Las

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Las

Pisanie by Admin on Sro Sty 24, 2018 5:25 pm

First topic message reminder :

Las jest miejscem mocno... zalesionym. Drzewa, krzewy i ogólnie mnóstwo zieleni, pośród której żyją dzikie stworzenia. Zapuszczanie się tutaj po zmroku jest bardzo ryzykowne i mało kto się na to odważy. Dźwięki wydobywające się stąd nocą, takie jak szuranie, chrapanie, czy warczenie, skutecznie odganiają niedzielnych spacerowiczów.
Miejce to jest tajemnicze samo w sobie. Nikt tak naprawdę nie wie, co tutaj się znajduje. Może tutaj być wszystko, jak i nic.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Las

Pisanie by Ranzoku on Sob Mar 31, 2018 6:40 pm

Po przebyciu dość sporego dystansu, chłopak całkiem przypadkiem znalazł się na terenie jakiegoś lasu, sam obszar był widziany przez androida tylko podczas przelotu z punktu A do punktu B. Postanowił więc wylądować i oswoić się trochę z otoczeniem. W sumie to nic specjalnego. Drzewa, krzaki i grzyby. Spoczął więc na trawniku rozglądając się dookoła i szukając jakiegoś ciekawego miejsca na wypoczynek, czy też trening. Sporo przestrzeni na tym terenie można ujrzeć. Bardzo fajne miejsce na samotne treningi. Ewentualnie na chowanie zwłok pokonanych żołnierzy RR. Gusta naszego przyjemniaczka są co najmniej dziwne. Wykorzystując pozostały mu czas postanowił poświęcić go na trening. Pośród wysokich drzew jest niedużo miejsca na manewrowanie pomiędzy nimi. W takim wypadku jest motyw na polepszenie swoich umiejętności w tym właśnie zakresie. Póki co nie miał innego pomysłu na wykorzystanie co nieco czasu. Chłopak ponownie wzbił się w przestworza powoli unosząc się ku koronie drzew. Wyznaczył sobie kilkukilometrową trasę pośród drzew. Korzystając z techniki latania, ten zaczął nabierać rozpęd i w momencie wyskoku do przodu zaczął zmyślnie unikać korony drzew na owej trasie. Manewrowanie pomiędzy nimi będzie dobrym wejściem w dalszy rozwój swych umiejętności. Natenczas jednak, nasz bohater kontynuował rzecz jasna swój ustalony trening.

START TRENINGU: 31.03.2018r, 18:41.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 102

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Sro Kwi 04, 2018 11:21 pm

Klęczała nad nieprzytomnym chłopakiem, w głowie mając istny chaos. Nie umiała pojąć sytuacji. W jej mniemaniu znów straciła kogoś bliskiego, lecz nie potrafiła znaleźć przyczyny. Bo przecież nie zrobiła nic, co mogłoby ściągnąć na Ryu to fatum, prawda? W jej wnętrzu rywalizowały ze sobą złość i rozpacz, nie mogąc dojść do zadowalającego wyniku. Nie dało się określić, co tak naprawdę przeważa. Aż do tego jednego momentu.
Skumulowana w jej ciele energia wzrosła nieznacznie i wybuchła, wznosząc wokół niej tumany pyłu. Nastąpiło krótkie wyładowanie towarzyszące złotej aurze, a chwilę później skoncentrowany wzrok Aymi padł na siwowłosą, która już po sekundzie została przez nią pochwycona i przyciągnięta. Z ust wściekłej teraz dziewczyny padło jedno pytanie. Widziała w oczach nieznajomej strach, zaskoczenie, niepewność i... coś jeszcze. Coś dziwnego, czego nie potrafiła zinterpretować.
Odpowiedź wypowiedziana drżącym głosem zdziwiła młodą halfkę. Zadziałała też jednak w inny sposób. Złota aura otaczająca blondynkę zanikła, ona sama zaś zamrugała zdezorientowana. Czy to znaczyło, że... Ryu żyje?
- Śpi? - powtórzyła niepewnie, zerkając to na chłopaka, to na dziewczynę, którą miała przed sobą. - Myślałam, że... że znowu...
Cały zgromadzony w niej gniew nagle wyparował. Puściła jasnowłosą i odstąpiła o krok. Teraz zdawała się bardziej niepewna, jakby spłoszona. Westchnęła ciężko, a jej włosy zaczęły opadać, przybierając swój naturalny kolor. Teraz w jej oczach królowała stalowa szarość naznaczona smutkiem.
- Przepraszam, nie powinnam była tak naskakiwać - zaczęła się tłumaczyć, spoglądając na nieprzytomnego bruneta. - Ostatnio zginął mój tata i z bliskich osób został mi tylko Ryu. Kiedy patrzyłam, jak tak leży... myślałam, że nie żyje... Przepraszam.
Przeniosła smutne spojrzenie na siwowłosą i dopiero w tym momencie tak naprawdę się jej przyjrzała. W jej wyglądzie zauważyła coś dziwnego, czego raczej nie miała okazji widzieć, będąc przez większość czasu otoczona przedstawicielami płci męskiej (bądź nijakiej w przypadku Jirriego, ale tego stwierdzić sama nie mogła). Ay przekrzywiła lekko głowę i utkwiła wzrok na wysokości przesiąkniętej nadal wodą koszulki, a dokładniej - na odznaczających się wypukłościach. Może gdyby spędzała nieco więcej czasu z Tensą, widok ten nie byłby aż tak zaskakujący.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Pią Kwi 06, 2018 11:21 pm

Przerażające, ale też niesamowite. Te słowa miała w głowie, gdy patrzyła na nieznajomą dziewczynę. Potrafiła poruszać się z nadludzką prędkością i umiała wytwarzać fale zdolne do odpychania innych. Niesamowite. Stała jak zamurowana, jak żywy posąg i oglądała znajdującą się przed nią kobietę zdolną do takich rzeczy. Poza tym, była ładna, więc to też sprawiało, że ciężko się odrywało wzrok. Cóż, ale to nie wszystko. Potrafiła również zmieniać układ i kolor włosów na zawołanie! A przynajmniej, tak wydawało się Siwowłosej. Szczęka opadła jej jeszcze bardziej i przez moment zastanawiała się czy czasem i ona nie straciła przytomności i śni teraz. Blondynka stała się rudowłosą bez użycia żadnych przedmiotów. Chyba, że to jakiś nowy wynalazek o którym jeszcze nie słyszała...
-W-w porządku... Zdarza s-się...-
Jąkała się, ale tym razem już nie z powodu strachu, tylko zaskoczenia. Opanowała się na słowa o martwym ojcu Rudej.
-Oh. Przykro mi... Z Ryu wszystko w porządku. Tylko śpi, nie musisz się o nic bać.-
Myślała, że już będzie spokojnie i nie wydarzy się nic nieprzyjemnego, szokującego lub zawstydzającego. Cóż, zapomniała o pewnym szczególe na którym oko zawiesiła dziewczyna przed nią. Natychmiast jej się przypomniała jej mokra koszulka, więc zasłoniła się płaszczem, oblała rumieńcem i rzuciła:
-Mogłabyś nie patrzeć akurat na nie? To trochę... Niezręczne.-
Rudowłosa była dziewczyną i sama posiadała piersi, więc nie było to tak zawstydzające jak wzrok Ryu.
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Sob Kwi 07, 2018 1:24 am

Początkowa złość, która w niej narosła, wyparowała w jednej chwili, okazało się bowiem, że jej źródło nie miało pokrycia. Chłopak, którego z własnej niewiedzy wzięła za martwego, po prostu spał. Chociaż dziwnym był fakt, że zdrzemnął się, leżąc w wodzie, ale może lepiej tego nie komentować...
Aymi nieświadomie skupiała wzrok nieznajomej na własnej osobie. Sama już się na tyle przyzwyczaiła do widoku różnorakich transformacji i widoku wręcz migających przed oczami wojowników, że było to dla niej coś naturalnego. Nawet nie mogła przypuszczać, jak niezwykłe wydają się jej zdolności w oczach innych, zwykłych ludzi. Mimo wszystko przeprosiła za swoje nachalne zachowanie i wytłumaczyła nowej być może znajomej przyczynę tegoż. Dziewczyna również zdawała się posmutnieć na wieść o śmierci ojca płomiennowłosej, zapewniała jednak, że Ryu ma się dobrze i o nic nie musi się martwić.
Cała sytuacja zdawała się skomplikować w momencie, gdy wzrok Ay padł na odznaczające się na mokrej koszulce krągłości. Jasnowłosa zorientowawszy się, na co patrzy halfka, momentalnie spłonęła rumieńcem i opatuliła się płaszczem, mówiąc coś o niezręczności. Młoda przekrzywiła lekko głowę, lustrując nową koleżankę od stóp do głów, a potem wróciła spojrzeniem na klatkę piersiową dziewczyny, zerkając to na jej, to na własną.
- To normalnie tak odstaje? - spytała najzwyczajniej w świecie, choć podmiot pytania nie należał do rzeczy codziennych. Obie jednak były przedstawicielkami płci pięknej, więc nie powinno to robić różnicy.
- U mnie też się odznacza - zauważyła, delikatnie unosząc dłońmi własny biust. - Nie widziałam tego u taty czy Ryu. To nie choroba, prawda?
Pytanie mogło się wydać na pozór śmieszne, dla stalowookiej jednak było dość kluczowe. Wcześniej nie zastanawiała się nad innością własnej budowy ciała, a że przez większość czasu nie miała nawet porównania, to i nie miała skąd wiedzieć, że fizjonomicznie może się różnić od przyjaciela czy ojca. Była w prawdzie Tensa, ale ona... cóż, wydawała się Ay po prostu nieco dziwna miejscami.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Nie Kwi 08, 2018 10:57 pm

Gdyby mogła, to jej szczęka upadła by jeszcze niżej na pytanie "rudej blondynki". Czy ona mówiła serio? Jej twarz nie wyrażała żadnej pogardy, ani rozbawienia. Dodatkowo, wyglądała na ciekawą odpowiedzi. Czyli nie żartowała... Ale jak to? Jak można nie wiedzieć czym są piersi?! Młode dziewczyny jeszcze można zrozumieć, ale ta tutaj zdecydowanie na aż tak młodą nie wyglądała. Siwowłosa postanowiła, że na wszelki wypadek zignoruje to pytanie.  Natomiast kolejnego zignorować już nie mogła. Te pytania były jeszcze bardziej szokujące, niż nadludzka prędkość jaką widziała. Ta koleżanka Ryu była bardzo niedoedukowana na temat własnej płci i ktoś musiał jej to wytłumaczyć, ale czemu akurat Erica? No nic...
-Eee... Nie, to nie choroba i nie widziałaś tego u swojego ojca i Ryu, poniważ tylko kobiety je posiadają. To... Eee... To są piersi i w nich znajduje się mleko, którym karmisz dzieci.-
Opatuliła się mocniej płaszczem. Dobrze, że Ryu akurat spał, bo mówienie przy nim o kobiecych atrybutach byłoby bardzo niezręczne. A tak w ogóle, to skoro już ta dziewczyna nie stwarzała zagrożenia, to czemu by jej nie poznać lepiej? Chwyciła płaszcz lewą ręką tak, aby nie odsłonił jej piersi i wyciągnęła prawą dłoń w jej stronę.
-Jestem Erica. A ty?
Ciekawe kiedy Ryu się obudzi? Omija go wiele...
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Wto Kwi 10, 2018 8:30 pm

Dla postronnych niewiedza ogoniastej była czymś niespotykanym. Bo przecież to rzecz naturalna, że młoda dziewczyna wie pewne rzeczy, prawda? W końcu zawsze znajdzie się ktoś, kto jej w odpowiednim czasie wytłumaczy pewne kwestie. Sęk w tym, że Aymi była inna, nie tylko ze względu na swoje saiyańskie geny a bardziej przez wyobcowanie społeczne trwające większość jej młodocianego życia. Wcześnie straciła matkę i do niedawna właściwie żyła w dziczy. Dopiero spotkanie z Haricotto otworzyło ją na znajomości, jednak nie dawało to kompendium zaległej wiedzy. Prawda, uczyła się nowych rzeczy, zadawała pytania, bywało też tak, że nie potrafiła zrozumieć odpowiedzi i nie wiedziała, jak na to zaradzić. Często też nie zauważała pewnych oczywistych rzeczy i po prostu nie pytała, dlatego też miała braki w tej podstawowej wiedzy.
Nie trudno było się zorientować, że Erica traktuje niewiedzę nowej znajomej jako żart. Płomiennowłosa nie lubiła tego typu spojrzenia, którym rozmówca dobitnie zdawał się mówić "przecież powinnaś wiedzieć takie rzeczy". Gdy więc jasnowłosa wreszcie raczyła jej odpowiedzieć, dziewczyna obróciła się do niej plecami z naburmuszoną miną, a krwisty ogon zafalował przy jej nogach.
- Przepraszam, że nie wiem takich rzeczy - sarknęła, krzyżując ramiona tuż pod rzeczonymi piersiami. - Tata nic mi na ten temat nie mówił, nawet nie wiedziałam, że powinnam o to pytać. To nie moja wina!
Powietrze wokół niej delikatnie zafalowało, reagując na to chwilowe wzburzenie. Moment później halfka klapnęła na trawie, podsuwając kolana pod brodę i obejmując je ramionami.
- To nie moja wina... - szepnęła nieco podłamanym głosem. - Przepraszam...
Ogarnął ją dziwny smutek, wiedziała bowiem, że przyczyną jej niewiedzy było samotne życie w dziczy po śmierci matki. Matki, za którą wciąż tęskniła. Siedziała zatem skulona ze wzrokiem wbitym w ziemię. Gdyby jej matka żyła, miałaby od kogo dowiadywać się tych drobnych rzeczy. Pojedyncza łza spłynęła po jej policzku.

[trening start: 10.04. godz.: 20:30]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Wto Kwi 10, 2018 11:42 pm

Nadlatująca noga bruneta – której celem była głowa – została po raz kolejny zablokowana. Ryu mógł się tego w zasadzie spodziewać. Oczywiście nie zamierzał się on poddawać, miał zamiar próbować, aż do skutku. Wojak wycofał kończynę i postanowił sprzedać podbródkowego, jednakże jego mistrzowi udało się uniknąć zagrożenia. Chłopak zaczął wymierzać ciosy, było ich siedem. Cztery na brzuch, trzy na głowę. Wszystkie zostały zablokowane lub zbite. Nasz bohater wykonał delikatny podskok chcąc kopnąć swego nauczyciela w głowę, lecz noga jego została złapana oburącz. Mężczyzna wykonując karuzelę posłał bruneta w powietrze. Chwilę później Ziemianin zatrzymał się. Młodzieniec dostrzegł, iż w stronę jego nadlatuje Haricotto. Wojak w białym gi posłał trzy pociski energetyczne mając nadzieję, że powstrzymają one w jakikolwiek sposób jego sparingpartnera. Po raz kolejny nie przyniosło to żadnego skutku, ponieważ ogoniastemu udało się bez większych problemów uniknąć tych – jak mogło się zdawać – nic nieznaczących blastów. Po chwili Saiyanin znów znalazł się tuż przy Ziemianinie, lecz tym razem to ogoniasty postanowił zaatakować. Zamachnął się chcąc uderzyć naszego bohatera w głowę, lecz Ryu udało się zablokować ten cios. Chłopakowi nie udało się jednak uchronić przed kolejnym uderzeniem, które zostało wyprowadzone w jego brzuch. Brunet zgiął się lekko opuszczając gardę, co poskutkowało oberwaniem nogą w głowę. Wojak odleciał kilka metrów w bok, a Haricotto od razu poleciał za nim i wykonując kolejne kopnięcie posłał Ryu w ziemię. Młodzieniec został wbity w glebę, to był już koniec. Parę chwil później mężczyzna wylądował tuż obok swego ucznia przyglądając mu się.
- No dobra, na dzisiaj koniec.
- Całe szczęście…
- Dasz radę sam wstać?
- Tak, poradzę sobie.
- Głodny się zrobiłem… Zobaczymy się w chacie.
Haricotto odleciał, a chłopak jeszcze przez jakiś czas leżał tak wbity w ziemię.
- Czeka mnie jeszcze dużo treningu… Nawet bez Super Saiyana nadal jest za silny dla mnie…
Brunet nie był świadom, jednakże to był dopiero przedsmak tego, co go właściwie czekało. Prawdziwy trening miał się dopiero rozpocząć.


[Statystyki] START TRENINGU - 10.04.2018 23:42
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 271

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Sro Kwi 11, 2018 9:24 pm

Nie chciała do tego doprowadzić. Nie chciała, żeby ta Rudowłosa się pogniewała i posmutniała. Nie lubiła, gdy komuś było smutno, bo wtedy to przechodziło też na nią. Nie lubiła ranić ludzi.
-Nie, nie, nie! To ja przepraszam! Nie powinnam tak na ciebie naskakiwać, przepraszam. Każdemu się zdarzają braki w wiedzy.-
I kolejny szok. Miała ogon! Rudy ogon wyrastający z miejsca znajdującego się nad pupą dziewczyny. Nie skupiła się na nim długo, ponieważ dziewczyna nagle usiadła. Erica przykucnęła obok. Nie było jej dobrze. Doprowadziła do smutku biedną dziewczynę.
-Spokojnie... Nic się nie stało. To ja przepraszam. Wybaczysz mi?-
Co mogła zrobić by ją pocieszyć? Myśl, myśl... Nie wpadła na nic mądrego, więc puściła płaszcz i przytuliła Rudą.
-Przepraszam...-
One się przytulały, a co z Ryu? No... Zapomniano o nim. Biedny chłopak, tyle się dzieje, a on śpi... No nic...


____________
Przepraszam za długość!
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Czw Kwi 12, 2018 10:49 pm

Wzburzenie i smutek. Niemal każdy, kto choć raz miał do czynienia z tą dziewczyną, wiedział, że potrafi reagować bardzo ekspresyjnie. W zależności też od sytuacji, jej zachowanie mogło się diametralnie różnić na poszczególnych etapach. Mogła się śmiać, zaraz potem złościć czy smucić, a wpływ miały na to z pozoru nieistotne rzeczy jak drobne słówka czy zdarzenia. W tej chwili dobijała ją jej własna niewiedza a także świadomość, co właściwie było tego przyczyną.
- Nie lubię nie wiedzieć... - mruknęła, pociągając cicho nosem. - Nie lubię nie rozumieć tego, co mówią inni... Wszyscy traktują mnie wtedy jak dziecko. Nawet Ryu...
Skuliła się jeszcze bardziej, pochlipując, wtedy też poczuła okalające ją ramiona i... wilgoć. Uniosła przeszklone spojrzenie na przepraszającą ją dziewczynę. Teraz dopiero tak naprawdę zauważyła, że koszulka, którą ta ma na sobie, jest prawie cała mokra. Zastanawiała się przez chwilę, czy jasnowłosa aż tak lubiła wodę, czy za stanem jej odzienia stało coś innego.
Przetarła wilgotny nos wierzchem dłoni i przyłożyła czoło do czoła nowej znajomej, przymykając przy tym powieki. Sama nie wiedziała czemu, ale czuła przyjemne ciepło rozchodzące się po jej wnętrzu. To przypominało jej wczesne dzieciństwo i tulącą ją do snu matkę.
- Mama... - szepnęła cichutko, wtulając się mocniej w Ericę. Chłonęła jej ciepło i zapach, palce wczepiając w ciemny płaszcz. Nadal nie otwierała oczu. - Pachniesz jak mama... Pamiętam... byłam mała... Mama zawsze mnie tak tuliła...

[trening koniec: 12.04. godz.: 22:50]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Czw Kwi 19, 2018 12:46 am

Dużo się dzieje w tym lesie, a Ryu to wszystko prześpi. Szkoda, szkoda, bo zapowiada się dobra zabawa. No, ale zakończmy te niepotrzebne wstępy od autora i przejdźmy do aktualnych wydarzeń... Było jej przykro z powodu dziewczyny. Musiała się często borykać z sytuacjami takimi jak ta. Smutne. Nikt nigdy nie pomyślał o tym, aby pomóc dziewczynie w zrozumieniu. Cóż, nikt do teraz.
-Rozumiem... Gdybyś czegoś nie rozumiała, to mi powiedz. Pomogę ci zrozumieć...-
Gdy Rudowłosa odwzajemniła przytulenie i odwróciła się w stronę Siwowłosej, to ta miło się uśmiechnęła i mocniej przytuliła nową znajomą. Naprawdę bardzo dużo wydarzyło się w tak krótkim czasie. Erica już zdążyła poczuć jakąś więź do Aymi ale nie potrafiła określić dokładnie czym ta więź była. W bardzo krótkim czasie stała się dla niej bardzo, bardzo bliska i chciała być przy niej, zwłaszcza teraz, gdy ona potrzebowała wsparcia. Na słowa dziewczyny, na twarzy Ziemianki wystąpił lekki rumieniec. Nigdy wcześniej nikt jej tak nie powiedział i nie wiedziała jak na coś takiego zareagować. Przytuliła się mocniej, uśmiechnęła najcieplej jak umiała i przymknęła oczy.
-Dziękuję...-
Nie mówiła już nic więcej. Ta sytuacja była dla niej nowa i nie bardzo potrafiła się w niej jeszcze odnaleźć.
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Czw Kwi 19, 2018 8:41 pm

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 19.04.2018 20:41

Zaczął powoli odzyskiwać przytomność, powieki jego stopniowy podnosiły się. Promienie słoneczne padające na twarz jego były rażące dla jego oczu, więc zasłonił buzię prawą dłonią. Zaskoczył go fakt, iż nie czuł wody okalającej jego ciało. Usiadł i zaczął rozglądać się. Na samym początku zauważył jeden ze swych butów leżących w wodzie. Ogarnął, że leżał w jakimś wgnieceniu powstałym w ziemi. Tylko był jeden mały problem. Tego wgniecenia nie było wcześniej w tym miejscu. Coś się musiało wydarzyć, gdy był nieprzytomny. Kolejną sprawą był ten jego but znajdujący się w jeziorze, jak on się tam w zasadzie znalazł? Rozglądając się dostrzegł pozostałe ciuchy, które porozrzucane były po okolicy. Przecież wcześniej ułożył je wszystkie na kupce, więc co mogło się stać? Zastanawianie się nad tym nie trwało zbyt długo, ponieważ coś sobie właśnie uświadomił. Nim stracił przytomność znajdował się w tym jeziorze, a kiedy się już obudził był na brzegu. W takim razie Erica musiała go wyciągnąć z wody, co z kolei musiało poskutkować tym, że widziała jego wzwód. Jego twarz zrobiła się momentalnie czerwona. Na szczęście, teraz jego bielizna znajdowała się już w stanie przed tym wydarzeniem. Było mu wstyd, nie chciał, aby jakaś obca dziewczyna to widziała. W zasadzie to nie chciał, aby ktokolwiek widział. Przecież nie mógł do niej teraz podejść ot tak, jakby nic się nie stało. Teraz będzie miała w pamięci ten widok, co wcale nie odpowiadało chłopakowi. W końcu zauważył dwie postacie kobiece siedzące na ziemi i przytulające się do siebie. Znajdowały się niedaleko Ziemianina. Pierwszą z nich była siwowłosa, zaś drugą była ta, której brunet się tu w ogóle nie spodziewał. Dziewczyna o rudych włosach oraz ogonie tej samej barwy. Mowa oczywiście o Aymi. Co ona tu robiła? Jak ich znalazła? Z jednej strony Ryu ucieszył się na jej widok. Cieszył się, że już doszła do siebie po tym, jak ją tak strasznie pobił. Miał ochotę się momentalnie zerwać, aby podbiec i ją uściskać, jednakże nie mógł. Przecież to właśnie on doprowadził ją do takiego stanu przez swoją własną głupotę. Co teraz powinien w zasadzie zrobić? Wydawałoby się, iż z jednej strony powinien podejść i z nią porozmawiać o tym, przeprosić ją. Przecież nawet nie było do końca wiadome czy wtedy w ogóle usłyszała jego słowa ze względu na stan, w jakim się znajdowała. Z drugiej strony może wcale nie chciała z nim teraz rozmawiać? Może miała mu za złe to, w jaki sposób ją potraktował? Przecież nie chodziło o to, aby użył całej mocy. Im bardziej myślał o tej sprawie tym bardziej miał ochotę się rozpłakać. Po namyśle stwierdził, że podejdzie i porozmawia z ogoniastą, lecz postanowił najpierw założyć spodnie, aby nie podchodzić do nich w samej bieliźnie. Wypatrzył ów ciuch, a następnie podszedł do niego i ubrał go. W momencie, w którym był już gotowy ruszył ku dwójce przedstawicielek płci przeciwnej. Parę sekund później znajdował się tuż obok nich. Spojrzał na Ericę, a jego twarz zrobiła się czerwona. Nie czuł się przy niej zbyt komfortowo ze względu na wcześniejsze wydarzenia, lecz teraz to nie było ważne. Jego wzrok powędrował na rudowłosą.
- Cześć… Aymi…
Nie wiedział, co się teraz stanie. Nie miał pojęcia, jak dziewczyna zareaguje. Chłopak miał nadzieję, że będzie dla niego wyrozumiała, tylko tyle mu pozostało. Nawet, jeżeli nie to musiał przyjąć na gołą klatę to, co miała mu do powiedzenia. Spuścił wzrok spoglądając w ziemię.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 271

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Pią Kwi 20, 2018 1:01 am

Niewiedza i brak zrozumienia były czymś, co najbardziej dołowało płomiennowłosą. Nie mając dostatecznej ilości zrozumiałych dla niej informacji, wychodziła na nierozgarniętą i jeszcze bardziej dziecinną, a to wkurzało jak diabli. Bo przecież nie chciała, by traktowano ją jak dziecko, a skoro w oczach innych była infantylna i przygłupia to ciężko było osiągnąć upragniony cel. Zdawało się jednak, że znalazł się ktoś, kto będzie w stanie spojrzeć na świat z jej perspektywy. Co więcej! Ktoś, kto oferował jej wyjaśnienie rzeczy niezrozumiałych! Po śmierci matki właściwie tylko Korin tłumaczył jej to, czego nie wiedziała, a wiedzieć powinna. Przynajmniej w pewnym stopniu. Haricotto wyjaśnił jej kwestię saiyan, ale właściwie nie zagłębiał się w rozwinięcie takich pojęć jak rasa czy mieszaniec, więc dziewczyna nie wpisywała go na listę pełnoprawnych tłumaczy.
Erica twierdziła, że rozumie sytuację młodej. W dodatku zapewniła, że pomoże jej rozwinąć wiedzę, a wystarczyło tylko powiedzieć. Jej objęcia i ten ciepły uśmiech były kojące, a spojrzenie oczu kolorem przypominających jej własne napawało ją dziwnym uczuciem spełnienia. Dodać do tego jeszcze ten znajomy zapach, jaki jasnowłosa wokół siebie roztaczała, a który przypominał Ay szczęśliwe dzieciństwo, i wszystko dookoła przestawało nagle istnieć, traciło na znaczeniu.
Z czołem przy czole Eri obserwowała, jak na twarzy nowej znajomej wykwita rumieniec. Zastanawiała się, co właściwie go spowodowało i czy przpadkiem jasnowłosa nie ma czasem gorączki. Została jednak mocniej przytulona, obdarzona kolejnym uśmiechem i podziękowaniem. Nie wiedzieć czemu, wzmożyło to to dziwne uczucie ciepła wewnątrz i pozwalało się w nim rozpłynąć. Aymi sama nie wiedziała, skąd się w niej to bierze - ta dziwna potrzeba bliskości. Po prostu się temu poddała, przymykając po chwili oczy i zbliżając jeszcze bardziej. Aż w końcu zrobiła coś, czego wcześniej sama nie robiła, ale co poniekąd znała - na krótką chwilę złączyła własne wargi z tymi Eriki. Pamiętała, że coś podobnego zrobiła przed rokiem Tensa, chcąc ją pocieszyć, czego wtedy najwyraźniej nie zrozumiała. I choć jej własny wyczyn był dość spontaniczny, nie wiedziała do końca, dlaczego właściwie to zrobiła.
Usłyszała szelest materiału, odsunęła się zatem nieco od jasnowłosej i zaczęła nasłuchiwać. Po chwili do jej uszu dotarło coś na kształt zbliżających się kroków, a moment później - głos. Otworzyła oczy, odwracając się w stronę chłopaka ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Zupełnie zapomniała, że on tu jest.
- Ryu... - bąknęła cicho, trochę niepewnie, zaraz spuszczając wzrok zupełnie nieświadoma, że brunet robi dokładnie to samo. - Ja... przepraszam... Przeze mnie byłeś smutny...
Nie wiedziała właściwie, co ma mu powiedzieć. Wyglądało to tak, jakby czegoś od niej oczekiwał, nie miała jednak pojęcia - czego.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Nie Kwi 22, 2018 12:07 am

Niebieska Planeta była miejscem przepełnionym wojną, śmiercią i wszechobecnym strachem o to, co przyniesie jutro. Jej mieszkańcy walczyli i umierali, lub starali się ukryć i przeczekać największe bitwy. Wśród nich rzadko pojawiały się osoby skłonne pomóc rannym i pokrzywdzonym. Można powiedzieć, że to miejsce jest jednym z najgorszych w jakich może przyjść wam żyć. Cierpienie, zdrady i ból są na porządku dziennym i większość robi wszystko, aby tylko przeżyć. Jest nikła szansa na to, że gdzieś na tej planecie pojawi się jakieś miłe wydarzenie, które nie będzie krzywdzące dla nikogo. Wydarzenie takie jak ten niespodziewany pocałunek. Gdy tylko Erica poczuła smak ust Rudowłosej, to doznała kilku nowych i starych doświadczeń. Była w szoku, ale się nie odsunęła. Wręcz przeciwnie. Zamknęła oczy i odwzajemniła pocałunek. Czuła miłe ciepło rozchodzące się po ciele i chciała tak trwać jak najdłużej. Straciła poczucie czasu i świat wokół przestał dla niej istnieć, więc nie usłyszała odgłosów, jakie wydał chłopak powoli kierując się w ich stronę. Dopiero, gdy Aymi się od niej odsunęła, to Siwowłosa otworzyła oczy, chwilę popatrzyła na twarz dziewczyny przed sobą i przypomniała sobie gdzie jest, jak się tu znalazła i co właśnie zrobiły. Jej twarz oblał lekki rumieniec ale nadal nie oderwała wzroku od Rudowłosej. Dopiero, gdy usłyszała znajomy głos, to szybko rozejrzała się wokół. Zobaczyła Ryu. Czyli wreszcie się obudził. To dobrze, bo już się bała, że zrobiła mu poważną krzywdę, ale wygląda na to, że nic mu nie jest. Powróciła wzrokiem do dziewczyny, która właśnie spuściła głowę. A więc ma na imię Aymi. Ładnie. Wstała i odeszła kawałek, tak aby nie słyszeć o czym rozmawiają. Pomyślała, że pewnie chcą porozmawiać na osobności. Ale poczuła małe ukłócie zazdrości... Ciekawe z czyjego powodu?
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Nie Kwi 22, 2018 11:01 pm

Na całe szczęście Erica zakryła swe ciało płaszczem, więc Ryu już nie mógł ujrzeć jej nagich piersi. Dzięki temu mógł się w całości skupić na Aymi, ponieważ nie wiadomo czy gdyby znów je zobaczył to po raz drugi złapałby jakąś zawiechę. Nie piersi jednak były tematem przewodnim, a ogoniasta właśnie. Wyglądało na to, iż dziewczyna wzięła na siebie całą winę za to, co się wydarzyło podczas ich sparingu. To nie była jej wina, chciała tylko, aby brunet walczył z nią na poważnie, jednakże wiemy, jak to się wszystko skończyło. Nie najlepiej. Słowa jej zszokowały nieco naszego bohatera ze względu na to, że spodziewał się nieco innej reakcji niżeli brania na siebie całej odpowiedzialności. Zdawało mu się, iż będzie chciała mu wygarnąć jego lekkomyślne zachowanie, skrytykować go za nieprzemyślane działanie, a tu taka niespodzianka. Kątem oka dostrzegł odchodzącą siwowłosą. Najwidoczniej postanowiła pozostawić dwójkę naszych bohaterów samych, i bardzo dobrze. Chłopak wolał porozmawiać o tym na osobności ze swoją przyjaciółką. W dodatku praktycznie nie znał Erici. Niby wydawała się być miłą dziewczyną, lecz nie mógł jej ufać po tak krótkim czasie. Zresztą, nie musiała przecież wiedzieć wszystkiego, prawda? Myśli bruneta powróciły do wcześniejszego tematu. Ziemianin powinien teraz wytłumaczyć rudowłosej, iż nie powinna się obarczać tym, co zaszło. To on był winny. Wina leżała tylko po jego stronie. Młodzieniec spojrzał na dziewczynę, wyglądało na to, że ona także spuściła głowę.
- Co ty mówisz?
Podszedł do niej bliżej i przykucnął opierając ręce na udach.
– Przecież to nie twoja wina…
Może gdyby wtedy nie uległ to inaczej by się to wszystko potoczyło? Cóż, teraz można było tylko gdybać, ponieważ czasu nie można było już cofnąć. Możliwe, że cała ta rozmowa mogłaby się nawet nie odbyć, lecz nie będzie dane nam się o tym przekonać.
- To ja powinienem Cię przeprosić.
Nie zapominajmy także o fakcie, iż przecież uciekł stamtąd, jak jakiś tchórz zamiast postarać się jej pomóc w jakiś sposób.
- Nie chciałem Cię tak pobić… myślałem, że dasz sobie radę… Na dodatek uciekłem, jak tchórz… przepraszam… - spuścił głowę – Nie chciałem… Tak bardzo Cię przepraszam, Aymi…
Myśli o tym, że prawie ją zabił wcale nie pomagały, wręcz przeciwnie. Tylko bardziej go dołowały i sprawiały, iż bardziej obwiniał się.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 271

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Wto Kwi 24, 2018 4:01 pm

Aymi miała to do siebie, że czasem robiła dziwne rzeczy. Zazwyczaj były to czyny czysto podświadome, nieraz jednak sama chciała zasmakować czegoś nowego, więc po prostu eksperymentowała. W pobliżu Eriki odczuwała tę dziwną potrzebę bycia jeszcze bliżej, by wyraźnie czuć i chłonąć ciepło drugiej osoby. Osoby, która potrafiła ją zrozumieć i zaoferowała własne wsparcie, a nie każdy jest do tego zdolny. Pod wpływem chwili zetknęła własne wargi z tymi jasnowłosej, zaraz odczuwając odwzajemnienie i kolejną falę ciepła rozchodzącego się po jej wnętrzu. Mogłaby trwać tak całą wieczność, usłyszała jednak dźwięk, który w pewnym sensie ją zaniepokoił. Jak się okazało, jego źródłem był Ryu.
Aymi spuściła głowę i zaczęła przepraszać przyjaciela. Wiedziała, że gdyby nie jej upór względem traktowania jej osoby poważnie, Smok nie wziąłby tego aż tak dosłownie i cała ta sytuacja nie miałaby miejsca. Kątem oka dostrzegła, jak Erica wciąż z delikatnym rumieńcem na twarzy oddala się, pozwalając im na spokojnie wszystko sobie wyjaśnić. Brunet oczywiście twierdził, że nie ma w tym wszystkim jej winy i że to on powinien przepraszać. Płomiennowłosa tylko potrząsnęła głową.
- To przeze mnie... przez to, że nie chcę być traktowana jak dziecko - stwierdziła z wyraźnym smutkiem w głosie. - Bałam się wycofać, bo ciebie też bym straciła. Jak tatę... i kiedyś mamę. Nie chcę cię stracić.
Uniosła na niego swe spojrzenie. Stalowe tęczówki lśniły delikatnie od łez, Ay jednak nie chciała płakać. Nie znowu. Chłopak mimo wszystko przepraszał ją za wyrządzoną krzywdę i własną ucieczkę. Młoda wyciągnęła w jego stronę dłoń, chwyciła go delikatnie za podbródek i lekko uniosła, by jeszcze raz na nią spojrzał.
- Nie smuć się, nie chcę, żebyś był smutny - szepnęła tylko, po czym pochyliła się delikatnie ku niemu i musnęła jego wargi. Uznała, że skoro na nią to podziałało, to na niego również powinno. W końcu byli przyjaciółmi, prawda? To normalne, że chciała w jakiś sposób go pocieszyć. Może tylko nie do końca rozumiała kontekst własnych czynów...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sro Kwi 25, 2018 11:21 pm

Brunet próbował przekonać ogoniastą, iż w tym wszystkim jej wina była minimalna, a w zasadzie to zerowa. Ona jednak była zbyt uparta i nie zgadzała się z jego poglądami na ten temat twierdząc coś zupełnie odwrotnego. Zresztą, chłopak powinien już wiedzieć, iż przekonanie jej do swych racji do rzeczy prostych należeć nie będzie. Uważała, iż to ona była winna temu z powodu swego zachowania, ponieważ nie chciała być traktowana, jak dziecko. Ryu nie wiedział, co miał jej odpowiedzieć. Dla niego była to ciężka rozmowa, lecz pewnie i nie tylko dla naszego bohatera. Dla rudowłosej ten dialog pewnie także do najprostszych nie należał, jednakże młodzieniec mógł się tego tylko i wyłącznie domyślać. Może Ziemianin powinien jednak trochę odpuścić i przestać traktować swą przyjaciółkę niczym dziecko? Przecież potrafiła już sama o siebie zadbać. Była silna, mogłaby sobie poradzić, gdyby tylko ktoś jej zagroził. Mimo tych argumentów przemawiających za tym, aby dać Aymi pewnego rodzaju swobodę to dla naszego bohatera nie było to takie proste, jakby mogło wydawać się. Po prostu martwił się o nią, chciał, aby była bezpieczna. Chciał ją chronić, obiecał jej to, obiecał to samemu sobie. Bał się, że znów kogoś straci. Kogoś, na kim mu zależało. Nie chciał po raz kolejny czuć tego strasznego bólu. Nie chciał znów odczuć straty. Niedawno został mu odebrany mistrz Haricotto i nie chciał, aby taka sytuacja się powtórzyła. Chciał, aby już nigdy nie musiał płakać ani cierpieć z powodu czyjejś śmierci. Już nikt nigdy. Właśnie dlatego chciał ich chronić, stać się kimś na kogo mogli liczyć. Więc, w jaki sposób powinien postąpić? Odpuścić czy nie? Jaką decyzję powinien podjąć?
- Chciałbym wiedzieć, co mam zrobić.
Rozważania jego zostały natychmiast przerwane ze względu na słowa wypowiedziane przez Aymi. Co ona wygadywała? Jak to się bała? Przecież jej decyzja w żadnym stopniu nie wpłynęłaby na los wojaka. Ryu nawet ucieszyłby się, gdyby jednak zrezygnowała z dalszej walki.  Młodzieniec nie potrafił zrozumieć, jaki sens był w tym, co ona mówiła. Dla niego było to po prostu, czymś niezrozumiałym, niepojętym. Dla niego nie miało to żadnego sensu.
- Co ty mówisz, głuptasie? Przecież… nie straciłabyś…
Chłopak także nie chciał jej stracić, była jego przyjaciółką. Nigdy wcześniej przez całe swe dotychczasowe życie nie miał szansy do takiego stopnia zaprzyjaźnić się z przedstawicielką płci przeciwnej. Tak naprawdę to nigdy nie miał żadnej przyjaciółki. Aymi była dla niego niezwykle ważna. Oboje byli dla siebie ważni. Oboje znaczyli coś dla siebie. Ziemianin poczuł dotyk na swym podbródku, po czym głowa jego została delikatnie uniesiona. Chcąc nie chcąc wzrok jego powędrował na ogoniastą, która wpatrywał się w niego zeszklonymi oczami. To tylko potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia naszego bohatera, iż dla niej to także musiało być trudne. Nagle wydarzyło się coś, na co młodzieniec nie był przygotowany. Skąd miał wiedzieć, że rudowłosej przyjdzie do głowy myśl, aby to zrobić? O co chodzi? Otóż, gdy spojrzenia naszej dwójki się ze sobą spotkały nastąpiło niespodziewane wydarzenie. Dziewczyna przybliżyła się do chłopaka, a ich usta połączyły się ze sobą. Zszokowany Ryu nie wiedział, co zrobić. Tego się nie spodziewał. Trzeba jednak przyznać, że powodziło mu się. Najpierw piersi Erici, teraz usta Aymi. Cóż, wiele się wydarzyło przez te kilka krótkich chwil. Twarz wojaka zrobiła się czerwona, a on sam momentalnie poleciał do tyłu upadając na swe szanowne cztery litery. Cofnął się do tyłu i zakrył usta prawą dłonią.
- C-Co ty zrobiłaś?! Czemu t-to z-zrobiłaś?!
Nie wiedział, co miał o tym myśleć. Pamiętał sytuację, która wydarzyła się podczas pobytu u Korina. Tam Aymi także go obdarowała pocałunkiem, lecz nie w usta, a w czoło. Chociaż wcześniej krążyły w jego głowie myśli, że może jednak coś jest na rzeczy, lecz odpędzał je twierdząc, iż to pewnie nie to. Dopiero teraz zaczął uważać, iż coś naprawdę musiało być na rzeczy. Teraz już nie dało się wytłumaczyć tego w żaden inny sposób.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 271

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Czw Kwi 26, 2018 8:01 pm

Odeszła od nich tak daleko, że nie mogła ich usłyszeć ale mogła zobaczyć ich sylwetki. Odwróciła się do nich plecami, przykucnęła z kolanami pod brodą i zaczęła rysować palcem na piasku. Aymi. Tak miała na imię ta rudowłosa dziewczyna, która obdarowała naszą Siwowłosą niespodziewanym pocałunkiem. Przeciągnęła palcem po piasku i napisała wielką literą "A". Dlaczego ją pocałowała? Może nie rozumiała co oznacza pocałunek? Trochę posmutniała na myśl, że ta sytuacja może nic nie znaczyć, bo Aymi jej nie rozumiała... Kolejne pociągnięcia palcem stworzyły "Y" obok poprzedniej litery. Dlaczego tak o tym myślała? Ledwo znała tę dziewczynę, nie mogła nic do niej poczuć prawda? Chyba tak... Moment w którym zbliży usta był tym, o czym cały czas myślała. Nadal pamiętała smak jej ust, zapach jaki jej towarzyszył i to miłe, ciepłe uczucie rozchodzące się po ciele. Nigdy czegoś takiego nie przeżyła. To był jej pierwszy pocałunek... Kolejny raz przeciągnęła palcem po piasku i pojawiło się "M". Ciekawe o czym rozmawiają? Wyglądało na to, że znali się już wcześniej ale nie wiedziała jak długo i jak dobrze. Czy jest możliwe, że... Byli ze sobą? Erica poczuła ukłucie i jej twarz przybrała smutny wyraz. Przycisnęła kolana mocniej do ciała i znów przeciągnęła palcem po piasku. Tak oto na plaży pojawiło się imię "Aymi". Przytuliła kolana obiema rękami i spojrzała na swój twór. Dlaczego tak jej zależało? Przecież nie mogła czegoś do niej poczuć w tak krótkim czasie... Prawda? Nie dawała sobie spokoju. Powinna dać im trochę prywatności i powinna poczekać, aż ją zawołają. Zamiast tego wstała, odwróciła się i zobaczyła jak Aymi całuje się z Ryu. Postała chwilę wpatrzona w nich z drżącym wzrokiem i lekko otwartą buzią. Czyli byli razem.. A ten ich pocałunek nic nie znaczył... Pewnie miał być przyjacielski, a Erica źle to zrozumiała. Odwróciła się w stronę imienia "Aymi", usiadła z kolanami pod brodą i patrzyła się przez chwilę na napis na piasku. Wargi jej drżały, gdy ręką starła litery. Cicho szepnęła do siebie:
-Jestem głupia...-
Podniosła wzrok znad ziemi i skierowała go na jezioro. Pojedyncza łza spłynęła jej po policzku.
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Pią Kwi 27, 2018 7:43 pm

Rozmowa do łatwych nie należała. Tym bardziej, gdy oboje chcieli nawzajem się chronić, a każde z nich podchodziło do tego w odmienny sposób. Aymi czuła się słaba, ograniczana w rozwoju, bo traktowana jak dziecko. A przecież chciała urosnąć w siłę, by chronić tych, których kocha, a miała takich osób stosunkowo niewiele. Ryu jednak zdawał się tego nie rozumieć. Nie rozumiał, że pod ochronnym kloszem nigdy nie będzie na tyle silna, by nie musiała znów patrzeć na śmierć najbliższych. Mimo że znali się już tak długo, nie potrafił postawić się na jej miejscu i spojrzeć na świat jej oczyma. On miał wuja, matkę, siostry, jej nie został już niemal nikt poza nim samym. Czy więc dziwić mogło, że bała się stracić i jego?
Pokręciła tylko głową, gdy nazwał ją głuptasem. Naprawdę była dla niego aż taka głupia? Przecież to nie jej wina, że tak dużo rzeczy nie wiedziała, nie rozumiała. Dlatego wciąż traktowano ją jak małe dziecko. Chciała się od tego uwolnić, uciec gdzieś, schować się przed światem i ludźmi, którzy nie potrafili jej zrozumieć. Wiedziała jednak, że ucieczka jest wykluczona. Już raz popełniła ten błąd i uciekła, czym Haricotto zapłacił własnym życiem. Nie chciała, by podobny los spotkał Ryu. Zbyt wiele dla niej znaczył, by mogła go w ten sposób narażać. Nie chciała też, by z powodu tego, co się stało na żółwiej wyspie, był smutny, dlatego postanowiła go pocieszyć. Nie mogła jednak przewidzieć jego reakcji.
Uniosła jego podbródek, przybliżając się doń i łącząc ich wargi tak, jak to kilka chwil wcześniej uczyniła z Ericą. Spodziewała się, że podobnie jak dziewczyna odwzajemni on gest i się rozchmurzy, była jednak w wielkim błędzie. Gdy brunet niemal odskoczył od niej jak od ognia, w pierwszej chwili zamrugała zdezorientowana. Czyżby zrobiła coś źle? Widząc, jak chłopak się cofa, zakrywając usta, poczuła dziwne ukłucie w klatce piersiowej. Co zrobiła? Dlaczego to zrobiła? Te dwa pytania zahuczały jej w głowie po raz wtóry, gdy zdała sobie sprawę, że jednak popełniła błąd. Ale dlaczego? Przecież Tensa... Erica... one... One były dziewczynami.
Znów spuściła głowę, nie wiedząc, w jaki sposób miałaby wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Warga jej drżała, w oczach gęstniały łzy, które zaczęły powoli skapywać na dłonie zaciśnięte na materiale spodni. Dlaczego to zawsze się dzieje? Dlaczego ciągle robi coś źle? Przecież chciała go tylko pocieszyć, bo tak robą przyjaciele, prawda? Więc dlaczego? Bo jesteś małą, głupiutką Aymi - zaświtało gdzieś w głębi umysłu, a do wtóru słyszała powtarzane echem "głuptasie", jak nazwał ją brunet. Potrząsnęła głową, zaciskając gwałtownie powieki.
- Ryu no baka! Baka! - zakrzyknęła, zrywając się z miejsca, i pobiegła w las. A w biegu jej włosy kilka razy na dosłownie ułamek sekundy zabarwiły się blondem, wracając po chwili do normy. Zniknęła między drzewami, nie kryjąc się z płaczem. Chciała być teraz daleko stąd.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Pon Kwi 30, 2018 9:36 pm

Ryu był niezwykle zaskoczony ową sytuacją, która miała aktualnie miejsce. No bo, jak miał się spodziewać tego, że dziewczyna postanowi go pocałować? W porządku, chciała go pocieszyć w jakiś sposób, po prostu poprawić mu humor. No, ale jak wiadomo na nowe doznania tego typu chłopak reagował w dość specyficzny dla siebie sposób, no i przecież nie trzeba było od razu przechodzić do gestów tego typu. Tak wiele razy pocieszali siebie nawzajem i ani razu nie wystąpiła taka sytuacja. Może i nie powinien się zachować w taki sposób, jednakże zrobił to pod wpływem impulsu. Nie bardzo myślał w tamtym momencie no i mieliśmy teraz tego skutki. Ogoniasta spuściła głowę, a parę chwil później na jej dłonie zaczęły skapywać krople łez, co brunetowi udało się zauważyć. O co znowu chodziło? Co się stało? Znowu zrobił coś źle? Przecież nie chciał, nie chodziło mu o to, aby doprowadzić ją do smutku. Może było to związane, w jakiś sposób z tym niespodziewanym pocałunkiem ze strony rudowłosej? Połączmy wszystkie fakty. Aymi czuła coś do naszego bohatera i można było powiedzieć to ze stu procentową pewnością. Jeżeli by tak nie było to dlaczego miałaby pocałować go? Prawdopodobnie tamten całus u Korina także miał być ukazaniem jej uczuć, jakimi darzyła naszego bohatera. Może teraz miała nadzieję na to, że młodzieniec odwzajemni jej pocałunek? Może jego reakcja nie była właśnie tym, czego się spodziewała, czego oczekiwała? Może w momencie, w którym zobaczyła, jak zareagował to zrozumiała, iż brunet wcale nie czuł do niej tego samego? Może zabolało ją to do tego stopnia, iż nie była w stanie powstrzymać łez?  Nie chciał, aby to się potoczyło w taki sposób.
- Prze…
Nie miał szansy dokończyć ze względu na to, że dziewczyna wykrzyczała, jakim to idiotą jest Ziemianin i pewnie miała rację. Ryu zaczął się zastanawiać, jakim cudem on wcześniej niczego nie zauważył? Przecież już dawno mógł dostrzec, że rudowłosa czuje do niego coś więcej niż tylko przyjaźń. Cały czas traktował ją, jak przyjaciółkę, zdawało mu się, iż ona także traktuje go tylko i wyłącznie w taki sposób. Najwidoczniej mylił się. Musiał ją dogonić i przeprosić za swoje zachowanie. Musieli się teraz trzymać razem i wspierać, a sytuacja taka, jak tak wcale nie pomagała w podtrzymywaniu się na duchu.
- Aymi, przepraszam! Zaczekaj!
Wstał i rzucił się przed siebie. Biegł w stronę, w którą pobiegła ogoniasta. Złapanie jej mogło być nieco problematyczne, ponieważ była ona szybsza od Ryu, lecz jeżeli nie przeistoczy się w złotowłosą wojowniczkę to nie powinno to stanowić, aż tak wielkiego problemu. Miejmy tylko nadzieję, że nie postanowi się ona ukryć w koronie, któregoś z drzew, bo wtedy mógłby jej już nie znaleźć.

[Statystyki] START TRENINGU - 30.04.2018 21:40
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 271

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Nie Maj 06, 2018 1:33 am

Leciał tak i leciał, aż wreszcie po upływie dziesięciu minutek, doleciał na miejsce. Nie spodziewał się, że to miejsce będzie takie ogromne jak na taki las. Na ich Planecie mieli bardziej wszystko w kolorze czerwieni, ale cóż musiał się przyzwyczaić powoli do tego miejsca. Po znalezieniu się odpowiednio głęboko w centrum tej lokacji, Czarnowłosy wreszcie twardo wylądował, robiąc delikatnie podmuch wokół swojej osoby. Kenzuran znowu pozostał samemu sobie i żałował, że jego Vegeta została zniszczona przez jakiegoś cholernego demona, może by jego Ojciec z siostrą powrócili i mógłby ich spotkać.

Zacisnął obydwie pięści, jak i zęby wkurzając się i jednym solidnym ciosem, niszcząc jedno z tutejszych drzewek. Te akurat było na tyle chude, że zaciśnięta dłoń wojownika przeszła przez całą korę i te po prostu runęło na ziemie, zahaczając o górne części poszycia. Kenzuran wypuścił powietrze, a potem skupił się na rozgrzewce, więc wybrał sobie jakąś taką grubszą i wytrzymalszą tarcicę, by po prostu powiesić się do góry nogami na jej gałęzi. Po kilku kolejnych minutach, wreszcie znalazł odpowiednią papierówkę, po czym wspiął się po niej i przewiesił nogami w zgięciu na niej, posiadając głowę wiszącą ku dołowi.

Zrobił się delikatnie czerwony, gdyż krew zaczęła przelewać się w stronę głowy, a konkretnie mózgu, ale nie obchodziło go to gdyż po prostu chciał wykonać normalnie ćwiczenie, tak jak zawsze. No i zaczął tym razem od brzuszków, musiał wzmocnić swoje ciało by po prostu przyjmować w razie czego więcej ciosów, gdyby napotkał na swojej drodzy kogoś mocniejszego z tej całej Armii. Żałował tego, że nie stało się inaczej i zabił niechcący niewinną osobę, wkurzał się ciągle na siebie i krzyknął głośno, robiąc tym echo, naprawdę się wyjątkowo wkurwił tą całą sytuacją.

Syn Kellana zaciskając zęby i robiąc brzuszki na lewo i prawo, jak i jeszcze prosto, starał się skupić na swoim celu, ale ciężko mu było. Upłynęło dwadzieścia minut, a następnie pół godziny, zakończył to ćwiczenie na liczbie dwustu pięćdziesięciu brzuszków. Młody Saiyanin odchylił delikatnie nogi tak by zrobić obrót kilka razy w powietrzu i wylądować na tutejszym dziwnym zielonym delikatnym czymś. Kenzuran niestety nie wiedział, że to jest tak zwany mech i troszeczkę różni się od trawy, która wyglądała zupełnie inaczej.

Nie przejmując się tym, zmienił pozycję na taką by robić po prostu pompki, a kiedy już był gotowy, zaczął je wykonywać. Jego wszystkie mięśnie pracowały, był całkowicie napięty, nie miał nawet jak się odprężyć, złość przechodziła przez całe jego ciała, od czasu do czasu tworząc fale podmuchu od swojej osoby. Nie potrafił się kontrolować przez chwilę, nie chciał robić sobie wrogów tutaj, gdyż po prostu chciał tutaj przetrwać i to mu wystarczyło.

Niestety dla takiego wojownika jak on będzie ciężej, gdyż najwyraźniej dostrzegł że ta planeta jest spokojna, lecz jedna jedyna armia chcę zapanować nad tutejszymi rządami i doprowadzić do całkowitej kontroli nad nią dla siebie. Czarnooki nie zamierzał spoglądać na cierpienie ludzi, nawet jeśli on niechcący by je wywołał u nich, chrzanił teraz wszystko. Zabił jedną bezbronną osobą, lecz nie żałował mordu w Czerwonej wstędze, będzie u nich więcej ofiar i on dobrze o tym wie.

Kiedy się trochę zagapił na czas, po upływie półtorej godziny, zatrzymał się i zrobił około trzystu pompek, a po powstaniu z tutejszej gleby, był gotowy na drugi cel. Ćwiczenie swoich pięści nóg i całkowitej walki na ziemi, jak i w przestrzeni w powietrznej, a to miejsce wydawało mu się na znakomite do tego zadania. Przybrał pozycję do walki i delikatnie z bara walnął jedno drzewo i czekał aż jeden liść opadnie na ziemie. Kiedy to się stanie, wyruszy i będzie atakował inne tutejszej papierówki, tak by wzmocnić swoje knykcie, łokcie i piszczele u nóg.

TRENING START
avatar

Blade River

Liczba postów : 116

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Pon Maj 07, 2018 2:25 am

Po spadku tego właśnie danego liścia, wojownik od razu ruszył bez zastanowienia. Był skupiony na tych wszystkich wokół siebie papierówkach, które sobie obrał za cel treningu i które miały to imitować jego wrogów. Pot z czoła już mu i tak kapał na ziemie, ale nie przeszkadzając mu tak bardzo, był gotowy zaryzykować. Kenzuran krzyknął i zaszarżował, atakując po kolei wszystkie drzewa które miał przed sobą. Jednemu odłamał gałąź, drugiemu kilka pomniejszy gałązek, trzeciemu także podobnie.

Atakował tyle te słabsze ogniwa, które obrał sobie za cel, bo wiedział że na te mocniejsze na pewno przyjdzie pora. Nadal żałował tego aktu, że niechcący zabił niewinną osobę, przecież nie chciał niczego złego, ale to było prawdziwe życie, musiał przetrwać i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Czarnowłosy zaczął zadawać coraz to mocniejsze uderzenia, jego furia coraz bardziej i bardziej przebudzała się, gdyż musiał się po prostu na czymś wyżyć.

Był wściekły niczym byk, który widzi czerwoną płachtę torreadora, nie zastanawiając się ani chwili dłużej, zadawał mocniejsze kopnięcia i wypchnięcia swoich zaciśniętych dłoni na swoich wy-imitowanych wrogów. Syn Kellana ciągle krzyczał, ponieważ naprawdę chciał się wyżyć, nie wiedział jak pozbyć się tego dziwnego uczucia, ale nawet nie zatrzymując się, mknął przed siebie, rozwalając to coraz liczniejsze cienkie belki przed sobą. Ogoniasty wreszcie po kilkunastu minutach zrobił wyskoki, wystrzelił kilka ki blastów, rozwalając miejsca tu i ówdzie, dlatego też jeszcze szybciej przyśpieszył swój ruch i dalej pchał coraz dalej.

Minuty mijały, a czarnooki nie wiedział ile jeszcze może przed sobą spotkać bardzo słabych drzewek, ale wiedział to że jeśli go ktoś zobaczy, będzie miał totalnie wywalone czy to będzie ktoś z Armii czy jakiś ziemianin. Już nic go nie obchodziło, teraz jedynie liczyło się wzmacnianie jego ciała i dochodzenie do granic swoich wytrzymałości, taki sobie obrał kierunek. Kenzuran dziko zaryczał niczym wielka małpa Oozaru, a potem zrobił kilka salt i wykopów w te wyższe gałęzie papierówek.

Po upływie dwóch takich solidnych godzin, wreszcie wylądował, robiąc ciągle obroty, rozcinając to coraz większą cześć gałązek na tych słabszych i mocniejszych belach. Wreszcie Czarnowłosy stworzył wokół siebie podmuch wiatru, podnosząc małe kamyczki, spoglądając przed siebie z poważnym spojrzeniem i ruszając znowu na wroga, widział ponownie przed sobą twarz tego cholernego demona, który zniszczył planetę Vegetę. To było chyba teraz jedne jedyne drzewo, które było dość sporo grube, ale bez jakichkolwiek pomówień, wojownik nie wycofał się i ruszył przed siebie.

Kiedy wreszcie rozpędził się jak najmocniej, odchylił całe swoje przedramię za siebie i wymierzył cios z całej siły, nie zastanawiając się, to miało właśnie wykończyć białowłosego. Po udanym ataku, syn Ilene wbił pięść w korę i jeszcze głębie, blokując się na chwilę, ale potem kiedy napiął dość dokładnie mięśnie, jakoś udało mu się uwolnić. Nie spodziewał się, że te wszystkie treningi opłaciły się i wiedział, że coraz bardziej i bardziej rośnie w siłę. Ogoniasty wreszcie westchnął, oparł się o przebite przed chwilą papierówkę i spojrzał ku górze, widząc jak tutejsze gwiazda przebija się przez górne rozgałęzienie drzewa. Nie wiedział co będzie dalej, ale miał nadzieję, że wreszcie uda mu się znaleźć ten cały ruch Oporu.

KONIEC TRENINGU
avatar

Blade River

Liczba postów : 116

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Erica on Pon Maj 07, 2018 5:47 pm

Obserwowała jezioro i cały czas w głowie miała jeden obraz. Dwie całujące się sylwetki. Ryu i Aymi. Dlaczego ją to bolało? Dlaczego czuła... Zazdrość? Tak, to właściwe słowo. Było jej przykro i była zazdrosna. Ale dlaczego? Znała ich dosłownie chwilę, a już zdążyła poczuć coś do jednej osoby z tej dwójki. Do kogo? To pozostaje tajemnicą dla czytelników, ale sama Erica zna odpowiedz na to pytanie i zdradzi wam ją w odpowiednim czasie... Tutaj też pojawił się problem. Ona znała ich tylko chwilę, ale oni znali się o wiele dłużej. Pewnie była dla nich zwyczajną znajomą, nikim więcej. Nie mogła więc walczyć o względy swej miłostki, bo zwyczajnie była na straconej pozycji. Co jej pozostawało? Zignorować zazdrość i zostać przyjaciółmi. No i cieszyć się ich szczęściem. Wstała z miłym uśmiechem, przetarła wilgotne oczy i odwróciła się w stronę całującej się dwójki. Co się zmieniło od czasu, gdy widziała ich ostarnio? Ano, teraz się nie całowali. I Rudowłosa krzyczała na chłopaka, a potem uciekła w głąb lasu, a Ryu za nią. Białowłosa była zdezorientowana. Co się stało przez ten czas, gdy siedziała zamyślona? Tego nie wiedziała, ale wiedziała, że została sama. Rozejrzała się wokół jeziora. Tak, była tu sama. Przynajmniej jej ciuchy już nie były tak mokre... Sztuczny uśmiech zniknął jej z ust i dziewczyna przykucnęła w miejscu, w którym stała. Co teraz? Może zaraz wrócą... Albo nie wrócą... Nie wiedziała, co robić.
-Chcę się do kogoś przytulić...-
Wzrok skierowała na las i miała cichą nadzieję, że zaraz wyjdzie z niego jakaś znajoma twarz, ta do której Białowłosa coś czuła...
avatar

Erica

Liczba postów : 24

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Wto Maj 08, 2018 5:42 pm

Po przeleżeniu dłuższego czasu pod tym drzewem, Kenzuran wreszcie wstał i się otrzepał tu i ówdzie. Strzelił knykciami, jak i kośćmi szyjnymi, tak by je trochę rozbudzić. Nie mógł dłużej czekać, więc zrobił wskoczył szybko na jakieś wyższe gałęzi i z gałązek sobie tak przeskakiwał, miał zamiar bowiem znaleźć jakąś wodę, którą mógłby sobie przepłukać twarz. Po upływie czasu, wreszcie ogoniasty gdzieś dotarł, do niewielkiego rzeczki, która sobie tędy przepływała i po prostu kiedy zbliżył się do niej, opłukał sobie twarzyczkę.

Po obmyciu się i przepłukaniu ust, czarnowłosy chlasnął sobie porządnie w obydwa policzki, ponieważ miał zamiar się tak rozbudzić. Kiedy już zakończył daną czynność, nie widział żadnego problemu by tutaj zacząć swoją rozgrzewkę. Postanowił także odejść kilka kroków, wsłuchując się ciągle w przepływaną obok niego rzeczkę i zaczął najpierw od pompek, który miał zamiar wykonać na kostkach. Po przybraniu danej pozycji, zaczął wykonywać dane ćwiczenie, czując jak jego mięśnie są napięte i pracując nie na swoich stu procentach.

Dzień jak zwykle dla wojownika był ciepły, dlatego tez ponownie mokra ciecz pojawiła mu się na czole, tak jak zazwyczaj to bywa przy wysiłku fizycznym i podczas jakichkolwiek ćwiczeń. Po upływie niecałej godzinki, syn Kellana z wyskokiem wylądował na swoich dwóch nogach, zakończając dany cel, który tym razem zrobił na numerze trzystu pompek. Kręcąc trochę szyją, zaczął poszukiwać wzrokiem jakiegoś grubszego drzewa, by znowu tak jak przedtem, powiesić na jednej z jego gałęzi i robić brzuszki, wisząc do góry nogami.

Kilka minut upłynęło zanim Kenzuran znalazł takową papierówkę, która naprawdę będzie wyglądać solidnie i wytrzyma jego ciężar ciała. Młody Saiyanin szybko znalazł się na górze jednym podskokiem, a potem dopiero się przewiesił przy zgięciu kolana, wieszając się nogami na grubawej gałęzi i tworząc tak zwane brzuszki. Oczywiście były też skręty w lewo i prawo, całe jego ciało pracowało, nie mógł się obijać, już nie. Teraz miał cel i musiał do niego dążyć coraz bardziej i bardziej, nie myśląc o niczym.

Był sam, jego kompan go zostawił, a zazwyczaj spotykał ludzi, którzy potem zaczynali się go bać, taka była saiyańska natura. Kenzuran tylko dziko prychnął i kiedy zrobił kolejną godzinkę rozgrzewki, zeskoczył z grubej gałęzi i wylądował twardo na kolanie. Powstał ze swojej zgiętej nogi i kiedy był już gotowy do drugiej części treningu, usłyszał coś w krzakach, a wiedział że nie spodziewa się gości. Odskoczył trochę do tyłu i zza dość sporych krzewów wybiegła dzika bestia.

Była dość pulchna, wielka brązowa z ostrymi kłami i głośno zaryczała. Nie miał nigdy styczności z takim czymś, dlatego też nie wiedział na co musi uważać. Syn Kellana już miał swój cel treningowy, ponieważ jakoś nie obchodziło go tutejsze życie, jeśli natura stawała przeciw niemu, to on musiał postawić się także naturze. Nie wiedział jak to się skończy, dlatego też szybko przybrał pozycję do walki i był gotowy na potyczkę z nieznanym potworem.

TRENING START
avatar

Blade River

Liczba postów : 116

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Aymi on Wto Maj 08, 2018 11:23 pm

Sytuacja nie należała do najciekawszych, a z każdą kolejną sekundą robiło się coraz gorzej. W mniemaniu płomiennowłosej Ryu uważał ją za głuptasa, głupiutką dziewczynę, która nie rozumie prostych rzeczy. I właściwie nie rozumiała. Znów coś schrzaniła, nieświadomie popełniła jakiś błąd, po raz kolejny robiąc z siebie głupka. Tego było stanowczo zbyt wiele. Zbyt wiele błędów, zbyt wiele pomówień i niedomówień, zbyt wiele niezrozumienia. I znów czuła się jak przed rokiem, zanim jeszcze zdążyła poznać Haricotto, Tensę, Ryu... Czuła się jak ta dzika małpka, która z ledwością potrafiła się wysłowić.
Błędem był ten pocałunek, którym obdarzyła bruneta. Był nim także przylot tutaj i omyłkowe uznanie chłopaka za martwego. Zdała sobie jednak sprawę, że tak jak ona nie rozumie wielu rzeczy, tak Ryu nie jest w stanie zrozumieć jej samej. I chyba nigdy nie będzie do tego zdolny. Nie wiedział, jak to jest czuć tę frustrację, gdy palnie się coś głupiego, co innym wydaje się rzeczą oczywistą. Nie miał pojęcia, jak źle się z tym wszystkim czuła, jak bardzo się to na niej odbijało. Traktował ją normalnie, ale nie miał świadomości, jak wiele Ay w swoim życiu straciła bezpowrotnie. On miał skąd czerpać podstawową wiedzę - ona nie. I nikt się nawet nie zastanowił nad tym, czy rozumie wszystko tak, jak inni. A ona miała już dość sytuacji, w których wychodziły na wierzch jej braki. Miała dość tych spojrzeń, tego niedowierzania w oczach innych, oczu mówiących "przecież powinnaś wiedzieć". Dlatego pękła. Najzwyczajniej w świecie pękła i uciekła, nie myśląc właściwie nad konsekwencjami.
Zerwała się z miejsca i pobiegła w las, ignorując wołanie za plecami. Gnała, ile sił w nogach, byleby być jak najdalej, byle móc się gdzieć schować, zaszyć, zniknąć. Nie myślała, że kolejną ucieczką może doprowadzić do sytuacji, gdy znów kogoś straci. Posłuchała własnego instynktu, a ten nakazywał jej znaleźć się daleko stąd, po prostu. Skręciła gdzieś, wskoczyła na drzewo, przeskakując między gałęziami. Wzrok przesłaniały jej wciąż napływające do oczu łzy, ale strącała je szybkimi ruchami głowy, gnając dalej. Gdy już poczuła piekący ból w płucach wynikający z niedoboru powietrza, zatrzymała się gwałtownie na jednym z większych konarów i zaszyła wśród listowia, starając się uspokoić oddech i rozedrgane ciało. Skuliła się w sobie, objęła kolana ramionami i szlochała cicho. Chciała po prostu zniknąć, przestać istnieć. Nic więcej.

[trening start: 8.05. godz.: 23:23]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 480

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Sro Maj 09, 2018 6:39 pm

Kenzuran już był przygotowany, nie czekając chwili dłużej, ruszył na bestię, która postanowiła zrobić podobnie. Kiedy już byli na tyle blisko, wojownik zaryczał dziko, tak samo potwór na przeciwko, po czym stanął na swoich tylnych łapach i zamachnął się pazurami. Niestety czarnowłosy nie był na tyle szybki i na jego torsie, czyli podkoszulce zostały mu trzy szramy. Na szczęście wycofał się na tyle szybko, by nie dostać jakiś poważnych obrażeń, dlatego też syknął złowrogo w stronę przeciwnika i zrobił jeszcze kilka wyskoków do tyłu.

Po chwili zamknął na chwilę oczy, wyczuwając wroga przed sobą, wiedział że nie ustąpi, bo najwyraźniej ów czarnooki wszedł na jego teren. Pewnie dlatego też został zaatakowany i nie podobało mu się to, że ktoś się tutaj w ogóle pojawił. Syn Kellana wreszcie wypuścił powietrze, po czym wybił się z pięty i ruszył w stronę niedźwiedzia. Ten tylko mógł dostrzec wśród ślepi bestii dziki błysk i ta tak samo staranowała go swoją wielką głową. Młody Saiyanin przebił się przez kilka cienkich drzewek i zatrzymał się na grubszej papierówce.

Wypluł trochę śliny, gdyż poczuł niemiły ból na swoim tyle, ale zwinnie się podniósł i szybko przeturlał się w bok, ponieważ potwór znowu dziko zaszarżował i natrafił na belę. Kenzuran dostrzegł, że jego przeciwnik jest trochę oszołomiony, dlatego też wykorzystał okazję i posłał w niego szybkie dwa podmuch ki, czyli tak zwany Kiai. Dwa wietrzne ataki ki trafiły w bok brązowego wielkoluda, który został odrzucony w prawą stronę i także przebił teraz kilka papierówek.

Ogoniasty uradował się, lecz wiedział że to nie jest jeszcze koniec, dlatego szybko przybrał pozycję do walki i ponownie z kopyta ruszył na oponenta. Dzikie stworzenie tylko warknęło głośno, tak samo postanowił zrobić syn Ilene i dziko krzyknął, tworząc zderzenie swojej zaciśniętej dłoni z łapą potwora. Łapsko Niedźwiedzia zostało odrzucone do tyłu, bo wojownik już nie był taki słaby jak kiedyś, a potem ten zrobił obrót w powietrzu i kopnął potwora w twarzyczkę.

Nie czekając ani chwili dłużej, czarnowłosy zadał jeszcze kilka kopnięć w ciało bestii, a potem odskoczył na bezpieczną odległość. Widać było, że jego wróg jest naprawdę wytrzymały, bo znowu chciał staranować sylwetkę młodego saiyanina. Ten jednak nie miał zamiaru się tak łatwo pokonać, gdyż napinając wszystkie mięśnie, oparł się szybko stopami o korę jednego z tutejszych drzew i także rozpędził się do maksymalnej szybkości. Kiedy mężczyzna i zwierzę zderzyły się, powstał niewielki podmuch między nimi, tworząc silny wiatr wokół nich, obydwoje zostali odrzuceni od siebie.

Syn Kellana znowu wpadł na drzewo, tak samo brązowo futrzana bestyjka, która zaryczała tym razem wydając z siebie bardziej jęk cierpienia niż bycia agresywną jednostką.
-Przykro mi....nie chciałem naruszać twojego terenu, ALE NIE DAJESZ MI WYBORU, HYAAAAAAAAA!!! - Czarnooki wykrzyczał z całych sił, robiąc tym samym echo i nie zwracając uwagi czy usłyszą go jacyś wieśniaczy czy tez może ci z RR. Posłał w stronę już biegnącego tutaj niedźwiadka trzy pociski ki, które to po zderzeniu z istotą, uległy wybuchowi. Na domiar tego Kenzuran, wybił się na nowo ze swojej stopy i widząc jak potwór ledwo stoi na swoich odnóżach, przywalił mu prosto w nos, a potem jeszcze kilka razy w twarz.

Miał zamiar to zakończyć, dlatego też chwycił jedną z tylnych łap zwierzęcia, zrobił z nim mocny wiatrak, a potem wyrzucił go wysoko hen w górę, lecąc za nim. Czarnooki wypchnął tylko swoją pięść przed siebie i przebił się przez brzuch potwora, przez co był cały we krwi i wyleciał oczywiście przez plecy swojego wroga. Kiedy ciało spadało nieopanowanym lotem, ogoniasty poleciał za truchłem i wylądował przy rzeczce, tak by od razu się umyć. Nie spodziewał się, że jego trening przemieni się w koszmar w którym ktoś będzie musiał stracić życie.

Nie chciał tego robić, ale nie miał innego wyboru, tutejsze stworzenia najwyraźniej nie rozumiały jego mowy. Westchnął sam do siebie i kiedy opłukał się i przemył trochę ubranie, które teraz było mokre, powrócił do trupa. Widział tylko martwe coś, co kiedyś było niedźwiedziem, choć tak naprawdę nie wiedział jak to stworzenie się nazywa. Postanowił nie marnować tego cielska i po prostu je zjeść, więc tworząc ki blastem na chruście ognisko, położył te zjadliwe części na ogniu i czekał aż to wszystko się ugotuje. Po upływie kilkunastu minut, mięcho było gotowe do spożycia, więc ogoniasty nie marnował żadnej chwili, mimo iż nie dawno został poczęstowany dobrą zupą od tutejszej ziemianki. Po skonsumowaniu wszystkiego tego co była można, zgasił stopą palenisko, a potem oddalił się i siadając przy jakimś z większych drzew, znowu sobie przysiadł i postanowił odpocząć. Niedługo będzie musiał ruszać w dalszą drogę by móc znaleźć Ruch Oporu i powiedzieć im, że nie jest ich wrogiem.

KONIEC TRENINGU
avatar

Blade River

Liczba postów : 116

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach