Ts ekoś czyli kotełkowy roczek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Ts ekoś czyli kotełkowy roczek

Pisanie by Nekomi on Sro Wrz 27, 2017 1:35 am

Można powiedzieć że rok to tak niewiele czasu, ale jednak w ciągu tej linii czasowej jak łatwo zrobić dużo rzeczy. A Neko jest jedną z tych osóbek która potrafi dużo zrobić, nie licząc już treningów by być silniejsza i odnaleźć dziadka. Choć znalazła jego młodszą wersję, no można powiedzieć że zadanie tak jakby zostało ukończone ale jednak nie do końca. Czeka ją jeszcze wiele pracy by osiągnąć poziom dziadka, i nie jedna walka ale do tego dojdziemy później.
- Rety ale nuuuudy -
Jęknęła dziewczyna wstając z łóżka, i tak minęło już trochę czasu odkąd tu była. No można powiedzieć że trenowała co dziennie, ale to nie było to samo. Powinna naprawdę ciężko trenować. No ale od czegoś zawsze trzeba zacząć. Wstając z łózką poszła do łazienki, jak już się ogarnęła wyszła przed domek. Ah nie ma to jak mieszkać w domku, nawet jeśli oznaczało by to znalezienie miejsca z obecnych jej czasów. A nie było to łatwe, bo chciała nauczyć się technik które poznała. No w między czasie też odwiedzała starego zboczeńca który dalej mimo wszystko ją trenował. Nie licząc tego że nie raz próbował się do niej dobierać, nieraz przez to oberwał od niej porządnego prawego sierpowego. Przez co nieraz miała dość tych treningów, ale wiedziała ze mimo wszystko jest on dobrym mistrzem. W między czasie, sama trenowała swoją siłę, ale też była ciekawska ludzi którzy ją otaczali. Wiec bywało tez że leciała sobie do miasta. Tylko po o by poobserwować ludzi. Zadziwiało ją to jak te czasy są ciekawe. No nie to by jej nie były, ale tu było inaczej zupełnie. Ludzie chodzili z uśmiechami na twarzy,  ich pojazdy tez były ciekawe. Dziewczyna nie raz zastanawiała się jak to może działać, czy w ogóle jak oni sobie radzą. Przecież u niej były zupełnie inne wynalazki. Znaczy raz czy dwa je tylko widziała ale widziała! Przeciec prawie całe życie spędziła w domku, pod czujnym okiem dziadka. No zdarzało się że jego przyjaciele ich tedy odwiedzali ale byli starzy więc za często nie wpadali. Resztę pamiętała tylko z jego opowieści. No dobra my tu dyby smalone opowiadamy a trzeba przecież przejść do konkretów. Więc do rzeczy, Neko zaczęła swój trening od rozgrzewki, przecież to podstawa! No nic, rozgrzewała się tak przez kilka minut. Bo jak inaczej by miały jej wyjść te techniki których planowała się nauczyć a podobno to nie kaszka z mleczkiem. Z drugiej strony taka kaszka to jest pyyysia, no zjadło by się ale to po treningu teraz są ważniejsze rzeczy do roboty.
-No nie ma to jak dobra rozgrzewka, teraz czas spróbować.
Z determinacją i oczywiście motywacją zaciskając dumnie piąstkę mówiła tylko do kogo? No tak to wie tylko ona. Poprawiła sobie włoski i ubranko, cóż może i nie było już takie super jak kiedyś ale nadal było wygodne. Gi które przerobił jej dziadek nadal świetnie pasowało. No wymagało by odświeżenia i renowacji, ale dziewczyna nie miała serca by się tego pozbywać, w końcu to jedyna pamiątka jaka jej została, no nie licząc jeszcze zdjęcia. Ale to później najwyżej powie obecnemu Hariemu, tylko czy on by jej uwierzył w to. To jednak teraz jest zbędna cześć, a może przy treningu poprosi Xandera o pomoc, no po ostatnich wydarzeniach dał jej takie małe ustrojstwo. Mówiąc coś o tym że jak coś może dzwonić, tylko że był jeden mały taki tyci, tyci problemik. JAK TO COŚ SIĘ KUŹWA OBSŁUGUJE! No niby jej to tłumaczył, ale tłumaczenie jej coś to czasem graniczy z cudem. Poprawiła znów włoski, bo teraz patrzała na to ustrojstwo, drapiąc się po głowie starając sobie przypomnieć jak to coś działa. No ale po jakiejś godzinie wciskania guzików udało jej się i chłopak się zjawił, jak zawsze z firmowym wytrzeszczem na twarzy. No od czasu zebrania ich w można to tak uznać bazie Time Patrolu czasem na wspólne treningi się umawiali. ale dziewczyna nie mogła pojąć jednej rzeczy, bo on zawsze się czerwienił, albo jak trenowali nie raz odpływał i przez to obrywał od niej. A dziewczyna przepraszała go martwiąc się czy nic mu nie zrobiła. Zazwyczaj twierdził że nic, a ona patrzyła wtedy dziwnie, no nic nie zrozumie facetów chyba nigdy.
- Hej Xander pomożesz mi z technikami ok? -
Zapytała ze słodkim uśmiechem, na co ten znów się czerwony zrobił i zapytał czy może iść na chwilę do łazienki. Znów ją to zadziwiało no ale nie miała nic przeciwko wiec poczekała na niego. W między czasie znów robiąc sobie rozgrzewkę, gdy on już wrócił zaczęli trening, najpierw zaczęło się od zwykłej wymiany ciosów. Niby nic wielkiego, ale jak pomaga nieraz potrzebne jest to by ocenić siłę przeciwnika. Dlatego tez i tak było tym razem, dziewczyna odpowiadała na jego ciosy swoimi. Nie dość że dobra zabawa to i dobry sparing, po tej jakże krótkiej wymianie ciosów Neko z uśmiechem przybiła mu piątkę.
-No dobra trzeba brać się do roboty.
Wyszczerzyła się i zaczęła mu opowiadać co chciała się nauczyć, tylko nie rozumiała czemu on tak dziwnie na nią patrzył. Przecież każdy Saiyan musi znać te techniki! Są bardzo ważne i potrzebne, no ale może on ich nie znał, albo nie chciał ich znać zresztą nieważne. Dziewczyna zaczęła opisywać jak mniej więcej wygląda ta technika. Była zdeterminowana by się jej nauczyć, tylko za bardzo nie wiedziała jak się za nią zabrać. Dobrze że chłopak chciał jej pomóc więc jakby coś szło nie tak to ma wsparcie. Wytłumaczyła mu po części co ma robić w razie czego, i zaczęło się. Neko skupiła się bo to było potrzebne wyciągnęła łapkę przed siebie i starała się skupić energie właśnie w tym miejscu. Jednak parę razy jej nie wyszło, mimo że już chciała się poddać dalej próbowała. Za którymś razem udało jej się to osiągnąć. Jednak coś poszło chyba nie tak, no tak sądziła dziewczyna, bo kulka poszła w górę a ona patrząc na nią poczuła się dziwnie. Nigdy czegoś takiego nie czuła, jakby coś co w niej było uśpione się obudziło. Oczy jej się zrobiły czerwone, a ząbki wydłużyły. Czuła się dziwnie, jakby nie była sobą potem straciła nad sobą panowanie. Liczyło się jedno by niszczyć i zabijać, dobrze że nie była sama przynajmniej chłopak jej pomógł. Bo nie wiadomo jako by się mogło skończyć, ale chyba chłopak tez nie miał łatwo. Bo by rozwalić owe sztuczne światełko musiał ominąć małpę która właśnie obrała go za cel. Potem nie pamiętała nic obudziła się następnego dnia, nie pamiętając nic do czasu kulki. Chłopak jej powiedział co się stało na początku mu nie wierzyła, ale potem już tak.
-O rety nie wiedziałam ze to aż tak niebezpieczne.
Chłopak powiedział jej co i jak. I tak minęło jej trochę czasu. Kolejny piękny dzień, ptaszki śpiewają, a słonko świeci czego więcej chcieć. A no tak wycieczki! Więc po jakże ciężkim okresie Neko postanowiła zrobić sobie wolne i pójść po prostu pozwiedzać. Więc spakowała plecaczek, i ubierając się, jak to uznała za normalne dla ludzi w tych czasach. Czyli spodnie jeansy i koszulka krótka poleciała do miasta. Chciała w końcu pozwiedzać zobaczyć czym różni się od tego które ona znała, więc po krótkiej chwili jak doleciała na miejsce. Wylądowała tak by nikt jej nie widział i poprawiając ubranko poszła. Ciekawska z natury musiała wszystko zobaczyć, więc uśmiech nie schodził jej z twarzy obserwowała jak ludzie chodzą sobie. Jak są ubrani i jak się śmieją. Skierowała swe drogi do miejsca zwanego festynem, miała szczęście w tym miejscu żarcie było za darmo i rożne konkursy. Uradowana wzięła udział. Najlepszy był w szybkości jedzenia na czas, a kto jak nie istota obdarzona saiyanskim apetytem i pojemnością żołądka mogła by nie wziąć udziału. Zlokalizowała miejsce gdzie miały się odbyć zawody. Zgłosiła się, na początku ja wyśmiali że gdzie taka dziewczynka jak ona. Ale ona nie chciała ustąpić usiadła na miejscu. Założyła się że jeśli wygra ma dożywotni wstęp do baru który funduje konkurs. Jeśli przegra będzie dorabiać jako kelnerka. Choć nie wiedziała co to znaczy, ale teraz liczyła się wyżerka a ona nie jadła śniadania. Pewnie dziadek na początku by ją za to potępił. Ale sam pewnie by się przyłączył. No nic zaczęło się. Wszyscy jedli ale niektórzy odpadli po krótkiej chwili.
- Em tylko tyle?
To nawet nie była rozgrzewka. Powiedziała odkładając na miejsce pusty chyba z 14 talerz, wszyscy zdziwieni patrzyli na nią jak na kosmitkę. Ona spojrzała na nich nie rozumiejąc o co im chodzi.
- Ej no co to konkurs nie?
Stwierdziła z uśmiechem jednocześnie pokazując im język. Więc wróciła do konkursu, wygrała i z nagrodą niewielkim pucharem ale zawsze co nie i kilkoma innymi duperelkami które wygrała wróciła do domu. Przeciągnęła się tylko i ziewnęła, poszła się wykąpać i siedziała tak w wannie.
-Rety ale pracowity dzień, wiem dziadku zły byś był ale im dokopałam nikt nie pokona naszej rodzinki w zawodach na żarełko -
Mówiła myjąc się i robiąc przy tym słodka kocią minkę. Machając ogonkiem myła włoski. A co będzie się spieszyć. Ma spokój wiec korzysta. Wyszła w końcu z cieplutkiej wody owinięta ręcznikiem i usiadła na łóżko. Sama już ziewała po dniu pełnym wrażeń, więc przebrała się w swoja piżamkę i położyła się, ale nie mógła od razu zasnąć. Rozmyślała nad tym co ostatnio się działo jak nie dała rady zapanować nad ta małpą będzie musiała jeszcze potrenować. Sama była ciekawa, jak kiedyś jej dziadek nad tym zapanował, ale on już wtedy nie miał ogonka to pamiętała na pewno. Jednak Neko była zdania i chciała udowodnić ze da radę nawet z ogonkiem bo jest z tego dumna że jest kim jest. Jednak oto będzie się martwiła innym razem, bo rozmyślając tak nie wiadomo kiedy zasnęła. Od tamtego dnia znów minęło sporo czasu, Neko udoskonalała to czego się nauczyła by znów nie było gafy, tylko z tą małpa jej nie szło. Dobrze że poprosiła do pomocy Xandera bo by było krucho z cała okolica, po tym jak próbowała opanować ta bestie. Chłopak zaproponował by zrobili przerwę bo Nekoś już ledwo stała ona zaś nie chciała, ale to nie było jedynym problem. ćwiczyli nie daleko bazy wojskowej więc nie dziw że wielka małpa zwróciła uwagę ludzi. Szybko ja namierzyli, a dziewczyna nie zdawała sobie sprawy z tego co narobiła trenując akurat w takim miejscu. Nie minęła chwila jak otoczyli ich żołnierze mierząc do nich z broni. Dziewczyna patrzyła na nich dziwnie nie rozumiejąc o co chodzi.
-Poddajcie się jesteście otoczeni żadnych gwałtownych ruchów! -
Krzyczał jeden z nich, Xander podniósł ręce i nic nie robił, Neko zdziwiła się i podeszła kawałek.
-Hej jeśli chodzi o tą młapę przepraszamy już jej nie ma. My już pójdziemy
-
Mówiła machając rękami w geście obronnym i cofając się. Ale mężczyźni nie chcieli dać za wygraną, zaczęli się zbliżać do nich z bronią, nawet wystrzelili w ich stronę siatki by ich złapać. Pewnie chcieli, by ją wykorzystać do badań lub czegoś takiego. Ale dziwne było to ze celowali jakimiś strzałkami w nich, dziewczyna miała okazje wypróbować nowe sztuczki których się nauczyła więc złożyła łapki razem i wymierzyła w nich wiązkę energii która uderzyła koło nich. Chciała ich w ten sposób wystraszyć, ale coś chyba się nie udało bo zaraz przyjechały takie puszkowate cosie i zaczęły w nich strzelać. Neko szybko poderwała się do lotu ale trafili wcześniej w chłopaka. Neko westchnęła i musiała coś zrobić, nie dość że podglądać to i oferma cóż zrobić i tacy się trafiają. Musiała go uratować więc poleciała w ich stronę, poderwała niektórych do góry a nową technika rozwaliła parę puszek. To ich musiało wkurzyć bo krzyczeli i teraz były latające cosie. Złapała chłopaka za ramiona i wzleciała z nim by uciec ale ni było to łatwe, bo jakby nie patrzeć ta góra mięcha trochę ważyła. Jednak musiała jakoś mu pomóc, nie wiedziała czym strzelali ale widać dobry towar mieli. Nie wiedziała jak ale udało jej się go gdzieś schować i znów sama poleciała, musiała zgubić te latacze co ją goniły. Ale dziadek jej mówił nie zabijaj bez powodu chyba ze w obronie. Wiec kombinowała co tu zrobić. Nie mogła ich od tak zabić. Ale nie mogła też dać się złapać. Zniżyła lot do tego stopnia ze niemal haczyła o korony drzew. Miała szczęście dwóch miała z głowy zostało dwóch. Kombinowała jak się ich pozbyć, zanurkowała w drzewa i czekała aż oni zawrócą. Wycelowała ki blastami w skrzydła dzięki czemu jeden rozbił się tak że pilot żył. Ale musiał się katapultować. Został jeden, więc tego już ni da rady zaskoczyć no nic zostało tradycyjne metody. Podleciała u pod szybę i pomachała z uśmiechem pokazała mu palcem w dół. Chciała zasłonić mu obraz na tyle by nie widział gdzie leci. Po chwili rozbiła szybę i wyciągnęła go, a samolot się robił. Zostawiła go na jakieś skalistej górce i odleciała
- O rety dziadek by mnie za to zabił.
Westchnąła tylko i przypomniała ze Xander przecież leży schowany, wróciła do niego i wzięła go znów pod ręce i przyleciała z nim do domu. No nic położyła go i w między czasie poszła się wykapać, ale tym razem nie w wannie ale w jeziorku. Zdjęła ubranka i zamoczyła się, woda była tak przyjemnie chłodna że aż grzechem było by się nie zamoczyć. Zamknęła oczka i siedziała tak sobie na płyciźnie, jednak jej ciałko było zamoczone niemal do szyi. W tym czasie jak Neko pluskała się w wodzie chłopak zdążył  już się obudzić głowa go naparzała niemiłosiernie jakby balował cała noc. Szukając dziewczyny narobił jej niezłego bałaganu, jednak jak jej nie znalazł poszedł na dwór spłoną rumieńcem widząc to co widział że dziewczyna kąpała się i była naga. A on zamiast wrócić do domu schował się za drzewem, zupełnie jak w hotelu kiedy podglądał dziewczynę. Jednak tym razem mu się nie upiecze, bo jak był chowany to nie widział że zza krzaków wyszedł dinuś i po cichu podszedł do niego i dziabnął go w zadek. Ten robiąc hałas wystraszył Neko ta się szybko ubrała, i widząc co si dzieje wściekła się. Wyszła z wody. złapała zwierzę za ogon i lekkim uderzeniem w głowę przegnała go.
- Wiesz że nie żyjesz? -
Warknęła a ona w geście obronny machał rękami, mimo iż wiedział że nie uniknie kary. Cofał się aż nie napotkał na swojej drodze drzewo. - Ostatnie życzenie? - Warknęła strzelając knykciami.
- P...proszę bądź delikatna.
Starał się ją udobruchać ale coś nie poszło bo skończyło się na tym ze wylądował w wodzie pobity. Dziewczyna wróciła do domu trzaskając drzwiami, i tak reszta roku minęła jej spokojnie, i już mój drogi czytelniku kończę moja paplaninę. Podsumowując, to był skrót z życia naszej bohaterki, co będzie dalej? Czy Xander przeżył upadek czy Nekos opanowała ozaru? Tego i innych rzeczy dowiecie się w następnym odcinku naszego serialu.



Poznane techniki
- Power Ball [Pāwa Boru]
- Kontrola Oozaru


Ostatnio zmieniony przez Nekomi dnia Sro Wrz 27, 2017 8:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Nekomi
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 53

Powrót do góry Go down

Re: Ts ekoś czyli kotełkowy roczek

Pisanie by Laptor on Sro Wrz 27, 2017 10:22 am

Rozmawialiśmy o tym Nekomi, nauczenie się transformacji w Oozaru przyjmujemy jako trening techniki, więc nie możesz poznać 2 technik i Oozaru.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach