Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 404

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Teren dookoła domu

on Czw Gru 17, 2015 12:28 pm
First topic message reminder :

Zielona trawa, drzewa na których rosną czerwone jabłka, studnia oraz droga, która wiedzie dookoła tej niewielkiej planetki. Tak w skrócie można opisać otoczenie, w jakim żyje na co dzień Północny Kaio.
Jak to się mówi, "małe, ciasne, ale własne!". Jest tutaj naprawdę pięknie, a dodatkowego uroku dodają gęste, żółte chmury, otaczające to miejsce.

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Wto Kwi 30, 2019 11:09 pm
Haricotto rozgrzany do granic możliwości nie przerywał swojego treningu. Stał w bezruchu, skupiony maksymalnie. Oczy miał zamknięte. Jego głowa przepełniona była teraz myślami o walce, które w samym umyśle wydawała się być emocjonująca i bardzo realna.
Wyobrażał sobie siebie i swojego mistrza, który jeszcze na Vegecie, był dla niego jak ojciec. Nie wiedział co się z nim aktualnie dzieje, ale w tej chwili, w jego głowie, stali naprzeciwko siebie, szczerząc swoje zęby jeden do drugiego.
I nagle obaj ruszyli w swoją stronę, Haricotto przybrał pozycję obronną, którą również przybrał w rzeczywistości. Gdy jego mistrz zadał pierwszy cios, Fasolka zablokował go, wyciągając po prostu rękę do góry, by zatrzymać nadlatującą pięść. Następnie wyprowadził kopniaka, typowego lowkicka, by uderzyć w biodro przeciwnika. Rzeczywistość była odwzorowaniem tego, co robił w głowie, tyle, że w miejscu, dlatego też jego noga poszła w ruch, zatrzymując się w pewnym momencie. Tuż po zamachnięciu nogą, prawa ręka wyszła do przodu, zadając cios przeciwnikowi w przeponę, by go nieco przytkać i wykorzystać przewagę.
Ogoniasty zabrawszy swoje dłonie, otrzepał je i samego siebie, po czym z wycieńczenia padł na glebę. Patrzył w różowe niebo, uśmiechając się delikatnie. Wyciągnął dłoń do góry i zacisnął pięść, pokazując wyciągnięty ku niebu kciuk.
_____
Koniec treningu; 23:10, 2019.04.30

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Pon Cze 24, 2019 10:32 am
Zaczął walczyć z powietrzem, przecinając je swoimi gołym pięściami. Starał się to robić cały czas tak samo, z tą tylko różnicą, że uderzenia byłyby coraz szybsze. I tak robił, jego ruchy robiły się szybsze, przez co ciężko było zauważyć jego pracujące ręce.
Wyobrażał sobie swoich starych przyjaciół, z którymi nie miał styczności, wydawało mu się, że od lat. Byli to Tensa i Ryu, którzy razem go atakowali. Jedna osoba z jednej a druga z drugiej strony. Oczami wyobraźni widział ich ruchy, kontrując je swoimi, które miały miejsce w czasie rzeczywistym. Często uciekał się do walki z wyimaginowanym przeciwnikiem, ale nie widział lepszego sposobu do pracowania nad swoją dokładnością i szybkością. To po prostu dawało mu większe pole do popisu niż zwykłe pompki i przysiady. Schylał się, skakał, kuląc swoje kolana pod klatę, unikając niewidzialnego skoszenia przez jednego z przeciwników. Kontratakował, wywracał, popychał, wszystko obrazując w głowię i realizując w świecie rzeczywistym.

Start treningu; 10:32, 2019.06.24


Ostatnio zmieniony przez Haricotto dnia Pon Lip 15, 2019 10:15 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Nie Cze 30, 2019 11:00 am
Uśmiechnięty Saiyanin od razu zacisnął swoje pięści, po czym wyprowadził jedną ręką atak, drugą zaś trzymając przy swoim biodrze. I tak kilka razy na zmianę, by rozruszać zastane kości. Przecinał powietrze swoimi dłońmi, wydając z siebie dziwny dźwięk, który według niego, napawał go motywacją. Brzmiało to tak, jakby podkładał głosy do niskobudżetowej bajki, a jego słowa imitować miały zderzenie pięści z bębnem. Mniej więcej...
Zaraz do jego pięści dołączyły nogi, którymi wymachiwał w górę i na boki, udając, że częstuje kopnięciem swojego przeciwnika. Wysokiego przeciwnika, ponieważ nogę uniósł dość wysoko. Następnie zamachnął się nogą i wykopał ją ku górze, obciągając stopę do góry, by w ostatniej fazie ataku, pięta była wyżej od palców.
Następnie mocno szarpnął noga, uderzając płasko stopą o podłoże. Piasek podniósł się do góry, a pod stopą powstała niewielka dziura wydrążona w piachu.
W błyskawicznym tempie zabrał lewą rękę, utrzymując ją przy w boku, zaś równocześnie gdy ją zabierał, prawa wysuwała się do przodu, by zastąpić jej miejsce. Skupiony na jednym punkcie, uderzał rytmicznie i na zmianę. Starał się wyprowadzać kombinacje ciosów, raz atakując prosto, raz z góry, raz z dołu i raz od boku.
Zwiększał prędkość swoich uderzeń, słysząc charakterystyczny dźwięk cięcia za każdym razem, kiedy jego pięść brnęła przez gęste, gorące powietrze.

Koniec treningu; 11:00, 2019.06.30

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Wto Lip 16, 2019 1:04 pm
Haricotto nie miał zamiaru się ociągać. Chciał się wzmacniać i nic więcej. Poza tym, to nie tak, że miał tutaj coś innego do roboty. Była jedna rzecz, ale do dokonania jej był jeszcze zbyt słaby. Potrzebował cierpliwości i wytrwałości.
Wyciągnął przed siebie dłonie i krzyżując je w palcach, wyciągnął jeszcze bardziej, co sprawiło, że jego palce głośno strzeliły, a nawet trochę zabolały. Uśmiechnięty Saiyanin od razu zacisnął swoje pięści, po czym wyprowadził jedną ręką atak, drugą zaś trzymając przy swoim biodrze. I tak kilka razy na zmianę, by rozruszać zastane kości. Przecinał powietrze swoimi dłońmi. do jego pięści dołączyły nogi, którymi wymachiwał w górę i na boki, udając, że kopie kogoś w twarz, brzuch, czy sprzedaje soczystego kopniaka, wyprowadzonego na łydkę. Na koniec uniósł nogę ku górze, stopą sięgając ponad swoją głowę, trzymając zaciśnięte dłonie przy sobie, na wysokości twarzy, po czym szybko, z impetem, opuścił nogę i uderzył płasko o podłoże, które lekko popękało. Robił to przy każdym treningu. Powód? Po prostu lubił to robić, sprawiało mu to przyjemność, tyle.

Start treningu; 13:03, 2019.07.16


Ostatnio zmieniony przez Haricotto dnia Czw Lip 18, 2019 10:28 am, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Guts
Guts
Liczba postów : 460

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Wto Lip 16, 2019 9:42 pm
NPC Mode ON!

Mała planetka, a na niej jeszcze mniejsza niebieska kulka boskiego tłuszczyku... Zaprawdę, wspaniały widok, powiadam wam! Niebo w ogóle było takie ładne i w ogóle, ale nie przybyłem, by tutaj o tym rozprawiać. Kaio zamknął oczy i mocno się skupił, a w następnej chwili ściągnął brwi, by nagle otworzyć oczy i aż podskoczyć w miejscu. Podbiegł truchcikiem do Saiyanina, a gdy już się przy nim znalazł, to opadł na kolana i zaczął ciężko dyszeć. Widocznie ta przebieżka była dla niego zbyt wielkim wyzwaniem.
-T-t.... Och, dawno tyle nie biegłem. Aymi... Uch, uch...- Wytarł pot z czoła i spróbował się wyprostować -Aymi jest więziona w pałacu Wężowej Księżniczki! Uch, uch, muszę sobie odpocząć... Ten budynek znajduje się przy Drodze Węża, lecz nie daj się zwieść. To tak naprawdę wielki wąż, tak jak jego mieszkańcy. Po prostu idź tam tą samą drogą, jaką przybyłeś tutaj...-
Odwrócił się i powolnym krokiem ruszył w stronę swojego leżaka. Co zrobisz z tą informacją, Saiyaninie, to już zależy od ciebie.

_________________
Skróty:

Transformacje:

Podstawowa forma:
Teren dookoła domu - Page 3 UZwBMgDTeren dookoła domu - Page 3 HXCYlBh

Super Saiyanin:
Teren dookoła domu - Page 3 IGwod81Teren dookoła domu - Page 3 CmWQOmR

Super Saiyanin 2:
Teren dookoła domu - Page 3 RgsR62a

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sro Lip 17, 2019 9:47 pm
Haricotto przysiadł na ziemi i położył się na niej. Uniósł swój tułów do góry, robiąc pierwszy brzuszek. Przy końcu, skręcał swoim ciałem, by mięśnie brzucha były bardziej narażone na pracę i wysiłek. Następnie, przy każdym podniesieniu się, wyprowadzał cios. Prawa ręką przechodziła nad lewym kolanem, a lewa nad prawym.
Gdy wykonał ich wystarczającą ilość, przewrócił się na brzuch, by zaraz energicznie wykonywać pompki spartańskie. Jedna ręka była wysunięta nieco dalej, a druga była lekko cofnięta. Podrzucając się do góry, co chwilę zmieniał pozycję - raz prawa ręka była dalej wysunięta, a raz lewa.

Nagle Kaio poderwał się ze swojego leżaka. Zachowywał się tak, jakby czymś się poparzył. Saiyanin wstał, otrzepał swoje ubranie i chcąc uspokoić sytuację, zażartował sobie.
- Oi, Kaio, znowu się zmoczyłeś? Hehe. - zaśmiał się cicho, drapiąc się z tyłu głowy. Jak się jednak okazało, żart nie miał pokrycia.
- Hę!? Aycia jest tutaj? Jak to jest więziona? To ja muszę czym prędzej tam lecieć! - Haricotto nie wiedział co się dzieje, ale wiedział, że czas na niego. Odwrócił się na pięcie, pomachał do Kaio i odbił się od powierzchni ziemi.
- Sankyu!* - wykrzyczał, pokrywając się białą aurą. Czym prędzej udał się na Wężową Drogę, lecąc tuż nad grzbietem węża.
- Trzymaj się tam, Aycia... Już lecę! - i przyspieszył, rozpruwając swoją energią pobliskie chmury.

z/t
_____
*Japoński slang "thank you".
Koniec treningu; 21:47, 2019.07.17

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Czw Sie 08, 2019 3:40 pm

Haricotto coś kręcił. Czuła to, choć nie wiedziała, o co dokładnie chodzi. W każdym razie było to coś na tyle nieistotnego, że nie drążyła tematu, po prostu ciesząc się chwilą.
- Tak, Erica - przytaknęła z uśmiechem. - Jest bardzo ładna i ma... te... duże piersi. W sensie większe od moich. No i tych twoich, bo ty to jesteś całkiem płaski z przodu.
Znów się zaśmiała, nachylając się nieco do przodu i poklepując saiyanina po klacie. Taka była rzeczywistość. Ojciec był płaski, nawet Ryu był płaski, za to Eri i sama Ay miały nieco wypuklejszy przód - kształtne piersi. Oczywiście różniły się wielkością, ale to były tylko szczegóły!
Tatko postanowił przejąć rolę mentora i wyjaśnić córci wszystkie niejasności. Już samo uniesienie palca wskazywało, że wiedział, co mówi, a słowa tylko to potwierdzały.
- Słabe żarty... jak to coś o mokrej łące i polanie? - dopytała, przypominając sobie fragment rozmowy Kaio z Enmą. - I w sumie... Shiro nie nosi majtek a i tak sika po kątach. On też się moczy?
I kolejne pytanie z tych dziwnych. Płomiennowłosa chyba jednak niekoniecznie chciała poznać na nie odpowiedź, bo już po sekundzie od jego zadania machnęła ręką zbywająco. Jakby chciała powiedzieć: "A w sumie nieważne".
Haricotto wspomniał jeszcze o jakiejś małpce zwanej Bubbles, a po kilku kolejnych chwilach drogi oboje wreszcie dotarli do końca ścieżki - wężowego ogona. No kto by pomyślał! Droga Węża zaczyna się na gadzim łbie, a kończy na ogonie! Nie do wiary! W każdym razie gdzieś powyżej tego ogonka wisiało małe, okrągłe i zielone coś, co brunet już wcześniej nazwał planetką Kaio. Aymi chwyciła mocniej głowę mężczyzny, gdy ten nagle wybił się w górę, wciąż trzymając ją na ramionach.
- Przecież mogę polecieć sama! - zaśmiała się  w głos, w locie zdejmując dłonie ojca z własnych kolan, i odbiła się lekko od jego klaty, kierując już bezpośrednio na planetkę. - Widzisz? To nie takie trudneeEEEE!
BUM! Nastolatka gruchnęła z hukiem o ziemię, wybijając w powietrze chmurę kurzu przemieszaną ze źdźbłami trawy. Stanowczo nie przewidziała, że nagle jakaś niewidzialna siła chwyci ją w swoje macki, tak gwałtownie ściągając w dół. Ani że wciąż będzie ją trzymać po wylądowaniu. Z wielkim trudem uniosła lekko głowę, zdołała jedynie wesprzeć się na własnym podbródku. Cała reszta jej ciała zdawała się być wręcz wgniatana w podłoże.
- Szo sie dzieje? - wymamrotała przez zaciśnięte zęby, bo nie była nawet w stanie rozluźnić szczęki. - Ie oge sie uszać...
Cóż, w takich warunkach nawet mowa była utrudniona...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Pon Sie 12, 2019 9:30 am
Tak, Haricotto był płaski z przodu. Kiedy Aymi poklepała go po klacie, zaśmiał się pod nosem.
Nim się zorientował, dziewczyna odbiła się od jego klaty, delikatnie oczywiście, i poleciała w stronę planetki Kaio. Zapomniał jej powiedzieć, że przyciąganie jest tam większe niż to na Ziemi. Teoretycznie powinna dać sobie radę, ale nigdy tak naprawę nie wiadomo.

I bam, wylądowała. Twarzą w ziemi.

Haricotto zaśmiał się cicho pod nosem. Zmartwił się, ale wiedział, że to nic poważnego. Wylądował obok niej, drapiąc się ręką z tyłu głowy.
- Ajć, zapomniałem wspomnieć, że tu jest większe przyciągnie, hehe. Sam miałem z tym problemy. - dodał na koniec, na pocieszenie, że on również się z tym zmagał. Teraz czuł się lekki jak piórko, ale początki nie było łatwe.
Już miał zamiar wyciągnąć do niej dłoń i jej pomóc, kiedy przyszło mu do głowy, że to przecież dobry trening dla niej samej. Stanął nad nią i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- No, dajesz. Wstawaj. - uśmiechnął się zadziornie, chcąc rozbudzić w dziewczynie motywację do przeskoczenia własnych granic.

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sro Sie 14, 2019 3:15 pm

Lądowanie nie należało do przyjemnych, zważywszy twarde podłoże a także prędkość, z jaką jej biedna twarzyczka (nie wspominając o reszcie) wbiła się w ziemię. A tatko zamiast jakoś ją wesprzeć, zareagować w sposób należyty, po prostu się z tego śmieje. A tłumaczenie, że "zapomniał wspomnieć" o grawitacji, wcale nie poprawiało sytuacji. Ni cholery nie szło się ruszyć mimo usilnych prób.
Dziewczyna spinała mięśnie, próbowała choć odrobinę przesunąć ręką czy nogą, by móc się jakoś podeprzeć i wstać, wszystko jednak zdawało się być daremne. Czuła się jak wielki kloc, jakby zwaliło się na nią multum ogromnych i ciężkich drzew, albo też ściągały ją w dół niewidzialne więzy. Nigdy nie zastanawiała się nad kwestią grawitacji, choć wiedziała, że wszystko musi kiedyś spaść na ziemię. A gdy nauczyła się latać, nawet ta prosta zasada upadku zdawała się być do obejścia. Teraz więc, kiedy mała planetka własną siłą wgniatała ją w glebę, Aymi czuła się po prostu sfrustrowana.
Ojciec stał nad nią, czekając, aż wreszcie przezwycięży grawitację, jej jednak bardziej chciało się płakać. Każda próba spełzała na niczym, co nie poprawiało jej motywacji, ale przecież nie mogła spędzić przykuta do ziemi reszty nie-życia, prawda? Wzięła więc głębszy oddech i znów spięła mięśnie, zaciskając przy tym szczękę. Z całych sił starała się poruszyć, poderwać z miejsca, wstać, po prostu zrobić cokolwiek, by już tak dłużej nie leżeć. I wtedy...
- Ghrrrrraaaa! - wyrwało się z jej gardła, gdy nagle uniosła się w powietrze. Równie szybko też spadła, wzbijając lekki kurz przy lądowaniu w podparciu, najważniejsze jednak, że już nie leżała. Po prostu klęczała, podpierając się ramionami, i dyszała ciężko. Wciąż odczuwała siłę, z jaką przyciągała ją do siebie ziemia, lecz dopiero po chwili zauważyła, że otacza ją złocista aura. Przemieniła się w super saiyanina.
Przekręciła się, padając tyłkiem na trawę, i zwiesiła głowę. Transformacja dodała jej sił, pozwoliła przezwyciężyć grawitację, ale przecież nie o to chodziło. Nawet teraz wciąż czuła się ciężka, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że bez super saiyanina nawet by nie drgnęła. Złota aura przygasła, włosy jednak wciąż pozostawały tak samo blond jak sekundę wcześniej. Ogoniasta pociągnęła nosem, nawet nie chcąc podnosić wzroku.
- Nie dałam rady... - mruknęła z wyraźnym smutkiem i zawodem w głosie. - Wcale nie jestem taka silna... W ogóle nie jestem silna... Gdyby nie super saiyanin, wciąż leżałabym z twarzą w trawie, nie mogąc się ruszyć... Zawiodłam, przepraszam...
Znów pociągnęła lekko nosem, wyraźnie dobita. Naprawdę chciała przerosnąć ojca, a wychodziło na to, że nie jest w stanie nawet mu dorównać...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sro Sie 14, 2019 8:48 pm
Haricotto patrzył na poczynania Aymi. Odpowiedział żartobliwie, ale widział po minie dziewczyny, że to ją w jakiś sposób uraziło. Nie mógł jednak przepraszać. Musiał choć trochę być surowy swoją obojętnością. Inaczej dziewczyna nigdy nie przekroczy swoich limitów i spocznie na laurach.
Gdy przemieniła się w Super Saiyanina, Haricotto zmarszczył swoje brwi, ale nie odezwał się słowem. Odgonił ręką kurz powstały przez jej upadek, a kiedy ta usiadła na czterech literach i spuściła głowę, pociągając do tego nosem, przykucnął przy niej. Oparł swoją rękę na kolanie, drugą zaś wyciągnął w stronę dziewczyny. Palcem wskazującym dotknął jej podbródka, by delikatnie unieść jej głowę do góry. Chciał spojrzeć jej prosto w oczy, stanąć z nią twarzą w twarz.
- Aycia... Widziałem twoje poczynania. Masz niewyobrażalny potencjał, ale za szybko się poddajesz. To najgorsze co możesz zrobić. - przerwał na moment, poprawiając kosmyki jej włosów.
- Jesteś naprawdę, naprawdę silna! Jesteś ode mnie lepsza, zawsze byłaś. Ja w twoim wieku nie potrafiłem przemieniać się w Super Saiyanina, ba, nawet nie wiedziałem, że taka transformacja istnieje. Moim największym wyczynem była zwykła kula energii, a ty proszę, strzelasz falami uderzeniowymi, jakbyś robiła to od niechcenia! - uśmiechnął się delikatnie, dłonią gładząc policzek córki. Na moment przerwał, patrząc na nią w ciszy. Zaraz jednak skinął głową, uśmiechnął się i dał jej delikatnego pstryczka w nos. Pochylił się do niej i przytulił ją, głaszcząc lekko jej głowę. Gdy ponownie spojrzał jej w oczy, chwycił jej rękę i podniósł się na nogi.
- Nigdy mnie nie zawiodłaś. Zawsze w ciebie wierzyłem i będę wierzył, bez względu na okoliczności. Teraz ty musisz to zrobić. Wstań, dasz radę! - powiedział głośniej, chcąc ją zmotywować do działania.
Wszystkie słowa wypowiedziane przez Haricotto były prawdą. Jego prawdą, w którą uparcie wierzył i której będzie trzymał się do samego końca.

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Pon Sie 19, 2019 9:56 pm

Była przybita. Naprawdę się starała, ale najwidoczniej nie była na tyle dobra, by przeciwstawić się tej grawitacji bez transformacji. Siedziała zatem ze spuszczoną głową, pociągając nosem, choć tylko do momentu, aż nie poczuła dłoni ojca na podbródku. Spojrzała na niego smutno, z wyraźnym zawodem w oczach. Słuchała go, starała się, choć z każdym kolejnym słowem coraz więcej łez cisnęło jej się do oczu. Gdy ją objął, warga drżała jej już dość wyraźnie. Haricotto w nią wierzył, ale czy to cokolwiek zmieniało?
- Nie jestem dobrą wojowniczką - chlipęła. - Nigdy nie byłam. Ja chciałam tylko... chronić tych, których kocham... Nawet to mi nie wychodzi...
Potrząsnęła głową, chcąc strącić większe krople z rzęs. Dobrze wiedziała, czym się od samego początku kierowała. Mimo wszystko nie potrafiła dotrzymać własnej obietnicy, obietnicy ochrony ukochanych.
- Wtedy na Papayi... przyleciałam, żeby wam pomóc. A nie zrobiłam nic - znów na niego spojrzała. - Tamten gruby sakana... odebrał mi cię. Nawet później, gdy Kami zapewnił mnie, że mogę cię uratować... ja... znów patrzyłam na twoją śmierć.
Zacisnęła pięści na trawie, znów spuszczając wzrok. Czuła się bezradna, ale równocześnie wściekła. Wściekła z powodu własnej słabości, z powodu bezradności, a także że nie potrafiła nikogo ocalić, a zamiast tego sama zawsze była ratowana.
- Nawet dziadek musiał mnie ratować, żebym wydostała się z piekła... - mruknęła jeszcze pod nosem. - A Ryu uważa mnie za głuptasa... Mała, głupiutka Ay...
Zacisnęła powieki. Doskonale pamiętała te wszystkie zdarzenia. U Kamiego, gdy stanęła w obronie Smoka, gdy Kurisu na niego naskoczył, została utemperowana, bo "Kurisu z pewnością nie miał nic złego na myśli". A gdy mówił, że płomiennowłosa nie jest saiyanką, to też nie miał nic złego na myśli, co? Po prostu stalowooka źle go zrozumiała, jak zwykle! Wszystko zawsze źle zrozumie, albo nie rozumie wcale!
"Głuptasie" - znów rozbrzmiało w jej głowie głosem przyjaciela, a po jej ciele przeskoczyła iskra, potem następna, gdy przygryzła wargę niemal do krwi. Dlaczego to się zawsze do tego sprowadza? Do tego, że jest najsłabszym ogniwem, że nikt jej nie rozumie, albo ona nie rozumie innych? Dlaczego Ryu i reszta nie potrafią zrozumieć, że ona jest inna, specyficzna? Że sama nie odpowiada za własną niewiedzę, bo po prostu nie miała od kogo jej zdobywać?
- Baka Ay... - wysyczała cicho przez zęby, a jej włosy uniosły się w górę i mignęły zielenią. - Baka... Baka. Baka! BAKA!
Z każdym następnym słowem coraz bardziej unosiła się w powietrzu, a po jej skórze przemykały kolejne wyładowania, zaś przy ostatnim "baka" wybuchła. Otoczyła ją zielonkawa aura, włosy nastroszyły się, przybierając podobną barwę, do tego dookoła pojawiały się błyskawice jak przy drugim poziomie. Ziemia pod dziewczyną spękała i zaczęła się kruszyć, ona jednak zdawała się tego nawet nie zauważyć. Wciąż miała zaciśnięte powieki, a w pięściach źdźbła trawy, które wcześniej tylko trzymała. Kręciła głową na boki, strącając niechciane łzy, ale widać po niej było zdenerwowanie, co wyraźnie zdradzał przyspieszony oddech.
- Nie jestem głuptasem! - krzyknęła nagle. - Nie chcę być ciągle ratowana! Chcę chronić tych, których kocham! Chcę rozumieć wszystko tak jak inni! Nie jestem dzieckiem! Nie chcę być traktowana jak dziecko. Traktowana jak... głuptas...
Aura powoli zanikała, podobnie zresztą wyładowania i choć wciąż była pod wpływem transformacji, zdawała się z wolna uspokajać. Emanowana przez nią energia cichła, ona zaś powolutku obniżała lot, aż w końcu jej stopy dotknęły nieco sfatygowanej ziemi. 
- Nie jestem... głupiutką Ay... - wyszeptała, chwiejąc się nieco. - Ja...
Jej włosy opadły, wracając do naturalnej czerwieni, po przemianie nie pozostał nawet ślad. Aymi przechyliła się w tył i padła plecami w glebę, wzbijając nieco kurzu, nie zareagowała jednak niczym więcej, jak zwykłym westchnieniem. A potem po prostu leżała ze wciąż zamkniętymi oczami, z kącików których ściekały cieniutkie stróżki powstałe z resztek łez. Oddychała wolno, miarowo, jakby scena sprzed chwili nie miała miejsca, a ona najzwyczajniej w świecie... spała. Może te wszystkie wrażenia i cała ich otoczka po prostu ją przerosły, wymęczyły wręcz, a ciąż działająca nań podwyższona grawitacja sprawiła, że jej organizm zarządził zresetowanie wszystkich funkcji. Po prostu padła.
________
[trening start: 19.08. godz.:21:55]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Pon Sie 19, 2019 10:54 pm
Haricotto stał nad Aymi, czekając aż ta znów spróbuje wstać. Tak jak powiedział, wierzył w nią. Nie wiedział jednak, że w jej głowie kłębiło się teraz mnóstwo myśli, która nakładały się na siebie, robiąc w jej wnętrzu jeden wielki miszmasz.
Nie odezwał się. To nie tak, że nie chciał. Po prostu, nie wiedział co powiedzieć. Zdołał jedynie wypowiedzieć zdrobnienie jej imienia.
- Aycia... - wyraźnie posmutniał. Czuł, że zawiódł. Bolało go to, że nie potrafił wesprzeć swojej córki, że jego słowa nie trafiały do niej, że mógł je źle wypowiadać, przez co zmieniony został ich sens. 
Zawsze starał się podchodzić do wszystkiego na wesoło, z uśmiechem na twarzy, żeby tym właśnie uśmiechem dać innym nadzieję. Tym jednak razem, nie potrafił wyzbyć się grymasu smutku.
Aymi wmawiała sobie pewne rzeczy, biorąc je za bardzo do siebie, a dlaczego tak było? Bo zabrakło przy niej ojca, który powinien był pokazać jej świat. Pokazać, jak iść przez życie. Wpoić pewne wartości moralne. Sprawić, by zawsze była świadoma i pewna swych możliwości.
Nie było go, kiedy go potrzebowała. Zawiódł.
- Prze-... - urwał, podnosząc głowę do góry, na dziewczynę. Zaczynała się unosić, a jej włosy powiewać na boki. Przybrały zielonkawy kolor, podobnie jak aura, która zaczęła spowijać jej ciało.
Podmuch energii sprawił, że Haricotto musiał zasłonić się ręką. Przejechał po trawie do tyłu, ryjąc butami w popękanej ziemi.
Przez przymknięte powieki obserwował transformację dziewczyny. Zdziwienie namalowane na twarzy przerodziło się w uśmiech. Tak, uśmiech! To, co się teraz wydarzyło, przypieczętowało jego słowa, które wypowiedział jeszcze w chatce na Ziemi. Teraz był pewien, że jego przeczucia były prawdziwe.
Prezentacja mocy i wyrzucenie wszystkich negatywnych myśli było na tyle wyczerpujące, że dziewczyna tuż po chwili upadła, wracając do swojej podstawowej postaci.
Haricotto podbiegł do niej i przykucnął przy niej. Przejechał dłonią po jej czole, odgarniając niesforne kosmyki.
- Nie jesteś. - odpowiedział na jej słowa, po czym wziął ją na ręce. Położył ją na ławeczce znajdującej się przy domku. Zdjął swoją koszulę i złożył ją kilka razy, tworząc z niej prowizoryczną poduszkę.
- Wiele przeszłaś, odpoczywaj. - po czym pochylił się do niej i ucałował ją w czoło. Poczochrał jeszcze jej włosy i odwrócił się na pięcie. Nie chciał daleko od niej odchodzić, więc przysiadł po turecku tuż obok ławki i rozpoczął trening umysłu. Zamknął swoje oczy i uśmiechnął się delikatnie. Jeszcze nie wszystko było stracone. Wszystko da się naprawić. Wystarczy... uwierzyć w jutro.
_____
Start treningu - 19.08.2019; 22:55

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sob Sie 24, 2019 7:23 pm

Ciemność. Cisza. Spokój. Błogostan. Czy jest coś innego, co można nazwać w ten sposób? Stan, gdy wszelkie troski cię opuszczają, gdzie nie ma złości, żalu, smutku? Aymi dryfowała w tym nostalgicznym bezkresie pustki, który miała okazję już odwiedzić. Czuła się lekka, spokojna, rozluźniona i nic zdawało się nie przerywać tego eterycznego stanu upojenia. Dopiero potem ciszę przerwał dźwięk.
Wśród ciemności słyszała głos, a może nawet kilka głosów? Dopiero po dłuższej chwili zaczęła rozróżniać dźwięki i dochodziły do niej poszczególne frazy. Słyszała głos kobiety, bardzo znajomy, choć zdawał się nieco zdenerwowany w tonie, poza tym rozróżniała jeszcze co najmniej jednego mężczyznę. A potem cała przestrzeń pojaśniała i ogoniasta znalazła się w zupełnie innym miejscu, niż ta dotychczasowa czerń.
Wisiała w powietrzu wewnątrz jakiegoś domu, który również wydał jej się znajomy. Pod sobą widziała schody prowadzące na piętro, a niżej długi korytarz łączący większość pomieszczeń. Właśnie tam zauważyła rudowłosą kobietę, którą mężczyzna w beżowym uniformie siłą wepchnął do środka.
- Już mówiłam, nie mam w domu nic, co mogłoby przydać się Armii - mówiła kobieta, żołdak zdawał się jednak zupełnie ignorować jej słowa.
- O, patrz, Biłov, porcelanowa zastawa - usłyszała nagle drugiego mężczyznę gdzieś z głębi domu. - Jak myślisz, ile to jest warte?
- Nie możecie! - zaprotestowała rudowłosa, na moment wyrywając się z uścisku. - Armia nie ma prawa..!
- Armia przejmuje władzę na Ziemi, ma wszelkie prawa - odburknął nieznajomy.
- Więc teraz okradacie niczemu winnych obywateli, bo tak się wam podoba? – kobieta nawet nie kryła oburzenia.
- Czyżbyś miała coś do ukrycia? - warknął stojący za nią dryblas i szarpnął ją w swoją stronę.
- Niczego nie ukrywam.
- Ha! Zaraz się przekonamy!
Żołnierz pchnął rudą tak, że ta padła na ustawioną w korytarzu szafeczkę, przewracając ją wraz z zawartością. Czerwony ogon zafalował ze złością, Ay zauważyła jednak coś jeszcze. Kątem oka dostrzegła małą dziewczynkę u szczytu schodów, która kryła się za balustradą. Dziewczynkę, która moment później zeskoczyła na parter i przyłożyła żołnierzowi łokciem w tył pleców.
- Zostaw mamę w spokoju! - zawołała i dopiero po chwili halfka zauważyła u małej małpi ogon. W tej jednej sekundzie wszystko stało się jasne.
Świst pocisku przeszył powietrze, dziewczynka dotknęła lewego ucha, a potem spojrzała na mężczyznę, który wyszedł z kuchni. Pistolet w jego ręku był aż nazbyt znienawidzonym narzędziem, ale nie to absorbowało uwagę Aymi. Patrzyła na kobietę, która zorientowawszy się w sytuacji, bez wahania zasłoniła dziecko własnym ciałem, przyjmując na siebie pocisk. Kobietę, która nakazała córce uciekać, obiecując przy tym, że zaraz ją dogoni. Mała ze łzami w oczach uściskała matkę i wybiegła z domu odprowadzana kolejnymi pociskami. Płomiennowłosa pamiętała to zdarzenie dość dobrze, choć pewne szczegóły mogły jej umknąć. Z pewnością jednak nie widziała, jak ruda własnymi dłońmi przechwytuje wystrzelone kule, by następnie wypuścić je z palców na podłogę.
- Strzelałeś... do mojej córki... - padły z jej ust nieco przytłumione, ale wciąż zrozumiałe słowa. - Nikomu... absolutnie nikomu nie pozwolę... skrzywdzić mojej małej Ay...
Ogoniasta patrzyła zszokowana, jak matka obraca się na pięcie, a jej ciało obleka mleczna aura, której towarzyszą zielono-fioletowe wyładowania. W ten sam sposób Ryu aktywował nową moc po śmierci Haricotta, moc, która przerastała super saiyanina. Czyżby jej matka była aż tak silna? Jak zatem doszło do jej śmierci? czemu płomiennowłosa znalazła ją martwą przed płonącym domem?
Kitsune natarła, wbijając pięść w brzuch żołnierza z pistoletem, ten tylko zgiął się wpół, wybałuszając oczy, a moment później zawisł na jej ramieniu, wypuszczając broń na podłogę. Jednak nie tylko on był uzbrojony. Strzał, drugi, trzeci - wszystkie trafiły w rudowłosą, wyrywając z jej gardła okrzyk bólu. Mleczna aura zanikła, a kobieta padła bokiem na ścianę. Chwilę później odkaszlnęła, a z jej ust wypłynęła struga czerwieni, sunąć w dół po brodzie.
- A-Ani drgnij! - zawołał z trwogą mężczyzna, którego mała ogoniasta kilka chwil wcześniej powaliła uderzeniem pod nerki. - B-Bo cię zabiję, potworze!
Halfka patrzyła, jak Kitsune odwraca się powoli, wciąż podpierając ściany, i jednocześnie śmieje się pod nosem.
- Głupi... myślisz, że mnie przestraszysz? - zakpiła, pozwalając kolejnej porcji krwi spłynąć z ust. - Sam trzęsiesz się jak osika, choć to ja tu się wykrwawiam. Mam się bać twojej pukawki czy ciebie?
Żołnierz rzeczywiście się trząsł, co wyraźnie było widać po rozedrganym pistolecie, który trzymał dość niepewnie. Z pewną dozą wahania wycelował wprost w kobietę, ta natomiast tylko uśmiechnęła się pod nosem, jakby właśnie dostała odpowiedź na swoje pytanie. Sekundę później padł strzał, który pchnął Kitsune w tył. Zachwiała się i upadła, chwytając za twarz, wciąż jednak żyła, co utwierdziło żołdaka w przekonaniu, iż ma do czynienia z jakąś potworą, a nie zwykłą kobietą. Momentalnie rzucił broń i wybiegł z domu, po chwili zaś słychać już było oddalające się wycie silnika furgonetki.
- Aymi... - wyszeptała ruda, z wyraźnym trudem starając się podnieść. - Ay-chan... mama zaraz... zaraz cię dogoni...
Wyszła z domu, podpierając się o ścianę, gdy jednak znalazła się na zewnątrz, nie miała już żadnego podparcia. Szła zatem chwiejnie, potykając się niemal przy każdym kroku. Mimo wszystko wciąż parła naprzód, szeptając imię córki. Wtedy za jej plecami nastąpiła eksplozja, a siła wybuchu pchnęła kobietę do przodu, powalając. Ogoniasta z bólem patrzyła, jak matka unosi się lekko na łokciach i odwraca w stronę płonącej chaty, jak wzdycha ciężko, przekręcając się na plecy, jak z zakrwawionego oka, tego, które nie zostało uszkodzone trefną kulą, zaczynają cieknąć łzy.
- Przepraszam... Ay-chan... - wyszeptała z boleścią. - Jednak cię... nie dogonię...
Jej usta wykrzywiły się w czymś na kształt uśmiechu i tak zastygły. Podobnie i ona zastygła, najzwyczajniej w świecie przestając się ruszać. Leżała tak w kałuży własnej krwi oświetlana płomieniami podsycanymi na deskach zrujnowanego już domostwa. Taką znalazła ją córka, której krzyk rozpaczy wdzierał się w uszy obserwatorki.
Aymi zamknęła oczy, pozwalając, by znów ogarnął ją mrok. Mrok i cisza. Skwierczenie drewna odeszło w dal, żałosny płacz i prośby jej młodszej wersji cichły z wolna, aż wreszcie nie pozostał po nich żaden ślad. Kitsune umarła, chroniąc swoje dziecko. Dziecko, które przez kolejne dziesięć lat było skazane na samotność i wyobcowanie. Dziecko, które po tych dziesięciu latach odnalazło ojca i rozpoczęło drogę wojownika. Wojownika, jakim była też matka.


Pogrążona we śnie płomiennowłosa nawet nie wiedziała, że przez cały ten czas na jej ciało działa zwiększona grawitacja, a ona sama nabiera siły do jej przezwyciężenia. Spod jednej z powiek skapnęła pojedyncza, choć dość spora słona kropla, z jej ust zaś wyrwał się szept będący zaledwie tchnieniem.
- Mamo... - tylko to jedno słowo, nic więcej.
________
[trening koniec: 24.08. godz.: 19:25]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sob Sie 24, 2019 8:38 pm

Haricotto siedział po turecku na trawie. Skupiał swoje myśli na walce. Wyobrażał sobie siebie i Ryu. Stali naprzeciwko siebie na wyspie Kame Sennina. Nikogo poza nimi nie było. Patrzyli sobie prosto w oczy, gotując się do walki. Haricotto uśmiechnął się i przybrał swoją pozycję. Ryu zrobił to samo.
START!
Wystartowali! Piasek pod ich nogami rozrzucany był na boki pod wpływem nagłego użycia Bukujutsu. Obaj zamachnęli się rękami, by w ostatniej chwili lotu zadać uderzenie. 
Ich pięści się zetknęły z impetem. Fala stworzona uderzeniem pięści o pięść była tak mocna jak trąba powietrzna.
Już mieli kontynuować, ale niespodziewanie wizja się urwała. Haricotto został wciągnięty z powrotem do prawdziwego świata. Usłyszał cichutki głos Aymi. Otworzył oczy i odwrócił się do tyłu. Dziewczyna dalej spała. Zdawało mu się? Uśmiechnął się delikatnie i wstał. Chwilę tak na nią patrzył. Nie chciał jej budzić. Niech odpoczywa, zasłużyła sobie po tym, co przeszła.
- Zobaczysz, Aycia... Jeszcze cię przegonię! - zacisnął swoją pięść i uśmiechnął się szeroko. Domyślał się, że dziewczyna jest od niego silniejsza. Prezentacja jej mocy mu to uświadomiła. 
Przeszedł go delikatny dreszczyk ekscytacji. Już dawno tego nie czuł. Owszem, przed każdą walką odnosił podobne wrażenie, ale tym razem było to coś innego, coś ważniejszego.
_____
Koniec treningu - 24.08.2019; 20:39

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Nie Sie 25, 2019 10:38 pm

Sen był czymś, co z założenia miało regenerować siły, a także w pewnym stopniu oczyszczać. Sen o matce, choć tak różny od tego, co mogła zapamiętać, będąc dzieckiem, uświadomił Aymi jedną rzecz - była nie tylko córką saiyańskiej krwi, ale też córką wojowniczki, która poświęciła własne życie, by ją chronić. Wojowniczki, która w prawdzie zginęła od ran zadanych zwykłą bronią palną, jednak walczącą o to, co kochała. I właśnie to odziedziczyła po niej ogoniasta, bezbrzeżną chęć ochrony ukochanych, choćby sama miała przy tym zginąć. Czy więc mogła zaprzepaścić to dziedzictwo i zwyczajnie się poddać po nieudanej próbie? Nie.
Jęknęła cicho, unosząc ociężałe powieki, i dopiero po chwili była w stanie dostrzec wyraźnie sylwetkę Haricotta. Próbowała wyciągnąć w jego stronę rękę, to jednak spowodowało zmianę środka ciężkości i w efekcie - ciężki upadek bokiem o ziemię, gdy ześlizgnęła się z ławeczki. Znów jęknęła cicho, zderzenie z glebą otrzeźwiło jednak jej umysł na tyle, że wiedziała już, gdzie jest i dlaczego. Wiedziała też, że musi się podnieść, zwalczyć przyciąganie, spięła więc wszystkie mięśnie, podpierając się niezgrabnie dłonią, i zaczęła swoją próbę. Z całych sił napierała na podłoże, starając się unieść choć odrobinę, pilnowała przy tym, by przypadkiem nie transformować się jak ostatnio. Musiała to zrobić jak należy, inaczej wszystko pójdzie na marne.
- Nie... poddam... się... - syczała przez zaciśnięte zęby, wciąż napierając i napierając, aż wreszcie jej ciało zaczęło się delikatnie unosić. Wysiliła się na tyle, że wsparta teraz była na wyprostowanych ramionach i dyszała ciężko. Mimo wszystko była z siebie zadowolona. Wcześniej nie mogła nawet drgnąć, teraz zaś unosiła się na rękach, choć wciąż miała lekką trudność z czymś więcej. Mimo wszystko znów się spięła, a po kilku długich sekundach do rąk dołączyły również nogi zgięte w kolanach.
- Udało... się... - wysapała, a potem roześmiała lekko. - Widzisz, tato? Już prawie wsta...
Kończyny nagle rozjechały się na boki, a halfka znów wylądowała plackiem na ziemi. Tym razem jednak nie płakała z powodu niepowodzenia. Zamiast tego zaczęła się śmiać, a śmiech ten stawał się coraz wyraźniejszy.
- Czuję się... jakbym dopiero uczyła się chodzić - zachichotała, obracając twarz w stronę saiyanina. Zdawała się być znów tą wesołą, tryskającą dziecięcym optymizmem dziewczyną, z którą mężczyzna spędził ostatni rok w górskiej chatce. I może rzeczywiście znów nią była?

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Guts
Guts
Liczba postów : 460

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sro Sie 28, 2019 10:41 pm
NPC Mode ON!

Gospodarz małej planetki na końcu Drogi Węża był zbyt skupiony na swojej obecnej czynności, by móc zauważyć dwie silne energie zbliżające się do jego domu. Bubbles starał się zwrócić na siebie jego uwagę, by przekazać ważne wieści, lecz ten zbył go machnięciem dłoni. Zdenerwowana małpka postanowiła więc zostawić Kaio i wyszła na spotkanie Haricotto i Aymi. Usiadł przy leżaku i spoglądał na nich, gdy "trenowali". W zasadzie, to tylko Aymi trenowała. Próbowała walczyć z silnym przyciąganiem, lecz wydawało się, że była zbyt słaba. Bubbles podrapał się po głowie. Następnie jednak wydarzyło się coś zupełnie innego! Goryl się wystraszył i zaczął uciekać do domu, gdy dziewczyna zaczęła zbierać w sobie zieloną energię. Dobiegł do Kaio i wskoczył mu na plecy, wydając głośne, małpie odgłosy, których nazwy nie znam. Gospodarz się zachwiał i prawie upadł, lecz w ostatniej chwili zdążył odzyskać równowagę. Wygrażając Bubblesowi wyłączył program o gotowaniu na BożoTube i wyszedł na dwór, by w kolejnej chwili zostać... Zdmuchniętym! W ostatniej chwili złapał się wejścia do swojego domku, dzięki czemu nigdzie nie odleciał. Co spowodowało ten nagły wiatr? Otóż, to była Aymi, która przypadkowo wskoczyła na poziom Legendarnego Super Saiyanina! Po chwili jednak przestała, a bożek upadł twarzą na ziemię. Gdy wstał, to był cały czerwony ze złości i zaczął truchcikiem zbliżać się do dwójki szczęśliwej rodzinki, lecz po chwili się zatrzymał, gdy ujrzał śpiącą Aymi. Uznał, że budzenie jej znowu może prawie zniszczyć jego dom, więc cicho wycofał się do chatki...
Wyszedł z niej dopiero w momencie, w którym usłyszał śmiechy za oknem. Skoro się cieszyli, to znaczy, że szansa na zniszczenie jego domku zmalała! Podszedł do Haricotto i zaczął szarpać jego Gi.
-Czy ty masz jakikolwiek rozum, chłopcze?! Ta planeta to mój dom!-
Cóż, miłe powitanie!

_________________
Skróty:

Transformacje:

Podstawowa forma:
Teren dookoła domu - Page 3 UZwBMgDTeren dookoła domu - Page 3 HXCYlBh

Super Saiyanin:
Teren dookoła domu - Page 3 IGwod81Teren dookoła domu - Page 3 CmWQOmR

Super Saiyanin 2:
Teren dookoła domu - Page 3 RgsR62a

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Czw Sie 29, 2019 4:14 pm
Haricotto uśmiechnął się do Aymi, gdy ta upadła znów na ziemię. Zaczęła się śmiać, co sprawiło, że i Saiyanin się zaśmiał. Przykucnął obok niej i rozczochrał jej czerwone włosy.
- Widzisz, małymi kroczkami do przodu. - uśmiechnął się od ucha do ucha. Odwrócił głowę w bok, gdy usłyszał kroki. Ujrzał Kaio-samę i od razu wstał, by się przywitać. Podniósł rękę do góry, by pomachać do bożka, kiedy ten chwycił go za ubranie i zaczął nim tarmosić we wszystkie strony.
- Ejejejejejejej! - krzyczał Haricotto, próbując wyrwać się z śmiercionośnych objęć Północnego Kaio.
- Tooo... teeeż... móóóój dooooom... - dodawał w odstępach, chcąc jak najwyraźniej odpowiedzieć. Gdy w końcu bóg go puścił, bo po jakimś czasie musiał to zrobić, nie mógł tego ciągnąć w nieskończoność, Haricotto poprawił swoją pozycję i dodał po chwili.
- No, przynajmniej na jakiś czas. - i uśmiechnął się szeroko.
- A, właśnie. Kaio-sama, to jest Aymi. Poznajcie się! - powiedział radośnie, pokazując raz na swojego trenera, a raz na swoją podopieczną. 
- Kaio, to co z tą drugą techniką, o której wspominałeś? - zapytał, podchodząc bliżej boga. Był tak blisko, że ich twarze prawie się stykały. Niewiele do tego brakowało. Haricotto chyba nie znał pojęcia "prywatnej przestrzeni". Nie byłby to pierwszy raz, kiedy emocje przeważały nad rozumem.

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Pią Sie 30, 2019 12:57 pm

Uśmiechnęła się lekko, gdy ojciec poczochrał jej włosy. Teraz miała o wiele lepszy humor, ale też bardziej pozytywne nastawienie do obecnej sytuacji. Bo przecież nie mogła się ot tak poddać, prawda?
Zdziwiła się nieco, gdy nagle jakiś człowieczek podszedł do saiyanina, chwycił go za ubranie i zaczął nim potrząsać na wszystkie strony. Przechyliła lekko głowę, a moment później podciągnęła się na łokciach, skupiając całą uwagę na przybyszu.
- Bubbles..? - spytała trochę niepewnie, w końcu Haricotto wspominał o kimś takim, ale nie miała pewności, że to właśnie ten ktoś. Chociaż... czy Bubbles nie miał być czasem małpką?
Gdy nieznajomy wreszcie puścił bruneta, ten po chwili przedstawił mu Aymi. Dziewczyna słysząc, że ma do czynienia z samym Północnym Kaio, na moment wytrzeszczyła oczy. Sekundę później zaś jej włosy zmieniły barwę na blond, a ona sama skoczyła do pionu, by następnie skłonić się tak, jak zazwyczaj robił to Ryu - z szacunkiem, z pochyloną głową.
- Witaj, Kaio-sama, przepraszamy za zamieszanie - rzuciła nieco skruszona, domyślała się bowiem, że całe to zamieszanie wynikało z pojawienia się ojca z córką. - Nie chcieliśmy ci przeszkadzać w... niczym w sumie.
Nie wiedziała, co właściwie taki Kaio robił na tej planetce, mimo wszystko wypadało przeprosić. Gdy już to zrobiła, wyprostowała się i lekko napięła mięśnie. Dlaczego? Bo w następnej sekundzie jej włosy wróciły do naturalnego koloru, a na nią znów podziałała siła grawitacji. Teraz jednak na tyle się już z nią oswoiła, że mogła stabilnie ustać.
- Ciężko... - mruknęła pod nosem. - To wy sobie porozmawiajcie, a ja... poćwiczę chodzenie... czy coś...
Z oporem uniosła nogę, stawiając niepewny krok, a po nim następny i jeszcze jeden. Teraz skupiała się bardziej na tym, by się nie przewrócić i w miarę możliwości iść prosto. Z początku nie było łatwo, ale z każdym krokiem, kolejną sekundą wychodziło jej to coraz lepiej. W końcu... ćwiczenie czyni mistrza!

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Guts
Guts
Liczba postów : 460

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sob Sie 31, 2019 11:54 pm
NPC Mode ON!

Cóż, zgadza się. To logiczne, że Kaio po niedługiej chwili puścił Saiyanina, gdy już wyładował na nim całą swoją złość. Poprawił swój boży kaftanik, a następnie spojrzał na dziewczynę za Haricotto, która została mu przedstawiona jako Aymi. Skinął głową z uznaniem i spojrzał z wyrzutem na Ogoniastego.
-Jaka dobrze wychowana! Rozumiem, że to matka głównie się nią zajmowała? Powinieneś się od niej wiele nauczyć!-
Widocznie nie słyszał jej pomyłki z małpką, bo był zbyt zajęty szarpaniem Haricotto. Dziewczyna następnie odeszła ćwiczyć i niebieskoskóry bożek został sam z Saiyaninem. Cóż, mogło być gorzej... I w sumie było, bo niecierpliwy mężczyzna zbliżył swoją twarz tak blisko twarzy Kaio jak tylko się dało, co temu drugiemu oczywiście się nie spodobało. Zrobił krok do tyłu jednocześnie odpychając głowę bruneta od siebie.
-Yare, yare! Jakiś ty niecierpliwy. Usiądź sobie.-
Kaio odchrząknął, a następnie spojrzał na, miał nadzieję, siedzącego Saiyanina.
-Ta druga technika nie polega na wzmocnieniu swego ciała, a na zebraniu energii wszystkich żywych istot i skumulowaniu jej w ogromny, przepotężny atak. Jesteś gotów do nauki?-
Poprawił swoje okulary, a następnie spojrzał poważnie na Haricotto. Cóż, chyba każdy zna odpowiedź na to pytanie.

_________________
Skróty:

Transformacje:

Podstawowa forma:
Teren dookoła domu - Page 3 UZwBMgDTeren dookoła domu - Page 3 HXCYlBh

Super Saiyanin:
Teren dookoła domu - Page 3 IGwod81Teren dookoła domu - Page 3 CmWQOmR

Super Saiyanin 2:
Teren dookoła domu - Page 3 RgsR62a

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Nie Wrz 01, 2019 9:18 pm
Słysząc karcące słowa Kaio, Haricotto podrapał się po głowie i roześmiał radośnie. Pokręcił ręką na boki, jakby odganiał od siebie muchę. Fakt, faktem, Aymi była bardziej wychowana niż on, a przynajmniej się starała. Saiyanin wszystkie oficjalne farmazony olewał, przechodząc od razu do konkretów. Czy to źle? Póki co, zawsze to działało na jego korzyść.
- Daj spokój, Kaio-sama, hahah! - zaraz jednak spoważniał, siadając po turecku na trawie. Obserwował Kaio z zaciekawieniem. Złączył podeszwy butów i dłońmi chwycił ich czubki. Chciał poznać nową technikę i jak najszybciej się jej nauczyć. Ekscytacja Saiyanina rosła coraz bardziej. Był niecierpliwy, ale co poradzić? Od zawsze pragnął być tylko silniejszy i silniejszy.
Kaio w końcu przemówił. Technika, o którą mu chodziło, polegała na zbieraniu energii od żywych istot i skumulowaniu jej w ogromny atak. Brzmiało ciekawie, ale wciąż nie wyjaśniało to, jak tego dokonać. Czy trzeba być maksymalnie skupionym? Stać się jednością z naturą? Tyle niewiadomych, a brak odpowiedzi.
Gdy padło pytanie, Haricotto aż się wyprostował, czując jak po jego plecach przemieszczają się dreszcze emocji. Uśmiechnął się i uniósł zaciśniętą pięść do góry.
- Kaio-sama, bardziej gotowy nie będę! - powiedział głośno, po czym poderwał się na nogi. Tym razem nie ruszył na bożka, zostawiając jego prywatną przestrzeń nienaruszoną.
_____
Start treningu - 01.09.2019; 21:40

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Wto Wrz 03, 2019 4:26 pm

Słowa Kaio nieco zbiły ją z tropu. Matka się nią raczej nie zajmowała, biorąc pod uwagę, że nie żyła od ponad dziesięciu lat. A w kwestii dobrego wychowania - po prostu podpatrzyła kilka rzeczy u Ryu, zakodowała sobie sposoby wyrażania szacunku, a teraz po prostu wcieliła je w życie. Nie chcąc jednak przeszkadzać w najwyraźniej ważnej rozmowie, postanowiła sobie poćwiczyć, a raczej nauczyć się normalnie chodzić po tej dziwnej planetce.
Tup! Tup! Tup! Szła krok za krokiem, stawiając ciężko nogę za nogą, z każdą chwilą jednak czuła progres. Początkowe ruchy były raczej ociężałe, ślamazarne, teraz jednak stawały się nieco płynniejsze. Zostawiła ojca gdzieś w tyle, nie słysząc nawet, o czym właściwie rozmawia z okularnikiem, ale nie przeszkadzało jej to. Skupiała się na własnym zadaniu, aż w końcu na tyle oswoiła się z tutejszą grawitacją, że spacer po trawie nie był już takim utrapieniem. A skoro mogła się w miarę swobodnie poruszać, postanowiła do tej przechadzki dodać kilka drobnych elementów.
Najpierw, dla rozgrzewki, zaczęła od wymachów ramion przy każdym kroku, później zaś te wymachy przerodziły się w coś na kształt uderzeń. Przyciąganie wciąż nieco utrudniało płynność ruchów, to jej jednak nie zniechęcało. Szła do przodu, wykonując kolejne zamachy. Lewy prosty, prawy prosty, sierpowy z lewej, podbródkowy z prawej i powtórka sekwencji. Gdy poczuła się pewniej, a poszczególne wymachy przestały być takie uciążliwe, spróbowała dorzucić do całości kopnięcie. I tak oto straciła równowagę, lądując zgrzana i zdyszana na trawie.
- Uff, gorąco...
- wydyszała, siadając luźno i podtrzymując z tyłu rękoma pion. Przetarła dłonią czoło, a potem pozwoliła sobie opaść kompletnie na ziemię. Potrzebowała chwili wytchnienia.
Wpatrywała się w żółte obłoki na zaróżowionym niebie. Nie przywykła do takiego widoku, w końcu na Ziemi przeważały białe chmury na błękicie, ale te tutejsze przypominały jej o kinto, obłoczku, który dostała od Korina, a który eksplodował od blasta saiyanina imieniem Kai. Nigdy nie przyznała się kocurkowi, że straciła chmurkę i trochę było jej z tym źle. W chwili obecnej jednak nie mogła nic z tym zrobić, nic na to poradzić. Z jednej prostej przyczyny - była martwa.
Ta myśl nieco ją otrzeźwiła, więc znów podniosła się do siadu. Wciąż odczuwała gorąco, w pobliżu jednak nie widziała żadnego zbiornika wodnego, w którym mogłaby się schłodzić. Cóż, jeśli nie wodą, to pozostawało jej już tylko jedno. Zsunęła buty ze stóp, od razu podnosząc się do pionu. Czuła wyraźnie każde źdźbło trawy pod palcami i uśmiechnęła się pod nosem. Zaraz potem podciągnęła nieco koszulkę do góry, przerzuciła ją przez głowę i opuściła na trawnik, biorąc głębszy wdech.
- Od razu lepiej - stwierdziła, wracając bezpośrednio do ćwiczeń. Nie zwróciła uwagi na fakt, że pod materiałem koszulki nie miała właściwie już nic, co osłaniałoby jej ciało. Dla niej był to mało znaczący szczegół, co innego tyczyło się jednak osób postronnych. Cóż, będzie co ma być.

[trening Sztuki Walki - poziom 2]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Guts
Guts
Liczba postów : 460

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Sro Wrz 04, 2019 8:42 pm
NPC Mode ON!

Kaio podskoczył, lecz nie z tego samego powodu, co Saiyanin. Nie, on podskoczył, bo ten hiperaktywny mężczyzna postanowił go wystraszyć! Okulary niebieskoskórego się przekrzywiły, a serce zabiło szybciej. Odetchnął kilka razy głęboko, a następnie poprawił okulary.
-Chcesz mnie przyprawić o zawał?! Nie możesz spokojnie usiedzieć w jednym miejscu? Masz owsiki?-
Wykrzyczał w stronę Saiyanina, a następnie starł pot z czoła. Rany, rany. Odkaszlnął, przygotowując się do wytłumaczenia działania techniki, którą miał zamiar opanować Haricotto.
-Słuchaj uważnie: Pierwsze, od czego musisz zacząć, to medytacja. Widzisz otaczającą cię naturę? Spróbuj ją sobie wyobrazić w głowie. Poczuj ją. Gdy już to opanujesz, to przemów do niej. Pamiętaj, aby być ciągle skupionym, by móc usłyszeć jej odpowiedź. Może to być znaczący powiew wiatru lub coś podobnego. Zrozumiesz, gdy poczujesz to "coś".-
A następnie odwrócił się i ruszył w stronę swojego domku. Bubbles spojrzał na Haricotto, następnie na Aymi, a potem pobiegł za gospodarzem, lecz ten go zatrzymał i szepnął parę słów na ucho. Małpka pobiegła w stronę Halfki i usiadła przed nią w odpowiedniej odległości.
-Aymi, widocznie potrzebujesz dodatkowego treningu. Spróbuj złapać Bubblesa.-
Po tych słowach wrócił do swojej chatki, a wyżej wymieniona małpka patrzyła z zaciekawieniem na Rudowłosą, by móc rzucić się ku ucieczce, jeśli ta znajdzie się zbyt blisko. Niestety (albo i stety) małpka nie przejmowała się półnagą dziewczyną, a Kaio nawet nie spojrzał w jej stronę.

_________________
Skróty:

Transformacje:

Podstawowa forma:
Teren dookoła domu - Page 3 UZwBMgDTeren dookoła domu - Page 3 HXCYlBh

Super Saiyanin:
Teren dookoła domu - Page 3 IGwod81Teren dookoła domu - Page 3 CmWQOmR

Super Saiyanin 2:
Teren dookoła domu - Page 3 RgsR62a

Aymi
Aymi
Liczba postów : 933

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Czw Wrz 05, 2019 2:45 pm

Ćwiczyła i ćwiczyła, i ćwiczyła, powtarzając sekwencję ciosów i kopnięć, co wychodziło jej z każdą chwilą coraz lepiej. Coraz bardziej też przyzwyczajała się do panujących tu warunków, stawiając grawitacji czynny opór. Gdzieś w oddali tatko ekscytował się na myśl o poznaniu nowej, superaśnej techniki, ale to było tylko tło. Przynajmniej dla niej. Kolejne uderzenie, wysoki kopniak, półobrót i jeszcze jeden wykop. Aż tu nagle na jej drodze stanęła małpka, podskakując chwilę w miejscu. Aymi przystanęła i spojrzała na zwierzę z ukosa. Moment później dotarły do niej też słowa Kaio, który już znikał gdzieś w głębi swojego domku.
- Złapać Bubblesa? - powtórzyła, przenosząc spojrzenie na futrzastą kulkę z ogonem, i uśmiechnęła się. - No to łapię.
Ruszyła do przodu, Bubbles zaś podskoczył, zamachnął się w locie ogonkiem i zaczął uciekać. Płomiennowłosa nawet nie zdążyła się zorientować w sytuacji, odruchowo starając się przyspieszyć, to jednak spowodowało nagły upadek. Wypluła z ust trawę, zauważając tuż przed sobą małpi pyszczek, gdy jednak próbowała pochwycić zwierzaka, ten zwinnie się wywinął i znów zaczął podskakiwać to w jedną, to w drugą stronę, wyraźnie czekając, aż dziewczyna wstanie i ruszy za nim w pogoń.
Ay zaśmiała się pod nosem. Taka forma treningu była nawet zabawna, a i kompan zdawał się mieć z tego wszystkiego niezły ubaw. Poderwała się zatem z miejsca, znów ruszając za Bąbelkiem, choć z początku nie w tak szybkim tempie, by od razu biec. Im jednak dłużej próbowała, tym bardziej zdawała się przyspieszać, stopy zaś zaczęły miarowo uderzać o podłoże. Oczywiście nie obyło się bez kilku poślizgów czy wywrotek, stalowooka jednak szybko zbierała się z ziemi i kontynuowała pościg, Bubbles zaś wesoło biegł w pewnej odległości od niej, co jakiś czas zmieniając kierunek. Wciąż jednak daleko jej było do złapania małpki.

[trening start: 5.09. godz.: 14:45]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Czw Wrz 05, 2019 7:58 pm
Haricotto zaśmiał się i odchylił lekko do tyłu, drapiąc się dłonią z tyłu głowy.
- Hehe, oj dobra, dobra. Spokojnie, bo się posikasz, Kaio-sama. - i ponownie zachichotał, wracając do pozycji siedzącej, jak trener nakazał. Usiadł po turecku, opierając swoje łokcie na kolanach.
- Medytacja? - zapytał retorycznie, słuchając uważnie słów bożka. Gdy ten skończył, Haricotto uśmiechnął się i skinął głową, zaciskając swoje pięści z ekscytacji. Co prawda, inaczej sobie wyobrażał potężną technikę Kaio, ale nie każda musiała opierać się na brutalnej sile, prawda?
Kątem oka zerknął na Bubblesa, który przygotowywał się do "zabawy" z Aymi. Saiyanin podniósł rękę i pomachał do dziewczyny.
- Oi, Aycia! Ganbare! - krzyknął do niej, chcąc dodać jej motywacji. Zaraz skupił się na sobie, zamykając swoje powieki. Ciągle siedział po turecku. Skrzyżował dłonie na wysokości klatki piersiowej i... Rozpoczął medytację, a przynajmniej próbował.
Na początku ciężko było mu zebrać myśli, przez cały ten hałas skumulowany na planetce Kaio, ale gdy w końcu uspokoił swój umysł, udało mu się przejść w stanie maksymalnego skupienia.
Widział siebie po środku ciemnego pokoju. Dookoła nie było nic, dosłownie. Nie czuł wiatru, nie czuł ziemi, czuł się jakby lewitował.
_____
Koniec treningu - 05.09.2019; 20:00

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1944

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

on Nie Wrz 08, 2019 5:28 pm
Ciemne pomieszczenie, a pośrodku niego po turecku siedział on, Haricotto. Był lekko pochylony, skrzyżowane miał ręce na wysokości klatki piersiowej i pogrążony był w zadumie. Medytował, by odkryć połączenie między sobą, a naturą.
Genki Dama, technika Północnego Kaio, wymagała zrozumienia jak działa energia nie tylko wewnątrz ciała, ale także na zewnątrz, w wszystkich żyjących istotach i roślinach. Pobranie jej i wykorzystanie do własnych celów musiało być diabelnie trudną praktyką.

Haricotto wyobrażał sobie różnego rodzaju naturę, zaczynając od roślin, drzew, gór, łąk, lasów i rzek, a kończąc na zwierzętach, które prowadziły tam beztroski żywot.
Każdą z tych rzeczy dokładnie rzeźbił w umyśle, przyglądając się z każdej możliwej strony.
Z każdą chwilą ciemne pomieszczenie rozjaśniało się, odkrywając ukryty pod mrokiem świat. Czarny dywan ciemności zwijał się, odsłaniając to, co piękne i dobre.
W jednej chwili Saiyanin poczuł coś miękkiego pod sobą. To była zielona, gęsta trawa. Im dalej w las, tym wyrastało coraz więcej drzew. Ich korony przysłaniały rozgrzewające słońce, które wyłoniło się z rogu pokoju i częstowało świat swoimi życiodajnymi promieniami.
Do zabawy dołączył wiatr, który leniwie poruszał czarnymi kosmykami Fasolki, jakby robił to w rytm muzyki, tworzonej przez uspokajający szelest liści.

Natura zaczynała budzić się do życia.

Mrok odsłonił pobliski strumień, z którego żwawo wyskakiwały ryby. Szum wody idealnie współgrał z wcześniejszą muzyką liści. Do grającej kapeli dołączyły ptaki, użyczając swojego wokalu.
Różnorakie zwierzęta zaczęły przemierzać las, pluskać się w wodzie i biegać dookoła medytującego mężczyzny. Ptaki siadały mu na ramionach, wilki i pantery kładły się obok niego, a małpy skakały po drzewach, urzeczywistniając swoje figle.

Im więcej zwierząt i roślin budziło się do życia, tym więcej energii wyczuwał Haricotto. Czuł się tak, jakby kąpał się w wielkim oceanie, który zamiast wodą, wypełniony po brzegi jest czystą energią życiową.
Próbując się z nią zjednoczyć, Fasolka sam zaczął emitować swoją ki. Chciał, by się zmieszała ze światem i stała się jednością. Chciał ją posiąść, by wykorzystać do opanowania Genki Damy.
Gdy tylko pomyślał o sobie, o swoich własnych korzyściach, piękna atmosfera zmieniła swoje oblicze. Słońce zaczęło zachodzić, jego promienie słabnąć, a zwierzęta zaczynały oddalać się od Saiyanina.
Wtedy poczuł to "coś", o którym wspominał Kaio. Tym czymś, według niego, była bezinteresowna chęć niesienia pomocy i odrzucenie na bok swoich własnych korzyści.
Zaczął ponownie myśleć o pięknym świecie, w którym nikt nie czuje się zagrożony. W którym wszyscy żyją w zgodzie i pomagają sobie nawzajem. Gdzie natura jest nienaruszona i rozkwita jak najpiękniejszy kwiat.
Kolejny raz rzeźbił w umyśle te piękne rzeczy, starając się oddać tyle realizmu, ile tylko dał radę. Tym razem poszedł o krok dalej. Nie tylko starał się uwolnić naturę spod zasłony ciemności, ale i własnych przyjaciół. Aymi, Ryu, Jirri, Tensa, Kurisu i poprzedni nauczyciele pojawiali się kolejno w umyśle Haricotto.
Zwierzęta powoli zaczęły wracać, najpierw niepewnie, ale z każdym krokiem coraz śmielej. Słońce wróciło, ponownie zsyłając na świat swoje ciepło. Kapela składająca się z wiatru, liści, wody i ptaków, znów zaczęła grać.

Haricotto otworzył oczy. Ponownie znalazł się na planetce Kaio, a raczej - nigdy jej nie opuścił. Zaśmiał się cicho pod nosem. Wstał na proste nogi i wyciągnął ręce do góry. Zaczął sobie ponownie wyobrażać to wszystko, czego przed chwilą był świadkiem. Zamknął na nowo oczy i wyszeptał cicho.
- Minna... Ora ni genki o wakete kure.*
Poprosił i wyczekiwał. Szczerze wierzył, że uda mu się zebrać choć odrobinę, by udowodnić sobie, że to "coś", które poczuł, było prawdziwe.
_____
*Wszyscy... Użyczcie mi proszę swojej energii.

_________________
Teren dookoła domu - Page 3 Haricotto-Heaven
Sponsored content

Teren dookoła domu - Page 3 Empty Re: Teren dookoła domu

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach