Góry

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Wto Gru 08, 2015 11:57 am

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 322

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sob Maj 06, 2017 2:55 pm

Wojowniczka nie zamierzała dłużej zwlekać. Wystrzeliła z pełną prędkością i uderzyła boskiego wygnańca z całej siły w czoło. Problem w tym, że... niemalże nie poczuł ciosu. Znaczy - poczuć poczuł, ale nie zadał mu on najmniejszego bólu. Ot, ktoś go dotknął. Shiro nie mógł tego zrozumieć. Albo jakimś strasznym pechem cały czas trafiał na żałośnie słabych przeciwników, albo znacznie przecenił tę rasę. Miał nadzieję, że była to pierwsza opcja, przecież Trunks samą aurą zniszczył wszystkie scoutery na zebraniu Patrolu Czasu. Może był jedynym silnym ewenementem? Tego nie wiedział. Wiedział natomiast, że dłuższe starcie nie ma sensu.
Soundtrack - This moment when the bass drops hard~
Złapał lewą ręką przedramię Seripy i zerwał ze swojego czoła. Przyciągnął ją do siebie i wbił prawicę w brzuch tak mocno, że na jej plecach pojawiło się wybrzuszenie od uderzenia. Chciał to załatwić szybko. Złapał Saiyankę oburącz za głowę i nadział ją na kolano. Następnie kopnął ją z salta drugą nogą, co dawało efekt podobny jak cios podbródkowy, tylko że z większą siłą. Owe uderzenie również dołożył do pieca. Potem zaserwował jej kopniaka w bok ze skrętu biodrowego. Nie cofnął po nim nogi. Zahaczył stopą o jej plecy, by się doń przyciągnąć, obrócić się wokół własnej osi i uderzyć drugą nogą w plecy. Powinno być na tyle mocne, by wyrzucić ją na pewną odległość. Białowłosy wyciągnął miecz i pognał za nią. Zalał ją serią cięć w tył ciała, a jeżeli się obróciła to i w przód. Zaczął od skośnego cięcie z góry z prawej strony, do lewego dołu. Następnie zakręcił orężem i, wykorzystując pęd, zrobił to samo od dołu do góry, znacząc krwawy X. Następnie znów się obrócił wokół własnej osi, by wygodniej ustawić ostrze do poziomego cięcia w poprzek pleców oponentki. Nie miało jej ono przeciąć na pół. A zrobić wojownikowi miejsce. Na co?
Pustelnik błyskawicznie wsunął miecz do pochwy. Chwycił za długą szparę na ciele kobiety. Jedną ręką z góry, drugą z dołu. Wzniósł ją nad swą białą głowę i... rozerwał. Krew tryskała na wszystkie strony, żołnierka spadała na ziemię w dwóch częściach.
*Jeśli nie udało mu się rozerwać ciała Seripy, zwyczajnie rzuca ją na ziemię, dobijając Invisible  Eye Blastem.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 309

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Maj 06, 2017 3:50 pm

MG

Kobieta była zupełnie na łasce na Shinjina. Pomiędzy ich mocami istniała zbyt duża przepaść, by ta mogła cokolwiek zrobić. Czyżby to miał być jej koniec? Czyżby okazała się tak słaba, ona, która uznawana była za tak silną? Życie bywało przewrotne. Jedni mieli wszystko, a drudzy nie mieli nic. Sprawidliwość była tylko pustym pojęciem.
Shiro nie był jednak w stanie rozdzielić jej ciała. Cięcie jakie wykonał, było zbyt płytkie, by z taką łatwością rozerwać poobijane ciało na dwie części. Cisnął nią o podłogę. Upadek sprawił jej dodatkowy ból, ale tak naprawdę, zawyła dopiero w momencie, w którym została potraktowana specjalną techniką Shinjina. Jego oczy szeroko się otworzyły, wytwarzając niewidzialny podmuch energii, który sprawił, że ciało kobiety wciągnięte zostało w wybuch. Odrzuciło ją to kilka metrów dalej, zostawiając ją w beznadziejnym stanie. Nie było jasne, czy była martwa czy żywa. Jeśli tak, to lewdo. I z pewnością nie na długo.
Bożek z pewnością był z siebie zadowolony. Podobnie jak jego były przyjaciel, Shin, również odwrócił się od ścieżki prawości. Zamordował kobietę, mimo, że ta wcale nie zamierzała z nim walczyć. Można to było tłumaczyć tym, że Shiro był karmą dla Seripy, która wystąpiła pod jego właśnie postacią.

- Skończyłeś zabawę?

Shiro usłyszał męski głos. Głos, który doskonale znał. Był to mężczyzna z wcześniej, który tak bardzo przypominał mu o Son Goku. Stał kilkanaście metrów za Shiro, wisząc w powietrzu i lustrując go spojrzeniem. Wyraz jego twarzy był obojętny, jakby zupełnie nie przejął się losem swojej towarzyszki. To mogły być tylko pozory. Równie dobrze wewnątrz targać mogły nim przeróżne, złe emocje. Czas pokaże, co było prawdą.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sro Maj 10, 2017 3:51 pm

Shiro zalał saiyankę serią krwawych ciosów i cięć. Kopnięcie, strzał, cięcie, rzut, wybuch. Pomiatał nią jak rzeczą. Była całkowicie zdana na niego, nie miała najmniejszych szans. Czekała już tylko na koniec katuszy, jednak ten nie miał nadejść prędko, co to to nie. Będzie jak marna locha w rzeźni, bez nadziei licząca na zbawienny nóż, serwujący słodką śmierć.
Wojownik wisiał w powietrzu z głową pochyloną w stronę miejsca, w którym spadła kobieta. Cień zakrywał większość jego bladej niczym śnieg twarzy. Jednak niewidoczne oczy były lekko wytrzeszczone, jakby w podnieceniu bądź szale. Jego klatka piersiowa delikatnie, acz miarowo, unosiła się i opadała. Określenie, iż dyszał, byłoby mocno przesadzone, jakkolwiek ze wszystkich słów znajdujących się w jego słowniku - najbardziej trafne. Nie dyszał bynajmniej ze zmęczenia. Jego rutynowy trening pochłaniał więcej sił niż to czego właśnie doświadczył. Dyszał od energii, która w nim buzowała, a której właśnie dał upust. Nie miał dość, to był dopiero początek. Chciał coś rozwalić, chciał dać poczuć cierpienie, chciał dominować swoją siłą. A jednak z tyłu jego głowy rodził się pewien dziwny, niewytłumaczalny niedosyt. Takie denerwujące uczucie, które uniemożliwiało pełną satysfakcję z walki. Jakby wrażenie, iż zachował się nieco dziecinnie. Jakby nie potrafił panować nad swoimi emocjami i wyżywał się na wszystkimi, gdy tylko coś mu się nie podobało. Jakby zachował się niczym... Shin.
To było jak chluśnięcie wiadra z zimną wodą. Cały entuzjazm natychmiast z niego uszedł. Energia uszła niczym powietrze z przebitego balona. Opanował się w pełni. Dlaczego on się tak zmieniał? Czy to wina transformacji? Chryste panie, to straszne. Rzygać mu się chciało, mając wizję rozpieszczonej bozi, niszczącą światy od razu, jak ktoś jej czegoś od razu nie przyniesie, bo ona chce. Żałosnego dupka, który cieszy się z dominacji i kontroli nad osobami, którym jest go zwyczajnie żal. Idioty, który cieszy się ze zwycięstwa z o wiele słabszym przeciwnikiem.
Ta walka nie była równa. Nie sprawiła również białowłosemu przyjemności w najmniejszym stopniu. Nie chodziło o to, że niemal zabił Seripę, że zrobił coś złego i niegodnego. Chodziło o różnice sił. Nie nabył w tej walce najmniejszej rany. Podniecał się niczym dziecko po pokonaniu oponenta słabszego o dwie ligi. To nie było żadne osiągnięcie.
Wtem, włóczykij posłyszał głos. Głos męski, choć dość wysoki. Bardzo dobrze mu znany. Son Goku. Odwrócił się w stronę, z której dochodził dźwięk. Alter-ego Time Patrollera bądź osoby z nim powiązanej faktycznie zań stało. Minę miał zupełnie indyferentną, choć były to tylko pozory. Nawet sayianie wspierali swych kamratów z drużyn. Pustelnik wiedział, że żołnierz spróbuje go zabić, bądź chociaż schwytać, lecz i w tym przypadku nie przeszedł natychmiast do ofensywy. Tym razem tak samo miał zamiar zrobić wysoki mężczyzna, dawniej obejmujący stanowisko drugiego najważniejszego Masaioshina. Kontynuował dialog.
- Walkę z takim przeciwnikiem ciężko nazwać zabawą.
I nie chodziło mu to to, iż była kobietą. Była po prostu o wiele słabsza.
Ten, którego imienia nikt nie wymawia, bo i mało kto je zna, nie miał tu już czego szukać. Chciał dać upust wyrywającej się zeń energii, a tylko się zawiódł i skompromitował. Nie chciał dłużej tu siedzieć. Zwłaszcza, że zapewne będzie dłużej męczył się z kolejną płotką. Chciał gdzieś zwiać i popodróżować, może sprawdzi swoją siłę na jakimś dawnym znajomym? Wypadałoby odbić Shina o ile jeszcze żyje. A potem samemu go pozbawić życia. Choć, może jeszcze coś sensownego z tego oseska wyrośnie? Ta, czemu by nie. Ale z pewnością nie będzie już Dai Masaioshinem. Trzeba go nauczyć dyscypliny. O, i logicznego myślenia.
Młodzieniec rzekł "Kai Kai" i zniknął odwiedzić rodzimą planetę.

z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t73-polana
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 309

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Maj 13, 2017 5:56 pm

MG

Wszystko wskazywało na to, że zaraz rozpocznie się największa walką, jaką widziała ta planeta! Nie licząc oczywiście dziejące się na drugim planie konfliktu zbrojnego pomiędzy Saiyanina i Tsufulianinami.
Bardock gotowy był ruszać już do ataku, kiedy nagle jego przeciwnik, Shinjin, postanowił zniknąć przy pomocy KaiKai. To był kolejny raz, kiedy ta niesamowita technika uratowała mu życie. Prawdopodobnie w bezpośrednim starciu z Bardockiem nie miałby żadnych szans.
Skołowany Saiyanin przetarł jedynie swoje oczy, rozglądając się zaraz nerwowo we wszystkie strony. Nie dostrzegł nigdzie Shiro, więc zachowując spokój i czujność, udał się do leżącej na glebie Seripy. Otarł ją z krwi i wziął ją na ręce. Poprzysiągł w duchu zemstę, którą wykona, choćby minęło wiele lat. Odbił się zaraz od powierzchni ziemi i poleciał w stronę miasta.

Koniec przygody. Późny odpis, bo po prostu zapomniałem, że nie dałem odpisu kończącego.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sro Lis 15, 2017 4:30 pm

Zbliżali się w kierunku lądowiska, losowego miejsca na tej dziwnej planecie, pełnej dzikich małp pomieszkujących wraz z dzikim tsufuliańskim ludem. Laptor lądując zastanawiał się tylko, czy dobrze począł, że swojego klona zostawił na Candy Landzie. To co wiedział o saiyanach i tsufulach to między innymi fakt, że saiyańskie małpy najlepiej od razu zabijać, ponieważ każda wyleczona rana, która poważnie uszkodzi małpę przemieni się w siłę, dodając im dodatkowej mocy, o czym sami pewnie do końca nie wiedzą. Nie miał pojęcia o ile wzrasta ich moc, ale ciągłe bawienie się w kotka i myszkę na pewno nie było rozsądne. Natomiast o tsufulach wiedział, że potrafią przejmować ciała przeciwników, a to było wielce niebezpieczne, jeśli ktoś przejąłby ciało majina... Wylądowali.

Właz został otwarty w obydwu statkach kosmicznych. W obydwu statkach kosmicznych znajdowało się  18 żołnierzy, generał i Laptor. Co dawało razem siłę 20 ludzi, niewiele... Jednakże zarówno umiejętność wyczuwania energii jak i wiedza o rasie, pozwalała Laptorowi na to by doskonale wiedział, że większość jego żołnierzy jest silniejsza niż nie jeden żołnierz saiyański... A teraz... teraz wyczuwał siłę o znaczącej energii, może była niczym przy obecnej mocy majina, jednakże mocno wyróżniała się na tle innych sił, właśnie tam zamierzał się udać, samotnie.
- Poruszacie się w jednej grupie, wyłapując żołnierzy, którzy znajdują się poza głównym miastem, które znajduje się w tamtym rejonie. - Tu wskazał miejsce miasta, czyli lokacje, gdzie wyczuwał największe skupisko energii. - Saiyanie i Tsufulianie powinni posiadać urządzenia na oku, przejmijcie je. Uważajcie na Tsufuliańską umiejętność przejmowania ciał, każdego saiyana, który będzie stawiał większy opór bez względnie zabić, po regeneracji dużych ran, ich siła znacząco wzrasta.

z/t -> Lecznica


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Pon Lis 20, 2017 8:16 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Lis 20, 2017 11:25 am

MG

Statek wylądował, a z jego pokładu wyłoniła się jego załoga, która liczyła dziewięciu chłopa. Na czele standardowo stał Laptor i jego klon, z drugiego statku wyszedł generał i dziewięciu ludzi. Ich oczom ukazał się górzysty teren, nad którym nieustannie czuwało czerwone niebo. Wiatr delikatnie powiewał, witając załogę swoim charakterystycznym dźwiękiem przeciągu.
Gdy wszyscy zostali już podzieleni, udali się zgodnie z poleceniami wydanymi przez swojego kapitana Laptora. On zaś samotnie udał się w inną stronę.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Gru 11, 2017 10:02 pm

MG

Wiatr wiał mocno, sprawiając, że przelatując przez szczeliny między skałami pogwiazdywał nieprzyjaźnie. Piasek przesuwał się po podłożu, a towarzyszyły mu liczne kamienie w parach z wyschniętymi krzakami.
Statek przybyły tu nie tak dawno stał pewnie na gruncie, będąc schowanym przed nieporządanymi gapiami. Niemniej jednak, na Vegecie, planecie objętej wojną, gdzie technologia znajduje się na każdym kroku, nic nie obejdzie się bez echa na dłuższą metę. 
Dziesięcioosobowy oddział zmierzał w kierunku lądowania statku. Wszyscy ubrani byli w dziwne peleryny, płaszcze jakby, których kaptury chowały twarze dzięwięciu żołnierzy. Idący na ich czele Saiyanin, lider, przywódca, kaptur miał zdjęty, krocząc pewnie przed siebie. Sprawdzał co chwilę swój scouter, klikając przycisk na jego obudowie i czekając aż nadejdzie jakiś komunikat.
- Według informacji jakie otrzymaliśmy, niezidentyfikowany obiekt kosmiczny powinien znajdować się... - zaczął mówić jeden z żołnierzy, ten, który trzymał na widoku mapę. Nie dokończył zdania, ponieważ oto przed nim pojawił się statek kosmiczny Majina.
- ... tutaj. - dokończył, przełykając ślinę. Zerknął na swojego przełożonego, a ten jedynie uśmiechnął się półgębkiem.
- Przeszukać. - powiedział krótko, siadając na wystającym z ziemi kamieniu. Dziewiątka saiyańskich wojowników ruszyła w stronę pojazdu kosmicznego.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Pon Gru 11, 2017 10:10 pm

Doleciał na miejsce ze swoją pełną prędkością, nie ograniczony w żaden sposób żadnym zmniejszaniem energii. Musiał reagować szybko, nie mógł pozwolić by po raz kolejny jego statki zostały zniszczone przez wroga. Nie tolerował również żadnego przeszukania statku, a taki rozkaz padł z ust saiyanina, który usiadł na kamieniu. Wykorzystując ponownie pełną prędkość, zakręcił swoje ciało w pasie jak sprężyna i wystrzelił w kierunku saiyanina, który był najbliżej statku, wbił się w niego skrzyżowanymi rękoma, trzymając je przed twarzą. W tym momencie ta małpa powinna być jednością z otaczającą ich glebą, wbitą kilkaset metrów w głąb tej gleby, ale nadal powinni być jednością. Otrzepał się z kurzu, szczególnie spodnie. Potem zawirował w powietrzu, tak szybko by peleryna otrzepała się z kurzu i wzleciał ku górze (w końcu w miejscu zawirowania znowu powstaną tumany kurzu). Wystawił swój palec wskazujący przez żółtą rękawiczkę w kierunku grupy saiyan, którzy powinni zatrzymać się i zerknąć na to co się właśnie stało. Praktycznie nie powinni być w stanie w ogóle zauważyć ruchów Laptora...
- Chwała wielkiemu Laptorowi. - rzekł z uśmiechem na ustach, oczekując odpowiedzi. W między czasie chciał wiedzieć jakie poziomy mocy posiadali żołnierze, dlatego zeskanował ich swoją umiejętnością. Chciał wiedzieć kto jest najsilniejszy i czy ma poziom bardziej Broco, Lairy czy najsilniejszych żołnierzy Candy Landu, chciał też wiedzieć kto jest najsłabszy, i czy najsłabsi są na poziomie najsłabszych żołnierzy Cnady Landu, czy nie.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sro Gru 13, 2017 6:29 pm

MG

Saiyanin, który dowodził temu przedsięwzięciu nawet nie wiedział, co go spotkały. Leżał wbity w ziemię, przykryty gruzem, piachem i kamieniami. Prawdopodobnie był martwy, a nawet jeśli żył, to nie zostało mu wiele czasu.
Wszyscy słysząc mocne uderzenie i pęknięcie gleby, odwrócili swoje spojrzenia, a jedynie co udało się zarejestrować to opadająca chmura kurzu, która uniemożliwiała widoczność. Nie wiedzieli co znajdowało się za nią, ani tym bardziej nie wiedzieli, czy coś nie czyhało na nich w jej objęciach. Dopiero kiedy usłyszeli męski głos, unieśli swoje głowy do góry, gdzie lewitował różowy Majin w żółtych rękawiczkach i pelerynie.
Wszyscy zastygli w bezruchu, a na ich twarzach namalowane było przerażenie. Laptor jednak tego nie widział, ponieważ ich twarze były zasłonięte przez materiał płaszcza, ale mimo wszystko domyślał się i podświadomie wiedział, że dziewiątka stojących w dole Saiyan boi się go. Mimo strachu, niektórzy z nich dysponowali naprawdę ciekawą mocą bojową. Gumowy Demon czuł i wiedział, kto mu się przyda, a kto będzie balastem, którego się pozbędzie.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Czw Gru 14, 2017 12:39 am

Zrobił to co musiał, a musiał pozbywać się słabych jednostek. Wszystkich, którzy nie spełniali jego wymogów, zabił. Zwyczajnie podleciał, wbił rękawice w brzuch, oderwał głowę i ściął cały tyłów silnym zamachem ręki... Cokolwiek co pozwoliłoby pokazać, że nie żartuje. Ilością mocy zadowoliłby się dopiero od średniej ilości energii jego żołnierzy na CL. Taki żołnierz to przydatny żołnierz, ale nie mniej niż średni poziom armii, ponieważ należało go podwyższać a nie obniżać. Kiedy sprawa słabych jednostek (o ile oczywiście w ogóle takie były) została załatwiona, majin przemówił do nich raz jeszcze:
- Armia saiyan jest słaba, jesteście ograniczeni Królem. Ja oferuję znacznie więcej, a chyba lepsze to niż śmierć w tym miejscu? Dołączcie do mnie, róbcie pod moją władzą co tylko chcecie, a w zamian służcie mi. - Oczekiwał odpowiedzi, odmowa oznaczała oczywiście śmierć w cukierkowy sposób... Laptor miał ochotę właśnie na ciastka w galaretce oblane czekoladą, dlatego chociaż jedna odmowa była by wskazana, chyba, że zabił zbyt dużo żołnierzy dotąd...

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pią Gru 15, 2017 2:12 pm

MG

Rozpoczęła się masakra, a ci, którzy jej nie doświadczyli na własnej skórze, nawet nie widzieli, co się stało. Po prostu usłyszeli krzyk swoich towarzyszy i dźwięki upadających, bezwładnych ciał. Kiedy się zorientowali co się stało, na ich twarzach namalowało się przerażenie. Zupełnie tak, jakby ich znajomi zostali przecięci przez mocny wiatr. Po chwili jednak do każdego z nich dotarło, że to nie był wiatr, a działania Majina, który w podobny, brutalny sposób, pozbył się ich przywódcy, który wciąż leżał pogrzebany pod gruzami.
Na nogach ostało się pięciu Saiyan. Stali od siebie w odległości pięciu metrów każdy, a pomiędzy nimi leżały kończyny, głowy i korpusy ich braci. Bordowa krew leniwie rozpływała się po twardym podłożu, błyszcząc się co chwilę od padających na nią promieni słonecznych. Niektórzy z pokonanych, ci którzy mieli głowy wciąż przy swoich ciałach, jeszcze żyli. Żyli, ale nic nie mówili. Nie mogli. Krew z ich ust płynęła strumieniami, a ich oczy mówiły wyraźnie... Strach. Przerażenie. Bezradność. To były ich ostanie chwile. W ciszy, ich dusze opuściły ich ciała, pozostawiając je jako puste skorupy, które w przeciągu kilku dni zostaną niczym więcej, jak pożywieniem dla dzikich zwierząt.
Ci, którzy przeżyli, spojrzeli na siebie i już było jasne, co zamierzają zrobić. Skinęli do siebie głowami porozumiewawczo, po czym jeden z nich, ten najdalej oddalony od Laptora, wzruszył swoimi ramionami i zaczął iść w jego stronę.
- Fak yt, nie zamierzam ginąć dla jakiegoś króla. - po czym podszedł do Majina, stając po jego stronie. Reszta po chwili zrobiła to samo, ale nikt już się nie odezwał.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sob Gru 16, 2017 11:34 pm

Był zdziwiony tym co się stało. Miał zamiar pokazać im co się stanie, gdy nie będą współpracować. Miał zamiar wprawdzie zabić, wyeliminować słabe jednostki, które się nie przydadzą i są stanowczo za słabe na to, by służyć pod Laptorem, jednakże w trakcie lotu do pierwszego przeciwnika coś się zmieniło... mógł zabić ich pojedynczym ciosem, bez rozlewu krwi, jednakże wyszło zupełnie inaczej... To było brutalne ubicie saiyan, nawet sam się zdziwił. Jednakże wyszło idealnie, nikt nie potrafił się odezwać, byli przestraszeni, a Laptor z uśmiechem na ustach przyjął to, że przyłączyli się do niego, z uśmiechem, bo ukrywał zdziwienie tego, że nieco go poniosło.
Musiał znaleźć Broco, nowych żołnierzy zostawić pod jego opieką a samemu wyruszyć do Anticala, był silny, ale na pewno nie można było zmusić go do posłuszeństwa. Wiedział, że jako saiyanin o takiej mocy nie przestraszy się nawet kilka razy silniejszego przeciwnika. Ci poniżej 2000 jednostek jeszcze nie są tak pewni swojej siły a ich saiyańska duma nie przerosła wszechświata, dlatego mogli zostać zmuszeni do czegoś, ale Antical czy ci z którymi walczył? Przepełniała ich pycha, pewność siebie, duma... Woleli by zginąć niż podporządkować się komukolwiek. Woleli by próbować tą osobą zabić, mimo, że są słabsi. Niewątpliwie tak też będzie w przypadku saiyanina, którego widział samotnie walczącego z tutejszymi mieszkańcami. Poleci, i zaproponuje mu miejsce w armii, i zobaczy jak potoczą się losy... Najwyżej zje najbardziej gorzkiego cukierka na świecie.

z/t Broco

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Wto Gru 19, 2017 6:30 pm

MG

Nowe nabytki armii Majina zadawali się szybko pogodzić z nowym życiem. Jeszcze nie tak dawno odkleili się od maminej piersi i musieli wstąpić w szeregi Królewskiej Armii, a już pracowali pod rządami kogoś zupełnie obcego. Siła miała naprawdę przekonywującą moc. Można było z nią zdziałać mnóstwo rzeczy.
Po jakimś czasie, na miejscu lądowania przybył Broco, w którego towarzystwie znajdowały się dwie nowe osoby. Obie były zakapturzone, ale nie w ten sam sposób, co Saiyanie. Posiadali tylko turbany, które pokrywały ich głowy, chronił przed gorącem, ale też zakrywały ich twarze.
- Oi, Laptor-sama. - powiedział Broco, lądując tuż obok Majina. Wykonał gest powitalny, który miał być nowym pryztiwaniem, nakazanym przez demona. Zaraz za nim wylądowały dwie tajemnicze postacie i od razu uklęknęły na kolana, spuszczając głowy w dół.
- Rozwaliłem obóz tych drugich, jak im było... Tsufru... Tsufulu... Fulutsu... Fallus... tych nie-Saiyan. Ci dwaj nie walczyli i postanowili się przyłączyć. Szpetne pewnie mają mordy, bo ciągle chodzą w tych nakryciach. Bieremy ich? - zapytał, odstępując na krok i odsłaniając dwóch klęczących w pokorze Tsufulian. Ich poziomy mocy nie różniły się dużo od siły nowych saiyańskich nabytków.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Pon Gru 25, 2017 10:01 pm

Widok lecącej, pomarańczowej plamki zdecydowanie pozytywnie wpłynął na Laptora, bowiem nie musiał on lecieć do niego, to on przyleciał do swojego władcy. Dobrze, tak powinno właśnie być. Do  tego wszystkiego, generał wojsk leciał z dwoma postaciami, to również było jak najbardziej pozytywnie odbierane.
- Tsufulianie. - Pomógł Laptor w wysłowieniu się i słuchał dalej, gdy skończył, Laptor skinął tylko głową na znak, że ich bierze, ponieważ ich moc nie była mniejsza od tych pozyskanych przez Laptora. Czyli miał już 11 nowych żołnierzy.
- Od tej chwili służycie wyłącznie mi. Nie obchodzi mnie wasza rasa, nastawienie do innych. Pod moimi rządami każdy żołnierz będzie równy, nie będę tolerował wewnętrznych zatarć, tylko dlatego, że wy jesteście tsufulianami, a wy saiyanami. Walczyliście kiedyś, teraz walczycie razem, dla mnie. Koniec. - Zapowiedział Laptor całej ekipie, po czym już do generała odezwał się tymi słowami:
- Leć po resztę, czekam przy statkach. Oni lecą ze mną. Pośpiesz się. - Rozkazał, a sam udał się w kierunku statków (które znajdowały się właśnie w Górach).

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Czw Gru 28, 2017 11:34 pm

MG

Broco skinął głową, gdy Laptor go pochwalił, po czym machnął ręką, mając na myśli, że "to i tak wszystko jedno", bo nie ważne kim byli wcześniej, a ważne kim będę od tej pory.
Gdy tylko skończył mówić, poleciał po resztę, a Laptor udał się z nowo zebranymi żołnierzami do statku, który znajdował się w górach, w których skały niepokojone były przez ich obce stopy... A raczej podeszwy butów, ponieważ każdy rekrut, jak i każdy "weteran", odziani byli w swego rodzaju obuwie.
Lecąc w stronę statku, Laptor ponownie poczuł, jak jego głowa przebijana jest przez dziwny, ale znajomy impuls. Tym razem źródło jego początku znajdowało się na pustyni, na której wylądowali Sakanianie. Toczyła się tam walka, ale poziomy mocy nie były specjalnie specjalnie... A masło maślane i czekoladowa czekolada.
Broco w tym czasie prowadził w stronę statku resztę żołnierzy, którzy pozostali w tyle. Wszyscy lecieli w specjalnym szyku, który do złudzenia przypominał klucz lecących po niebie ptaków.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sro Sty 03, 2018 1:03 pm

Postanowił zignorować impuls dobiegający z pustyni. Jeżeli to byli jego ludzie, którzy toczyli walkę z Sakanami, trudno. Mieli scoutery i mogli je wykorzystać mądrze. Mogli nie pakować się w kłopoty. Jednakże, jeśli to tylko małpy tłukące się z sakanami... co go to obchodziło, chciał jak najszybciej uciec z tej dziwnej planety. Była ogarnięta wojną i zamieszkana przez kurewsko fałszywych saiyanów. Wyczuł jeszcze znajomą energię, saiyanina, którego spotkał nieopodal. Był ciekawy gdzie jest i co robi... Mieli spotkać się w górach, ale może zmienił zdanie i nie był zainteresowany dołączeniem do Laptora? Może postanowił obalić Króla Vegete sam, i zostać wodzem tejże planety? Jeżeli tak, majin tutaj jeszcze wróci...
- Połowa tu, połowa tu. - Wydał rozkaz nowym żołnierzom wskazując najpierw na jeden, potem na drugi statek, które ukryte były głęboko w skałach.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Antical on Pią Sty 05, 2018 7:04 pm

Jeszcze przed wylotem jego sługa stwierdził iż nie wie, czy zielonooki jest w ogóle w stanie nauczyć się fuzji. Zaryzykujemy, mamy zbyt wiele do zyskania, żeby nie spróbować... - rzekł, włączając swą transformację. Ruszyli w stronę gór. Znaleźli się tam dość szybko...

Na miejscu jego oczom ukazał się zaskakujący widok. A więc po to tu przybyłeś... - pomyślał, ogarniając wzrokiem podzielonych na dwie grupy saiyan, posłusznie wykonujących rozkazy majina. Powoli udał się w kierunku, jak się wydawało, dowódcy całego zgromadzenia i kiedy już znajdował się tuż przed nim rzekł - Zgodnie z obietnicą, jestem... Nie zamierzał mówić na razie nic więcej. Czekał na ruch gumowej istoty. Liczył, że ten przedstawi mu swoją propozycję. W końcu nie chciałby raczej spotykać się z nim na darmo. Zastanawiało go tylko jakim cudem przekonał jego rodaków do współpracy. Ci wyglądali na całkowicie posłusznych. Tak jakby żaden z nich nawet przez sekundę nie pomyślał, żeby chociaż spróbować nie wykonać polecenia... Jego rozważania zostały jednak zatrzymane kiedy zauważył, że wśród zebranych osób znajdują się również tsufulianie. Tfu... ścierwo... co oni tu robią? - pomyślał, z pogardą spoglądając w kierunku odwiecznych wrogów planety. Na razie jednak powstrzymał swą złość. Doszedł do wniosku, że Ci najwidoczniej również zostali tutaj ściągnięci przez majina. Siły szarej istoty mógł się tylko domyślać, jednak nadal miał w pamięci ostatnie starcie z przedstawicielką jego rasy. Jedno było pewne. Takich jak on nie wolno było lekceważyć...
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 312

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pią Sty 05, 2018 7:47 pm

MG

Zgodnie z oczekiwaniami Laptora, zebrani podzielili się na dwie połowy, po czym rozeszli się do statków schowanych za skalnymi półkami.
Tsufulianin nie zareagował na przybyłego Anticala. Jedynie zerknął okiem na to, co znajdowało się nad jego głową. Nie wzruszył nawet ramionami, grzecznie udając się tam, gdzie nakazał mu jego nowy Kapitan. Niedawno zrzeszeni Saiyanie również udali się bez słowa, wymieniając się tylko spojrzeniami między sobą.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sob Sty 06, 2018 12:28 pm

Laptor czuł zbliżającego się saiyanina już jakiś czas, dobrze, że był słowny. Jednakże przeliczy się, jeśli sądzi, że Laptor mu pomoże zostać nowym władcą Saiyan już teraz. Zauważył również dwóch jego ludzi. Wydawali się posłuszni tylko jednemu.
- Ty i twoi ludzie polecicie statkiem na lewo, razem ze mną. - Powiedział po czym obejrzał się w kierunku Bronco, który miał tu być lada chwila z całą resztą jego ludzi i może z tymi, których ci ludzie przekonali do dołączenia do majina.
- Twój super saiyanin wymaga treningów, ze wszystkich supa sajadżinów, które wyczułem na tej planecie, twój był najsłabszy. Jednakże ta druga forma wydawała się być na podobnym poziomie do tej sajadżinki w czerwonym stroju. - Powiedział Laptor odwracając się teraz w kierunku Anticala, oraz dwóch sługusów.
- Potrafię wyczuwać energię, i wiem, że wasz poziom mocy nie dorównuje połowie mojej siły. Jesteś saiyaninem i wiem, że prędzej czy później spróbujesz tej swojej dumnej zdrady. Dlatego zaproponuje ci układ. - Przerwał na chwilę, po czym kontynuował - Wrócimy na tę planetę za jakiś czas, jeżeli przez ten okres okażesz się żołnierzem godnym zaufania zrobię z ciebie Króla, a twoje rządy będą trwały po wsze czasy. Będziesz podbijał i robił co ci się żywnie podoba. Warunki są dwa. Okażesz się dobrym żołnierzem i nigdy mnie nie zdradzisz, bo musiałbym cię zabić a twoja siła wygląda smakowicie - tu uśmiechnął się otwierając szerzej oczy i podnosząc lekko głowę - i drugi, zreformujesz ludność Vegety tak, by była jedna klasa, elita i co roku będziesz wysyłał mi 10 żołnierzy. - Widocznie majin się zmęczył całą tą gadaniną, ponieważ odwrócił się tylko w kierunku jednego z żołnierzy i zamienił go w gumową, przezroczystą galaretkę, w której w istocie była woda. Jego lewa ręka wydłużyła się po smakołyk, który za chwilę zniknął w ustach Szarego.
- Możemy zająć się też twoją aureolką, nie chcemy przecież byś wyparował zanim nie skończysz u mnie służby.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Antical on Sob Sty 06, 2018 12:44 pm

Oferta majina była niezwykle interesująca. Zielonooki nie wiedział jednak, czy nie jest właśnie okłamywany. Zdawał sobie sprawę, że gumowe istoty są niezwykle przebiegłe. Świadczyć o tym mogła chociażby technika, której celem stał się kiedyś w piekle. Powiedz, w jaki sposób chcesz pozbyć się aureoli? Umarłem, wątpię, żeby istniał jakikolwiek sposób powrotu do życia... - powiedział, spoglądając z zaciekawieniem w oblicze swego rozmówcy. Twoja oferta jest niezwykle interesująca i chętnie na nią przystanę. W przeciwieństwie do tych, których tutaj zebrałeś nie jestem bezrozumną małpą, a lojalność cenię sobie ponad wszystko... - skłamał bez mrugnięcia okiem, kłaniając się lekko. Podczas służby nieraz napotkam zapewne silnych przeciwników, dobrze by było gdybym mógł odpowiednio ocenić ich moc, proszę dlatego abyś podzielił się ze mną swą tajemną wiedzą na temat wyczuwania ki... - dodał. Na znajomości z tym ścierwem mogę naprawdę wiele zyskać... - pomyślał. Musiał się jednak pilnować. Od tego momentu zamierzał być aktorem na miarę hollywoodzkich produkcji. Jednej rzeczy szary stwór nie wiedział. Tempo w jakim Antical zwiększał swą moc bojową było naprawdę niezwykłe. Domyślał się, że rozwój jego legendarnej transformacji nie kończy się na poziomie, który osiągnął niedawno. Czas grał na jego korzyść. Na razie zamierzał odegrać spektakularne przedstawienie w teatrzyku majina. Zgadzam się na Twoje warunki. Nie wiem gdzie udać mamy się teraz, jednak pozwól, że kiedy już tam dotrzemy zajmę się szkoleniem moich rodaków. Znam ich sposób walki i jestem z nich najsilniejszy, dzięki temu moja Twoja armia rozwinie się szybciej niż możesz sobie wyobrazić. - zakończył.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 312

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sob Sty 06, 2018 1:53 pm

- Wątpisz... Trzy życzenia może spełnić zielony smok o nazwie Shenlong. Ziemia, oraz Namek to planety, które mają smocze kule. Po zebraniu ich pojawia się smok, który spełnia życzenia. Jedno oddam ci, byś wrócił do żywych. - Powiedział, a gdy usłyszał o lojalności Anticala znowu uśmiechnął się zadziornie, na lewą stronę ust wystawiając lekko zęby i uniósł podbródek do góry.
- Oby tak było saiyaninie. - Po czym połknął trzymaną resztę gumowej cieczy w buzi i odezwał się od razu ponownie - Wyczuwanie energii będzie ci zbyteczne, posiadacie wysoko wykwalifikowane urządzenia o nazwie scouter. Zresztą nie będzie na to czasu, a właściwie ja nie będę miał czasu.
- Polecimy na Candy Land, moją planetę, która jest wynikiem jednego z życzenia smoczych kul. A treningiem ludzi zajmie się Broco, chociaż nie widzę przeszkód byś połowę wojska szkolił osobiście, w końcu twój poziom jest obiecujący. Jeżeli obudzisz w saiyaninach supa sajadżina oddam ci dwa życzenia, mam wszystko czego chce. - Stwierdził po czym pofrunął lekko w górę by lepiej widzieć okolice. Niecierpliwił się na powrót swoich ludzi.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Antical on Sob Sty 06, 2018 2:14 pm

Smocze kule... - pomyślał zielonooki. Nie dało się ukryć faktu, iż temat ten sprawił, że Antical stał się wielce zainteresowany dalszą wypowiedzią szarego stwora. Nie okazał tego jednak żadną mimiką. Lepiej było udawać, że informacja ta nie wywarła na nim żadnego wrażenia. Mogą spełnić każde życzenie... to bardzo ciekawe... - pomyślał, uśmiechając się w duchu. Dobrze... - rzekł - Kiedy tylko wylądujemy od razu zajmę się szkoleniem połowy wojsk... kiedy wyruszamy? - zapytał jeszcze. Nie miał zamiaru prowadzić dłuższej wymiany zdań z majinem. Im mniej ten o nim wiedział, tym lepiej. Ślepe posłuszeństwo nie było w jego stylu. Wiedział, że prędzej czy później zabije gumową istotę i przejmie zarówno jego śmiesznie nazywającą się planetę, jak i całą armię, którą ten posiada. Po odpowiedzi majina wzbił się w powietrze i lądując tuż koło swych sługów, z założonymi na klatce piersiowej rękoma, oczekiwał na informację iż rozpoczynają podróż.
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 312

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Czw Sty 11, 2018 8:27 pm

MG

Po jakimś czasie na miejsce lądowania wróciła resztka wojska, które Majin rozesłał po Vegecie. Niestety, nie było z nimi nowych członków. Wytłumaczenia były bardzo proste - po prostu żaden z potencjalnych kandydatów napotkanych przez dany oddział nie był chętny do współpracy. Nie zachowali swojego życia, ponieważ uparcie stali po stronie Króla Vegety.

Jakiś czas później, po złożeniu raportów...

Statki kosmiczne gotowe były do odlotu. Jedyne na co teraz wszyscy czekali, to głośny i wyraźny rozkaz do odlotu.
Niebo zaczynało się ściemniać, a czerwony, krwisty kolor zaczął przybierać bordowe barwy. Słońce zachodziło, leniwie chowając się za horyzontem, a temperatura spadła jeszcze bardziej. Z ust zebranych podczas rozmowy i oddychania ulatniała się para ciepłego powietrza.
Statki były wypełnione, uzbrojone i gotowe do działania. Nadszedł czas, by pożegnać się z planetą Vegetą.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1197

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Czw Sty 11, 2018 9:18 pm

Wszyscy żołnierze, którzy zostali rozesłani po planecie wrócili, nie martwiło nikogo to, że wrócili bez "jeńców", ale przynajmniej majin nikogo nie stracił. Swoje kroki skierował w kierunku statku, do którego kazał udać się 9 nowym saiyanom i anticalowi.
- Broco, polecisz z naszymi żołnierzami drugim statkiem, za nami. Ja wezmę tych tutaj. Kierunek Candy Land.
- Razem z wami, jest 36 żołnierzy. Weźmiesz grupę osiemnastu ludzi w tym czterech saiyan. Jeżeli obudzisz w nich poziom supa sajadżina, dostaniesz dwa życzenia od smoka. Twoi ludzie znają twój styl walki, Ty znasz ich, więc najlepiej będzie jak będą odbywać treningi z moim generałem. - Po tych słowach kiwnął do Broco porozumiewawczo i wsiadł do statku, gdzie zarządził jego odlot. Zasiadł w fotelu kapitana, włączył autopilota nastawionego w kierunku Candy Landu, a sam udał się do swojego pomieszczenia, w celu odbycia treningu.

z/t Orbita

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1338

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Antical on Pon Sty 15, 2018 10:04 pm

Antical tylko skinął głową, słuchając uważnie słów Laptora. Musiał grać wiernego sługę. Tak... odgrywanie lojalnego i oddanego mogło przynieść mu spore korzyści. Liczył, że moment w którym będzie mógł pozbyć się potwora nadejdzie jak najszybciej. Chociaż... sama propozycja, którą otrzymał chwilę wcześniej nie wydawała się złą opcją. Muszę to poważnie przemyśleć... jestem pewien, że to gumowe coś coś knuje... - pomyślał. Na razie jednak nie chciał zawracać sobie tym głowy. Bez słowa uniósł się w powietrze i skinął głową w kierunku swych sługów. Powoli, wręcz majestatycznie zmierzał w stronę statku. Zamierzał potrenować. Miał pomysł w jaki sposób może wykorzystać swój największy atut. Aby to jednak zrobić musiał opanować pewną technikę, której zarys powoli tworzył się już pod czaszką zielonookiego wojownika. Co za nazwa planety... mam nadzieję, że wygląda lepiej, niż się nazywa... - stwierdził, myślami wracając na chwilę do polany wesołych misiów na której dane mu było przebywać w piekle. Powstrzymał odruch wymiotny, po czym wkroczył na statek...

z/t orbita
avatar

Antical
Kicked over 9000!

Liczba postów : 312

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach