Go down
Admin
Admin
No.1 Whis' Fanboy
Liczba postów : 396

Pustkowia Empty Pustkowia

on Wto Kwi 16, 2019 10:46 am
Rozległe tereny pustynne. Znajdują się tutaj skalne wzniesienia z wydrążonymi wewnątrz jaskiniami. Żyją w nich potwory karmiące się krwią żywych istot. Nie wszystkie jaskinie są zamieszkałe, ale jeśli napotkasz jaja lub skorupki po nich zostawione, wiedz że nie możesz tam zostać.
W pobliżu nie ma żadnych zbiorników wodnych, a liczne kratery wypełnione są czymś, co przypomina trawę. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Wszystko co tu żyje, istnieje tylko po to, by zabijać.
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Sro Kwi 17, 2019 9:14 pm
Na Jego szczęście dobre kłamstewko jeszcze nikomu nie zaszkodziło. A nawet więcej. Pomogło! W końcu dzięki niemu nikt nie ucierpiał. Jednak czasem się opłaca kłamać prawda? Gorzej jak to Ciebie okłamują, wtedy masz problem. Taki problem miał właśnie Brolly, który miał szczęście, że nie trafił do pustki kosmicznej bo stałby się kostką lodu, a wiadomo tam panuje temperatura bliska zeru stopni Kelwina. Czyli jest tak zimno, że aż Ci jajka zamarzają. O ile je masz. I tak Nihilius z Fu się zlitowali nad tym szaleńcem, ze go tam nie umieścili. Gdy tylko się odwrócił szukając tego wrednego Anticala, i Fu go chwycił jak jakąś kochankę sporej wielkości, to również się go złapał z małym poślizgiem. Saiyan był strasznie wkurzony nie na żart, i jeśli dorwie łeb Shinjina, to chyba tym razem obejdzie się bez tortur i pęknie niczym balon. Wolał do tego nie dopuścić. Tamten tak wył, że Imperius myślał, że straci słuch, a głuchy Bóg nie może słuchać modlitw Swoich wiernych! Jego kumpel też się zmęczył i już wyglądał normalnie. Najwidoczniej to była jakaś przemiana i strasznie była podobna do tej, którą posiadał Cumber czy Brolly. Czyżby jeden z nich był Jego Ojcem!? Raczej nie. Ale faktycznie nie był w całości Shinjinem. Z resztą to nieistotne. Gdy tylko udało mu się go złapać to nie puszczał i przeteleportował ich na tą dziwną kupkę gruzu. Od razu puścił się i zapewne Fu zrobił to samo. Zanim ich wróg ogarnie co się stało to zaczął powoli wiać razem zapewne z okularnikiem, a na dodatek krzyknął.
- Antical, czy nie możesz Nas zostawić w spokoju? Musisz podążać za tym biednym Brollym?
Rzucił to pewnym głosem, jakby faktycznie tam go widział. Oczywiście wątpił, by się ponownie na to nabrał. Jeśli się ponownie nabierze to chyba umrze ze śmiechu. Warto dodać, że ten szympans powinien w ogóle niczego nie ogarniać. W końcu był w jednym miejscu i nagle był w drugim. Raczej lekki szok. Chociaż mu i tak nic nie zaszkodzi. Starał się jak najszybciej dotrzeć do Fu, i albo od razu go przenieść ponownie na Sadalę, albo jeśli ich przeciwnik nie ogarniał co się dzieje, to zapytał.
- To co teraz? Wracamy, czy coś tutaj kombinujesz i zwiedzamy planetkę?
Trącił go ramieniem w bok. Oczywiście igrał z ogniem tylko jeśli byli bezpieczni. Zawsze może użyć bariery i ochronić ich przed jednym ciosem, i zwiać, ale cholera wie. Dlatego tym razem jak tylko zobaczy niebezpieczeństwo, to od razu teleportował Siebie i towarzysza niedoli. Chociaż z tym chomikiem na kofeinie nigdy nie wiadomo. Znając życie może być bardziej skory do ryzykanctwa. Niby był zmęczony. Imperius w sumie też, bo jednak trochę tej ki tracił, ale jeszcze na parę skoków powinno starczyć. Mimo to po prostu najważniejsze było uciec od tego goryla.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Czw Kwi 18, 2019 3:45 pm
MG

I siup! Cała trójka znalazła się na innej planecie. Zawiśli w powietrzu, Nihilius puścił Broly'ego, Fu odbił się od niego nogami. Wykonał salto w powietrzu i wylądował w iście superbohaterskim stylu, na kolanie. Do tego uniósł obie ręce do góry, wykonując tzw. "daba".
Broly stał zdezorientowany w powietrzu, rozglądając się na boki. Nie zgadzał się mu krajobraz, a pustynny klimat i gorące promienie słońca od razu dały się we znaki.
Rozglądał się dookoła za Fu i Nihiliusem, a kiedy ujrzał ich daleko, daleko w oddali, zawył złowieszczo. Jego aura eksplodowała, zwiększając swoje rozmiary kilkukrotnie. Jego policzki od krzyków zaczynały się rozdzierać.

Pustkowia BURORI

- HHHRRRAAAAAAA!!! - krzyk złości na moment przerodził się w krzyk bólu. Nagle jego ciało rozbłysło się jasnym światłem.
Kiedy wszystko wróciło do normy, wyłonił się on, Legendarny Super Saiyanin. Dumnie wypinał pierś do przodu i oddychał głośno, łapiąc każdy, nawet najmniejszy haust powietrza w płuca.
Fu uśmiechał się szeroko. Cieszył się, że mógł być świadkiem transformacji Broly'ego. Zerknął na Nihiliusa, który wcześniej szturchnął go ramieniem.
- Żałuj nie czujesz tej energii! Nigdy wcześniej nie czułem takiej eksplozji!! Chyba tylko Bóg Zniszczenia jest od niego silniejszy... A może... Może są równi!? Hahahah! Ekstra! - krzyczał, zaciskając pięści i radośnie nimi wymachując. Po chwili pokręcił głową na boki i położył dłoń na ramieniu Imperiusa.
- Może lepiej nas stąd zabierz, bo za jakieś dziesięć sekund umrzemy. - uśmiechnął się zadziornie i puścił oczko do swojego towarzysza.

_________________
Pustkowia 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Czw Kwi 18, 2019 4:38 pm
Nie tracił ani chwili i korzystał z okazji, że goryl jest zdezorientowany. Tak jak się spodziewał. Brutal nie ogarniał co się dzieje. Nic dziwnego. Nie zgadzał mu się zapewne w ogóle teren. Jakby był inteligentniejszy to mógłby się nawet obawiać, że wpadł w iluzje. Niestety, albo stety, inteligencją nie grzeszył, bądź był w takim szale, że i tak się niczym nie przejmował. Miał nadzieję, że to drugie. Nihilius używając skrzydeł wylądował na Ziemi niczym Bóg, który zstępował z niebios, a Fu wylądował na kolanie robiąc pewien znany mu gest. Przynajmniej tak mu się wydawało, ale nie mógł skojarzyć skąd. Mimo wszystko widząc to, wybuchł śmiechem, bo wyglądało to komicznie. Zaraz też skorzystał z okazji i zwiał razem z Nim. Gdy tylko małpa ich dostrzegła po poszukiwaniach, to zawyła groźnie tak głośno, że mu prawie bębenki padły. Gdy byli w odpowiedniej odległości to mogli podziwiać jak transformował się w tego tak zwanego Legendarnego Super Saiya-jina. Na początku przypominało to wszystko to co robił Cumber, teraz zauważył, że jego włosy albo zmieniały się na niebieski, albo już wcześniej były zmienione. Teraz za to zmieniały kolor na zielony, tak samo jego oczy, a wokół ciała pojawiła się zielona aura. Usłyszał krzyk gniewu i bólu, a On sam został prawie oślepiony przez światło. Po chwili było już po wszystkim. Stał przed nimi wielki bydlak, znacznie większy od Cumbera i groźniej wyglądający. Wydawał się też wkurzony. Ale raczej się tylko wydawał. Przecież nie mógł być zdenerwowany! Co to, to nie! Widział jak tamten brał każdy oddech bardzo powoli. Jego towarzysz był tym wszystkim rozradowany. Na twarzy Imperiusa również się pojawił uśmiech. W końcu widział coś czego nie każdy może doświadczyć. Ba zapragnął Sam posiadać taką moc. Ale nie był saiyanem, ani tym bardziej legendarnym saiyanem. Z resztą wolał być Bogiem, ale ta moc, to było coś co również miał zamiar osiągnąć. Z resztą dzięki temu doznał też olśnienia. Czy On sam nie może się przemienić? Z tych zamyśleń w końcu wyrwał go oczekiwany głos kumpla, który mówił, żeby żałował, że nie mógł czuć tej całej energii, i sam nigdy nie czuł takiej eksplozji. I podobno tylko Bóg Zniszczenia czyli Hakaishin jest od Niego silniejszy. Ta. Każdy z Shinjinów znał tego kogoś. Co prawda osobiście go nie widział, ale słyszał różne rzeczy.
- Może to dlatego, że nie znam tej techniki.
Prychnął, ale odpowiedział zgodnie z prawdą. Scouter pewnie, by mu wybuchł, więc dobrze zrobił, ze go wcześniej schował. Fu wręcz krzyczał i wymachiwał zaciśniętymi pięściami. Mimo to zastanowił się nad Jego słowami. Naprawdę był, aż tak silny? W takim razie byli bardzo blisko śmierci! Sporo ryzykowali za nic! Mimo to sam widok tej transformacji to było coś, więc wyszło i tak dobrze. Odczul dotyk na Swoim ramieniu i usłyszał słowa towarzysza niedoli. Miał ich stąd zabrać bo za parę sekund zginą. Widząc jego uśmieszek i oczko zaśmiał się i krzyknął do żywej bomby, w tym samym czasie wykonując Swoją technikę.
- Brolly, pamiętaj, że to Nam zawdzięczasz wolność. Gdyby nie My to wiecznie byłbyś spetryfikowany. Nie zapominaj o tym!
Po chwili zniknęli z tego miejsca i samej planety, zanim w ogóle Brolly zdołał położyć na Nich Swoje łapska.

OOC:

{KOSMOS} - [PRZESTRZEŃ KOSMICZNA] - (PLANETA VAMPA) - PUSTKOWIA -> {KOSMOS} - [PRZESTRZEŃ KOSMICZNA] - (PLANETA SADALA) - ZNISZCZONE MIASTO
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Pon Lip 29, 2019 7:22 pm
Oczywiście Fu nie odpowiedział na pytanie, czemu kula nie pokazywała tamtej drużyny Nameczan i uznał, że odpowiedź pewnie, by go zdenerwowała. I tak było. Brak odpowiedzi to również odpowiedzi, więc uznał, że zgubił ich. Dziwił się, jak to możliwe, że kula w ogóle mogła zgubić dwóch Nameczan, w tym jednego, który był nieprzytomny. Rozpłynęli się w powietrzu, czy jak!? Zapadli pod Ziemie!? Gdyby wiedział, to zaryzykowałby i zaatakował ich wcześniej, a tak okazja mu przepadła, by złapać kolejną grupkę, ostatnią bądź też nie, zależy ile tak naprawdę było Nameczan. Szcerze wątpił, że jest tylko dziesiątka na całą populacje. To wydawało mu się bezsensem. Tak czy inaczej, już miał coś powiedzieć na temat tego, że jak mógł zaprzepaścić coś tak prostego jak obserwowanie Nameczanina i jego nieprzytomnego kumpla, gdy nagle Fu stworzył portal i Nihilius tylko czuł, że był chwycony i przeszedł razem z Nim. Westchnął. Później z Nim o tym pogada. Na razie był coś ważniejszego. W oddali bowiem widział śpiącego niedźwiedzia, albo też goryla, w każdym bądź razie saiyana, a wolał go nie zbudzić na razie. Nic się nie odezwał na temat bycia słodkim. Tak czy owak razem z Fu podszedł do Niego. Ciekawe jak ciężko byłoby go zabić. Czy ma jakiś zmysł, co by go obudził odnośnie niebezpieczeństwa? Cholera wie. I tak nie miał zamiaru tego robić. Wolał go pozyskać dla Swoich potrzeb. Jeśli niczego nie zepsuje to kto wie. Po chwili usłyszał jakiś dźwięk w oddali, a przynajmniej tak mu się wydawało. Popatrzył w górę i widział niezidentyfikowany obiekt latający zbliżający się bardzo blisko do nich. Przypominał jakiś statek kosmiczny. Okularnik również wiedział, co należy z tym zrobić. Chociaż, gdy powiedział, żeby szybko się schowali bo wyczuwa zabawę, to sam nie wiedział co ma odnośnie tego czuć, ale wiedział, że to dobry pomysł i również był ciekaw tej zabawy, więc schował się razem z kompanem, a raczej został przez niego pociągnięty do pobliskiej skały, i obaj obserwowali co się dzieje. Statek kosmiczny walnął mocno o powierzchnię. To nie było lądowanie, bo dosyć mocno zaorał glebę. Z jego wnętrza wyszła dosyć ładna jak na obce standardy zielona kosmitka o białych włosach, i pomarańczowy kosmita. Oboje mieli broń jak i pancerz. Poznał też ich imiona. Pomarańcz był zwany Lemo, a kosmitka Cheelai. Odezwała się do niego dziadku, ale nie wyglądali na spokrewnionych, chociaż kto wie. Raczej uznał to, w stylu przekomarzania się znajomych, bo ten gość oberwał w łeb, a prawdziwego dziadka, by raczej nie zdzieliła po głowie. Prawdopodobnie. Podobno im silnik nawalił. Jak tak patrzył na ten statek to faktycznie wydawał się nielotny, i chociaż miał jakieś umiejętności mechaniczne, to dopiero się uczył w tym wszystkim działać. Brolly się zbudził i od razu wyszedł do nich. Imperius się zdziwił, bowiem spodziewał się latających ciał, a tutaj proszę. Rozmawiał! Zapytał ich kim są, a nie zaatakował od razu. Postęp! To oznacza jedno. Da się z nim dogadać, a to już ważne! Uwolnił podmuch wiatru, ale nic im nie zrobił. Nie zabił. Fu walnął go w ramię i powiedział, że robi się ciekawie, ten tylko powiedział równie cicho co On.
- Interesujące. Brolly ich nie zabił. Nawet nie zaatakował.
Nawet Fu pewnie zwrócił na to uwagę. Tak czy siak dla Imperiusa było to dziwne. Szkoda, że to dzięki Nim został uwolniony, a nawet nie czuł wdzięczności i tylko chciał ich zabić. Smutne. Zamiast podziękowań, prawie zginął. Może teraz jest bardziej ogarnięty. Postanowił na razie Siedzieć cicho i obserwował. Pewnie nawet jego czterooki towarzysz się zdziwił, że Nihilius, jak potrzeba, to się nie odzywa i siedzi cicho. Magia!

Nagle jednakże coś w nim jakby pękło. Nie było to wyczuwalne pewnie przez prawie nikogo. Tylko osoby, które pewnie dzierżą tajemne moce, będą w stanie to wyczuć, ale nie był tego pewien. Było to bardzo dziwne uczucie. Czuł się tak jakby miał właśnie oprócz Ki, drugie źródło. Wydawało się strasznie tajemnicze, jak i potężne z ogromnym potencjałem i możliwościami. Przypominał wewnętrzną energię Ki, ale nią nie był. Nie wiedział początkowo co to jest, ale wniosek się nasuwał sam. Magia! Najwidoczniej dziwnym trafem odblokował się w nim potencjał magiczny. A może od zawsze miał ten potencjał, tylko był uśpiony? Tego nie wie. Teraz nie tylko był wojownikiem, ale również był zarówno mechanikiem jak wcześniej, a teraz na dodatek i czarnoksiężnikiem. Co prawda nie znał żadnych magicznych sztuczek, ale najwidoczniej mógł z czasem poznać. Bardzo ciekawe.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Wto Lip 30, 2019 4:34 pm
MG

Cheelai i Lemo na widok Broly'ego, wpadli sobie w ramiona. Wyglądało to dość komicznie. Przed chwilą się bili, a teraz tulili się do siebie ze strachu. Dziewczyn wyciągnęła otwartą dłoń w stronę Saiyanina, machając nią na boki, by się nie zbliżał.
- Nie zabijaj nas! Jesteśmy tu przez przypadek! - krzyknęła, a Lemo nerwowo kiwał głową, potwierdzając słowa białowłosej. Broly przekręcił głowę na bok, skupiając się na dłoni Cheelai. Przeważnie gdy ktoś do niego wystawiał rękę, to po to, by go skrzywdzić energią ki. W tym przypadku było inaczej. Broly był naprawdę zaintrygowany. Uspokoił się i podszedł powoli do tulącej się dwójki. Zbliżył się do ręki dziewczyny i zaczął ją obwąchiwać, pnąc się coraz wyżej i wyżej, aż w końcu zaczął obchodzić ich dookoła. Sprawdzał ich i wąchał, jak zwierze, które nie ma pojęcia, na co natrafiło.
Przykucnął przed nimi i wyciągnął swoją dłoń. Przyłożył ją do dłoni Cheelai, która w porównaniu do jego, była delikatna i niewielka.
- Broly. - powiedział, wskazując na siebie ręką. Przypominał zagubione dziecko. Paragus, trzymając go w specjalnych bransoletach, które miały kontrolować jego moc, skrzywdził go tak bardzo, że ciężko było to opisać. Chłopak musiał nauczyć się wszystkiego od nowa.
Cheelai i Lemo spojrzeli na siebie. Po ich minach widać było, że kamień spadł im z serca. Wstali i otrzepali swoje ubrania z pyłu.
- Ja jestem Cheelai, a to jest Lemo. - białowłosa uśmiechnęła się, wskazując najpierw na siebie, a potem na swojego starszego kolegę.
- Co tu robisz, Broly? Nie wyglądasz na kogoś, kto mieszkałby tu od zawsze.
- Broly został... To znaczy ja... Zostałem tu przeniesiony przez złych ludzi, którzy mnie tu zostawili. - spuścił nieco głowę w dół, jednocześnie smutniejąc i złoszcząc się. Chodziło mu o Fu i Nihiliusa, którzy przyglądali się całemu zajściu. Nie pamiętał wszystkich szczegółów, ale w jego oczach, to przez nich trafił na to śmiertelne pustkowie.
Dziewczyna, widząc jego żal, niepewnie, ale przytuliła go. Lemo wyglądał tak, jakby wydała na siebie wyrok śmierci. Broly nie wiedział jak zareagować, ale uspokoił się.

- Patrz jaki gówniarz niewdzięczny! - powiedział Fu, irytując się. Splunął w bok, zaciskając mocno swoją pięść.
- A niech se tu siedzi, gnojek jeden! Z ich rozwalonym statkiem i tak nigdzie nie poleci. Chodź, Nihilek, spadajmy stąd. - powiedział w złości, odwracając się i zeskakując z wysokiej skały.

_________________
Pustkowia 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Wto Lip 30, 2019 5:07 pm
Imperius nie odzywał się i spokojnie obserwował całą sytuację, obserwował uważnie nie tylko to co robili, ich czynności, jak coś robili, ale też mowę ciała. Wykorzystał okazję, by schować zarówno Swój pancerz jak i scouter, ale go nie wyłączał, dzięki czemu otrzyma wiadomość, jak zajdzie taka potrzeba. Dzięki dobremu boskiemu słuchowi i temu, że nie stał daleko. Zabawne było to, że tamta dwójka wcześniej ze Sobą walczyła i się kłóciła, a teraz się do Siebie tulili. Tak jak się spodziewał, musiały to być przyjacielskie przekomarzania się. Zabawnie próbowała odpędzić od Siebie goryla, machając dłonią, ale niezbyt to dawało radę. Cheelai krzyknęła, by ich nie zabijał, bo są tutaj przypadkowo, a drugi kosmita kręcił głową. Oboje trzęśli się ze strachu przed nieznanym przeciwnikiem. Brolly powoli do nich podchodził, patrząc na rękę dziewczyny, ale nie wyglądało to tak jakby miał ich zaatakować. Zaczął ją obwąchiwać całą, zaczynając od ręki i idąc w górę. Potem obchodził ich i wciąż wąchał niczym zwierzę. Przykucnął i dotknął jej dłoni Swoją. Wyglądało to komicznie. Powiedział jak się nazywa i wskazał na Siebie dłonią. Wyglądał na bardzo zagubionego. Dwójka obcych się uspokoiła i dziewczyna ich przedstawiła. Zapytała co tutaj robi dodając, że raczej nie wygląda jakby tutaj mieszkał od zawsze. Wcale go to nie zdziwiło, gdy Brolly odpowiedział, że został tutaj przeniesiony przez złych ludzi, którzy go zostawili. Nie ogarniał poprzednio niczego bo był w szale, i najwidoczniej trochę mu się zapomniało. Im szybciej to naprawi tym lepiej. Co ciekawe kosmitka go przytuliła, a On jej na to pozwolił, chociaż tamten pomarańczowy wyglądał jakby miał umrzeć na zawał. W końcu Fu się odezwał, że jaki jest On niewdzięczny i splunął w bok, zaciskając pięść. I niech Sobie tutaj siedzą, bo z rozwalonym statkiem nigdzie nie polecą. Następnie powiedział do niego Nihilek i rzekł, by stąd spadali. Wyglądał na zezłoszczonego i zeskoczył ze skały. Mimo to był to dobry aktor, więc się nie przejmował tą grą. Pogładził się po brodzie, i powiedział.
- Patrzy Fusiu, jak się takie sprawy załatwia.
Powiedział, a następnie poleciał w stronę tamtej trójki. Oczywiście nie chciał, być od razu zaatakowanym przez Brollego, więc postanowił się odezwać spokojnym głosem.
- Zostawiliśmy Cie na tej planecie, bo byłeś pogrążony w szale i chciałeś Nas wszystkich zamordować. Nie mieliśmy innego wyboru, jak Cie tutaj przenieść i zostawić, byś się uspokoił.
Mówił donośnym, ale spokojnym głosem. Chociaż wyglądał strasznie, to nie wyglądał na takiego co chciał ich zaatakować, bowiem pokazał się im wszystkim, tak by go widzieli, i miał skrzyżowane dłonie patrząc się na nich z góry i powoli zaczął lądować, machając skrzydłami..
- Gdybym chciał Cie zabić, to bym Cie zostawił w Pustce kosmicznej, ale tego nie zrobiłem, bo wciąż żyjesz prawda?
Uśmiechnął się ukazując ząbki. Miał na celu udowodnić, że jakby był złym, to by go zostawił w przestrzeni kosmicznej, a nasz Saiyan, by zmarł.
- Nie pamiętasz jak zostałeś posągiem? Jak myślisz, dzięki komu zostałeś odczarowany? Jak myślisz, kto Ciebie ciągle pilnował. Kto nad Tobą czuwał, byś był bezpieczny? I jak myślisz. Kogo zaatakowałeś pogrążony w szale?
Zapytał ponownie mając zamiar mu przypomnieć, że został posągiem, a dzięki komuś od Nihiliusa został odmieniony, do tego jak się obudził to pierwszą osobą którą zobaczył był właśnie Imperius. Więc musiała to być prawda. Tym bardziej jeśli się skupi to Sobie przypomni, że Nihilius nie kłamał.
- Gdyby nie My to dalej byłbyś posągiem. Zapewne już wiecznie.
Zakończył tym, że praktycznie Brolly wiele Im zawdzięczał. W końcu prawie wylądował i przestał machać skrzydłami, ale lewitował, nie lądując od razu. Lewitował Sobie spokojnie i obserwował trójkę, schował dłonie za plecami i nic innego nie robił. Miał w końcu na celu po pierwsze uspokojenie Brollego, udowodnienie mu, że jakby naprawdę był zły i chciałby go zabić, to by go przeniósł w próżnie, a nie na planetę, oraz to, że wcześniej był posągiem, a to dzięki Imperiusowi został odmieniony, a gdyby nie jego opieka i czuwanie, to pewnie coś by go zjadło, jakby był sam na sam z nieznanym. Można rzecz, że ten Tajemniczy Jegomość się nim opiekował prawdziwie, jako zapewne jedyny. Miał tylko nadzieję, że znów nie wpadnie w szał, dlatego mówił wolno i spokojnie, tłumacząc mu wszystko tak jakby tłumaczył to dziecku. Legendarny Saiyan, był teraz jak wielkie dziecko. Więc jeśli będzie mówił do Niego jak do dziecka to zrozumie. Gdyby tylko Brolly chciał go zaatakować, to przeniósłby się znacznie dalej, na wszelki wypadek, ale wciąż go nie atakowałby. Nie chce zaprzepaścić tych rozmów. Na razie dlatego zaczął od wyjaśnienia sytuacji, i tego, że Legendarny wiele mu zawdzięczał, a jak nie jest nie wiadomo kim, to nawet on powinien wiedzieć co to wdzięczność. Kto wie, może Nihilius był jedną osobą, która coś dla Niego zrobiła. A to już było coś.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Pią Sie 02, 2019 4:49 pm
MG

Fu usiadł na tyłku i oparł się plecami o skałę, na której przed chwilą leżał. Nie odezwał się słowem. Zamkną oczy, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i... medytował? Cholera wie.
Cheelai poklepała Broly'ego po plecach i uśmiechnęła się delikatnie do niego. Lemo zdawał się uspokoić swoje nerwy, oddychając z ulgą.
- Już dobrze, dobrze... Nie skrzywdzimy cię. - powiedziała spokojnie na ucho Broly'emu. Również się uspokoił, odwzajemniając uścisk. Na twarzy Cheelai pojawiło się zdziwienie, ale zaraz przeobraziło się w ciepły uśmiech.
Lemo podszedł do statku i zaczął go oglądać. Po chwili kopnął nogą w blachę, przeklinając na głos i mówiąć o statku, że to wielka kupa złomu. Cheelai się roześmiała, chyba nie zdając sobie sprawy z tego, że ta "wielka kupa złomu" była ich jedyną nadzieją na ucieczkę.

Sielankowa atmosfera została zniszczona przez Nihiliusa, który wtrącił się do rozmowy. Broly widząc go, od razu wstał i zasłonił swoim ciałem dziewczynę i starca. Mimo ochrony, mieli w gotowości swoje pistolety. 
Włosy Broly'ego się najeżyły, ale nie przybrały złotej barwy. Sama obecność Nihiliusa sprawiała, że zaczynał się denerwować. To, czy mówił prawdę, czy kłamał, nie miało już znaczenia.
- Omae...* - powiedział Broly przez zaciśnięte zęby. Fu, wyczuwając wzrost energii, wystawił głowę zza kamienia. Na jego twarzy malowała się rosnąca ekscytacja.
Cheelai widząc reakcję Saiyanina, zrozumiała, że to właśnie o Nihiliusie mówił wcześniej. Broly coraz bardziej się denerwował, na co wskazywała zielona energia, która delikatnie spowijała jego ciało. Dziewczyna nie czekając dłużej, stanęła pomiędzy Saiyaninem a Shinjinem.
Rozłożyła ręce na boki, chowając pistolet do kabury. Lemo ponownie otarł się o zawał, widząc co wyczynia jego towarzyszka.
- C-co ty...? - zapytał Broly, nieco się uspakając, ale wciąż będąc gotowym do konfrontacji.
- Zostawiliście go samego, żeby się uspokoił? A nie przyszło wam do głowy, że może tutaj zginąć albo co gorsza, samemu sobie zaszkodzić? Wielka mi pomoc! - wykrzyczała białowłosa. W czasie tych kilku chwil, nawiązała dziwną więź z kosmicznym wojownikiem. Coś jak dwie zagubione dusze, które w końcu siebie odnalazły.
- Nie pozwolę ci go zabrać ani skrzywdzić! - znów wykrzyczała, pokazując swoją mocną determinację.
Fu przyglądał się zza skały, szczerząc swoje zęby.
_____
*Ty... - "omae" to obraźliwy zwrot, brak szacunku, etc.

_________________
Pustkowia 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Pią Sie 02, 2019 10:12 pm
Jeszcze wcześniej jak leciał do nich to słyszał od kosmitki, że nie skrzywdzą go. Zabawne. Raczej było na odwrót. Kosmita za to kopnął latającą puszkę, zwaną inaczej przez niego kupą złomu. Jak na razie ta kupa złomu nie poleci. Tak czy inaczej powiedział to co chciał powiedzieć, i czekał. Niestety Brolly był całkowicie niekomunikatywny i niezbyt chciał słuchać tego co mówił Imperius, nawet jeśli w głębi serca ten goryl wiedział, że mówił prawdę. Tym bardziej, że małpa się wkurzyła i jego włosy się uniosły, ale nie przybrały złotej barwy, czy też zielonej. W każdej chwili był gotów zwiać za pomocą kai kai. Na szczęście nie było to konieczne. Wbrew pozorom Saiya-jin tylko odzywał się do niego bez szacunku, ale nie zaatakował go. Mogło to oznaczać parę rzeczy, w tym to, że rozumiał w głębi, że Nihilius mówił prawdę. Oczywiście nie wiedział co zamierza z tym zrobić, i jednak czekał na dłuższą odpowiedź niż krótkie "Ty".
- Watashi.
Odpowiedział krótko. Oznaczało to bardzo formalne, "Ja". Zupełne przeciwieństwo tego, co powiedział do niego tamten typek. Oprócz tego się nie odzywał, grał na czas. Czemu? A to już inna sprawa. Jednakże prawie umarł ze śmiechu, gdy widział jak kosmitka rozłożyła ręce i starała się osłonić Swoim małym ciałkiem, tego wielkoluda. Wyglądało to komicznie. Mimo to nic nie mówił. Spokojnie słuchał Sobie tego co miała mu do powiedzenia śmiertelniczka. Starała się walczyć z nim na słowa? Jakże Mu przykro. Był w tym doświadczony. Pytała się, czy zostawili go samego, by się uspokoił i czy nie przyszło im do głowy, że może tutaj zginąć, albo Sobie zaszkodzić, a następnie krzyknęła, że nie pozwoli go zabrać, ani skrzywdzić. To ostatnie już w ogóle było śmieszne. Nie był pewien, czy Sobie robi z niego jaja, czy co. Nie, żeby jej nie doceniał, ale jeszcze niedawno trzęsła się, ze strachu, a jej kruche cielsko raczej niezbyt, by było w stanie osłonić goryla. To może być zabawne. Postanowił, zagrać w jej grę.
- Bzdura. Obserwowałem go, by Sobie nic nie zrobił.
Odpowiedział na jej zarzuty.
- Miałem mu pozwolić rozwalić planetę? Rozumiem, że według Ciebie miałem poświęcić wiele niewinnych istnień, i pozwolić mu zabić wszystko na Swojej drodze, a następnie Siebie, bowiem planeta prawie przestała istnieć, a nie jestem pewien, czy wiesz czymże, by się to skończyło.
Dodał tym razem dłużej i postanowił uderzyć ostatni raz.
- Odpowiedz. Miałem pozwolić na śmierć wielu istnień, zamiast zadbać zarówno o Niego jak i niewinnych?
Uśmiechnął się sarkastycznie. Przy okazji wytworzył Sobie z niczego jabłko i je ugryzł, a następnie popatrzył się na Saiyana.
- Czy pamiętasz Swoich pobratymców? Dla przykładu Shalotta? Dołączył do Mnie i Tobie proponuje to samo.
Tym razem wylądował i powoli, się przemieszczał w Stronę Goryla, dając mu do zrozumienia, że chciał zakopać topór wojenny. Oczywiście, nie podszedł, aż tak blisko. Doskonale pamiętał na ile go stać, więc pamiętając Swoje doświadczenie i szybkość tego saiyana, stał w odpowiedniej odległości, by szybko stąd uciec. Mimo to i tak starał się coś dla Siebie zdobyć.
- Może na takiego nie wyglądam, ale dbam o Swoich podwładnych, i nie tylko. Jesteś żywym dowodem na to. Popraw Mnie, jeśli się mylę, ale czy nie byłem dla Ciebie najlepszy, i nie zrobiłem dla Ciebie znacznie więcej, aniżeli ktokolwiek inny?
Uśmiechnął się do Niego. Mówił to wszystko wyraźnie, ale i spokojnie. Jeśli Brolly to przemyśli, to pewnie dojdzie do wniosku, że Nihilius nie był w błędzie. Wyciągnął do Niego rękę.
- Brolly, dołącz do Mnie, a uczynię Cie królem Vegety podległym tylko Mnie, Bogowi. Ze Swojej strony mogę obiecać, że będę Cie dobrze traktował. Z resztą jak każdego Mojego podwładnego. Jeśli Mi nie ufasz, to mogę Cie zabrać do Twoich rodaków, i możesz z Nimi Sam o tym porozmawiać.
Zakończył ponownie, tym razem starając się przekonać Legendarnego, że Imperius byłby dobrym wyborem. Wcześniej utworzył jedzenie z niczego, by też byli bardziej skłonni uwierzyć w to, że należy do Boskiej rasy, chociaż pewnie mało kto o Niej tutaj słyszał. Może i zaproponowałby to samo tamtym, ale jeśli ten gość się zgodzi, w co wątpił, to weźmie ich ze sobą. Mimo to, jego głównym celem było dogadanie się z Legendarnym na tyle, by pomiędzy Nimi wszystko grało, po drugie starał mu się udowodnić, że był osobą której zawdzięczał najwięcej, a po trzecie dać mu propozycję i wyciągnąć pomocną dłoń. Nawet jak się nie zgodzi, to przynajmniej powinni dojść do jakiegokolwiek porozumienia. Chociaż prawda jest taka, że Brolly nie miał nic do stracenia, jeśli wszystko Sobie przemyśli i przypomni, to okaże się, że Nihilius mówił prawdę i wtedy faktycznie, może poczuje wobec niego wdzięczność. Kto wie, może nie przeszkadzałoby mu służba pod dobrym przywódcą. Wszystko może się zdarzyć! Tylko zależy od tego jak będzie przeprowadzona ta rozmowa. Dlatego postanowił jeszcze raz przypomnieć mu parę rzeczy.
- Jeśli nie jesteś pewien, czy mówię prawdę, to przemyśl i przypomnij Sobie Moje wcześniejsze słowa. Czy skłamałem?
Zapytał ponownie. A co ciekawe. W tym przypadku nie kłamał.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Pon Sie 05, 2019 4:18 pm
MG

Cheelai trochę zamurowało. Nie znała całej prawdy, więc nie mogła powiedzieć, czy to, co mówił, było prawdziwe. Opuściła nieco dłonie, ale gdy Nihilius zbliżył się do Broly'ego na wyciągnięcie ręki, ciągle stawała między nimi, pozostając w trybie obronnym.
Broly ciągle był na granicy między uspokojeniem się, a wybuchnięciem. Jedynie obecność Cheelai i Lemo go powstrzymywała. To były jedyne osoby, które nigdy go nie skrzydzwiły, więc na swój pokręcony sposób, polubił ich, mimo że znali się mniej niż godzinę.
Atmosfera ciągle była napięta. W końcu, do akcji wkroczył Lemo, grzecznie przerywając rozmowę.
- Eto... Może wszyscy udamy się razem? I tak jesteśmy zamknięci na tej planecie, bo nasz statek jest popsuty. Współpraca nikomu jeszcze nie zaszkodziła. - Cheelai i Broly spojrzeli na niego, ta pierwsza była zaskoczona. Jej spojrzenie mówiło "co ty wygadujesz?". Lemo wzruszył ramionami, kontynuując po chwili. 
- Odkąd No. 79 została zaatakowana, razem z Cheelai błąkamy się po kosmosie, szukając nowego zajęcia. Wydaje mi się, że to dobry start. Zwłaszcza, że Cheelai chce mieć oko na tego chłopca. Czego zupełnie nie rozumiem... - ostatnie zdanie powiedział pod nosem, do siebie.
- Mamy kilka scouterów i kilka zbroi nowej generacji na statku. Mogą się przydać. - uśmiechnął się delikatnie, wskazując na zniszczony pojazd kosmiczny. 
- No więc jak? - zapytał, rozkładając ręce na boki. Broly nie wiedział co powiedzieć, dlatego patrzył na Cheelai. Plusem był fakt, że coraz bardziej się uspakajał, o czym świadczyło, ze wrócił do swojej podstawowej postaci.
Białowłosa spojrzała na Nihiliusa, po czym na Lemo. Znów wymieniła kilka spojrzeń, po czym westchnęła cicho.
- Lemo, jesteśmy przyjaciółmi... Poprę cię tym razem, ale wiedz, że takie rzeczy należy wcześniej ustalać! - nawrzeszczała na starszego kolegę, a ten odpowiedział cichym śmiechem, machając ręką w stylu "ah, przestań".

_________________
Pustkowia 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Pon Sie 05, 2019 7:53 pm
Na razie nic nie robił i powoli się zbliżał do grupki. Dziewczynę najwidoczniej zamurowało. Nic dziwnego, Imperius mógł zagadać nieśmiertelnego na śmierć zapewne, więc kosmitki nie przegada? Ale to nie istotne. Jej próba zasłaniania ciałem wielkiego bydlaka śmierdziela, była komiczna, ale nie na tyle, by miał wybuchnąć śmiechem. Niestety ten goryl się nie odzywał. Chyba nie potrafił mówić, ale przynajmniej go nie atakował. Zawsze coś. W końcu odezwał się staruszek. Spojrzał się na niego. Współpraca? Nie byli godni, by z nim współpracować, ale może się jakoś dogadają. Normalnie mógłby siłą wziąć to co chce, ale nie skoro jest tutaj Brolly, ta żywa bomba nuklearna. Taka broń zniszczenia u śmiertelników. Jakaś rasa ją kiedyś stworzyła. Nieważne. Cóż nie mieli wyboru i mogli albo się łudzić na ratunek i czekać tutaj, albo coś z tym zrobić. Tym bardziej, gdy usłyszał o pewnej planetce na której był poprzednio. Najwidoczniej pracowali dla Changelingów, i chyba Friezy, czy jak się zwał ten gość. A, gdy tylko usłyszał, że ta kobieta chce mieć oko na tego chłopca i nie wie czemu, to aż powiedział cicho, ale na tyle głośno, by reszta słyszała.
- Miłość. Rozumiem.
Udał, że mu się wymsknęło i nie wyglądał na takiego, który wiedział co to za uczucie. Dodał też, żę ma kilka scouterów i zbroi nowej generacji na statku, a potem zapytał jak będzie. Imperius długo się nie zastanawiał i powiedział.
- Planeta Friezy, właśnie stamtąd również mam scouter, pancerze i parę innych rzeczy. Szkoda, że mojego znajomego Saiyana, pożarł Szary Majin. Parę fajnych dokumentów udało mi się zgarnąć z laboratorium. Szkoda, że czasu zabrakło i musiałem się stamtąd ulotnić.
Mówił jak niby sam do Siebie, ale też dawał znać innym, że coś miał z tym wspólnego.
- To wcale nie tak, że wszystko zostało rozwalone na niej, dlatego, że tam się udałem z Moimi towarzyszami i doszło do walki. Wcale, a wcale. Nie odpowiadamy za burdel na niej.
Cicho się zaśmiał, jakby dalej mówił sam do Siebie, ale prawda była jasna niczym gwiazda. Słyszał też słowa kosmitki.
- Nie żebyś miała lepszy wybór, i nie żeby był czas ustalić to wcześniej, skoro jestem tutaj tylko na chwile. Twój towarzysz ma rację.
Wzruszył ramionami. I popatrzył się na trójkę.
- Współpraca? Proponuje zmianę pracodawcy. Jestem przywódcą nowo powstającej frakcji, i jeśli chcecie do Mnie dołączyć to musicie być gotowi,  że będziecie Moimi podwładnymi. W zamian na początek mogę zapewnić jedzenie, schronienie, oraz ochronę dzięki Swoim podwładnym, z czasem coś więcej.
Popatrzył się również na Brollego, by wiedział, że do niego też kieruje te słowa.
- Tak długo jak będziecie lojalni wobec Mnie i działali dla dobra Frakcji jak i z Czasem Imperium to będziecie dobrze traktowani, i chronieni. Przedyskutujcie to i przemyślcie tę decyzję, a przy okazji się przygotujcie. Jak nie jesteście pewni, to zawsze możecie pogadać z Moimi podwładnymi, a potem zdecydować na miejscu. Wasz wybór.
Po czym zaczął odchodzić od nich, by dać im czas na przemyślenie tego, czy chcą dołączyć do Imperiusa.
- Tymczasem idę po Swojego towarzysza, więc mam nadzieję, Brolly, że przemyślisz to co do Ciebie powiedziałem i zrozumiesz, że była to prawda, oraz nie zaatakujesz osoby, która się z Tobą wcześniej pojedynkowała, a którą chciałeś zabić. I jeszcze jedno, to ja Cie przeniosłem tutaj. On starał się Ciebie powstrzymać przed zniszczeniem planety i zabiciem Moich poddanych, a jako dobry Władca nie mogę Sobie na to pozwolić prawda?
Uśmiechnął się do Goryla jak i reszty.
- Kto, by podążał za Władcą i Bogiem, który nie potrafił dbać o Swoich poddanych czy wyznawców.
A następnie kończąc te słowa, poleciał wprost do Fu. Zanim jednakże, do niego doleciał to zadzwonił scouter. Wyjął go i nałożył na ucho. Okazało się, że to był Shade, który właśnie mu składał raport. Wytropili ostatnia grupkę i ich przekabacili. Idealnie. Teraz się kierowali do miejsca spotkania, czyli domku przy Guru. Dowiedział się też o jakiś niecnych planach, ale nie wiedział o co chodzi. Zaginionych też nie odnaleziono. Westchnął. Przeklęty, prosił o spotkanie. Mimo wszystko teraz był zajęty, ale pewnie nie zajmie to dużo czasu.
- Dobra Robota.
Pochwalił Shade'a na początek.
- Miejcie ich na oku, by niczego nie kombinowali, jak załatwię wszystko co trzeba, to będziesz miał zapewne nowych kompanów. Jeśli będzie się coś działo to mnie poinformuj. Bez odbioru.
Po czym się rozłączył i poszedł do Fu, jeśli go znalazł to poszedł bliżej do niego i klepnął go w plecy.
- Załatwione. Pewnie będzie czas, by Brolly się do nas przekonał o ile nie zaatakuje Cie na miejscu.
Potem jednakże uśmiech mu spadł z twarzy i popatrzył się na niego poważnym wzrokiem.
- A teraz powiedz Mi... co zrobiłeś z Moimi małpami. Nie wykręcaj się. Mam informacje, które jawnie wskazują, że miałeś coś z tym wspólnego. Moje pytania to. Czemu? W jakim celu? Gdzie Oni są?
Patrzył się poważnie na towarzysza, który był jednym wielkim kombinującym chaosem. Jeśli będzie trzeba to był gotowy do ucieczki za pomocą kai kai, czy też odpalenia bariery. Fu może zrobić wszystko dla nauki, czy eksperymentu lub jego innego celu, więc woli uważać.
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Sro Sie 07, 2019 5:45 pm
MG

Cheelai zirytowała się na słowa o miłości, ale postanowiła to przemilczeć. Mogłaby powiedzieć o kilka słów za wiele, a po tym z pewnością rozpętałaby się tu bitwa. Lemo jedynie skinął głową, mówiąc pod nosem "hai, hai".
Trójka stanęła blisko siebie i zaczęła się żywa dyskusja. Nawet Broly się odezwał, ale wszyscy mówili tak cicho, że Nihilius i Fu nie byli w stanie tego usłyszeć. Oczywiście, ten drugi, z natury ciekawski, był z tego faktu niezadowolony.

Fu spojrzał na Nihiliusa, gdy ten zapytał o zagubionych członków drużyny Shade'a. Okularnik wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
- Po co miałbym to robić? Wiem, że wszystko co złe, to zawsze ja. - uniósł brwi do góry, po czym klasnął w dłonie.
- Taka ze mnie czarna owieczka. - i uśmiechnął się zadziornie. Odwrócił się na pięcie i machnął ręką.
- Lubię mącić, ale nie tym razem. - i pstryknął palcami, a przed nim otworzył się błękitny portal, który prowadził na planetę Namek. Widać na nim było dom Guru i Nameczan, którzy z zaciekawieniem przyglądali się temu, co znajdowało się po drugiej stronie przejścia.

Lemo wskoczył na pokład statku, za nim weszli Broly i Cheelai. Po krótkiej chwili wyszli na zewnątrz. Broly odziany był w zbroję nowej generacji i kombinezon bojowy. Zielone futro ciągle miał zawiązane wokół pasa. Gdy Cheelai chciała mu je zdjąć, ten warknął jak zwierze i odsunął się na krok. Nie skrzywdziłby jej, ale nie pozwolił też by zabrano mu jego własność.
Lemo niósł na plecach wór pełen sprzętu. Był od niego dwa razy większy, ale dawał radę. Ledwo. Ah, gdyby tylko Broly był na tyle mocny, by nosić takie ciężkie rzeczy!
Jesteśmy gotowi. - powiedziała Cheelai, podchodząc do Nihiliusa i Fu. Nie patrzyła na nich, krzyżując dłonie na klatce piersiowej. Zaciekawił ją portal.
Broly wymienił się spojrzeniem z Fu, który uśmiechał się do niego serdecznie. Saiyanin znów zaczął się irytować, ale wtrącił się Lemo.
- Oi, Burori, pomożesz mi? - zapytał, wybijając tym samym Broly'ego z rytmu. Oczywiście, czarnowłosy pomógł mu, zabierając od niego ciężki wór.

_________________
Pustkowia 3rhfQvw
Nihilius Imperius
Nihilius Imperius
Liczba postów : 199

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Sro Sie 07, 2019 6:36 pm
Krwistooki zmarszczył brwi, podświadomie czuł, że Fu miał coś z tym wspólnego. Czemu? Bo zawsze jeśli coś dotyczyło Imperiusa, to Fu był przy tym, i był z tym związany! Brolly, Saiyanie, wszystko. Ma to Swoje plusy jak i minusy. Oczywiście, więcej jest plusów, ale Fu był chaotyczny. Cholera wie co planuje, bądź knuje, i zazwyczaj nie ma na celu uprzykrzyć życie Imperiusowi, ale wszystko prowadzi do czegoś innego. Fu to szalony naukowiec. Doskonale go rozumiał, bo sam lubił eksperymentować i był po części wynalazcą zważywszy na to, że kochał moc, władzę, nieśmiertelność jak i wiedzę. Zapewne nie tylko to, ale nieważne. Fu zapewne nie sprawił ich zniknięcia, ale pewnie coś o tym wiedział.
- Może nie miałeś nic z tym wspólnego, ale zapewne coś wiesz. Widziałem jak obserwowałeś wiele rzeczy w tej Swojej kuli jasnowidzenia, przykład jest wtedy, gdy byliśmy z Cumberem i podszedłem do Ciebie. Nie mogę jakoś uwierzyć w to, że nie możesz ich znaleźć
Powiedział do okularnika, mimo wszystko pokazał, że mu ufa, że nie miał nic wspólnego z ich zaginięciem, ale też udowodnił, że jeśli próbuje się z nim bawić i coś wie, to lepiej niech to powie.
- Jeśli coś o nich wiesz, to lepiej mi powiedz, inaczej mogę Ci obiecać, że będziemy przeszukiwać całe Namek, aż ich znajdę. Shalotto ma zbyt duży potencjał, a Camden jest również potrzebny. Jeśli nie to zapytam Guru, ale jeśli się okaże, że mi specjalnie czegoś nie mówiłeś, to się obrażę.
Dodał pół żartem, pół serio. Teraz chłopak, mógł się zastanawiać, czy faktycznie Nihilius, by mu przestał ufać, po czymś takim. Jeśli to przemyśli to mu powie. Imperius specjalnie wyciągnął pomocną dłoń, bo dobrze się z nim współpracuje i nie ma potrzeby tego zaprzepaścić, więc miał nadzieję, że Fu myślał podobnie. W każdym razie, wkrótce dotarł do grupki. Obserwował zabawę śmiertelników Wskoczyli na pokład statu i wyszli z niego z pewnym sprzętem. Brolly był ubrany w zbroję, kombinezon, a zielone futra miał zawiązane wokół pasa, nawet warknął na Cheelai, gdy ta chciała to zdjąć. Biedny Lemo targał sam sprzęt. Imperius oczywiście co najwyżej może ich przeteleportować, tym bardziej, że wciąż nie wie co postanowili. Cheelai przyszła i nawet się na nich nie popatrzyła mówiąc, że są gotowi. Bóg podirytowany jej postawą zapytał.
- Mówiłaś do Nas, czy do portalu?
Powiedział sarkastycznie. Jak nie zamierza mieć do Niego szacunku to lepiej niech nie liczy na dobre traktowanie. To Oni są na jego łasce, nie na odwrót. Jeśli myślą, że Brolly ich uratuje to są w błędzie. Jedynie Lemo przejawiał oznaki inteligencji, dlatego gdy przybył to zapytał wprost.
- Jaka jest Wasza decyzja? Jeśli chcecie do Mnie dołączyć to przysięgnijcie mi wierność, postawa jest Wasza do wyboru. Ze Swojej strony mogę powiedzieć, że jestem znacznie lepszym władcą od Friezy. Możecie zapytać moich podwładnych.
Fu otworzył portal i uśmiechnął się do Brollego, co go lekko wkurzyło. No cóż. Ważne, że się kontrolował. Tak naprawdę to ich decyzja, czy chcą dołączyć do Imperiusa, czy nie. On nie będzie o nich zabiegał. To prawda, że ma mało podwładnych, ale z czasem będzie ich miał coraz więcej i więcej. Teraz jest dla nich najlepszy czas, by dołączyć i ugrać jak najwięcej dla Siebie. Jak z tego nie skorzystają to kiedyś będą tego żałować. Co do Brollego to go nawet nie brał pod uwagę, bo był praktycznie przekonany, że go oleje, więc nawet nie kierował do niego Swoich słów. Legendarny miał go gdzieś, ale będzie użyteczny jako broń ostateczna. Co prawda wierzył, że z czasem goryl się przekona do Imperiusa. Spokojnie czekał na ich decyzję. Jeśli przysięgną mu wierność to jego umiejętność pasywna od razu zadziała i z czasem oni również będą mu wierni, jak się nie zgodzą, to będzie z nimi współpracował, a potem ich oleje. Czemu? Proste. Współpracujesz z tymi, którzy mają coś do zaoferowania. Jeśli nie mają nic, to po co z nimi współpracować? Dlatego Lemo, był sprytny. Doskonale to wiedział, i dlatego coś takiego zaproponował. Może znajdzie dla Niego nawet coś więcej, jeśli przysięgną posłuszeństwo. Popatrzył się też na statek kosmiczny. Szkoda, go tutaj tak zostawić.
- Z czasem będzie go można naprawić lub rozebrać na części. Nie może się przecież zmarnować.
Powiedział w eter. Nie pytał ich o zdanie, bo i tak nic z tym pojazdem, by nie zrobili. Prędzej, by załatwili Sobie nowy, a jak zostanie naprawiony, to przecież nie Oni go naprawili, oni go uszkodzili dosyć poważnie. Z resztą Nihilius nie był ani dobrą, ani zła osobą. Robił to co najbardziej będzie użyteczne dla niego i jego frakcji. Reszta to reszta. Niezbyt się przejmował tym co nie należy do Niego. Nieważne jaką dostanie odpowiedź od Nich, to przechodzi przez portal razem z resztą.

OOC:

{KOSMOS} - [PRZESTRZEŃ KOSMICZNA] - (PLANETA VAMPA) - PUSTKOWIA -> {PLANETY} - [PLANETA NAMEK] - (SKALISTA WIEŻA) - <DOM SAICHORO/GURU> - TEREN PRZED BUDYNKIEM


Ostatnio zmieniony przez Nihilius Imperius dnia Sob Sie 10, 2019 4:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Haricotto
Haricotto
Admin/Time Patrol
Liczba postów : 1806

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

on Sob Sie 10, 2019 3:15 pm
MG

Fu przeszedł przez portal pierwszy, rzucając w odpowiedzi na słowa Nihiliusa jedno zdanie. 
- Nie będę się powtarzać. - i postawił pierwszy krok na planecie Namek. Cheelai z zafascynowaniem patrzyła na cały proces. Oczywiście, starała się ukryć swoje zainteresowanie, ale gołym okiem wciąż było widać jej zaangażowanie.
Lemo, cieszący się całkiem dobrym pomyślunkiem, na słowa o przysiędze uśmiechnął się tylko. Spojrzał na Broly'ego i Cheelai.
- O ile to nie problem, najpierw chcielibyśmy zobaczyć czy prawdę mówisz. Taki, hmmm, jakby to nazwać... Okres próbny. - uśmiechnął się lekko, a stojący obok niego Broly, skinął głową i odezwał się, zgadzając się ze słowami Lemo. 
- Hai. - powiedział oschle, ciągle się kontrolując. Zaraz po tym, wszyscy przekroczyli portal i znaleźli się na planecie Namek. Fu machnął ręką i lewitująca dziura w powietrzu zamknęła się. 
Dookoła znajdowali się Nameczanie i Saiyanie. Shade siedział u Saichoro, zajmując się swoimi sprawami.
- Tadaima. - odpowiedział Fu, pochylając się niby do ukłonu. Poprawił swoje okulary i uśmiechnął się zadziornie do zebranych osób.
_____
z/t -> Planeta Namek

_________________
Pustkowia 3rhfQvw
Sponsored content

Pustkowia Empty Re: Pustkowia

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach