Las

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Las

Pisanie by Admin on Sro Sty 24, 2018 5:25 pm

First topic message reminder :

Las jest miejscem mocno... zalesionym. Drzewa, krzewy i ogólnie mnóstwo zieleni, pośród której żyją dzikie stworzenia. Zapuszczanie się tutaj po zmroku jest bardzo ryzykowne i mało kto się na to odważy. Dźwięki wydobywające się stąd nocą, takie jak szuranie, chrapanie, czy warczenie, skutecznie odganiają niedzielnych spacerowiczów.
Miejce to jest tajemnicze samo w sobie. Nikt tak naprawdę nie wie, co tutaj się znajduje. Może tutaj być wszystko, jak i nic.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 346

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Las

Pisanie by Blade River on Sob Wrz 01, 2018 10:59 pm

Kenzuran usłyszał tylko zwyczajny aha ze strony tutejszego mieszkańca. Wojownikowi ciężko było wytłumaczyć to wszystko od tak, bo nie wiedział jak on to zrozumie. Westchnął pod nosem i usłyszał kolejne padające słowa od strony ziemianina. Czarnowłosy delikatnie przymrużył oczy, ponieważ załamał się tym, że osobnik przed nim przekręcił słowa, dlatego musiał je powtórzyć:
-Nie żaden skuter, nawet nie wiem co to jest...Chodzi o Scouter, specjalne urządzenie do pomiaru energii.. - rzekł jeszcze raz i skrzyżował ręce na wysokości torsu.

Mężczyzna bez ogona usłyszał kolejne słowa ze strony Ratonhnhaké:tona aczkolwiek nadal było ciężko zapamiętać to długie imię i stwierdził, że jego nogi na pewno niedługo się zrosną. Ucieszył się na tą wieść, kiwając tylko głową, a potem znowu usłyszał kolejne zdania, które wypowiadał tutejszy mieszkaniec. Syn Kellana uważnie słuchał i stwierdzając fakt, dowiedział się że wszyscy muszą długo trenować by nauczyć się kilku różnorodnych technik oraz umiejętności. Młody Saiyanin doskonale o tym wiedział, ale po chwili znowu usiadł na tutejszej trawie i musiał skwitować to swoimi słowami:
-W sumie to prawda, ja też długo trenuje i mam nadzieję, że kiedyś nauczę się kilku przydatnych technik, no i umiejętności. - powiedział ,a potem znowu przyjazny jegomość wypowiedział kilka słów w stronę Czarnookiego, pytając się czym konkretnie jest dokładnie ten cały Super Saiyan-jin.

Kenzuran po chwili, odchrząknął i zaczął swój niedługo monolog:
-Chodzi o to, że tylko jeden, rodzący się raz na tysiąc lat Saiyanin może osiągnąć stadium tak zwanego Legendarnego Super Saiyanina. Niestety wiem, że to nie prawda gdyż znam już dwie osoby, które tego dokonały i nie wyglądały aż tak staro, prawdopodobnie byli w moim wieku albo nawet może starsi. Muszę po prostu stać się jeszcze silniejszy i może wtedy uda mi się wam pomóc i także tej planecie. Po pokonaniu Beliala, oczywiście wylecę z tej planety, ale jeszcze zanim to zrobię, będę chciał pokonać Armię Czerwonej Wstęgi, choć wiem że oni posiadają androidy, które są naprawdę groźne i aktualnie nie mam z nimi szans. - skończył mówić i westchnął pod nosem.

To wszystko niestety było prawdą, one go tak urządziły, to przez te cholerne puszki stracił nogi i swój rodowód bycia kosmicznym wojownikiem, czyli ogon. Spojrzał na trawę i mrucząc coś pod nosem, czekał na to jak zareaguje jego towarzysz, który siedział przed nim. Wojownikowi i ziemianinowi akurat pogoda dopisywała, więc raczej jeszcze tutaj trochę posiedzą.
avatar

Blade River

Liczba postów : 178

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Haricotto on Pon Wrz 03, 2018 10:40 pm

MG

Mężczyźni rozmawiali sobie w najlepsze. Ratonhnhaké:ton przytakiwał głową na słowa dotyczące legendy Super Saiyanina. Uśmiechnął się lekko i pokręcił głową na boki, gdy Kenzuran skończył.
- Mamy tu na Ziemi coś podobnego, też niby legenda, ale wątpię, że tylko jedna osoba może to posiadać. - zaczął, ale niestety nie było mu dane dokończyć. Nagły szelest drzew zdradził, że coś zbliżało się w ich stronę w bardzo szybkim tempie. Nim zdążyli się obejrzeć lub nawet mrugnąć powiekami, pomiędzy Ratonem a Kenzuranem stał rosły mężczyzna. Ubrany był podobnie do żołnierzy Armii Czerwonej Wstęgi, a dodaktowo nosił czapkę z ich logiem. Jego siwe włosy od razu rzuciły się Blade'owi do oczu. To był generał, z którym zmierzył się w przeszłości. Ale... przecież został pokonany!
- Pamiętasz mnie, wieśniaku? - zapytał, kierując swoje spojrzenie i słowa w stronę Saiyanina. Wyciągnął w jego stronę rękę, po czym zacisnął ją w pięść i wyciągnął kciuk, który skierowany został w stronę ziemi, dając do zrozumienia, że zupełnie jak Juliusz Cezar, skazał na śmierć. Spojrzał kątem oka na Indianina i skinął do niego głową.
- Howdy, Pocahontas? - uśmiechnął się złośliwie, po czym przeniósł swoje spojrzenie pełne żądzy mordu na Rivera.
Następnie skierował otwarte dłonie jedna ku drugiej, kumulując między nimi energię. Czerwony promień zaczynał się powiększać, aż w końcu wypełnił całą przestrzeń pomiędzy rękami.
- Giń, śmieciu! - wrzasnął, biorąc zamach obiema rękami tuż nad swoją głową i cisnął czerwonym pociskiem w stronę Kenzurana. Czy Saiyanina będzie wystarczająco szybki, by uniknąć ataku!? Ratonhnhaké:ton nie zdołał zareagować, zostając gdzieś z tyłu, za plecami napastnika.

Spoiler:


_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1397

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Pon Wrz 03, 2018 10:52 pm

Kenzuran gdy tak sobie rozmawiał z nowo poznaną osobą, miał zamiar jako tako się tym razem dogadać. Nie lubił poznawać tutejszych nowych osób, bo większość naprawdę mogła być ukrytymi szpiegami ze strony tej całej Armii czerwonej wstęgi, lecz jegomość który siedział przed nim, nie wyglądał na takiego co lubi mord i tym podobne rzeczy. Czarnowłosy wreszcie pokrótce, usłyszał że także tutejsi ludzie mają jakąś tam legendę, lecz nie dokończył całego swojego zdania, gdyż on jak i mieszkaniec usłyszeli jakiś hałas wśród koron drzew.

Po chwili mężczyzna bez ogona wraz ze swoim chwilowym kompanem mogli dostrzec ubranego osobnika, którego wojak już skądś znał. Syn Kellana nie mógł uwierzyć oczom, to był przecież jeden z dowódców, którego kiedyś pokonał. Usłyszał jego słowa i zacisnąwszy zęby, szybko podniósł się na proste nogi, więc odczuwał że to co przedtem mówił człowiek za nim, była prawda. Magiczne dziwne nasionko uleczyło jego dolne kończyny, nie było cienia co do tego wątpliwości, więc starając się nie myśląc o tym, skupił się teraz na przeciwniku przed nim.

Wiedział doskonale, że jeden z dowódców Armii na pewno mu nie odpuści za to, że zawalił na niego budynek, więc napiął mięśnie, zmniejszył źrenice i skupił swoje ślepia na wrogu przed nim. Tym razem młody Saiyanin zauważył, że tamten przybrał jakąś dziwną pozycję i zaczął generować energię, więc nie mógł do tego dopuścić. Niestety brat Klen był zbyt wolny, ale mimo to nie poddawał się, dlatego też wybijając się z pięty, wyskoczył wysoko w górę i miał zamiar uniknąć wielkiej kuli. Kiedy już mu się to uda, postanowi zaatakować pięścią w twarz swojego oponenta, a następnie szybko się schylić, podciąć go i posłać z z podwójnego kopnięcia w stronę drzew. On wiedział, że przy jeszcze nowo poznanym przybyszu nie powinien niszczyć terenu, ale nie ma niestety innego wyboru, jeśli w grę wchodzi walka z Armią Czerwonej Wstęgi. Jeśli mu się to wszystko uda, zgrabnie wyląduje i powie w jego stronę:
-Co to ma znaczyć!! Przecież umarłeś pod zawalonym budynkiem, nie masz prawa żyć!! - krzyknie w jego stronę, a następnie będzie wyczekiwał dalszych jego ruchów.
avatar

Blade River

Liczba postów : 178

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Haricotto on Czw Wrz 06, 2018 8:14 pm

MG

Czerwona kula energii została wystrzelona, jednakże Kezuran zdołał wybić się do góry, unikając jej o włos. Udało mu się ze względu na własne umiejętności, czy może dlatego, że przeciwnik zwyczajnie mu na to pozwolił?
Po wyminięciu ataku, Saiyanin rzucił się do ataku, uderzając pięścią w twarz generała. Ten jednak ani drgnął! Nie cofnął się ani o krok! Stał w tym samym miejscu, co przed uderzeniem! Następne ataki ze strony Kenzurana zostały uniknięte, gdzie podczas podcięcia, siwowłosy po prostu podskoczył do góry. Noga Saiyanina przeleciała kilka milimetrów pod jego podeszwami. Następnie generał odbił się od twarzy Blade'a i wykonując kilka obrotów w powietrzu, wylądował na ziemi. Klasnął dłonią w dłonią, otrzepując swoje rękawice, po czym uśmiechnął się szeroko.
- Kto powiedział, że nie umarłem? - zapytał, nie oczekując odpowiedzi, po czym natychmiastowo rzucił się w stronę Rivera, uderzając go w brzuch. Siła była tak duża, że pięść żołnierza RR prawie wyszła z drugiej strony, zupełnie tak, jakby Kenzuran był z gumy. To uderzenie odrzuciło go na kilka metrów. Zatrzymał się dopiero na drzewie, które się przewróciło.
- Żałosne. Jesteś słabeuszem. - zmarszczył swoje brwi i splunął w bok, okazując swoją pogardę, którą darzył Blade'a. Zaczął iść powoli w jego stronę, a gdy w końcu znalazł się tuż obok niego, przykucnął przy nim i chwycił go za włosy, podnosząc go w ten sposób do góry. Spojrzał prosto w oczy Saiyanina i z parszywym uśmiechem malującym się na twarzy, powiedział:
- Przynosisz wstyd swojej rasie. Taki duży, a taki słaby. Miejsce takich ludzi jest na śmietniku. - w tej chwili uśmiech zniknął, a na jego miejscu pojawił się niezadowolony grymas. 

PLASK! PLASK!

Dwa mocne "liście" padły na oba policzki Saiyanina.
- Podobno straciłeś planetę? Wszyscy tam byli takimi słabeuszami? Żałosne. - wyszeptał generał, po czym nachylił się do ucha Kenzurana.
- Teraz zabiję twojego kolegę i nic z tym nie zrobisz. Bye-bye. - cisnął mężczyzną jak workiem ziemniaków. Odwrócił się na pięcie i zaczął iść w stronę Ratonhnhaké:tona. Przekręcił głowę w bok, a w jego karku mocno strzeliło.
- Twoja kolej, Pocahontas. - wystawił w jego stronę rękę i wystrzelił czerwonego Ki Blasta, który w zetknięciu z Indianinem eksplodował, odrzucając jego ciało do tyłu.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1397

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Czw Wrz 06, 2018 11:17 pm

Kenzuran nie wierzył w to co się stało. Wiedział, że może mieć szansę, niewielkie ale to zawsze coś, ponieważ już kiedyś pokonał tego przeciwnika. Niestety jego zaciśnięta pięść, gdy już wylądował na buźce jego wroga, ten się nawet nie poruszył i uniknął reszty jego ataków. Nawet podcięcie nóg Czarnowłosego w niczym nie pomogło, ponieważ zaraz nastąpił całkowity obrót sytuacji. Po chwili mężczyzna bez ogona poczuł buty swojego oponenta, które odrzuciły go gdzieś do tyłu, przez co wpadł na drzewo i te było delikatnie wgniecione.

Po ogarnięciu się ledwo, usłyszał tekst ze strony siwowłosego, a potem chciał się obronić, lecz nie wyrobił się z sekundami, gdyż w dziwny sposób jego wróg był od niego szybszy! To nie mogła być prawda, bo ostatni raz jak pamiętał, pokonał tego dowódcę i jego trójkę żołnierzy od tak, więc wiedział co się stało. Syn Kellana domyślał się, że jego przeciwnik także stał się po części cyborgiem i jego całkowite ciało albo i pół było zmodyfikowane. To były tylko takie domysły, ponieważ naprawdę dziwiło go to, że taki ziemianin nagle kopał jego cztery litery.

Wojownik mimo to, nie miał zamiaru się poddać, mim iż dostał solidny cios w brzuch i po raz kolejny jego osoba wylądowała na drzewie, tym razem je przewracając. Kolejne słowa, które wypowiedział dowódca, delikatnie poirytowały młodego Saiyanina, bo nie był słaby. Otarł strużkę krwi z kącika ust, a potem kiedy się chciał podnieść, znowu zobaczył że jego przeciwnik znalazł się przy nim. Jego ciało całkowicie odmawiało posłuszeństwa, a następnie odczuł nieprzyjemne uczucie na swoich kłakach, gdyż zostały chamsko szarpane do góry. Znowu niemiłe słowa padły ze złych ust jego oponenta, który stwierdził że jest tylko niepotrzebny i powinien wylądować tam gdzie wszystkie brudy.

Kenzuran zacisnął pięści i chciał mu przywalić, ale zaraz on otrzymał solidne tak zwane klapsy na twarz i znów zaczął się wypowiadać nietaktownie w jego stronę. Czarnooki rozszerzył oczy, bo słyszał to wszystko co miało miejsce i było prawdą, czyli wszystkie jego sekrety, które opowiadał po drodze tamtych udawanym żołnierzom z ruchu oporu wyszły na jaw. Po odczuciu wolnych włosów, zauważył że jego wróg pokierował się w stronę tutejszego mieszkańca i stwierdził, że na jego kolej czeka śmierć. Czarnowłosy nic z tym nie mógł zrobić, to była prawda, był słaby ale czy aby na pewno?? Walnął czołem w tutejszą glebą, a potem głośno powiedział sam do siebie:
-Cholera....To nie może...się tak skończyć tutaj... - powiedział, a potem usłyszał świst pocisku, który trafił jego nowego znajomego.

Darzył go mocniejszym przyjaznym uczuciem, gdyż ten pomógł mu odzyskać nogi, a tak to by nie miał jako tako do niego szacunku, ze względu na swoją dumę. Mógł znowu chodzić, ale to nie dawało mu wystarczającej satysfakcji, że teraz mógł przegrać.
-TY POTWORZE!!! - krzyknął w stronę dowódcy, a potem bardzo mocno walnął pięścią w tutejszą ziemie. Zrobił delikatnie wgniecenie i zgniatając przy tym drugą dłoń, zacisnął ją tak bardzo mocno, że przebił sobie w środku dłoni skórę i zaczęła sączyć się krew. Jego cała twarz drżała ze złości, nie mógł się powstrzymać, powracały wszystkie wspomnienia

***

Planeta Vegeta - Kilka lat Wcześniej...

Czternastoletni Kenzuran właśnie trenował na ogródku we własnym domu rodziny Riverów. Klen jak zwykle dawała mu solidny wycisk, a Staruszek tylko spoglądał i widział jaka jest między nimi różnica. Wreszcie Mąż rodziny rzucił w stronę swojego żałosnego syneczka:
-Włóż w to więcej siły, skup się! Kontra, blok, a następnie porządny cios! Nigdy nie będzie lepszy od swojej siostry, jeśli będziesz tak do tego podchodził, nigdy nie będziesz wojownikiem! - powiedział Kellan i skrzyżował ręce na wysokości torsu. Musiał się opiekować dwójką swoich pociech, gdyż jego żona poległa na jednej z trudniejszych misji. Żyłki mu powoli wyskakiwały, ale nadal obserwował, aż wreszcie skończyło się w mgnieniu oka. Klen zrobiło wyskok do góry i z pół obrotu kopnęła swojego brata w twarz, przez co ten runął na wielkie drzewo, na której wisiały dwie huśtawki. Zsunął się plecami po nim i tak przez chwilę leżał, nie mogąc się nawet ruszyć. Siotra Kenzurana podeszła troszkę bliżej, aż wreszcie wypuściła ze swoich ust kilka zdań:
-Hah, nigdy nie będziesz wojownikiem, taj ka Tata powiedział. Jesteś żałosny, dajesz się bić dziewczynie....nie wiem czy aby na pewno jesteś moim bratem... - powiedziała, a potem podeszła do swojego Tatusia i także skrzyżowała dłonie na swoich jeszcze niewielkich walorach. Czarnooki młodzieniec wreszcie zaczął się podnosić i kiedy wyciągnął dłoń w ich stronę, wszystko się rozpłynęło i wrócił swoim wzrokiem, tam gdzie właśnie dostawał łomot.


***

Mężczyzna bez ogona napiął wszystkie mięśnie, sycząc i zaciskając coraz bardziej zęby, praktycznie zaczynając nimi zgrzytając. Jego krew coraz bardziej i bardziej zaczynała pulsować w jego ciele, a on ponownie walnął głową w ziemie i zakrzyknął:
-JEŚLI MIAŁBYM WIĘCEJ MOCY!!!! - coraz bardziej i bardziej opanowywała go złość. Wojownik kątem oka spojrzał na osmalonego ziemianina, który dostał czerwonym pociskiem energii dosłownie na tors.

Młody saiyanin cało zaczął się trząść, ale bardziej to było drżenie od wielkiego gniewu, który był skrywany w nim i to bardzo głęboko...
-Ja....Ja...ZABIJE CIE, ŚMIECIU!! - nie zwracając w ogóle co się wokół niego dzieje, najwyraźniej tutejsza pogoda się bardzo zmieniła. Po jego całym ciele przemykały od czasu do czasu wyładowania elektryczne, a kiedy się spoglądało na jego cień, odcień jego włosów zmieniał się raz po raz na chwilę na złoty. Syn Kellana, gdy już wreszcie mimo iż był w wielkiej furii, podniósł się na proste nogi, zacisnął obydwie pięści i spoglądając na dół gleby nie zwracał na nic uwagę. Czarnooki był naprawdę tak wkurwiony jak nigdy, dawno już nie czuł tego nieprzyjemnego uczucia w jego wnętrzu, które chciało wybuchnąć i wreszcie znaleźć się na zewnątrz.

Dziwna energia tak jakby unosiła się wokół całej sylwetki wojownika i była także ona koloru złotego. Nie obchodziło go nic, chciał po prostu mieć swoją dumę i spłacić dług tutejszemu ziemianinowi, nic więcej. Niestety mu na to nie pozwolono, dlatego też on nie miał zamiaru dopuścić do tego, by ten człowiek ginął na darmo, nie na jego warcie.
-SILNIEJSZY CZY NIE....I TAK CIE POKONAM, HYAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! - wreszcie w całym chaosie i napinaniu wszystkich swoich mięśnie, wydarł się wysoko wniebogłosy, tak jakby stwarzając wybuch wokół swojej osoby. Kenzuran czuł się jako inna osoba, nie myślał przez chwilę logicznie, myślał tylko o zemście na cholernym generale, Demonie Belialu i innych jego wrogów, których by z chęcią rozgniótł. Stał z poważną miną w poszarpanych ciuchach, aż wreszcie spojrzał swoimi seledynowami oczami i rzekł:
-To będzie twój koniec... - powiedział i jeszcze przez chwile dochodził do siebie.

OOC:
Próba osiągniecia Super Saiyanina
avatar

Blade River

Liczba postów : 178

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Haricotto on Pią Wrz 14, 2018 5:36 pm

MG

Trzynasty okładał Indianina pięściami, siedząc na nim i trzymając go mocno swoimi udami. Napawał się chwilą, patrząc jak twarz, przypalona chwilę temu przez pocisk ki, rozbija się pod naporem ciężkich pięści. Krew bryzgała na boki, brudząc też ubranie i ręce Trzynastego. Siwowłosy uniósł dłoń do góry i szeroko ją otworzył, zbierając w niej kolejny raz energię ki. Czerwona kula błyszczała się i pulsowała. Kiedy miał zadać ostateczny cios i brutalnie wykończyć Ratonhnhaké:tona, poczuł nagły wzrost energii. Nieco zaskoczony, odwrócił głowę w bok i kątem oka spojrzał na Saiyanina. Stał i patrzył w ziemię, a po chwili eksplodował energią, która wycięła kilka drzew i prawie zrzuciła Trzynastego ze swojej ofiary. Gdy opadł bitewny kurz, włosy Kenzurana połyskiwały złotym kolorem, a dookoła niego wściekle szalała złocista aura. Saiyanin posłał zimne spojrzenie Trzynastemu. Ratonhnhaké:ton ledwo, ale jednak, był w stanie dostrzec co się dzieje. Cały sponiewierany nie mógł nawet palcem ruszyć, ale był na tyle przytomny, by rejestrować oczami i uszami to, co się aktualnie działo.
- Ha... więc to jest ten cały Super Saiyanin, o którym tak ciągle gadałeś? Nie wygląda jakoś specjalnie. - zakpił sobie siwowłosy, schodząc z Indianina. Stanął przed Kenzuranem i rozłożył dłonie na boki, będąc w gotowości do dalszej walki.
- No, panie Super, pokaż pan, na co pana stać! - kolejny raz sobie zakpił, strzelając zaraz palcami u dłoni.
- No dalej, śmieciu! - warknął, poganiając Blade'a.

AKCEPTACJA

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1397

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Sob Wrz 15, 2018 3:31 am

Kenzuran tak przez chwilę stał, nie wiedząc co się dokładnie stało. Po chwili wreszcie zrozumiał fakt, że on także należał już do legendarnych wojowników, którzy dostąpili zaszczytu osiągnięcia tej formy. Zamykając na chwilę oczy i wypuszczając powietrze, Złotowłosy znów je otworzył i spojrzał wpierw na lewą, potem na prawą rękę i nadal nie mógł dowierzać swoim oczom. Usłyszał głos swojego wroga, który prawie zakatował na śmierć poznaną mu osobę, która pomogła mu wyleczyć jego nogi i nadal spoglądał poważnie na niego.

Wreszcie mężczyzna bez ogona znowu usłyszał zdania, które zostały rzucone ze strony dowódcy Armii Czerwonej wstęgi, który coraz bardziej go prowokował i robił bardzo duży błąd. Ostatnie słowa jego wroga przelały gorycze i naprawdę jeszcze bardziej zdenerwowały młodego Saiyanina, który znów ryknął, tworząc wokół siebie jeszcze większą aurę. Syn Kellana wybijając się bardzo szybko z pięty, pojawił się przed oponentem, który mógł chyba ledwo dostrzec to pojawienie się i dostanie mocno pięścią w twarz.

Nie było temu końca, gdyż niebieskooki od razu pojawił się za wybitym celem i podbił go sobie kolanem do góry, a potem znów pojawiając się nad nim ze złączonymi dłońmi w tak zwany "młot", przysunął mu z całej siły, posyłając w stronę tutejszej gleby. Stworzyła się duża chmura dymu, ale Kenzuran nie miał zamiaru przestać go atakować, więc nawet poleciał w kłąb chmury, która utworzyła się po rozbiciu jego przeciwnika o ziemie. Robiąc obrót w powietrzu, mężczyzna bez ogona jakimś szczęściem trafił wroga w tułów, posyłając go na najbliższą skałę.

Pomknął znowu za nim i wyprzedzając jeszcze jego nieopanowany lot, odchylił jak najmocniej całe przedramię i wysuwając je do przodu, zadał cios ostateczny wrogowi, który miał paść i już nie wstać. Wylądował przed kolejną chmurą piasku z ziemi i wyczekując, rzekł w jego stronę:
-Popełniłeś błąd i teraz za niego zapłacisz... - wypuścił powietrze z ust, a potem wolnym krokiem szedł do swojego oponenta, by raz na zawsze go wykończyć. Miał nadzieję, że to mu się uda i zakończy po raz drugi jego żywot.
avatar

Blade River

Liczba postów : 178

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach