaikon uśmiechnął się delikatnie, po czym machnął ręką, by Midoro się wyprostował. Nie było potrzeby, by mu się kłaniał, to nie było oficjalne spotkanie. Tak czy siak, chwilę po dokonanym ukłonie, bóg podszedł do młodego Shinjina i spojrzał na niego poważnie. Uśmiech w tej chwili zniknął z jego twarzy.
- Szukałem Cię. Jak Ci się podoba życie w naszym Królestwie? - zapytał, dyskretnie inicjując rozmowę. Dłonie swoje trzymał za swoimi plecami, cały czas dumnie wypinając swą pierś.
- Jesteś gotów by chronić to miejsce i nasz 7 Wszechświat? - padło kolejne pytanie, po którym mężczyzna obszedł dookoła Midoro, nie spuszczając z niego oczu. Sprawdzał go? Kaikon ewidentnie do czegoś zmierzał swoim zachowaniem i tymi zapytaniami. Zatrzymał się w końcu przed nim, a zanim otrzymał jakąkolwiek odpowiedź, wtrącił kolejne trzy grosze.
- Jesteś potrzebny w jednym miejscu, ale najpierw odpowiedz na moje pytania. - uniósł głowę nieco w górę, uśmiechając się półgębkiem.

_________________
Gość
Gość

Re: Wielki Wodospad

on Nie 27 Sie - 19:39
Młody bóg na znak opiekuna wyprostował się i trzymając dłonie za plecami w ten sam sposób co jego rozmówca spojrzał na niego wysłuchując pytania. Było dość oryginalne. Równie dobrze mógł zapytać jak ci smakuje jedzenie które sobie tworzysz. Tak czy inaczej odpowiedź padła od razu.

-Niema piękniejszego miejsca we Wszechświecie Kaikon-sama.

W zasadzie tak było. Dla Midoro było to najpiękniejsze miejsce jakie znał gdyż poza nim nie widział innych światów. Owszem słyszał o różnych planetach i rasach je zamieszkujących lecz nie było go tam nigdy. Tak czy inaczej zaraz padło kolejne pytanie podczas którego mężczyzna zaczął obchodzić srebrnowłosego dookoła. Ten wysłuchał go oprowadzając go wzrokiem i łapiąc kontakt wzrokowy z drugiej strony nie ruszając przy tym głową. Gdzieś był potrzebny? Chronić to miejsce i 7 Wszechświat? Przecież po to był stworzony. Dlatego był bogiem.

-Przede mną długa lecz jestem gotów bronić nasz Wszechświat z całych sił.

Miał nadzieję, że taka odpowiedź usatysfakcjonuje Kaikona. W końcu mówił prawdę.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Wielki Wodospad

on Nie 27 Sie - 20:25
MG

Kaikon westchnął cicho pod nosem, lustrując spojrzeniem Midoro. Zmarszczył swoje brwi, jakby był niezadowolony z otrzymanej odpowiedzi. Niemniej jednak, zaraz jego surowy wyraz twarzy zamienił się w delikatne lico na którym gościł równie lekki uśmiech.
- Dobrze. To chciałem usłyszeć. Ostatnimi czasy Shinjini rodzą się... Z dziwnym zainteresowaniem złymi rzeczami. - westchnął ponownie, mając tutaj na myśli dwóch innych bożków uczacych się niegdyś na Kaioshinów 7 Wszechświata.
Kaikon podszedł do Midoro i poklepał go po ramieniu, kiwając do niego głową porozumiewawczo.
- Chodź, jesteś mi do czegoś potrzebny. Chciałbym Ci coś pokazać. Jesteś gotów? - zapytał, po czym położył na swoim czole dwa palce, sugerując że za chwilę użyje techniki teleportacji - KaiKai. Kątem oka zerkał na młodszego od siebie bożka.
Odpowiedź Midoro była raczej jasna, więc zanim jeszcze zdołal cokolwiek powiedzieć, razem z Kaikonem przeniósł się błyskawicznie w inne miejsce. Nie opuścili jednak Boskiego Królestwa.
Gdy już obaj zmaterializowali się po teleportacji, oczom dwóch mężczyzn ukazał się miecz wbity głęboko w skałę, która znajdowało się na samym środku niewielkiego jeziora.
- Wiesz co to? - zapytał, podchodząc do miecza i przykucając przy nim. Na jego twarzy widniał uśmiech, sugerujący jakby dumę płynącą z bycia obok magicznego artefaktu.

z/t -> Szczyt skały
_____
Odpisz od razu na szczycie skały.

_________________
avatar
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 323
http://www.strawpoll.me/12564308

Re: Wielki Wodospad

on Pią 27 Kwi - 17:30
Nareszcie koniec. Po tym całym użeraniu się z trenerem nieudacznikiem, Changelingiem psychopatą i dwójką niedorobionych psów mógł poświęcić się osobistemu rozwojowi. Cały ten wysiłek nareszcie może odejść w niepamięć, zostać uznanym za kolejną pokonaną przeszkodę w drodze do zemsty. A na pewno mógłby, gdyby nie kolejna przeszkoda. I tym razem postawiona nie przez dziwną rękę losu, nie przez Kaioshinów a przez jego własną, osobistą głupotę. I pychę. Tak, ten cichy opanowany Shinjin, który w każdej sytuacji potrafił chłodno ocenić stan rzeczy i znaleźć jakiejś wyjście, został pokonany przez własną zarozumiałość. I teraz musiał za to zapłacić.
Od razu poczuł uścisk na nadgarstku i, gdyby nie teleportowałby się teraz do swojego przełożonego, przed którym jednak jeszcze w miarę powinno się udawać grzecznego i ułożonego boga, użyłby pewnie jedno z tych słów, których jak na swój status znacznie nadużywał. Gdy tylko znalazł się na bożej planecie, z całej siły kopnął leżącego Prawusa w brzuch. Następnie, zależnie od tego czy wciąż go trzymał czy nie, złapał go za łeb i rzucił na ziemię lub po prostu pociągnął ręką w dół, odsuwając się. Stanął mu stopą na karku i, wyciągnąwszy miecz, przycisnął głownię do pleców.
- Jeden ruch, pchlarzu - powiedział cicho. Jego twarz była pusta, trwała w całkowitym bezruchu. Nie wyrażała żadnych emocji. Za to oczy, oczy płonęły gniewem.
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Wielki Wodospad

on Pią 27 Kwi - 23:35
Eien no MG Modo

Zaiste Shiro był zarozumiałym bogiem, a przede wszystkim - zbyt pewnym siebie. O ile jeszcze podczas starcia na pustyni wykazywał się w miarę rozwiniętym rozsądkiem, o tyle wraz ze śmiercią Honoberuto rozsądek ten zdawał się ustępować coraz bardziej rozrastającemu się ego. Shinjin uznał zapewne, że skoro udało mu się jakimś cudem skrócić changelinga o głowę, a jego poplecznicy w formie psich braci zdawali się go w pewien sposób obawiać, to zapewne nie są oni dla naszego bożka żadnym wyzwaniem. Przesłuchiwanego Prawusa traktował z góry, myślał, że ma wszystko pod kontrolą i właściwie nic nie może mu zagrozić. Jak bardzo jednak mógł się mylić?
Pustelnik w swej głupocie popełnił dwa podstawowe błędy - sprowokował Prawusa, otwarcie grożąc jego bratu, a także - co ważniejsze - dał psiakowi senzu, regenerując w ten sposób jego zasoby energetyczne, a także lecząc wszelkie zadane obrażenia. Mawia się, że psy są pamiętliwe. Ten na dodatek miał jeszcze swoją dumę.
I tak oto dochodzimy do punktu, w którym aktualnie być powinniśmy. Nasz białowłosy bohater pojawił się w zielonym błysku nad wodospadem w Królestwie Kaioshinów, a wraz z nim na doczepkę wcześniej wspomniany psiak. Pustelnikowi aż cisnęły się kurwy na usta, gdy zdał sobie sprawę z tego faktu. Próbował kopnąć leżącego Prawusa w brzuch (leżącego? toć mówiłam, że najwyżej pochylony a nie leżący -.-), nie spodziewał się jednak tak szybkiej reakcji niedoszłego jeńca. Psiak bowiem był przygotowany na ewentualny atak zaraz po pojawieniu się na miejscu, więc był czujny. Gdy więc Shiro wyprowadzał kopnięcie, Prawus obrócił się, podparł o kolano shinjina i odepchnął od niego, jednocześnie puszczając jego nadgarstek i lądując kawałek dalej w przykucu z podparciem. Omiótł szybkim spojrzeniem otoczenie, gotów do kolejnego uniku, skupiał się jednak najbardziej na postaci białowłosego, a także drugiego bożka, który siedział na skale nieopodal. Owym bożkiem był nie kto inny jak sam Kaikon, nauczyciel naszego Pustelnika.
- Co tu się dzieje? Kim jest ten... śmiertelnik? - Kaikon nie wyglądał na zadowolonego tym faktem. - Shiro, czemu sprowadziłeś śmiertelnika na nasze święte ziemie?
Z mieczem w ręku czy nie, tłumacz się, bratku!
________
Masz tego posta, wyłudzaczu skamlący >.>

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 323
http://www.strawpoll.me/12564308

Re: Wielki Wodospad

on Sob 28 Kwi - 19:09
Powiedzieć, że zaistniała sytuacja była dość kłopotliwa to jak stwierdzić, że Shin nie był do końca stabilny emocjonalnie. Prawus przygotował się na atak, który bez większego wysiłku uniknął, więc razem ze Wschodnim Kaioshinem stali teraz jak dwa tłuki przed Kaikonem, któremu na dodatek ktoś musiał mocno nadepnąć na odcisk, bo przestał udawać miłego wujka-opiekuna, a ich widok jeszcze bardziej go podirytował. Shiro musiał teraz nadrobić te wszystkie błędy jak prezentacja działania senzu czy nieużycie drzwi (a na pewno nie zagrożenie bratu kundla, gdyż było to konieczne do wejścia w rolę dobrego gliny) jakimś w miarę sprytnym zaimprowizowanym wytłumaczeniem. Co miał robić? Nie widział żadnych logicznych podstaw działania psowatego poza oślepiającą dumą, ale wiedział, że nie będzie skory do współpracy. Jeśli wykona jakikolwiek ruch w jego stronę, od razu teleportuje się nad niego i, gdy tylko dotknie go stopą, przeniesie się z nim na chwilę na ziemię. Jednak w przypadku, gdy kundel uzna za słuszne wykazywać jakiekolwiek przejawy resztek inteligencji, Shiro, z iście pokerową facjatą, zacznie tłumaczyć sytuację.
- A, to jest przesłuchiwany, który zdaje się nie do końca zrozumiał warunki umowy... Raczej nie w mojej mocy jest go sądzić. Chyba, że od razu rozkażesz mi, co z nim zrobić. Zajmę się nim natychmiast. Swoją drogą - mam raport z zebranych informacji na temat wroga - tuż obok byłego opiekuna zmaterializował zwinięty w rulon pergamin, sklejony pieczęcią.
W tym samym czasie skontaktował się telepatycznie z obecnie drugim największym źródłem wszystkich problemów, zaraz po samym sobie. Kaikon w końcu potrafił czytać w myślach tylko przy bezpośrednim kontakcie.
- Nie rozumiesz, że ja, ty i ci Ziemianie jesteśmy po tej samej stronie? Nic nie zrobiłbym twojemu bratu, to stara jak świat gra w złego glinę, żeby wyciągnąć informacje. Myślisz, że gdyby tak mi zależało na waszej krzywdzie, dałbym ci fasolkę? Nie. Dobiłbym cię razem z tym drugim zaraz po przesłuchaniu. A jeśli już koniecznie musisz ze mną walczyć to gdzie indziej, sprawa jest tylko między nami. Kaikon zabije cię, zanim zdążysz szczeknąć.

Treść świstka dla jajkona:

Aex torhun VII decimundi;
Wszechświat 7, Megagalaktyka Wschodnia, Galaktyka Pólnocna, planeta Ziemia - wg tamtejszego czasu rok 751

Raport z zebranych informacji nt wroga nr 509E
Według przesłuchań przedstawiciela rasy upodabniającej się morfologicznie do ziemskich psowatych, byłego żołnierza armii Beliala, uprzednio wspomniany stacjonuje na Planecie Widmo - obiekcie o bliżej niezidentyfikowanej lokalizacji. Nie znają jej niżsi rangą podwładni, co sugeruje możliwość teleportacji tych wyżej postawionych (cyt. "To dzięki niemu [Vodorostowi] dostaliśmy się na Widmo a później na tę cholerną pustynię.") a nawet niestałą pozycję globu. Tam też między zadaniami ofensywnymi przebywa całe wojsko, w tym pięciu najwyższych generałów - wybranych osobiście przez przywódcę - o sile porównywalnej do Changelinga między trzecią a czwartą formą (informacja na podstawie wiedzy o Vodoroście, moc pozostałych powinna być podobna). Generałowie ci należą do rasy Sakana-jin (antropomorficzne ryby, drastycznie słabną na terenach pustynnych), większość z nich nie jest tak silna. Oddział złożony ze zwykłych przedstawicieli został odparty przez ludzi.
Poza Sakana rekrutowane są też inne rasy. Znanym przypadkiem jest były pracownik Patrolu Czasu - Honoberuto (więcej danych w aktach patrollera). Zwerbowany został z piekła, Belial zatem potrafi nie tylko sam się stamtąd wydostać, ale też wyciągnąć innych. Wybrany został nie tylko ze względu na ponadprzeciętną siłę, ale też niecodzienny charakter i ekscentryczne obycie (umożliwia to przygotowanie potencjalnej wtyki w szeregach przeciwnika).
Badany oddział wyposażony był w fasolki o właściwości leczniczej (takie same jak te, którymi Goku uleczył Changelinga w dniu masowego naboru do TP). Nie wiadomo, skąd je mieli.
Niestety, zaistniała w bitwie sytuacja nie pozostawiła innego wyjścia niż zabicie Honoberuto i Vodorosta. Zaleca się jak najszybciej zlecić odpowiednio silnym Kaioshinom/wojownikom TP przeniesienie ich (oraz pozostałych poległych żołnierzy) w lepiej chronione miejsce, jak Piekielna Łąka czy Przestrzeń Sugoroku. Można ich też przesłuchać w celu uzyskania dokładniejszych informacji. Obiekt indagacji zajmował niskie stanowisko w armii.
Dokładna siła Beliala nie jest znana. Wiadomo, że przewyższa mocą wszystkich pięciu generałów razem wziętych, a nią samą czerpie poprzez wysłanników z energii śmiertelnych z planet na terenie Siódmego Wszechświata.
- sporządzone przez Shiro, Kaioshina Wschodniego

OOC: Nieważne, jak wredny byłby twój post, i tak cię kocham za dwa odpisy jednego dnia <333


Ostatnio zmieniony przez Shiro dnia Pon 30 Kwi - 14:59, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Wielki Wodospad

on Pon 30 Kwi - 1:12
Eien no MG Modo

Sytuacja Shiro nie należała do najciekawszych. Przypadkiem zabrał ze sobą nadmiarowego pasażera, w dodatku chyba trafił na załamanie humoru swego do niedawna nauczyciela, a szybki unik i gotowość do starcia Prawusa mogły skończyć się niechcianą potyczką. Sam psiak jednak tylko obserwował, jakoby zdając sobie sprawę, iż nie ma zbyt dużego pola manewru. O ile z samym Pustelnikiem jeszcze mógłby stanąć w szranki, o tyle obecność drugiego shinjina komplikowała całe zajście. Były pomagier Beliala mimo wszystko miał swój rozum, czegokolwiek by o nim nie myślał białowłosy, więc wstrzymał się z natarciem, obserwując rozwój sytuacji.
Wschodni kaioshin skorzystał zatem z możliwości wytłumaczenia Kaikonowi, kim jest gość i co tak właściwie tu robił. W dodatku postanowił złożyć w jego ręce raport z misji. Nauczyciel przyjrzał się uważnie przybyszowi, ostatecznie wzdychając, i rozwinął rulon ze spisanym przez Shiro raportem, wczytując się weń.
W tym samym czasie też Pustelnik z pomocą telepatii przekazał Prawusowi kilka słów, mających zapewne na celu uspokojenie jego temperamentu. Kosmita obrzucił go nieco gniewnym spojrzeniem, po chwili jednak jego mięśnie się rozluźniły, a on sam się wyprostował, uważnie patrząc to na jednego, to na drugiego z bożków.
- Rozumiem, dobra robota - podsumował w końcu Kaikon, zapoznawszy się z treścią, i uniósł już łagodniejsze spojrzenie na młodego shinjina. - Przekażę twój raport odpowiednim osobom, dziękuję za pomoc. Właściwie jesteś już wolny, tylko... odstaw może kolegę z powrotem, co?
Uśmiechnął się półgębkiem, a cała dotychczas emanująca z niego irytacja zdawała się być tylko wspomnieniem. Wstał i podszedł do Prawusa, kładąc delikatnie dłoń na jego ramieniu. Ten oczywiście się spiął, jednak nie doczekał się żadnego ataku.
- Wschodni Kaioshin zabierze cię z powrotem na Ziemię, do twego brata. O nic się nie martw - powiedział łagodnie, po czym skinął w stronę Shiro. Prawus nie oponował, wystarczyło więc tylko posłać go tam, skąd się go zabrało i wreszcie można się zabrać za samodoskonalenie. Czyń zatem honory, mości Wschodni Kaioshinie!
________
Zaznacz w poście, gdzie odstawiasz Prawusa, nie musisz się tam przenosić. Po wszystkim jesteś wolny o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Shiro
Wschodni Kaioshin
Liczba postów : 323
http://www.strawpoll.me/12564308

Re: Wielki Wodospad

on Pon 30 Kwi - 4:50
No, po tym wszystkim muszę przyznać, że mój bladolicy pustelnik ma więcej szczęścia niż rozumu. Albo dziwny nawyk do odkręcania baboli w najgorszym momencie, zamiast niedopuszczania, by takowe w ogóle powstały. Kaikonowi, przeczytałszy dokładny spis zebranych informacji, znacznie poprawił się humor i wyglądało na to, że na razie da mu spokój. Pies zaś słusznie uznał, iż przed obliczem znacznie silniejszego jegomościa lepiej schować dumę do kieszeni i czekać na rozwój sytuacji. A rozwinęła się na szczęście nie najgorzej, bo udało się chyba wbić mu do łba, po której stronie właściwie stał Shiro. Przeteleportował się z nim z powrotem do pokoju przesłuchań, gdzie jednak zdecydował się rzec parę ciepłych słów.
- Masz rację, Kaioshinom nie można ufać. Makaioshinom również, choć bałeś się powiedzieć to na głos. Na szczęście zawsze jest trzecia opcja. Ten różowy zginie w z mojej ręki w przeciągu tygodnia, Beliala zabije... pewien stary znajomy, gdy tylko się obudzi. Zastanów się nad tym. Bo niestety na tym świecie bezpieczeństwo trzeba sobie wywalczyć - to powiedziawszy, zasalutował niedbale i teleportować się w zupełnie inne miejsce. W końcu, jeśli w szale po transformacji zabije losowego demona, spotka go mniejsza kara, niż gdyby zrobił to z Shinjinem, a może nawet nagroda? W tym pokrętnym, skorumpowanym królestwie śmierć każdego, kto bezpodstawnie klasyfikuje się jako "ten zły" była czymś dobrym. Miał nadzieję, że jak najszybciej położy temu kres.
Swoją drogą, skąd Kaikon wiedział o bracie Prawusa? Nic o nim nie napisał w aktach. Opcje były dwie: A - Cały czas podglądał białowłosego przez szklaną kulę. Nie, zdegradowałby go za znęcanie się nad kundlem, jeszcze zanim zdążyłby się odezwać. Czyli B - wlazł pchlarzowi do mózgu od razu, jak go dotknął. Niedobrze, trzeba będzie unikać jakiegokolwiek kontaktu. I zapewne już wie o wszystkim. Trzeba będzie, unikając jakiegokolwiek kontaktu, jak najszybciej dziada zlikwidować. A tak w ogóle to czuł się trochę zbędny, skoro jego jedynym zadaniem było przywleczenie tu psa, żeby Kaikon sam wyciągnął wszystkie informacje z jego głowy. Ale już mniejsza z tym. Musiał jak najszybciej przejść drugą przemianę, w końcu cel przyświecał mu coraz jaśniej z każdą chwilą.

z/t
#JustPisanieZTelefonuThings
Sponsored content

Re: Wielki Wodospad

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach