Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
Gość
Gość

Południowy cukrowy las

on Nie Sie 06, 2017 12:49 am
Nie trzeba daleko szukać chciwości, zawziętości, gniewu, bezwzględności, kłamstw Laptora. południowa strona planety reprezentuje sobą nieciekawą lokację jaką jest ten las. Suche, wyschnięte i niezwykle gorzkie słodycze znajdują się w tej części planety. Całość jest szara lub ciemno-brązowa. Ze zgniłych wód wyrastają "grzyby", które co jakiś czas wypluwają ciemną substancję, która nieciekawie pachnie a smakuje jeszcze gorzej...
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Pon Lut 05, 2018 9:59 pm
Wraz ze swoją małą armią przemierzał kolejne kilometry. W pewnym momencie dostrzegł miejsce, które swą barwą różniło się nieco od terenów widzianych przez niego do teraz. Tu będzie dobrze... - pomyślał, zatrzymując się tuż nad koronami drzew. Jego prawa dłoń podniosła się ku górze, dając znak przyszłym workom treningowym, że mają się zatrzymać. Wyrównać ten teren. Macie zniszczyć te drzewa. Za klika minut chcę tu widzieć pole bez ani jednej cukrowej rośliny... tfu... - kończąc zdanie splunął. Wyznaczył teren, który żołnierze mają wyrównać. Arena na której zamierzał ich trenować miała być kwadratem o wymiarach 500x500m. Kiedy skończycie, macie ustawić się w rzędzie i oczekiwać na kolejne polecenia. Jeśli ktoś ma jakieś obiekcje, niech powie od razu, oszczędzimy sobie problemów i skręcę mu kark bez zbędnych formalności... do roboty!!!! - krzyknął, wraz ze swymi sługami lewitując w powietrzu. Obserwował jak saiyanie pracują. Kiedy tylko skończą miał zamiar podzielić ich na dwie grupy i kazać im walczyć między sobą. Zwycięska drużyna zmierzy się z nim samym, przegrana będzie odpoczywać. Potem zmiana... I tak, dopóki każda kość, każdego z nich nie będzie połamana... - pomyślał, uśmiechając się lekko...
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Czw Lut 15, 2018 8:45 pm
MG

Budowanie, a raczej czyszczenie pola zajęto trochę czasu, ale w końcu dobiegło końca. Poletko zostało stworzone w sposób taki, jaki zaplanował to Antical. Las był jednak o wiele większy niż początkowo zakładano, więc nie został zniszczony w całości. To byłoby nudne!
Wojownicy ustawili się w szeregu na środku na areny, czekając na dalsze polecenia. Po ich twarzach nie było widać ekscytacji, ani tym bardziej znudzenia. Można rzec, że ich nastawienie do tego wszystkiego, było zwyczajnie neutralne.

Nagle rozległ się krzyk! Brzmiało to, jak rozwydrzone dziecko, które nie dostało tego, co sobie zażyczyło. Wszyscy zebrani na arenie żołnierze odwrócili swoje głowy do tyłu, albowiem to właśnie gdzieś z tamtej strony słychać było krzyk. Do uszu wszystkich zaczęły dochodzić nasilające się kroki, aż w końcu powietrze zostało przecięte przez różową kulkę, która zostawiała za sobą równie różową smugę.


- Łiiiiiiii! - kula krzyczała, lecąc i kręcąc się, aż w końcu z impetem wylądowała tuż przed wojownikami i Anticalem. Kiedy opadł kurz, oczom wszystkich ukazała się rozpłaszczona maź, przypominająca gumę do żucia, znajdująca się w miejscu uderzenia tajemniczego przedmiotu. Zaraz jednak zaczęła się poruszać i zmieniać swój kształt. Kiedy w końcu pojawiły się ręce, nogi i głowa, guma wyskoczyła ponownie do góry, lądując zaraz już normalnie. 

Spoiler:


Tajemniczą gumą okazał się być dziwny stworek, który wzrostem sięgał do kolan Anticala. Był opasły, przypominał dziecko i dziwnie pachniał. Trzymał swoje dłonie na biodrach, lustrując swojrzeniem każdego po kolei.
- Zniscyliście las Guu! Juz nie wygląda tak słodko, jak psedtem! Majin Guu telaz zniscy was! - krzyknął, wyciągając rękę przed siebie i wskazując na Anticala.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Czw Lut 15, 2018 9:55 pm
W miejscu w którym jeszcze przed chwilą znajdował się cukrowy las pojawiła się nagle dziwna istota. Kolejny majin... lepiej być ostrożnym... - uznał zielonooki, patrząc na różowego stworka z pogardą. Musiał jednak na niego uważać. Nie miał pojęcia, czy nie jest on  przypadkiem spokrewniony z Majinem, z którym przybył na tę planetę. Wolał nie brudzić sobie rąk małym, różowym pomiotem...

Złotowłosy uniósł się w powietrze, po czym w ułamku sekundy znalazł się za plecami żołnierzy stojących w szeregu. Wasze pierwsze zadanie... zabić to... - powiedział, tak, aby każdy z jego podopiecznych usłyszał polecenie, jednak na tyle cicho, żeby nie usłyszał go mały majin. Dzięki temu posunięciu miał zamiar poznać moc małej istoty. Warto też zobaczyć jak ruszają się te saiyańskie ścierwa... - pomyślał. Jego nienawiść do własnej rasy wzrosła. Po tym w jaki sposób został potraktowany na rodzimej planecie, nie mógł wręcz doczekać się momentu, kiedy na nią powróci i osobiście pozbawi króla władzy, poszanowania w społeczeństwie i w końcu... życia... Tylko dlatego zgodził się tu przybyć i współpracować z szarym gumowym stworzeniem. Smocze kule... mam nadzieję, że wyruszymy po nie jak najszybciej... im dłużej tu przebywam, tym gorzej się czuję... - pomyślał, patrząc jak jego żołnierze szykują się do ataku. Sam przygotowany był do uniku. Zawsze dmuchał na zimne i wolał nie ryzykować otrzymania uderzenia znienacka. Doskonale wiedział, jakimi sztuczkami operują istoty rasy do której należał gruby liliput. Nigdy więcej... - uznał, przypominając sobie, średnio przyjemną podróż po jelitach napotkanej w piekle majinki...
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Wto Lut 20, 2018 8:23 pm
MG

Mały Majin stał pewnie na nogach, a jego palec skierowany w stronę żołnierzy uniósł się do góry. Mimo posiadanie tylko dwóch palców, pozycja jego dłoni wskazywała ewidentnie znak "fuck you!".
Wojownicy spojrzeli na siebie, po czym skierowali swe oczy na małego gumowego stworka. Gdy ponownie po chwili na siebie spojrzeli, uśmiechali się złowieszczo. Nagle ruszyli wszyscy w stronę Majina, odbijając swe stopy od podłoża, w rezultacie czego natychmiastowo podniosła się spora chmura dymu. Od razu pomknęła ona w stronę Anticala, który stał za żołnierzami Laptora i przez chwilę zasłoniła mu spektakl.
- Guu was zje! - krzyknął grubasek i przy pomocy swojego czuba na głowie, wystrzelił krzywy promień, który w natychmiastowym tempie pomknął w stronę atakujących go wojowników. Ci odskoczyli na bok, dzieląc się na dwie grupy. Byli zaskoczeni. Nie samym atakiem, a tym, że spora część podłoża na którym kilka sekund temu stali, teraz zamiast piaskiem, pokryta była wiórkami kokosowymi. Widząc to, wszyscy spojrzeli na Anticala. Ich spojrzenia mówiły jedno... "co tu się, do cholery jasnej, dzieje!?".

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Wto Lut 20, 2018 9:27 pm
Armia ruszyła do ataku. Po chwili w ich stronę pomknął różowy promień, który zamienił kilku z nich w kokosowe wiórki. Skurwysyn... - pomyślał Antical, jednak nadal nie miał zamiaru atakować. Ewentualne koneksje z Majinem z którym się tu znalazł sprawiały, że wolał nie ryzykować konfliktu. Hmm...  - zastanawiał się przez chwilę po czym rzekł. Uważajcie na ten promień i nie dajcie się zabić, tak jak powiedziałem, to Wasz test... jeśli ktoś zdezerteruje, zabiję go osobiście... - powiedział, po czym jego włosy uniosły się lekko do góry, a cała sylwetka stała się jeszcze bardziej muskularna niż dotychczas. Muszę zdążyć... - pomyślał, z pełną prędkością ruszając w kierunku siedziby majina. Miał zamiar poinformować go o nieproszonym gościu. Chciał, żeby ten, sam zajął się swoim pobratymcem. Transofrmacja assj na pewno pomogła mu znaleźć się tam w mgnieniu oka. Kiedy ruszył, kątem oka cały czas obserwował małego różowego jegomościa. Nie miał zamiaru zostać trafionym jakąś techniką. Gdyby takowa zmierzała w jego kierunku, po prostu wykona unik...
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Pon Lut 26, 2018 8:18 pm
MG

Mały Majin stał przed żołnierzami, dumnie wypinając swoje brzuszyszko, ponieważ klatą chwalić się nie mógł. Czub na jego głowie kręcił się dookoła, sprawiając wrażenie, że stworek ma nad głową śmigiełko. Widząc, jak Antical próbuje uciec, chwilę wcześniej samemu grożąc śmiercią za dezercję, wojownicy spojrzeli po kolei na siebie, przeklinając w myślach złotowłosego Saiyanina. Żaden nie ruszył na potwora, bo gdy tylko znów ich oczy skierowane zostały w stronę miejsca, w którym stał, jego już tam nie było. Był tak mały, że nie zauważyli go, gdy patrzyli na siebie. Przebiegł im między nogami, biegnąc za Anticalem. Zostawiał za sobą małe, różowe dymki, a jego nogi w biegu przypominały pędzące koła. Z okrzykiem bojowym na twarzy i rozstawionymi na boki rękami, podążał za przeciwnikiem. Antical, widząc go kontem oka, był gotowy odeprzeć technikę, ale czy spodziewał się, że tuż za nim, z niebywałą prędkością podąży oderwana kończyna Majina? Oderwana i zgięta przyjęła wygląd bumerangu! Stworek zatrzymał się i zaczął nią sterować.
- Dalej, dalej, ręko Guu! - krzyknął, aż w końcu bumeręk chwycił Saiyanina za kostkę. Złotowłosy mięśniak zatrzmał się tak, jakby ktoś podczas oglądania filmu włączył pauzę. Korzystając z okazji, że Majin stał w miejscu, ci wojownicy, który się odważyli, rzucili się na niego i przygnietli go do podłoża. Trzech rosłych mężczyzn leżało na małym stworzeniu.
- Mamy go, Antical-sama! - krzyknął jeden z nich, który akurat, tak się złożyło, zupełny przypadek, nikt się nie spodziewał, był Saiyaninem.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Sro Lut 28, 2018 9:34 pm
Antical już miał odlecieć, kiedy to za jego kostkę chwyciła ręka różowego stworka. No trudno... sam tego chciałeś... - pomyślał zielonooki, wypalając w kończynę pociskiem ki. Jego żołnierze pochwycili majina i dali mu o tym znać. Złotowłosy wojownik obrócił się w ich stronę, po czym rzekł. Podnieście go i trzymajcie w miejscu... zapierdole to ścierwo osobiście...

Jego dłonie zacisnęły się w pięści, a wzrok skierowany został prosto w kierunku małego oponenta. Z pełnym impetem ruszył w kierunku pochwyconego rywala, wbijając mu łokieć prosto w gardło. Muszę uważać na ewentualne techniki... poza tym... ten śmieć może się uwolnić... - stwierdził, zbierając w ustach energię. Jeśli stworek uwolniłby się od uścisku saiyan, zielonooki miał zamiar wypalić w niego promieniem ze swych ust. Jeśli tak się nie stanie, planował najzwyczajniej w świecie skatować oponenta na śmierć. Cały czas pilnował swym wzrokiem czuba wystającego z głowy majina. Jeśli ten się zaświeci, muszę natychmiast wykonać unik..
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Pią Mar 02, 2018 3:11 pm
MG

Guma owinięta wokół nogi Anticala została usmażona Ki Blastem. Zwolniwszy swój uścisk, spadła na dół. Saiyanin pomknął szybko do swoich towarzyszy, którzy trzymali małego, grubiutkiego Majina. Nie pozwalali mu na ucieczkę, ale maluch wiercił się tak bardzo, że jeszcze chwila i z pewnością by się wyswobodził.
Złotowłosy wojownik Antical, prawdziwy Saiyanin, wzorowy morderca i żywy trup, na pełnej prędkości wbił się łokciem w gardło maleństwa. Usłyszał przy tym stłumiony dźwięk, który nie mógł się wydobyć w postaci krzyku z wiadomych, miażdżących przyczyn. Cios był tak mocny, że stojący i trzymający podwładni, posunęli się po ziemi kilka metrów do tyłu, ryjąc w niej butami.
- Super siła! Jak na naszego Anticala-samę przystało! - powiedział głośniej Saiyanin, który został przesunięty do tyłu razem z resztą trzymających Majina osób.
Kolejne ciosy były wyprowadzane, przesuwając wojowników jeszcze bardziej po kokosowym podłożu. Każdy zadany cios wydawał się być tak mocny, jakby był w stanie zniszczyć na kawałki Candy Land. Niemniej jednak, ku zaskoczeniu wszystkich zebranych, każde wciśnięcie pięści w brzuch gumowego stwora kończyło się dziwnym dźwiękiem, podobnym do tego, który wydają przytulanki z zamontowaną w środku piszczałką.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Czw Mar 08, 2018 8:17 pm
Tłukł małego majina jeszcze chwilę. Dźwięk, który wydobywał się przy każdym z uderzeń irytował złotowłosego. Zęby młodzieńca zacisnęły się, a powieki sprawiły, iż szkarłatnozielone tęczówki stały się odrobinę mniejsze. Nie ma sprawy skurwysynu... - pomyślał oburącz łapiąc malucha za barki. Spod stóp wojownika wzbił się kurz, a ten wzbił je w powietrze w taki sposób, że jego sylwetka stała się swoistego rodzaju przedłużeniem ciała różowej istoty. Stał na rękach potworka. W tej akrobatycznej pozie zatrzymał się na chwilę, po czym spojrzał prosto w twarz małego majina i otworzył swe usta. Skumulowana wcześniej energia wystrzeliła z nich prosto w twarz, trzymanej przez małą armię saiyan istoty. Nie wiedział jaki będzie efekt. Trzeba go zabić jak najszybciej, zanim większy z kutasów powróci... - uznał. Skumulować wasze najpotężniejsze techniki!!!! - z powstałego dymu wydobył się krzyk, skierowany do tych, którzy nie trzymali istoty. Jeśli to przetrwa, macie je w niego odpalić!!! - dodał, nie zważając na życie trzymających stworka żołnierzy. Sam miał zamiar wzbić się w powietrze i obserwować sytuację.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Czw Mar 08, 2018 8:36 pm
MG

Ciało Majina ciągle wydawało ten sam, irytujący, zabawkowy dźwięk. Był niczym pluszak, któremu nic nie dało się zrobić.
Z perspektywy osób stojących dalej i obserwujących potyczkę swoich towarzyszy i dowódcy, wyglądało to zabawnie. Jeden, mały, niespełna rozumu stworek przeciwstawiał się kilku rosłym mężczyznom, a ci nie mogli mu nic zrobić. Na twarzach gapiów pojawiały się uśmieszki zażenowania, a nawet ciche komentarze chwalące właśnie Majina. I nagle, uśmiechy na twarzach widzów zostały zdarte niczym strup z rany. Antical wystrzelił ze swoich ust promień, który trafił bezpośrednio w pucułowatą buźkę stwora. Podniósł się dym, złotowłosy odskoczył do tyłu i skierował się ku górze. Rozkazawszy gotować techniki do ataku, wydał wyrok na przeciwnika.
- H-hai, Antical-sama! - krzyknęli pozostali żołnierze, szybko i przez to dość niezdarnie, przygotowując swoje najsilniejsze techniki. Ich dłonie zabłyszczały błękitnym i purpurowym kolorem, aż w końcu, gdy wszystko było już gotowe, wycelowali i wystrzelili! Ich promienie energii połączyły się ze sobą i przekształciły w jeden, o wiele większy. Dym opadał, a z niego widać było jak zdeformowany Majin ledwo stoi na swoich nogach. Jego głowa miała ogromną dziurę, zaś reszta jego ciała wyglądała tak, jakby została przemielona. Wojownicy trzymający go jeszcze kilka chwil temu, teraz leżeli na ziemi, dogorywając po oberwaniu rykoszetem energii Anticala, który patrzył bezlitośnie i oceniał surowo wszystkich i każdego z osobna.

I nagle nastąpił wybuch! KABOOM! Kurz podniósł się do tego stopnia, że lewitujący kilka metrów nad ziemią Super Saiyanin nie był w stanie nic dostrzec. Ostatnie co widział, to zetknięcie połączonego promienia energii z ciałem gumowego potwora, któremu towarzyszył jasny błysk.

Gdy kurz opadł, na miejscu stwora leżały tylko poturbowane ciała trzech żołnierzy. Jako, że jeden z nich był tsufuliańskim mutantem, był w stanie odtworzyć swoje ciało. Niemniej jednak, sam ledwo dychał. Po potworze nie było śladu, ale czy faktycznie oznaczało to, że było już po wszystkim?

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Pią Mar 09, 2018 4:34 pm
Promień wystrzelił, a on uniósł się w powietrze bacznie obserwując jak jego żołnierze wykańczają ledwo stojącego na nogach majina. Ścierwo... tfu... - pomyślał, mrużąc oczy, kiedy to oślepiający blask rozświetlił okolicę.

Gdy opadł kurz, ujrzał, że obok szczątek przeciwnika leżą jego poranieni pobratymcy, oraz jeden tsuful, który to w mgnieniu oka odnowił swoje ciało. Wstawać skurwysyny!!! Jesteście żołnierzami, czy pizdami? - krzyknął z pogardą w głosie, pikując ku ziemi. Wylądował tuż obok jednego z najgorzej wyglądających leżących. Wstawaj... natychmiast... - syknął przez zęby, a w jego oczach zapłonął szaleńczy błysk. Wiedział jedno, jeśli saiyanin nie wstanie lub odmówi wykonania rozkazu, roztrzaska jego czaszkę podeszwą swojego buta. Ku przestrodze... niech wiedzą, że nie ma ze mną żartów... - uznał w myślach, uśmiechając się lekko. Dawno nikogo nie zamordował. Zdawał sobie sprawę, że uszczupli tym samym stan swojej armii, jednak żądza mordu była silniejsza. Jej całość wzmagał fakt, że to nie on osobiście wykończył małego różowego potworka. W głębi duszy liczył, że saiyanin nie podniesie się z gleby. Muszę zacząć działać... smocze kule nie zbiorą się same... - pomyślał - A WY NA CO CZEKACIE PIERDOLONE PSY!!!!???? - wrzasnął, obracając się w kierunku tych, którzy chwilę temu połączyli swe techniki w jedną. DOBRAĆ SIĘ DWÓJKAMI I SPARINGI, NATYCHMIAST!!!! - po czym, spokojnym już tonem dodał - Sparing kończy się w momencie, kiedy jeden z walczących będzie ledwo oddychał. Zwycięzca ma za zadanie połamać mu wszystkie kości. Nie macie prawa się jednak zabijać. Jeśli którykolwiek złamie ten zakaz, zginie z mojej ręki. Na statku majina... - ...Tfu... - dodał w myślach, po czym kontynuował - ...znajdują się komory lecznicze. Wrócicie więc do zdrowia szybciej niż się Wam wydaje. Sparringpartner ma za zadanie odtransportować przegranego do kapsuły. Korzystacie z niej obaj. Po wyleczeniu kontynuujecie walkę. Miłej zabawy...
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Nie Mar 11, 2018 1:38 pm
MG

Tsufulianin otrzepał swoje zakurzone ubranie i wrócił do tych, którzy wystrzelili kończący atak na Majina. Saiyanin leżący pod nogami Anticala ledwo dychał. Słysząc polecenie swojego senpaia, próbował się podnieść. Podpierał się rękami, które trzęsły mu się jak galareta. Gdy wszyscy już myśleli, że mu się uda, ten mimowolnie upadł, tracąc resztkę sił.
Antical znów zaczął poganiać swoich podwładnych, którzy przestraszeni, zaczęli posłusznie dobierać się w dwójki. Ich pierwsze ruchy przypominały walkę początkujących karateków. Każdy nadchodzący cios był niepewny, ale nie przez to, że nigdy wcześniej nie walczyli, tylko dlatego, że byli przerażeni tym, co mogło ich czekać.
- Prze-przepraszam, Antical-sama, chciałem zostać Super Saiyaninem, ale... nie mam sił... - wyjąkał wojownik leżący pod nogami Anticala. Nie wiedział, że za kilka chwil jego żywot dobiegnie końca. Może jednak, mimo wszystko, zostanie mu okazana łaska?
Mały gumowy stwór nie został unicestwiony do końca. Jego mała część przetrwała i teraz powoli, niezauważenie, pełzła niczym dżdżownica w bezpieczne miejsce, jak najdalej stąd.

_________________
avatar
Antical
Kicked over 9000!
Liczba postów : 424

Re: Południowy cukrowy las

on Pon Mar 12, 2018 9:28 pm
Antical uśmiechnął się lekko, kiedy jeden z jego żołnierzy zaczął użalać się nad swoim losem. Nie przejmuj się, nic się nie stało... - rzekł, wyciągając swą rękę ku leżącemu. Chciał pomóc mu wstać. Kiedy tylko dłoń saiyanina uchwyciła prawicę zielonookiego, uśmiech tego drugiego rozszerzył się kilkukrotnie, a oczy zapłonęły złowieszczym blaskiem. W mgnieniu oka ścisnął rękę wojownika, wyprostował się, po czym wyrzucił go z całej siły w powietrze, posyłając w lecące ciało pocisk energetyczny. Widzieliście? Tak skończy każdy, który nie będzie wystarczająco silny. Mam nadzieje, że będzie to dla Was odpowiednią motywacją do treningu... - rzucił do reszty pobratymców, wzbijając się w powietrze. Złożył swe ręce na klatce piersiowej, po czym z pełnym spokojem obserwować zaczął sparingi. Oceniał siłę każdego z wojowników. Chciał wytypować najsilniejszego z nich... ktoś musiał trenować z jego sługami. Umiejętność scalania obdarzała ich bowiem nawet niezłą mocą, jednak póki co, pojedynczo byli zbyt łatwym celem...
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Nie Mar 18, 2018 1:52 pm
MG

Saiyanin podał dłoń Anticalowi, ale w najgorszych snach nie spodziewał się, że zostanie zamordowany. Czując mocny ścisk dłoni zielonookiego, jego oczy otworzyły się szeroko, prezentując na jego twarzy szok, którego doznał. Wyrzucony w powietrze, nie mógł nic zrobić. Jego ciało leciało niczym szmaciana lalka, a po chwili nadlatujący w nie pocisk spowodował eksplozję. Ta zaś rozerwała ciało biednego wojownika na kawałki. Części ciała spadły na glebę, a towarzyszyły im flaki i resztki mózgu. Wszystko to przyprawione było bordowym kolorem krwi...
Po słowach Anticala, tym którym udało się przeżyć, uśmieszki z twarzy poznikały niemal natychmiast. Bojąc się niszczycielskiej mocy Anticala, zaczęli trenować między sobą, przykładając się do tego tak, jak należy. 
Po chwili dźwięki pięści trafiających do celu i pojękiwania męczących się wojowników wypełniły polanę.
_____
Daję Ci wolną rękę co do przebiegu sparingu wojowników.

_________________
avatar
Maya
Liczba postów : 23

Re: Południowy cukrowy las

on Pon Kwi 02, 2018 6:23 pm
Dla tych co lubią się posiłkować muzyką przy konkretnych postach.

W górnych warstwach atmosfery, rozległ się metaliczny, okropny dla ucha dźwięk. Coś wchodziło w atmosferę. 3 poziomowy statek, odpalał czujniki jak i silniki manewrowe. Z silnika głównego nr 1, wydobywał się dym. Został uszkodzony podczas wchodzenia w atmosferę.
-Cholera~! Muszę lądować... awaryjnie..
-Uwaga. Zderzenie nieuniknione..
Silniki manewrowe dawały radę, mimo to sprawiało to wrażenie, jak by jakiś ziemski myśliwiec, robił akrobacje powietrzne. To w górę, to w dół, czasami wykonał beczkę. Kolejne metaliczne, straszne dźwięki można było przez chwilę słuchać, kiedy statek się dosłownie rozpadał w atmosferze. Po tym już tylko standardowe dźwięki statku kosmicznego, upadającego na ziemię. Nagle huk. Statek kosmiczny uderzył w ziemię z dużą siłą. Jedyne, co go hamowało, to panująca na powierzchni grawitacja. Cukrowe drzewa łamały się pod ciężarem statku, jednocześnie go hamując. Maya padła na podłogę nie przytomna dosłownie na chwilę. Kiedy wstała – wyważyła kulą Ki duże drzwi na pokład, wychodząc na powierzchnię, trochę ranna od odłamków szkła, które latały to tu to tam, podczas lądowania awaryjnego. Piękność padła na jedno kolano, chwytając się za bark.
-Kurwa mać.. Chyba coś sobie złamałam..
Sayianka wzięła pobliski kij, i użyła go do podparcia ręki, szukając jakiegoś śladu cywilizacji.
-Baza wojskowa? RACZEJ TOTALNE ZADUPIE! Jak ja tu znajdę jakiś sprzęt medyczny.. Ugh~!
Niestety na statku – uległa zniszczeniu cała aparatura medyczna. Kobieta ruszyła przed siebie, starając się znaleźć kapsułę medyczną.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Sro Kwi 04, 2018 11:16 am
MG

Antical i jego żołnierze oddawali się treningowi, który poprzedzony był nieprzyjemnym spotkaniem z tubylcem Candy Landu. Saiyanin bacznie obserwował swoich podwładnych, surowo ich karząc za niesubordynację lub ambiwalentne podejście do tematu treningu.
Nagle, w uszach zebranych żołnierzy, zabrzmiał dziwny dźwięk. Instynktownie wszyscy podnieśli swoją głowę ku górze. Ich oczom ukazał się dymiący się statek kosmiczny. Anticala przeszedł dreszcz, który obiegł jego całe plecy. To było Saiyańska kapsuła!
Nie trzeba było dłużej czekać, aż w końcu pojazd kosmiczny rozbił się i runął o glebę, ścinając drzewa i ryjąc w glebie.
- Antical-sama! - krzyknął jeden z żołnierzy, wyczekując rozkazu na zbadanie miejsca wypadku.

Maya uwolniła się ze zniszczonej kapsuły. Była ranna, ale nie było to nic poważnego. Miała dużo szczęścia, to na pewno. Wyczołgawszy się z krateru powstałego podczas uderzenia kapsuły, nieświadomie ruszyła w kierunki bojówki Anticala. Nie wiedziała, że wcześniej wojujący z Saiyaninem Majin, obserwował każdy jej ruch z pobliskich zarośli, regenerując się i czekając na odpowiednią chwilę.

_________________
avatar
Maya
Liczba postów : 23

Re: Południowy cukrowy las

on Sro Kwi 04, 2018 1:09 pm
Maya krocząc przed siebie, upadała co jakiś czas, z powodu utykającej nogi, dawała radę wstać. Krocząc przez las, była w stanie zauważyć plac z trenującymi żołnierzami. Ucieszyła się w duchu..
"Nareszcie, jednak nie jest to kompletne zadupie. Ugh.. "
Ruda znowu upadła z powodu złamanej nogi, a podpórka z drewna zaczeła się po woli łamać. Kiepsko to wygląda, mimo tego że wyszła z tego praktycznie prawie bez szwanku.
Sayianka z raczej zaufaniem niż niepokojem, podeszła do nieznajomych. Rozwalona sayiańska zbroja w pewnych miejscach, ukazywała całkiem piękne widoczki. Duży, naturalny biust, odsłonięty częściowo na dekoldzie, oraz uszkodzone na pośladkach i nogach, elementy zbroi odsłaniały i te miejsca. Ręce były de facto odkryte. Na twarzy, ramionach i nogach, były widoczne zadrapania od szkieł. Wyglądało to groźnie, ale nie było to specjalnie poważne. A przynajmniej sama tak przypuszczała.. Dziewczyna z przemęczenia padła na ziemię, i położyła się na plecach z powodu zawrotu głowy – który na szczęście – jest jedynym efektem udeżenia głową o ścianę pokładu kapsuły podczas lądowania awaryjnego. Maya jest dalej przytomna – i kontaktuje. Po prostu dopadło ją zmęczenie i... głód - można było usłyszeć burczenie w brzuchu.
"Mmmmmm~! Ma ktoś coś do jedzenia? Kiszki mi od dwóch dni marsza grają."
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Pią Kwi 06, 2018 6:46 pm
MG

Antical nawet nie zareagował na słowa swojego żołnierza. Patrzył cały czas tym swoim zimnym spojrzeniem. Nie słysząc żadnego sprzeciwu, saiyański wojownik odwrócił się plecami do Anticala i czym prędzej pobiegł w stronę miejsca zdarzenia. Dziewczyna, która ledwo co pojawiła się przed oczami grupki wojowników, zdążyła już upaść. Saiyanin podreptał do niej, po czym przyklęknął przy niej na jednym kolanie. Widząc kawałki jej odsłoniętego ciała, na jego twarzy pojawił się delikatny rumieniec. Szybko jednak pokręcił głową na boki, bijąc się otwartymi dłońmi w policzki w celu "otrzeźwienia" i odgonienia nieprzyzwoitych myśli. Podniósł dziewczę do pozycji siedziącej, służąc kolanem za oparcie dla jej pleców.
- Co się stało!? - zapytał, ignorując jej pytanie o jedzeniu. Był zaszokowany jej stanem fizycznym, dlatego słowa przez nie wypowiadane wlatywały prze jedno jego ucho, a wylatywały przez drugie.
Kiedy Maya skierowała na niego swoje spojrzenie, jej oczom ukazał się nieprzeciętnej urody, dość przystojny mężczyzna. Ubrany był jak na Saiyanina przystało. Zwykła zbroja niskiej klasy, która wcześniej ukryta była pod płaszczem, w którym razem ze swoim poprzednim oddziałem przemierzał pustynne tereny planety Vegety. Włosy miał rozczochrane we wszystkie strony (a'la Caulifla), a bok jego ust ozdobiony był blizną, która przechodziła przez obie wargi i kierowała się w stronę podbródka.

_________________
avatar
Maya
Liczba postów : 23

Re: Południowy cukrowy las

on Sob Kwi 07, 2018 4:14 pm
Maya dzięki pomocy Sayajina, usiadła w miarę normalnie. Bolącą noga strasznie wkurzała. Ogon był cały. 
Doszło do awarii silnika nr.1. Coś uszkodziło turbiny chłodzące, stąd ten hałas. I to zaraz po wyjściu z nadprzestrzeni. Potem zaczął spadać cały statek. Mam dużo ugh..  szczęścia.
Dziewczyna wykazywała dużą wiedzę na temat tego jak konstruowane są statki i inne urządzenia.
Masz może coś do jedzenia? “ Znowu burczało jej w brzuchu. “Od dwóch dni kiszki mi marsza grają.
Uśmiechnęła się niewinnie. Zakasłała dwa razy. Może mieć coś więcej złamanego niż noga i ręka. Trzeba ją zbadać.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Nie Kwi 08, 2018 5:26 pm
MG

Kiedy Maya usiadła już sama, o własnych siłach, Saiyanin odsunął się nieco w bok i przykucnął obok dziewczyny. Słysząc jej pytanie o czymś do jedzenia, zamrugał kilka razy oczami i rozejrzał się zaraz dookoła, rozkładając przy tym ręce na boki. To miejsce byo kiedyś lasem z cukru, teraz niestety był zwykłą polaną, ale wszędzie dookoła niej znajdowały się słodkie drzewa i krzewy. Nawet zapach, jaki się unosił, przywoływał na myśl czekoladę.
- Cała ta planeta jest do jedzenia. Wszystko tutaj jest zrobione z cukru, a nawet sama planeta nazywa się Candy Land. Osobiście nie próbowałem, ale śmiało, jeśli aż tak jesteś głodna, to smacznego. - powiedział już nieco oschlej, podnosząc się na wyprostowane nogi. Otrzepał nogawkę z piachu, który się na niej zebrał, gdy ten przykucnął by pomóc Mayi.
Reszta wojowników wcale nie myślała pomóc. Tsufulianin, który wcześniej ledwo uszedł z życiem, patrzył na saiyańskie dziewczę w pogardą. Takim samym spojrzeniem uraczył milczącego Anticala, który zdawał się zastygnąć w czasie i przestrzeni. Czyżby to był idealny moment do ataku?
- Jestem Totoma. Dokąd leciałaś kapsułą? Mało kto wie o istnieniu tej planety, tak mi się wydaje... - zapytał, przerywając krótką ciszę, jaka nastąpiła.
_____
Staraj się pisać dłuższe posty.

_________________
avatar
Maya
Liczba postów : 23

Re: Południowy cukrowy las

on Nie Kwi 08, 2018 10:02 pm
Dostałam te koordynaty... Od Króla. Polecił przylecieć tutaj, na wszelki wypadek, gdyby coś złego się stało z Naszym domem... Niestety miał rację.. Liczyłam na to że spotkam ocalałych z Vegety.. I miałam szczęście” Uśmiechnęła się pogodnie, gdy oceniła rezultat całej tej akcji. „Mam co do owoców tej planety... Szczere wątpliwości. Nie wiadomo czy DNA jest odpowiednie dla Sayian. Czyli prawoskrętne i czy jest trujące.. Jeśli jest bezpieczne – może kiedyś się skuszę.” Mayi jakoś udawało się stać na dwóch nogach bez upadania. Sayjańska kobieta, uśmiechem zakrywała zażenowanie.. Jakim cudem mogłam tak zrąbać.. Co teraz sobie o mnie pomyślą.. Cholera...  Z tą myślą zatrzymała się i spojrzała na chłodnie patrzących mężczyzn.. „Jest tu przy okazji stacja medyczna?
Maya raczej żartem chciała zbyć potrzebę pomocy medycznej. Nie dość, że skończyła jak typowy człekokształtny, to jeszcze pokazała się z tej kiepskiej strony. Pokręciła trochę głową, wyrzucając z siebie tę myśl. I wiedziała, jak odrobić straty.
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Wto Kwi 10, 2018 1:13 pm
MG

Totoma wysłuchał słów dziewczęcia, po czym pokręcił głową na boki, odpowiadając tym samym przecząco.
- Niestety. Nie mamy tutaj żadnej stacji medycznej. Na statku powinien być dostęp do jakiejś kapsuły leczniczej, ale tam Cię nie wpuszczą. Nie jesteś żołnierzem armii Majina, więc jeśli tam pójdziesz, prędzej stracisz życie, niż je uratujesz. Musisz chyba się przemęczyć, aż sama nie wrócisz do zdrowia. - skinął głową porozumiewawczo, po czym zerknął kątem oka na Anticala i resztę żołnierzy. Jego spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Tsufulianina, który od razu przekręcił głowę w bok i splunął na ziemię.
- Obawiam się, że nie mogę Ci pomóc. Może w Twojej kapsule było coś, co przyspieszy Twoją regenerację? Na Vegecie używano przecież specjalnej mazi do szybszego leczenia ran. Może jednak coś tam je-... - i nagle w słowo wszedł Tsufulianin, który nie mógł wytrzymać i wyraził swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji.
- Porzygam się zaraz! Co to za gadu-gadu!? To intruz! Intruzów powinno się eliminować, bo później stają się wrzodem na tyłku zdrowego organizmu! - warknął, odnosząc się słowami do sytuacji, jaka miała miejsce na Plant, jego rodzinnej planecie, która została brutalnie przejęta przez Saiyan.
- Zaraz się pozbędę tej... tej... tej małpy! - krzyknął, dając się ponieść emocjom i zupełnie nie zważając na to, że jego superiorem był Antical. Tsufulianin podszedł pewnym krokiem do Totomy i Mayi i zamaszystym ruchem dłoni zdjął swój kaptur, razem z całym płaszczem, ujawniając swoją facjate. To był jeden z tsufuliańskich mutantów. Wystawił rękę w stronę Mayi i wskazał na nią palcem, w którym po chwili pojawiła się niewielka kula energii.
- Przestań, Infanto! - krzyknął Totoma, stając pomiędzy nim a dziewczyną.


_________________
avatar
Maya
Liczba postów : 23

Re: Południowy cukrowy las

on Czw Kwi 12, 2018 2:14 pm
Maya nie dowierzała własnym uszom. "Cóż za wulgarny akcent. Niestety nie mam ochoty na walkę. Niestety - dla ciebie. Rekomenduję ci odpoczynek, bo widzę że stres cię zżera." Sayianka skomentowała wypowiedź Tsufulanina, a że to jest członek Armii Majina, nie miała zamiaru walczyć. nie teraz. "Poza tym.. Nie mam gdzie się zakotwiczyć na dłużej, więc nie macie nic przeciw jak będę tu jakiś czas?"
Maya na prawdę nie miała ochoty na walkę. Powolna regeneracja ciała, była jednym z argumentów. Nie było to też w jej interesie. "Lepiej pogadajmy, odpuśćmy.. Później będziesz miał swoją walkę.. Ale teraz.. Raczej chyba powinieneś skupić się na przetrwaniu swojego gatunku. Jak my wszyscy. Mam rację? A maść niestety ja głupia zużyłam całą po dwóch misjach "ściśle tajnych"."
avatar
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1454

Re: Południowy cukrowy las

on Nie Kwi 15, 2018 9:18 pm
MG

Tsufulianin ciągle trzymał Mayę "na celowniku". Kulka energii powstała na czubku palca wskazującego zmniejszała się i zwiększała na zmianę, lekko oślepiając swoim różowym blaskiem. Jego wykrzywione w grymasie usta uchyliły się, jakby chciał coś powiedzieć. Powstrzymał się. Zerknął gdzieś w bok i opuścił dłoń, gasząc energię, która tańczyła na jego palcu.
- Szkoda na Ciebie energii. - splunął w bok, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Odwrócił się na pięcie i stanął plecami do Mayi. Rzucił pogardliwe spojrzenie na Anticala, którego chwilę wcześniej pośrednio obraził. Reszta rozmowy nie interesowała mutanta. Oddalił się na kilka metrów i przycupnął na wystającym z ziemi kamieniu. Założył nogę na nogę i patrzył gdzieś w bok, krzywiąc twarz w niezadowoleniu.
Totoma westchnął, kręcąc głową na boki z niedowierzaniem. Nie przepadali za sobą, ale takie coś zdarzyło się dopiero pierwszy raz. Saiyanin spojrzał na Mayę i skinął do niej głową.
- Możesz zostać. Nikt chyba nie wyraża sprzeciwu. Saiyanie powinni trzymać się razem. Zdrzemnij się, może odzyskasz siły. Ja Cię przypilnuję... - puścił do niej oczko i uśmiechnął się zadziornie.
Reszta żołnierzy, razem z Infanto, wrócili do sparingu. W końcu, to było coś, co nakazał im ich przełożony - Antical.

_________________
Sponsored content

Re: Południowy cukrowy las

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach