Polana

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Polana

Pisanie by Admin on Pon Gru 07, 2015 11:13 am

First topic message reminder :

Polana na skraju lasu. W jej obrębie znajduje się tylko jedno drzewo, które stoi na samym środku. Gdzieniegdzie porozrzucane są stare i pousychane pniaki drzew, potężne skały, które mogą robić za prowizoryczne krzesła oraz gęste krzaki, na których rośnie dzikie jedzenie.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Wto Gru 13, 2016 10:30 pm

Tenshi, która nie miała jak przewidzieć ani zareagować na teleportację. Co prawda wyminęła go, ale to tylko ułatwiło mu złapanie nogi demonicy. Mając ją w ręce, rychło ruszył ku ziemi by wbić ją prosto w piasek. Przy zderzeniu drobinki piasku naokoło miejsca zderzenia wystrzeliły do góry, obsypując ich obu przy powrocie na dół. Tenshi ledwo czuła jakikolwiek mięsień w jej ciele. Ból stał się tak duży, że go zasadniczo nie mogła nawet czuć. Zapewne będzie boleć jak duma po przegraniu tej walki (spoiler) kiedy adrenalina opadnie. Jednakże Shinjin postanowił jeszcze naskoczyć na jej klatkę piersiową. Wydała z siebie okropny krzyk bólu, który został przerwany gdy obie ręce Shina uderzyły w jej twarz. Ledwo żyła, ale ważne, że w ogóle żyła. Przez regenerację raczej da radę się z tego wylizać, zakładając, że nikt jej nie wykończy. Szkoda, że regeneracja demonów nie działa na podniszczone ego...-koniec walki

0,1s-Shin teleportuje się przed Tenshi
0,2s- Shin łapie ją za nogę
0,4s- Shin rzuca się z nią na ziemie
1,4s- Shin i Tenshi trafiaja na ziemię
1,5s- Shin wskakuje jej na klatkę piersiową
1,6s- Shin uderza ją w twarz

~Fabularna część.
Shin mógł być światkiem wystrzału ki blasta, którego kaikon skończył właśnie ładować. Z jego ręki wydobyła się złocista energia, przypominająca kształtem wijącego się węża. Znajdując się 10 metrów od niego, mogłeś czuć nieznośne ciepło. Od momentu zderzenia, piasek zaczął cofać się w stronę obręczy koła które formowały góry, czyli z dala od ataku energetycznego. Przy paru następnych mrugnięciach wciąż mogłeś widzieć zarys techniki wypalony na jakiś czas na twoich oczach. W pewnym momencie zwyczajnie się skończyła. Kaikon powoli opuszczał się na ziemię. Oddychał ciężko, a jego głowa i ręce zwisały bezwładnie. Zajrzał raz do krateru, który wytworzył, by upewnić się, że przeciwnik nie żyje. Następnie spojrzał ku górze. Gdybyś zrobił to samo, zauważyłbyś, że bariera, która odcięła was od reszty planety zaczęła zanikać. Odwrócił się w stronę Tenshi i zaczął iść w jej stronę. Przeczesał ręką swoje włosy, bo walki mają okropną właściwość niszczenia fryzur.
-Potrzebuję chwili na odpoczynek nim możemy wrócić... Ten atak sporo ze mnie wyciągnął, hehe. Oh, jak się cieszę, że jest po wszystkim. Możesz zrobisz drewnianą figurkę przedstawiającą nasze zwycięstwo?- uśmiechnął się szeroko pomimo ran i zmęczenia. Po krótkiej chwili spoważniał. Wskazał na nieprzytomną demonicę i powiedział:
-Ją bierzemy żywą. Pewnie ma jakieś informacje o tym ataku
Ku zdzwieniu waszej dwójki, zaczęła ją otaczać fioletowa energia, która skondensowała się w małą kulkę, która wystrzeliła z niesłychaną prędkością w górę.
-Na wszystkich Kaioshinów!- wyraził swoją frustrację Kaikon. Chwilę później usiadł na ziemię i zaczął medytować. Robił to by umilić sobie czekanie na regerację ki. Po paru chwilach położył rękę na twoich ramioniach i wróciliście na planetę kaioshinów. Pomachał Ci na pożegnanie i odszedł w swoją stronę.

[z/t dla Tenshi]


Ostatnio zmieniony przez Yaki Chou dnia Sro Gru 14, 2016 12:24 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Wto Gru 13, 2016 10:59 pm

Shin przeżył to wszystko jak jedną chwilę. Rzut demonem. Uderzenie w twarz. Kaikon pokonał swojego przeciwnika. Demonica odleciała. Znaleźli się... W domu. Shin Naglę poczuł się szczęśliwy. W końcu wrócił do Domu. Miał wielkie szanse na brak powrotu, ale jemu się udało. Poczuł jak lekka łezka spływa mu po policzku, ale szybko ją przetarł. Położył się na plecy i zasłonił lewym ramieniem oczy. Leżał tak dość długo. W końcu się ogarnął. Rozprostował ręce w pozycji ,,Na Jezusa". Bardzo się skupił. W końcu poczuł w prawej ręce przyjemny ciężar noża którym rzeźbi, a w lewej świeżo wytworzony blok drewna. Podniósł się, usiadł po turecku. I zaczął rzeźbić. W jednym bloku ukazał całą walkę z Demonem. Pominął w niej Kaikona. To było JEGO zwycięstwo. W jednym miejscu Był kadr jak uderza ją w twarz, znowu zaraz nad nim przepływał, niczym fala, obraz demonicy lecącej w górę z nim przyczepionym do jej nogi i z odbłyskami Kiko w ręce.
-Tak...To..Była dobra walka. Prawda?- Powiedział spoglądając na wyrzeźbioną demonicę. Położył rzeźbę obok siebie i wsłuchał się w szum wiatru. Ułożył się, zakrył oczy i w tej pozycji zasnął, odpoczywając po w sumie bardzo, bardzo obfitym w akcję dniu. Ten sen mu się należał.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Gość on Sro Gru 14, 2016 12:35 am

-Cholera.- tyle tylko przeszło przez umysł demonicy. Ból który odczuła był zbyt duży nawet jak na demona. Było to coś nie do zniesienia, z jej ust wydobył się tylko krzyk bólu. Krzyk który brzmiał nie tylko na zewnątrz przeszywał jej czaszkę, istniał jedynie ból. -Jak mogłam przegrać? Z kimś tak słabym? Jak to możliwe?- masa pytań pojawiała się w jej głowie. Jednak nie miała czasu na przemyślenia, potężna siła cisnęła nim o ziemię. Ledwo utrzymując się na skraju przytomności otrzymała kolejne dwa ciosy w twarz. -Następnym razem nie przegram.- powiedziała zmęczonym głosem dziewczyna. Dalej była tylko ciemność.  Ciało kobiety otoczyła fioletowa energia, a jej demoniczna regeneracja pozwoliła odzyskać jej przytomność. -Czym on był? To nie demon, ani człowiek? Gdzie zrobiłam błąd? Muszę więcej trenować, jeszcze kiedyś się zemszczę, teraz muszę odpocząć i zyskać na sile.- dziewczyna nie wiedziała dokąd zmierza, w jej głowie istniał tylko shin, raz za razem powtarzała walkę w swojej głowie szukając błędów które mogła popełnić.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Sro Gru 14, 2016 6:16 pm

Trening do statystyk

Shin obudził się zlany potem. Miał koszmary. Najchętniej  leżałby tak jeszcze godzinkę, ale nie może zaniedbać treningów. Więc ruszył dupsko do góry.
-Koniec tego dobrego. Jeśli trening ma przynieść efekty, muszę założyć coś cięższego! I pstryknął palcami, by wytworzyć nowy, cięższy strój do treningu.
-200 Kg Butki, uff, 300 spodnie, pfff, i 300 górna część Gi. O ja cię kręcę.
Shin z lekkim trudem podszedł na środek pustego pola(Nie był zbytnio przyzwyczajony do większych obciążeń, ale raczej szybko przywyknie) i wyciszył się. Przypomniał sobie o walce z demonicą. Przyjął gardę, jakby skurczył się w sobie i wyskoczył do przodu, dźgając powietrze wyprostowanymi dłońmi. Potem odskoczył na parę metrów i wszystko powtórzył. Stawał się coraz szybszy, bo ciało przyzwyczajało się do obciążenia. Wykonywał proste ciosy i kopnięcia, co jakiś czas robił unik, odskakiwał, udawał że blokuję. Sprawdzał różne kombinację, różne gardy i style, ale że za bardzo się nie znał, to po prostu walił i kopał na różne sposoby, próbując znaleźć taki, który mu najbardziej odpowiada. Po jakimś czasie udało mu się ustalić, kiedy czuję że pozycja  pozwala na wykorzystanie pełnego potencjału, i wybrał odpowiednią dla siebie formę gardy bojowej. Lewa ręka była z przodu, w razie ataku przeciwnika, a prawa z tyłu, złożona w pięść, co pomagało w starcie do szarży,natomiast sam Shin stał lekko bokiem.
Spoiler:
Poćwiczył w tej pozycji uniki, ataki, sposoby na szarżę. Czas bardzo szybko mu zlatywał. Gdy w końcu zamęczył powietrze na śmierć, poćwiczył latanie pod obciążeniem. Na początku było bardzo ciężko, ale w końcu wrócił do dawnej szybkości lotu. Ćwiczył akrobację, zwody, szybkie opadanie i wzlatywanie, walkę w powietrzu. Musiał zdobyć więcej mocy. Opadł na ziemię i zaczął kolejną forme treningu. Wykonywał na przemian dwa ruchy, prawy prosty i lewy prosty. Mimo iż dla kogoś może to brzmieć jak żadne wyznanie, to niech tak spróbuję robić godzinę. Shin wykonywał ciosy przez około 3 godziny, następnie odetchnął przez 5 minutek i zaczął robić to samo, tym razem kopał tak jakby celował w głowę przeciwnika, raz lewą raz prawą nogą. Zamęczał się na śmierć, w końcu po 4 godzinach padł. Znowu zaczął ćwiczyć latanie z obciążeniem. Ledwo oddychał, odezwał się ból w piersi i kroczu. Opadł na ziemię i odpoczął godzinkę. Potem wykonał obie serie po raz kolejny.
-Nie... Dam... Się...... Będę....Naj....Silniejszy....- powtarzał sobie non stop niczym mantrę, byleby nie opaść z wysiłku nieprzytomny. Nie mógł się poddawać. W końcu zrobił godzinną przerwę,po czym przygotował sobie kukłę z ruchomymi pałkami na dole i górze, po dwie, w różnych odstępach. Zakręcił nimi i starał się unikać ich ataków. Raz czy dwa oberwał w nogi, jeden raz dostał w łeb. Ale ciągle stał. Nie mógł się poddawać. Musiał ćwiczyć. Do upadłego..

Po godzinie ćwiczeń z uników wrócił do starych dobrych serii uderzeń i kopniaków. Wszystko go bolało, ledwo dychał, nogi same się pod nim uginały. Całe jego ciało piekło od wycieńczenia i bólu. Jego mięśnie wręcz krzyczały. Pojawiały mu się ciemne plamki przed oczami.
-Ja... Tu... Zdechnę... Zdechnę jak... nic... Ufff.. Pufff...
Zdołał tak ćwiczyć jeszcze przez godzinę. Po tym czasie wykonał jeszcze dwa kopniaki.... I zemdlał z wycieńczenia.
 Gdy tylko się obudził, cały obolały i ledwo żyjący, ściągnął z siebie przepocone ciuchy, zniknął je, obmył się w pobliskim małym stawie, utworzył na sobie swój stary Kaioshiński strój, usiadł pod drzewem z nożykiem i kawałkiem drewna po czym zaczął rzeźbić podobiznę chińskiego smoka z wielką paszczą i łuskami jak ze stali.

Koniec treningu
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Czw Gru 15, 2016 5:51 pm

Shin leżał w samych slipkach w smocze kule na wygodnym leżaku, siorbał przez słomkę w kształcie zielonego chińskiego smoka zimną herbatkę trzymaną w prawej ręce, a w lewej położył sobie księgę którą każdy Shinjin dostawał na koniec nauki. Była to księga ,,Główne rasy i gdzie je znaleźć". Shin miał ją otwartą na rozdziale o demonach. Wyjął słomkę z ust, postawił herbatkę na oparciu leżaka.
Ach, nie ma to jak piękny dzionek. Muszę się wyleżeć, bo niedługo trening.-Powiedział zza przeciw słonecznych okularów leżących na jego pięknym Boskim nosku.
-Ciekawe gdzie ten Kaikon się podziewa. Wisi mi coś za tą akcję z zdzirowatą demonicą.
Ułożył się wygodniej, odłożył książkę na ziemie, i wrócił do siorbania herbatki. Myślał sobie, co by tu jeszcze porobić przed treningiem. Dzień piękny, słoneczny, gości się raczej nie spodziewa.
Raczej....
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Czw Gru 15, 2016 6:47 pm

-Co tam?- odezwał się głos za twoimi plecami. Gdybyś postanowił się odwrócić, zauważył być znajomego czerwonoskórego Shinjina. Kaikon, bo o nim mowa trzymał ręce z tyłu i uśmiechał się najserdeczniej jak potrafił. Wciąż był ranny, w końcu od walki nie minęło tyle czasu.
-Wybacz, że tak Cię nękam, ale zwyczajnie dalej jestem podekscytowany ostatnią akcją, haha. Dawno nie czułem takiej adrenaliny. Muszę z kimś o tym pogadać, a że tylko ty możesz o tym wiedzieć... Nie masz chyba niczego przeciwko krótkiej pogawędce?- dodał pogodnie, siadając po turecku obok leżaka.
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Czw Gru 15, 2016 7:02 pm

-O, to ty. Powiedział Shin, podnosząc lekko okulary i zerkając na nowego przybysza.
-No, akcja była niczego sobie. Mógłbyś się troche lepiej bić, no ale co poradzimy. Siadaj, siadaj. Możemy przecież pogadać.
Poczekał aż Kaikon usiądzie i wyczarował mu taką samą herbatkę, tylko że ze słomką w kształcie zielonego, pokazującego język duszka.
-Słuchaj... A co ty na to, żebyśmy po pogawędce... No nie wiem... POTRENOWALI?
Gdy wypowiadał ostatnie słowo oczy zaczęły mu się świecić jak małemu dziecku spoglądającemu na prezenty pod choinką.
Trening z kimś tak silnym na pewno pomógłby mi się rozwinąć. A właśnie. Jak wysoko mój Kaikonie w drabinie Kaioshinów piastujesz miejsce?
Zaczął powoli siorbać herbatkę przez słomkę i wychylił się w stronę Kaikona z leżaka, czekając na odpowiedzi.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Czw Gru 15, 2016 7:36 pm

Kaikon nie zareagował w żaden specjalny sposób na pojawienie się herbaty, w końcu to dla niego norma. Pociągnął pierwszy łyk przez słomkę i powoli przesunął oczy na Ciebie. Wspomnienie o treningu sprawiło, że spojrzał na chwilę na podłogę nieobecnym wzrokiem. Zatrzymał się w tej pozycji na dłuższą chwilę, jakby nad czymś myślał. Po chwili powstał jednym płynnym ruchem i ponownie zwrócił się ku tobie.
-Masz rację, gdyby ta technika nie wypaliła, byłoby po nas obydwu. Powinienem stać się silniejszy by bronić mojej planety- powiedział, uderzając pięścią w otwartą dłoń- Zauważyłeś jak dobrze byli dobrani do naszego poziomu? Przypadek, czy chcieli nas się pozbyć?
Na pytanie o jego pozycji uśmiechnął się, wyprostował i schował ręce za plecami.
-Jestem opiekunem jednej planety. Co prawda Zachodnia dalej patrzy mi na ręce co jakiś czas, ale w zasadzie mi ufa
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Czw Gru 15, 2016 7:47 pm

-HA! Czyli znasz jednego z czwórki głównych Kaioshinów !
Podparł się na ręce i lekko podniósł
-Wspomnij jej o mnie! Powiedz że nadaję się na ucznia! Że odkryłeś we mnie nowy, świetny talent!
Jego oczy krzyczały wręcz z radości. Zaraz spoważniał. Wstał, wyczarował sobie swój 800 kilogramowy strój, oczywiście już na sobie. Wyprostował wciąż troche obolałe mięśnie.
-Tak. Ogólnie cała sprawa z tymi demonami mi się nie podoba. Przypadek raczej to nie był.
Wykonał dwa uderzenia w powietrze prawą ręką, zaraz potem lewą.
-Musimy urosnąć w siłę. A ty musisz powiedzieć o mnie Zachodniej. Wisisz mi coś za pomoc. No chyba że mam powiedzieć Dai Kaioshinowi...
Powiedział z wrednym uśmieszkiem w twarz swojego rozmówcy.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Czw Gru 15, 2016 8:22 pm

Kaikon natychmiastowo odsunął się kiedy lekko się podniosłeś. Miał nieco zdziwiony wyraz twarzy. Podrapał się po łysej części swojej głowy a na jego twarzy zagościł nieprzepełniony pewnością siebie wzrok.
-Tak, znam ją osobiście tak się składa...-mruknął-Sam pójdź ją o to poprosić. Nie zgodziła się przyjąć nawet mnie na swojego ucznia, a na ten moment jesteś zwyczajnie ode mnie słabszy, ale skoro wydaje Ci się, że masz to coś, możesz spróbować- wzruszył ramionami.
Zrobił krok do tyłu słysząc twoje ultimatum. Skrzywił się i powiedział:
-Chyba nie jesteś aż tak okrutny?
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Czw Gru 15, 2016 8:43 pm

-Hahahahahaha.... Hahaha... HA. Jestem. Pogadaj z nią, Kaikonku... Oj pogadaj z nią. Powiedz o mnie. A potem do mnie wróć. I wszystko opowiedz. I oby szybko. Wiesz. Dość szybko byłbym u Dai Kaioshina, jeśli byś się spóźniał... Więc nie radzę. No, kumplu, przyjacielu. Nie zmusisz mnie do tego, prawda? Zrobimy wszyyystko po dobroci. No, mordeczko.
Poklepał go po policzku wierzchem dłoni. Zastanowił się, wyczarował sobie dwie rękawice po 100 kilo, mocno naciągnął, wyprostował palce.
-No to jak? Trening? Czy chcesz jeszcze pogadać? Może o tym jak opowiesz o mnie zachodniej Kaioshince?
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Czw Gru 15, 2016 10:17 pm

Mina Kaikona przedstawiała przerażenie. Śmiech wyraźnie dotknął najgłębszej części jego duszy. Wykonał krok do tyłu, a jego oczy były zamglone. Przez chwilę nie był w stanie zamknąć ust. W końcu zacisnął pięść, a jego wzrok się wyostrzył, jakby chciał Cię nim przebić.
-Tak jest- wycedził przez zęby. Zaczął się rozmazywać, po czym całkowicie zniknął z tego miejsca. Minęło kilka chwil spokoju. Najwyraźniej między nim a zachodnim Kaioshinem wywiązała się dłuższa rozmowa. Nagle pojawiła się przed tobą kobieca postać. Poznałeś ją niemalże natychmiastowo. Zachodni Kaioshin. Splotła ręce na klatce piersiowej i lustrowała Cię chłodnym spojrzeniem. Widziałeś ją wcześniej, była najbardziej pogodna wśród kaioshinów, ba ciężko znaleźć moment kiedy się nie uśmiechała. Teraz było jednak inaczej. Stała tak z prostymi wargami i surowym wyrazem twarzy. Zaczęła tupać nóżką, jakby czegoś oczekiwała.
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Czw Gru 15, 2016 10:37 pm

Shin nie czekał długo. Machnął ręką, by zniknąć leżak, herbatę i wszystkie duperele które się za nim walały, zmienił ciuch na Kaioshiśnki, klęknął na jedno kolano i schylił głowę jak najniżej się dało.
Wybacz mi, wielka Kaioshinko, jeśli moje zachowanie cię rozgniewało. Tylko droczyłem się z Kaikonem. Przecież nigdy nie wkopał bym go w kłopoty. Nie po to mu pomagałem. Miałem potem go przeprosić za zuchwałe zachowanie. Mimo iż wierzę w swój potencjał, i że czuję że z odpowiednią pomocą, jakiegoś silnego Kaioshina lub Kaioshinki mógłbym osiągnąć szczyty... Dobrze wiem jednak że nie zasługuje na miano twojego ucznia ani dziś, ani w najbliższej przyszłości. Miałem tylko nadzieję że Kaikon coś o mnie napomknie. Jeśli uważasz że postąpiłem niegodnie, natychmiast przeproszę  Kaikona, i oczywiście ciebie moja pani. Ja chcę po prostu zaistnieć, coś znaczyć. Przepraszam, jeśli zakłóciłem twój spokój.
Shin rozłożył ręce na boki i schylił głowę jeszcze bardziej. Wyglądał jakby czekał na karę. Pewnie jeśli ktoś obserwował go do tej pory, to myślał, że to zuchwały wyrostek, ale prawda jest taka że Shin doskonale zna swoje miejsce. Naprawde nie chciał przeszkadzać wielkiej Kaioshince, co dopiero ją rozgniewać.
-Jeśli pozwolisz, o Pani... Chciałabyś napić się herbaty? Nie jestem za dobry w przygotowywaniu jej, ale chociaż tyle ci się należy za moją wielką niesubordynację,  bo niestety nic więcej zaoferować nie mogę. Jeszcze raz, proszę o wybaczenie. Mina Shina wyrażała szczery smutek i złość na samego siebie.
Jak ja mogłem zrobić coś tak głupiego! Ale zaraz, jeszcze coś!
-I proszę, pani... Nie gniewaj się potem na Kaikona. On naprawdę bardzo się stara. Tylko ja tutaj zasługuje na karę. Nie powinienem aż tak pragnąć być twym uczniem. Ale bardzo cię podziwiam.


Ostatnio zmieniony przez Shin dnia Pią Gru 16, 2016 3:18 pm, w całości zmieniany 2 razy (Reason for editing : Dodałem pare miłych słówek o mnie, bo wyjde na cipkę xd)
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Nie Gru 18, 2016 12:31 pm

-Jeżeli uważam, że postąpiłeś niegodnie? Rozumiem, że jeżeli tak nie uważam, to go nie przeprosisz?- przeczesała ręką włosy do tyłu. To był jedyny komentarz jaki wtrąciła do twojej wypowiedzi. Jej postawa niezbyt się zmieniła, wciąż wyglądała jakby miała jakiś zarzut wobec Ciebie. Zignorowała propozycję wspólnego napicia się herbaty. Na ostatnie słowa podniosła do góry głowę, nie odciągając od Ciebie wzroku na ułamek sekundy.
-Masz rację, zasługujesz na karę- odpowiedziała surowo. Splotła ręce za plecami i zaczęła się przechadzać naokoło Ciebie. Podczas tego zaczęła cytować:
-Umm... Ktoś go kojarzy? Polecialem obejrzeć okolice i znalazłem go zaplątanego w ciernie. Niestety nie dało rady wyciągnąc go bez ran. Przedtem musiał przejść przez coś okropnego, bo ma spopielone nogi- mówiła to jakby przedrzeźniając twój własny głos.
-Kojarzysz to skądś?- usiadła na powietrzu (czyli tak naprawdę lewitowała) i założyła nogę na nogę.
-Zraniłeś bezpodstawnie istotę, kłamałeś, a teraz szantażujesz jednego z naszych. Nieakceptowalne zachowanie, delikatnie to ujmując. Nie zamierzam Cię jednak skreślać. Nawet karać tak właściwie. Przydzielę Ci opiekuna. Co ty na to? Wiesz, Kaioshini mają sporo czasu, jak go nie chcesz możemy zwołać posiedzenie dotyczące twojej kary...
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Nie Gru 18, 2016 1:32 pm

Shin wstał. Wyprostował się.
-Wcale tak nie brzmię...
Burknął pod nosem. Wysłuchał zarówno oskarżeń jak i propozycji którą mu podała.
-Wcale nie aż tak bezpodstawnie, można to uznać.... Za kare wymierzoną po ataku na Kaioshina. Ot co. A co do opiekuna.... No cóż. To chyba najlepsze wyjście, szanowna Zachodnia Kaioshinko. No to co, kogo skazujemy na męczarnie ze mną? W końcu poznam kogoś nowego. Przebywanie z Kaikonem do najlepszych nie należy. I wcale go nie szantażowałem. Tylko żartowałem. Głupio bo głupio. No ale taki mam charakterek.
Zatarł ręce, porościągał się. Biedny dryblasek.
-No dobrze. Oby to był ktoś o ciekawym charakterku . Trochę ciekawszym od Kaikona. Trochę on denerwujący, nie sądzisz? No ale pewnie dałoby się przywyknąć. Na szczęście nie będe musiał.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Yaki Chou on Pon Gru 19, 2016 4:29 pm

-Brzmisz tak- odpowiedziała Zachodnia na twoje burknięcie. Nawet zakryła usta ręką i zamknęła oczy, jakby się śmiała pod nosem. Obserwatorzy wszechświata mają to do siebie, że niewiele rzeczy umyka ich zmysłom. Kiedy skończyłeś mówić poczułeś na plecach potężny powiew powietrza i przewróciłeś się, topiąc twarz w glebie. Kiedy byłeś w końcu w stanie się podnieść i odwrócić się do tyłu, mogłeś zauważyć Kaikona stojącego z rękoma za plecami. Uśmiechał się ze wzrokiem, który z tej perspektywy mógł wydawać się nawet złowieszczy.
-Dałoby się przywyknąć- powiedział ironicznie. Zachodnia pokręciła głową, choć robiła to z uśmiechem na ustach, więc nie chciała na poważnie nikogo skarcić.
-Kaikon będzie twoim opiekunem, widzę, że świetnie się dogadujecie- rzuciła po czym zwyczajnie odeszła we własną stronę.
-Więc co chcesz zrobić wychowanku?- powiedział Kaikon, kłaniając się.
avatar

Yaki Chou

Liczba postów : 113

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pon Gru 19, 2016 6:18 pm

Jeszcze pytasz? Bierz zad w troki i ćwiczymy. Dopiero co jęczałeś że byłeś za słaby.
Shin ubrał swój strój do ćwiczeń, wraz z nowymi rękawicami. Następnie odlecieli kawałek od miejsca spotkania Zachodniej.

Trening do statystyk/Trening z NPCem
Na początek coś łatwego. Ja cię będe  atakował, a ty tych ataków unikaj. Potem się coś wymyśli.
Shin i Kaikon ustawili się w pozycjach. Shin zaszarżował na swojego opiekuna, i zaczął wymierzać w niego ciosy (Które Kaikon z łatwością zresztą odbijał swoimi dłońmi lub po prostu unikał). Całe ćwiczenie miało za zadanie podnieść szybkość Shina. W obecnej sytuacji nie mógł nawet drasnąć Kaikona. Jednak nie przerywał całej seri. Celował głównie w twarz i klatkę piersiową Gorszego Kibito. Pot spływał po całej jego twarzy, lekko zasłaniając mu pole widzenia. Musiał ratować się kopniakami, podczas których wykonywania przecierał twarz wolnymi rękoma. Szybkość jego ciosów powoli spadała.W pewnym momencie Kaikon potknął się, i gdy tylko Shin wymierzał cios w jego twarz, ten z Uśmiechem złapał go za ręke i przerzucił sobie za ramię.
-Pamiętaj, nigdy nie dawaj się tak szybko wrobić. Owszem, trzeba wykorzystywać każdą dostępną akcję, ale jeśli czujesz że coś nie gra, to zazwyczaj tak jest. Teraz coś innego.
Odeszli z Kaikonem trochę dalej. Nasz pan Gorszy Kibito stanął z wyciągniętymi przed siebie rękoma. Po chwili otoczyła je biaława aura.
-No, a teraz walisz w nie z całej siły. Do utraty tchu. Bez przerw. No, dawaj.
Shin skumulował w pierwszym ciosie całą swoją moc fizyczną, jednak jego ręka zatrzymała się w-jak się okazało-przypominającej konsystencją galarete aurze.
-Dobrze, dobrze. Dajesz dalej.
Młody kaioshin nie prosił by mu powtarzać. Z zaciekłością rannego tygrysa zaczął atakować Kaikona wszelkimi swoi siłami, wykonując jednak po prostu prostego za prostym. Rwało go w kościach, ale starał się tego nie zauważać.
Shin po 2 godzinach stracił rachubę czasu. Czuł tylko bół w mięśniach ramion i pot. Miał dziwne wrażenie że Kaikon raz na jakiś czas oddaje mu trochę energii żeby nie padł na wznak tam gdzie stał. I gdy już czuł że dłużej nie wytrzyma, Kaikon złapał jego dłoń podczas ciosu i zwolnił aurę. Zaraz potem puścił dłoń swego podopiecznego. Gdy Shin poczuł już ulgę, że to koniec, Kaikon uniósł ręce do oburęcznej gardy i nałożył aurę na przedramiona.
-No, Shinek. Teraz nóżki.
-Nienawidze cię, dziadu.
Shin powtórzył całe ćwiczenie, jednak tym razem wykonując proste, jednakowe kopnięcia. Nie musiał korzystać z wykwintniejszych sposobów na trening. W końcu to TRENING.

Ile to już minęło? Trzy godziny? Cztery? Sam Dai Kaioshin pewnie tylko to wie. Shin na pewno nie. Bo właśnie wtedy nogi pod Shinem ugięły się jak źdźbła trawy a ten zarył mordą w glebe.
Obudził się jakąś godzine potem. Przywitał go miły aromat zaparzonej przez Kaikona herbaty. Wypili po filiżancę i wzięli się do medytacji. Młody uczeń wyciszył umysł i wczuł się w KI płynącej w jego ciele. Gdy oczyścił się całkowicie od wszelakich myśli, zaczął analizować całą walke ze zdzir... to jest demonicą. Widział dokładnie wszelkie swoje niedociągnięcia. Pomedytowali parę godzinek, po czym Shin wyczarował stół i dwa krzesła, a Kaikon wziął się za robienie żarełka.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pią Gru 23, 2016 2:55 pm

Trening Sztuk Walki

Shin, gdy tylko stwierdził że może się już ruszać po wycisku od Kaikona, postanowił znowu wziąć się za trening. Nie chciał jednak znowu powtarzać tych samych ćwiczeń, więc poprosił Kaikona o książke na temat tych całych sztuk walki, bo ponoć są bardzo przydatne. A przynajmniej tak kiedyś wyczytał. Dostał jedną pod tytułem "Jak Walczyć Żeby Wywalczyć"
Kto wymyślił ten tytuł?!-pytał się w duchu Shin wytrseszczając gały na okładke przedstawiającą uśmięchniętego Chińczyka z dwoma butlami piwa w rękach, siedzącego na kupie pobitych Japończyków.
No dobra. Czytamy.
Shin znalazł rozdział o nazwie "Początki" i zaczął wykonywać instrukcję krok po kroku. Rozluźnił mięśnie, pooddychał trochę. Następnię zaczął rozgrzewkę. Wykonywał ćwiczenia rozciągające mięśnię karku, ramion, następnie zaczął robić brzuszki i pompki. Potem uczył się różnych chwytów, ale nie było to zbyt inspirujące. Ot, ćwiczył ruchy jak najsprawniej przerzucić kogoś przez ramię, pomagając sobie sprawnym podcięcięm delikwenta, jak wykręcić ręke w najsprawniejszy i najboleśniejszy sposób, proste sposoby jak połamać komuś kończyne... (Tu Shin zaznaczył stronę, zaginając róg. Tak na przyszłość.) Uczył się różnych gard, a to wykorzystujących obie ręce, a to znów tylko jedną, podczas gdy druga była gotowa do kontrataku. Potem doszedł do rozdziału o różnych stylach. Przypasowało mu to całe "Karate.". Poprosił Kaikona o pomoc, i poćwiczył na nim to i owo, oczywiście nie bez satysfakcji gdy tamten lądował na ziemi. Przerzucał go sobie przez ramię, podcinał go, raz samą stopą, raz płynnym kopnięciem, potem znowu sprawnie operując ciężarem swojego ciała uziemiał go i zakładał mu dźwignię. Za każdym razem czuł jak wszystkie jego mięśnie pracują na pełnych obrotach, i współgrają ze sobą w sposób wręcz perfekcyjny. Kaikon oczywiście nawet się nie bronił. Na nieszczęście zawsze po prostu wstawał i otrzepywał się z brudu. Potem Shin ćwiczył łamanie desek. Szło mu naprawdę dobrze. Nawet wtedy gdy przerzucił się na pustaki, choć tu już czuł lekkie domieszki bólu po dwusetnej sztuce. Ale to nie to go tak podjarało w tym wszystkim, a fakt, iż doszedł do fragmentu zrób to sam, który pomagał w tworzeniu własnych styli walki. Shin chciał stworzyć coś unikatowego. I w końcu wpadł na pomysł. Zaczął mieszać karate z własnym, wrodzonym stylem. Na przykład wykorzystywał sposób wykonywania ciosu do łamania desek, i urzywał go do ciosów typowo wykonywanych podczas szarży na przeciwnika. Wyprostowywał dłoń  ze złożonymi palcami, zbierał siłę i uderzał pod precyzyjnymi kątami punkty w powietrzu. Na pewno nie jedna kość by od czegoś takiego poszła. Potem już fantazjował. Wyćwiczył specyficzny atak, w którym należało błyskawicznie opaść do przykucu, podskoczyć z podciągniętymi nogami i wykonywać nimi szybkie ataki wyprowadzane w lini prostej. Była też odmiana gdzie po przykucu nie podskakiwał już, a wykonywał taką sama serie, lecz wyprostowanymi dłońmi. Cały styl wykorzystywał zgranie między rękoma i nogami, oraz wykonywanie szybkich, acz konkretnie silnych i wymierzonych ataków. Słysząc uwage Kaikona, że niby Shin atakuje jak jakaś żmija, już wiedział jaką nada nazwe swemu stylowi walki.
-Styl Boskiej Żmiji nie brzmi tak źle.
Przez kilka następnych godzin wyłapywał wszelkie luki w obronie i atakach podczas stosowania Stylu Boskiej Żmiji. Gardy jako takiej nie dodał, co najwyżej stosował pozycje Modliszki, gdzie trzymał przed twarzą ręce zgięte w łokciach i ze stalowo wyorostiwanymi dłońmi.
-Szykuj się, Demonico!
Shin usiadł po Turecku i zaczął ostatnią część treningu. Rozpoczął walke w myślach. Jego przeciwniczką była ona, ta brudna demoniczna ździra. Widział jak na niego szarżuję. Ustawił się w pozycji. Gdy tylko podleciała dość blisko, natychmiast znalazł się w przykucu, i wykorzystując jej rozpęd do zadania większych obrażeń, wyprowadził serie uderzeń, kąsając ją w brzuch. Następnie podciął ją płynnym lewym kopniakiem, skoczył, usiadł wręcz na jej karku, krzyżując nogi i skręcił jej kark, błyskawicznie obracając się w prawo. Jej martwe ciało nie zdążyło upaść, gdy Shin już widział jak miażdży jej czaszkę odmianą tego ataku wykorzystującą kopniaki. Następnie wykonał tę walkę już w świecie realnym, niestety bez martwej przeciwniczki u stóp.
-Ha Ha Ha, to mi się podoba!
Czuł, że osiągnął kolejny etap w swim rozwoju. Od tej pory naprawdę potrafił walczyć.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Pią Gru 23, 2016 9:56 pm

Shin myślał nad tym długo. Naprawdę długo. Wiedział że to zmieni losy świata. Wszechświata. To może wszystko i wszystkich zniszczyć. Więc skupił się.... I....
Wyczarował sobie nowy ubiór, zarówno codzienny jak i treningowy. Było to Gi, którego głównym kolorem był ciemny zielony, udający, wedle dwóch dostępnych analiz, jad węża lub węża samego w sobie. Jedynie koszula pod wierzchnią częścią stroju była czarna, buty były czarne, to samo rękawice z dziurami na palce. Do całego stroju był jeszcze dopasowany szary pas. Oczywiście całoś ważyła razem tonę, według starego schematu. Shin wyrzucił precz kolczyki, i tak nic aktualnie nie znaczyły.
-To jest to.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Nie Gru 25, 2016 10:04 pm

Shin leżał sobię pod drzewem i myślał. Czuł gotujący się w garach obiad. Kaikon wyczarował potrzebny sprzęt i coś pichcił. To musiał mu przyznać. Jego dania były wyśmienite. Nigdy by nie przypuszczał że Kaikon naprawde posiada jakieś talenty. Ale najprawdziwszy Gordon Ramsey z niego. No, może nie drze się jak weteran z wietnamu na widok żółtka na ulicy.

3 Godziny później
Shin zajadał się potrawką z kurczaka z planety jakiejś tam układu jakiegoś tam. Nie bardzo słuchał wykładu szefa kuchni. Który, co najgorsze, wciąż trwał. To kolejna rzecz o której Shin niestety się dowiedział. Kailon czasami nie potrafił się zamknąć. A gdy gadał o jedzeniu... Chowajcie się jeśli życie wam miłe. Gdy miska była pusta, Shin bujał się w przód i w tył, patrząc w niebo.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Nie Gru 25, 2016 10:28 pm

MG


Kaikon wziął się za gary, wyczarował przeróżne rzeczy i podczas swojego pięknego gotowania zaczął swoją paplaninę:
-Wiesz, przeczytałem gdzieś takie powiedzonko "Jesteśmy tym, co jemy"
Pewnie! Często nie zastanawiamy się sami nad tym, co jemy. Przygotowujemy jedzenie szybko, nie mamy czasu na wybieranie właściwych produktów. To błąd, dlatego że chorób zależnych od diety jest nie 5, nie 10, a 80: począwszy od cukrzycy, miażdżycy i nadciśnienia, aż po raka jelita grubego, który jest spowodowany tym, że przyjmujemy za mało błonnika i nieprzetworzonych, naturalnych pokarmów. Dlaczego warto zdrowo się odżywiać? Od dawna wiadomo, że dbałość o właściwe, zdrowe odżywianie jest ważna dla prawidłowego wzrastania oraz utrzymania dobrego stanu zdrowia. Pozwala uniknąć wielu chorób, które rozwijają się niekiedy przez wiele lat jako skutek spożywania nadmiernej lub zbyt małej ilości określonych składników pokarmowych. Bla bla bla bla bla bla bla

Wykład trwał około dwóch godzin. Podał potem jedzenie, które razem spożytkowali.
-Mniej pchaj do buzi bo się udusisz!-Wykrzykiwał czasami do ciebie Twój opiekun. Jak zawsze miał irokeza, który kładł się na dwie strony, czerwona skóra wydawała się gładsza niż zazwyczaj natomiast białe ubranie przysłonił czerwony fartuch, który został zdjęty po jedzeniu.
-Oh patrz, zupełnie o nim zapomniałem.-Powiedział odwieszając go na krzesło. Pstryknął palcami i całe wasze "biwakowanie" zostało posprzątane, wtedy Kaikon zrobił duże oczy jakby coś go mocno zaskoczyło, zerknął na ciebie i wydukał:
-Będziemy musieli iść.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1063

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Nie Gru 25, 2016 10:46 pm

Shin patrzył się tępo w łyżeczkę  a gdy ta zniknęła podczas Kaikonowego sprzątania, podrapał się po głowię i rozciągnął trochę. Zjadł odrobine za dużo. W sensie gdy zrobił skłon to prawie się porzygał. Nagle usłyszał od Kaiona że muszą gdzieś iść.
-No Nareszcie. Nudno się już robiło. Ktoś nas wzywa? Zachodnia coś chce? Coś w tym stylu?
Zaczęli iść w bliżej znanym tylko Kaikonowi kierunku, ale Shinowi wydawało się że przejdą obok jeziora i dojdą do Świątyni, ale pewien być nie mógł.
Co on sobie znowu wymyślił? Nudzi mu się czy co? No nic. Trochę się przynajmniej rozruszamy. Hej ho, hej ho, do praaacy by się szło~~....
Zaczął gwizdać pod nosem wesołą melodyjkę, a przy okazji wyczarował sobie soczyste jabłko i zaczął je podgryzać. Z podejrzliwością zaczął obserwować plecy Kaikona.
-Kaaaaikoooooon, gdzieeeee idzieeeeeeeeemyyyyyyy? Daleeeeekooooo jeeeeeszczeeeeee?
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Laptor on Pon Gru 26, 2016 1:11 pm

MG


Kaikon zmarszczył czoło i złapał się za nie jakby był głęboko myślami gdzie indziej. Zamknął na chwilę oczy po czym nie otwierając ich wydukał:
-Na mojej planecie na razie widzę panuję spokój, dobrze więc... Wracając do ciebie. Oh... za szybko się to dzieję, za szybko...-Wydukał Kaikon przerywając na chwilę by pokręcić głową w lewo i prawo. Otworzył oczy, spojrzał na ciebie i nieco się schylił łapiąc cię za ramię.
-Poznasz Kaioshinkę Czasu Shin, Kaioshinkę Czasu rozumiesz to?! Nie jesteś na to gotowy, jesteś właściwie nikim...-Rozgoryczył się i ruszył dalej przed siebie. Czyżby mu to tak bardzo przeszkadzało? Swoje ręce ułożył w charakterystyczny sposób dla kaioshinów, do tyłu splecione razem. Jego fartuch dopiero teraz zniknął.
-Znowu o nim zapomniałem...-Smucił się Kaikon jakby szukał drugiej strony swoich zakłopotań, które teraz dotyczyły Shina.

Shin z/t -> http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t53-teren-wewnatrz-komnaty nie odpisuj na polanie już.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1063

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shin on Nie Sty 01, 2017 10:38 pm

Shin teleportował się tu wraz z Kaikonem i poszedł spać. Był przemęczony jak nigdy. Za dużo emocji jak na jeden dzień. Śniło mu się jak walczy z demonicą, i poczuł nagle przerażajace uczucie, niczym wiadomość, że nigdy demonicy już nie spotka. Nie będzie mógł się przekonać cczy urósł w siłę od ostatniego spotkania ani czy ona urosła w siłę. Czuł się jak w koszmarze. Obudził się, napił się herbatki, położył na ziemi, popatrzył w niebo.
Jak tu.... Pięknie. Ach... Królestwo Kaioshinów jest takie piękne...
I znowu zasnął.
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Polana

Pisanie by Shiro on Pon Sty 02, 2017 8:57 pm

Shiro szedł tak już od dobrych kilku godzin. Cieszył się z rezultatów, jakie osiągnął dzięki swojemu treningowi i chciał jak najprędzej je wypróbować w prawdziwej walce. Niestety, w lesie nie napotkał dziś żadnego dzikiego zwierza. Choćby najmniejszego wilczka. Po drodze uderzył kilka drzew, jednak to nie wystarczało. Potrzebował autentycznego oponenta, który mógłby stanowić zagrożenie i reagować na zadawane mu ciosy. Wciąż nie tracił nadziei i cierpliwie czekał na dar losu. I chyba właśnie się doczekał. Niespodziewanie włóczykij wyszedł z liściastego lasu na ogromną polanę z jednym tylko drzewem pośrodku. Na ziemi leżały gdzieś stare pniaki, a w jednym miejscu wbity był manekin treningowy, co świadczyło o tym, że wcześniej przebywał tu inny pasjonat sztuk walki. Najbardziej jego uwagę jednak przywiązała dwójka innych bogów, którzy być może owego sprzętu używali. Jeden z nich, muskularny w wyróżniającym się zielonym gi, zdawał się być w wieku białowłosego włóczęgi. Może z dziesięć czy dwadzieścia lat młodszy. Drugi kupą mięcha zdecydowanie nie był lecz wyglądał na kogoś znacznie starszego i prawdopodobnie posiadającego większe doświadczenie. Mógł być jego mentorem, opiekunem albo kimś w tym rodzaju.
Młody bóg postanowił, iż nie będzie im przeszkadzać w drzemce i podleciał do drzewa na środku polany, po czym skrył się w jego liściach, siadając na jednej gałęzi. Spoczywając na tej dostojnej roślinie cały czas obserwował tę tajemniczą dwójkę, po cichu licząc na sparing z jednym z nich.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 275

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach