Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Kwiecista łąka

on Czw Gru 17, 2015 11:15 am
First topic message reminder :

Ogromny teren, pokryty tylko i wyłącznie roślinnością. Przeróżne kwiaty, których nie da się spotkać w Świecie Żywych, są tutaj codziennością. Niekiedy ich jaskrawe kolory biją po oczach, a zapach wyczuwalny jest z kilku kilometrów.
Bardzo często można tutaj spotkać dusze zmarłych, które akurat wybrały się na piknik. Rzadkością tutaj są osoby, które zachowały swoje ciała. Trenując ciągle i bez przerwy, nie często zaglądają w te rejony.

Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Nie Lut 26, 2017 3:11 pm
Pogoda była świetna, słoneczko świeciło a Ellej dostał w pysk i stracił równowagę. Uderzenie z prawego łokcia spadało od góry do dołu więc Kuma używając nieco flighta pozwolił się ponieść się energii tego ciosu robiąc salto przez prawy bark z założeniem, że pod koniec zajebie bratu w pysk opadającą piętą. Następnie jak już będzie na powrót w pozycji horyzontalnej. Znaczy stojącej. Na ziemi najlepiej chociaż jak trzeba to na powietrzu, zależnie od ustawienia Elleja. No w każdym razie jak będzie stał to sobie zastosuje kopnięcie po obrocie zwane też kopnięciem z półobrota tylko na odejściu to znaczy wyprowadza je w bliskim dystansie w jakim powinni się znajdować bo przecież po salcie logicznie powinien wylądować blisko brata. No więc to kopnięcie. On je wyprowadza równocześnie odskakując sobie w swój tył no i jak to po normalnym kopnięciu po obrocie, po wykonaniu go kończy obrót żeby wrócić do pozycji frontalnej względem przeciwnika tylko to dokończenie to robi jeszcze w powietrzu tak, że jak ponownie opadnie na ziemię to przemieszczając masę ciała na tylną, prawą nogę i wybijając się z niej jak ze sprężyny wykurwi Ellejowi takie jebitne kopnięcie proste na wysokości bioder, że waflowi gówno pyskiem powinno wypaść.

Hej!
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Nie Lut 26, 2017 3:28 pm
Tym razem to Kuma miał lekką przewagę nad swoim bratem, ale tego to akurat jakoś nie zaniepokoiło. Aby szybko zwiększyć dystans odskoczył jakiś metr do tyłu jednocześnie strzelając ostatnim Kiko, aby uniemożliwić temu natychmiastową pogoń za bratem, a przy okazji niewielka eksplozja powinna nieznacznie trochę oślepić agresora. Ellej natychmiastowo po tej akcji zaczyna okrążać Kumę od prawej po łuku i po przebiegnięciu jednej czwartej całej trasy rzuca się dziko na swojego brata. Ale zwykły szturm z całą pewnością to nie będzie. Już od jakiegoś czasu Ellej chciał użyć pewnej zagrywki, która z całą pewnością była podstępna. Mianowicie w chwili kiedy panowie powinni się spotkać chłopak używa na Kumie telekinezy i unieruchamia go. Oczywiście jest świadom tego że tamten pewnie wyrwie się z tego praktycznie od razu, ale wciąż będzie miał ten ułamek sekundy, w którym będzie mógł rozpocząć swoje jakże dzikie naparzanie biednego braciaka, który powinien odpaść z gry za kilka chwil. A atak jest niezwykle prosty. Krótko mówiąc jest to grad ciosów spadający na wszystkie części ciała Kumy. A wygląda to tak:
Spoiler:
Oczywiście Ellej nie ma zamiar zabić swojego brata, a jedynie doprowadzić go do ciężkiego stanu, który uniemożliwi mu kontynuację walki. A gdyby coś poszło nie po myśli Elleja czyli na przykład nie zadziałała by telekineza, czy Kuma uniemożliwił by mu użycie jej z zaskoczenia czy też rozpoczął by atak szybciej to demon ratuje się odskokami w tył i ostatecznie techniką latania. Oczywiście cały czas pamięta o używaniu bloków i unikach.
avatar
Tensa
Time Patrol
Liczba postów : 448

Re: Kwiecista łąka

on Nie Lut 26, 2017 4:01 pm
Kuma postanowił zaatakować brata, jednocześnie ustawiając się w pozycji do kolejnego ciosu, jednak, co prawda trafił, jego brat odleciał, sam unik który chciał wykonać Ellej uratował go przed śmiercionośną kombinacją. Dalej było już tylko gorzej dla Kumy, nie przygotował on się do obrony, oberwał Ki blastem który osłabił, jego możliwość osądu, jego brat unieruchomił go, jednak po ułamku sekundy udało mu się wyrwać. Kiedy Ellej, dobiegł do niego bił on nie przygotowanego na to przeciwnika do momentu, aż ten nie stracił przytomności z powodu ilości otrzymanych ciosów. Kuma leżał na ziemi zdany na łaskę brata, ale czy na pewno? W końcu nie tak łatwo zabić trupa no nie?

0,1s - Kuma trafia piętą, Ellej odlatuje tworząc ki blasta
0,2s - Ki blast uderza Kume
1,2s - okrąża Kume i próbuje go unieruchomić, jednak bez efektu
2,2s - Dobiega i rozpoczyna nawałnicę ciosów, Kuma nie blokuje :c
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Pon Lut 27, 2017 3:35 pm
Ellej wzniósł ręce ku górze w tryumfalnym geście. Teraz to on był górą, a Kuma leżał na glebie i nie był w stanie kompletnie nic zrobić. Zadowolony z siebie Ellej podszedł do brata po czym pokazał mu jego ulubiony gest. Czyli faka prosto w stronę twarzy. Jak widać trening się opłacił i jego umiejętności wzrosły tym razem. Z chęcią uczcił by to teraz jakąś fajną flachą, ale niestety nie miał do czegoś takiego dostępu. Odszedł więc kawałek od brata po czym usiadł na ziemi i starał się zapomnieć o swoim nałogu. Flaszka nie była mu niezbędna do życia. Tak przynajmniej nawijał w głowie przez dobre kilkanaście minut po czym położył się na trawce i zaczął patrzeć w chmurki. Niestety praktycznie każda wyglądała jak butelka jakiegoś życiodajnego płynu z wysokim procentem. Niezbyt go to uszczęśliwiło więc obrócił się twarzą do ziemi. Tak leżąc ciężko było mu zobaczyć jakieś butle czy coś w tym stylu. Leżenie takie się opłaciło bo po jakimś czasie po prostu oczy mu się zamknęły i dostał się w objęcia Morfeusza. Śniły mu się flachy. A cóż by innego mogło się śnić?
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Wto Lut 28, 2017 4:17 pm
Kuma był nieprzytomny.

Nad niebiańskimi łąkami świeciło słońce, którego delikatne promienie dawały wręcz idealną temperaturę. Wiosenny wietrzyk, delikatnie muskający ciało poległego wojownika był niczym czuły dotyk ukochanej osoby. Słodki zapach kwitnących wokoło kwiatów roztaczał się na całą okolicę sprawiając, że w sercach i duszach wypoczywających tu istot nastawała idealna harmonia i spokój.
gdzieś w oddali szumiał cicho strumyk. Idealna, czysta i przejrzysta a zarazem lekko chłodna woda zapewne doskonale zwilżyłaby gardło i nawodniła Kumę gdyby ten mógł skąpać w niej swoje ciało lub chociaż zaczerpnąć jej łyk.

Kuma był nieprzytomny. Nadal.

Posiniaczone mięśnie pokonanego demona powoli rozluźniały się i wiotczały pozwalając skatowanemu ciału powolutku wracać do zdrowia. Jego szybki oddech oraz szalony rytm serca uspokajały się i zwalniały do tępa tak niskiego, że nieuważny obserwator mógłby uznać go za zmarłego. Odpoczywało w nim wszystko. Nawet zazwyczaj nieprzerwanie pracujący mózg zwolnił w związku z nagłą utratą przytomności.
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Wto Lut 28, 2017 6:49 pm
Trening

Ellej powstał, a susza ciągle suszyła go w gardło. Czyli brak alkoholu ciągle dawał mu się we znaki. Zdecydowanie go to nie ciszyło i zdecydował się coś z tym zrobić. Niestety w tym miejscu było by mu bardzo ciężko. Spojrzał na Kumę, który grzecznie sobie wypoczywał. Wzruszył ramionami. - Przewróciło się niech leży. - Rozejrzał się dookoła, ale w żadnym kierunku nic co jak wóda wygląda nie dało się dostrzec. Był to zdecydowany cios dla młodego alkoholika. Tak mocny że ten prawie się przewrócił. Utrzymał jednak jakoś równowagę i zaczął buferować na głos mówiąc, ale nie do końca bo nie mógł więc po prostu myślał. - Skoro muszę się napić, a jestem za słaby żeby obić tego gościa co nas tutaj wysłał, oraz tych pajaców od helikopterów to jest sposób, aby połączyć przyjemne z pożytecznym. Wysiłkowy rekonesans. - I zadowolony z siebie zaczął się przygotowywać do ogarniania terenu połączonego z treningiem. Zaczął od prostej rozgrzewki. Powyginał ręce za plecy, do góry, w dół po czym nimi zaczął kręcić. Strzelił kirka razy karkiem i przeszedł do skłonów usiłując dosięgnąć ziemi za pomocą swoich dłoni stojąc jednocześnie na prostych kolanach. Potem wygiął się mocno w tył. Powtórzył to kilka razy. Kolejne był okrężne ruchy bioder, a potem zaczął robić inny rodzaj skłonów tylko że prawą rękę przyciągał do lewej nogi i na odwrót. Czyli takie skłony jakby krzyżowe. Ostatnie były nogi, które bolały przy tym najbardziej, ale co to ma do rzeczy w sumie. Najpierw Ellej dokonał kilku wykroków lewą, a potem prawą nogą. Wykrzywiał je również w charakterystyczny sposób. Następnie usiadł z szeroko rozrzuconymi kończynami dolnymi i łapiąc się za jedną z pięt zaczął się do niej przyciągać. Powtórzył to kilka razy z każdą, aby na koniec złapać się trawy między stopami i przyciągać tam całe ciało. Na tym skończył rozgrzewkę i mógł przejść do treningu właściwego. Czyli wstał, poskakał trochę, aby rozluźnić ciało i wzbił się w powietrze kierując się na północ. Leciał cały czas prosto przy maksymalnej prędkości próbując przy okazji ją podnieść jeszcze wyżej. Nie było to proste zadanie i musiał jednocześnie nadwyrężać ciało jak i idealnie kontrolować swoje Ki. Po jakichś trzydziestu minutach lotu bez znalezienia czegokolwiek zaczęło mu się to trochę nudzić. Na horyzoncie brak jakiejkolwiek knajpy czy też gorzelni. Było to niekorzystne dość. Znalazł za to sporej wielkości kamień, który mógł mu pomóc w treningu. Wylądował więc i podniósł go, a następnie umieścił na swoich plecach. Był naprawdę ciężki i trochę większy od Elleja, ale ten dzielnie go trzymał. Wytworzył szybko trochę dość solidnych skarpetek, które związał i takim sznurem zabezpieczył kamień przez upadkiem. No i wreszcie mógł wzbić się w powietrze. Dalej kierował się w tą samą stronę wyglądając za czymś w stylu budynek pełny alkoholu. Ciężko było, ale się trzymał i nie odpuszczał. Niestety nie mógł znaleźć kompletnie nic. Pokręcił głową nieszczęśliwy zatrzymując się. Opadł na ziemię decydując się wrócić biegnąc. Jak pomyślał tak też zrobił. Biegł cały czas rękami podtrzymując kamień. Teraz szukał czegoś bardziej przyziemnego typu strumyk pełen wódy czy też cały staw. Po drodze trochę tego mijał, ale nie chciało mu się sprawdzać. Koniec końców przy każdym jednym obiekcie tego typu zatrzymywał się i chłeptał trochę wody. Niestety nie znalazł kompletnie nic, a głód alkoholowy coraz bardziej go męczył. Chociażby kielicha by wychylił to by mu się humor poprawił. Zaraz wyjdzie na to że znowu Kumę będzie musiał pobić. I z pogarszającym się wciąż humorem poszukiwał wciąż. I tak nic nie znalazł, a do tego kamulec zaczął mu ciążyć bardziej. Zrezygnowany powlókł się więc tam gdzie Kuma wesoło leżał. No może nie aż tak wesoło bo wciąż był nieprzytomny, ale to nie był Ellejwoy problem. Tak swoją drogą to okazało się że trening na poziomie łażę do przodu może być dość ciężki. Po Elleju spływało coraz więcej potu, a ciało było coraz bardziej zmęczone. Kolejnym problemem był głód, który trochę Elleja już męczył. Nieszczęśliwie szczęka zapewne mu utrudni przeżuwanie dlatego pokarm musi być łatwy do rozdrobnienia i natychmiastowego przełykania. Dźwigając wciąż kamień zaczął szukać drzewa z owocami czy też krzaków z jagodami. Przebiegł jakiś kilometr i trafił na ogromne poletko pełne malin. Zwykły głód trochę przyćmił ten alkoholowy więc mógł minimalnie rozchylić szczękę i zacząć wrzucać sobie malinki do środka jedna za drugą po czym rozgniótł je językiem i delektował się tą niesamowitą słodyczą i szczęściem jakie mu dały. Konsumował jeszcze dość długo bo ciężko się tym najeść było. Miał jednak tyle szczęścia że było trochę egzemplarzy tak mocno dojrzałych że zajeżdżały już troszeczkę alkoholem. Czyli fermentacja już się zaczęła co bardzo demona ucieszyło. Po skończonym posiłku zaczął trochę cierpieć z powodu bólu twarzy. Ciężko się je z takim przestawieniem kości. Nie mógł jednak obecnie z tym nic zrobić. Ale w końcu tutaj jest niebo i pewnie prędzej czy później znajdzie kogoś kto mu to naprawi. W każdym bądź razie nie zapomniał o Kumie. Stworzył więc spory kapelusz i zaczął pakować weń słodkie maliny. Może i brat był frajerem, ale to był brat. To logiczne że się leją, a potem razem wódkę chleją. Napełnił go i znowu zaczął biec w stronę Gdzie Kuma powinien się znajdować. No i po jakimś czasie dobiegł. Postawił więc kamień gdzieś obok, a obok Kumy położył malinki. Sam za to oparł się o przyniesione trofeum i zaczął gapić się tępo w niebo. - Kuma wstawaj. - Myślał. - Nie podoba mi się tutaj. Wychodzimy. - Myślał dalej i miał nadzieję że w miarę szybko coś ciekawego się stanie.
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Pią Mar 03, 2017 10:48 pm
Kuma wciąż był nieprzytomny. Szło mu całkiem nieźle.

Leżąc bo nie stojąc ani też nie siedząc Kuma obudził się będąc martwym. Jak był nieprzytomny to śniło mu się, że jest drzewem i że sika na niego dzieciak oraz jakiś międzynarodowy wyznacznik patologii w domu. Jak się obudził to ogarnął, że na szczęście nie jest drzewem ale trupem. Jak sobie przypomniał o wpierdolu, który dostał od Elleja to pomyślał, że tamten mógł oszczędzić wstydu i dobić. Na myśl sprawiła, że wybuchł śmiechem. Śmiał się długo i zapamiętale. Ciekawe, czy da się dobić trupa? Czy da się umrzeć będąc martwym? Zresztą, wszystko jedno. Wszystko tutaj było wszystko jedno. Kto umarł ten nie żyje. Kuma zamknął oczy i kontynuował leżenie. Był martwy. Niby zdawał sobie z tego sprawę już wcześniej ale nie aż tak dogłębnie. Już nic nie musiał. Nikt niczego po nim nie mógł oczekiwać. Sam też niczego nie potrzebował a nawet gdyby to wciąż nic nie mógł osiągnąć. Bo umarł.

Umarł i już nie był nieprzytomny.
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Sob Mar 04, 2017 10:06 am
No i nic się nie działo. Chmury leciały, wiatry wiały, kwiatki pachniały i tak bez końca można wymieniać rzeczy w stylu hemoglobina taka sytuacja i fotosynteza na dokładkę. Poza tym to głód alkoholowy i chęć demolowania otoczenia, ale ogólna niemoc z braku wódki i problemy natury egzystencjalnej typu czy krew ma jakiś procent. Ellej miał całą masę dylematów i jakoś nieszczególnie potrafił je rozwiązać, a było to zawżdy problematyczne i niemożliwością było rozwiązanie któregoś z tych problemów tu i teraz gdyż sklep monopolowy był by mu do tego bardzo potrzebny i jakby wypił jakiś trunek dla bogatych profesorów to pewnie włączyło by mu się rozkminianie sensu istnienia i tak dalej. A tak na marginesie to Kuma zaczął się śmiać głośno i wyraźnie więc zaproblemowany Ellej powstał z pośladków i ruszył w stronę tego pedalskiego pedała co się cieszył jak koń do kleju co wcześniej stał obok na nogach. - Kuma. Ej Kuma... Ziomek... Wychodzimy bo mi tutaj się nie podoba. Podnoś dupę i robimy szybkiego wymarsza. - Po czym dalej stał nad Kumą i zastanawiał się czemu ten tak bardzo zignorował przyniesione mu owoce, które były w jakimś śmiesznym kapeluszu. Może by dla beki weń naszczać?
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Nie Mar 05, 2017 9:09 pm
MG

Kuma przez chwilę jeszcze pozostał nieprzytomny, jednakże już po chwili ocknął się zupełnie niespodziewanie. Natomiast Ellej mógł jedynie kopać Kumę i myśleć to co chciałby powiedzieć gdyby tylko mógł. Niezwykle gruby jegomość właśnie pojawił się tuż koło nich, był okrągły, miał około 180 centymetrów wysokości i czerwony kolor skóry.
- Widziałem co nie co i wiem co się tobie stało. Nie, nic nie mów i tak nie możesz... Ale mogę wam pomóc wiecie? Znam jednego, który może cię po prostu uleczyć. - Powiedział do Elleje na razie olewając Kumę, który dopiero co się budził.
- Wiesz... Niestety jak w każdym miejscu nie ma nigdy nic za darmo, trzeba coś zrobić. - Dodał po chwili.
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Pon Mar 06, 2017 10:22 pm
No i nagle taki zwrot o sto osiemdziesiąt stopni. Nagle pojawił się obok jakiś fagas. Ellej trochę skołowany popatrzył się na pana z wyraźną nadwagą. Z tego co zrozumiał to podobno ktoś tutaj był by w stanie go zreperować. Była to w pełni pozytywna opcja i w sumie czemu by nie. Z drugiej strony będzie coś do roboty. A może to i dobrze? Na chwilę zapomni o ogromnej chęci chlania wódy, a ponadto nie będzie się tak okrutnie nudził. Może i będzie okazja z kimś krótki sparing stoczyć. Więc na znak ogólnej zgody i pozytywnych chęci uniósł oba kciuki w górę po czym szturchnął Kumę butem, aby ten też coś na ten temat powiedział. Było by to jak najbardziej wspierane przez otoczenie żeby jego brat przestał w końcu leżakować i do czegoś się przydał. Z resztą tylko on tutaj był w stanie wydawać z siebie jakieś sensowne dźwięki, które nie były pierdzeniem po kebabie z dworca, które nie raz doprowadziły poślady Elleja do ogólnego zajęcia się ogniem. Oczywiście pod warunkiem że udało mu się akurat znaleźć takie miejsce na ziemi, a o to było aktualnie ciężko.
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Wto Mar 07, 2017 10:55 pm
Kuma usiadł, zjadł maliny, podziękował i położył się z powrotem. Kiedy podszedł do nich przypadkowy grubas uprzejmie skomentował:

Wypierdalaj.

Co z niewiadomych przyczyn wydało mu się niezwykle znajome. Jakieś de dża wó czy coś. No tak czy inaczej skoro kolejny leszcz został zignorowany a leczenia potrzebował tylko Ellej to można było wracać do spania.

Kuma ponownie wygodnie ułożył się na mięciutkiej trawce. Pogoda dalej była świetna, słoneczko nadal cieplutkie, świecące i przyjemne. Wietrzyk nadal muskał delikatnie a cisza na powrót była ciszą. Kurde, właściwie szkoda, że Ellejowi ktoś miał tą mordę naprawić. Tak piknie i spokojnie było kiedy ten laps zamknął w końcu pysk a teraz znowu będzie marudził. No cóż. Nie zawsze jest kawior. Czasem jest jakaś wyjebana w kosmos łąka i pierdolone zombie. Ta myśl niemalże wywołała kolejny napad śmiechu. Ciekawe, czy skoro są żywymi trupami to jest jak w filmach? Znaczy czy można ich zabić tylko przez zniszczenie albo odrąbanie głowy? Jak się obudzi i będzie mu się chciało to sprawdzi. Tymczasem jednak postanowił spać, i być martwym w spokoju.
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Sro Mar 08, 2017 4:42 pm
MG


Kiedy Ellej czekał podjarany na odpowiedź swojego bucowatego brata, którego matka nie nauczyła kultury, lub był za głupi aby coś z domu wynieść, prócz telewizora i kasy to wtedy odezwał się właśnie Kuma. Prostacko jak na niego przystało odezwał się do przybysza, który zechciał pomóc "Wypierdalaj" zabrzmiało na łące. Postać od razu wykonała zwykłe kopnięcie w nogi Kumy, grube, ciężkie cielsko zderzyło się z patykami chłopaka, czuł jak pękają mu kości.
- Nie to nie, gnoje... - Powiedział po czym odleciał. A to, że miał potem rozmowę ze strażnikami zaświatów i został ukarany a jego pobyt przedłużony za zachowanie to inna sprawa. Kuma nie został ukarany dłuższym pobytem, ponieważ miał zbyt niski poziom życia by przeżyć zwykłe kopnięcie. Natomiast Ellej został na łące sam, jego brat obrócił się w proch.
_____
Kuma - Drugi raz zginąłeś, przykro mi niezmiernie poinformować, że oznacza to usunięcie postaci. W ciągu 24h twoja karta postaci zostanie usunięta a konto zablokowane ://.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Pon Sty 29, 2018 10:01 pm
Zaświaty stały otworem przed Haricotto. Zanim się zorientował, tuż po przejściu przez próg drzwi w Zamku Enmy Daio, znalazł się na łące wypełnionej przeróżnymi kwiatami. Było tu mnóstwo rodzajów, o których Saiyanin nigdy nie wiedział. Zresztą, to nie tak, że znał się na jakichkolwiek kwiatach. Po prostu, było ich tutaj od groma!
Stanąwszy na ścieżce, która prowadziła przez łąkę, Haricotto poczuł się tak, jakby od zawsze tutaj mieszkał. To było dziwne, aczkolwiek przyjemne uczucie. Czuł spokój, bezpieczeństwo.
Nagle coś przeszyło jego głowę, jakby wspomnienie przewiercające się przez czaszkę, próbujące na siłę o sobie przypomnieć. Widział Aymi i Ryu, walczących z Sakanianinami. To dało mu do myślenia, że mimo swojej śmierci, nie może spocząć na laurach. Istnieje możliwość, że pewnego dnia wróci do świata żywych. Wtedy będzie musiał stanąć kolejny raz po stronie dobra i dać z siebie wszystko, by ocalić swoich bliskich. I nie umrzeć.
Z uśmiechem na twarzy, rozpoczął trening - musiał się wzmocnić. Musiał być najlepszy!

Start treningu: 29.01.2018, 22:00

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Pon Lut 05, 2018 10:29 pm

Pojęcie czasu było tutaj względne, ale nie oznaczało to, że nie można było odczuć jego upływu. Haricotto zrobił ostatnią pompkę, po czym wybił się nogami do góry, stając na dwóch palcach jednej ręki. Patrząc przed siebie, zaczął iść, używając palców, na których się wspierał, jak nóg. Lewy, prawy, lewy, prawy, aż w końcu zgiął łokieć i wybił się do góry, lecąc kilka dobrych metrów, po czym wylądował niczym superbohater.
- Wcale nie czuję zmęczenia! Bycie martwym nie jest takie złe! Poza samym faktem, że jest się... martwym. - uśmiech z jego twarzy zniknął na sekundę, ale po chwili znów się pojawił.
- No, teraz muszę sobie znaleźć jakiegoś sparingpartnera. - przyłożył dłoń do czoła i zaczął się rozglądać dookoła, szukając jakiejś żywej duszy. Kiedy nikogo nie dostrzegł, zaczął po prostu przed siebie biec.
- Świecie zmarłych... nadchodzę! - powiedział głośno, po czym odbił się od podłoża stopami i poszybował przed siebie, zostawiając za sobą białą poświatę, która jak zwykle, leniwie zanikała, rozpływając się w powietrzu.

Koniec treningu: 05.02.2017, 22:28

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Pią Lut 09, 2018 10:39 am
Lecąc przez dłuższy czas, nie dostrzegł nikogo. Ciągnące się ziemie, których końca widać nie było, pokryte przeróżnymi kwiatkami, nie napawały pozytywnie. Czyżby był tutaj sam? Nie, nie mógł sobie pozwolić na negatywne myślenie. Znalazł się tutaj dlatego, że był zbyt słaby i opuścił gardę.
- Aymi... Obiecuję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Wrócę, tylko stanę się silniejszy! - powiedział do siebie w myślach, przyspieszając swój lot. Nagły podmuch spowodowany wzrostem jego energii ściął co najmniej trzy tuziny kwiatów, których główki poszybowały we wszystkie strony.
Ciągle gnębiły go myśli o tym, co zaszło na Ziemi. Czuł się tak, jakby to on stracił wszystkich przyjaciół. W końcu, nie mógł być teraz z nimi, więc to tak, jakby oni odeszli. Na dwoje babka wrożyła, sytuacja była beznadziejna, ale... Nie ma sytuacji bez wyjścia!

Czas mijał, a lot po Zaświatach, w których chyba nie było żadnego wojownika (według Haricotto), sprawiał że był coraz bardziej zmęczony. Nie fizycznie, lecz psychicznie. Wylądował więc na trawie i przysiadł po turecku. Przymknął swoje oczy, wdychając powoli powietrze i jeszcze wolniej je wydychając.
_____
Start treningu: 09.02.2018, 10:38


Ostatnio zmieniony przez Haricotto dnia Czw Mar 08, 2018 9:08 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Sro Lut 28, 2018 10:32 pm
Ciemność. Zimno. Bezradność.
Stojąc w ciemnym pomieszczeniu, Haricotto otworzył swoje oczy. Ukazał mu się przeciwnik z Ziemi. Sakanianin, który wysłał go w Zaświaty.
- Ty...! - krzyknął Haricotto, podrywając się z przysiadu. Z gniewem wypisanym na twarzy, rzucił się na Sakanianina, który zablokował jego cios. Kolejny i następny również! Walka wydawała sie być bezcelowa, a jakby tego było mało, facet robił się coraz większy i większy, zwiększając swój rozmiar co najmniej pięciokrotnie. Nie będąc większym niż jego zaciśnięta pięść, Saiyanin stał i patrzył bezradnie, jak wielki but Sakanianina zmierza w jego stronę. Broniąc się przed zmiażdżeniem, Fasolka wyciągnął obie ręce w stronę nadchodzącej nogi, by ją zatrzymać. Udało mu się! Na kilka sekund... Ogromny bucior zmiażdżył bezradnego wojownika, wgniatając go w czarne, zimne podłoże.

Haricotto otworzył oczy. Oddychał nerwowo, łapiąc łapczywie powietrze w płuca. Zamrugał kilka razy i pokręcił głową. Widząc kwiatki rozsiane dookoła niego, odetchnął z ulgą. Otwartymi dłońmi uderzył się w policzki, pobudzając się. Wstał na nogi i otrzepał swoje ubranie.
- Czy ktoś tu, do cholery, jest!? - krzyknął, mając nadzieję, że jego nawoływanie otrzyma odpowiedź.
_____
Koniec treningu: 28.02.2018, 22:32 (właściwie to 10.02.2018, 10:38)

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Wto Mar 20, 2018 9:28 pm
Nie uzyskał odpowiedzi. Spojrzał jeszcze przed siebie, szukając w oddali jakiejś sylwetki. Wytężał wzrok, skupiał się, ale nikogo tam nie było. Westchnął cicho, przecierając dłonią swoje czoło.
- Gdybym wiedział, że po śmierci jest taka nuda, to nie umierałbym... - urwał, mrugając w ciszy szybko oczami. Zaraz pacnął się otwartą dłonią w czoło.
- Nie miałem na to wpływu! Głupi ja, haha. - zaśmiał się, wzruszając od razu ramionami.
Tułaczki ciąg dalszy. Znudzenie nie odpuszczało. Narastało wręcz, sprawiając, że Haricotto miał ochotę się zabić. Ponownie. Problem w tym, że nie wiedział, czy w ogóle można umrzeć będąc już martwym. Kolejna tajemnica Wszechświata, o której wolałby się nie dowiedzieć.
- Eeeh, tęsknię za walką. Brakuje mi tego brutalnego mordobicia! - zacisnął pięść i spojrzał na nią, po czym klapnął na tyłek, od razu siadając po turecku. Marszcząc swoje brwi i wykrzywiając twarz w grymasie niezadowolenia, oddał się mentalnemu treningowi.
_____
Start treningu: 20.03.2018, 21:28

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Czw Kwi 05, 2018 6:38 pm
Trening przebiegał standardowo. Wymyślony przeciwnik był równy mocą z Saiyaninem. Tym razem, był to on sam, tylko spowity ciemną poświatą. Dlaczego? Żeby z daleka było widać, kto jest dobry, a kto zły. To nie tak, że ktoś trzeci mógł widzieć ten pojedynek... Powód był zwykły, a nawet go nie było. Po prostu.
Wyglądało to jak potyczka z lustrzanym odbiciem, które robi dokładnie to samo, co oryginał. Prawa pięść natrafiała na lewą, lewa na prawą i tak do samego końca, aż wreszcie dwaj wojownicy odskoczyli w tył, oddalając się na bezpieczną odległość. Obaj dyszeli, łapiąc łapczywie powietrze. Patrzyli sobie prosto w oczy, aż znów przeszli do ataku. Równocześnie, jak wcześniej wspomniane lustrzane odbicia, przygotowywali się do wykonania techniki. Ugięte kolana, dłonie przylegające do jednego boku, a między nimi rosnąca, błękitna energia Ki - do zabawy miała wkroczyć fala uderzeniowa, Kamehameha!
I szarpnęli swoimi rękami do przodu, a z nich wystrzeliły dwa promienie, zmierzające ku sobie. Blask rozświetlił pomieszczenie, w którym się znajdowali. W momencie zetknięcie ze sobą dwóch energii, obraz się zamazał, a Haricotto wrócił do świata "żywych".
_____
Koniec trening: 05.04.2017; 18:38

_________________
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Pią Kwi 06, 2018 4:17 pm
MG


Podczas, gdy Haricotto oddawał się ciężkim treningom w niesamowicie nudnym miejscu, jakim jest ziemia, jego działaniom przyglądał się nieznany przedstawiciel bardzo dziwnej rasy. To bardzo dziwne, że nasz bohater nie spotkał nikogo w niebie, w miejscu pełnym nieskazitelnych dusz. Haricotto mógł czuć się dość dziwnie, zastanawiać się jak tutaj trafił. Nie było tutaj nikogo, a przynajmniej można było tak sądzić, aż do momentu, w którym nasz brzydal nie usłyszał głosu, który nie budził żadnych uczuć, co innego wygląd...
Spoiler:
- Witaj, ja jestem! - Powiedział zielony nieznajomy o przedziwnym wyglądzie.
- Obserwuje cię przez kilkadziesiąt minut... Taka tutaj nuda, ale Ty mnie rozczarowałeś. Przez ostatnie dwadzieścia minut nie zrobiłeś kompletnie nic. Pojawiłeś się tutaj już jakiś czas temu, prawda? Nie trudno nie zauważyć kogoś o ponadprzeciętnej sile. - biała szata zawirowała na wietrze, a zielone powieki powoli opadły w dół, po czym znowu powróciły do poprzedniego stanu, ukazując oczy tej istoty. Stał mniej więcej dziesięć metrów od saiyanina, zapewne wyszedł zza pobliskiej nierówności terenu.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Sob Kwi 07, 2018 3:56 pm
- Hę? - Haricotto zaczął się nerwowo rozglądać, wcześniej natychmiastowo podrywając się na nogi. Usłyszał dziwny głos. Pierwszy głos, który usłyszał, odkąd znalazł się na tej łące. Nie dało się ukryć, że był trochę podekscytowany. Ciekawe kto to?
W końcu jego oczom ukazał się mężczyzna, a przynajmniej tak się wydawało, który przypominał krzyżówkę żaby z człowiekiem.
- O ja! Gadająca żaba! - powiedział do siebie w myślach, otwierając szeroko usta na widok nieznajomego. Mówił, że go obserwował i że już zdążył go rozczarować. Skoro zdążył go rozczarować, to dlaczego nie pojawił się wcześniej, zanim nastąpiło rozczarowanie? Można było go uniknąć! Saiyanin podszedł do niego bliżej i zaczął go oglądać z każdej strony. W końcu zatrzymał się przed nim i z uśmiechem na twarzy, przywitał się.
- Ossu! Ora Haricotto! - uniósł rękę do góry, na wysokość swojego czoła, układając dłoń trochę tak, jakby salutował. Zaraz ją opuścił i ułożył ją na biodrze, zamykając ją wcześniej w pięść.
- Jestem tu od niedawna. Umarło mi się podczas walki i... oto jestem! Jesteś pierwszą interesującą osobą, którą tutaj spotkałem. Jak Ci na imię? Jesteś silny? - zapytał, uśmiechając się delikatnie. Był zaintrygowany nowo poznaną osobą.

_________________
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Sro Kwi 11, 2018 10:35 am
MG


Zielony nieznajomy otworzył szerzej oczy, gdy saiyanin latał wokół niego jak za sraczką, obserwując go dokładnie.
- Jestem Froug i jestem wojownikiem południowej galaktyki. Oczywiście, że jestem silny! Rade Kum Rade
Nieznajomy cofnął się kawałek, po czym dodał:
- Chciałem przywitać rebe tylko nowego mieszkańca zaświatów kum kum. Za chwilę rozpoczyna się turniej zaświatów, na który bardzo rebe rebe chce zdążyć. Walczę pierwszy ree ree. Twoją osobę chce poznać osobiście Południowy Kaiō, bardzo ważna osoba.
Wtedy w tle rozległ się cichy i dość niski głos:
- Froug! Gdzie jesteś do cholery, natychmiast wracaj!
Froug w jednej chwili zmienił pozycję, ręce rozstawił, nogi ugiął i począł rozglądać się dookoła, a pot spływał po jego policzkach, kiwając tylko głową na ,,Tak" jak nienormalny.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Kwiecista łąka

on Czw Kwi 12, 2018 12:25 pm
Froug, imię idealnie wręcz pasujące do jego wyglądu. Człowiek żaba, mający na imię Froug! Haricotto uśmiechnął się szczerze i delikatnie się ukłonił, by okazać szacunek, jak mu się zdawało, starszemu koledze.
- Miło Cię poznać, kum kum! - powiedział radośnie, naśladując sposób w jaki mówił Froug. Nie miał nic złego na myśli, po prostu, wszystko miało na celu utrzymanie sielankowego tonu rozmowy.
Haricotto na wieść o turnieju aż podskoczył z radości. Oczy zaświeciły mu się jak dwa ogniki, a jego ciało lekko drżało z podekscytowania. Wizyta w Zaświatach zapowiadała się wcześniej na jedną, wielką nudę, ale teraz wszystko zaczynało nabierać innych barw.
- Turniej!? Powiedz... Mógłbym wziąć w nim udział? - zapytał, uśmiechając się szeroko. Z ekscytacji nie mógł ustać w miejscu.
Południowy Kaiō chciał się z nim spotkać, co oczywiście zainteresowało Saiyanina, ale teraz jego myśli były skupione tylko i wyłącznie na mordobiciu, które oferował wspomniany wcześniej turniej.
Gdy tajemniczy głos wezwał Frouga, a ten zaczął się dziwnie zachowywac, Haricotto zbił w sobie całe podniecenie i uspokoił się, starając się zanalizować sytuację. Podobnie jak jego nowy kolega, zaczął się rozglądać na boki w poszukiwaniu źródła dźwięku.
- Nikogo nie widzę... Oi, Froug... Cykasz się? - zapytał Fasolka uśmiechając się zadziornie, zwracając uwagę na pot spływający po jego twarzy.

_________________
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Pią Kwi 13, 2018 10:20 am
MG

Froug odwrócił się z założonymi rękoma na klatce piersiowej, jego głowa odwróciła się nieznacznie w kierunku Haricotta, dodatkowo lekko ją odchylił w tył.
- Kum... Mógłbyś jeśli chcesz. Jednak nie wiem czy sobie poradzisz rebe rebe. - Odpowiedział kumkający przyjaciel.
Dopiero prowokacje saiyanina doprowadziły do tego, że Froug otrząsnął się, zapominając o głosie z nieba, którym prawdopodobnie był Południowy Kaio. Odwrócił się w kierunku Haricotta, wskazał go palcem i z lekko upuszczonymi łukami brwiowymi rzekł do niego tak:
- Dobrze! Froug się nie boi. Saiyanin może lecieć ze mną! - I w szybkim tempie ruszył w kierunku nieznanym. Nie trząsł się już, jeśli robił to wcześniej, a pot na jego głowie powoli znikał. To nie do końca było tak, że Froug się bał, zestresował się tym, że przemówiła do niego dość ważna osoba w Zaświatach. Co innego, że Froug z natury jest lekko strachliwą postacią, jednakże grał przed nowym kolegą kogoś innego. To zawsze źle się kończy.

z/t > ZRÓB JAKĄŚ LOKACJE Sad
Gość
Gość

Re: Kwiecista łąka

on Nie Kwi 15, 2018 1:38 pm
Sponsored content

Re: Kwiecista łąka

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach