Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Battlefield Royale

on Czw Gru 17, 2015 12:18 pm
Miejsce, w którym trenują wszyscy wojownicy, którzy dostąpili zaszczytu i mogli zachować swoje ciała. Spotkać tutaj można mnóstwo osób, które wylewają z siebie siódme poty, ciągle udoskonalając siebie i swoje techniki. Niektórzy z nich, przebywają tutaj już od kilkunastu milionów lat. Wyobrażacie sobie jak silni muszą być!?

Legenda głosi, że w miejscu, które znane jest pod nazwą "Krypta Przodków", schowany jest pewien artefakt. Niestety, nikomu jeszcze nie udało się do niego dostać i de facto nikt nie wie, czym tak naprawdę jest ta magiczna rzecz...
Rzekoma krypta znajduje się gdzieś na terenie Battlefield Royale.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Wto Lip 31, 2018 11:52 pm
- Bóg północnej galaktyki? - powiedział pod nosem Haricotto. Czyżby to był Kaio, o którym wcześniej wspominał jego przeciwnik, ten którego imienia nie pamiętał i ten z którym walczył przed potyczką z Paikuhanem? Wyglądało na to, że tak.
- Nie wygląda jakoś mocno... To pewnie tylko pozory i pewnie jest super silny! - pomyślał sobie, uśmiechając się szeroko.
Haricotto nie chciał przerywać Północnemu Kaio, więc jedynie przytakiwał i uśmiechał się. Na wieść o prywatnym treningu aż podskoczył z radości.
- Nie mogę się doczekać, yyy... Kaio-sama! - powiedział głośno, łącząc obie dłonie i delikatnie się kłaniając boskiej mości. Domyślał się, że takie zachowanie było od niego wymagane. Nie było to coś, do czego był przyzwyczajony, ponieważ do praktycznie każdej rzeczy podchodził "na luzie".

W następnej chwili musiał już zostawić Północnego Kaio w spokoju. Zaraz jednak znalazł się w miejscu, w którym trenują wojownicy, którzy dostąpili zaszczytu zachowania swoich ciał. Miejsce, zwane Battlefield Royale, stało przed Saiyaninem otworem.
- Yosh! Czas na trening! - krzyknął głośno, ku pokrzepieniu własnego serca i zaczął biec przed siebie, nie bacząc na to, czy ktokolwiek miał do niego jakiś interes. W głowie miał jedynie stanie się silniejszym, by znów zawalczyć z Paikuhanem i go pokonać!
_____
Start trening - 31.07.2018 - 23:50

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Sro Sie 08, 2018 9:35 pm
Nadszedł czas treningu. Pomimo przegranej w turnieju, Haricotto wcale nie czuł się gorzej. Co więcej, czuł jeszcze większą motywację do rozwoju. Będąc na specjalnym terenie, gdzie treningiem zajmowali się najpotężniejsi wojownicy Zaświatów, grzechem byłoby oddawanie się odpoczynkowi i lenistwu. Nie chcąc, by ktoś mu przeszkadzał, Haricotto udał się w miejsce, gdzie nie było nikogo i gdzie mógł być sam na sam ze sobą.
Stał, mając swoje ręce luźno opuszczone. Zamknął swoje oczy, by się lepiej skupić. Chciał poczuć otoczenie, stać się z nim jednością.
Delikatny, chłodny wietrzyk wprawiał kosmyki jego włosów w ruch, kołysząc spokojnie na boki. Otworzył delikatnie usta, biorąc głęboki wdech, co sprawiło, że jego klatka piersiowa zwiększyła objętość. Uspokajając swój oddech, wypuścił zebrane w płucach powietrze przez nos, zamykając tym samym swoją buzię i kontynuując już oddychanie nosem.
Nagle otworzył oczy, marszcząc gniewnie swoje brwi. W tym samym momencie jego ciało zostało spowite złotą, szalejącą aurą. Włosy przybrały kolor złoty, energicznie poruszając się w rytm złotej poświaty.
Unosząc otwarte dłonie na wysokość swojego pasa, schylił głowę w dół i spojrzał na nie.
- Mada da... - wyszeptał cicho pod nosem, zaciskając mocno pięści i wydobywając z siebie jeszcze więcej energii. Tym razem warknął pod nosem, jakby ogarnęła go złość. Natychmiastowy podmuch wiatru i wyładowania elektryczne, które zaczęły się pojawiać i znikać, wskazywały na kolejną transformację.
- Super Saiyanin przekraczający moc zwykłego Super Saiyanina, co? To wciąż za mało. - skrzywił się, uderzając pięścią w otwartą dłoń, a kiedy doszło do kontaktu, wokół dłoni pojawiły się niewielkie wyładowania elektryczne, a energia znów wybuchła, wzniecając chmury dymu.
To był jego limit. Poznał w życiu kilka transformacji i za każdym razem znajdował drogę do kolejnej, jeszcze większej mocy. Odblokowanie ich przeważnie wiązało się z ogromnymi emocjami, dyktowanymi tragicznymi wydarzeniami. Za pierwszym razem przemienił się, gdy odebrano mu przyjaciółkę, która zaopiekowała się nim, gdy ten stawiał pierwsze kroki na Ziemi. Drugim razem wpadł w szał, kiedy dziewczyna, którą wziął pod swoje skrzydła, została zmasakrowana przez wrogich najeźdźców.
- Aycia... - wyszeptał cicho, zaciskając swoje pięści, wokół których natychmiast pojawiły się kolejne wyładowania elektryczne. Miał nadzieję, że dziewczyna miała się dobrze. Podobno jak pozostali, których musiał zostawić na tamtym świecie. Obiecał, że kiedy do nich wróci, o ile wróci, będzie silniejszy. O wiele, wiele silniejszy. W końcu musiał pokonać Beliala i zaprowadzić pokój raz na zawsze.
- Wrócę... wrócę i go pokon-... - przerwał, przypominając sobie nagle, że przegrał z Paikuhanem, który być może był słabszy niż sam Belial. Słowo klucz - może - ponieważ Haricotto nie miał porównania, ani tym bardziej nie potrafił mierzyć Ki swoich przeciwników.
- Nie. Najpierw muszę się stać silniejszy od Paikuhana! Dopiero potem przyjdzie czas na Beliala... - powiedział do siebie w myślach, zaciskając pięści tak mocno, że z jednej z nich, popłynęła cienka stróżka czerwonej krwi.
Nagle przypomniał sobie, że osiągając transformację, którą nazywał mianem Ascended Super Saiyanina, wymusił ją na swoim organizmie. To nie była tak naturalna mutacja, jak Super Saiyanin, czy Super Saiyanin drugiego poziomu. To była wymuszona zmiana, która kosztowała go więcej energii, ale dawała mu więcej siły. Być może... Być może warto było spróbować podobnej metody i ulepszyć drugie stadium? Nie miał innego wyjścia, nie miał innego pomysłu.


- Yosh. - wyszeptał, uspokajając się. Stanął w lekkim rozkroku i ugiął swoje kolana, nachylając się do przodu i napinając całe swoje ciało.
- Ikuzo! - warknął, wyrzucając z siebie tyle energii, ile tylko mógł.
- Haaaaa... - zaczął cicho, by za chwilę wybuchnąć, tworząc coraz to mocniejsze podmuchy wiatru, które uderzały raz za razem.
Wyobrażał sobie wszystkie te złe rzeczy, jakie go spotkały na przestrzeni lat, by się zdenerwować. Widział oczami wyobraźni, jak mordowana jest jego przyjaciółka, którą pieszczotliwie nazywał babcią. Widział sponiewierane ciało Aymi, swojej córki, którą obiecał się zaopiekować. Wszystko to było zasłonięte czerwienią, jakby ktoś nałożył specjalny filtr na film.
Energia wydalana przez jego ciało ciągle rosła, a złoty, oślepiający kolor bił od aury, która nigdy wcześniej nie była takich rozmiarów jak teraz. Ziemia zaczęła pękać pod jego nogami, trzęsąc się niemiłosiernie. Włosy szalały we wszystkie strony tak, jakby upadał z ogromnej wysokości. Żyły na ciele wyskakiwały i pulsowały nerwowo. Wyglądały niekiedy tak, jakby miały zaraz popękać.
Chmury zebrały się nad nim, kręcąc się dookoła i wpadając w niewidzialną spiralę, po czym kierowały się bliżej jego poświaty. Wyładowania elektryczne zwiększyły swoją ilość i częstotliwość. Żółty kolor aury mieszał się z ich błękitną barwą.

Spoiler:


Saiyanin wydzierał się wniebogłosy, zaczynając odczuwać już ból od tak naprężonych mięśni. Ich rozmiar zwiększał się coraz bardziej, co samo w sobie było czymś nienaturalnym, wymuszonym. To właśnie w nich zbierała się cała Ki.
Zaczął odpływać myślami gdzieś daleko, jakby tracił kontakt ze światem rzeczywistym. Zobaczył wtedy Paikuhana, który wyrzuca go z areny. W jego towarzystwie znajdowała się Aymi, a obok niej Ryu. Wszyscy patrzyli na Haricotto'a w milczeniu. Obserwowali go, czekając na jego kolejny ruch.
- Mada da...! - powiedział przez zaciśnięte mocno zęby, jeszcze bardziej się pochylając ku ziemi. Nie odczuwał tego, ale jego włosy zaczynały się wydłużać i rozrastać, pokrywając kolejno kark i plecy.

Spoiler:


Gdy były już tak długie, że sięgały poza pas, Haricotto mimowolnie wyprostował się, a jego energia eksplodowała, jak nigdy wcześniej, odpychając zebrane dookoła niego chmury i piasek, niszcząc ziemię na której stał, tworząc tym samym krater dużych rozmiarów.

Kiedy opadł kurz i dym stał się bardziej przezroczysty, pierwsze ukazały się wyładowania elektryczne, zaraz po nich złota aura, która przybrała bardziej owalny kształt i była nieco spokojniejsza, a na samym końcu pokazała się sylwetka Saiyanina.
Najbardziej w oczy rzucał się brak brwi i długie włosy sięgające za pas. Haricotto dyszał, dając z siebie wszystko, jak nie jeszcze więcej. Mrużył swoje oczy, ale nie poddawał się. Stał twardo na glebie.
Schylił głowę, oglądając swoje ciało począwszy od nóg, przez dłonie, a skończywszy na włosach, które starał się ujrzeć kątem oka.
- Ta moc... czuję się, jak nigdy wcześniej... czy to...? - przerwał, zamykając swoje oczy i uśmiechając się delikatnie. Zaraz jednak je otworzył i spojrzał przed siebie, w rozpościerające się, nieskończone niebo Zaświatów.
Zebrał po raz ostatni swoją energię i uwolnił ją, tworząc kolejną, tym razem słabszą eksplozję, chcąc jeszcze bardziej poczuć swoją nową siłę.
- HAAA!!! - ziemia zadrżała, a ścierające się chmury głośno zagrzmiały.

_____
Koniec treningu - transformacja w Super Saiyanina 3.

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Sro Sie 15, 2018 11:16 pm
Super Saiyanin trzeciego poziomu? Dacie wiarę? Haricotto przemienił się, dając z siebie wszystko. Mimo ciała, które i tak już było martwe, odczuwał potężnie zmęczenie, które sprawiło, że transformacja została anulowana. Długowłosy, złotowłosy wojownik powrócił do swojej oryginalnej formy, chwaląc się czernią, zamiast złota.
- Ha... ha... ha... męczące to jest... - wyszeptał pod nosem, ocierając zaraz pot z czoła. Zaczął opadać powoli w dół, aż w końcu dotknął stopą podłożą. Zachwiał się, ale nie upadł.
- Kurcze pieczone! - powiedział głośno, uderzając się otwartymi dłońmi w twarz, by się pobudzić. Przysiadł na chwilę na trawie, rozglądając się za innymi ludźmi. Pokręcił zaraz głową, patrząc na swoje dłonie.
- Czułem tę moc... czułem ją! Była potężna... Potężna! Ale... - zacisnął mocno obie pięści, po czym uderzył jedną z nich w ziemię, wbijając się aż po nadgarstek.
- To wciąż za mało. - przeklął pod nosem i splunał gdzieś w bok, po czym natychmiastowo wstał. Stanął w rozkroku i napiął swoje mięśnie maksymalnie, do tego stopnia, że żyły pojawiły się na jego ciele.
- Mada da! - wrzasnął i przemienił się w Super Saiyanina pierwszego poziomu, odbijając się mocno od podłoża, kierując się tym samym w przestworza.
_____
Start treningu

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Pon Sie 20, 2018 12:09 am
Haricotto zatrzymał się w powietrzu, czując jak jego złota aura ogrzewa jego ciało. Spojrzał za siebie, po czym spojrzał na swoją pięść. Zaciskał ją tak mocno, że aż cała drżała. Brakowało tylko krwi, która spłynęłaby leniwie po jego nadgarstku. Zmarszczył swoje brwi, po czym zamachnął się rękami i wyciągnął je maksymalnie za plecy, wybuchając energią ki.
- Haaaaa!!! - krzyknął, czując jak jego ciała wyrzuca z siebie energię, która błyszczy się i oślepia.
Utrzymując szalejącą aurę, złożył się do wykonania techniki Kamehemaha, przykładając dłonie do swojego boku, a kiedy był gotowy, wystrzelił fale uderzeniową przed siebie.
- Ikuzo! - powiedział do siebie, w ramach motywacji, po czym rzucił się do przodu, lecąc tuż przy błękitnej fali energii. Kilka razy obleciał ją dookoła, a kiedy ją wyprzedził, zatrzymał się przed nią i przyjął ją na swoje dłonie, siłując się z nią. Napięte mięśnie aż bolały od całej tej sensacji, aż w końcu Super Saiyanin przemienił się na nowo w base.
Haricotto starał się odpierać Kamehamehę, którą wystrzelił na wzmocnionym poziomie.
- Muszę... być... silniejszy...!! - mówił przez zęby, ale nie niestety, nie był w stanie odeprzeć fali uderzeniowej i został odepchnięty, a promień energii rozbił się gdzieś daleko. Haricotto leciał w stronę gleby, ale zdążył opanował lot i wylądował na jednej nodze. Przetarł swoje czoło i uśmiechnął się delikatnie, kręcąc głową na boki.
- Tak nigdzie nie dojdę... - westchnął cicho i... I nagle sobie przypomniał o propozycji Kaio.
_____
Koniec treningu - 20.08.2018 - 00:08 (właściwie to wcześniej, ale teraz dopiero znalazłem czas na napisanie posta).

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Wto Sie 21, 2018 9:16 am
- Ten cały Kaio coś do mnie mówił... - siedząc na ziemi po turecku, Haricotto zaczał się zastanawiać i przypominać sobie, o co dokładnie chodziło.
- Uśmiechał się tak jakoś... W sumie dziwny był. Mały jakiś. To może być jakiś trick. Pewnie jest super mocny i tylko wygląda na słabego. Na pewno! - powiedział głośniej, przytakując sam sobie. Mówił do siebie pod nosem, drapiąc się po swojej głowie i patrząc ślepo gdzieś w dal.
- Może chciał mnie trenować? Może... może jest świetnym kucharzem i szuka kogoś, komu mógłby gotować? Nie wiem... Zapomniałem. - powiedział beztrosko, wzruszając ramionami i uśmiechając się delikatnie. Przeszedł zaraz w pozycję do pompek i zaczął je zwyczajnie robić. Musiał kontynuować trening, by stać się jeszcze silniejszym!
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć... - zaczął odliczać, coraz bardziej zapominając o bożym świecie i oddając się całkowicie treningowi.
Z dwóch rąk przechodził w jedną, później podpierał się dwoma palcami, aż w końcu utrzymywał wagę ciała na jednym palcu, nogi mając wyrzucone do góry. Starał się utrzymać równowagę i kontynuować pompki.
_____
Start treningu - 21.08.2018 - 09:16

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Czw Sie 23, 2018 5:02 pm
Jakiś czas później, Haricotto walczył z niewidzialnym przeciwnikiem, przecinając powietrze swoimi pięściami i nogami, które w czasie ruchu świszczały. Uderzywszy pięścią do przodu, zatrzymał się w bezruchu. Miał zamknięte oczy, był zmęczony, pot spływał po jego czole, ale na twarzy gościł zadowolony uśmiech. Otworzył leniwie oczy i spojrzał przed siebie, gdzie rozpościerała się zieleń.
- Ciekawe... ciekawe co u Spiiny? Mam nadzieję, że żyje. - pomyślał sobie. Zaraz jednak uderzył się otwartymi dłońmi w policzki, by się przywrócić do porządku.
- Nie mogę się doczekać, by mu pokazać co udało mi się osiągnąć! - znów na twarzy Saiyanina zagościł uśmiech. Rozłożył ręce na boki i upadł na plecy, patrząc w niebo. 
Żółte chmury powoli przemieszczały się po nieboskłonie. Zmęczone powieki Haricotto zaczynały coraz więcej ważyć, zamykając się mimowolnie. Otworzyły się zaraz nagle, ponieważ na nosie wojownika usiadł motyl. Zatrzepotał swoimi skrzydełkami i zaraz odleciał. Haricotto uśmiechnął się, odprowadzając stworzenie wzrokiem.
- Dobra! Czas pójść do tego... no... Kaio! - zaparł się rękami obok głowy, podkulił nogi i wybił się zwinnie do góry, lądując zaraz na nogach. Zrobił krok do przodu, po czym zastygł jakby ktoś zatrzymał czas.
- Tylko... Gdzie on jest!? Urwał nać, nie zapytałem gdzie go szukać! - załapał się za głowę, kręcąc się dookoła i panikując groteskowo.
_____
Koniec treningu - 23.08.2018 - 17:00

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 644

Re: Battlefield Royale

on Czw Sie 23, 2018 11:11 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Pogoda w niebie sprzyjała. Tutaj właściwie chyba wcale nie padało, nie chmurzyło się, właściwie to też nie było jako takiego słońca, mimo wszystko zawsze bywało pogodnie. Warunki niemal idealne do treningu, z czego skorzystać raczył jeden z wojowników, finalista turnieju o tytuł Najlepszego w Zaświatach. Haricotto chciał się wzmocnić, by znów stanąć do wlki z Paikuhanem i tym razem wygrać. Jednak zanim do tego dojdzie, miał jeszcze coś do załatwienia. Coś o czym... zapomniał.
Gdy wreszcie naszego kochanego saiyanina olśniło, miał kolejny problem. Gdzie szukać Kaio? Wspominał coś o jakiejś planecie, ale kto by to wszystko spamiętał. Tym bardziej, gdy jest się tu od niedawna i z natury bywa się roztrzepanym. I tak starając się przypomnieć sobie jakikolwiek szczegół i powoli wpadając w panikę, Haricotto był w kropce. Przynajmniej do momentu, aż nie usłyszał za sobą wołania.
- Hej! Ty jesteś Haricotto? Nie powinieneś być teraz gdzie indziej?
Za plecami bruneta stał wysoki mężczyzna o posturze Apolla i długich, jasnych włosach. Ubrany był w biały strój na pasach i wysokie buty, a na jego twarzy widniał przyjazny uśmiech.
Oribū:
- Jestem Oribū, przysłał mnie Północny Kaio - wytłumaczył nieznajomy. - Podobno masz u niego trenować, więc dostałem zadanie sprowadzenia cię do niego. Nie przeszkadzam przypadkiem?
Można by powiedzieć, że człowiek ten spadł naszemu bohaterowi z nieba. Ale zaraz... przecież oboje są w Niebie!


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Pon Sie 27, 2018 10:09 pm, w całości zmieniany 2 razy

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Battlefield Royale

on Pią Sie 24, 2018 1:04 am
- Nghnghnhng...! - Haricotto mamrotał coś pod nosem, dłońmi czochrając sobie włosy. Był na siebie zły, że zapomniał o tak ważnej rzeczy! Trening u bogów stał przed nim otworem, a ten jak zwykle niczego nie zapamiętał. Jego beztroska, roztrzepana natura zdawała się bardziej szkodzić, niż pomagać.
- Co robić? Nie mogę szukać na "chybił, trafił"! To mi zejdzie wieczność, a nie mam tyle czasu! - mówił do siebie, a właściwie wręcz wrzeszczał, ciągle kręcąc się i pokracznie chodząc.
- Może... może jak zacznę bardzo głośno krzyczeć, ale tak bardzo, bardzo głośno, to mnie ten cały Kaio usłyszy? - w przypływie bezradności odezwała się też głupota. Nie tracąc więcej czasu, Haricotto przyłożył dłonie do swoich ust, robiąc z nich coś na wzór megafonu. Nabrał powietrza w płuca i kiedy już miał się wydrzeć wniebogłosy, usłyszał jak ktoś woła jego imię. Odwrócił się w stronę, z której dochodził nieznajomy, męski głos i ujrzał rosłego mężczyźne o złotych lokach i pokaźnej muskulaturze.
- Wielki... - wyszeptał pod nosem, oblatując mężczyznę spojrzeniem od stóp do głów. Wyglądał znajomo.
- No tak! Był na Turnieju! - pomyślał sobie, machając do niego i kierując się w jego stronę.
- Nie, nie przeszkadzasz, a wręcz przeciwnie. Ratujesz mi życie! Znaczy nie... umarcie? W każdym razie... - powiedział głośno, wyciągając rękę do Oribu. Na jego twarzy gościł wielki uśmiech, prawie od ucha do ucha.
- Miałem się udać do... tego... no... - nie mógł zapamiętać imienia, przypominając sobie dopiero po kilku sekundach.
- Do Kaio! Ale zupełnie zapomniałem co on do mnie mówił, hehe. - zaśmiał się, drapiąc się po głowie. Był gotowy do ruszenia w drogę. Odczuwał lekką ekscytację na myśl o nadchodzącym spotkaniu. Poza tym, nachodziła go ochota na sprawdzenie siły Oribu, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 644

Re: Battlefield Royale

on Pią Sie 24, 2018 10:33 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Saiyanin dwoił się i troił, starając znaleźć jakiś sposób na odnalezienie drogi do Kaio. Nie była to rzecz prosta, wszak Niebo było mu praktycznie obce, mimo wszystko kombinował. To kombinatorstwo zakrawało nawet o bezmyślność, lecz po tak beztroskim a zarazem roztrzepanym wojowniku wszystkiego można było się spodziewać. Nawet pomysłu z bardzo, ale to bardzo głośnym nawoływaniem poszukiwanej osoby. Całe szczęście przed tak wielką gafą uchronił go posłaniec od Kaio.
Oribū tylko uśmiechnął się, gdy został nazwany wielkim. Prawdą było, że był wyższy i bardziej przypakowany od naszego Haricotta, sam wiedział jednak, że mimo wszystko nie dorównuje mu siłą. W końcu to brunet zajął drugie miejsce w turnieju, prawda? Gdy zaś uznał on, że Oribū przyszedł mu na ratunek, ten zaśmiał się lekko.
- Uznajmy, że to życie po życiu, zgoda? - rzucił wesoło i uścisnął wyciągniętą w jego stronę rękę. Dłoń saiyanina niemal całkiem w niej zniknęła. Widząc trudność wojownika w przypomnieniu sobie swojego celu, blondyn nie mógł ukryć rozweselenia. Haricotto był typem, którego po prostu nie dało się nie lubić. Prostolinijny, otwarty, wesoły, nie to co niektórzy. Ale to właśnie dawało mu swoisty urok.
- Domyślam się, heh. Dlatego Kaio-sama skontaktował się ze mną i polecił cię znaleźć. Zaprowadzę cię do Wężowej Drogi, skąd bardzo łatwo trafisz na jego planetę, dobrze?
Wskazał saiyaninowi kierunek, w którym mieli się udać, po czym sam ruszył przodem, gotów odpowiedzieć na ewentualne pytania kompana. Na przykład te dotyczące samego Kaio.
________
Jeśli idziesz, a raczej idziesz, to [z/t] -> Wężowa Droga

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Re: Battlefield Royale

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach