Helvete

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Helvete

Pisanie by Helvete on Pią Gru 22, 2017 4:59 am

Imię: Helvete
Wiek: ???
Rasa: Shinjin – Makaiōshin
Płeć: Mężczyzna
Klasa: Wojownik


Wygląd:
Spoiler:
Helvete to przedstawiciel rasy Boskich Istot, mierzący standardowe sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu. Cechuje się smukłą, lecz dobrze zbudowaną sylwetką. Cera jest bladego odcienia, nadając skórze niecodziennego, niezdrowego wyglądu. Długie, rozwiane, kruczoczarne włosy zazwyczaj swobodnie opadają na ramiona. Posiada charakterystyczne dla swej nacji spiczaste, ostro zakończone uszy. Rysy twarzy są regularne oraz delikatne. Zgrabny, kształtny nos, długie rzęsy, subtelnie zarysowana linia ust. Jednakże szlachetne oblicze Makaiōshina, które, zdawałoby się przedstawia pozór niewinnego, kobiecego, jest oszpecone szramą przechodzącą przez prawe oko. Blizna rozpoczyna się nad brwią, paskudnie orze policzek, by zakończyć się nad ustami. Równie charakterystyczny element wyglądu stanowią oczy bohatera. Bowiem lewe oko jest koloru aksamitnej czerni, chciałoby się rzec bezdennej otchłani, mogącej pochłonąć każde źródło światła widzialnego. Patrząc w ową czerń odnosi się wrażenie wszechogarniającego smutku, mroku pochłaniającego wszelką radość. Natomiast prawe oko, przez które przechodzi wspomniana szrama, jest barwy intensywnej, złowrogiej czerwieni, której kolor kojarzy się z krwią. Spojrzenie w krwistą czerwień wywołuje na pierwszą myśl szaleństwo, nieuzasadniony okrutny szał oraz barbarzyńską radość niszczenia. Należy wspomnieć, że oczy są pozbawione źrenicy, tęczówki, białka. Wypełnia je jedynie kolor, w zależności od danego oka: czarny lub czerwony. Wyraz twarzy zazwyczaj pozostaje obojętny, zdystansowany, chciałoby się rzec pozbawiony emocji. Rzadko natomiast uchwytny pozostaje furiacki, wręcz fanatyczny grymas mordu. Helvete najczęściej ubrany jest w odzienie odznaczające się dwoma kolorami - czarnym oraz czerwonym. Koszulka, spod której rysują się wyrzeźbione kształty mięśni, jest barwy czarnej.  Spodnie również są czarne, przepasane natomiast czerwoną szarfą. Posiada też wysoko sznurowane czarne buty o czerwonych sznurówkach. Czerwone także są opaski na nadgarstkach. Czerwonym elementem ubioru jest ponadto, zakładana w czasie walki, przepaska na czoło, która powstrzymuje długie włosy od ograniczania widoczności bohatera.


Charakter:
Spoiler:
Osobowość Helvete jest bardzo skomplikowana. Jej złożoność polega przede wszystkim na wewnętrznym chaosie, jaki cechuje Makaiōshina. Z jednej strony to osobnik bardzo zdystansowany, stroniący od towarzystwa, wykazujący się introwertyczną naturą. Pozbawiony empatii, nie charakteryzuje się skłonnościami do czynienia dobra. Nie posiada owej osobliwej wrażliwości na krzywdę innych. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie wykazuje również starań o to by ranić inne istoty. Zdaje się, że to manifestacja skrajnej apatii. Odrzucenie konwenansów społecznych w rozumieniu wszelkiego dobra oraz wszelkiego zła. Brak rygorystycznych reguł sprawia, że zasady moralne tracą swe odwieczne znaczenie. Jest to przewartościowanie wszystkich wartości. Dobro przestaje być dobrem, zło przestaje być złem. Nie ingeruje w losy innych, nie rani ich, ale również nie wykonuje żadnych działań przed uchronieniem ich, przyglądając się temu niewzruszonym spojrzeniem. Jednakże to nie jedyna strona jego nieoczywistej natury. Okryte całunem mroku serce Shinjina mieści w sobie nie tylko postawę negacji oraz rezygnację z wszelkich zasad etycznych. Skrywa w sobie również bestialskie pragnienie siania zniszczenia. Destrukcję wszystkiego, destrukcję wszystkich. Siłę, której motywem przewodnim jest barbarzyńska radość niszczenia. Owa mordercza strona natury jest przeciwieństwem w zestawieniu z apatyczną postawą negacji. Helvete jest istotą rozdwojoną, której działania są podporządkowane chwilowym nastrojom. Mroczna negacja lub krwiożerczy mord.


Historia
Spoiler:

Narodziny osobnika należącego do rasy Shinjin zwykle pozostają niebywałym wydarzeniem. O to Drzewo Życia, Kajiu, wydaje na świat plon Boskiej Egzystencji. Plon niosący w sobie pierwiastek Istoty Doskonałej. Plon będący w swoimi zamierzeniu Owocem Perfekcji. Pradawne Drzewo Życia nie tylko powołuje do istnienia, w przypadku Helvete również przesądza o przeznaczeniu. Bohater od pierwszych chwil swego jestestwa został predestynowany do Królestwa Makaiōshinów...


Jakie były zamierzenia formującej się do życia istoty? Nie sposób określić. Jedyne, co wiadomo z owego wydarzenia to, że Najstarsi Bogowie, czuwający przy cudzie narodzin, zostali wyrwani z marazmu wieczności. Niejednoznaczna do odczytania w intencjach energia towarzyszyła przyjściu na świat młodego Shinjin'a. Wydany owoc otaczała osobliwa aura. Starszyzna nie potrafiła orzec, czy uczucie jakiego doznali to całkowita apatia lub szaleństwo mordu. Poza tym w kronikach został odnotowany również fakt, jakoby owoc spowijała również materializująca się energia, która przyjmowała na przemian barwę czarną oraz czerwoną. Tajemnica narodzin została rozwiana. Z owocu wyłoniło się boskie dziecię o bardzo interesującej aparycji. Lewe oko pokryte było bezdenną czernią, natomiast prawe pozostawało krwistoczerwone. Kolory oczu odpowiadały za zmaterializowaną wcześniej, budzącą się do życia energię. Starszyzna spotkała się z podobnym precedensem dawniej. Z całą wątpliwością narodziny Helvete nie były odosobnionym przypadkiem. W zamierzchłych czasach narodziła się podobna istota.

Zadecydowanie o losach narodzonego Shinjin'a należało do kompetencji Najstarszych Bogów. Zazwyczaj rodzące się Istoty były osądzane przez Drzewo Kajiu. Od pierwszych chwil wiedziano, że żywią dobro lub zło. Jednakże tym razem narodziny kolejnego Boga stanowiły problem. Dlaczegóż to? Wydawać by się mogło, że sprawa została przesądzona. Energia towarzysząca Helvete była niejednoznaczna, to prawda, ale z całą pewnością złowroga. Nie sposób zanegować owej morderczej aury. Czyż to nie sprawiało, że jedynym światem dla narodzonej Istoty pozostawało Królestwo Cienia? Starszyzna ostatecznie uzgodniła, że istotnie miejscem bytowania będzie Planeta Makaiōshin. Debata natomiast dotyczyła owej rozdwojonej energii, której nie sposób było nie odczuć podczas narodzin Helvete. Kwestia morderczej aury pozostawała bezdyskusyjna. Natomiast uczucie apatii zaintrygowało Bogów. Większość ze Starszyzny podzielała pogląd o tym, iż wychowanie nowo narodzonego w świecie Kaioshinów jest niebezpieczne, ale czy Świat Boskiego Dobra nie zdołałby stłumić owej apatii, zakorzenić w sercu wartości oraz zasad moralnych mogących spowodować, iż Helvete stanie się jednak częścią Światła? Obawiano się ryzyka, jakie ze sobą niesie takie przedsięwzięcie. Nie wiadomo było, czy w przyszłości jednak Helvete się nie zbuntuje, nie sprawi, że inni Bogowie przejdą na stronę ciemności. Poza tym nie można było żywić bezgranicznej nadziei o tym, iż ta czerwona aura, przywodząca na myśl jedynie mord, zostanie stłumiona przez Helvete. Niemniej jednak zadecydowano, że ostateczny wyrok zostanie odroczony do momentu, w którym Bogowie będą mieli całkowitą pewność. Wśród zdecydowanie większej części Starszyzny zachowana została pamięć o innej istocie, którą w dawnych czasach od razu skazano na wygnanie. Czy słusznie? Tym razem Bogowie chcieli mieć niepodważalną rację. Dlatego też pozwolono Helvete zamieszkać na pewien czas w Królestwie Kaioshinów. Chciano sprawdzić trafność postawionych hipotez. Czy serce młodego boga się odmieni?

Niestety pierwsze lata życia przesądziły o dalszym losie bohatera. Helvete pozostawał zawsze odmienny, zawsze obcy. Nie znajdował ogólnej sympatii dla swej osoby. Zapewne ze względu na swoją osobowość, która była mroczna, nieprzychylna. Shinjin nie potrafił zaprzyjaźnić się z innymi Bogami. Warto zapytać od razu, czy próbował. Nie. Zwykle widziano go snującego się po Królestwie Światła samotnego, pogrążonego w myślach. Helvete nie umiał zrozumieć, dlaczego jest taki odmienny. Nie rozumiał swej natury, nie pojmował również natury innych Shinjinów. Co kierowało ich poczynaniami, że stawali się dobrzy lub źli? Czy trzeba było być tylko dobrym, czy też tylko złym? Czy brak dobra definitywnie określał, że jest się definitywnie złym? Co tak naprawdę kryło się pod tymi pojęciami? Puste frazesy bez pokrycia - rzekł w duchu Helvete. W istocie, dla przyszłego mieszkańca Królestwa Cienia owe nazwy nie oznaczały żadnych rzeczy. Były tylko znakami graficznymi lub werbalnymi, czystymi abstrakcjami. W duchu takiej filozofii przypadły pierwsze lata bytowania młodego Boga. Starszyzna łudziła się, co do zmiany natury, która z każdą chwilą stawała się mroczniejsza. Lecz do tej pory bestialski jej odpowiednik się nie przebudził - tłumaczyli Najstarsi. - Pozwólmy kształtować się przyszłemu losowi bez naszej ingerencji - upierali się Bogowie. Tak też się stało. Lecz moment przełomowy niestety nadszedł. Była to chwila manifestacji drugiej strony natury Shinjina.

Rzecz wydarzyła się po rozmowie Helvete z jednym z członków Starszyzny na temat powinności przyszłych Kaioshinów. Shinjin nie zgadzał się z poglądem, że przeznaczenie narodzonych z Drzewa Kajiu jest oczywiste. Drzewo Życia osądza, predestynuje. Ostatecznie. Z pozoru zwykła dyskusja, których było bardzo wiele w czasie lekcji Shinjina. Jednakże tym razem żywiołowa natura dała znać o sobie. Młodzieńca ogarnęła furia, ciało zaczęła spowijać czerwona aura, wydobywająca się z prawego oka. Głos Helvete stał się istnym rykiem, charkotem, niemalże okrutnym wrzaskiem. Młodzieńca rozjuszyła postawa nauczyciela na temat przeznaczenia każdej istoty we wszechświecie. Jest ono niezmienne. Dobro jest Dobrem, Zło pozostaje Złem - umoralniał starzec. Owe słowa przelały czarę goryczy. Wydobyta na światło dzienne druga strona osobowości młodego Shinjina zapragnęła zniszczyć Drzewo Życia. Oczywiście, to było niemożliwe dla słabego, nowo narodzonego Boga. Niemniej jednak jego mordercze intencje były wyczuwalne, miało się wrażenie, że materializują się pod postacią karmazynowej aury. Krwista czerwień otaczała początkującego Shinjina. Energia przesyłała jednoznaczną w odczytaniu wiadomość - Destrukcja.

Starszyzna zareagowała natychmiastowo. Młodzieniec nie stanowił żadnego wyzwania dla doświadczonych Bogów. Jednakże istotnym dowodem, przesądzającym o dalszym losie Helvete, pozostawał fakt, że odważył się na myśl o zaatakowaniu Świętego Drzewa oraz przejawiał żądze pozbawienia życia innych Shinjinów. To był niepodważalny argument, Shinjin nie ma prawa pozostać w Królestwie Kaioshinów. Ostatecznie młodzieńca wygnano.

Egzystencja na Planecie Makaiōshin stanowiła wyzwanie dla narodzonego Boga. Oczywiście Królestwo Cienia nie zastosowało ulgowego traktowania wobec Helvete jedynie dlatego, że pochodził z rasy Shinjin. Boska proweniencja nie stanowiła istotnego atrybutu. Bowiem Makaiōshin to miejsce, w którym wszyscy są traktowani w sposób sprawiedliwy. To znaczy, cierp wieczne męki lub zwycięż swego oprawcę. To jedyne prawo, rządzące tą nieprzyjazną krainą. Osobowość Helvete, pozostająca od czasów narodzin chaotyczną, tylko wzmogła swe skrajne cechy. Bóg oddawał się mizantropicznej stronie swej natury, dystansując się od wszelkiego życia społecznego. Nie interesowały go walki o przejęcie władzy nad danym obszarem, nie zabiegał o protektorat znamienitych Demonów lub Bogów, nie wykazywał chęci do gromadzenia wszelkich wartości materialnych. Zdawało się, że był nieobecnym cieniem, które posiadło ciało, snując się po okolicznej krainie. Jednakże z niewiadomych przyczyn budziła się również druga strona natury bohatera. Wówczas Helvete ogarniał nie wysłowiony szał, krwistoczerwony blask w prawym oku emanował nieustającą chęcią mordu. Najczęściej działo się to w sytuacjach krytycznych, w których Shinjin stawiał czoła silniejszym wrogom lub znajdował się w sytuacjach zagrażających życiu. Była to swego rodzaju osobliwa forma instynktu samozachowawczego, przetrwać ponad wszystko. Jednakże bywały takie chwile, w których mordercza natura Helvete przejmowała nad nim kontrolę w chwilach relatywnego spokoju, w momentach jego mizantropicznej wędrówki po świecie Makaiōshin. Bohater nie rozumiał tych zmian, pojawiających się z czasem coraz częściej. Zwiększona intensywność nieustającej metamorfozy psychicznej młodocianego Boga doprowadziła z czasem do swoistego obłędu. Oblicze Shinjina mieniło się albo aksamitną czernią lewego oka, odpowiadającego za żywot zdystansowanego osobnika, prawdziwego mizantropa, albo skrzyło się karmazynową czerwienią, której błysk zwiastował jedynie szał oraz mord.


Helvete nie potrafił zrozumieć swojego bytowania na okrutnej planecie. Nie odnajdywał sensu w egzystencji, którą wypełniała jedynie walka o przetrwanie w postaci ofiary lub kata. Nie umiał odróżnić pojawiających się na przemian osobowości. Gdy przemieniał się w aurę mającą swe źródło w lewym oku, zdawało mu się, że dostrzega świat osnuty przez całun mroku. Wszystkie kolory traciły wówczas swoją intensywność. Kontury rzeczywistości zatracały się w nadchodzącej nocy. Gdy jednak metamorfoza działa na rzecz prawego oka, charakteryzującego się krwistą czerwienią, to odnosił wrażenie, że wszystko, co widzi, jest skąpane we krwi. Czuje zapach krwi, czuje smak krwi, czuje jak spływa z jego rąk, jak plami odzienie, jak zrasza twarz. Świat dostrzegany zza czerwonego parawanu ociekającego posoką. Nie miało znaczenia, czy swoją, czy innych osób. Istotna była jedynie żądza mordu.


Za każdym razem przebudzenie się bywało bardzo bolesne. W jednej chwili miało się wrażenie, że ciało płonie, kości zostają rozrywane. Wspomnienia z przeszłości, doświadczenia chwili obecnej, wyobrażenia na temat przyszłości... Wszystko stawało się jednym obrazem. Wówczas świat przesłaniała albo czerń, albo czerwień. Lecz pewnego razu Helvete przebudził się na polanie, która przypominała pobojowisko. Zewsząd otaczały go trupy poległych. Intensywny zapach krwi unosił się w powietrzu. Miało się wrażenie, że ziemia jest nasączona posoką. Czuł nieustający ból w całym ciele. Stawy, mięśnie, narządy. Rozejrzał się wokoło. Świat wydawał się inny. Zachowywał pewne kolory, kontury, ostrość. Brakowało przesłaniającej wszystko czerwieni lub czerni. Wszystko wyglądało normalnie...


Starał się oddychać równo, lecz klatka piersiowa to opadała, to podnosiła się w bardzo nieregularnym tempie. Odczuwał szybkie, niemiarowe bicie swego serca. Mocne uderzenia. Jedne za drugim. Gorąca krew przepływała intensywnie, rozgrzewając ciało. Czuł nieprzyjemną suchość w ustach oraz spękane wargi. Otępiały umysł z trudem rejestrował rzeczywistość.

Poza wspomnianymi objawami Helvete odczuwał również piekący ból na twarzy, jak gdyby rozpoczynający się powyżej prawego oka, od brwi, kończący się natomiast przy kąciku wysuszonych ust. Spróbował dotknąć ręką owego miejsca. Z trudem podniósł ramię, miał wrażenie, że jest z ołowiu. Ciężkim, niezgrabnym ruchem przyłożył ubrudzoną od zaschniętej krwi dłoń do twarzy. Natychmiast syknął z bólu. Piekąca, pulsująca szrama istotnie przechodziła przez prawą stronę twarzy. Helvete nie wiedział, co się wydarzyło. Jego wspomnienia ograniczały się do nieustannie powtarzających się fragmentów. Wszystko zdawało się być pogrążone w mroku lub czerwieni. Walka lub życie z dala od wszelkiej formy społeczeństwa. Przypominając sobie owe szczątkowe fragmenty miał wrażenie, że patrzy na nie jako obserwator, bądź też jako osoba będąca podmiotem czynności. Nie zastanawiając się dalej nad osobliwością odniesionego przed chwilą wrażenia, ruszył przed siebie, zostawiając pobojowisko. Postanowił poszukać ustronnego miejsca, by pozbierać myśli. 

Podczas morderczego marszu nie zastanawiał się na niedawnymi doświadczeniami. Wycieńczone oraz osłabione ciało skutecznie sprawiało, że zaprzestawał wszelkich refleksji. Skupiał się jedynie na najprostszych czynnościach. Kolejny oddech, kolejny krok. Po pewnym czasie dostrzegł przepływającą nieopodal rzekę z łagodnym zboczem. Nie widząc w pobliżu innej istoty, postanowił spocząć nad strumieniem. Zimna woda ukoiła chwilowo piekący ból twarzy. Spojrzał w jej toń. Zobaczył wówczas odbicie swojej twarzy. Prócz biegnącej przez prawą część oblicza blizny wydawała się taka, jak zwykle. Wycieńczony wpatrywał się w wodę. Jego spojrzenie spotkało się ze wzrokiem twarzy odbitej przez toń rzeki. Dostrzegł jarzącą się ciemność lewego oka oraz mieniący się blask czerwieni prawego. Uczuł nagle przepływające skrajne emocje, jak gdyby dwie osobowości zostały zaklęte w jednym ciele. Barwy oczu intensywniej emanowały swoim kolorem. Miał wrażenie, że usłyszał głosy dwóch postaci. Jeden z nich był bardzo głęboki, poważny, basowy, ponury, zdawało się, że przemawiał z oddali. Drugi natomiast to niski, gardłowy ryk, niemalże charkot. Pierwszy z nich mówił bardzo spokojnie, cedząc słowa z nienaturalnym chłodem. Kolejny za to wykrzykiwał je, jakby od tego zależało życie. Oba głosy powtarzały jak mantrę:

- Nie pozbędziesz się nas! Jesteśmy częścią Ciebie! Rozumiesz...!? Ciebie! Jesteśmy wszystkim, co czujesz. Jesteśmy wszystkim, co robisz, wszystkim, co myślisz. Znamy Cię najlepiej! Jesteśmy Tobą!

Helvete przerażony odstąpił od odbicia w rzece. Przypomniał sobie w jednej chwili wszystko, od początku narodzin, od pierwszych kroków stawianych w krainie Makaiōshin. Owe osobowości zostały wykreowane przez umysł młodocianego Boga, by zdołał on przetrwać w Królestwie Cienia. Przez lata nieustannej walki o przetrwanie stały się nieodłączną częścią natury Shinjin'a. Najprawdopodobniej podczas ostatniej walki prawowitej osobowości udało się odzyskać kontrolę nad ciałem oraz umysłem.

- Pytanie tylko na jak długo odzyskałem kontrolę - rzekł do siebie Helvete. - Czy uda mi się poskromić owe dwie natury? Co jeśli podobnych osobowości jest więcej? Kim w takim razie jestem... Czy te dwie natury to naprawdę ja? Czy taki właśnie jestem? Czy chcę je naprawdę zmienić...? - W tym momencie ponownie rozległy się głosy dwóch osobowości - Nie chcesz zmienić, ponieważ jesteśmy Tobą, Ty jesteś Nami! Nazywasz się Helvete! Zaś my Yami - tu odpowiedziała mroczna, zdystansowana natura - oraz Gekido! - tym razem rozległ się barbarzyński wrzask drugiej.

Planeta/Miejsce zamieszkania: Królestwo Makaiōshin
Techniki: Ki Blast [Kiko], Flight [Bukujutsu], Instantaneous Movement [Kai Kai]


Ostatnio zmieniony przez Helvete dnia Pią Gru 22, 2017 7:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Helvete

Liczba postów : 22

Powrót do góry Go down

Re: Helvete

Pisanie by Aymi on Pią Gru 22, 2017 8:07 pm

Z całą stanowczością
A K C E P T

Miłej gry o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 508

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach