Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 364
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Opuszczona Pieczara

on Nie Gru 30, 2018 9:43 pm
W górach, a dokładniej na jednym zboczu właśnie zwykłej góry, jest pewna skalna półka, a na niej wejście do pieczary. Już przed wejściem można zobaczyć stare ślady dużego zwierza. Coś jakby przez wiele lat wchodziło oraz wychodziła z niej. Grota nie jest duża, jest to tylko jedno wielkie pomieszczenie. Jedynie światło które tam dochodzi ledwo co do środka jest z wyjścia, a woda czasami skapuje z sufitu kiedy pada deszcz na zewnątrz. Niczym nie wyróżniająca się jaskinia, która jest już od dawna opuszczona przez swojego niedźwiedziego właściciela.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Gru 30, 2018 10:31 pm
Który to już dzień? Dwunasty? Trzynasty? Trzydziesty? Nie wiem. Po tym wszystkim co się stało to chyba nie ma znaczenia. Leżę tutaj przez bardzo długi okres czasu. Chyba. Nie potrzebuje wody czy też jedzenia, wiec nigdzie nie muszę się ruszać. PO prostu leże tutaj, zasypiam kiedy tylko mogę, obracam się w stronę wyjścia i patrzę czy świeci, jeżeli tak, to mamy dzień, a jeżeli znudzi mnie ten widok to odwracam się w stronę ściany.
Jestem tylko ja, odgłosy jaskini, wiatru, czasami wody oraz moje myśli. Można by było się do nich przyzwyczaić, ale to nie jest zbyt miły okres dla mojej osoby. Wróćmy się do początku tego wszystkiego.
Po tym jak zabiłem tego nieszczęśnika wpadłem w pewien trans. Padłem. Nic się dla mnie nie liczyło, widziałem tylko przed sobą to martwe ciało. Nic się dla mnie nie liczyło. Nie wiedząc czemu odczołgałem się od tego wszystkiego, a kiedy tylko mogłem iść to poszedłem przed siebie aż trafiłem na jakieś drzewo. Tam się położyłem i wtedy zacząłem wszystko rozumieć co się stało. Czym jestem. Kim jestem. Co zrobiłem. Czego nie powinienem robić. Leżałem tam chyba okrągły dzień, aż wreszcie zwierzęta zaczęły mnie denerwować. Wszystko co było dookoła mnie denerwowało, ale też przerażało. Wszystko dla mnie wygląda na takie kruche, jeden ruch ręką i jest zniszczone. Nie chce tego, nie chce odbierać życie, nie chce niszczyć. Postanowiłem odlecieć, znaleźć miejsce gdzie będę sam i nikt mnie tam nie znajdzie.
Doleciałem tutaj. Ot cała historia. Chyba nie spodziewaliście się czegoś niezwykłego, co nie? Leżę tutaj i myślę, załamuje się oraz przywołuje w swojej głowie wiele wspomnień. Dobre, złe, a przede wszystkim te które na początku nie rozumiałem, ale teraz wiem co się tam działo. Byłem głupi, ciągle jestem głupi ale tez mordercą.

Start Treningu.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

on Wto Sty 01, 2019 9:20 pm
Czym właściwie jestem? Tego nie wiem. Niczego teraz nie wiem. Wcześniej myślałem, że jestem wojownikiem, który ma chronić życie. Bojownik każdego słabszego stworzenia, który szanuje każde życie, bo każdy zasługuje na życie. Ale teraz nie wiem czym jestem, sam już nie wiem. Po mojej transformacji ale także po tym całym zdarzeniu zrozumiałem jedną najważniejszą rzecz, która powinna być dla mnie oczywista, ale byłem na nią ślepy. Jestem potworem stworzonym do zabijania. Zostałem sztucznie stworzony, jako broń, którą mogła by czerwona armia wykorzystać do swoich podłych celów. Niby zostałem ukradziony im, ale nie poto bym żył, a po to bym przeszedł na inną stronę barykady i zabijał dla innych w imię "wolności". Oczywiście wolność, to jest to co każdy powinien mieć, trzeba walczyć z tymi którzy ją zabierają. Tylko nie zabijać, tego właśnie pragnąłem i chyba dalej pragnę... mam nadzieję. Zostałem stworzony do zabijania, do robienia krzywdy każdemu stworzeniu które napotkam. Tak to czuje i tak to wygląda, jak to wygląda. Jestem potworem, maszyną do zabijania. Ale nie.... nie, nie mogę tym być. Kto mi dał prawo do zabijania? Nie jestem Bogiem, Władcą, nie mogę od tak decydować kogo mogę mordować, wiec dlaczego?
...
No tak. Jestem Potworem. To wszystko ma sens... potwór może robić wszystko co chce, jest tym czym chce, może odbierać co chce i nie ponosić konsekwencji, ponieważ taka jest jego natura.
Jestem potworem! Nie, zaraz, nie chce nim być. Jeżeli nim jestem to dlaczego nie chce zabijać. Co jest ze mną nie tak?!  Nie chce niczego takiego... Potrzebuje pomocy, niech mi ktoś pomoże, bo jeżeli nikt mnie nie uratuje to na prawdę stanę się tym potworem.

Koniec Treningu.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

on Sob Sty 05, 2019 4:34 pm
Kolejny dzień w mojej jaskini. Coraz to bardziej jestem do niej przyzwyczajony. Leże w jednym miejscu, co jakiś czas odwracam się na inny bok, czy po prostu na plecy, bądź na brzuch, to jak sobie zażyczę. Najlepsze jest to, że mój wzrok już się przyzwyczaił do mroku. Widzę wszystko, przez co przez moje leniwe ruchy, czyli prawie żadne, na początku nie miałem okazji zbadać całego mojego nowego domu, a teraz widzę wszystko. Nie jest to nic ciekawego. Jaskini, skały, kamienne ściany, kamienny sufit, czasami kapie woda i tyle. Nic, ale też coś, ale nic specjalnego.
Odwróciłem się w stronę wyjść z mojej pieczary. Światło.... tak dawno nie byłem na dworze. Tęskno mi za świeżym wiatrem, które głaszcze ciało. Za ciepłym słoneczkiem. Za innymi widokami. Tylko z tęsknotą jest też obawa. Strach, że znowu zrobie komuś krzywdę, zabiore życie i przez to też się zatracę i będę tym potworem, który może we mnie siedzieć. Raczej na pewno we mnie siedzi, przecież jestem abominacją, stworzonym życiem z dwóch innych żyć, tylko by niszczyć. Pocieszające, czyż nie? No nic, będę siedział tutaj, no chyba że serio wykituje, znajdę inne rozwiązanie albo zacznę mieć dość tego miejsca.
Zamknąłem oczy, na początku nie wiedziałem niczego specjalnego, ale po chwili pojawiła się jedna osoba. Była to dziewczyna, tą którą dobrze znałem, moja pierwsza przyjaciółka, dawno jej nie widziałem, nie wiem gdzie jest teraz, nie mam z nią żadnego kontaktu czy coś. Tęsknie za nią. Dawno nie odwiedzała wioski pod wieżą Korina.... ich też dawno nie widziałem, za nimi też tęsknie. Chciałbym ich zobaczyć, pośmiać się, porobić coś z nimi, uczyć się od nich nowych rzeczy, ale tego nie zrobie, jestem zbyt niebezpieczny dla wszystkich. Pojawiła się jak pewnie myślicie też wioska, jak o nich zaczałem myślec, a zaraz po tym to martwe ciało teog rybo-człowieka. Odrazu otworzyłem oczy. Nic się nie zmieniło, ciagle widziałem wyjście, a z niego dobiegające światło. Zaczynał mnie ten widok denerwować, szybciej niż zwykle. Odwróciłem się do ściany. Kompletna ciemność, lepszy widok bo nie denerwuje mnie... ale tęsknie.
-Gdybym mógł zmniejszyć moją siłę, gdybym umiał się kontrolować....- westchnąłem ciężko i postanowiłem się przespać.
Start Treningu.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Sty 06, 2019 8:52 pm
-Mam siebie dość, jestem żałosny.- Spojrzałem na swoją dłoń. Tak generalnie gówno było widać, ledwo co mogłem zobaczyć palce przed moimi oczami i nic więcej.  Zacisnąłem rękę, nie widziałem tego ale po prostu to czułem, to moja dłoń i nikt mi jej nie odciął czy coś. Tak swoją drogą, to pewnie pytacie dlaczego mam siebie dość. To proste... zrobiłem to wszystko, nie umiem pójść do przodu, boje się siebie, boje się innych rzeczy. Trochę żałosne, czyż nie?
Odwróciłem się na plecy, patrzyłem tak kilka minut w sufit mojej jaskini i postanowiłem zrobić coś czego nie robiłem od dawna. Kiedy tylko postawiłem nogi poczułem się dziwnie, jakbym od dawna nie był sobą... albo zapomniałem jak to jest siedzieć, bo poprostu ciągle leżałem w jednym kącie jaskini. Rozejrzałem się i  pieczara zaczęła wydawać się mniejsza niż wczesniej jak leżałem. Skierowałem swój wzrok na wyjscie z jaskini. Było nadal jasno, ale chyba zaraz bedzie robiło się ciemno. Przez to że znowu spojrzałem na to wejście oraz pomyślałem o dniu, to znowu miałem ochotę wyjść, poczuć o czym ciągle teraz zaczynam marzyć. Zaczynam się bać, że to zwykłe coś, zwykłe pragnienie wezmię nademną górę i wyjdę, a jezeli tak się stanie to jakie mam szanse, że żądza krwi mnie nie przejmie, no jakie? No żadne najwyraźniej.
Zdenerwowany tym wszystkim uderzyłem swoją głową w ścianę. Poczułem to, uderzyłem z całej siły. Aua... ale to nie wszystko, ten ból mnie nie przekonuje. Jestem żałosny, nie chce o tym myśleć, nie chce by moje serce, moja dusza krwawiła. Musze się pozbyć tego wszystkiego...
-Ręka....a może by tak?- Spojrzałem na nią. Wyciągnąłem ją przed siebie. Na początku miałem dziwne myśli, chciałem je odrzucać, ale kiedy tak patrzyłem na nią to coraz bardziej się na to przekonywałem. Mój oddech robił sie coraz cięższy aż wreszcie nie wytrzymałem. Jakby co teraz to może być dziwne. Złapałem za moją dłon i pociągnąłem jak najmocniej jego tylko mogłem. Rykłem, ale znowu spróbowałem. Kiedy tylko to mi się nie udawało to skupiłem się i pewnym ruchem wyrwałem sobie rękę.
-Aghhrrrr!- dyszałem, bolało jak cholere, ale czułem tylko to, ten ból po wyrwaniu ręki. To było wspaniałe! Nie czułem tego co wcześniej, nie byłem torturowany przez moje myśli, przez to co zrobiłem, to było wspaniałe! Ten ból... mnie wybawił z cierpienia.
Oparłem się o ścianę, dyszałem, czułem ból, ale byłem szczęśliwy. Do tego nie bałem się o siebie. Po chwili jak się skupiłem udało mi się zregenerować moją brakującą dłoń.
Dzisiaj zrobiłem postępy.... możliwe, że znalazłem ucieczkę.
Koniec Treningu.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

on Czw Sty 10, 2019 2:21 pm
Jestem żałosnym stworzeniem, żałosnym potworem, żałosnym bytem. Dlaczego jeszcze żyje? Przecież mogłem zostać tam podczas tej walki, może bym umarł i by nie było problemu. Chociaż z jednej strony boje się śmierci, ale czuje obrzydzenie do siebie, czuje żal, smutek, gniew. Tego jest za dużo, nie daje sobie powoli z tym wszystkim rady. Niby odciąłem się od świata zewnętrznego, żyje sobie w tej jaskini, ale dam sobie radę? Nie wiem. Coraz gorzej jest, a jeżeli bym był na zewnątrz mogło by być jeszcze ogrzej. Tak myślę.
-Co jest ze mną nie tak?- Zadałem sobie to pytanie na głos, wpatrując się w ścianę jaskini. Znowu leżałem na swoim miejscu na kamieniach. Od tamtego momentu kiedy zaznałem spokój po wyrwaniu ręki miną dopiero pierwszy dzień, a już mam kolejne myśli by to sobie zrobić. Jestem żałosny, czyż nie? Chce uciekać od bólu poprzez inny ból, czyż to nie zabawne ale najbardziej właśnie żałosne? zbyt dużo używam żałosny by nazwać siebie, swój nastrój czy też działania, ale nie mam teraz w głowie lepszego nazewnictwa na moją głupotę.
-Nie chce zabijać... lubie walczyć, ale boje się, że przez to mogę zabić. Co jest ze mną nie tak?!-
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!-
Krzyknąłem na końcu zdesperowany tym wszystkim. Na ten moment nie zastanawiałem się dlaczego lubie walczyć, ale no dawało mi to przyjemność. Kiedy tylko się tak zastanowie to kiedy uderze w coś, poczuje wibracje poprzez to uderzenie to czuje się szczęśliwy? Czy aby na pewno? NIe wiem.... czy to po prostu coś innego? czy po prostu to co mi zostało zaprogramowane przez Dr. Gero kiedy mnie stworzył? Czy przerobione przez mojego Ojca? Nie wiem.... pomóżcie mi.... proszę.
Start Treningu.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

on Pią Sty 11, 2019 9:55 pm
Nigdy nie rozumiałem dlaczego lubie walczyć. Czy to przez moje narodziny? Czy zaprogramowany? Czy po tym jak spotkałem mojego mistrza, który wpoił mi takie podstawy podstaw o sztuce walki i mi się to spodobało? Nie wiem, właśnie nie wiem i to mnie martwi. Jeżeli te dwa pierwsze to prawda, razem czy osobno to jestem sobą przerażony. Nie chce tego takto, ale nie będę miał chyba możliwości tego odrzucić, bo to siedzi zakorzenione we mnie i tak musi być... chyba... sam nie wiem. Gdyby to była ostatnia pozycja to bym był szczęśliwy, bo to jest to co sam pokochałem, sam wybrałem, ale takto mogę być na siebie zły. Poprzez moje ustalenia, moje wybory, zabrałem życie innej istocie przez mój celowy oraz świadomy wybór. Czyż to nie jest przytłaczające, co nie? Chociaż nie wiem które by było najgorsze w tym wypadku. Tu i tu jestem potworem, jednym stworzonym, a drugim z wyboru. Nie wiem... coraz częściej kiedy leżę w tej jaskini mam ochotę bym zniknął z tego świata, bym już nie istniał na tej planecie, bym nie mógł już skrzywdzić kolejnej istoty. Z czasem ta myśl robi się coraz bardziej zachęcające, jak ucieczka przed bólem poprzez inny ból. Nie wiem co na ten moment myślec, jestem przerażony, ale za niedługo już może to zniknąć i będę bardziej przekonany do tych myśli. To mnie przeraża najbardziej.
-Niech mi ktoś wreszcie pomoże....- Powiedziałem to po cichu, ale przez to że byłem sam w jaskini to było to nawet dość głośne. Do tego mało co się do siebie sam odzywałem, więc najcichsze słowo było tutaj bardzo słyszalne. A co do tego co powiedziałem. Liczę, że coś się stanie, że ktoś tutaj wejdzie. Samotność mnie trochę niszczy, tak mi się zdaje, ale nie mam na tyle odwagi by wyjść stąd o własnych siłach na ten moment.

Koniec Treningu.
avatar
Fabu
Liczba postów : 13

Re: Opuszczona Pieczara

Yesterday at 6:51 pm
Woda z sufitu, to jeden z dźwięków które mi zazwyczaj towarzyszą, tak jak ciemność. Tyle już nie słyszałem głosu innych, nawet mojego, po prostu ze sobą rozmawiałem w większości w myślach. Można zwariować przez taki okres czasu z samym sobą i to w tej ciemności. Leże tak, ciągle zwrócony ku ścianie z jednego powodu, coraz cześciej wyjście z tego miejsca mnie denerwowało, ale też z drugiej strony kusiło, pragnąłem przez nią wyjść nawet na chwilkę by poczuć na sobie świeży wiatr oraz promienie słońca na moich łuskach.
Dzisiejszego dnia znowu przypominałem sobie całe to zdarzenie, najgorsze było to że sobie przypomniałem o tych żołnierzach w laboratorium oraz tych kiedy poznałem pierwszych ludzi. W pierwszym wypadku oni umarli przez wybuch mojego tatusia, a drudzy zostali przeze mnie zaatakowani, atakowałem z całej siły więc mogłem ich nawet zabić. Te wszystkie poświęcenia to moja wina, to przeze mnie poumierali na pewno. Oni po prostu wykonywali swoją robotę by przeżyć, a ja zrobiłem coś takiego.
Jestem potworem...
Złapałem dłonią kamyczek, przyglądałem się mu całkiem uważnie. Wydawał się zwykłym twardym kamykiem, nie taki słaby jak rasa ludzka, nie muszę się bać, że go zabije czy zniszczę, czyż nie? Tego nie wiem... nie wiem dlaczego ale postanowiłem to sprawdzić. Zacisnąłem pięść najmocniej jak tylko potrafiłem. Usłyszałem jakieś pęknięcie. Otworzyłem dłoń i zobaczyłem rozkruszony kamień. Ogarnął mnie ból, a nawet smutek. Wszystko zniszczę, jestem wynaturzeniem.
-Dlaczego... DLACZEGO!- Z ostatnim słowem które krzyknąłem odwróciłem się na bok i odrzuciłem resztki gdzieś w dal. W moich oczach pojawiły się łzy, ale po chwili one zniknęły ponieważ zobaczyłem coś czego w tej chwili nie powinienem, byłem już u swojego limitu.
Zobaczyłem znowy wyjście. Moje "drzwi" do świata zewnętrznego. Do światła, do natury, do wszystkiego. Poczułem chęć, poczułem potrzebę wyjścia nawet na chwilę na zewnątrz.
-Nie.... nie mogę.- Spróbowałem zamknąć oczy, ale nie mogłem. Starałem się z całych sił ale nie mogłem. Wpatrywałem się w wyjście jakby to było coś od czego dawno pragnąłem.
-Chociaż.... na.... chwilę.- Przeczołgałem się kawałek w tamtą stronę i nagle się zatrzymałem, nadal próbowałem siebie zatrzymać, nadal gdzieś tego nie chciałem, ale cały ja pragnął tego, moje ciało, moja natura chce być wolna od tej pieczary, która stała się moim osobistym wiezieniem.
-Nie powinienem. Musze wytrzy....- I wtedy zobaczyłem cień ptaka w świetle z wyjścia. Coś we mnie piękło.
Wyjść.
Wyjść.
Chce.
Wyjść.
Chce.
Wypuść mnie.
Chce.
CHCE!
WYJŚĆ!
Nie wiedząc czemu byłem już nogach, prawie przy wyjściu. Jeden krok i wejde w światło które dostaje się przez ten wejście. Dopiero odzyskałem świadomość, ale od tak dawna nie byłem tak blisko światła. Chce chociaż na chwilę....
Poddałem się. Wyszedłem. Pragnienie na tą chwilę wzięło nade mną górę, ale czy nie będę tego żałował? Tego nie wiem.
Sponsored content

Re: Opuszczona Pieczara

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach