Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
avatar
Shien
Liczba postów : 34

Dzieje Shiena - TS

on Wto Lut 13, 2018 9:15 pm
Niebieski Chang zdawał się medytować na jednej z wyższych skał. Jego ogon leżał na trawie i co jakiś czas się poruszał. Na jego ustach było widać delikatny uśmiech. Ciało Shiena było usiane bliznami, jedne mniejsze a inne większe które musiały się goić przez wiele godzin. Wreszcie Chang się ożywił a jego oczy zaczęły lustrować blizny. Wyglądało to jakby sam ich właściciel próbował sobie przypomnieć gdzie i od kogo je dostał. Wzrok utkwił w sporej szramie znajdującej się na swojej umięśnionej, niebieskiej ręce. Nagle w jego głowie zapaliła się przysłowiowa żaróweczka. Jakże mógł zapomnieć….

Po swoich jakże obfitujących w akcję dwóch wycieczkach do Zrujnowanego miasta i zdaniu sprawozdania liczył iż będzie miał z tym miejscem święty spokój. Ale jego przełożeni stwierdzili inaczej. Wcześniej nie brali go na poważnie lecz teraz jak widać przejęli się tą sprawą gdy Shien dosłownie rzucił w nich dowodami. Postanowili wysłać oddział który zajmie się tym problemem. Wieść, że został on do niego dołączony jako ‘’przewodnik’’ wcale go nie ucieszyła. Gdy osoba która mu to przekazała odeszła Changeling zrobił sporej wielkości dziurą w ścianie. Osobiście uważał, że wysyłają go tam po raz kolejny by zobaczył jak ‘’doświadczeni żołnierze’’ robią porządek z problemem. Co z tego, ze wtedy Shien zasuwał po ruinach bez wsparcia a pancerz i scouter łaskawie dali mu dopiero na drugą wyprawę. Przynajmniej teraz był nieco lepiej przygotowany. Sam oddział, gdy go wreszcie ujrzał nie zrobił na nim wrażenia. Ot kolejna zgraja pajaców z którą będzie musiał się użerać...
Misja zdawała się przebiegać gładko, weszli do ruin i sprawdzili na truposzach chyba wszelkie możliwe sposoby na ubicie tego dziadostwa. Albo mu utniesz głowę, rozwalisz mózg albo zniszczysz ciało do takiego stopnia, że nie będzie miało prawa się podnieść. Niestety jego kochani towarzysze byli tak pewni siebie, że zwabili na swoją pozycję chyba wszystkie truposze z ruin. Stosunek liczebny wynosił 6:1 na korzyść przeciwnika. Właśnie podczas tej jakże desperackiej obrony Shien nieszczęśliwie uderzył w pozostałości budynku gdy rozprawiał się z dwoma potworami. Zarobił kilka blizn ale posłał chociaż kolejnych wrogów do piachu. Po tej walce o dziwo wszyscy sojusznicy Changelinga byli żywi choć dwóch pewnie musieli później łatać. Z siedmiu osób aż pięć postanowiła taktycznie zabrać nogi za pas. O ile jeszcze wcześniej wspomnianą dwójkę rozumiał to pozostali po prostu stchórzyli co było NIEDOPUSZCZALNE. Ale to nie Shien tu dowodził. On postanowił dokończyć misję choć nienawidził tego miejsca. Wraz z nim na placu boju pozostał jego rodak, o ile tak można było nazwać drugiego przedstawiciela rasy Changelingów. Razem przetrząsnęli większość pozostałych ruin i pewnie dokończyliby robotę gdyby ci którzy uciekli nie zdali raportu w którym zarzekali się iż oczyścili całe ruiny.
Uśmiech zniknął z jego twarzy. Tak, w szeregach dumnej armii należącej do Changelingów byli tchórze i kłamcy. Na szczęście wraz ze znajomym z którym oczyszczał ruiny zajął się większością tych miernot, w dyskretny sposób oczywiście. Shien na samą myśl o tym nie mógł powstrzymać śmiechu. Jego wzrok przesunął się na prawą nogę na której widać było jeszcze ranę która nie zdążyła się w pełni zagoić. Tak, kolejna pamiątka po innej misji. Tym razem solowej.
Czas mijał mu zawsze szybciej gdy stopy nie dotykały ziemi. Leciał statkiem na jedną z planet która od niedawno podlegała Changelingom. Tutaj też miały miejsca dziwne zniknięcia jednak jak się później Shien dowiedział – nie odpowiadały za nie nieumarłe potwory a maszyny. Tropem porwań trafił do podziemnego bunkra, czy może raczej bazy w której zagnieździło się kilkanaście androidów które nie przywitały zbyt miło. Kilka godzin błąkał się w labiryncie korytarzy i walczył o to by nie stracić życia. Był na terenie wroga i nie znał układu korytarzy i pomieszczeń. A Andrody jak widać nie miały problemu w podążaniu za tropem Changa i wyskakiwanie na niego zza każdego zakrętu, drzwi i otworów w ścianach, wentylacji czy podłodze. Na szczęście nie był głuchy ani głupi gdyż to właśnie bystry umysł i wyczulone zmysłu uratowały mu wtedy życie i pozwoliły zezłomować na początku dwa blaszaki. Liczba ta oczywiście się powoli zwiększała lecz nieustanne walki zabierały Shienowi niezbędne siły.....
-Ewidetnie zrobiłem kółko
Stwierdził gdy ujrzał znajome rozgałęzienie. Sam nie był do końca pewien czego dokładnie szukał. Może czegoś w rodzaju komputera zarządzającego bazą? W końcu coś musi odpowiadać za światło....
I w tym momencie światło zaczęło złowrogo mrygać jakby miało zaraz zgasnąć. W oddali Shien usłyszał tupot metalowych odnóży
"Szlag by to....." - pomyślał sobie po czym poleciał jak rakieta w lewy korytarz. Po kilku metrach spojrzał w tył i dostrzegł trzy androidy. Skąd one się biorą? Ilu ich tu siedzi?
-No to są jakieś jaja...
Stwierdził mimowolnie się zatrzymując gdy znalazł się w obszernej sali której plan przypominał okrąg i odchodziło z niej około sześciu korzytarzy. W każdym stała jedna z tych puszek. Shien przeklinał w duchu na wszystkie możliwe sposoby. Dziesięć robotów na jednego Changa? Dziwił go fakt iż androidy nie atakowały. Zdawały się czekać na jego ruch. Czyżby aż tak były pewne swego zwycięstwa? W tym momencie miał tylko jedną możliwość. Musiał minąć któregoś z androdów. Wybrał bez namysłu jednego i zaszarżował by w ostatniej chwili zatrzymać się i oślepić przeciwnika za pomocą techniki Solar Flare której nauczył się tydzień przed wyprawą. Korzystająć z faktu iż przeciwnik był czasowo oślepiony pomknął dalej ze zdwojoną siłą.
Po pewnym czasie udało mu się jednak odnaleźć miejsce idealne na zasadzkę – wypełniony po brzegi materiałami wybuchowymi magazyn. Przy okazji było tam trochę rupieci pośród których odnalazł prosty miecz. Postanowił zabrać go ze sobą. Mógł mu się kiedyś przydać. Zwabił on wszystkie blaszaki w to miejsce i zamknął wejście. Jakiś czas później nastąpił wybuch który wstrząsnął całą placówką. Shien w ostatniej chwili zdążył wylecieć z placówki unikając tym samym pogrzebania w niej żywcem.


--------------------
Nauka techniki Solar Flare
Nauka umiejętności Walki bronią białą
Zdobycie prostego miecza
avatar
Aymi
Mistrz Gry
Liczba postów : 640

Re: Dzieje Shiena - TS

on Pią Lut 16, 2018 12:40 pm
*klep klep*

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach