Nowy Shin Nowy Ja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Nowy Shin Nowy Ja

Pisanie by Shin on Czw Kwi 13, 2017 3:06 pm

Imię:Shin

Wiek:25

Rasa: Saiyan

Wygląd: Shin jest raczej średniego wzrostu, mierzy maks 180 cm. Jest wyraźnie umięśniony, co widać przez jego ciuchy. Na łepetynie ma czarną czupryne, która sama z siebie układa się do góry. Jedynie jeden mały kosmyk opada mu luźno na czoło. Twarz Shina nie wyróżnia się z tłumu. Ot, lekko przekrzywiony nos, nie za duże wargi, piwne oczy. Jest gładko ogolony, no może oprócz czarnych bokobrodów które pielęgnuję odkąd zaczął mu rosnąć zarost. Jeśli chodzi o ciuchy w jakich jegomość chodzi, to mamy tutaj dres z kapturem, spodnie dresowe i zwykłe ziemskie trumpki. Jego ojciec mu to kiedyś przywiózł, a że były lepsze od rozdartych i poplamionych krwią szmat, to z chęcią przyjął ten dar.
Nie no żartuje, byłem ciekaw czy MG będzie sobie już pluł w brodę za niezgodność fabularną. Zwykła zbroja dla szaraczków, bez zbędnych w walce naramienników, cała biała, głównie dla wyglądu, pod spodem niebieski kombinezon, rozciągający się aż do dłoni i stóp, białe rękawiczki i buty.

Charakter: Shin na ogół jest spokojny i potulny, czasami nawet za bardzo. Zawsze odpowiada grzecznie i bez agresji, nie rozpowszechnia nienawiści czy innych bardzo złych rzeczy. Kiedy walczy, jest poważny i nie niedocenia przeciwnika. Ale gdy Shin się zdenerwuje... Ło panie. Tak naprawdę tylko i wyłącznie wkurzony potrafi walczyć na całego. Zresztą, nie myślcie sobie że Shin to odwrotność saiyanina. Po prostu jego emocje są troche... Spaczone. Potrafi gadać przez scouter z kumplem i gratulować mu narodzin dziecka, a w międzyczasie wydłubywać swojemu celowi gałki oczna za pomocą wolnej ręki. Po prostu nie rzuca przy tym tekstami typu "Zdychaj ty kurwo" a raczej "Spokojnie, jeszcze tylko rozetnę ci brzuszek i wyjmę parę organów, a nic nie będziesz czuć. Poczekaj tylko chwilę, okej? Proszę, nie bądź zły że to tyle trwa.". No cóż... No jest po prostu psycholem.

Historia:
+18:
Nie miałem łatwego życia. Nie miałem normalnego życia. Urodziłem się w ruinie starej chacjendy swojego staruszka, jako jeden z jego wielu synów. Jednak dzięki ciekawemu darowi, jakim było wyczuwanie Ki bez pomocy Scoutera czy innych wspomagaczy, zrobiłem coś czego reszta nie była w stanie osiągnąć-Przeżyłem. Nie zostałem zdepczony. Rozcięty. Zjedzony. Spalony. Utopiony. Jako jedyny byłem ojcu potrzebny.
Mój ojciec, Shun, miał bowiem ciekawe Hobby. Porywał kobiety i dziewczynki, które mogły mu urodzić dziecko, zakuwał w wilgotnych piwnicach ich chawiry i gwałcił, niekiedy kilkukrotnie. Jeśli jakaś z jego "wybranek" nie mogła zajść w ciąże, wyciągał ją za włosy i zarzynał przed domem jak świnie. A wszystko tym swoim ulubionym nożykiem.
Jednak gorszy los spotykał te, które rodziły mu dzieci słabe. Jak on w ogóle rozpoznawał słabe dzieci?
Tutaj wchodzę ja.
Przed moimi narodzinami robił to na czuja, jak jakieś mu się nie podobało to po prostu wyrzucał. Jednak odkąd zacząłem mówić, i odkryłem swą umiejętność, byłem jego osobistym scouterem. Jeśli dziecko miało wręcz nie wyczuwalną siłę, mój ojciec zabijał je przy porodzie i wywalał na pewną metalową miskę. Następnię wyciągał rodzicielke dziecka, łamał jej nogi i ręce, po czym zrzucał z urwiska. Ciekawy typek.
No dobra, ale co jak dziecko miało choć trochę mocy?
Otóż mój staruszek katował je naróżniejszymi ćwiczeniami. Żadne nie dożyło czwartego roku życia.
Żadne oprócz mnie.
Pewnego razu zabrał mnie i moich braci-O, o tym nie powiedziałem nie? Jeśli chodzi o dziewczynki, przeżywała co trzecia. Dorastały w piwnicach, jako przyszłe "wybranki" ojczulka. Ja, jako iż trochę dobroci w sobie mam, dawałem im łaskawie jedzenie z trucizną, a ojcu mówiłem, że umarły od złego środowiska.
Ale wracając-Pewnego razu zabrał mnie i moich braci na małą wycieczke. Odeszliśmy od naszego domu na jakiś kilometr. Wtedy naszym oczom ukazała się wielgachna dziura w ziemi. Staruszek wkopał nas tam wszystkich. Moi braciszkowie zaczęli drapać z płaczem ściany piachu, ale nie dało się po nich wspiąć. Następnie staruszek tłumaczył mi wykonanie jakiejść techniki. No to co ja się będę kłócił? Przez pierwszę kilkadziesiąt minut nie potrafiłem jej wykonać, w mojej dłoni pojawiały się tylko małe świecące kuleczki. Lecz potem, potem w mej dłoni pojawiła się wielka, świecąca księżycowym blaskiem kula.
Wtedy zauważyłem jednocześnie trzy rzeczy.
Kula była piękna.
Mój ojciec zasłaniał sobie oczy i patrzył w ziemię.
Moi bracia mieli odcięte ogony.
A potem była pustka.
Obudziłem się w domu. Nie wiem co tam robiłem, ale w ustach miałem posmak krwi.
Mnóstwa krwii.

Mineło wiele lat. Ojciec przez ten czas uczył mnie sztuk walki i dwóch innych technik.
Czułem, że byłem gotów.
To było jak instynktowny odruch. Po prostu podłożyłem ogień w kilku miejscach domu, zaraz potem jak związałem ojca.
Następnie słuchałem krzyków jego i niewlonic.
I byłem szczęśliwy. Po czym odszedłem
.

Techniki Startowe: Kiko i Bukujutsu

RZECZY W ZWIĄZKU Z NIEFABULARNĄ ZMIANĄ KP
Umiejętności/Transformacje/Technjki:
-Sztuki Walki
-Wykrywanie Ki

-SSJ(Jednak nie, Lapsztong mnie nagadał kłamstw.)

-Power Ball


Planeta/Miejsce zamieszkania: Vegeta
avatar

Shin

Liczba postów : 396

Powrót do góry Go down

Re: Nowy Shin Nowy Ja

Pisanie by Haricotto on Czw Kwi 13, 2017 4:26 pm

Nie jestem fanem takich zmian, ale gracze mają takie jednorazowe prawo. Tak czy siak, no niech będzie...

AKCEPTACJA

_________________
Sūpā Saiya-jin:


avatar

Haricotto
Admin/Time Patrol
Admin/Time Patrol

Liczba postów : 1124

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach