Kryjówka Arei

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Pią Gru 22, 2017 10:53 pm

Szczegółowy opis:

Jednoizbowe pomieszczenie o dość ponurym wystroju. Podłogę wyłożoną ciemnymi drewnianymi deskami okrywa tylko położony w głębi okrągły dywan, na którym ustawiono stół i krzesła - również drewniane. Po lewej od wejścia znaleźć można niewielką wnękę z hakiem, na którym powieszono luźny materiał, nieco dalej zaś znajduje się nieduży regał z kilkoma ustawionymi na nim książkami różnej wielkości i grubości. Po prawej ustawiono na wpół zaokrąglone, wygodne łóżko z przesłoną w postaci cienkiego baldachimu, dalej pod ścianą - szeroka skrzynia zabezpieczona na pozór mosiężną kłódką, w najdalszym zaś kącie po prawej stoi metalowy kominko-piecyk będący właściwie jedynym elementem grzewczym całego pomieszczenia. Wystrój podkreślają zwisające z sufitu pajęczyny, które znalazły sobie miejsce również w innych kątach, a także rozwiane gdzieniegdzie źdźbła słomy skumulowane głównie przy kominku.

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Dastan on Pią Gru 29, 2017 5:44 pm

Białowłosy siedząc pod drzewem cały czas starał się kontrolować swoją energię i stale próbującą się wyrwać mroczą stronę, nie było to łatwe zadanie tym bardziej że cały czas byli w niebezpieczeństwie przynajmniej tak twierdziła nieznajoma. Tym bardziej nie był w stanie pojąc jak Enola mogła tak łatwo zasnąć i zapomnieć o tym co ich otacza. Dastan przez chwilę patrzył w przestrzeń starając się ustabilizować swoje myśli co na szczęście powoli zaczęło mu się udawać i mógł przez jakiś czas pomyśleć bez natrętnych głosów w swojej głowie. Starał się znaleźć jakiekolwiek wyjście z niebezpieczeństwa, ucieczka była najlepszym rozwiązaniem jednak w jego stanie nie było możliwości aby mógł polecieć na tyle szybko by się stąd ewakuować, nie mówiąc już o tym że najpierw musiałby także obudzić Enole i liczyć na to że będzie ona miała wystarczająco sił by lecieć. Pozostawała także możliwość skorzystania z jedynej rzeczy, która pozostała mu z treningu u kaioshinów, techniki teleportacji nie wiedział on jednak czy da radę w ogóle ją wykonać ani tym bardziej jak daleko uda mu się nią uciec. Zanim jednak zdołał podjąć jakieś kroki w stronę ucieczki jego lub demonicy, tuż przed nim pojawiła się twarz nieznajomej, przez chwilę patrzyła pomiędzy nim a jego towarzyszką aż w końcu zatrzymała wzrok na nim. Dastan czuł się nieswojo będąc przytłoczonym tym spojrzeniem jednak przezwyciężył sam siebie aby nie uciec wzrokiem i cały czas wpatrywał się w mroczne oczy makaioshinki. Chciał coś powiedzieć, jednak wyprzedziła go ona wspominając o tym że jego energia jest niestabilna. Sam o tym wiedział, jednak nie miał pojęcia w jaki sposób nieznajoma była w stanie wyczuć jego energię a tym bardziej określić czy nad nią panuję.
Zanim jednak zdołał cokolwiek na to odpowiedzieć nieznajoma położyła dłoń na jego ramieniu a potem jedyne co widział to srebrzysty blask, który spowijał całą ich trójkę. Po otwarciu oczu nie widział już dawnego krajobrazu, nie było nigdzie żadnych drzew ani rzeki zamiast nich pojawiło się coś na kształt mieszkania, które zapewne było kryjówką czarnookiej. Dastan szybko zrozumiał że skorzystała ona z tej samej techniki, o której on pomyślał, nie wiedział jednak że można przenosić nią coś poza sobą, no cóż jak to się mówi człowiek uczy się całe życie. Białowłosy rozejrzał się po nowym otoczeniu, od razu zauważył stojący na środku stół oraz kilka krzeseł niedaleko niego. Zaraz po tym dostrzegł coś na kształt pieca oraz znajdującą się niedaleko skrzynię. Błądząc dalej po ścianach i starając się coś dopatrzyć zauważył drzwi, jakkolwiek by to nie zabrzmiało ucieszył się z tego faktu. Dawało mu to świadomość że można stąd wyjść w normalny sposób a niekoniecznie tylko dzięki teleportacji. Dastan widząc to wszystko zrozumiał, że nieznajoma pomimo swojego dość chłodnego charakteru postanowiła im pomóc przenosząc ich do bezpiecznego miejsca. Shinjin uśmiechnął się delikatnie po czym powoli wstał, wiedząc że jego siły powoli zaczęły wracać. Natychmiast odwrócił się w stronę czarnookiej po czym powiedział.
Dziękuje za pomoc, w imieniu swoim i Enoli.- Dastan na chwilę zamilkł starając się pomyśleć co dalej chce powiedzieć, o co zapytać, po kilku sekundach znowu zaczął mówić.Powiedz mi skąd wiesz o tym, że moja energia nie jest stabilna? Słyszałem o tym że niektórzy potrafią wyczuć energię innych jednak jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś inny był w stanie określić kontrolę czy też stabilizację tej energii przez inną osobę.- powiedział Dastan z szczerym zdziwieniem w głosie, wolał nie wspominać powodu przez który jego energia jest zdestabilizowana i że sam nie wie jak nad tym zapanować. Dzięki temu nie dawał możliwości aby nieznajoma czy też Enola chociaż czegokolwiek mogłyby się domyślać. Mógł on jedynie liczyć na to, że jeszcze się niczego nie domyśliły oraz że czarnooka nie wyczuła nic poza samym faktem destabilizacji.
avatar

Dastan

Liczba postów : 19

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Pią Gru 29, 2017 8:31 pm

Przenieśmy się na moment do krainy snów i marzeń demonicy. Nie była to kraina pełna niewypowiedzianego cierpienia oraz smutku, a sen Enola miała dosyć przyjemny. Oto stała pośrodku areny cyrkowej i zapowiadała kolejny występ cyrkowy. Miał to być linoskoczek, który miał przejść po linie nad basenikiem pełnym krokodyli. Takich ziemskich krokodyli z głowami gumowych kurczaków. Kłapały swoimi paszczami, a ilekroć to robiły, piszczałki uaktywniały się i wydawały dźwięk dokładnie taki jaki wydaje ta zabawka dla psa. Brzmiało to jak gulgotanie indyka, mimo że to był w rzeczywistości kurczak! Dzieciom na widowni zdecydowanie przypadła taka wizja krokodyli do gustu, dlatego gromkimi brawami zareagowały na zapowiedź sztuczki. Trzeba było coś zrobić, żeby dzieci nie bały się zwierząt cyrkowych, a takie ocieplenie wizerunku było zdecydowanie lepszą opcją niż wymiana krokodyli na co innego. Przecież te zimnokrwiste gadziki też pragnęły miłości! Tak mówił ich treser Jean Pyrra. Bardzo dziwny jegomość, bo cały czas nosił ze sobą białą flagę z jakiegoś powodu.
Kiedy akrobata zaczął wchodzić na podest, zawahał się. Z jakiegoś powodu nie chciał rozpocząć pokazu, więc Enola postanowiła wejść tam do niego i zapytać o co chodzi. Zawsze mogła to zamaskować jako część pokazu, dlatego ze złożonymi skrzydłami wchodziła sprawnie jak kot po drabince. Na szczycie okazało się, że akrobata ma lęk wysokości. To miał być jego popisowy numer, a ten nagle tchórzył!? Demonica musiała znaleźć szybko jakieś wyjście z sytuacji. Ludzie się niecierpliwili, a na trybunach zaczęło panować poruszenie. Podjeła zatem jedyną logiczną według siebie decyzję. Stwierdziła, że zakryje mu oczy i przejdzie z nim po linie. Tak, by ten nie mógł spojrzeć w dół, wtedy nie będzie miał lęku wysokości, a sztuczka się uda. Akrobata sądził, że skoro ona to proponuje to pewnie wie co robi. Niestety po pierwszych kilku krokach Enola zobaczyła w jakim jest błędzie. Przechyliła się i zaczęła lecieć w dół. Prosto w paszczę krokodyli, piszcząc przy tym.
Świetnie to się zgrało z momentem kai kai do domku Arei, gdzie Enola była troszkę oddalona od ściany, a pozostawiona sama sobie bez wcześniejszego oparcia, zaczęła lecieć w tył. Instynktownie ze snu można się było wybudzić, kiedy ciało zaczynało się nagle przechylać, dlatego też demonica doznała przebudzenia. Uderzyła głową w ścianę, a skrzydłem poruszyła jako reakcja łańcuchowa. Jakoś tak się stało, że uderzyła nim o łóżko, zrzucając książkę i jednocześnie odczuwając ból, bo trafiła w to czulsze miejsce. Coś jak mały palec u nogi, tylko że na skrzydłach. Do przymkniętych oczu demonicy napłynęły łzy, złożyła się na podłodze w pozycji embrionalnej, odczuwając ból. Niesamowity ból z głowy oraz skrzydlatego małego palca. Była silna, nie płakała, nie krzyczała, jedynie mruczała z bólu i powstrzymywała łzy bólu. Akurat stało się to po zapytaniu Dastana. Ból zdecydowanie dobudził ją lepiej niż jakakolwiek kawa.
- That hurts… umieram wewnątrz… - owinęła się skrzydłami i dopiero po chwili połapała się, że nie leży na trawie, a podłodze. W normalnym mieszkaniu. No może nie do końca takim normalnym, ale jednak posiadanie skrzydeł w takim miejscu było problematyczne. Zajmowały dużo miejsca.
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Sob Gru 30, 2017 1:31 am

Jasny, srebrzysty błysk. Tylko tyle i aż tyle - to jednak wystarczyło, by trzy postaci pojawiły się w nieco zakurzonym pomieszczeniu, które Areia uznawała za swoją małą siedzibę. Nie było tu udogodnień, choć łóżko miała całkiem wygodne, ot znajdowały się tu najpotrzebniejsze rzeczy.
Przeniosłszy się tu wraz z dwójką niedorostków, od razu się wyprostowała i obróciła na pięcie, robiąc kilka kroków do przodu. Pstryknęła palcami, a w kominku zapłonął ogień, powoli ogrzewając wnętrze. czy można je było nazwać przytulnym? Cóż, wszystko było zależne od gustu, a zwisające z krokwii pod sufitem pajęczyny nie należały do jakichś specjalnie przytulnych elementów wystroju.
- Możecie tu odpocząć przez noc, ale nic więcej - rzuciła chłodno, usadawiając się na jednym z krzeseł, tyłem do towarzystwa. Podziękowania skwitowała tylko jakimś bliżej nieokreślonym pomrukiem, sięgając po zostawioną na blacie książkę. Tytuł nie miał znaczenia, treść właściwie też nie, chciała po prostu czymś zająć ręce. Nadal nie doszła do jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego w ogóle im pomaga. Właściwie nie znalazła żadnej odpowiedzi. Słyszała rumor za plecami, bolesne pomruki demonicy, która właśnie chyba się poobijała, jednak ignorowała to. Z chęcią zignorowałaby także pytanie shinjina, względem niego odczuwała jednak nieokreślony przymus mentorowania. Czemu tak właśnie było? Nie miała pojęcia.
- Nauczyłam się - odpowiedziała zdawkowo, przerzucając kartkę w książce, jakby rzeczywiście ją czytała. - Radzę wam spożytkować darowany spokój na odpoczynek, a nie strzępienie języka.
Więcej odzywać się nie miała zamiaru, wolała oddać się własnym myślom, odizolowując od otoczenia, jak to miała w zwyczaju.

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Dastan on Pią Sty 05, 2018 4:37 pm

Shinjin po wypowiedzeniu swojego pytania w stronę nieznajomej, usłyszał po krótkiej chwili odgłos uderzenia, gdy się odwrócił zobaczył Enolę, która widocznie wybudziła się ze swojego snu poprzez zderzenie ze ścianą aby zaraz po tym strącić książkę na jedno ze swoich skrzydeł. Dastan podejrzewał że nie należało to do najprzyjemniejszych rzeczy, co tylko potwierdziło zachowanie demonicy, która natychmiast zwinęła się w kłębek. Białowłosy gdyby tylko mógł postarałby się ulżyć jej jakoś w bólu, jednak nie znał żadnej techniki która mogła by mu w tym pomóc. Zanim jednak zdołał zrobić cokolwiek usłyszał głos nieznajomej, która odpowiadała na jego pytanie.
Jej odpowiedź nie specjalnie wystarczała Dastanowi, wiedział on jednak że nie ma szans na wyciągnięcie z niej czegokolwiek więcej zwłaszcza że sama kazała się im skupić na odpoczynku jednocześnie sięgając po jedną ze swoich książek. Shinjin nie sądził żeby na prawdę ją czytała, wiedział że żyła ona w tym świecie dostatecznie długo żeby na pewno kilkukrotnie przeczytać wszystko co znajdowało się w jej kryjówce. Miało to raczej służyć za pewnego rodzaju ucieczkę od dalszej rozmowy z nim i Enolą. No cóż Dastan zdając sobie sprawę z tego że nie tylko nie uda mu się nic więcej dowiedzieć odnośnie wykrywania energii, ale wiedząc także że jest strasznie zmęczony postanowił pójść za radą nieznajomej i faktycznie wykorzystać dany przez nią czas na odpoczynek. Białowłosy jeszcze przez krótki czas przyglądał się mieszkaniu po czym usiadł pod jedną ze ścian i oparł o nią głowę. Nie wiedział czy uda mu się w ogóle tutaj zasnąć ani czy podczas jego snu mroczna strona nie przejmie kontroli wykorzystując brak skupienia. Mógł mieć jedynie nadzieję że czas snu minie mu bardzo szybko i bez większych problemów, dlatego też nie mając innego wyjścia poprawił pozycję na jak najwygodniejszą po czym zamknął oczy starając się nie myśleć o niczym.
avatar

Dastan

Liczba postów : 19

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Nie Sty 07, 2018 7:30 am

Domek w pewnym sensie można uznać za przytulny. Szczerze to poza kurzami i pajęczynami pod sufitem, niezbyt różnił się od tego co posiadali jej rodzice. Chyba wpływał na to fakt, że zazwyczaj w domu był ojciec, który sprzątał zaś mama nie musiała się już kryć ze swoim wyglądem i mogła wychodzić na zewnątrz. Tak na dobrą sprawę to matka Enoli teraz była opiekunem domu, gdyż znała znacznie lepiej Królestwo Makaioshinów, niż ojciec oraz wyglądała po prostu jak tutejsza. Nie była specjalnie silnym demonem jeśli chodziło o walkę, ale znacznie lepiej radziła sobie z oszukiwaniem i zwodzeniem innych.
Jak już Scanty przebolała uderzenie w skrzydło oraz głowę, to zastanowiła się przez moment nad słowami czarnookiej. Nauczyła się czegoś, ale czego? Ona też to chce umieć! Może chodziło o coś ciekawego, zaś ona dała im chwilę by odpocząć właśnie po to, by ich czegoś nauczyć? Może to tak jak w bajkach, taka stara wiedźma, która pomaga bohaterowi i szkoli go na rycerza? Chociaż… czy to nie był przypadkiem czarodziej? No, ale kto powiedział, że kobieta nie może być czarodziejem, a jeśli mówić poprawniej to musiałaby się nazywać czarownicą, bądź wiedźmą! Tą drogą dedukcji Enola doszła do wniosku, że Areia jest właśnie taką czarownicą z bajki.
Czerwonowłosa powoli przeszła do pozycji siedzącej, składając skrzydła na plecach. Była to niejako wyćwiczona wyjściowa poza przy siadaniu, bądź różnego rodzaju zabawach, które wykluczały używanie skrzydeł. Na przykład karate berek, którego nigdy nie wygrała z tatą. Znaczy wygrywała jako dzieciak, ale to się nie liczy. Jak dorosła to wszystko stało się trochę trudniejsze. Wniosek jest jeden! Im demon starszy tym słabszy, więc musi na bieżąco zwiększać swoją siłę inaczej stanie się najsłabszy i zdziadziały. Dastan natomiast wyglądał na dosyć przygnębionego jakąś sprawą. Coś go chyba gryzło, jednak nie wydawał się skory do rozmowy. Może po prostu też był zmęczony całym dniem?
- Czego się nauczyłaś? – zapytała przeciągając się i wstając z podłogi. Otrzepała dłońmi swoje ubranie i podsunęła sobie jedno z krzeseł. Usiadła na nim przodem do oparcia, w końcu nie były przystosowane dla osoby ze skrzydłami, więc jakoś sobie trzeba było radzić. Zaraz potem czerwonowłosa wyciągnęła się na stole, opierając podbródek na złożonych przedramionach. Znalazła w sumie metodę, by jednocześnie patrzeć w oczy Areii i nie mieć tego uczucia, że zerka w otchłań. Po prostu patrzyła konkretnie pod nimi. W końcu musiała mieć powieki skoro miała rzęsy, a nie dwie dziury które non stop są otwarte. Demonica przeciągle ziewnęła i wyczarowała prosty przedmiot w swoich dłoniach. Parę damskich okularów przeciwsłonecznych, którą przesunęła po blacie stolika w stronę Shinjinki. Widziała to kiedyś w kryształowej kuli jak tata pokazywał jej świat ludzi. Kobiety nosiły coś takiego, ale nie wiedziała po co. Może chciały ukryć właśnie takie oczy? A co jeśli potrafiły hipnotyzować mężczyzn wzrokiem i by tego uniknąć właśnie zakładały coś takiego? To było możliwe, gdyż na jedno zatrzepotanie rzęs potrafiły sprawić, że mężczyzna kupował im coś. Jakby nie mogły sobie tego wyczarować! Postanowiła wysłuchać wytłumaczenia czarnowłosej, o ile takie otrzymała, a dopiero po chwili zrobić coś mniej spodziewanego.
- Wear it, ludzie, których możesz like nie będą afraid i może znajdziesz więcej friends – powiedziała i przymknęła oczy. Jej powieki były bardzo ciężkie, a skrzydła ponownie zaczęły okrywać sylwetkę demonicy. Trochę jak taki kocyk, który można było na kogoś narzucić. Wiele można było powiedzieć o takim dodatku do ciała, jednak w niektórych sytuacjach był po prostu praktyczny. Zwłaszcza w tych, gdy należało kogoś przykryć, bądź zasłonić przed zimnem. Czasami można było wachlować się, a jak przyszła potrzeba to mieć mobilną przebieralnie.
- I like you - wymamrotała czerwonowłosa poprawiając policzek na swoich przedramionach. Nie wiadomo czy było to skierowane bezpośrednio do Areii, czy może do Dastana. W sumie oboje lubiła. Czarnowłosa zgrywała taką straszną, a w rzeczywistości wzięła ich do siebie. Mogła sobie pójść, jednak zachowała się jak ktoś kogo tu nie powinno być. No a tata mówił, że makaioshini nie pomagają ot tak. Demonica powoli układała się do ponownego snu, aczkolwiek miała tyle pytań, a podekscytowanie nie da jej usnąć tak szybko teraz gdy raz się rozbudziła.
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Czw Sty 25, 2018 2:02 am

Start Treningu
Jako, że demonicy z trudem szło uśnięcie, musiała wykombinować sobie jakąś metodę na zajęcie czasu. Jednocześnie taką, by nie naruszać spokoju domowego ogniska i nie przeszkadzać reszcie. Długo nad tym myślała, aż w końcu wpadła na pewien pomysł. Najlepszym sposobem na zajęcie sobie czasu jest trening, a więc czemu by go nie zrobić teraz?
Tylko jak? Nad tym musiała chwilę pomyśleć, aczkolwiek rozwiązanie przyszło dosyć szybko. Myślenie, tata coś mówił, że medytacja może pomóc odprężyć ciało oraz zwiększyć swoje siły duchowe czy jak tam to było. Dla niej po prostu to była energia robiąca bum i nic innego. Mogła zatem popróbować czegoś nowego. Przymknęła oczy i zaczęła koncentrację. Stopniowo wprowadzając się w medytację. Wyciszając umysł i pozwalając ki oraz innym rzeczom płynąć w jej ciele. Wszystko to mogła robić udając, że śpi.
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Czw Sty 25, 2018 9:23 pm

Ludzie i nie tylko ludzie mają swoje charaktery, specyficzne zachowania, nawyki. Areia nie przywykła do towarzystwa, po prostu. Zazwyczaj stroniła od innych, izolowała się, wolała samotność. Może dlatego, że szukała zrozumienia, a obcy po prostu mylili się względem niej? Sama już nie wiedziała. A może po prostu nie chciała wiedzieć. Przez tyle lat samotnej wędrówki najzwyczajniej w świecie przywykła do takiego stanu rzeczy. Zawsze była ona i cała reszta, która nie znaczyła dla niej nic. Dlaczego zatem pomagała tej dwójce niedorostków? Dlaczego nie zabiła ich przy pierwszej nadarzającej się okazji?
Czarnooka bogini miała dość specyficzny stosunek do życia. Tak jak większość jej "pobratymców" spod ciemnej gwiazdy ciągle walczyła o pozycję i mordowała, tak ona stroniła od walk i szanowała życie. Uważała, że każdy na nie zasługuje, choć biada temu, który ją zaatakuje - dla tych nie było litości. I mimo tego wszystkiego nadal próbowała zrozumieć. Zrozumieć świat, zrozumieć innych... i  samej również być rozumianą. Szukała w innych podobieństwa do siebie, lecz jeszcze nigdy nie trafiła na odpowiedni "przypadek". A teraz stawała naprzeciw dwójki dziwnych dzieciaków, które mówiły coś o przyjaźni i innych duperelach. Jak niby miała to rozumieć?
Białowłosy zdawał się dostosować do jej rady i postanowił spożytkować czas na wypoczynek. Przyda mu się, gdyż zachwiania jego ki zdawały się nasilać wraz ze zmęczeniem. Inna sprawa miała się z demonicą, która najwyraźniej nie zamierzała ot tak odpuścić. Nie odpowiedziała na jej pytanie, nie miała ochoty na rozmowy. Dziś już dość powiedziała, więc jaki byłby sens drążenia tego? Rzuciła czerwonowłosej tylko jedno, krótkie spojrzenie, gdy ta rozsiadła się na jednym z krzeseł tuż przy stole, i przełożyła kartkę w książce. Zerknęła na tekst, który czytała już tyle razy. Westchnęła, przymykając na moment powieki. Delikatne szuranie po blacie przykuło jej uwagę. Przyjrzała się dziwnemu przedmiotowi krytycznie, nie odezwała się jednak słowem, wzrokiem wracając do lektury. Młoda jednak musiała dorzucić swoje trzy grosze.
- Nie potrzebuję ukrywać tego, co jest moją dumą - mruknęła pod nosem, zrozumiawszy zastosowanie stworzonego przedmiotu: zasłonięcie jej oczu. - I nie potrzebuję przyjaciół. A teraz śpij.
Zimny ton i kategoryczne ucięcie tematu. Jeśli demonica nie potrafiła zrozumieć tak jasnego przesłania, to chyba nijak nie dało się jej uświadomić, jak bardzo rozmawiać nie chciała Areia. W końcu i powieki młodej opadły, co bogini przyjęła z niejaką ulgą, choć wymruczane "lubię cię" nieco zbiło ją z tropu. Bo niby co miało znaczyć "lubię"? Sympatia była dla niej obcym pojęciem, podobnie zresztą jak przyjaźń. Niby kojarzyła, że to drugie to coś w rodzaju przeciwieństwa wrogości, ale nigdy nie zagłębiała się w te tematy, więc na tym jej wiedza się kończyła.
Westchnęła po dłuższej chwili ciszy i zamknęła powoli książkę, delikatnie odkładając ją na stolik. Przeciągnęła się na krześle, po chwili wstając bezgłośnie, i przeszła na drugą stronę pomieszczenia, zatrzymując się przy Dastanie. Obróciła się jeszcze w stronę Enoli, po chwili wracając spojrzeniem na białowłosego. Znów westchnęła i sięgnęła po kawałek materiału leżący na łóżku. Przykryła nim delikatnie shinjina, po czym sama usadowiła się wygodnie na łóżku w siadzie skrzyżnym. Ułożyła swobodnie dłonie na kolanach i przymknęła powieki. Nie potrzebowała dużo snu, a i tak większość wolnego czasu spędzała na medytacjach, więc i z tej chwili postanowiła skorzystać. Odcięła się od świata zewnętrznego, zanurzając w głębi własnego umysłu. I nie było już ani młodego bożka, ani demonicy, ani nawet miejsca, które poniekąd nazywała domem. Była tylko ona i pustka, spokój. Tego potrzebowała.

[trening start: 25.01.2018 godz.: 21:23]

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Pią Sty 26, 2018 2:02 am

Czy samotność była dumą Areii? Zapewne nigdy nie odczuwała bliskości drugiej osoby. Miłości rodziców oraz tego jakie życie jest piękne. Mówiła, że przyjaciele są zbędni, a jednak trzymała przy sobie dwójkę niedorostków. Shinjina, który miał problemy ze sobą oraz demonicę, którą pewnie określiliby jako równie mało poczytalną istotę. Ptak, który żył w klatce przez cały czas, nie będzie w stanie ot tak zakosztować smaku wolności. Taką klatkę właśnie postawiła sobie Shinjinka, która zbudowała mury wokół swojego serca. Zwykle najtwardsze skorupy kryły to wrażliwe wnętrze. Czarnooka według Enoli bała się tego, że ktoś ją skrzywdzi ponownie. Mogłyby debatować nad tym całą noc, jednak czy cokolwiek by przyniosły wysiłki czerwonowłosej? Zdecydowanie nie na tym etapie ich znajomości. Chociaż może w przyszłości da radę przebić się przez tą skorupę… lub po prostu wywali z dyni zielonoskórej na tyle mocno, że coś się tam w główce poprzestawia. Próbować zawsze można podczas przyjacielskiego sparingu czyż nie?
Właśnie teraz Enola wychodziła stopniowo z medytacji. Powoli pojawiał się domek, w którym byli, meble oraz krzesło, które było pod tyłkiem demonicy. Czuła się bardzo odprężona, chociaż nie musiało minąć specjalnie wiele czasu. Jej ciało zregenerowało swoje siły, a mięśnie w pełni się rozluźniły. Umysł odpoczął jak po dobrej drzemce. Rany, chyba powinna częściej medytować, bo to o wiele efektywniejsza metoda odzyskania sił niż spanie. Chociaż nie wiedziała jak długo była w tym stanie, bo mogła w nim przebywać dokładnie tyle co zwykle w łóżku. Scanty należała do tych ruchliwych, ale gdy była okazja do spania to z niej korzystała. Wylegiwała się czasami do południa, by potem zwlec się z łóżka, zjeść śniadanio-obiad i ruszyć na podbój świata.
Pozostawała trapiąca ją kwestia tego, jak tu obchodzić się z Shinjinką. Wydawała się groźna, aczkolwiek jeśli miałaby złe zamiary to po co miałaby odstawiać tą całą szopkę? Po co prowadziłaby ich do swojego domu oraz w jakim celu pozwalałaby wypocząć? Definitywnie miała dla nich coś innego w zanadrzu, a może po prostu nie chciała przyznać tego, że podobało jej się czyjeś towarzystwo. Zdecydowanie byłoby to w stylu osoby, która nie lubi przegrywać i za nic w świecie nie przyzna się do tego, że poniosła klęskę. Może i Enola wtedy się bała, jednak nadal podtrzymywała tamten kontakt wzrokowy. Czynem bohaterskim nie był sam fakt bycia silnym, a to by stać w obliczu czegoś przytłaczającego i znacznie silniejszego. Liczyła się sama próba podjęcia walki oraz przezwyciężenia strachu, który gdzieś wewnątrz siedział. Tego naturalnego i pierwotnego, który mówił by uciekać.
Dziewczyna otworzyła swoje oczy i rozejrzała się po izbie. Dostrzegła przykrytego Dastana oraz gospodynię, która siedziała na łóżku w tym śmiesznym siadzie. Właściwie to czemu utożsamiano go z medytacją? W tym chodziło chyba tylko o to, by być w komfortowej pozycji, jednak tak naprawdę jeśli ta zasada byłaby kluczowa to każdy w łóżku mógłby medytować. Być może to jest po prostu jakiś wymysł autorów tej techniki relaksacyjnej, jednak dla chociażby Enoli była to co najmniej niewygodna poza ze względu na skrzydła. Dla kogoś o innej fizjologii również mogło to być mało komfortowe, a jak ryby miały medytować? Nie miały nóg, by założyć je na siebie i tylko to miałoby oznaczać, że są niezdolne do medytacji i rozwoju duchowego.
/Koniec treningu
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Pon Sty 29, 2018 1:58 pm

Gdy ktoś przez większość swojego życia wędruje po tym nieprzyjaznym świecie samotnie, przyzwyczaja się do takiego stanu rzeczy. Areia właśnie taka była. Przez lata stroniła od towarzystwa, unikała starć, niepotrzebnych konfliktów. Była po prostu sama i w pewien niezrozumiały dla niej sposób czuła się z tym dobrze. Mimo wszystko miała w sobie coś, co ciągnęło ją do anomalii, czy to w zachowaniu napotykanych osobników, czy też w innych aspektach. Ta ciekawość sprawiała, że często wracała myślami do napotkanej ongiś małej tsufulki, która okazała się niewolnicą jakiejś niezrównoważonej psychicznie makaioshinki. Tak i w przypadku Dastana i Enoli ich niecodzienne zachowanie sprawiało, że gdzieś w głębi umysłu czarnookiej migało to nikłe światełko ciekawości.
Zgłębiając tajniki wiedzy wszelakiej, bo na każdym kroku uczyła się czegoś nowego o świecie, w pewnym momencie natrafiła na tę dwójkę, która poniekąd zachwiała jej dotychczasowym światopoglądem. Do tej pory obojętna i chłodna shinjinka mająca własne podejście do wszystkiego, co ją otacza, została zalana dziwnymi zachowaniami i pojęciami. Przyjaźń, dobroć, bezinteresowna pomoc, troska... Co to wszystko miało oznaczać? Nigdy nie spotkała się z tymi pojęciami i nie rozumiała ich przejawów, a tu nagle dwójka niedorostków próbuje jej wytłumaczyć, że tak właśnie powinno być i że ona sama powinna się do tego dostosować. Mieć przyjaciół, troszczyć się o innych... Zwłaszcza czerwonowłosa starała się jakoś jej to wbić do głowy. A Areia nie wiedziała już, jak dać tej dwójce do zrozumienia, że nie jest taka jak oni, że nie może taka być. Ale czy na pewno nie może czy po prostu nie chce?
Rzeczywistość powoli wracała, a do niej dochodziły odczucia z zewnątrz. Dastan zdawał się nadal spać, Enola chyba właśnie się... budziła? W każdym razie była przytomna, na nieszczęście Arei. Znowu zaczną się pytania, rozmowy, na które niespecjalnie miała ochotę. Ogólnie nie lubiła niepotrzebnego strzępienia języka. Problem w tym, że nie mogła cały czas udawać pogrążonej w transie czy śnie, musiała się ruszyć.
Westchnęła zatem cicho, powoli uchylając powieki. Mroki nocy ustępowały już jasności dnia, więc równie dobrze mogłaby wywalić za drzwi niechciane towarzystwo, młody shinjin jednak nadal spał, a przecież pozwoliła obojgu tu zostać na czas regeneracji sił. Zsunęła się niespiesznie z posłania, podeszła do okna, wyglądając na zewnątrz, na skrzydlatą właściwie nie spojrzała. Przeszła obok niej, zatrzymując się przy kominku i sprawdzając, czy ogień nadal płonie. Pstryknęła palcami, dokładając kilka nowych kawałków drewna do tych już wypalonych. W końcu się wyprostowała i obróciła na pięcie, lustrując chłodnym spojrzeniem czerwonowłosą. Obejrzała się na wciąż śpiącego shinjina i przymknęła na moment powieki.
- Chodź - rzuciła krótko, nieco oschle, kierując się do drzwi wejściowych. Nie oglądała się za siebie, nie sprawdzała, czy demonica za nią podąża. Nie potrzebowała do tego wzroku, miała w końcu swój zmysł wyczuwania ki. Wyszła zatem na zewnątrz, przeszła kilka kroków po suchym trawniku, by ostatecznie zatrzymać się i utkwić spojrzenie gdzieś wysoko, w dali. Odetchnęła głębiej porannym powietrzem.
- Czego tak właściwie ode mnie oczekujesz? - spytała Enolę wprost, choć nawet na nią nie spojrzała. Chciała po prostu wiedzieć, na czym stoi, by mogła choć spróbować zaplanować dalsze działanie. Nie zamierzała przecież przez wieczność zajmować się dwójką niedorostków, którą zabrała do siebie.

[trening koniec: 29.01. godz.: 13:58]

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Pon Sty 29, 2018 7:46 pm

No tak, już był dzień i przespali sobie tak noc. W kominku jeszcze tlił się płomień, który wystarczyłoby dokarmić ochłapami drewna, by znów zapłonął dumnie. Z wolnością jest podobnie, gdyż czasem wystarczy jedna iskierka nadziei, by wzniecić pożar walki, ale tak mówił tata. Nie wiadomo ile w tym prawdy, ale gdyby tak było to obalenie Kaioshinów i ich durnych zasad stałoby się dziecinnie proste. Chociaż może tak jest i wystarczy tylko się postawić? Wybrać to co moralne, a nie zgodne z tradycjami. Chrzanić taką tradycję, która ma na celu tylko piętnowanie kogoś za korzenie lub wygląd. Ciekawe czy jakby dumnych Shinjinów ktoś inny wygnał z ich świata, to czy przychyliliby się do tej decyzji?
Demonicę irytowało takie podejście, że karało się niewinne osoby tylko z powodu jakiegoś durnego zabobonu. Nie wiedziała czy bardziej nienawidzi tamtych za głupotę, którą się kierowali, a może za to, że uwierzyli w bycie tymi dobrymi? Z drugiej strony jej nienawiść miała zupełnie inną formę, gdyż nie chciała im zrobić krzywdy, a na złość pokazać, że da się inaczej i wyjdzie to na dobre.
Widząc, że Areia się podnosi, Enola tylko rzuciła ciche „dzień dobry”, gdyż najpewniej to byłoby ich pożegnanie, a raczej tak sądziła. W końcu sztywna bogini jasno powiedziała, że zostaną tylko na noc i nawet sekundy dłużej. Z drugiej strony Dastan nadal spał, a tamta skierowała się w stronę kominka. Czując chłodne spojrzenie, Scanty skryła swój wzrok w ramionach i okryła swe ciało szczelniej skrzydłami. Zapewniając sobie ciepło, które biło od błon. Posiadanie takiego atrybutu, którego nie mogła się pozbyć było zdecydowanie bardziej upierdliwe na co dzień. Trzeba było uważać, by nie skaleczyć skrzydeł, gdyż błona bardzo powoli się zrasta. No i jest unerwiona, więc to jest jakiś dodatkowy ból.
Czerwonowłosa została wezwana. Nakazano jej chłodnym tonem, by poszła za nią. Teraz wyczuwała, że to ten moment, w którym ich ścieżki się rozchodzą. Było jej smutno z tego powodu, bo miała nadzieję, że zaprzyjaźni się z tą pochmurną personą. Mimo swojego specyficznego obycia to nie mogła jej zarzucić, że źle ich potraktowała. Rogata podniosła się z krzesła i wyczarowała sobie batonik z musli, białą czekoladą oraz kawałkami owoców. Dosyć znana Ziemska marka, a to było nie dość, że słodkie to ponoć zdrowe. Złożyła skrzydła, przeciągnęła się i rozpakowała batonik, podążając za zielonoskórą shinjinką. Postanowiła uraczyć swój żołądek teraz śniadaniem. Wzięła gryza batonika, a kawałki suszonych truskawek w połączeniu z rozpływającą się czekoladą, były czymś z czym zimny ton Areii przegrał batalię.
- Hmmm? – zerknęła w punkt, na który patrzyła shinjinka i stanęła tuż obok niej. Przeżuwając batonika, który sobie wcześniej wyczarowała.
- Czego oczekuje? Just be my friend, to wszystko. Nic więcej nie chcę, except zaprzyjaźnić się. Nie jesteś taką old ugly hag. Umiesz się o kogoś zatroszczyć, gdyby Ci to nie sprawiało pleasure, to wywaliłabyś nas na zbity pysk – powiedziała demonica ziewając przeciągle, po czym spróbowała zbliżyć się do Shinjinki. Pewnie zostanie uderzona albo wgnieciona w glebę, jednak postanowiła spróbować ją przytulić i spojrzeć w jej oczy. Liczyła się z tym, że ta potraktuje ją oschle.
- Jesteś silna, ale jaki sens ma strenght, gdy walczysz tylko for yourself? Nie chcesz wydostać się z tego miejsca and for once, nie bać się, że coś za rogiem Cię attack? Zobaczyć beautiful łąki, radosnych ludzi, kwiaty na drzewach? Besides… zaintrygowało mnie coś – powiedziała odsuwając się od Shinjinki. Założyła ramiona na piersi i uśmiechnęła się szelmowsko. Znała już trik, by nie zostać sparaliżowanym przez spojrzenie czarnowłosej. Nie patrzyła się bezpośrednio w oczodoły, tylko na brwi, by nie zostać przerażoną przez tą głębie. W ten sposób mogła sprawiać wrażenie, że patrzy jej w oczy, gdy tak faktycznie nie było.
- Powiedziałaś, że jego energy jest unstable. Jak to zrobiłaś? Pokażesz mi? – zapytała, po czym wsadziła sobie do ust resztkę batonika. Może była jakaś metoda wyczuwania energii, o której Enola nie wiedziała. Bo tak wizualnie ciężko to ocenić.
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Wto Sty 30, 2018 10:27 pm

Poranek oznaczał czas rozstania, zakończenia tej wątpliwej jakości znajomości, powrotu do normalnego, codziennego życia. Jednak nie tak od razu, w końcu zobowiązała się dać obojgu schronienie, dopóki nie wypoczną, a młody shinjin nadal pozostawał w letargu. Pozostawało jej zatem czekać na jego przebudzenie, co wiązało się z konfrontacją z jego demoniczną towarzyszką.
Na jej "dzień dobry" nie zareagowała, bo w sumie nie wiadomo, czy będzie czy nie będzie dobry. Rozpaliła świeży ogień w kominku, zlustrowała skrzydlatą zimnym spojrzeniem, po czym kazała jej za sobą podążać, samej kierując się na zewnątrz. Zadała jedno, proste pytanie, choć po jego wypowiedzeniu nie była już pewna, czy chce znać odpowiedź.
Enola oczywiście znów wróciła do tematu tej całej przyjaźni. Przy okazji przyrównała ją poniekąd do starej wiedźmy, ale czy to miało jakiekolwiek znaczenie? Gdy jednak przyszła kwestia troski i czerpania z tego przyjemności, Areia tylko westchnęła.
- Zobowiązałam się dać wam schronienie na czas wypoczynku, nic więcej - mruknęła pod nosem, przymykając na chwilę powieki. - Może nie wygląda, ale mam swoje zasady.
Momentalnie zdrętwiała, czując otaczające ją ramiona. Na jej twarzy odmalowywało się czyste zdziwienie, bo przecież co ta dziewczyna wyprawia? I to tak nagle! Nie miała pojęcia, jak zareagować na ten dziwny gest, choć ciepło ciała Enoli było dziwnie... przyjemne? Czerwonowłosa oczywiście kontynuowała swój mały wywód na bliżej nieokreślony temat, jakby nie zdawała sobie sprawy, że dzięki technice kaikai Areia może się znaleźć niemal w każdym miejscu. Może rzeczywiście nie wiedziała? Wreszcie oderwała się od czarnookiej, odstępując na krok, i skrzyżowała ramiona na piersi z dziwnym uśmiechem na twarzy.
Areia patrzyła na nią przez chwilę zbita z tropu, bo przecież to było dla niej coś naturalnego. Tak jak podświadomie potrafiła określić, że Dastan jest shinjinem, tak też wiedziała, że dzieje się z nim coś dziwnego. Tylko jak miała to wytłumaczyć młodej demonicy?
- Cóż... shinjini potrafią rozpoznawać się nawzajem, bo poniekąd wyczuwają wzajemnie swoją energię - zaczęła, zerkając w stronę wejścia do swej kryjówki. - Po prostu czułam, że z jego boską energią coś się dzieje. Z tobą jest inaczej. Jesteś demonem, więc bez wyuczonej umiejętności nie byłabym w stanie cię wykryć. Ty zapewne nie wykryjesz mnie ani jego. Nasze ki różnią się fakturą.
Może powiedziała za dużo, ale Enola i tak drążyłaby temat, więc jaki byłby sens w ukrywaniu tego? Rozejrzała się dookoła, znajdując fragment pozbawionej trawy ziemi. Przysiadła tam z patykiem w ręku, poklepała miejsce koło siebie, jakoby dając skrzydlatej znać, żeby usiadła, i zaczęła kreślić rysunki, które pokazywał jej Gomasu, gdy sama przechodziła szkolenie. Tłumaczyła dokładnie, czym jest ki, jak skupić się na wyczuciu cudzej energii i jakie możliwości to daje. Przedstawiła Enoli teorię najlepiej, jak potrafiła, a sam efekt należał już do niej samej. Tylko ona mogła osiągnąć odpowiednie skupienie, by samej zacząć wyczuwać obcą ki.
- Nie skupiaj się na mojej osobie, bo pewnie i tak ci się nie uda. Spróbuj odnaleźć gdzieś w pobliżu inne stworzenia, jak... - na moment przymknęła powieki, skanując otoczenie. - Jak te tam, za drzewami.
Wskazała odpowiedni kierunek, by być może jakoś pomóc dziewczynie w odnalezieniu źródła. Sama miała zamiar zająć się czym innym. Gdy więc Enola zabrała się za praktykę, ona skoncentrowała się na sobie.

Zastanawiała się nad tą kwestią od dłuższego czasu. Skoro potrafi wyczuwać ki śmiertelników to powinna też panować nad własną, kontrolować ją. Jeśli się tego nauczy, nie będzie niepotrzebnie trwonić energii przy wykonywaniu poszczególnych technik, a wykorzysta tylko taką ilość, jaka będzie wymagana. Albo i lepiej: będzie w stanie zwiększyć moc i zasięg ataku energetycznego, co było o wiele bardziej kuszącą opcją. Musiała się jednak skoncentrować, by do czegokolwiek dojść. Zamknęła więc oczy i pogrążyła się w myślach.
Energia krążyła po całym jej ciele, przemieszczając się między poszczególnymi komórkami, docierając do najdalszych zakątków organizmu. Takie było odwieczne prawo natury. Jakkolwiek próbowałaby naruszyć ten przebieg, to prawo pozostawało niezmienne. Siły witalne nie ustawały w swej wędrówce i tylko nieliczni potrafili nad nimi zapanować. Przynajmniej na tyle, na ile było to możliwe. By kontrolować tę moc, trzeba było skupienia, koncentracji, wręcz zatracenia myśli na rzecz tego jednego czynu. Z takiego założenia wychodziła Areia.
Znała możliwości własnego ciała, wiedziała, ile energii w sobie ma i jak ją spożytkować, musiała jednak odpowiednio dobierać proporcje, dzielić ki na części, rozproporcjonować konkretne ilości do danej czynności. Postanowiła zatem skoncentrować moc w jednym, konkretnym miejscu. Już to robiła przy okazji tworzenia blastów, teraz jednak nie miała nadawać tej mocy formy pocisku, a wydobyć czystą jej postać. Przesyłała zatem ki do własnych dłoni, starając się użyć takiej ilości, by zmaterializować moc, ale też nie emitować jej niepotrzebnie w eter. Wystarczyła odrobina przelanej do rąk energii, minimum potrzebne do materializacji.
Z początku próby były... marne. Po prostu czuła, jak z jej ciała wypływa nadmiar energii, ulatując gdzieś w dal, co skutkowało nieznacznym poruszeniem się okolicznych ździebeł trawy. Dopiero potem była w stanie zahamować ten proces i odpowiednio dobrać ilość przepompowywanej ki. Każda kolejna próba przynosiła coraz to lepsze efekty, aż wreszcie osiągnęła cel. Niewielka kulka jaśniejącej energii zmaterializowała się w jej dłoniach i pozostawała stabilna, zaś otoczenie pozostawało niezmienne. Miała moc w ryzach, nareszcie. Ta odrobina wysiłku włożona w trening przynosiła zadowalające efekty.
Zniwelowała emisję ki do zera i jasna kulka zanikła. Pozostawało jej jeszcze sprawdzić, czy aby na pewno ma wszystko pod kontrolą. Stworzyła zatem w dłoni najzwyklejszy pocisk energetyczny w jego podstawowej formie i przyjrzała mu się uważnie. Czuła wyraźnie buzującą energię, pozostawała ona jednak niezmienna, stała, bez zbędnego trwonienia mocy. Stopniowo zwiększyła natężenie ki, a kula powoli zaczęła rosnąć. Im więcej energii doń wtłaczała, tym ta miała większe rozmiary. Czyli się udało, kontrolowała własną moc. Powoli cofnęła emisję, wchłaniając na powrót ki do ciała, aż blast całkowicie nie zniknął, po czym odetchnęła głębiej. Miała jeszcze jedną rzecz do zrobienia - musiała sprawdzić postępy Enoli w jej własnym treningu.

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Wto Sty 30, 2018 11:04 pm

Trening wyczuwania Ki

Zobowiązania, zobowiązania. Tak to sobie tłumaczyła, gdyż zdecydowanie nie chciała się przyznać, że doskwiera jej samotność, a ta dwójka wbiła jej na chałupę i od razu wywraca świat do góry nogami. Enola miała okazję zobaczyć świat Kaioshinów, jak również teraz mogła zwiedzać to pustkowie Makaioshinów. Posiadała porównanie, widziała piękno tamtego świata oraz brzydotę tego. Dlatego mogła prawić Areii, że warto mieć przyjaciół by wydostać się z tego miejsca. Gdyby potrafiła przeteleportować się do bezpieczniejszego miejsca, to nie musiałaby polegać na swoich oczach. Tu ją demonica miała, a raczej tak myślała. Zresztą czerwonowłosa już nie raz udowodniła, że ma lekko inne postrzeganie świata.
- Tak sobie explain – wymamrotała pod nosem, gdy Areia wspomniała o zasadach. Wyszczerzyła się od ucha do ucha, gdyż to było naprawdę zabawne jak zaciekle broniła się przed tym, by nie dać wejść do głowy nowym nawykom. Scanty za to po udanym ataku na sferę prywatną Shinjinki oczekiwała, że ta ją odsunie od siebie, uderzy, a jednak tego nie zrobiła. Dała się przytulić komuś obcemu, nie protestowała, nie odsuwała się, nie reagowała. Stała jak wryta. Być może właśnie czerwonowłosa zadała cios w jej godność, a ona rozmyślała o reakcji, którą powinna mieć na taką zniewagę. W końcu wyglądała na dosyć groźną, a raczej takie chciała sprawiać wrażenie, chociaż mimo swojego chłodnego usposobienia, to ciało miała całkiem miękkie oraz ciepłe. Idealne do przytulania, głaskania oraz innych pieszczot. Któż by czegoś takiego nie lubił, gdy okazuje się mu czułości i nie oczekuje niczego w zamian. Dokładnie tak jakby ktoś narzekał, że nie lubi gorącej kąpieli z bąbelkami albo ciepła kominka. Wiadomo, że można być zimnolubnym ogrem albo innym dziwnym majinowatym stworzeniem, jednak póki jest się ciepłokrwistym to raczej fajnie jest się powygrzewać. Demonica jeszcze przed odsunięciem potarła swoim policzkiem o ciało zielonoskórej, aczkolwiek musiała uważać na swoje rogi. W końcu można przez przypadek komuś nimi oko wydłubać podczas takich czułości, a szkoda, by Areia musiała zostać piratką z przymusu.
Z drugiej strony właśnie w tej reakcji, D.Vine dostrzegła swoją szansę przeciągnięcia Shinjinki na jasną stronę mocy. Może nie od razu, jednak podkładając laskę za laską dynamitu pod ten mur, w końcu się przebije. Nadzieja nigdy nie umiera, póki jest ta jedna iskierka. Mogła uciec, a jednak tego nie zrobiła. Zresztą zapewne samo poskładanie demona nie powinno sprawić jej specjalnych trudności.
Ogonek Enoli poruszał się miarowo w ekscytacji nabierając coraz większego rozpędu. Tak jak wahadło, które nabiera pędu przy każdym machnięciu. W miarę słuchania była coraz bardziej zainteresowana. Więc Shinjini byli jak tacy lepsi stalkerzy? Mogli się wzajemnie wyczuwać i rozpoznawać. Troszczyć się o siebie, aczkolwiek mama mówiła, że takie coś nazywa się kobieca intuicja, zaś Enola z czasem w sobie to obudzi. Ale, no właśnie było jedno ale. Mama mówiła również, że kobieca intuicja uaktywnia się w przypadku posiadania drogich osób. Czyżby właśnie dla Areii, Dastan lub Enola byli takimi bliskimi osobami? A może się zakochała w Shinjinie! Tak, to zdecydowanie była miłość. Byli z tej samej rasy, wygnani tak samo, a na dodatek ona się tak o niego troszczyła. Gdyby była zimna i obojętna, to miałaby gdzieś tą energię.
- Hmm… czyli Shinjini są takimi lepszymi stalkers? Mogą obserwować swój obiekt westchnień z other species i nie zostać wykrytym. Clever ploy – pokiwała z uznaniem. Faktycznie, gdyby znalazł się taki Shinjin, który lubi podglądać to nie dałoby się tego tak łatwo udowodnić i wyczuć. Areia zaś po chwili przysiadła na trawie, a Enola do niej ochoczo dołączyła. Może miała się właśnie zwierzyć ze swojego zauroczenia w Dastanie!
Zamiast love story, demonica dostała jakieś rysunki, którym przyglądała się badawczo oraz tłumaczeniom. To były instrukcje jak należy korzystać z tej umiejętności, zaś sama czerwonowłosa z wielką chęcią nauczyłaby się podobnego patentu. W końcu mogłaby wszędzie wyczuć członków swojej trupy cyrkowej. Rzecz jasna tych, których jest w stanie wyczuć i nie posiadają boskiej ki. Mogłaby wyczuć mamę lub inne demony, a nawet określić ich siłę. Sprytne i dosyć przydatne.
- Hai! Wygląda stosunkowo easy. Jesteś naprawdę świetną teacher – powiedziała i zaczęła się koncentrować, by spróbować wyczuć stworzenia za drzewami. Oczywiście Areia nie powiedziała jakie to stworzenia oraz ile ich jest, dlatego to musiała już demonica odgadnąć sama. Zaczęła powoli wrzucać kolejne elementy układanki, by jak najlepiej odtworzyć proces wykrywania ki pobliskich istot. Z początku dawało to mierne efekty, aczkolwiek po chwili demonica widziała małe iskierki. A może jednak to były krople w ciemnym morzu? W każdym razie, wymagało to pełnego skupienia się i całkowitego wyłączenia ze świata zewnętrznego. Ogon demonicy przestał się poruszać, a skrzydła opadły swobodnie na podłoże. Czerwonowłosa miała zamknięte oczy i stopniowo popychała swoje limity do przodu, by móc jak najlepiej ujrzeć nie tylko ilość obiektów, ale też ich zarys, a nawet ilość posiadanej energii.
- Czy to dwa mniejsze stworzonka? Takie z długimi uszkami oraz ostrymi zębami? – zapytała po kilkudziesięciu minutach intensywnej koncentracji oraz pracowaniu swoim szóstym, kobiecym zmysłem oraz po prostu ki.
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Sro Sty 31, 2018 10:27 pm

Enola była bardzo trudną w obyciu istotą. Przynajmniej w mniemaniu Arei. Chociaż może rzeczywiście w pewnym sensie kryła się za swoimi zasadami, usprawiedliwiając nimi własne działania. Nie żeby miała przyznać młodej rację, co to to nie! Jednakowoż czułość w postaci przytulenia, była dla niej czymś nowym, dotąd niespotykanym, może właśnie dlatego zamiast odsunąć od siebie demonicę z kategorycznym "nie życzę sobie", stała po prostu jak wryta, nie wiedząc, jak powinna reagować. Sama czerwonowłosa nie stanowiła dla niej przecież żadnego wyzwania, padłaby na przysłowiowego strzała.
Starała się wyjaśnić młodej, w jaki sposób poznała rozchwianie energii Dastana, ale ta chyba coś pokręciła w rozumowaniu. Bo niby jakie stalkery i obiekty westchnień? Przecież to nie tak, że wyczuwała wszystkich shinjinów w okolicy, po prostu przy bliższym kontakcie z kimś wiedziała, kim jest. A mając dodatkowo zmysł wyczuwania ki śmiertelników, łatwiej było rozpoznać "swoich", gdyż ich poziom mocy pozostawał dla niej ukryty. Nie skomentowała jednak wtrącenia Enoli, za dużo musiałaby jej tłumaczyć, a pewnie i tak nic by z tego nie wyszło. Przeszła zatem od razu do kwestii wykrywania energii i przedstawiła jej teorię tak, jak kiedyś zrobił to Gomasu w jej przypadku.
- Nie jestem nauczycielką, sama będziesz się uczyć - mruknęła tylko, po chwili zostawiając dziewczynę samą, by zająć się własnymi ćwiczeniami. Gdy sama skończyła, postanowiła sprawdzić postępy swojej, pożalcie się bogowie, uczennicy. Za jakie grzechy?! Aha, no tak...
- Jeśli skupisz się bardziej, nieco dalej dostrzeżesz drapieżnika - odpowiedziała skrzydlatej. - Zaraz powinien wejść w twój aktualny zasięg. Z czasem będziesz w stanie wyczuwać na większe dystanse, o ile będziesz praktykować. Zakres podstawowy tej umiejętności obejmuje twoje najbliższe otoczenie. Ćwicz dalej.
No dobrze, dała jej kilka wskazówek, wyjaśniła to i owo, ale to jeszcze nie czyniło z niej nauczycielki! Żeby sprawa była jasna! Nie i koniec! Po prostu nie nadawała się na czyjegoś mentora. Obecna sytuacja to była po prostu gra na czas. Dawała demonicy jakieś zajęcie, a dzięki temu nie musiała użerać się z pokrętnymi dyskusjami na "przyjacielskie" tematy. No i liczyła, że w międzyczasie białowłosy wreszcie się obudzi...
Przymknęła powieki, wyrównała oddech i skupiła się na otoczeniu. W końcu praktyka czyni mistrza, więc równie dobrze sama mogła nieco poszerzyć zakres własnego wyczuwania ki. Tu te króliczkowate cosie, które właśnie zorientowały się, że zaraz staną się śniadaniem psowatego drapieżnika. Z innej strony kolejna grupa mało istotnych stworzonek kryjących się pod ziemią. Gdzieś za nią szybowały jakieś ptasiory czy mniejsze skrzydlate demony. Cóż, powoli uzupełniała wewnętrzną mapkę topograficzną o kolejne punkty mało znaczących emitatorów energii wszelakiej, ustalając odległości i natężenie mocy każdego z osobna. Z tego wszystkiego najjaśniejszą kropką i tak pozostawała siedząca obok rogatka, a cała reszta... Cóż, to były płotki. Może gdzieś na granicy jej instynktu wyczuwającego znalazło się coś silniejszego, ale było zbyt daleko, by zawracać sobie tym głowę na dłużej. Chodziło jej przecież tylko o sprawdzenie, jak daleko może zajrzeć. Nic więcej.

[trening start: 31.01. godzi 22:30]

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Sro Sty 31, 2018 11:02 pm

I znowu Enola mogła zarzucić Areii, że ta kryje się ze swoimi odczuciami! W końcu świetnie nadawała się na nauczycielkę, gdyż demonica w mig pojęła o co w tym całym wyczuwaniu chodzi. Może była trudna w obyciu, jednak lubiła zielonoskórą. Była właśnie taką przeciwwagą dla wybuchowej czerwonowłosej, która gdyby mogła to zawojowałaby świat i nazwała go Smile Universe. Ciekawe czy kiedyś Pustooka zrozumie na czym polega prawdziwe szczęście i radość z dawania innym uśmiechu? Przede wszystkim Enola musiałaby ją nauczyć jak sama powinna się uśmiechać. Kiedy wyjdą z Królestwa Makaoioshinów, ten groźny wyraz twarzy przestanie być potrzebny i będzie sprowadzał tylko same kłopoty. Pomysł Scanty sprawiał wrażenie pisanego na kolanie, jednak pewne kwestie przemyślała. Sama również zdawała sobie sprawę, że będzie musiała jakoś ukryć swoje skrzydła, gdyż chociażby ludzie mogą się ich bać.
Z drugiej strony słowa shinjinki zaprzeczały ogólnemu sensowi. Mówiła, że nie jest nauczycielką oraz, że czerwonowłosa sama będzie się uczyć, a wytłumaczyła jej jak coś zrobić. No w sumie na tym polega nauka, by pokazać i samemu próbować ile się da.
- Wooo, musisz już long time korzystać z this ability – powiedziała D.Vine otwierając usta w uznaniu, teraz Enola była tak zapalona na to, że postanowiła doszlifować swoje umiejętności jeszcze bardziej. Areia mogła wypierać się, że nie jest mentorką, ale jednak tak postępowała. Udając swoją obojętność, jeszcze bardziej dawała do zrozumienia demonicy, że z tej znajomości coś wyjdzie. Tymczasem Enola wpadła na pewien sposób, by potrenować swoje wyczuwanie. Wyczarowała więc piłkę. Taką półtora kilogramową piłeczkę, a następnie rzuciła ją w siną dal. Piłeczka była wyczarowana, więc powinna mieć na sobie ślady ki demonicy, także właśnie takim ćwiczeniem będzie skupienie się i próba odnalezienia rzuconej w głąb krzaków piłki. Jednak zabawa byłaby za prosta, gdyby czerwonowłosa miała szukać za pomocą wzroku. Postanowiła, że jak wyczuje dokładnie współrzędne piłki, to telekinezą ją przyciągnie do siebie.
Demonica emanowała swoim Ki z ekscytacji, gdyż to ćwiczenie sprawiło jej wiele frajdy. Od czasu do czasu zerkała w kierunku czarnookiej, która również zajęła się swoimi ćwiczeniami. Może nie widziała w niej wzoru, jednak chciała w jej pobliżu przebywać i bliżej poznać enigmatyczną istotę. Nawet jeśli bywa gburowata, smętna oraz marudna. Enola widziała ją jako pewien wzór do naśladowania względem siły oraz obiekt, który należy prześcignąć. Tak dla zasady, by pokazać, że rogacizna też potrafi zaskoczyć. Gdy już czerwonowłosa miała dość czystego treningu mentalnego, postanowiła rozłożyć skrzydła i wzlecieć w górę, niczym rakieta. Próbując bić swoje rekordy prędkości. Leciała w górę, prosto na orbitę planety. W końcu mogła oddychać w próżni oraz z nią sobie radzić. Z orbity postanowiła sprawdzić jedną rzecz. Jak prędko, będzie w stanie zejść tam na dół do Areii. Dla Enoli to było świetne ćwiczenie, by zużyć trochę energii, dlatego pomknęła w dół jak strzała. Składając skrzydła i pikując jak orzeł, który wypatrzył swoją ofiarę.
Trening Start
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Czw Lut 01, 2018 10:50 pm

Gra na czas, tak. Zdecydowanie gra na czas. Nikomu nie zamierzała mentorować, bo najzwyczajniej w świecie nie i koniec. Choćby ją wołami mieli poganiać. Tłumaczyć, dawać drobne wskazówki - owszem, ale nie nauczać, na litość bogów! Tylko Enola zdawała się tego nie pojmować, co poniekąd utrudniało całą resztę. Bo jak komuś takiemu później wyperswadować, że nie zostanie się jego nauczycielem? I po raz kolejny chciałoby się rzec: za jakie grzechy...
Czy rzeczywiście tak długo już korzystała z umiejętności wyczuwania ki? Ostatni rok w porównaniu z całą resztą jej długiego życia zdawał się jedynie pojedynczym mrugnięciem. A blink of an eye, jakby powiedziała demonica. Czy to jednak cokolwiek zmieniało? Areia nie liczyła czasu, nie było jej to do niczego potrzebne. Nie prowadziła przecież żadnych zapisków, notatek, dzienników, po prostu szła przez życie, gdzieś hen przed siebie. Czy miała jakiś cel? Być może. Sama się nad tym zastanawiała, długo zastanawiała, będąc szczerym. To jednak nie miało teraz znaczenia.
Skupiona na poszerzaniu zasięgu własnego zmysłu wyczuwania ignorowała właściwie poczynania czerwonowłosej. Nie interesowała się tymi kulkami energii, które ta tworzyła, ani niczym innym poza wyznaczonym celem. Do czasu jednak. Enola była bowiem niczym wulkan energii, który właśnie wybuchał, plując magmą na prawo i lewo. Dość silny podmuch wiatru spowodowany wzbiciem skrzydlatej w powietrze targnął ciemnymi włosami shinjinki. Ta tylko westchnęła z rezygnacją i wstała, obróciła się na pięcie i ruszyła na powrót w stronę swej kryjówki, po chwili znikając wewnątrz. A na usta znów cisnęło się krótkie: za jakie grzechy...

[trening koniec: 1.02. godz.: 22:50]

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Enola on Pią Lut 02, 2018 12:14 am

Gdyby tylko demonica dała sobie kiedykolwiek coś powiedzieć. Zawsze była istotą w gorącej wodzie kąpaną, co zresztą idealnie pasowało do jej czerwonych włosów. Żywe srebro, a dla niektórych – jak Areia – utrapienie, z którym trzeba się zmagać. Mniej cierpliwa istota pewnie rozsmarowałaby Enolę na podłodze i kazała nie wstawać. Ona sobie poczynała tak z Shinjinką, gdyż czuła, że ta jej na to pozwoli. W końcu według Scanty, znalazły jakiś swój wspólny język. Jedna nadrabia oschłością i mrozem, gdy druga jest istnym wulkanem emocjonalnym, który pluje kulami ognia na wszystkie strony. Jeśli porównać je, to bogini byłaby Księżycem, podczas gdy druga jest Słońcem.
Gdy demonica w końcu zbliżała się do poziomu ziemi, wtedy wylądowała z widowiskowym uderzeniem pięścią w glebę. Podnosząc przy tym tumany kurzu i robiąc niewielki kraterek w miejscu, gdzie uderzyła. Była w pozycji przyklękniętej na jedno kolano oraz ze spuszczoną głową. Dziarsko uniosła głowę ku górze, by zaraz potem nią zarzucić i zarzucić na bok kosmyk włosów, który jej przeszkadzał. To było jej show, myślała nawet, że Shinjinka chociaż przez moment na nią spojrzy. Przeliczyła się. Dokładnie tak jak pewien kontrowersyjny polityk z Ziemi, który dostał całe 4% poparcia. Toż to nawet alkohol tamtejszy ma więcej procentów i kopie mocniej o ile można zawierzyć słowom mamy. Ona zawsze mówiła prawdę, chyba, że akurat próbowała kogoś naciągnąć. Wtedy mówiła półprawdę. No i gdy czegoś nie mówiła, ale wtedy jeśli o czymś zapomnisz wspomnieć, to nie jest to kłamstwo. Po prostu o czymś nie mówisz, gdyż ktoś na przykład nie zapytał.
Enola rozejrzała się za swoją sensejką, która zniknęła gdzieś. Ona znała sztukę kamuflażu! Definitywnie! Tak myślała przez kilka chwil demonica, do momentu, aż odwróciła się w stronę kryjówki i zobaczyła odchodzącą Areie. Trochę przypał, że pokaz Scanty został tak skomentowany, jednak to była tylko motywacja, by spróbować zadowolić nieco bardziej wymagającą publikę. Poleciała więc lotem błyskawicy do zielonoskórej, by dogonić ją, a następnie przewiesić ręce przez jej szyję. Nie dusić, a po prostu objąć i lecieć tuż za nią by nie sprawiać dyskomfortu. Mama mówiła również, że takie kontakty między kobietami to nic złego oraz, że tak robią czasem przyjaciółki.
- Jesteś older. W sumie to what is love? – zapytała D.Vine ciekawsko, gdyż na to pytanie nigdy jej dokładnie rodzice nie odpowiedzieli. Mówili tylko, że jak podrośnie i spotka pewną osobę na drodze, to ona wyjawi jej tajniki tejże sztuki. Oczywiście musieli to powiedzieć równie enigmatycznie, tak by utrudnić czerwonowłosej zadanie. W książkach też specjalnie jakoś tego nie poruszali. Enola zerkała przez ramię Shinjinki, praktycznie tuż obok jej skroni mając swoje rogi. Taka odległość mogła być względnie bezpieczna, by nie odczuwać dyskomfortu ze względu na poroże demonicy.

Treningu koniec
avatar

Enola

Liczba postów : 34

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Areia on Pią Lut 16, 2018 11:28 pm

Mówi się, że cierpliwość jest cnotą. Tak samo jak milczenie złotem a mowa srebrem, czy coś... Czy jednak mroczna bogini była aż tak cnotliwa pod tym względem? Jasne, miała bardzo wysoki próg cierpliwości, jednak zachowanie Enoli wbijało się w tę cierpliwość z wielką natarczywością, jakby sama demonica chciała sprawdzić, kiedy bańka pęknie. A trzeba przyznać, parcie było coraz większe, zaś nerwy shinjinki wystawione na próbę. I to ciężką próbę.
Zazwyczaj gdy coś przeszkadzało, omijała to. Zwyczajnie przechodziła obok, a jeśli nie było takiej możliwości - pozbywała się problemu. W tym przypadku owym problemem zdawała się być energiczna nastolatka, którą Areia dosłownie zwaliła sobie na głowę jedną niezbyt przemyślaną decyzją. Starała się, naprawdę starała się jakoś odciągnąć uwagę tej nieznośnej pannicy od swojej osoby. Przynajmniej do czasu aż Dastan się nie obudzi i będzie mogła pozbyć się ich oboje. W końcu zobowiązała się dać im schronienie na czas wypoczynku, a ten dłużył się coraz bardziej. I męczył coraz bardziej. Im dłużej trwało oczekiwanie końca, tym bardziej rozkręcała się ta czerwonowłosa zmora dmuchająca swym oddechem na jej kark. A przecież nie chciała wiele, tylko odrobinę spokoju, do którego przywykła, a który skrzydlata ewidentnie zaburzała. Żeby nie mówić, że kompletnie niszczyła, plując we wszystkie strony tym swoim entuzjazmem, mnóstwem energii i potokiem słów/pytań płynących z jej ust.
Czy więc dziwić może fakt, że bogini chciała się odizolować? Odseparować od źródła wzmagającego się bólu głowy i czynnika powodującego tak dla niej dziwną irytację? Pragnęła przecież tylko spokoju, choć w tym przypadku raczej AŻ spokoju. Skorzystała więc z okazji i skierowała się w stronę własnej kryjówki, chcąc choć przez moment nie mieć na karku Enoli. Płonne były jej nadzieje, że ten manewr się uda. O ile jednak wcześniej ten mały, nastoletni wulkan emocji nie przekraczał pewnych niepisanych granic, tak teraz naruszona została strefa osobista brunetki. I tak oto pękła bańka...
Czując oplatające jej szyję ramiona, momentalnie się zatrzymała, zaciskając pięści. W jej oczach błysnął gniew, bo przecież jak ta mała śmiała w ogóle się do niej zbliżać?! Ułamek sekundy wystarczył, by otoczyła ją srebrzysta aura mocy. W ciągu kolejnego ułamka obróciła się gwałtownie, wyciągając ramię za siebie, przez co pchnęła demonicę wprost na zewnętrzną ścianę. Enola nie miała chwili na oddech, odczuła ten ruch jako uderzenie, choć wcale nim nie było. Jednak nie to nie pozwalało jej zaczerpnąć powietrza a silny uścisk dłoni, której palce wpijały się w skórę na jej szyi.
- Nigdy Więcej Mnie Nie Dotykaj - wysyczała bogini, dokładnie podkreślając każde kolejne padające z jej ust słowo. W bezdennych otchłaniach jej oczu, teraz tak bliskich, że aż pochłaniających dziewczynę bez reszty, wybuchały kolejne gwiazdy i galaktyki. Nie dało się uniknąć tego spojrzenia, było zbyt intensywne i skoncentrowane. Sytuacja nie przedstawiała się zbyt ciekawie i czerwonowłosa mogła odczuwać już trwogę. O ile do tej pory bez większych konsekwencji mogła naprzykrzać się Arei, o tyle teraz, w tej sytuacji, przekroczyła granicę, do której nie powinna się nawet zbliżać.
Zaciśnięta na jej szyi dłoń dostatecznie tamowała przepływ powietrza, by zaczęło go braknąć w demonicznych płucach. Cóż za ironia, demon może swobodnie oddychać w próżni, a jednak odczuwa tę potrzebę oddychania, której krwistooka zastała pozbawiona. I gdy już właściwie zdawać się mogło, że nie zostało do zrobienia nic poza skręceniem drobnego karku dziewczyny, a tym samym skróceniem jej nędznego acz krótkiego żywota - Enola poczuła nieważkość i nacisk na jej krtań ustąpił, ona zaś uderzyła całym ciałem o ziemię i przeturlała się dalej. Co się stało? Najzwyczajniej w świecie została rzucona, a resztę zrobiła siła włożona w tenże ruch.
I tak oto skrzydlata panna dostała odpowiedź na swoje pytanie. Albo raczej dostała brak odpowiedzi, w zamian otrzymując chwilę trwogi i utratę powietrza. To jednak nie był koniec atrakcji. Nim jeszcze zdążyła się otrząsnąć, nim dobrze odzyskała trzeźwość umysłu, nim dotarło do niej, że jednak dziś nie zginie - spadło na nią skrzydlate cielsko białowłosego shinjina wyrzucone gwałtownie przez nadal wściekłą brunetkę.
- Wynoście się stąd i nigdy nie wracajcie! - tylko tyle mogła usłyszeć przed trzaśnięciem drzwiami, które ledwo wytrzymały, a jednak nadal stały na swoim miejscu. Chwilę później dosłyszeć mogła jeszcze trzask pękającego drewna i zapewne spadających na podłogę książek, później już tylko cisza. Długa i przeciągająca się w nieskończoność cisza. Gdyby jednak Enola miała na tyle odwagi, by podejść bliżej i choćby zajrzeć przez okno do środka, zauważyłaby tylko przewrócony stół i rozsypane na podłodze tomy, które wcześniej stały na, teraz połamanym, drewnianym regale. Po Arei jednak nie było nawet śladu...

[z/t]

_________________
avatar

Areia

Liczba postów : 81

Powrót do góry Go down

Re: Kryjówka Arei

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach