Górska Baza Ruchu Oporu

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 07, 2017 11:05 pm

First topic message reminder :

Tajna baza Ruchu Oporu. Składa się na nią kompleks podziemnych pomieszczeń rozlokowanych na kilku poziomach pod samymi górami, które połączone są gęstą siecią korytarzy. Tylko członkowie RO znają umiejscowienie ukrytego wejścia do bazy, a ono samo jest odpowiednio zakamuflowane i zabezpieczone. Kompleks zaopatrzony jest w sale treningowe, liczne laboratoria, a także pomieszczenia bardziej użytkowe, w tym kwatery kadetów.
_________________________________________________________________________________


Chłopak chcąc przejść do szczegółów wyczuł, że są obserwowani. Czasem człowiek jest w stanie poczuć, iż czyiś wzrok lustruje go, niekiedy jest to wynikiem urojeń, a w innych przypadkach wręcz przeciwnie. Jednakże za późno się zorientował, bo mógł poczuć jak coś kuje go w kark. Nie miał jak zareagować, bo ciało odmawiało mu posłuszeństwa, pomimo starań nie zdołał w żaden sposób podziałać i padł jak kłoda na ziemię. Jedyne co zdołał wykrztusić to słowa skierowane do rozmówczyni - Uciekaj... - Chociaż tyle mógłby z siebie wykrzesać. Nie mógł odpowiedzieć napastnikom, czy po prostu nie chciał i ich zignorował. Tak by to było. Ostatnie co zdołał zapamiętać to jak dziewczę uniosło go do góry. Niezłą krzepę musi mieć, albo to za sprawą wagi i wzrostu chłopaka, lecz nie ma co nad tym dumać. Zasnął rzucając ostatnie spojrzenie na błękitnooką.
Ocknął się na łóżku w tajemniczym pokoiku, które posiadało podstawowe wyposażenie salonu, chociaż mogliby się postarać o jakieś TV, ażeby nie było nudno. Widocznie komuś bardzo zależało na tej dwójce, w innym wypadku wąchaliby już kwiatki, ale niestety od spodu. - Jak się czujesz? - rzekł w stronę Arisu, która też wybudzała się z objęć Morfeusza. Z pewnością chłopak dokona wglądu tego pomieszczenia, ale najpierw należy zainteresować się drugą ofiarą, dla której mogłaby być trudniejsza sytuacja. Czy potrafi walczyć? Zapewne niedługo się o tym przekonamy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down


Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Sob Lis 11, 2017 1:50 am

Personel dość szybko zareagował na wybryk złotookiego, a może to był zwyczajny zbieg okoliczności? No cóż, teraz to nie miało najmniejszego znaczenia. Nagle chłopak przyuważył i usłyszał jak jedna ze ścian przesuwa się, by potem zza niej wyłoniła się piękna niewiasta, która nie przywitała go nawet słodkim uśmiechem, co i tak nie miało znaczenia dla Ranzoku, który zachowywał swój normalny wyraz twarzy, nie zważając nawet, iż jest pozostawiony bez ciuchów. Dziewczę nawet nie zwróciło na chłopaka uwagi, bo pewnie i tak przebadała go od góry ku dołowi po eksperymencie, gorzej jakby okazało się, że cały czas był pod obserwacją faceta. Teraz to już było sensu się nad tym zastanawiać. Chłopak chwycił pakunek gdzie znajdowały się ciuchy androida i przebrał się jak gdyby nigdy nie wstydząc się obecności płci przeciwnej, z pewnością nie miał czego się wstydzić. Tak czy siak nie przyuważył swojego ulubionego płaszcza w paczce. Spojrzał gniewnie na pielęgniarkę czekając na wyjaśnienia z Jej strony, których i tak się nie doczekał. Nagle z ust kobiety wydobyło się imię androida, którego oznaczyli jakimś krótkim ciągiem liter i cyfr. Chyba to standardowa procedura, nie wiedział jak to wygląda w praktyce, gdyż pierwszy raz jest postawiony w takiej sytuacji. Po Jej słowach Ranzoku zapytał o podstawową rzecz: - Gdzie mój płaszcz kobieto? - Zapytał stając z trudem na nogi. Nie odczuwał jakiegoś dyskomfortu, wszystko było cacy, nie miał do czego się przyczepić... no bo za rzeczą, która stanowiła znak rozpoznawczy naszego bohatera. Oczywiście rozchodzi się o jego seksowny płaszcz nie będącego wraz z resztą ekwipunku w otrzymanej torbie. Chłopak wyczekiwał odpowiedzi na dręczące go pytanie. Mając nadzieję, że właśnie zaprowadzi blondyna do jakiegoś pomieszczenia, gdzie ów odzień mógłby się znajdować. W sali zauważył kilka manekinów. Czyżby przyszła pora na próbę swoich umiejętności na niczego winnych kukiełkach? Zacisnął dłonią pięść u drugiej ręki, słysząc coś w rodzaju łamania kości. Powtórzył tą czynność na drugiej witce. Skoro dają możliwość na trening czy coś w rodzaju testu umiejętności po ulepszeniu, to szkoda byłoby nie wykorzystać tego. Spojrzał w oczy dziewczyny i zapytał z grubej rury: - Jak bardzo jeszcze jest możliwe ulepszenie mego ciała? - Nie miał pojęcia czy jest możliwe kolejne ulepszenie swego ciała. Trochę to naszego bohatera zaintrygowało, w końcu wie, że jest w stanie wykrzesać z siebie jeszcze więcej energii, ale czy to możliwe? Nie wiadomo. Może ta Pani łaskawie uchyli rąbka tajemnicy blondynowi. Ranzoku nie czekając na odpowiedź wystrzelił w kierunku jednej kukły pocisk Ki, który użył nie tak dawno na ścianie. Być może będzie w stanie zwiększyć zasięg czy siłę rażenia energetycznej kuli lub przybrać inną formę. Próbował kilka wariacji różnymi gestami rąk z nadzieją, iż zdoła nauczyć się czegoś nowego, czy też ulepszyć podstawowy pocisk Ki, z którego korzysta zazwyczaj. Łączył dłonie na różne sposoby: wewnętrzna strona do zewnętrznej i na odwrót, nawet pokwapił się o skumulowanie energii nad głową czy też od boku. Te próby jednak nie zakończyły się powodzeniem i jedynie co zdołał uwolnić to kiszki grające mu marsza. Wiele wskazuje na to, iż nasz bohater odczuwał głód. Od dłuższego czasu nic nie jadł przecież i jeszcze nie wiadomo jak długo blondas spał. Syknął niezadowolony niezbyt dyskretnie. Może spróbuje ułożyć dłoń tak samo jak ma to miejsce podczas Power Blitz? Jednak nie wypuszczał skumulowanej energii w ręku tak samo jak w sytuacji z wyżej wymienioną techniką, czyli od razu. Tym razem skupi energię na dłużej i zobaczy co się stanie. Nagle barwa zebranej Ki przybrała złotą barwę i wciąż się powiększa. Zebrana energia zaczyna szaleć w ręku androida przybierając niebagatelny wręcz rozmiar. Towarzyszył temu jakby dźwięk wystrzału rakiety, który jest częstym zjawiskiem podczas sylwestrowej nocy. Energia niczym szalejąca sfera oświetla otoczenie, gdzie przebywa chłopak. Chłopak stara się to kontrolować i po jakimś czasie zdołał opanować energię i wystrzelić wiązkę światła rażącą co najmniej dwa manekiny na raz (o ile były na tyle blisko siebie ułożone) ale chyba nadal nie było jeszcze doskonałe, bowiem zdołał lekko nadpalić dwa manekiny. Uzyskany efekt faktycznie był miły dla oka, ale to wciąż niezbyt pożądany efekt. Po wypuszczeniu promienia zagłady, Ranzoku po raz kolejny wypróbował ten atak, wszystko idealnie odwzorowując. Po wystrzale, wcześniej szalejąca sfera przybrała nagle postać pocisku, dzięki któremu potraktował nadpalonego już manekina. Chłopak dumny z siebie zacisnął obie pięści, z których uwolniły się złote iskry. Był świadom tego, iż gadka o ulepszeniu nie była blefem, ale teraz rodzi się kolejne pytanie... jak bardzo będzie w stanie się wzmocnić w przyszłości. Może zadane wcześniej pytanie nie okaże się zwykłym retorycznym i nasza piękność w białym kitlu odpowie androidowi. Z pewnością istnieje jeszcze jakiś sposób na to, ale sam bez odpowiedniej wiedzy zbyt wiele nie zdziała. W każdym razie nie wiadomo, czy technika tak finalnie ma wyglądać. Zrobił jeszcze ze trzy próby powtarzając tą czynność, która zapoczątkowała jego naukę. Wszystko ma wyglądać pięknie i ratować z wielu opresji. - Photon Flash! - Wykrzyczał celując w głowę kukły, którą właśnie straciła. Natenczas zrozumiał, iż opanował technikę na zadowalającym poziomie. Czego chcieć więcej? No tak... wciąż pozostaje zagadka czerwonego płaszczu. Gdzie on się podział?! Czy to było celowe zagranie ze strony Ruchu Oporu czy nie chcą się przyznać, iż został sprzedany na allegro za miskę Ramen, czy najzwyczajniej w świecie zgubiony przez nich. - Bez płaszczu się stąd nie ruszam! - Rzekł z lekkim oburzeniem, lecz wciąż zadowolony z tegoż ulepszenia, sam ton blondyna brzmiał jakby był zirytowany taką sytuacją. Nałożył rękę na drugą układając je na krzyż jak to android miał w zwyczaju, czekając łaskawie na interesujące go informacje.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Lis 11, 2017 12:49 pm

Wiedziała, że nie jest dobrym sportowcem poczuła to dość mocno biegając tych kilka okręgów, zmęczyła się i spociła, ale w końcu o to chodzi. Stanęła w miejscu i oparła ręce o kolana by złapać oddech. Wydawało się to trudniejsze niż sobie wyobrażała. Musi wziąć się za siebie. Usiadła na ziemi i spojrzała na Leone, nie byłą pewna czy z nią została czy sobie już poszła, bo znalazła sobie inne zajęcie.
-Ciekawe jak wielkie jest to miejsce - pomyślała na głos sama do siebie. Kiedy uspokoił jej się oddech wstała i wyciągnęła się leniwie. Zastanawiała się co z Ranzoku, bo nie widziała go odkąd gdzieś zniknął z tym dziwnym doktorkiem.
-Chyba nic mu nie jest - mruknęła pod nosem sama do siebie. Położyła się na podłodze patrząc w sufit. Sporo się nauczyła od ojca mechanika o podstawach jednak teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa. Teraz sama będzie musiała się wszystkiego uczyć i kombinować przy tych wszystkich urządzeniach.

Koniec treningu
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Wto Lis 14, 2017 12:12 pm

Skoro Leone jej nie odpowiedziała to albo była zajęta albo już jej nie było w tym pomieszczeniu, no szkoda, bo nie będzie wiedziała jak stąd wyjść. Mimo, że starała się zapamiętać trasę jaką przeszli, ciężko będzie, bo w końcu na samym początku obudziła się w jakimś pokoju na łóżku obok Ranzo w osobnym łóżku oczywiście.
-Dobra jeszcze trochę poćwiczę i chyba dam sobie spokój - rzekła kiedy odpoczęła wystarczająco dużo by wznowić swój trening. Nie wyglądał imponująco, ale dla niej powinien wystarczyć. Zaczęła od przysiadów, brzuszków i pompek, za każdym razem liczyła do dziesięciu by później zrobić inną czynność żeby pracował za każdym razem inny mięsień. Nie mogła ukryć tego, że pot leciał jej po czole, co odruchowo wycierała brzegiem dłoni. To nie takie trudne dasz radę dziewczyno powtarzała sobie w myślach kiedy po raz kolejny robiła brzuszki czy też przysiady. Kiedy skończy musi się zastanawiać jak stąd wyjść albo kogoś popyta o ile kogoś tu spotka.

Trening statystyk czas start: 12:12
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Wto Lis 14, 2017 3:55 pm

Eien no MG Modo - SAGA?

Ari:
Po rozstaniu ze staruszkiem Arisu postanowiła nieco pozwiedzać, a jej nowa znajoma nie miała w sumie nic przeciwko. Nawet jeśli zauważyła rumieńce dziewczyny, nie skomentowała tego w żaden sposób. Wataru był po prostu starym człowiekiem wychowanym na dżentelmena i właśnie w taki sposób odnosił się do przedstawicielek płci przeciwnej. Dla jednych było to dziwne, dla innych ciekawe doświadczenie.
Leone wcieliła się w rolę przewodnika, oprowadzając dziewczynę po okolicznych zakamarkach. Tłumaczyła, gdzie co można znaleźć, przynajmniej te ogólne rzeczy. Sama przyznała, że potrafi się tu zgubić i chyba tylko staruszek zna każde wyjście z tego labiryntu. Gdy przeszły do wąskiego korytarza, puściła koleżankę przodem, w końcu to ona miała zwiedzać.
- Tak, nieco ćwiczeń się przyda - stwierdziła, stając w progu sali treningowej. Sama skierowała się do jednego z urządzeń, nakładając na nogi baterię z obciążnikami, by moment później podciągać się na drążku. Każda z kobiet zajęła się sobą.
Gdy Ari zrobiła sobie przerwę, dostała do ręki butelkę z wodą. Leone oczywiście usłyszała jej "głośne myśli" i tylko się zaśmiała, tłumacząc, że cały kompleks ciągnie się pod górami i chyba tylko ci wyżej postawieni wiedzą, jaką powierzchnię zajmuje. Obie wróciły do ćwiczeń, które trwały jeszcze jakiś czas, a niedługo potem w zegarku złotookiej coś zabrzęczało. Ta spojrzała na wyświetlacz i uśmiechnęła się szeroko.
- Nareszcie! - zawołała, stając na równe nogi i podchodząc do Ari. - To co? Prysznic i idziemy coś zjeść? Właśnie zaczęła się pora obiadowa.
Jeśli dziewczyna nie miała nic przeciwko, Leone zabrała ją do podłużnej sali pełnej spryskiwaczy i oddzilonych stanowisk prysznicowych. Poinstruowała ją, gdzie znajdzie świeże ręczniki i przybory do mycia, gdzie odłożyć przepocone ciuchy, a także pobrać czyste i pachnące, bo przecież nago czekać nie będzie, aż jej własne zostaną wyczyszczone, prawda? Po tym krótkim instruktażu całkiem naga weszła pod strumień ciepłej wody, nucąc pod nosem jakąś wesołą melodyjkę. Arisu mogła zobaczyć, jak gładko na jej ciele rysują się poszczególne partie mięśni, co świadczyło o częstych i długotrwałych treningach siłowych. Ona sama była szkolona na mechanika, mogła sobie zatem tylko wyobrazić, jakiego typu szkolenie przechodziła Leone, na plecach której widać było dwie podłużne szramy w postaci jasnych blizn na opalonej skórze. Ich źródło pozostawało póki co słodką tajemnicą właścicielki~~

Droid:
Kobieta w białym fartuchu zdawała się być profesjonalistką. Wytłumaczyła chłopakowi co i jak, by zaraz odczekać chwilę na ewentualne pytania z jego strony. Padło jedno.
- Płaszcz? - uniosła jedną brew, zaraz sprawdzając ostatnią stronę własnych zapisków. - Ach, tak, płaszcz. Poszedł do czyszczenia. Zostanie ci zwrócony wraz z rzeczami osobistymi nieco później.
Tyle miała do powiedzenia w tej kwestii, zaraz potem poprowadziła blondyna do pomieszczenia testowego, samej siadając na uboczu w roli obserwatora. Nim jednak Ranzoku zaczął test, zadał kolejne pytanie. Mayu spojrzała na niego uważnie, a jej twarz w dalszym ciągu nie zdradziła żadnej emocji poza profesjonalnym opanowaniem.
- Na chwilę obecną to wszystko, co mogliśmy zrobić - stwierdziła rzeczowo. - Większych modyfikacji po prostu byś nie przeżył. Jeśli ci jednak zależy, to się rozwijaj. Im bardziej się rozwiniesz, im bardziej wzmocnisz aktualną wersję swego ciała, tym większe prawdopodobieństwo kolejnych ulepszeń. Wszystko jednak zależy od ciebie.
Android mógł zauważyć milisekundowy półuśmiech na jej ustach, choć mogło to być tylko złudzenie optyczne. Nigdy nic nie wiadomo. Przeszedł zatem do sprawdzenia swych aktualnych możliwości, a brunetka robiła skrzętne notatki, obserwując jego poczynania. Gdy skończył doskonalenie jednej z technik, oświdczył z oburzeniem, że bez płaszcza nie ma zamiaru opuszczać tego miejsca. Widać było, że bardzo zależy mu na tejże części odzienia. Kobieta westchnęła.
- Trochę cierpliwości, dostaniesz z powrotem swój czerwony płaszczyk. Masz na to moje słowo, a gwarantuję ci, że jeszcze nigdy go nie złamałam.
Takie zapewnienie musiało mu na razie wystarczyć. Czy zamierza kontynuować? A może taki wynik testu mu odpowiada? Na to pytanie odpowiedzi mógł udzielić tylko blondyn.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sro Lis 15, 2017 1:08 pm

Nie sądziła, ze ten trening będzie taki ciężki z drugiej strony była świadoma, że nie była żadnym sportowcem tylko skupiała się bardziej na bycie mechanikiem. Spojrzała na Leone, która zaczęła z nią trenować, na jej słowa jedynie się zaśmiała, ona sama jedynie uśmiechnęła się kącikiem ust. Wzięła od niej wodę i upiła kilka sporych łyków dość łapczywie, następnie zamierzała zrobić to samo ćwiczenie co Leone. Weszła na jeden z drążków by popróbować brzuszki w taki sposób jaki robi to Leone, ale problem był w tym, że ledwo zdążyła się tam utrzymać nogami, a co dopiero podnieść się do góry. Po paru sekundach spadła na plecy. Westchnęła zrezygnowana. Wstała i na sam koniec zrobiła kilka okrążeń dookoła sali.

Koniec treningu 12: 55


Kiedy coś zabrzęczało uniosła brwi do góry zastanawiając cóż to za urządzenie.
-Pora o obiadowa? - zapytała zdziwiona a po chwili było słychać jej głośne burczenie w żołądku. Zapomniała zjeść! No przynajmniej teraz będzie miała szanse coś przekąsić.
-Jasne! - rzekła wesoło idąc za Leone i patrząc na to gdzie co leży by wziąć ze sobą wszystkie potrzebne przedmioty. Kiedy weszła pod prysznic pod ciepłą wodę niemal od razu się rozluźniła. Spojrzała kątem oka na ciało Leone zaskoczona faktem jak bardzo jest umięśniona czego nie dostrzegła na pierwszy rzut oka pod ubraniem wow przeszło jej przez głowę. Pokręciła głowę po chwili by skupić się na umyciu własnego ciała. Kiedy to zrobiła poszła się wytrzeć i ubrać czyste ubrania, a wszystkie inne rzeczy odłożyć na miejsce.
-To prowadź - rzekła wesoło, nie mogła się już doczekać aż coś zje i zapełni swój brzuszek dobrym jedzonkiem. Aż dłonią pomasowała swój brzuch i pomaszerowała czym prędzej do stołówki czy gdzie oni mieli to jedzenie. Powędrowała oczywiście za Leone.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Czw Lis 16, 2017 6:10 pm

Zapewnienie młodej damy jakoś nie przekonało naszego bohatera odnośnie Jego płaszczu. Jednakże nie chciał też robić awantury, bo nie widział ku temu powodu. Może się okazać, iż nasza pielęgniarka jednak dotrzyma słowa. Z uwagi na to, że i tak już zaufał tutejszym mechanikom, hipokryzją byłoby postąpić teraz inaczej. Spojrzał zimnym wzrokiem w Jej stronę i prychnął nie zważając na kulturę osobistą. Odwrócił się plecami do niej i kontynuował swój trening, bo jeszcze był ciekaw jak daleko może zajść android. Z pewnością ten postęp zawdzięcza eksperymentowi przez jakiś przeszedł. Nie wiedział jak ona wygląda, był w tym czasie niedysponowany więc szczegółów samych nie zna. Tymczasem Ranzoku zamierza testować w dalszym ciągu różnorakie wariacje opanowanych przez niego technik. Chłopak postanowił podziałać w tym kierunku jeszcze bardziej. Kilku manekinów pozostało więc wypada się nimi zająć odpowiednio. Złączył dłonie i zaczął wystrzeliwać jakieś pojedyncze pociski Ki, lecz nie są one zbyt efektywne. W porównaniu do poprzedniej techniki, teraz próbuje jeszcze bardziej wykrzesać z siebie energię. Jak wiele kombinacji można byłoby użyć? Jeśli o tym dobrze pomyśleć jest ich całkiem sporo. Chłopak zamierza uczyć się na zasadzie prób i błędów. Nie będzie to łatwe, ale w naszym androidzie drzemie spory potencjał wedle przypuszczeń. Ranzoku skierował obie dłonie w kierunku manekina chcąc się przekonać czy da to jakiś ciekawy efekt. Wiązka światła przebiła manekina na wylot. Przypominało to bardziej promień. Chłopakowi chodzi o totalną rozwałkę. Jeśli po polu bitwy przebiega kilkunastu żołnierzy, można byłoby ich z łatwością wystrzelić, co by znacznie uprościło dalsze poczynania. Trzymając złączone dłonie skupił w nich energię uspokajając się na tyle, ile pozwalała mu jego osoba. Po momencie ładowania wystrzelony został pocisk, który raził kilku manekinów na raz. " To jeszcze nie to! " Przeklął w myślach, wiedząc, iż stać go na dużo więcej. Pociski leciały zbyt przypadkowo, nie tego oczekiwał. Wiązki światła mają być odpowiednio sterowane. Skumulował więc w dłoniach sporą ilość Ki, która swym wyglądem przypominała światło latarki, dając nam oświetlenie zamiast potykać się o przypadkowe rzeczy błądząc nocami po lesie. Chłopak chciał tak nakierować pociski, aby raziły kukły w ich głowy. Przymknął oczy w skupieniu czekając na dogodny moment czy też po odpowiednim przekierowaniu nadchodzących pocisków z jego złączonych rąk. W pewnym momencie poczuł, że jest gotowy mentalnie i fizycznie, by rozpocząć technikę. Otworzył więc oczy i z jego rąk wyleciała seria świetlistych promieni, które były nacelowane we wszystkie manekiny, ażeby jeszcze jako punkt odniesienia obrać ich głowy. Wtem wszystkie znajdujące się w zasięgu kukły zostały przestrzelone jak gdyby nigdy nic. Wystrzelone pociski "raniły" drewniaków w głowę po za jednym, który został doszczętnie zniszczony. Taka bowiem jest technika, której się nauczył... Accel Shot! Widocznie nie do końca dopracował ją, ale postęp jako - taki widać. Odetchnął z ulgą kierując dłonie ku ziemi czy też podłodze. Nagle jak gdyby nigdy nic rzekł do siebie - Zjadłbym coś ciepłego! - Nie spodziewał się od Ruchu oporu, że zdołają nakarmić naszego ulubionego androida, lecz kto wie? Spojrzał na panią doktor i dał Jej znać, że już zakończył trening. Czekając już tylko na swój płaszcz, chcąc dalej ruszyć z nadchodzącą przygodą.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Sro Lis 22, 2017 12:09 am

Eien no MG Modo

Hello, Darkness~~

"Pora obiadowa" - to hasło zdawało się być magiczną formułą, która pobudzała żołądki do pracy. Cóż, po treningu wzmaga się apetyt, zatem trzeba zaspokoić te dzikie żądze związane z wciąż rosnącym głodem. Ari nie miała nic przeciwko wspólnemu posiłkowi, podążyła zatem za Leone, wpierw do łaźni - gdzie mogły zmyć z siebie pot i brud po ćwiczeniach, a zaraz potem długimi korytarzami, by na końcu drogi dotrzeć do obszernej sali wypełnionej rzędami stołów i krzeseł. Część była już pozajmowana, ale nie było się czemu dziwić.
Złotooka pociągnęła swoją towarzyszkę w lewo, stając w kolejce do jadłodajni. Wyjaśniła jej, że tu kuchnia działa na zasadzie "szwedzkiego stołu", czyli każdy bierze to, co akurat chce. Poleciła też kilka przysmaków, samej zamawiając pieczone ziemniaczki z faszerowanym mięsem i zestawem surówek, do picia biorąc sok. Gdy już obie miały swoje dania na tacach, rozejrzała się dookoła, a moment później jej usta przyozdobił szeroki uśmiech.
- Lubbie! Aka-chan! - zawołała radośnie, machając w stronę dwójki znajomych usadowionych przy jednym ze stolików. Niebieskooka mogła przysiąc, że gdzieś już widziała te zielone włosy. Podążyła za kobietą do towarzystwa.
dwójka przy stoliku:
- Leo, co tak długo? - spytał chłopak, wstając z miejsca. Jego głos również wydał się naszej pannie dziwnie znajomy. Zaraz i ona została dostrzeżona przez zielonookiego jegomościa, a on uśmiechnął się pogodnie. - Widzę, że przyprowadziłaś naszą ślicznotkę. Ten drugi nie zniósł twojego podrywu?
Zaśmiał się cicho, co zaowocowało kuksańcem w ramię. Ari mogła zauważyć, że przy ciosie powieka chłopaka lekko drgnęła, jakby starał się ukryć prawdziwą odczuwalną jego siłę.
- Leone, Lubbock, nie wypada się sprzeczać przy gościu - wtrąciła do tej pory milcząca ciemnowłosa dziewczyna, na oko będąca w wieku Arisu. - Siadajcie, bo wam obiad wystygnie.
- Hai, hai - mruknęła tylko blondynka z lekkim uśmiechem, zajmując wolne miejsce i przesuwając się kawałek, by i Ari mogła się dosiąść i zjeść. - To jest Arisu, nowa uczennica pana Wataru. A to są Lubbock i Akame, moi dobrzy znajomi i współtowarzysze.
Po takim przedstawieniu brunetka wreszcie uniosła spojrzenie na nową osóbkę, wpatrując się w nią swoimi krwistymi ślepiami. Skinęła głową, uśmiechając się delikatnie, po czym wróciła do posiłku, choć to, co znajdowało się na jej talerzu, można by raczej nazwać deserem - duży kawałek ciasta z kremem i owocami na wierzchu. Za to zielonowłosy wyciągnął rękę w stronę blondynki, chcąc uścisnąć jej dłoń, a gdy się zgodziła, uniósł się lekko i dodatkowo ucałował jej wierzch, przepraszając za wcześniej. Teraz cała czwórka w spokoju mogła zjeść i tylko Leone wtrącała kilka uwag na temat ostatnich wydarzeń, w tym również informacje o samym Ranzoku...

A skoro już o androidzie mowa... W czasie, kiedy obie blondynki brały odświeżający prysznic, nasz młody Edward Erlic... wróć, Ranzoku... sprawdzał swoje aktualne możliwości, poszerzając swój zasób technik. Ćwiczył pod czujnym okiem młodej pani doktor, a gdy wreszcie skończył, ogłaszając światu swój głód, ta tylko uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na zegarek, wstając z miejsca.
- Masz niezłe wyczucie czasu, akurat trwa pora obiadowa - rzuciła po prostu, podpisując jakiś dokument i całą resztę odkładając gdzieś na bok. Zerknęła na blondyna i ruszyła w kierunku drzwi znajdujących się po drugiej stronie pomieszczenia. - Zapraszam.
Przejście otworzyło się przed nią i zamknęło zaraz po ich wyjściu. W drodze Mayu tłumaczyła jeszcze chłopakowi kilka dodatkowych funkcji, jakie zostały mu wmontowane (między innymi komunikator aktywowany mikroskopijnym guziczkiem za uchem, czy też kamera podłączona do jego prawego oka i rejestrująca wszystko od momentu jego przebudzenia - zarówno obraz jak i dźwięk). Nim doszli do kantyny, miał okazję na ich sprawdzenie i przetestowanie ogólnej sprawności.


- ...no i zainteresował się nim doktorek Świrek - ciągnęła Leo, na wspomnienie konusa aż przeszły ją dreszcze. - Ja zabrałam Ari-chan na szkolenie, a blondas został z szefową i Dexem. Nie mam pojęcia, czy doktorek czasem nie przerobił go na jakąś puszkę pokroju tych jego dwóch goryli.
- Heh, nie przerobił - mruknął rozbawiony chłopak, patrząc gdzieś za plecy koleżanki. - Pani Kurotsu właśnie przyprowadziła twojego koteczka na obiad.
- Co?
Blondynka aż się obejrzała. Rzeczywiście w wejściu do sali dostrzegła rzeczoną kobietę a także samego Ranzoku. Początkowe zdziwienie ustąpiło po chwili zastąpione szerokim uśmiechem. Wstała i zaczęła machać do chłopaka, krzycząc:
- Hej, blondasie! Ranzoku! Tutaj! Tutaj! Chodź do nas!
Cóż, trudno jej było nie zauważyć, a przynajmniej nie usłyszeć. Czy jednak blondyn zdecyduje się na proponowane towarzystwo?

_____
krótka notka:
MG prowadzący kaja się i bije w pierś za tak karygodną długość oczekiwania na pojawienie się tego posta. Przepraszam ;-;
Po waszych postach przechodzimy już do sagi.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Czw Lis 23, 2017 9:12 pm

Nie mogła uwierzyć jakie to miejsce jest wielkie, a nie zwiedziła pewnie nawet dziesięciu procent tego co jest na zewnątrz i tego co jest przed nią ukryte. Leone też się tu gubi, więc ona nie ma szans by się sama wydostać, no kurde, a miała nadzieję się wycwaniaczyć i sama wyjść, a tu jednak zostaje w czarnej dupie. Leone musi być jej przewodnikiem nie ma co, bez niej nic nie zrobi, a szkoda. Westchnęła pod nosem patrząc na szwedzką kuchnię jaka została jej zaprezentowana, było mnóstwo jedzenia i mogła wziąć to co chciała, normalnie raj na ziemi. Może Ari żarłokiem nie była, ale wzięła każdego po trochu i sporo napoju by móc czym popijać by po chwili kierować się za blond czupryną do jakiegoś stolika. Uniosła brew do góry patrząc na zielone włosy chłopaka, skądś je kojarzyła. A to ten co był w lesie tylko, że nie była z nim za długo, przynajmniej wiedziała kto ją porwał. Yey jakiś plus tego wszystkiego.
Skierowała wzrok na chłopaka o zielonych włosach, a potem na dziewczynę o kruczoczarnych.
-Cz...eść? - zapytała dość niepewnie kiedy ów dwójka się przekomarzała. Nie bardzo wiedziała jak na to zareagować więc usiadła przy stoliku z swoją porcji jedzenia. Kiedy chłopak uniósł dłoń uściskała ją delikatnie posyłając w jego kierunku niepewny uśmiech. Kiedy nastała chwila ciszy zaczęła jeść choć się nie zrelaksowała sie do końca, nie potrafiła widząc zielonowłosego chłopaka i tą nową dziewczynę której nie znała. Nie potrafiła się rozluźnić do końca na tyle by poczuć się tak, jak robi to, na co dzień.
Milczenie przerywała co chwile Leone swoją rozmową co nie przeszkadzało jej do momentu kiedy wspomniała o Ranzoku. Zakrztusiła się jedzeniem w momencie kiedy Leone zaczęła go nawoływać do stolika. Zakasłała kilka razy mocno co by się nie zabić jedzeniem. Rozejrzała się nerwowo by po chwili dostrzec go koło pani...doktor? Miała przynajmniej taki kitel co go przypominał. Więc on tu też dołączył mając swoje powody? Przeszło jej przez głowę. Mimo to, o ile ich oczy się spotkały jedynie kiwnęła głową na powitanie, następnie odwróciła się by jeść dalej w miarę spokojnym towarzystwie. Przygoda dopiero się zaczęła pamiętaj, wiele nauki przed Tobą powtarzała sobie w myślach pałaszując jedzonko.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Nie Lis 26, 2017 7:31 pm

Chłopak nie krył zadowolenia po usłyszeniu słowa o obiedzie. Zapewne skakałby z radości, lecz gdy znajduje się świadek, który mógłby nie zareagować zbyt dobrze na widok podskakującego androida nie wypadałoby tego czynić. Chce zgrywać twardziela, badassa i poważnego wojownika. Dobre wrażenie to podstawa u gości, kiedy to powinni się go bać i nie da sobie w kaszę dmuchać. Chociaż już pokazał swoją słabości pani doktor dając znać, że głód jest jego pięta Achillesową. Co rzecz jasna nie jest prawdą, słowa te, tylko się wymsknęły z ust chłopaka. Złożył ręce w krzyż podążając tuż za kobietą, która prowadziła go pewnie do jakiejś stołówki na żarło. W międzyczasie dowiedział się co nieco o swoich nowych usprawnieniach, o których nie miał pojęcia. Kamera w oku i komunikator z guziczkiem? A to ciekawe. Prawdę mówiąc android nie uważa, że te nowości mu się przydadzą, ale okaże się w praniu. Chociaż nie spodziewał się, że do takiego stopnia zostanie ulepszony. Z pewnością to coś nowego i za szybko się do tego nie przyzwyczai, o ile przypadkiem o tym nie zapomni, iż posiada takie oto sprzęty wewnątrz siebie. Nie odezwał się słowem do pani doktor, słuchał tylko to co ona miała do powiedzenia. Chłopak tylko czekał aż przestanie gadać i będą mogli w ciszy iść do stołówki. Nie lubił ciągnącej się w nieskończoność rozmowy. Jego wypowiedzi sprowadzały się tylko od głównych pytań i odpowiedzi na większość pytań, niektóre po prostu ignoruje. Po dotarciu do celu chłopak rozluźnił ramiona i poszedł swoim tempem do wnętrza kantyny. Stół szwedzki. Jedz tyle ile zmieścisz w żołądku i to całkiem za friko. Choć nasz bohater nie należał do żarłoków po długiej śpiączce z pewnością należy mu się odrobina zrozumienia. Chwycił talerz i brał wszystko po trochu od ziemniaków do steki i schaboszczaki. Oczywiście z kulturką. Rozejrzał się wokół sali słysząc jak ktoś go woła. Zauważył Ari i Jej nowych znajomych. Jedna z nich krzyczała wniebogłosy wołając Ranzoku. Z pewnością sceny łóżkowe z Jej udziałem są równie... imponujące. Nie dało się Jej nie słyszeć. Chłopak poczuł się lekko zakłopotany, nie chciał za bardzo rzucać się w oczy i pomimo próśb blondynki, android zasiadł gdzieś w zaciszu spożywając posiłek, przedtem jednak machając głową na znak przywitania w Jej kierunku. Nic poza tym. Ranzoku chce zjeść i jak najszybciej opuścić to miejsce, gdzie czeka go przygoda. Zanim jednak to nastąpi wypadałoby się dowiedzieć więcej o swoim celu. Może przyjdzie jeszcze na to czas później. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy. Natenczas chłopak skupił się w pełni na konsumpcji posiłku ignorując resztę ludzi.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Sob Gru 02, 2017 1:13 am

Eien no MG Modo
SAGA


Ranzoku nie należał do typu duszy towarzystwa, był raczej samotnikiem, co wyraźnie pokazała jego reakcja na wołanie ze strony Leone. Widząc to, doktor Mayu tylko uśmiechnęła się pod nosem, zostawiając androida samego. Poinformowała go tylko, że w razie potrzeby może wywołać ją poprzez swój komunikator i wyszła.
Blondwłosa kocica poczuła się delikatnie urażona brakiem reakcji ze strony złotookiego i z naburmuszoną miną usiadła przy stoliku, mrucząc pod nosem jakieś ciche złorzeczenia. Na ten widok zielonowłosy tylko zachichotał.
- Czyżby kocurek złamał kruche serduszko naszej Leo-chan? - zażartował, co spotkało się z odwarknięciem ze strony pokrzywdzonej, która z kiepskim humorze zabrała się za opróżnianie własnego talerza. Na tym żarty się skończyły i ekipa mogła na spokojnie zająć się obiadem.
Posiłek miał się już właściwie ku końcowi, gdy komunikatory trójki towarzyszy naszej bohaterskiej Arisu dały o sobie znać naglącym sygnałem. Wszyscy troje od razu sprawdzili wiadomość, a reakcja na nią była inna u każdego z nich. Lubbock wydawał się uradowany, Akame przyjęła treść ze spokojem, za to Leone... cóż, prychnięcie i niechętne spojrzenie w stronę stolika, przy którym usiadł nasz drogi android, nie wróżyły niczego pozytywnego. Przynajmniej dla niej.
- Najenda-san nas wzywa - rzucił zielonooki, informując o tym fakcie również Ari. - Ciebie też. I naszego koteczka, łamacza niewieścich serc - dodał z delikatnym chichotem, obserwując reakcję przyjaciółki. Wyraźnie bawiło go to wszystko, gdyż kobieta wręcz szczyciła się swoim urokiem, a teraz została bezceremonialnie odrzucona. Brunetka natomiast zdawała się być całą sytuacją zdegustowana.
- No dobrze - mruknęła, wstając. - Idźcie przodem, ja przyprowadzę tego tam - wskazała na stolik androida i ruszyła w tamtą stronę, właściwie nie czekając na odpowiedź. Leone bez mrugnięcia okiem rzuciła krótkie "idziemy" i nawet się nie obejrzała, czy reszta towarzystwa za nią podąża. Po prostu wyszła. Zielonowłosy tylko wzruszył ramionami całkowicie niezrażony zachowaniem przyjaciółki i zaoferował się w roli przewodnika. W tym czasie brunetka zdążyła już podejść do jasnowłosego, stając w zasięgu jego wzroku.
- Ty jesteś Ranzoku, prawda? - spytała na wstępie. - Jestem Akame i przepraszam, że przerywam ci posiłek, jednak dostałam rozkaz sprowadzenia twojej osoby, jak i twej koleżanki, Arisu, do sali odpraw na spotkanie z panią Najendą. Sprawa jest nagląca, więc jakbyś mógł w miarę szybko dokończyć posiłek i udać się ze mną, byłabym wdzięczna.
Wbrew wszelakim oczekiwaniom blondyna dziewczyna skłoniła się delikatnie, czekając na jego odpowiedź. Dopiero gdy się odezwał, wyprostowała się i spojrzała na niego uważnie. Mógł zauważyć, że była wręcz odwrotnością blondynki, którą dane mu było poznać wcześniej. Bardziej statyczna, spokojna, pełna szacunku i grzeczności względem innych, podczas gdy Leone zdawała się być istnym wulkanem, którego wszędzie pełno, energiczna i zdecydowanie hałaśliwa, przynajmniej w ocenie Ranzoku.
- Panna Arisu została już odeskortowana na miejsce spotkania - poinformowała jeszcze dziewczyna, doszedłszy do wniosku, że lepiej wyjaśnić jej brak obecności tu od razu. - Możemy zatem iść?

*kilka długich i krętych korytarzy dalej*
Wejście do sali odpraw nr 23 stało otworem. Było to podłużne pomieszczenie, a samo przejście umieszczone zostało na szerszej ze ścian. Jasnowłosa kobieta spacerowała wzdłuż pokoju, poruszając się po osadzonym w głębi podwyższeniu, nieco wcześniej ustawiono kilka stolików i krzeseł rozstawionych bardziej na bokach, środek zaś pozostawał wolną przestrzenią. Kobieta paliła powoli papierosa, czekając na przybycie wezwanych osób. Te schodziły się powoli, a ich nastroje były różne. Gdy wreszcie jako ostatnia z przybyłej piątki próg przekroczyła czarnowłosa dziewczyna, Najenda zgasiła niedopałek, zamknęła automatyczne drzwi i przeszła do sedna.
- Sprawa wygląda następująco - zaczęła, popatrując na każdego z zebranych z osobna. - Na wyspie Papaya wylądował statek rybopodobnych obcych, a z relacji telewizji wynika wyraźnie, że przybysze choć początkowo przyjaźni nie mają wobec nas dobrych zamiarów. Na miejscu mamy dwóch naszych agentów z bazy głównej, powinni oni sobie poradzić z zaistniałą sytuacją. Od razu zastrzegam, że lokacja została utajniona i nie podano jej do wiadomości publicznej. Nie wiemy, z jakich pobudek Armia nie chce zdradzać szczegółów, ale szczerze mówiąc, gówno mnie obchodzą ich pobudki.
Kolejny papieros wylądował w ustach kobiety, a moment później już zaciągała się dymem. Szary obłok uleciał ku sufitowi, ona zaś kontynuowała.
- Dałam wam to do wiadomości, byście wszyscy byli zaznajomieni z obecną sytuacją, przynajmniej w części. Jednak nie wysyłam was na Papayę.
Kliknęła coś na swoim mechanicznym ramieniu, a za jej plecami pokazał się szeroki ekran z zatrzymanym obrazem. Przedstawiał on cztery dość groteskowe postaci: dwójkę psowatych, chodzącą na dwóch nogach, biało-fioletowego jaszczura z wydłużoną głową i czymś dziwnym na niej, a także rybopodobne stworzenie w pewnego rodzaju pancerzu. Jasnowłosa przeszła do wyjaśnień.
- Ta czwórka bądź co bądź przedstawicieli obcych ras pojawiła się całkiem niedawno na pustyni. W pobliżu nie ma żadnego obiektu, który mógłby ich tam przetransportować, żadnego statku, kapsuły, niczego. Po prostu się... pojawili. Ten tutaj - tu wskazała rybowatego - bardzo przypomina jednego z tych z Papayi, co może mieć z nimi związek. Udacie się tam i to sprawdzicie.
Znów wklikała coś w panelu na ramieniu, przekazując swoim podwładnym dokładniejsze instrukcje, zaraz potem podeszła do pozostałej dwójki, wręczając im coś na kształt zegarków, w posiadaniu których byli również pozostali.
- To standardowe komunikatory. Obsługa jest dość prosta, wystarczy podążać za samouczkiem - wyjaśniła pokrótce. - Komunikatory przy pierwszym użyciu zostaną automatycznie spersonalizowane i zabezpieczone tak, że tylko wy będziecie mogli z nich korzystać. Macie już zapisane kontakty do mnie i tego trio, wiadomość z danymi do misji również powinna się tam znajdować, więc... Jakieś jeszcze pytania?

_____
Lecimy z koksem, prawda? xD

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Gru 02, 2017 9:44 pm

Kiedy zjadła posiłek przysłuchiwała się rozmowie Leone i reszty jej towarzyszy, nie miała za bardzo co mówić więc po prostu słuchała. Uniosła brew do góry zdziwiona kiedy nagle usłyszała jednocześnie dzwonek w urządzeniu i Leony i reszty.
-Hej Leone stało się coś? - zapytała się dziewczyny, bo wyglądało to na coś poważnego. Kiedy dostała odpowiedz zrobiła równie zdziwioną minę.
-Najenda-san? Brzmi nie ciekawie... - mruknęła idąc za Leone u Lubbokiem. Odwróciła głowę by wyszukać Ranzo lecz nie udało się jej to, bo Leone ciągnęła ją za rękę na tyle mocno, że nie potrafiła skupić się na niczym innym tylko za chodem. Była silna co tu dużo ukrywać. Westchnęła cicho pod nosem kiedy w końcu dotarli do gabinetu pani prezes, usiadła sobie gdzieś z tyłu przysłuchując się jej słowom w milczeniu. Kiedy dostała zegarek spojrzała na niego pokrótce i po prostu założyła na prawym nadgarstku.
-Nas też tam wysyłasz Najenda-san? - "Nas" czyli miała konkretnie na myśli ją i Ranzoku, domyślała się, że reszta trójki osób będzie im towarzyszyć jednak nie mogła być tego w stu procentach pewna.
-W sensie mnie i Ranzoku - dodała pospiesznie by sprecyzować swoje słowa do maksimum.

/Lecim na szczecin \o/ w końcu od nas odpoczniesz Aymi \o/
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Wto Gru 05, 2017 5:56 pm

Ne spodziewał się, że dziewczyna aż tak się urazi odrzuceniem zaproszenia przez androida. Z pewnością miała nadzieję na akceptację przez naszego złotowłosego przystojniaka jednak nie z nim takie numery. Ogólnie nie chciał wzbudzać uwagi losowych ludzi, więc starał się trzymać od nich z dala. W takiej sytuacji chłopak czuł się bardziej komfortowo i nie musiał uczestniczyć w konwersacjach. Miejmy nadzieję, że dziewczyna nie weźmie tego do siebie i poprawi Jej się nastrój jak zapomni o naszym amancie. W międzyczasie zebrana grupa powoli zbierała się do opuszczenia stołówki. Czyżby dostali jakieś wezwanie od wyżej postawionych osób. Wraz z nimi ruszyła Arisu, której chyba jest tutaj dobrze i czuje się bezpieczniej. Chłopak miał nadzieję, że ta akcja go ominie, bo już chciał rozpocząć poszukiwania pewnego osobnika. Niestety, kiedy ujrzał zbliżającą się do niego osóbkę zdał sobie sprawę, że będzie musiał w tym zdarzeniu uczestniczyć. Cholera. Przeklął w myślach kończąc swój posiłek jak należy. Spojrzał wymownie na koleżankę i słuchał Jej wykładu. Machnął głową na znak, iż właśnie to o nim mowa. - Czego jeszcze ode mnie chcecie? - Zapytał unosząc jedną brew ku górze. Rozumiał, że zgodził się na współpracę, ale wszystko jednak miało się sprowadzać do poszukiwania tego złego faceta, który cały czas zadręcza jego myśli, które nie są zbyt przyjazne. Chłopak jednak nie doczekał się odpowiedzi i od niechcenia podążył za niewiastą. Po dość długim przemarszu, który z reguły już odbył się cicho i bez zbędnych komentarzy, ów dwójka znalazła się w dość dużym pomieszczeniu. Wokół rozstawione stoliki, gdzie siadały kolejne osoby co z pewnością wygląda na typowe zebranie. Uczestnictwo w takim "przedstawieniu" nie podobało się chłopakowi, toteż przekraczając próg parsknął oburzony zaistniałą sytuacją. Oczywiście dyskretnie. Ranzoku zajął jakieś miejsce siedzące i oparłszy się o nie złożył ręce w krzyż, zamykając oczy chcąc uniknąć spojrzeń innych, oczywiście skupiając się na słuchaniu kazania szefowej. Całość nie wzbudziła większych emocji androida. Nie za bardzo przejmował się tym, ale to może mieć związek z głównym zadaniem chłopaka. Wypadałoby to sprawdzić. Gdy szefowa podeszła do niego i Arisu, ten otworzył oczy wymieniając spojrzenia. Nie był zbyt zadowolony i chciał to pokazać, ale jak mus to mus. Odebrał podarek przypominający zwykły zegarek jako forma komunikatora. Czyżby wbudowany w chłopaku komunikator nie był wystarczający? Czy była to tylko bujda? Ranzoku już nie chciał tego komentować i zwyczajnie przytaknął. Wciąż miał nadzieję, że ma to jakikolwiek związek z jego prawdziwym celem. Może kontakty Kurojina nie ograniczają się tylko do ludzi i zaczął wynajmować obcych? Z pewnością handel narkotykami powiększał Jego budżet. Cała sprawa może być podejrzana i przybliży naszego bohatera do tego, iż jego zemsta się w końcu ziści.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pią Gru 08, 2017 4:01 pm

Eien no MG Modo
SAGA

Ranzoku nie wydawał się zbyt zadowolony z takiego obrotu spraw. Wolał się nie mieszać w jakieś afery, a właśnie wplątywano go w jakąś kabałę. Wyglądało jednak na to, że nie miał zbytnio wyboru. Rzucił srebrnowłosej spojrzenie pełne niezadowolenia i żalu spojrzenie, odbierając podarunek w postaci standardowego komunikatora, choć zastanawiało go, czy wmontowany w nim sprzęt nie powinien być wystarczający. Jakby w odpowiedzi od prawej strony ukazała mu się ramka widoczna tylko dla niego, a w niej przesunął się napis: "Nie wszyscy wiedzą o twoich udoskonaleniach, niech to zostanie między nami. W razie pytań jestem dostępna. Powodzenia. Dr Kurotsu". Przekaz się skończył, a rameczka złożyła i zniknęła gdzieś na granicy prawego oka. W niemal tej samej chwili odezwała się Najenda.
- Nie zapomniałam o naszym układzie, spokojnie - mruknęła tylko, przechodząc do Arisu i jej pytania. - Takie dostałam wytyczne z bazy głównej. Ja też mam swoich szefów, których muszę słuchać, choć czasem mam ich po dziurki w nosie. Nie chcę cię zbytnio narażać, gdyż w przeciwieństwie do Ranzoku nie masz przeszkolenia bojowego, więc... Postaraj się sama też nie pchać pod ostrzał i najlepiej trzymaj się Lubbocka.
Widząc, że blondyn nie ma więcej żadnych pytań, a tylko niewerbalnie wyraża własną niechęć do tej całej sprawy, odeszła na moment, omawiając coś krótko z zielonowłosym, który ostatecznie przytaknął. Zaraz potem wróciła na podium, znów zabierając głos.
- Na chwilę obecną waszą misją jest rekonesans, istnieje jednak prawdopodobieństwo starcia, dlatego dostajecie pełny dostęp do zasobów zbrojnych w naszych magazynach - oznajmiła, co wzbudziło wyraźne zainteresowanie Leone.
- Pełny dostęp? Znaczy, że...
- Tak, możecie wziąć wszystko, co uznacie za przydatne w wykonaniu zadania - potwierdziła szefowa, a na twarzy blondynki pojawił się wręcz szaleńczy uśmiech. Teraz przypominała bardziej uzależnionego od gier wideo dzieciaka, któremu obiecano dwudziestoczterogodzinny nieograniczony dostęp do najnowszych dzieł rozrywki elektronicznej. Gdy przejście po lewej stronie jasnowłosej się otworzyło, to właśnie kocica pierwsza się przy nim znalazła, na co jej towarzysze tylko z zażenowaniem pokręcili głowami. Jak to mówią: każdy ma swoje zajawki.
- Nie daję wam limitu czasowego na przygotowanie, weźcie jednak pod uwagę, że wasz cel może się już przemieszczać. Nie przesadźcie też z ekwipunkiem, wybieracie się na teren pustynny. Gdy będziecie już gotowi, niech Lubbock da mi znać, wtedy załatwię wam transport. Akame, nie szalej za bardzo, Lubbock, ty dowodzisz. Ode mnie to wszystko.
Skończywszy przemowę, szefowa zostawiła całą grupę samą. Nie pozostało nic innego, jak zaopatrzyć się w najpotrzebniejszy sprzęt, w międzyczasie zaznajamiając z komunikatorem. Potem można będzie ruszyć do akcji.


_____
Macie pełny dostęp do sprzętu, nie przesadzajcie jednak z wyobraźnią. Nie chcemy nagle wynaleźć laserowych miotaczy zdolnych jednym strzałem zniszczyć połowę planety xD
W razie pytań - gg.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Gru 09, 2017 11:58 pm

Słuchała szefowej w milczeniu patrząc na nią z lekkim zdziwieniem, nie sądziła, że jest ktoś ponad nią. To ci niespodzianka. Jeżeli miała by walczyć to faktycznie było by dla niej nie mały problem.
-Zrozumiałam. Liczę na owocną współpracę Lubbok-chan - szekla wesoło do chłopaka o zielonych włosach kiedy szefowa wróciła na swoje miejsce, a samemu chłopakowi puściła zalotnie oczko z nadzieją, że faktycznie nie umrze na swojej pierwszej "misji".
-Zasoby zbrojne? Brzmi interesująco - rzekła pod nosem sama do siebie. Kiedy zebranie się zakończyło i czas był na rzeczy organizacyjne Arisu zaczęła od spisania dla niej najważniejszych rzeczy. A co za tym idzie usiadła gdzieś z boku, z kieszonki wyjęła notesik, długopis i zaczęła pisać czego potrzebuje: ubiór, woda, broń. Nie będzie walczyć więc może w pewien sposób robić za wsparcie dla Lubboka, Leone i Akame. Szczepionki na jad węża raczej nie będzie w miejscu gdzie są same bronie, ale za to broń przydatna na pustyni na pewno się znajdzie.
Ogarnięcie jej wszystkiego zajęło jej trochę czasu, zwłaszcza broń. Musiała posprawdzać co jest co, zapisać sobie i jeszcze ogarnąć co z tego wszystkiego przyda jej się na pustynie, wyszło jej z tego wszystkiego fakt iż najbardziej pasuje jej broń elektryczna sporego zasięgu. Jeżeli wróg by latał najlepiej było by go trafić w powietrzu. Natrafiła na średniej wielkości suszarkę [bez kabla], która strzela sobie elektrycznością, a skąd to wie? Bo użyła na kartonie, który rozwaliła i przy okazji częściowo podpaliła i musiała to gasić stopą, a raczej butem.
-Nada się, mam nadzieję, że ma spory zasięg - rzekła i schowała swój nabytek do sporego plecaka, który dostała od Leone, co w sumie nie było głupie. Ubiór i wodę wzięła z innego pomieszczenia, który był jej do tego potrzebny, oraz kilka niezbędnych śrubokrętów i młotek. No co? Może się przyda, zwłaszcza mechanikowi w takiej wyprawie.
-Dobra jestem gotowa - rzekła kiedy wyszła z magazynu. Leone, Lubbok i Akane pewnie też się przygotowują, ale nie tak gorączkowo jak ona, oni umieją walczyć, ona nie. Dlatego zajęło jej to długo, z drugiej strony jeżeli najdłużej się przygotowywała to trochę przypał, bo reszta będzie musiała na nią poczekać. W sumie jeżeli nigdzie w pobliżu nie będzie tej trójki to postara się ich poszukać i poinformować ich, że jest gotowa wyruszać w podróż.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Wto Gru 12, 2017 12:34 am

Cała sytuacja nie wzbudza za bardzo emocji chłopaka. Zbytnio poruszony nie jest, chociaż sam fakt o tajemniczych cudzoziemcach może wzbudzać niepokój. Czy mają oni jakiś związek z Armią RR? Jakiś program, który pomoże im stłumić działania Ruchu oporu? W takiej sytuacji byłoby już nieco gorzej dla ziemian i pewnie szybko opanowaliby działania obrońców Ziemi. Już nie trzeba wspominać, że guzik go obchodzi los tej planety, jednak teraz taki obrót spraw utrudnia zemstę naszego bohatera. Już i tak jest otoczony zgrają rzezimieszków, którzy wspomagają jego działania i są bardzo oddani jemu. Takie tylko gdybania. Czyżby wzbudzał więcej strachu niż szacunku? Naszemu androidowi tak się wydaje, chociaż prawda może być zgoła inna, jednak nie ma sensu się nad tym głowić i działać dalej w oparciu o zebrane przez blondyna informacje. Póki co postanowił współpracować z Najendą i Jej kompanią wesołków. Nie zwracał na nich większej uwagi, działał pod siebie i chciał dokonać tylko jednego, a Ruch Oporu może mu w tym pomóc. W pewnym sensie android wykorzystuje ich do własnych celów, a oni mogą mu to ułatwić. W międzyczasie chłopak przytaknął gdy szefowa wspomniała, że dotrzyma układu zawartego pomiędzy nimi. Arisu nie wygląda na wojownika i wolałby, aby trzymała się z dala od kłopotów i nie przeszkadzała Ranzoku w jego prawdziwym celu. Zemsta dotyczy tylko jego i postronne osoby nie powinny się w to wtrącać, póki co chłopak jest skupiony na zbieraniu informacji, żeby wykonać kolejny krok naprzód. Chłopak wysłuchiwał tego co ma im do powiedzenia szefowa i zaproponowała dostęp do przeróżnych przyrządów masowego zniszczenia. Ranzoku raczej nie chciał skorzystać z tych przedmiotów. Sam w sobie jest chodzącym czołgiem i byłoby zbyt kłopotliwe, żeby musiał jeszcze targać jakieś dodatki. - Chcę tylko mój płaszcz. Nic po za tym. - Odparł niewzruszony. W dalszy ciągu nie otrzymał swojej peleryny, która pozwala mu być supermanem. Tylko sam Ranzoku wie, czemu jest na ten płaszcz cięty. Z pewnością to ma związek z jego przeszłością. Chłopak miał przeczucie, że w tym płaszczu jest coś, co wzmacnia jego determinację. Pytanie tylko, co? Ranzoku rusza bez zbędnych przyrządów i czeka aż otrzymają pozwolenie na rozpoczęcie misji. Zabrzmiało to zbyt oficjalnie, ale zawsze rozchodzi się tylko o jedno. Czekał tylko na swój płaszcz, żeby w końcu móc śmiało ruszyć przed siebie.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Wto Gru 12, 2017 3:38 pm

Eien no MG Modo
SAGA
~~

Wszystko zostało ustalone, pozostało tylko się uzbroić i ruszać. Ranzoku nie widział sensu w zabieraniu ze sobą dodatkowego "złomu", jednak pragnął odzyskać płaszcz, o czym skrzętnie poinformował Najendę. Ta spojrzała na niego nieco zdziwiona i już miała pytać, o jaki płaszcz chodzi, kiedy odezwał się jej komunikator. Szybko sprawdziła wiadomość, marszcząc przy tym brwi. Westchnęła.
- Zaraz ktoś przyniesie twoją własność - oznajmiła tylko, a gdy reszta zajęła się inwentarzem, opuściła pomieszczenie. Za to android po raz drugi był świadkiem wysunięcia się przed nim tego dziwnego ekraniku, który zdawał się widzieć tylko on. Wyświetlana wiadomość brzmiała: "Właśnie odebrałam twój płaszczyk. Przekażę ci go przed odlotem. Dr Kurotsu". Ramka z ekranem po raz kolejny się złożyła i zniknęła gdzieś w tyle prawego oka. Cóż, teraz przynajmniej blondyn miał gwarancję odzyskania swojej własności.
W tym czasie Ari sporządziła skrzętne notatki tego, co będzie jej potrzebne, a następnie ruszyła w chaszcze uzbrojenia wszelakiego typu. Właśnie znalazła całkiem ciekawą suszareczkę, chcąc wypróbować jej działanie, kiedy zauważył ją zielonowłosy. Nim dziewczyna zdążyła nacisnąć na "spust", poczuła jego dłonie na własnych, gdy stanął tuż obok z lekkim uśmiechem.
- Testy manualne są dobre, nie przeczę, ale... wiesz, to jest broń, wszędzie dookoła jest broń właściwie. Odradzałbym strzelanie czymkolwiek w takim pomieszczeniu - wyjaśnił pokrótce, zaraz potem obracając suszarkę w ręku. Pokazał niebieskookiej kilkucyfrowy kod na spodzie lufy i przejechał nad nim swoim komunikatorem, tłumacząc, że każdy tutejszy sprzęt jest oznaczony, a czytniki wbudowane w te pseudo-zegarki, które mają na rękach, mogą sprawdzić właściwości poszczególnych urządzeń. Szybko poinstruował ją, jak te informacje wydobyć, ostatecznie wyświetlając dane techniczne:
Typ: paralizator hydroaktywny z akumulatorem termicznym
Zastosowanie: obezwładnianie przeciwnika/przeciwników
Zasięg: 5-10m; najlepiej używać przy większej wilgotności powietrza
Uwagi: zachować ostrożność w zamkniętych pomieszczeniach, zwłaszcza przy wysokiej wilgotności powietrza - może grozić niekontrolowanym rozgałęzieniem wiązek elektrycznych po otoczeniu
Po tym małym instruktarzu zostawił już dziewczynę samą i zajął się szykowaniem własnego sprzętu. Po kilku kolejnych chwilach grupa była już zaopatrzona w najpotrzebniejsze rzeczy. Akame wyszła jako pierwsza, mając przy pasie katanę, a na przedramionach coś na kształt ochraniaczy płytkowych zakończonych rękawicami. Tuż za nią wyszedł Lubbock z plecakiem na ramieniu i dziwnymi goglami na czole. Jako ostatnie magazyn opuszczały dwie blondynki, z czego starsza dopinała jeszcze ochraniacze na nogach i rękach, przy pasie mając tylko dwie nieduże torby biodrowe.
Zielonooki upewniwszy się, że wszyscy są gotowi, zaprowadził całą grupę do hangaru, gdzie ku zdziwieniu większości czekała na nich ciemnowłosa pani doktor, która wcześniej przyprowadziła naszego androida na obiad. Podeszła ona bezpośrednio do niego, wręczając mu czerwony płaszcz i mały pakunek rzeczy osobistych do niego należących.
- Mówiłam, że go zwrócę - rzuciła z lekkim uśmiechem, zaraz jednak wskazała śmigłowiec. - To wasz transport. W środku jest skrzynia, przesyłka dla "Sushi Mastera", na którego powinniście wpaść gdzieś na pustyni. Jeśli nie będziecie pewni to po prostu spytajcie, czy zamawiał sprzęt do sushi.
Uśmiechnęła się dość tajemniczo, a trio z RO tylko spojrzało po sobie, ostatecznie wzruszając ramionami. Cała piątka wsiadła do śmigłowca, który już szykował się do startu. Nim jednak ruszyli, odezwała się jeszcze pani doktor.
- Radzę nie uszkodzić tej skrzyneczki, jeśli nie chcecie zamarznąć. To broń biologiczna, z którą należy obchodzić się ostrożnie. Dotyczy to zwłaszcza ciebie, panno Leone.
- Hai, hai... - mruknęła tylko złotooka, a niespełna minutę później czarny śmigłowiec wystartował, kierując się na tereny pustynne. Mieli mało czasu...

[z/t] -> Pustynia
_____
Odpisujecie zaraz po Harim, złotka moje :* Powodzenia o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Mar 03, 2018 12:36 pm

<= Z Pustyni

Spojrzała na Shiro kiedy do niej podszedł i kiedy wyciągnął do niej rękę, niepewnie posłała mu uśmiech po czym złapała go za dłoń by móc się przetransportować do śmigłowca. Kiedy Prawus i Lewus zostali opatrzeni ona sama usiadła obok Lubboka. Czuwała nad nim i czekała aż się obudzi po jej ataku. Jednocześnie jeżeli mogła to katem oka spoglądając na oddalający się śmigłowiec od ziemi oraz Ranzo z Shiro. Westchnęła cicho pod nosem nie czuła się tam przydatna w trakcie walki, ale zrobiła coś co może było ważne dla tego wydarzenia. W środku czuła, że to był dopiero początek tego co może nadejść, jednak i czy tym razem mogła by się na coś przydać? Czas pokaże.
W trakcie samego lotu milczała, czasami odpowiadając jeżeli ktoś się o coś spyta, ale jeżeli nikt od niej nic nie chciał milczała patrząc zmartwionym wzrokiem na Lubboka przepraszając go cicho pod nosem za to co zrobiła. Wiedziała ,że to nie pomoże, bo co się stało to się nie odstanie.
-Co z nimi zrobimy? - zapytała się tu obecnych kiedy byli już blisko do miejsca lądowania, bywała tu często więc kojarzyła tą okolice dość dobrze.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Pon Mar 05, 2018 1:40 am

<=stamtąd gdzie Arisu

Pierwszy plon obficie obrodził. Aby przejść do następnego etapu skrupulatnie planowanego planu zemsty, pozostało tylko zebrać żniw. Razem z Shiro do helikoptera zabrała się nie tylko Arisu, lecz także Arystarch z dogorywającym psim pomiotem. Blondynka uśmiechnęła się do posłańca. Nie odwzajemnił gestu. Na zawieranie znajomości przyjdzie czas dopiero, gdy zabije wszystkich Kaioshinów.
Drużyna rebeliantów wesoło świętowała pierwsze wspólne zwycięstwo. Część z nich zapewne teraz uda się na wypoczynek, tak bardzo dla pustelnika odległy. Pilot pochwalił jego cięcie. Ten nie odpowiedział, nawet nie patrzył w jego stronę. Cały czas taksował wzrokiem pchlarza, nie chciał, by zaczął się tu czuć komfortowo. A na spoufalanie się z towarzyszami broni przyjdzie czas dopiero, gdy zabije wszystkich Kaioshinów.
Właściwie byli w świetnej pozycji do przesłuchania Prawusa. Demon uratował rodzeństwo przed pewną śmiercią, bóg w każdym momencie może ich pozbawić życia. Miało to potencjał na grę w dobrego i złego glinę. O ile partner załapie grę. Głupi nie jest, załapie. A nawet jeśli nie... Cóż, na miłosierdzie przyjdzie czas dopiero, gdy zabije wszystkich Kaioshinów.
Droga dłużyła się Wschodniemu, przyzwyczajonemu do częstych teleportacji od początku pracy w TP. Postanowił wykorzystać cenne minuty lotu na trening, choćby samego wyzwalania Ki. Skrzyżował ramiona na klatce piersiowej, zamknął oczy. Oparł się delikatnie o ścianę kabiny. Wszystkie te pretensjonalne ułożenia ciała do medytacji wymyślił jakiś kretyn. W głąb własnej duszy dało się wejść w każdej pozycji, w której potrafiło się skupić.

Wszedł.
Czy to już obsesja? Nie, to tylko cel. Chyba. Nieważne, skup się. Jesteś już bardzo blisko.

START TRENINGU 05.03.2018 01:40
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Mar 05, 2018 5:32 pm

Eien no MG Modo

Czarny śmigłowiec sunął cicho ponad gorącymi piaskami pustyni a następnie nad coraz bardziej górzystym terenem. Na jego pokładzie poza dwójką pilotów znajdowała się trójka z brygady Ruchu Oporu, z czego jeden nieprzytomny, czuwająca nad nim Arisu, a także dwa psowate stworzenia będące braćmi, truchło przedstawiciela rybiej rasy oraz młody kaioshin imieniem Shiro. Wcześniej był z nimi pewien białowłosy mężczyzna o imieniu Arystarch, odłączył się jednak, tłumacząc, że musi wracać do domu, gdyż tam czeka na niego pewna kobieta z dzieckiem. Cała zgraja wracała do bazy, jedni jako żołnierze, którzy wykonali misję, inni jako jeńcy, pozostali zaś... cóż, shinjin sam przyjął rolę strażnika, zaś trup - on nie miał nic do gadania. Na pustyni został w prawdzie pozbawiony głowy changeling, nim jednak zająć się miała ekipa z drugiego śmigłowca.
Pustelnik uważnie przyglądał się Prawusowi, który to siedział w ciszy u boku brata, nie mając właściwie chęci na stawianie oporu. Widział, kto uśmiercił Honoberutona, więc nie zamierzał bez potrzeby się wychylać, a tym bardziej próbować ucieczki. Z nieprzytomnym Lewusem i tak daleko by nie zaszli. W prawdzie miał w swym posiadaniu coś, co pomogłoby bratu i jemu samemu natychmiastowo, głupotą jednak byłoby zdradzanie się z tym ot tak, zwłaszcza teraz. Milczał zatem i czekał na koniec podróży, od czasu do czasu zerkając w stronę Arisu, w końcu pomagała ona przy opatrywaniu jego ran.
Powoli acz nieuchronnie zbliżali się do lądowiska, kiery blondynka zadała swoje pytanie. Nie było ono doprecyzowane, jednak można się było domyśleć, czego - a właściwie kogo - dotyczy. Dwie przedstawicielki Ruchu Oporu spojrzały po sobie, zerkając następnie na Shiro, który oddał się medytacji, a także na psy. Wreszcie głos zabrała brunetka.
- W pierwszej kolejności wszystkimi potrzebującymi zajmą się medycy - stwierdziła po chwili namysłu. - Ta dwójka zostanie pewnie przesłuchana, żebyśmy mogli się dowiedzieć czegoś więcej o ich przywódcy, tym całym Belialu. A potem... potem się zobaczy. Trzeba się pewnie będzie przygotować na kolejne potyczki...
Może i wyszli zwycięsko z walki na pustyni, każdy jednak zdawał się przeczuwać, że to jeszcze nie koniec starć. Śmigłowiec zaczął lądować, zagłębiając się w ukrytą między górami szczelinę będącą włazem prowadzącym na lądowisko tajnej bazy Ruchu. Na dole już czekał zespół lekarzy i grupa uzbrojonych żołnierzy. Widać dowództwo dostało raport taktyczny odnośnie przewożonych osobistości i zarządziło gotowość bojową. Kto jednak uznany zostanie za wroga a kto za sojusznika?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Wto Mar 06, 2018 4:47 pm

Kiwnęła głową w zamyśleniu. Podniosła na chwilę głowę spoglądając na Shiro, który najwyraźniej medytował czy coś w tym stylu, Aryś milczał albo robił coś innego, a Ranzo, kij wie co z nim. Słuchała brunetki i kiwała lekką  głową na zgodę.
-Rozumiem więc muszę  się przygotować na kolejne potyczki, o ile będę tam potrzebna - rzekła na spokojnie. W końcu nie była wojownikiem z krwi i kości więc jej obecność na polu walki może im bardziej przeszkodzić niż pomóc. W dodatku musiała się zastanowić czy nie była by w stanie coś sama stworzyć, zrobić jako mechanik, w końcu jej umiejętności, może nie wielkie, ale może się przydadzą. Musi się nad tym mocno zastanowić kiedy będzie miała chwile dla siebie.
Kiedy dolecieli na miejsce wstała i wyprostowała się. Widziała, że byli przygotowani na ich przylot. Pozwoliła wyjść pierwszej Leone, Akame i Arysiowi oraz dwójce ich jeńców. Sama została przy Lubboku by poczekać aż się ocknie no chyba, że już nie było takiej potrzeby to wyszła jako ostatnia albo prawie ostatnia. Zastanawiała się co ją czeka teraz na miejscu w końcu nie powitają jej jako bohaterkę, w końcu nić tam nie zrobiła, przynajmniej tak czuła.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Wto Mar 06, 2018 9:10 pm

KONIEC TRENINGU 06.03.2018 21:10

Helikopter leciał sobie beztrosko poprzez góry i doliny, aż blondynka zdecydowała się w końcu przerwać niezręczną ciszę, sztucznie zakłócaną warkotem maszyny. Zdezorientowana zadała pytanie odnośnie pary jeńców. Po krótkiej chwili odpowiedziała jej brunetka - jeden z tych żołnierzy, którzy podczas bitwy pilnowali środka transportu, coby przypadkiem nikt go nie ukradł. Choć właściwie to nawet dobrze, bo bez całego arsenału suszarek z wbudowanym paralizatorem do niczego innego by się nie przydali. Bojowniczka opowiedziała jej o opiece medycznej, przygotowaniu wyposażenia do następnej potyczki... oraz przesłuchaniu. Dokładnie w tym momencie Shiro wyrwał się z medytacji, rozwijając monolog.
- Będę przy przesłuchaniu - rzekł, gdy śmigłowiec zaczął lądować. Nie chciało mu się przekonywać rebeliantów do uczestnictwa przy pozyskiwaniu informacji. Zwłaszcza, że owa bardzo się opłacała. Chyba wszyscy rozumieli, że Prawus i Lewus musieli się go bać.
Nieprzytomnego psa Kaioshin wziął na bark, drugiemu ruchem głowy wskazał wyjście z kabiny. Chciał go mieć na oku.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Wto Mar 13, 2018 12:44 am

Eien no MG Modo

Zbliżali się do lądowiska. Dla jednych był to powrót w znajome tereny, dla innych obce miejsce. Jedni mieli zostać przywitani z radością, inni zaś uznani za wrogów. Arisu zadała swoje pytanie przerywając ciszę, odpowiedziała jej Akame. Gdy wspomniała o przesłuchaniu, shinjin od razu stwierdził, że będzie przy nim obecny. Nie pytał o pozwolenie, nie wyrażał chęci, po prostu informował, jakby to miał być fakt oczywisty. Brunetka spojrzała na niego nieco zdziwiona, ale ostatecznie przytaknęła. To ten osobnik pokonał jednego z wrogów, ścinając mu głowę, nie należało więc ustawiać się w pozycji po drugiej stronie barykady. W końcu... byli w jednej drużynie, prawda?
Maszyna sięgnęła ziemi, zatrzymując silniki. Otworzono jeden z włazów, podstawiając od razu nosze, na których ułożono nieprzytomnego Lubocka. Wraz z nim transportowiec opuściły również pozostałe przedstawicielki Ruchu Oporu, pociągając za sobą Arisu. Jako ostatni wychodził Shiro z Lewusem na ramieniu, a tuż przed nim Prawus. Nim jednak kaioshin zdążył gdziekolwiek pójść, drogę zagrodziła mu brunetka w białym kitlu, popatrując to na przytomnego psa, to na białowłosego.
- Tych dwóch ma pójść z wami - stwierdziła bez ogródek, wskazując shinjinowi stojących na uboczu dwóch rosłych mężczyzn, zaraz potem przyjrzała się rannemu. - Podeślę do was jakiegoś medyka.
Po tych słowach wyminęła grupkę i podeszła do pozostałych. W ręce Akame powędrował mały świstek papieru, który ta szybko zlustrowała, od razu przytakując. Skinęła krótko w stronę Arisu, chwyciła złotooką za nadgarstek i pociągnęła za sobą, znikając w jednym z korytarzy. Sama Ari została sam na sam z kobietą, o której wiedziała, że nazywają ją panią Kurotsu.
- Całkiem nieźle sobie poradziłaś, biorąc pod uwagę brak przeszkolenia bojowego, panno Arakawa - uśmiechnęła się pogodnie pani doktor. - Na chwilę obecną dziękujemy za współpracę. Właściwie jesteś wolna, możesz wrócić do domu lub zostać. Pan Wataru nie będzie miał nic przeciw kolejnym lekcjom. Twój wybór.
W tym czasie do Shiro i jego dwóch psich towarzyszy podeszli wcześniej wspomniani mężczyźni, prosząc uprzejmie, by udali się za nimi. Jeden poszedł przodem, drugi zamykał pochód. Cała grupa skręciła zatem w któreś drzwi po lewej, idąc następnie długim korytarzem, aż wreszcie doszli do kolejnych, tym razem metalowych wrót. Żołnierz z przodu machnął ręką przy czujniku, przejście się otworzyło, więc wszedł do środka. Pomieszczenie miało jakieś pięć metrów w długości, w szerokości zaś około trzy i pół, było zupełnie puste. Ściany pomalowane były na siwo, wejście znajdowało się na jednej z dłuższych, po drugiej stronie zaś powieszono szerokie lustro. Gdy wszyscy znaleźli się wewnątrz, drugi z żołnierzy zamknął drzwi, które cicho piknęły, po czym stanął na uboczu.
- No dobra, to od czego zaczynamy? - spytał pierwszy, zerkając na Pustelnika. Widać było, że ma pewne pojęcie, z kim ma do czynienia. Może nie znał szczegółów, ale wiedział, że to właśnie białowłosy trzyma w ryzach obu obcych. - Nasze szefostwo chce wiedzieć, kim jesteście i po co zjawiliście się na Ziemi. Nie wyglądacie jak ci drudzy, rybowaci.
Mężczyzna wyraźnie czekał na jakiś początek, co jednak zrobi Shiro? Sam Prawus tylko co chwilę zerkał w jego stronę, choć bardziej na brata niż samego kaioshina.

________
Do Arisu:
Ranzoku nie wsiadał do śmigłowca - został na pustyni. Co do Arysa - jak wspomniałam w poprzednim poście - poleciał z wami, ale się odłączył (mam to z nim ugadane), więc ostatecznie do bazy dotarłaś tylko z Shiro jako graczem. Ogólny skład: dwóch pilotów, Akame, Leone, nieprzytomny Lubock, nieprzytomny Lewus, Prawus, Shiro, Arisu. Do tego trup generała od rybków, bo truchło Arys wpakował na pokład. Nikogo więcej, nikogo mniej. Dziękuję.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Wto Mar 13, 2018 10:04 pm

Jak się okazało to nie ona wyszła ostatnia z pojazdu, a Shiro. Można było rzec iż było jej to obojętne która wyjdzie byle jej nagle ktoś nie zaatakował czy coś w tym stylu. Kiedy podeszła do niej kobieta i kiwnęła głową zrobiła to samo lecz nie spodziewała się, że ją gdzieś zaciągnie. A okazał się to jakiś ciasny i mały korytarz w którym były sam na sam.
-Dziękuję, to nie było proste zadanie. - W sumie to było najtrudniejsze zadanie jakie miała do tej pory więc bała się, że po prostu nie podoła, ale było wręcz przeciwnie.
-W sumie chciałabym się spotkać z panem Wataru, wie pani gdzie mogę go spotkać? - Swój wolny czas mogła spożytkować w jakikolwiek sposób, ale chciała nauczyć się czegoś nowego, coś co może pomogło by innym, albo chociaż jej samej w codziennych czynnościach. Odwzajemniła uśmiech pani doktor Kurotsu. Czuła, że to zdenerwowanie i spięcie powoli mija i w końcu może odetchnąć w spokoju, kolejna nauka u pana Wataru powinna przynieść kolejny owoc o ile będzie pilnym uczniem. Postara się zrobić wszystko by być najlepszą w swoim fachu. Ciekawe co robią Ranzo i Arys, martwię się trochę o nich... oddzielili się tak szybko, że martwiła się czy im się nic nie stało. Choć z drugiej strony była to zwykła ludzka reakcja, zamartwianie się na zapas też nie było niczym dobrym.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Czw Mar 22, 2018 2:25 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Nasza blondyneczka została sam na sam z panią doktor, słuchając jej pochwał. Niby nic a potrafi podnieść człowieka na duchu, prawda? Zwłaszcza takiego, który podczas wykonywania zadania czuł, że może nie podołać misji. Ari była właśnie takim typem, choć lepiej brzmiałoby zapewne, iż mierzyła siły na zamiary. Wiedziała, że bez przeszkolenia bojowego, nawet z elektryczną suszareczką w ręku, może być bardziej zawadą niż realnym wsparciem dla pozostałych. Mimo wszystko spisała się świetnie, pomogła w obezwładnieniu jednego z przeciwników i zostało to docenione.
Emocje powoli opadały, wszystko wracało na swój naturalny bieg, w tym także naturalna u dziewczyny chęć poznawania nowych rzeczy, nowych umiejętności. Gdy wykazała chęci spotkania ze swoim nowym mentorem, mogła zauważyć poszerzający się uśmiech pani doktor. Kobieta ewidentnie polubiła zapał młodego mechanika i była zadowolona z faktu, że niebieskooka zdecydowała się jeszcze zostać i być może nauczyć czegoś nowego.
- Oczywiście, że wiem. Staruszek Wataru ma stałe punkty w swoim planie dnia, a o tej porze jest pewnie w pracowni. Może jednak wcześniej byś coś zjadła, odpoczęła? Dzień dzisiejszy obfitował w wrażenia.
Uprzejmość brunetki była rzeczą naturalną. Chciała po prostu mieć pewność, że dziewczynie będącej poniekąd nowym rekrutem niczego nie zabraknie. I to nie tak, że odciągała ją od tego, do czego ta dążyła, wręcz przeciwnie. Jeszcze w trakcie wypowiedzi ruszyła w głąb korytarza, prowadząc Arisu tam, gdzie chciała dotrzeć. Jeśli blondynka wyrazi chęć napełnienia żołądka, nic nie będzie stało na przeszkodzie, by dostarczyć jej jakieś kanapki czy cokolwiek.
Spacerek nie trwał jakoś specjalnie długo i już wkrótce obie przedstawicielki płci pięknej dotarły do niedużych drewnianych drzwi z plakietką z napisem "Umeda Wataru - pracownia ogólna". Przejście zostało otwarte i weszły do środka, zastając staruszka z uporem grzebiącego śrubokrętem w jakiś urządzonku.
- Dzień dobry, przyprowadziłam gościa - oznajmiła na wstępie Mayu, zwracając tym samym uwagę mężczyzny. Ten podniósł wzrok, a gdy zauważył blondynkę, uśmiechnął się pogodnie.
- Arakawa-san, miło panienkę znowu widzieć. Czyżby się panienka stęskniła za takim starym piernikiem jak ja? - zażartował, odkładając narzędzia. Jego uśmiech i usposobienie miały w sobie coś, co sprawiało, że po prostu nie dało się go nie lubić. Ot miły i zawsze pogodny starszy pan. Co jednak zamierza zrobić nasza blondyneczka?
________
Czekałam jeszcze na odpis Shiro, ale coś mu się dłuży, a biorąc pod uwagę, że i tak jesteście oddzielnie, to nie będę dłużej stopować :3 To luźny wątek, więc na spokojnie możesz robić, co tam sobie chcesz o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Pią Mar 30, 2018 3:43 pm

Shiro znalazł się na ukrytym lotnisku w bardzo dobrze mu znanych górach. Gdzieś niedaleko leżało miejsce założenia zakonu Masaioshinów, miejsce, w którym po raz pierwszy spotkał Kyuu. To wszystko działo się właściwie niedawno, w końcu dla boga rok czasu jest jak chwila. A jednak teraz to wszystko wydawało się takie odległe... szlag, ależ się zrobił z niego sentymentalista.
Swoją drogą fakt, że robot RR przebywał niedaleko, dawał do myślenia. Może była wtyką w jednej z organizacji? Tylko w której? Zresztą to nieważne, na rozmyślania czas przyjdzie później. Najpewniej jak zabije wszystkich Ka-
Razem z dwoma żołnierzami przeszli do pokoju przesłuchań. Cóż, widać było, że znali się na rzeczy. Szare ściany, lustro, zapewne weneckie, z obserwatorami w ciemniejszym pokoju po drugiej stronie. No, mógłby być odrobinę węższy, ale da się to zrekompensować paroma innymi sztuczkami. Proszę proszę, może jednak te durne ziemskie kryminały się do czegoś przydadzą. Miejmy nadzieję.
Takie gadanie na stojąco wydawało się wojownikowi dość dziwne, toteż zmaterializował krzesło odwrócone tyłem do drzwi. Wskazał je jednemu psiakowi, drugiego rzucił na ziemię, tuż obok niego. Niech się rozgoszczą.
- Oho, wypadałoby się pospieszyć - mruknął jakby od niechcenia po tym, jak spojrzał na właśnie wytworzony zegarek, pokazujący czas w powszechnie przyjętych jednostkach. Stojąc naprzeciw Prawusa, wychylał tarczę delikatnie w jego stronę - tak, by mógł widzieć wyświetlaną godzinę (?). Nie była jednak ona istotna, a fakt, że pokazywany czas został dwukrotnie spowolniony. Przesłuchiwany miał odnosić wrażenie, że rozmowa ciągnie się w nieskończoność.
Jeden z żołnierzy zapytał o możliwie najbardziej ogólne rzeczy na świecie. Niech będzie, od czegoś w końcu trzeba zacząć, nawet jeśli dobrze znał odpowiedzi na oba pytania. Były podwładny bossa z Diablo jakoś jednak nie kwapił się do dyskusji. Bóg przewrócił oczami.
-Zadano ci pytanie. Odpowiesz, czy będziemy tu siedzieć tak długo aż obaj umrzecie z głodu?
Właściwie to nie wiedział jakie słowa od razu zmusiłyby go do gadania. raczej powinno mu już zależeć na Belialu, w końcu wysłał go na pewną śmierć, ale jeśli z jakiegoś powodu nie będzie chciał współpracować, zawsze można uciec się do metody łatwiejszej i skuteczniejszej - do tortur. Tylko wtedy znów wzbudziłby podejrzenia swoich podwładnych.

Jeśli jako nie-mechanik nie mogę tworzyć zegarków, przyjmijmy, że ekran składa się z komór, w których znajduje się (bądź nie) światełko z Ki.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach