Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 392
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Wężowa Droga Empty Wężowa Droga

on Czw Gru 17, 2015 12:43 pm
Długa, wybudowana na podobieństwo węża droga, która liczy sobie 1 000 000 kilometrów. Wąska, pokręcona ścieżka, usytuowana w Zaświatach, tuż nad piekłem. Prowadzi z pałacu Enmy Daio bezpośrednio do planety Północnego Kaio. Jest to jedyny sposób, by się do niego dostać.

Należy jednak uważać, ponieważ jeden błąd, jedno potknięcie i można skończyć w Piekle. Drugim, mniej niebezpiecznym zagrożeniem jest Pałac Wężowej Księżniczki. Wchodząc tam, można już nigdy nie wrócić.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1744

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Pon Sie 27, 2018 12:14 am
Haricotto skinął głową energicznie, gdy Oribu zaproponował uznanie, że to "życie po życiu". Dłoń Saiyanina zniknęła w dłoni blondyna. Ten widok sprawił, że Haricotto zrobił wielkie oczy, znów cicho pod nosem mówiąc "wielki!", ale dosłownie kilka sekund później, zasmiał się wesoło i wzruszył ramionami. Oribu wydawał się być przyjazną osobą, co zresztą dało się wyczuć. Pewnie pod tymi mięśniami i wielką siłą, znajduje się wrażliwy facet, skory do pomocy potrzebującym.
Nie tracąc więcej czasu, ruszyli obaj w drogę.
- Oi, Oribu... Ten Kaio to silny gość? - zapytał Saiyanin, idąc spokojnym krokiem. Ręce miał zarzucone za głowę, tak, jakby leżał i robił z nich prowizoryczną poduszkę. Kątem oka spoglądał na swojego przewodnika.
- Wiesz, nie chcę wyjść na niegrzecznego, czy coś, ale... - przerwał na moment, mrużąc tajemniczo swoje oczy i rozglądając się zaraz nerwowo na boki, by sprawdzić, czy nikt ich nie obserwuje. Nie mając jednak pewności, zrównał swój krok z Oribu, nachylając się lekko i zasłaniając dłonią usta.
- Nie wygląda na mocarza. - wyszeptał, po czym natychmiast wrócił do poprzedniej pozycji.
- Tak czy siak, jestem ciekaw tego, co się może wydarzyć! Muszę natychmiast stać się silniejszy! - nie kryjąc swojej ekscytacji, mówił coraz głośniej.
- Mam ważne zadanie do wykonania. Pal licho Paikuhana, na nim się jeszcze odgryzę, ale jest pewna sprawa, którą się muszę zająć. O ile uda mi się stąd wyrwać... - ostatnie zdanie powiedział cicho, nie chcąc by zwrócono na nie jakąś większą uwagę. Mówił oczywiście o Belialu, przez którego znalazł się w zaświatach. No, nie dokładnie przez niego, ale przez jednego z jego podwładnych.
- Ciekawe czy tamten gość trafił do piekła? - pomyślał sobie, starając sobie przypomnieć twarz generała Sakanian.

Dochodząc wreszcie do Wężowej Drogi, Haricotto w końcu się zamknął. Do tego momentu, cały czas coś mówił, chcąc utrzymać rozmowę z Oribu. Widząc jednak ogromną przestrzeń i wąską drogę, której końca nie było widać, zamurowało go z wrażenia.
- T-to jest ta Tężcowa Droga? - zapytał po chwili, przekręcając nazwę. Przykładał dłoń do czoła i patrzył przed siebie.

_________________
Wężowa Droga 3rhfQvw
Aymi
Aymi
Liczba postów : 811

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Pon Sie 27, 2018 10:07 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Piękny to widok, średniego wzrostu saiyanin i stojący obok wielkolud, obaj z uśmiechami na twarzach. Pojawienie się Oribū było dla naszego brunecika zbawienne tym bardziej, że zobowiązał się on wskazać mu drogę do Wielkiego Kaio. Jednak Haricotto nie byłby sobą, gdyby w drodze nie próbował zagadywać towarzysza, tak więc dopytywał głównie o siłę gościa, do którego miał się udać.
- Oczywiście, że Kaio-sama jest silny - odpowiedział mu ze szczerym uśmiechem blondyn. - I tak, nie wygląda na mocarza. Ale wiesz... pozory lubią mylić.
Mrugnął porozumiewawczo, pozwalając koledze samemu dojść do prawdy. Ta oczywiście objawić się miała najpewniej przy samym spotkaniu z Bogiem Galaktyki Północnej. Saiyanin oczywiście miał swój cel w staniu się jeszcze silniejszym, planował przecież jakoś wydostać się z zaświatów i stanąć do walki z Belialem. Wiedział, jaką siłą dysponował generał, przez którego tu trafił, a sam boss musiał być o wiele potężniejszy. Chociaż kto wie?
Mimo że ostatnie zdanie było wypowiedziane cicho, Oribū znajdował się na tyle blisko, by zrozumieć to mamrotanie. Gdy dotarł do niego sens tych słów, zmarszczył lekko brwi i sam również ściszył nieco głos.
- Wyrwać się z Zaświatów jest rzeczą niemal niemożliwą - szepnął, pochylając się nieco ku ogoniastemu. - Słyszałem, że trzeba mieć niezłe koneksje i powód, by dostać choć jednodniową przepustkę. Może Kaio-sama będzie wiedział coś więcej, ja niestety nie, wybacz...
Droga się dłużyła, ale nie było nudno. Obaj wojownicy wymieniali się nawzajem uwagami, a w przyszłości może zostaną przyjaciółmi? Gdy w końcu dotarli do punktu docelowego, skąd Haricotto miał się udać już bezpośrednio na planetę Kaio, saiyanin stanął jak wryty, nie mogąc objąć rozumem ogromu tej ścieżki.
- Wężowa, tak - poprawił automatycznie blondyn z lekkim uśmiechem. Cóż, wężowi daleko do tężca, ale kto tam odgadnie, co kryje się w tej małpiej główce. - Wije się jak wąż, stąd wzięła swoją nazwę. Widzisz? To jedyna droga do Kaio-samy, on już na ciebie czeka. Biegnij cały czas przed siebie, do samego końca. Ja zostaję tutaj, mam swoje do zrobienia.
Znów uśmiechnął się pogodnie, wyciągając dłoń, by uścisnąć tę saiyańską na pożegnanie. Drugą ręką poklepał bruneta po ramieniu, chcąc w ten sposób życzyć mu powodzenia, zaraz potem obrócił się na pięcie i ruszył z powrotem.
- Aa, tylko uważaj, żeby nie spaść, bo nie wrócisz - dodał jeszcze, przypominając sobie ten ważny szczegół. - Powodzenia, Haricotto-san!
Pomachał mu jeszcze i odszedł, znikając gdzieś po chwili. Pędź zatem, wojowniku! Kaio-sama oczekuje!

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1744

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Czw Wrz 06, 2018 7:36 pm
Haricotto wciąż spoglądał w dal, patrząc na Wężową Drogę, która wydawała się nie mieć końca. Był trochę przerażony tym, ile będzie musiał przejść. Pokręcił zaraz głową na boki, otrząsając się z negatywnych myśli.
- Widzę, widzę. Wije się jak wąż! - powtórzył zaraz po Oribu, a gdyby mógł, to by zakasał swoję rękawy. Niestety, nie miał ich, więc nie mógł ich zakasać. Szczęście w nieszczęściu. Spojrzał na blondyna i uśmiechnął się wesoło, chwytając go za dłoń i uścikając ją mocno.
- Spokojna twoja rozczochrana, Oribu! No, to ja idę na tę Zwężoną Drogę! - powiedział wesoło, kolejny raz przekręcając nazwę i potrząsając zaraz dużą dłonią blondasa. Gdy w końcu zeskoczył z wielkiej głowy węża i wylądował na jego grzbiecie, odwrócił się do swojego nowego towarzysza i pomachał do niego.
- Oi! Do zobaczenia! Musimy kiedyś powalczyć! - rzucił mu szczery, szeroki uśmiech, po chwili patrząc już przed siebie. Jeszcze w tej samej sekundzie odbił się od podłoża, mając zamiar jak najszybciej dotrzeć do Kaio.

Spoiler:

Wężowa Droga RlVCEsV

Skakał na kilka metrów, odbijając się od twardego podłoża drogi. Wszędzie dookoła były chmury. Końca nie było widać i nie zanosiło się na to, żeby miał się magicznie pojawić za następną chmurką.
W pewnej chwili wpadł na pewien pomysł. O wiele szybciej mu pójdzie, jeśli zamiast biec, będzie po prostu leciał w linii prostej. Ugiął więc nogi w kolanach, po czym wybił się do przodu, zawisając zaraz w powietrzu i mknąc przed siebie na swojej maksymalnej prędkości. Rozłożył ręce na boki, nurkując dłońmi w chmurach i kręcąc bączki. Uśmiechał się wesoło, czując się jak małe dziecko, które otrzymało nową zabawkę.
- Yahooooo! - krzyknął, prostując swoją pozycję i jeszcze bardziej przyspieszając. Zostawiał za sobą białą smugę, która wtapiała się zaraz w żółte tło, stopniowo zanikając.

Spoiler:

Wężowa Droga YvCI9TF

Żółte chmury leniwie poruszały się po niebie, nerwowo się rozpraszając za każdym razem, kiedy tylko Haricotto przebił się przez nie i wylatywał z drugiej strony. 
Saiyanin czuł na swojej twarzy przyjemny wietrzyk, który chłodził jego zmęczoną skórę. Czuł się tak, jakby zatrzymał się w miejscu, ponieważ za każdym razem, gdy oglądał się za siebie, wszystko wyglądało dosłownie tak samo. Gdy patrzył przed siebie widział nieskończoną drogę, która gdzieniegdzie chowała się w chmurach.
- Spędziłem tu już zbyt wiele czasu... - powiedział do siebie w myślach, chcąc przemienić się w Super Saiyanina. Powstrzymał się jednak, myśląc, że to mogłoby zostać uznane za oszustwo. Zmarszczył swoje brwi, wciąż się uśmiechając i kontynuując drogę. Dopiero po jakimś czasie zaczynał odczuwać spadek energii, więc chcąc zachować ją na później, wylądował na Wężowej Drodze, biegnąc dalej na nogach. Co jakiś czas, gdy tylko mógł sobie na to pozwolić i gdy platforma układa się w odpowiedni sposób, przeskakiwał spory kawałek do przodu, skracając sobie drogę i pomijając zawiłe zakręty węża. Jedyne co słyszał, to tupot swoich butów uderzających o powierzchnie drogi. Tup, tup, tup, tup, tup.

Z jakiegoś dziwnego powodu czuł na swoich barkach ciężar. Nie wiedział, co to mogło oznaczać, ale nie podobało mu się to uczucie. Czyżby ktoś na niego liczy? Nie, to na pewno nie to. Pokręcił głową na boki, odganiając negatywne myśli.
- Ikuzo, Kita no Kaiō! - krzyknął wesoło, przyspieszając swój bieg. Musiał uważać, żeby nie spaść, ale nawet gdyby noga mu się powinęła, potrafił przecież latać. Będzie dobrze, musi być!

Biegnąc i podziwiając piękne widoki, które mimo że towarzyszyły mu przez całą podróż, wciąż były tak samo piękne i urokliwe, nagle brzuch Saiyanina o sobie przypomniał. Zaburczało tak głośno, że Haricotto mimowolnie się zatrzymał, sunąć podeszwami o podłoże. Idealnie wpasowałby się tutaj kreskówkowy dźwięk hamowania samachodu i pisku opon.
- Cholera! Odkąd umarłem, nie miałem nic w ustach! - powiedział zmartwiony, trzymając się za brzuch. Rozejrzał się dookoła, ale nie było tu nic. Wszędzie tylko grzbiet węża i chmury, chmury, chmury... Właśnie! Chmury!
- Ciekawe czy można je jeść... - powiedział cicho, po czym przykucnął w miejscu, gdzie złocisty obłok był na wyciągnięcie ręki. Dotknął go i złapał, odrywając kawałek. Przystawił sobie pod nos i powąchał niepewnie, po czym przejechał językiem i zaraz włożył go do ust, gryząc powoli i na koniec połykając. Lekko się skrzywił, ale sięgnął po następną porcję.
- Nie jest takie złe... No cóż... Itadakimasu! - złączył swoje dłonie jak do modlitwy i skinął głową, zabierając się do jedzenia.

Spoiler:

Wężowa Droga STY9OhM

Po skończonym posiłku, z pełnym brzuchem w zadowoleniu siedział sobie i odpoczywał, czekając aż wszystko się spokojnie przetrawi.
- Uff... ale się nażarłem! - uśmiechnął się szeroko i poklepał się po swoim pełnym brzuszku. Gdy nadszedł odpowiedni czas, wyciągnął ręce za głowę, podparł się nimi, nogi podkulił i wybił się do góry, lądując na nogach. Momentalnie odbił się od podłoża, dużymi susami pokonując kolejne odległości.
Mijał czas, Haricotto wciąż podążał w stronę Kaio, który zaproponował mu spotkanie. Nie wiadomo jednak, czego ono miał dotyczyć. Saiyanin miał jednak nadzieję, że chodzi o jakiś specjalny trening. Niekoniecznie siłowy, ponieważ Kaio nie wyglądał na kogoś, kto posiada ogromną moc. To mogły być tylko pozory, a sam Oribu mówił, że mogą mylić.
Najedzony, biegł tak szybko jak tylko mógł. Nie używał bukujutsu, żeby nie marnować energii i żeby stanąć na pełnej mocy przez bogiem.
Gdy tak napierał do przodu, ujrzał dziwny element wystający z chmur, za którym nie było już nic. Czy to by oznaczało, że to koniec? Ale przecież dalej nic nie ma! 
- Hę? Myślałem, że będzie tu jakiś zamek, albo coś, chatka jakaś... - dobiegł do końca z wypisanym niezadowoleniem na twarzy. Jak się okazało, droga zakończona była na wzór ogonu węża. Można było się tego spodziewać, skoro początek wyglądał jak głowa.
- Czuję się oszukany... - podrapał się po policzku, rozglądając się na lewo i prawo. Wtedy też przyszło mu do głowy, żeby spojrzeć w dół i w górę. Na dole nie było nic, tylko chmury, natomiast na górze... Znajdowała się niewielka, zielona planeta, opasana dookoła dziwnym okręgiem. Ciężko było stwierdzić z tej odległości co to mogło być. Widać było także domek z przybuduwką i kilka drzew.
- Yatta! - wykrzyczał głośno, podskakując do góry z radości. - Tylko... jak ja się tam dostanę? - spojrzał bezradnie i otworzył usta, patrząc w górę. Był w kropce, kiedy nagle w jego głowie zrodziła się myśl.
- A! No tak! Umiem latać! Hehe, głupi ja. - uderzył pięścią w otwartą dłoń. Zaśmiał się, nabijając się ze swojej głupoty. Zaraz się ogarnął i przykucnął, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą, by się rozgrzać i rozciągnąć. Stanął wyprostowany i popatrzył dumnie na znajdującą się nad jego głową planetkę. Chwilę po tym, odbił się od powierzchni, kierując się w stronę planety Kaio.

Spoiler:

Wężowa Droga QApd2Kz

Haricotto tego nie odczuwał, ale od rozpoczęcia biegu, do obecnej chwili, minęło zdecydowanie więcej czasu, niż mu się wydawało...

_________________
Wężowa Droga 3rhfQvw
Aymi
Aymi
Liczba postów : 811

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Pią Wrz 07, 2018 9:44 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Haricotto był zachwycony widokiem Wężowej Drogi. Nawet kolejne przekręcenie jej nazwy byłomało istotnym szczegółem. Pożegnawszy się z nowym znajomym, wskoczył na ścieżkę i pognał przed siebie. Droga była długa i dość monotonna, wszędzie dookoła były wszak takie same chmury, a ścieżka wiła się w nieskończoność. Najbardziej widoczne to było po przebyciu pewnego odcinka, gdzie niezależnie, w którą stronę spojrzeć, końca nie widać. I mimo dłużącej się podróży saiyanin zaniechał użycia złotowłosej formy, uważając to za oszustwo. Mógł wszak być obserwowany, prawda?
Gnał zatem nasz bohater przed siebie, podziwiając widoki, a nawet zajadając się chmurami, gdy zgłodniał. Ale przecież był martwy, powinien odczuwać głód? Cóż, może Kaio wyjaśni mu przyczynę tego zjawiska. A może nie będzie to konieczne, znając roztrzepanie bruneta. Czas pokaże. Gdy w końcu się najadł i odpoczął, ruszył dalej, oszczędzając energię na lataniu, by przed samym gospodarzem stanąć w pełni sił. A gdy wreszcie dotarł na kraniec wężowego ogona, zastał... pustkę. Kompletne i bezapelacyjne nic. Żadnego zamku, chatki czy czegokolwiek. Gdzie zatem był Kaio? Wystarczyło nieco się rozejrzeć by znaleźć swój cel. Mała zielona planetka wisiała sobie kilka dobrych kilometrów nad samiusieńkim końcem Drogi Węża. Tylko jak się tam dostać? Mógłby skakać tak długo, aż w końcu doskoczy, lecz nie miało to większego sensu, gdy człowiek potrafił latać. Tak więc poleciał~~
________
[z/t] -> Planeta Kaio

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Aymi
Aymi
Liczba postów : 811

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Pon Cze 03, 2019 1:27 pm

Wyglądało na to, że czeka ją naprawdę długa podróż przez coś, co Enma Daio nazwał Wężową Drogą. Wyfrunęła zatem z wielkiego pałacu olbrzyma, od razu kierując się ku początkowi tejże krętej ścieżki. Minęła oczywiście platformę ze sporą liczbą obłoczko-duszyczek, które jeden z niebieskich rogatków kierował do jakiejś machiny, ale nie bardzo ją to interesowało. W tej chwili jej myśli zaprzątała trasa, która miała doprowadzić ją bezpośrednio do tego całego Kaio, a co za tym idzie - do ojca.
Z jednej strony chciała się jak najszybciej spotkać z brunetem i rzucić mu w ramiona, z drugiej jednak obawiała się tego, jak Haricotto zareaguje na jej widok. W końcu to były zaświaty, a żeby tu trafić, musiała zginąć. Jak wytłumaczy tacie tak głupią śmierć zwłaszcza po tym, jak udało im się ostatecznie pokonać Beliala? Nie była do końca pewna. Stanęła zatem przed wielkim wężowym łbem, zastanawiając się, czy wkroczyć na ścieżkę, czy jednak znaleźć inny cel podróży. Wtedy jednak przypomniała sobie słowa dziadka.
Brocco nakazał jej odnaleźć ojca, samemu się dla niej poświęcając. Jeśli teraz zrezygnuje to tak, jakby dziadek zrobił to nadaremno, a do tego nie chciała dopuścić. Wskoczyła zatem na gadzi łeb, ostatni raz spoglądając w stronę pałacu Enmy. Przełknęła ślinę.
- No... to ruszam w drogę - mruknęła pod nosem i postawiła pierwszy krok naprzód, a za nim kolejne. Początkowo nie spieszyła się z przechadzką, rozglądając dookoła, ale gdy z krajobrazu zniknęły platformy i pałac, ustępując kompletnie otaczającym ścieżkę żółtym chmurom, westchnęła ciężko i przyspieszyła kroku.
Droga dłużyła się niemiłosiernie, a ona wciąż szła i szła, na darmo szukając końca szlaku. Po kilku, a może i kilkunastu godzinach marszu, ciężko bowiem było określić upływ czasu, zrobiła się już śpiąca i wręcz słaniała się na nogach, co i rusz się potykając. Zdawała sobie sprawę, że pod pokrywą chmur znajduje się piekło, a wydostanie się z niego drugi raz może nie być takie proste, zatrzymała się zatem i przysiadła na ścieżce, by nieco odpocząć. Nawet nie zauważyła, kiedy padła na plecy, zupełnie zasypiając.

[trening start: 3.06. godz.: 13:30]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Aymi
Aymi
Liczba postów : 811

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Wto Cze 04, 2019 1:27 pm

Śniła jej się wieża, na której zostawiła Eri-chan. Jasnowłosa stała przy barierce i patrzyła w dal, jakby kogoś wypatrując, nikogo jednak nie było widać. Płomiennowłosa podeszła do niej, kładąc jej delikatnie dłoń na ramieniu.
- Erica, coś się stało? - spytała cicho, widząc smutek na twarzy przyjaciółki. Dziewczyna obróciła swe oblicze w jej stronę, ukazując stojące w oczach łzy.
- Ty umarłaś, Ay-chan - zaszlochała żałośnie, by w następnej chwili objąć ją i przyciągnąć mocno do siebie. - Obiecałaś, że po mnie wrócisz, ale umarłaś... Złamałaś obietnicę.
Aymi poczuła, jak do jej własnych oczu cisną się słone krople, gdy uświadomiła sobie to, do czego doprowadziła jej śmierć. Straciła wszystko, ale i jej bliscy stracili ją. Tak jak ona opłakiwała ojca po walce z sakana-jin, tak teraz oni opłakiwali ją.
- Aymi... - usłyszała za plecami głos Ryu, żałosny i przepełniony tęsknotą. - Nie mogłem cię uratować... przepraszam...
Rozpłakała się już zupełnie, wpadając po chwili w jego ramiona. Nie chciała, żeby był smutny, ale nic nie mogła na to poradzić.
- To ja przepraszam, to moja wina - chlipnęła, całując chłopaka w usta i łącząc następnie ich czoła. - Mieliśmy wspólnie odnaleźć smocze kule i przywrócić życie tacie, ale wszystko zaprzepaściłam... Zostawiłam cię... zostawiłam was...
Obróciła się w stronę jasnowłosej, ją również przyciągając do siebie i całując. Wtuliła się w oboje, płacząc jak małe dziecko, bo tylko to jej pozostało. Straciła jedną z siedmiu kul. Nawet jeśli znajdą pozostałe, zawsze już będzie im brakowało tej jednej i nigdy nie uda się przyzwać smoka, który mógłby spełnić życzenie.
- Przepraszam, Ryu... przepraszam, Eri-chan... zawiodłam...
Wtulona w dwójkę najbliższych przyjaciół odpłynęła gdzieś w dal, rozpływając się w powietrzu.

Ocknęła się z głową na krawędzi ścieżki, wpatrując się w bezkres żółtych obłoków. Leżała tak dłuższą chwilę, aż wreszcie usiadła dość niechętnie i otarła twarz z łez. Tak, zawiodła, zawiniła, ale nie miała już na to wpływu. Musiała wziąć odpowiedzialność za własne błędy i ruszyć dalej, a w chwili obecnej musiała gdzieś dotrzeć. Stanęła na równe nogi, poklepując się po policzkach dla otrzeźwienia, a następnie spojrzała na ścieżkę. Wciąż wiła się i wiła, a końca nie było widać. Obróciła się w drugą stronę - to samo. Nic tylko bezkres drogi węża.
- W tym tempie zajmie mi to wieczność - mruknęła pod nosem i ruszyła w dalszą drogę. - W tej chwili muszę znaleźć tatę, potem będę się zastanawiać nad całą resztą.
Przyspieszyła znacznie kroku, aż w końcu zaczęła biec. Nie miała czasu do stracenia.

[trening koniec: 4.06. godz.: 13:30]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Aymi
Aymi
Liczba postów : 811

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Wto Cze 04, 2019 1:28 pm

Biegła. Stopy uderzały miarowo o podłoże przy każdym kroku, ale nie zwalniała. Nie miała nawet takiego zamiaru, wręcz przeciwnie. Po dłuższym biegu zaczęła nawet skakać, co i rusz odbijając się od ścieżki i lądując kilka metrów dalej, by ominąć jakiś większy zawijas. Koniec drogi wciąż był odległy, niewidoczny wręcz, mimo wszystko nie ustawała w wysiłku dotarcia do celu. Czasem łapała się na myślach, że mogła uniknąć śmierci, gdyby była bardziej uważna lub zrobiła coś inaczej. To wszystko było jednak tylko gdybaniem, które nie wnosiło nic do sytuacji obecnej. Wiedziała już, że nie ma sposobu na zmianę przeszłości. Tak jak nie mogła uratować ojca, wracając do przeszłości w pałacu Kamiego, tak i nie mogła zmienić tego, że została zabita. Nie było również sensu rozpamiętywać tego wszystkiego, mimo to umysł Ay podświadomie wracał do tamtych chwil i analizował, co mogła zmienić, by odwrócić bieg losu.
"Jeśli gnębią cię złe myśli, zamknij oczy i pomyśl o czymś przyjemnym" - zaświtało nagle w jej pamięci mgliste wspomnienie. Nie była do końca pewna, kiedy i gdzie to słyszała, ale pasowało idealnie na obecną chwilę.
- Pomyśleć o czymś przyjemnym... - mruknęła pod nosem, zatrzymując się na chwilę, i zamyśliła. Od razu przypomniała sobie o swoich pierwszych próbach lotu i pochwałach ojca, o pierwszym spotkaniu z Korinem i jego naukach czytania i pisania. Zaśmiała się w duchu na wspomnienie wyrytego na posadzce "KAME HOUSE", za które została zrugana. W końcu chcąc nie chcąc zniszczyła piękną podłogę wieży. Skupiła się zatem na samym locie, oświadamiając sobie jednocześnie, że niepotrzebnie marnuje czas na bieg i skakanie, skoro równie dobrze może przebyć drogę, lewitując. Enma nic nie mówił na temat tego, w jaki sposób ma ona "przebyć Drogę Węża", więc dziewczyna odbiła się od podłoża, a moment później leciała już nad żółtymi obłokami i wijącą się ścieżką. Wkrótce w oddali zauważyła też coś na kształt budynku, tam zatem się skierowała.

[trening start: 4.06. godz.: 13:30]

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Aymi
Aymi
Liczba postów : 811

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

on Sro Cze 05, 2019 2:16 pm

Lot okazał się o wiele przyjemniejszy od biegania i skakania. Dodatkowo też znacznie skracał czas przebycia kolejnego odcinka wężowej drogi. No i w czasie lotu Ay była bardziej skupiona na celu, odpychając na bok smętne myśli. Frunęła wśród obłoków, starając się jednak lecieć w miarę prosto, tym samym omijając zawijasy ścieżki. Gdyby miała dalej biec, z pewnością byłaby jeszcze daleko w tyle, a tak nadrabiała spory kawał drogi, nie wspominając już o tym, że zawsze mogła przyspieszyć.
Dryfowała, od czasu do czasu zwiększając prędkość, by potem znów zwolnić i rozkoszować się chwilą. Chyba pierwszy raz od śmierci poczuła, że może w spokoju się uśmiechnąć i cieszyć tym, co ma. Tak jak mówił dziadek Brocco, trzeba po prostu żyć dalej, jakkolwiek to brzmi po tym, jak straciło się życie. Wychodziło po prostu na to, że po śmierci nie ma końca, a jest ciąg dalszy zwany wiecznością. I właściwie zmienia się tylko miejsce pobytu, pomijając krążek nad głową. Jak to nazwał ten przebrzydły Antical? Ach tak, aureola. To znak, że jest się martwym, choć w pewnym sensie wciąż żywym. Ciekawe co by się stało, gdyby zdarzyło jej się umrzeć raz jeszcze...
Zapewne rozmyślałaby tak jeszcze długo, ciesząc się lotem i swobodą, gdyby na horyzoncie tuż przy ścieżce nie pojawiło się... coś. Przyspieszyła nieco, a z każdą chwilą owe coś nabierało kształtu, coraz bardziej przypominając budynek. Całkiem spory budynek swoją drogą. A może nawet... pałac? Wylądowała na ścieżce tuż przed olbrzymim zabudowaniem, które zdawało się unosić na żółtych obłokach.
- Tu mieszka ten cały Kaio? - spytała samą siebie, choć wątpliwym było, by udzieliła sobie odpowiedzi. Wzruszyła ramionami i ruszyła do wejścia. W końcu trzeba to sprawdzić, prawda?

[trening koniec: 5.06. godz.: 14:15]
________
[z/t] -> Pałac Wężowej Księżniczki

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Wężowa Droga Empty Re: Wężowa Droga

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach