Szczyt Wieży Korina

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Admin on Wto Wrz 08, 2015 4:50 pm

First topic message reminder :

Jak sama nazwa wskazuje, jest to szczyt, czyli koniec totemopodobnego słupa. Znajduje się tutaj niewielka budowla, kształtem i wyglądem przypominając bączek, jakim zwykły się kiedyś bawić dzieci. Filary wbudowane na skraju okręgu podtrzymują sufit. Na samym środku platformy znajduje się fontanna. Nie jest to jednak zwykła fontanna, gdyż wcale z niej nie wydobywają się strumienie wody. Nad nią unosi się kulisty obiekt, przypominający bańkę mydlaną. Na jej wierzchu (fontanny) wyrzeźbione są zwierzęta, dokładniej mówiąc słonie. Podtrzymują one niewielką, ręcznie zdobioną buteleczkę. Ciekawe co takiego się w niej znajduje?
Z jednej strony "bączka" zbudowane są schody, które prowadzą do środka tego architektonicznego cudu. Dalej jest już tylko część mieszkalna, w której na co dzień mieszka strażnik wieży - kot Korin.
avatar

Admin
No.1 Whis' Fanboy

Liczba postów : 293

http://dbanotheruniverse.forumpolish.com

Powrót do góry Go down


Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Mar 21, 2017 9:06 pm

Siedziała wpatrzona w białego kota z laską. Gdzieś za nim, za barierkami, nadal panowała ulewa. Co gorsza, pogoda chyba nie zamierzała ulec pozytywnej zmianie. Wręcz przeciwnie.
Korin tłumaczył jej to, czego nie wiedziała. Gdy wspomniał, że Wszechmogący będący Bogiem żyje wyżej, odruchowo uniosła głowę. Gdzieś tam musiał zatem być. Ciekawiło ją, kim On jest i jak można się do niego dostać.
Błyskawica przecięła nieboskłon, rozjaśniając go na krótki moment, a Aymi aż podskoczyła w miejscu, strosząc krwisty ogon. Serce zadudniło jej w piersi ze strachu.
- D-Dobrze... - odpowiedziała na pytanie kocura, wstając i podążając za nim. Wnętrze tej dziwacznej budowli było o wiele lepszą perspektywą niż deszcz, wiatr i pioruny poza nią. No i, jakby nie patrzeć, nie miała powodów, by nie ufać Korinowi. Przecież był kotem. A kotom można ufać. Ufała Shiro. Teraz ufała też Korinowi. I Haricotto oczywiście. Co do Tensy nie była pewna, w końcu zostawiła ją tu niemal bez słowa. No i jej lista zaufanych nieco się powiększyła.
Ziewnęła przeciągle, pocierając powiekę. Czuła się dziwnie zmęczona. Ten dzień był pełen wrażeń, a zdawało się, że to jeszcze nie koniec.
- Gdzie idziemy? - spytała sennie. Nie chciała być nieuprzejma względem gospodarza, ale najchętniej znalazłaby sobie jakiś cichy kącik, w którym mogłaby się zwinąć i zdrzemnąć.
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Sob Mar 25, 2017 8:10 pm

stąd


To było dziwne uczucie. Być prowadzoną za rękę przez kota. W prawdzie ten kot chodził na tylnych łapach, umiał mówić, chciał ją nauczyć czytać i przy każdym kroku podpierał się trzymaną w łapce laską, ale... trochę to było dziwne. Mimo wszystko dała się poprowadzić na zewnątrz. Słuchała przy tym uważnie słów kocura.
- Kame Sennin? - powtórzyła za Korinem, wtedy też przypomniała sobie różowy domek z pewnym napisem na ścianie. Rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu czegokolwiek, bliżej nieokreślonego. Wypatrzywszy jakiś ostrzej zakończony kamień, sięgnęła po niego i zaczęła rysować na posadzce. A raczej pisać. Krzywy napis głosił "KAME HOUSE", jak zapamiętała.
- Wyspa z tym na domku? - spytała, spoglądając na kocura. W prawdzie tylko pierwsze słowo skojarzyła zarówno z literami alfabetu, który został jej przedstawiony, jak i słowami kociego mentora, jednak musiała się upewnić.
Przekrzywiła lekko głowę, zastanawiając się jeszcze nad jednym, małym słowem, którego nie rozumiała, a które dotyczyło tego całego Żółwiego Pustelnika.
- Co to zboczuch?
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Laptor on Sob Mar 25, 2017 8:25 pm

MG


Gdy dziewczyna zaczęła rysować jakimś przedmiotem, którego tutaj nie powinno być bo nic nie pisałem nigdy o czymś taki, ale trudno... Korin upuścił swój kijek otworzył oczy, podskoczył a jego sierść się zjeżyła wykrzykując "aaa!". Zaraz zaczął pocierać porysowaną posadzkę próbując "zmyć" uszkodzenie, lecz nie dało się. Westchnął głęboko, wytarł łzę spływającą po jego sierści i rzekł:
- Czemu to zrobiłaś... Poleruje tą podłogę codziennie... Ehh dobra. KINTO! - Zawołał i kontynuował - Tak tak, to właśnie dom Kame Sennina. Zboczuch to... no nie ważne - W tej chwili pod barierkę podleciała chmurka! Prawdziwa chmurka! Była jednakże koloru żółtego i zostawiała za sobą żółtą smugę. Była duża, można było się na niej położyć.
- To jest obłok kinto. Szybko zabierze cię do Kame Sennina, zna drogę. Wydaje mi się, że jesteś odpowiednią osobą do tego by na nim spokojnie usiąść. Trzeba mieć czyste serce do tego, jeśli go nie masz spadniesz kilkanaście kilometrów w dół. - Powiedział i uśmiechnął się.
___
Odpisz tutaj a potem http://dbanotheruniverse.forumpolish.com/t31p100-teren-przed-domem

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 874

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Sob Mar 25, 2017 9:34 pm

Gdy Aymi zaczęła pisać po podłodze kamieniem (który mogło przywiać skądkolwiek lub oderwać od filaru czy czegoś, w końcu była wielka burza, huragan, itd.), Korin zareagował dość... jednoznacznie. Dziewczyna w mig pojęła, że zrobiła coś złego, więc szybko wypuściła z palców narzędzie zbrodni ze skruszoną miną.
- Przepraszam... - wydukała, nie wiedząc, co jeszcze mogłaby powiedzieć. I właściwie nie dowiedziała się, czym jest określenie, jakim kocur nazwał Żółwiego Pustelnika. W zamian za to miała już pewność, do jakiego miejsca ma się udać. W dodatku pewnym środkiem transportu.
Czerwonowłosa przyglądała się żółtemu obłokowi po drugiej stronie barierki. Według słów Korina, żeby "dosiąść" tej chmurki, trzeba mieć czyste serce. Nie wiedziała, co to właściwie oznacza, ale skoro kocur twierdził, że jest odpowiednią osobą...
- Kinto... - powtórzyła powoli, dotykając palcami obłoku. Uśmiechnęła się pod nosem i jednym susem wskoczyła na chmurkę. W sumie nawet nie pomyślała o opcji "spadania Kilkunastu kilometrów w dół", po prostu skoczyła.
No i nie spadła. Usiadła skrzyżnie, rozkładając dłonie na puchatej powierzchni. Uśmiechnęła się delikatnie do Korina, a w następnej chwili pisnęła, chwytając się mocniej obłoku, który ruszył w drogę bez ostrzeżenia.

[z/t]
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Mar 28, 2017 5:00 pm

stąd

Więc miała w garści nasionka Senzu, o którym w przyszłości pewnie dowie się więcej. Nie znała się na nasionach, tym bardziej na ich hodowli, choć nieraz zdarzało jej się widzieć ludzi pracujących w pocie czoła na polach. Nigdy jednak nie zastanawiała się, dlaczego robią to, co robią.
Schowała zatem luźno związany woreczek do kieszeni, z przydatności której właśnie zdała sobie sprawę, i wlazła na chmurkę, decydując się wrócić na wieżę. Chciała się tam dostać w miarę szybko, żeby znów nie wpaść w sam środek burzy. Tym bardziej, że już zaczynał padać deszcz.
Obłok Kinto w prawdzie nie odpowiedział słowami, ale ruszył w drogę powrotną. Podróż trwała równie szybko jak poprzednio i już wkrótce była na miejscu. Kocur czekał na nią przy barierkach, jakby doskonale zdawał sobie sprawę, że zaraz wróci do domu. Zeskoczyła z chmurki, lądując w przyklęku.
- Tadaima... - szepnęła, przypominając sobie pewne sformułowanie, którego zawsze używała jej matka, gdy wracała do domu. Zaraz potem sięgnęła po woreczek, z którego przypadkiem wysypało się kilka ziarenek, uderzając bezdźwięcznie o posadzkę.
- Przepraszam, pozbieram - mruknęła, starając się zgarnąć wszystkie rozsypane nasionka. - Kame mówił, że to nasiona Senzu. Co to jest Senzu?
Pytanie zadane było w momencie, gdy przekazywała pakuneczek w łapki kota. Nie wiedziała, co takiego wyrośnie z tych ziaren, ale strasznie ją to ciekawiło. Patrzyła zatem na kocurka z lekko przekrzywioną głową.
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Laptor on Wto Mar 28, 2017 6:54 pm

MG


Korin, biały kocur, który uśmiechnął się na widok woreczka, nie przestawał się uśmiechać nawet wtedy kiedy nasionka wysypały się z niezdarnych rączek half saiyanki.
- Nie szkodzi Aymi. Wszystkim się zdarza. Ah! Nasionka senzu, jak wspaniale, że je przyniosłaś. Będą mi bardzo potrzebne. Senzu to magiczne fasolki, które przywracają ci siły i leczą każdą chorobę. Nawet wielka dziura w brzuchu może zostać uleczona. Warunkiem jest przytomność osoby, która będzie brała ją do ust. Wspaniała rzecz. Może niedługo będą potrzebne! Ty możesz iść na dół i pouczyć się czytania, popróbuj czytać. Im więcej popróbujesz tym lepiej ci to będzie wychodziło. Pamiętaj o nauce alfabetu, chociaż chyba powinnaś go umieć. Jeśli będziesz chciała kinto to wystarczy ją zawołać, nie krępuj się. I tak mało kto może z niej korzystać. Przyjmijmy, że na razie ci ją podaruję. - Powiedział i jeszcze chwilkę popatrzył na zbliżającą się pogodę.
__
Koniec

Zdaje sobie sprawę, że przygoda była nudna, prócz wiedzy o senzu. Jednak chciałem w ten sposób niejako pokazać, że przygody nie muszą być pełne akcji.

_________________
Ore ni kateru no wa, ore dake da
______________________________________________________
avatar

Laptor
Mistrz Gry

Liczba postów : 874

http://www.invincible.oxn.pl

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Mar 28, 2017 7:13 pm

Aymi słuchała uważnie wyjaśnienia odnośnie Senzu i ich właściwości. Gdy usłyszała, że są to magiczne fasolki, przed oczami stanął jej Haricotto, w końcu to jego imię oznaczało fasolkę. Zaraz jednak skupiła się na przekazywanych jej treściach. Fakt, że spożycie jednej fasolki powodowało wyleczenie każdej dolegliwości, nawet ran, sprawiał, że Senzu naprawdę było niezwykłe.
Kocur polecił jej zejść na dół i ćwiczyć czytanie. Nie miała nic przeciwko, w końcu uważała go teraz za swego rodzaju mentora, opiekuna. Dodatkowa informacja, że Kinto będzie jej własnością, przynajmniej na razie, dodatkowo napawała ją optymizmem.
- Dziękuję, będę się uczyć - zapowiedziała, po czym nachyliła się nad kotem i podrapała go delikatnie za uchem. - Dziękuję też za Kinto.
Uśmiechnęła się pogodnie, a zaraz potem ruszyła w stronę wnętrza wieży. Naukę czytania czas zacząć!

[z/t]
___
Przygoda nie była nudna, dała Ay wiele wiedzy i doświadczeń, a chyba o to właśnie chodzi, prawda? O rozwój postaci ^^
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Nie Kwi 02, 2017 10:02 am

Tensa musiała opuścić swoją towarzyszkę. Jednak nie chodziło o zwykły kaprys, no może minimalnie. Zostawiła Aymi pod opieką kota i wróciła na ziemię. -Czego chcesz?- rzuciła w eter. W tej chwili najważniejsze było dla niej to co postanowi odpowiedzieć głos w jej głowie. -Nauczyć cię czegoś. - odpowiedział głos w jej głowie.
Zza słupa wyszła postać znana już Tensie, w końcu była to sama ona. Jedynie nieco bardziej agresywna jakby była uosobieniem jej gniewu. Halfka ustawiła się w pozycji obronnej czekając na atak ze strony wytworu jej głowy. -Spokojnie nie chodzi o walkę, a o twoją przemianę.- powiedziała ta zła, a jej włosy przybrały kolor platynowego blondu. -Widzisz, nie przyszłam cię zabić, przynajmniej tym razem. Twoja przemiana pobiera dużo energii, ale jeśli nad nią zapanujesz będziesz w stanie przebywać w tej formie tak długo jak zechcesz.- powiedziała blondynka. -Jak niby mam tego dokonać? Jeszcze niedawno nie wiedziałam co to super sayianin?- zapytała "oryginalna" Halfka. -Usiądź i się skoncentruj.- Dziewczyna, postanowiła posłuchać, siadła po turecku i zamknęła oczy. Zaczęła dryfować w ciemności, przez chwilę nie mając władzy nad ciałem. Po chwili jej włosy stały się złote, a aura rozświetliła okolicę, która okazała się nicością. Po chwili na widoczny obszar wleciała jej blond wersja. -W twoim umyśle nie zniszczymy niczego, będziesz mogła zachować nową moc na jakiś czas w tajemnicy. Co prawda twoje ciało będzie reagować w normalnym świecie, jednak pozwoli ci to przyzwyczaić się to do tej mocy.- powiedziała jej przeciwniczka ruszając do przodu. Tensa zablokowała wysoki sierpowy, jednak jej przeciwniczka odbiła się w tył wyskakując po za oświetlony obszar. -Skup się, zapanuj nad mocą która z ciebie wypływa, pozbądź się jej nadmiaru.- usłyszała z ciemności. -Cholera, jak mam to niby zrobić.- pomyślała. W ostatniej chwili udało jej się uniknąć nadchodzącego z mroku kopnięcia. -Uspokój się, to nie może być takie trudne.- skomentowała w myślach. Nie miała jednak chwili na spokój, raz po raz unikać musiała kolejnych ciosów nadchodzących z ciemności. Z każdą chwilą traciła coraz więcej energii. Wiedziała, że jeśli tak dalej pójdzie nie będzie w stanie kontynuować treningu. Kiedy nadszedł kolejny cios dziewczyna złapała nadchodzący cios i z całą siła uderzyła swoją głową w tą należącą do jej przeciwniczki. Kiedy jej bezwładne ciało zaczęło spadać w dół Tensa zawisła w powietrzu. Czuła jak energia ulatnia się z jej ciała. Wiedziała, że musi w jakiś sposób wpłynąć na jej przepływ, pytanie tylko jak. Co prawda potrafiła uformować falę uderzeniową, jednak jej zdolności do kontroli przepływu ki nie należały do tych najwyższych lotów. Skupiła się na swojej aurze. Starała się zmniejszyć ilość mocy, spowolnić jej przepływ. Aura powoli zaczęła ciemnieć, jednak do kompletnej utraty blasku wciąż wiele brakowało. To skupienie jednak przerwał ból w ramieniu. Spowodował go otrzymany od złej Tensy cios. -Kurwa.- syknęła przyjmująca cios Halfka. Kolejny już udało jej się jednak zablokować, a nawet oddać, rozpoczynając krótką, lecz intensywną wymianę ciosów. Zakończoną kolejnym nokautem na przeciwniczce. Halfka po raz kolejny mogła skupić się na swoim rozwoju. Zawisła i znów zaczęła spowalniać energię przepływającą przez jej ciało. Tym razem jednak przesadziła dezaktywując przemianę. Po chwili jej moc po raz kolejny rozświetliła mrok jej umysłu. Skupiła się, jeszcze raz tym razem w mniejszym stopniu zmniejszając emanowane przez siebie ki. Jej aura zbladła, dając jedynie drobny pomysł, a włosy lekko opadły. Jednak wciąż czuła jak traci swoją energie. Po raz kolejny jej cień zaatakował, dziewczyna jednak tym razem zauważyła to zawczasu. Odskoczyła w bok. -Jestem gotowa.- rzuciła, widząc jak jej przeciwniczka nadlatuje. Jej aura zgasła a włosy nieco oklapły. Zablokowała cios który przygotowała jej przeciwniczka. Mimo, iż nic nie widziała udało jej się oddać cios. Otworzyła oczy. Znów znajdowała się przed słupem który prowadził na wieżę Korina. Podniosła się z ziemi. Jej włosy nabrały złotej barwy, a aura rozświetliła ciemny las. Po chwili ściemniło się. Halfka przejechała po swoich włosach dłonią. Spojrzała przed siebie -Chyba czas trochę odpocząć, ciekawe co z Aymi?- powiedziała do siebie wznosząc się w powietrze. Lecąc odmieniła się. Może i jej ciało musiała się przyzwyczaić do nowej mocy, jednak chciała wyeliminować w przemianie stan pośredni jakim był super sayianin. Raz po raz przemieniała się i odmieniała co trwało coraz krócej. Po kilku próbach udało jej się od razu zostawać ulepszonym super saianinem. Postanowiła zostać w takim stanie przez dłuższy czas, aby przyzwyczaić się do wyblakłej mocy.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Pon Kwi 03, 2017 3:55 pm

-Skoro już szukam Aymi, mogłabym przetestować swoją nowa formę, z tego co mówiła, nie będzie ona kosztować mnie energii, moje ciało musi się jednak przyzwyczaić.- pomyślała dziewczyna kierując się w stronę szczytu. Zawisła w powietrzu, skupiła się na swojej energii, by po chwili jej włosy pokrył platynowy blond. Spojrzała do góry. W formie super sayiana droga trwała o wiele krócej, jednak mimo to musiała panować nad swoim oddechem, aby nie brakło jej sił nim dotrze na miejsce. Rozejrzała się po dysku, jednak jej podopiecznej tam nie było. -Czyli muszę jej jednak poszukać.- powiedziała do siebie. Ruszyła w kierunku ziemi. Nie opadała ona jednak spokojnie. Użyła całej swojej siły do nadania sobie rozpędu, by jak najszybciej znaleźć się na ziemi. W miejscu w którym wylądowała powstał krater spowodowany uderzeniem. Może i z wysokości łatwiej byłoby wypatrzeć jej swój cel, jednak korony drzew znacznie utrudniałyby to zadanie. Tensa ruszyła biegiem przez las, miała spory kawałek przed sobą. Biegła tak szybko jak potrafiła. Gdy dotarła na terytorium zajmowane przez plemię Karinga złapała ją mocna zadyszka. -Cholera, tu też jej nie ma.- powiedziała do siebie. Po raz kolejny wbiegła w las, jednak tym razem postanowiła zadowolić się zwykłym truchtem. Jej kondycji mogło nie wystarczyć na całe poszukiwania, postanowiła na to uważać. Biegnąc przed siebie w pewnym momencie napotkała górę, której to obejście zajęłoby jej sporo czasu. Nie mogła go marnować. Wzięła głęboki wdech. Wykonała pierwszy cios, by zaraz za nim padł drugi. Jej pięści uderzały niczym karabin maszynowy, z każdą chwilą zagłębiając się coraz bardziej. Po krótkim okresie miarowego napierdzielania w ścianę górską, dziewczyna miała chwilę na oddech. W końcu znalazła się po drugiej stronie formacji. -Przecież ona potrafi latać... na pewno upuściła już wyspę... powinnam poszukać gdzie indziej, właściwie i tak nie wiem gdzie ona może być, poćwiczę trochę i ruszę dalej.- powiedziała do siebie. Halfka zaczęła się rozgrzewać. Najpierw chciała się rozciągnąć, aby uniknąć kontuzji. Wyrzuciła prawą nogę w bok, wykonując półszpagat, w takiej pozycji utrzymując się przez kilka sekund, by wrócić do swojej w pełni wyprostowanej pozycji. Potem przyszedł czas na drugą nogę. A dalej na zwykłe szpagaty, jak zawsze. Każde z tych ćwiczeń wykonała w formie 3 serii po trzydzieści powtórzeń. Dziewczyna nie marnując czasu przeszła do rozciągania się na wysokości bioder wykonując po 30 okrążeń w każdą stronę. Robiła to niespiesznie w końcu i tak nie wiedziała co potem powinna zrobić. Kolejną partią ciała licząc w górę były ręce, którymi to kręciła najpierw trzydzieści razy w przód, a potem w tył. Dalej na zmianę jedną, do przodu, a drugą do tyłu i odwrotnie. Kolejną częścią ciała chociaż nie jest to prawdopodobnie najlepsze określenie był kręgosłup. Na który to najlepiej działały skłony w liczbie trzydziestu, aby nie przesadzić, a dobrze się przygotować. Postanowiła tym razem nieco rozbudować tą część ćwiczeń. Najpierw upadła na ziemię rozpoczynając wykonywanie pompek, co prawda nie był to jeszcze poziom pewnego rudobrodego karateki który to w takiej sytuacji odpychał Ziemie od siebie. Tensa powtarzała to ćwiczenie dość długo, do momentu w którym poczuła, że mięśnie stawiają jej opór, no może trochę więcej. Ćwiczyła, aż nie padła na ziemię, a i potem zrobiła jeszcze kilka powtórzeń, chciała pozbyć się własnych limitów... przewyższyć je. Nie było to proste, jednak podniosła się. Jej ręce, a właściwie niektóre mięśnie miały jeszcze trochę siły. Szerokim kopnięciem "ścięła" dość duże drzewo. Chwyciła je w dłonie i zaczęła wykonywać ćwiczenia, tak jakby trzymała zwykłą sztangę. Trwało to niemalże kilka godzin, jednak efekt był zdumiewający. A przybrał on postać niemożności ruszania górnymi kończynami. Dalej przyszedł czas na mięśnie brzucha. Wykonywanie standardowych brzuszków z położonym na sobie w poprzek drzewem mogło wyglądać idiotycznie. Jednak miało sens. Trwało to chwilę, jednak ból brzucha dał o sobie znać, mówiąc, iż ćwiczeń na dzisiaj ma już dość. Marnowanie czasu przed zbliżającą się wojną byłoby jednak głupotą. Tensa wykonała kolejne kopnięcie. Drugie podobne rozmiarami i wagą drzewo upadło na ziemię. Jedno chwyciła w jedną dłoń, drugą w drugą. Chociaż ciężko było je utrzymać, udawało jej się to. Halfka zaczęła wykonywać przysiady z obciążeniem. Ledwo kilkaset powtórzeń wystarczyło, aby uda wzmocniły się regularnym wykonywaniem ruchu. Po tym ćwiczeniu nie upuściła jednak drewna. Zaczęła unosić się nieco do góry wspinając się na "palce", wzmacniając tym samym przez kilkaset powtórzeń swoje łydki. Po zakończeniu drzewa z głośnym hukiem uderzyła o ziemię, a dziewczyna słaniała się na nogach. Nie chciała jednak kończyć tego wszystkiego w ten sposób. Zrzuciła z siebie zbroję, aby pozostać w bieliźnie. -Obym, jej nie zniszczyła.- rzuciła do siebie. Wzniosła się w powietrze i wypuściła przed siebie kilka ki blastów. Była szybsza od nich, minęła je w locie co dla niewprawnego oka mogło wyglądać jak teleportacja. Przyjęła cios na siebie. Powtórzyła to jeszcze kilka razy nim pod wpływem uderzeń spadłą na ziemię. -Cholera, chyba przesadziłam.- rzuciła w eter. Leżała bez ruchu przez chwilę. No może nie krótką... kilka godzin. No i nie leżała tylko spała. Jej ciało było kompletnie wyczerpane, musiała odpocząć. Gdy wstała znów założyła na siebie swoją zbroję i uniosła się w powietrze. Postanowiła wypatrywać Aymi z góry przemierzając kontynent wzdłuż i wszerz.

[z/t]
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Pon Cze 12, 2017 10:40 pm

Leciała tak szybko na ile pozwalała nowa forma którą udało jej się przybrać. Aymi nie ciążyła jej. Nie wiedziała co dzieje się z jej towarzyszką. Korin mógł wiedzieć w końcu żył ponad kilkaset lat i ma "lek" zdolny wyleczyć każdą ranę. Czuła jak energia ulatuje z niej szybciej nawet niż w stadium super sayana.
-Trzymaj się Ay - rzuciła do nieprzytomnej przyjaciółki. Pamiętała ostatnie spotkanie z Korinem, nie skończyło się ono za dobrze, ale nie miała wyboru. Wiatr uderzał w jej twarz wyciskając łzy z oczu. W końcu jednak przebyła drogę. Zobaczyła słup. Od razu zwiększyła pułap lecąc wprost na dysk który był domem dla kocura.
-Jeszcze trochę - rzuciła w eter. W końcu doleciała. Miękko wylądowała na spodku.
-Aymi potrzebuje pomocy! - krzyknęła nie widząc kocura. Jej włosy zaczęły opadać. Upadła na kolano. Położyła nieprzytomną na ziemi. Jej włosy na powrót stały się czarne.
Potem była tylko ciemność...
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Cze 13, 2017 11:27 am

Aymi straciła przytomność, będąc w ramionach przyjaciółki, która postanowiła ją zabrać w jedyne miejsce, które uważała za odpowiednie - do siedziby białego kocura. Czerwonowłosa jednak zbłądziła myślami tak daleko, że jej umysł poniekąd delikatnie cofnął się w czasie. Dokładniej rzecz ujmując - do walki, którą musiała stoczyć z fałszywą wersją Tensy...

***

Gruchnęła o ziemię, czując ten charakterystyczny ból w podbrzuszu. Sytuacja była kiepska, zważywszy obecność wroga w okolicy. Przez chwilę nie mogła się ruszyć sparaliżowana bólem, ten jednak po chwili ustąpił, jakby jej ciało dawało jej szansę na przetrwanie starcia. Wstała powoli, rozglądając się uważnie wśród otaczających ją drzew. Skądkolwiek nadejdzie atak, musi być gotowa. Całą swoją uwagę skupiła na zmianach w otoczeniu, by w porę dostrzec natarcie.
Nagły świst za plecami zwiastować mógł tylko jedno. Dziewczyna napięła mięśnie, zamachując się w tył, a tym samym odbijając lecący w jej stronę pocisk energetyczny. Zaraz jednak musiała odchylić się gwałtownie do tyłu, przepuszczając nad ciałem drugą kulę, której skontrować już by nie zdążyła. Podparła się dłonią za głową, by nie stracić równowagi i nie runąć na plecy, a następnie odepchnęła się od podłoża, znów prostując i stawiając gardę. Na skraju niewielkiej polanki, na której wylądowała (choć było to bardziej przerzedzenie niż polana jako taka), stała uśmiechnięta złowrogo Tensa, a za nią ta druga saiyanka.
- Trzeba było przyjąć ofertę – rzuciła szarooka, formując kolejnego blasta. – Teraz już za późno. Z czystą przyjemnością cię zabiję, smarkulo.
Z szaleńczym wręcz wzrokiem ruszyła szarżą, po drodze rzucając pociskiem. Aymi odskoczyła w bok, robiąc unik, w tej samej sekundzie jednak przeciwniczka pojawiła się tuż przed nią. Uderzenie w brzuch było na tyle silne, że dziewczyna zgięła się w pół, wychodząc twarzą na spotkanie z kolanem oponentki. Odrzuciło ją na kilka metrów, aż wreszcie uderzyła o ziemię. Mimo zamroczenia przerzuciła nogi nad ciałem, robiąc przewrót w tył, i stanęła chwiejnie, potrząsając głową na boki. Wyrzuciła przed siebie skoncentrowane kiai, chcąc zyskać chwilę na otrząśnięcie. Mimo to i tak oberwała pięścią w twarz od prawej, a potem kopnięcie w plecy, które posłało ją na ziemię. Ciężki but spadł na jej ramię, niemal je miażdżąc. Zawyła z bólu.
- Jakie to uczucie, hę? Boli? Chcesz więcej? Hmm?
Czerwonowłosa zacisnęła szczękę, tłumiąc krzyk. To nie może się tak skończyć. Nie może tu przegrać. Nie może zginąć. Miała do wykonania zadanie, musi dotrzymać przysięgi złożonej nad grobem matki. Musi to przetrwać. Musi wygrać. „Trzymaj się, Ay” – usłyszała gdzieś wewnątrz siebie znajomy głos, którego niestety nie mogła zidentyfikować. To nie miało jednak znaczenia.
Zebrała w sobie całą determinację, całą złość, by przejść do kontry. W dłoni wolnej ręki stworzyła pocisk, którym cisnęła za głowę. Nacisk na ramię zelżał, a w następnej sekundzie nastąpiła eksplozja. Walcząc z bólem, zerwała się i przeturlała w bok, byle zwiększyć dystans. Wylądowała kilka metrów dalej w przyklęku, przytrzymując wybite ze stawu ramię. Nie miała na tyle doświadczenia w boju, by samej je sobie nastawić, więc kończyna była w tej chwili bezużyteczna. Kiepsko, nawet bardzo. Zerknęła w stronę drugiej saiyanki, która do tej pory nie wtrąciła się do walki. Jeśli teraz dołączy, Ay nie przetrwa. A przecież obiecała...
- Nie będę uciekać – powiedziała sobie, przenosząc spojrzenie na wykrzywioną we wściekłym grymasie twarz fałszywej przyjaciółki. Ta zaszarżowała ze złością, wykonując kolejne ciosy pięściami, które stalowo oka blokowała zdrową ręką, a których starała się uniknąć, gdy szły od strony tej zranionej. Mimo wszystko zmuszona była do defensywy i cofania się. Musiała to zmienić. Wykorzystując lukę w obronie oponentki, natarła na nią zwichniętym ramieniem, uderzając w klatkę piersiową. Z jej gardła wyrwał się przeraźliwy krzyk, jednak nie zamierzała się cofać. Zaatakowała kulą energii prosto w twarz wroga, od razu wyskakując i dokładając dwa kopnięcia z półobrotu. Lądując na ziemi, przykucnęła, podcinając nogi przeciwniczki, posyłając w jej stronę bliską salwę ki blastów. Nie myślała teraz, że ten atak mógłby zabić dziewczynę, liczyło się przetrwanie, a do tego potrzebowała pokonać przeciwnika.
Pokiereszowana i zakrwawiona Tensa padła na ziemię, nie mogąc się z niej podnieść. Czerwonowłosa nie chciała nawet dawać jej ku temu okazji. Chwyciła za jej koszulę, unosząc ją nieco, by zaraz potem wbić kolano w jej podbrzusze. I jeszcze raz, i jeszcze. Kopała wściekle, patrząc na nią szaleńczym wzrokiem, dyszała przy tym ciężko. Gdy już brakło jej sił, odepchnęła ledwo żywą dziewczynę od siebie, strzelając kulą energii w jej klatkę piersiową. W następnej chwili padła na kolana, nie mogąc złapać tchu. Podpierała się na zdrowej ręce, drugą mając luźno zwisającą przy ciele. Wzrok zaczęła przesłaniać jej ciemna mgła.
- Nieźle jak na dezertera – usłyszała nieznany dotąd kobiecy głos i uniosła mętne spojrzenie. Przed nią kucała ta druga saiyanka, a na jej twarzy widniał cwany uśmiech. Chwyciła w garść krwiste włosy ledwo przytomnej halfki i pociągnęła w górę. Ay jęknęła głucho. – Może jednak coś z ciebie będzie, hm? Chcesz żyć?
Nie zdążyła odpowiedzieć. W tej samej chwili cios spadł niczym grom między jej oczy, a sekundę później rozbłysk jasności zastąpiła bezkresna ciemność...

***

Umysł młodej halfki wygrał jedną z bitew, jednak został pokonany przewagą liczebną. Czy jednak jego właścicielka wyciągnie z tej potyczki jakąś lekcję?
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Wto Cze 13, 2017 10:01 pm

MG

Nastała ciemność dla obu dziewczyn.

Jakiś czas później...

Aymi przebudziła się pierwsza. Leżała na materacu, a przykryta była kocykiem. Na jej głowie znajdowała się mokra szmatka, która miała zbić temperaturę. Rany na jej ciele były zabandażowane/zaplastrowane. W każdym razie, opieka medyczna została udzielona. Nie była to jednak sprawka Fasolek Senzu.
Obok niej leżała Tensa, o czarnych jak węgiel włosach, ponieważ jej przemiana w Super Saiyaninkę dobiegła końca. Nie wybudziła się jeszcze, wyglądała tak, jakby smacznie spała, jednakże rzeczywistość była o wiele bardziej okrutna.
Aymi wydarta z zadumy została przez znajomy głos. Kiedy przekręciła głowę w drugą stronę, oczom jej ukazał się biały kot, podpierający się na drewnianej lasce.
- Co się stało? - zapytał, chcąc tym samym sprowadzić dziewczynę na przysłowiową ziemię. Sam prawdopodobnie doskonale wiedział, co miało miejsce, jednakże, nie mógł lub po prostu nie chciał się tym przechwalać.

_________________
|| Haricotto Theme ||
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 782

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Cze 13, 2017 10:46 pm

Ciemność oznaczała zgubę. Świadczyła o jej przegranej, o niepewnym losie, jaki ją czeka, gdy się obudzi. Mrok powoli odchodził, a ją ogarniała jasność. Wracała do rzeczywistości.
W pierwszej chwili poderwała się do siadu, szukając mętnym wzrokiem wroga, jednak zakręciło jej się w głowie i zaraz opadła na materac. Wilgotna szmatka zsunęła się z jej czoła, lądując gdzieś z boku. Sięgnęła po nią i przyjrzała się jej uważnie, przy okazji zauważając opatrunki na ramionach. Dopiero po chwili dostrzegła obok siebie nieprzytomną brunetkę. Odsunęła się od niej gwałtownie, chwytając za prawe ramię, to jednak było całe i zdrowe, bez choćby śladu opatrunku na jasnej skórze. Ale przecież...
Z zamyślenia wyrwał ją znajomy głos, ale co ważniejsze - przyjazny głos. Obróciła głowę i utkwiła spojrzenie w kocurze, próbując zebrać myśli.
- Ja... zgubiłam... a potem... - mruczała pod nosem bez większego sensu. - Przegrałam... Powinni mnie zabrać... Jak się tu znalazłam?
W głowie miała mętlik tak wielki, że nie potrafiła odróżnić prawdy od fałszu. Czy rzeczywiście walczyła z fałszywą Tensą? Jak długo? Co się tak właściwie stało w lesie? Nie wiedziała. Ból pod czaszką nie ułatwiał skupienia, wręcz przeciwnie. Aż chwyciła obolałą głowę, przymykając przy tym oczy. A może to był tylko sen? Tylko co było snem, a co jawą?
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Czw Cze 15, 2017 3:06 pm

Jej sen nie należał do tych spokojnych. Nie była do końca pewna czy udało jej się naprawdę dotrzeć do wieży, czy jedynie był to sen? Leżała niespokojnie przewracając się z boku na bok. Przez sen z jej ust raz na czas padały jakieś mniej lub bardziej zrozumiałe słowa. Jedno jednak wyróżniało się, imię czerwonowłosej którą starała się uratować. We śnie widziała jak upadają ze znacznej wysokości rozbijając się o jakieś skały. Lot w nowo poznanej formie nie był przemyślany, nie mogła wiedzieć na ile starczy jej energii...
Powoli i z trudem otwierała oczy. Światło raziło ją zmuszając do ich zmrużenia, obejrzała się dookoła. Ból który czuła w nadwyrężonych przez podróż mięśniach pozwolił jej jednak tylko przewrócić się na drugi bok. Uśmiechnęła się pod nosem widząc podnoszącą się Ay.
-Idiotka.
-Cicho udało się.- odpowiedziała. Mimo bólu była spokojna, w końcu znowu udało jej się znaleźć czerwonowłosą która miała być pod jej opieką.
-Ay kto cię zaatakował? - zapytała zastanawiając się czy mogło chodzić o grupę sayian o których się dowiedziała.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Czw Cze 15, 2017 4:30 pm

MG

Kocur przetarł włochatą łapą swój pyszczek. Zaczął skubać się po podbródku, zastanawiając się nad całą tą sytuacją. Spojrzał na Aymi, by coś powiedzieć, jednakże zaraz obudziła się Tensa, wypytując od razu młodą czerwonowłosą dziewczynę. Kot postanowił się nie odezwać, jedynie usiadł sobie na pustym słoiku po fasolkach, oczywiście wieczkiem do dołu, żeby nie wpaść tyłkiem do środka.
- Z kim przegrałaś? Kto powinien Cię zabrać? - w końcu rzucił te dwa pytania, chcąc się w końcu dowiedzieć, co miało miesjce. Musiał się tego dowiedzieć od niej, innej opcji nie było. Dziewczyna musi się otrząsnąć i zaczął myśleć.
- Gdybyście chciały fasolki, to uprzedzam, że niedawno je posadziłem. Jeszcze nie są gotowe, by je spożywać. Cierpliwości... - powiedział ciszej, podpierając swoje łapy na drewnianej lasce. Na wierzchu włochatych łap oparł swój podbródek.

_________________
|| Haricotto Theme ||
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 782

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Pią Cze 16, 2017 1:50 pm

Myśli szalały pod jej czaszką, mieszając fikcję z rzeczywistością. Pamiętała tamtego Saiyanina, który mówił jej o Tsufulach, potem była Tensa, która ją zaatakowała...
Zimny dreszcz przebiegł jej po plecach, gdy usłyszała za sobą głos brunetki. Odsunęła się gwałtownie, aż zsuwając się z materaca, po czym zaczęła się cofać w stronę kocura, odpychając się nogami i rękoma od podłoża. W oczach miała strach i obłęd.
- Ty... zaatakowałaś mnie... - jęknęła, zaraz znów chwytając się za głowę. Nie potrafiła odróżnić prawdziwości wydarzeń, nie wiedziała, co się działo, a co było zwykłym snem. Słyszała głos Korina, starała się właśnie na nim skupić własne myśli. Z kim przegrała? Kto miał ją zabrać?
- Tensa... przegrałam z Tensą... - mówiła powoli, choć nadal miała zaciśnięte powieki, a palce wczepione w krwiste kosmyki. - Była jeszcze ta druga... chciałam uciec, ale... Nie wiem... nie pamiętam, co było potem... Chyba mnie dopadły...
Pamiętała ból w ramieniu, które zostało niemal zmiażdżone ciężkim butem. Pamiętała złość i własne ciosy, kolejne uderzenia posyłane w brzuch brunetki. Czy naprawdę była aż tak bezlitosna? Była gotowa ją zabić, byleby obronić siebie? Nie potrafiła znieść tej myśli. To nie była ona, na pewno nie. Nie mogła być... Spod zaciśniętych powiek skapnęło kilka słonych kropel.
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Pią Cze 16, 2017 2:33 pm

Tensa czekała na odpowiedź młodszej Halfki. Leżała licząc, że wszystko szybko się wyjaśni. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Po chwili postanowił odezwać się Kocur.
-To ten sierściuch który cisnął nami o barierki... Zabijmy go.
-Nie, na dziś wystarczy śmierci, zabawiłaś się już w wiosce. - odpowiedziała. Z cichym jękiem bólu obróciła się na plecy patrząc w sufit. Słowa Ay zbiły ją z tropu nie wiedziała co się do końca dzieje... czy dziewczyna była w wiosce?
-Ay, o czym ty mówisz... nie płacz... ja... ja szukałam cię, spotkałam tego sayianina... musiałam zrobić coś złego żeby dowiedzieć się gdzie jesteś. Ale znalazłam Cię dopiero w lesie. Byłaś ledwo żywa... strzeliłaś do mnie, ja przyniosłam cię tutaj. I.. nie wiem co dalej ocknęłam się dopiero teraz. - mówiła wyrzucając z siebie zbędne emocje. Była pewna, że jej nie skrzywdziła, nie mogła... nie dałaby rady. Leżała nie wiedząc co się stało. Do tego ci Sayianie... czego oni mogli chcieć? Szukali halfów, ale do czego, z Tsufulami dobrze sobie razili... czyżby szykowali inwazję?
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Sob Cze 17, 2017 12:59 pm

MG

Korin obserwował rozmowę dziewcząt, dumając jednocześnie. Jego zmrużone powieki sugerowały osobom trzecim, że pewnie zasnął. Nie było to prawdą. Jego biały ogon zwisał, falując lekko na boki, dotykany lekkim, rzeźkim wietrzykiem. W pewnej chwili wszystko było już dla niego jasne. Wstał więc ze słoja, ale najpierw musiał troszkę powiercić się i pomachać łapami, żeby nabrać pędu i zejść w miarę sprawnie ze słoja. Gdy już jego łapy stały twardo na zimnych kafelkach, podszedł bliżej do Aymi. Nie musiał kucać, żeby być głowami równo z nią. Co poradzić, był kotem, a w rezultacie był niski.
- Dziecko... - zaczął, podpierając się znów na swojej drewnianej lasce.
- To nie była prawdziwa Tensa. Nie lękaj się, jesteś już bezpieczna. - wymruczał, pochylając się nieco i ocierając swoją włochatą łapką jej policzek z łez. Kątem oka zerknął na Tensę, i skinął głową porozumiewawczo.
- Wasze rany niedługo się zagoją. Do tego czasu odpocznijcie. Domyślam się, że uleczenie ran nie było jedynym powodem waszej wizyty? Te rany można było bardzo łatwo wyleczyć. - powiedział spokojnie, swoim stoickim głosem. Musiał być jeszcze jakiś powód, dla którego właśnie tutaj przyszły po pomoc.

_________________
|| Haricotto Theme ||
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 782

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Sob Cze 17, 2017 10:51 pm

Próbowała ułożyć sobie w głowie, co tak właściwie działo się w tamtym lesie. Słowa Tensy raczej jej tego nie ułatwiały. Spotkała Kai'a, ale nie mogła jej znaleźć? A może chodziło o kogoś zupełnie innego, a brunetka była wtedy gdzie indziej? Jedno ją jednak naprowadzało na odpowiednią ścieżkę. Strzeliła do niej. Czyli walka na tamtej polance była snem? Na to wychodziło.
Z zamyślenia wyrwał ją głos kocura, a potem dotyk kociej łapki ścierającej łzy z policzka. Spojrzała na niego, pociągając delikatnie nosem. Wiedziała, że tamta Tensa nie była prawdziwa. Zdążyła już to odkryć. Po prostu nie była pewna, że brunetka, która z nią tutaj była, nią jest.
- To była inna Tensa - powiedziała już spokojniej. - Nie ta normalna, ani nie ta druga, ale zupełnie inna... Mówiła o jakichś... obowiązkach. Co to są obowiązki? - spytała jeszcze, spojrzenie skupiając na białej mordce Korina. Zaraz jednak spojrzała na szarooką, gdyż to chyba do niej kocur kierował swoje kolejne pytanie. W końcu nie znalazła się tu z własnej woli, a dlatego, że brunetka ją tu zabrała, prawda?
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Nie Cze 18, 2017 11:46 am

Krótka wymiana zdań wyjaśniła całą sytuację. Korin otarł łzy czerwonowłosej. W tym czasie Tensa postanowił spróbować podnieść się do pozycji siedzącej. Z trudem przeniosła się pod ścianę o którą zamierzała się oprzeć.
-Inna Tensa? Pojawiła się jakaś trzecia? Musze to sprawdzić.- powiedziała próbując wstać. Upadła jednak z powrotem na tyłek. Ay postanowiła zapytać o obowiązki. No cóż może i Korin był na miejscu, ale czasem też mogła jej coś wytłumaczyć.
-Obowiązek to coś co musisz zrobić, nawet wbrew swojej woli, to jak z obietnicą, po prostu musisz. - wyjaśniła krótko. W tym czasie Korin postanowił zapytać o cel ich przybycia. Panika nie była najlepszą odpowiedzią.
-Ay była obita, ale nie wydawało mi się, że na tyle żeby zemdleć. Mimo to zwijała się z bólu i straciła przytomność. Myślałam, że może mieć jakieś obrażenia wewnętrzne, byłeś pierwszą osobą o której pomyślałam. - odpowiedziała szczerze nie mając siły ukrywać o co jej chodzi.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Haricotto on Pon Cze 19, 2017 1:16 pm

MG

Korin skubał się po swoim podbródku, przytakując na słowa Aymi i na następne słowa Tensy.
- Rozumiem. Dobrze zrobiłaś, że postanowiłaś przylecieć do mnie. Zachowałaś się jak trzeba, gratuluję. - skinął głową do Tensy, uśmiechając się, aż mu wąsy zafalowały. Podszedł do barieri i wskoczył na nią, patrząc w dół. Obawiał się, że mogły być śledzone, a była to najmniej potrzeba rzecz teraz. W każdym razie, ostrożności nigdy za wiele. 
Zeskoczywszy z barierki, znów stanął pomiędzy dwiema dziewczynami. Spojrzał to na jedną, to na drugą, po czym podniósł swoją łapkę do góry.
- Na razie zostańcie tutaj, aż wyleczycie swoje rany. Jak mówiłem, fasolek jeszcze nie mam, ale już niedługo. Sytuacja była napięta, więc proponuje, żebyście wyjaśniły ją sobie ze szczegółami. Ja będę... w środku. - mruknął, po czym oblizał swoją łapkę i odwróciwszy się na pięcie, poczłapał do wnetrza "bączka", czyli mówiąc "po ludzku" - do mieszkalnej części swojej wieży.
Schodząc niżej, oglądał się przez ramię. Trzymał się za podbródek i mruczał tajemniczo pod nosem. Czyżby coś knuł?

_________________
|| Haricotto Theme ||
avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 782

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Pon Cze 19, 2017 7:08 pm

Patrzyła na Korina, czekając na odpowiedź, jednak to Tensa wyjaśniła jej pojęcie obowiązku. Było to po prostu czymś, co musiało zostać zrobione, niczym zobowiązanie, obietnica. Czerwonowłosa tylko przytaknęła, dając znak, że zrozumiała, i starła z twarzy resztki łez.
Brunetka wyjaśniła powód, dla którego zabrała ją właśnie do kocura, a ten przyznał jej rację. Ay patrzyła, jak staje na barierkach, patrząc w dół, jakby mógł tam cokolwiek zobaczyć, by zaraz wrócić do nich, choć tylko na chwilę. Postanowił zostawić je same, by mogły wyjaśnić między sobą wszystkie niejasności.
Odprowadziła go wzrokiem, nim wreszcie przeniosła spojrzenie na przyjaciółkę. Usiadła skrzyżnie, plącząc ze sobą palce w coraz to inny sposób - ewidentna oznaka zdenerwowania. Nie wiedziała, jak zacząć rozmowę. Czuła się znów jak przed poznaniem Haricotta, kiedy nie umiała dobrać odpowiednich słów, by zostać zrozumianą. Teraz miała ich w głowie tak wiele, że nie wiedziała, których powinna użyć.
- Mówiłaś... że spotkałaś jakiegoś saiyanina... - zdecydowała w końcu poruszyć najbardziej nurtującą ją kwestię. Musiała wiedzieć, czy Tensa rozmawiała z tą samą osobą co ona. Jeśli tak, to czemu jej nie pomogła? Jeśli nie, to gdzie właściwie wtedy była? I co robiła, szukając jej...
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Pon Cze 19, 2017 9:49 pm

Tensa wysłuchała pochwałę od Korina. Nie zależało mu na niej, przyleciała tylko po to, żeby ocalić Ay, właściwie nie wiedząc co jej się dzieje. Kot zaproponował, aby dziewczyny wyjaśniły sobie to wszystko co się stało, a sam odszedł. Czarnowłosa patrzyła jak Ay naprzemiennie splata i rozplata ze sobą palce. Chciała jej powiedzieć, aby ta się nie denerwowała, ale nie widziała w tym większego sensu. Po prostu czekała, aż ta zada pytanie o to co się stało.
-Spotkałam, wysoki dobrze zbudowany. Należał do oddziału który miał odnaleźć na ziemi Halfów. Prawdopodobnie na Vegecie szykują się teraz do wojny, nie wiem tylko czy chcą najechać jakąś nową planetę czy zakończyć w końcu wojnę z tsufulami. Był jakiś dziwny, kiedy walczyliśmy jego moc znacznie skoczyła, wydawał mi się przeciętny, ale w pewnym momencie chyba mi dorównywał. Dołączyłam do niego, mieliśmy podobny cel, nie wiedziałam czy już cię nie złapali, musiałam ich odnaleźć. - opowiadając postanowiła pominąć kwestie o oddaniu złej Tensie władzy i o tym co zrobiła w wiosce.
-Mówiłaś, że walczyłyśmy, ale odkąd rozstałyśmy się na polanie nie widziałam cię do momentu, aż nie zemdlałaś. Co się stało? - zapytała zmartwionym głosem. Sama nie była pewna czy udaje czy może wychodzą z niej jakieś emocje.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Aymi on Wto Cze 20, 2017 8:03 pm

Denerwowała się. Mimo wszystko chciała znać odpowiedź, musiała ją znać. Poruszyła kwestię spotkania z saiyaninem, więc Tensa powiedziała jej, jak to wyglądało z jej perspektywy. Od razu zauważyła, że opis nie pasował do spotkanego przez nią bruneta, słuchała jednak uważnie, nie chcąc przerywać przyjaciółce.
- Kai mówił mi o tsufulach - napomknęła po chwili, zaczynając swoją część opowieści. - Że to potwory zabijające saiya-jinów i że potrzebuje mojej pomocy w walce z nimi. Był miły... Nawet przez moment chciałam z nim lecieć, ale... tata nie wiedziałby, gdzie jestem.
Przerwała na moment, zastanawiając się, co było następne. Kai pozwolił jej odlecieć i poszukać ojca, mówił, że na nią zaczeka. Była ciekawa, czy zastałaby go w tamtym miejscu w lesie, czy jednak już odleciał.
- On... miał poczekać, aż znajdę tatę i spytam go o zgodę - kontynuowała - ale w drodze trafiłam na ciebie. Znaczy... tą inną ciebie. Na początku nie wiedziałam, że to nie ty, myślałam, że to ta druga ty... znaczy...
Gubiła się we własnych słowach. Już przy dwóch Tensach jej się mieszało, a teraz dochodziła jeszcze ta trzecia. Miała tylko nadzieję, że brunetka jakoś ją zrozumie. Odkąd nauczyła się mówić i czytać, czuła się niezręcznie, gdy nie mogła być zrozumiana.
- Ona zachowywała się dziwnie, nie jak żadna ty. Zaatakowała mnie, mówiła, że się wymiguję od saiyańskiego obowiązku... Nie wiedziałam, o co jej chodzi, ale domyśliłam się, że nie jest tobą. Walczyłam z nią i... nie wiem jak, ale mnie trafiała. A jak pojawiła się ta druga... nie wygrałabym z nimi, gdyby też walczyła. Więc chciałam uciec. Wleciałam między drzewa, chowając się, ale wtedy znów zaczął się ból brzucha i...
Na wspomnienie ostrzy rozrywających ją od środka, aż opatuliła brzuch ramionami. Teraz już jej nie bolało i raczej już nie powinno, ale... Przypomniała sobie o czymś jeszcze.
- Shiro! - zawołała nagle, podrywając się i podbiegając do barierki. - Shiro został u babci! Muszę po niego wrócić i...
Skuliła się, lądując na jednym kolanie. Lewą dłoń zacisnęła na barierce, chroniąc się przed upadkiem, drugą sięgnęła ku podbrzuszu. Zakręciło jej się w głowie. Może zbyt gwałtownie wstała? Chyba Korin ma rację i powinna odpocząć...
avatar

Aymi

Liczba postów : 130

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Tensa on Sro Cze 21, 2017 9:46 pm

Uważnie słuchała opowieści Ay.
-Właściwie to dobra wiadomość, że chcą walczyć z tsufulami. To znaczy, że nie szykują się do inwazji. Co do tsufuli, Kai nie powiedział Ci do końca prawdy. Tsufule tak naprawdę mieszkały na Vegecie nim zjawili się tam Sayianie. To oni wyparli tsufuli z ich domu i zepchnęli na nieprzyjemne tereny, co prawda tamci próbują się bronić, ale zagłada ich rasy jest nieunikniona. - szybko wyjaśniła czerwonowłosej jak sytuacja wygląda naprawdę. Obserwowała Aymi czekając na dalszą część opowieści o kosmicznych wojownikach których spotkała.
-Ay zaczekaj, jaki ból brzucha? - zapytała zastanawiając się jaki mógł być powód takiego splotu wydarzeń. Nagle Ay, zerwała się i doskoczyła do barierek. Tensa nie wiedząc o co chodzi poderwała się na równe nogi. Chciała zapytać kim jest babcia, czerwonowłosa jednak zachwiała się lądując na kolanie. Doskoczyła do swojej towarzyszki i przeniosła z powrotem na leżankę.
-Ay co się dzieje? - zapytała, by po chwili już wołać Korina.
-Więcej z nią problemów niż pożytku
-Zamknij się
-Ostatnio byłaś milsza.
-Wtedy byłaś mi potrzebna.
avatar

Tensa
Time Patrol
Time Patrol

Liczba postów : 351

Powrót do góry Go down

Re: Szczyt Wieży Korina

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach