Rzeka

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Rzeka

Pisanie by Admin on Wto Gru 08, 2015 11:54 am

First topic message reminder :

Rzeka przepływająca przez niezbadane saiyańskie ziemie. Jest ona także wodopojem dla zwierząt, jakie zamieszkują te tereny, a także domem dla podwodnych istot.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 300

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Rzeka

Pisanie by Hiryu Tanaka on Czw Lut 02, 2017 12:00 am

Na całe szczęście już po chwili przyszłą odpowiedź z kwatery głównej. Dodatkowo, co ważniejsze góra myślała podobnie do chłopaka. Jego misja byłą skończona, a obecność tutaj zbędna. No niestety musiał tylko jeszcze zabrać ze sobą to truchło, a ten okropny smród nie pomagał w tym. Jednak rozkaz to rozkaz i nie pozostawało mu nic innego jak zabrać to z e sobą i przekazać tam gdzie mu kazano. Niechętnie zszedł na ziemię i zbliżył się do truchła. Zatkał sobie nos i zabrał się za przygotowania zabrania trupa ze sobą. Po zakończonych przygotowaniach wreszcie mógł wyruszać w drogę. Wziął w ręce tego stwora i uniósł się z nim w górę. teraz nie pozostało mu nic innego jak lot do miejsca przekazania go. Ponieważ jego prędkość nie była niewiadomo jaka, a dodatkowo to cholerstwo też swoje ważyło trochę czasu mu to zajęło. Sporo dłużej leciał do miasta niż mu zajął przylot tutaj. Kiedy już tam dotarł odór toczący się za nim wcale nie pomagał. Raczej nikt przychylnie się na niego nie patrzył. Na całe szczęście dotarcie do jego celu podróży kiedy już był w mieście aż tak długo mu nie zajęło. Nareszcie mógł się pozbyć tego śmierdzącego problemu.

[zt] Miasto, Koszary
avatar

Hiryu Tanaka

Liczba postów : 43

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Yatta on Pią Mar 03, 2017 8:09 pm

Szły tak jakieś kilkanaście minut, chociaż tak naprawdę tylko Yatakawa przebierała nogami za dwoje. Tsufulka trzymała się ramion Pięknej, którą instruowała jak dotrzeć szybko do celu, największym możliwym skrótem. Miała nadzieję, że nikt ich po drodze nie zaczepi - ani nikt ze Saiyan, ani nikt z Tsufuli. Po obu frontach taki sojusz między zwaśnionymi rasami wypadłby bynajmniej dobrze. Westchnęła cichutko na tę myśl, lecz kiedy do uszu dobiegał szum wody, ożywiła się i wplątując palce w rude włosy wojowniczki mocniej je zacisnęła. Ale bez szarpnięcia.
- Jesteśmy na miejscu.
Powiedziała do kompanki i gdy zbliżyły się do brzegu, Czarnulka zeszła z pleców Ślicznej i rozejrzała się w lewo i w prawo. Wydawało się, że nikogo nie ma. Cóż, nie będzie zatrzymywać dłużej wojowniczki przed zaspokojeniem higieny.
- Widzimy się później.
Oznajmiła i udała się parę kroków dalej, aby spróbować wejść do wody (tak chociaż do kolan), kucnąć bliżej tafli wody i napełnić przyniesiony baniak. Nie chciała być niegrzeczna i podglądać Yatakawy, prawda? No to robiła, co jej przykazała. Zanurzała naczynie tak, aby wlot do niego był przykryty niemal w całości, i zostawiła lukę na powietrze, by nie bulgotało i nie przytykało się przy napełnianiu. Kiedy wypełniła naczynie i odstawiła je na brzeg pomyślała sobie, że skoro i tak brodzi w rzece po kolana, to mogłaby i ona zażyć kąpieli. Nie miała jako takiego ubrania na sobie, toteż po prostu usiadła po turecku na dnie rzeki, tuż przy brzegu, i moczyła się jak w wannie. Ah, rześka woda. Przyglądała się ławicy ryb jakieś dwadzieścia metrów od niej, lecz kłębiły się tam same małe i zwinne sztuki. Musiałaby mieć wędkę albo bardzo szybko poruszać się, aby w porę pochwycić ze dwie sztuki rybek. Po jednej dla każdej z dziewczyn hehe.
avatar

Yatta

Liczba postów : 31

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Sob Mar 04, 2017 2:55 pm

Mistrz Gry

Nic się przy Yattcie nie zmieniło. Zdobyła wodę, wypluskała się. Co teraz? No cóż. Yatakawa ciągle się myła. Może by jednak coś tam podpatrzeć?
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Yatta on Sob Mar 04, 2017 9:12 pm

Polowanie na ryby nie było takie proste, jak mogło się wydawać. Co prawda nie miała ani wędki ani predyspozycji do łapania bezpośrednio wręcz, lecz opracowała szczegółowy plan, gdy moczyła się w wodzie. Musiała wzbudzić w sobie Ki, a najlepiej to zrobić rozluźniając się. Kąpiel w rześkiej rzece dawało uczucie komfortu i relaksacji. Bardzo przydatny kopniak do działania.
Delikatnie uniosła się nad powierzchnią wody i lewitując podfrunęła bliżej ławicy ryb. Zrobiła to w taki sposób, aby nie rzucać cienia na zbiorowisko potencjalnego posiłku - pod słońce. Kiai, jakie zdołała w sobie odkryć, przysłuży dziewczynce do ogłuszania ryb. Wyciągnęła rączkę przed siebie i celując na środek grupy wymierzyła cios. Fala uderzeniowa wpierw była za mocna i niecelna, dlatego ryby po prostu rozproszyły się. Musiała zmienić taktykę i dopiero po kilku próbach udało się jej otumanić dwie sztuki. Zadowolona aż klasnęła dwa razy w dłonie i zatarła je na myśl smakowitej uczty nad ogniskiem. Po złapaniu obezwładnionego posiłku, porwała je ze sobą i zabrała także wcześniej napełnione naczynie z wodą. Trzeba wracać do koleżanki, powinna już do tej pory zażyć sporej dawki kąpieli. Przemierzyła więc kilkanaście metrów i zza wysokiej trawy pojawiła się Czarnulka z obiadem i zdrową popitką do kryjówki.
- Yatakawa, mam wodę i coś ekstra.
Zawołała w kierunku miejsca, w którym rozstała się z Saiyanką, ale teraz jej nie widziała. Zmartwiła się i zabrawszy martwe rybki wraz z baniakiem na wodę postanowiła przejść kawałek dalej. Może zdecydowała się przenieść dalej? Może tu był za mulisty brzeg? Albo ostre kamienie na dnie? Albo ktoś ją spłoszył? Oby tylko to nie był pretekst do pozostawienia Tsufulki samej na tym niebezpiecznym terenie. Piękna nie wydawała się odgrywać miłej koleżanki, tylko być szczerą w tym co robi. Złotooka istotka kroczyła wzdłuż brzegu wypatrując wojowniczki. Nie widziała jej, nawet jak stała chwilę w jednym miejscu. Niepokoiła się jeszcze bardziej, a do tego dochodziło nerwowe rozglądanie się po okolicy i nawoływanie:
- Yatakawa?...Yata-chan?
Zabawne, że po skróceniu imienia brzmiało bardzo podobnie do jej własnego miana. O nie, a jeśli coś się jej stało? Przecież była zdrajczynią Vegety dla Saiyanów. Ale dla Czarnulki była kimś więcej niż sojuszniczką. Mogłaby nazwać ją przyjaciółką, bo podobna była do Phila. Miła, serdeczna, lubiąca tulić Małą, chętna do wysłuchania. Tylko co taka istota jak Yatta mogła dać w zamian? Chciała dać chociaż rybki... jakkolwiek być pożyteczna. Zaczynała się naprawdę bać o koleżankę.
avatar

Yatta

Liczba postów : 31

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Sob Mar 04, 2017 9:45 pm

Mistrz Gry


Yattcie jakoś udało się złapać ryby za trzecią próbą. To dobrze, bo zostało już jej bardzo mało energii, nie starczyłoby na kolejnego Kiai. Gdy wróciła do miejsca gdzie zostawiła Saiyankę, tej tam początkowo nie było, jednak wystarczyło przejść kawałeczek brzegu, i Yatta mogła znaleźć ciuchy Saiyanki. Zbroję, Buty, stanik, majtki i koszulkę bez rękawków którą musiała mieć pod spodem. W tej chwili spod wody wynurzyła się Yatakawa. Kompletnie naga Yatakawa.
Tak kurde, +18 Zboczuchy:
Teraz dopiero Yatta mogła oglądać piersi Saiyanki w pełnej okazałości. Dużę, jędrne, nagie i mokre. Chyba ją to nieźle kręciło, jak inaczej wytłumaczyć stojące na baczność sutki kobiety? Potrząsnęła głową, a jej rude, mokre włosy sunęły się za nią niczym piękny cień. Yatta mogła zauważyć, iż nie tylko na głowie Yatakawa miała piękne rudę włosy. No, z tą różnicą, iż w intymnych częściach ciałą kobiety nie były one aż tak bujne, a do tego kręcone. Widać było że Yatakawa dbała o każdą partię swojego ciała. Miała zamknięte oczy, więc nie widziała małej dziewczynki.
-Hmmm... Ta mała jest taka słodka... Szkoda że taka młoda...
Zamruczała po cichu pod nosem, więc Yatta nie powinna nic usłyszeć. Kobieta przejechała powoli swą dłonią od piersi, przez brzuch aż do krocza, i zaczęła powolnymi ruchami stymulować znajdujący się tam organ.
Ach... Tak długo nie miałam żadnego faceta. Moja muszelka już tego nie wytrzymuję! Może jednak zabawię się z tą dziewczynką? Ach, ja i te moje zapędy, Hihi...
Ręka Yatakawy znacząco przyśpieszyła. Czy ona... Nakręciła się na małą dziewczynkę aż do tego stopnia. Lekko przygryzła dolną wargę... I otworzyła oczy. Jakież było jej zdziwienie, gdy zobaczyła Yattę! Na początku trochę się spłoszyła, no i zabrała rękę, ale zaraz podeszła do dziewczynki jak gdyby nigdy nic i pogłaskała ją po głowię. Inną ręką of course.
-Hej skarbeczku! Co tak cicho oglądałaś, co?
Zachichotała i podeszła do swoich ubrań, klękając na kolana, zginając się w pół i kręcąc tyłkiem w stronę Yatty. Co też tu się wyprawiało?! Najdziwniejsze było to, że Saiyanka tylko przerzucała jedne ciuchy na drugie! Szykuję się mini pedofilia, Yatta ucieknie czy będzie stałą wmurowana?
-Co tam tyle czasu robiłaś, koteczku?
Spytała Yatakawa, odwracając lekko głowę. Te wszystkie czułe słówka którymi obdarzała Yattę miały lekko inne znaczenie niż tamta do tej pory sądziła...
No ale co teraz zrobi Yatta?

__________
OOC

Odejmij sobie KI za 3 Kiai i walnij Tense za to że zmusił mnie do pisania tych świństw.


Ostatnio zmieniony przez Shin dnia Nie Mar 05, 2017 5:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Yatta on Nie Mar 05, 2017 11:56 am

Poszukiwania zakończone sukcesem. Nie przypuszczała jedynie, że zastanie swoją kompankę w całej okazałości. Jak ją Matka Natura stworzyła. Miała bardzo hojną Matkę, skoro nie oszczędzała na żadnym z aspektów urody, chociaż... mogłaby tak nie chwalić się golizną przed pięcioletnią dziewczynką, która w pierwszej chwili stała jak zamurowana. Następnie zrobiła się cała czerwona na buzi, aż wreszcie udało się jej odwrócić na pięcie i nie patrzeć na Yatakawę. Może i była piękna, ale nie czuła się dobrze po takim widoku. Dla dziecka, który pojmuje już pewne granice smaku, to chyba normalne zachowanie. Albo Yatta była przewrażliwiona, nie wiedziała.
Na pytanie o to, co tak długo zajęła Czarnulce wyprawa po wodę, wzięła głębszy oddech i nieco zająknąwszy się odparła:
- T-trochę długo... no bo... złowiłam po rybce dla każdej z nas...
Speszyła się nagością towarzyszki na tyle, że stała teraz tyłem i rumieniła się na czarnej skórce. W zasadzie... jakby nie patrzeć, Yatta też nie miała na sobie ubrań, tylko że jej skóra miejscami była utwardzona na naturalny pancerz. Może to zasługa dużej zawartości chityny w organizmie, ale nie miała pewności. Nie mniej wiedziała, że Saiyanie powinni nosić ubrania, tak jak niegdyś ona musiała, kiedy była jeszcze bliższa humanoidom. Tak czy siak mocno zmieszana dziewczynka usiadła na suchej ziemi po turecku, wciąż tyłem do koleżanki i czekała aż się ubierze. Mocno zaniepokoiło ją zachowanie kobiety. Albo była tak pewna swojej urody (bo ją miała w każdym calu), że nie krępowała się przed nikim, albo... jedynie przed Tsufulką. Jeśli to drugie to strach pomyśleć, do czego byłaby jeszcze zdolna Rudowłosa. Jak tak zastanowiła się mocniej, to Phila wypowiedzi też mogłaby odebrać w kategoriach innych od przyjaźni, lecz nie chciała sobie wmawiać rzeczy, których mogło nie być. Nie była tak zdeprawowana moralnie, co po niektórzy mogliby myśleć.
W międzyczasie postanowiła poszukać jakiś gałęzi, żeby wzniecić ognisko na przekąskę. Nie chciała wracać myślami do zboczonych poglądów, więc skoncentrowała się na tym, by pozbierać jak najwięcej podpałki. Niestety obecność rzeki w pobliżu utrudniała sprawę, bo wilgoci dookoła było wszędzie, a z mokrych konarów nie rozpali nawet najmniejszego płomienia. W najgorszym razie zje na surowo, była tak głodna, że mogła być do tego zdolna.
avatar

Yatta

Liczba postów : 31

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Nie Mar 05, 2017 12:18 pm

Mistrz Gry


Yatakawa posmutniała i zaczęła zakładać na siebie ciuchy.
Ech... Czyli chyba nici z zabawy. A szkoda. Tak się nakręciłam...
Pomyślała i znowu przygryzła lekko dolną wargę. Ubrała się jednak tylko w majtki i stanik.
-Nie będę zakładać zbroi. Nawet nie wiesz jak w niej gorąąąco... Dziękuję za rybkę słoneczko... Na pewno będzie smaczna.
Uśmiechnęła się do Tsufulki. Ta tymczasem wyruszyła po podpałkę, co jej się udało. Przyniosła mnóstwo suchutkich patyczków, jakiejś trzciny i innych łatwopalnych rzeczy. Yatakawa popatrzyła na to bardzo zadowolona i podeszła do dziewczynki. Zabrała od niej chrust i położyła obok.
-Brawo skarbeńku!
I oczywiście przytuliła ją tak jak zawszę-Głowa Yatty wylądowała pomiędzy jej piersiami.
-No to co teraz... Jemy?
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Yatta on Nie Mar 05, 2017 4:33 pm

Chciała paradować w samej bieliźnie? No cóż, przynajmniej nie byłaby naga, a to już plus. Skoro gorąc we zbroi miałby ją zabić, to nie musi jej zakładać, ale z drugiej strony...
-... powinnaś ją ubrać, dla bezpieczeństwa. Ale to Twoja decyzja.
Oznajmiła z troską w głosie, bo przecież dalej zależało jej na Yatakawie. Muszą trzymać się razem, dwie zdrajczynie swoich ras. Przydałoby się zrobić większe zapasy, lecz nie miała sił na prawdziwe polowanie. Przynajmniej nie wtedy, gdy nie miała Ki. Tsufulka uzbierała chrust, a doświadczona wojowniczka wydzieliła porcje do podpałki i do późniejszego podtrzymania ognia.
Skinęła głową, że czas na jedzenie. Nie przeszkadzała jej obecność piersi nad jej główką, ani objęcie Saiyanki. Jeśli to uspokajało kobietę, to niech jej będzie. Czarnulce było cieplej i miło z takim opatuleniem. Wzięła swój kawałek i wcinała grzecznie rybkę. Trochę szybko, bo głód przyciskał jej żołądek. Nie odzywała się, po twarzyczce umorusanej z tłuszczu rybki można było odczytać skupienie. Nad czymś myślała, tym razem nie o tym, co zaszło nad rzeką. Mała próbowała ułożyć sobie jakiś plan działania, ale czy to miało sens, skoro nic nie potrafiła? Jedno użycie blastera wyżarło z niej całą przytomność. Ba, nawet durne pochwycenie ryb sprawiało jej kłopot. Powinna wziąć się za ćwiczenia, nim jednak to zrobiła zdecydowała się zregenerować trochę sił po obiedzie. Oczywiście dalej w objęciach Rudowłosej.
- Yata-chan... co zamierzasz zrobić, jak zdołałaś już uciec z więzienia i umknąć przed tamtym Saiyanem? Udać się w podróż? Widziałam Twoją kapsułę, i tak myślałam... mogłabym się z Tobą wyruszyć dalej? Czy... czy powinnam najpierw wzmocnić się tu, na Vegecie?
Zadarła głowę ku górze (pokonując wzrokiem jakimś cudem wydatny biust), by spojrzeć w oczy koleżance.
avatar

Yatta

Liczba postów : 31

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Nie Mar 05, 2017 6:05 pm

Mistrz Gry


Yatta bardzo się wkopała. Bardzo, bardzo się wkopała. Tak bardzo jak tylko można było się wkopać. Dałem Yatakawie idealną szansę na spełnienie swoich chorych żądz. Pogłaskała Tsufulkę po główce.
No wiesz, będzie nam strasznie ciasno... Ale jeśli najpierw byś coś dla mnie zrobiła, to nie ma problemu, zabiorę cię z tej ogarniętej wojną planety. Ale to nie będzie zwykłe zadanie.
Odeszła na dwa kroki od dziewczynki... I znowu się rozebrała! Zaczynało się najgorsze. Yatakawa usiadła na ziemi i spojrzała zalotnie na Yattę. Obrzydlistwo.
-Musisz się mną trochę zabawić. Na pewno rozumiesz o co mi chodzi. To jak. Chcesz ze mną lecieć czy nie?
Czekała na odpowiedź Yatty.


_____________
Błagam nie zgadzaj się ;-;
avatar

Shin

Liczba postów : 409

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Yatta on Nie Mar 05, 2017 6:45 pm

Czy ona dobrze widziała i słyszała? Nie, to jakiś koszmar! Na pewno dziewczynka znów zasnęła i tylko przez niestrawną rybę miała nieprzyjemne majaki. Tak, to na pewno nie działo się naprawdę. Tylko... tylko czemu to wszystko wydawało się takie realne? Dotyk Yatakwy nie był wyimaginowany. Oczy Tsufulki zrobiły się wielkie jak spodki i zaczęła z wolna kręcić głową przecząco na jej propozycję dalszej współpracy. Nie, nie może, to ponad jej moralność. Co prawda zabiła żywą istotę, lecz nie wiedzieć czemu oferta Yatakawy była jeszcze bardziej gorsząca. Czarnulka stawiała kroki do tyłu i starała się unormować oddech, który przyspieszył z przerażenia.
- Przykro mi... nie mogę... nie w ten sposób...
Wycofała się na tyle, że była jakieś dziesięć metrów od nagiej Saiyanki. Yatta miała łzy w oczach. Tak bardzo rozczarowana i rozgoryczona. Aż przygryzła dolną wargę, a strumyki łez ściekały po jej czarnych policzkach. Oto w ten sposób powstał uraz psychiczny, który niewątpliwie będzie mieć wpływ na Małą i jej przyszłość. Nie takich wrażeń szukała z wojowniczką, która mimo pokojowych nastrojów niestety nie była aż tak spokojna seksualnie. Bleh. Pomimo tej rany psychicznej nie życzyła źle swojej koleżance. Może innym razem, jak ustatkuje się z mężczyzną... bądź inną kobietą u boku, będzie mogła z nią inaczej rozmawiać, lecz na ten moment to przerastało pięciolatkę.
- Mam nadzieję... że trafisz kiedyś na kogoś, kto Cię zadowoli... w ten inny sposób... żegnaj, Yata-chan.
Wydukała zza łez i uciekła, Bukujutsu było tutaj niezastąpione. Co prawda leciała na oślep, bo kaskada łez robiła jej utrudnienia. Wydawało jej się, że tędy trafi do zniszczonych osiedli Tsufuli. Drżała cała ze strachu, bo co jeśli taka odmowa wzburzy ego Yatakawy i zacznie ją gonić? Musiała się schować, albo uciec stąd jak najdalej.
Zaraz, zaraz...
Kapsuła! Tak, Saiyaninka zostawiła swój statek kosmiczny tuż po lądowaniu. Może udałoby się jej jakoś uruchomić i odlecieć stąd? Czarnulka jest za słaba, zarówno fizycznie jak i psychicznie, by zostać na tej cholernej planecie, która była jej ojczyzną. Znajdzie... znajdzie sposób na ucieczkę. Inaczej będzie gorzej niż z tą jedyną kobietą z jej obozu. Ogoniasta miała za wielką chęć na zabawę. Oby jej się powiodło.

Z tematu - z powrotem do ruin miasta
avatar

Yatta

Liczba postów : 31

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Wto Mar 28, 2017 11:13 pm

Obudził się w swoim łóżku. W hierarchii rzeczy, których nienawidził wstawanie na pewno zajmowało miejsce w pierwszej dziesiątce. Nienawidził też wszystkich innych. Saiyanin, tsuful, nie ważne...gdyby miał sporządzić listę ludzi i czynności, które go denerwują musiałby spędzić nad nią ładnych parę dni. Trzeba coś upolować - pomyślał. Podniósł się. Każdy dzień rozpoczynał w ten sam sposób - 400 pompek, 400 brzuszków, 400 przysiadów. Nie zapominał również o rozciąganiu. Wojownik, który nie jest gibki, nie powinien nazywać się wojownikiem... Trening go rozbudził, nałożył na siebie zbroję i z gracją wzbił się w powietrze zmierzając w kierunku rzeki.

Doleciał na miejsce. Trzeba jak najszybciej znaleźć jakiś trop, nie będę kurwa chodził głodny. Był zirytowany, ponieważ tropienie zwierząt było czynnością nudną. Gdybym tylko mógł wyczuć te jebane stworzenia... - pomyślał szybując około pół metra nad wodą. Prędkość lotu sprawiała, że woda wzbijała się w powietrze, delikatnie skraplając twarz Anticala. Zaburzała jednak widoczność, dlatego uniósł się na wysokość około 10 metrów rozglądając się za jakąś oznaką życia.

Zobaczył go, był ogromny, jego oczy znajdowały się na wysokości 5 piętra, posiadał potężny łeb, oraz szczęki, które, kiedy na nie patrzył sprawiały wrażenie na tyle silnych, że jednym ugryzieniem potrafiłyby rozłupać sporej wielkości głaz. Tyranozaur, muszę być ostrożny - przeszło sayianinowi przez myśl. Gad jeszcze go nie widział. Antical nie był głupi, doskonale zdawał sobie sprawę, że bezpośrednie uderzenia w twarde jak skała łuski potwora nie wyrządzą mu wielkiej krzywdy. Mógłbym zaatakować oczy, ale wtedy nie będzie mnie widział...żadna zabawa, oczy wydłubie mu na sam koniec, kiedy będzie piszczał z bólu. Obmyślał strategię. Na ten czas ukrył się w koronie pobliskiego drzewa. Co prawda był dla stworzenia wielkości muchy, jednak dinozaury, mimo, że ogromne, potrafiły być niezwykle spostrzegawcze i szybkie. Wiem...uśmiechnął się lekko...

Wystrzelił jak z procy, ręce ułożone miał wzdłuż tułowia, leciał wprost w kierunku łba potężnego gada. Nagle zatrzymał się w powietrzu. TU JESTEM SKURWYSYNU!!!! - wrzasnął, a oczy 15metrowego skierowały się w jego stronę.

Świst powietrza dało się pewnie słyszeć z kilku kilometrów. To ogromny ogon zakończony ostrymi jak brzytwa kolcami prawie zmienił Anticala w krwawą miazgę. Saiyanin wykonał sprawny unik - obrócił się o 90 stopni i lecąc w tył próbował uniknąć zagrożenia - nie wziął jednak poprawki na to, że kolce mogą być aż tak długie, dlatego jeden z nich zarysował mieszkańcowi vegety zbroję. Pfff - prychnął, z pełną prędkością szybując w dół. Wykonał slalom wokół nóg tyranozaura i nie zwalniając, lecąc w okół potwora zmierzał z powrotem ku górze. Uda, żebra, szyja, łeb...atak w każde z tych miejsc nie miał najmniejszego sensu, ponieważ łuski stwora stanowiły swoistego rodzaju pancerz. Okrążał głowę...potwór kłapnął szczękami dosłownie 2 metry od Anticala. Nie trafił, ryknął. ROAARRRRRRRRRRR - podmuch powietrza odrzucił wojownika na kilka metrów. Gad zacisnął szczęki i warcząc naprężył całe całe ciało.

Na ten moment Saiyanin czekał. Kiedy tylko dinozaur zacisnął kły ruszył do ataku...zbliżył się na odpowiednią odległość i wystrzelił pocisk ki celując w dziąsło stworzenia. Trafił, trysnęła krew, a zwierze, tym razem z bólu, po raz kolejny ryknęło. Jucha zalała wojownika, a ten lekko się uśmiechnął. Lubił ciepło cudzej krwi na swoim ciele, czuł wtedy, że jego przeciwnik cierpi, sprawiało mu to przyjemność, której nie do końca rozumiał. Teraz najtrudniejszy moment - pomyślał.

Zwierzę skoczyło w stronę Anticala, upadało na ziemię, a wokół niego wzbił się tuman kurzu. Machnęło ogonem. Saiyanin wykonał identyczny jak wcześniej unik, tym razem pamiętając jak długie są kolce na ogonie jego przeciwnika. Zbliżył się do szczęk i poczuł ostry ból w prawej ręce. Potwór zaatakował pazurem. Gdyby nie fakt, że ręce tyranozaurów są niezwykle krótkie i nie sięgnął on w pełni saiyanina, ten pewnie byłby teraz martwy. Rana była głęboka, jednak adrenalina i gniew sprawiały, że oprócz pojedynczego impulsu tuż przy trafieniu wojownik nie czuł bólu. Z pełną szybkością zaczął krążyć wokół szyi potwora. 1 obrót...szczęki prawie go dosięgły, 2 obroty...znów blisko...3...ii...TERAZ!!!! Wleciał wprost w paszczę tyranozaura. Zwierzę zacisnęło szczęki i zaczęło rozglądać się za przeciwnikiem. Antical spojrzał na uzębienie gada od tyłu. Dziura po jego pocisku znajdowała się w dziąśle, którego zadaniem było utrzymywanie ostrego jak brzytwa kła. Saiyanin położył się w powietrzu, jego nogi zwrócone były w stronę zębów, następnie zgiął się tak jakby wykonywał brzuszek i z pełnym impetem obiema nogami kopnął w ząb stwora. Uszkodzone dziąsło nie wytrzymało obciążenia i kieł wyleciał z paszczy potwora wraz z Anticalem, który natychmiast wleciał w koronę drzewa znajdującego się 10m od potwora.

Zwierzę szalało, wydawało z siebie potworne ryki łapami rozłupując kamienie, znajdujące się w jego najbliższym otoczeniu. Saiyanin z kolei kiedy tylko zauważył miejsce w którym upadł ząb tyranozaura od razu poszybkował w jego kierunku. Ząb miał jakieś 3m długości i był dość gruby, dlatego żeby go unieść Antical musiał użyć obu rąk. Po chwyceniu zdobyczy od razu natarł na gada. Nie zastanawiał się długo, zwierzę nie namierzyło jeszcze jego pozycji, a on był na tyle szybki, że już znajdował się tuż przy nim. Zwiększył odrobinę wysokość i dokładnie tak jak wcześniej zaczął okrążać gada. Slalom między nogami - bezlitośnie ciął ścięgna przeciwnika jego własnym kłem. Żebra - tutaj wykonał cięcie po całym obwodzie gada, uważając, aby nie wbić się zbyt głęboko. Nie umrzesz tak szybko... - pomyślał, znów lekko się uśmiechając. Tyranozaur upadał do tyłu, a Antical stwierdził, że szyi nie będzie atakować, ponieważ mogłoby to zakończyć się przedwczesną śmiercią jego oponenta...BUUUUCCCHHHHHH...ogromne cielsko upadło rycząc wściekle i wijąc się z bólu. Antical zawisł w powietrzu. Krew gada dosłownie kapała z wojownika, jego zbroja, która rano jeszcze była czarna, teraz wyglądała jak oblana czerwoną farbą.

Gad powoli uspokajał się. Umierał...wykrwawiał się. Saiyanin widząc to natychmiast ruszył w kierunku jego głowy wbijając, nadal trzymany w rękach, ząb przeciwnika w jego prawe oko. Zwierzę zapiszczało z bólu. Nie miało już siły walczyć, ponieważ straciło zbyt wiele krwi. Antical uśmiechnął się. Stanął na nosie dinozaura i uformował w ręce pocisk ki. Nie strzelał jednak. Powoli zbliżył go do drugiego oka gada. Ten piszczał z bólu...bólu, który musiał być ogromny, ponieważ czuł jak białko w jego oku powoli zaczyna się ścinać. Saiyanin zbliżał rękę coraz bardziej, spokojnie z chirurgiczną wręcz precyzją zatapiając ją o oczodole oponenta. Zwierzę wiło się piszcząc i jęcząc, jakby błagając przeciwnika, aby ten ukrócił jego cierpienia. Oko wyparowało. Antical zeskoczył z łba na ziemię. Ty sobie umieraj, a ja w tym czasie rozpalę ognisko - powiedział. Nie miał zamiaru wracać jeszcze do domu. Muszę opatrzyć ranę w barku i w końcu kurwa coś zjeść. Był spokojny, adrenalina powoli ustępowała.

Po obfitym posiłku, Antical usiadł pod drzewem i rozpoczął medytację. Wyobrażał sobie w głowie scenariusz walki sprzed dwóch lat. Walki w której stracił rodziców. Walki, która pozbawiła go wszelkich uczuć. Myślał o tym coraz rzadziej. Wspomnienia powoli się oddalały. Wiedział, że pewnego dnia znikną całkiem. Kiedy i kim wtedy będzie? Tego nie wiedział. Był zmęczony, poszedł spać...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Laptor on Sro Mar 29, 2017 1:09 pm

MG


Dzień jak codziennie zaczął się dla Anticala, znienawidzony świat musiał mieć się na baczności, gdyż po głowie chodziło mu sporządzenie odpowiedniej listy. Czarnej listy. Tymczasem nasz saiyanin zgłodniał, typowe dla tej rasy było uczucie głody, wieczne uczucie głodu. Wyszedł z domu i ruszył na poszukiwania obiadu, jakby nie mógł czegoś sobie kupić w bazie, wszak mógł dostać nawet za darmo jedzenie bo każdy saiyański wojownik jest na utrzymaniu armii. Ujrzał swoją ofiarę, przypominał ziemskiego dinozaura, ale z pewnością nim nie był. W końcu to zupełnie inna planeta. Koniec końców tak jak sobie zaplanował na początku, wykończył go poprzez zniszczenie jego oczu... Gad umarł a Antical najadł się porządnie nieco sobie odpoczął pod drzewkiem. Wtedy też niebo przecięte zostało przez dwie postacie, zatrzymali się, jeden z nich zleciał do niego. Nie miał pojęcia czy Saiyanin to saiyanin, ale na takiego wyglądał.
- Żołnierzu! Lecisz z nami! - Powiedział.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Sro Mar 29, 2017 1:34 pm

Jego odpoczynek został zakłócony przez jakąś postać...saiyanina...nienawidził saiyan, a ten nie dość, że bezczelnie przerywa mu odpoczynek to jeszcze ma czelność wydawać mu polecenia. Drugi saiyanin unosił się w powietrzu. Miał ochotę ich pozabijać, ponieważ po pierwsze nie znał tych gości, a po drugie samą swoją obecnością wywoływali w nim sporą frustrację. A kim Ty niby kurwa jesteś, żeby wydawać mi jakiekolwiek rozkazy? - zapytał. Nie wiedział jaka będzie odpowiedź. Jeszcze zanim usłyszał pierwsze słowa przybysza zaczął analizować sytuację w której się znalazł. Jeden z nich nadal jest w powietrzu. Jeśli szybko pozbędę się tego śmiecia stojącego przede mną, do zabicia zostanie mi tylko ten, który aktualnie lewituje. Jeden na jeden - uwielbiam takie walki. Na razie nie atakował. Nie miał pojęcia jakie zamiary mają niechciani goście, ani po co miałby z nimi gdziekolwiek lecieć. Czekał na odpowiedź, wyostrzył jednak zmysły. Jeśli saiyanin zdenerwuje go odpowiedzią zaatakuje bez zastanowienia.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Laptor on Sro Mar 29, 2017 2:46 pm

MG


Obaj saiyanie posiadali na swoim oku scoutery, oba były koloru zielonego. Ten na dole nie musiał klikać, prawdopodobnie ciągle miał go odpalonego. Uśmiechnął się złowieszczo po czym przemówił:
- Znaj swoje miejsce w hierarchii naszego ludu i więcej szacunku do wyższego stopniem psie! - Po czym podleciał do ciebie dość szybko jak na twoją szybkość i chwycił cię za fraki, podniósł do góry i mocno przypiłował do drzewa. Wiedziałeś już, że postać przed tobą dysponuje nie tylko większą szybkością, ale również i siłą.
- Dowództwo wydało rozkazy, gdzie twój scouter? Polecisz z nami, bo potrzebuje ludzi. Już! - Wykrzyknął a jego twarz się zmarszczyła. Drugi nieco zleciał niżej.


_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Sro Mar 29, 2017 4:35 pm

Kiedy saiyanin w mgnieniu oka znalazł się tuż przy nim i przycisnął jego ciało do drzewa w Anticalu zagotowało się. Co ten pedał sobie myśli - pomyślał. Nie miał ze sobą scoutera, nie mógł więc sprawdzić mocy mężczyzny, jednak sama siła z jaką został podniesiony sugerowała, iż do słabych nie należy. Bezpośrednie starcie z przeciwnikiem, który dysponuje taką siłą nie było najlepszym pomysłem. Umrzesz prędzej czy później, już moja w tym głowa - stwierdził w myślach. Puść mnie, nie mam ze sobą scoutera. Może macie jakiś zapasowy? Skoro dowództwo wydało rozkaz, to chętnie polecę razem z wami. - powiedział. A jeśli po drodze trafi się dogodna okazja to jeszcze chętniej was zamorduje skurwysyny - dodał sam do siebie. Przemyślał wszystko. Choć w pierwszej chwili chciał zaatakować kolanem w podbródek  i jednocześnie wystrzelić pocisk ki prosto w twarz trzymającego go mężczyzny, miał świadomość, że nawet, jeśli uśmierciłby tym saiyanina w powietrzu wciąż czekałby na niego drugi przeciwnik, a jeśli jego siła jest podobna do siły tego pierwszego nie byłoby kolorowo. Postanowił wykonywać rozkazy, chciał zdobyć zaufanie nieoczekiwanych gości. Jeśli pomyślą, że wiernie ich słucha opuszczą gardę, a wtedy o wiele łatwiej będzie ich zabić. Ponadto wiedział, że jeśli dowództwo wydało rozkaz, może czekać na niego walka. To akurat mu pasowało, kochał walkę...szkoda tylko, że będę musiał bić się pod dowództwem tych idiotów - pomyślał. Uśmiechnął się lekko. Jeśli będą walczyć, będzie mógł obserwować ruchy saiyan, a jeśli zobaczy jak walczą będzie w stanie obmyślić taktykę, która doprowadzi do tego, że siła którą jego przyszli przeciwnicy dysponują zejdzie na drugi plan. To co, ruszamy? Gdzie w ogóle lecimy? - zapytał.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Laptor on Sro Mar 29, 2017 5:59 pm

MG


- No! Zmądrzał! - Wykrzyczał saiyanin puszczający fraki Anticala i zwracający się teraz do swojego towarzysza.
- Scouter zapasowy? Niestety nie mamy, ale to nie problem. Lecimy właśnie uspokoić mały bunt, może nabierzesz doświadczenia. Zapraszamy za nami! - Powiedział i wzbił się w powietrze. Drugi uśmiechnął się szyderczo i poczekał na ciebie. Tak, że Antical leciał pośrodku dwóch mężczyzn.
- Lecimy do więzienia, podobno ktoś się wydostał. To będzie szybka robota i łatwa, więc w sam raz dla ciebie młody.

Odpisz tu http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t314-podziemne-wiezienie ale jakby przed wejściem.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1066

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Nie Kwi 02, 2017 9:33 pm

Tuż po rozstaniu z saiyanami Antical wrócił nad rzekę. Położył się na trawie i zaczął myśleć. Wydawali się być naprawdę silni. Muszę podnieść intensywność moich ćwiczeń...usłyszał szmer, jednak zignorował go...nadal nie jestem tak silny jakbym chciał...znowu jakiś odgłos...w domu przemyślę sprawę tych koszar, tam zapewne znajduje się ten chuj, którego muszę zab...KURWA CO TO? - krzyknął w myślach zirytowany.

Odgarniał krzaki, aby zobaczyć, co lub kto przeszkadza mu w odpoczynku. Przesunął ręką gałąź, której liście zasłaniały miejsce z którego dobiegał hałas. Jego oczom ukazał się widok małego saiyanina, który wesoło w ubraniu kąpał się w rzece. Pff...plugawy pomiot plugawych ograniczonych małp - pomyślał.

- Witaj chłopcze, dlaczego jesteś tu sam? - zapytał małego
-Dzień dobry, rodzice pozwolili mi iść się pobawić - odparł chłopczyk
- Nie obawiasz się niebezpieczeństw, które mogą na Ciebie czyhać?
- Niee...moi rodzice na pewno by mnie obronili proszę Pana!

No to masz kurwa zły dzień chłopcze, ponieważ mam ochotę jeszcze dziś trochę powalczyć - pomyślał, uśmiechając się sam do siebie.

Lubisz walczyć?
Oczywiście proszę Pana
To może zmierzymy się na żarty?
Bardzo chętnie! - chłopczyk naprawdę ucieszył się z powodu pytania Anticala.

Ja też lubię walczyć - po odpowiedzi chłopca stwierdził w myślach Antical.
Ale Ty jesteś dla mnie za słaby. Jednak Twoi rozwścieczeni rodzice...pomyślmy co mogłoby ich rozwścieczyć... - zaśmiał się sam do siebie w sekunde znajdując się przy dziecku wykonując następnie dwa kopnięcia, które złamały chłopcu nogi.

AAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!...błagam, niech mnie pan zostawi...Aaaaaaaaaaaaaa!!!!!!

Gdzie są Twoi rodzice mały pomiocie? - zapytał groźnie Antical
Aaaaaa boli...nie wiem...mieszkamy daleko...błagam, litości - wyjęczał chłopczyk

Nie miał zamiaru okazywać litości. Z całej siły chwycił małego saiyanina za głowę i wzbił się w powietrze, aby znaleźć kogoś z kim mógłby się zmierzyć. Przynętę mam, teraz trzeba tylko zarzucić wędkę - stwierdził rozbawiony, powoli unosząc się coraz wyżej.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 02, 2017 10:40 pm

MG

Przemoc wobec bezbronnego dziecka. Właśnie to miało tutaj miejsce. Antical wyżył się na biednym chłopcu, szukając zaczepki i okazji do zabawy, jakim było mordobicie. Typowe Saiyańskie zachowanie, to trzeba przyznać.
Łamiąc mu nogi i porywając go w przestworza, nie mógł jednak przewidzieć, że ojciec chłopca właśnie zmierzał, by go zaprowadzić do domu. Widząc jak jego syn trzymany jest wbrew swojej woli przez nieznanego mężczyzna, targało nim zdecydowanie więcej uczuć, niż tylko zwykły gniew. Nienawiść. Natychmiastowa nienawiść. Choćbyś był największym barbarzyńcą na świecie, widok Twojego dziecka, którym ktoś poniewiera pokaże Ci, na co naprawdę Cię stać, by go ochronić.
- Oi, kisama*! - zawołał niski głos, tuż na dole. Antical patrząc w dół mógł go zauważyć. Mimo, że dzieliło ich kilkanaście metrów, wyrazy twarzy jednego i drugiego były wystarczająco widoczne.
- Zostaw mojego syna w spokoju, tchórzu! Szukasz zaczepki!? Chodź, pokażę Ci jak walczy prawdziwy mężczyzna! - wykrzyczał, machając zaciśniętą pięścią. Nie ruszył pierwszy, nie mógł, ponieważ wiedział, że jego syn jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
_____
*dupku.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Nie Kwi 02, 2017 11:07 pm

Witaj saiyaninie - powiedział Antical zniżając lot na wysokość umożliwiającą swobodną werbalną komunikację, jednak na tyle daleko, by mężczyzna nie mógł go nagle zaatakować. Rzuć mi natychmiast swój scouter... - kontyuował jedną ręką chwytając chłopca za szyję, drugą natomiast wyciągając w kierunku przybysza - albo ta biedna małpka już nigdy nie zje banana - dodał drwiącym tonem.

Scouter był mu bardzo potrzebny. Antical uważał też, że szantaż emocjonalny w celu zdobycia urządzenia jest świetną zabawą. Odczuwał radość z bezradności saiyanina stojącego na ziemi. Zacisnął lekko rękę na szyi chłopca, tak, że ten zrobił się siny. Dodajmy temu spektaklowi nieco dramaturgii - stwierdził w myślach, uśmiechając się. Zdenerwował się, że został obrażony, jednak dobry humor towarzyszący zabawie zepchnął uczucie gniewu na dalszy plan. Po odebraniu detektora natychmiast chciał sprawdzić moc saiyana. Wtedy zdecyduje co zrobić z niepotrzebnie żywym balastem, który właśnie trzymał w jednej ze swych rąk. W zasadzie powinien go zabić i walczyć z saiyaninem, ale nigdy nie odmówiłby sobie tak wspaniałej gry jaką jest znęcanie się psychiczne nad biedną ogarniętą strachem o własne dziecko osobą. Czekał na moment, w którym ojciec jego chwilowego bagażu posłusznie wykona polecenie w myślach zachwycając się wyjątkowością chwili. Chwilo trwaj... - pomyślał spluwając dodatkowo w kierunku - jak już określił to w głowie - swojej następnej ofiary.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 03, 2017 8:12 pm

MG

Antical zarządał scoutera, zaraz bardzo mocno ściskając szyję małego chłopca. Do tego stopnia, że cały posiniał. To nie wróżyło dobrze. Ojciec małego musiał zareagować szybko, ale nie mógł też pozwolić na utratę scoutera.
- Niech Cię szlag. - wyszeptał, spluwając zaraz śliną na glebę. Nie było czasu do stracenia, trzeba było działać, więc...
Mężczyzna w mgnieniu oku odbił się od podłoża, zostawiając za sobą tumanu kurzy i dymu, który podniósł się pod wpływem nagłego uwolnienia energii. Antical nie był w stanie zauważyć przeciwnika, który dosłownie zniknął przed jego oczami. Nie zauważył go, ale poczuł mocne uderzenie w kark, które od razu powaliło go na glebę. W momencie uderzenia, ojciec przechwycił swojego syna, po czym nakazał mu czym prędzej uciekać do domu.
- Natychmiast stąd spadaj. Przeszkadzasz! - warknął nerwowo. Młody Saiyanin ledwo łapał oddech, ale wypełnił polecenie swojego ojca, oddalając się przy pomocy bukujutsu w przeciwną stronę do Anticala.
- I co teraz, cwaniaku? - zapytał, obniżając swój lot. W końcu postawił obie stopy na glebie i zmierzył scouterem poziom mocy powalonego zielonookiego. Urządzenie zapikało, a gdy wynik pojawił się na szkiełku, usta wkurzonego ojca wygięły się w prześmiewszczym uśmiechu.
- Myślałem, że stać Cię na więcej. Przeceniłeś swoje możliwości i przez to zginiesz. - po czym pokazał "okejkę" w dół.

Pominięty wcześniej wygląda ojca:
Wysoki, dobrze zbudowany, o czarnych włosach, które sterczały do góry, będąc ładnie przystrzyżone. Brak zbroi, zwykłe ubranie - kombinezon, który nosi się pod zbroją. Poszarpane ucho i ewidentny brak ogona - prawdopodobnie stracił go w walce.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Wto Kwi 04, 2017 5:13 am

I co teraz cwaniaku...? - Antical zaśmiał się sam do siebie nie czując bólu, który został spowodowany uderzeniem. Nienawiść roznosiła go od środka. Miał ochotę zabić swojego przeciwnika w najbardziej okrutny z możliwych sposobów. Gówno...cwelu - rzucił prześmiewczo strzelając ki blastem w kierunku uciekającego dziecka. Wycelował idealnie, wiedział, że jego ojciec ruszy w tamtym kierunku w celu uratowania syna. Ruszył za swoim pociskiem. Leciał niżej niż ki blast, wiedział, że jego przeciwnik, jeśli będzie chciał uratować dziecko, musi znaleźć się na wysokości pocisku. Wyprzedzić ten pocisk. Złapać dziecko. Tyle rzeczy do zrobienia...co za szkoda.... Wiedział, że nawet jeśli saiyanin wyprzedzi jego ki blasta, uratowanie syna wiąże się z opuszczeniem gardy. Szybując czekał, aż jego przeciwnik pojawi się przy dziecku. Jest ode mnie szybszy, ale są miejsca w których musi się znaleźć...

Jego ręka nie była zwykłą ręką...w tej ręce było coś więcej...to coś nazywał śmiercią. Pocisk ki, który przygotowany był dla jego przeciwnika miał zwiększoną moc. Leciał...Czekał na moment aż wciśnie go prosto w twarz swojego oponenta. Kiedy mordowaliście moich rodziców nie mieliście żadnych skrupułów jebane malpy - myślał nie myśląc...Nie myśląc, ponieważ oprócz realizacji planu zabójstwa szybszego od niego saiyanina jego umysł wolny był od wszelkich przemyśleń...zero ciśnień...za chwile kurwo zawiśniesz - zarymował w myślach.

Antical nie był pewien, czy jego przeciwnik wyprzedzi wystrzelony przez niego pocisk. Wiedział jedno...będzie zmierzał w tamtym kierunku. Jeśli będzie szybszy niż ki blast musi złapać dziecko, wtedy miał zamiar wbić się w jego twarz swoim wzmocnionym pociskiem. Jeśli złowrogi saiyanin będzie wolniejszy stanie się dokładnie to samo, z lekką różnicą...Mam nadzieje, że ta mała kurwa zdechnie - mimo otrzymanych obrażeń nie tracił dobrego humoru. Zabiję ich obu, a potem pójdę w końcu spać... - powiedział sam do siebie czekając na rozwój wydarzeń.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 04, 2017 9:03 pm

MG

Mężczyzna udał się za wystrzelonym Ki Blastem. Nie miał większego problemu z dogonieniem go i wyprzedzeniem. Jego syn był na tyle oddalony, że zdołał wskoczyć pomiędzy niego a nadlatującą bombę. Biorąc spory zamach, bez problemu odbił pędzącą petardę, która poszybowała gdzieś w bok, powodując eksplozję i wydrążając w glebie mały krater. Nie zdążył jednak przyblokować ataku swojego przeciwnika, dlatego też oberwał dokładnie tak, jak wymyślił to sobie Antical. Ki Blast eksplodował mu w twarz. Dzieciak jednak zdążył uciec i zielonooki Saiyanin nie mógł go dostrzec. Dym jaki powstał w trakcie eksplozji Ki Blasta ograniczał mu skutecznie widoczność.
Kiedy dym już opadł, wyłonił się z niego ojciec chłopca. Nie miał już scoutera na swoim oku, ponieważ bezpośredni atak na jego twarz i eksplozja sama w sobie spowodowały, że okular nie wytrzymał i po prostu wybuchł. To było zwykłe urządzenie, więc nic dziwnego, że nie posiadało wytrzymałości statku kosmicznego.
Złość wypisana była na twarzy Saiyanina.
_____
Odejmij sobie Ki za dwa wystrzelone Ki Blasty.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Pon Kwi 10, 2017 6:18 pm

Kurwa...jest za szybki...za silny... - pomyślał Antical zastanawiając się nad planem pokonania przeciwnika. Jego ki blast, który trafił przecież prosto w twarz oponenta, nie wyrządził mu praktycznie żadnej szkody. Zniszczyłem jedynie scouter, który był mi potrzebny.... Wiedział, że z nim nie wygra, wpadł jednak na pewien pomysł.

Zabij to dziecko zanim będzie cierpiało tak jak inne. Zaufaj mi, wiem o czym mówię - powiedział.

Jeśli przeciwnik podejmie dialog, Antical miał zamiar kontynuować wymianę zdań w celu regenracji i obmyślenia odpowiedniej strategii. Jeśli od razu mnie zaatakuje będę musiał się ukryć.... Wątpił jednak, czy zdąży. Jeżeli przeciwnik zniknie z pola jego widzenia tak, jak zrobił to uprzednio, chciał zacząć szybować głową w dół strzelając jednocześnie ki blastem w ziemię, a następnie wykorzystując opary kurzu, które pocisk spowoduje, ukryć się w koronie pobliskiego drzewa i obserwować przeciwnika. Nie ma scoutera, nie będzie mógł mnie znaleźć...jednak...czy zdążę... - pomyślał.

Sam przez to przeszedłem - dodał do wcześniej wypowiedzianego zdania, czekając na rozwój wydarzeń.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 10, 2017 11:21 pm

MG


Saiyanin stojący przed Anticalem kipiał ze złości. Jego mina na twarzy wyrażała więcej niż tysiąc słów. Negatywnych, ma się rozumieć. Cały nabuzowany do tego stopnia, że na jego ciele wyskoczyły grube, pulsujące żyły. Zęby mu o mało nie popękały od tak mocnego zaciskania swojej szczęki. Już miał zaatakować Anticala, kiedy ten podjął próbę dialogu. Nie wiedzieć czego, zły ojciec podjął się temu. Czyżby wpadł w pułapkę?
- Wiesz o czym mówisz? Jesteś chory! Nikt o zdrowych zmysłach nie podjąłby się zabicia niewinnego dziecka! Dlatego właśnie powinieneś stracić życie. - podniósł rękę i otwartą dłoń wycelował w stronę przeciwnika. Po chwili skumulowała się w niej energia ki, która gotowa była do strzału w każdej chwili.
- Chyba jednak nie przeszedłeś, skoro wciąż żyjesz... - dopowiedział, patrząc nienawistnym spojrzeniem na Anticala. Trochę jakby się opanował, kiedy zielonooki zmienił ton swojej wypowiedzi z "dupka" na "trochę mniej dupka".
Wojownik nie odzywał się, dając czas i okazję do tego, by Antical rozwinął swoją myśl.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 925

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Pon Kwi 10, 2017 11:46 pm

To co chciałem zrobić to wina takich jak Ty...Nie posiadających żadnych uczuć żadnych krwi bezwzględnych małp - powiedział Antical, a na jego twarzy również pojawił się gniew. Przez takich jak Ty stałem się tym kim jestem... - kontynuował.

Wiedział, że jeśli pozwoli swojemu oponentowi wystrzelić pocisk, ten może go zabić. Przeciwnik jednak nie zaatakował od razu. Nie zabije mnie? Dziwne... - pomyślał.

Wszyscy jesteście tacy sami. Myślisz, że będziesz w stanie ochronić swojego syna, kiedy do Twojego domu wejdą inni... - jego twarz przestała zdradzać oznaki gniewu. Teraz malowała się na niej wściekłość ...INNI MORDERCY TWOJEGO POKROJU PIERDOLONA MAŁPO?!

Złagodniał...na jego twarzy znów pojawił się spokój. Był na siebie bardzo zdenerwowany, ponieważ cała sytuacja wyzwoliła w nim na chwilę uczucia...uczucia, które zabijał w sobie przez ostatnie lata...uczucia dla których stał się bezwzględnym mordercą. Przez sekundę poczuł się jak wtedy, kiedy zobaczył zwłoki swoich rodziców.

Zamordowaliście mojego ojca...moją matkę...nie pozwolę, żeby ktokolwiek cierpiał tak jak ja - Ciągle analizował swoje aktualne położenie - Chcesz, żeby Twój syn stał się taki jak ja przez takich jak Ty? - splunął. Walcz o swojego Króla, o to, żeby wasza bandycka rasa mogła skrzywdzić więcej osób - rzekł z ironią i wyciągając rękę...uśmiechnął się - Pamiętaj jednak, że bez walki się nie poddam - mówiąc to, wiedząc, że kończy mu się energia, również załadował pocisk ki. Był gotów do strzału, jego twarz uspokoiła się całkiem. Z totalną pustką w swym wzroku spoglądał prosto w oczy swojego przeciwnika...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 160

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach