Góry

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Góry

Pisanie by Admin on Wto Gru 08, 2015 11:57 am

First topic message reminder :

Jest to mocno górzysty teren. Skała na skale, a gdzieniegdzie tylko zielona trawa wystawia swoją bujną grzywkę i daję o sobie znać. Ziemie ciężkie do zamieszkania, dlatego nikt tutaj się nie wprowadził. Oczywiście, jak się bardzo chce, to i tutaj można wieść godne życie. Ale czy warto?
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sob Maj 06, 2017 2:55 pm

Wojowniczka nie zamierzała dłużej zwlekać. Wystrzeliła z pełną prędkością i uderzyła boskiego wygnańca z całej siły w czoło. Problem w tym, że... niemalże nie poczuł ciosu. Znaczy - poczuć poczuł, ale nie zadał mu on najmniejszego bólu. Ot, ktoś go dotknął. Shiro nie mógł tego zrozumieć. Albo jakimś strasznym pechem cały czas trafiał na żałośnie słabych przeciwników, albo znacznie przecenił tę rasę. Miał nadzieję, że była to pierwsza opcja, przecież Trunks samą aurą zniszczył wszystkie scoutery na zebraniu Patrolu Czasu. Może był jedynym silnym ewenementem? Tego nie wiedział. Wiedział natomiast, że dłuższe starcie nie ma sensu.
Soundtrack - This moment when the bass drops hard~
Złapał lewą ręką przedramię Seripy i zerwał ze swojego czoła. Przyciągnął ją do siebie i wbił prawicę w brzuch tak mocno, że na jej plecach pojawiło się wybrzuszenie od uderzenia. Chciał to załatwić szybko. Złapał Saiyankę oburącz za głowę i nadział ją na kolano. Następnie kopnął ją z salta drugą nogą, co dawało efekt podobny jak cios podbródkowy, tylko że z większą siłą. Owe uderzenie również dołożył do pieca. Potem zaserwował jej kopniaka w bok ze skrętu biodrowego. Nie cofnął po nim nogi. Zahaczył stopą o jej plecy, by się doń przyciągnąć, obrócić się wokół własnej osi i uderzyć drugą nogą w plecy. Powinno być na tyle mocne, by wyrzucić ją na pewną odległość. Białowłosy wyciągnął miecz i pognał za nią. Zalał ją serią cięć w tył ciała, a jeżeli się obróciła to i w przód. Zaczął od skośnego cięcie z góry z prawej strony, do lewego dołu. Następnie zakręcił orężem i, wykorzystując pęd, zrobił to samo od dołu do góry, znacząc krwawy X. Następnie znów się obrócił wokół własnej osi, by wygodniej ustawić ostrze do poziomego cięcia w poprzek pleców oponentki. Nie miało jej ono przeciąć na pół. A zrobić wojownikowi miejsce. Na co?
Pustelnik błyskawicznie wsunął miecz do pochwy. Chwycił za długą szparę na ciele kobiety. Jedną ręką z góry, drugą z dołu. Wzniósł ją nad swą białą głowę i... rozerwał. Krew tryskała na wszystkie strony, żołnierka spadała na ziemię w dwóch częściach.
*Jeśli nie udało mu się rozerwać ciała Seripy, zwyczajnie rzuca ją na ziemię, dobijając Invisible  Eye Blastem.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Maj 06, 2017 3:50 pm

MG

Kobieta była zupełnie na łasce na Shinjina. Pomiędzy ich mocami istniała zbyt duża przepaść, by ta mogła cokolwiek zrobić. Czyżby to miał być jej koniec? Czyżby okazała się tak słaba, ona, która uznawana była za tak silną? Życie bywało przewrotne. Jedni mieli wszystko, a drudzy nie mieli nic. Sprawidliwość była tylko pustym pojęciem.
Shiro nie był jednak w stanie rozdzielić jej ciała. Cięcie jakie wykonał, było zbyt płytkie, by z taką łatwością rozerwać poobijane ciało na dwie części. Cisnął nią o podłogę. Upadek sprawił jej dodatkowy ból, ale tak naprawdę, zawyła dopiero w momencie, w którym została potraktowana specjalną techniką Shinjina. Jego oczy szeroko się otworzyły, wytwarzając niewidzialny podmuch energii, który sprawił, że ciało kobiety wciągnięte zostało w wybuch. Odrzuciło ją to kilka metrów dalej, zostawiając ją w beznadziejnym stanie. Nie było jasne, czy była martwa czy żywa. Jeśli tak, to lewdo. I z pewnością nie na długo.
Bożek z pewnością był z siebie zadowolony. Podobnie jak jego były przyjaciel, Shin, również odwrócił się od ścieżki prawości. Zamordował kobietę, mimo, że ta wcale nie zamierzała z nim walczyć. Można to było tłumaczyć tym, że Shiro był karmą dla Seripy, która wystąpiła pod jego właśnie postacią.

- Skończyłeś zabawę?

Shiro usłyszał męski głos. Głos, który doskonale znał. Był to mężczyzna z wcześniej, który tak bardzo przypominał mu o Son Goku. Stał kilkanaście metrów za Shiro, wisząc w powietrzu i lustrując go spojrzeniem. Wyraz jego twarzy był obojętny, jakby zupełnie nie przejął się losem swojej towarzyszki. To mogły być tylko pozory. Równie dobrze wewnątrz targać mogły nim przeróżne, złe emocje. Czas pokaże, co było prawdą.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Shiro on Sro Maj 10, 2017 3:51 pm

Shiro zalał saiyankę serią krwawych ciosów i cięć. Kopnięcie, strzał, cięcie, rzut, wybuch. Pomiatał nią jak rzeczą. Była całkowicie zdana na niego, nie miała najmniejszych szans. Czekała już tylko na koniec katuszy, jednak ten nie miał nadejść prędko, co to to nie. Będzie jak marna locha w rzeźni, bez nadziei licząca na zbawienny nóż, serwujący słodką śmierć.
Wojownik wisiał w powietrzu z głową pochyloną w stronę miejsca, w którym spadła kobieta. Cień zakrywał większość jego bladej niczym śnieg twarzy. Jednak niewidoczne oczy były lekko wytrzeszczone, jakby w podnieceniu bądź szale. Jego klatka piersiowa delikatnie, acz miarowo, unosiła się i opadała. Określenie, iż dyszał, byłoby mocno przesadzone, jakkolwiek ze wszystkich słów znajdujących się w jego słowniku - najbardziej trafne. Nie dyszał bynajmniej ze zmęczenia. Jego rutynowy trening pochłaniał więcej sił niż to czego właśnie doświadczył. Dyszał od energii, która w nim buzowała, a której właśnie dał upust. Nie miał dość, to był dopiero początek. Chciał coś rozwalić, chciał dać poczuć cierpienie, chciał dominować swoją siłą. A jednak z tyłu jego głowy rodził się pewien dziwny, niewytłumaczalny niedosyt. Takie denerwujące uczucie, które uniemożliwiało pełną satysfakcję z walki. Jakby wrażenie, iż zachował się nieco dziecinnie. Jakby nie potrafił panować nad swoimi emocjami i wyżywał się na wszystkimi, gdy tylko coś mu się nie podobało. Jakby zachował się niczym... Shin.
To było jak chluśnięcie wiadra z zimną wodą. Cały entuzjazm natychmiast z niego uszedł. Energia uszła niczym powietrze z przebitego balona. Opanował się w pełni. Dlaczego on się tak zmieniał? Czy to wina transformacji? Chryste panie, to straszne. Rzygać mu się chciało, mając wizję rozpieszczonej bozi, niszczącą światy od razu, jak ktoś jej czegoś od razu nie przyniesie, bo ona chce. Żałosnego dupka, który cieszy się z dominacji i kontroli nad osobami, którym jest go zwyczajnie żal. Idioty, który cieszy się ze zwycięstwa z o wiele słabszym przeciwnikiem.
Ta walka nie była równa. Nie sprawiła również białowłosemu przyjemności w najmniejszym stopniu. Nie chodziło o to, że niemal zabił Seripę, że zrobił coś złego i niegodnego. Chodziło o różnice sił. Nie nabył w tej walce najmniejszej rany. Podniecał się niczym dziecko po pokonaniu oponenta słabszego o dwie ligi. To nie było żadne osiągnięcie.
Wtem, włóczykij posłyszał głos. Głos męski, choć dość wysoki. Bardzo dobrze mu znany. Son Goku. Odwrócił się w stronę, z której dochodził dźwięk. Alter-ego Time Patrollera bądź osoby z nim powiązanej faktycznie zań stało. Minę miał zupełnie indyferentną, choć były to tylko pozory. Nawet sayianie wspierali swych kamratów z drużyn. Pustelnik wiedział, że żołnierz spróbuje go zabić, bądź chociaż schwytać, lecz i w tym przypadku nie przeszedł natychmiast do ofensywy. Tym razem tak samo miał zamiar zrobić wysoki mężczyzna, dawniej obejmujący stanowisko drugiego najważniejszego Masaioshina. Kontynuował dialog.
- Walkę z takim przeciwnikiem ciężko nazwać zabawą.
I nie chodziło mu to to, iż była kobietą. Była po prostu o wiele słabsza.
Ten, którego imienia nikt nie wymawia, bo i mało kto je zna, nie miał tu już czego szukać. Chciał dać upust wyrywającej się zeń energii, a tylko się zawiódł i skompromitował. Nie chciał dłużej tu siedzieć. Zwłaszcza, że zapewne będzie dłużej męczył się z kolejną płotką. Chciał gdzieś zwiać i popodróżować, może sprawdzi swoją siłę na jakimś dawnym znajomym? Wypadałoby odbić Shina o ile jeszcze żyje. A potem samemu go pozbawić życia. Choć, może jeszcze coś sensownego z tego oseska wyrośnie? Ta, czemu by nie. Ale z pewnością nie będzie już Dai Masaioshinem. Trzeba go nauczyć dyscypliny. O, i logicznego myślenia.
Młodzieniec rzekł "Kai Kai" i zniknął odwiedzić rodzimą planetę.

z/t http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t73-polana
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Sob Maj 13, 2017 5:56 pm

MG

Wszystko wskazywało na to, że zaraz rozpocznie się największa walką, jaką widziała ta planeta! Nie licząc oczywiście dziejące się na drugim planie konfliktu zbrojnego pomiędzy Saiyanina i Tsufulianinami.
Bardock gotowy był ruszać już do ataku, kiedy nagle jego przeciwnik, Shinjin, postanowił zniknąć przy pomocy KaiKai. To był kolejny raz, kiedy ta niesamowita technika uratowała mu życie. Prawdopodobnie w bezpośrednim starciu z Bardockiem nie miałby żadnych szans.
Skołowany Saiyanin przetarł jedynie swoje oczy, rozglądając się zaraz nerwowo we wszystkie strony. Nie dostrzegł nigdzie Shiro, więc zachowując spokój i czujność, udał się do leżącej na glebie Seripy. Otarł ją z krwi i wziął ją na ręce. Poprzysiągł w duchu zemstę, którą wykona, choćby minęło wiele lat. Odbił się zaraz od powierzchni ziemi i poleciał w stronę miasta.

Koniec przygody. Późny odpis, bo po prostu zapomniałem, że nie dałem odpisu kończącego.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Laptor on Sro Lis 15, 2017 4:30 pm

Zbliżali się w kierunku lądowiska, losowego miejsca na tej dziwnej planecie, pełnej dzikich małp pomieszkujących wraz z dzikim tsufuliańskim ludem. Laptor lądując zastanawiał się tylko, czy dobrze począł, że swojego klona zostawił na Candy Landzie. To co wiedział o saiyanach i tsufulach to między innymi fakt, że saiyańskie małpy najlepiej od razu zabijać, ponieważ każda wyleczona rana, która poważnie uszkodzi małpę przemieni się w siłę, dodając im dodatkowej mocy, o czym sami pewnie do końca nie wiedzą. Nie miał pojęcia o ile wzrasta ich moc, ale ciągłe bawienie się w kotka i myszkę na pewno nie było rozsądne. Natomiast o tsufulach wiedział, że potrafią przejmować ciała przeciwników, a to było wielce niebezpieczne, jeśli ktoś przejąłby ciało majina... Wylądowali.

Właz został otwarty w obydwu statkach kosmicznych. W obydwu statkach kosmicznych znajdowało się  18 żołnierzy, generał i Laptor. Co dawało razem siłę 20 ludzi, niewiele... Jednakże zarówno umiejętność wyczuwania energii jak i wiedza o rasie, pozwalała Laptorowi na to by doskonale wiedział, że większość jego żołnierzy jest silniejsza niż nie jeden żołnierz saiyański... A teraz... teraz wyczuwał siłę o znaczącej energii, może była niczym przy obecnej mocy majina, jednakże mocno wyróżniała się na tle innych sił, właśnie tam zamierzał się udać, samotnie.
- Poruszacie się w jednej grupie, wyłapując żołnierzy, którzy znajdują się poza głównym miastem, które znajduje się w tamtym rejonie. - Tu wskazał miejsce miasta, czyli lokacje, gdzie wyczuwał największe skupisko energii. - Saiyanie i Tsufulianie powinni posiadać urządzenia na oku, przejmijcie je. Uważajcie na Tsufuliańską umiejętność przejmowania ciał, każdego saiyana, który będzie stawiał większy opór bez względnie zabić, po regeneracji dużych ran, ich siła znacząco wzrasta.

z/t -> Lecznica


Ostatnio zmieniony przez Laptor dnia Pon Lis 20, 2017 8:16 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1279

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Haricotto on Pon Lis 20, 2017 11:25 am

MG

Statek wylądował, a z jego pokładu wyłoniła się jego załoga, która liczyła dziewięciu chłopa. Na czele standardowo stał Laptor i jego klon, z drugiego statku wyszedł generał i dziewięciu ludzi. Ich oczom ukazał się górzysty teren, nad którym nieustannie czuwało czerwone niebo. Wiatr delikatnie powiewał, witając załogę swoim charakterystycznym dźwiękiem przeciągu.
Gdy wszyscy zostali już podzieleni, udali się zgodnie z poleceniami wydanymi przez swojego kapitana Laptora. On zaś samotnie udał się w inną stronę.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Góry

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach