Górska Baza Ruchu Oporu

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 07, 2017 11:05 pm

First topic message reminder :

Tajna baza Ruchu Oporu. Składa się na nią kompleks podziemnych pomieszczeń rozlokowanych na kilku poziomach pod samymi górami, które połączone są gęstą siecią korytarzy. Tylko członkowie RO znają umiejscowienie ukrytego wejścia do bazy, a ono samo jest odpowiednio zakamuflowane i zabezpieczone. Kompleks zaopatrzony jest w sale treningowe, liczne laboratoria, a także pomieszczenia bardziej użytkowe, w tym kwatery kadetów.
_________________________________________________________________________________


Chłopak chcąc przejść do szczegółów wyczuł, że są obserwowani. Czasem człowiek jest w stanie poczuć, iż czyiś wzrok lustruje go, niekiedy jest to wynikiem urojeń, a w innych przypadkach wręcz przeciwnie. Jednakże za późno się zorientował, bo mógł poczuć jak coś kuje go w kark. Nie miał jak zareagować, bo ciało odmawiało mu posłuszeństwa, pomimo starań nie zdołał w żaden sposób podziałać i padł jak kłoda na ziemię. Jedyne co zdołał wykrztusić to słowa skierowane do rozmówczyni - Uciekaj... - Chociaż tyle mógłby z siebie wykrzesać. Nie mógł odpowiedzieć napastnikom, czy po prostu nie chciał i ich zignorował. Tak by to było. Ostatnie co zdołał zapamiętać to jak dziewczę uniosło go do góry. Niezłą krzepę musi mieć, albo to za sprawą wagi i wzrostu chłopaka, lecz nie ma co nad tym dumać. Zasnął rzucając ostatnie spojrzenie na błękitnooką.
Ocknął się na łóżku w tajemniczym pokoiku, które posiadało podstawowe wyposażenie salonu, chociaż mogliby się postarać o jakieś TV, ażeby nie było nudno. Widocznie komuś bardzo zależało na tej dwójce, w innym wypadku wąchaliby już kwiatki, ale niestety od spodu. - Jak się czujesz? - rzekł w stronę Arisu, która też wybudzała się z objęć Morfeusza. Z pewnością chłopak dokona wglądu tego pomieszczenia, ale najpierw należy zainteresować się drugą ofiarą, dla której mogłaby być trudniejsza sytuacja. Czy potrafi walczyć? Zapewne niedługo się o tym przekonamy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down


Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Sro Kwi 04, 2018 8:30 pm

Eien no MG Modo

Shiro:
Nasz białowłosy bożek szedł za żołnierzami z jednym psiakiem na ramieniu. Pogrążony był we własnych myślach, wszak w tych okolicach, właśnie w górach przed rokiem założył wraz ze swym ówczesnym towarzyszem nietypowy zakon, który przyjął w swe szeregi jeszcze jednego członka - androidkę imieniem Kyuu. Należało się jednak skupić na chwili obecnej zwłaszcza, że właśnie wkroczyli do pokoju przesłuchań. Pomieszczenie było puste, co kaioshin postanowił zmienić, tworząc pojedyncze krzesło, które wskazał Prawusowi. Ten bez choćby mruknięcia zajął miejsce, obserwując poczynania Shiro. Zmarszczył nieco nos, gdy pustelnik podsunął tarczę zegara w jego stronę. Widział wyraźnie godzinę, a także słyszał miarowe i dość powolne tik-tak wydawana przez urządzenie.
Padły pierwsze pytania, po których nastąpiła chwila ciszy. Widać jeńcowi nie spieszyło się z odpowiedzią. Tu jednak do akcji wkraczał sam Shiro, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że lepiej zacząć mówić.
- Przysłał nas tu lord Belial - mruknął pod nosem Prawus, zerkając co chwilę na bożka. - Mieliśmy pomóc wysłanej wcześniej grupie Sakana w pozbyciu się ludzi, którzy stawiali opór. Trafiliśmy jednak na pustynię, gdzie generał Vodorost źle się poczuł. Potem zjawiliście się wy, a Honoberuto okazał zdrajcą.
To powiedziawszy, spojrzał na wciąż nieprzytomnego brata leżącego nieopodal. Żołnierze stojący przy drzwiach wymienili się spojrzeniami. Nie mieli pojęcia, kim jest Belial, tym bardziej Vodorost czy Honoberuto, to jednak wiedział Shiro.
- Sakana to byli ci z Papayi - szepnął do kolegi jeden z wojaków. - Podobno wywiązała się tam walka z ludźmi. Chyba nawet ktoś z naszych zginął.
Drugi z mężczyzn tylko przytaknął, sam bowiem słyszał podobne pogłoski. Zaraz potem obaj spojrzeli na pustelnika, jakby oczekując od niego, by przejął inicjatywę osoby zadającej pytania. Oczywistym było, że ten psowaty obcy zaczął gadać tylko ze względu na jego obecność. Widać w pewnym stopniu musiał się go obawiać. Jakie zatem kwestie poruszy teraz nasz białowłosy bohater?

________
Zegarek to nie jakiś cud techniki pokroju androida, więc skoro masz umkę tworzenia przedmiotów, nie widzę przeciwwskazań do zrobienia zegareczka :3

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Sob Kwi 07, 2018 12:04 pm

Działanie przyniosło skutek. Odwrotny wprawdzie od zamierzonego, jednak wciąż w miarę korzystny. Okazało się bowiem, że psia psychologia jest zdecydowanie mniej skomplikowana od ludzkiej czy bożej, gdyż jedyne, czego potrzebował, by przekonać Prawusa do gadania, to strach. Poważnie, czysta siła. Żołnierze, którzy sami zapewne znali parę niezłych sztuczek, zostali zlani ciepłym moczem, ale gdy jeńca popędził ten straszny zły białas, który jednym cięciem zabił okropnego Changeliga, pchlarz od razu zaczął gadać. Naprawdę, tylko tyle? Cóż za zawód. Liczył, że negatywnym nastawieniem jeszcze bardziej zdystansuje do siebie przesłuchiwanego, gdy jeden z bojowników wcieli się w tego dobrego glinę. Chociaż tyle. A tu nic, informacje podane na tacy. Żenada.
Z drugiej strony jednak niby znacznie ułatwiło to sytuację, co nie? Przepyta go szybko i zaraz będzie mógł wracać. Choć bez żadnej satysfakcji. Przeciwnik okazał się zbyt silny, żeby z nim dłużej powalczyć, teraz pies nie próbował nawet sprawiać wrażenia jakiegokolwiek oporu. Wszystko jakieś takie bez jakiejś małej części dla niego. Cóż, przynajmniej dostał od Kaikona kolczyki.
Skoro już wiedział, że przydupas Sakanów bał się go okłamać, w końcu potwierdził wszystko, co już wiedział bądź przypuszczał, można było przejść do przesłuchania właściwego. Nie musiał prowadzić żadnych psychologicznych gierek, wolał więc zacząć od najważniejszego pytania. W końcu przez cudne zrządzenie losu zawsze coś musiało mu przerwać zadanie w najgorszym momencie.
- Gdzie znajduje się kryjówka Beliala? Gdzie obecnie przebywa, gdzie zmierza? I gdzie jeszcze stacjonują jego ludzie?

START TRENINGU [07.04.2018, 12:04]
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Kwi 09, 2018 5:20 pm

Eien no MG Modo

Shiro:
Każde działanie przynosi skutek, niekoniecznie taki, jaki był zamierzony, ale jednak jakiś przynosi. W tym przypadku obecność naszego kaioshina zadziałała niczym swoisty straszak nakazujący przesłuchiwanemu obcemu rzetelnie odpowiadać na zadane mu pytania. Chociaż może niezupełnie chodziło tu o strach przed samym Shiro jako takim. Prawus miał swój rozum i swoje priorytety. Racja, to Belial wysłał go na Ziemię wraz z bratem Vodorostem i Honoberutonem, jednak nie zamierzał ryzykować życiem własnym i rannego Lewusa dla straconej sprawy. Honoberuto okazał się zdrajcą i stracił głowę, Vodorost został przebity ostrzem tamtego białowłosego wojownika i najpewniej był martwy. Czy cokolwiek jeszcze trzymało jego i brata po stronie Upadłego?
Pustelnik mógł myśleć, że zachowanie psiaka ma swoją przyczynę w strachu przed jego osobą, w końcu nie został okłamany. Z drugiej jednak strony przekazane mu zostały informacje, które właściwie już sam posiadał, uzupełnione właściwie tylko o cel przybycia czwórki obcych z pustyni. Czy w tym momencie kłamstwo miałoby jakikolwiek sens?
- Planeta Widmo - rzucił Prawus, jakby ta jedna lokacja była odpowiedzią na wszystkie zadane przez shinjina pytania. Gdzie jednak była owa planeta, tego nie wiedział nikt.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Pią Kwi 13, 2018 12:14 am

KONIEC TRENINGU [13.04.2018 00:14]

Pies najwyraźniej nie wiedział już po której jest stronie, bo najzwyczajniej chciał jak najbardziej pokrzyżować plany każdej z nich. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Najpierw grzecznie wszystko wyśpiewał, wzorowo wyczerpał temat, matura prawie zdana na mierny. Niestety, na pytaniu, na które odpowiedzi już nie znał, otrzymał jedno, pojedyncze, niemówiące absolutnie nic hasło. Zupełnie jakby kundel dobrze znał stopień doinformowania Kaioshinów. A to było przecież niemożliwe. Zapewne więc stwierdził sobie że teraz to ma ich w dupie, haha, dobrze tak fajfusom. Albo się bał. O, o to chodzi. Tacy jak Belial uwielbiali zabijać zdrajców. A nawet żołnierzy, którzy stawali się nieprzydatni. Bo przecież Honoberuto nie stanął im na drodze zupełnie przypadkiem, prawda?
- Teraz zmienię się w tego złego - powiedział telepatycznie do żołnierza, który nosił cechy większego intelektu od swego kolegi. Obaj byli upośledzeni, w końcu powinni wejść w tę grę o wiele wcześniej, ale w tym pokładał nadzieję na chociażby umiejętność samodzielnego zawiązania sznurówek. - Jeśli nie uda mi się go zastraszyć, zaproponujcie mu amnestię i ochronę. Wie, jacy jesteście słabi, więc powiedzcie, że już od dawna współpracujecie z Kaioshinami... to tacy bogowie wszechświata. Nieważne, czy istnieją - ważne, że w nich wierzy.
Wojownik starał się nie zdradzać całej kotłującej się w nim irytacji. Przechylił tylko na chwilę głowę, uniósł brwi... i oparł rękę bliżej miecza.
- Och, Planeta Widmo? Dzięki, wszystko mi to mówi. Na przykład gdzie ona jest, ile wojska na niej przebywa, gdzie werbujecie ludzi, gdzie jeszcze atakujecie, naprawdę - dzięki tobie czuję się spełniony - zrobił krok w stronę Prawusa. Wytwarzając niewidoczną gołym okiem energię, powoli zwiększał temperaturę pomieszczenia. Zniżył sylwetkę. I ton głosu. - Naprawdę nie wiesz, w jakiej sytuacji się obecnie znajdujesz? Naprawdę myślisz, że nie ucieknę się do tortur, bo jestem bogiem? A nawet jeśli, to że śmierć cię zbawi? Nie, mój drogi. Będę cię na zmianę zabijał i wskrzeszał, zabijał i wskrzeszał, doprowadzając powoli do szaleństwa. Wierz mi, nic przyjemnego. Ale chyba mam lepszy pomysł... - spojrzał na nieprzytomnego Lewusa. - Co sądzisz o tym, by zaprezentować ci to na twoim bracie, hm? Wspaniała świadomość - ginąć w męczarniach przez ostatnią bliską ci osobę.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Pią Kwi 13, 2018 2:04 pm

Emocje były wielkie to prawda, jednak była z siebie dumna, że podołała misji. W końcu była pewna, że nie uda jej się wykonać, a jednak udało się! Cieszyła się tym faktem niezmiernie, przydała się na coś. Jednocześnie w duszy ucieszyła się, że pani doktor doceniła jej starania co jeszcze bardziej podniosło jej morale.
-Zjem coś z chęcią! Odpoczynek choć chwilowy też może mi się przydać - odrzekła wesoło, w końcu będzie mogła sobie odpocząć i napełnić brzuch dobrym żarełkiem. Uszczęśliwiona poszła za panią doktor, najpierw skierowała się do stołówki by coś zjeść, wzięła tacę, a następnie nałożyła sobie całą masę mięsa wieprzowego, kurczaka, sałatki z ryżem i makaronem oraz spore picie. Kiedy zasiadła do jedzenia to to znikało w oka mgnieniu, następnie pozwoliła sobie na pójście do swojego pokoju lub jakiegoś gościnnego i uciąć sobie krótką drzemkę, na oko było to pół godziny lub trzy godziny.
Następnie po znalezieniu pani doktor zmierzyła do pracowni pana Wataru. Z napełnionym brzuchem i pełną energią była gotowa na kolejne lekcje od staruszka. Kiedy pani doktor weszła do pomieszczenia Arisu z grzeczności trzykrotnie zapukała w drzwi.
-Dzień Dobry Panie Wataru. Jest pan świetnym nauczycielem więc to nic dziwnego, że chciałabym się czegoś nowego nauczyć - rzekła wesoło, a sam żart zaśmiała się wesoło i głośno. Miała nadzieję, że kolejne lekcje u pana Wataru będą równie fascynujące jak te poprzednie. Ośmieliła się podejść nieco bliżej do staruszka i zajrzeć co robi, ot z czystej ciekawości.
-Co pan robi jeżeli mogę wiedzieć? - zapytała z czystej ciekawości.

/wróciłam do żywych \o/  \
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Wto Kwi 17, 2018 1:18 pm

Eien no MG Modo

Shiro:
Co chodziło po głowie Prawusa, wiedział zapewne tylko on sam. Z początku zdawał się skory do współpracy, podpowiadał rzeczowo i konkretnie, gdy jednak przyszła pora na poważniejsze pytania - rzucił tylko jednym hasłem, które do ogółu dysputy nie wnosiło właściwie nic. Dwójka stojących przy drzwiach żołnierzy spojrzała po sobie, wzruszając tylko ramionami. Żaden nie miał pomysłów, z czym można by powiązać ową Planetę Widmo.
Nagle jeden z mężczyzn usłyszał w głowie głos białowłosego i zamrugał zdezorientowany. Bo przecież skąd nagle miałby słyszeć głosy? Przecież był zdrowy na umyśle, miał na to nawet stosowne papiery! Obejrzał się na kolegę, jakby szukając u niego potwierdzenia, że on też to słyszy - na próżno jednak. Odwrócił się zatem w stronę Pustelnika, przytakując mu po chwili w geście potwierdzenia, że zrozumiał, jaką rolę ma odegrać. I tak zaczęło się przedstawienie.
Kaioshin rozpoczął swoją grę od sarkazmu, przechodząc następnie do swoistej groźby, co miało dosadnie uświadomić psiakowi, że nie zamierza się z nim bawić w głupie do niczego nie prowadzące pogawędki. Obcy słuchał go z wręcz pokerowym wyrazem twarzy, gdy jednak Shiro zaproponował spróbowania swoich zamysłów na Lewusie, źrenice jego brata gwałtownie się rozszerzyły, a on sam spiął, niemal zrywając się z krzesła.
- Tknij tylko mego brata, kaioshiński śmieciu, a porachuję ci wszystkie gnaty - wywarczał wręcz, ledwo już panując nad nerwami, tu jednak wtrącił się jeden z żołnierzy, ruchem ręki uspokajając nadgorliwego kolegę, który już sięgał po broń.
- Spokojnie, wszystko da się załatwić polubownie, prawda? Kaioshin-sama? - zaczął, robiąc kilka kroków do przodu. Zignorował osłupienie kompana i kontynuował: - Chcemy tylko uzyskać kilka informacji, nic więcej. Nikt nie musi ginąć, ani cierpieć. Rozumiem, że obawiasz się... konsekwencji zdrady swego lorda, to naturalne. Jestem jednak pewny, że szanowni Kaioshini zechcą otoczyć opieką zarówno ciebie, jak i twego brata. Wystarczy tylko, że będziesz współpracował i zdradzisz nam tych kilka drobnych informacji.
Mężczyzna spojrzał kątem oka na bożka, jakby szukając u niego aprobaty czy jakiegokolwiek potwierdzenia, że nie popełnia właśnie jakiejś gafy. Wszak nie miał pojęcia, o czym tak właściwie mówi, a musiał brzmieć w miarę przekonująco, by przesłuchiwany połknął przynętę. Prawus zgrzytnął zębami i choć wściekły wzrok miał utkwiony w Pustelniku, kątem oka co chwilę zerkał na tego marnego żołnierzyka, który poniekąd składał mu ofertę nie do odrzucenia. Jaka jednak była pewność, że to nie blef?
- Kaioshinom nie można ufać - wysyczał przez zaciśnięte zęby. W sumie Makaioshinom też, ale tego już wolał nie mówić głośno. Tak na wszelki wypadek.
- Zapewniam, że będziecie bezpieczni - powiedział poważnie żołnierz. - Przy tak wieloletniej współpracy rasa ludzka cieszy się wzajemnym zaufaniem z bogami naszego wszechświata. Nie mogę jednak niczego zagwarantować, jeśli nie zaczniesz współpracować.
Psiak czuł spływający mu po skroni pot. Nie miał zbyt dużego pola manerwu, nie miał również zaufania do bożków, jednak jakąś decyzję musiał podjąć. Najważniejszym było teraz chronić Lewusa. Spojrzał jeszcze na nieprzytomnego brata, przełykając głośno ślinę. Lepsza złudna nadzieja od natychmiastowej dekapitacji, prawda?
- Zgoda... powiem, co wiem - zdecydował w końcu. Otarł pospiesznie ściekającą z brody kroplę, po czym utkwił wzrok w bladym obliczu Shiro. - Planeta Widmo to główna siedziba lorda Beliala. Ma on pod sobą pięciu generałów, jednym z nich był Vodorost. To dzięki niemu dostaliśmy się na Widmo a później na tę cholerną pustynię. Nie znam lokalizacji planety, być może Vodorost miał tę wiedzę, teraz już jednak wam nie pomoże. Nie znam dokładnej liczby żołnierzy służących Belialowi, mieliśmy dostęp tylko do części pomieszczeń. Wiem, że Honoberuto został ściągnięty z piekła, w końcu sami z bratem zostaliśmy po niego wysłani. Belial jest zbyt potężny, byście sobie z nim poradzili. Zebrał energię z wielu planet w całym kosmosie, dzięki czemu odrodził własną potęgę. Najlepiej będzie dla wszystkich po prostu się wycofali. Nie pokonacie go.
I tu Prawus zamilkł, w dalszym ciągu wpatrując się w białowłosego. Wyglądało na to, że powiedział już to, co miał powiedzieć. Co jednak z zawartych w tej wypowiedzi informacji mógł wywnioskować sam najbardziej zainteresowany, czyli nasz kaioshin?

Arisu:
Długi dzień pełen wrażeń powoli chylił się ku końcowi. Blondynka cieszyła się, że podołała swojej części zadania, a dodatkowa pochwała płynąca z ust pani doktor tym bardziej łechtała jej ego. Wykazawszy chęci skonsumowania posiłku a także odpoczynku, niebieskooka została poprowadzona korytarzami wpierw do stołówki, gdzie mogła się nasycić, a następnie do przydzielonej jej kwatery. Pokój nie był jakoś szczególnie duży, mieścił w sobie łóżko, komodę, stół i krzesło, miał też osobne pomieszczenie będące łazienką zaopatrzoną w prysznic. W tym miejscu Arisu mogła zrobić sobie drzemkę, a od doktor Kurotsu dostała łatwą w obsłudze mapkę z zaznaczonymi najpotrzebniejszymi punktami, między innymi umiejscowieniem pracowni staruszka Wataru.
Najedzona i wypoczęta blondynka wreszcie dotarła na miejsce, zastając mężczyznę nad jakimś urządzeniem, które po chwili odłożył na bok. Bardzo ucieszyła go wizyta dziewczyny, tym bardziej jej zapał do pracy. A także ciekawość względem jego aktualnego zajęcia.
- To, moja droga, ma posłużyć jako test dla młodego Misakiego. Zdaje się, że miałaś okazję go poznać - wyjaśnił krótko. - Jego zadaniem będzie naprawa tego urządzenia, ale najpierw wypada je trochę popsuć, nie sądzisz?
Znów wziął do ręki ustrojstwo i przekręcił kilka śrób, zamienił miejscami kilka elementów w środku, po czym wszystko dokładnie skręcił, nakładając obudowę. I wszystko było już właściwie gotowe do testu.
- To mówisz, że chętnie nauczysz się czegoś nowego, tak? - zagadnął jeszcze, znów skupiając całą swą uwagę na niebieskookiej. - Konstruowałaś już może jakieś urządzenia? Umiałabyś stworzyć coś na podstawie projektu?
Pytania proste acz treściwe, w końcu od odpowiedzi na nie zależeć miało, jakież to zadanie do wykonania dostanie dziewczyna, prawda?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Wto Kwi 17, 2018 1:53 pm

-Tak poznałam go, jednak nie rozmawialiśmy za dużo - Widziała go zaledwie przez chwilę i jedyne co pamięta to fakt, że się z nim przywitała, bo potem gdzieś go wygonili do innych zadań. Chłopak wydawał się dość miły i najwidoczniej miał smykałkę do bycia mechanikiem, a przynajmniej chciał nim zostać w przyszłości. Obserwowała poczynania pana Wataru lekko unosząc brew ze zdziwienia, naprawa tego wydawała się banalnie prosta.
-Misaki chce zostać mechanikiem? Czy po prostu lubi to robić? - To pytanie zadane było z czystej ciekawości.
-Hm myślę, że byłabym w stanie aczkolwiek nigdy tego nie próbowałam. To będzie moja pierwsza styczność z projektowaniem urządzeń. Jeżeli da mi pan jakieś wskazówki na pewno podołam temu zadaniu! - rzekła zdeterminowana. Wielki krok dla Arisu, ale mały dla świata. Uśmiechnęła się szeroko i krzyknęła "YATTA". Nie mogła się doczekać aż będzie mogła znowu coś zrobić, w domu nie ma takiego przywileju, ale w końcu może to się zmienić. Teraz ma więcej doświadczenia i wiedzy dotyczącej dziedziny mechanika. A to zawsze plus! Nie jest to coś co mogło by zwojować świat, ale dla niej szarego człowieka to lekcja. Lekcja życia. Nie była pewna czy będzie miała kolejną szansę na takiego nauczyciela dlatego chciała wykorzystać każdą chwilę na naukę i póki może będzie wchłaniać całą naukę od pana Wataru.
-Od czego powinnam zacząć? - rzekła i jeżeli mogła lub dostała pozwolenie usiadła obok pana Wataru na krześle i zaczęła sobie przygotowywać stanowisko. Zaczęła od wzięcia ołówka, papieru i cały papier rozłożyła przed sobą, jeżeli jakieś rogi były zwinięte położyła na nich młotek, śrubokręt lub cokolwiek innego ciężkiego co by papier był rozwinięty w każdym rogu. Następnie rozrysowała sobie na mniejszym rogu tabletkę tego co musi się znaleźć na szkicu i co do niego potrzebuje w razie gdyby miała zrealizować swój plan z papieru. Kiedy się tak krzątała i aktualnie było jej wszędzie to wciąż miała czuły słuch i jeżeli pan Wataru coś mówił w tej chwili to przysłuchiwała mu się uważnie by wziąć sobie jego rady do serca.
-Znam już podstawy, szkic to jak powinnam to rozrysować, co powinno się znajdować w środku, jednak nie jestem pewna czy była bym w stanie przenieść papier na coś realnego. To chyba nie powinno być trudne - Słowo chyba było tu kluczowe. Nie miała zielonego pojęcia czy podoła temu zadaniu. Bała się, aktualnie może tego nie okazywała, bo starała się zrobić wszystko co w jej mocy by zrobić jak się należy. Teraz jedynie pozostaje jej czekać na wskazówki i co ma dalej robić.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Nie Kwi 22, 2018 2:35 pm

Zmęczony rybak po raz tysięczny przekręcił się na burcie. Wyciągnął tysięczną drzazgę, godzącą w nieskazitelne kształty jego rzyci. Tysiąckrotnie zdążył już ziewnąć i zająć się czymś zupełnie innym. Jednak musiał tę rybę złowić, bo przecież tyleż miał innych, znacznie ważniejszych i ciekawszych, rzeczy do roboty, którymi mógł się zająć dopiero po złowieniu tego cholernego śledzia. Śledź był cwany, a przynajmniej za takiego się uważał. Przygryzał lekko przynęty, dając złudny znak pociągnięcia za haczyk. Gdy czuł się nieco pewniej, raz atraktanty miały tylko uśpić jego czujność. Dać zgubne poczucie kontroli, zwycięstwa. W tym właśnie momencie wyciągnął ze skrzyni ostatnią przynętę - jego własnego brata. Połknął ją, aż się zachłysnął.
Kiedy Prawus zaczął grozić Kaioshinowi, ten mimowolnie podniósł kąciki ust, prawie się uśmiechając. Przybrał przy tym zdecydowanie bardziej złowieszczy wyraz twarzy, niż zamierzał. Spodobał mu się. Szkoda, że spotkali się po przeciwnych stronach barykady.
Żołnierz po chwili konsternacji, załapał grę. Shiro, rzecz jasna, udawał zdziwionego jego nagłą inicjatywą, lecz po całym stosie nieźle przedstawionych kłamstw telepatycznie przekazał mu wyraz aprobaty:
- Mhm, może być.
Wtedy pies powiedział coś, po czym pustelnik musiał użyć wszystkich swoich sił, by nie wybuchnąć śmiechem i nie zerwać całej tej bezsensownej gry. Kaioshinom nie można ufać, o tak. Już wiedział, co mu powie pod koniec tego spotkania. Bo w gruncie rzeczy Prawus nie był śledziem, lecz marlinem. A Shiro nie jakimś tam rybakiem, tylko tym słynnym pechowcem, któremu cały czas coś nie wychodzi, aż w końcu trafiła mu się jedna szansa na milion. Nie chciał być przeciw niemu, ale musiał. Musiał go skrzywdzić, a nawet zabić, dla najważniejszego celu w swoim życiu, który coraz wyraźniej mu przyświecał. Jak w opowiadaniu pewnego wąsatego rapera.
Żołnierz czuł się coraz bardziej bezpiecznie, poruszał się w informacjach potrzebnych do manipulacji coraz swobodniej a co za tym idzie - brzmiał coraz realniej. I coraz bardziej przekonująco.
- Doskonale - skomentował wypowiedź, po której pies w końcu zaczął sypać jak na ustnej maturze. Bóg zmniejszył temperaturę, co miało dać przesłuchanemu uczucie ulgi. Magicznie zmaterializowanym piórem zanotował zeznania w magicznie zmaterializowanym zeszycie i kontynuował rozmowę, już prawie bez żadnych gróźb. W końcu pchlarz zgodził się współpracować, czyż nie?
- Martw się o siebie i brata, nie o nas. Bo to jeszcze nie koniec przesłuchania. Jak ma się siła Vodorosta czy Honoberuto do reszty armii? Jaka jest średnia siłą przeciętnego żołnierza? Znana jest potęga Beliala? I czy da się to oszacować na podstawie jakichś ostatnich zniszczeń?

START TRENINGU [22.04.2018 14:35]
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Kwi 23, 2018 3:51 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Nasza droga blondyneczka ucięła sobie pogawędkę ze staruszkiem. Wspomniał on o chłopaczku, którego spotkała przy okazji pierwszej wizyty w bazie górskiej, a który wręcz zachwycał się mechanicznym ramieniem towarzyszącego jej ówcześnie Ranzoku.
- Oczywiście, że chciałby nim zostać - zaśmiał się Wataru, odpowiadając na pytania dziewczyny. - Na razie jest jeszcze za młody, by brać go na poważnie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by pomagać mu w indywidualnym szkoleniu. Tak jak tobie.
Arisu przejawiała wielkie chęci do nauki, co niezmiernie cieszyło mężczyznę. Miała w sobie ten specyficzny rodzaj samozaparcia w dążeniu do doskonalenia własnych umiejętności, coś jak wrodzony system napędzający, który pozwalał rozwijać się w danej dziedzinie. Wręcz ciągnęło ją do zgłębiania wiedzy. Stojąca na granicy widoczności doktor Kurotsu przyglądała się poczynaniom dziewczyny z wyraźnym zainteresowaniem. Sama kiedyś też szkoliła się pod okiem staruszka, cieszyło ją zatem, że wciąż mógł czerpać przyjemność z przekazywania pewnych tajników fachu kolejnym pokoleniom.
- Możemy zacząć od czegoś prostego - zaproponował siwowłosy, sięgając po jakiś stary, naddarty w kilku miejscach rulon papieru, i podał go blondynce. - Umiesz tworzyć plan na podstawie budowy danego urządzenia, więc może teraz stworzymy coś od podstaw, według planu, hm? To nic trudnego.
Po rozwinięciu rulonu niebieskooka ujrzała schemat prostego urządzenia z wszelkimi potrzebnymi do jego konstrukcji informacjami i dodatkowymi notkami. Wystarczyło tylko się wczytać i wziąć do pracy.

Shiro:
Przedstawienie zyskało nowego aktora w postaci jednego z żołnierzy. Starał się on jak najlepiej wcielić w przypisaną mu rolę, choć nie miał zbyt obszernej wiedzy w prowadzonym temacie. Mówiąc szczerze - wiedzę miał praktycznie zerową, w związku z czym najzwyczajniej w świecie improwizował. Słysząc aprobatę w postaci głosu w głowie, kontynuował, domyślając się już, że sam Pustelnik również gra swoją partię. Obcy otwarcie mówił o swoim braku zaufania względem kaioshinów, co żołnierz musiał jakoś obejść, by jednak przekonać jeńca, nakłonić go do współpracy. Zdał się więc na własny instynkt i popłynął nieco z fantazją, co mu się opłaciło. Zgoda psiaka i pochwała Shiro były wystarczającą nagrodą. Odsunął się nieznacznie, czując, że spełnił swój obowiązek, pozostawał jednak skupiony w razie konieczności ponownego wkroczenia do akcji.
Prawus przystał na przedstawione mu warunki, przekalkulowując wszystkie za i przeciw. W tej chwili najważniejsze dla niego było bezpieczeństwo brata, nie zamierzał więc go niepotrzebnie narażać. Temperatura nieco się obniżyła, co przyniosło zamierzony efekt - jeniec nieco się rozluźnił podczas składania zeznań. Mimo wszystko wciąż uważnie przyglądał się postępowaniu białowłosego, który specjalnie stworzył sobie notatnik i pióro, by zanotować jego słowa.
- Sakana to płotki, mięso armatnie rozsiane po kosmosie w celu zbierania energii - kontynuował Prawus, nawet uśmiechając się półgębkiem. - Rozgromili ich w końcu wasi wojownicy z tej planety, prawda? Vodorost i reszta generałów to co innego. Oni zostali wybrani przez samego Beliala, a ten nie lubi słabeuszy. Honoberuto go zainteresował, bo był inny. Wystarczająco silny, może nawet na poziomie Vodorosta, a do tego specyficzny w obyciu. Pustynia znacznie osłabiła generała, a ten głupi changeling nie chciał mu dać... lekarstwa - wybrnął szybko psiak, łapiąc się na tym, iż zaraz wspomniałby o magicznych fasolkach. - Gdyby nie to, ten białowłosy z mieczem nie załatwiłby go tak szybko. Co do potęgi samego Beliala... Nawet pięciu generałów zebranych razem nie stanowi dla niego zagrożenia. Czy da się oszacować jego moc? Zapewne, nie wiem jednak, w jaki sposób i czy rzeczywiście jest to możliwe. Wiem tylko, że potrzebował energii śmiertelników, by samemu obudzić tę zapieczętowaną w nim samym.
Niewiele to wnosiło do sprawy, naprawdę niewiele. Czy jednak Shiro mógł oczekiwać, że przesłuchanie jednego ze sługusów Upadłego przyniesie mu odpowiedzi na wszelkie pytania? Gdyby przyszło mu przesłuchiwać generała, z pewnością dowiedziałby się więcej. O ile sam przesłuchiwany zacząłby mówić, współpracując, co nie byłoby już tak oczywiste. Pomijając już fakt, że byłyby z nim większe problemu, wszak Vodorost był silniejszy od Prawusa czy Lewusa, a nawet obu jednocześnie. Czy więc był sens w dalszym męczeniu psiaka pytaniami, na które najpewniej nie znał konkretnej odpowiedzi?
________
Ari - możesz sobie zbudować jakieś proste urządzonko w ramach treningu o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Pon Kwi 23, 2018 6:02 pm

-Jeżeli chłopak ma dryg to majsterkowania to wyrośnie z niego niezły mechanik - rzekła z uśmiechem. Grunt to mieć swoje zainteresowanie i brnąć ciągłe do przodu by je rozwijać. Sama wiedziała, że jest dopiero na początku swojej drogi mechanika, co nie spowodowało, że zgorszyła się tym faktem. Każdy w tym świecie ma swoje zadanie do wykonania, a jej najwidoczniej było majsterkowanie jako mechanik, a przy okazji może się niezłe przy tym ubawić i podnieść swoje umiejętności.
-Ma pan rację -- dodała kiedy była gotowa na wskazówki.

Trening umiejętności mechanika z NPC - Konstrukcja urządzeń.

-No dobrze spróbuje i zobaczę co z tego wyjdzie - rzekła. Odebrała od staruszka rulon, który po chwili rozłożyła przed sobą i zaczęła go czytać dokładnie w każdym miejscu by jak najwięcej zapamiętać. To też była ważna kwestia w byciu mechanika. Trzeba zapamiętać gdzie co ma być, jakich narzędzi trzeba użyć oraz jak to wszystko skonstruować.
-Więc mam stworzyć... to co jest na papierze, tak? - rzekła zamyślonym tonem. Przyłożyła prawą rękę do brody i zmrużyła lekko oczy w lewą dłoń zaś wzięła ołówek. Obrazek na papierze wyglądał jak toster. W sumie nie ważne było jak wyglądał, jak miałby działać to zadziała, grunt to dobrze go złożyć. A oto w tym zadaniu chodziło.
-No dobrze, to chyba wiem od czego zacząć, mogę poszukać potrzebnych mi materiałów prawda? - rzekła poddenerwowanym, ale jednocześnie podekscytowanym tonem. Postara się ze wszystkich sił zrobić co może, a jak jej wyjdzie to się zobaczy. Poczeka na ocenę pana Wataru. Wstała i wzięła papier ze sobą, najpierw musiała poszukać metalowej puszki, która powinna gdzieś tu być. Kiedy to znalazła przyniosła na swoje stanowisko. Najbardziej skupiła się na śrubach, kablach i tym podobnych rzeczy, które muszą się znajdować w środku. Wybierając wszystkie przedmioty do urządzenia nie mogła się pomylić, jej błąd może kosztować wiele, zepsute urządzenie to nie jest co chce osiągnąć. Dlatego też kiedy wybierała te mniejsze rzeczy zajęło jej to o wiele więcej czasu niż sama mogła by założyć.
Kiedy wszystko miała na stole powróciła do pana Wataru. Do ręki wzięła śrubokręt by najpierw rozkręcić toster na pół, a potem nastała krępująca cisza. Nie miała zielonego pojęcia co zrobić. Czuła jak serce wali jak szalone z stresu, bała się, że popełni tutaj błędy, nie jeden, a wiele. Uspokój się, to nie może być takie trudne. Pan Wataru tak powiedział. Ale nie wygląda na łatwe no szlag... Wzięła trzy głębokie oddechy nosem, a wydech ustami. Dopiero kiedy się uspokoiła wzięła się za pracę. Wzięła "serce" jej urządzenia i zaczęła od montowania na nim kabli, wszelkich potrzebnych rtęci i innych metali spoglądając jednocześnie co chwile na rysunek, który dał jej pan Wataru. Widziała jak drżą jej dłonie przy każdym ruchu kiedy dotykała urządzenia. Nie mogła się pomylić! Choćby miało by mi to zająć cały dzień, zrobię to jak należy rzekła zdeterminowana w duchu. Czuła jak krople potu pojawiają się na jej czole, wycierała je dłonią czując, że ekscytacja minęła. Na jej miejsce zajęło zdenerwowanie i to wielkie, które nie potrafiła opisać słowami. Nawet palce jej się spociły! I mimo normalnego oddechu, był on nierównomierny kiedy dołączała kolejne kable, a na końcu ostatecznie śrubokrętami skręcała je by wszystko zostało na swoi miejscu. Czasu nie liczyła, bo ten mijał jej baaardzo szybko nawet jeżeli tak nie było, to tak właśnie czuła. Starała się słuchać w międzyczasie wskazówek Pana Wataru, lub sam pomagał jej w tracie konstruowania tego urządzenia. Było to jej pierwsze urządzenie w swoim życiu, które tak naprawdę składała sama więc to nic dziwnego, że denerwowała się tak jakby co najmniej była na egzaminie lub jakiejś kartkówce. Nie miała zielonego pojęcia jak jej poszło, ani to czy dobrze wszystko złożyła. Na rulon z szkicem patrzyła ciągle. Jak nie składała go, to zastanawiała się czy aby na pewno to wszystko ma ręce i nogi tak jak na tym rysunku. Jej stres wręcz wylewał się z niej, ale co poradzić skoro dziewczyna chciała pokazać, że jest pojętym uczniem. W dodatku gdzieś w jej środku chciała zaimponować nauczycielowi swoim majsterkowaniem, polubiła staruszka dlatego też ma jeszcze większą motywacje do nauki zawodu mechanika. przez cały ten czas starała się milczeć by skupić się na swoim zadaniu. Kiedy skończyła i wszystko zaczęła skręcać śrubami czekała zniecierpliwiona na opinie Wataru. Udało jej się? Czy wręcz przeciwnie była to jedna wielka tragedia.


Ostatnio zmieniony przez Arisu dnia Pon Kwi 23, 2018 10:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Shiro on Sro Kwi 25, 2018 3:14 am

KONIEC TRENINGU [25.04.2018 3:14]

Zabicie Vodorosta okazało się jeszcze gorszym błędem taktycznym, niż myślał. Nie dość, że ktoś będzie musiał go zaraz wyciągać z piekła, o ile jeszcze sam nie zdążył uciec (zawsze, gdy mowa jest o "nas", "kimś" albo "Kaioshinach" chodzi oczywiście o tego chudego białasa od rudnej roboty - przyp. tłum.), to jeszcze zamiast zaznajomionego ze wszystkimi strukturami armii generała musiał przesłuchiwać zapchlonego kundla, któremu najwyraźniej bozia poskąpiła instynktu samozachowawczego, za to z pewnością nie szczędziła chromosomów. Po co cały czas kłamał, skoro zapewniono mu ochronę? Myślał, że w ten sposób pomoże sobie i bratu? A nie jeszcze bardziej pogorszy i jak krytyczną pozycję? W istocie, dłuższe przesłuchanie nie miało sensu. Co nie znaczyło, że spotkanie dobiegło końca.
Shiro wysłuchał w milczeniu całego zeznania Prawusa z kamienną twarzą. Odkąd padło słowo "lekarstwo" temperatura w pokoju zaczęła dziwnie się podnosić. I podnosiła się jeszcze długi czas po spowiedzi, gdy młody bóg bez słowa patrzył w oczy jeńcowi. W końcu rzucił krótko:
- Przeszukać. Obu.
Tego przytomnego, rzecz jasna, profilaktycznie przybił do ściany, ściskając pod szczęką. W końcu nie pozwoliłby tknąć swojego brata. Gdy znaleziono u Lewusa woreczek magicznych fasolek, gestem dłoni poprosił o przekazanie go.
-Co właściwie chciałeś tym osiągnąć, co? - ścisnął kolegę odrobinę mocniej. - Myślisz, że się wam przydadzą, kiedy Belial was zabije, zanim zdążycie zaskomleć z bólu? Albo nie mów nic. Jesteś żałosny.
- Nie interweniujcie przez chwilę, chcę wam coś pokazać - poprosił telepatycznie do obu wojaków, po czym rzucił skurwielem o ziemię. I jeszcze potraktował o Kiai Ganem. Następnie z pełnym spokojem nadeń przykucnął, wyciągnął  senzu z woreczka i go nim poczęstował. Jeszcze jedno wziął dla siebie a resztę rzucił żołnierzowi.
- Natychmiastowe działanie lecznicze. Może się przydać w walce z tyranem - wyjaśnił, wstając. Skierował się w stronę drzwi, choć zupełnie niepotrzebnie, skoro i tak miał zamiar użyć teleportacji. Przesłuchanie uznał za zakończone, za wiele ciekawego z niego już nie wyciągnie. Frazes o trzeciej drodze też sobie podaruje. Źle ocenił Prawusa. To był jeden z tych typów, co za wszelką cenę chcieli chronić bliskich, a tylko ich pakowali w coraz gorsze kłopoty. - Zaopiekujcie się tymi dwoma. Bo sami mogą co najwyżej pomóc selekcji naturalnej. Adios.
To rzekłszy, otoczył się zieloną poświatą i zniknął z powierzchni planety. Musiał jak najszybciej złożyć raport Kaikonowi i udać się na medytację. Czuł zbliżającą się wielkimi krokami drugą przemianę.

z/t do kaikona czyli gdzieś u kaioshinów c'nie
RIP jakość posta
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 324

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pią Kwi 27, 2018 10:47 am

Eien no MG Modo

Arisu:
Każdy jakoś zaczyna. Dla jednych start jest prosty, dla innych wymaga nieco więcej wysiłku. Jedni się przykładają, drudzy... cóż, niekoniecznie. Naszej blondynce bardzo zależało na rozwijaniu własnych umiejętności, a mając takiego mentora jak pan Wataru Umeda po prostu chciało się zgłębiać wiedzę. Racja, miała pewne wątpliwości, czy sobie poradzi, miała też jednak determinację, by spróbować i samej się przekonać.
Wziąwszy do ręki rulon z planem urządzenia, zaczęła go dokładnie przeglądać, analizując wszystko, co będzie jej potrzebne do złożenia tego cacuszka. Na pytanie odnośnie materiałów, staruszek tylko przytaknął i szerokim ruchem ręki omiótł całe pomieszczenie. Ewidentny znak, że wszelkie zasoby pracowni są do jej dyspozycji, zabrała się zatem do pracy. Dziewczyna zbierała zewsząd różne elementy, mające później stanowić integralną część tworzonego ustrojstwa, a gdy skolekcjonowała już wszystko, co było jej potrzebne i zaniosła na stół roboczy - zaczęły się wątpliwości. Mimo wszystko potrafiła się zmotywować, uspokoić i zacząć montaż poszczególnych części. Kabelek do kabelka, śróbka do śróbki, aż wreszcie całość zaczęła przypominać to, czym rzeczywiście miała być. Gdy dziewczyna w którymś momencie zatrzymywała się nad czymś na dłużej, staruszek starał się jej podpowiadać, nakierowywać ją na rozwiązanie zaistniałych problemików. Mimo wielkich stresów podczas samego procesu konstruowania, które mężczyzna starał się łagodzić, Ari wreszcie ukończyła swój pierwszy budowany od podstaw toster, czekając na ostateczny werdykt.
Nauczyciel oglądał urządzenie ze wszystkich stron, jakby nad czymś dumał, cały czas jednak delikatnie się uśmiechał, a twarz miał nad wyraz pogodną. Wreszcie postawił toster na stole i podłączył go do prądu, sprawdzając działanie mechanizmu grzewczego.
- Hm... - zadumał się na moment, po czym odwrócił w stronę nadal stojącej na uboczu brunetki. - Mayu, masz może ochotę na tosta? Zdaje się, że panna Arakawa stworzyła nam tu całkiem niezłe cacko.
- Z miłą chęcią, dawno nie jadłam tostów - odparła kobieta, uśmiechając się pokrzepiająco do blondynki i podchodząc bliżej. W tym czasie staruszek zdążył wyciągnąć z małej szafeczki chleb i słoik dżemu. Dwie kromeczki wylądowały w mechanizmie urządzenia, które zostało następnie włączone, a po chwili wyczekiwania wyrzuciło pięknie zarumienione tosty.
- Skusisz się? - padło jeszcze pytanie w stronę Arisu. Cóż, zapach nęcił, grzanki wyglądały smakowicie na talerzyku, a kolejne właśnie się robiły. Test wydawał się zaliczony, a efekty mogła sama sprawdzić - z pomocą własnych kubków smakowych.

Shiro:
Przesłuchanie miało się już ku końcowi. Nasz Pustelnik nie dowiedział się jednak zbyt wielu nowych rzeczy. Ot kilka drobnych informacji o zbieraniu energii i różnicy w sile między generałami a "płotkami" stanowiącymi resztę armii Upadłego. Ta druga kwestia była nieco problematyczna, bo jeśli rzeczywiście generałowie byli tak silni, to z pewnością uśmiercony Vodorost z łatwością będzie mógł samodzielnie opuścić Piekło, do którego zostanie (lub już został) zesłany. A może nie tak łatwo? Wszak różne potężne istoty wędrowały po uniwersum i jakoś nikt nie słyszał o ewentualnych "piekielnych uciekinierach", prawda?
Wracając jednak do spraw bieżących... Shiro zwrócił wyraźną uwagę na słowo "lekarstwo", jakiego użył Prawus i sam już doszedł do tego, czym ów lekarstwo jest w rzeczywistości, a fakt, że psiak ukrywał ten fakt, wyraźnie mu się nie spodobał. Temperatura w pomieszczeniu znów wzrosła, co zaczynali odczuwać nawet żołnierze, nerwowo ścierając lejący się z nich pot. Sam jeniec również odczuwał duszność, przez co jego ciało pozostawało stale napięte, jakby szykowało się na odparcie ewentualnego ataku. Ten wkrótce nastał w formie rozkazu przeszukania. Prawus momentalnie zerwał się z miejsca, chcąc zaprotestować, przezorny shinjin jednak przewidział ten ruch i zawczasu unieruchomił awanturnika. W pierwszej chwili obaj żołnierze wpatrywali się w nich niemal z rozdziawionymi ustami, zadziwieni szybkością tego ruchu, po chwili jednak wykonali rozkaz. A właściwie jego część, gdyż ciężko byłoby przeszukać mimo wszystko emanującego mocą przytomnego z braci. U drugiego znaleziono woreczek zawierający kilka zielonych fasolek nieznanego pochodzenia, który wedle polecenia został przekazany Pustelnikowi. Shiro od razu rozpoznał senzu, mając już przecież jako takie o nich pojęcie, i mocniej przycisnął Prawusa, z którego ust wyleciało nieco pary.
- Nie twój interes - wysyczał psiak przez ściśnięte gardło, choć nie bez wyraźnego trudu. Gdyby nie fakt, że sam był osłabiony po walce na pustyni, a jego brat nieprzytomny, sytuacja byłaby zupełnie inna. To nie oni byliby na łasce tego kaioshińskiego śmiecia, a on błagałby o litość. Niestety okoliczności temu nie sprzyjały.
"Jesteś żałosny" - te słowa rozbrzmiały w pomieszczeniu, gdy w umysłach żołnierzy odezwał się głos Shiro upraszający o brak interwencji. O ile mężczyzna wcześniej odgrywający rolę "dobrego gliny" tylko przytaknął, o tyle drugiego głos w głowie kompletnie zbił z tropu. Gdyby nie uspokajający gest kolegi, z pewnością zrobiłby coś nieodpowiedniego, gdy białowłosy przeszedł do działania.
Prawus uderzył o ziemię i już właściwie miał przejść do kontry, gdy dosięgły go laserowe wiązki z oczu Shiro. Syknął wściekle, będąc gotowym na ciąg dalszy starcia, zdziwił się jednak, widząc podane mu senzu. Mimo wszystko zjadł fasolkę, moment później odczuwając działanie lecznicze. Widział, jak kaioshin przekazuje woreczek żołnierzom, tłumacząc im zasadę działania fasolek, by następnie wstać i skierować się w stronę wyjścia. Spojrzał kątem oka na Lewusa - wciąż nieprzytomnego - ostatecznie utkwiwszy wzrok w Pustelniku. Teraz, albo nigdy...
Shinjin nakazał żołnierzom zaopiekować się jeńcami, samemu oblekając się zielonkawą poświatą w celu teleportacji. Zdążył jeszcze poczuć chwyt na nadgarstku, a w następnej chwili zniknął w błysku. A wraz z nim Prawus.
________
[z/t] dla Shiro -> tutaj

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Kwi 28, 2018 1:11 pm

Była zestresowana, a co się dziwić! W końcu po raz pierwszy raz w życiu coś konstruowała, a czuła tam w środeczku, że kompletnie zawaliła sprawy. Zwłaszcza, że pod sam koniec już tak się jej dłonie pociły, że ciągle je zaczęła wycierać w swoje spodnie. Była bardzo ciekawa słów swojego mentora, ale jednocześnie bała się słów, że odniosła porażkę.
Słowa staruszka w pierwszej chwili ją zdekoncentrowały, ale wyglądało na to, że wszystko się jej udało. Spojrzała na panią doktor pytająco, a dopiero potem na swoje "arcydzieło". Kiedy pan Wataru włożył tosty do tostera czuła, że serce jej staje i przestała oddychać. Ten moment kiedy tosty wyleciały z sukcesem był niesamowity! Ogromny kamień spadł jej z serca, że wszystko się udało jak należy.
-A-ah, T-tak, dziekuję! - rzekła podskakując z szczęścia. Wzięła tost, był gorący! Taki sam jak u niej w domu. Nałożyła sporo dzżemu i ugryzla naprawdę spory kawałek. Był pyszny. Nie mogła uwierzyć, że udało jej się! Czuła się jakby mogła teraz góry przenosić! Co prawda nie tak dosłowie, ale naprawdę była z siebie niesamowicie dumna z swojego wynalazku.
-Są pyszne! Naprawdę mi się to udało i działa! Jestem w szoku! - mówiła szybko podekscytowanym tonem. To był dla niej wielki krok jako mechanika. Wiedziała, że teraz może stwarzać rzeczy co prawda takie podstawowe, ale jednak! Im bardziej będzie się zagłębiać w tą tematykę tym więcej będzie wiedziała! A już wiedziała, że pan Wataru będzie jej najlepszym nauczycielem.
-Nie sądziłam, że mi się uda, tak się denerwowałam... Czulam jak mi się pocą... - dodała pospiesznie. Nadal czuła, że ma mokre dłonie z stresu, bo mimo to było dla niej ogromne doświadczenie i przede wszystkim wiedziała, że podoła i że umie to zrobić co jest najważniejsze.
-Ah, gdzie jest reszta? Lubbok, Akame, Leone? Dalej na przesłuchaniu? - spytała prędko patrząc pytającym spojrzeniem na panią doktor. W sumie nie była ciekawa w jaki sposób oni przeprowadzili te przesłuchania, bo objada by się tylko smakiem. Choć miała nadzieję na jakiś trening siłowy, może Leone znowu by jej pomogła, samotnie nie była pewna co powinna zrobić, a ona zawsze może jej doradzić! W końcu ma takie piękne wyrzeźbione ciało! Trochę jej tego zazdrościła, ale wiedziała, że są to setki godzin na siłowni i ciężko musiała sobie na nie zapracować by właśnie tak wyglądać.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Kwi 30, 2018 11:28 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Pierwsza samodzielna konstrukcja naszej blondynki wyglądała jak to, czym miała być. W dodatku spełniała wymaganą funkcję, działała jak należy. Pełny sukces! Wystarczyło więc cieszyć się tym małym zwycięstwem i skosztować tostów upieczonych własnoręcznie zrobionym tosterem. Cała trójka więc wzięła się za świętowanie, zajadając się tostami, w sumie pora była odpowiednia na małą przekąskę.
- Jesteś zdolna, masz ten zapał i namiastkę talentu, bez których nie odnalazłabyś się w tym fachu - stwierdziła doktor Kurotsu z uśmiechem, pochłonąwszy całego tosta. - Z czasem nauczysz się trudniejszych rzeczy i przestaniesz tak stresować. Kto wie, może następnym razem twój toster będzie strzelał laserami?
Jej dźwięczny śmiech rozszedł się po pomieszczeniu, nawet staruszek szerzej się uśmiechnął, po raz kolejny wgryzając w tosta z dżemem. Wokół panowała wręcz sielankowa atmosfera i Ari wreszcie mogła spuścić z siebie ten nadmiar stresu.
- Przesłuchania już się pewnie skończyły, oni mieli tylko złożyć raport, a to przecież chwila - rzuciła luźno kobieta, gdy padło pytanie o trójkę rebeliantów towarzyszących blondynce na misji. - Znając Leone, siedzi w sali treningowej i testuje wytrzymałość sprzętu, heh. O tej porze Akame też ćwiczy, z tego co pamiętam, zaś Lubock... Jeśli badania medyczne nie wykazały jakichś nieprawidłowości, to zapewne siedzi w bibliotece. Chcesz to sprawdzić?
Brunetka już wcześniej zauważyła swego rodzaju przywiązanie dziewczyny do tej trójki, doszła więc do wniosku, że chętnie się ona z nimi spotka. Czy jednak wyrazi chęci? Zaraz się dowiemy.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Maj 05, 2018 11:58 am

Tosty były naprawdę smaczne co tu dużo kryć, maszynka jej się udała. Więc było duże prawdopodobieństwo, że kiedyś uda stworzyć się jej coś o niebo większego i lepszego. Tylko a to wszystko potrzebuje czasu i wiele godzin nauki oraz treningu. Bez tego nie będzie rezultatów.
-Haha ma Pani rację! Mam nadzieję, że tak będzie, zawsze się boję, że coś zepsuje albo pójdzie nie tak. To strasznie stresujące zajęcie dla mnie... - Dla niedoświadczonej osoby było to niemałe wyzwanie! Pan Wataru ma za sobą pewnie pół życia za sobą jako mechanik, a Arisu dopiero raczkuje w tym temacie więc nic dziwnego, że jej pierwsze próby tak wychodzą. Ale stara się wyjść z najlepszej możliwej strony. Miała nadzieję, że jej się to udaje jak trzeba.
-O tak! Mogę?! Chętnie się z nimi zobaczę! - dodała pospiesznie i bardzo wesołym tonem! W sekundę jej tost zniknął w jej buzi, na sam koniec bardzo nie estetycznie oblizała palce by były czyste od dżemu. Maiła ochotę potrenować z Leone, miała nadzieję, że znajdzie dla niej chwilę czasu. Bardzo lubiła jej towarzystwo nawet jeżeli jej pierwsze wrażenie nie było za bardzo piorunujące. Ale chciała potrenować by mieć więcej sił! One też są bardzo istotne przy tworzeniu urządzeń w końcu wtedy też pracuje bardzo dużo mięśni i je też trzeba wytrenować jak trzeba. Już się nie mogła doczekać aż znów spotka tamtą trójkę, co było widoczne jak na dłoni.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Maj 07, 2018 5:08 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Pierwsze samodzielnie skonstruowane i działające urządzenie - jest. Pochwały ze strony bardziej doświadczonych osób - są. Czego chcieć więcej? Cóż, może odrobinkę pewności siebie i mniej stresu przy wykonywanych czynnościach. Wtedy wszystko będzie po prostu bajecznie~~
- Naprawdę, czasem trzeba zrobić jakiś błąd i to nic złego - zaśmiał się staruszek na słowa dziewczyny. - Gdybyśmy nigdy ich nie popełniali, nie odkrylibyśmy wielu rzeczy, moja droga. Większość nowości powstała w wyniku zwyczajnych błędów, pamiętaj.
Tu puścił jej oczko, wstawiając kolejne grzanki do tostera. W międzyczasie padła kwestia tria, z którym Arisu była na misji. Brunetka nie miała nic przeciwko, by zaprowadzić dziewczynę na spotkanie z nowymi przyjaciółmi zwłaszcza, gdy ta tak żywo zareagowała na samo pytanie o chęci ku temu. Dokończyły zatem jedzenie, pożegnały się uprzejmie ze starym mechanikiem i ruszyły korytarzami przed siebie. Doktor Mayu przy okazji pokazała blondynce kilka przydatnych funkcji komunikatora, między innymi jak dodawać do mapy bazy wybrane punkty i w jaki sposób później je modyfikować.
W niedługim czasie dotarły do sali treningowej - tej samej, do której po raz pierwszy zabrała ją Leone. Już od wejścia słychać było dźwięki uderzeń w głębi pomieszczenia i głos wyrywający się za każdym razem z gardła wojowniczki. Skupiona na okładaniu worka nawet nie zauważyła pojawienia się nowych osób. Poza nią na sali znajdowała się jeszcze mała czteroosobowa grupka ćwicząca przy hantlach, a także siedząca na uboczu brunetka z drewnianym mieczem na kolanach. Zielonowłosego nie było nigdzie widać.
- To ty idź się przywitaj, a ja wracam do obowiązków - odezwała się jeszcze pani doktor za plecami Arakawy. - Gdybyś mnie potrzebowała, wystarczy się skontaktować.
Po tych słowach machnęła jeszcze ręką na pożegnanie i wyszła. Naszej drogiej Ari nie pozostało nic innego jak podejść i się przywitać.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Pon Maj 14, 2018 10:59 am

-Zapamiętam to sobie panie Wataru - powiedziała ucieszonym tonem. Następnie wstała i wytarła dłonie, skierowała się za panią doktor korytarzami by spotkać sie z resztą trójki jej kompanów. Nie mogła się doczekać spotkania z nimi. Zastanawiała się czy Leone poświeci jej chwilę przy treningu czy jednak wolała by to robić w samotności. Wskazówki co do komunikatora były na pewno przydatne i są one na pewno warte zapamiętania.
-Jasne w razie co odezwę się przez komunikator - rzuciła pani profesor na pożegnanie i pomachaął jej na dowidzenia. Następnie podeszła niepewnie do Leony zachowując bezpieczną odległość co by przypadkiem nie zostać zaaatakowaną z zaskoczenia.
-Hej Leone! Jak miło, że Cię znalazłam, masz chwilę? - powiedziała głośno nie pewna czy blondynka ją usłyszy. Wyglądała na bardzo skoncentrowaną w trakcie walenia w ten worek. Było  tu też kilka innych osób które nie rozpoznała lecz miała nadzieję, ze i dla niej znajdzie się miejsce do treningu. W końcu swoje fizyczne umiejętności też warto pod szlifować.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Wto Maj 15, 2018 10:26 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Blondynka z utęsknieniem wyczekiwała spotkania z Leone i spółką, a przecież widziała się z nimi stosunkowo niedawno. Widać było, że bardzo zżyła się z nowymi znajomymi, choć początkowo ta znajomość nie zapowiadała się jakoś specjalnie zakwitnąć. Głównym celem Ari był jednak trening, w którego pomocy liczyła właśnie na złotooką. Poznała już jako tako jej umiejętności i zapał, doszła więc do wniosku, iż będzie ona dla niej idealnym trenerem. W końcu nie samym majsterkowaniem mechanik żyje, prawda? Nie tylko umysł, ale i ciało wymagało rozwoju i ćwiczeń.
Odnaleźć Leone na sali treningowej nie było trudno zwłaszcza, że robiła ona stosunkowo najwięcej hałasu. Nic dziwnego, skoro z taką ekspresją uderzała w worek. Ari nie zostało właściwie nic innego, jak podejść i się przywitać, co zresztą zrobiła. Zachowała oczywiście bezpieczną odległość, by czasem samej nie oberwać. Podczas gdy niebieskooka się odezwała, Leo właśnie wykonywała wyskok zakończony potężnym kopnięciem na worek treningowy, usłyszała jednak donośny głos koleżanki. Wylądowawszy, obróciła się zgrabnie w jej stronę i chwilę przyglądała, jakby w pierwszej chwili jej nie poznała, zaraz jednak na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Ari-chan! Akame-chan, zobacz! Nasz strzelec wyborowy się znalazł! - zaśmiała się, przygarniając dziewczynę ramieniem i prowadząc w stronę siedzącej na macie nieopodal brunetki. - Dla ciebie, kociaku, mogę mieć chwilę przez pół życia~~ Czego dusza pragnie?
- Leone, możesz być ciut bardziej poważna? Arisu raczej nie chciałaby się winić za czyjąś krzywdę, prawda? - czerwonooka starała się nieco ostudzić zapał starszej koleżanki.
- Oj tam, Lubbie'mu nic nie będzie - machnęła ręką w odpowiedzi Lwica. - Bardziej ucierpiał, że został przygnieciony przez dużą psiknę~~
Akame tylko przewróciła oczami na te słowa. Widać było, że przyzwyczaiła się do zachowania członkini swojej drużyny, choć niekoniecznie odpowiadał jej każdy jego aspekt.
- Co cię do nas sprowadza, Arisu-san? Czyżbyś miała z czymś problem? - zagaiła, taktycznie zmieniając temat.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Czw Maj 17, 2018 1:51 pm

Po pierwsze bała się podejść bliżej niż to potrzebne, bo wiedziała, że Leone była baardzo mocno skupiona na waleniu w ten worek na tyle mocno, że i jej by się oberwało! A tego chciała uniknąć za wszelką cenę. Co jak co, ale kopnięcie Leone to mogło by ją zabić czy coś w tym stylu. Spoglądała na blond dziewuszkę chwilę po tym jak zrobiła obrót, posłała jej niepewny uśmiech nie wiedząc czy przypadkiem jej nie przeszkodziła czy coś w tym stylu. Jej słowa zaskoczyły ją.
-S-strzelec wyborowy? A-ale, że ja?! Miałam tylko suszarkę... - powiedziała zaskoczonym tonem. Czuła, że się rumieni. Użyła tylko swojej bojowej suszarki, a Leone od razu ją nazywa strzelcem, pf. To było bardzo miłe z jej strony i czuła jak ciepło robi się na jej serduszku. Kiedy obie podeszły do Akame uśmiechnęła się i nieśmiało jej pomachała, nie poznała jej za dobrze i nie była pewna jak się powinna w jej otoczeniu zachować.
-J-ja nie chciałam.... Nie chciałam zranić Lubbok-sana. Najmocniej przepraszam! - powiedziała przepraszającym tonem. Uklęknęła na ziemi, a następnie pochyliła się mocno do przodu tak, że jej czoło dotykało ziemi. Żałowała tego, że zraniła Lubboka, chciała się z nim spotkać by i jego przeprosić. Zwłaszcza, że zemdlał, a potem nie wiedziała co się z nim stało. W takiej pozycji kontynuowała rozmowę czekając jednocześnie na pozwolenie z strony dziewcząt, że może się podnieść.
-Chciałam potrenować fizycznie jednak nie wiem co dla mnie mechanika jest dobre, chciałabym od was dostać jakieś wskazówki co do tego. Czy mogłybyście mi pomóc? - dodała smutnym tonem. Czoło miała przyklejone do ziemi. Była gotowa na to, że inni ludzie w tym pokoju mogą na nią dziwnie spojrzeć, ale nie obchodziło ją to. Miała zamiar je przeprosić jak należy. Tak samo zrobi kiedy spotka Lubboka o ile już się ocknął i dobrze się już czuje.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Maj 21, 2018 12:57 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Nazwanie strzelcem wyborowym było dla Ari pochlebstwem, mimo że sama nie uważała, by ze swoją "bojową suszarką" zdziałała wiele. Leone zdawała się tym niezrażona i z szerokim uśmiechem poprowadziła ją do brunetki. Akame była bardziej powściągliwa, na uśmiech i nieśmiałe przywitanie odpowiedziała skinieniem głowy i podobnym uśmiechem, gdy jednak niebieskooka zaczęła przepraszać, a co więcej - wręcz kajać się za zranienie zielonowłosego - nawet jej zrobiło się głupio.
- Ari-chan, daj spokój, przecież nic się nie stało, no! - blondynka próbowała jakoś załagodzić sytuację, która nagle przybrała niespodziewany obrót.
- Przepraszam, nie chciałam, by zabrzmiało to jak oskarżenie - wytłumaczyła brunetka dość niezręcznie. - Lubbockowi nic nie jest, trochę się tylko odwodnił w tym upale i ma odpoczywać. Zresztą jako dowódca wiedział, na co się porywa. To nie była twoja wina, Arisu-san.
- Właśnie! Lubbie sam przecież zaproponował wcielenie tego planu w życie, nie? On dowodził. Więc już nie rób z tego dramatu i wstań...
Leone rzadko kiedy brzmiała tak... żałośnie. Było jej naprawdę głupio, że Ari tak bardzo brała do siebie całą sytuację, jaka miała miejsce na pustyni. Rozumiała, że to właśnie ona pociągnęła za spust, rażąc prądem nie tylko przeciwnika, ale także sprzymierzeńca, lecz mężczyzna wiedział, na co się porywa i co się wiąże z tą akcją. Podjął ryzyko, więc nikt nie miał prawa wyznaczać tu osób winnych całego zajścia i aktualnego stanu zielonowłosego.
Blondynka mimo wszystko kajała się przed nimi, prosząc jednocześnie o pomoc w treningu. Dwójka z trio spojrzała po sobie, zastanawiając się nad możliwościami. Wreszcie czerwonooka zabrała głos.
- Wiesz... obie z Leone jesteśmy wojowniczkami i przeszłyśmy szereg szkoleń bojowych, więc raczej komuś początkującemu odradzałabym szaleństwa czy przeciążanie organizmu - stwierdziła po krótkim zastanowieniu. - W sumie najważniejsza jest równowaga. Na początek mogłabyś poćwiczyć mięśnie barków i pleców, a później, jeśli oczywiście będziesz chciała, możemy ci zrobić z Leone małe szkolenie w walce. Prawda? - zaproponowała, przenosząc po chwili spojrzenie na drugą blondynkę.
- Jasne, każdy powinien przynajmniej umieć się bronić, nie? - złotooka nieco się rozpogodziła, widząc perspektywę na mniejszy lub większy wysiłek fizyczny. Polubiła Arisu, więc z miłą chęcią pomogłaby jej w każdej sprawie. - To jak? Zaczynamy od razu?
Zaczynamy, blondyneczko?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Wto Lip 17, 2018 11:52 pm

Źle się z tym czuła, ale co mogła poradzić? Jedynie mogła przeprosić jak trzeba... To zawsze coś na sam początek. Podniosła niepewnie głowę kiedy dziewczyny zaczęły tłumaczyć łą tą sytuację i mimo, że częściowo ten kamień z serca spadł to jednak musiała poczekać by spotkać Lubboka. Nie mogła tego tak zostawić, no po prostu nie mogła. Źle się by z tym czuła i tyle.
-No dobrze... A powiecie gdzie mogę go spotkać teraz? Chciałabym i jego przeprosić, bo źle się z tym czuje.. - Czuła, że to był jej obowiązek go przeprosić. Nawet jeżeli wiedziała, że Lubbok sam się rzuca na takie ryzyko to po prostu chciała to zrobić dla świętego spokoju.
-Brzmi nieźle, możemy zaczynać - uśmiechnęła się do dziewczyn i kiwnęła głową na zgodę. Wstała w końcu z ziemi i wyprostowała się mocno. Następnie z pomocą dziewczyn zaczęła się rozciągać. Plecy i barki hm? Brzmi ciekawie. Byle bym nie wyszła połamana z tego treningu... o nic. Była na tyle uparta, że powinno pójść jak spłatka, teraz nic tylko wzmocnić swoje ciało.

Trening start 23:52
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sro Lip 18, 2018 11:52 pm

Skupiła się na słuchaniu starszych koleżanek i to jak powinna rozciągnąć swoje ciało, w końcu one były dłużej w tym miejscu, ale i posiadały umiejętności bojowe. Chociażby ciało, które ona nie miała i pewnie nigdy mieć nie będzie, ale będzie miała to co one w drobnym stopniu.
-To wydaje się łatwe, ale jest dość męczące wiecie? - powiedziała w końcu zmachanym tonem. Kilkanaście minuty intensywnego treningu wystarczył by się zmachała. Nie była przyzwyczajona do takich rzeczy, ale może wkrótce to się zmieni. Usiadła na ziemi, czuła jak pot leci jej po karku, to zdecydowanie jedne z dziwniejszych uczuć jakie miała. Zgięła kolana mocno i oparła czoło o swoje kolana. Teraz pozostało pytanie tylko czy dalej trenować czy jednak odpuścić na jakiś czas i iść poszukać Lubboka? W sumie nie wiedziała w jakim był teraz stanie, a nie widziała żadnego lekarza po drodze. Albo tą miłą panią doktor, która była z Panem Wataru. W sumie ciekawe gdzie tamą dwójkę wcięło? Jak im tam było? Arystrach i Ranzoku? Chyba tak... Zniknęli w otchłani ciemności czy coś? No nic, trudno się mówi. Pewnie mają się dobrze albo załatwiają swoje "bojowe" zadania czy co oni tam mogą robić.

Koniec treningu 23:52
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Pią Lip 20, 2018 11:00 am

Musiałą przyznać, że trening do łatwych nie należał, ale dawał w jakimś stopniu satysfakcje z tego co robiła. Spojrzała na resztę dziewczyn, które nawet się nie zamachały. W jej mniemaniu oczywiście. Pozazdrościć im takiej wytrzymałości i godzin treningu... Westchnęła pod nosem, kiedy dostała butelkę z wodą od jednej z dziewczyn mogła kontynuować swój trening. Usiadła na ziemi z wyprostowanymi nogami i kręgosłupem i zaczęła się rozciągać według wskazówek Leone i Akame. Dziesięć powtórzeń po trzy razy z minutową przerwą na odpoczynek. Co chwile musiała wycierać pot o rękaw swojego ubrania albo o swoje ramie dziwne... To wydaje się takie proste, a takie nie jest. No nic trzeba było ćwiczyć dalej w końcu sama zdecydowała się na to! A była przecież na tyle uparta by zrealizować swój plan w stu procentach. No o ile ciało albo umysł nie odmówią jej posłuszeństwa. Patrząc na ciało to po prostu męczyła się bardziej od innych, ale wkrótce powinno się to zmienić na lepsze.

Trening start 11:00
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Nie Lip 22, 2018 12:20 pm

Musiała sobie robić częstsze przerwy niż sądziła na samym początku. Musiała chyba zrobić przerwę na jedzenie i picie, a potem dalej mogła ciągnąć swój trening. Dziewczyny się z nią zgodziły wiec poszły razem do stołówki zjadły coś w miarę lekkiego. Starała się jak mogła by było lekko. Następnie wróciła do sali na dalszy trening. Dodatkowe dwie butelki wody to był jednak dla niej niezbędnik. Ćwiczenia nie były trudne, ale dla jej ciała owszem. Czuła jak z każdej części ciała spływa jej pot, nawet tam gdzie nie chciała.
-To chyba koniec nie? - powiedziała zmachana. Usiadła na ziemi i duszkiem wypila pół butelki wody. Od razu zrobiło jej się lepiej.
-Muszę się wykąpać... - rzekła i zmarszczyla brwi czując na swoim ciele niemiły zapach potu na całym swoim ciele.

Koniec treningu

Poszła za resztą dziewczyn pod prysznice by się umyć. Spocone ubrania rzuciła do kosza na brudne ubrania. Umyła się od stóp do głowy i obmyła swoje włosy.
-No od razu lepiej! - rzuciła wesoło. Usiadła na ławeczce z boku i ręcznikiem podsuszała włosy by na sam koniec wysuszyć je suszarką. Mo to teraz wypadało by znaleźć Lubboka nie? Przeszło jej przez myśl kiedy skończyła z włosami.
-Hej, wiecie gdzie jest Lubbok teraz? - Może to pytanie padło już jej z ust, ale chciała je zadać ponownie. Kiedy dostanie odpowiedź to pójdzie do niego (lub nie) albo skieruje się w inne miejsce może gdzieś poza ruch oporu. Po chwili zmieniła zdanie i jednak wyszła na świeże powietrze, które powinno jej dobrze zrobić.

z/t do plaża/morze
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Laptor on Pią Wrz 14, 2018 9:31 am

Przeszli do innej bazy, zamieszczonej gdzie indziej. Jej podróż odbyła się na plecach tego młodego dość niskiego mężczyzny. Odbywał on bowiem lot nad ziemią, który pozwolił na przedostanie się na właściwe miejsce. Było to miejsce znane Arisu. Górska baza Ruchu Oporu. Była tu przecież niedawno... ale teraz w zupełnie innym charakterze. Stanęli przed drzwiami, które zostały otworzone przez strażników.
Prawdopodobnie ktoś został już poinformowany o przybyciu dziewczyny, ponieważ za wejściem czekała "delegacja".
- A więc to jest Arisu. No tak, widziałam cię tu jakiś czas temu, ale nie mogliśmy przecież wiedzieć, że jesteś taką cudowną dziewczyną. - Wysoka kobieta prawdopodobnie miała na myśli zdolności mechaniczne, które zostaną wkrótce rozwinięte. Poszli dalej. Kobieta, wraz z, ubranym na biało, mężczyzną oprowadzili ją (może raz jeszcze?) po prawie całej bazie. Odwiedzili również część mieszkalną, gdzie Arisu dostała przydział do jednego z pokoi. Był to pokój o powierzchni 9 metrów. Znajdowało się tutaj piętrowe łóżko (pewnie na wszelki wypadek), szklany stół, krzesło metalowe z obiciem, lampka przy stole, wiszące dwie pułki, oraz duża szafa. Co więcej, znajdowały się tam kolejne drzwi, prowadzące na kwadrat 1mx1m, gdzie znajdowały się dwie kolejne pary drzwi. Jedne prowadziły do ubikacji, która miała lustro, prysznic, kompakt wc, umywalkę oraz szafkę. Drugie drzwi natomiast były zamknięte.
- Gdy będziesz gotowa, otrzymasz dostęp do swojego indywidualnego pomieszczenia mechanika. - Tylko taką odpowiedź dostała.
- A więc, ja cię już zostawiam. Jesteś w dobrych rękach.- Zakomunikował chłopak i odszedł.
Kobieta natomiast znalazła się za drzwiami pokoju Arisu, i rzekła.
- Więc również się pożegnam. Rozgość się. Przygotuj się, a gdy będziesz gotowa zapraszam do pokoju nr 23, wtedy zawiadomię twojego kolegę z groty, który przybędzie cię uczyć.

koniec przygody.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1483

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach