Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 357
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Teren dookoła domu

on Czw Gru 17, 2015 12:28 pm
Zielona trawa, drzewa na których rosną czerwone jabłka, studnia oraz droga, która wiedzie dookoła tej niewielkiej planetki. Tak w skrócie można opisać otoczenie, w jakim żyje na co dzień Północny Kaio.
Jak to się mówi, "małe, ciasne, ale własne!". Jest tutaj naprawdę pięknie, a dodatkowego uroku dodają gęste, żółte chmury, otaczające to miejsce.
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Pią Wrz 07, 2018 9:44 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Przemierzywszy Drogę Węża, w końcu dotarł na sam jej koniec, a tam czekała na niego zawieszona w powietrzu planetka. Widział na niej zieloną trawkę, gdzieniegdzie rozstawione drzewka pełne jabłek (tych oczywiście nie mógł dostrzec z tej odległości), a także domek i jakby ścieżkę okalającą cały ten glob. Postanowił dostać się tam dzięki technice bukujutsu, więc uniósł się i poszybował.
Leciał i leciał, aż w końcu zbliżył się do powierzchni i zaczął lądować. Nim jednak jego stopy dotknęły ziemi, poczuł coś dziwnego. Jakaś siła ciągnęła go w dół, a po chwili uderzył całym ciałem w grunt, lądując twarzą w trawie. Czuł się wyjątkowo ciężki, choć nie aż tak, by nie mógł się ruszać. Jedną z rzeczy, które od razu zauważył, był padający na niego cień. Gdy uniósł spojrzenie, dostrzegł pochylającą się nad nim małpkę.
Uuk:
- Uuk uuuk uk? - rzuciła pytająco, przekrzywiając łeb na bok. Czyżby to był gospodarz na tej planecie? Ale gdzie jest Kaio?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Nie Wrz 16, 2018 11:44 am
Szybki skok do góry, użycie bukujutsu i natychmiastowy upadek na glebę. Trzy kroki niezbędne do dosięgnięcia planetki Kaio. Haricotto był bardzo zaskoczony, kiedy poczuł, jak coś ściąga go do dołu. Nie był przygotowany na taki zabieg i nie zdążył odpowiednio zareagować, co skończyło się bolesnym upadkiem. Podnosząc się, ciężko było mu ustać na nogach. Grawitacja ściągała go w dół, co sprawiało, że poruszanie się było ograniczone.
- Tfu! - wypluł trawę z ust, której się "najadł" przy upadku. Spojrzał na małpkę, która go powitała pytającym bełkotem i spojrzeniem.
- Cześć, mały! - Haricotto uniósł rękę do góry, witając się ze stworzeniem. Wyciągnął rękę w stronę zwierzątka, by pogłaskać je po głowie. Zaraz rozglądnął się dookoła po planecie, ale nigdzie nie ujrzał boga.
- Widziałeś może Kaio? - zapytał, spoglądając w stronę budynków. Doskonale wiedział, że ta małpka nie mogła być tym, którego szukał, ponieważ spotkał go osobiście, zaraz po Anoyoichi Budōkai.
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że przebyłem tę Węzłową Drogę na nic? - rzucił bezradnie, starając się utrzymać w pionie. Grawitacja ciągle na niego działała. Czy w ogóle zdoła się do niej przyzwyczaić?
- Ooooooooi! Kaaaaaioooooo! - przystawiając dłonie do ust i tworząc z nich prowizoryczny megafon, zaczął krzyczeć tak głośno, jak tylko mógł. Wcześniejsza taktyka, którą miał zamiar zastosować na polance, w końcu została wprowadzona w życie.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Wto Wrz 18, 2018 11:57 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Upadek był niespodziewany, ale kto mógłby się spodziewać nagłej zmiany przyciągania? Naszemu saiyaninowi jednak tutejsza trawa niekoniecznie zasmakowała, za to chyba polubił małpkę, która stała teraz nad nim, kiwając się lekko. W momencie, gdy mężczyzna wyciągnął ku niej rękę, ta gładko podskoczyła, lądując mu na głowie.
- Uuk uk uuk, uuuk uk! - stwierdziła donośnie w odpowiedzi na zadane pytanie, choć sam brunet nie mógł jej zapewne zrozumieć. Bo kto normalny rozumie mowę zwierząt? No właśnie.
- Bubbles, coś ty znowu wymyślił? - rozległ się po chwili głos z wnętrza położonego nieopodal domku, na dźwięk którego małpka odbiła się od głowy saiyanina i pognała przed siebie. - Co to za hałasy?
Z domostwa wyszedł poznany przez Haricotta bożek w ciemnych okularach. W pierwszej chwili zdawał się on karcić zwierzaka, zaraz jednak dostrzegł stojącego z trudem na ugiętych nogach młodzieńca. Podszedł bliżej, a na jego twarzy wykwitł przyjazny uśmiech.
Kaio-sama:
- Och, wreszcie dotarłeś! - zawołał wesoło. - Długo kazałeś na siebie czekać, ale to nie szkodzi. Najważniejsze, że jesteś, prawda?
Przyjrzał mu się uważnie, marszcząc po chwili brwi. Obszedł go do okoła, potem zawrócił i znów obejrzał go z każdej strony. Ostatecznie stanął tuż przed nim, pochylając się nieco do przodu.
- Widzę, że masz lekki problem z poruszaniem się - zauważył. - Grawitacja tej planety nieco różni się od tej na Ziemi, skąd przybyłeś. Tutaj jesteś cięższy, więc ciężej jest ci chodzić. Bubbles pomoże ci przyzwyczaić się do ciężaru, co ty na to? Zaraz potem możemy zaczynać.
Po raz kolejny się uśmiechnął, a następnie przeszedł kawałek w kierunku domku, usadawiając się na krześle i otwierając jakąś książkę. Zajął się lekturą, a resztę pozostawił brunetowi i małpce.
________
END
Teraz możesz sobie potrenować :3


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Pią Paź 26, 2018 11:08 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Wto Paź 02, 2018 11:21 pm
Start treningu: 02.10.2018 23:20

Nogi trzęsły mu się w kolanach. Próbował stać wyprostowany, ale jeśli chodziło o poruszanie się - było to poza jego zasięgiem. Jego plan z krzyczeniem po całej planetce udał się. Kaio pojawił się, witając wesoło Haricotto.
- Tak. Trochę ciężko mi tu stać. Czuję się, jakbym ważył tonę! - powiedział głośniej, zaciskając swoje pięści. Był lekko pochylony, ponieważ grawitacja tak mocno przyciągała go do podłoża.
- Jakim cudem on i ta małpka mogą tu normalnie chodzić? - zastanawiał się, starając się zrobić krok do przodu. Gdy tylko oderwał stopę od ziemi, czuł jak ta natychmiastowo wraca na swoje miejsce. Jeśli chce cokolwiek zdziałać, przy każdym kroku będzie musiał dawać z siebie wszystko. Przemiana w Super Saiyanina nie wchodziła w grę. To byłoby oszustwo. Musiał wszystko robić na swojej podstawowej formie, czy mu się to podobało czy nie. Poza tym, można na to patrzeć jak na formę treningu.
- No... to ten... ja se tu pochodzę trochę. Może się przyzwyczaję. Miłej lekturki, panie boże. - uśmiechnął się zadziornie, troszkę zazdroszcząc tego, że nie mógł poruszać się tak swobodnie jak Kaio.
- Okej... jedziemy, Bubbles! - powiedział radośnie, napawając się pozytywną energią i wystartował. Niczym żółw, zaczął kierować się w stronę małpki, która wesoło skakała, po części prowowkując tym Saiyanina do działania.

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Sro Paź 24, 2018 10:30 am
Mijał czas, a ciężki Haricotto stawiał kolejne kroki, jeden za drugim. Czuł jak ściągany jest do ziemi. Przy każdym kroku jego całe ciało się trzęsło, opierając się z całych swoich sił grawitacji. Bubbles wymachiwał rękami wesoło, uciekając kilka metrów do przodu, gdy Saiyanin zdołał podejść zbyt blisko.
Trwało to przez dłuższy czas...

W końcu! Haricotto stał całkowicie wyprostowany. Czuł jeszcze ciężar i siłę, z jaką był przyciągany, ale jego ciało zdołało się już przyzwyczaić. Wiele można było zasługiwać temu, że był martwy i jego ciało nie męczyło się tak bardzo, a dwa, że był Saiyaninem. Saiyanie rozwijając się cały czas, ciągle przekraczając swoje limity.
- Oooi, Kaio-sama! Patrz na mnie! Nauczyłem się chodzić! - wykrzyczał radośnie. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak głupio brzmiało to, co właśnie powiedział. Radość była większa niż logika, przynajmniej w tym momencie.
- Bubbles, kiedyś cię przegonię! - uśmiechnął się zadziornie, wskazując palcem na wesołą małpkę.
- Oi, panie boże. To co teraz robimy? Jakiś test, czy może przechodzimy do sparingu? - zapytał, uśmiechając się wesoło. Na samą myśl o treningu i walce dostawał przyjemnych dreszczy.
- Nie mogę się doczekać, aż skrzyżujemy pięści w walce!
_____
Koniec treningu.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Pią Paź 26, 2018 11:31 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

No i się zaczęło. Pierwsza pogadanka z Kaio na jego własnej planetce, która to miała całkiem potężne przyciąganie, i polecenie przyzwyczajenia się do swego nowego ciężaru. Bubbles skakał wesoło dookoła, od czasu do czasu lądując saiyaninowi na głowie podczas tej jakże przyjemnej zabawy. Krok za krokiem szedł śladem małpki, a z każdym kolejnym było ciut łatwiej, ciut lżej. Z czasem zaczął coraz bardziej się prostować, aż w końcu stanął normalnie na nogach. Tak, to była piękna nauka chodzenia. Haricotto mógł być z siebie dumny. To jednak nie znaczyło, że jego zapał zmalał, wręcz przeciwnie. Aż się palił do walki! Tylko że... Kaio gdzieś zniknął.
Wokół tylko trawa, kilka drzewek, droga okalająca planetę, mały domek z przybudówką i stojący obok niego samochód. No i pusty leżak z położoną nań książką o zacnym tytule "Największe dowcipy - jak zawojować świat". Gdzie więc podział się gospodarz? Nigdzie nie było po nim nawet śladu. No, może poza zapachem, który wręcz ciągnął bruneta za nos. Słodka i pobudzająca żołądek woń czegoś pysznego. Z pewnością smaczniejszego i bardziej sycącego od chmur na Drodze Węża.
- Uuk! - zawołał przejęty Bubbles, pędząc w stronę domku, z którego to wydobywał się nęcący aromat. Nie pozostawało nic innego, jak pójść w jego ślady i zajrzeć.
Małpka zawędrowała do kuchni, gdzie Kaio stawiał ostatnią miskę na szerokim stole. Zupa pełna makaronowych klusek, pysznego mięska i mnóstwa dodatków zdawała się na niego czekać.
- Oo, widzę, że już przywykłeś - ucieszył się bożek, zajmując jedno z miejsc. - Siadaj i jedz, zanim wystygnie. Najesz się, to przejdziemy do treningu.
Sam zabrał się za posiłek, obserwując uważnie swego gościa, a gdy wreszcie wszyscy się najedli, wyszedł przed dom i odetchnął głębiej.
- Musimy popracować nad twoimi ruchami, bo tancerką nie będziesz - zachichotał i odchrząknął. - Złap Bubbles-kuna - polecił, a małpka tylko wskoczyła saiyaninowi na głowę, odbiła się i wesoło pobiegła przed siebie. Zaczynamy berka!~~

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Pon Lis 12, 2018 10:26 am
Haricotto chodził dookoła, starając się jeszcze bardziej przywyknąć do obowiązującej na tej planetce grawitacji. Zdarzyło mu się kilka razy podskoczyć, ale zaledwie na kilka metrów. Na Ziemi robił ogromne susy, pozwalające na szybkie przemieszczanie się. Tutaj nie było tak kolorowo.
Widząc jak Bubbles ucieka w stronę chatki, Haricotto podążył za nim, aż w końcu, gdzieś tak w połowie drogi, do jego nosa dotarł zapach jedzenia. Jego żołądek natychmiastowo się odezwał, a brzuch głośno zaburczał, przypominając o sobie. Saiyanin pogładził dłonią brzuch i poklepał się po nim, uśmiechając się.
- No już, już, brzu... - przerwał, ponieważ Kaio zawołał go do siebie. Częstował go jedzeniem. Widząc te miski pełne jedzenia, na twarzy Fasolki zagościł szeroki, od ucha do ucha uśmiech. Nie zwlekając, przysiadł i zabrał się za pałaszowanie.
- Itadakimasu! Omomomomomom~ - powiedział głośno, a zaraz chwycił za pałeczki i miseczkę, opróżniając jej zawartość ochoczo.
- Bałdzo dobłe! Napławde dawno nie miałem nic tak dobłego w ustach. To chyba mój piełwsy posiłek od śmiełci! - mówił zadowolony, przeżuwając. Jadł tak łapczywie, że z ust wypadały mu niewielkie kawałki jedzenia.

Jakiś czas później...

- Iiiiiikuuusooo!!! - krzyczał Haricotto, ganiając za uciekającym Bubblesem, który zawsze mu się wymykał. Saiyanin biegał w nieco przykurczonej pozycji, z dłońmi wyciągniętymi w stronę małpki, by łatwiej było mu ją złapać.
- Chodź tu, Bubbles! - znów krzyknął, przewracając się zaraz i ryjąc twarzą po trawie. Grawitacja wciąż działała na niego zbyt mocno. Podniósł się od razu, wypluwając z ust źdźbła trawy. Ruszył natychmiastowo za Bubblesem, uważając by się nie przewrócić.
- A może by tak... zamienić się w super Saiyanina? Nieee, to byłoby oszukiwanie. - pomyślał sobie, cały czas starając się zmniejszyć dystans pomiędzy nim a zwierzątkiem.
Za każdym razem, gdy już był pewien, że złapie uciekiniera, ten wymykał się, zwinnie uskakując w bok lub do góry.

Zauważając, że Bubbles biegnie przed siebie, Haricotto użył głowy i doszedł do wniosku, że biegają dookoła planety. Zatrzymał się więc i z uśmiechem na twarzy ruszył w drugą stronę, chcąc wybiec naprzeciwko małpce. Jeśli to się powiedzie, to Bubbles zaraz znajdzie się w jego dłoniach. Biegł tak szybko jak mógł, a kiedy stanął twarzą w twarz ze swoim celem, rzucił się na niego z całej siły, mając nadzieję, że złapie go w swoje dłonie!

_________________
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Sro Lis 14, 2018 6:16 pm
Bubbles okazał się być nieuchwytny. Haricotto nie dawał jednak za wygraną. Gonił go cały czas, zaliczając wpadkę za wpadką. Po jakimś czasie doskonale wiedział już jak smakuje trawa i miał jej dość na kolejne 20 lat.
- Chodź tutaj! Dostaniesz banana! - skłamał, chcąc zachęcić małpkę do dobrowolnego oddania się, ale nie miał pewności, że ta go posłucha. I jak się okazało kilka sekund później - nie posłuchała.
Po tym czasie Haricotto znał już rozkład planetki Kaio na pamięć. Coraz bardziej przystosowywał się do większej grawitacji, biegając z coraz większą gracją. Z czasem, udawało mu się skakać susami, by zmniejszyć odległość dzielącą go z Bubblesem.

Jedyne co było słychać, to dźwięk kroków Saiyanina. Tup, tup, tup, tup, tup~ Zwierzątko poruszało się praktycznie bezszelestnie, uciekając w najbardziej komiczny sposób ze wszystkich możliwych. Wymachiwała rękami na lewo i prawo, trzymając je tuż nad swoją głową. Czyżby to sprawiało, że była nieuchwytna? Jakiś wrodzony instynkt... Super Instynkt... Ultra?

Nadszedł moment, w którym Haricotto nie wytrzymał i w momencie, gdy był blisko osiągnięcia celu, zwiększył tymczasowo swoją moc. Dosłownie na ułamek sekundy jego ciało spowite zostało białą aurą. Z szerokim uśmiechem na twarzy doleciał do Bubblesa, ponieważ odbił się w dobrym momencie od ziemi i skrócił drogę ogromnym susem i... Uderzył twarzą o ziemię! Przerył jej kawałek, który zdawał się być już gotowy do zasiania. Mocno zaciskał swoją pięść, a w niej trzymał... Ogon małpki! Podekscytowany podskoczył od razu do góry i zaczął wymachiwać rękami na boki z radości, machając Bubblesem jak chorągiewką.
- Oi, Kaio-sama, złapałem go! - krzyknął, cały umorusany ziemią. Między zębami miał źdźbła trawy.
_____
Koniec treningu: 18:16, 14.11.18

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Czw Lis 15, 2018 11:13 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

No i tak oto dzielny wojownik imieniem Haricotto rozpoczął zabawę w berka z małpką. Oczywiście przy obecnej grawitacji nie było to rzeczą prostą, mimo wszystko starał się, jak tylko mógł. Z każdym krokiem coraz bardziej przyzwyczajał się do panujących na planetce warunków, jego ruchy stawały się płynniejsze, aż w końcu na tyle naturalne, że wystarczyły do w miarę swobodnego biegu. Wciąż jednak cała ta sytuacja przypominała bardziej zabawę niż faktyczny trening. Ganiał się z Bubblesem po całym terenie, nieraz mijając go o milimetry, i zabawa zaczynała się od nowa. I tak mijał im czas~~

BUM! twarz zaryła o ziemię, napełniając usta trawą, ale to było mało istotne. Złapał go! Złapał! Hura! Yeeey! Wiwat, Haricotto, łowca małp! Ale wróćmy może do obecnych wydarzeń... Saiyanin pochwycił ogon Bubblesa, tym samym wygrywając grę w berka, a zaraz potem wyskoczył w górę, z radości machając rękoma dookoła. Biedny Bubbles, tarmoszony tak na wszystkie strony o mały włos zwróciłby obiad. Brunet zdawał się nawet tego nie zauważyć, wołając tylko wielkiego Kaio. Co zaś robił Kaio-sama?
Bóg Światów Północnych stał w okolicach swojego domku, ściskając w dłoniach materiał swojego ubrania. Wpatrywał się w jakiś bliżej nieokreślony punkt poza horyzontem, a po jego czole spływała powoli kropla potu.
- Niedobrze... niedobrze... - mamrotał pod nosem przejętym tonem. - Żeby w takim momencie...
Trudno było rozszyfrować, o czym okularnik mruczy, mimo wszystko coś bardzo go zaniepokoiło. Tylko co to było? Z tego wszystkiego Kaio nawet nie zwrócił uwagi na Haricotta trzymającego za ogon wymiotującą małpkę...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Czw Lis 15, 2018 11:49 pm
Haricotto został totalnie zignorowany. Nie wiedząc co się dzieje, spojrzał pytająco na Bubblesa, którego już wypuścił. Małpka odpowiedziała mu identycznym spojrzeniem. Czując dopiero teraz trawę w ustach, wypluł ją i otarł swoją twarz z ziemi. 
- Kaio-sama... - powiedział ciszej, jakby podświadomie nie chcąc przeszkadzać swojemu nowemu trenerowi. Widząc zakłopotanie, albo raczej zdenerwowanie na jego twarzy, ruszył ku niemu. Po chwili stał tuż obok, wisząc mu trochę nad głową. Obszedł go dookoła, przyglądając mu się uważnie.
Nie mając pojęcia gdzie patrzy się Kaio, Haricotto spojrzał kilka razy przed siebie, później na niego, zaraz znów przed siebie, aż w końcu dał sobie spokój, nie widząc niczego specjalnego. Wszędzie tylko żółte chmury i rozciągające się, różowe niebo.
- Kaio-sama, coś się stało? Wyglądasz na podenerwowanego. - powiedział spokojnie, przechodząc w bok, zatrzymując się tuż po prawicy boga i nachylając się w jego stronę. Saiyanin zerknął na stojącego kilka metrów dalej Bubblesa, ale ten był tak samo skołowany jak on sam.
- Kaio-sama...? - ponownie zapytał, zaczynając się lekko irytować i denerwować. Przez to wszystko, nachodziło go jakieś dziwne, niepokojące przeczucie, że wydarzyło się coś złego.
Nie ponawiał pytania, czekając na odpowiedź.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Sob Lis 17, 2018 7:51 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Było źle. Bardzo źle. Czułe zmysły Kaio alarmowały go o pojawieniu się na błękitnej planecie potężnej czakry... niewyobrażalnie złej ki, której się obawiał. Wcześniej była ona nieuchwytna, chroniona barierą, choć nikłe iskierki wędrowały po kosmosie. Tymi iskierkami była rasa sakana-jin, której członkowie mieli tylko jednego pana - Upadłego imieniem Belial. Jego poplecznicy odwiedzali planetę za planetą, składając och mieszkańcom czcze obietnice w zamian za ofiarowanie energii do walki z Widmem, co jednak było kłamstwem. Ich jedynym celem było pozyskanie mocy dla swojego pana. A teraz, na Ziemi, pojawił się on we własnej osobie. Ten, który samego siebie nazywa Panem Ciemności i Zbawcą Świata, przybył z zamiarem rozprawienia się ze swoimi wrogami. Wojownicy Ziemi byli w niebezpieczeństwie...
Okularnik drgnął lekko, gdy Haricotto się nad nim pochylił. Zupełnie jakby dopiero go zauważył, a przecież brunet zdążył obejść go dookoła kilka razy.
- Och, stało się! Stało! - zaczął przejętym tonem. - Jak mam się nie przejmować, kiedy niewinni zaraz mogą zginąć?! Biedna dziewczyna, prawie ją udusił...
Znów skupił swoją uwagę na przestrzeni przed sobą, jakby widział o wiele dalej, niż pozwalają mu na to jego oczy. Może rzeczywiście tak było?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Wto Lis 20, 2018 8:34 pm
Słysząc słowa Kaio i widząc jego przejęcie, Haricotto sam zaczął się denerwować. Dobijała go ta niewiedza, ponieważ bożek nie powiedział od razu wprost, tylko dał wymijającą odpowiedź.
Haricotto położył dłonie na barkach Kaio i zaczął nim potrząsać, by ten się w końcu ogarnął i powiedział, co się dzieje.
- Kaio-sama, co się dzieje? Jaka dziewczyna!? Kaio-sama! - krzyknął, przestając nim telepać. Nie wiedział zupełnie nic, ale coś podpowiadało mu, że mogło to mieć związek z Belialem, który wysłał swoich ludzi na Ziemię, by zbierali dla niego energię. Haricotto modlił się, by tylko nie chodziło o Aymi i resztę przyjaciół. Nie mógłby wrócić na Ziemię, by im pomóc, co zabijałoby go od środka.
Atmosfera zrobiła się tak gęsta, że można było ją pokroić. Kropla potu spłynęła po jego skroni.
Patrzył tak bezradnie na swojego mistrza i wyszeptał jedynie:
- Kaio-sama... - po czym zmarszczył swoje brwi, wciąż wyczekując jednoznacznej odpowiedzi. Bubbles też wydawał się być zagubiony. Stał tuż obok i patrzył jedynie, jak Saiyanin potrząsa bogiem.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Czw Lis 22, 2018 11:24 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Zaiste sytuacja na Ziemi nie należała do najciekawszych. Właściwie ciekawa może i była, ale z pewnością niezbyt przyjemna. Bo przecież jaka to przyjemność, gdy żyjesz sobie w miarę spokojnie i beztrosko i nagle zjawia się przed tobą istny demon, istota siejąca postrach we wszechświecie (albo i dwóch), pragnąc twojej śmierci? No żadna. A Kaio patrzył na to wszystko z boku, nie mogąc nic zrobić. Zupełnie nic...
Haricotto chwycił bożka za ramiona i zaczął nim potrząsać, żądając odpowiedzi. Telepał tak biednym okularnikiem w przód i w tył, aż mu prawie szkiełka z nosa zleciały. Na szczęście nie trwało to długo, bo już po chwili brunet zaprzestał wcześniejszej czynności, patrząc bezradnie na nowego mistrza. Bóg Światów Północnych wygładził swoją szatę i odchrząknął w zaciśniętą pięści. Dopiero potem raczył się odezwać. Po minie wnioskować można było, że dobrych wieści to on nie ma.
- Na Ziemi pojawił się potężny demon, Upadły imieniem Belial - powiedział w końcu, starając się mówić w miarę spokojnym tonem. - Omal nie udusił pewnej czerwonowłosej dziewczyny z ogonem, na szczęście pomógł jej przyjaciel. Teraz walczą z nim wraz z czarnym changelingiem i innymi, chociaż...
Westchnął ciężko. Jak miał mu powiedzieć, że marne mają szanse, skoro Belial przybrał swą prawdziwą demoniczną postać? No nie mógł. Po prostu nie mógł.

________
Marnie mi to wychodzi ;-;

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Wto Gru 04, 2018 10:10 am
Saiyanina zamurowało. Najpierw dobijała go niewiedza, ale kiedy padło to jedno, konkretne imię, któremu towarzyszyły złe wspomnienia, wszystko się pogorszyło. Belial próbował udusić czerwonowłosą dziewczynę z ogonem, ale pomógł jej przyjaciel i czarny Changeling. Chwilka... To brzmi znajomo. Zaraz, zaraz... Czy to przypadkiem nie byli przyjaciele, właściwie rodzina, Haricotta? W jednej chwili poczuł się tak, jakby czas stanął w miejscu. Jakby to wszystko dookoła zamarło w ruchu.
- Aymi... - wyszeptał, po czym natychmiastowo chwycił Boga Światów Północnych za barki i zaczął nim mocno trząść.
- Kaio-sama! Muszę tam natychmiast polecieć! Musisz mnie tam wysłać! - krzyczał, a jego mina wyraźnie wskazywała przerażenie, ale i determinację. W tej chwili miał gdzieś, że był martwy, nawet o tym nie myślał. Jedyne co chodziło mu po głowie, to chęć udzielenia pomocy swoim przyjaciołom!
- Kaio-sama, zrób coś! Nie mogę siedzieć w miejscu i pozwolić im umrzeć! - ciągle po głowie chodziły mu słowa Boga o tym, że Aymi została prawie uduszona. To tylko wzbierało na jego złości. Pytanie tylko, czy w swojej obecnej sytuacji, mógł coś zrobić? Nie należał już do świata żywych...

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

on Sro Gru 05, 2018 1:14 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Co było lepsze: nie wiedza, czy świadomość, że przyjaciołom grozi niebezpieczeństwo? Obie opcje nie dawały właściwie żadnej możliwości ruchu, gdy było się martwym, w Zaświatach. Mimo wszystko Haricotto musiał wiedzieć, więc się dowiedział.
Czerwonowłosa dziewczyna z ogonem - Aymi, jego mała podopieczna, o której Enma Daio powiedział, że jest (a właściwie będzie, ale na jedno wychodzi) jego córką. Sam uważał się za jej ojca, więc nie widział w tym żadnego problemu. Problemem był w tej chwili fakt, że jego mała Aycia omal nie została uduszona. Według słów Kaio pomógł jej przyjaciel, więc łatwo było się domyślić, że chodziło o jego ucznia Ryu. Czarnego changelinga nikt nie musiał przedstawiać, Hari znał tylko jedną taką gadzinę, liczył więc, że jakoś wesprze pozostałą dwójkę. Czy to jednak cokolwiek dawało w ostatecznym rozrachunku? W końcu walczyli z samym Belialem, a saiyanin miał problemy z jednym z jego generałów, prawda?
Brunet musiał coś zrobić, cokolwiek. Bezczynność po prostu go dobijała. Chwycił zatem Bożka za ramiona i zaczął nim telepać w przód i w tył jeszcze mocniej niż poprzednio, domagając się posłania go na Ziemię. Tylko był w tym mały problem, prawda? W końcu gość był martwy. Zabili go, umarł, zdechł. Został po nim tylko pył na wietrze.
- Przeeeestaaaań mnąąąą taaaaak trząąąąsaaaaaać! - zawołał roztelepany Kaio, a następnie pstryknął palcami. Nad głową Haricotta pojawił się młotek, który zaraz zwinnie przejął Bubbles, wyskakując w górę. Moment później przedmiot spadł z hukiem na saiyański łeb, zwalając właściciela ów twardej czaszki do parteru.
- Uuk! Uuk uk! - ton małpki był nader karcący. Po młotku z pewnością zostanie ślad, to jednak nie było w tej chwili ważne.
- Przypominam, że jesteś martwy! - upomniał mężczyznę mistrz, poprawiając okulary na nosie. - Martwy znaczy, że nie żyjesz, rozumiesz? Nie możesz ot tak wrócić sobie do świata żywych i rozwiązywać ich problemy. Rozumiem, że to twoi przyjaciele i że się o nich martwisz, ale naprawdę... Nie mogę cię tam wysłać.
Odchrząknął w zaciśniętą pięść i znów skupił się na tym, co działo się na Ziemi. A sytuacja wydawała się coraz gorsza. Żaden z wojowników nie był w stanie zadać Belialowi choćby najmniejszych obrażeń, w dodatku nie wszyscy tam obecni brali udział w starciu. Jasne, chcieli go pokonać z tego czy innego powodu, jednak wśród walczących była jedna osoba zbyt przerażona, by zrobić cokolwiek, nawet uciec.
- Biedne dziecko... - szepnął ze smutkiem Bożek, obserwując całe zajście. Jego uwadze nie uszły przeskakujące po ciele dziewczyny wyładowania. - Hm... ta mała... Aymi, tak? Ona ma w sobie... nie wiem, jak to powiedzieć... Tkwi w niej niewyobrażalna potęga, dzięki której mogliby pokonać Beliala, ale... jest zbyt przerażona, by walczyć...
Kaio znów się zadumał. Czuł, że płomiennowłosa skrywa w sobie wielką moc. Moc, z pomocą której mogło im się udać. Dlaczego więc z niej nie skorzystała? Dlaczego siedzi skulona i zapłakana, przerażona potęgą wroga? Musiał to sprawdzić. Nie zmieniało to jednak faktu, że jeśli coś się nie zadzieje, a ogoniasta nie dołączy do walki - wszyscy mogą zginąć.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1453

Re: Teren dookoła domu

on Nie Gru 09, 2018 8:52 pm
Haricotto podniósł się po uderzeniu młotem. Trzymał się za głowę i krzywił się z bólu. Mimo śmierci, zachował ciało, a ono było podatne na ból. Masując swoją głowę i chowając guza za burzą czarnych włosów, ochłonął trochę. Wyprostował się i stanął obok Kaio, zerkając kątem oka na Bubblesa, który mu porządnie przydzwonił. 
- Wiem, że... Wiem, że nie żyję, ale nie mogę siedzieć z założonymi rękami. Muszę coś zrobić. Cokolwiek! - powiedział głośno, na nowo się uruchamiając. Nerwy w takiej sytuacji były ciężkie do opanowania, ale wziął głęboki oddech, godząc się powoli ze swoją sytuacją. Cicho westchnął, unosząc głowę i zerkając gdzieś w dal, na rozpościerające się złote chmury.
- To są moi przyjaciele, moja rodzina... - wyszeptał, po czym przekręcił głowę w bok, zerkając na Króla Światów. Już dawno nie był tak poważny.
Kaio zaczął mówić o Aymi, a słysząc pytanie o jej imię, Haricotto skinął głową potwierdzająco. 
- Tak, to prawda. Ma talent. Ja w jej wieku byłem o wiele, wiele słabszy. - powiedział cicho, przypominając sobie moment, w którym Aymi po raz pierwszy przemieniła się w Super Wojowniczkę. Tamtego dnia poczuł dumę.
- Problem w tym, że ona nie wierzy w siebie. Nie potrafi uwierzyć, że może zrobić różnicę, że może wstać i walczyć. Wiele wycierpiała i boi się, że znów będzie cierpieć. - przerwał, kładąc dłoń na ramieniu Kaio.
- Proszę. Musisz mnie tam wysłać. Do diabła z zasadami. Ten jeden, jedyny raz, a później możecie zesłać mnie do piekła. - powiedział, patrząc prosto w oczy Kaio-samie. Nie trząsł nim, jak wcześniej. Stał spokojnie, prosząc, błagając wręcz. Musiał istnieć jakiś sposób na udzielenie pomocy dziewczynie. Był gotów zrobić wszystko, nawet poświęcić siebie i zesłać na wieczne potępienie.
- Nie mogę pozwolić jej umrzeć. - dodał po chwili, a jego dłoń zacisnęła się na todze boga.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Teren dookoła domu

Yesterday at 9:43 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Młotek był może ciut drastycznym środkiem wyjścia z sytuacji, mimo wszystko skutecznym. Nagły cios, mimo że bolesny, pozwolił brunetowi nieco ochłonąć, a Kaio - nie zostać wytelepanym za wsze czasy. Obaj dobrze wiedzieli, kim był Belial i z czym wiązało się jego pojawienie na Ziemi. Wiedzieli też, że jeśli wojownicy z nim walczący nie zdołają go pokonać, może być naprawdę źle. Poprawka - będzie koszmarnie źle, tak źle, jak jeszcze nigdy nigdzie. Nie tylko to uniwersum ucierpi, ale i pozostałe będą zagrożone.
Kaio poprawił okulary i odchrząknął. Rozumiał zachowanie Haricotta, było ono naturalne. Jego bliscy byli w niebezpieczeństwie, dlatego ciężko mu było siedzieć bezczynnie i czekać, aż wróg ich wszystkich pozabija. Nic jednak nie mógł poradzić, zważywszy fakt, iż był najzwyczajniej w świecie martwy. A skoro nie żył, nie mógł ingerować w wydarzenia mające miejsce w świecie żywych. Chociaż...
- Doskonale to rozumiem, mój drogi, ale naprawdę nie jestem w stanie nic z tym zrobić - tłumaczył dalej, mimo chwilowego wzburzenia wojownika. Wysłuchał również słów dotyczących córki bruneta, zamyślając się na chwilę. Niska samoocena dziewczyny rzeczywiście mogła być problemem, a jeśli dołączyć do tego przykre doświadczenia, to już w ogóle.
- Wysłać cię na Ziemię nie mogę, niestety - odparł, widząc, że saiyanin jest w stanie poświęcić nawet wieczność w piekle, byleby pomóc przyjaciołom. - Zanim dostałbyś przepustkę, wszystko już by się skończyło i byłoby za późno. Ale mogę pomóc ci się skontaktować z dziewczyną, żebyś jakoś ją zmo... - urwał nagle, czując dreszcz niepokoju. Nawet gdy rozmawiał, wciąż obserwował pole bitwy, a teraz dopiero zaczynało się dziać. I to nie byle co. Znaczący wzrost mocy, oddziaływanie na otoczenie, nawet sama transformacja - to wszystko przywodziło bożkowi tylko jedno na myśl. A myśl ta sprawiała, że na jego czole pojawiło się kilka kropel potu, które zaczęły powoli spływać w dół.
- N-Niemożliwe... ta moc... ta furia... - dukał na wpół zrozumiale, cofając się coraz bardziej, jakby miało go to uchronić przed czymś złym. - Przecież... to tylko legenda... Raz na tysiąc lat... Jak ona..?
Kaio potknął się o kępkę trawy, padając na cztery litery, to był jednak tylko nic nieznaczący szczegół. Bardziej w oczy rzucało się przerażenie odmalowujące się na jego obliczu. To, co zobaczył, niemal dosłownie mroziło mu krew w żyłach. Szkoda tylko, że Haricotto nie miał pojęcia, co się właściwie stało.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Re: Teren dookoła domu

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach