Zniszczone miasto

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Zniszczone miasto

Pisanie by Admin on Sro Kwi 11, 2018 11:49 am

Ruiny, zgliszcza, kamienie i wszystko to porośnięte roślinnością. Tak wygląda to miejsce. Kiedyś dumnie stojące blokowiska, dziś jedynie poniszczone skały, z których nic już nie da się zrobić. Całe to miejsce zostało zrównane z ziemią przez krwiożercze oddziały Oozaru, które zostały "spuszczone ze smyczy".
W przeszłości miała tu miejsce walka o wszystko. Konfrontacja dobrych i złych Saiyan. Jak się skończyła? Jak widać, nie zbyt dobrze.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 335

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Nie Cze 10, 2018 5:29 pm

Wojna domowa? Gówna mnie to obchodzi... Wojna domowa? Hmm... smutna sprawa... czy nadal trwa? - zapytał. Uświadomił sobie, że trafił właśnie na planetę na której istnieje konflikt. Nie miał zbytnio zamiaru w niego ingerować, jego jedynym celem było zdobycie technologii. Musiał również poznać moc potencjalnych żołnierzy. Jeśli saiyanie zamieszkujący tę planetę byli silni, mógł zwerbować ich do swojej armii. Ilu Was jest? Walka zabrała zapewne wiele istnień... - rzekł ze smutkiem w głosie. Pytanie miało oczywiście charakter czysto informacyjny. W swoim umyśle chłodno kalkulował korzyści, które przynieść mu mogło przebywanie tutaj. Czas jednak nie był jego sprzymierzeńcem. Daleko jeszcze? Moi ludzie w każdej chwili mogą zginąć, nie mam wiele czasu, ten potwór... jest nieobliczalny... - rzucił, kiedy jego oczom ukazała się polana. Wkrótce uzyskał odpowiedź na swe pytanie. Potrzebował rozmowy z osobą odpowiedzialną za dowodzenie całym odłamem saiyan. Miał zamiar przedstawić mu pewną propozycje...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Czw Cze 21, 2018 9:24 pm

MG

- Źle mnie zrozumiałeś, Anticalu. - odwrócił się przez ramię i uśmiechnął się delikatnie, kiwając palcem wskazującym na boki.
- Wojna domowa miała miejsce wiele lat temu. Przegraliśmy i byliśmy zmuszeni zejść do podziemia. Mnie nie było wtedy na świecie. Pozostali Saiyanie postanowili szukać nowego domu, bo z planety był jeden wielki bajzel. - kiedy opowiadał, patrzył przed siebie. Antical nie widział jego miny, ale w tej chwili daleko było mu do uśmiechu. Zmarszczone w niezadowoleniu brwi i mina wyrażająca więcej smutku niż radośći - tak wyglądał obecnie Shallotto. Po chwili znów spojrzał przez ramię, tym razem wymuszenie się uśmiechając.
- Jak widać - przetrwaliśmy to i planeta również.

Idąc jeszcze przez dłuższą chwilę, w końcu dotarli na skraj lasu. Przechodząc przez ostatnią linię drzew i pokonując krzaczaste zarośle, oczom dwójki wojowników okazała się ruina metropolii. Domy podobne do tych, które były na Vegecie, ale porośnięte mchem tak gęstym, że widać było jedynie wejścia i okna. Z niektórych domków, z ich kominów, kopcił się leniwie dym. Był to obraz wyjęty czysto z postapokaliptycznego świata, gdzie ludzie zmuszeni byli do mieszkania w najobskurniejszych miejscach, bez elektryczności i wygód nowoczesnych. Istny powrót do korzeni, można by powiedzieć.
- Jesteśmy na miejscu. - powiedział Shallotto, po czym pobiegł przodem, zostawiając Anticala w tyle. Wbiegł do domu, do którego wejście zasłonięte było żółtą szmatą, na której widniał znak podobny do znaku rodziny królewskiej na Vegecie, jednakże większa jego część była już zmazana.

Gdy Antical spojrzał na prawo od budynku, w którym zniknął jego przewodnik, mógł ujrzeć że  za studnią chowa się dwójka dzieci odzianych w przepaski ze zwierzęcej skóry. Chowały się przed nim. Zaraz do uszu Anticala dotarły ciche kroki, aż w końcu do dwójki dzieci podszedł dorosły Saiyanin. Ubrany był w białe spodnie przepasane różowawą narzutą. Chodził z gołą klatą, na której dumnie prezentował się pozłacany naszyjnik. Przykucnął przy nich, wymienił z nimi kilka słów, po czym spojrzał w stronę Anticala. Wstał i ruszył ku niemu wolnym krokiem.
Spoiler:



Ostatnio zmieniony przez Haricotto dnia Wto Lip 03, 2018 9:44 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Czw Cze 21, 2018 10:08 pm

Krajobraz zniszczonej planety nie napawał optymizmem. Zdewastowana architektura podobna do tej, którą charakteryzowała się jego rodzinnaa planeta za pewne wywołałaby smutek w sercu niejednego z saiyan. W jego przypadku był to po prostu zwykły widok. Przegniła dusza zielonookiego saiyanina już dawno nie była zdolna do odczuwania żalu, czy smutku. Ciężko będzie tu znaleźć jakąś technologię... - stwierdził w myślach, uważnie przysłuchując się temu co do powiedzenia ma Shalotto. Kiedy skończył, Antical położył rękę na jego ramieniu. Nie martw się bracie... najważniejsze, że żyjecie... - zaśmiał się w duchu. Tak... udawanie miłej i pokornej osoby sprawiało mu nie lada satysfakcje. Widok biednych, ubranych w skórzane przepaski dzieci również nie zrobił na nim żadnego wrażenia. Kiedy półnagi saiyanin podszedł do niego na taką odległość, aby spokojnie mógł coś powiedzieć, rzekł - Witaj, dowodzisz tymi wszystkimi ludźmi? Moi bracia są w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Natychmiast potrzebuję statku, aby ruszyć im na pomoc. Czy jesteś w stanie mi pomóc? - zapytał. Miał dziwne przeczucie, że od tego, jaka odpowiedź zostanie mu udzielona, zależy naprawdę sporo...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 02, 2018 7:34 pm

MG

Wysoki, półnagi Saiyanin stanął przed obliczem Anticala. Sprawiał wrażenie nadwyraz spokojnego. Patrzył na zielonookiego z góry, wpatrując się w jego oczy. Zmarszczył na moment brwi, jakby nagle się zdenerwował, po czym odpowiedział na słowa Anticala.
- Nie znajdziesz tu tego, czego szukasz. - powiedział cicho, po czym ruszył dalej, zaczepiając bezczelnie ramieniem Saiyanina. Odwrócił jeszcze głowę w bok i spojrzał na niego z pogardą. Na jego czole pojawiła się lekko pulsująca żyła, a pięści miał zaciśnięte tak mocno, że aż się trzęsły.
- Pionek Vegety. - rzucił na odchodne, ruszając przed siebie. Zbroja noszona przez nowo przybyłego Anticala musiała być dla niego znajoma. Jakby nie patrzeć, niewiele osób nosiło taki model zbroi.

Tymczasem...

Shallotto wybiegł z budynku, w którym wcześniej zniknął. Na jego twarzy malował się uśmiech.
- Załatwiłem ci audiencję! - powiedział radośnie, podbiegając do Anticala, po czym klepiąc go w ramię, wskazał mu palcem budynek, w którym czekał na niego potencjalny lider tutejszej ludności.
- Widzę, że zapoznałeś się z Brollym... Zapomniałem ci powiedzieć... Jest trochę dziwny. Przybył razem ze swoim ojcem, ale ten gdzieś się zapodział. Pewnie trenuje, czy coś, nie mam pojęcia. Uważaj na niego. - Shallotto rzucił poważne spojrzenie i skinął porozumiewawczo głową.
- Gotowy? - zapytał, a kąciki jego ust uniosły się nieznacznie do góry.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Pon Lip 02, 2018 10:51 pm

Saiyanin, który podszedł do Anticala nie sprawiał wrażenia godnego zaufania. To akurat wcale nie interesowało zielonookiego. Informacja o tym, że nie znajdzie tu czego szuka lekko go jednak zaniepokoiła. Mężczyzna z naszyjnikiem odwrócił się i wtedy powiedział o jedno słowo za dużo. Nie jestem niczyim pionkiem pierdolony psie! - krzyknął złotowłosy, zapominając totalnie o tym, że miał grać miłego i poszkodowanego tułacza. W okół jego ciała rozszalała się aura. Stopy wojownika wbiły się w grunt, znacząc go wyraźnymi pęknięciami. Włosy stanęły na sztorc, a każdy z mięśni młodego mordercy powiększył swą objętość. Saiyańska duma była wszak cechą niebezpieczną. Jej naruszenie potrafiło sprawić, że umysł opanowany zostawał przez szał. Tak też stało się w tym przypadku. Pomimo gniewu jednak, zaprawiony w bojach Antical chłodno kalkulował każdy swój ruch. Oprócz żądzy mordu, w jego głowie, niczym puzzle układała się taktyka. Odbił się od ziemi i z pełną prędkością ruszył w stronę oponenta. Celował w nerkę. Chciał kopnąć ją jak najmocniej, a następnie poprawić prawym sierpowym w potylicę. Jeśli go trafię, całość dokończę ki blastem prosto w jego parszywą mordę... - uznał, będąc już w połowie odległości od rywala. Uważał jednak, aby ten nie zaatakował go znienacka. Mógł przecież obrócić się i uderzyć. Zielonooki był na to przygotowany. Muszę uważać... w razie czego uniknę ciosu, podetnę mu nogi i wbiję piętę w przeponę...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Wto Lip 03, 2018 10:31 pm

MG

Wszystko wskazywało na to, że już lada moment nastąpi wielkie, oczekiwane spotkanie z przywódcą Saiyan. Niestety... Zaczepka słowna i nagły wybuch gniewu Anticala wszystko pokrzyżowało. Shalotto został odrzucony kilka metrów do tyłu, ale nie upadł, ryjąc nogami w glebie. Saiyanin, który przed chwilą trącił Anticala w ramię odwrócił się przodem do niego. Jego zmarszczone brwi zaczynały połyskiwać na niebieski kolor. Jego medaliony, ten na klacie, a także ten na czole, zaczęły się poruszać od energii, która emanowana była z ciała. Dosłownie w tej samej chwili, obaj wojownicy przemienili się w Super Saiyan! Jeden, jak i drugi, spowity był złotą, szalejącą aurą. W przypadku saiyańskiej przemiany, włosy przybierały kolor złoty, jednakże w tym przypadku, było inaczej...

Spoiler:


Pod ich stopami pojawił się ogromny krater, na dnie którego stali po chwili.
Antical ruszył do boju pierwszy. Zdenerwowany, nie zauważył na pierwszy rzut oka, że włosy jego przeciwnika mienią się kolorem błękitnym. Mogło to być też spowodowane szybkością reakcji i szalejącą poświatą, która niekiedy zasłaniała niektóre części ciała.

TRACH!

Pięści mężczyzn starły się! Saiyanin o niebieskich oczach uwolnił swoją energię, której mocny, natychmiastowy podmuch odrzucił Anticala do tyłu. Nie upadł, ale teraz dzieliło ich kilka metrów odstępu.
- GHHAAAAAA!! - napiąwszy swoje mięśnie, niebieskowłosy zaczął się wydzierać. Ziemia zaczęła drżeć i powoli pękać, a drzewa uginały się pod naporem rozszalałej, przytłaczającej energii. Antical nie potrafił wyczuwać Ki, ale poczuł lekkie ukłucie z tyłu głowy, coś jakby ostrzeżenie.

- Brolly, przestań! - krzyknął ktoś z tyłu. Przed wejściem do budynku, z którego wybiegł chwilę temu Shalotto, stał mężczyzna w białej pelerynie. Unosił jedną rękę, w której trzymał dziwne urządzenie. Marszczył mocno swoje brwi i zaciskał zęby, jakby to, co robił, sprawiało mu wiele bólu i trudności.
- Brolly! - krzyknął ponownie, a klejnot na trzymanym przez niego urządzeniu zabłyszczał kilkukrotnie.

Spoiler:


_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Czw Lip 05, 2018 2:10 pm

Pięść Anticala zderzyła się z pięścią Brollego. Moc, która uwolniła się przy okazji tego zderzenia odrzuciła zielonookiego na kilka metrów. Jego buty zaryły o glebę, a on sam natychmiast ugiął je w kolanach przyjmując pozycję walki. Legendarny super saiyanin zaczął krzyczeć, a jego moc wzrastała w zastraszającym tempie. Nawet bez umiejętności wyczuwania energii zauważyć się dało jej ogrom. W głowie młodzieńca stało się coś, czego bardzo rzadko doświadczał. Jakby iskra niepokoju przeskoczyła przez jego umysł. Nie zwrócił jednak na nią większej uwagi. Gniew i żądza mordu były o wiele silniejsze. W końcu, rosły mężczyzna uraził coś, czego nigdy nie powinien był ruszać... saiyańską dumę.

HAAAAAAA!!!!!!!!!! - wrzasnął zielonooki, a jego aura kilkukrotnie rozszerzyła swój zasięg. Wtedy też zauważył w tłumie osobę, trzymającą w dłoni jakiś dziwny przedmiot. Co ciekawe, kryształ znajdujący się w jego środku mienił się tą samą barwą co ten wszczepiony w naszyjnik oponenta. Może da się tym sprawić mu ból... - pomyślał, uśmiechając się lekko. W ułamku sekundy w jego mózgu zrodził się plan działania. TAIYOKEN!!!! - krzyknął, unosząc swe dłonie w stronę twarzy. Technika, której nauczył się rok temu w piekle po raz kolejny okazała się niezwykle przydatna. Bez zastanowienia ruszył przed siebie. Nie atakował jednak Brollego. Jego celem był ów mężczyzna, próbujący uspakajać górę mięśni. Zaatakował kolanem. Miał zamiar wbić je w gardło saiyanina, a następnie wyrwać mu przedmiot i poprawić kolejnym kopnięciem, tym razem prosto w kark. Tuż po tym chciał wzbić się w powietrze i sprawdzić, czy miał rację co do działania błyskotki. Jeśli będą na niej jakieś przyciski, wcisnę pierwszy lepszy i zobaczymy co się stanie - uznał, przechodząc do działania.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Nie Lip 08, 2018 6:25 pm

MG

- Brolly, uspokój się! - krzyknął ponownie Saiyanin, unosząc jeszcze wyżej swoją ręką, w której trzymał dziwne urządzenie. Shalotto był sparaliżowany. Dzieci, które wcześniej chowały się za studnią, pouciekały do domów, oglądając wszystko przez okna. Czuły się bezpieczniej, ale tak słabe mury, zwłaszcza po tylu latach, nie są żadną przeszkodą dla Super Saiyanina.
- Paragus... - wyszeptał Shalotto, podejmując walkę z własnym paraliżem.

Energia Anticala nagle wybuchła, podnosząc kurz i dym, który dodawał scenie dramatyzmu. Nie bacząc na Brolly'ego, który wydalał z siebie coraz więcej energii, użył techniki Taiyoken, oślepiając Paragusa, Shalotto i każdego gapię w promieniu kilkunastu metrów. Brolly ogarnięty szałem nawet nie drgnął, ciągle wydzierając się wniebogłosy. Jego włosy z niebieskich zaczęły połyskiwać na żółto. Paragus zaniechał swoich działań, chowając twarz w dłoniach i krzycząc z piekącego bólu, zaserwowanego jego oczom przez Anticala.
Niestety dla niego, po chwili poczuł jeszcze więcej bólu, przyjmując kolano na szyję, tracąc równowagę i oddech. Straciwszy urządzenie, został wykopany do tyłu, uderzając w budynek, w którego zgliszczach następnie spoczął.
Ku zdziwieniu martwego Saiyanina, na urządzeniu nie było żadnych przycisków. Znajdował się tam tylko klejnot, który od jakiegoś czasu przestał błyszczeć.

- HAAAAA!!! - krzyki Brolly'ego nie ustępowały, a nasilały się jeszcze bardziej. Naszyjnik na jego szyi przestał się mienić, a diadem na głowie eksplodował, sprawiając, że niebieskie do tej pory włosy przybrały złoty kolor. Nastąpiła potężna eksplozja.


Wszędobylski dym i kurz powoli opadał, ujawniając pobojowisko. Krater, który powstał podczas transformacji dwójki Saiyan, był teraz dziesięć razy większy. Wybuch zniszczył kilka domów i sporą część lasu. Na samym środku krateru stał Brolly, całkowicie przeobrażony w Super Saiyanina. Miał zamknięte oczy i opuszczoną głowę w dół. Stał na lekko ugiętych nogach, ręce mając bezwładnie opuszczone. Złota aura połyskiwała, opływając dookoła jego ciała.
Uniósł dłoń do góry i spojrzał na nią, po czym zacisnął ją w pięść.
- Jestem wolny... Wreszcie... - uniósł głowę do góry i spojrzał na lewitującego Anticala. Rozłożył dłonie na boki, jakby chciał powiedzieć "czekam".

Spoiler:


_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Nie Lip 08, 2018 9:42 pm

Przeciwnik zielonookiego wydobył z siebie ogromne pokłady energii. Naszyjnik na jego szyi rozprysnął się na drobne części. Niestety pilot, który Antical zdobył okazał się całkowicie nieprzydatną rzeczą. Może być silny... lepiej nie ryzykować... - stwierdził, a jego morderczy wzrok wbił się w okno jednego z domów. Nie zastanawiał się ani chwili. Z pełną prędkością przebił się przez szybę, w locie łapiąc za krtań jedno z dzieci obserwujących pojedynek. Wyleciał drugą stroną. I wzbił się w powietrze, ze spokojem spoglądając na swego oponenta. Nie ściskał mocno gardła młodego saiyanina, na razie nie miał zamiaru go zabijać. A teraz wyłącz swą transformację i na kolana psie, albo zmiażdżę mu kark - rzekł beznamiętnie wpatrując się w ogromną posturę Brollego. Nie znał siły rywala. Niestety nie dane było nauczyć mu się techniki, którą władał jeden z jego wrogów - Shin. Miał jednak pewien plan - Jeśli posłucha, zaatakuję natychmiast. Nieprzemieniony będzie o wiele słabszy, zamorduję go kilkoma ciosami... - miał również pomysł na wypadek, gdyby góra mięśni postanowiła go zaatakować - Jeśli nie... no cóż... - pomyślał, oczami wyobraźni widząc już jak jego dłoń miażdży grdykę dzieciaka. Tuż po morderstwie zamierzał cisnąć truchłem w stronę oponenta i ruszyć tuż za nim. W swych ustach skumulował energię. Chciał wykorzystać - a jakże - swoją prędkość. Wiedział, że zwiększona masa znacząco wpływa na tę cechę. Liczył, że w razie starcia uniknie ciosu i wymierzy celne uderzenie w splot słoneczny, po to by tuż po nim wystrzelić zielony promień ze swych ust prosto w głowę przeciwnika.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 09, 2018 10:24 pm

MG

Brolly spojrzał na Anticala, a następnie na trzymane przez niego dziecko. Zamknął na chwilę oczy, zastanawiając się nad swoim następnym posunięciem. Otworzył je po chwili i oderwał się delikatnie od powierzchni ziemi. W wolnym tempie unosił się do góry, a kiedy znalazł się poza kraterem, spojrzał w dół na Anticala. Nagle wszyscy zostali na moment oślepieni zielonym błyskiem, który stopniowo zanikał i zmniejszał się, aż w końcu został zamknięty w dłoni Super Saiyanina.

Spoiler:


Nagle na twarzy Brolly'ego pojawił się paskudny, wredny uśmiech, a on zamachnąwszy się energicznie, cisnął zaraz pociskiem Ki, który zbliżając się do Anticala zwiększał swoją objętość. Nadlatywał w zaskakująco szybkim tempie. Eksplozja była nieunikniona, a kiedy w końcu do niej doszło, cała Saiyańska wioska została zrównana z ziemią, podobnie jak las, przez który jeszcze nie tak dawno temu przedzierał się Antical w towarzystwie Shalotto.
Nagła ekspozja podniosła tumany dymu. Nic nie było widać. Słychać było jedynie kamienie, które bezwładnie opadaly na nowo na ziemię. Brolly stworzył naturalną zasłonę dymną, w objęciach której zniknął z pola widzenia Anticala.

_____
Nie podaję DMG, bo być może udało ci się uniknąć kontaktu z wybuchem. Wszystko zależy od twojej następnej wiadomości.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Sob Lip 14, 2018 11:16 pm

Brolly uniósł się w powietrze, a z jego ręki wystrzeliła zielona energia, która w zastraszającym tempie przybierała na swym rozmiarze. Antical nie miał pojęcia z jaką siłą może mieć do czynienia. Zdziwił się jednak, ponieważ pierwszy raz w życiu widział, żeby ktokolwiek potrafił stworzyć tak monstrualną kulę. Nie zastanawiał się ani chwili. Miażdżąc gardło dziecka, które do tej pory trzymał, natychmiast, ze swą pełną prędkością ruszył w przeciwnym, niż lot ataku, kierunku. Tuż przed startem oczywiście pozbył się zbędnego balastu w postaci zwłok młodego saiyanina. Kiedy ogromny wybuch wstrząśnie planetą powinien być już w wystarczającej odległości. Jego plan był prosty. Zdawał sobie sprawę, że nie potrafi wyczuwać energii. Nie miał pojęcia, czy taką umiejętność posiada rywal. Miał jednak pełną świadomość tego, że wróg nie jest zwyczajnym saiyaninem. Było w nim coś dziwnego. Bez skrupułów użył ataku, który zakończył żywot jego pobratymców. Tak bardzo się nie różnimy... - uznał, lądując w pyle, unoszącym się na ogromnym obszarze. Muszę znaleźć się na otwartym polu. Jeśli potrafi mnie zlokalizować, mogę poważnie ucierpieć, jeśli zaatakuje znienacka. - natychmiast ruszył przed siebie. Chciał znaleźć się na terenie, którego eksplozja nie dosięgnęła, zająć dogodną pozycję i oczekiwać rywala. W ten sposób dowie się, czy w razie znacznej dysproporcji sił ukrywanie się, ma w ogóle jakiś sens. Wygasił swą najmocniejszą transformację. Jego włosy nadal mieniły się jednak złotym kolorem. Nie miał zamiaru unikać starcia, jednak najpierw musiał rozpracować przeciwnika. Zbyt wiele miał do stracenia. Zemsta... smocze kule... - na wymazanie było zdecydowanie za wcześnie.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Pon Lip 16, 2018 10:25 pm

MG

Antical rzucił się w ucieczkę, porzucając po drodze ciało małego Saiyanina. Broly nie posiadał skrupułów, co doprowadziło do tego, że zginął młody, niewinny chłopiec. Narastający Omega Blaster, który dosłownie zaczął gonić Anticala, zbliżał się do niego w zastraszającym tempie. Na jego szczęście, jego pełna prędkość jako Super Saiyanin zdawała się wystarczyć, by odlecieć w bezpieczne miejsce.

Nagła eksplozja podniosła tumany dymu. Nic nie było widać. Słychać było jedynie kamienie, które bezwładnie opadały na nowo na ziemię. Brolly stworzył naturalną zasłonę dymną, w objęciach której zniknął z pola widzenia Anticala.


Siedząc w bezpiecznym miejscu, zielonooki zaczął wypatrywać rywala. Przed swoimi oczami miał jedynie tumany dymu, które w bardzo powolnym tempie opadały w dół. Antical nie widział Broly'ego, a Broly nie widział jego. Na nieszczęście tego pierwszego, ten drugi wcale widzieć go nie musiał.
- Wiem, że tam jesteś! Czuję cię! Czuję twoją niesamowitą energię! - krzyczał Broly, chowając się w zasłonie dymnej, którą sam pośrednio wytworzył.
- Nie znoszę cię, ale... jestem ci coś winny. Jeśli spotkamy się ponownie... zabiję c... - i nagle przeszył go niesamowity ból. Czuł się tak, jakby miała mu zaraz eksplodować czaszka. Czyżby to były efekty uboczne spowodowane urządzeniem, które nosił na głowie? Złapał się za nią mocno i zaczął się wiercić na boki, wijąc się z bólu, jaki przeszywał jego całe ciało.
- Oj... cze... Jak mogłeś mi to... zr... obić... - mówił przez ból, przez zaciśnięte zęby, ale Antical wszystko dokładnie słyszał.
- Myślałem... że mnie... kochasz... Ja ciebie kocha... Rrraaghh... RRAAAGHHH!!! - wyprostował się, uwalniając jeszcze więcej energii. Krzyczał żałośnie, chcąc pozbyć się bólu i złych emocji, które teraz nim targały. Wspomnienia zaczęły napływać do jego głowy. Wszystkie te paskudne rzeczy, jakie zrobił mu Paragus. Jak go poniżał. Jak go ograniczał, bojąc się jego mocy.
Po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.
- Nie mogę już wytrzymać! AAAAHHHH!! - przepełniony bólem krzyk zdawał się zniszczyć jego struny głosowe.
Złota aura szalała dookoła jego ciała, a on nie mogąc wytrzymać tej męki, wydalał z siebie coraz więcej energii. Podmuchy wiatru powodowane przez narastającą moc Broly'ego, zdmuchnęły dym i tym samym Antical mógł już wszystko zobaczyć.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Nie Lip 22, 2018 8:14 pm

Kurz rozstąpił się pod naporem ogromnej energii Brollego, a Antical ujrzał swojego rywala. Ten zdawał się przechodzić właśnie swoistego rodzaju załamanie nerwowe. Teraz... - pomyślał saiyanin bez odrobiny zawahania ruszając prosto w stronę oponenta. Unosił się lekko nad ziemią, szarżując w stronę góry mięśni ze swą maksymalną prędkością. Kiedy znalazł się tuż przed rywalem wyciągnął swą wyprostowaną nogę najwyżej jak potrafił i niczym kat opuścił ją w ułamku sekundy, celując w głowę rywala. Już w momencie szarży odpalił swą najsilniejszą transformację, a także zebrał w ustach energię potrzebną do wykonania jego popisowej techniki. Miał jednak dodatkowy plan. Stawiał wszystko na jedną kartę i chciał wykończyć rywala od razu. Gravity Zone... - pomyślał tuż po kopnięciu, a z jego palca wystrzeliła mała, prawie niewidoczna kulka energii. Tuż za nią mknęła pięść zielonookiego wymierzona w gardło Brollego. Muszę uważać... - analizował, w każdym momencie będąc gotowym do wykonania uniku. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, uderzę go jeszcze w nerki i wątrobę... - myślał. Kombinacje zakończyć chciał kopnięciem w krocze i wystrzeleniem w twarz przeciwnika zielonego promienia z ust.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Czw Lip 26, 2018 9:30 pm

MG

Broly krzyczał, trzymając się za głowę obiema rękami. Nie widział nadchodzącego ataku Anticala, przez co znalazł się na jego łasce. Bardziej niż ciosy zadawane przez Super Saiyanina, męczył go ból swojego istnienia. Broly oberwał w głowę, wydając z siebie jęk, po czym znalazł się zamknięty w barierze, która ograniczać miała jego prędkość. Kilka kolejnych uderzeń, które zakończyły się Chou Makouhou, czyli wykorzystaniem energii skumulowanej w jamie ustnej. Złotowłosy wojownik poszybował prosto w krater, który sam kilka chwil temu stworzył. Jego złota aura opuściła go, zupełnie rozpływając się w powietrzu. Została zgaszona przez jeden z ataków Anticala.

Uderzając w ziemię, wbił się w nią na kilka metrów. Zniknął pod kamieniami, które stworzyły prowizoryczny grobowiec. Antical lewitował w powietrzu, patrząc w dół, na to, co spotkało jego przeciwnika. Wydawał się być nieczuły na to, co spotkało jego saiyańskiego brata.

Nagle ziemia zaczęła się trząść, a kamienie które pokryły Broly'ego popękały na kawałki. Z miejsca, w którym zniknął pod ziemią Broly, zaczynały rozchodzić się pęknięcia, jak te w lodzie, kiedy zbyt duże obciążenie znalazło się na zbyt cienkiej tafli.
Pęknięcia rozstąpiły się, tworząc szpary z których wydobywało się światło w dwóch kolorach: żółty mieszał się z zielonym, raz połyskując jedną, raz drugą barwą. W końcu oba kolory splotły się ze sobą, aż jeden wyparł drugi. Na tapecie widniał już tylko kolor zielony.
Na moment wszystko ucichło - ziemia przestała drżeć, światło zgasło, a dookoła nastała niepokojąca cisza, która...
Została przerwana okropnym krzykiem i wybuchem, który oślepił Anticala i jeszcze bardziej zniszczył powierzchnię planety.
Nie widzący nic Saiyanin, poczuł ogromny w ból, który rozpoczął się w brzuchu, a skończył w plecach. Zupełnie tak, jakby coś się w niego wbiło, ale nie zdołało wyjść z drugiej strony. Po chwili dostrzegł umięśnionego mężczyznę, wcale nie przypominającego Broly'ego. Był większy, szerszy i z pewnością bardziej szalony! Uśmiechał się. Ale to nie był zwykły uśmiech. To był uśmiech psychopaty, a jego pozbawione tęczówek oczy to potwierdzały.
Przekręcił głowę w bok, ssuwając Anticala ze swojej pięści.

Spoiler:


- Co się stało? - zapytał, patrząc jak Super Saiyanin spada ku ziemi.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Czw Lip 26, 2018 10:12 pm

Atak powiódł się, a Brolly otrzymał uderzenie w głowę, które posłało go na deski. Ścierwo... - pomyślał Antical, spluwając w kierunku gruzu, pod którym oponent się znalazł. Nie interesował go los przeciwnika. Ten stanął mu na drodze, a to oznaczało jedno - śmierć. W ułamku sekundy jednak, twarz złotowłosego wojownika nabrała powagi. Potężne trzęsienie ziemi zachwiało planetą, a z miejsca w którym chwilę temu wylądował rywal rozchodzić zaczęły się pęknięcia. Wybuch energii sprawił, że oczy saiyanina straciły swą funkcjonalność. Kurwa... - zaklął w myślach, po czym poczuł, jakby jego wnętrzności zostały złapane w olbrzymią dłoń i wykręcone, niczym mokra ścierka. Gałki oczne Anticala prawie wyskoczyły na wierzch, a już po chwili spadał ku ziemi. Silny jest... - stwierdził. Uderzenie było naprawdę mocne. Dawno nie otrzymał takiego ciosu. Dodatkowo, poprzez wybuch nie zdążył nawet postawić gardy, która mogłaby zneutralizować jego skutki. Po chwili swobodnego spadku uderzył o glebę, a jego dłonie zacisnęły się w pięści, zostawiając w ziemi wyryte palcami rowki. Czuł ból w przeponie i ciężko oddychał. Nie przeszkodziło mu to jednak unieść swej głowy. Dumne, rozwścieczone spojrzenie Anticala starło się z psychopatycznym wzrokiem Brollego. Przyklęknął na jedno kolano, a już po chwili wyprostował się całkiem i wypiął do przodu swą klatkę piersiową. Ty skurwysynu... - przeklnął w głowie. Jeśli myślisz, że to, że przybrałeś trochę na masie ocali cię przed śmiercią to jesteś w błędzie, parszywy psie... - krzyknął, a jego umysł nakierował się na jedną myśl - Zamorduję Cię...

TAIYOKEN!!!!! - wrzasnął, po raz kolejny podnosząc swe ręce w kierunku głowy. W tym samym momencie jego stopa przekręciła się lekko, a noga ugięła w kolanie. Impet z jakim wystrzelił w powietrze sprawił, że podłoże znajdujące się pod nim po prostu się rozleciało. Pędził prosto w stronę rywala. Chciał wbić się pięścią w wątrobę i jeśli cios się uda, drugą ręką zamierzał wydłubać mu oczy. Zobaczymy, czy będąc ślepym dalej będziesz się patrzył tak groźnie... - podczas szarży pamiętał oczywiście o obronie. Nie miał zamiaru dać się trafić po raz kolejny. Jeśli zaatakuje, obrócę się w powietrzu, unikając ciosu lub energii... - całość kombinacji zakończyć miał zamiar kopnięciem w brzuch, które pozwoliłoby mu odbić się od rywala i znaleźć w bezpiecznej od niego odległości.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 01, 2018 11:02 pm

MG

Razem z krzykiem Anticala całe miejsce zostało pokryte jasnym światłem, które piekło po oczach, oślepiając każdego, kto znalazł się w polu rażenia. Broly zasłonił się otwartą ręką, ale to działanie nie przyniosło pożądanego skutku. Zamknął oczy, krzywiąc swoje usta w grymasie.
Antical wystartował, niszcząc podłoże w drobny mak. Całe to miejsce było zniszczone. Najbliższe drzewa, jakie można było znaleźć, znajdowały się hen, hen daleko, pokazując się jako małe kropki na horyzoncie.
Złocista aura szalała dookoła ciała Super Saiyanina, który w zastraszającym tempie zmierzał ku Broly'emu. Złość wypisana na jego twarzy była bezcenna. 
Wyprowadził cios, który miał sięgnąć przeciwnika. Natknęła się na twardy brzuch, w który się wwierciła, jakby chciała przejść na wylot i go wybebeszyć. Legendarny Saiyanin syknął z bólu. Atak na tym się nie kończył i pewny siebie Antical zamachnął się drugą ręką, celując w zamknięte oczy przeciwnika, jednakże... Atak został zablokowany przez wielką dłoń, która złapała nadlatującą pięść. Ale jak to? Przecież był oślepiony! Uścisk na pięści Anticala zacisnął się, ale żadna kość nie została złamana.
- Czuję cię. - wyszeptał, po czym nachylił się nagle, uderzając mocno czołem o czoło zielonookiego, wypuszczając tym samym jego dłoń, by ten mógł pofrunąć na kilka metrów do tyłu.
- Dlaczego jesteś taki uparty? Tak bardzo chcesz umrzeć? - mina Broly'ego zrzedła, a widniejący do tej pory uśmiech na jego twarzy, przeobraził się w grymas niezadowolenia.
Zadarł się, wydzielając jeszcze więcej energii ze swojego ciała. Zielonkawa aura przeobraziła się w równie zieloną tarczę. Wyglądało to tak, jakby Saiyanin został zamknięty w bańce mydlanej.

Tymczasem, gdzieś w ciemnym pomieszczeniu... Pokój oświetlony było tylko w jednym miejscu, na środku, gdzie znajdowała się kryształowa kula ułożona na piedestale. Obok niej znajdowała się niewielka istota, przypominająca wyrośniętą mrówkę, a tuż obok niej stał wysoki, dobrze zbudowany jegomość, odziany w niebieskie ubranie i białą, prawie sięgającą podłogi, pelerynę.
- Panie Babidi, czy nie lepiej byłoby posłużyć się tym zielonowłosym Saiyaninem? Jest nieporównywalnie silniejszy od tego drugiego. - zasugerował wysoki mężczyzna, patrząc w dół na tego mniejszego.
- Dabro, mówiłem ci już, że ten mięśniak byłby trudny do kontrolowania. Zwłaszcza, że przed chwilą wyrwał się spod okowów poprzedniej niewoli. Wolna wola i chęć przetrwania musi w nim być ogromna. - odpowiedział Babidi, zerkając kątem oka na Dabrę, który skinął tylko głową, przytakując słowom swojego mistrza.
- Ten cały Antical... poobserwujmy go jeszcze chwilę. Pełno w nim nienawiści. Być może jeszcze bardziej ułatwi nam robotę, hihi. - dodał na koniec, uśmiechając się paskudnie, po czym nachylił się do kryształowej kuli, na której wyświetlana była walka mająca miejsce na planecie Sadala.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Pią Sie 03, 2018 10:00 am

Trafił w wątrobę, słysząc przy tym syk bólu oponenta. Jego druga ręka od razu poszybowała w kierunku oczu, jednak nie dosięgła celu, ponieważ wokół niej zacisnęła się ogromna dłoń Brollego. Po chwili głowa legendarnego super saiyanina uderzyła w czoło Anticala, a ten, czując niesamowity ból w czaszce, odrzucony został na dobrych kilka metrów. Jest silny... - pomyślał zielonooki, powoli zdając sobie sprawę w jak beznadziejnym położeniu się znalazł. Ucieczka nie miała żadnego sensu. Przeciwnik potrafił wyczuwać energię, więc prędzej czy później i tak by go odnalazł. Zostało tylko jedno - walka. Pięści złotowłosego wojownika po raz kolejny zacisnęły się z pełną siłą. ZAMORDUJE CIĘ!!!!! - wrzasnął, a z jego ciała wyrzucona została ogromna fala energii. Nienawiść narastała w nim z każdą sekundą. Nie rozumiał jakim cudem walka z innym przedstawicielem jego rasy sprawia mu jakikolwiek problem. Ba, był od niego słabszy i widać to było gołym okiem. Był słabszy od innego saiyanina, mimo tego, że jeszcze niedawno toczył praktycznie wyrównany pojedynek z księżniczką Cellute - przedstawicielką elity, córką króla, jedną z najpotężniejszych wojowników Vegety. Musiał przetrwać. Zbyt wiele osób zostało wpisanych na jego listę. NIE ZNIKNĘ, PÓKI WSZYSCY NIE POZDYCHACIE!!!! - krzyknął po raz kolejny, obserwując jak wokół oponenta tworzy się coś na kształt energetycznej bańki. Nabrał energii w swe usta i ruszył przed siebie. Muszę się przebić... - uznał, atakując osłonę prawym sierpowym. Jeśli się uda, od razu zaatakuję Chou Makouhou i odskoczę... - miał zamiar walczyć na dystans. Nie zamierzał znajdować się w pobliżu rywala dłużej niż na czas oddaniu pojedynczego ciosu. Mimo, że mógł jeszcze walczyć z pełną siłą, czuł, że kolejnego otrzymanego ciosu może już nie przetrwać...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Nie Sie 05, 2018 8:17 pm

MG

Antical w szale rzucał się na Broly'ego, nie zdając sobie sprawy, że z każdym kolejnym atakiem pogarszał swoją sytuację. Niewiele dzieliło go od totalnej przegranej. Jeśli zginie będąc martwym, zostanie wymazany na zawsze, a jego dusza nie będzie miała szansy na odkupienie. Zostanie zwyczajnie usunięta, tak, jakby nigdy nie istniała.
Pięść Anticala zatrzymała się na barierze Broly'ego, co rozbawiło tego drugiego. Zaśmiał się w głos. Zamachnął się ręką, która przeszła przez barierę, niszcząc ją natychmiastowo. Ta rozpadła się na kawałki, jak zbite lustro. Chou Makouchou Anticala wystrzeliło prosto w dłoń, która nic sobie z tego nie zrobiła i zacisnęła się mocno na twarzy Super Saiyanina. Zielonooki poczuł mocny ścisk, który napierał boleśnie na jego zęby a także uniemożliwiał poprawne oddychanie.
- Dałem ci szansę... jedną, drugą... wybrałeś śmierć. Po prostu zmiażdżę twoją małą główkę, ah, ah, ah! - szyderczy śmiech Broly'ego dudnił w głowie Anticala, odbijając się od ścian jego czaszki.

- Panie Babidi, jeśli czegoś nie zrobimy, stracimy potencjalnego pionka. - powiedział Dabura, będąc nadwyraz spokojnym. Czy może obojętnym? Jego twarz wskazywała na jedną z tych dwóch opcji. Ciężko było go rozgryźć.
- Masz rację... - przytaknął Babidi, a po jego czole spłynęła kropla potu.
- Musisz mu pomóc! - powiedział głośno, odwracając się do Dabry. Wskazaywał na niego palcem. Dabra przełknął ślinę i skinął głową, nie będąc w stanie odmówić swojemu panu. Ostatni raz zerknął na kryształową kulę.

Dłoń Broly'ego zciskała się coraz mocniej na twarzy Anticala, któremu zaczynało brakować już powietrza. Legendarny Saiyanin patrzył na swoją ofiarę z politowaniem.
- A mówią, że to ja jestem szalony. Tfu! - splunął w bok, po czym w drugiej dłoni skumulował energię. Zielona poświata pojawiła się i zaraz została zamknięta w dłoni Broly'ego.
- Pozdrów mojego ojca. - powiedział ozięble, biorąc zamach.

Nagle uścisk dłoni został zwolniony, a Broly zesztywniał. Spuścił głowę, patrząc na swój brzuch, który zamieniał się w... kamień! Dziwna maź rozchodziła się od jego pleców, zamieniając resztę ciała w twardą skałę. Zdążył się tylko odwrócić, ręką dokonując zamachu, ale w chwili, w której miał wypuścić energię, zastygł zupełnie. Zielona energia zebrana w jego dłoni zwyczajnie wyparowała, a on sam, będąc zakutym w kamień, runął w dół, wpadając w gruz i kamienie, które natychmiast go przykryły.
Opadający powoli w dół Antical, widzący wszystko jak przez mgłę, ujrzał znajomą osobę. Odziany w niebieskie ubranie i białą peleryne, Dabra uśmiechał się zadziornie, pokazując swoje diabelskie kły.
- Pamiętasz mnie? - zapytał i dosłownie w tej samej chwili, zza jego pleców wyłonił się Babidi, chowając ręce za plecami. Natychmiastowo je wyciągnął do przodu, w stronę Anticala, rozstawiając palce tak szeroko, jak tylko mógł.
- PAPPARAPPA!!! - krzyknął głośno, a Saiyanin poczuł się tak, jakby miliony ostrzy wbijały się w jego czaszkę. Runął na ziemię, znikając za zasłoną kurzu.
_____
Babidi chce przejąć kontrolę nad twoim umysłem. To, czy zostaniesz jego sługą, czy mu się oprzesz, zależy od twojego następnego posta.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Nie Sie 05, 2018 10:11 pm

Pięść złotowłosego zatrzymała się na barierze, a już po chwili jego twarz znajdowała się w uścisku legendarnego super saiyanina. Śmiało, psie! - rzekł Antical, czekając na uderzenie, które miało zakończyć jego żywot. Miał zginąć w walce. Ostatecznie było to czymś, co szaleńczy umysł mężczyzny mógł zaakceptować. Nie wiedział co czeka go po śmierci. Raz już zginął i z tego co udało mu się do tej pory ustalić, groziło mu permanentne wymazanie. Mam nadzieję, że wszyscy pozdychacie... - pomyślał jeszcze, zamykając swe oczy...

Uścisk zelżał nagle, a młody morderca zaczął spadać. Cały krajobraz był zamazany. Oczy młodzieńca nie przyzwyczaiły się jeszcze do światła. Dodatkowo, niedobór tlenu, który stracił, będąc w uścisku Brollego nie uzupełnił się jeszcze, sprawiając, że zmysły wojownika były zaburzone. Kontury osoby, którą nagle dojrzał jasno wskazywały jednak z kim ma do czynienia. Nie pomyliłby go z nikim innym. Ty... - powiedział, słysząc za swoimi plecami inkantację zaklęcia...

Uderzył o ziemię, a jego umysł przepełniła niesamowita fala bólu. Myśli, niczym sztylety ryły w mózgu Anticala otwarte rany z których powoli, jak niepewne swego dzikie węże, wypełzały sceny i wydarzenia z przeszłości. Śmierć rodziców, upokarzający upadek z okna kliniki, wymazanie Theosa... - ten obraz był najbardziej rzeczywisty. Przed chwilą widział przecież morderce swego ojca. Tuż przed nim, na wyciągnięcie ręki... NIEEEEEEEEE!!!!!!!!!! - krzyknął, łapiąc się za głowę. Wymazanie matki, twarz króla Vegety, wydającego na niego wyrok śmierci... - żyły na jego całym ciele pulsowały w szaleńczym tempie. Puls narastał z każdą sekundą, a gniew wzmagał się w duszy zielonookiego coraz bardziej. Gdybym tylko był silniejszy... - pomyślał, a z jego ciała wystrzeliła potężna dawka złotej energii. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - wrzeszczał, unosząc się w powietrze. Ból nie ustępował ani na krok. Cały jego życiorys, wszystkie złe wybory i to... to czego mu brakowało... teraz był już pewien. MOC... - wizja ogromnej energii nigdy nie wydawała się być tak realna. Ujrzał śmiejącą się twarz czarnoksiężnika. Czuł, że ten chce nim zawładnąć. Uczynić go swoją marionetką i zabawką. Nie zamierzał nikomu służyć - Wynoś się z mojej głowy, psie!!!! - wykrzyknął w myślach - Nie masz prawa... to ja jestem tym, który manipuluje innymi, a Ty... Ty jesteś tylko marną, nic nieznaczącą istotą! - dookoła lewitującego młodzieńca rozszalała się prawdziwa burza. Jego krzyk słyszeć dało się zapewne z odległości kilku kilometrów, a tuż przy ciele wojownika, co rusz dochodziło do szkarłatnoczerwonych wyładowań elektrycznych. Węże kąsały coraz mocniej i śmielej. Każdy kolejny flashback sprawiał, że mózg saiyanina zdawał się eksplodować. Nigdy wcześniej nie czuł takiego bólu. Zacisnął pięści tak mocno, że teraz, na jego ciele, zauważyć się dało każdą, nawet najdrobniejszą żyłę. Planeta zadrżała. Potężne wyładowania i kolejne dawki energii wyrzucane w powietrze sprawiły, że grunt popękał na powierzchni sporego miasta. WY... NOŚ SIĘĘĘAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - nie mógł się poddać. Gdyby ktokolwiek postawił na wadze służbę czarnoksiężnikowi, a wymazanie, Antical ani przez sekundę nie zastanawiałby się nad podjęciem wyboru. Bycie czyimś pionkiem równało się dla niego ze stratą honoru. To prawda - stosował brudne, nieczyste zagrania. Był bezlitosny i okrutny, jednak nigdy nie pozwolił na wydawanie sobie rozkazów, jeśli nie było to częścią większego planu. Możesz próbować... Twoje starania są jednak daremne, ponieważ walczysz z czymś, czego nigdy nie pojmiesz... - na jego twarzy zagościł szyderczy uśmiech. Kolejne ukłucie bólu i myśl, tak szybka, że nie zdążył jej nawet zmaterializować. W jej miejsce pojawiło się tylko jedno słowo. MOC... - upadł na kolana i podniósł się dysząc ciężko. Całe jego ciało drżało jeszcze lekko, a wyrzucone na wierzch żyły nie zamierzały już wracać pod skórę. Szaleńczy uśmiech nadal malował się na twarzy mordercy. Tuż nad nim jednak, zauważyć dało się coś, co nigdy wcześniej na niej nie gościło. Tuż nad oczami, na środku czoła Anticala widniała czarna, wytatuowana literka "M". Panie... czekam na Twe rozkazy - powiedział...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 08, 2018 2:56 pm

MG

Babidi uśmiechnął się paskudnie, a Dabura się nieco skrzywił, przypominając sobie, jak to było z nim. Mimo złych wspomnień, nie winił swojego mistrza, ponieważ jego pokręcony, wyprany mózg widział go jako wybawiciela.
- Coś... coś łatwo poszło. - skwitował cały proces Dabura, skrobiąc się palcem po głowie. Babidi śmiał się cicho pod nosem, zacierając nikczemnie swoje dłonie.
- Kolejny ciekawy nabytek do mojej kolekcji. Może mieć do ciebie problem, Daburo, biorąc pod uwagę wcześniejsze wydarzenia, ale myślę, że go poskromimy, hihi. - zachichotał ponownie, uderzając zaraz dłonią w dłoń. Następnie zwrócił się do Anticala.
- Witaj, witaj, Anticalu. Do twarzy ci z "emką" na czole. Twoje pięć minut dopiero nadejdzie. Teraz odpocznij i zregeneruj swoje siły. Jeśli będziesz chciał potrenować, bo wiem, że twoja rasa ma na tym punkcie bzika, to Dabura jest do twojej dyspozycji. - zmrużył swoje oczy i uśmiechnął się zadziornie. Uniósł po chwili swoje dłonie i znów wykrzyczał jakieś niezrozumiałe słowa. Cała trójka znalazła się natychmiast w ciemnym pokoju, na środku którego stała kryształowa kula na piedestale. W rogu pokoju, fioletowym światłem błyskała się co jakiś czas dziwna, ogromna kula.
- Przydasz się podczas budzenia Majin Buu. - zerknął na Anticala, po czym jego spojrzenie przeniosło się na pulsującą kulę.
Dabura wskazał Anticalowi drzwi, za którymi znajdował się korytarz prowadzący do pokojów, w których pomieszkiwali słudzy Babidiego. Jeden z takich miał zostać przydzielony Saiyaninowi.

Spoiler:

_____
Do czasu założenia tematu ze statkiem Babidiego, odpisuj tutaj. To będzie koniec przygody. Rozdaj sobie punkty zgodnie z opisem opętania.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1347

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical on Sro Sie 08, 2018 3:40 pm

Antical zmierzył tylko wzrokiem Daburę, kiedy Babidi wspomniał o urazie, którą mógł do niego żywić. Nie miał pojęcia kim był Majin Buu i nie był tym zbytnio zainteresowany. Czuł, że jego siła znacząco wzrosła, a to było czymś na czym zdecydowanie mu zależało. Musiał przetestować swoje nowe umiejętności. Nie zamierzał jednak robić tego od razu. Walka z Brollym dość mocno go wyczerpała. Musiał odpocząć i zregenerować siły. Wychodząc za sługą Babidiego, jego uwagę zwróciła kryształowa kula. Ciekawe co to... - pomyślał. Chwilę później król demonów wskazał mu jego pokój, a zielonooki pierwszy raz, od bardzo dawna, położył się na normalnym łóżku. Miękka pościel sprawiła, że w ułamku sekundy jego powieki stały się ciężkie, a on sam, wyczerpany niedawną walką, praktycznie od razu zaczął zasypiać. Starał się zbyt dużo nie myśleć. Wiedział co musi zrobić i tuż po pobudce zamierzał zacząć realizować swój plan.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Antical Yesterday at 9:28 pm

Wstał i otworzył swe oczy. Wciąż starał się nie myśleć, a działać. Wiedział co musi zrobić i zamierzał podejmować ku temu kolejne kroki. Trening... - uznał, opuszczając pomieszczenie w którym spał. Po chwili znalazł się na korytarzu, a kilka minut później odnalazł na statku miejsce idealnie nadające się do treningu. Musiał nauczyć się zwiększać moc techniki. Tak - to było coś co bardzo miało przydać mu się w przyszłości.

Stanął na środku sali i skupił całą swoją energię. Wyciągnięta do przodu ręka zesztywniała momentalnie, a tuż nad dłonią pojawiła się jasna kula energii w postaci ki blasta. Mimo usilnych starań, nie był w stanie natychmiastowo sprawić, aby stała się większa. Zamknął swe oczy i skupił swe zmysły tylko i wyłącznie na lewitującej kuli, jednocześnie próbując sprawić, aby kolejne dawki ki zasiliły jej jądro. Nic z tego... - uznał. Kolejnym podejściem była próba połączenia dwóch niezależnych ki blastów. W tym celu w obu dłoniach Anticala pojawiły się jasnoniebieskie energetyczne piłeczki. Niestety... próba złączenia ich w jeden zakończyła się eksplozją, która odrzuciła saiyanina na odległość około dwóch metrów. Zaczynał się denerwować. Wiedział jednak, że gniew nie jest dobrym treningowym doradcą, dlatego też wziął kilka głębokich oddechów i znów wyciągnął przed siebie swą rękę. Tym razem jednak nie skupiał się na samym ki blaście. Starał się poczuć całą energię, która przepływała przez jego ciała. Stać się jednością z tym, jakże majestatycznym i nieposkromionym tworem. Przez jego żyły... ba... przez jego całe ciało płynęły kolejne strumienie ki. Czuł je, był nimi, miał nad nimi władzę. Ręka zesztywniała jeszcze bardziej. Co prawda, wydawało się to praktycznie niemożliwe, jednak tak właśnie się stało. Po chwili rozluźnił wszystkie mięśnie i pozwolił, aby przechodząca przez niego moc znalazła ujście w dłoni. Otworzył swe oczy. Kula urosła dwukrotnie. Był z siebie dumny, jednak wciąż nie było to tym, czego oczekiwał. Sama wielkość nic nie znaczyła, chodziło o coś więcej, chodziło o moc. Zmniejszył ki blasta i poraz kolejny skupił się na wpompowaniu niego większej dawki energii. Jarząca się piłka błysnęła jeszcze jaśniejszym światłem niż dotychczas. To było to... właśnie tego potrzebował. Powtórzył cały schemat kilkukrotnie i już po niedługim czasie doszedł do takiej wprawy, jakby potrafił robić to od dziecka.

____________________________________
Trening na kontrolę ki
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 391

Powrót do góry Go down

Re: Zniszczone miasto

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach