Pokój gościnny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Pokój gościnny

Pisanie by Admin on Pon Lut 13, 2017 3:01 pm

Największe pomieszczenie w całym budynku. Znajdują się tutaj trzy kanapy, dwie naprzeciwko siebie i jedna obok nich. Ta trzecia skierowana jest przodem do kominka, w którym palące się drewno przyjemnie grzeje, ogrzewając całe pomieszczenie. Na środku znajduje się stół, który przykryty jest białym obrusem. Ściany przyozdobione są trofeami w postaci głów zwierząt. Znaleźć tu można niedźwiedzia, jelenia, wilka, lisa a także inne zwierzęta, które zamieszkują pobliski las.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 317

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Nie Kwi 02, 2017 10:05 pm

Stali tak jeszcze chwilę przed drzwiami chatki. Najwidoczniej, Haricotto chciał podnieść na duchu naszego wojownika. Ryu miał nadzieję, że nie myli się i w przyszłości będzie o wiele silniejszy niż teraz. Przez to ostatnie zdanie wojownika, chłopak znów przypomniał sobie ich ‘’walkę’’. Miał on rację. Przecież w tamtym momencie, Ryu nie był wstanie wyrządzić Saiyaninowi żadnych szkód. Pociski ki nie trafiły go, a sam Ziemianin dostał tęgie lanie od niego. Cóż, teraz pozostało mu jedynie trenować, aby stawać się silniejszym. Wkroczyli do środka. Znaleźli się w pomieszczeniu, które prawdopodobnie spełniało funkcję, pokoju gościnnego. Ryu dostrzegł trzy kanapy, kominek, stół, który stał na środku pomieszczenia. Był on przykryty bielusieńkim obrusem. Chłopak zaczął rozglądać się po ścianach, po czym zobaczył głowy zwierząt które były trofeami. Znajdowały się tu różne zwierzęta, zamieszkują las. Chłopak nie mógł uwierzyć, że to wszystko należy do Haricotto.
- To wszystko należy do ciebie? Jestem pełen podziwu.  
Powiedział, cały czas wpatrując się w pomieszczenie.
- Musiałeś włożyć w to naprawdę wiele wysiłku.
Po tych słowach, chłopak poczuł coś. Poczuł jak coś wraca do niego.  Była to jego energia ki. Westchnął z ulgą.
- Na szczęście. Już myślałem...Że nigdy nie wróci.
Skomentował w głowie.  Znów zabrał głos.
- Haricotto. Moja energia ki wróciła. Znów ją odczuwam.  Nie wiem czy cię to w jakikolwiek sposób obchodzi, ale postanowiłem się z tobą podzielić tym faktem.
Skończył, po czym zaczął czekać na to co się teraz wydarzy.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Nie Kwi 02, 2017 11:02 pm

Ryu wychwalający wnętrze pomieszczenia i zdziwienie na jego twarzy, że to należy do Haricotto było nieco peszące. Saiyanin nie zdobył tego, po prostu to sobie zaskarbił, przejmując ten budynek. Na swoją obronę miał fakt, że było ono opuszczone i nie wyglądało na to, że miał tu ktoś wrócić. W każdym razie, teraz to miejsce należało do niego i było jego domem. Prawo dżungli.
- To dobrze. Energia będzie Ci potrzebna. Usiądź i odpoczywaj. - szybko zmienił temat, nie chcąc już wracać do rozmowy o chatce. Trwała ona krótko, ale wystarczająco długo, by zostawić ją za sobą raz na zawsze.
- Trzeba ci usztywnić nogę. - mruknął, rozsiadając się na kanapie po drugiej stronie, by mieć dobry pogląd na Ryu. W rozmowie liczy się kontakt wzrokowy.
- Wiesz jak to się robi? Jeśli tego nie zrobimy, to nie będziesz w stanie nauczyć się Kamehamehy. Zastanów się. - przeczesał dłonią swoje włosy, ramiona zarzucają na oparcie kanapy.
- Druga sprawa. Mam zamiar wprowadzić w życie Plan Oczyszczenia Ziemi. Zainteresowany? - zapytał, uśmiechając się zadziornie. Jego kąciki ust wykrzywione były w złośliwym uśmieszku. Jego głowa wypełniona była pomysłami, które należy wprowadzić w życie, by odebrać Ziemię i wprowadzić ją w nową, lepszą epokę.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Pon Kwi 03, 2017 12:21 am

Haricotto w żaden sposób nie zareagował na zdziwienie Ryu odnośnie jego chatki,  i całego pomieszczenia. Może po prostu nie chciał tego okazać? Kto wie? Tylko czemu? Zresztą. Czy to naprawdę ważne? Czy ta odpowiedź zmieniłaby światopogląd Ryu o sto osiemdziesiąt stopni? Raczej nie. Haricotto miał rację. Należało usztywnić nogę chłopaka, ponieważ bez tego nie mógł w ogóle przystąpić do nauki kamehamehy. Usiadli na kanapie… Znaczy Ryu na jednej, a Haricotto na drugiej tak, aby mieć dobry kontakt wzrokowy. Najwidoczniej Saiyan nie miał styczności ze złamanymi kończynami skoro zapytał chłopaka wprost, czy wie jak to zrobić. Kolejną rzeczą, jaką poruszył był ‘’Plan Oczyszczenia Ziemi’’. Chłopak nie miał pojęcia, co może chodzić mu po głowie. Na razie nie chciał wchodzić w coś, o czym nie miał bladego pojęcia, dlatego postanowił zapytać o szczegóły. Zaczął się drapać po prawym policzku swoim palcem wskazującym. Jego wzrok utkwił w podłodze. Najwidoczniej myślał. O czym? To, co za chwilę powie powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. Spojrzał na Saiyana, po czym przemówił.
- Cóż… Znam sposób, aby unieruchomić moją nogę. Potrzebowalibyśmy tylko dwóch desek, które by były tak długie jak moja noga i jakiejś chusty lub czegokolwiek innego, dzięki czemu moglibyśmy je związać razem z moją nogą.  Na czym w ogóle miałby polegać ten cały ''Plan Oczyszczenia Ziemi’’?
Zamilkł. Był bardzo ciekawy, czym dokładnie jest ten plan. Jedyne, co mu pozostało to czekać na odpowiedź Haricotto.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 03, 2017 8:43 pm

Haricotto westchnął cicho. Ponownie przeczesał ręką swoją czuprynę, po czym wstał. Rozejrzał się po pokoju. Szukał czegoś, co posłużyłoby za stabilizator dla nogi Ryu. Nie był jeszcze obeznany z tą chatą, dlatego musiał wszystkiego szukać. W końcu dostrzegł w rogu pokoju krzesło. Podszedł i zabrał je, uderzając zaraz nim o drewnianą podłogę. Roztrzaskało się, a z tego co zostało, Saiyanin zabrał dwie dłuższe nogi, których przedłużenie robiło za oparcie. Rzucił je na kanapę, na której siedział, po czym materiał, którym obszyte było oparcie i miejsce na cztery litery, porwał i związał w sposób taki, by stworzyć prowizoryczną linę. Związane kawałki materiału również rzucił na kanapę Ryu. Nie zamierzał jednak robić reszty.
- Chyba sobie poradzisz? - zapytał, siadając zaraz na swoim miejscu. wywalił kopyta na stół, ramiona ponownie opierając na oparcie kanapy. Mierzył Ziemianina swoim spojrzeniem jeszcze przez chwilę, jakby chciał coś więcej wyczytać z jego wyrazu twarzy. Po jakimś czasie przemówił.
- Plan Oczyszczenia Ziemi zakłada eliminację wszystkich ludzi. - specjalnei tutaj przerwał, po czym uśmiechnął się zadziornie.
- Złych ludzi. Takich jak Armia Czerwonej Wstęgi. Ubijemy ich i stworzymy na Ziemie raj, w którym sprawiedliwość będzie najważniejszym czynnikiem i prawem. - w tej chwili całkowicie spoważniał, głupawy, złośliwy uśmieszek, który gościł przed chwilą na jego twarzy, całkowicie zniknął. Haricotto miał usta wykrzywione w grymasie powagi i złości. Na samą myśl o takich śmieciach, jak członkowie RR gniew w nim narastał.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Pon Kwi 03, 2017 9:27 pm

Nagle Haricotto zaczął się rozglądać po pokoju prawdopodobnie, w poszukiwaniu czegoś. Wstał, po czym skierował się w stronę krzesła które, stało w jednym z rogów pomieszczenia. Podniósł je i na chama rzucił o podłogę. Zabrał dwie dłuższe nogi, które pozostały.
- Tak też można.
Skomentował. Następnym krokiem, jaki wykonał Saiyan było wyrwanie materiału kanapy, którym była obszyta. Materiał zerwał z dwóch miejsc, po czym je związał by stworzyć jako taką linę. Wszystkie składniki znalazły się na kanapie Ryu.
- Spokojnie. Poradzę sobie.
Odpowiedział pewnym głosem na pytanie Haricotto. Chłopak na samym początku wziął obydwie nogi krzesła i przyłożył jedną, od strony biodra do stopy, a drugą od strony pachwiny do tego samego miejsca. Po czym wziął linę i połączył wszystko do kupy.  Zrobił to, a Haricotto zaczął mu objaśniać ‘’ Plan Oczyszczenia Ziemi’’. W pierwszej chwili Ryu przeraził się. Nie chciał eliminować wszystkich ludzi, a co za tym idzie także tych niewinnych, ale kolejne zdanie uspokoiło go.
- Rozumiem.
Odpowiedział krótkim słowem na wyjaśnienie Saiyanina. Zrobił się poważny.  W jednej chwili przypomniało mu się jak będąc małym chłopcem, widział martwe ciało swego ojca. Przypomniał sobie jak Brey i Juuka zostali zamordowani. Wszyscy oni zginęli przez RR. Chłopak chciał sprawiedliwości. Chciał, aby zapłacili za ich śmierć i nie tylko za ich. Sam sobie obiecał, że pośle ich wszystkich do piachu dla tych wszystkich niewinnych ludzi, którzy zginęli przez nich. Spojrzał na mężczyznę dalej mając poważnym wyraz twarzy.
- Zgadzam się. Wymordujmy ich wszystkich… Niech zapłacą za to wszystko.
Powiedział.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Pon Kwi 03, 2017 11:21 pm

Widać było po Ryu, że plan zaproponowany przez Haricotto przypadł mu do gustu. W normalnych okolicznościach, tj. bez wojny, taki plan na pewno nie przypadłby do gustu Ziemianinowi. Tak uważał Haricotto. Poza tym, gdyby nie w.w. wojna, Saiyanin nigdy by na niego nie wpadł. Gdzie szukać winnych? Kwatera główna Armii Czerwonej Wstęgi. Cała wypełniona osobami, którzy odpowiedzialni byli za obecny stan rzeczy. Należała się im kara. Ta kara własnie w tej chwili nabierała kształtu...
- Cieszę się. - powiedział spokojnie, ciągle patrząc na swojego towarzysza. Haricotto nie osiągnął dziś wiele, ale osiągnął "coś". Zyskał towarzysza, który ma podobny światopogląd do niego. To było wystarczająco jak na jeden dzień.
- Teraz tylko przekonać Tensę i Jirriego i można powoli wdrążać plan w życie. - pomyślał sobie, skubiąc się palcami po swoim podbródku. Wyobrażał sobie sytuacje, w których przedstawia swój plan każdemu z osobna, chcąc przekabacić ich na swoją stronę.
- Tensa i Jirri. Kojarzysz ich, co nie? Gdy ich przekonam do Planu Oczyszczenia Ziemi, rozpoczniemy wprowadzenie go w życie. Zaatakowałem już wcześniej ich główną bazę, ale utrzymanie Super Saiyanina zabiera mi zbyt dużo energii. Gdyby nie to, całkiem możliwe, że udałoby mi się ich wtedy zmieść z powierzchni ziemi. Mają w swoich szeregach silnego gościa. Dziwnie się zachowywał, być może nie jest człowiekiem. Musimy się mieć na baczności i musimy założyć, że jemu podobnych jest więcej. - skończył mówić i wstał. Ruszył w kierunku wyjścia. Jego kolejnym posunięciem było opanowanie Super Saiyanina i energii, jaka jest pobierana do jego utrzymania. Haricotto musiał ją zredukować do minimum. Zatrzymał się i odwrócił swoją głowę w bok, by móc widzieć Ryu.
- Przed nami długa i wyboista droga. Musimy się przygotować. Urosnąć w siłę. W Twoim obecnym stanie nie będziesz mógł ze mną walczyć, nawet jeśli bym się powstrzymywał. Musisz jednak trzymać formę, dlatego treningu jako takiego nie możesz porzucić. W piwnicy znajdziesz coś, co może Ci się przydać. Ja muszę wyjść, aby udoskonalić transformację w Super Saiyanina. Jak to mówią ludzie, małymi kroczkami do celu. - po czym skinął głową, uśmiechając się delikatnie. Zaraz po tym wyszedł na taras i zeskoczył w dół.
- Ikuso!* - powiedział do siebie w myślach, pokrzepiając się tym jednocześnie i motywując się, a wszystko to, by raz na zawsze opanować kłopotliwą transformację.

z/t

*nadchodzę!

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Wto Kwi 04, 2017 3:39 pm

Najwidoczniej Haricotto był zadowolony faktem, iż Ryu zgodził się na zaproponowany przez niego plan. Te dwa słowa mogły być tego dowodem. Chłopak nie miał powodów, aby odmówić. Plan zakładał zniszczenie RR, a oni już dawno temu powinni ponieść karę za swoje zbrodnie.
- Więc ma zamiar przekabacić Jirriego i Tense, aby pomogli nam zrealizować ten plan. Tensa jest bardzo silna, a Jirri także na takiego wyglądał. Czyli ta cała transformacja w Super Saiyana ma swoją wadę. Pomimo tego, że potrafi zwiększyć siłę to jednak do utrzymania jej, potrzeba wiele energii. Więc tak bardzo zwiększyła jego energię, że byłby wstanie ich wtedy zniszczyć. Czyli w ich szeregach znajduje się jakiś silny koleś, który nie zachowywał się jak człowiek. Istnieje też prawdopodobieństwo, że takich jak on jest wielu. Być może był robotem? Będę musiał się nad tym dokładnie zastanowić.
Komentował w głowie to, co mówił do niego Haricotto. Mężczyzna wstał, po czym skierował swoje kroki w kierunku wyjścia. Po chwili zatrzymał się i obrócił swoją głowę w bok,  pewnie by dalej móc widzieć Ryu.
- Powodzenia.
Powiedział do Saiyanina, po jego wypowiedzi nim ten ruszył w drogę, po czym się uśmiechnął. Wojownik opuścił budynek. Ryu dalej siedział na kanapie.
- Ma rację. Muszę trenować. Ta noga nie powinna mi teraz sprawiać tak dużego problemu, jak wcześniej. Jestem ciekaw, co takiego znajduje się w piwnicy tej chatki. No dobra, czas wstać i się przekonać.
Mówił sam do siebie. Gdy skończył, postanowił wstać z kanapy. Wykonał parę kroków do przodu. Tak jak myślał. Usztywnienie nogi przyniosło pozytywny skutek. Dzięki temu, ból podczas chodzenia został zmniejszony,  a w dodatku mógł się już poruszać bez niczyjej pomocy. Oczywiście mógł sobie jedynie pozwolić na powolne chodzenie, bo o biegu to mógł zapomnieć. To znaczy nie wiedział czy mógł w takim stanie biegać, ale jednak wolał tego nie sprawdzać. Po tym krótkim teście sprawności prawej nogi, postanowił ruszyć w poszukiwaniu piwnicy.


[z/t]
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Sro Kwi 05, 2017 9:11 pm

Ryu wychodząc z piwnicy marzył o tym, aby nareszcie odpocząć. Wyszedł i skierował się do pomieszczenia, które miało być pokojem gościnnym. Gdy wszedł nie zastał nikogo.
- Prawdopodobnie Haricotto jeszcze udoskonala swoją transformację.
Powiedział do siebie w duchu, komentując pomieszczenie, w którym znajdował się tylko on. Podszedł do kanapy, na której siedział wcześniej, po czym położył się na niej.
- Więc RR ma w swoich szeregach kogoś, kto nie zachowuje się jak człowiek. Hmmm… Może to ma jakiś związek z tymi robotami, które przypominały Breya i Juukę? To może być to. Chociaż, to jedynie moje spekulacje, lecz nie zdziwiłbym się, jeżeli okazało by się, że ten koleś jest po prostu robotem.
Myślał nad tą sprawą. Istniała pewna możliwość, że spekulacje Ryu okazałyby się, jak najbardziej trafne. Gdy tak myślał, Haricotto dalej się nie pojawiał. Chłopak już zaczął myśleć, że wplątał się w jakąś walkę. Był spokojny. Wiedział, że Saiyanin jest bardzo potężny i tak łatwo nie jest go pokonać. Zamknął oczy, a następnie zasnął.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 06, 2017 6:08 pm

W końcu, po udanym treningu, Haricotto wrócił do wnętrza chaty. Wszedł tak samo jak wyszedł - poprzez taras. Rozejrzał się po pokoju, jego oczom od razu narzucił się widok Ryu leżącego na kanapie. Prawdopodobnie śpi. Był ciekaw, czy kiedy się obudzi będzie pod wrażeniem. W końcu zmiana koloru włosów nie następuje od tak. Chociaż z drugiej strony, doskonale już widział złotowłosego Super Wojownika w akcji.
Saiyanin, wszedł wgłąb pokoju, po czym stanął przed kanapą i lekko kopnął Ziemianina w nogę. W tą zdrową oczywiście. Chciał go obudzić. Biorąc pod uwagę, że na kanapie śpi się niewygodnie, młodzieniec powinien wybudzić się momentalnie.
- Ryu! - powiedział nieco głośniej, wzywając go z imienia.
Haricotto był zadowolony z siebie. Opanowanie przemiany w Super Saiyanina nie była wcale takie łatwe. Wcześniej energia uciekała z niego jak głupia, teraz ciągle wirowała po jego ciele, powodując permanentną przemianę. Oczywiście, gdyby chciał, mógłby wrócić do swojej normalnej, bazowej postaci. Chciał jednak przywyknąć do tego napięcia tak bardzo, jak to tylko możliwe.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Czw Kwi 06, 2017 6:41 pm

Ryu smacznie sobie drzemał. Ile? Niewiadomo. Nagle obudził się, pewnie dlatego, że został kopnięty w nogę. Po chwili usłyszał głos, który należał do Haricotto. Stał on nad nim, ale jego wygląd oczywiście się zmienił.
- Złote włosy? Chyba mu się udało.
Pomyślał.
- Rozumiem, że opanowałeś swoją transformację w Super Saiyana?
Powiedział, po czym podniósł swoje ciało tak, aby mógł siedzieć na kanapie. Pytanie, co teraz zamierzał zrobić mężczyzna? Może właśnie teraz wyjdzie z propozycją, trenowania Ryu tego niebieskiego promienia, Kamehameha? Równie dobrze może stwierdzić, że poleci poszukać Tensy i Jirriego, aby ich przekonać.
- Więc… Co teraz?
Postanowił zapytać. Co zamierza Haricotto? To wie tylko on.
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 06, 2017 8:40 pm

Haricotto uśmiechnął się, przeczesując swoje farbowane włosy. Były bardziej najeżone niż zazwyczaj, jakby nałożono na nie wiadro żelu, który pod wpływem ciepłych promieni słonecznych zastygł.
- Tak, udało mi się. Nie było to łatwe, ale poradziłem sobie. Wszystko opiera się na kontroli swojej energii. Moc umysłu ma wpływ na energię ki. Zapamiętaj to sobie. - podniósł rękę do góry z zaciśniętą dłonią i wyprostowanym palcem wskazującym, po czym nim pokiwał, jakby dawał młodemu ważną lekcję życiową.
Na pytanie dotyczące tego, co teraz nastąpi, Haricotto znów się uśmiechnął, tym razem wrednie, jakby szykował coś paskudnego i chamskiego. Czy aby na pewno tak było?
- Fala uderzoniowa Kame. - po czym skinął głową. Jak widać, nie miał nic złego na myśli. Odwrócił się plecami do Ryu i ruszył w stronę tarasu, pokazując ręką, by ten poszedł za nim. Trenowanie takiej techniki, w ogóle jakiejkolwiek techniki wewnątrz budynku było co najmniej nierozważne. Brak odpowiedzialności przez to przemawiał. Dlatego też Saiyanin postanowił opuścić te cztery ściany. Już po chwili wyskoczył przez okno i wylądował przed drewnianą chatą.

z/t

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Ryu on Czw Kwi 06, 2017 9:11 pm

- Więc umysł ma wpływ na energię ki. Zapamiętam to. Przyda mi się ta wiedza w przyszłości.
Skomentował w głowie. Cóż, potem Haricotto postanowił w celu tylko znanym sobie unieść rękę, wraz ze swym wyprostowanym palcem wskazującym, do góry. Może chciał pokazać swoją wyższość nad Ryu, że posiada taką wiedzę? Nie wiadomo. Po chwili Saiyan postanowił uśmiechnąć się, w dość wredny sposób. Co miało w tej chwili nastąpić? Może mężczyzna stwierdził, że chłopak nie jest mu w końcu potrzebny i postanowi się go pozbyć? Na szczęście, Ryu mógł być dalej spokojny. Jak wynikało ze słów wojownika, za chwilę Ziemianin odbędzie trening fali Kamehameha pod okiem Haricotto.
- Już nie mogę się doczekać.
Pomyślał, po czym się uśmiechnął. Po chwili, Saiyanin ruszył w kierunku tarasu pokazując ręką, aby Ryu podążał za nim. Po chwili, ruszył za złotowłosym wojownikiem. Wyszedł przez okno, po czym przy pomocy lotu, zaczął powoli opadać na ziemię. Po chwili już znajdował się przed chatką.


[z/t]
avatar

Ryu

Liczba postów : 208

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Rock on Wto Sie 01, 2017 4:24 pm

Dobrze, że słońce do końca jeszcze nie zaszło. Rock mogła spokojnie rozejrzeć się po pierwszym pomieszczeniu w jakim się znalazła. Salon był niesamowicie bogaty i, cóż, ogromny, skoro mieściły się w nim trzy kanapy, stół i kominek. Oparła skuter o szafkę nieopodal, żałując, że nie ma przy sobie żadnej latarki albo choć zapalniczki. Ogień na kominku mógłby sprawić, że pomieszczenie stałoby się bardziej przytulne... I trofea nie gapiłyby się na nią ze ścian szklanymi oczami... Brr. Niezrażona Mruczka zeskoczyła na podłogę, drepcząc po podłocze łapkami i badając pomieszczenie. Aiko zamyśliła się. Do świtu minie jeszcze trochę czasu, a dom... To, że był otwarty mogło być łutem szczęścia, albo faktycznie jest czyiś a ona wprasza się bez pytania.
- Przepraszam! Jest tu kto? - zawołała.
Nic, cisza, tylko Mruczka wskoczyła na stół i spojrzała na Aiko pytająco. Dziewczyna wzruszyła ramionami, po czym obeszła parter domu, upewniając się, że wszystkie okna są zamknięte. W środku pachniało kurzem, ale uchylona okiennica mogła zaprosić do środka jakieś stworzenie, czego oczywiście wolała uniknąć. No i drzwi... Nie miała klucza, ale zasunęła rygiel, blokując wejście. Tak dla pewności dopchała najbliższą kanapę pod drzwi, gdyby skobel okazał się niewystarczający. Po kwadransie wysiłku, odetchnęła zgrzana i przeciągnęła się. Jej wzrok przyciągnęło rozwalone krzesło, ale oprócz tego nie wyglądało na to, by było tu coś ciekawego. Do pełni szczęścia brakowałoby jej tylko posiłku, ale miała ciepłe schronienie i nie zamierzała wybrzydzać. A skoro już tu była, czemu, póki jeszcze światło sprzyja, rozejrzeć się bardziej?
Obeszła cały dom, zgarniając po drodze dwa koce z sypialni na górze, lecz nic jakoś nie przykuło jej uwagi. Było za ciemno by schodzić do piwnicy, no i zmęczenie zaczynało brać górę. Rock usiadła na kanapie naprzeciwko kominka, wpatrując się w palenisko. Nie, żeby pogoda była tak zimna, ale wieczorem robiło się chłodno a noc pewnie będzie jeszcze gorsza. Przydałby się ogień... Lecz dym mógłby ją zdradzić. Dziewczyna westchnęła, zdejmując buty i układając je obok kanapy. Ściągnęła gogle i rękawice, podsunęła pod głowę poduszkę i okryła się szczelnie kocami. Mruczka wepchnęła się pod wełniany materiał, a dziewczyna przytuliła kotkę do siebie, przymykając oczy. Dobrze było mieć futrzaka przy sobie i czuć miękkie futerko pod palcami. Odpędzało to poczucie samotności i gdyby nie ona, Rock bałaby się zasnąć, a tak... Sen szybko ją zmorzył.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 02, 2017 12:47 am

Gdy tylko przekroczył próg drzwi balkonowych, jego oczom ukazał się dziwny, niespodziewany widok... Niezapowiedziany gość! Na kanapie, która stała tuż przed kominkiem leżała jakaś osoba! W dodatku była to kobieta! Towarzystwa dotrzymał jej kot, który momentalnie się zerwał, gdy Haricotto wszedł do pokoju. Zatrzymał się, nie spodziewając się reakcji kota. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie widział takiej istoty. Na Vegecie koty nie istniały, ale pojęcie o nich było, ponieważ Saiyanie zwiedzili mnóstwo planet.
- Ekhm! Kim jesteś? - zapytał, głośno akcentując swoje pytanie. Widział tylko, że tajemnicza osoba jest kobietą, nie widział jednak jej twarzy w odpowiednim świetle. Stał w takim miejscu, że nijak nie mógł całkowicie zobaczy jej twarzy. Jedynie ogólny zarys, ale to było zbyt mało, by dojść do jakichś konkretnych wniosków.
- Pokaż się. - powiedział równie głośno, zachowując spokój i zimną krew. Nie potrafił wyczuwać energii innych ludzi, więc nie wiedział czego się spodziewać. Nie wiedział czy atakować, czy rozegrać to spokojnie. Równie dobrze mogła to być właścicielka tej chaty, co mogłoby dodatkowo skomplikować sprawy. Na wszelki wypadek postanowił zachować się spokojnie i zaczekać na to, co miało się wydarzyć. W najgorszym wypadku straci dach głową. To i tak lepsze niż strata samej głowy.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Rock on Sro Sie 02, 2017 9:37 pm

Sen był ciężki i głęboki, zdawało się, że ledwie Rock zamknęła powieki, zaraz je otworzyła. Noc minęła jej w ułamku chwili, zdecydowanie za szybko, patrząc nawet na jej stan. Zbudził ją dźwięk, szmer, a może i ruch... To Mruczka wyswobodziła się spod koców, wskakując na oparcie kanapy i mrużąc czujnie oczy, miauknęła głośno. Dziewczyna rozchyliła powieki, choć świat jeszcze był rozmazany i niewyraźny, mieszał się z chaotycznym snem. Światło poranka rozjaśniło salon, sprawiając, że oko wyłowiło więcej szczegółów. Przetarła powieki, unosząc się na ramieniu, z wolna dochodziło do niej gdzie jest i co się stało. Płochy sen uciekł i nie pamiętała już, jakie sceny zrodził jej umysł w podświadomości. Aiko uniosła skołowana głowę, po czym usłyszała głośne pytanie i gwałtownie się obudziła. Ciało nagle stężało ze strachu i włoski na karku stanęły dęba. No pięknie... Żołnierz? Może, choć powinien był od razu ją zastrzelić. Przecież zamknęła okna i drzwi, nikt nie powinien tu wejść... Chyba, że to właściciel chaty, który znał jakieś ukryte przejście i będzie musiała się tłumaczyć. Czy to jednak jest włamanie, jeśli drzwi były otwarte? Męski głos ponagli ją jeszcze raz i niepewnym ruchem dłoni przeczesała włosy, siadając na kanapie.
- Nie mam broni. - powiedziała delikatnie drżącym głosem, wyswobadzając się z koców i nachyliła się by założyć buty. - Przepraszam, zbłądziłam w górach i robiło się ciemno... Szukałam schronienia, a drzwi były otwarte.
Wstała, odwróciła się i ze zdumieniem ujrzała młodego, przystojnego mężczyznę w pomarańczowym, luźnym stroju, przywodzącym na myśl ubrania noszone przez karateków. Lub przez praktykujących jakieś sztuki walki, Rock nie znała się na tym. Wyglądał na przejętego i jednocześnie czujnego, ale to zrozumiałe jeśli ktoś rozgościł się w jego domu bez zezwolenia. Był pewien plus - nie był z Armii Czerwonej Wstęgi. Może to ruch oporu? Po sylwetce sądzić można było, że aktywnie trenuje. Wzrok przyciągała czarna czupryna i oczy, no i oczywiście wzrost, Aiko miała wyraźnie o głowę mniej. Trudno jest być niskim... Wieku też nie mogła odgadnąć, kontakt miała ograniczony ze swoimi rówieśnikami, no, ale wyglądał na raczej starszego niż ona. Zaraz... Ogon..? Dobrze widziała? No cóż, niektórzy mechanicy byli zwierzętami a prezydentem, co prawda pod kontrolą Armii, był pies... Nie powinna się dziwić tak bardzo, zresztą, nie ładnie jest się tak gapić. Najlepiej zrobi, jak grzecznie przeprosi i wróci do Korporacji, zanim wyrzuci ją za drzwi.
Aiko uniosła obie dłonie w geście wskazującym, że nie chce kłopotów. Mruczka miauknęła cicho, jakby potwierdzając jej wcześniejsze słowa.
- Możemy sobie od razu iść. Etto, nie chciałam sprawiać kłopotu... - wymamrotała stropiona. - Przepraszam.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Sro Sie 02, 2017 10:29 pm

Jego głośne słowa podziałały, ponieważ śpiąca dziewczyna zbudziła się już po chwili. Kot ciągle przy niej stał, jakby ją pilnując. Nie był żadnym zagrożeniem, jednakże podrapane dłonie, i nie tylko dłonie, nie były niczym przyjemnym, nawet dla wojownika jakim był Haricotto.
Gdy tylko usłyszał jej głos i zobaczył, jak wyswobadza się z koców, pomyślał sobie, że zarówno jej głos, jak i ten widok, kiedy tak krząta się, by tylko wstać i się wytłumaczyć było... słodkie! Zaraz po tym jak przyodziała swoje buty, odwróciła się przodem do Haricotto. Dopiero teraz mógł ujrzeć ją w całej okazałości. To był ten moment, w którym poczuł coś dziwnego. Coś jakby ukłucie w klatce piersiowej i nadchodząca burza w brzuchu. Wbrew wszystkiemu, nie zanosiło się na potrzebę fizjologiczną, to było coś... więcej! Jego zmarszczone, czujne brwi uniosły się ku górze w zdumieniu. Usta otworzył szeroko, a jego szczęka dosłownie opadła. Jego tętno przyspieszyło, a serce zaczęło walić jak dzwon. Czas zaczął zwalniać, sprawiając, że kosmyki włosów dziewczyny majestatycznie się poruszały przy każdym jej ruchu. Cały świat dookoła był zamazany, a jedynie sylwetka kobiety pozostała nietknięta. Światło oświetlało jej włosy, jej skórę, sprawiając, że biła od niej przyjazna, ciepła aura. To wszystko oczywiście działo się w jego głowie. Z perspektywy trzeciej osoby wyglądało to tak, że po prostu stał z otwartymi ustami, tępo wpatrując się w "włamywaczkę" i merdając ogonem wesoło, jak pies który cieszy się na widok swojego właściciela. Ogon poruszał się samoczynnie, nie panował nad nim. 
- Piękna, cudowna, wspaniała, idealna, ma na czym siedzieć i czym oddychać, ideał kobiecości, słodkość nad słodkościami... - rożne słowa mknęły po jego myślach, często nakładając się jedno na drugie.
Fasolka zaczął się pocić, nie wiedząc co zrobić, nie mając pojęcia co powiedzieć. Zaniemówił w jednej sekundzie. Miał miliony myśli jednocześnie, które przetwarzał jego mózg, mocno pracując by się nie przegrzać. Gdy w końcu się ocknął, zerwał się nerwowo, łącząc swoje dłonie jak do modlitwy, pochylił się, kłaniając się i głośno palnął, praktycznie drąc się na całe pomieszczenie:
- ZOSTAŃ MATKĄ MOICH DZIECI!!! - głowę miał pochyloną, jakby w geście błagalnym. To było silniejsze od niego, a te słowa praktycznie wyrwały się same z jego ust. Zakochał się, ale nigdy czegoś takiego wcześniej nie czuł, więc nie miał pojęcia co się z nim działo.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Rock on Czw Sie 03, 2017 10:49 am

Można powiedzieć, że Rock nie spodziewała się właśnie takiej rekacji... To było dalekie od jej podejrzeń i obaw. W pierwszej chwili sądziła, że chłopak podniesie głos i usłyszy reprymendę za wkradanie się do obcych domów, w drugiej, że chłodno każe się jej wynosić i tak się zakończy ta sprawa. W sumie nie miała by nic przeciwko temu, sama czuła się nieswojo postawiona przed ów sytuacją. W głowie pojawiła się myśl, że musi wycofać się z terenu gór jak najszybciej... Spojrzała na rozmówcę i szczere zdumienie malujące się na jego twarzy kompletnie zbiło ją z tropu. Nie miała chyba smaru na policzku, czy coś..? Nie no, mogła mieć po nocy nieco zmierzwione włosy, ale tak strasznie chyba nie wyglądała. Brwi uniosły mu się w górę, sprawiając, że wyraźnie widziała duże, wbite w nią czarne oczy, intensywność spojrzenia zaczęła ją peszyć. Jakby próbował pożreć ją wzrokiem. Zaróżowiła się subtelnie, zaczynając czuć coraz bardziej nieswojo, pierwszy raz spotkała się z taką reakcją na swój widok. Szczęka opadła, trzymając się tylko na zawiasach, aż poczuła pewien niepokój, czy chłopak nie ma jakiegoś ataku... Lecz był perfekcyjnie przytomny, przynajmniej na takiego wyglądał, tylko - chyba się zawiesił.
- Halo? Przepraszam..? - zapytała ostrożnie, widząc, że czarnowłosy tkwi w tym stanie już długie sekundy. Mruczka miauknęła nie mnie zdziwiona z kanapy, po czym ignorując całe zdarzenie, zeskoczyła na podłogę. Aiko zaczęła się już niepokoić, gdy chłopak nagle się ocknął, poderwał i kłaniając, głośno zawołał... Głos był tak podniesiony, że prawdopodobnie ptaki z okolicznych drzew wzleciały spłoszone w niebo. Zawołał... Zaraz, on tak na serio? - Ha? - twarz Rock najpierw pobladła dramatycznie, by równie gwałtownie zacząć się czerwienić. Uroczy rumieniec wypełzł na jej policzki, usta otworzyła w niemym zdziwieniu, wpatrując w chłopaka i analizując co się stało. Trwało to jednak o wiele krócej, bo pokręciła głową, zdumiona, speszona i skołowana jednocześnie. Romantyczność nie była jej dobrą stroną, a sadząc po zachowaniu chłopaka, był jak najbardziej szczery. Chyba, że to jakiś bardzo wyrafinowany żart.
Rock położyła sobie dłoń na karku i stropiona, spojrzała na niego.
- Cz-czy to nie za szybko z t-taką propozycją..? Najpierw trzeba się poznać, pobyć razem i p-potem zastanowić się nad zakładaniem rodziny... - przecież jest nieletnia! Nie może wziąć ślubu! Z resztą, w tej prośbie nie odniósł się do ołtarza, ale do, ekhem, dzieci, także... Na kogo ona trafiła? - Nie znamy nawet swoich imion... - próbowała sobie jakoś wyjaśnić w głowie zachowania chłopaka, ale nie potrafiła wytłumaczyć tej prośby-propozycji. Czuła się coraz bardziej skrępowana.

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Sob Sie 05, 2017 7:44 pm

Haricotto momentalnie podbiegł do dziewczyny, ignorując wszystko to, co do niego mówiła. Nie zwracał na to uwagi, jego głowa miała ustawione inne priorytety. Gdy znalazł się blisko niej, zatrzymał się. Nie odważył się jej dotknąć lub po prostu nie chciał naruszać jej prywatnej strefy. Uśmiechał się szeroko i był wyraźnie podekscytowany. Jego ogon na lewo i na prawo, nerwowo i szybko. To prawdopodobnie był wyznacznik tego, czy Saiyanin jest zdenerwowany czy opanowany.
- Jestem Haricotto! - powiedział wesoło, wyciagając w stronę dziewczyny rękę. Być może jego zachowanie nie było odpowiednie, ale ostatecznie nie zrobił niczego złego, poza oczywiście propozycja przedłużenia gatunku i stworzenia wyjątkowej hybrydy dwóch ras. Ciekawe, czy taka hybryda miałaby jakieś specjalne właściwości? 
- Nie bój się. Nie zrobię Ci krzywdy. Po prostu... działasz na mnie w sposób, którego nie potrafię określić. Czuję się tak jakbym za wszelką cenę chciał Cię mieć dla siebie. Co to może oznaczać? Czy jestem chory? To pewnie ci z tej cholernej armii mnie czymś zarazili...- zapytał, marszcząc swoje brwi i dumając przez chwilę. Naprawdę był ciekawy tego, co się z nim teraz działo.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Rock on Sob Sie 05, 2017 9:47 pm

Dziewczyna odruchowo zrobiła krok w tył, gdy chłopak znalazł się nagle tuż przed nią. Cała sytuacja robiła się coraz dziwniejsza i na pewien sposób, niepewniejsza. Być sam na sam z kimś kto proponuje jej... Wspólne poczęcie dziecka, i to nie jednego... Zarumieniła się jeszcze bardziej, patrząc na niego z pewną niepewnością, która mogła zdradzać, że podejrzewa, że z tym nagłym afektem może być coś nie tak. Oczy mu błyszczały, uśmiechał się uroczo i nie mogła wyczuć w jego zachowaniu nic fałszywego... Acz z drugiej strony o wiele lepiej szło jej odczytywanie maszyn niż ludzkich zachowań. Podrapała swój policzek palcem wskazującym, patrząc na chłopaka uważnie.
- ... A ja Rock... - wymamrotała ciągle speszona i podała mu dłoń.
Jej ręka wydawała się mała podczas uścisku, ale nie cofnęła jej po tym geście. Wysłuchała chłopaka a na jej twarzy pojawiało się na przemian zaskoczenie i zawstydzenie. Jego słowa były jak wypowiedź nastolatka, któremu kazano opisać zauroczenie, a ten nie potrafił dokładnie tego przekazać. Spojrzała na Haricotto, potem spuściła wzrok, po czym ponownie na niego zerknęła, szukając słów.
- To co mówisz, jest... Miłe, ale i... Zawstydzające. I jeśli się nie mylę, to na coś takiego mówi się miłość. Niektórzy uważają to za chorobę... - no nie, czyżby musiała mu tłumaczyć czym jest uczucie? Aiko pokręciła nagle głową, dotykając swojej skroni. - Armia chyba nie dysponuje bronią biologiczną. To coś zupełnie innego, ale sądzę, że na to musisz sobie sam odpowiedzieć... - jeszcze dwie kwestie nie dawały jej spokoju, to "nie zrobię Ci krzywdy" i "chcę Cię mieć dla Ciebie". Gdyby grała w horrorze Haricotto byłby mordercą, poza tym... Jak zareagować gdy ktoś prosto z mostu wyznaje coś takiego? Rock miała kłopoty z zachowaniem zimnej krwi i jasnością umysłu.
- Nie mogę tu zostać. Jeśli nie wrócę do siebie, ktoś z Armii może ukarać mojego szefa. - Mruczka miauknęła, jakby na potwierdzenie, po czym jej wzrok przyciągnął ogon czarnowłosego, który nagle przestał tak wesoło merdać. - Haricotto, chyba... Nie jesteś stąd, prawda..?

_________________
[You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Haricotto on Nie Sie 06, 2017 12:27 pm

Miłość? Uczucie, które wypełnia jego brzuch, sprawiając że mało nie eksploduje i które wprawia jego głowę w zawroty nazywane jest... miłością? Obce było mu to uczucie, oczywiście. Nigdy wcześniej nie pomyślałby, że takie coś może dopaść właśnie jego. W głębi serca wiedział, że zachowuje się dziwnie i że może to odstraszać dziewczynę, niemniej jednak nie potrafił przestać, ani tym bardziej nie potrafił okazać tego w inny, bardziej normalny sposób.
- Rozumiem. Czyli prawdopodobnie jestem chory, ale nie przez Armię. To by wiele wyjaśniało. Wybacz moją śmiałość, to po prostu emocje. - gdy skończył mówić, wycofał się trochę, by nie napierać na Rock i dać jej więcej przestrzeni. Wysłuchał jej do końca, a wzmianka o jej szefie sprawiła, że zrobiło mu się go żal. Troszeczkę. Tyci, tyci, ale zawsze coś. Nie można zarzucić mu braku współczucia. Nie wiedziałco powiedzieć, ale na szczęście Rock sama zmieniła nagle temat, pytając o miejsce pochodzenia Fasolki.
- Nie, nie jestem. - skwitował, nieco poważniejąc. Z twarzy zniknął mu głupkowaty uśmieszek. Teraz kąciki jego ust były delikatne uniesione ku górze. Chciała odpowiedzi na pytanie, więc udzielił je jej tak szybko i tak dobrze jak tylko mógł.
- Nie urodziłem się tutaj. Urodziłem się na planecie Vegecie. Pochodzę z rasy Saiyan, rasy wojowników. - tutaj poprzestał. Nie miał zamiaru wyjawiać, że jego rasa to dupki i krwiożercze beste, ponieważ mimo swej inności, mógłby jeszcze bardziej zniechęcić dziewczynę do swojej osoby.
- Przybyłem na tę planetę, ponieważ... Nie mogłem tam zostać. Nie mogę tam wrócić. - zmienił nagle sens wypowiedzi, pesząc się lekko i uciekając od prawdy jaką był fakt, że został tam skazany na śmierć. I tak to był cud, że nikogo za nim nie wysłano.

_________________
Sūpā Saiya-jin:

[You must be registered and logged in to see this image.]

[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1118

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Rock on Wto Sie 08, 2017 9:23 pm

I co Rock miała na to odpowiedzieć? Słowa zamarły jej w gardle, choć wcześniej dzielnie starała się wybrnąć z tej sytuacji obronną ręką. Mimo to ilekroć zdawało się jej, że mówi coś sensownego, Haricotto odpowiadał z rozbrajającą szczerością, tak, że trudno było jej znaleźć odpowiedź. Tym bardziej, że rozbroił ją uczuciem, rzekomo do niej. Spojrzała na czarnowłosego, nie mogąc się w końcu zdecydować czy mówi szczerze, czy to chwilowe zadurzenie albo żart... Jakoś stawiała na pierwsze dwa, choć wbrew pozorom, nie polepszało to jej humoru. Aiko sama nigdy nie była na randce, do diaska, co ma odpowiedzieć? To też nie była pora na jakieś amory, sama miała sporo pracy... Musi wrócić do Korporacji i poszukać czegoś, co pomoże jej znaleźć Fabu.
Skinęła głową, na znak, że co do jego śmiałości już nic nie ma. Co za sytuacja... Właściwie to miała, ale jak to powiedzieć? Chciała westchnąć i się wolno wycofać, gdy chłopak wyprostował się, by odpowiedzieć na jej wcześniejsze pytanie. Zdziwiła ją ta zmiana. Nieuświadomiony uśmiech zadurzonego podlotka zmienił się w dumny, pewniejszy uśmieszek, jakby odpowiedź na jej pytanie pstryknęła jakiś włącznik w głowie chłopaka. Jednak metamorfoza była niczym w porównianiu do tego co miała usłyszeć. Vegeta... Inna planeta? Inna rasa? Czyli miała przed sobą najprawdziwszego kosmitę? ... Trochę to było rozczarowujące, biorąc pod uwagę, że Aiko spodziewała się zielonego ludka z mackami na głowie, nie człowieka z merdającym ogonem. Niemniej, sprawa była dziwna i powinna przecież wyśmiać coś takiego, ale coś jej nie pozwalało. Ani to pewne spojrzenie Haricotto, ani sytuacja i jej podejrzenia, że nie skłamał ani razu dokąd zaczeli rozmawiać.
... Dalsze okoliczności tego spotkania były dość zamotane. Rock próbowała coś powiedzieć, Haricotto również, skończyło się na tym, że chłopak oznajmił, że może wpadać kiedy chce. Nie zdążyła zapytać czy na pewno, gdy wyszedł z domu tylko po to by wzbić się w niebo... Przez krótką chwilę stała z zadartą głową, nie wiedząc czy wzrok jej nie pomylił, ale nic się nie zmieniło. Aiko zamrugała, próbując zrozumieć czy to nie był sen, ale uszczypnięcie w policzek upewniło ją, że nie.
Szybko pozbierała swoje rzeczy, zebrała się i ruszyła w drogę powrotną.

OOC
Post jeszcze przed TSem, następny już po nim.


_________________
[You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.] | [You must be registered and logged in to see this link.]
avatar

Rock
Admin

Liczba postów : 70

Powrót do góry Go down

Re: Pokój gościnny

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach