Rzeka

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Rzeka

Pisanie by Admin on Wto Gru 08, 2015 11:54 am

First topic message reminder :

Rzeka przepływająca przez niezbadane saiyańskie ziemie. Jest ona także wodopojem dla zwierząt, jakie zamieszkują te tereny, a także domem dla podwodnych istot.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Sro Kwi 12, 2017 9:16 pm

MG

Saiyanin wysłuchał tego, co miał do powiedzenia Antical, jednak jego brewka nawet nie tykła, a Ki Blast ciągle był gotowy do uwolnienia się i spowodowania wybuchu na twarzy zielonookiego. Wybuchu, który najprawdopodobniej zakończyłby jego żywot.
W pewnym momencie Antical zaczął się unosić i wydzierać, by chwilę później przestać pokazywać jakiekolwiek emocje. Podniósł swoją dłoń i zrobił dokładnie to samo, co jego przeciwnik.
- Wzruszająca historia. Niemniej jednak, pomyliłeś się. Nie walczę dla króla. Jestem niezależnym, wolnym Saiyaninem. Zadarłeś z niewłaściwym człowiekiem... hipokryto. - zmarszczył swoje brwi, a jego energia szalejąca na dłoni zwiększyła swoje rozmiary.
- Masz mi coś jeszcze do powiedzenia? - zapytał, ale nie wyczekiwał odpowiedzi. Jedyne czego się spodziewał to zderzenie dwóch energii.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Czw Kwi 13, 2017 5:22 pm

Niezależnym, wolnym saiyaninem...ciekawe... - pomyślał Antical i zgasił pocisk energii, który miał przygotowany w dłoni. Powoli opuścił rękę wzdłuż tułowia. Jego twarz nadal nie zdradzała żadnych uczuć. Hipokryto?...Ty kutasie...ale...niezależny, wolny saiyanin...

Patrzył w oczy swojego oponenta nie zwracając uwagi na pocisk ki, który ten trzyma w ręce. Tak, mam jedną prośbę. - powiedział, bardzo powoli wyrównując wysokość swojego lotu z poziomem na którym znajdował się saiyanin. Skoro i tak masz zamiar mnie zabić to przed śmiercią opowiedz mi kim dla Ciebie jest - jak to ująłeś - niezależny i wolny saiyanin. Potraktuj to, jako moje ostatnie życzenie przed śmiercią.

A teraz ładnie opuść garde psie i opowiadaj swoją historię...potrzebuję czasu... - pomyślał.

Nie interesowała go historia przeciwnika. Chciał, żeby ten zginął. Pragnął rozpruć mu brzuch, a z jelita niestandardowo ubranego mieszkańca vegety zrobić sobie szal. Wiedział jednak, że nie ma żadnych szans wygrać, dysponując mocą jaką aktualnie posiadał. Plan był prosty. W połowie odpowiedzi saiyanina Antical miał zamiar wystrzelić ki blasta w ziemię pod sobą i ruszyć tuż za nim z pełną prędkością. Dym powstały w wyniku wybuchu utrudni saiyaninowi namierzenie jego pozycji. Zniszczenie tego scoutera miało jednak jakieś plusy.... Kiedy wleci w dym, natychmiast odbije w kierunku drzew. Miał zamiar ukryć się wśród liści i obserowawać swojego oponenta. Może uda mi się znaleźć moment, żeby zaatakować tak, by na pewno to poczuł.... Nie miał zamiaru uciekać. Nie był jednak głupi. Bezpośrednie starcie z tak potężnym przeciwnikiem zakończyłoby się dla niego niechybną śmiercią. Zaktualizował w myślach listę osób, które musi zamordować i czekał na reakcję - jak nazywał w myślach swojego oponenta - upośledzonej małpy.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Czw Kwi 13, 2017 6:38 pm

Shin szedł powoli, smętnie. W uszach dźwięczały mu ciągle ostatnie słowa jego staruszka. "Zawsze wiedziałem, że to ty..." Co to miało niby znaczyć? Niezbyt to teraz Shina interesowało. Aktualnie szukał po prostu czegoś, co pozwoli zapomnieć mu o tych słowach, i o jego ojcu, który wyrwał się z więzów i wybiegł na zewnątrz, tylko po to żeby wykrzyczeć 3 zdania i umrzeć. Nawet umrzeć nie mógł w spokoju, zawsze musiał mieć ostatnie zdanie. Burak.
Nie to żeby Shin czuł jakąś większą nienawiść do swojego ojca. Był raczej neutralny. No ale Burakiem był, to wiedział nawet Shin.  W końcu zabijał i takie tam. To chyba źle.
Myślał sobie tak i myślał, a tu bum, widzi dwie postacie. Nie był pewien co one tam wgl robią, ale był pewien jednego-Nie może przepuścić takiej okazji do zrobienia komuś żartu. Z tego co wiedział żarty są zabawne, a tego właśnie było trzeba Shinowi, zabawy. Oni teź na pewno nieźle będą się bawić!
Jak pomyślał tak zrobił. Wystrzelił w niebo Power Ball'a i szybko odwrócił zwrok. Skupił się natomiast na poziomach mocy obu postaci. Jeśli się powiększą, to znaczy że wypaliło. Jeśli nie, to trudno. Najwyżej zabawa nie wypali a on pójdzie i przeprosi. Chyba mu wybaczą. Najwyżej ucieknie i się gdzieś zaszyje. Może znajdzie jakieś miasto? Kto wie. Nie ma to jak piękny początek samodzielnego życia...


OOC:
Mierze moc Anticalowi i temu typkowi
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 13, 2017 9:14 pm

MG

Saiyanie celowali do siebie swoimi energiami i rozmawiali. Żadnej nie chciał tej rozmowy, ale musili ją ciągnąć. Inaczej jeden z nich padłby trupem.
Ojciec, który nie zdradził swojego imienia, ciągle patrzył nianwistnym spojrzeniem na Anticala, który mimo swojej marnej, jak na ten czas, mocy, miał wciąż cohones aby stawać w szranki z silniejszy.
- To nie jest koncert ży... - w tym momencie przerwał, ponieważ kątem oka zauważył jak na niebie rozbłysła się jasna energia.
- Nie może być...! - powiedział głośniej, praktycznie krzycząc. Doskonale wiedział, co się właśnie dzieje i co zaraz się stanie. Sam nie posiadał ogona, jednakże Antical... To było coś innego. Lada chwila powinien zamienić się w ogromną, pozbawioną pomyślunku małpę, która nie będzie robić nic innego poza sianiem zniszczenia.
Mimo, że nie posiadał najważniejszej rzeczy do przemiany, czuł się dziwnie. Czuł tą sensację wywołaną promieniami Bruitza. Nie mógł się przemienić, jednakże czuł niepokój.
Ciało Anticala również zostało skąpane w promieniach świetlnych energii Power Balla. Posiadał on ogon, więc powinien czuć stres i nasilające się dreszcze przechodzące przez całe ciało, od stóp do głowy.
_____
Antical, guess what?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Czw Kwi 13, 2017 9:47 pm

Tak...tak właśnie zro... - nie dokończył myśli ponieważ ujrzał blask power balla, który spowijał niebo, uderzając każdym pojedynczym promieniem w źrenice Anticala tak mocno, że całe jego ciało poczuło jakby nagle zostało rażone potężną dawką energii elektrycznej. Nie...tylko nie ta bezmyślnaaa...AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - jego myśl zmieniła się w donośny, chrapliwy krzyk.

Czuł jak każdy centymetr jego ciała pulsuje. Ręce wygięły mu się do tyłu, naprężona klatka piersiowa zachowywała się tak, jakby zielonooki wciągał co chwila coraz większe dawki powietrza. Rosła w rytm przeraźliwie brzmiących odgłosów wydobywających się z jego ust.

GRRRRRRAAAAAAUUUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Tracił kontrolę nad swoim ciałem. Power Ball, unoszący się w powietrzu wydawał mu się świecić coraz bardziej. Kolejna fala, kolejny błysk...ZAAAAAAAAAABIIIIIĆ...Zęby zaczęły zmieniać się w kły. Każda jedna żyła, znajdująca się na ciele saiyanina nabrzmiewała tak, jak gdyby ktoś z sekundy na sekundę wpompowywał w nią coraz większe dawki krwi.

GRRRRRRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAUUUUUU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mięśnie stawały się coraz silniejsze...potężniejsze. Nie czuł nic oprócz chęci mordu...zniszczenia...RRRRRRRRROZPIERDOOOOLEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!

Zaczął stawać się coraz większy. Jego pięści rytmicznie uderzały w klatkę piersiową. Warcząc i rycząc nadal spoglądał na kulę energii unoszącą się w powietrzu. Rósł w zastraszającym tempie. Jego mózg nie funkcjonował już taktycznie. Stawał się bezmyślnym żądnym krwi stworzeniem. W swoim umyśle widział jedno...ZZZZNISZCZEEEEENIEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!

Przemiana dobiegła końca. Na niebie w miejscu, w którym jeszcze chwilę temu znajdował się zielonooki saiyanin teraz lewitowała ogromna, pokryta sierścią, rozwścieczona, wściekle rycząca małpa. Nie był w stanie myśleć, bo wszelkie jego myśli zostały przejęte przez to właśnie stworzenie. A ono...ono nie miało w głowie taktyki...myślało tylko o tym, by mordować i niszczyć.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Pią Kwi 14, 2017 4:29 am

Shin wczuł się dokładnie w moc obu fajterów. Jeden miał poziom mocy oddalony od Shina że łuhuhu, drugi był tylko lekko słabszy. No fajnie. Ale jak podziała na nich Power Ball? Czekał chwilę. No i się doczekał. Poziom tego słabszego Saiyana podniósł się... Ile? Dwukrotnie? Coś takiego? Pewnie tak. Ciągle był słabszy, ale teraz przynajmniej miał szansę z tym drugim typkiem, bo jemu się jakoś nie zabierało na małpi atak. Impotent jakiś? Kto go wie. Szkoda że nie mógł na to spojrzeć, ale jak ostatnio zmienił się w Małpę to rozwalił pół chałupy i prawie pożarł ojca. To drugie nie byłoby takie złe, ale potem przez dwa miesiące spał pod gołym niebem. I przez dwa cholerne miesiące padał deszcz, grad i piździło. Niefajnie. Bardzo niefajnie.
Jedyne co mu zostało to obserwowanie energii obu Saiyan i obserwowanie, czy coś się do niego nie zbliża. Jeszcze mu coś odgryzie nogę i będzie kaleką nie tylko na umyśle, a na ciele też. To też byłoby niefajne.
*Ech. No dalej dalej. Ej kurde... Co ja zrobię jak ta małpa może wygra? Poczekam aż opadnie mu zapał i go gdzieś zgarnę? No nie zostawię typka na środku wypizdowa, dodatkowo wypranego z energii. To byłoby niehumanitarne. O ile dobrze rozumiem to słowo. Ale gdzie ja go wezmę? No nic, złapie go za fraki i zaciągnę w krzaki. Ale jak małpa mocno oberwie to będę się musiał tam wbić. Najwyżej polecę z zamkniętymi oczami i będę walczył wyczuwając energię. Może mi się uda a może nie. Zobaczy się.*
No i tak siedział, myślał, i obserwował sytuację swoim "3 okiem"

________________
OOC
Obserwuję walkę poprzez energię walczących plus obserwuję energię z otoczenia. Nie będzie sneaky kill.
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Sob Kwi 15, 2017 7:30 pm

MG

Antical przybrał postać ogromnej małpy! Otworzył swoją małpią paszczę i zaczął ryczeć, tym samym bijąc się zaciśniętymi pięściami w klatę, w stylu którego nie powstydziłby się sam Tarzan!
Po chwili jego cielsko wylądowało z impetem na glebie. Jego stopy, który wyglądąły na dłonie, jak już na małpę przystało, wgniotły się w ziemię, przykrywając jednocześnie gruzem.
Saiyanin-ojciec, taką ksywą nazwany, nie wiedział co zrobić. Nie wyczuwał energii przeciwnika, a jego scouter został nie tak dawno temu zniszczony. Zastygł w miejscu, otrząsając się dopiero po chwili. Odskoczył do tyłu, kilkanaście metrów od wielkiej małpy, znajdując w (jak to sam ujął) bezpiecznym miejscu.
- Dobra, muszę mu odciąć ogon... Nie ma innej opcji... - wyciągnął otwarte dłonie przed siebie i złączył nadgarstkami. Zapiął się w sobie i zaczął kumulować energię w rękach. Zaraz przed nimi pojawiła się energetyczna kula, która w nastepnej sekundzie wystrzeliła, mknąć prosto w stronę Oozaru.
Antical, a raczej to, czym teraz był, zobaczyło nadlatującą kulę i nie zwlekając dłużej skontrował atak swoją energią, którą wystrzelił z pyska. Dwa spore pociski zetknęły się, powodując wybuch. Gdy dym i kurz opadł, teren na którym walczyli nie przypominał tego sprzed kilku sekund. Wszystkie drzewa i skały zostały zmiecione z powierzchni ziemi, a rzeka została zakopana na swoim krótkim odcinku. Żaden z walczących nie odniósł obrażeń, poza niewielkimi obtarciami, które nie miały wpływu na żaden aspekt walki.
Obserwujący walkę Shin nie miał się za czym schować. Oozaru Antical jak i Saiyanin-ojciec zobaczyli go. Jeden był rozwścieczony, wiadomo który, a drugi zupełnie skołowany.
_____
Antical, poczynaniami Oozaru kieruje MG, ale jeśli chcesz, możesz napisać posta, w którym odgrywasz Oozaru. Wezmę go pod uwagę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Nie Kwi 16, 2017 9:51 am

Wściekłość, która targała przemienionym w Oozaru Anticalem była tak ogromna, że trudno to sobie wyobrazić. Po zderzeniu się dwóch energii w jego głowie kołatała się tylko jedna myśl, a było nią zabicie tej wstrętnej muchy, która niezmiernie irytowała go swoją obecnością. Ogromna małpa nie zwróciła nawet uwagi na kolejnego insekta, który pojawił się na horyzoncie. Jej czerwone ślepia wpatrywały się z wściekłością w miejsce, w którym znajdował się dziwnie ubrany saiyanin. Podskoczyła, rycząc wściekle uginając jednocześnie nogi w powietrzu, po czym, ponownie z pełnym impetem uderzyła o ziemię. Nie liczyło się nic poza zniszczeniem. Umysł Anticala był totalnie zniewolony. Nie mógł kontrolować swoich ruchów. Gdyby mógł być sobą, na pewno wymyśliłby jakiś chytry plan, który pozwoliłby mu wygrać pojedynek. Niestety zdany był na inteligencję małpy...inteligencję, której nie było...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shiro on Nie Kwi 16, 2017 5:50 pm

Shiro po osiągnięciu swojej pierwszej przemiany czuł się, jakby zaraz miał eksplodować. Nowo zdobyta energia buzowała w nim i próbowała za wszelką cenę się zeń wydostać. Musiał w jakiś sposób dać jej upust, więc przeniósł się na najbardziej wypełnioną wojownikami planetę w znanym mu wszechświecie. Vegetę. Dom krwiożerczych Saiyan. Może nie była jakoś bardzo gęsto zaludniona, ale praktycznie każdy jej obywatel uwielbiał - ba, potrzebował wręcz - walczyć.
Włóczykij znalazł się na bezkresnej, parnej pustyni z bezchmurnym czerwonym niebem o dwóch słońcach. Tak, w ten sposób zapamiętał to miejsce z ksiąg. Wyraźnie zauważył panującą tu większą grawitację, jednak na tym poziomie mocy nie miał już najmniejszych problemów z szybkim przywyczajeniem się do niej.
Rozejrzał się dokładnie po terenie. Najwyraźniej znajdował się dość daleko od jakichkolwiek miast, gdyż nie dostrzegał stąd żadnych budynków. Jedyną wyróżniającą się w tym krajobrazie rzeczą było odległe wzgórze, do złudzenia przypominające kształtem ziemskiego goryla. Jednak ze wzgórzem działo się coś dziwnego. Zaczęło się ruszać, jakby owe zwierzę naprawdę żyło... No tak! Saiyanie potrafili się zmieniać w gigantyczne potwory! Ale czy mogli to robić to od tak, kiedy tylko mieli taką zachciankę? Nie miał o tym pojęcia. I na razie niezbyt go to interesowało, gdyż w tej chwili miał ochotę jedynie walczyć. A taki przeciwnik zdawał się być naprawdę mocny na pierwszy rzut oka. Otoczył się szalejacą aurą koloru fioletowego i wystrzelił z maksymalną prędkością w kierunku małpy.
Oto bóg stanął przed swymi uniżonymi sługami. Jego spojrzenie było zimne, a płaszcz i włosy jego na wietrze powiewały. Nie odezwał się ni słowem, jeno spojrzał nań z góry. I wiedział, że będzie to dobre. Tak, to powtórzenie to specjalnie :v
Dolecenie do delikwenta zajęło białowłosemu raptem kilka sekund. Wisząc w powietrzu nieco powyżej jego głowy w odległości około trzydziestu metrów, mógł dostrzec jeszcze dwie inne istoty żywe. Najprawdopodobniej również byli to Saiyanie, choć miał co do tego wątpliwości względem jednego z nich. Ten bowiem nie miał futrzastego ogona. Zaś drugi, który takowy posiadał, zasłaniał sobie oczy, jakoby bał się czego. Były Masaioshin zapewne mógłby zastanowić się nad historią takiego obrotu spraw, ale teraz jakoś niezbyt mu się chciało. Musiał koniecznie wypróbować swoją nową siłę.
Człowiek, bądź też okaleczony Saiyanin, wyraźnie bał się krwiożerczej małpy toteż mógłby mu przy okazji wyświadczyć przysługę, walcząc zeń.
Odruchowo przybrał pozycję bojową. Następnie wyruszył błyskawicznie na Oozaru. Nie wleciał jednak wprost na niego, gdyż mogłoby to być jednoznaczne z samobójstwem. Okrążył go łukiem o promieniu mniej więcej takim samym jak pierwotna odległość między nimi. Dopiero gdy znalazł się za plecami monstrum, chwycił jego ogon pod pachę i pociągnął z całej siły. Nie chciał na chwilę obecną używać miecza. Dzierżąc go, zatoczył nim nad sobą półkole i rzucił go płasko na ziemię z drugiej strony. Dla bezpieczeństwa odleciał w tył o dwadzieścia metrów. Bestia miała o wiele większy zasięg ramion od niego.

Hari, luknij na zależności procentowe, bo chyba mu przez przypadek ten ogon wyrywam. :P
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 16, 2017 10:09 pm

MG

Wielka rozwścieczona małpa podskoczyła do góry! Wydawało się, że zamierzała się pobawić z najbliższym otoczeniem. Gdy znów wylądowała na glebie, wbijając się w nią jeszcze bardziej! Towarzyszył temu głośny ryk, który zatrząsł niebem i ziemią! Saiyanin-ojciec został sparaliżowany, nie wiedząc co robić. Jego plan nie podziałał - technika została skontrowana i w rezultacie stracił swoją ki na nic.

Ale cóż to!? Do walki wkroczył ktoś nowy?

Był to nie kto inny jak Strażnik Sprawiedliwości, Opiekun Wszystkich, Stróż Życia - Shinjin! Przedstawiciel boskiej rasy ruszył do walki, oblatując bestię, która przez swoje rozmiary nie mogła trafić szybkiego karalucha, którego tak bardzo pragnęła zmiażdżyć rękami.
Shiro chwycił pod swoje ramię włochaty ogon Oozaru. Nie mógł go dobrze objąć, ponieważ ta część ciała była o wiele większych rozmiarów niż sam bożek. Mimo szarpnięcia ze sporą mocą, nie udało mu się wyrwać ogona, a jedynie podnieść całe cielsko małpy. Ta straciła grunt pod nogami i za chwilę została rzucona jak szmaciana lalka. Upadła na glebę, ryjąc swoim pyskiem o twardą powierzchnię. Towarzyszył temu głośny ryk i jęk, który umilkł w momencie, kiedy głowa Anticala pokryła się gruzem i kamieniami.
Shinjin zdołał oddalić się na bezpieczną odległość.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Pon Kwi 17, 2017 9:46 pm

Kiedy pysk bestii uderzył o ziemię jej krew zagotowała się. Gruz, który wzbił się w powietrze podczas uderzenia, skutecznie zasłonił jej wgląd w polę walki. Małpa już nie ryczała. Metodycznie poruszała swoją wielką głową, strącając powoli kamienie, które ograniczały widoczność. Mimo iż nadal jedyne czego pragnęła to mord, czuła, że jest mocno poturbowana. Była rozwścieczona.

Pazury osnute czarną rękawicą zacisnęły ziemię. Najważniejszy kamień opadł. Widziała go. Instekta...ZAAAAAJEEEEEBIEEEEEE - ta myśl niezmiennie kołatała się po głowie przemienionego w bestię Anticala. Ruchy bestii ograniczone były bólem. Wiedziała jednak jedno...większy ból odczuje jej przeciwnik...

Opadający kamień odsłonił posturę przeciwnika. Stał przerażony. Nie miał pojęcia co się dzieje. W tym aspekcie był głupszy nawet od Oozaru, ponieważ to...to stworzenie...mimo, że pozbawione racjonalnego wglądu w sytuację nie miało zamiaru pozostać bierne...

Kamień opadł, a szkarłatnoczerwone oko bestii namierzyło swój cel. Ooozaru poderwał swój łeb, strącając tym samym kamienie, które do tej pory przykrywały pysk wielkiej małpy. Wystrzelił z pyska pocisk ki prosto w stronę saiyanina, któremu niewiele wcześniej Antical zniszczył scouter.

GRRRRRRRRRRRRAAAAAAAAAUUUUUUUUUUUUU - ryknął tuż po strzale, mimo bólu podnosząc potężną, owłosioną głowę...z nienawiścią spoglądał prosto w stronę wciąż unoszącego się w powietrzu power balla...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shiro on Wto Kwi 18, 2017 12:28 pm

Shiro zawiódł się nieco na bestii. Złapanie jej za ogon i rzucenie na ziemię było niczym bułka z masłem, tudzież kaszka z mleczkiem. Wyraźnie ją przecenił. Nawet pochodząca z Ziemi Kyuu mimo braku doświadczenia w boju nie dawała się tak łatwo wywieźć w pole. Wiadomo, kryjący się pod tą małpą Saiyanin był chwilowo pozbawiony wszelkiej inteligencji, lecz w zamian za nią powinien otrzymać dodatkową siłę. A jeśli faktycznie ją otrzymał, to białowłosy wolał nie wiedzieć, jak słaby był w swojej codziennej formie.
Małpa po podniesieniu głowy z gruzów wyraźnie straciła zainteresowanie shinjinem. Wystrzeliła z obleśnego pyska wielki pocisk Ki, lecz najwyraźniej nie w jego stronę. Pewnie spróbowałby do niego podlecieć i go odbić, lecz on sam również nie miał już ochoty na walkę z tąże płotką. Chciał jednak przywrócić jej normalną postać, żeby przypadkiem nie narozrabiała.
Podleciał do zakrywającego oczy wojownika (dla osób wolniejszych zdawało się to być pojawieniem się przed nim). Oczywiście jakby mistrz gry stwierdził, że Antical wciąż próbował zabić włóczykija, to ten zwyczajnie skręcał w locie, by uniknąć i tak niezbyt potężnych ciosów. Stanął przed nim i wsadził ręcę w kieszenie. Dziwił go fakt, że cały czas pozbawiał się wglądu na sytuację, kiedy mało kto w jego rasie mógł wyczuwać Ki z powodu znacznie to ułatwiających scouterów.
- Ty! Da się go jakoś z powrotem odmienić? - spytał.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Wto Kwi 18, 2017 1:32 pm

Bum, bum, promienie, ziu ziu, strzelają technikami. Ale zabawa! Oni też na pewną świetnie się bawią. Jakżeby inaczej mogłoby być? Shin tak oglądał zmysłami wyczuwania energii walkę, gdy nagle... Małpa zachowała się jakoś dziwnie. Jakby jakaś niewidzialna siła zaczęła nią ciskać. Shin usiadł, opierając się rękoma o ziemię. Zamachał nerwowo ogonem, unosząc go do góry, po czym podrapał się po policzku. O co tu chodziło? Opętało go? Shin zaczął się poważnie zastanawiać, co też na bródkę Króla Vegety się tu wyprawia, gdy nagle z ciemności ktoś coś do niego powiedział. "- Ty! Da się go jakoś z powrotem odmienić?"-Zawołał beznamiętny głos. Oczywiście reakcja Shina była adekwatna do sytuacji.
*Co do chu...*
-P...Proszę? To ktoś tu jest?
Zapytał zmieszany i znowu podrapał się po policzku.
-Wybacz, nie czułem twej energii.
*Czyli albo słabeusz, albo umie kontrolować swoją moc. Oba warianty mnie odpychają. Nie lubię kogoś "Nie widzieć". Co teraz, co teraz. W sumie nudzi mnie ta zabawa, a tu proszę-idealna okazja do jej zakończenia. Nieznajomy odmieni tego idiotę za mnie, a ja się potem zajmę naszym biednym, małym, bezbronnym i nagim koleżką.*
-Najprostszym sposobem będzie odcięcie mu ogona, wtedy powinien paść na ziemię nagusi i spokojny.
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 18, 2017 7:32 pm

MG

Oozaru podniosło się. Bestia otrzepała z siebie kamienie, po czym rozwścieczona skierowała swój warczący pysk w stronę Saiyanina-ojca. Ten mimo chwilowego sparaliżowania, połapał się, że Antical będzie chciał strzelić w jego stronę, więc niezdarnie odbił się od podłoża, które od razu po jego skoku pękło i zawaliło się. To nieudane odskoczenie w bok poskutkowało tym, że oberwał, a raczej otarł się boleśnie o energie Oozaru, która posłała go kilkanaście metrów dalej. wylądował na skale, która została zniszczona w momencie zetknięcia z jego ciałem. Obolały, otrzepał się z kurzu i odgruzował się, trzymając się za swoje ramie.
- Niech to szlag! Przemienił się i nasze moce praktycznie się zrównały! Przydałby mi się ogon, wtedy zgniótłbym go jak robala! Muszę mu odciąć ogon, ale tak szaleje, że nie będę mógł go dobrze złapać. Tamten białas, kimkolwiek jest, nie zdołał się go pozbyć. - wtedy też Saiyanin uniósł swoją głowę ku górze. Ujrzał rzarzące się światło dochodzące z techniki transformacyjnej, które imitować miało blask księżyca i wytwarzać fale Bruitz.
- Chyba, że... - i w jego głowie coś zaświtało. Księżyca nie było widać, więc jedynym elementem podtrzymującym przemianę była Power Ball. Saiyani uśmiechnął się. Wycelował otwartą dłoń w stronę błyszczącego punktu na niebie i wystrzelił pięć ki blastów, które błyskawicznie pomknęły w jego stronę. W locie połączyły się w jedną kulę, która uderzając w Power Bal spowodowała wybuch, który oślepił wszystkich i odrzucił tych, którzy znajdowali się w jej bezpośrednim otoczeniu - w głownej mierze stojącego tuż pod PB Anticala, który jeszcze jako małpa został odrzucony kilkanaście metrów. W locie zaczynał maleć, wracając do swojego pierwotnego wyglądu. W momencie uderzenia o glebę, był już w ludzkiej postaci. Wpadł pomiędzy skały, które zniszczone zostały chwilę temu właśnie przez niego. Pokryły jego ciało i pogrzebały go.
wybuch oślepił Shiro, który chwilkę wcześniej zagadał do Shina. Już nie było potrzeby, by ten drugi zamykał swoje oczy, nie przemieni się.
Gdy widoczność była już dostateczna, a dym opadł, na polu walki ostał się jedynie Saiyanin-ojciec, ciesząc się do siebie. Upadł z wycieńczenia na glebę i stracił przytomność.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Wto Kwi 18, 2017 8:09 pm

Co...co się kurwa dzieje.... Ostatnie co pamiętał to widok power balla wiszącego w powietrzu. Musiałem zamienić się w Oozaru...kurwa, nie dob... - nie zdążył dokończyć myśli, ponieważ uderzenie o ziemię odebrało mu dech w piersiach.

Ból był niesamowity. Antical był ledwo żywy. Miał świadomość, że mało co nie zginął. Nie stracił na szczęście przytomności, chociaż każda sekunda leżenia wiązała się z nieustanną walką z samym sobą o jej utrzymanie. Kurwa...nie wydostanę się stąd o własnych siłach - pomyślał. Domyślił się, że został przysypany przez skały. Nie wiedział jednak co z jego przeciwnikiem. Nie miał siły walczyć. Jakimś cudem przeżył, chociaż nie miał pojęcia co się wydarzyło, ani jak długo był przemieniony.

Kto mógł wystrzelić tego power balla...? - zadał sobie pytanie starając się nie myśleć się o bólu, który przeszywał każdy centymetr sześcienny jego ciała. Przecież byliśmy tam tylko we dwóch....

Postanowił chwilę odpocząć. Miał nadzieje, że jeśli odpowiednio długo poleży pod skałami, odzyska wystarczającą ilość energii...energii, która pozwoli wydostać mu się z potrzasku. Ten pierdolony pies zapewne myśli, że zginąłem...to dobrze...kiedy już się wydostanę, lepiej, żeby nie było go w pobliżu...nie jestem w stanie walczyć.

Czas grał na jego korzyść. Był jednak wściekły na siebie, że stracił kontrolę. Gdybym tylko potrafił kontrolować przemianę...zgniótłbym go jak robaka...ale spokojnie...znajdę i zabiję skurwysyna zaraz po tym jak odzyskam siły.

Antical miał zamiar leżeć i uważnie nasłuchiwać, czy ktoś nie zbliża się w jego kierunku. Był przygotowany do ewentualnego wystrzelenia ki blasta, gdyby skały pod którymi się znajduje odgarnął jego przeciwnik. Tyle energii jeszcze mu zostało...Jeśli przyjdzie sprawdzić, czy na pewno zginąłem, strzelę mu ki blastem w twarz...walczył ze mną w formie Oozaru, na pewno nie wyszedł z tego bez szwanku... - pomyślał, po raz kolejny odgarniając siłą woli, czarne plamy, które co rusz pojawiały się przed jego oczami.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shiro on Sro Kwi 19, 2017 3:15 pm

Boże, ale mi się tego nie chciało pisać. No ale trzeba. W końcu Anti sam się nie zabije <3

Okej, białowłosemu udało się dowiedzieć, że pozbawienie oozaru ogona pozbawia go jednocześnie możliwości przemiany. To była już połowa sukcesu. Teraz jeszcze tylko zakraść się z mieczem i... Dobra nieważne. Dokładnie w momencie, w którym Shiro wyciągał miecz, by rzucić się z nim na małpiego stwora, wystraszony dotychczas wojownik wystrzelił kilka Ki Blastów w kulę energii, której wcześniej  bóg najwyraźniej nie zauważył. Jak się okazało, jej zniszczenie również przywracało gorylowi pierwotną postać. Prawdopodobnie przyczyniła się ona do samej transformacji mężczyzny w krwiożerczą bestię. Do owego podróżnik właśnie podleciał, by sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Odrzucił parę kamieni (bo chyba widział w którym miejscu wcześniej stał i widział te kupę gruzu, co nie Anti?), pod którymi leżał, stanął nadeń i trącił lekko stopą.
- Żyjesz? - spytał oschle, z rękami wsadzonymi w kieszenie. Mógł go w sumie podrzucić do reszty pobratymców, ale jego dalszy los średnio go interesował.
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shin on Czw Kwi 20, 2017 11:58 am

Ledwo Shin powiedział tajemniczemu typkowi o możliwości odmienienia Małpiatki, Impotent wystrzelił ze swojego ciała parę pocisków KI, które zniszczyły jego Power Balla.
*No to po zabawie. Małpek się właśnie odmienia, Power Balla... Whaaaait.... Whaaaait... Nie ma. Otwieramy oczka i lecimy do zdechlaka, w końcu miałem go potem zgarnąć jakby coś pierdutło. Wezmę go w łapska i wyniosę w pizdu daleko od tego drugiego. Poleży sobie trochę, odpocznie, jak będzie niegrzeczny to złamię mu kark. Trochę jak z psem. Ale psa bym potem nie zjadł. W sumie tego tu też nie. Pewnie nigdy się nie mył i śmierdzi najgorszym gównem na kilometr, w końcu wyglądał na prawdziwego Saiyanina, czyli brudasa i śmierdziela który kąpie się tylko w krwi własnych wrogów i krwi cudzych dziewic. Innymi słowy chodząca bakteria która zaśmieca swoją egzystencją otaczający nas świat.*
Wstał, otworzył oczy i skierował się w stronę, gdzie wyczuwał małą iskierkę życia. Zauważył w tamtym miejscu jakiegoś dryblasa. Białe potargane włosy, jakieś pedalskie kolczyki i babska sukienka. Wniosek? Nie Saiyanin.
 *To pewnie z nim wtedy gadałem. Ech, głos miał przynajmniej w miarę męski, ale jakiś taki nie taki. Jakbym słuchał starego pustelnika z lekką chrypą, co go inny pustelnik chędożył w otwór gębowy mimo sprzeciwu tego pierwszego. Ło jezu, ale ma białą skórę. No, już wiemy że ten drugi pustelnik nie skończył w usta.*
Shin podleciał do gruzowiska i zauważył w nim biednego, ledwo przytomnego Anticala. Prawie mu się smutno zrobiło, bo wyglądał jak mieszanka pobitego psa z rozjechanym kotem. Schylił się tylko, złapał go za chabety, przerzucił sobie za ramię i szybko odleciał w stronę przeciwną do drugiego Saiyanina. No spieprzył z ledwo żywym Anticalem no. Poleciał z nim dość daleko, stanął przy rzece i wrzucił go do niej na chwilę, by obmyć mu rany i go trochę ocucić. Potem oczywiście go wyjął i położył na brzegu.
 -No to sobie poszalałeś ziomeeek. Może jakbyś był dwa razy silniejszy to miałbyś jakieś szanse, hehehe. Shin jestem. Jak ci się podobał mój Power Ball? Jeśli w ogóle go pamiętasz, bo zaraz po nim zmieniłeś się w wielkiego goryla i takie tam. Dobra, to ty sobie poleż i pogadaj, pogadaj i popytaj i takie tam.
avatar

Shin

Liczba postów : 395

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 20, 2017 9:49 pm

MG

Antical leżał w gruzach. Shiro podleciał do niego i zdjął z niego kamienie, które ciążyły na jego ciele. Zanim zdążył wejść w jakąkolwiek rozmowę z pobitym Saiyaninem, podleciał ten, który był współwinny całego zamieszania, Shin. Bez słowa, jak ostatni cham i prostak, podebrał ciało półprzytomnego zielonookiego i cisnął nim do rzeki, zaraz go wyławiając. Koryto było bardzo zdeformowane. Przed walką owszem, płynęła tędy rzeka, jednakże teraz... Teraz był to zaledwie niewielki strumyk, który nie zdołał pokryć całkowicie ciała Anticala. Woda zabarwiła się na czerwono.
Saiyanin-ojciec leżał nieruchomo na ubitej ziemi, oddychając ciężko. Nie był aż tak bardzo ranny, ale na pewno był zmęczony.

Nagle, przez głowę Shina przebiegło dziwne uczucie, jakby ukłucie igły. Gdy tylko odwrócił swoją głowę, ujrzał kilka metrów od siebie i Anticala lewitujących Saiyan! Podświadomość podpowiadała mu, że z nimi nie ma żartów.

Spoiler:


- Kto jest za to odpowiedzialny? - zapytał ten, który stał na czele drużyny, Bardock. Jego twarz wykrzywiona była w grymasie niezadowolenia. Przeniósł swoje spojrzenie w bok na swego przyjaciela w niebieskiej zbroi, Tomę, po czym ten skinął głową i poleciał do leżącego na środku byłej areny Saiyanina, po czym przerzucił go sobie przez ramię.
- Po prostu spuśćmy im łomot! - powiedziała Seripa, kobieta stojąca tuż po prawicy Bardocka.
- Kto jest za to odpowiedzialny? - pytanie padło kolejny raz, a wypowiadający te słowa Saiyanin zupełnie zignorował swoją koleżankę. Jeśli do tej pory była to zaledwie zabawa, to w tym momencie dobiegła ona końca.
Bardock kątem oka łypał na stojącego trochę dalej Shiro, podświadomie oskarżając go o wszystko, ponieważ jako jedyny z zebranych nie był Saiyaninem.
- Ty? - zapytał białowłosego.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Czw Kwi 20, 2017 10:50 pm

Czarne plamy sprzed oczu powoli zmieniały się w jedną, zbitą przestrzeń. Antical, mimo wszelkich starań utrzymania trzeźwego myślenia tracił świadomość. Muszę z tym wygrać... - pomyślał, odpływając powoli w objęcia nieświadomości...

Błysk...promień słońca oświetlił twarz nieprzytomnego saiyanina. Powoli, mrużąc oczy spojrzał na osobę, która odgarnęła gruz pod którym się znajdował. Czekał, aż obraz zrobi się na tyle ostry, żeby mógł dokładnie spojrzeć w twarz swojego wybawcy. Wybawca kurwa...przez to jebane światło nie widzę dokładnie jego twarzy...nie zaatakował mnie od razu, to znaczy, że to nie ten dziwnie ubrany cwel...

Wiedział, że atak na ślepo byłby bezsensowny. Prawdopodobieństwo, że saiyanin z którym walczył przyjdzie go dobić było minimalne. Co tam się kurwa stało...? - pomyślał, coraz wyraźniej widząc twarz osoby, która odgarnęła kamień.

Co to kurwa za pedał? Wygląda jakby przed chwilą sam sobie zrobił loda... - stwierdził szybko, zachowując trzeźwość myślenia pomimo wciąż narastającego bólu. Muszę udaw... - nie zdążył dokończyć myśli, ponieważ nagle przed jego oczami pojawiła się druga osoba. Zdążył zobaczyć jego twarz i ogon, który zafalował, tuż przed tym, jak przybysz chwycił go za zbroję, sprawnym ruchem ciskając ciało Anticala do rzeki.

Uderzenie w wodę...chłód...brak bólu...co za przyjemne uczucie...

Myśli powróciły nagle, kiedy z błogiego relaksu został wyrwany z powrotem do rzeczywistości. Mam u niego kurwa dług...nie zmienia to faktu, że jeśli mnie wkurwi to go zabije - pomyślał, dryfując niczym kłoda po tafli rzeki.

Kto jest za to opowiedzialny??? - usłyszał nagle spoglądając w stronę z której dochodził głos. Kurwa, jakbym nie miał dość problemów - stwierdził w myślach, nie mając jednak zamiaru pozwolić przybyszom zaatakować saiyanina, który w brutalny co prawda sposób, ale jednak go ocucił...

Nie zwalę też winy na tego pedała...kurwa...mam nadzieje, że ten dziwnie ubrany cwel się nie wygada. Miał zamiar milczeć...ledwo żywy, unosząc się na wodzie, czekał na rozwój wypadków...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Shiro on Nie Kwi 23, 2017 12:20 am

Sprawdzenie stanu poturbowanego Sayanina okazało się zbędne. Dlaczego? Ano dlatego, że właściwie już konał. Jego pobratymca, ten, co chciał mu ogon uciąć, zdecydował się jednak wziąć go na ręce i wrzucić na chama do skąpego strumyka, mieszając prąd wodny z krwią. Jak na przedstawiciela tej rasy i tak wydawało się to być aktem życzliwości.
Shiro odwrócił się otoczyła go falująca fioletowa aura, kształtem nieco przypominająca spowolniony ogień. Nie miał tu nic do roboty. Już chciał się zwijać, nie zapowiadało się, by znalazł tu godnego przeciwnika. Jednakże w tym momencie na niebie pojawiło się pięć punktów. Leciały za nisko na kapsuły (statki odpadały od razu, gdyż nie leciałyby tak blisko siebie), więc przypuścić można było kolejnych wojowników. Białowłosy podniósł głowę od niechcenia. Spojrzał w niebo przykrywając oczy ręką, by pełniła funkcję daszka chroniącego jego wzrok przed rażącym światłem obu słońc. Zbliżające punkty po stosunkowo niedługim czasie faktycznie przekształciły się w humanoidalne sylwetki. Gadający jakieś kompletne głupoty żyd - który swoją drogą dzielił z dawnym przyjacielem pustelnika nie tylko nikły iloraz inteligencji, lecz także miano - ujrzał ich dopiero po chwili, jakby się nagle pojawili. Zajmował się akurat pobitą płotką, co go najwyraźniej dość mocno pochłonęło.
Przybyli Saiyanie nie różnili się zbyt od tych, z którymi bóg miał w swym krótkim życiu do czynienia. Masa mięśniowa praktycznie uniemożliwiająca swobodne poruszanie, mało estetyczna i jeszcze mniej użyteczna zbroja, czarne włosy, małpi ogon. Nie zwróciłby na nich najmniejszej uwagi, gdyby nie... Goku, który stał najwyraźniej na czele grupy. Tylko co on tu robił? Wyglądał niemalże identycznie - ta fryzura raczej nie była zbyt powszechna - poza drobnymi szczegółami jak karnacja skóry czy blizna na twarzy. Chronoa wspominała coś o zakrzywieniach czasowych, których dokonywała grupa o niezbyt chwytliwej nazwie Time Breakers. Może w tym wszechświecie nasz radosny obrońca sprawiedliwości zajmował stanowisko zwykłego żołnierza?
Nie zwrócił się do byłego kolegi po fachu po imieniu, w końcu w tej rzeczywistości mógł się zwać zupełnie inaczej. Nawet nie uraczył go pełnym kontaktem wzrokowym. Stanął doń bokiem i wysłuchał jego oskarżeń. Spartiata sądził bowiem, iż to on stał za tym całym burdelem. I właściwie trudno mu się było dziwić. Zapewne nigdy nie widział w życiu przedstawiciela rasy Shinjin i takowy przedziwny cudzoziemiec stojący pośród trupów kojarzył mu się jednoznacznie. Oczywiście nie miał zamiaru się tłumaczyć, nie będzie niepotrzebnie się odzywał, a tym bardziej po to, by bronić swojego kupra. Wystawił ściśniętą pięść w jego stronę. Już wychylał środkowy palec, by tym jednym prostym gestem wyrazić wszystko, co o nim myśli. Jednak powstrzymał się. Nie będzie się zniżał do takiego poziomu, co z resztą mogłoby wywołać niepotrzebną awanturę. Rasa ta lubiła wpadać w całkowicie nieuzasadniony bój, czego doskonałym przykładem był kretyn z irokezem, który wyzwał od najgorszych ladacznic przywódczynię klanu demonów. I przypłacił to życiem. Wystawił kciuka w stronę Shina. Swój wybór potwierdził ruchem głowy w jego stronę. Nie miał pojęcia jak zaczął się ten cały galimatias, ale dosłyszał, iż to właśnie on zmienił tamto marne chucherko w wielkiego goryla. Co prawdaq teraz mu pomagał, więc być może to był tylko zwykły kawał. Nie dało się jednak ukryć, że to właśnie przez niego to wszystko się rozpętało.
Po oczyszczeniu się z zarzutów odwrócił się i - tylko jeśli reszta nie próbowała go zatrzymać, chociażby wołając - odleciał. Nie lubił przebywać w dużym skupisku ludzi, a tych przybywało coraz więcej.

z/t Góry jeśli bardock lub ktoś z ekipy mnie jeszcze nie chce przepytać czy coś
avatar

Shiro
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 288

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 23, 2017 9:07 pm

MG

Bardock uważnie obserwował poczynania białowłosego Shiro. Ten jednakże, bez słowa wytłumaczenia, po prostu sobie odleciał. Saiyanin nie ruszył za nim w pogoń, co mogło wydawać się dziwne. Z jednej strony powinien od razu pokrzyżować mu plany, ale z drugiej... miał to zupełnie gdzieś. Tak długo oczywiście, aż znajdzie się jakiś inny kozeł ofiarny. Przekręcił głowę nieco w bok, jakby chciał spojrzeć na Selipę, jednakże jego oczy wbite były w oddalające się plecy Shinjina.
- Pójdziesz za nim. Melduj na bieżąco. Osobiście mam w dupie tego gościa, ale jak któraś z tych zbłąkanych owieczek się wygada, że był tu ktoś jeszcze... musimy mieć jakąś wymówkę. - splunął przed siebie i wylądował zaraz na ziemi. Jego towarzyszka w tym samym czasie ruszyła dyskretnie i bez słowa sprzeciwu w kierunku, w jakim udawał się bożek
Stanął przodem do Shina i Anticala, po czym skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- No dobra... który z was, gamonie, przyznaje się do tego, co tu się stało? Im szybciej, tym lepiej, bo nie mam czasu ani ochoty sterczeć dłużej na tym zadupiu. No, słucham? Chyba, że wolicie podzielić się odpowiedzialnością? - powiedział beznamiętnie, patrząc to na Shina, to na Anticala. Jego znajomkowie z drużyny sprawiali podobne wrażenie co ich lider. Byli tutaj tylko dlatego, że tak im kazano. Resztę mieli głęboko w rzyciach.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Nie Kwi 23, 2017 9:55 pm

Antical słysząc słowa wypowiedziane przez przybysza uśmiechnął się lekko, spoglądając porozumiewawczo w oczy tego, który przed chwilą wrzucił go do rzeki.
To na pewno ten idiota wystrzelił power balla...lepiej, żeby trzymał język za zębami...
Nie miał zamiaru spowiadać się saiyaninowi, którego policzek ozdobiony był dość widoczną blizną. Uważał, że ten wtrąca się w sprawy, które go nie dotyczą...sprawy Anticala. Nienawidził takich zachowań. Chciał w końcu odpocząć. Czuł, że porządny sen zregeneruje jego siły i będzie mógł wrócić do realizacji swoich celów.
Lepiej się nie odzywać. Nie mam siły walczyć, a te pierdolone małpy nie wydają się być do nas zbyt przyjaźnie nastawione - pomyślał.
Zielonooki zdał sobie sprawę, że jest w stanie się podnieść. Ten fakt wolał jednak zachować w tajemnicy. Był ranny i to ciężko. Nie było z nim jednak tak źle, jak myślał, że jest na samym początku. Przekręcił swoją głowę w stronę saiyanina, który zadał im pytanie. Na twarzy Anticala nie było już uśmiechu. W zasadzie zdobił on jego usta tylko przez ułamek sekundy. Miał nadzieje, że osobnik, który stworzył sztuczny księżyc zrozumie, że sytuacja w której aktualnie się znaleźli jest nieciekawa.
Tak...postanowione. Nie powiem tym skurwysynom ani słowa - myśląc to spojrzał prosto w oczy pytającego, przyjmując przy tym pokerowy wyraz twarzy. Nie czuł strachu. Nie bał się śmierci, jednak nie miał zamiaru na siłę pchać się w jej objęcia.
Muszę czekać. Zobaczymy co zrobi ten debil, przez którego się przemieniłem - powiedział sam do siebie, czekając na rozwój wydarzeń.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Haricotto on Wto Kwi 25, 2017 11:54 am

MG

Bardock tak stał i stał, patrzył i patrzył. Coraz bardziej się irytował obrotem sytuacji, ponieważ żaden z przesłuchiwanych nie odezwał się słowem. Na czole Saiyanina pojawiła się niewielka żyłka, która pulsowała nerwowo. Zabrał swoje dłonie z klatki pierisowej i stanął normalnie wyprostowany.
- Żaden się nie odezwie? Zawszone tchórze! - warknął, wykrzywiając swoją twarz w grymasie niezadowolenia, po czym kątem oka zerknął na Pambukina i Totapo, po czym skinął głową. Dwójka od razu ruszyła w stronę Shina i Anticala. Ten większy, dobrze zbudowany i łysiejący już jegomość Totapo, złapał zielonookiego i przerzucił go sobie przez ramię, po czym skinął do Bardocka, że jest gotowy do podróży. Grubszy i sporo niższy Pambukin wziął się za Shina. Ten nie odzywał się, stał jak wryty, zupełnie jakby ktoś odłączył jego wtyczkę od prądu i nie mógł samodzielnie wykonywać jakichkolwiek czynności. Dostał po chwili uderzenie w kark z otwartej dłoni, które posłało go na kolana. Stracił przytomność.
- Zabieramy was do lochów, skurwiele. Tam wasze języki się rozplączą. - znów warknął, po czym poprawił swoje rękawice i odbił się od powierzchni ziemi. Totapo i Pambukin zrobili to samo. Toma rozejrzał się raz jeszcze po okolicy i zaraz dołączył do swoich towarzyszy, trzymając na swoim ramieniu Saiyanina, z którym w pierwszej kolejności walczył Antical.

Jakiś czas później, cała zgraja znalazła się w więzieniu, do którego trafiało się nawet za najmniejsze przewinienia. Tak surowe było prawo Vegety. Antical i Shin zostali wrzuceni do tej samej celi, czekając na rozwój wydarzeń. Saiyanin-ojciec umieszony został w innej celi, dla bezpieczeństwa.

z/t - wszyscy
Jesteście zamknięci w Więzieniu. Następne posty napiszcie tutaj.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1044

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Pią Kwi 28, 2017 9:52 pm

Stopy zielonookiego saiyanina lekko opadły na miejsce, w którym, jeszcze przed jego wizytą w więzieniu prawie zginął w walce z dziwnie ubranym saiyaninem.
Tutaj dałem się kontrolować bestii, która we mnie drzemie i tutaj też założę tej kurwie kaganiec na pysk - pomyślał, uśmiechając się lekko.
W kwestii treningów nie lubił zwlekania. Wyciągnął przed siebie rękę. Nad jego dłonią w mgnieniu oka pojawił się power ball. Hmm...całkiem sprawnie, jak na drugi raz - stwierdził w myślach. Szybkim ruchem wystrzelił power balla w powietrze, tak, że ten zawisł kilkadziesiąt metrów nad jego głową, ozdabiając swoją obecnością nieboskłon. Spojrzał natychmiast w jego kierunku.

GRRR...Nie poz...GRRR...zzz...GRRR...ww...GRRRRAAAUUUU - przemiana zaczęła się na dobre. Pysk Anticala zaczął się wydłużać, a całe ciało ogarnęły, znane mu już dreszcze. Mimo, że w utrzymanie świadomości wkładał cały mentalny wysiłek, nie było to łatwym zadaniem. Muszę uspokoić umysł...ta bestia jest tylko tam... - pomyślał.

Obudził się pośrodku niczego. Nie miał pojęcia gdzie aktualnie się znajduje. Miał zamknięte oczy, jednak gdy je otworzył nie zobaczył nic. Dookoła niego znajdowała się tylko ciemność. Krajobraz sprawiał wrażenie, jakby cały istniejący świat został oblany ogromnym wiaderkiem z czarną farbą w środku. Farbą, która posiada magiczną właściwość wymazywania wszystkiego, czego dotknie. Pustka...niezbadana czerń, bez horyzontu, bez słońca, bez trawy, bez rzeki...nic.
Antical wzleciał w powietrze, jednak wydawało mu się, że mógłby tak lecieć bez końca. Odwrócił głowę i wtedy je zobaczył. Dwa ogromne źródła światła. Światło to nie miało jednak barwy, którą dostrzec można spoglądając rano na pierwsze, nieśmiało przebijające się przez chmury, promienie słońca. Było krwistoczerwone, a intensywność z jaką się żarzyło przywodziła na myśl płonące ognisko. Swoim kształtem, zielonookiemu, przywiodło na myśl oczy. Zaraz...I wtedy się domyślił. Ten kształt, ta barwa...zupełnie jak oczy Oozaru.
No pokaż się Ty skurwysynu!! Jeśli jesteś tak potężny, że masz czelność władać moim umysłem to udowodnij to w walce!!! - krzyknął, a sekundę później te dwie jarzące się w ciemności pochodnie zaczęły wirować. Wirowały tak, jakby tańczyły...coraz szybciej, coraz wścieklej. Po chwili nie były już punktami, były tornadem z wnętrza którego, nagle, w stronę Anticala wystrzelony został pocisk energii.
Saiyanin zrobił szybki unik, jednak element zaskoczenia nie pozwolił na całkowite uniknięcie fizycznego kontaktu z promieniem. Ten zahaczył o jego ramie. Młodzieniec syknął. Był zaskoczony, tym, że poczuł ból. Jakim cudem, przecie... - nie zdążył dokończyć myśli, ponieważ to, co do niedawna było czerwonym tornadem zaczynało zmieniać swój kształt. Kontury stawały się coraz wyraźniejsze, a Antical już wiedział w co energia zaraz się zamieni.
Oozaru...tfu - splunął - Pragniesz kontroli bestio? Musisz mnie w takim razie pokonać! - krzyknął, wystrzeliwując ki blasta w stronę oka potwora.
Nie trafił. Pocisk rozbił się dokładnie między oczami wściekłej małpy, a bestia wydawała się nawet nie zwrócić na to uwagi. Spojrzała tylko z wściekłością w stronę Anticala i ryknęła wściekle.
Nie w głowie saiyaninowi było jednak poddanie. Już przecinał powietrze, chcąc znaleźć się za ogromną małpą, w miejscu, w którym znajdować powinien się martwy punkt jej wzroku. Kiedy się tam znajdę, będę mógł ją zaskoczyć...
Uderzenie wielkiej łapy odczuł tak, jakby lecąc z pełną prędkością zderzył się z drzewem. Odleciał na paranaście metrów i upadł na ziemię czując przenikliwy ból dosłownie każdej części swojego ciała.
Jest za silna...za szybka...ale...chwila... - to co zdziwiło go wcześniej, teraz zmieniło się w olśnienie - Przecież jesteśmy w mojej podświadomości...mojej...
NIE MASZ TUTAJ WŁADZY BESTIO!!!!!! - wrzasnął podnosząc się z ziemi.
Oozaru stało, tak, jakby nagle zostało sparaliżowane, zrobiło krok w tył, a zielonooki saiyanin, który w ułamku sekundy odzyskał wszystkie witalne siły ruszył do ponownego ataku.
Wykonując zwinną beczkę w powietrzu uniknął uderzenia łapą, kątem oka dostrzegając jednocześnie, że bestia otwiera pysk.
Pocisk energii leciał prosto w niego. Antical naprężył mięśnie w prawej ręce i odbił go za siebie. Obrócił się, i zobaczył, jak ten, widoczny jeszcze przez chwilę, znika w końcu w odmęcie ciemności.
Oozaru stało nieruchomo.
Antical powoli podleciał do twarzy stworzenia, lądując na jego nosie. Małpa nie reagowała. Ty wiesz, że zrozumiałem. Dlatego nawet nie starasz się walczyć. Pokonanie Cie to pokonanie własnej psychiki. A teraz...ODDAWAJ KONTROLE NAD MOIM CIAŁEM SKURWYSYNU!!!! - krzyknął wbijając obie ręce prosto w oczy bestii.

Rozchylił powieki i spojrzał przed siebie. Świat znowu wyglądał normalnie...z jedną drobną różnicą, wydawał się dziwnie mały. Spojrzał na swoje przedramię. Pokryte było sierścią. Udało się... - pomyślał, rycząc tryumfalnie.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Re: Rzeka

Pisanie by Antical on Czw Maj 04, 2017 5:47 pm

Hmm...skoro potrafię już kontrolować przemianę, nie zaszkodzi trochę w niej potrenować - pomyślał.

Stanął w rozkroku, trzymając swoje ręce na wysokości pasa. Zacisnął je w pięści. Najpierw wyprowadził cios z prawej cofając ją natychmiast do pierwotnej pozycji tuż po tym, jak ręka uzyskała pełen wyprost. Lewa...prawa...lewa... po 1000 ciosów stwierdził, że taki trening niesamowicie go nudzi. Wzbił się więc w powietrze wykonując w locie kopnięcia w pustą przestrzeń. Kopiąc trzymał gardę i po każdym wykonanym kopnięciu przy pomocy lekkiego przechylenia ciała symulował unik. Kilka minut później ponownie wylądował na ziemi. Powoli podszedł do skał pod którymi jeszcze niedawno leżał i podniósł największy z odłamków. Z całej siły cisnął nim w górę, strzelając w niego pociskiem ki tuż po tym jak ten uzyskał kulminacyjny punkt wysokości swojego lotu. Zderzenie energii ze skałą wywołało żądany przez Anticala efekt. Kamień rozprysł się na mniejsze kawałki, a te z kolei zaczęły opadać w jego kierunku. Saiyanin stał z wysuniętą do przodu lewą nogą. Obie dolne kończyny zielonookiego były ugięte. Pierwszy spadający odłamek oberwał prawym sierpowym, a Antical natychmiast skoczył w kierunku, w którym spadał kolejny. Potężny zamach prawą nogą i kopnięcie, tak silne, że po trafieniu, skała, która pod jego wpływem zmieniła trajektorię lotu z pionowej na poziomą, aż zatrzęsła drzewem na którym zakończyła się jej powietrzna wyprawa. Trzeci odłamek znajdował się na kursie kolizyjnym z łbem zmienionego w ogromną małpę młodzieńca. Ten odskoczył więc do tyłu i obracając się, jednocześnie wykonał kopnięcie, trafiając odłamek piętą w taki sposób, że ten wbił się w ziemię podnosząc tym samym niewielki tuman kurzu. Dobrze...teraz będzie je gorzej widać, muszę wyostrzyć zmysły - pomyślał Antical wytężając słuch.
Czwarty z odłamków pojawił się na wysokości jego wzroku jakieś 5 metrów od niego. Ruszył w jego kierunku z wyprostowaną w locie nogą i trafił go podeszwą, obracając jednocześnie swoje całe wielkie ciało i lewą ręką trafiając od góry piąty - ostatni z odłamków. Uderzenie przyspieszyło opadanie kamienia i ten wbił się w ziemię jak w masło.
Podszedł do skał i wyrzucił w powietrze kolejny głaz. Całość serii powtórzył kilkukrotnie, powtarzając swoje ruchy. Zmianie ulegał jedynie ostatni element ćwieczenia. Raz obracał swoje ciało w lewo, raz w prawo. Musiał być bowiem przygotowany na to, że w walce nigdy nie wiadomo w którą stronę tego typu manewr będzie wykonywany.
Po zakończeniu ćwiczenia z głazami ponownie stanął w rozkroku, tym razem wykonując kopnięcia. Prawe na udo, lewe na korpus, prawe na głowę...i zmiana...lewa dół, prawa środek...lewa głowa... - powtarzał w myślach. Po 2000 kopnięć stwierdził, że pora zmienić styl ćwiczeń. Wystrzelił w stronę power balla kilka pocisków ki, niszcząc go tym samym, co pozwoliło wrócić mu do normalnej formy. Stanął w pozycji walki i zamknął oczy. Wyobraził sobie, że przed nim stoi przeciwnik. W jego wyobraźni wyglądał dokładnie tak samo jak jego ostatni oponent. Ubrany dziwnie saiyanin. Ruszył do przodu, wyobrażając sobie, że atakuje nogi rywala niskim kopnięciem. Natychmiast, po tym, jak jego noga przecięła ze świstem powietrze, wyprostował swoje ciało i wykonując 2 piruety, próbował kopnąć swoją imaginację w głowę.
Kiedy walczył z cieniem, zawsze wyobrażał sobie, że jego nieistniejący przeciwnik unika wszystkich ciosów. Prawy sierpowy, tym razem, miraż wytworzony w umyśle Anticala uchylił się i wyprowadził uderzenie na brodę zielonookiego. Natychmiast odgiął swoje ciało do tyłu, kopiąc jednocześnie wyprostowaną nogą. Również atakował podbródek. Odskoczył, znajdował się w powietrzu. Rozpędził się i ruszył do przodu z wyprostowaną ręką. Dłoń zaciśnięta była w pięść. Przed samym widmem, które znajdowało się tylko w jego głowie wykonał jednak salto, atakując je obszernym kopnięciem z pięty. Zabije Cię skurwysynu... - mimo, że przeciwnika nie było, to samo jego wyobrażenie wyzwalało w młodym saiyaninie negatywne emocje. W końcu ten śmieć śmiał pokonać go w walce...
Seria ciosów...po kolei...prawy sierp, odchylenie, lewy podbródkowy, prawy na żebra, lewy lowkick. Każde uderzenie wywoływało świst powietrza. Cała walka trwała parę dobrych minut, po których saiyanin nabrał ochoty na prawdziwy pojedynek.

Lecę w stronę ruin, mam ochotę zamordować jakiegoś tsufula... - pomyślał, odbijając się od ziemi...

z/t - teren przed miastem
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 216

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach