Go down
Admin Vados
Admin Vados
No.1 Vados' Fangirl
Liczba postów : 43

Jingle Village Empty Jingle Village

on Sro Sie 28, 2019 11:38 am
Mała wioska położona na północny-wschód od gór Tsurumai-Tsuburi, w której wiecznie sypie śnieg. Nawet latem wszędzie dookoła znaleźć można grubą warstwę tego białego puchu. Mimo wszystko mieszkańcy tego miejsca nie narzekają, choć w pobliżu znajduje się jedna z siedzib Armii Czerwonej Wstęgi.

Jingle Village Latest?cb=20091124232529
Sether
Sether
Liczba postów : 52

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Nie Wrz 08, 2019 9:42 am
Był ciekawy postaci samego Fu. Cieszył się, że mógł z nim wyruszyć w krótką wyprawę i tylko z nim. Wydawał się najnormalniejszy z całej gromadki. Był też ciekawy kim tak naprawdę jest. Co więcej, wyraźnie powiedział na Namek, że sprzeciwy weźmie pod uwagę, do momentu w którym je odrzuci. Albo jakoś tak to szło... W każdym razie chyba lepiej było kumplować się z istotą, która zdawała się mieć pełną władzę w drużynie. Może On i Nihilius walczą o Przywódcę nad grupą? A może Fu pozwala Nihiliusowi przemawiać, decydować? Ehh nie miał sił do dalszego myślenia. Uśmiechnął się tylko do Fu, gdy ten zaczął wymieniać jacy to teraz nie będą razem, bo nie wiedział o czym lub o kim mówi? Flap? Flip...
- Oczywiście. Będziemy z pewnością dobrą drużyną. - Powiedział tuż przed tym, jak Fu skoczył w przepaść. Podszedł nad nią i zerknął w dół i ujrzał jak fioletowy jegomość szybuje już w górę. On sam również korzystając z techniki lotu uniósł się za nim, bez zbędnych popisów. Lecieli teraz w kierunku wioski, która leżała w zupełnie zmienionym krajobrazie. Całość była pokryta białym kolorem, robiło się też chłodniej, chociaż temperatura to raczej nie to, co przeszkadzało by nameczaninom. Był ciekawy czym jest ten leżący wszędzie puch.
*Skoro jest tutaj chłodniej, to raczej marne szansę, że znajdziemy tutaj tego całego Chocolaya... Kto o zdrowych zmysłach chciałby mieszkać w takim krajobrazie, jak kawałek dalej mają piękną zieloną przestrzeń?* - myślał Sether, w ogóle nie rozumiejąc pór roku.
Gdy tak sobie lecieli do wioski na horyzoncie, gdzie już zaczęły z pewnością rysować się pojedyncze domki mieszkalne, okrągłe, jak na Namek, odezwał się do Fu:
- Właściwie to... Kim jesteście? Obiecałem dołączyć, a ponieważ jesteśmy bardzo honorową rasą, która dotrzymuje słowa, nie będę mógł zdradzić czy oszukać Nihiliusa, czy ciebie. Jednak nie bardzo rozumiem cel tego ugrupowania. Nie wiem nawet kim dokładnie jesteście. - Tak, z pewnością była to idealna chwila i moment, aby trochę porozmawiać z Fu, który, jak zostało już wcześniej wspomniane, wydawał się najbardziej normalną osobistością, pełną energii i wigoru. Shade był bardzo mroczny, Broli zdawał się mieć wszystko gdzieś prócz Shade'a, ale mógł być ograniczony, Nihilius z kolei dawał obraz postaci, która chce osiągnąć swój cel bez względu na to co będzie musiał zrobić. O Fu wiedział i myślał najmniej.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Nie Wrz 08, 2019 3:53 pm
MG

Sether wyrównał lot z Fu. Lecieli spokojnym tempem wysoko nad ziemią. Mijali różne pagórki i drzewa, aż w końcu znaleźli się na terenie pokrytym śniegiem. Momentalnie zrobiło się chłodniej, ale byli wystarczająco zaprawieni, by wytrzymać w takiej temperaturze.
Fu nie odezwał się pierwszy, dopiero Sether postanowił zagadać i wypytać o kilka spraw. Okularnik spojrzał kątem oka na Nameczanina i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu.
- Ja tylko z nimi podróżuję. Nie jestem częścią tego ugrupowania. Jestem kimś w rodzaju... hmmm... gościa specjalnego. - uśmiechnął się serdecznie i poprawił swoje okulary.
- Widzisz, Setherku, Nihilius zbiera poddanych, ponieważ chce utworzyć własne imperium i własną religię. Chce zostać bogiem, chce by ludzie w niego wierzyli. Jest wygadany i manipulacyjny. Póki co, wszystko działa, ale wystarczy jeden błąd, by cała układanka się rozsypała. - ponownie uśmiechnął się wesoło i skinął głową kilka razy. Kłamał czy mówił prawdę?
Tuż pod nimi wyłoniła się wioska. Fu wskazał palcem na dół, że czas najwyższy lądować. Zmienił tor lotu i skierował się ku podłożu. Wylądował za pagórkiem, chowając się przed ludnością wioski. 
- Jak chcesz to rozegrać? - spojrzał na Sethera i skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej. Uśmiechnął się delikatnie, zerkając zaraz na pokryte śniegiem domostwa. Pstryknął palcem i wyczarował dwa płaszcze. Jeden wręczył Setherowi, a drugi zarzucił na siebie.
- Lepiej się zakryjmy. Przypominasz trochę Piccolo Daimao, który kiedyś terroryzował tę planetkę. Nie chcemy rozpętać paniki, prawda? - uśmiechnął się zadziornie, zarzucając kaptur na głowę. Ukłonił się lekko i ręką wykonał gest, który wykonuje lokaj zapraszający gości do domu.

_________________
Jingle Village Haricotto-Heaven
Sether
Sether
Liczba postów : 52

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Nie Wrz 08, 2019 4:29 pm
Jeżeli Fu był gościem specjalnym... to Sether nic nie rozumiał. Czyli kim był i skąd się znają? Ale wyjaśniło się jedno. Nihilius przewodził temu ugrupowaniu, które miało przerodzić się w Imperium. A skoro tak, to czy Nihilius był odpowiednią osobę do tego? Było dużo za i przeciw, ale więcej przeciw. Tym bardziej, że miał wrażenie, że ten demon szantażował jakoś Guru... Informacja o tym, że Nihilius chce stworzyć własną religię lekko roześmiała Sethera i od razu skomentował:
- Trzeba mieć niezwykle duże ego, by próbować zbudować własną religię. - po czym znowu słuchał Fu. A kiedy ten skończył opowiadać o Nihiliusie, na końcu pojawił się pewien uśmieszek. Ciekaw był, dlaczego? I to akurat na słowach "wystarczy jeden błąd, by cała układanka się rozsypała". Czyżby Fu miał jakieś... niezbyt przyjazne plany do Nihiliusa? Wtedy jego problem by się rozwiązał i mógłby wrócić na swoją planetę, do swoich braci... A tak musi obserwować starania tych dziwaków. Gdy został zapytany o rozegranie, mocno się zdziwił co z pewnością nie uszło uwadze Fu, ponieważ... Sether nigdy nie decydował, a wybierając Fu miał nadzieję, że nie będzie musiał.
- Może... Powinniśmy wypytać o zjawisko pojawiających się ciemnych chmur? Ta woda ma tam być tak? Jeżeli gdzieś tutaj w okolicy jest takie zjawisko, mieszkańcy muszą wiedzieć o nim. Tak między nami... Wyglądasz na najnormalniejszego z tej grupy. Dlatego nie zdziwiły mnie słowa, że nie należysz do nich, a jesteś gościem. - Odezwał się miłym głosem a następnie odebrał z rąk fioletowego materiał i nakrył się, gdy padło słowo, że ma to zrobić.
- Piccolo Daimao? Więc On również jest nameczaninem? Nigdy o nim nie słyszałem. Jak tutaj trafił? I dlaczego Nameczanin miałby sprawiać problemy? - Zdziwił się mocno i pytał w nieukrywanej ekscytacji.
Kurisu
Kurisu
Liczba postów : 21

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Pon Wrz 09, 2019 6:50 pm
Kurisu przemierzał na pieszo lodową pustynię. Wiał wiatr i padał śnieg, przez co przeźroczystość powietrza była znacznie skrócona a śnieg do kolan znacznie utrudniał wędrówkę. Trzymając się rękoma za ramiona, przemierzał lodowy i zimny świat kierując się nieustannie w jednym kierunku. Co jakiś czas zatrzymywał się, aby się rozejrzeć wokół, po czym kontynuował dalej swoją wędrówkę. Cały się trząsł, jego skóra była trochę zaczerwieniona a z jego nosa wisiał glut, który co jakiś czas wciągał z powrotem do nosa. Jego zęby ocierając się o siebie wydawały specyficzny temu zjawisku dźwięk. Po nieokreślonym czasie podróży, podczas rozglądania się zobaczył światło. Delikatne, żółte światło. Czy ktoś może tam być? Czy to jest jakaś wioska? Nie miał innego wyboru jak tylko udać się w kierunku światła. Było to jeszcze dosyć daleko od bohatera, ale chyba o wiele większy kawał drogi miał już za sobą. Widok światła dawał mu motywacji, przez co jego krok stopniowo zaczął przyśpieszać. Nagle na chwilę zatrzymał się. A co jeśli to TA wioska? Czy ludzie mnie poznają? Co będą chcieli zrobić? Czy mnie znowu zaatakują? - zaczął zadawać sobie pytania w głowie, gdy stał w bezruchu. Chwila zastanowienia, po czym ruszył dalej do przodu. Stwierdził, że nie ma prawa nic złego się stać. A jeśli nawet, to przecież nauczył się bronić. Był dobrej myśli, potrzebował małej pomocy i spodziewał się, że otrzyma ją od mieszkańców wioski. W końcu i tak na tę chwilę nie miał gdzie indziej się udać, wycofanie się było by w tej chwili mało rozsądne. Ryzyko było warte. Najwyżej jak zostanie znowu przepędzony to po prostu odejdzie w swoją stronę. Lekko obawiał się reakcji, ale musiał to zrobić. Zbliżał się coraz bliżej do wioski. Był tak nad tym skupiony, że nawet nie zauważył dwójki osób lewitujących nad budynkami...
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Wto Wrz 10, 2019 8:12 pm
MG

Nagły atak śmiechu okularnika został z trudem powstrzymany. Powtórzył tylko słowo "ego", zakrywając dłonią swoje usta, by ponownie nie wybuchnąć śmiechem. Zielonoskóry trafił w punkt.
Fu uśmiechnął się do Sethera w odpowiedzi na jego miłe słowa. Zaśmiał się cicho, będąc rozbawiony zdziwieniem towarzysza na wspomnienie o Piccolo Daimao. W sumie, było to zrozumiałe.
- Sorki, sorki. Nie powiedziałem od razu. Piccolo Daimao to syn pewnego Nameczanina, który uciekł z Namek w obawach przed Wielkim Kataklizmem. Jego ojciec, gdyby żył, miałby teraz tyle lat, albo i więcej, co Saichoro. - skinął kilkukrotnie głową, dobitnie potwierdzając tym swoje słowa.
- A że sprawiał problemy... Nie każdy demon jest zły i nie każdy bóg jest dobry. Wszystko ma zawsze dwie strony, jak medal. Życie nie jest czarne i białe, a bardziej szare. I jest to najpaskudniejszy odcień szarego, jaki możesz sobie wyobrazić. - uśmiechnął się niewinnie i puścił oczko do Nameczanina. Odwrócił się na pięcie i machnął ręką, by Sether podążył za nim.
Po chwili, obaj skierowali się w stronę wioski. Śnieg skrzypiał pod ich butami, a białe płatki zaczynały powoli pokrywać ich płaszcze.

Kurisu również kierował się do wioski. W przeciwieństwie do Fu i Sethera, wyglądał jak żywy sopel lodu. Nachodzili wioskę z dwóch różnych, ale nie przeciwnych sobie, kierunków. Gdyby Sether spojrzał w lewo, ujrzałby Kurisu, który kroczył przez śnieg, zanurzając się w nim po kolana. Fu, widząc go, szturchnął Nameczanina i wskazał palcem na zamarzającego chłopaka.
- Nasza pierwsza "ofiara". - oczywiście, pokazał palcami cudzysłów, żeby ominąć niepotrzebne nieporozumienia.
- Oi, chłopcze! - krzyknął okularnik, machając ręką na powitanie.
- Przybywamy z bardzo daleka. Jesteśmy poszukiwaczami czarnych chmur... Wiesz coś o nich? - zapytał, kątem oka zerkając na Nameczanina.

_________________
Jingle Village Haricotto-Heaven
Kurisu
Kurisu
Liczba postów : 21

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Wto Wrz 10, 2019 9:29 pm
Kurisu szedł dalej w zaparte, choć było mu coraz trudniej przez niską temperaturę. Jego skóra twardniała przez mróz, przez co wykonywanie ruchów obiema kończynami było dosyć uciążliwe. Na jego ramionach były niewielkie, dwie kupki śniegu, które nazbierały się opadając z nieba. Jego kolor skóry z zaczerwienionej zrobiła się blada, wyglądał trochę jak taki bałwan bez marchewki. Otrzepał się ze śniegu cały się przy tym telepiąc, po czym ruszył dalej. Był już dosyć blisko wioski. Dam radę, to jeszcze tylko kilka kroków - powiedział sobie w myślach motywując się do zakończenia swojej podróży. Usłyszał wtedy wołanie, nieznany głos, po którym się zatrzymał. ''Oi, chłopcze!'' Zdał sobie sprawę, że to do niego ktoś woła, w końcu nie widział tutaj nikogo innego, do którego można było by zawołać ''chłopcze''. Bohater powoli obrócił się w prawo niepłynnym ruchem, jakby ktoś obkręcał stary, zardzewiały mechanizm w wielkim zegarze. Zobaczył wtedy dwie zakapturzone postacie, jedna z nich machała do niego ręką w przyjacielskim geście. Twarz i skóra Kurisu była tak zmarznięta, że nie mógł się nawet uśmiechnąć w ich stronę. Postanowił do nich podejść i spytać się czy są mieszkańcami wioski, lecz gdy zaraz do nich podszedł zdał sobie sprawę po ich wyglądzie twarzy, że nie są oni stąd. Upewnił się, gdy mu jeden z nich powiedział, że są z bardzo daleka. Z początku nie zareagował w żaden sposób na ich odmienny wygląd, w tej chwili liczyło się dla niego tylko to, aby się rozgrzać w jakikolwiek sposób. Stwierdził, że są oni... poszukiwaczami czarnych chmur? Chłopak nie rozumiał kompletnie o co im chodzi. Ocierał się wciąż dłońmi po ramionach, aby choć trochę spróbować się rozgrzać. Po wyrazie twarzy Kurisu mogli z łatwością stwierdzić, że nastolatek niezbyt dobrze się czuje. Cały trząsł się jak galareta. Przez chwilę pomyślał, że może szukają kapłana - różni, dziwni ludzie do niego przybywali, ale on nie miał nic wspólnego z czarnymi chmurami.
- Po-po-po-powiem wam, j-jak m-mi po-po-po-pomożecie... - Liczył od nich na jakąkolwiek pomoc, w tym stanie nie był zbytnio w formie na rozmowy. Musieli mu pomóc, aby dowiedzieć się od niego czegokolwiek.
Sether
Sether
Liczba postów : 52

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Sro Wrz 11, 2019 2:14 pm
Śmiech był faktycznie na miejscu. W końcu Nameczanin powiedział to w takim celu, żeby w pewien sposób wyśmiać Nihiliusa, chociaż prywatnie miał do niego tylko fakt, że tamten udawał tego miłego, zatroskanego i takiego dobrodusznego... Ale to chyba każdy widział? Fu z trudem powstrzymał swój śmiech spowodowany poczuciem humoru ogóraska, a następnie odpowiedział na jego pytania. A więc Sether już wiedział i miał pewność. Daimao to zły nameczanin, coś jak Naraka i jego zwolennicy? A może po prostu urodził się przesiąknięty złem? Chociaż o takim przypadku wcześniej nie słyszał. Jego ojciec i Saichoro musieli się znać, skoro byli w podobnym wieku. Rzadko słyszał o innych nameczanach sprzed kataklizmu. Był też ciekawy jak zginął ten nameczanin, skoro Fu użył słów "gdyby żył", to jednak nie interesowało go na tyle, by znowu pytać Fu o coś. Widział wcześniej lekkie zirytowanie na jego twarzy, gdy Nihilius go męczył.
Oczywiście Sether rozglądnął się, gdy ci zmierzali w kierunku wioski, żeby... wylądować tam. Chociaż nie zauważył w pierwszych chwilach postaci z daleka, szturchnięty łokciem, odwrócił swoją głowę na Kurisu i podleciał do niego wraz z Fu. Gdy ten zadał pytanie, a chłopak coś wymamrotał pod nosem, jednak nie mógł zrozumieć co, odezwał się do Fioletowego:
- To chłodniejszy teren, a ten tutaj jest chyba Ziemianinem? Jeżeli mógłbyś znowu zrobić sztuczkę z okryciem i mu podać, może dałoby radę się z nim porozumieć? - Zaproponował patrząc na fioletowca. Oczywiście, że Nameczanin odczuł różnicę temperatur. Może to przez to kim był, może to przez to, że był "zaprawiony", ale nie odczuwał samego zimna... Nie był jednak głupi. Czuł, że jego ciało nabrało temperatura, gdy nałożył to co Fu mu wyczarował, więc w tym przypadku również powinno pomóc. Miał też nadzieję, że może będzie to coś cieplejszego, w końcu ten tutaj wyglądał... dość źle.
- Wszyscy Ziemianie są tacy bladzi? - Zapytał w eter, obydwu Panów. W końcu ten tutaj był prawie przezroczysty.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Czw Wrz 12, 2019 10:45 am
MG

Fu uśmiechnął się lekko na odpowiedź Kurisu. Skinął głową, po czym nabijając się trochę z chłopaka, odpowiedział.
- Do-do-do-dobrze, po-po-po-pomożemy ci! - i pstryknął palcami, tak jak prosił go o to Sether, wyczarowując kolejny płaszcz. Zarzucił go na plecy Ziemianina i poklepał go po ramieniu.
- Trzymaj. Powinno być lepiej. - zerknął kątem oka na Nameczanina i uśmiechnął się, szczerząc swoje zęby.
- Chodźmy do gospody się ogrzać. Płaszcz, płaszczem, ale jeszcze nam za-za-za-zamarzniesz i co wtedy? Inni to zobaczą i już nam nie pomogą! - powiedział głośniej, teatralnie wymachując rękami. To była dobra chwila, by troszkę pożartować. Nie miał na celu obrazę Ziemianina, zwyczajnie chciał rozweselić wszystkich dookoła. Inna sprawa, że po prostu nie mógł się powstrzymać.

Fast forward...~

- Ohayō, Jinguru-mura no shokun!* - krzyknął na powitanie Fu, gdy jednym zamaszystym ruchem otworzył drzwi do gospody. W środku znajdowało się kilka osób: gospodarz (łysy z siwym wąsem), czyścił kufle szmatką, żywcem wyjęty z westernu, a także dwójka osób (zakryta kożuchami i zimowymi czapkami), która siedziała bezpośrednio przy barze, racząc się ciepłym posiłkiem i grzańcem.
Gospoda była niewielka, zaledwie kilka stołów znajdowało się w środku. Kominek był mały, ale wystarczający, by ogrzać pomieszczenie.
- Trzy grzańce, szefie! - okularnik podniósł rękę do góry, zamawiając trzy ciepłe trunki.
- No, pomogliśmy ci. Teraz mów, co wiesz. - w jednej chwili spoważniał, wybijając sobie z głowy wygłupy.
Przez okno obserwowała ich pewna rudowłosa dziewczyna. Wystawała tylko jej głowa, na której założoną miała różową czapkę. Bardzo się starała, by nikt jej nie zauważył, ale nie wychodziło jej to najlepiej.
_____
Witajcie, mieszkańcy wioski Jingle!

_________________
Jingle Village Haricotto-Heaven
Kurisu
Kurisu
Liczba postów : 21

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Czw Wrz 12, 2019 6:52 pm
Chłopak lekko zdziwił się, gdy zielonoskóry odezwał się. Choć nie za wyraźnie go teraz widział, to jednak dostrzegł dziwne czułki odstające spod kaptura. Lekko się uśmiechnął parskając przy tym delikatnie powietrzem, gdy zapytał się, czy wszyscy ludzie są zdrowi... to znaczy bladzi! Po chwili znów lekko się zaśmiał, tym razem nieco głośniej i wyraźniej, gdy tajemniczy okularnik odpowiedział chłopakowi w ten sam sposób, jaki Kurisu zadał pytanie. Doszło do niego, że to musi zabawnie wyglądać. Nagle pstryk, chłopak się zdziwił, gdy znikąd pojawił się płaszcz, który okrył plecy chłopaka.  Chłopak stanął w lekkim szoku, lekko przekrzywiając swoją głowę na bok. Co-co to było? Magia? - zadał sobie pytanie w głowie. Nie mógł się dłużej nad tym zastanowić, ponieważ tajemniczy okularnik zarzucił pomysłem, aby udać się do ciepłej gospody, zarzucając na koniec zabawnym żartem, na który Kurisu odpowiedział krótkim śmiechem. Tak więc nie przeciągając, ruszył za dwójką nieznajomych prosto do gospody. Idąc za nimi miał nadzieję, że nie widzieli go w tej chwili. Nogi zamarzły mu w kolanach i musiał iść bujając się na boki jak pingwin, co wyglądało bardzo zabawnie.

Wszedł do środka zaraz za dwójką podróżnych. Zatrzymał się na chwilę za progiem, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu. Nie było tutaj wielu osób, ale kilka się znalazło i każdy był czymś zajęty. Wnętrze było bardzo przytulne i ciepłe... Po chwili się ocknął i poszedł dalej za nimi. Stopniowo zaczynał czuć się coraz lepiej i jego kolor skóry jak i ogólny stan wracał do normy. Usiadł wraz z tajemniczymi podróżnymi i zaczął ocierać swoje dłonie dodatkowo chuchając na nie ustami. Z odpowiedzią na pytanie postanowił chwilę jeszcze odczekać, chciał się najpierw dostatecznie rozgrzać, by zimno nie doskwierało mu nadto. No i też chciał się napić tego grzańca, coby może w raz dwa rozgrzało jego ciało. Tak więc poczekał na kolejkę i gdy kufle zostały już postawione na stół, chłopak wziął jeden obiema rękoma i od razu zamoczył w nim swojego dzioba. Ciało chłopaka było tak zmarznięte, że poparzył się w język, przez co wystawił go na chwilę na wierzch, aby go ostudzić, ale zaraz go schował z powrotem i zaczął chuchać na taflę kufla. Zaczął patrzeć się na ich twarze, dopiero teraz widział wyraźniej jak wyglądają. Nie byli oni zwykłymi ludźmi, ten drugi chyba nie był nawet w ogóle człowiekiem. Lekko się przeraził, a jego dłonie nieco zaczęły drżeć, nie z zimna lecz z obawy. Na jego twarzy można było zauważyć lekki strach, obawę przed nimi dwojga. Było jasne, że chłopak się ich bał. Spojrzał się poważną miną na okularnika. Na chwilę spojrzał się na okno, miał wrażenie że coś w nim myknęło, choć może mu się tylko wydawało, jednak z powrotem skupił swój wzrok na poprzednim osobniku. W razie czego był gotowy do tego, aby się bronić lub uciekać, wyczekiwał tylko odpowiedniego momentu, kiedy tajemniczy podróżni by się na niego rzucili.
- Przepraszam, ale... jest Pan czarnoksiężnikiem, prawda? Tylko oni potrafią tworzyć przedmioty z niczego. Nie powinniśmy ze sobą rozmawiać, powinienem trzymać się z dala. Niestety nie mogę wam zdradzić powodu. Jednak pomogliście mi, a ja jestem uczciwy i nie będę oszukiwać. Nigdy nie słyszałem nic o czarnych chmurach. W tym regionie nie znajdziecie nic, co miało by kolor inny, niż biały. Wybraliście zły kierunek podróży. - Po tych słowach chłopak wstał z krzesła wolnym ruchem, zabierając ze sobą kufel obiema rękoma.
- A teraz proszę mi wybaczyć, ale pójdę się ogrzać. - Po tych słowach odwrócił się, a następnie ruszył w kierunku kominka. Zbliżył się do niego, a następnie usiadł na podłodze będąc plecami odwróconym do dwójki podróżnych. Owinął się bardziej płaszczem, który od nich otrzymał i nałożył kaptur na swoją głowę. Czarne chmury? To nie wróży nic dobrego. Co oni chcą zrobić? Może i byli mili, ale nie mogę... muszę trzymać się z daleka. Muszę się chronić. Jeśli się dowiedzą, będą mogli chcieć mnie wykorzystać w złym celu, bądź co gorsza próbować zdjąć pieczęć. - myśli chłopaka przytłaczały go coraz bardziej, zacisnął mocno swoje powieki. Miał nadzieję, że nie dojdzie teraz do niczego złego, że po prostu odejdą w pokoju i już ich nigdy więcej nie zobaczy, że wszystko skończy się dobrze i bez przemocy.
Sether
Sether
Liczba postów : 52

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Czw Wrz 12, 2019 7:20 pm
Dotąd nie myślał, że Nameczanie mają aż tak rozbudowane poczucie humoru. Zawsze myślał, że są poważną rasą z ogromnym miłosierdziem i miłością do wszystkiego co żywe. Teraz jednak widział, że śmiech to poczucie humoru, a więc posiadają go w sobie. Gdy Fu udawał zmarzniętego Kurisu, nie mógł powstrzymać się i zaczął się śmiać. Może nie tak diabolicznie i głośno, ale jednak. Śmieszyło go to, jak Fu naśladował dźwięki wydobywane przez ziemianina.
*Do gospody? Ciekawe czym to jest...* - pomyślał gdy zbliżali się do jakiegoś budynku. Co więcej, ciekawe było skąd Fu wiedział o tym wszystkim... Gdy weszli do środka, zrozumiał, a przynajmniej sam sobie tak wytłumaczył, że jest to budynek, w którym spotykają się mieszkańcy wioski w gestii rozrywkowej. Nie odzywał się póki co i grzecznie usiadł koło Fu, za "barem". Nawet nie miał pojęcia czym są grzańce, ale jeżeli to tylko jakiś napój, a tym się odżywiali, to skosztował. Nie chciał nikogo urazić ani uchodzić za dziwaka, bo przecież pije tylko wodę... Nadal pozostawał w okryciu z kapturem na głowie, bowiem tak nakazał Fu. Skoro ten cały Daimao tak terroryzował Ziemie, nie chciał przypadkowo kogoś zdenerwować swoim wyglądem, chociaż to już wyglądało na pewną dyskryminację. Rozejrzał się dookoła. Było tu kilka przedmiotów na nogach, kilkoro mieszkańców wioski, jakieś przedmioty wiszące i inne mniejsze na podłożu przy tych większych, z nogami... Nie zdziwiła go również mieszkanka zza oknem, bo dlaczego? Spojrzał równie poważnie na ziemskiego osobnika, gdy fioletowy zadał mu pytanie. Gdy Kurisu się odezwał, zdziwiony Sether wtrącił ukradkiem:
- Jesteś czarnoksiężnikiem? - Lecz nie oczekiwał odpowiedzi. Słuchał dalej. Jednak, gdy wypowiedź młodzieńca dobiegła końca był lekko zdziwiony, gdyż nikt nigdy nie oswoił go z kłamstwem. Czyli rasa ludzka to rasa tchórzy, którzy po prostu kłamią żeby... przetrwać? Tak jak to zrobił ten chłopak? Oczywiście chęć przetrwania nie jest zła, ale kłamstwo? Nameczanie nie byli również tchórzami... Jednak to mógł jakoś zrozumieć. Zresztą Sether i tak by mu pomógł, nawet jakby od początku było jasne, że nic nie wie o czarnych chmurach.
- Co robiłeś na zewnątrz? Dlaczego potrzebowałeś pomocy? - Ciekawiło go to, dlatego, że jako mieszkaniec tej planety powinien znać... jej warunki atmosferyczne. Powinien potrafić... przetrwać na swojej planecie. Sether znał swoją pogodę, wiedział o różnych stworzeniach. Był również przystosowany do warunków na planecie Namek, bo tam się urodził. To chyba normalne. A może rasa jest zbyt słaba, by poradzić sobie z tym co oferuje Ziemia? Ale Fu na Namek nie wyrażał się o tej planecie, jakby miała być zamieszkiwana przez słabych... Dziwne to wszystko. Może dlatego, że po prostu dla Sethera było to nowe?
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Sob Wrz 14, 2019 4:06 pm
MG

Zamówienie zostało podane do stołu. Barman spojrzał na zebraną trójkę, po czym prędko wrócił do swoich zajęć.
- Nie jestem czarnoksiężnikiem. Po prostu znam kilka sztuczek. - odpowiedział Fu, upijając zaraz łyk grzańca. Piana została na jego wargach, więc wytarł ją kciukiem.
- Oszukałeś nas. Powiedziałeś, że nam pomożesz, a jedyne co zrobiłeś, to odpowiedziałeś wymijająco. Tak się nie robi, chłopcze. - okularnik odstawił kufel mocno na blat stołu. Głośnie stuknięcie przyciągnęło uwagę barmana i osób siedzących przy barze.
Fu skierował się w stronę Kurisu i stanął nad nim, kiedy ten ogrzewał się przy kominku.
- Kręcisz. Czuję kłamstwo, którego zapach jest mocniejszy niż woń trzymanego przez ciebie trunku. Miałem już do czynienia z takimi jak ty. - pociągnął kilka razy nosem, łapiąc nim więcej aromatu o którym wspominał. Widać było po nim, że odpowiedź chłopaka nie była dla niego satysfakcjonująca.

Nagle do gospody wparowała dziewczyna, która obserwowała trójkę od samego początku. Fu, słysząc dźwięk skrzypiących drzwi, odwrócił głowę w stronę nieznajomej.

Spoiler:

Jingle Village Suno

- Widziałam co pan potrafi! Jesteście czarodziejami? Wojownikami? Potrzebuję waszej pomocy! - wykrzyczała jednym tchem, dysząc i trzęsąc się z zimna. Ciepła temperatura gospody powoli zaczynała działać. Ruszyła w stronę Fu, po czym chwyciła go delikatnie za ubranie.
- Nasz wójt na pewno coś wie o czarnych chmurach, kiedyś był podróżnikiem! A-ale... ale jest przetrzymywany w Wieży Muskułów przez Generała Białego! Proszę... Pomóżcie... - posmutniała, a jej głos się złamał.
Fu spojrzał na nią i lekkim szarpnięciem ręki, uwolnił dłoń z uścisku dziewczyny. Spojrzał po chwili na Sethera, a zaraz na Kurisu.
- Chyba nas z kimś pomyliłaś. - odpowiedział, wracając do swojego stolika. Dziewczyna posłała Setherowi błagalne spojrzenie.

_________________
Jingle Village Haricotto-Heaven
Kurisu
Kurisu
Liczba postów : 21

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Pon Wrz 16, 2019 3:06 pm
Kurisu usłyszał pytanie zielonego, ale po dłuższym czasie zastanawiania się nad prawidłową odpowiedzią uznał, że nie odpowie na to. Nie wiedział co ma mu powiedzieć, nie mógł powiedzieć im prawdy. Jeśli im powie, że uciekał, uznają go za uciekiniera i będą chcieli za niego nagrodę. Jeśli dowiedzą się prawdy o pieczęci, będą chcieli go wykorzystać do swych celów.

Gdy Kurisu od nich odchodził, Fu zatrzymał go na chwilę swoją wypowiedzią. Chłopak się wzdrygnął, po czym spuścił głowę w dół.
- Nie wiem nic o jakiś czarnych chmurach, pierwszy raz słyszę, by chmury były czarne. W tym rejonie nic takiego nie znajdziecie. Przykro mi, musicie udać się w inną stronę. - Gdy chłopak usiadł przed kominkiem, Fu wściekł się mocno na chłopaka. Zarzucił mu kłamstwo. Chłopak obawiał się ich złości, bo miało być pokojowo...
- Nie mam powodu, dla którego miałbym was okłamać. Nie mogę powiedzieć co robiłem na zewnątrz, to zbyt osobiste. Proszę, rozejdźmy się w pokoju. - Powiedział głośniejszym tonem patrząc się ciągle na płomień w kominku w nadziei, że ten drugi też usłyszy, szczególnie te drugie zdanie.

W którymś momencie do gospody wbiegła dziewczyna, która zaczęła prosić o pomoc. Wzrok Kurisu od razu powędrował w jej stronę. Niestety dziewczyna poprosiła o pomoc nieodpowiednie osoby, nieznajomy odsunął się od niej i usiadł do stolika, tam gdzie wcześniej. Kurisu wstał zostawiając przy kominku kufel, a następnie podszedł do dziewczyny. Delikatnie położył rękę na jej ramieniu, aby ta odwróciła się w jego stronę. Gdy ściągnął swój kaptur z głowy, mogła ujrzeć delikatny i przyjemny uśmiech na jego twarzy.
- Spokojnie, ja Ci pomogę. Opowiedz mi co się wydarzyło.
Sether
Sether
Liczba postów : 52

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Pon Wrz 16, 2019 5:31 pm
Sether siedział spokojnie przy barze z założonym kapturem na łbie. Słuchał tego co Kurisu ma do powiedzenia, tak z boku. Gdy skończył pić trunek, lekko skrzywił się, gdyż woda to to nie była. Odłożył naczynie, po czym zsiadł i podszedł do Fu.
- Kłamstwo jest... Czynem haniebnym i nie honorowym. - Szeptnął do Fu. Nie był zły, zdenerwowany, nie robił nawet miny sugerującej nerwy. Jego ton był jednak nieco... oziębły i poważniejszy. Oczywiście olanie pytania Sethera nie uszło jego uwadze, jednak nie miał nic przeciwko temu. Nie znał zwyczajów Ziemian, a może ten był po prostu niegrzeczny? Właściwie nie miało to znaczenia, gdyż całą dalszą dyskusję przerwało wparowanie dziewczynki. Czy zdenerwowała Fu bardziej, czy wybiła go z rytmu? Ciężko ocenić, jednak był zirytowany. Gdy dziewczyna zaczęła nerwowo prosić o pomoc, mówić o czarach... Czarnoksiężnikach i innych podobnych sprawach, Sether zaczął się zastanawiać skąd o nich wie. Fu faktycznie posiadał jakieś magiczne umiejętności, niektórzy Nameczanie przecież też byli posiadaczami swego rodzaju magii, same smocze kule na ten przykład... Więc tak określa się nameczanów, którzy to potrafią? Magowie? To ciekawe. Jeśli tak, to Fu był Magiem. Ale musieli pozostać niezauważeni, tak jak wcześniej było postanowione, więc... jakoś to zrozumiał. Jego wzrok spotkał się z dziewczynką. A wtedy przyszedł Kurisu. Ten sam chłopak, który okłamał ich przedtem, a teraz mówił o tym, że nie ma powodu do kłamstwa. Coś tu ewidentnie śmierdziało...
- Wybacz, ale nie ufam kłamcom. - Skwitował chęć pomocy Kurisu, a następnie spojrzał na dziewczynę - Jeżeli Ty tak, to przyjmij jego pomoc. Jednak niedawno sam jej potrzebował. My mu pomogliśmy, a On nas okłamał - wytłumaczył dziewczynie, a następnie ciągnął dalej, lecz tym razem spojrzał na Fu lekko go szturając - Może moglibyśmy pomóc uratować tego Ziemianina, zawsze to jakiś trop. Proszę, przyjmij naszą pomoc. Bylibyśmy wdzięczni, jeżeli nie okaże się ona bezowocna. - Jego głos był już lekki, ciepły a na twarzy malował się uśmiech. Uśmiech szczery i prawdziwy. Chociaż słowa może tego nie oddały, ale wydźwięk ich wypowiadania z pewnością był miły. W ostatnich słowach miał oczywiście namyśli, że byłoby fajnie, jakby ten wójt faktycznie coś wiedział, a dziewczyna nie wykorzystywała okazji, że szukają czarnych chmur...
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1889

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Pon Wrz 16, 2019 6:42 pm
MG

Suno spojrzała na Kurisu i na jej twarzy namalował się delikatny uśmiech. Chciał jej pomóc, a to napawało ją na nowo nadzieją. Sether dodał swoje trzy grosze, mówiąc, że Kurisu to kłamca. W tej samej chwili, dziewczę zgłupiało. Nie wiedziała, komu wierzyć, komu ufać.
Fu jedynie uśmiechnął się półgębkiem, gdy Sether wspomniał o haniebnym czynie kłamstwa. Na sugestię pomocy dziewczynie, Fu na moment zamarł, patrząc się na Sethera. Dumał, analizował. Nameczanin miał rację. Nie posunęli się do przodu, a wójt to jedyna poszlaka, która mogłaby im pomóc. Lepsze to, niż bezczynne przesiadywanie w gospodzie. Okularnik skinął głową i klasnął w dłonie.
- No dobrze, dobrze. Opowiedz nam, co się stało. Pomożemy ci, ale jeśli się okaże, że wójt nie będzie miał informacji odnośnie czarnych chmur, to... - zerknął kątem oka na Sethera i puścił do niego oczko.
- ... będzie nam bardzo przykro. - uśmiechnął się zadziornie, mają same kosmate myśli w głowie, o których nikt nie mógł mieć pojęcia.
- Nie wiem, czy mówicie prawdę o tym chłopaku, ale jestem zdesperowana, więc proszę... pomóżcie mi! - ukłoniła się do każdego z nich kilka razy, po czym gdy się trochę uspokoiła, wzięła głęboki wdech i przeszła do meritum.
- Zaczęło się od tego, że Generał Biały dowiedział się o upadku Armii Czerwonej Wstęgi. Nie mógł się pogodzić z porażką i zwariował, biorąc naszego wójta jako zakładnika. Dzięki temu pozostali tam żołnierze mają spokój od królewskiej milicji, która... Wycofała się, jedynie obserwując Wieżę Muskułów. Każdy śmiałek, który próbował swoich sił, już nigdy nie wrócił. Nikt z nich nie potrafił czarować, więc może... Może wam się uda? Proszę! - i ponownie się ukłoniła. Desperacja młodej dziewczyny musiała sięgać zenitu.
Fu zerknął na Sethera i wzruszył ramionami, uśmiechając się do tego. 
- Co ty na to, Flip? - zapytał, nawiązując do swojego wcześniejszego porównania do Flipa i Flapa.
- Oi, młody, chcesz się zrewanżować za oszustwo? - rzucił do Kurisu.

_________________
Jingle Village Haricotto-Heaven
Kurisu
Kurisu
Liczba postów : 21

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Pon Wrz 16, 2019 7:40 pm
Kurisu spojrzał się z oburzeniem na nameczanina, gdy zadał pytanie dziewczynie, a zamiast niej to on odpowiedział.
- Wybacz, ale zapytałem się jej, nie Ciebie. - Powiedział lekko wkurzonym tonem. Zacisnął swoje pięści a na jego twarzy można było dostrzec grymas złości. Nie dość, że przychodzicie nie wiadomo skąd na cudze ziemie i nazywacie mieszkańców tej ziemi kłamcami i tchórzami, to jeszcze stawiacie mnie w złym świetle przed innymi ludźmi... - powiedział w myślach.
- Powtarzam ostatni raz - nie jestem kłamcą. - Odpowiedział na słowa zielonego stworzenia. Niepotrzebnie ogłupili tą dziewczynę, nie wiadomo czy ona będzie teraz w stanie zaufać chłopakowi. Chłopak czuł się bardzo niekorzystnie w tej sytuacji, on też chyba wybrał nieodpowiednie osoby prosząc o pomoc. Powoli złość w nim rosła, ale tylko do pewnego momentu. Nie podobało mu się to, w jaki sposób tajemniczy podróżnicy rozmawiają ze sobą. Zdał sobie sprawę, że oboje są niebezpieczni. Trochę go to przeraziło, przez co lekko się przez nich wystraszył. Postanowił trzymać się na baczności. Nie wiadomo co oni później będą chcieli zrobić, jeśli odpowiedź wójta im się nie spodoba. Jasnym było to, że byli w stanie posunąć się do czegoś złego. Dziewczyna zaczęła dalej prosić i ukłoniła się wszystkim kilka razy. Na twarzy Kurisu pojawiło się chwilowe zdziwienie, lecz chłopak również ukłonił się do dziewczyny z lekkim zawstydzeniem. Może i mieszkał przez całe życie w dziurze zabitej dechami, ale był nauczony okazywania dobrych manier wobec innych. Gdy dziewczyna zaczęła opowiadać, chłopak stał obok niej i uważnie próbował ją słuchać, podtrzymując swój podbródek kciukiem oraz palcem wskazującym, w tym czasie kilka razy przytakując. Armia Czerwonej Wstęgi? Nigdy o czymś takim nie słyszałem. Może nasza wioska leżała tak daleko na biegunie, że nawet wojsko nie zapuszczało się w nasze rejony? Zdał sobie chłopak sprawę, że przez całe swoje życie mieszkał na totalnym zadupiu, że był w dupie i gówno widział. Trochę mu było wstyd przez to, że był trochę zacofany w informacjach, dlatego wolał o to nie dopytywać. Chłopak znów zacisnął swoje pięści ze złości, a na jego twarzy pojawiła się powaga.
- Ten generał musi być niebezpieczny. Przegrana wojna nie usprawiedliwia porywania ludzi i więzienia ich. Trzeba ich wszystkich stamtąd wydostać. - Powiedział patrząc się na dziewczynę. Tajemniczy jegomoście znów zaczęli ze sobą rozmawiać. Usłyszał imię jednego z nich - Flip. Domyślił się, że to ten zielony ma tak na imię. Niby nic, ale ta informacja mogła się przydać, więc póki co warto było to zapamiętać. Okularnik zadał chłopakowi pytanie. Wciąż był nimi lekko przerażony.
- Nie jestem oszustem i chętnie was o tym przekonam. - Odpowiedział na pytanie, po czym spojrzał się znów na dziewczynę z powagą utrzymywaną na twarzy.
- Najlepiej będzie, jeśli udamy się tam natychmiast.
Sether
Sether
Liczba postów : 52

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Pon Wrz 16, 2019 9:03 pm
Sether miał wrażenie, że MOŻE to co powie dziewczyna będzie ważne. Zresztą... Sether nie chciał używać obcej technologii, nie pasowało to do nameczan, więc zamiast zgłaszania się jak najemnik, nacisnął guzik, żeby Nihilius mógł słyszeć to co dzieję się teraz. Włączył swój scouter w momencie gdy Fu powiedział "będzie nam bardzo przykro". Był uradowany, że ten zgodził się pomóc... Obawiał się, że Fu powie coś w stylu "Skoro jesteś taki skory do pomocy, to pomagaj, ja muszę coś załatwić". Chociaż nie zawiódł się, czyli naprawdę jest najnormalniejszy. Oraz zabawny! Mrugnięcie okiem to majstersztyk, Setherowi bardzo się to spodobało. Przysiadł aby wysłuchać dziewczyny, była trochę zmieszana. Olał to co powiedział Kurisu. Nie był dla niego godnym rozmówcą, nie kłamca.Położył ramię na dziewczynie, gdy kończyła ukłony. Chciał przekazać "nie trzeba", ale to tylko dotknięcie ramienia, więc nikt nie mógł tego tak odczuć.
- Proszę, spróbuj się skupić. Nie obawiaj się. - Powiedział i wysłuchał jej do końca. Analizował jej słowa, jednak nie bardzo rozumiał o czym mówi. Czy Nihilius czegoś nie wspominał o Armii? Uśmiechnął się do Fu i zakomunikował:
- Chyba powinniśmy złożyć wizytę w tym miejscu, Flap - po czym dodał prawie od razu, patrząc już na dziewoję - Wskaż kierunek i prowadź, lub zostań tutaj. Jak chcesz. My zajmiemy się resztą. - Nie zwracał uwagi na Kurisu. Jeżeli dziewczyna wskazała kierunek, wyczuł energię w tamtym kierunku, był też ciekawy, czy ten chłopak potrafi coś więcej niż kłamać, chociaż zamarzał... więc raczej wątpliwe. Jeżeli sama chce pokazać gdzie jest wieża, bierze ją na ręce i lecą (oby) razem z Fu w tamtym kierunku.
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 402

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

on Wto Wrz 17, 2019 7:33 pm
MG

Na twarzy dziewczyny pojawił się szeroki uśmiech. Jedna łza spłynęła po jej policzku, ale natychmiast wytarła ją rękawiczką.
- Ja się boję tam pójść. Byłabym tylko przeszkodą. - odparła, opuszczając głowę i zdając sobie sprawę z własnej słabości. Nie była wojowniczką, więc jej obecność pod wieżą sprawiałaby tylko problemy.
- No dobra, chłopaki, idziemy! - powiedział głośniej Fu, po czym chwycił za kufel swojego piwa i przechylił wszystko za jednym podejściem. Odbiło mu się cicho, co go rozbawiło i przetarł usta rękawem płaszcza, ścierając nim pianę trunku.
- Jeśli wyjdziecie z gospody, udajcie się na północ od wioski. Traficie na pewno! Nie ma tam nic, poza Wieżą Muskułów. - ukłoniła sie kolejny raz, a na jej twarz ciągle wpychał się delikatny uśmiech.
Nie zwlekając dłużej, cala trójka opuściła gospodę. Wszyscy pomachali im na pożegnanie, a kiedy zamknęli za sobą drzwi, barman stanął jak wryty, prawie upuszczając czyszczony przez siebie kufel.
- Zaraz... a zapłata za grzańce!? - czym prędzej się zerwał, by dogonić Fu i resztę, ale tak bardzo się spieszył, że potknął się i przewrócił, lądując na podłodze.

_____

Podróż nie zajęła dużo czasu. Okazało się, że Wieża Muskułów znajdowała się blisko wioski Jingle. Oczom wszystkich ujrzała się wysoka wieża, obstawiona z każdej strony armatami. Przed wielkim, drewnianym wejściem stał żołnierz. Ubrany był w gruby płaszcz zimowy i czapkę wojskową z nausznikami. Widząc nieproszonych gości, wycelował w nich karabinem.
- S-stać! - krzyknął, kładąc palec na spuście.
- C-coście za j-jedni!? - zapytał, a po chwili dwie armaty na balkonie wyżej skierowały się w stronę nieproszonych gości.
- Ojejku. Chłopaki, ja biorę armatki, a wy się zajmijcie tym panem. Kto pierwszy, ten lepszy! - radośnie krzyknął Fu, biorąc zamach i wypuszczając z dłoni dwa Ki Blasty, które rozwaliły w drobny mak działa armatnie. Cała wieża się zatrzęsła. Żołnierz zaczął strzelać. Cała seria pociska pomknęła w stronę Kurisu i Sethera. Fu jedynie się uśmiechnął, poprawiając swoje okulary.
Energie wykrywane przez Sethera były niskie, można rzecz, że śmiesznie małe.
_____
z/t -> Teren dookoła wieży
Sponsored content

Jingle Village Empty Re: Jingle Village

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach