Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 358
http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Wężowa Droga

on Czw Gru 17, 2015 12:43 pm
Długa, wybudowana na podobieństwo węża droga, która liczy sobie 1 000 000 kilometrów. Wąska, pokręcona ścieżka, usytuowana w Zaświatach, tuż nad piekłem. Prowadzi z pałacu Enmy Daio bezpośrednio do planety Północnego Kaio. Jest to jedyny sposób, by się do niego dostać.

Należy jednak uważać, ponieważ jeden błąd, jedno potknięcie i można skończyć w Piekle. Drugim, mniej niebezpiecznym zagrożeniem jest Pałac Wężowej Księżniczki. Wchodząc tam, można już nigdy nie wrócić.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Wężowa Droga

on Pon Sie 27, 2018 12:14 am
Haricotto skinął głową energicznie, gdy Oribu zaproponował uznanie, że to "życie po życiu". Dłoń Saiyanina zniknęła w dłoni blondyna. Ten widok sprawił, że Haricotto zrobił wielkie oczy, znów cicho pod nosem mówiąc "wielki!", ale dosłownie kilka sekund później, zasmiał się wesoło i wzruszył ramionami. Oribu wydawał się być przyjazną osobą, co zresztą dało się wyczuć. Pewnie pod tymi mięśniami i wielką siłą, znajduje się wrażliwy facet, skory do pomocy potrzebującym.
Nie tracąc więcej czasu, ruszyli obaj w drogę.
- Oi, Oribu... Ten Kaio to silny gość? - zapytał Saiyanin, idąc spokojnym krokiem. Ręce miał zarzucone za głowę, tak, jakby leżał i robił z nich prowizoryczną poduszkę. Kątem oka spoglądał na swojego przewodnika.
- Wiesz, nie chcę wyjść na niegrzecznego, czy coś, ale... - przerwał na moment, mrużąc tajemniczo swoje oczy i rozglądając się zaraz nerwowo na boki, by sprawdzić, czy nikt ich nie obserwuje. Nie mając jednak pewności, zrównał swój krok z Oribu, nachylając się lekko i zasłaniając dłonią usta.
- Nie wygląda na mocarza. - wyszeptał, po czym natychmiast wrócił do poprzedniej pozycji.
- Tak czy siak, jestem ciekaw tego, co się może wydarzyć! Muszę natychmiast stać się silniejszy! - nie kryjąc swojej ekscytacji, mówił coraz głośniej.
- Mam ważne zadanie do wykonania. Pal licho Paikuhana, na nim się jeszcze odgryzę, ale jest pewna sprawa, którą się muszę zająć. O ile uda mi się stąd wyrwać... - ostatnie zdanie powiedział cicho, nie chcąc by zwrócono na nie jakąś większą uwagę. Mówił oczywiście o Belialu, przez którego znalazł się w zaświatach. No, nie dokładnie przez niego, ale przez jednego z jego podwładnych.
- Ciekawe czy tamten gość trafił do piekła? - pomyślał sobie, starając sobie przypomnieć twarz generała Sakanian.

Dochodząc wreszcie do Wężowej Drogi, Haricotto w końcu się zamknął. Do tego momentu, cały czas coś mówił, chcąc utrzymać rozmowę z Oribu. Widząc jednak ogromną przestrzeń i wąską drogę, której końca nie było widać, zamurowało go z wrażenia.
- T-to jest ta Tężcowa Droga? - zapytał po chwili, przekręcając nazwę. Przykładał dłoń do czoła i patrzył przed siebie.

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 644

Re: Wężowa Droga

on Pon Sie 27, 2018 10:07 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Piękny to widok, średniego wzrostu saiyanin i stojący obok wielkolud, obaj z uśmiechami na twarzach. Pojawienie się Oribū było dla naszego brunecika zbawienne tym bardziej, że zobowiązał się on wskazać mu drogę do Wielkiego Kaio. Jednak Haricotto nie byłby sobą, gdyby w drodze nie próbował zagadywać towarzysza, tak więc dopytywał głównie o siłę gościa, do którego miał się udać.
- Oczywiście, że Kaio-sama jest silny - odpowiedział mu ze szczerym uśmiechem blondyn. - I tak, nie wygląda na mocarza. Ale wiesz... pozory lubią mylić.
Mrugnął porozumiewawczo, pozwalając koledze samemu dojść do prawdy. Ta oczywiście objawić się miała najpewniej przy samym spotkaniu z Bogiem Galaktyki Północnej. Saiyanin oczywiście miał swój cel w staniu się jeszcze silniejszym, planował przecież jakoś wydostać się z zaświatów i stanąć do walki z Belialem. Wiedział, jaką siłą dysponował generał, przez którego tu trafił, a sam boss musiał być o wiele potężniejszy. Chociaż kto wie?
Mimo że ostatnie zdanie było wypowiedziane cicho, Oribū znajdował się na tyle blisko, by zrozumieć to mamrotanie. Gdy dotarł do niego sens tych słów, zmarszczył lekko brwi i sam również ściszył nieco głos.
- Wyrwać się z Zaświatów jest rzeczą niemal niemożliwą - szepnął, pochylając się nieco ku ogoniastemu. - Słyszałem, że trzeba mieć niezłe koneksje i powód, by dostać choć jednodniową przepustkę. Może Kaio-sama będzie wiedział coś więcej, ja niestety nie, wybacz...
Droga się dłużyła, ale nie było nudno. Obaj wojownicy wymieniali się nawzajem uwagami, a w przyszłości może zostaną przyjaciółmi? Gdy w końcu dotarli do punktu docelowego, skąd Haricotto miał się udać już bezpośrednio na planetę Kaio, saiyanin stanął jak wryty, nie mogąc objąć rozumem ogromu tej ścieżki.
- Wężowa, tak - poprawił automatycznie blondyn z lekkim uśmiechem. Cóż, wężowi daleko do tężca, ale kto tam odgadnie, co kryje się w tej małpiej główce. - Wije się jak wąż, stąd wzięła swoją nazwę. Widzisz? To jedyna droga do Kaio-samy, on już na ciebie czeka. Biegnij cały czas przed siebie, do samego końca. Ja zostaję tutaj, mam swoje do zrobienia.
Znów uśmiechnął się pogodnie, wyciągając dłoń, by uścisnąć tę saiyańską na pożegnanie. Drugą ręką poklepał bruneta po ramieniu, chcąc w ten sposób życzyć mu powodzenia, zaraz potem obrócił się na pięcie i ruszył z powrotem.
- Aa, tylko uważaj, żeby nie spaść, bo nie wrócisz - dodał jeszcze, przypominając sobie ten ważny szczegół. - Powodzenia, Haricotto-san!
Pomachał mu jeszcze i odszedł, znikając gdzieś po chwili. Pędź zatem, wojowniku! Kaio-sama oczekuje!

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Wężowa Droga

on Czw Wrz 06, 2018 7:36 pm
Haricotto wciąż spoglądał w dal, patrząc na Wężową Drogę, która wydawała się nie mieć końca. Był trochę przerażony tym, ile będzie musiał przejść. Pokręcił zaraz głową na boki, otrząsając się z negatywnych myśli.
- Widzę, widzę. Wije się jak wąż! - powtórzył zaraz po Oribu, a gdyby mógł, to by zakasał swoję rękawy. Niestety, nie miał ich, więc nie mógł ich zakasać. Szczęście w nieszczęściu. Spojrzał na blondyna i uśmiechnął się wesoło, chwytając go za dłoń i uścikając ją mocno.
- Spokojna twoja rozczochrana, Oribu! No, to ja idę na tę Zwężoną Drogę! - powiedział wesoło, kolejny raz przekręcając nazwę i potrząsając zaraz dużą dłonią blondasa. Gdy w końcu zeskoczył z wielkiej głowy węża i wylądował na jego grzbiecie, odwrócił się do swojego nowego towarzysza i pomachał do niego.
- Oi! Do zobaczenia! Musimy kiedyś powalczyć! - rzucił mu szczery, szeroki uśmiech, po chwili patrząc już przed siebie. Jeszcze w tej samej sekundzie odbił się od podłoża, mając zamiar jak najszybciej dotrzeć do Kaio.

Spoiler:


Skakał na kilka metrów, odbijając się od twardego podłoża drogi. Wszędzie dookoła były chmury. Końca nie było widać i nie zanosiło się na to, żeby miał się magicznie pojawić za następną chmurką.
W pewnej chwili wpadł na pewien pomysł. O wiele szybciej mu pójdzie, jeśli zamiast biec, będzie po prostu leciał w linii prostej. Ugiął więc nogi w kolanach, po czym wybił się do przodu, zawisając zaraz w powietrzu i mknąc przed siebie na swojej maksymalnej prędkości. Rozłożył ręce na boki, nurkując dłońmi w chmurach i kręcąc bączki. Uśmiechał się wesoło, czując się jak małe dziecko, które otrzymało nową zabawkę.
- Yahooooo! - krzyknął, prostując swoją pozycję i jeszcze bardziej przyspieszając. Zostawiał za sobą białą smugę, która wtapiała się zaraz w żółte tło, stopniowo zanikając.

Spoiler:


Żółte chmury leniwie poruszały się po niebie, nerwowo się rozpraszając za każdym razem, kiedy tylko Haricotto przebił się przez nie i wylatywał z drugiej strony. 
Saiyanin czuł na swojej twarzy przyjemny wietrzyk, który chłodził jego zmęczoną skórę. Czuł się tak, jakby zatrzymał się w miejscu, ponieważ za każdym razem, gdy oglądał się za siebie, wszystko wyglądało dosłownie tak samo. Gdy patrzył przed siebie widział nieskończoną drogę, która gdzieniegdzie chowała się w chmurach.
- Spędziłem tu już zbyt wiele czasu... - powiedział do siebie w myślach, chcąc przemienić się w Super Saiyanina. Powstrzymał się jednak, myśląc, że to mogłoby zostać uznane za oszustwo. Zmarszczył swoje brwi, wciąż się uśmiechając i kontynuując drogę. Dopiero po jakimś czasie zaczynał odczuwać spadek energii, więc chcąc zachować ją na później, wylądował na Wężowej Drodze, biegnąc dalej na nogach. Co jakiś czas, gdy tylko mógł sobie na to pozwolić i gdy platforma układa się w odpowiedni sposób, przeskakiwał spory kawałek do przodu, skracając sobie drogę i pomijając zawiłe zakręty węża. Jedyne co słyszał, to tupot swoich butów uderzających o powierzchnie drogi. Tup, tup, tup, tup, tup.

Z jakiegoś dziwnego powodu czuł na swoich barkach ciężar. Nie wiedział, co to mogło oznaczać, ale nie podobało mu się to uczucie. Czyżby ktoś na niego liczy? Nie, to na pewno nie to. Pokręcił głową na boki, odganiając negatywne myśli.
- Ikuzo, Kita no Kaiō! - krzyknął wesoło, przyspieszając swój bieg. Musiał uważać, żeby nie spaść, ale nawet gdyby noga mu się powinęła, potrafił przecież latać. Będzie dobrze, musi być!

Biegnąc i podziwiając piękne widoki, które mimo że towarzyszyły mu przez całą podróż, wciąż były tak samo piękne i urokliwe, nagle brzuch Saiyanina o sobie przypomniał. Zaburczało tak głośno, że Haricotto mimowolnie się zatrzymał, sunąć podeszwami o podłoże. Idealnie wpasowałby się tutaj kreskówkowy dźwięk hamowania samachodu i pisku opon.
- Cholera! Odkąd umarłem, nie miałem nic w ustach! - powiedział zmartwiony, trzymając się za brzuch. Rozejrzał się dookoła, ale nie było tu nic. Wszędzie tylko grzbiet węża i chmury, chmury, chmury... Właśnie! Chmury!
- Ciekawe czy można je jeść... - powiedział cicho, po czym przykucnął w miejscu, gdzie złocisty obłok był na wyciągnięcie ręki. Dotknął go i złapał, odrywając kawałek. Przystawił sobie pod nos i powąchał niepewnie, po czym przejechał językiem i zaraz włożył go do ust, gryząc powoli i na koniec połykając. Lekko się skrzywił, ale sięgnął po następną porcję.
- Nie jest takie złe... No cóż... Itadakimasu! - złączył swoje dłonie jak do modlitwy i skinął głową, zabierając się do jedzenia.

Spoiler:


Po skończonym posiłku, z pełnym brzuchem w zadowoleniu siedział sobie i odpoczywał, czekając aż wszystko się spokojnie przetrawi.
- Uff... ale się nażarłem! - uśmiechnął się szeroko i poklepał się po swoim pełnym brzuszku. Gdy nadszedł odpowiedni czas, wyciągnął ręce za głowę, podparł się nimi, nogi podkulił i wybił się do góry, lądując na nogach. Momentalnie odbił się od podłoża, dużymi susami pokonując kolejne odległości.
Mijał czas, Haricotto wciąż podążał w stronę Kaio, który zaproponował mu spotkanie. Nie wiadomo jednak, czego ono miał dotyczyć. Saiyanin miał jednak nadzieję, że chodzi o jakiś specjalny trening. Niekoniecznie siłowy, ponieważ Kaio nie wyglądał na kogoś, kto posiada ogromną moc. To mogły być tylko pozory, a sam Oribu mówił, że mogą mylić.
Najedzony, biegł tak szybko jak tylko mógł. Nie używał bukujutsu, żeby nie marnować energii i żeby stanąć na pełnej mocy przez bogiem.
Gdy tak napierał do przodu, ujrzał dziwny element wystający z chmur, za którym nie było już nic. Czy to by oznaczało, że to koniec? Ale przecież dalej nic nie ma! 
- Hę? Myślałem, że będzie tu jakiś zamek, albo coś, chatka jakaś... - dobiegł do końca z wypisanym niezadowoleniem na twarzy. Jak się okazało, droga zakończona była na wzór ogonu węża. Można było się tego spodziewać, skoro początek wyglądał jak głowa.
- Czuję się oszukany... - podrapał się po policzku, rozglądając się na lewo i prawo. Wtedy też przyszło mu do głowy, żeby spojrzeć w dół i w górę. Na dole nie było nic, tylko chmury, natomiast na górze... Znajdowała się niewielka, zielona planeta, opasana dookoła dziwnym okręgiem. Ciężko było stwierdzić z tej odległości co to mogło być. Widać było także domek z przybuduwką i kilka drzew.
- Yatta! - wykrzyczał głośno, podskakując do góry z radości. - Tylko... jak ja się tam dostanę? - spojrzał bezradnie i otworzył usta, patrząc w górę. Był w kropce, kiedy nagle w jego głowie zrodziła się myśl.
- A! No tak! Umiem latać! Hehe, głupi ja. - uderzył pięścią w otwartą dłoń. Zaśmiał się, nabijając się ze swojej głupoty. Zaraz się ogarnął i przykucnął, przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą, by się rozgrzać i rozciągnąć. Stanął wyprostowany i popatrzył dumnie na znajdującą się nad jego głową planetkę. Chwilę po tym, odbił się od powierzchni, kierując się w stronę planety Kaio.

Spoiler:


Haricotto tego nie odczuwał, ale od rozpoczęcia biegu, do obecnej chwili, minęło zdecydowanie więcej czasu, niż mu się wydawało...

_________________
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 644

Re: Wężowa Droga

on Pią Wrz 07, 2018 9:44 pm
Eien no MG Modo
~Wojownik w Zaświatach~

Haricotto był zachwycony widokiem Wężowej Drogi. Nawet kolejne przekręcenie jej nazwy byłomało istotnym szczegółem. Pożegnawszy się z nowym znajomym, wskoczył na ścieżkę i pognał przed siebie. Droga była długa i dość monotonna, wszędzie dookoła były wszak takie same chmury, a ścieżka wiła się w nieskończoność. Najbardziej widoczne to było po przebyciu pewnego odcinka, gdzie niezależnie, w którą stronę spojrzeć, końca nie widać. I mimo dłużącej się podróży saiyanin zaniechał użycia złotowłosej formy, uważając to za oszustwo. Mógł wszak być obserwowany, prawda?
Gnał zatem nasz bohater przed siebie, podziwiając widoki, a nawet zajadając się chmurami, gdy zgłodniał. Ale przecież był martwy, powinien odczuwać głód? Cóż, może Kaio wyjaśni mu przyczynę tego zjawiska. A może nie będzie to konieczne, znając roztrzepanie bruneta. Czas pokaże. Gdy w końcu się najadł i odpoczął, ruszył dalej, oszczędzając energię na lataniu, by przed samym gospodarzem stanąć w pełni sił. A gdy wreszcie dotarł na kraniec wężowego ogona, zastał... pustkę. Kompletne i bezapelacyjne nic. Żadnego zamku, chatki czy czegokolwiek. Gdzie zatem był Kaio? Wystarczyło nieco się rozejrzeć by znaleźć swój cel. Mała zielona planetka wisiała sobie kilka dobrych kilometrów nad samiusieńkim końcem Drogi Węża. Tylko jak się tam dostać? Mógłby skakać tak długo, aż w końcu doskoczy, lecz nie miało to większego sensu, gdy człowiek potrafił latać. Tak więc poleciał~~
________
[z/t] -> Planeta Kaio

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Sponsored content

Re: Wężowa Droga

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach