Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 402

Opuszczona Pieczara Empty Opuszczona Pieczara

on Nie Gru 30, 2018 9:43 pm
W górach, a dokładniej na jednym zboczu właśnie zwykłej góry, jest pewna skalna półka, a na niej wejście do pieczary. Już przed wejściem można zobaczyć stare ślady dużego zwierza. Coś jakby przez wiele lat wchodziło oraz wychodziła z niej. Grota nie jest duża, jest to tylko jedno wielkie pomieszczenie. Jedynie światło które tam dochodzi ledwo co do środka jest z wyjścia, a woda czasami skapuje z sufitu kiedy pada deszcz na zewnątrz. Niczym nie wyróżniająca się jaskinia, która jest już od dawna opuszczona przez swojego niedźwiedziego właściciela.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Gru 30, 2018 10:31 pm
Który to już dzień? Dwunasty? Trzynasty? Trzydziesty? Nie wiem. Po tym wszystkim co się stało to chyba nie ma znaczenia. Leżę tutaj przez bardzo długi okres czasu. Chyba. Nie potrzebuje wody czy też jedzenia, wiec nigdzie nie muszę się ruszać. PO prostu leże tutaj, zasypiam kiedy tylko mogę, obracam się w stronę wyjścia i patrzę czy świeci, jeżeli tak, to mamy dzień, a jeżeli znudzi mnie ten widok to odwracam się w stronę ściany.
Jestem tylko ja, odgłosy jaskini, wiatru, czasami wody oraz moje myśli. Można by było się do nich przyzwyczaić, ale to nie jest zbyt miły okres dla mojej osoby. Wróćmy się do początku tego wszystkiego.
Po tym jak zabiłem tego nieszczęśnika wpadłem w pewien trans. Padłem. Nic się dla mnie nie liczyło, widziałem tylko przed sobą to martwe ciało. Nic się dla mnie nie liczyło. Nie wiedząc czemu odczołgałem się od tego wszystkiego, a kiedy tylko mogłem iść to poszedłem przed siebie aż trafiłem na jakieś drzewo. Tam się położyłem i wtedy zacząłem wszystko rozumieć co się stało. Czym jestem. Kim jestem. Co zrobiłem. Czego nie powinienem robić. Leżałem tam chyba okrągły dzień, aż wreszcie zwierzęta zaczęły mnie denerwować. Wszystko co było dookoła mnie denerwowało, ale też przerażało. Wszystko dla mnie wygląda na takie kruche, jeden ruch ręką i jest zniszczone. Nie chce tego, nie chce odbierać życie, nie chce niszczyć. Postanowiłem odlecieć, znaleźć miejsce gdzie będę sam i nikt mnie tam nie znajdzie.
Doleciałem tutaj. Ot cała historia. Chyba nie spodziewaliście się czegoś niezwykłego, co nie? Leżę tutaj i myślę, załamuje się oraz przywołuje w swojej głowie wiele wspomnień. Dobre, złe, a przede wszystkim te które na początku nie rozumiałem, ale teraz wiem co się tam działo. Byłem głupi, ciągle jestem głupi ale tez mordercą.

Start Treningu.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Wto Sty 01, 2019 9:20 pm
Czym właściwie jestem? Tego nie wiem. Niczego teraz nie wiem. Wcześniej myślałem, że jestem wojownikiem, który ma chronić życie. Bojownik każdego słabszego stworzenia, który szanuje każde życie, bo każdy zasługuje na życie. Ale teraz nie wiem czym jestem, sam już nie wiem. Po mojej transformacji ale także po tym całym zdarzeniu zrozumiałem jedną najważniejszą rzecz, która powinna być dla mnie oczywista, ale byłem na nią ślepy. Jestem potworem stworzonym do zabijania. Zostałem sztucznie stworzony, jako broń, którą mogła by czerwona armia wykorzystać do swoich podłych celów. Niby zostałem ukradziony im, ale nie poto bym żył, a po to bym przeszedł na inną stronę barykady i zabijał dla innych w imię "wolności". Oczywiście wolność, to jest to co każdy powinien mieć, trzeba walczyć z tymi którzy ją zabierają. Tylko nie zabijać, tego właśnie pragnąłem i chyba dalej pragnę... mam nadzieję. Zostałem stworzony do zabijania, do robienia krzywdy każdemu stworzeniu które napotkam. Tak to czuje i tak to wygląda, jak to wygląda. Jestem potworem, maszyną do zabijania. Ale nie.... nie, nie mogę tym być. Kto mi dał prawo do zabijania? Nie jestem Bogiem, Władcą, nie mogę od tak decydować kogo mogę mordować, wiec dlaczego?
...
No tak. Jestem Potworem. To wszystko ma sens... potwór może robić wszystko co chce, jest tym czym chce, może odbierać co chce i nie ponosić konsekwencji, ponieważ taka jest jego natura.
Jestem potworem! Nie, zaraz, nie chce nim być. Jeżeli nim jestem to dlaczego nie chce zabijać. Co jest ze mną nie tak?!  Nie chce niczego takiego... Potrzebuje pomocy, niech mi ktoś pomoże, bo jeżeli nikt mnie nie uratuje to na prawdę stanę się tym potworem.

Koniec Treningu.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Sob Sty 05, 2019 4:34 pm
Kolejny dzień w mojej jaskini. Coraz to bardziej jestem do niej przyzwyczajony. Leże w jednym miejscu, co jakiś czas odwracam się na inny bok, czy po prostu na plecy, bądź na brzuch, to jak sobie zażyczę. Najlepsze jest to, że mój wzrok już się przyzwyczaił do mroku. Widzę wszystko, przez co przez moje leniwe ruchy, czyli prawie żadne, na początku nie miałem okazji zbadać całego mojego nowego domu, a teraz widzę wszystko. Nie jest to nic ciekawego. Jaskini, skały, kamienne ściany, kamienny sufit, czasami kapie woda i tyle. Nic, ale też coś, ale nic specjalnego.
Odwróciłem się w stronę wyjść z mojej pieczary. Światło.... tak dawno nie byłem na dworze. Tęskno mi za świeżym wiatrem, które głaszcze ciało. Za ciepłym słoneczkiem. Za innymi widokami. Tylko z tęsknotą jest też obawa. Strach, że znowu zrobie komuś krzywdę, zabiore życie i przez to też się zatracę i będę tym potworem, który może we mnie siedzieć. Raczej na pewno we mnie siedzi, przecież jestem abominacją, stworzonym życiem z dwóch innych żyć, tylko by niszczyć. Pocieszające, czyż nie? No nic, będę siedział tutaj, no chyba że serio wykituje, znajdę inne rozwiązanie albo zacznę mieć dość tego miejsca.
Zamknąłem oczy, na początku nie wiedziałem niczego specjalnego, ale po chwili pojawiła się jedna osoba. Była to dziewczyna, tą którą dobrze znałem, moja pierwsza przyjaciółka, dawno jej nie widziałem, nie wiem gdzie jest teraz, nie mam z nią żadnego kontaktu czy coś. Tęsknie za nią. Dawno nie odwiedzała wioski pod wieżą Korina.... ich też dawno nie widziałem, za nimi też tęsknie. Chciałbym ich zobaczyć, pośmiać się, porobić coś z nimi, uczyć się od nich nowych rzeczy, ale tego nie zrobie, jestem zbyt niebezpieczny dla wszystkich. Pojawiła się jak pewnie myślicie też wioska, jak o nich zaczałem myślec, a zaraz po tym to martwe ciało teog rybo-człowieka. Odrazu otworzyłem oczy. Nic się nie zmieniło, ciagle widziałem wyjście, a z niego dobiegające światło. Zaczynał mnie ten widok denerwować, szybciej niż zwykle. Odwróciłem się do ściany. Kompletna ciemność, lepszy widok bo nie denerwuje mnie... ale tęsknie.
-Gdybym mógł zmniejszyć moją siłę, gdybym umiał się kontrolować....- westchnąłem ciężko i postanowiłem się przespać.
Start Treningu.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Sty 06, 2019 8:52 pm
-Mam siebie dość, jestem żałosny.- Spojrzałem na swoją dłoń. Tak generalnie gówno było widać, ledwo co mogłem zobaczyć palce przed moimi oczami i nic więcej.  Zacisnąłem rękę, nie widziałem tego ale po prostu to czułem, to moja dłoń i nikt mi jej nie odciął czy coś. Tak swoją drogą, to pewnie pytacie dlaczego mam siebie dość. To proste... zrobiłem to wszystko, nie umiem pójść do przodu, boje się siebie, boje się innych rzeczy. Trochę żałosne, czyż nie?
Odwróciłem się na plecy, patrzyłem tak kilka minut w sufit mojej jaskini i postanowiłem zrobić coś czego nie robiłem od dawna. Kiedy tylko postawiłem nogi poczułem się dziwnie, jakbym od dawna nie był sobą... albo zapomniałem jak to jest siedzieć, bo poprostu ciągle leżałem w jednym kącie jaskini. Rozejrzałem się i  pieczara zaczęła wydawać się mniejsza niż wczesniej jak leżałem. Skierowałem swój wzrok na wyjscie z jaskini. Było nadal jasno, ale chyba zaraz bedzie robiło się ciemno. Przez to że znowu spojrzałem na to wejście oraz pomyślałem o dniu, to znowu miałem ochotę wyjść, poczuć o czym ciągle teraz zaczynam marzyć. Zaczynam się bać, że to zwykłe coś, zwykłe pragnienie wezmię nademną górę i wyjdę, a jezeli tak się stanie to jakie mam szanse, że żądza krwi mnie nie przejmie, no jakie? No żadne najwyraźniej.
Zdenerwowany tym wszystkim uderzyłem swoją głową w ścianę. Poczułem to, uderzyłem z całej siły. Aua... ale to nie wszystko, ten ból mnie nie przekonuje. Jestem żałosny, nie chce o tym myśleć, nie chce by moje serce, moja dusza krwawiła. Musze się pozbyć tego wszystkiego...
-Ręka....a może by tak?- Spojrzałem na nią. Wyciągnąłem ją przed siebie. Na początku miałem dziwne myśli, chciałem je odrzucać, ale kiedy tak patrzyłem na nią to coraz bardziej się na to przekonywałem. Mój oddech robił sie coraz cięższy aż wreszcie nie wytrzymałem. Jakby co teraz to może być dziwne. Złapałem za moją dłon i pociągnąłem jak najmocniej jego tylko mogłem. Rykłem, ale znowu spróbowałem. Kiedy tylko to mi się nie udawało to skupiłem się i pewnym ruchem wyrwałem sobie rękę.
-Aghhrrrr!- dyszałem, bolało jak cholere, ale czułem tylko to, ten ból po wyrwaniu ręki. To było wspaniałe! Nie czułem tego co wcześniej, nie byłem torturowany przez moje myśli, przez to co zrobiłem, to było wspaniałe! Ten ból... mnie wybawił z cierpienia.
Oparłem się o ścianę, dyszałem, czułem ból, ale byłem szczęśliwy. Do tego nie bałem się o siebie. Po chwili jak się skupiłem udało mi się zregenerować moją brakującą dłoń.
Dzisiaj zrobiłem postępy.... możliwe, że znalazłem ucieczkę.
Koniec Treningu.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Czw Sty 10, 2019 2:21 pm
Jestem żałosnym stworzeniem, żałosnym potworem, żałosnym bytem. Dlaczego jeszcze żyje? Przecież mogłem zostać tam podczas tej walki, może bym umarł i by nie było problemu. Chociaż z jednej strony boje się śmierci, ale czuje obrzydzenie do siebie, czuje żal, smutek, gniew. Tego jest za dużo, nie daje sobie powoli z tym wszystkim rady. Niby odciąłem się od świata zewnętrznego, żyje sobie w tej jaskini, ale dam sobie radę? Nie wiem. Coraz gorzej jest, a jeżeli bym był na zewnątrz mogło by być jeszcze ogrzej. Tak myślę.
-Co jest ze mną nie tak?- Zadałem sobie to pytanie na głos, wpatrując się w ścianę jaskini. Znowu leżałem na swoim miejscu na kamieniach. Od tamtego momentu kiedy zaznałem spokój po wyrwaniu ręki miną dopiero pierwszy dzień, a już mam kolejne myśli by to sobie zrobić. Jestem żałosny, czyż nie? Chce uciekać od bólu poprzez inny ból, czyż to nie zabawne ale najbardziej właśnie żałosne? zbyt dużo używam żałosny by nazwać siebie, swój nastrój czy też działania, ale nie mam teraz w głowie lepszego nazewnictwa na moją głupotę.
-Nie chce zabijać... lubie walczyć, ale boje się, że przez to mogę zabić. Co jest ze mną nie tak?!-
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!-
Krzyknąłem na końcu zdesperowany tym wszystkim. Na ten moment nie zastanawiałem się dlaczego lubie walczyć, ale no dawało mi to przyjemność. Kiedy tylko się tak zastanowie to kiedy uderze w coś, poczuje wibracje poprzez to uderzenie to czuje się szczęśliwy? Czy aby na pewno? NIe wiem.... czy to po prostu coś innego? czy po prostu to co mi zostało zaprogramowane przez Dr. Gero kiedy mnie stworzył? Czy przerobione przez mojego Ojca? Nie wiem.... pomóżcie mi.... proszę.
Start Treningu.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Pią Sty 11, 2019 9:55 pm
Nigdy nie rozumiałem dlaczego lubie walczyć. Czy to przez moje narodziny? Czy zaprogramowany? Czy po tym jak spotkałem mojego mistrza, który wpoił mi takie podstawy podstaw o sztuce walki i mi się to spodobało? Nie wiem, właśnie nie wiem i to mnie martwi. Jeżeli te dwa pierwsze to prawda, razem czy osobno to jestem sobą przerażony. Nie chce tego takto, ale nie będę miał chyba możliwości tego odrzucić, bo to siedzi zakorzenione we mnie i tak musi być... chyba... sam nie wiem. Gdyby to była ostatnia pozycja to bym był szczęśliwy, bo to jest to co sam pokochałem, sam wybrałem, ale takto mogę być na siebie zły. Poprzez moje ustalenia, moje wybory, zabrałem życie innej istocie przez mój celowy oraz świadomy wybór. Czyż to nie jest przytłaczające, co nie? Chociaż nie wiem które by było najgorsze w tym wypadku. Tu i tu jestem potworem, jednym stworzonym, a drugim z wyboru. Nie wiem... coraz częściej kiedy leżę w tej jaskini mam ochotę bym zniknął z tego świata, bym już nie istniał na tej planecie, bym nie mógł już skrzywdzić kolejnej istoty. Z czasem ta myśl robi się coraz bardziej zachęcające, jak ucieczka przed bólem poprzez inny ból. Nie wiem co na ten moment myślec, jestem przerażony, ale za niedługo już może to zniknąć i będę bardziej przekonany do tych myśli. To mnie przeraża najbardziej.
-Niech mi ktoś wreszcie pomoże....- Powiedziałem to po cichu, ale przez to że byłem sam w jaskini to było to nawet dość głośne. Do tego mało co się do siebie sam odzywałem, więc najcichsze słowo było tutaj bardzo słyszalne. A co do tego co powiedziałem. Liczę, że coś się stanie, że ktoś tutaj wejdzie. Samotność mnie trochę niszczy, tak mi się zdaje, ale nie mam na tyle odwagi by wyjść stąd o własnych siłach na ten moment.

Koniec Treningu.
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Pią Sty 18, 2019 6:51 pm
Woda z sufitu, to jeden z dźwięków które mi zazwyczaj towarzyszą, tak jak ciemność. Tyle już nie słyszałem głosu innych, nawet mojego, po prostu ze sobą rozmawiałem w większości w myślach. Można zwariować przez taki okres czasu z samym sobą i to w tej ciemności. Leże tak, ciągle zwrócony ku ścianie z jednego powodu, coraz cześciej wyjście z tego miejsca mnie denerwowało, ale też z drugiej strony kusiło, pragnąłem przez nią wyjść nawet na chwilkę by poczuć na sobie świeży wiatr oraz promienie słońca na moich łuskach.
Dzisiejszego dnia znowu przypominałem sobie całe to zdarzenie, najgorsze było to że sobie przypomniałem o tych żołnierzach w laboratorium oraz tych kiedy poznałem pierwszych ludzi. W pierwszym wypadku oni umarli przez wybuch mojego tatusia, a drudzy zostali przeze mnie zaatakowani, atakowałem z całej siły więc mogłem ich nawet zabić. Te wszystkie poświęcenia to moja wina, to przeze mnie poumierali na pewno. Oni po prostu wykonywali swoją robotę by przeżyć, a ja zrobiłem coś takiego.
Jestem potworem...
Złapałem dłonią kamyczek, przyglądałem się mu całkiem uważnie. Wydawał się zwykłym twardym kamykiem, nie taki słaby jak rasa ludzka, nie muszę się bać, że go zabije czy zniszczę, czyż nie? Tego nie wiem... nie wiem dlaczego ale postanowiłem to sprawdzić. Zacisnąłem pięść najmocniej jak tylko potrafiłem. Usłyszałem jakieś pęknięcie. Otworzyłem dłoń i zobaczyłem rozkruszony kamień. Ogarnął mnie ból, a nawet smutek. Wszystko zniszczę, jestem wynaturzeniem.
-Dlaczego... DLACZEGO!- Z ostatnim słowem które krzyknąłem odwróciłem się na bok i odrzuciłem resztki gdzieś w dal. W moich oczach pojawiły się łzy, ale po chwili one zniknęły ponieważ zobaczyłem coś czego w tej chwili nie powinienem, byłem już u swojego limitu.
Zobaczyłem znowy wyjście. Moje "drzwi" do świata zewnętrznego. Do światła, do natury, do wszystkiego. Poczułem chęć, poczułem potrzebę wyjścia nawet na chwilę na zewnątrz.
-Nie.... nie mogę.- Spróbowałem zamknąć oczy, ale nie mogłem. Starałem się z całych sił ale nie mogłem. Wpatrywałem się w wyjście jakby to było coś od czego dawno pragnąłem.
-Chociaż.... na.... chwilę.- Przeczołgałem się kawałek w tamtą stronę i nagle się zatrzymałem, nadal próbowałem siebie zatrzymać, nadal gdzieś tego nie chciałem, ale cały ja pragnął tego, moje ciało, moja natura chce być wolna od tej pieczary, która stała się moim osobistym wiezieniem.
-Nie powinienem. Musze wytrzy....- I wtedy zobaczyłem cień ptaka w świetle z wyjścia. Coś we mnie piękło.
Wyjść.
Wyjść.
Chce.
Wyjść.
Chce.
Wypuść mnie.
Chce.
CHCE!
WYJŚĆ!
Nie wiedząc czemu byłem już nogach, prawie przy wyjściu. Jeden krok i wejde w światło które dostaje się przez ten wejście. Dopiero odzyskałem świadomość, ale od tak dawna nie byłem tak blisko światła. Chce chociaż na chwilę....
Poddałem się. Wyszedłem. Pragnienie na tą chwilę wzięło nade mną górę, ale czy nie będę tego żałował? Tego nie wiem.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1882

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Sty 20, 2019 10:25 am
MG

Fabu opuścił swoją pieczarę. Pierwszy raz od... bardzo dawna. Gdy wyszedł na zewnątrz, przywitało go oślepiające, piekące światło, do którego jego ślepia przyzwyczaiły się dopiero po kilku chwilach. 
Był dzień. Ciepły dzień. Wiatr kołysał spokojnie źdźbłami trawy i liśćmi drzew. Ptaki ćwierkały, śpiewając pieśni w tylko im znany sposób. Promienie ciepłego słońca zaczynały ogrzewać jaszczurze ciało Fabu. W końcu się przełamał, ale co się stało wcześniej?

Usłyszał cichy łoskot silnika, który z każdą chwilą coraz bardziej się nasilał. Nim zdążył mrugnąć, ujrzał jak kilkadziesiąt metrów od niego, świat przemierza zielony jeep. Logo Armii Czerwonej Wstęgi od razu rzuciło się w oczy. Załoga liczyła trzy osoby: kierowcę, pasażera i strzelca, który siedząc z tyłu zajmować miał się ostrzelaniem wrogów. Między nogami miał karabin maszynowy przyczepiony na specjalnym stojaku, który przyspawany był do pojazdu.
Nagle zatrzymali się, a kierowca zaczął wrzeszczeć, że złapali kapcia.
- Kurła, akurat teraz, jakżeśmy znaleźli czwartą! - zaklął, kopiąc z całej siły w uszkodzoną oponę.
- Uspokój się! - powiedział strzelec.
- Pójdziemy na nogach, damy radę. - dodał po chwili, a kierowca skinął głową. Ostatecznie i tak kopnął kolejny raz w koło.

_________________
Opuszczona Pieczara Haricotto-Heaven
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Sty 20, 2019 1:13 pm
Oślepiające światło. To było pierwsze co zobaczyłem, no raczej nie zobaczyłem ale to szczegół. Stanąłem jak wryty, mimowolnie zasłoniłem oczy swoją dłonią, tak jakby to miało mnie uratować przed tym światłem, które już mnie oślepiło.
Zmrużyłem oczy i po chwili przyzwyczaiłem się do tego wszystkiego. To co zobaczyłem zaparło wdech w moich piersiach. To był świat! Rośliny! Góry! skały! ŚWIATŁO! I WIATR! NIE JASKINIA! To jest to na co czekałem przez ten długi moment, tak mi się wydawało. Nigdy bym nie przypuszczał, że to co wiele razy widziałem mogło być czymś tak pięknym, wzruszającym i przezemnie pożądanym.
-T...to jest piękne- Zacząłem płakać. Wzruszyłem się tą chwilą, ale też rozpaczałem, że tyle tego piękna przez taki czas był dosłownie pare kroków odemnie, a do tego to że zaraz wrócę do mojego wiezienia. Źle zrobiłem że wyszedłem, teraz będę rozpaczał.
Nagle całą tą piękną harmonie coś przerwało. Zwróciłem się w tamtą stronę i nim mrugnąłem zobaczyłem pojazd ludzi. Odrazu zrobiłem krok w tył, ale zobaczyłem coś co przykuło moją uwagę. Logo czerwonej armii. Pamiętałem to aż za dobrze. Żołnierzy w laboratorium mojego taty z tymi barwami oraz tego kogoś kto oderwał mi kiedyś rękę. Nie pamiętam kto to był, ale wtedy atakowali mnie właśnie ludzie tej organizacji, wiec pewnie był z nimi, chyba, nie chce zrzucać na nich całych win czy bólu którego musiałem doświadczyć. Kiedy byli gdzieś niedaleko mnie złapali gumę. Nie mieli szczęścia, bo nie było tutaj żadnego miasta, wioski czy nawet stacji benzynowej. Trochę się kierowca denerwował, ale no cóż, to zrozumiałe, kto by chciał iść bardzo długi kawał z buta. Chociaż ciągle nie rozumiem dlaczego ludzie nazywają iść pieszo w jakąś stronę z buta. Nie rozumiem po prostu.
Wracając do mnie. Chciałem z nimi pogadać, oj i to bardzo. Zobaczyłem trzy żywe istoty oraz usłyszałem ich rozmowę. Tak dawno nie rozmawiałem, chce z nimi pogadać, ale też boje się że zrobię im krzywdę.... ale chociaż... zaraz! Przecież nie muszę ich dotykać, będę trzymał się z metr od każdego z nich i raczej nie zrobię im krzywdy. Co nie? To dobry pomysł! Jak już wyszedłem z jaskini to skorzystam z okazji przed powrotem. Nie chce potem żałować że tego nie zrobiłem.
Wzniosłem się do góry za pomocą techniki. Spojrzałem na nich z góry. Byli w dość złej organizacji, ale to też nie znaczy że oni wszyscy są źli, to są też zwykli ludzie którzy wykonują swoją robotę by zrobić, by uchronić swoją rodzinę. Wszystko jest zrozumiałe, poza odbieraniem życia niewinnym, ale oni chyba nikogo nie zabili, mam nadzieje, ten karabin jest pewnie do obrony.
Podleciałem do nich i stanąłem dosłownie przy Jeepie. Podniosłem ręke do góry, po czym zacząłem nią machać na prawo i lewo w geście przywitania. Uśmiechnąłem się do tego ukazując moje zębiska ale oczywiście z dobrymi zamiarami byłem i rzuciłem.
-Witajcie, widzę że złapaliście gumę, pomóc wam?- Dobre rozpoczęcie rozmowy! Ale cholera jasna! FABU! Przedstawiaj się na początku! Kultura tego wymaga. No ale dobra, spieprzyłem to, nie cofnę czasu by to naprawić.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1882

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Sty 20, 2019 6:47 pm
MG

Żołnierze przekrzykiwali się. Jeden był zły na oponę, a drugi był zły na niego, bo kazał mu się uspokoić, ale ten tego nie zrobił. Pozostały, trzeci żołnierz, wydawał się mieć wszystko gdzieś, ponieważ nie wyszedł nawet z samochodu, by sprawdzić co się stało. Jego mina też wiele mówiła. Powieki lekko przymknięte, usta lekko rozchylone - klasyczny przypadek znudzenia.
- Witajcie, widzę że złapaliście gumę, pomóc wam? - na to zapytanie cała trójka odwróciła swoje głowy w jednym kierunku. Nawet ten znudzony wykazał odrobinę zainteresowania. Oczom wojaków ukazał się czerwony smok, który szczerzył do nich swoje zębiska i machał ręką na powitanie. Największy krzykacz, ten który kopał w oponę, podskoczył ze strachu i szybko wszedł do samochodu, jakby miało go to uratować. Jeep nie miał dachu, więc był totalnie odkryty nawet będąc w środku. Strzelec cofnął się, patrząc na Fabu, a ręką szukając karabinu maszynowego. Nie zdołałby nic zrobić, bo był przyspawany. Musiałby wskoczyć na pakę, a stał obok auta.
- Witaj. - rzekł ten trzeci, który do tej pory był znudzony.
- Jeśli masz koło zapasowe, to możesz nam pomóc. Jeśli nie, to lepiej sobie stąd idź. - powiedział spokojnie, poprawiając okulary na nosie. Mówił bardzo powoli, jakby zaraz miał zasnąć.
- Co ty pieprzysz!? - zapytał kierowca-krzykacz, po czym sięgnął do kabury i wyjął z niej pistolet. Wycelował nim prosto w Fabu i zagroził, że jeśli ten nie pójdzie sobie, skończy podziurawiony jak durszlak.
- Właśnie! Mamy misję do wykonania! Już prawie nam się udało. Za dostarczenie tej rzeczy do Marszałka Czerwonego na pewno zostaniemy wynagrodzeni! Zastrzel go i spadajmy stąd! - krzyknął, stojąc nieruchomo.
- Masz rację. Nie możemy ryzykować! A masz! - padły pierwsze strzały i kule zaczęły świstać. Czy Fabu jest szybszy od wystrzelonego pocisku?

_________________
Opuszczona Pieczara Haricotto-Heaven
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Nie Sty 20, 2019 7:21 pm
Przywitałem się, pomachałem, zaoferowałem pomoc. Byłem bardzo miły i kultularny, ale to chyba nie wystarczyło by zasłonić mój dziwny wygląd dla tych ludzi. Zareagowali jak większość rodzaju ludzkiego jak mnie widywała. Dlaczego zawsze o tym zapominam i podchodzę do nich tak jak gdyby nigdy nic. Ciągle o tym zapominam.
Jeden wrócił do Jeepa, czyli ten kierowca, który denerwował się tym całym zajściem z gumą. Tylko jak mnie zobaczył to ucichł i wszedł do auta. To raczej by go nie uchroniło od przeciwnika, no chyba że chce uciekać samochodem który złapał gumę. To by było ciekawe. Drugi cofnął się, obserwując mnie swoim bacznym wzrokiem, a przy okazji szukał broni do pewnie obrony. Dobrze robi, to dobra reakcja, ale trochę nie miła do kogoś kto jest dla nich miły. Trzecia osoba była znudzona tym wszystkim, chociaż troche moją osobą się zainteresowała na początku. Widac, że był przyzwyczajony do dziwnych widoków. Czyli ta osoba wie najwięcej, nie boi się mnie oraz może jest silna, bo czuje się tak pewnie że zaraz tutaj zaśnie. Mam nadzieje że jest silny, wtedy może będę się mylił co do mojego stwierdzenia, że rasa ludzka jest słaba.
-Nie, nie mam koła ale mogę pociągnąć wóz albo was wziąć na barana i przelecieć do...- I tutaj została mi przerwana odpowiedź na pierwszy kontakt z tym w okularach, ponieważ kierowca wdał się w dyskusje z swoim towarzyszem.
-Dobra, jasne, pogadajcie sobie, mnie tu nie ma.- Rzuciłem to sobie pod nosem trochę smutny. Kontakt z innymi istotami po takim czasie i tacy nie mili, nawet tylko rozmawiają między sobą, a o mnie nie pomyślą. Szczyt chamstwa.
-Panowie, spokojnie, chce wam pomóc. Jestem Fa....- Przerwałem kiedy zobaczyłem jak kierowca wystrzelił ze swojego pistoletu w moją stronę.
Przyjąłem od razu poważny wyraz twarzy. I postanowiłem wyciągnąć dłonie w stronę pocisków. Żeby złapać? Jeśli mi się uda to super!  Gdyby nie to po prostu żeby wbiły się we moje ręce i nie trafiły mojej głowy. Na wszelki wypadek przechyliłem głowę tak, by nawet jakby kule przeleciały przez moje palce to żeby nie trafiły w buzie czy nawet oczy! To by było nieprzyjemne!
Jak zostałem trafiony czy nie. Patrze na swoje rany, potem na nich i kończę to co zacząłem.
-Jestem Fabu.- I podchodzę do ich samochodu, łapie za kierownice po czym ją wyrywam. Tak czy siak to było bardzo nie miłe, wkurzyli mnie. Nie pozwolę im odjechać. Chociaż jak teraz myślę to nie powinienem mówić mojego imienia, ale na całe szczęście to nie Czerwona armia czy Dr. Gero mnie tak nazwali.
-Chciałem być miły, a wy takie coś robicie. To nie ładnie. A teraz proszę opowiedzieć dlaczego TAK DOKŁADNIE wam tak się śpieszy, że strzelacie do niewinnych osób. No i przeproście! Wtedy wam wybaczę!-
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1882

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Wto Sty 22, 2019 12:27 pm
MG

Wystrzelone kule pomknęły w stronę Fabu, który złapał je wszystkie w dłonie i nawet się przy tym nie spocił! Miny na twarzach żołnierzy wskazywały na ogromne zdziwienie. Zbierali swoje szczęki z podłogi, a ich oczy wyskoczyły "z orbit".
- P-p-p-p-p-p-p-potwór! - krzyknął kierowca, opuszczając zaraz pistolet, który wylądował poza samochodem. Nachylił się po niego, a w tym czasie czerwony smok podszedł do samochodu. Kierowca-krzykacz zamiast pistoletu, zobaczył czerwone łapy pokryte łuskami. Podskoczył ze strachu, a kiedy Fabu wyrwał kierownice, oznajmiając głośno, że nigdzie nie pojadą, zwyczajnie zemdlał, a na jego kroczu pojawiła się mokra plama. Siedzący obok pasażer spojrzał na kolegę, potem na Fabu, po czym jedyną jego reakcją było natychmiastowe i głośne:
- Ha! - które urwało się tak szybko, jak tylko się pojawiło. Zaraz po tym, znów sprawiał wrażenie znudzonego.
- B-b-b-bo myśmy z-z-z-z-z-znaleźli te k-k-k-k-kule, co to M-marszałek Cz-czerwony zbiera...! - powiedział strzelec, przytulając się do stojaka, na którym przyczepiony był karabin maszynowy.
- N-nie zabijaj nas, bo inaczej Marszałek nas z-z-z-zabije! - krzyknął w rozpaczy i rozpłakał się. Nie zdawał sobie sprawy, że wygaduje głupoty.
Po stronie pasażera, między nogami żołnierza znajdowała się torba. Zamek był trochę rozsunięty, a ze środka coś połyskiwało pomarańczowym kolorem. Ciężko było powiedzieć, co to było.

_________________
Opuszczona Pieczara Haricotto-Heaven
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Wto Sty 22, 2019 12:59 pm
Złapałem je. Tego się nie spodziewałem. Czyżby moja szybkość aż tak wzrosła z moją przemianą? Czyli nie tylko mam nadludzka siłę ale także szybkość. Z jednej strony się ciesze, ale z drugiej, na serio jestem potworem. No i jeszcze ten kierowca to wszystko potwierdził tymi swoimi krzykami kiedy to tak zrobiłem. Zasmuciło mnie to w środku, a nawet zakuło moje serce. Nie chce być potworem, ale jak widać jestem nim oraz inni mnie takiego widzą. Może serio nie potrzebnie próbuje walczyć ze swoją naturą? Eh. Nie wiem, jestem rozdarty w tej chwili.
-Spokojnie...- skończyłem to słowo i jeden człowiek zemdlał ze strachu, nawet się posikał.
Spojrzałem na pasażera który się mnie nie bał, zmarszczyłem brwi i westchnąłem. Chociaż jeden się mnie nie bał, a nawet zaśmiał z tej sytuacji, jedna osoba się dobrze bawi, to tyle dobrego.
Spojrzałem na strzelca, który był mną całkowicie przerażony. No chociaż nie zemdlał, ale i tak ciężko było zrozumieć oco mu chodzi. Mówił coś o kuli, którą znalezli dla Marszałka, a potem zebym ich nie zabijał bo ich zabije szef. Popatrzyłem na niego i powiedziałem spokojnie.
-Nie zabije was. Nie miałem takiego zamiaru od początku i nie będę mieć. I nie jestem potworem. Zostałem stworzony tutaj na ziemi. Przedstawiłem się wam, wiec jeżeli chcemy być w tej miłej atmosferze to też powinniście.- Za dużo powiedziałem. Mam za długi jęzor, ale to nie moja wina że chce z nimi jeszcze pogadać.
-Do tego ten wasz Czerwony Marszałek. Dlaczego dla niego pracujecie, jak wiecie że może was zabić za jakaś pomyłkę czy coś? Na pewno nie jesteście źli, wiec dlaczego to wszystko robicie? I strzelacie do osób które nic wam nie zrobili.-
Zacząłem rozglądać się po samochodzie i zobaczyłem torbę pomiędzy nogami jednego żołnierza. Niby nic ciekawego, ale coś tam świeciło na kolor pomarańczowy. To mogło być byle co, ale ciekawość mnie wzięła, no i do tego zauważyłem to, więc skupiło to moją uwagę.
-Oh, a co tam ciekawego macie?- I sięgam do torby. Nie patrze czy mnie próbują zatrzymać czy zabierają torbę odemnie. Po prostu sięgam po to i wyciągam to świecące coś moimi łapskami.
-Spokojnie, oddam wam to.- Mówiłem prawdę. Po prostu chce się dowiedzieć co to jest i pewnie zaraz moja ciekawość zostanie przez nich zaspokojona, przez co znudzę się tym.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1882

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Sro Sty 23, 2019 11:58 am
MG

- Jestem starszy szeregowy Bored, ten tu posikany, to szeregowy Screamer, a ten, który prawie umiera na Twój widok, to szeregowy... - wskazał kciukiem do tyłu, ale przestał mówić, wpadając w krótką zadumę. Nie potrafił sobie przypomnieć imienia i nazwiska swojego kolegi. Odwrócił się przez ramię i spojrzał na obejmującego karabin żołnierza.
- Kim Ty w ogóle jesteś? - zapytał, mrużąc swoje oczy.
- N-n-nazywam się F-f-f-franek Forgettable...! - wyjąkał, próbując spojrzeć na swojego starszego stopniem towarzysza. Kiedy ujrzał jednak Fabu, natychmiast zamknął swoje oczy, zaczynając się jeszcze bardziej trząść. Był hojrakiem, a jak przyszło co do czego, to jest boi dudkiem. Takie typowe!
- No, tak właśnie myślałem, że masz takie nazwisko, które łatwo zapomnieć. - skwitował Bored, przenosząc swoje spojrzenie na smoka, który w tej chwili trzymał w dłoniach błyszczącą się na pomarańczowo kulę. Znudzony jegomość w jednej chwili przestał być znudzony. Nerwowo schylił się do swojej torby, ale nic już tam nie było.
- To nic takiego! - zaczął, mówiąc trochę głośniej.
- To taka odmiana pomarańczy... - skłamał, uśmiechając się żałośnie, po czym wyciągnął rękę do Fabu, by ten oddał mu błyszczącą rzecz.
- Marszałek Czerwony uwielbia pomarańcze. - dodał po chwili, ale jego kolega, ten z tyłu, będąc tak przerażonym, że nie potrafił skłamać, zacząć wykrzykiwać prawdę.
- T-t-t-t-to Smocza K-k-k-kula! Zbierzesz sie-sie-siedem i możesz prosić o c-c-c-co chcesz...! - krzyczał przez łzy Forgettable, a Bored złapał się za głowę i osunął na swój fotel. No i masz babo placek. W tym samym czasie, ten który zemdlał, Screamer, zaczął głośno chrapać.
- Muszę Cię poprosić o zwrot tej kuli, w innym wypadku może zrobić się nieprzyjemnie. - powiedział Bored, a jego ton nie był ani znużony, ani pobudzony. Był poważny. Bardzo poważny.

_________________
Opuszczona Pieczara Haricotto-Heaven
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Sro Sty 23, 2019 1:20 pm
Jednak mają trochę kultury. Ten znudzony zaczął się przedstawiać tak jak chciałem. Nazywał się Bored, ten co się posikał to Screamer i ostatni Franek. Osobiście podoba mi się Franek, ale mniejsza. Do tego mają rangi, jak szeregowy czy też starszy szeregowy. Słyszałem o rangach wojskowych od tatusia, ale co się dziwić, przecież są z Armii czerwonej wstęgi, tak jak mówi sama nazwa organizacji mają strukturę Armii. Czyli ten nasz spokojny facet jest tutaj najwyższy rangą, ma łeb na karku, zimną krew i można z nim spokojnie pogadać.
Kiedy dwójka żołnierzy prowadziła krótką konwersację między sobą to ja wyjąłem coś z torby, to był przedmiot, który od razu zaintrygował mnie samą poświatą z torby. Ku mojemu zdziwieniu wyciągnąłem Kule. Nie trudno się domyśleć że o tym wcześniej mówili, wiec wszystko co usłyszałem powoli łączyło się w całość. Znalezli kule, którą zbiera marszałek. Czyżby to Hobby? Może. Była ona oczywiście pomarańczowa, ale także jakby zrobiona z kryształu, czyli twarda. No i jak się jej przyglądałem zaciekawiony zobaczyłem jedna czerwoną gwiazdkę. Muszę wam powiedzieć, że była to ładna kulka, nie dziwie się że ktoś tak ważny jej pragnie.
Nagle stało się coś ciekawego. Starszy Szeregowy Bored przestał być taki znużony, a nawet podniósł głos. Spojrzałem na niego zainteresowany. Usłyszałem, że to forma pomarańczy. Od razu spojrzałem na kule w moich rękach, która raczej nie jest do jedzenia. To na pewno nie pomarańcz, jeżeli by to był jakiś duży cukierek to bym uwierzył w to, ale pomarańcz?
-Pomarańcz?- Wróciłem do niego wzrokiem mrużąc moje żółte oczy. Nie pasowało mi to co usłyszałem oraz to jego przejęcie, jakby bał się tego że ją trzymam.
I kolejny się odezwał po chwili, wystraszony ale zaczął mówić coś interesującego. To co trzymam to smocza k-k-k-kula, a jak zbiore wszystkie sie-sie-siedem to mogę prosić o co chce. Kolejna dziwna informacja, ale nie tak absurdalna jak pomarańcza. Wiec któryś z nich kłamie. Boredom, bo tak zmieniło się jego całe zachowanie kiedy tylko zobaczył kule w moich dłoniach, albo Franek, ale on jest wystraszony, przez to jestem skłonny stwierdzić, że mówi prawdę, bo jest przekonany jak to powie to będzie żył. Naprostuje, nawet jakby nie powiedział to by żył.
Przyglądałem się im, jak to starszy kładł na siedzeniu młodszego szeregowego, co chwila patrzyłem kątem oka na kule i łączyłem wszystko w głowie. Siedem kul. Wcześniej mówili, że znalezli właśnie czwartą, wiec albo maja tutaj gdzieś trzy pozostałe albo są już u Marszałka. Chyba przerażony Franek mówi całkowitą prawdę, a mnie ktoś tutaj zaczął okłamywać.
Zmarszczyłem brwi w geście zdenerwowania. Spoglądałem w oczy żołnierza, który zagroził mi że jak nie oddam tej kuli to będzie źle. W tej chwili musiałem dowiedziec się więcej o co w tym chodzi. Jeżeli na serio prosi się o co chce jak się zbierze wszystkie siedem to może być nie ciekawie jak zdobędzie to ktoś pokroju Marszałka. Musze się jeszcze dowiedzieć czy na serio mogę prosić o co chce.
-Okłamałeś mnie. Najpierw pomarańcz, a teraz kula. Nie ładnie, nie oddam jak nie dowiem się wszystkiego teraz. Jestem ciekawski wszystkiego, więc chce wiedzieć wszystko. To kara za kłamstwa.- Zacisnąłem palce na pomarańczowej kuli z jedną gwiazdką.
Spojrzałem na Franka, który leżał, ale był raczej przytomny. Mam nadzieję.
-Franek! Po zebraniu siedmiu tych kul i jak poprosisz żeby przywrócić kogoś do życia to się to uda? czy to niemożliwe?- Nie wiem dlaczego oto zapytałem. Może właśnie znalazłem sposób by odkupić moje winy. Wreszcie bym odwrócił to co zrobiłem. Przywrócił bym do życia tego Ryboczłeka, mojego tatusia i tych żołnierzy czerwonej armii, którzy wraz z nim zostali wysadzeni, oraz ten zdradziecki przyjaciel ojca. Chociaż to tylko fantazja, ale jeżeli by to była prawda to by było coś wspaniałego. No i jeżeli można jedną z najbardziej niemożliwych rzeczy na świecie to można o wszystko poprosić. Do tego to może być prawda z tą całą historią. Wszystko się tutaj może zdarzyć. Latam, przylatują tutaj statki kosmiczne wie czemu nie kulki które robią co chcesz?
No dobra, zadałem to pytanie do Franka, bo on wydawał się tym który sam z siebie powie to od razu kiedy usłyszy swoje imię które powiedziałem głośno, to się wystraszy i puści farbę z ust. To nie miłe, wiem, ale musze się tego dowiedziec.
-Dlaczego Marszałek chce te kule? I ma już trzy u siebie? czy moze wy macie resztę? Bez kłamstw!- Tutaj zwróciłem się do Starszego Szeregowego, ale może ten drugi będzie miał taką wenę i będzie odpowiadał na wszystko.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1882

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Czw Sty 24, 2019 1:11 pm
MG

Franek trząsł się jak osika, cały czas obejmując karabin, którego stal od dotyku zrobiła się już ciepła. Nie odpowiadał na pytania Fabu od razu, ponieważ strach przejął zbyt wielką kontrolę nad nim. Starszy szeregowy Bored ciągle patrzył tym zawziętym spojrzeniem na smoka. Nie podobało mu się, że zadaje tyle pytań.
- Słuchaj, to nie jest Twoja sprawa. Oddaj mi tę kulę, nie chce zrobić Ci krzywdy! - powiedział trochę głośniej, irytując się mocno. Otworzył drzwi samochodu i wyszedł z niego, kierując się w stronę Fabu, obchodząc oczywiście pojazd dookoła.
- T-tak! - krzyknął Forgettable, potwierdzając pytanie odnośnie wskrzeszania ludzi. Nic więcej nie powiedział, ponieważ został pacnięty w tył głowy przez przechodzącego obok Boreda.
- Nic nie mów. - powiedział spokojnie, ale widać było po nim narastającą frustrację. W końcu stanął przy smoku i wyciągnął do niego otwartą dłoń.
- Oddaj mi tę kulę! - powiedział z tonem mocno rozkazującym. Drugą rękę chował w kieszeni, ale widać było, że nią porusza, jakby próbował coś wcisnąć.
- Jeśli mi jej nie oddasz, za kilka sekund pożegnasz się z życiem. - rozmowa z w miarę spokojnej, przerodziła się w wydawanie rozkazów i na końcu w rzucanie groźbami.
- Jeślizbierzeszwszystkiesiedembędzieszmógłprzywołaćsmokaiprosićocotylkochcesz... aterazproszęniezabijajmnieizostawnaswspokoju - Franek mówił tak szybko, że większość była niezrozumiała. Jąkał się, a tu nagle poleciał z taką wiązanką! Strach potrafi płatać dziwne figle.
- Powiedziałem, żebyś był cicho! - krzyknął Bored, sięgając po pistolet. Wyjął go z kabury, odbezpieczył i wycelował go w swojego kolegę.
- Jeszcze słowo i Cię zastrzelę za zdradę! - żyłka wyskoczyła i zaczęła energicznie pulsować na jego czole. Czyżby tak naprawdę on był prawdziwym furiatem, skrywanym pod maską znudzenia?

_________________
Opuszczona Pieczara Haricotto-Heaven
Fabu
Fabu
Liczba postów : 51

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Czw Sty 24, 2019 2:16 pm
Starszy Szeregowy chyba już nie był taki spokojny jak wcześniej. Widać, że poruszałem tematy które są dla niego drażliwe. Czyli coś w tym więcej było. Jego wzrok był złowrogi. No i nie chciał zrobić mi krzywdy, to miłe, ale czy to prawda? Wcześniej mnie okłamywał, wiec pewnie blefuje, czyż nie? Mam nadzieje.
Wyszedł z pojazdu i kierował się do mnie. Zacząłem coraz to bardziej być uważny, a najbardziej zwracałem uwage na jego ruchy. Przyjmowanie pozycji do walki nic tutaj nie da, jeżeli serio jest silny to po nic mi to, jak już to ucieczka mi zostaje. Przy okazji mój ulubiony Franek puścił farbe z ust. Uwielbiam tego gościa, już nie tylko przez samo jego imię.
-Czyli można...- Rzuciłem do siebie.
Zrozumiałem jak może to być niebezpieczna broń. Jeżeli można zrobić coś takiego za pomocą siedmiu kul, to można o wszystko poprosić, a jeżeli Marszałek Czerwony chce czegoś od tych smoczych kul to nie można mu za wszelką cenę ich oddać. Jeżeli teraz bym coś takiego zrobił to bym miał na rękach nie tylko krew paru osób, a miliony istnień. Nie chce tego, chce ochronić jak najwięcej tylko mogę i naprawić to co sam zniszczyłem.
Przyglądałem się naszemu Boredowi w milczeniu jak na razie. Patrzyłem na niego, słuchałem to co mówi oraz przyglądałem się to co robi. Nie spodobało mi się to co robił w kieszeni, jakby szukał czegoś, przycisku. Żeby wezwać posiłki albo coś wystrzelić. To zrodziło we mnie przerażenie, ale nie mogłem dać po sobie poznać. Starałem się z całych sił utrzymać poważny wyraz twarzy. Nie mogłem pokazać mu chwili niepewności.
Nagle Szeregowy znowu coś powiedział, ale dośc szybko przez co większosć słów zlała się w jedno. Jedynie co to zrozumiałem, że zbierzesz wszystkie i prosisz smoka oco chcesz, a dalej to nie ogarnąłem. To wszystko kojarzyło mi się z bajką o Dżinnie, który spełni twoje życzenia jak potrzesz lampę. Czyżby ta historyjka bazowała na tym? Nie wiem. Będę musiał się temu bardziej przyjrzeć.
Spojrzałem na pistolet wymierzony w jego towarzysza. Czyli już do tego doszło....
-No dobra, masz.... Taiyōken!!!!- Wykonałem ułożenie rąk z kula, zamknąłem oczy i oślepiłem każdego co stał przede mną.
Teraz musiałem działać bardzo szybko. Otworzyłem oczy, wskoczyłem na auto, złapałem torbę którą powinna być w nim, bo raczej nikt z nich jej nie brał. Założyłem ją przez ramię, wzniosłem się lekko w górę i poleciałem moją całą szybkością w stronę z której przyjechali. Jeżeli stamtąd jechali to tam znaleźli tą kule, a do tego mogę się oddalać od ich bazy, która mozę być w przeciwnym kierunku. Na pewno miałem bardzo mało czasu, wiec powinienem lecieć jak najszybciej tylko mogę, oddalić się od nich jak najdalej i trzymać mocno smoczą kule moimi dłoniami oraz przytulać ją do mojej piersi. To jest najważniejszy przedmiot jaki właśnie znalazłem...No zabrałem! Dobra! Ale nie mogę tego oddać złym. Trzeba to wykorzystać dla dobra, by pomóc słabszym, by naprawić swoje błędy, a nie do złego, jak pewnie chciał Marszałek.
Teraz tylko jeżeli będę uciekał to gdzie polecieć? Do plemienia! Oni powinni wiedzieć co i jak! Dawno mnie tam nie było. Nie wiem czy spojrzę im w oczy, ale muszę to zrobić. Trzeba ich o tym powiadomić. Ale najpierw oddale się jak najdalej od żołnierzy czerwonej armii, a dopiero po pewnym czasie powinienem się kierować do plemienia Karinga w lesie korina.
Użycie Taiyokena i latania
-100ki
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1882

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

on Sob Sty 26, 2019 7:35 pm
MG

Po krzyku Fabu spomiędzy jego palców wydobyło się oślepiające światło, które tak ugodziło żołnierzy, że nie mogli stać na nogach. Padli na kolana, chowając twarze w dłoniach, wijąc się i krzycząc z przeszywającego bólu.
- C-coś ty mi zrobił... bandyto!? - wrzeszczał Bored, a Forgettable rozpłakał się jeszcze bardziej. Screamer spał, więc zabawa, na jego szczęście, go ominęła.
Fabu natychmiast złapał torbę i odleciał na swojej pełnej prędkości, zostawiając żołnierzy samych sobie i zabierając im ich cenną kulę.

Kierunek wioska plemienia Karinga!

Smok ujrzał w oddali słup prowadzący ku niebiosom i już wiedział, że jest na właściwej drodze. Las Korin był obszernym miejscem - batalia z Belialem miała miejsce w innej jego części.
Zanim jeszcze wylądował, Indianie zebrali się dookoła słupa, zbijając się w jedną grupę. Na jej czele stał Upa.

z/t
_____
Odpisz w wiosce.

_________________
Opuszczona Pieczara Haricotto-Heaven
Sponsored content

Opuszczona Pieczara Empty Re: Opuszczona Pieczara

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach