Kanion Potępionych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Kanion Potępionych

Pisanie by Admin on Sro Lip 13, 2016 3:20 pm

Ogromny kanion, wysoki i niebezpieczny. Na dole leniwie przepływa Krwawa Rzeka. Najczęściej słychać tutaj jęki osób potępionych, które odbywają wieczną karę. Niestety, nie można zlokalizować źródła dźwięku, nieważne jak mocne byłyby to starania.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 316

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Laptor on Nie Gru 18, 2016 12:25 pm

Po opuszczeniu pięknego jak na to miejsce ogrodu, zielonego i spokojnego w przeciwieństwie do reszty gdzie kolory są czerwone, brudne a wszystko tutaj jest zniszczone. Laptor udał się do kanionu, który widział już z drogi w trakcie lotu swojego. Znajdował się on na wysokości mniej więcej 20 metrów od góry by doskonale widzieć teren dookoła i jak najszybciej zauważyć Makaioshina, który gdzieś miał tutaj się znajdować przecież. Teren się nieco zmienił, można było dostrzec wysokie ściany skał dookoła co stanowiło kanion oraz czerwoną rzekę, demon od razu domyślił się że jest to krew, jakieś głazy i kamienie no i kości... Gdy Laptor wleciał w tą lokacje od razu usłyszał dziwny jęk, zerknął w dół lecz nikogo nie dostrzegł, postanowił lecieć dalej. Po chwili znowu usłyszał jęk lecz i tym razem nikogo tutaj nie było... Od razu pomyślał, że jest to dziwne miejsce i podobne do korytarza prowadzącego do piekła. W końcu w oddali dostrzegł postać Makaioshina, tak mu się wydawało bo ostatnio trochę czasu z nim spędził w końcu go trenował jak lepiej się bić. Poleciał do niego, wyprzedził go lotem i wylądował 5 metrów przed nim. Od razu się ukłonił tułowiem w dół i rzekł:
- O wielki Makaioshinie, wybacz, że ci przeszkadzam w twojej wędrówce, której właściwie nie rozumiem bo umiesz się teleportować i... Nie ważne! Wykonałem powierzone mi zadanie i twój brat powiedział mi gdzie mogę cię znaleźć. Proszę cię o trening fizyczny by polepszyło i udoskonalić moje ciało. Chciałbym być jak najbardziej przydatny waszym celom i misjom. - Po czym podniósł się i stał tak przez jakiś czas naprzeciwko niego, pomyślał że na pewno go zaskoczył i dlatego tak długo milczy, zatkało go jak nic!

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Haricotto on Pon Gru 19, 2016 3:56 pm

MG

Makaioshin spojrzał na kłaniającego się Laptora i uśmiechnął się się lekko, jednak z nutką złośliwości. Klasnął raz w ręce, by ten się podniósł i stał normalnie. Gdy w końcu to uczynił, Makaioshin podszedł bliżej, chowając swoje obie dłonie za plecami i splatając ich palce. Wyprostowany, patrzył z góry na różowego potworka.
- Prosisz mnie o trening? Znowu? Trochę mnie to zaczyna irytować. - ostatnie zdanie powiedział trochę ciszej, pod nosem. Jego zadaniem nie było szkolenie wojowników, tylko wykorzystywanie ich. Jedno drugiego nie wykluczało, ale z pewnością wadziło jemu to wadziło. Jednakże, Laptor okazał się być pomocny i z pewnością można go jeszcze nie raz wykorzystać. Jak to się mówi, po trupach do celu.
- Niech będzie, stoczymy ze sobą małą walkę. Obniżę moc, żeby Cię przypadkiem nie zabić. No, pokaż co potrafisz. - wyciągnął jedną rękę przed siebie, drugą wciąż chowając za plecami. Czyżby faktycznie wystarczyła mu tylko jedna ręka, by ugasić zapał majina?

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Laptor on Pon Gru 19, 2016 8:04 pm

Laptor wyprostował się na sygnał powstania od Makaioshina i zerknął mu w oczy. Był trochę poirytowany i było to widać, to wyjaśniło fakt iż, drugi powiedział mu o jego lokalizacji, na pewno myślał, że nie dostanę zgody na ten trening i jeszcze zgarnie opieprz. Mak musiał chyba coś szybko sobie obmyślić w głowie gdyż o dziwo zgodził się po chwili koncentracji. Niestety Laptor już myślał, by samemu się wycofać bo nie nawidził litości nad sobą, Makaioshin powiedział, to z politowaniem lecz... Cóż Laptor nie miał zbytnio wyjścia i musiał przełknąć ślinę.
-Dziękuje bardzo, mam nadzieję, że walcząc z kimś tak silnym nauczę się kilku przydatnych rzeczy, które zwiększą moją moc, która będzie dobrze wam służyć. Proszę mnie nie oszczędzać inaczej nie przyzwyczaje ciała do walki, szczególnie że to ciało jest gumowe, więc powinno więcej znieść.- Laptor uśmiechnął się na krótko po wypowiedzeniu słów, by zaraz jego uśmieszek zgasł. Był teraz całkiem poważny gdyż czekał na niego nie lada wyczyn no i... nie był do końca pewny tego, że jego ciało zniesie więcej tylko dlatego, że jest elastyczne.
Gdy postać schowała jedną rękę wszystko stało się jasne, bez zaskoczenia. W końcu to Bóg, który musiał dysponować odpowiednią mocą więc nawet na jednej ręce i obniżeniu mocy nie miałby problemów z dwoma Laptorowi. Nie zwlekając dłużej Laptor ruszył na swojego przeciwnika, lecz nie dopadł do niego, po prostu wypuścił zaciśnięte rękę ze swojego ciała, czyli wykorzystał gumowe ciało, wydłużył rękę. Jednocześnie jego lewa noga, która znajdowała się na ziemi również się wydłużyła, tak że ciało demona powędrowała za ręką, po bloku dostanie zaskoczony drugą ręką. To był genialny i pomysłowy plan gumowate stworka!

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Haricotto on Sro Gru 21, 2016 7:56 pm

MG

Makaioshin wiedział, że Laptor potrafi wydłużać swoje kończyny, jednak został troszkę zaskoczony. Uniknął ciosu, blokując go ręką, ale w tej samej chwili nadlatywała w jego stronę druga pięść demona. Zauważył ją i nie mógł pozwolić sobie na to, by zostać trafionym przez przeciwnika. Poczułby się wtedy zbyt pewnie, więc należało uciec się do małego oszustwa. Wykorzystując swoją energię, z pomocą przyszła technika teleportacji. Kai Kai. Po tych słowach, Makaioshin zniknął, a rozpędzony majin przeleciał przez jego rozmazaną sylwetkę, lądując na nogach kilka metrów dalej.
Makaioshin cały i zdrowy, stał w miejscu, z którego nadszedł pierwotny atak Laptora.
- No chodź. - uśmiechnął się złośliwie, palcami u dłoni poruszając w sposób zachęcający demona do ponownego ataku.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Laptor on Sro Gru 21, 2016 8:33 pm

Laptor został sam zdzwiwiony, że Makaioshin musiał uciec się do tej techniki aby uniknąć jego kombinacji ataku, sądził że nie będzie to wyzwanie i się pomylił, to go ucieszyło... Z drugiej strony może on obniżył moc zbyt drastycznie? A może sam zrobił błąd decydując się na walkę z demonem tylko jedną ręką? Demon wylądował kilka metrów dalej na dwóch nogach, nie zachwiał się nawet. Gdzieś słyszał już wcześniej to Kai kai oczywoscie, że tak... Teraz nie odwracając się wychylił swój głos w tył tak, że oczami widział postać Makaioshina, tułów obkręcił o 360 stopni parę razy i znowu używając gumowego ciała wydłużył obie nogi jednocześnie się obkręcił jak śruba. Miało to nadać pełnego impetu ciosów głową, która miał zamiar wbić się w brzuchu swojego przeciwnika. W przypadku gdy trafia, rękoma owija się wokół tułowia czy rąk przeciwnika tak by ten mu nie dał rady uciec, jeśli próbuje zrobić jakiś unik również wydłużając ręce stara się nie dopuścić by mu uciekł. W przypadku w którym Laptor łapie przeciwnika swoimi gumowymi kończynami ściska jak najmocniej a po twarzy okładka go swoim ogonkiem, zupełnie zapominając, że jest to Makaioshin, po prostu kazał mu to zrobić i to robi.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Haricotto on Czw Gru 22, 2016 5:51 pm

MG

Makaioshin uśmiechał się zadziornie, a kiedy zobaczył, że Laptor ponownie zbliża się w jego stronę, zaparł się, jakby wiedział, że w razie "w", nie zostanie przesunięty ani odrzucony.
Demon nie wyciągał do ataku żadnej kończyny, chcąc prawdopodobnie wykorzystać głowę. Mężczyzna podniósł swoją nogę i w odpowiednim momencie wyciągnął ją do przodu, nad głowę demona, po czym w szybkim tempie opuścił ją w dół. Zahaczając stopą o nadlatującą głowę, sprawił szarpnięciem w dół, że Laptor zarył twarzą o twardą glebę tuż przed Makaioshinem.
Bóg przeskoczył jego ryjące w ziemi ciało i wylądował znów za nim, oczywiście w odpowiedniej odległości. Nie popełnił tym razem tego samego błędu. 
- Trochę lepiej. Próbuj dalej. - powiedział spokojnie, przeczesując dłonią swoje włosy i poprawiając je, by nie wpadały mu do oczu.
- Postaraj się walczyć bez używania swoich dodatkowych zdolności. Zobaczymy jak to ci pójdzie. - podpowiedział mu, wyciągając jedną rękę do przodu. Oczywiście tą, którą zamierzał walczyć. Ta druga, lewa, ciągle schowana była za jego plecami.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Laptor on Czw Gru 22, 2016 7:05 pm

Uderzenie nie należało do najprzyjemniejszych, w wirze jaki wytworzyło jego gumowe ciało w formie sprężyny Laptor nie mógł zauważyć nawet postaci Makaioshina, gdyż patrzył w dół a i za szybko się kręcił na coś takiego jak zerknięcie czy dobrze leci. Wycelował wcześniej, downem nie był więc trafić musiał, jednak nie wziął najwyraźniej pod uwagę uniku z przed uderzenia. Poczuł silne uderzenie w głowę, które wbiło go dół a ponieważ sam się rozpędził po prostu zarył w ziemię całym cielskiem a głównie twarzą. Nie było to przyjemne uczucie, miał deja vu bo chyba już tego doświadczył... Przypomniał sobie walkę z samym sobą, była o wiele wiele łatwiejsza i przyjemniejsza od tej, którą toczył w tym momencie, była to różnica siły między Bogiem a Laptorem. Wstał powoli, jego twarz się dziwnie odcisnęła, zaciągnął powietrza i przywrócił sobie pierwotny wygląd po czym wyciągnął piach z ust i oczu. Wytrzepał swoją klatkę piersiową i wtedy dostrzegł, że jego białe spodnie są już brązowo żółte.
Demon tym razem bez szarży podszedł wolno do Makaioshina na odległość około 2 metrów.
-Ehh, łatwiej było z drugim Ja. - Powiedział jakby do siebie po czym pomyślał, że on wgl nie walczy tylko ciągle unika ciosów. Chwilę popatrzył mu w oczy miał to być pojedynek 1vs1 bez żadnych dodatkowych zdolności czy niespodziewanych ataków. Ustawił się w pozycji jaką wcześniej mu pokazał, nogi ugięte, lewa ręka zgięta w łokciu przy tułowiu, chroniła żebra a druga ugięta w łokciu z zaciśniętą pięścią na wysokości szczęki. W tej pozycji odbił się nogami tak by zbliżyć się jak najszybciej, ale nie jak najdalej gdyż odległość była niewielka, wyprowadził cios ręką lewą, która była przy tułowiu w brzuch swojego przeciwnika, prawą nogę przyszykował na podcięcie przeciwnika jeśli ten zrobi unik i ruszy swoją nogą, jeśli nie to po prostu miał w gotowości drugą rękę by zablokować cios.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Haricotto on Sob Gru 24, 2016 12:26 am

MG

Wszystko szło zgodnie z myślą Makaioshina. Wiedział, że Lapttor zacznie na początku używać zdolności, jakie posiada jego ciało. Jednakże, widz polegał na tym, żeby wiedzieć, kiedy można użyć swoich zdolności, a kiedy trzeba się udać to tradycyjnych technik, które polegają na uderzeniach rękami i nogami. Wplątane także powinny być bloki.
Gdy demon zaczął atakować Makaioshina, też wydawał się by bardziej zrozumiały. Nie zmierzał unikać ciosów, tylko blkować je i ewentualnie oddawać z powrotem.

Bóg oberwał w brzuch. Zgiął się, przez co Laptor miał idealną okazję, by uderzyć z tzw. "młota". Jednakże, demon tego nie zrobił, a Makaioshin wykorzystał sytuację, wbijając swoją pięść prosto w brzuch majina. Użył więcej swojej mocy, przez gumowaty został odepchnięty na kilka metrów.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Laptor on Sob Gru 24, 2016 12:55 am

Laptor doskonale wiedział, że należy wyprowadzać szybkie kontrataki, znaleźć lukę między serią ataków przeciwnika, ponieważ samym bronieniem nigdy nikt jeszcze nie wygrał. Obrona chociażby idealna zawsze zostawi chociażby najmniejszą lukę, zresztą obrona wymaga więcej wytrzymałości niż ataki napastnika, więcej trzeba znieść podczas gdy przeciwnik okłada nas pięściami. Dlatego też należało połączyć obronę z atakiem co okazało się skuteczne, demon bardzo się cieszył i wtedy też popełnił błąd, osłonił się i przyjął uderzenie w brzuch, jego ciało nienaturalnie wygięło się a on sam upadł kilka metrów dalej, złapał się za gumowy brzuch i za chwilę dopadł do przeciwnika, w ręku wytrzowył pocisk KI, który wysłał w brzuch przeciwnika podczas lotu, sam natomiast zaatakował miejsce w którym pojawił się Makaioshin kopnięciem bocznym w żebra, jednocześnie przy trafieniu lub gdyby on to zablokował noga rozpływa się jak guma i owija go dookoła a Laptor wali pięścią w twarz parę razy. Przeciwnik był silny i Laptor nie miał najmniejszych szans z nim w starciu bezpośrednim, dlatego też dobrze złożyło się, że ów przeciwnik obniżył nieco swoją moc by mieć jakąś uciechę z walki. Moc była pewnie zbliżona do demona a mimo to udało mu się trafić go! To duże osiągnięcie, duży postęp na przód. Laptor w planach miał teraz powalczyć trochę nogami więc jeśli jakimś cudem uda mu się wyprowadzić kilka ciosów w twarz, trafić czy też zostaną zablokowane to puszcza swojego wroga tymczasowego z objęć nogą i drugą wykonuje szybkie kopnięcia proste w twarz i tors przeciwnika na zmianę nogami, ręce zawsze w pogotowiu do ewentualnej obrony.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 1281

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Haricotto on Pon Gru 26, 2016 9:01 pm

MG

Makaioshin uśmiechnął się lekko na widok nadlatującego ki blasta. Był dla niego jak komar, który irytuje swoim brzęczeniem i obecnością. Prostująs swoje palce w prawej dłoni, zamachnął się, tak jak ostrzem, a stworzona i wystrzelona przez Laptora energia został przecięta na dwa kawałki, które zmieniły swoją trajektorię lotu, lecąc zupełnie nie tam, gdzie na początku zakładał demon.
Mężczyzna zablokował ręką atak nogą, która owinęła się wokół niej, mocno przy okazji się zaciskając. To jednak nie sprawiło, że gradobicie pięści skierowane na twarz Makaioshina doszło do skutku. Mimo ściśniętej ręki, głową ruszał zwinnie, zawsze unikając nadlatującej kończyny Laptora.
Bóg zamachnął się ręką, tą owiniętą, przez co całe ciało majina powędrowało za nią. Dalej wiadomo - ciało demona uderzyło o glebę, a Makaioshin wytwarzając w swojej dłoni energię ki, przekształcił ją w energetyczny miecz i uwolnił tym samym swoją rękę. Gumowa noga Laptora oddzieliła się od reszty.
- Wystarczy na dzisiaj! - powiedział głośniej, wyłączając swoją ki. Otrzepał dłonią swoje ubranie, po czym stanął w wyprostowanej pozycji.
- Coś tam umiesz, trochę silniejszy jesteś. Może jednak coś z ciebie będzie. - powiedział, drapiąc się po swoim podbródku.

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Shiro on Wto Kwi 04, 2017 4:53 pm

Mistrz Gry
Wojownik znalazł się w stromej dolinie, otoczony ogromnymi ścianami skalnymi. Paskudna woń dawała się tu we znaki jeszcze bardziej, doprowadzając do zawrotów głowy. Mógłby się stąd łatwo wydostać, gdyby tylko był w stanie latać. Osoba znająca planetę po charakterystycznych jękach z oddali, skojarzyłaby, że znajduje się niedaleko Kanionu Potępionych, jednak dla młodego Percivala były to jedynie dziwne odgłosy, budzące grozę. Najprawdopodobniej jedynym miejscem, w którego kierunku mógł się teraz przemieścić, było wejście do groty, otoczone niezrozumiałymi runami. Na nim wykonana była też staranna płaskorzeźba, przedstawiająca umięśnioną postać z otwartymi ramionami, niczym Jezus na krzyżu. Dookoła leżało też kilka szkieletów, które pozostawiły po sobie jedynie stare ubrania i bransolety identyczne jak ta, którą Makaioshin otrzymał od Kalkaia.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Gość on Wto Kwi 04, 2017 5:22 pm

Ignorując bezpodstawne fochy starca, spowodowane jego urażoną dumą, słuchaj jedynie o możliwości zwiększenia jego wydolności fizycznej oraz obsłudze bransolety w kształcie korony. Gdy portal się pojawił powiedział tylko ponuro ostatnie słowa do Kalkaia:
- Ruszam po Twojego jakże cennego grzybka, ale lepiej żebyś mnie nie oszukał, dla własnego dobra. - po czym wskoczył do portalu.
Znalazł się w całkiem innym miejscu, które było znacznie bardziej mroczne i ponure niż Rzeka Śmierci czy pracownia Kalkaia. Tym miejscem była dziwna, stroma dolina, z której słychać było dziwne jęki i odgłosy, jakby umęczonych dusz skazanych na wieczne potępienie. Charakterystyczny odór, który doprowadzał Percivala do stanu oszołomienia, najprawdopodobniej była to trucizna o której mówił naukowiec. Nie wiedział gdzie się znajduję i w którą stronę ma się udać, by odnaleźć grzybka, jednak bez możliwości latania nie miał i tak zbyt wielkiego wyboru i mógł jedynie pójść do groty pełnej niezrozumiałych dla niego run. Szkielety z bransoletami takimi jak miał sam Percival mogłyby wzbudzać panikę u wielu śmiałków, w końcu ewidentnie było widać, że wielu poległo próbując zdobyć najprawdopodobniej ten sam składnik dla staruszka, ale on nie zraził się tym, był zmotywowany by zyskać nową moc, miał tylko nadzieję, że naukowiec mówi prawdę i naprawdę zwiększy jego możliwości fizyczne. Zachowując jak największą ostrożność i pełną koncentracje ruszył do wejścia groty.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Shiro on Pią Kwi 07, 2017 9:58 pm

Mistrz Gry

Percival postąpił kilka kroków w stronę wejścia do jaskini. Nie przeraził się trupami poprzednich grzybiarzy, jednak nie zastanowił się również, czemu leżały tuż przed grotą, a nie w jej środku. Dowiedział się tego niezwykle szybko, albowiem przed otworem kształt sylwetki został dziwnie wypchnięty i padł nieruchomo tuż pod nogami Makaioshina. Okazał się być pełnoprawną trójwymiarową rzeźbą. Bardzo wiele detali poświęcono jego umięśnionemu ciału oraz malutkim runom, którymi było pokryte. Na środku jego pleców umieszczono wypukły punkt w kształcie walca.


Po kilku sekundach stało się coś niespodziewanego. Ręka kamiennej postaci drgnęła. Następnie zgięła się, by podeprzeć jej ciężkie cielsko. W ciągu nieco dłuższego mgnienia oka przeciwnik stał naprzeciw wygnańca, patrząc bez wyrazu w dal. Prawdopodobnie okazał się być robotem. Zamachnął się i przywalił mu w twardo w brzuch tak, że młodzieniec zgiął się wpół. Następnie dziwnie wystawił nogę i nienaturalnym kopnięciem wywalił go na odległość dwudziestu metrów. Jego ruchy były powolne, pokraczne i wyraźnie mechaniczne, lecz nieziemsko silne. Zapowiadający się pojedynek nie wydawał się wyrównany.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Gość on Nie Kwi 09, 2017 7:27 pm

Kształt sylwetki nagle wylądował przed nogami Percivala. Okazał się być solidną postacią z bardzo dokładnymi detalami - małymi runami i umięśnieniem. Analizując posąg zauważył na jego plecach podejrzany punkt w kształcie walca.
Pomimo zachowania jak największej koncentracji nie spodziewał się, że rzeźba zacznie się ruszać, a nawet go atakować. Na szczęście podczas zbliżania się do ciemnego wejścia jaskini był skupiony, więc gdy runiczny robot zaczął go napierać spróbował wykonać unik robiąc salto w tył, a potem kopnął go z całej siły w plecy, trafiając w wcześniej wspomniany przycisk przypominający bryłę, który był na grzbiecie oponenta. Jeśli jednak mu się ten wyczyn nie udał i odleciał na te dwadzieścia metrów to uderzył z impetu pięścią w ten sam guzik. Dlaczego tak zrobił? Wyczuwał, że to może być swego rodzaju wyłącznik i dzięki temu uda mu się uniknąć niepotrzebnej walki, a także obrażeń, ponieważ toksyczne opary osłabiały go, przez co nie mógł zregenerować KI, poza tym umiejętność latania oraz energetyczne pociski (KI Blast) bardzo przydałyby mu się w pojedynku.


Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Shiro on Nie Kwi 09, 2017 9:15 pm

Mistrz Gry


Percival bardzo taktycznie podszedł do starcia z maszyną. Szybko ocenił swoją wyższość nad nią pod względem szybkości i bez najmniejszego problemu uniknął ciosu pięścią. Dzięki swojemu intelektowi skojarzył również wypukły punkt na plecach oponenta z wyłącznikiem zasilania. Czy słusznie? Tego dowiedzieć się już nie miał okazji. Mimo swojej ponadprzeciętnej ostrości umysłu nie udało mu się przewidzieć, że stojąc przed przeciwnikiem nie będzie w stanie dosięgnąć jego pleców. Kopnął z całej siły w powietrze i gdyby powietrze czuło, zapewne bardzo by je teraz bolało. Ale ponieważ owe nie zdawało się okazywać cierpienia, młody wygnaniec jedynie odsłonił się, by paskudnie oberwać w bok i odlecieć o dwadzieścia metrów, obijając się o leżące na ziemi kamienie. Najwyraźniej w ten sposób nie rozwiąże konfrontacji. Co gorsza, przeciwnik kroczył zdecydowanie w jego stronę z zamiarem wykończenia go.

Zaktualizuj scouter.

@EDIT: Przygoda zamknięta z powodu odejścia użytkownika z forum. Robot zabił Percivala, po czym odleciał z powrotem do swojej komory.
avatar

Shiro
Wschodni Kaioshin

Liczba postów : 301

http://www.strawpoll.me/12564308

Powrót do góry Go down

Re: Kanion Potępionych

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach