Las

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Las

Pisanie by Admin on Sro Sty 24, 2018 5:25 pm

First topic message reminder :

Las jest miejscem mocno... zalesionym. Drzewa, krzewy i ogólnie mnóstwo zieleni, pośród której żyją dzikie stworzenia. Zapuszczanie się tutaj po zmroku jest bardzo ryzykowne i mało kto się na to odważy. Dźwięki wydobywające się stąd nocą, takie jak szuranie, chrapanie, czy warczenie, skutecznie odganiają niedzielnych spacerowiczów.
Miejce to jest tajemnicze samo w sobie. Nikt tak naprawdę nie wie, co tutaj się znajduje. Może tutaj być wszystko, jak i nic.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Las

Pisanie by Kimi on Nie Lip 01, 2018 11:30 am

Po chwili tajemniczy mężczyzna obudził się. Dziewczyna wstała, ale jej delikatny uśmiech zniknął, gdy zobaczyła krew na jego kąciku ust. Jednak nie zamierzała się wtrącać, nie chciała być nachalna. Zaczęli kontynuować rozmowę. Po jego zdaniu spuściła swoją głowę w dół odwracając swój wzrok na bok.
- Tutaj nikt nie szanuje obcych, którzy są choćby trochę inni od pozostałych. Przyzwyczaiłam się już do tego. - Było jej nieco smutno, bo myślała, że znalazła swoje ukojenie, jednak się myliła. Na tej planecie nigdy nie znajdzie miejsca, w którym zostanie zaakceptowana taka, jaka jest. Najbardziej irytowało ją to, że nie miała na to żadnego wpływu i nie potrafiła tego zmienić. Wciąż nie wiedziała dokładniej o czym z nim rozmawia.
- Ja nigdy bym nie zostawiła przyjaciela na pastę losu, ale nie wiem, czy jesteś moim przyjacielem. Jestem ostrożna, jeśli chodzi o zaufanie i nie wiem, czy mogę Ci zaufać, skoro nie szanujesz takich jak ja.

Dziewczyna dowiedziała się, że nie są oni jedynymi ogoniastymi istotami występującymi na tej planecie. Teraz nasuwało się pewne pytanie - to dobrze, czy źle? Dowiedziała się o nim również czegoś nowego - nie boi się zabijać wrogów, co sprawiało, że dziewczyna czuła do niego lekką obrazę.
- Nieważne, czy giną bezbronni ludzie, czy osoby uważające się za demony z najgłębszych czeluści piekieł - zabijanie w każdym przypadku jest złe. Powinieneś zmienić swój nawyk, bo możesz nabyć nowych wrogów. Wciąż nie wiem o jakich saiyanach mówisz i kim jest ten super saiyanin. - Wciąż nie wiedziała kilku rzeczy, ale z dalszej rozmowie niektóre jej wątpliwości zostały rozwiane.

- Mam na imię Kimi. Tata był taki sam jak Ty, czyli saiyaninem... Założył rodzinę z moją mamą. To oznacza, że jestem w połowie wami? Przykro mi, że wasza planeta została zniszczona. Niestety nie mogę zbyt wiele pomóc, bo sama nie mam już własnego domu... przez tę cholerną armię... Przykro mi, ale nie mogę Ci pozwolić na wstąpienie do ruchu oporu. Jeżeli zostaniesz złapany przez Czerwoną Wstęgę - zamienią cię w androida i wypiorą ci mózg, tak jak mojemu tacie... Nie chcę, aby z tobą zrobili tak samo. Możesz walczyć z armią nie wstępując do ruchu oporu, jak ja, ale musisz najpierw pokazać, że nie masz złych zamiarów wobec ludzi. Oni też zasługują na to, by żyć. - Odwróciła się plecami łapiąc się rękoma za ramiona i spoglądając w głąb lasu. Zastanawiała się co teraz zrobić, kiedy nieco już się dowiedziała o swoim pochodzeniu. Dlaczego rodzice tak to przed nią ukrywali?

Start treningu.


Kimi

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Nie Lip 01, 2018 9:29 pm

Kenzuran zapomniał, że w ogóle krew pociekła z kącika jego ust. Od razu ją wytarł i zaczął wsłuchiwać się w to co ma do powiedzenia dziewczyna. Czarnowłosy uważnie ją słuchał, ale także swoim wzrokiem podążał po całym obszarze na którym się znajdowali, gdyż nie wiedział czy może nie są przypadkiem obserwowani. Oczywiście zrozumiał pierwsze słowa dziewoi, dlatego też westchnął i jej na to odpowiedział:
-Po części masz rację, po części nie. W większości to ta cała Armia Czerwonej wstęgi nikogo nie szanuje, ponieważ spotkałem staruszkę, która mnie ugościła w jej domostwie i nawet nakarmiła, mimo iż byłem dla niej obcą osobą. - powiedział i miał tą wizję przez chwilę przed sobą.

Szybko o niej musiał zapomnieć, gdyż jego znajoma zaczęła dalej przemawiać w jego stronę. To także rozumiał, ale niestety nie rozumiał czemu Guts jako Saiyanin go zostawił. Ogoniasty przez chwilę się zastanawiał nad odpowiedzią, aż wreszcie przemówił w stronę kobiety:
-Wiesz, dopiero co się poznaliśmy, więc ciężko być przyjaciółmi tak na dzień dobry, prawda? Niestety mój towarzysz mnie pozostawił na walkę z jednym z Dowódców Armii Czerwonej wstęgi oraz jego 3 pomagierami. Dość mocno oberwałem, ale pokonałem ich, ponieważ nie miałem wyboru... - powiedział, wkurzając się nadal na ten ostatni oddział, który napotkał u staruszki w domu.

Była przez chwila cisza, dlatego też Syn Kellana od tak, gdy jego koleżanka nic nie mówiła, położył się na trawie i zaczął robić brzuszki. Także zaczynał dalszy trening, ponieważ nie mógł być słabszy i musiał coraz bardziej i bardziej rosnąć w siłę. Po upływie dwóch minutek, wreszcie dziewczyna ponownie przemówiła, gdyż zapewne zastanawiała się nad ułożeniem poprawnie zdań. Czarnooki. Kiedy to wojownik zrobił już pięćdziesiąt przysiadów, zatrzymał się na chwilę by wysłuchać w spokoju znajomą. Po zrobieniu setki, wstał z ziemi, otrzepał dłonie i jej odpowiedział na ostatni krótki monolog:
-Zabijanie to normalna kolej rzeczy dla nas, musisz to zrozumieć. Przez to, że jesteś pół człowiekiem, twoje człowieczeństwo każe ci tak myśleć, dlatego nie chcesz nikogo zabijać. Jeśli nie masz wyboru, musisz się obronić, nawet za cenę śmierci swojego przeciwnika. Jeśli chodzi o innych Saiyan, gdzieś na tej planecie znajduję się mój kom rad Guts, niestety nie wiem gdzie aktualnie się znajduje. Co do Super Saiyanina, jest to legenda, która mówi o transformacji, o osiągnięciu czegoś innego niż przemiana w Wielką małpę przy świetle księżyca. Super Saiyanin posiada złote włosy, błękitne tęczówki i złotą łunę aury wokół swojej osoby. Tylko nieliczni wojownicy mogli biegle się w niego transformować, mam nadzieję że ja też go osiągnę, kiedy oczywiście przyjdzie na to pora... - powiedział i nadal miał ochotę zabić Beliala swoimi gołymi rękoma.

Skończył wreszcie swój monolog o tej umiejętności i ustawił się w pozycję do robienia pompek. Młody Saiyanin gdy tworzył nowe pompki, wreszcie mógł wsłuchać się w dość długi monolog jego nowej znajomej. Mimo iż leciał mu pot z czoła, starał się na niego nie zwracać uwagi i chciał bacznie wysłuchać co ma do powiedzenia jak się okazuje Kimi. Posiadała bardzo ciekawie imię, ale widać że nie brzmiało wystarczająco Saiyańsko jak na tutejszą osobę z tej planety. Ta dziewoja bała się o Kenzurana, ponieważ twierdziła że Armia Czerwonej wstęgi mogła by go zamienić w jakiegoś androida. Jakoś tej opcji się nie obawiał, jeśli miał walczyć to tylko do końca.

Po zrobieniu dwustu pompek, ogoniasty podniósł się z tutejszej gleby, otrzepał ponownie swoje dłonie i odpowiedział wreszcie na spokojnie swojej znajomej:
-Najwyraźniej nie ćwiczył regularnie tak jak ja, oczywiście bez urazy. Tak wyszło, Belial najwyraźniej nie skończy tylko na naszej planecie, prędzej czy później się tutaj zjawi...a my musimy być gotowi na jego przybycie. Wypranie mózgu i bycie androidem, nie musisz się o to bać, raczej się nie stanę kimś takim. Chcę pomóc Ruchowi Oporu, bo tak mi będzie łatwiej wyniszczać ich obozy, a na pewno Ruch wie gdzie znajduje się niektóre z ich stacjonarnych baz, dlatego byśmy mieli potrzebne informacje do wyniszczenia Czerwonej Wstęgi na własną rękę... - powiedział, kończąc jedno z kilku salt, które wykonał na swoją całkowitą rozgrzewkę.

Wybrał pierwszą lepszą papierówkę, która była dość wysoka, a potem jeszcze zarzucił kilka słów w stronę Kimi:
-Wybacz mi Kimi, że nie traktuje poważnie mieszańców, ale najwyraźniej muszę polegać na tobie. Ty znasz tą planetę, wiesz co jest dobre do spożycia, a ja niestety nie. Mam nadzieję, że mnie pokierujesz jeśli chodzi o przetrwanie na tej planecie. - zanim zaczął okładać drzewo pięściami, wyciągnął dłoń w stronę kobiety i jeszcze dopowiedział:
-Czy pomożesz mi tutaj przetrwać, Kimi? Mogę liczyć tylko i wyłącznie na ciebie, chyba że odwrócisz się do mnie tak jak mój dawny druh, Guts... - spoważniał trochę, ponieważ ciągle miał za złe swojemu kompanowi, że porzucił go podczas walki. Teraz tylko jedynie musiał czekać na reakcje dziewoi, czy tak w ogóle wyrazi na to zgodę.

TRENING START.
avatar

Blade River

Liczba postów : 150

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kimi on Pon Lip 02, 2018 6:09 pm

Dziewczyna zdziwiła się, gdy usłyszała, że Kenzuran został dobrze potraktowany przez jakąś staruszkę, ponieważ ona nigdy nie była łagodnie traktowana przez społeczeństwo. Uważana była za odmieńca, bo posiadała małpi ogon. Gdy to usłyszała, skierowała swoje spojrzenie w dół i przemilczała to. Możliwe, że mu tego zazdrościła. Chłopak zaczął mówić dalej, więc zaczęła słuchać go uważnie.
- To niefajnie z jego strony, że zostawił swojego przyjaciela, w dodatku na pastwę żołnierzy Czerwonej Wstęgi. Ja bym tak nie postąpiła, bo bardzo cenię przyjaźń. - Odpowiedziała mu na jego zdanie. Następnie zauważyła, że Kenzuran dalej zamierzał trenować w takim stanie. Jak sobie przypomniała, jej tata również był taki zawzięty. To oznaczało, że każdy saiyanin jest taki sam? Nie podobały jej się jego metody, zawsze będzie przeciwna zabijaniu. Saiyanin sprawiał wrażenie barbarzyńcy, dla którego życie ludzkie jest niewiele warte. Trochę ją to przerażało. Pozwoliła sobie na chwilę przerwać jego dialog.
- Twoje myślenie jest błędne. Nie powinieneś zabijać swoich wrogów tylko dlatego, że są twoimi wrogami i cię atakują. Każdy powinien mieć chociaż jedną szansę na poprawę swoich czynów. - Następnie pozwoliła mu mówić dalej. Dowiedziała się czym jest super saiyanin, przecież go już wcześniej raz widziała. Dowiedziała się również czegoś nowego - transformacja w wielką małpę przy świetle księżyca. Opis super saiyanina pasował idealnie do tego, co widziała. Znowu mu na chwilę przerwała.
- To dlatego rodzice nigdy mi nie pozwalali patrzeć na księżyc w nocy... Wiem co to jest super saiyanin, tylko nie wiedziałam jak to się nazywa. Mój tata potrafił się w niego przemieniać. Myślisz, że ja również kiedyś będę mogła? - Zadała mu pytanie patrząc na niego z powiększonymi oczami oczekując od niego dobrej odpowiedzi. Skoro tamta dziewczyna, o której mówił wcześniej Kenzuran potrafiła, to Kimi również powinna dać radę. Bardzo tego chciała.

Saiyanin nie przestawał trenować. Zabrał się za robienie pompek. Trochę ją zastanawiało dlaczego jest aż tak zdeterminowany. Może to przez tego demona Beliala? Albo być może obwinia się za to, co się stało z jego planetą. Nie wiedziała co powiedzieć w tej sytuacji, dlatego zwyczajnie stała i milczała. Chłopak ponownie się odezwał, a ona wspominając stare dzieje zaczęła się zastanawiać. Jej tato trenował często, ale również poświęcał dużo siebie dla rodziny. Być może w tym tkwił problem, przez co nie podołał swojemu zadaniu? Jedno było pewne - to ona musiała kontynuować to, co on zaczął. Trochę zrobiło się jej smutno, a po dalszej rozmowie zaczęła odczuwać strach.
- Czyli... to znaczy, że ten Belial przyjdzie również tutaj? I zniszczy Ziemię? Ale... dlaczego? - Nie rozumiała sytuacji. Ile czasu im zostało? Ilu ludzi podejmie się walki? Co będzie później? Bała się, a jej ciało lekko się trzęsło. Doszło do niej nowe zmartwienie. W takim razie jeśli Ziemia zostanie zniszczona, to po co ratować ją przed RR? Czyżby wielkimi krokami zbliżał się koniec? Spuściła swoją głowę w dół i zacisnęła swoje pięści, przed oczami miała obrazy wybuchającej planety, cierpiących ludzi stojących w ogniu, wybuchy i wrzaski. Czy właśnie tak się stanie?
- Ja... muszę być silniejsza. Muszę stać się tak silna jak tata... albo nawet jeszcze silniejsza. Nie chcę, żeby Ziemia została zniszczona. Tutaj jest mój dom. Chcę się bronić... - Powiedziała cicho pod nosem, ale również dostatecznie głośno, by Kenzuran mógł ją usłyszeć.

Po chwili usłyszała kolejne zdanie od niego, po którym spojrzała się na niego z lekkim zdziwieniem. Poczuła w sobie wewnętrzne ciepło. Dziwne uczucie, które nigdy nie było jej pisane poznać. Poczuła się w końcu ważna dla kogoś, potrzebna. Wolnym krokiem podeszła do niego bez słowa. Czuła się już dobrze, czuła się szczęśliwa. Przymknęła swoje oczy pochylając głowę lekko na bok, a na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Ona również podała mu rękę i lekko ją uścisnęła swoją delikatną cerą. Przytaknęła głową wydając z zamkniętych ust delikatny głos, który jasno mówił, że zgadza się.
- Możesz na mnie liczyć. Jeśli chcesz, pokażę ci parę rzeczy, ale pod warunkiem, że Ty też mnie czegoś nauczysz. Jeśli chcesz, pomogę ci nawet odnaleźć swojego przyjaciela. - Na jej twarzy wciąż widniał przyjemny uśmiech, a jej ogon wesoło merdał na boki. Cieszyła się, że w końcu poznała kogoś bliżej, kto jest podobny do niej, a przynajmniej jeżeli chodzi o kwestię ogona i prawdziwego pochodzenia.

Koniec treningu.


Kimi

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Pon Lip 02, 2018 10:19 pm

Kiedy wreszcie ich dłonie się ucisnęły, Kenzuran starał się zrobić to bardzo delikatnie. Po puszczeniu ręki dziewczyny, zrobił kilka salt w tył i powrócił do jednego z grubszych drzew. Czarnowłosy podczas spoglądania na solidną papierówkę, wyczuwał w niej wielki potencjał i mógł uważać ją z jedną z wytrzymalszych w tym całym lesie. Ogoniasty chciał już zaatakować, ale nie mógł nie odpowiedzieć, bo to by okazało brak kultury wobec dziewoi:
-Wiesz, ja też nie wiedziałem, że okażę się takim tchórzem, ale teraz to nieistotne, liczy się tylko przetrwanie na tej planecie, nic więcej... - powiedział i ze złością w swoich oczach, zaczął okładać belę. Kiedy wióry i większe kawałki kory spadały po lewej, jak i prawej stronie jego nóg, oczywiście wojownik słuchał dalsze wypowiedzi jego nowej koleżanki.

Znowu nowa znajoma trafiła syna Kellana w czuły punkt, twierdząc że jego tok myślenia nie jest właściwy, akurat tutaj było zupełnie inaczej, dlatego też od razu jej na to odpowiedział:
-Możliwe, że masz racje, chociaż przez to, że jesteś mieszańcem, twoja ziemska cząstka myśli inaczej, ale jeśli obudzimy w tobie cząstkę Saiyanina, zrozumiesz co to znaczy walka o przetrwanie... - przy okazyjnie, kiedy to mówił, otarł pot z czoła i zaczął zadawać także kopnięcia na drzewo. Po upływie kilku minutek, które bardzo dość szybko zleciały w porywistym treningu, usłyszał pytanie ze strony Kimi.

Czy ona kiedyś będzie mogła się przemienić w Super Saiyanina. Czarnooki uśmiechnął się do siebie, ale i tak dziewczyna mogła dostrzec jak jego kącik ust został pokierowany ku górze i rzekł w jej stronę:
-Jesteś wreszcie po części Saiyaninem, więc na pewno będzie mogła opanować tą formę, ale tylko musisz chcieć bardzo ciężko trenować i nie poddawać się. Tak jak wspomniałem, spotkałem czerwonowłosą panienkę, która także okazała się mieszańcem i potrafiła to zrobić. Znalazłaś mnie tak mocno obitego, przez to że ułożyłem niestosownie zdania i zadała mi jeden, a porządny cios.. - po wypowiedzeniu się, wreszcie na chwile zadał mocniejszy cios papierówce i odłupał kawałek jego materiału.

Odwrócił się na chwilę w stronę koleżanki, po czym uniósł swój podkoszulek, pokazując nadal istniejący na jego podbrzuszu wielki krwiak. Nie należał do najmniejszych, ale tylko westchnął i zrobił kilka szybkich ruchów wokół beli, tak jakby chciał unikać nadchodzących ciosów od nieistniejącego wroga. Usłyszawszy kolejne słowa Kenzuran, na chwilę znowu zaprzestał walki z drzewem i poważnym wzrokiem, takim którym zazwyczaj przeszywał oponentów, by ci się go bali, odpowiedział:
-Belial okazuje się być potworem, skoro ta dziewczyna stąd wiedziała kto to jest, na pewno kiedyś powróci, dlatego muszę być gotowy pomścić wszystkich moich braci i siostry, którzy polegli na naszej rodzinnej planecie...NIE DARUJE MU TEGO!!! - wreszcie zadał raz a mocniejszy cios pięścią, pozostawiając ślad wgniecenia jego zgiętej dłoni na papierówce.

Całe jego ciało przez jakiś czas drżało od gniewu, kiedy tylko wspominał o tym cholernym demonie, nie mógł wytrzymać tego, że nie pomógł swojemu bratu Rutagowi w walce z parszywcem, ale nie był dość dostatecznie silny. Dłuższy okres czasu minął, aż wreszcie ponownie Kimi wypowiedziała się w stronę ćwiczącego Ogoniastego, który nie zaprzestawał atakowania beli. Wreszcie Czarnowłosy mógł być rad na to co usłyszał ze strony swojej nowej znajomej, dlatego też tylko zaśmiał się pod nosem, zadał piszczelem cios na prawą stronę drzewka i powiedział do niej:
-O to właśnie chodzi, musisz poczuć ducha walki i przede wszystkim, obrony swojej planety. Jeśli on tu przybędzie, my musimy być gotowi i najlepiej nauczyć się transformacji w Super Saiyanina, a wiemy że to raczej nie taka prosta sprawa. - odwrócił się ponownie do swojego wroga i na nowo wióry zaczęły z niego odpadać bardzo szybko.

Wreszcie dotarło do niej o co w tym wszystkim chodzi, gdyż zaakceptowała go w gronie swoich nowych znajomych. Syn Kellana bardzo się ucieszył, ale nie pasował mu uśmiech na twarzy Kimi, naprawdę to dziwnie wyglądało z jego perspektywy. Cieszący się mieszaniec, to była zagwozdka dla wojownika, ale on tylko westchnął i wreszcie ostatecznym ciosem, przebił się przez całą papierówkę, a ta runęła jakby przed chwilą ściął ją jakiś drwal. Młody Saiyanin odwrócił się w stronę koleżanki i rzekł:
-Bardzo ci za to dziękuje. Mogę cię tylko nauczyć czegoś czego wróg nie zobaczy, chodzi mi konkretnie o niewidzialne podmuchy ki. - odsunął się kilka kroków od nowej znajomej by pokazać o co chodzi.

Wybrał sobie pierwsze lepsze drzewo, po czym wymierzył ów całe przedramię wraz z wyprostowaną dłonią w jego stronę. Spojrzał kątem oka na Kimi, ponieważ chciał wiedzieć czy aby na pewno chcę wiedzieć jak to się robi, dlatego od razu także rzekł w jej stronę:
-To jest dość naprawdę nieczysta zagrywka, ale w razie naprawdę dużego niebezpieczeństwa, może ci się przydać. Nie jest to skupianie energii, jak w przypadku tworzenia pocisku ki, a oddawanie jej z dość mocnym impetem, który powoduje dezorientacje i ogłuszenie u przeciwnika. - powiedział wreszcie ponownie biorąc wzrok w stronę swojej cienkiej beli.

Wreszcie delikatnie uniósł swój głos, krzycząc i wypuszczając niewidzialnych podmuch w stronę papierówki, a ta kiedy otrzymała obrażenie, część kory odpadło od tak. Wojownik powtórzył czynność jeszcze dwa razy, aż wreszcie cienkie drzewko runęło na tutejszą glebę. Wreszcie Ogoniasty mógł trochę odsapnąć, po czym przysiadł sobie na jednym z tutejszych głazów i wypowiedział się jeszcze w stronę kobiety:
-No, wygląda to tak mniej więcej jeśli chodzi o podmuch energii. Przeciwnik nie wie o co chodzi i co go w ogóle trafiło, taki niewidzialny pocisk. No dobra, ja jestem trochę głodny, może przejdziemy się po tutejszej okolicy i znajdziemy coś do jedzenia?? - zapytał, unosząc brew i czekając na odpowiedzi halfki na to co on jej odpowiadał. Te dni dla niego będą bardzo długie i ciekawie, przez to że napotkał wreszcie normalną i ciekawą osóbkę, jaką była Kimi.

KONIEC TRENINGU.
avatar

Blade River

Liczba postów : 150

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kimi on Wto Lip 03, 2018 9:29 pm

Dziewczyna odruchowo zrobiła krok w tył, gdy Kenzuran niespodziewanie zrobił salto w tył. Trochę się wystraszyła niespodziewanego ruchu saiyanina, lecz to wcale nie oznaczało, że się go bała. Może tylko trochę jego motywacji i zaangażowania. Zastanawiała się po co bije te drzewa. Domyślała się, że to jakaś forma treningu. Nie bolą go po tym pięści?

Po jego zdaniu spojrzała się milcząco na bok. W sumie to trochę mu się nie dziwię, sama się lekko obawiam tej walki z RR. Oglądała jak ze złością okłada pięściami drzewo. Wpatrywała się dłuższą chwilę zastanawiając się nad nim.

Zdziwiła się, gdy usłyszała jego zdanie. Zaczęła się nad tym głębiej zastanawiać co powiedział. Spojrzała się na swoje dłonie.
- Cząstkę saiyanina? Czy to oznacza, że przez ten cały czas kierowała mną ta druga część? Część ziemianina? - Zadała do siebie pytanie cichym głosem. Cały ten czas żyła uważając się za ziemianina. Czy ona w sobie także posiada część saiyanina? Która część jej jej bliższa? Sama nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Czy należy do społeczeństwa ziemian? Tak się czuła, choć ona nigdy nie została zaakceptowana przez ludzi za to, kim jest. No właśnie, ale kim jest? Saiyanką? Społeczeństwo saiyan też ją zapewne nie zaakceptuje. Z tego, co może zobaczyć po krótkiej znajomości z Kenzuranem, saiyanie nie lubią mieszańców takich, jakim była dziewczyna. Czy to oznaczało, że tak naprawdę nie ma dla niej miejsca na świecie? A może właśnie była jako tą nieliczną osobą, która należała do obu tych światów? Ciężko było jej to teraz stwierdzić.

Ucieszyła się gdy usłyszała, że ona też może stać się super saiyaninem. Poczuła w sobie dodatkową moc, motywację. Czy właśnie tak działają saiyanie? Stanęła w szerszym rozkroku i mocno zacisnęła swoje pięści napinając swoje ciało, a na jej twarzy pojawiła się egoistyczna satysfakcja. Jednak znowu stanęła prosto i lekko ochłonęła, gdy usłyszała o tym Belialu. To oznacza, że czeka ją walka z nim, jeśli do tego czasu wytrwa jakoś... Ciężko było żyć w świecie, w którym każdy wokół był twoim wrogiem. Ponownie zacisnęła swoje pięści i stanęła w pozycji do gotowości. Zaczęła skupiać swoją wewnętrzną energię, wokół niej pojawiła się biała aura. Zrobiła kilka salt do tyłu, a następnie zaczęła wykonywać ciosy rękoma oraz kopnięcia. Poruszała się zwinnie i szybko, jakby jej ruchy były wcześniej długo ćwiczone i tak w rzeczywistości było. Zrobiła krótką walkę z niewidzialnym przeciwnikiem, ale przerwał jej cichy śmiech Kenzurana, po którym się spojrzała na niego. Ucieszyło go to, co się przed chwilą stało z dziewczyną. Trochę dziwnie się z tym czuła i trochę tego nie rozumiała.

Postanowił pokazać jej nową technikę, więc zaprzestała treningu i zaczęła go słuchać uważnie i oglądać każdy jego ruch. Technika wyglądała dosyć ciekawie, chociaż dziewczyna nie odczuwała jednak potrzeby uczenia się jej.
- Ciekawa technika, ale myślę, że ki blast stanowczo mi wystarczy. Możemy zaraz iść, tylko dokończę swój trening. - Po tym wydarzeniu kontynuowała swój trening walcząc dalej z niewidzialnym przeciwnikiem. Robiąc kilka salt w górę zaczęła unosić się w powietrzu. Wykonywała kolejne sekwencje ruchów przemieszczając się w powietrzu w nieco szybszym tempie odbijając się co jakiś czas od różnych gałęzi drzew, które nieco utrudniały jej poruszanie się.

Start treningu.


Kimi

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Wto Lip 03, 2018 10:20 pm

Kenzuran kiedy odpoczywał po poprzednim treningu, mógł widzieć jak dziewczyna sobie zaczęła swój trening. Chyba dzięki jego dialogom, wreszcie poczuła w sobie cząstkę Saiyanina i chciała stać się silniejsza. Bardzo go to ucieszyło i nie wiedział czemu czuł się z tym tak dobrze. Czarnowłosy westchnął pod nosem i usłyszał głos koleżanki, która wreszcie zrozumiała fakt bycia mieszańcem. Wojownik tylko kiwnął głową potwierdzająco i jej odpowiedział:
-Tak, jesteś wreszcie osobą stworzoną z dwóch ras i najwyraźniej ta ziemska strona dała twojej osobie większą przewagę. Teraz kiedy ci to wytłumaczyłem, twoja saiyańska wersja dała znać i chcę byś stała się silniejsza, ja się dziwię czemu twoja Mama cie nie trenowała... - zastanawiało go to przez chwilę, ale potem olał sprawę i dalej oglądał jak ogoniasta sobie trenuje.

Syn Kellana wreszcie zeskoczył z dużego głazu na którym spoczywało jego siedzenie, po czym dołączył się do nowej znajomej i zaczął jak zwykle od zrobienia trzystu pięćdziesięciu brzuszków. Oczywiście pamiętał o tym, że będzie musiał coś zjeść, tamto jedzenie którym mógł się delektować u staruszki, już dawno się strawiło, więc będzie musiał poprosić Kimi o wskazanie co jest na tej planecie zjadliwe. Z Ogoniastego ciekł solidny pot, oczywiście z jego czółka, ale mógł zobaczyć kątem oka jak dziewczyna sobie daje nieźle radę, przeczuwał że może naprawdę się stać niesamowitą wojowniczką, jeśli będzie chciała to osiągnąć.

Po upływie kilkunastu minut, wreszcie Czarnooki zakończył swoje brzuszki i przestawił się na robienie pompek, ale zanim jednak je zaczął robić i wcześniej pokazał Kimi technike, ta tylko stwierdziła fakt że na razie pociski ki jej wystarczą. No cóż, przynajmniej pokazał to co on potrafił, a gdy już uporał się z kolejnym ćwiczeniem rozgrzewającym, podniósł się z tylko z tutejszego podłoża, otrzepał dłonie i zaczął wykonywać dość wysokie salta w powietrzu. Oczywiście robiły też jakieś powietrzne manewry między drzewami, tak jakby z kimś walczył, mógł się za którymś zasłonić czy też uniknąć nadchodzącego ataku albo też techniki.

Czarnowłosy wreszcie powrócił w to samo miejsce gdzie znajdywały się aktualnie dwa powalone przez niego drzewa i przybrał pozycję do walki, ponieważ nie mógł być gorszy niż jego nowa znajoma, dlatego też powiedział:
-Jeśli dziwi cie to, czemu atakuje dłońmi drzewo, to jest bardzo prosta sprawa. Po prostu utwardzam sobie kostki, jak i całą pięść, dlatego odczuwam drastycznie zmniejszony ból. To samo mam z piszczelami, kiedy naprawdę wielo-wielokrotnie powtarzam tą samą sekwencję kopnięcia, stają się po prostu twardsze i wytrzymalsze, proste?? - rzucił w jej stronę ciepłym uśmiechem i kiedy zaczął spoglądać z powrotem w stronę papierówki widział tam tylko demona, którego miał ochotę rozszarpać na strzępy.

START TRENINGU
avatar

Blade River

Liczba postów : 150

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kimi on Nie Lip 08, 2018 6:57 pm

Dziewczyna przez pewien czas trenowała walkę z niewidzialnym przeciwnikiem poruszając się nieco nad ziemią pomiędzy gałęziami drzew. Po pewnym czasie przerwał jej Kenzuran, przez co musiała przerwać walkę i stanąć stopami na ziemi. Wysłuchała go do końca z widniejącym zainteresowaniem na twarzy. Trochę tego nie rozumiała, niby poczuła większą chęć do trenowania, ale poza tym nic się w niej nie zmieniło. Wciąż była tylko dziewczynką z małpim ogonem. Po jego ostatnim zdaniu lekko się zaśmiała wyśmiewając jego zdanie, po czym podeszła do ogromnego głazu, który nieopodal chował się w połowie w ziemi. Złożyła swoją dłoń do dłoni, po czym przymknęła swoje oczy, aby skupić w sobie swoją wewnętrzną energię. Wokół dziewczyny pojawiła się biała aura, która zaczęła spowijać jej ciało. Złapała szeroko za głaz, a następnie zaparła się mocno nogami o podłoże. Napięła swoje ciało próbując z trudem wyjąć głaz z ziemi, co po krótszej chwili udało się jej. Duży głaz trzymała oburącz nad głową. Sprawiało jej to mały kłopot, ponieważ był dosyć ciężki. ''Ja się dziwię czemu twoja mama Cię nie trenowała.''
- Uważasz tak, ponieważ mam za chude rączki? - Zapytała go wyśmiewając jego poprzednią wypowiedź. Następnie lekko zgięła nogi w kolanach, aby móc swoim ogonkiem podeprzeć się o ziemię, a następnie swoje nogi uniosła do góry układając je w turecki przysiad. Ogromny głaz zaś położyła na swojej głowie i rozluźniając swoje ręce ułożyła je na swoje nogi (tak samo jak ta postać po prawej na tym obrazku). Na jej twarzy pojawił się egoistyczny uśmieszek.
- Tata często zabierał mnie na treningi, ale nigdy nie dawał mi popalić i zawsze traktował mnie ulgowo. Miał zbyt miękkie serduszko w stosunku do mnie. To właśnie on mnie nauczył, że rozwój umysłu oraz ducha jest tak samo ważny jak rozwój fizyczny. ''Siła mięśni to nie wszystko. Jeżeli potrafisz dobrze rozwinąć oba te aspekty, to jesteś w stanie osiągnąć wiele.'' Zawsze mi powtarzał, że posiadam w sobie największy potencjał, ale nigdy nie powiedział mi dlaczego. - Dziewczyna cały czas próbowała utrzymać równowagę pod naporem ciężaru, co nie należało do prostych rzeczy. Musiała się dobrze skupić.

Po pewnym czasie uznała, że już wystarczy i energicznym ruchem zrzuciła z siebie głaz, który nieopodal mocno runął na ziemię robiąc delikatny wstrząs ziemi, a potem zrobiła kilka salt w stronę Kenzurana.
- Wystarczy mi już siedzenia w jednym miejscu. Chodźmy. - Powiedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy, po czym zaczęła prowadzić przez las. Przechodzili akurat nieopodal krzewów z owocami leśnymi. Pokazała palcem w ich stronę idąc bez przerwy dalej.
- Jeśli lubisz owoce leśne to bez problemu możesz jeść te czerwone i niebieskie, ale nigdy nie dotykaj tych białych, bo się zatrujesz. Raczej wątpię, że się tym najesz, jeżeli masz taki sam żołądek jak ja, dlatego mogę pokazać ci jak złowić naprawdę dużą rybę.

Koniec treningu.


Kimi

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Blade River on Nie Lip 08, 2018 8:24 pm

Kenzuran kiedy wreszcie ruszył z pięty w stronę papierówki, od razu zadał jej solidny cios. Drzewo całkowicie się zatrzęsło, a większość liści zaczęło powoli opadać na tutejszą glebę. Po skupieniu się na swoim celu, usłyszał słowa dziewczyny, które padały w jego stronę. Uśmiechnął się tylko, ale tak by nie zauważyła tego jego nowa znajoma. Po chwili wahania, zamknął na chwilę oczy, wypuścił powietrze i gołymi dłońmi zaczął wyłapywać spadające zielone elementy, które były częścią górnych gałęzi wysokiej beli. Kiedy miał dość sporawy stosik listków w obydwu dłoniach, po prostu je zgniótł i ich resztki opadły pod jego stopy.

Wreszcie odpowiedział w stronę Kimi co ma na myśli:
-Nie stwierdziłem tego, wiem tylko że mieszańce mają naprawdę niezwykły potencjał, dlatego są tacy wyjątkowi...Saiyan-jin plus jeszcze inna rasa dają wiele zalet, ale także istnieją wady. Nie wiem co twoja osoba może skrywać, ale ja wiem, że już napotkałem inną kobietę i wiem do czego jest zdolna, mimo iż jest tylko w połowie wojowniczką... - powiedział, łapiąc się za swój niewyleczony w pełni krwiak, który widniał na jego podbrzuszu. Po skończeniu rozmowy z koleżanką, zauważył że ta zaczęła zajmować się jakimś wielkim kamieniem z którym przez chwilę się męczyła, ale wreszcie udało się jej go podnieść. Syn Kellana widział efekty jej ciężkiego treningu, dlatego też powrócił na skupienie się na sobie i zaszarżował na papierówkę, by ponownie zadać jej mnóstwo obrażeń.

Mógł odczuć to, ponieważ zauważył że jego knykcie już zaczynają sinieć, ale mimo to pchał dalej i naprzód, wreszcie nie mógł być gorszy i musiał stawać się coraz silniejszy. Wreszcie kilka kopnięć, ataków z wyskoku oraz uderzeń zaciśniętymi dłońmi sprawiło, że kolejne a zarazem trzecie drzewo upadło na tutejszą ściółkę, niszcząc delikatnie faunę. Wypuszczając na spokojnie powietrze, usłyszał kolejny i tym razem dość długi monolog, który wypowiedziała ze swojej strony dziewczyna. Dokładnie jej słuchał, gdyż podczas całej jej przemowy, zajął się dwoma papierówkami na raz, ponieważ stały naprawdę blisko siebie.

Po upływie kilku minut, Ogoniasty wreszcie usłyszał to co powiedziała i zniszczył czwarte i piąte drzewo, gdyż te akurat były dość toporne i cienkie, nie tak jak tamte poprzednie solidne i wytrzymałe. Spojrzał poważnie w jej stronę i się wypowiedział:
-Dlatego właśnie robił bardzo źle. Jeśli był Saiyaninem, to powinien ostro dawać ci w kość, by nauczyć cię naszej natury. To prawda, umysł to także doskonała broń, ale to zależy czy ktoś chcę być strategiem, czy ktoś chcę marnować tylko sekundy czasu na to co zrobi jego przeciwnik. Miejmy nadzieję zatem, że niedługo się dowiesz, czemu masz taki dobry potencjał, wreszcie ja także się o tym przedtem wyraziłem.. - wreszcie zrobił spory wyskok, poszybował szybko w stronę jednego z większych głazów i wbił się nim swoim łokciem. Nie zakończając ciosu, zrobił obrót w powietrzu zadając tym razem porządny kopniak w to samo miejsce, robiąc pęknięcie i dokańczając resztę kombinacji swoim pięściami.

Po usłyszeniu za sobą dźwięki, stwierdził że jego znajoma zrzuciła wreszcie wielki kamień ze swojej główki, dlatego on też postanowił zakończyć swój trening i wyobrażając sobie po raz ostatni Beliala, zasunął porządnie zaciśniętą dłonią w głaz i rozpołowił go na pół, dzięki czemu mógł wreszcie odsapnąć. Wojownik skierował się do Kimi i ruszył za nią, gdyż jego brzuch dawał znać o tym, że jest bardzo głodny i musi coś wreszcie przekąsić. Syn Ilene dostał lekcję co może jeść, a czego nie, ale zaraz wojowniczka dodała coś względem ryb, ale mimo tego podbiegł szybko do krzewów i zaczął się zajadać.

Musiał jakoś zabić ten apetyt, a gdy już to zrobił, zostawiając kilka kolorowych kulek na małych krzaczkach, rzekł w jej stronę:
-Hmm, no dobrze, ale mam jeszcze inny pomysł. Przedtem mnie zaatakował jakaś futrzana bestia o brązowym kolorze jej futra, może moglibyśmy też to zjeść, co?? - uniósł jedną brew do góry i był ciekaw jaką reakcja będzie miała jego znajoma. Teraz mógł polegać na kimś, kto wreszcie mieszkał tutaj i wiedział jak przetrwać, więc nie obawiał się że polegnie, ale nie wiedział czy jego dawny towarzysz Guts jeszcze dychał. Nie obchodziło go to teraz, ważne że on musiał stać się silniejszy, dla Ojca, Siostry i reszty swoich braci i sióstr, którzy polegli pod mocą destrukcji Beliala.

KONIEC TRENINGU
avatar

Blade River

Liczba postów : 150

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kimi on Pon Lip 09, 2018 4:19 pm

Dziewczyna zrozumiała dlaczego drzemie w niej taki potencjał, a przynajmniej z tego co jej mówili inni. W zasadzie to nawet nie wiedziała, czy może nazywać siebie wojowniczką. Niewiele wiedziała o tym wszystkim. Posiadała tylko tyle, co jej ojciec przekazał, nie mniej, nie więcej. Także już wiedziała, dlaczego generacja hybryd jest tak wyjątkowa.

Kimi zauważyła, że Kenzuran jest w coraz lepszej formie, niż wcześniej. Musiał ponieść wcześniej poważniejsze rany, bo różnica była widoczna gołym okiem. Było to dla niej zaskakujące, w jak szybkim tempie potrafi się zregenerować. Normalni ludzie mieliby z tym kłopot, plus dodatkowo mieliby w przyszłości pewne powikłania związane z obrażeniami, a on wygląda, jakby jego to wcale nie dotyczyło.
- Dobrze się już czujesz? Może będzie lepiej, jeśli opatrzę Ci tę ranę na brzuchu? Nie wygląda to dobrze... - Zapytała go z czystej troski. Może i nie szanował takich osób jak ona, ale był dla niej miły i to się wtedy dla niej liczyło. Po prostu martwiła się o jego zdrowie. Nie chciałaby, aby coś mu się poważnego stało.

Dziewczyna zatrzymała się i patrzyła jak chłopak kosztuje owoce leśne. Po pytaniu Kenzurana spojrzała się na ziemię i zaczęła się głębiej zastanawiać. Niby wpadł na dobry pomysł, ale z drugiej strony nie chciałaby krzywdzić zwierząt, które też posiadają jakieś uczucia.
- Nie jestem do końca przekonana do tego, ponieważ te zwierzęta też posiadają uczucia jak my, ale myślę, że jakiegoś dinozaura lub pterodaktyla mógłbyś zjeść, ponieważ są to agresywne drapieżniki, które tylko wadzą. Tak czy siak, nic tutaj już nie znajdziemy, bo spłoszyliśmy wszystkie zwierzęta naszym treningiem. Potrafisz latać, prawda? Chodź za mną. - Dziewczyna uniosła się w powietrze przelatując przez liściaste gałęzie i gdy była już ponad poziomem drzew zatrzymała się, aby się rozejrzeć. Szukała jakiegoś nowego, dogodnego miejsca, dlatego wybrała kierunek w stronę polan, gdzie mogłaby natrafić na jakąś większą rzekę i energicznym ruchem ruszyła w tamtą stronę pozostawiając za sobą białą smugę na niebie.

2x zt> rzeka


Kimi

Liczba postów : 26

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sro Lip 11, 2018 1:03 am

[Statystyki] KONIEC TRENINGU - 11.07.2018 01:03

Brunet biegł najszybciej, jak tylko mógł. Chciał dogonić Aymi i wytłumaczyć tę całą sytuację, bo przecież nie tak miało się to wszystko potoczyć. Bez ustanku rozglądał się na boki w celu wypatrzenia rudowłosej przy okazji uważając na ewentualne korzenie wystające spod ziemi, o które mógłby się potknąć podczas gonitwy. Jednakże im dłużej biegł tym bardziej zaczął tracić nadzieję na to, iż uda mu się dogonić ogoniastą. Być może jego szanse byłyby zdecydowanie większe, gdyby jełop, który jest autorem tego posta nie zniknął na parę miesięcy? Jest to wielce prawdopodobne, lecz pewnie się tego nie dowiemy. Powróćmy jednak do akcji. W momencie, w którym nie mógł już złapać tchu postanowił się zatrzymać, aby ustabilizować swój oddech.
- Aymi, jeżeli tu jesteś to proszę, pokaż się!
Wyglądało na to, iż nie przyniosło to pożądanego skutku, ponieważ dziewczyna nie pojawiła się.
- Szlag by to trafił… Gdzie ona może być?
Powiedział do siebie w duchu mając nadzieję na to, że odpowiedź przyjdzie sama. Ruszył ponownie, lecz tym razem zdecydował się na trucht niż pełen sprint.
- Przepraszam, nie chciałem Cię zranić! Proszę, wyjdź!
Wciąż się łudził, że rudowłosa ujawni się, na co oczywiście liczyć nie mógł w jakimkolwiek stopniu. Podążał przez ten cały czas trasą, którą obrał na samym początku. W międzyczasie rozglądał się za swą przyjaciółką przy okazji nawołując ją.

guess who's back.
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 274

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Ryu on Sob Lip 14, 2018 12:05 pm

Wyglądało na to, że te kilkanaście, a może nawet i kilkadziesiąt minut poszukiwań nic nie wniosą. Pomimo tak długiego czasu, nie udało się naszemu bohaterowi odnaleźć rudowłosej. Zresztą, czy miało to jakikolwiek sens? Przecież las był ogromny, a Aymi mogła być w zasadzie wszędzie. Gdyby brunet naprawdę chciał przeczesać cały teren to musiałby poświęcić na to kilka godzin, a może i nawet wtedy nie odnalazłby ogoniastej? Postanowił rozejrzeć się po nieboskłonie licząc, że dziewczyna akurat odlatywałaby w inne miejsce. Nawet, gdyby nie zobaczył pełnej sylwetki to zawsze mógł dostrzec oddalający się punkcik i wtedy mógłby sprawdzić czy nie jest on jego przyjaciółką. To mogłoby się udać, gdyby nie fakt, iż nie udało mu się zauważyć właściwie niczego konkretnego. Tylko zwykłe chmury, lecz nic poza tym. Nawet żadnych ptaszków. Pozostało mu jedynie powrócić do Erici, która została tam przecież sama, a i o jego ciuchach nie powinno się zapominać. Przecież w tamtym momencie miał na sobie tylko spodnie swego stroju. Zdecydował, iż wzleci w powietrze i lecąc te kilkanaście metrów ponad drzewami w stronę białowłosej, po raz ostatni spróbuje wypatrzeć rudowłosą. Nie przemieszczał się ze swą pełną szybkością, ponieważ mogło to nieco utrudnić wypatrzenie wojowniczki. Najwidoczniej wciąż łudził samego siebie, że uda mu się odnaleźć przyjaciółkę.
- Aymi, przepraszam…
Powiedział do samego siebie, jakby miał nadzieję na to, że ta usłyszy go. To jednak było niemożliwe. W każdym razie, Ryu zajęło jeszcze trochę czasu nim powrócił nad jezioro, jednakże to, co ujrzał wzbudziło w nim niepokój. Zacznijmy od tego, iż gdziekolwiek by nie spojrzał to nie mógł dostrzec Erici. Znajdowała się tu masa połamanych oraz zniszczonych drzew. Ziemianinowi nie umknął także pewien tajemniczy, czerwony ślad znajdujący się na ziemi. Wylądował i podszedł, aby dokładnie przyjrzeć mu się.
- Krew?
Zapytał samego siebie, jednakże wyglądało na to, że właśnie taka była prawidłowa odpowiedź. Nic innego mu nie przychodziło do głowy. Biorąc pod uwagę te wszystkie zniszczenia można było dojść do wniosku, iż ktoś walczył w tym miejscu, a jedna z osób musiała zostać ranna. Pytanie brzmiało: Kim ta osoba mogła być? Nie było go, gdy wydarzyło się to wszystko, więc mógł tylko domyślać się prawdy. Czyżby pojawił się, jakiś wróg, który zaatakował białowłosą? A może Aymi także tu powróciła i to właśnie ona zmierzyła się z nowym zagrożeniem i ów krew należała do tego tajemniczego wojownika? Nie wiedział tego, lecz miał złe przeczucia. Musiał je odnaleźć i sprawdzić czy nic im na pewno nie jest. Nie było to jednak takie proste, mogły być teraz przecież wszędzie. Cóż, nic mu innego w zasadzie nie pozostało poza odnalezieniem przyjaciółki oraz nowej znajomej. Nim się jednak do tego zabrał, postanowił najpierw odnaleźć swe ciuchy, które musiały zostać porozrzucane po okolicy. Wzbił się w powietrze i zaczął rozglądać się za nimi. W kilka minut udało mu się odnaleźć wszystkie swe ciuchy, które od razu na siebie założył. Przeszkadzał mu jedynie jeden z jego butów, który nasiąknął całą wodą podczas przebywania w tym jeziorze. No nic, przeżyje. Nie pozostało mu w tamtym momencie nic, poza opuszczeniem tego miejsca. Ugiął nogi oraz ręce, a jego ciało zostało obtoczone przez mleczną aurę.
- Muszę się spieszyć… Mam nadzieję, że nic im nie jest.
I odleciał, lecz jeszcze nie wiedział, gdzie powinien się udać.

[Statystyki] START TRENINGU - 14.07.2018 12:05

[z/t]
avatar

Ryu
Mistrz Gry

Liczba postów : 274

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach