Pustynia

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pustynia

Pisanie by Admin on Pon Gru 14, 2015 11:50 am

First topic message reminder :

Ogromna część planety, jaka pokryta jest tylko i wyłącznie piaskiem. Noce bywają tutaj bardzo chłodne, zaś dnie mogą okazać się zabójcze. Słońce pali niemiłosiernie, dodatkowo nagrzewając piasek, który parzy podczas bezpośredniego kontaktu ze skórą.
Mimo tych ekstremalnych warunków, te tereny zamieszkałe są przez zwierzęta. Jedne mniej, drugie bardziej groźne...
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 306

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Wto Wrz 26, 2017 11:47 pm

Wojownik w białym Gi na pytania Pomidorka postanowił odpowiedzieć dość porządnie. Przez co dzieciak już mniej więcej ma zarys obrazu, jak to wszystko wygląda w armii i jak to musi wszystko rozegrać, by byś tą "elitą" o której ciągle mówił.
-Czyli im silniejszy oraz im więcej zadań zrobie to wyżej będę się wspinał w tej hierarchii. Nic trudnego. Po tej misji będę z nimi tak leciał, że nim się obejrzysz będziesz mnie nazywał Generałem, Guts.- Uśmiechnął się szeroko do siebie, ale ze złowieszczym wzrokiem. Jakby miał coś złego na myśli.
Dalsza wypowiedź jego towarzysza nie zrobiła wrażenia na dzieciaku. No na jego twarzy oczywiście, ale w myślał już go zaczął klasyfikować do takich, którzy znają swoją siłę i chyba nie mierzą wysoko. No to ostatnie wywnioskował po sobie jego wypowiedzi, ale może się mylić, czyż nie? Każdy może.
-Ah, rozumiem. A czy zamierzać coś robić ze swoją siłą? Chcesz zostać elitą w armii?- Postanowił zapytać otwarcie oto co go zastanawiało. Po jego wypowiedzi na ten temat będzie mógł jasno stwierdzić jakim jest wojownikiem i czy będzie się go trzymał dłużej niż się spodziewa.
Wreszcie dostrzegli swoich towarzyszy. Którzy byli bardzo dobrze schowani. Niczym snajperzy, którzy chcą ustrzelić denerwujące dziecko na huśtawce. Po chwili jeden ich zauważył. Można było już stwierdzić, że mieli bardzo dobrze wyostrzone zmysły, albo coś im pomagało, albo jeszcze ich dwójka była bardzo widoczna i słyszalna, że nawet trędowaty niewidomy by na nich wskazał palcem.
Kiedy się znalezli przy reszcie to tylko zdali im krótki raport co zaobserwowali, a potem głównodowodzący załamał się czymś. Najpewniej tym, że dzieciak został wysłany na tą misje. Pewnie myśli, że dowództwo zrobiło im nie śmieszny kawał. Ale mniejsza oto. Dzieciak zlustrował każdego w tym tymczasowym oddziale. Łysol z blizną wyglądał na silnego, przez jego przerażającą posturę oraz oczywiście szramę. Do tego miał inną zbroję od innych Saiyan oraz jakiś znaczek na niej. Ośmioletni Saiy-jin stwierdził, że to może być ktoś wysoko postawiony, albo nawet elita, ale nie wie czy dobrze myśli. A jeszcze nie zapyta się go otwarcie oto, bo jest na misji i musi na niej wypaść pomyślnie. Reszta oddziału to było kopiuj w klej. Czyli ich rodzice nie byli jakoś kreatywnie i zrobili klony. Widząc bliźniaków to trochę się uśmiechnął, bo wydawało mu się to komiczne, że wyglądają tak samo. A sam nie wie dokładnie, że wygląda jak lustrzane odbicie jego Ojca. Gdyby wiedział to by trochę się powstrzymał z komentarzem na temat takiego samego wyglądu dwójki pozostałych wojowników.
-Wysłać jednego albo dwóch. Ale z trochę innej strony. Pozostali będą wypatrywać się z oddali. Jeżeli będą pokojowo nastawieni to reszta wyjdzie z ukrycia. A jeżeli będą wrogo nastawieni, to jak zaatakują i przybliżą się, to reszta będzie mogła zaatakować z zaskoczenia.- Rzucił propozycję na takie nawiązanie kontaktu z nowo przybyłymi na ich planecie.
-Ja, Tomatto, zgłaszam się. Jeżeli mnie zaatakują to rozjebie ich czaszki w drobny mak.- Naprężył mięśnie, by ukazać, że jest gotowy do walki na śmierć i życie. No i jeszcze chce jak najlepiej wypaść, by raport był pozytywny i został jednym z żołnierzy armii.
Teraz zostało czekać na decyzje. Jeżeli pozwoli na ten pomysł, to nie czekając postanawia w ukryciu zmienić pozycję i potem wyjść do tych "wodnych ludzi", by nawiązać z nimi kontakt. Tylko, jeżeli Szef będzie miał inny plan to dzieciak będzie musiał go wykonać jak mu rozkażą. Czego się nie robi dla pozycji.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Sro Wrz 27, 2017 4:09 pm

Chłopak słuchał wywodu dzieciaka i uśmiechną się. Młody miał wielkie marzenia i chciał do nich dążyć. Guts takich nie posiadał. Nie chciał być "najsilniejszą istotą we wszechświecie". Wiedział że wielu dąży do tego. Praktycznie cały czas można usłyszeć że ten czy tamten będzie najpotężniejszy.
-Cóż, powodzenia...-
Rzucił tylko gdy młodszy z dwójki naszych bohaterów skończył mówić. Nie widział wzroku jaki miał Tomatto. Skupił się na obserwowaniu pustyni i szukaniu śladów bytności oddziału Saiyan. Chłopiec zadał kolejną serię pytań.
-Oczywiście że zamierzam. Chcę być silniejszy i raczej będę. Z biegiem czasu. Do Elity również chciałbym dołączyć. Kto by nie chciał?-
Guts planował stać się silniejszy. Nie dla ochrony kogoś czy może dla celu który wymienił wcześniej. Chciał zostać silniejszy bo po prostu odczuwał taką potrzebę. To chyba wina Saiyańskiej krwii. Niedługo później znaleźli oddział który obserwował nowo przybyły statek. Skierowali się w ich stronę. Drużyna z jaką się spotkali była dość mała. Tylko trzy osoby. Z czego jeden należał do gwardii Króla. Zdradzała go zbroja z symbolem władcy Vegety. Pozostała dwójka wyglądała na Niską klasę. Była to dość specyficzna dwójka. Guts nigdy w swoim życiu nie widział bliźniaków. Słyszał że czasami się rodzą ale nigdy na oczy żadnych nie widział. Uśmiechną się na ich widok. Gdy szef tego trio zdał im krótki raport, chłopak powstrzymał się od zaproponowania własnego pomysłu. W końcu on tu tylko przyszedł obserwować. Gdy Tomatto skończył mówić, Ogoniasty lekko pokiwał głową. Plan chłopczyka był całkiem niezły. Nie przyjmował nowych od razu jako wrogów. Po chwili Pomidor zgłosił się na ochotnika do wykonania zadania. Guts skrzyżował ramiona na piersi i odezwał się.
-Guts, oddział Magu. Również się zgłaszam.-
Tym razem to była ciekawość. Był ciekawy czy nowi są agresywni czy nie. Ciekawiła go też ich siła. Ale na razie stał i czekał na decyzję głównodowodzącego.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Sob Wrz 30, 2017 2:09 pm

MG

Dowódca słysząc słowa "rozjebie ich czaszki" od małego Tomatto, nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Nie mógł nic na to poradzić, to było silniejsze od niego. Czego się tu dziwić? Ośmiolatek chcący dołączyć do wojska, mówiący takie rzeczy i oczekujący, że będą one brane na poważnie? Nie.
Tak czy inaczej, gdy już dowódca skończył się rechot, klepnął młodego Tomatto po jego naramienniku i skinął głową, pozwalając mu na to wykonanie planu.
- Twój plan, więc go wykonaj. Jedziesz! - powiedział ostatnie słowo głośniej i nieco agresywniej. Jak rozkaz, do których młody Tomatto będzie musiał się przyzwyczaić, jeśli chce zagrzać miejsce w wojsku. 
Gdy Guts się odezwał, Saiyanin skinął głową, że może iść razem ze swoim nieletnim kolegą. On, razem ze swoimi dwoma żołnierzami - bliźniakami, zostaną z tyłu i będą obserwować, a w razie czego wspomogą ich natychmiastową pomocą w postaci gradu kul energetycznych i walki wręcz z potencjalnym najeźdźcą.
- Szybciej, nie ma czasu do stracenia!

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Pon Paź 02, 2017 6:59 pm

Guts zgłosił się na ochotnika, by towarzysz osmiolatkowi w jego pierwszym zadaniu, które polega na kontakcie z jakimiś rybo-ludzmi, którzy postanowili zaparkować swój statek na niewłaściwej planecie bez uprzedzenia.
-Dobrze, Guts.- Spojrzał na starszego Saiyana z którym tutaj przyleciał.
-Wycofamy się trochę i wyjdziemy na otwartą przestrzeń do tych naszych "Gości", ale jak najdalej od nich, a najbliżej naszych posiłków, by w razie czego mogli nas wspomóc.- Dzieciak mówił to całkiem poważnie, nie zwracając na to, że starsi mogą mieć wywalone na to co mówi dzieciak i jakie on tam wymyślne dziecięce plany tworzy.
Kiedy tylko skończył, to wycofał się do tyłu trochę schylone, a potem okrąża miejsce w którym przesiaduje w ukryciu reszta małpich wojowników.
- W imię Króla Vegety! Stójcie tam gdzie stoicie! Jeden gwałtowny ruch i zostaniecie uznani za wrogów tej planety!- Ryknęła młoda małpeczka, kiedy wyszła na otwarte pole. Ustawiła się z rękami na piersi, jak wcześniej mówiła. Czyli niedaleko swoich ukrytych towarzyszy, a jak najdalej potencjalnych wrogów.
-Kim jesteście? Co tutaj robicie? Jakie są wasze cele! I dlaczego nie powiadomiliście władz Vegety o swoim przybyciu? Jesteście intruzami na naszych terenach. Macie jedną szanse! Odpowiedzcie odrazu oraz dokładnie na moje pytania, a nikomu nie stanie się krzywda...- Stał wyprostowany i patrzył na nich z podniesioną głową do góry, jakby patrzył na słabszych od siebie.
A po chwili spojrzał na Gutsa.
-Chcesz się też o coś zapytać?-
Teraz tylko trzeba czekać na to co zrobią i odpowiedza. Oczywiście Tomatto był gotowy do walki, widział przy jednym z tych dziwnych istot wielki miecz na plecach, wiec raczej są wojownikami.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Sro Paź 04, 2017 5:25 pm

Dostał pozwolenie na towarzyszenie Tomatto. Spojrzał na młodego towarzysza i słuchał jak ten mówił mu gdzie się ustawią. Kiedy chłopak skończył, Guts kiwnął głową. Splótł palce i wyprostował obie dłonie przed siebie, odwrócone zewnętrzną stroną do siebie. Strzeliły knykcie. Opuścił lewą rękę luźno,a prawą złapał się za prawą stronę szyi. Przechylił głowę najpierw w lewo, potem w prawo. Słychać było strzał karku. Opuścił luźno rękę. Był gotowy do ewentualnej walki. Poszedł za Tomatto, również lekko schylony. Wyszli na otwarte pole. Młody Saiyanin zakrzyczał do intruzów. Zaczął ich wypytywać. Ten widok musiał dla tych rybo-ludzi wyglądać dość zabawnie. Dzieciak w zbroi wyskoczył znikąd i zaczął ich wypytywać o rzeczy związane z ich przybyciem. A obok niego stał chłopak w Gi i nic nie mówił. Kiedy chłopczyk mówił Guts oglądał potencjalnych przeciwników. Jeden z nich miał miecz na plecach. Ogoniasty skupił na nim swoją uwagę. Uznał że chciałby sobie takim mieczem "pomachać". Dzieciak skończył z rybo-ludźmi i zagadał do naszego wojownika.
-Nie, powiedziałeś wystarczająco. Teraz czekamy na ich odpowiedź.-
Był przygotowany na atak od strony przybyszów. Było ich więcej i nie znali ich siły, więc miał nadzieję że jednak nie są oni nieprzyjacielsko nastawieni.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Czw Paź 05, 2017 7:47 pm

MG

Słysząc głos Tomatto, wszyscy przybysze z kosmosu skierowali swoje spojrzenia w stronę źródła dźwięku. Na ich twarzach gościły miny wykrzywione w grymasie zdziwienia. Mrużyli oczy i zerkali po sobie, dziwiąc się i szepcząc coś na temat słów młodego Saiyanina. Stojący na ich czele mężczyzna z chustką na głowie i mieczem na plecach, stanął przodem do młodzika. Wszystko to co mówił było bardzo śmieszne. Głównie przez to, że był dzieckiem, które stawiało żądania i groziło. Zupełnie tak jak dzieci wychowywane bezstresowo, czyli w najgłupszej możliwej opcji, jaka kiedykolwiek pojawiła się na tym łez padole. Nie chcąc jednak obrażać "gospodarza", mężczyzna z całych sił starał się nie zasmiać, co jak się okazało, wyszło mu bardzo dobrze.
- Przybywamy w pokoju. Potrzebujemy waszej pomocy. Nie powiadomiliśmy was, ponieważ wpadliśmy na deszcz meteorytów po drodze i uszkodził on nasz statek. Można powiedzieć, że lądowaliśmy awaryjnie, ale na szczęście tam gdzie chcieliśmy. - odpowiedział, racząc młodego poważnym spojrzeniem. Ręce trzymał w kieszeni swoich spodni, stojąc zwyczajnie na luzie.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Pią Paź 06, 2017 12:22 pm

Towarzysz postanowił nie dawać swoich paru groszy do wypowiedzi dzieciaka. Najwyraźniej przybył tutaj tylko jako obserwator, patrząc co ośmiolatek zrobi oraz w razie czego go uratować od wrogów oraz jego własnej dziecięcej głupoty.
Po pierwszych jego słowach wszyscy przybysze wyglądali na zmieszanych tym co zobaczyli. No wiadome dlaczego, dzieciak przybył i taką gadkę dał. Za to z drugiej strony Pomidor widział coś innego. Jakby ci nie wiedzieli co zrobić, może byli przerażeni? Nie wiedział. I lepiej zeby się nie dowiedział co o nim myślą, bo bedzie zdenerwowany. Nienawidzi kiedy ktoś go nie traktuje poważnie.
-Dobrze.- Rzucił głośno Młoda Małpeczka zastanawiając się przez chwilę. Rozmyślał co dalej zrobić, wiedział na pewno, że nie może do nich podejść na luzie, bo tamci powiedzieli, że przybywają w pokoju i dali byle jaki argument, że nie powiadomili władz tej planety o swoim przybyciu.
-Rzucić każdą broń na ziemię. Podnieść ręce ku górze i zebrać się w jednej linii. Przybywacie w pokoju, więc zróbcie jak wam każę. Nie możemy wam zaufać po jednym słowie "Przybywamy w pokoju". Musimy być w gotowości, jeżeli coś odwalicie.- Stał nadal w miejscu z założonymi rękami i przyglądał im się uważnie, ale kątem oka patrzył na swojego towarzysza, chcąc tak za sygnalizować, że za niedługo skończą mu się pomysły.
-Powiedźcie wszystko. Chce usłyszeć szczegółowo czego od nas pragniecie i co wam zagraża.- Nadal był w pogotowiu.. no i liczył, że jego dowódca w ukryciu podejmie jakieś działania. Ponieważ serio zaraz nie będzie wiedział co ma robić.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Sob Paź 07, 2017 10:40 pm

Chłopak stał obok i przyglądał się całej sytuacji. Wyglądało na to że przybysze mają przyjazne intencje. Albo takie udają. Cała grupka intruzów wyglądała na zaskoczoną nagłym pojawieniem się dwóch mieszkańców tej planety. Szeptali coś między sobą. Mogły to być uwagi na temat naszej dwójki albo ocenianie sił. Guts szybko przeleciał wzrokiem po ryboludziach oceniając czy mają jakikolwiek potenciał bojowy. Spojrzał na Tomatto kiedy ten wygłaszał swoje żądania. Widział jak ten spojrzał na niego. Jego wzrok głosił że kończą mu się pomysły. Ogoniasty zaczął mówić tak aby tylko dzieciak go usłyszał.
-Spokojnie. Dobrze ci idzie. Jakby co, cały czas tu jestem-
Wrócił wzrokiem do oglądania zbieraniny. Cały czas stał gotowy do ataku z rękoma luźno zwisającymi wzdłuż ciała. Gdyby któryś z intruzów teraz zaatakował, chłopak byłby gotowy do wyskoczenia przed siebię i zaatakowania. Był pewny że Tomatto też.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Pon Paź 09, 2017 12:20 pm

MG

Wszyscy byli zaiste rozbawieni rozkazami wydawanymi przez Tomatto. Nie chcieli jednak podpaść mieszkańcom, więc ustawili się w szeregu, uśmiechając się jeden do drugiego. Nie mogli się powstrzymać, sytuacja była naprawdę komiczna. Broni nie rzucili, ponieważ jej nie posiadali. Jedynie ich przywódca miał miecz na plecach, więc by uszanować decyzję Saiyanina, wyjął go z pochwy i ułożył delikatnie na ziemi. Następnie stanął przed szeregiem, na znak, że to on jest szefem.
- Przylecieliśmy tutaj, ponieważ potrzebujemy energii wojowników, która pomoże wyprzeć nam złą energię naszego przeciwnika. Grozi nam całkowite wymazanie planety. Z każdą minutą, każdą sekundą, kiedy tutaj rozmawiamy, widmo, dosłowne widmo tego diabła, pokrywa naszą planetę. Zamyka ono dostęp światła słonecznego, przez co wszystkie rośliny i zwierzęta, nawet ludzie, którzy mieli niefart znaleźć się tam gdzie nie trzeba... uh... przypłacili to życiem. Nasi badacze wywnioskowali, że potrzebujemy ogromnej ilości energii, która pomoże nam odepchnąć i zniszczyć to widmo. Problem w tym, że... - przerwał, kątem oka zerkając na swoją ekipę, która stała tuż za nim. Nikomu nie było już do śmiechu. Smutek spowodowany tragedią ojczystą był o wiele większy.
- ... że nasza energia jest zbyt mała. Mało u nas wojowników, więc nawet jeśli ci, którzy nimi są, zebraliby się, nie zdołalibyśmy odeprzeć złego. Dlatego podróżujemy po planetach i szukamy pomocy. W zamian oferujemy pomoc w pozbyciu się waszych własnych problemów, którymi zadaje mi się są Tsufulianie, czyż nie? - uśmiechnął się delikatnie, szczerze, bez prześmiewczych i szyderczych zamiarów. Był świadom tego, że planeta objęta jest wojną domową. Dlaczego wybrali więc Saiyan? Cóż, lepiej się dogadać ze stroną, która zwycięża...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Wto Paź 10, 2017 6:40 pm

Dzieciak słuchał przedstawiciela rybiej rasy bardzo uważnie. Na początku nic do nich nie czuł. Ani gniewu, anu pożałowania czy też nawet przyjaźni. Tylko to się zmieniło. Kiedy słyszał, że nie mogą pokonać wroga sami to zaczęli tracić w jego oczach. Z sekundy na sekundy podnosił troszkę wyżej głowę do góry, a jego spojrzenie wyglądało, jakby patrzył na nic nie wartych robaków.
Osmiolatek ma dość typowy Saiyanski charakter. Walka, siła oraz duma. Przez co nie ma szacunku do słabych istot, które nie mogą zebrać się w kupie, pokonać wroga i wszystkie problemy rozwiązać sami ze sobą. Jeżeli by przybyli tutaj zdobyć energię, czyli na siłę ją zabrać, to by zyskali w oczach Pomidorka za zuchwałość oraz pewność swojej siły. Lubił wyzwania, wiec na pewno by próbować ruszyć się z nimi zmierzyć, a tutaj? Zadnego wyzwania, a tylko banda słabiaków którzy ruszyli ze swojej planety żebrać o moc.
-Rozumiem...- Rzucił tak oschle jak tylko dzieciak potrafił.
-Nic nie róbcie. Baza dowodzenia powinna już się o tym dowiedzieć, więc czekajcie.- I stał tak dalej z założonymi rękami na piesi.
Teraz tylko czekać aż dowódctwo postanowi coś zrobić. Za pewnie ich szef, który siedzi w ukryciu powiadomi jakoś bazę... no chyba, ze ich nie zostawił.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Wto Paź 10, 2017 7:20 pm

Chłopak słuchał uważnie wszystkiego co mówi przybyły. Nie czuł żadnego żalu, czy też smutku spowodowanego problemami obcej rasy. Dbał tylko o swoją rasę i osoby mu bliskie. Inna go nie obchodziła. Odmówiłby, gdyby nie obietnica ryboludzi. Jeśli mieli tak mało mocy i wojowników, to jak mogliby pozbyć się Tsufulian? Uznał że odezwie się wreszcie.
-Mówicie że macie mało wojowników i mocy, więc jak chcecie pozbyć się naszych wrogów?
Ogoniasty nie odda im mocy dopóki nie wyjawią mu tego planu i ten plan mu się nie spodoba. Nie ufał tym obcym. Przychodzą, żądają mocy i obiecują coś czego nie mogą dokonać ze swoim obecnym stanem poziomem mocy. Chłopak żałował że nie wziął Scoutera. Mógłby sprawdzić czy są tak słabi jak mówią. Nie wziął pod uwagę tego że mogą oni wykorzystać odebraną moc i w taki właśnie sposób pokonać Tsufulian. Nie dawało mu też spokoju w jaki sposób chcą pobrać tą moc. Mieli jakieś urządzenie ze sobą? A może to ich umiejętność. Nie wiedział i trochę go to niepokoiło. Zawsze może być tak że jeśli się nie zgodzą to intruzi odbiorą moc siłą. Niewiedział też czy jest tylko ten oddział rybo-głowych czy może mają całą chmarę takich drużyn od pobierania mocy. Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Sro Paź 11, 2017 11:02 am

MG

Wszyscy stali w szeregu. Gdy lider wszystko wyjaśnił, ponownie pochylił się po swój miecz i wsunął go do pochwy. Nie miał zamiaru grać zawsze tak, jak mu zagra jakiś ośmiolatek. Gdy odezwał się Guts, ten spojrzał na niego i uśmiechnął się lekko. Po tym jak się uśmiechał, wywnioskować można, że był pewny siebie.
- Tu nie chodzi o naszą siłę. Naszych wojowników jest niewielu, jednakże są oni fenomenalnie mocni. Sam jestem jednym z nich. Pokonać Tsufulian możecie wtedy, kiedy zjednoczycie siły z naszym ludem. Potrafimy walczyć, ale mamy też zdolności lecznicze. Poza tym... Tutaj chodzi o coś więcej niż zwyczajne mordobicie. Potrzebujemy zebranej energii, żeby ją uwolnić i przegonić złą energię, która ogarnia nasz świat. Słyszałeś kiedyś o metodzie walki z ogniem za pomocą ognia? Mniej więcj chodzi o ten sam efekt. Widzę, że was nie przekonałem, a skoro jesteście wojownikami, to może przekona was mały sparing? Wtedy zdacie sobie sprawę, że w naszym przypadku nie chodzi o mordobicie. - uśmiechnął się zadziornie, poprawiając pas na którym wisiał jego miecz.
Saiyanie, którzy zostali na tyłach w końcu się pokazali. Nie podchodzili, jednakże wyraźnie ich lider robił coś ze Scouterem. Z pewnością nadawał komunikat. Pytanie brzmiało, do kogo on został wysłany? Może sam Król się pojawi?

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Sro Paź 11, 2017 8:39 pm

-Oh, leczyć.- Rzucił zaintreresowany do siebie pod nosem. Taka umiejętność powinna być przydatna na froncie. Mogli by leczyć Saiyanskich wojowników przez co szala zwycięstwa może się przeważyć na ich stronę. To było ciekawe, nie tylko przez skuteczność, ale sposób działania tego leczenia. Czyżby to jakaś magia? czy robią cos innego, co przyśpiesza gojenie się ran w trakcie walki.
Następna wypowiedz, a szczególnie ostatnia pod jarała ośmiolatka i to do granic możliwości. Zaproponował SPARING. Czyli to co młodziak uwielbia. Nie jakieś gadanie, czy tam inne bzdury, po prostu walka jest tym co go kręci.
-OOOO TAK! Walka to jest zew na który czekam! Nie jakieś pierdolenie na skale!- Ryknął podekscytowany uderzając pięścią w otwartą dłoń.
Już miał zamiar ruszyć, by zmierzyć się z Ryboludem, ale zauważył, że jego towarzysze wyszli z ukrycia, najwyraźniej postanowili wreszcie się ujawnić. Przez to posunięcie zawahał się. Jeżeli ruszy bez pozwolenia to będzie zapisane w jego aktach i może nie zostanie przyjęty do armii przez to.
-Mogę się z nim zmierzyć?- Krzyknął do swojego dowódcy i pomachał dłonią do niego. Jeżeli zgodzi się to bedzie ciekawie.
Wtedy Tomatto rusza w stronę swego przeciwnika. Kiedy będą w odległości dziesięciu metrów, staję na chwilę, chcąc dać przeciwnikowi i sobie chwilę na walkę.
-ZGIŃ!- Rzucił głośno i wystartował biegiem na przeciwnika. Prosta i naiwna szarża można powiedzieć, czyż nie? No mniej więcej. Kiedy tylko będzie już w bardzo bliskim kontakcie z przeciwnikiem postanawia przejechać się po ziemi i podciąć kopniakiem swego przeciwnika, a potem wyprowadzić serię ciosów. Zachowuje się jakby walczył z równym, ale może się dobrze zdziwić.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Sro Paź 11, 2017 11:24 pm

Jednak się mylił. Z tego co przybysz mówił, mają silnych wojowników. Strasznie. Obudziła się Saiyańska duma chłopaka. Nabrał ochoty na małą walkę z jednym z ich wojowników. Uśmiechnął się. Umiejętność leczenia jest przydatna. Chciałby dowiedzieć się więcej o tym ale teraz nie było na to czasu. Rybo-ludź zaproponował walkę. Guts buzował w środku. Chciał zmierzyć się z tym "fenomenalnie silnym" wojownikiem obcej rasy. Jeśli był tak silny jak mówił to chłopak mógłby mieć problem.
-Sparing? Brzmi świetnie. Czemu by nie?-
Nie wiedział że powiedział to dokładnie w tym samym momencie co Tomatto. Zauważył że oddział Saiyan wychodzi z ukrycia. I chwilę potem dzieciak zapytał czy może się zmierzyć z przybyszem. Na twarzy Gutsa pojawił się uśmiech. Tak, w tym chłopaku buzowała krew Saiyan.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Nie Paź 15, 2017 10:03 pm

MG

Dowódca machnął ręką, wydając pozwolenie na sparing. Tomatto rzucił się do ataku na przybysza z kosmosu. Postanowił przejechać się po ziemi i podciąć przeciwnika. Ryboczłowiek jednakże nie był zielony w walce, albowiem specjalizował się głównie w niej. W momencie, w którym Tomatto wprowadził w życiu zaplanowany wślizg, niebieskoskóry wojownik... zwyczajnie podskoczył do góry, uśmiechając się i przeskakując dzieciaka, który szarżował w jego stronę! Wylądował metr dalej, stoją plecami do wojowniczego malucha. Przodem skierowany był do Gutsa, któremu po chwili rzucił pewny siebie uśmieszek. Uniósł dłoń i zgiął kilkukrotnie palce w geście, który zachęcić miał Gutsa do ataku. Wyraz jego twarzy mówił, że lepiej z nim nie zadzierać, kiedy jest poważny. Teraz podczas sparingu ograniczał się, a sam sparing był dla niego formą zabawy.
- Chodź. - wyszeptał, po czym wyprostował się, unosząc swoją głowę nieco do góry. Czyżby chciał walczyć z dwoma na raz? Ambitnie...

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Pon Paź 16, 2017 8:24 pm

Plan pomidorka był dość dobry, jak dla niego. Ale nie spodziewał się, że ten jego przeciwnik spodziewał się jego ruchu. Po prostu kiedy ten leciał dołem, jak bejsbolista do bazy dobrym wślizgiem, to nasza rybka z mieczem na plecach po prostu go przeskoczyła. To był niespodziewany obrót spraw.
Zatrzymał się, nie wstawał jeszcze, po prostu patrzył na przeciwnika który był teraz ustawiony do niego plecami. Wyglądał, jakby nie traktował poważnie dzieciaka, a jeszcze dalsze działania które wykonał przybysz z innej planety jeszcze bardziej zdenerwowały Pomidorka.
-Co kurwa...- Rzucił do siebie zdziwiony, ale po sekunde zdziwienie zmieniło się w gniew. Był zdenerwowany tym, że nie traktował go poważnie oraz zaprosił do walki Gutsa. Jakby uważał, że ktoś taki jak ON mu nie będzie wystarczał do walki.
-Nie patrz na mnie z góry, kurwo...- Powiedział do siebie, wstawając powoli na nogi, ale przy tym zgarnął piasek w swoje pięści. Tak by miał twardsze oraz będzie mógł użyć do nieczystych zagrywek. Do tego miał jeszcze szanse na zmianę, ale tego jeszcze nie będzie używał... no użyje jej jeżeli jeszcze bardziej go zdenerwuje.
-Twój przeciwnik jest tutaj!- Ryknął i znowu ruszył do szarży, ale teraz postanowił ruszyć drogą powietrzną. Czyli po prostu używał latania by ruszyć na przeciwnika. Dzięki temu będzie miał większa pole manewru oraz wolne nogi do kopniaków.
Dobra, ale co nasza małpeczka chce zrobić? Nic wielkiego jak na razie. Po prostu atakować przeciwnika, ale tylko kiedy będzie z nim w starcu i to bardzo blisko, to postanawia z jednej  pięści wypuścić piasek w stronę oczu Ryboludzia. Chce tak sobie kupić małą przewagę i mu porządnie "przypierdolić". No a takto taktyka ciągle taka sama. Atakować przeciwnika! A w najgorszych przypadkach unikać/blokować ataki.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Wto Paź 17, 2017 7:20 pm

Kiedy zobaczył jak Elitarny wojownik pozwala Tomatto walczyć z ryboludziem, odsunął się na bok i dał im miejsce do walki. Obserwował ruchy chłopca i pomyślał że atak był całkiem niezły, tyle że przeciwnik był szybszy i przeskoczył go. Chłopak lekko uniósł kąciki ust. Na razie walka zapowiadała się nieźle, jednak Guts nie mógł przewidzieć że również zostanie zaproszony do sparingu. Wyszczerzył ząbki, ustawił się w pozycji bojowej i rzucił do rywala.
-Jesteś pewny?-
Nie zaczekał na odpowiedź. Uniósł się nad ziemię i ruszył do przeciwnika. Będąc wystarczająco blisko zamachnął się kilka razy w niego, celując w głowę i tors. Potem spróbował kopnięciem od lewego boku w tors zmienić jego pozycję. Jeśli mu się uda, ruszy na niego i zaatakuje tak samo jak na początku. Jeśli nie, upadnie na ziemię i spróbuje go podciąć nogą. Jeśli się uda, Guts szybko wstanie i kopnie rywala w brzuch. Jeśli jednak zrobi unik w górę to Ogoniasty wyskoczy w górę za przeciwnikiem i potraktuje go podbródkowym. A jeżeli wykona unik w bok lub do tyłu, chłopak ruszy za nim i skupi się na atakowaniu głowy, torsu i obronie.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto on Sro Paź 18, 2017 10:08 pm

MG

Wojownik stał pomiędzy Tomatto a Gutsem. Obaj w tej samej chwili rzucili się na niego, lecąc tuż nad ziemią. Jeden jak i drugi zamachnął się pięścią i wyprowadził po chwili atak. Oba uderzenia zablokowane zostały przez ryboczłeka przedramieniem. Każdy cios, jaki został wyprowadzony przez Gutsa jak i przez Tomatto został sparowany lub uniknięty. Wojownik był gibki, a jego kocie ruchy sprawiały, że obaj Saiyanie mieli wrażenie, że walczą z kimś, kto manipuluje swoim ciałem jak gumą. Prawda była zdecydowanie prostsza - po prostu był od nich szybszy.
Wyraz jego twarzy był klasyczną pokerową twarzą. Walka trwała ciągle tak samo, cios - blok. W końcu, saiyański chłopiec postanowił zagrać nieczysto i wypuścił z dłonie piasek, który trafił w oczy nie tylko ryboczłowiekowi, ale także dostał się do oczu Gutsa, ponieważ nieszczęśnik znalazł się na linii strzału. Obaj poczuli ogromne zmęczenie, jednakże to ten, który do tej blokował uderzenia oberwał pięścią w twarz, co sprawiło, że odleciał na kilka metrów do tyłu.
Podniósł się i otrzepał swoje ubranie z piasku. Przetarł swoje, które go mocno piekły. Mimo ograniczonej widoczności, spojrzał na Tomatto i pokiwał palcem, uśmiechając się.
- Nie ładnie. Grasz nieczysto, wojowniku. Nie szkodzi... Nie potrzebuję oczu. No, czekam na was! - uśmiechnął się wesoło, przybierając pozycję bojową.
_____
Guts przez jeden post ma ograniczoną widoczność.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Tomatto on Czw Paź 19, 2017 11:30 pm

Pierwsza myśl która przyszła na myśl młodemu wojownikowi, który to właśnie wymachiwał pięściami w stronę wroga była jedna... "Kurwa, walcze z plastusiem". Nie mógł trafić tego gościa za nic na świecie, a z coraz to kolejnym nietrafionym albo zablokowanym atakiem, frustracja rosła z sekundy na sekundy.
W końcu postanowił wykorzystać swój plan i rzucić piaskiem w oczy przeciwnika. Na szczęście go trafił, ale na nieszczęście Guts też dostał. Nie spodziewał się, że jego towarzysz wejdzie na linie strzału piaskowej zagrywki. Ale tym się nie martwił za bardzo, najważniejsze dla niego było to, że jego wróg stracił widoczność i dzięki temu udało mu się go uderzyć! Pierwszy raz go uderzył! To było coś dla małej małpaki!
-O tak! i JAK CHOLERO?! DOSTAC W MORDĘ?!- Ryknął zadowolony kiedy to odleciał Rybolud. Po tym przystanął na chwilę i zobaczył, że jego przeciwnik ma to gdzieś i spojrzał w jego stronę.
-Hmpf, nie jestem jakimś HONOROWYM RYCERZEM. Tutaj chodzi o walkę, a w walce można użyć wszystkiego... A TY TYLKO UNIKASZ I BLOKUJESZ! MASZ NAS ZA NIC?!- I z gniewem znowu zaszarżował uniesiony lekko nad ziemią. Zaszarżował... nic wielkiego. Dzieciak miał to gdzieś, że tamten niby może walczyć dalej bez wzroku. Myśli w tej chwili, że to był tylko blef, by mu dać chwilę by jego oczy jakoś się uspokoiły. No i dalej próbował mu nakopać, myśląc, że ma przewagę oraz, że teraz będzie lepiej po sprzedaniu mu pierwszego uderzenia.
-ZGIŃ! HIAY! HIAY HIAY! HIYA! HIYA!- Zaczął krzyczeć przy wykonywaniu uderzeń w stronę miecznika.
avatar

Tomatto

Liczba postów : 32

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Guts on Sob Paź 21, 2017 12:35 pm

Przeciwnik Gutsa był szybki. Strasznie szybki. Unikał z łatwością każdego ciosu zadawanego przez Ogoniastego i Tomatto. Walka wyglądałaby cały czas tak samo gdyby nie nieczyste zagranie dzieciaka. Rzucił on piaskiem w oczy Ryboludzia i jednocześnie w Gutsa. Chłopak uznał że w takim stanie nie może kontynuować walki. Odleciał kawałek i zaczął przecierać oczy. Był w tym momencie strasznie odsłonięty, ale z piaskiem w oczach wcale nie byłoby lepiej. Mając ograniczoną widoczność mógłby uderzyć Tomatto, co raczej nie pomogłoby w tej walce. To był najgotszy moment na tymczasowe wyjście z walki. Ich przeciwnik pewnie też jest oślepiony i teraz ich szansa na wygraną nieznacznie wzrosła, ale jednak wzrosła. Żałował że nie może kontynuować walki. Jednak takie tymczasowe wyłączenie ma swoje plusy. Może trochę odetchnąć i przemyśleć to z jak silnym osobnikiem walczął. Doszedł do wniosku, że gdyby to była prawdziwa walka już dawno byliby martwi. Guts już wiedział co zrobi, nawet jeśli przegrają. Użyczy im swojej mocy, chociażby w podziękowaniu za sparing.
avatar

Guts
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 48

Powrót do góry Go down

Re: Pustynia

Pisanie by Haricotto Yesterday at 7:07 pm

MG

Guts wycofał się z walki. Jego decyzja była dobrym posunięciem. Walcząc z ograniczoną widocznością i bez umiejętności wykrywania obcej ki, mógłby przez przypadek zrobić krzywdę swojemu koledze, a nie o to tutaj chodziło.
Tomatto po użyciu nieczystej zagrywki był z siebie dumny. Można się było tego spodziewać. Zaszarżował ponownie, oskarżając przeciwnika o to, że jedynie się broni i nie atakuje. Kosmita uśmiechnął się. Jego uśmiech zwiastował to, czego tak bardzo pragnął w tej chwili młody Saiyanin. Gdy tylko znalazł się na wyciągnięcie ręki ryboczłeka, ten nie zawahał się i zamachnął się, wcześniej wykrywając energię Ki dzieciaka. W momencie gdy Tomatto chciał wyprowadzić swój pierwszy cios, oberwał w twarz z pięści, której nawet do końca nie zauważył. Tak szybko jak zaszarżował, tak samo lub nawet jeszcze szybciej został posłany na deski. Z jego nosa i rozciętej wargi leniwie spływała krew.
- Wystarczy? - zapytał, przecierając drugą ręką, tą którą nie uderzał, swoje oczy.

_________________
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1047

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach