Górska Baza Ruchu Oporu

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 07, 2017 11:05 pm

Tajna baza Ruchu Oporu. Składa się na nią kompleks podziemnych pomieszczeń rozlokowanych na kilku poziomach pod samymi górami, które połączone są gęstą siecią korytarzy. Tylko członkowie RO znają umiejscowienie ukrytego wejścia do bazy, a ono samo jest odpowiednio zakamuflowane i zabezpieczone. Kompleks zaopatrzony jest w sale treningowe, liczne laboratoria, a także pomieszczenia bardziej użytkowe, w tym kwatery kadetów.
_________________________________________________________________________________


Chłopak chcąc przejść do szczegółów wyczuł, że są obserwowani. Czasem człowiek jest w stanie poczuć, iż czyiś wzrok lustruje go, niekiedy jest to wynikiem urojeń, a w innych przypadkach wręcz przeciwnie. Jednakże za późno się zorientował, bo mógł poczuć jak coś kuje go w kark. Nie miał jak zareagować, bo ciało odmawiało mu posłuszeństwa, pomimo starań nie zdołał w żaden sposób podziałać i padł jak kłoda na ziemię. Jedyne co zdołał wykrztusić to słowa skierowane do rozmówczyni - Uciekaj... - Chociaż tyle mógłby z siebie wykrzesać. Nie mógł odpowiedzieć napastnikom, czy po prostu nie chciał i ich zignorował. Tak by to było. Ostatnie co zdołał zapamiętać to jak dziewczę uniosło go do góry. Niezłą krzepę musi mieć, albo to za sprawą wagi i wzrostu chłopaka, lecz nie ma co nad tym dumać. Zasnął rzucając ostatnie spojrzenie na błękitnooką.
Ocknął się na łóżku w tajemniczym pokoiku, które posiadało podstawowe wyposażenie salonu, chociaż mogliby się postarać o jakieś TV, ażeby nie było nudno. Widocznie komuś bardzo zależało na tej dwójce, w innym wypadku wąchaliby już kwiatki, ale niestety od spodu. - Jak się czujesz? - rzekł w stronę Arisu, która też wybudzała się z objęć Morfeusza. Z pewnością chłopak dokona wglądu tego pomieszczenia, ale najpierw należy zainteresować się drugą ofiarą, dla której mogłaby być trudniejsza sytuacja. Czy potrafi walczyć? Zapewne niedługo się o tym przekonamy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Paź 07, 2017 11:26 pm

Nim chłopak jej coś odpowiedział poczuła zimną dłoń na policzku przez co czuła, że serce podeszło jej do gardła. Swój wzrok skierowała na mężczyznę. Kiedy on się tutaj dostał?! I jak?! On nie jest człowiekiem... przecież nikt normalny tak szybko się nie porusza, skrada czy co on tam może robić. Na walce się nie znała. Była w zbyt wielkim szoku by coś powiedzieć, czas minął szybko i nim się zorientowała dostała czymś w kark i odpłynęła.
Ocknęła się zaś w dziwnym choć skromnym pomieszczeniu. Zamrugała kilka razy zdezorientowana.
-Co się właśnie stało? - powiedziała bardziej do siebie niż do Ranzo. Spojrzała na niego i zmarszczyła brwi kiedy spytał o jej zdrowie, cóż wygląda na to, że zostali porwani i nie wygląda to za ciekawie.
-Bywało lepiej. To Twoi znajomi? Czy albo mi się mocno wydaje albo zostaliśmy porwani na jakimś wypizdowiu - warknęła pod nosem zła. Uniosła brew do góry patrząc na pokój dziwne, że jeszcze żyli czyżby chcieli ich żywcem? Podejrzane.
-A ty? Trzymasz się? - zapytała od nie chcenia. Słychać było w jej głosie, że nie jest do niego jakoś super pozytywnie nastawiona, ale chyba będzie musiała zmienić zdanie będąc w tym podejrzanym miejscu.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pon Paź 09, 2017 3:03 pm

Eien no MG Modo

Narrator wyprasza sobie pomówienia, jakoby w celu pozbawienia przytomności któregokolwiek z porwanych została użyta siła. Żadnego uderzania w karki nie było, tylko delikatne ukłucie igiełką z nasączonym środkiem nasennym - żeby nie było niedomówień. Wszak zielonowłosy powiedział wyraźnie, że nie chce, by komuś stała się krzywda. Prawda?

Dwójka naszych bohaterów powoli budziła się z lekkiego snu. Mogli odczuwać dekoncentrację, w końcu ocknąć się w nieznanym miejscu nie należy do rzeczy codziennych. W pokoju było ciepło, nawet bardzo, a Ranzoku odczułby tę temperaturę dogłębniej, gdyby nie fakt, że leżał sobie na bezrękawniku, a jego płaszcz wisiał sobie spokojnie na oparciu jednego z krzeseł. Czy to jednak cokolwiek zmieniało? Niekoniecznie, chociaż...
Nasza blond parka zaczynała powoli się do siebie zbliżać. Chociaż lepszym określeniem byłoby delikatne ocieplenie wzajemnych stosunków. Taki wzrost z minus dwustu stopni do minus stu dziewięćdziesięciu dziewięciu, nieznaczny a jednak zaistniał. W sumie sytuacja poniekąd zmuszała ich do zawiązania choć cienkiej nici sympatii. Wszystko wskazywało na to, że będą zmuszeni ze sobą współpracować, by jakoś się stąd wydostać.

Cherry blossom~~

- Leo-chan, nie możesz! - usłyszeli w którymś momencie zbliżający się głos, dość rozgorączkowany zresztą. - To nie wypada! Jeszcze się pewnie nie wybudzili!
- Oj, przesadzasz - mruknęła w odpowiedzi kobieta o dziwnie znajomym głosie.
- A-Ale naprawdę powinniśmy jeszcze po-...
Nagły hałas za drzwiami urwał ciąg dalszy zdania, a w następnej chwili do pomieszczenia zajrzała blondynka z wesołym uśmieszkiem, którą oboje spotkali już wcześniej.
- Hej, kociaki~~ - zawołała od progu. - Już nie śpicie? Świetnie! Zbierajcie swoje zgrabne tyłeczki i za mną!
Kobieta zniknęła z pola widzenia, pozostawiając naszych bohaterów samych sobie. Choć trwało to zaledwie kilka sekund. Blond czupryna zaraz znów zawitała w przejściu, a jej właścicielka pacnęła się w czoło.
- Ach, gdzie moje maniery! Jestem Leone, a was czeka spotkanie z szefową - wyjaśniła szybko z tym samym uśmiechem na twarzy. Była naprawdę pogodną osóbką, nie ma co. - O nic nie musicie się martwić, jesteśmy przyjaźnie nastawieni. Przeważnie, hehe - zaśmiała się, drapiąc niezręcznie w tył głowy. - Dobra, to wy kończcie amory, a ja czekam na korytarzu!
Machnęła ręką i wyszła, zamykając za sobą drzwi. Co teraz? Opcje są właściwie dwie: iść, albo nie iść. Która jednak jest lepsza? To się okaże~~

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Pon Paź 09, 2017 6:08 pm

Ranzoku uśmiechnął się słysząc pytanie Arisu. Pech chciał, że opowiastka o tym, iż nie jest tu bezpiecznie okazała się prawdziwa. Cóż za ironia losu. Wtem odparł do koleżanki - Nie znam gości, miałem nadzieję, że Ty mi coś o nich opowiesz. - Następnie blondyn machnął głową, odpowiadając tym samym, że wszystko jest z nim w porządku. Chłopak jakoś specjalnie nie budował więzi z innymi, bo nie chciał, aby ktoś był z zewnątrz zamieszany w Jego własne porachunki, nie chciał ryzykować życiem pozostałych towarzyszy,  lecz nie za bardzo przejmował się nimi, bowiem od początku ma tylko jeden cel. Aktualna sytuacja też go nie przerażała, gdyż Ranzoku był pewien swoich umiejętności. W międzyczasie do pomieszczenia weszła jedna ze sprawców całej akcji. Czego ta persona może chcieć naszych bohaterów? Zapewne się dowiedzą niedługo, chłopak póki co może tylko gdybać. Możliwe, że zrobią z nich jakoś króliki doświadczalne. Złotooki spojrzał na nią i beznamiętnie odparł Jej - Witaj. Teraz nas uwolnij. - Po chwili zastanowienia zrozumiał, iż ta osoba może mieć jakieś przydatne informacje, więc postanowił podzielić się z nią swoją odpowiedzią. - Ale okej. Niech będzie po twojemu. - Kiedy to podejrzana dziewczyna opuściła pokój, Ranzoku spojrzał jeszcze na Błękitnooką, by ustalić szczegóły składając ręce w krzyż. - Ty rób jak uważasz... Ja idę. - Rzekł rzucając chłodne spojrzenIe w Jej stronę. Nie chce decydować za koleżankę, z tego co mówiła potrafi zadbać o siebie. Chłopak też nie chce przyznać, iż zamartwia się w głębi duszy, dlatego chce udawać, że jest mu to obojętne, by nie odczuła presji. Odwrócił się na pięcie kładąc ręce na biodra i wolnym krokiem zbliżając się do wyjścia z pokoju idąc w stronę Leone i to właśnie Jej na odchodne rzucając ostatnie słowa - Amory? Nie znam tego słowa. - Powiedział opierając się plecami o pobliską ścianę. Rzadko okazuje ludzkie uczucia, dlatego może to wyglądać tak jakby nikim innym się nie interesował, ale chłopak ma nadzieję, że Arisu również podąży za nimi, w końcu razem raźniej. Miejmy nadzieję, iż Ona tak samo myśli. Czekał na przewodnika, aż zacznie się przemIeszczać. Nie chciał bawić się w wodza, więc dał koleżance swój własny wybór.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Pon Paź 09, 2017 6:40 pm

Wyprostowała się na łóżku słysząc obce głosy porywaczy. Lekko się spięła zastanawiając o co chodzi, lecz nim zdążyła zastanowić się o co poszło do pokoju wbiła kobieta, którą wcześniej widziała tylko przez krótki okres. Jej nagłe wejście spowodowało, że bicie jej serca przyspieszyło.
-Szefowa? Czego? - powiedziała pod nosem sama do siebie. Po pierwsze nie wyglądało na to, że z tego pokoju jest jakieś wyjście, po drugie pójście za nimi to ich jedyna opcja. Wyjść z tej sytuacji było naprawdę niewiele.
-Jakbym miała inne wyjście niż z nimi pójść, to bym je wykorzystała - rzekła oschle do Ranzo. Wstała z łóżka i skierowała się do wyjścia, poprawiła swoją bluzę rozpinaną, którą miała na sobie. Stała dość nerwowo zastanawiając gdzie pójdą, jakie miejsce i co może im tam spotkać. Choć starała się nie pokazywać swoich uczuć to mimo to bała się tego co może nastąpić. Była tylko człowiekiem i zabicie jej nie będzie żadnym wysiłkiem. Nerwowo i nieświadomie zacisnęła palce na brzegu swojej bluzy czekając na... przewodnika? Sama nie wiedziała kto może się pojawić przed ich oczyma. Sama silna czuła się tylko wtedy kiedy do czynienia z osobnikami swojej rasy, a czy oni tacy byli, nie miała zielonego pojęcia. Nawet nie wiedziała czy Ranzo nim jest. Czuła niepokój w sercu i jednocześnie zdenerwowanie całą tą sytuacją, która nie wyglądała za ciekawie.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pią Paź 13, 2017 5:26 pm

Eien no MG Modo

Escape~~

Po nietuzinkowym wtargnięciu blondynki w główkach obojga naszych bohaterów zrodziło się mnóstwo pytań. Podstawowym była sama istota ich obecności w tym miejscu. Android mógł przypuszczać, że miejscowi chcą z nich zrobić króliki doświadczalne. Czy miał rację? Cóż, chwilowo nic na to nie wskazywało, ale nigdy nie można być niczego pewnym. Jak to mówią: lepiej dmuchać na zimne. Serce Arisu przepełniał lęk i niepewność przyszłości. Nie wiedziała, z kim ma do czynienia i obawiała się najgorszego. Czy jednak słusznie?
Pierwszym, co rzucało się w oczy zaraz po wyjściu z pokoju, był stojący naprzeciwko stolik. A raczej to, co z niego zostało. Aktualnie miał połamane dwie nogi, krzywy blat, ale najbardziej zastanawiające było to, co spod niego wystawało. Dwie kończyny zakończone trampkami obok rozbitego wazonu. Na komentarz Ranzoku odnośnie amorów, stojąca z boku złotooka zareagowała szerokim uśmiechem i lekkim kuksańcem w bark.
- Typ badass'a, to mi się podoba - zaśmiała się, zaraz jednak utkwiła wzrok z stoliku. - Misaki, wyłaź wreszcie, bo robisz kiepskie wrażenie, udając trupa.
Pod blatem nastąpiło poruszenie przy akompaniamencie kilku stęknięć, aż wreszcie spod zwalonego obrusa wychynęła główka upstrzona całą masą rudawych włosów. Młody chłopaczek, mający może dziesięć lat, wyplątał się ze stołowej pułapki i spojrzał na starszą koleżankę ze złością.
Mały Misaki <3:
- Wcale nie udaję trupa - burknął, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. - Po prostu potknąłem się o dywan...
Obrzucił rzeczony wręcz morderczym spojrzeniem (na tyle morderczym, na ile pozwalał mu wiek), zaraz jednak zdał sobie sprawę z obecności gości. Z nieco zaróżowionymi policzkami skłonił się nisko, jak nakazuje kultura, po czym się przywitał.
- Witamy w siedzibie Ruchu Oporu. Przepraszamy za niedogodności. Mamy nadzieję, że pobyt w naszych skromnych progach przypadnie wam do gustu.
- Misaki... - Leone tylko zrobiła facepalm'a, zaraz odwracając się na pięcie i ruszając wzdłuż korytarza. - W drogę, inaczej szefowa się wkurzy. Ona nie lubi czekać...
- H-Hai! - młodzieniec aż stanął na baczność, zaraz podążając za kompanką. Zatrzymał się jednak, gdy zauważył pokrywający prawe ramię Ranzoku metal, a jego oczy aż rozbłysły. Od razu do niego podskoczył. - Mechaniczne ramię! Skąd pan je ma? Ma jakieś udoskonalenia? Wyrzutnie rakiet? Karabin? Ukryte ostrza?
Zalał chłopaka pytaniami, oglądając mechanizm ze wszystkich stron, i pewnie na tym by nie skończył, gdyby nie chwyt za kołnierz. Blondynka odciągnęła dzieciaka od androida, unosząc go na wysokość własnych oczu. Ten widząc jej wzrok, aż się skulił, zrazu milknąc.
- Misaki, co ci matka mówiła na temat nagabywania gości i innych ludzi, którzy korzystają z udoskonaleń techniki? Hm? Czy przypadkiem nie brzmiało to jakoś: "zachowuj się, jak przystało na chłopca w twoim wieku, a nie jak maniak osprzętu"?
Rudzielec obejrzał się na złotookiego, potem na jego towarzyszkę, ostatecznie wracając smutnym spojrzeniem do trzymającej go blondynki.
- Przepraszam, Leo-chan, już nie będę... - mruknął skruszony, a kobieta z ciężkim westchnieniem postawiła go na podłodze. Potarmosiła mu tylko włosy i ruszyła bez dalszych słów w drogę, splatając dłonie za głową.
Korytarz był strasznie długi. Ciągnął się i ciągnął, a końca nie było widać. Od czasu do czasu pochód mijał jakieś drzwi czy boczne korytarze, szli jednak cały czas prosto. Przynajmniej do momentu, w którym Leone nie opuściła ramion wzdłuż ciała, w następnej chwili bowiem skręciła w prawo. Nowy korytarzyk był dość krótki, a na jego końcu znajdowały się drzwi z metalowej płyty. Tuż obok nich stała oparta o boczną ścianę kobieta o krótko przystrzyżonych, białych włosach z papierosem w ustach. Właśnie wydychała kolejną porcję dymu, kiedy zauważyła zmierzające w jej stronę towarzystwo.
Szefowa xD:
- Nie spieszyło ci się, Leone - mruknęła, prostując się, a pozostali mogli zauważyć, że zamiast prawego zamienia ma ona całkiem pokaźnych rozmiarów mechanizm (nie to co u Ranzoku xD).
- Etto... tak jakoś wyszło, szefowo - odparła szybko blondynka, drapiąc się nerwowo w potylicę. Obejrzała się na rudzielca. - Misaki, idź pomóż Anmarowi w warsztacie. Tu będziesz tylko przeszkadzał.
Dzieciak tylko się nadymał, ale odwrócił się i bez słowa ruszył w tylko sobie znanym kierunku, mrucząc pod nosem "jak zwykle". Gdy znalazł się poza zasięgiem wzroku i słuchu, jasnowłosa przejechała zmechanizowaną dłonią nad czytnikiem przy drzwiach, a te po chwili się otworzyły.
- Zapraszam państwa - rzuciła w stronę gości, a złotooka jak na rozkaz stanęła bliżej ściany, ustępując im drogi.
_____
Wchodzicie? Nie wchodzicie? Zawsze możecie zadawać pytania ^^

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Paź 14, 2017 10:27 am

Nie wiedziała co ją czeka więc jej naturalną reakcją było, że się denerwuje, choć w sumie nie musiała. Obróciła lekko głowę w bok na widok wystających nóżek spod stołu. Uniosła brew do góry po chwili widząc małego chłopca co on robi w takim miejscu? przeszło jej przez myśl.
-Ruch oporu? - rzekła zdumiona. Nie wiedziała czego się spodziewać, ale na pewno nie tego, że wyląduje w takim właśnie miejscu. Zachwyt chłopca metalową ręką Ranzo ponownie ją zdziwił. Sama nie przyglądała mu się, więc można powiedzieć, że nawet tego nie zauważyła.
Mimo tej dziwnej rozmowy jej kącik ust uniósł się w lekki uśmiech, bo cała ta sytuacja wyglądała dość zabawnie. Potem szła dalej korytarzem aż na samym ich końcu była kobieta z papierosem w ustach kurde też bym zapaliła. Jej ramię to pierwsza klasa! rzekła zdumiona w swoich myślach spoglądając na metalowe ramie [nie to co Ranzoku XD] kobiety. Ciekawe czy mogłabym się spytać o to jak działa. A gdybym je rozłożyła na części pierwsze pewnie poznam jak działa robiła grubą rozkmine w głowie na temat ów mechanicznego ramienia nieznanej kobiety. O dziwo tym razem weszła bez słowa do środka zaciekawiona całą tą sytuacją. W dodatku wyglądało na to, że mieli tutaj też jakiegoś mechanika, a to oznacza, że będzie mogła pogrzebać w metalu! Ah to wygląda jak raj. Nic tylko czekać by zobaczyć co z tego wyjdzie. Kiedy weszła do środka wyprostowała się.
-Po co tutaj jesteśmy? To Ruch Oporu prawda? - zapytała w prost zastanawiając po co ich tutaj ściągnęli i specjalnie usypiali. Jakby nie mogli zrobić tego w inny sposób.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 14, 2017 8:35 pm

Chłopak przerzucił przez ramię swój czerwony płaszcz i podążył za przewodniczką, która prowadziła bohaterów wgłąb korytarza. Zignorował Jej zaczepkę z kuksańcem jak to właśnie na badass'a przystało. Chłopak nie wiedział czego może się tam spodziewać, ale niedługo wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Wszak koleżanka też wyglądała jakby miała ku temu wątpliwości, nie ma co się dziwić, nie wygląda Ona na wojownika, ale pozory zazwyczaj mylą. Szedł sobie spokojnie mijając kolejne drzwi i gdzieś po drodze wpadli na dość niesfornego chłopaka, który chował się pod stołem tłumacząc się tym, iż potknął się o dywan. Zdołał usłyszeć coś o ruchu oporu, nie spodziewał się, że istnieje jakiś zalążek tego typu tutaj, w tej wiosce. Wszystko wskazuje na to, iż działają przeciw Armii Czerwonej Wstęgi. - A więc jednak... - Burknął pod nosem. Gdy Ranzoku skupiał się na myśleniu, ni stąd, ni zowąd został zaczepiony przez małolata. Widocznie ręka androida jest uznawana za jakąś atrakcję w tych stronach. Chłopak chcąc uniknąć przyszłych zaczepek ze złowrogim wyrazem twarzy i spojrzeniem tytułowego złodupca. - Naprawdę chcesz wiedzieć? - Przerwał i uśmiechnął się szyderczo. - Widzisz chłopaku, ta ręka może nie posiada wbudowanej rakietnicy, ale jak chwycę kogoś tą dłonią to jestem w stanie odłączyć głowę od torsu jednym pociągnięciem. - Android był ciekaw reakcji dzieciaka, ale jedna z pań pohamowała już jego zapędy. Całe to zdanie miało mieć wydźwięk czysto humorystyczny, bowiem chłopak nie przywykł do pogróżek wobec dzieci. Być może dlatego, że też czuje się dzieckiem głęboko w środku. Wreszcie po dość długim spacerku grupa wycieczkowa przekroczyła próg, gdzie przebywała kobieta popalająca sobie fajkę. Chyba nie jest świadoma, że swoje piersi będzie szukała gdzieś zwisające na brzuchu, a nie tam, gdzie są one zazwyczaj... w niedalekiej przyszłości. Ale to teraz mało istotne. Ważniejsza sprawa: Co Ranzoku i Arisu mają z nimi wspólnego? Teraz odpowiedź możemy znaleźć w pomieszczeniu, które stanęło przed nimi otworem. O dziwo Ari wyglądała na zafascynowaną tutejszym pokoikiem. Chłopak nie widział już innej możliwości i po oficjalnym zaproszeniu wszedł do środka. Co go może tam spotkać? Wkrótce się o tym przekonamy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Sob Paź 14, 2017 11:23 pm

Eien no MG Modo

To found our beating hearts~~

Fakt, iż oboje znaleźli się w siedzibie Ruchu Oporu, nieco zadziwił dwójkę naszych bohaterów. Nie w wiadomości publicznej było istnienie tejże organizacji, zatem nie ma się co dziwić. Wszystko jednak miało się wkrótce wyjaśnić, a przynajmniej na to liczyli młodzi. "Żarcik" androida przeszedł właściwie bez echa, choć mógł on zauważyć półuśmiech na twarzy blondynki-przewodniczki, gdy odwracała się, by ruszyć w dalszą drogę.
Doszedłszy w odpowiednie miejsce, stanęli oko w oko z "szefową", która to po krótkiej wymianie zdań zaprosiła ich do wnętrza dość ciemnego pomieszczenia. Arisu bez oporu przekroczyła próg, uruchamiając czujniki ruchu. Światła na suficie zamigotały, rozjaśniając wnętrze, a oczom wchodzących ukazał się podłużny stół na środku pokoju, przy nim trzy krzesła (z czego jedno po przeciwnej stronie), a gdzieś w cieniu po prawej jeszcze jeden stół przykryty plandeką.
Jasnowłosa weszła do pomieszczenia zaraz za chłopakiem, od razu go wymijając i wskazując miejsca siedzące, sama zaś zajęła to naprzeciw. Leone weszła ostatnia, zamykając cicho drzwi, i stanęła gdzieś z boku, poza zasięgiem wzroku.
- Musicie nam wybaczyć sposób, w jaki zostaliście tu przetransportowani - rzuciła szefowa poważnym tonem, gasząc niedopałek w leżącej blisko niej popielniczce. Zaczekała, aż oboje usiedli, zaraz potem sięgnęła po kolejnego papierosa, chwilę obracając go w palcach, uważnie przypatrując się młodej blondynce. Ostatecznie fajeczka wylądowała tuż przed dziewczyną, podobnie jak zapalniczka z grawerunkiem pióra skrzyżowanego z ostrzem.
- Zapal sobie jak chcesz - posłała niebieskookiej nikły uśmiech, zaraz znów poważniejąc. Usadowiła się wygodniej i kontynuowała. - Znajdujecie się w górskiej bazie Ruchu Oporu, organizacji zajmującej się uprzykrzaniem życia tym, którzy ośmielają się terroryzować mieszkańców naszej pięknej planety. Tak, mówię o przydupasach z Czerwonej Wstęgi.
Przerwała na moment, wyciągając z paczki papierosa. Odpaliła go i zaciągnęła się dymem. Po dłuższej chwili z jej nozdrzy wypłynął szary strumień, a ona wskazała na złotookiego.
- Obserwujemy cię od jakiegoś czasu - stwierdziła jak gdyby nigdy nic. - Zainteresowały nas twoje działania i choć normalnie nie zajmujemy się tego typu rekrutacją, doszliśmy do wniosku, że ktoś taki przydałby się w naszych szeregach. Ale najpierw...
Tu jej usta wykrzywiły się w złośliwym uśmiechu, a Ranzoku mógł poczuć, jak jego kończyny zostają skrępowane przez pojawiające się jakby znikąd metalowe pasy. Całe zajście było na tyle szybkie, że chłopak nie miał szans na reakcję. Nawet jeśli Arisu zechciałaby cokolwiek teraz zrobić, nie byłaby w stanie. Smukłe dłonie stojącej za jej plecami Leone w wystarczającym stopniu uniemożliwiały jej podobne próby, jednak nie krępowały ruchów. Ot taki mały uspokajający gest.
- Jest okej - szepnęła jej tylko na ucho, uśmiechając się delikatnie.
- Zaczniemy od małego testu - powiedziała szefowa z błyskiem w oku, uśmiechając się przy tym perwersyjnie. - Testu wytrzymałości.
W tej samej sekundzie nacisnęła coś, co miała w prawej ręce, a ciałem androida wstrząsnęła solidna dawka elektryczności. Czuł wyraźnie każdą wiązkę wgryzającą się pod skórę. Czyżby właśnie wpadł w jakąś zmyślną pułapkę? Chcieli go tu zabić? A co z towarzyszącą mu dziewczyną? Czy ją również czeka podobny los? To zdawała się wiedzieć tylko kobieta siedząca naprzeciwko, wpatrująca się z fascynacją w wyginającego się pod wpływem "testu" chłopaka...

_____
Kolejność: Ari-chan -> Droidek ^^

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Nie Paź 15, 2017 12:04 am

Odetchnęła choć tylko chwilowo. Usiadła na przeciwko "szefowej" spoglądając na nią dość podejrzanym wzrokiem. Co jakiś czas zaciekawiony wzrok padał na mechaniczną rękę kobiety. Nie kryła tego, że poznała by wnętrze tego cacuszka, jednak musiała się powstrzymać, bo nigdy nie wiadomo jak to może się dla niej skończyć.
-Dość oryginalny sposób wybraliście - rzekła dość kpiąco. Po chwili widząc papierosa uniosła brew do góry. Włożyła do ust papierosa, a następnie odpaliła dzięki zapalniczce i zaciągnęła się mocno trzymając dym w płucach po czym powoli wypuściła nosem, prawie jak smok.
-Rekrutujecie ludzi? - zapytała mając w ustach papierosa. Zmarszczyła mocno brwi i lekko się spięła kiedy poczuła dłoń blond dziewczyny. Następne co dostrzegła to skrępowane ruchy Ranzo pasami. To ja lepiej zapale nim mnie tutaj zabiją...
-I chwilę później ich torturujecie? No nieźle. Po co wam jestem potrzebna? - zapytała ponurym tonem. Skoro i tak nie mogła się ruszać, bo blondynka trzymała dłoń na ramieniu, Ranzo też miał zablokowane ruchy, to jedyne co jej pozostało to zadawać pytania na które "może" dostanie odpowiedzi. Jedyne co mogła aktualnie robić to czekać albo na cud albo na ratunek, chyba iż jest trzecie wyjście, którego jeszcze nie poznała.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Nie Paź 15, 2017 1:52 am

Jak to się mogło stać, że po zwykłej przechadzce w górach wylądował tutaj, w tej zatęchłej norze pośród ludzi, którzy uważają się za ruch oporu? Być może jest więcej takich kryjówek, ale ta nie zrobiło jakoś na nim wrażenia. Zgromadzonym tu kobietom raczej nie będzie szła walka z górki, takie zdanie ma nasz android. Chociaż kto wie? Może skrywają tu jakąś tajemną broń, która mogłaby przeciwstawić się tutejszym okupantom. Osobiście na chłopaku nie robi to wrażenia. - To czego od nas chcecie? Wystarczyłoby zaprosić grzecznie na herbatę. - Odparł drwiąco, bo cało to przedstawienie ze środkami nasennymi było zbędne, skoro i tak nic nie wskazywało na to, że zostaną wykorzystani do jakichś nikczemnych spraw. Zbulwersowany blondyn usiadł grzecznie na krzesełku dowiedziawszy się, że jest obserwowany od dłuższego czasu, także przeczucie go nie myliło. Chłopak chcąc kontynuować konwersację, niespodziewanie został zawiązany jakimiś stalowymi pasami, które od tak wyskoczyły z siedzenia. - Co jest! - Zdołał wykrzesać z siebie te oto słowa zanim poczuł jak przechodzi przez jego ciało prąd o niewyobrażalnej mocy. Trudno nie było tego odczuć, pomimo swojej wytrzymałości fizycznej nawet blondyn ugiąłby się. Co do tortur chłopak się nie mylił, chociaż miał nadzieję, że taki sam test przejdzie Arisu, lecz dla niej nie byłoby to zbyt przyjemne w przeciwieństwie do chłopaka, który ma za sobą sporą ilość treningów. Czy to tutaj skończy się Jego żywot? Ranzoku pozostaje wytrzymać to jak najdłużej potrafi, bodźcem który podtrzymuje siłę woli jest fakt, iż został stworzony do jednego zadania i zamierza dopełnić swe przeznaczenie. Mocno zacisnął zęby i czekał, aż poczuje ulgę od tego cierpienia. Wszystkiemu towarzyszy uśmiech, który mówił " Tylko na tyle was stać?! " Spokojnie chciał znosić ból bez hałasu i mieć nadzieję, że dopełni się Jego zemsta. Zgrywanie badass'a ciąg dalszy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Sro Paź 18, 2017 11:02 pm

Eien no MG Modo

Kultura nakazywała, by powitać gości odpowiednio, a skoro sprowadzeni zostali w taki a nie inny sposób, należały im się przeprosiny.
- To tajna baza i procedury wymagały od nas ostrożności
- mruknęła pod nosem jasnowłosa, czekając, aż wreszcie blondyn zajmie miejsce. - Nie mamy zaufania do każdego, kto szczyci się działalnością przeciw Armii. Każdego należy odpowiednio sprawdzić.
Zaciągnęła się papierosem, tłumacząc dalej cele sprowadzenia tu dwójki naszych bohaterów, choć... na razie mówiła tylko o jednym z nich. Ranzoku został unieruchomiony, a po ogłoszeniu testu - rażony prądem. Uwaga szefowej była całkowicie skupiona na chłopaku. Obserwowała z fascynacją każde spięcie mięśni, każdy drobny grymas na jego twarzy, samej uśmiechając się wręcz obłudnie. Cieszył ją fakt, że młodzieniec walczy, stawia opór i przede wszystkim - jest w stanie wykrzywić usta w uśmiechu. Widząc to ostatni, aż oblizała się lubieżnie, naciskając kolejny guziczek, a android mógł poczuć kolejną porcję wyładowań, tym razem o dwukrotnie większym natężeniu.
W tym czasie Arisu, uprzednio odpaliwszy ofiarowanego jej papierosa, rzuciła dość oczywistym oskarżeniem. I postanowiła najwzyczajniej w świecie spytać, jaki czeka ją los. Jasnowłosa była zbyt pochłonięta "torturami", by zwrócić na nią uwagę, w pomieszczeniu była jednak jeszcze jedna osoba i to ona poczuła się w obowiązku wszystko wyjaśnić. Niebieskooka mogła poczuć, jak długie ramiona kobiety oplatają ją, choć nie w typowym "stalowym uścisku", a raczej luźno układają się wokół klatki piersiowej dziewczyny.
- Kotku, tortury to takie brzydkie słowo - mruknęła z niesmakiem Leone. - To tylko test, jeśli okaże się niewystarczająco wytrzymały, po prostu zrezygnujemy ze współpracy. Bo widzisz... jego typ zdobywa potęgę na udoskonaleniach własnego sprzętu i kolejnych mechanizmach łączonych z ciałem. To bardzo skomplikowane operacje i kandydaci muszą być naprawdę mocni, jeśli mają wyjść z tego silniejsi, a nie... cóż, w najgorszych przypadkach martwi.
Złotooka przyjrzała się wyrazowi twarzy młodej dziewczyny, przyciągając ją nieco bliżej siebie tak, że kolegę widziała właściwie tylko kątem oka. Uśmiechała się nieco zadziornie, zerkając w stronę jasnowłosej, by zaraz znów utkwić wzrok w błękitnych tęczówkach.
- Widziałam, koteczku, z jaką fascynacją patrzyłaś na ramię szefowej - mruknęła ponętnie. - Chciałabyś się do niego dobrać, co? Rozłożyć na części i sprawdzić wszystkie dostępne funkcje, czy jak na to mówicie wy, mechanicy z powołania. Przyznaj, że nadal masz w głowie takie myśli. Wziąć śrubokręt i zabrać się za majsterkowanie. Możemy ci to umożliwić, musisz tylko z nami współpracować. Nie jesteśmy złymi ludźmi, niestety braki kadrowe wymuszają na nas pewne nieprzyjemne dla oka działania.
Zerknęła nad ramieniem blondynki, uśmiechając się nieco szerzej. Widok zdawał się ją zadowalać.
- Twój kolega przejdzie test, jest silny - stwierdziła bez ogródek. - A ty? Chcesz się nauczyć paru pożytecznych rzeczy przy okazji?
Rozmowa dziewczyn miała miejsce na uboczu, więc ani pozostała dwójka nie słyszała słów Leone i odpowiedzi dziewczyny, ani one nie słyszały rozmowy między szefową a złotookim. A dyskusja była całkiem ciekawa.
Ranzoku starał się wytrzymać graniczące z jego wytrzymałością dolegliwości. Niewiele brakowało, by granica została przekroczona, a on sam stracił właściwie wszystko. Miał jednak cel i nie zamierzał tak łatwo się poddawać. Jeszcze nie.
- Dobrze, o to właśnie chodzi... - mruczała wręcz podniecona jasnowłosa, patrząc wprost w przepełnione determinacją i nienawiścią oczy. - Wiesz, że nie możesz tu zginąć, prawda? Nie, dopóki nie spotka go kara. Tak, wiemy dokładnie, kogo poszukujesz i jak go znaleźć. Pokaż mi więcej złości~~
Kolejna porcja nikotyny wylądowała w jej płucach, zatrzymując się tam dłuższą chwilę. Lubieżny uśmiech nie schodził z jej twarzy, gdy wyciągała z kieszeni marynarki mały kartonik, kładąc go na blacie i przesuwając w stronę chłopaka. Lekko rozmazana fotografia, ale łatwo szło jednak poznać pewien szczegół - ciemne włosy spięte w kitka. Jeśli ta kobieta mówiła prawdę, blondyn nie mógł mieć wątpliwości, kogo przedstawia zdjęcie. Człowiek, który przyczynił się do tego, że Ranzoku jest tym, czym jest obecnie. Ten, który odebrał mu dotychczasowe życie i rodzinę, której nie zdążył nawet poznać. Mężczyzna, którego imię widniało na jego czarnej liście.
Jasnowłosa cały czas obserwowała reakcje chłopaka, dostrzegała każdy szczegół, drobne zmiany w mimice. Wiedziała, że trafiła w sedno. Wystarczyło wcisnąć jeden guziczek i ciało chłopaka poczuło nadchodzącą ulgę.
- W obecnej formie nie będziesz w stanie nawet się do niego zbliżyć
- mówiła spokojnie, pochylając się delikatnie do przodu. - Sam trening nic ci nie da, nie w takim stopniu. Ale możemy ci pomóc. Udoskonalimy twoje ciało, damy sposobność do dokonania zemsty. Musisz tylko z nami współpracować. Nam również zależy na pozbyciu się tego drania.
Blondyn mimo wszystko mógł dostrzec napięcie mięśni, gdy kobieta zabierała zdjęcie z blatu, chowając je do kieszeni. Mógł tylko przypuszczać, że sprawa i jej w pewnym stopniu dotyka personalnie.
- Decyzja należy do ciebie, fizycznie jesteś gotów - stwierdziła na koniec. Odchyliła się na krześle i zapaliła kolejnego papierosa. Wpatrywała się tylko i wyłącznie w blondyna, oczekując odpowiedzi.
______
Kolejność bez znaczenia o/


Ostatnio zmieniony przez Aymi dnia Czw Paź 19, 2017 6:56 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Czw Paź 19, 2017 11:58 am

Miała nadzieję, że odpowie jej "szefowa" lecz ta była widocznie bardziej zafascynowana Ranzo i jego wytrzymałością na ból. Spięła się momentalnie kiedy poczuła objęcie kobiety wokół własnej szyi. Zaciągnęła się mocniej dymem słuchając ją w milczeniu.
-Trudno nie zaprzeczyć, bo Twoja szefowa ma kawał dobrej roboty na sobie więc to raczej oczywiste, że chciałam bym to rozłożyć na części pierwsze - W tej chwili wolała się bardziej skupić na samej rozmowie niż rozmyślaniu o tym czy może rozłożyć ramię takiej skomplikowanej maszyny.
-Cóż nauka ma wiele znaczeń, jeżeli było by to o mechanice to tym bardziej jest to dla mnie pomocne. Choć wciąż nie rozumiem po co wam jestem potrzebna - rzekła dość oschle. Spojrzała na Ranzo kiedy dziewczyna puściła w końcu jej podbródek ciekawe czy nic mu nie będzie... nie wygląda to za ciekawie.
-Z tego co widziałam macie tego dzieciaka za mechanika, czy się mylę? - dodała po chwili w lekko zastanawiającym tonie. Z drugiej strony zawsze mógł by być to ktoś inny w innej części tego miejsca. Znając życie jest to ogromne miejsce.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Czw Paź 19, 2017 11:32 pm

Co jak co, ale oporu chłopakowi odmówić nie można. Hardo trzyma się swych przekonań i zemsty, która z pewnością mocno ucieszyłaby świętej pamięci rodzinę i bliskich. Jest o tym przekonany nasz bohater i mierzy się z trudami jakich teraz doświadcza. Chłopak sobie wyobraża ten przenikliwy ból jako pieszczoty i gilgotki. Uśmiech z jego twarzy nie znika nawet pod wpływem tych tortur, które pieszczotliwie nazywał łaskotkami. Chłopak nie spodziewał się odpowiedzi, a po za tym wedle niego miało to być pytanie retoryczne, toteż za bardzo nie przejął się i miał, kolokwialnie mówiąc to w dupie. Tak czy inaczej bardziej zainteresował się kolejnymi słowami palaczki. Słysząc zdanie odnośnie Jego przeszłości i rzekomej kary wobec jednego pana, oczy chłopaka mocno się rozszerzyły po ujrzeniu TEJ osoby, o której niewiele wiedział. Znał tylko niezbyt szczegółowy wygląd faceta. Teraz wzrok ukazuje nienawiść i żądzę mordu. Zacisnął pięści tak, aż na białej rękawiczce można było ujrzeć krew, kiedy to wbił swoje paznokcie w dłoń. Czy to z bólu, czy z nienawiści... któż to wie? Ta osoba posiadała coś co od dłuższego czasu było Jego celem. Informacje. Chłopaka ogarnęło szaleństwo i nie zdołał nawet zauważyć, że żelazny uścisk się poluzował. Pasy, które otoczyły ciało Ranzoku schowały się z powrotem. Chcąc się uspokoić, skierował spojrzenie do podłogi chowając oczęta pełne gniewu za złotowłosą grzywką. " Uspokój się! Uspokój! " Wmawiał sobie w myślach. Po krótkiej chwili podniósł wzrok i przeniósł się na rozmówczyni. Nienawiść i żądza zemsty aż z niego wycieka, co może świadczyć Jego spojrzenie. - Gdzie... On... jest?! - Zapytał rozwścieczony kobietę, dokładnie i wyraźnie akcentując wypowiedziane słowa przez androida. Chłopak wziął głęboki oddech, żeby utrzymać nerwy na wodzy. Poluzował zaciśnięte pięści i odchylił głowę do tyłu. Słysząc o możliwych usprawnieniach swojego ciała uśmiechnął się szeroko i szyderczo. - Oh, czyżby? - Odparł drwiąco i z niedowierzaniem wiedząc, że te ulepszenia będą zbędne. Chociaż jeśli istnieje taka możliwość to wypadałoby z tego skorzystać. Może faktycznie Kurojin to nie byle rzezimieszek jak ci, których spotkał wcześniej, lecz jeśli to ma mu pomóc... - Zgodzę się na to, ale nie mieszajcie do tego Arisu. To tylko i wyłącznie moja sprawa. - Rzekł wiedząc, że nie usłyszy tego sama błękitnooka. Budzą się w nim ludzkie uczucia? Czy może nie chce, by ktoś mu się plątał pod nogami, kiedy będzie załatwiał swoje sprawy? Kto to wie? Chłopak wtem wstał na nogi i złożył ręce w krzyż na klatce piersiowej. Oddalając się na krok czy dwa od stołu. - Możemy zaczynać od razu. - Skwitował krótko. Następnie czekał na dalszy rozwój zdarzeń.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Pią Paź 20, 2017 10:37 pm

Eien no MG Modo

Ranzoku walczył z samym sobą i własnymi słabościami. Był na tyle zdeterminowany, by przetrwać wszystko, miał w końcu do wykonania zadanie. Gdy przedstawiona została mu fotografia, a z ust jasnowłosej padały kolejne słowa, do chłopaka docierało coraz bardziej, iż właśnie patrzy na twarz Kurojina, mężczyzny, którego nienawidził i którego miał zamiar znaleźć za wszelką cenę.
Złote oczy zabłysły nienawiścią, co dało kobiecie ewidentny dowód, iż trafiła w sedno. Pasy krępujące blondyna poluzowały się do tego stopnia, że do całkowitego oswobodzenia wystarczył krótki acz stanowczy ruch. Potem padły trzy słowa. Trzy słowa układające się w zdanie, a właściwie pytanie. Rozmówczyni kontynuowała swój wywód, proponując młodzieńcowi układ - współpracę. Po przemyśleniu sprawy uznał, że mimo wszystko aż szkoda by było nie skorzystać z okazji udoskonalenia, skoro sami mu to proponowali. Miał tylko jedno zastrzeżenie, po usłyszeniu którego szefowa tylko przytaknęła, uśmiechając się nieznacznie, i skierowała wzrok na swoją podwładną.

Wspomniana przez androida dziewczyna była właśnie w trakcie ciekawej rozmowy, podczas której niejako została jej zaproponowana praca w roli mechanika. Sama nie była do końca przekonana, czego właściwie oczekują od niej ci ludzie zwłaszcza, że przecież wcześniej ten rudy chłopaczek przejawiał cechy typowe maniakom osprzętu.
- Misaki? - Leone na przyrównanie młodego do mechanika zrobiła wielkie oczy. - No co ty! On jest tylko pomocnikiem i minie jeszcze dobrych kilka lat zanim ktokolwiek dopuści go do czegoś większego niż grzebanie w silniku. Nie spełnia minimum wiekowego do szkolenia, a co dopiero piastowania stanowiska.
Przez moment zdawało się, jakby sama insynuacja, iż w Ruchu Oporu jako mechanicy pracują takie smrodki jak rudzielec, uraziła złotooką. Wrażenie to jednak szybko minęło, a na jej twarzy znów pojawił się nieco zadziorny uśmiech.
- Za to ty, kotku, jesteś idealną kandydatką - rzuciła, patrząc wprost w błękitne oczęta. - Jesteś dorosła, albo prawie dorosła, masz zajawkę na punkcie mechaniznów, a to naprawdę ważne. Nie każdy potrafi włożyć serce w to, co robi - zerknęła w stronę szefowej, która już chyba kończyła własną pogawędkę. Najlepiej będzie chyba wyłożyć karty na stół. - Damy ci możliwość rozwoju, szkolenie od podstaw, dostęp do wysokiej jakości sprzętu. W zamian chcemy tylko, byś dla nas pracowała, pomagała w projektach i budowie maszyn. Może na to nie wygląda, ale w dzisiejszych czasach ciężko o wykwalifikowanych inżynierów, a Armia wcale nie ułatwia sprawy. Oczywiście wszystko zależy od ciebie, nie będziemy przecież zmuszać. Jeśli nie będziesz chciała, po prostu zapomnimy o sprawie, odstawimy cię tam, gdzie będziesz chciała i uznamy, że nigdy cię tu nie było.
- Leone? - głos jasnowłosej mimo pytającej nuty zawierał w sobie coś, od czego złotooka momentalnie zdrętwiała. Stanęła wyprostowana, zauważając, że i chłopak nie zajmuje już miejsca siedzącego. Zerknęła jeszcze na Arisu.
- To jak? Ostatnia szansa na decyzję, kotku - rzuciła cicho, po czym skinęła w stronę szefowej i zaczęła coś wstukiwać w ekranik, który zamontowany miała na pasku na nadgarstku.
Ranzoku zgodził się na współpracę. Jaka będzie decyzja jego koleżanki?
_____
Jeśli coś w tekście nie jest jasne, to piszcie na GG. Wstawiane na szybko, bo bateria w kompie pada, a zasilacz trafił szlag ;-;
Kolejność odpisu dowolna.

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Paź 21, 2017 1:16 pm

Była podejrzliwa to oczywiste jednak chęć nauki i rozbiórki wszelakich części metalowych była bardzo kusząca. Rancio raczej nic nie będzie w końcu jest silny, a dla mnie to dobre wyjście po naukę jako mechanik.
-Czyli drobne rzeczy typu grzebanie pod stolikiem? To niezłe. Może na to nie wygląda, ale jestem dorosła - prychnęła pod nosem oburzona. Z twarzy wyglądała młodo, lecz to nie oznacza, że nie jest pełnoletnia. Przewróciła jedynie oczami  w myślach na słowa kocicy.
-Interesujące - mruknęła pod nosem zaciągając końcówkę papierosa w ustach, a popiół? Pewnie spadł gdzieś na ziemię no chyba, że szefowa była miła i podzieliła się popielniczką to co innego. Uniosła brew kiedy kocica się odsunęła przez co niemal natychmiast zwróciła głowę w stronę szefowej, a potem na Ranzo.
-Zgoda, podoba mi się taki układ - rzekła po chwili milczenia z pół uśmiechem na ustach. Chyba i tak nie miała nic do stracenia, a to miejsce wyglądało wręcz idealnie do nauki mechanik od podstaw. Więc, co teraz? Pewnie będzie czekała na kolejne "instrukcje" czy co? Bo sama nie wiedziała w co się wpakowała. Nie bardzo też wiedziała co omawia Ranzo z samą szefową,bo była zbyt zajęta rozmową z kocicą. Cóż, chociaż może wszyscy doszli do zgody lub nie zgody. Kto wie?
-Więc? Co teraz? - zapytała na sam koniec.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Pon Paź 23, 2017 2:07 pm

Chłopak zaproponował pewien układ, który został oficjalnie zaakceptowany przez Szefową. Wybór androida był prosty, jeśli istnieją możliwości usprawnienia jego w pół zrobotyzowanego ciała to tylko utwierdzało go w przekonaniu, że będzie bliższy osiągnięcia swojego celu. Nie za bardzo wiedział czego chcieli od Arisu, ale dopóki jest trzymana na dystans przez Ruch Oporu, chłopak może spokojnie działać, bo jak wiadomo ma swój cel, który zamierza osiągnąć kosztem czegoś tak błahego jak przyjaźń czy kolegowanie się. Zazwyczaj największe konflikty wybuchają wśród najbliższych, Ranzoku stara się więc ograniczyć stosunki koleżeńskie do minimum do czasu aż wypełni się jego przeznaczenie. Chłopak oparł się o ścianę czekając na dalsze instrukcje, jedyne co zdołał dostrzec to zabawa Szefowej na zegarku, która nastąpiła po zawarciu umowy przez Ranzoku i tak zwany Ruch Oporu. Być może zostaną odsłonięte jakieś tajemne wrota gdzie wewnątrz chowają broń masowego rażenia czy coś w ten deseń? Chłopak zamilkł czekając aż coś się wydarzy, gdyż potem już za wiele słów z Szefową nie zamienił, bo nie widział powodu do dalszej dyskusji. Teraz tylko czyny, nie słowa. Chłopak jednak miał nadzieję, że zostawia się w rękach fachowców, a nie jakichś amatorów, bo tworzenie czegoś od podstaw to jedno, ale tu chodzi o ludzkie ciało z nutą mechaniki wewnątrz. To już nie są zabawy tylko poważne zadanie, któremu mogą sprostać tylko fachowcy w tej dziedzinie. Ranzoku ma cichą nadzieję, że nie pożałuje tej decyzji. Tymczasem czekamy na dalszy rozwój wydarzeń.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Sob Paź 28, 2017 12:27 am

Eien no MG Modo

Arisu oburzyła się insynuacją, jakoby nie była pełnoletnia. Cóż, wyglądała młodo jak na swój wiek, więc raczej powinna uznać to za komplement i się cieszyć, ale kto tam zrozumie, co kobietom siedzi w głowie. Czasem nawet inna kobieta ma z tym niejaki problem, możecie wierzyć na słowo. Ostatecznie dziewczyna zgodziła się przystać na warunki oferowane przez Ruch Oporu. Teraz pozostawała tylko kwestia: co dalej?
Nim ktokolwiek zdążył się zorientować, za plecami Szefowej otworzyło się przejście, a z jasności wyłoniły się dwie gorylowate postaci. Tak dosłownie gorylowate. Dwa draby z szerokimi barami, każdy przeszło dwumetrowy - obaj stanęli po bokach wejścia przepuszczając... unoszącego się kilka centymetrów nad ziemią rudego mikrusa w białym kitlu i okularach w grubej oprawie.
Spoiler:
najpierw czytać, łobuzy! potem patrzeć!:
Jegomość przelewitował w stronę stołu z rękoma założonymi za plecami, by zaraz unieść się na wysokość blatu, ostatecznie na nim lądując. W sali zapadła grobowa cisza.
- Najendo - jako pierwszy odezwał się przybysz, na dźwięk głosu którego Leone odruchowo schowała się za niebieskooką, przełykając głośno ślinę.
- Doktorze Dex - odparła beznamiętnie jasnowłosa, mierząc się z konusem spojrzeniem. Okularnik po chwili utkwił wzrok w stojącym na uboczu blondynie, jakby cała reszta nie miała właściwie żadnego znaczenia. Sekundę później pojawił się tuż przed twarzą chłopaka, lustrując go od góry do dołu. Ranzoku mógł zauważyć, że prawe oko dziwnego naukowca jest sztuczne, zmechanizowane.
- To on? - spytał, w odpowiedzi dostając twierdzący pomruk szefowej. Uniósł znacząco brew. - To chucherko? Sprawdziłaś go chociaż?
- Oczywiście, że sprawdziłam - kobieta nie wydawała się zadowolona z jego obecności w tym miejscu, a tym bardziej z jego podważania jej kompetencji. Machnęła ręką w stronę swojej podwładnej, co było wyraźnym sygnałem do opuszczenia pomieszczenia. Leone nie omieszkała skorzystać z okazji.
- Chodź - szepnęła niebieskookiej na ucho, chwytając ją za nadgarstek, i pociągnęła w stronę nadal otwartego przejścia. - Z doktorkiem Świrkiem nie chcesz mieć do czynienia...
Zatrzymała się nagle tuż przed dwoma gorylami, gdy zdała sobie sprawę, jakie słowa padły z jej ust.
- Słyszałem to, blondwłosa dzikusko - mruknął pod nosem mikrus, nawet na nią nie patrząc. Twarz blondynki stężała, a złote oczy ziały przerażeniem. Pchnęła Arisu między drabów, samej zginając się w potężnym ukłonie.
- Najmocniej przepraszam, panie doktorze! - zaskomlała wręcz błagalnym tonem, cofając się krok za krokiem. - Nie miałam na celu pana obrazić! W żadnym razie! Błagam o wybaczenie!
Rudzielec tylko prychnął, a kobieta czym prędzej się wycofała, zgarniając po drodze zdezorientowaną Arisu, i pognała z nią wzdłuż jasnego korytarza. Byle dalej od tego człowieka.

- No niech stracę - doktorek odwrócił się przodem w stronę Najendy, choć nadal znajdował się bardzo blisko chłopaka. Sam Ranzoku instynktownie wyczuwał, że powinien zważać na słowa w obecności tego człowieczka. A może wynikało to z reakcji tamtej blondynki? Ciężko było stwierdzić.
Okularnik obniżył lot na tyle, że znajdował się znów zaledwie kilka centymetrów nad ziemią. Ruszył przed siebie, nie wykonując przy tym ani jednego kroku, zatrzymał się jednak przy swych ochroniarzach i obrócił w stronę androida.
- Ej, chucherku! Idziesz czy nie? - zawołał w jego stronę. Szefowa cały czas wpatrywała się w chłopaka, delikatnie kręcąc głową na boki, jakby odradzała mu jakiekolwiek odzywki. W końcu wstała i skierowała swoje kroki w stronę drzwi, przez które niedawno tu weszła.
- Zawiadom mnie, gdy już skończysz - rzuciła na odchodnym, a moment później zniknęła za drzwiami.
To jak? Idziesz czy nie?

W tym czasie Leone zdążyła dobiec do metalowych drzwi, machnąć zegarkiem z czipem nad czujnikiem i przeciągnąć Arisu na drugą stronę. Przejście zamknęło się z trzaskiem, gdy złotooka się o nie oparła, oddychając z ulgą.
- Na wszystkich znanych i nieznanych bogów - jęknęła tylko, przecierając dłonią twarz. - Mam tylko nadzieję, że ten świr da mi dożyć świtu... Głupia!
Podczas gdy kobieta starała się zapanować nad oddechem i roztrzęsionymi rękoma, młodsza blondynka mogła się rozejrzeć. Pomieszczenie, w którym się znalazły, było obszernym magazynem pełnym... właściwie wszystkiego. Sprzęt, jakiego Arisu nie widziała na oczy, urządzenia, które wręcz przyciągały jej wzrok i hipnotyzowały, narzędzia, których mogła tylko pozazdrościć właścicielowi. Istny raj dla mechanika. Czy jednak niebieskooka mogła ot tak rozeznać się w tych wszystkich maszynach czy innych mechanizmach i sobie w nich pogrzebać? Cóż, tego jeszcze nie wiedziała...

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Sob Paź 28, 2017 1:13 pm

Tak więc jedyne pytanie jakie przychodziło jej do głowy to: co dalej? W końcu się zgodziła, ale nie wiedziała co stanie się dalej. Po chwili pojawili się oni, dawj wielcy jak dom faceci aż przełknęła ślinę zaskoczona, a potem był on.... kurdupel. Spoglądała na niego niby z zaciekawieniem, ale na jej ustach pojawił się pół uśmiech rozbawienia mimo, że w pomieszczeniu była grobowa cisza. Nie miała co mówić więc patrzała na to co się wydarzy. A widocznie jego wzrok był skupiony tylko na Ranzoku. Słowa Leone rozkojarzyły ją zwłaszcza kiedy mówiła o nim jak o szalonym naukowcu. Nie rozumiała czemu ta kocica tak się denerwowała w końcu wyglądał bardzo, ale to bardzo nie groźnie.
-Pa..? - udało jej się tylko rzucić niepewnie kiedy to została porwana przez Leone po raz kolejny w zupełnie inne miejsce.
-Kto to był? Czemu się go tak boisz? - zapytała w końcu kiedy były na korytarzu daleko od tego dziwnego pana "Dex". Był naukowcem? Mechanikiem? Albo innym filozofem, że podważał umiejętności samej szefowej co jej nie specjalnie podeszło i zniesmaczyło w jakiś sposób. Kiedy dotarły do miejsca spojrzała na Leone w oczekiwaniu jej odpowiedzi, lecz nim to nastąpiło rozejrzała się po pomieszczeniu i... zaniemówiła. Mimo to jej oczy zaświeciły się jak duże pięciozłotówki.
Wzrokiem kierowała od jednej do drugiej maszyny czy też metalu lub urządzeń, zważając na to, że pomieszczenie było ogromne i miało w sobie tyle cudeńków to istny raj.
-Co... Co to za pomieszczenie... Leone? - zapytała jąkając się przy tym, wymawiając na sam koniec jej imię lecz i to zrobiła dość niepewnie. Nie śmiała ich dotykać, lecz jej wzrok z pewnością wędrował po każdym możliwym urządzeniu, pewnie nawet większość tych urządzeń nie znała. Z drugiej strony widziała jak jej ojciec pracuje jako mechanik i część rzeczy jej wyjaśnił jednak mogło być to za mało by dokładnie zrozumieć całą tą mechanikę od podstaw.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Sob Paź 28, 2017 10:20 pm

Chłopak dokładnie obserwował wydarzenia jakie mają tu miejsce. Chociaż na pierwszy rzut oka wygląda to tak jakby miał wszystko w rzyci. Nagle za biurkiem rozmówczyni otworzyły się wrota. Ranzoku zdołał ujrzeć dwa byki o co najmniej głowę więksi od naszego złotowłosego bohatera. Nie robiło to jednak na nim wrażenia, bowiem widywał już takich bydlaków, którzy nie mogli dorównać androidowi. Mowa tu oczywiście o ludziach z RR, gdzie góra mięśni nie chodziła z parą z intelektem. Tutaj uwagę androida przykuł tajemniczy karłowaty doktorek, który zaczął się panoszyć po biurze jak gdyby nigdy nic. Czyli ta szefowa to tak naprawdę tylko "Szefowa na pokaz"? Trochę szkoda. Parsknął śmiechem i w momencie kiedy chciał rzucić obelgą w stronę gościa w białym kitlu, coś podpowiadało mu, że powinien ograniczyć teksty, z pewnością nie był zwykłym facetem, kiedy dziewczęta tak się lękają tego pana. Chłopak został zlustrowany przez doktorka, co za bardzo nie podobało się Ranzoku. Nie lubił przyciągać uwagi, a teraz jest w centrum uwagi. Mocno niepokoi to androida, ale nie chce dać tego poznać po sobie. " Chucherku? Kto tak jeszcze mówi? " Pomyślał podnosząc lekko do góry jedną brew. Mówi o Ranzoku jakby był jakąś miernotą. Wiele słów ciśnie się na język blondyna i nie są to słowa pochwały czy przyjaźni, ale postanowił nie działać pochopnie. W końcu być może to on jest tym głównym mechanikiem, który będzie się opiekował androidem. Zostawił więc jego słowa bez komentarza i podążył za nim czekając aż w końcu przejdą do rzeczy. Tutejsza atmosfera niezbyt podoba się złotookiemu. Składając ręce w krzyż na klatce piersiowej ruszył przed siebie z nadzieją, iż w końcu przejdą do sedna sprawy.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Nie Lis 05, 2017 7:37 pm

Eien no MG Modo

Arisu:
Działo się, a obrót spraw był nie do przewidzenia. W jednej chwili oboje naszych bohaterów znajdowało się w tym samym pomieszczeniu, choć tylko jedno z nich wzbudzało zainteresowanie mikrego doktorka, a w następnej Arisu była już ciągnięta wzdłuż kolejnego korytarza prowadzącego niby donikąd. Leone ewidentnie się spieszyło, by znaleźć się jak najdalej od tego człowieka, a blondynkę zgarnęła ze sobą, bo takie miała wytyczne.
Gdy dziewczyna próbowała podpytać złotooką o tożsamość konusa i przyczynę strachu, jaki wywołał on u jej przewodniczki, została natychmiastowo uciszona, a kobieta ją prowadząca obejrzała się z lękiem za siebie. Jej zachowanie mogło dziwić, jednak miała swoje powody. Odetchnęła z ulgą dopiero, kiedy zatrzasnęły się za nimi drzwi u końca korytarza.
- Kim on jest? - powtórzyła zadane wcześniej pytanie. - Dziewczyno, to największy świr jakiego widziała Ziemia! Nie widzi świata poza tym swoim laboratorium, w którym majstruje dniami i nocami, ale nie radzę mu podskakiwać. Widziałaś tych jego goryli? Oni nie słuchali rad, teraz to bezmózgie blaszaki na usługach doktorka.
Odetchnęła głębiej, starając się uspokoić własne rozkołatane serce. Nie było to łatwe, zważywszy perspektywę szybkiej dekapitacji, bądź też przerobienia na puszkę. Na cholerę ona w ogóle otwierała gębę przy tym człowieku?! I czy można go właściwie określać tym mianem?
- Nie powinnaś tak mówić o doktorze Dexie, Leone - między regałami rozległ się głos, a po chwili pojawił się również i właściciel, podsiwiały staruszek o poczciwej twarzy. - Może i jest nieco... ekscentryczny... ale to dobry naukowiec. To głównie dzięki jego projektom możemy działać.
- Przepraszam, panie Wataru - bąknęła tylko kobieta, momentalnie spuszczając wzrok niczym skarcone dziecko.
pan Wataru:
Starszy mężczyzna uśmiechnął się tylko delikatnie, zaraz przenosząc spojrzenie na Arisu. Wyraźnie zaciekawiła go jej obecność w tym miejscu tym bardziej, że nie miał tego szczęścia poznać jej wcześniej. Podszedł do dziewczyny i skłonił się delikatnie.
- Wataru Umeda, opiekun tego miejsca - przedstawił się, z gracją ujmując dłoń niebieskookiej, i musnął ją w lekkim pocałunku, prostując się następnie. Arisu mogła wyczuć, że był to człowiek imający się wszelkich prac, co było wyraźnie widać po jego szorstkich na swój sposób i lekko pomarszczonych dłoniach.
- Odpowiadając na pytanie panienki, znajdujemy się w głównym magazynie bazy, gdzie składowane są wszelkie mechanizmy - odpowiedział płynnie na kwestię, która zdążyła gdzieś umknąć. - Biorąc pod uwagę, że przyprowadziła cię tu Leone, moja droga, zapewne pani Najenda chciała, abyś zaczęła szkolenie. Czy mam rację?
Tu jego wzrok padł znów na złotooką, która tylko uśmiechnęła się półgębkiem i przytaknęła. Pan Wataru pokiwał tylko głową z rozbawieniem, po czym odwrócił się i ruszył przed siebie, ruchem ręki wskazując, by obie ruszyły za nim. Mijali różnego rodzaju sprzęty, od których aż kręciło się w głowie. Po kilku minutach oczom Arisu ukazał się podłużny, dość obszerny stół roboczy zawalony planami kilkunastu urządzeń. Staruszek szybko pozwijał większość, odkładając je na bok, na blacie zaś rozłożył czysty arkusz.
- Przepraszam za bałagan, ale nieustannie coś poprawiam w niektórych projektach i jakoś niespecjalnie spodziewałem się gości - wytłumaczył, zaraz sięgając na jedną z półek w poszukiwaniu... czegoś. Znalazł jakieś dziwne urządzenie, które postawił na stole, odwracając się w stronę blondynek. - Pozwólcie, że przejdziemy od razu do rzeczy. Nie wiem, na jakim stopniu zaawansowania jesteś, panienko, dlatego zaczniemy od podstaw. Chcę, żebyś zbadała budowę tego urządzenia. Możesz z nim zrobić, co zechcesz, byle dojść do jakichś konstruktywnych wniosków. Więc? Jakich narzędzi potrzebujesz?
Nowy nauczyciel był skory udostępnić dziewczynie wszystko, co miało jej pomóc w szkoleniu.


Ranzoku:
Blondyna poniekąd bawiła cała sytuacja. Mikry doktorek, który zdawał się patrzeć na niego z góry, szefowa, która okazywała się "szefową na pokaz", ale czy na pewno? Chłopak nie mógł wiedzieć, jakie struktury funkcjonują wśróc kadry Ruchu Oporu, więc nie miał pewności, czy ta dwójka nie stoi czasem na tym samym poziomie tylko na innych fragmentach wielkiej drabiny dowodzenia. Arisu została zgarnięta przez uciekającą kocicę, co dało androidowi nieco do myślenia, wszak z jakiegoś powodu ów doktorek wywoływał takie a nie inne reakcje. Nie pozostało mu jednak nic innego jak podążać na rudzielcem.
Doktorek prowadził go długim korytarzem, za sobą miał dwóch jego goryli. Poniekąd mógł czuć się osaczony, ale ufał swoim umiejętnościom, co pozwoliło mu przypuszczać, że w razie starcia dałby im radę. Chłopak nie chciał jednak postępować pochopnie, zatem wstrzymał się od wszelkich wrogich działań i postanowił zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja.
Czas dłużył się niemiłosiernie, ale w końcu dotarli do końca korytarza i białych drzwi, które otwarły się przed Dexem z cichym sykiem. Pomieszczenie, w którym się znaleźli, było o dziwo dość puste. Znajdował się w nim przesłonięty do połowy plandeką regał, podłużny stół po prawej, po lewej zaś nieduże biurko zawalone monitorami wszelkiego typu. Rudy machnął ręką w stronę stołu, sam zaś podleciał do komputerów, wklepując pospiesznie jakieś dane.
- Siadaj tam, zaraz zaczynamy - rzucił tylko do blondyna, nawet na niego nie patrząc. Chwilę trwało, zanim skończył wpisywać kolejne sekwencje, a monitory co i rusz zmieniały to, co było na nich wyświetlane. Ranzoku mógł w tym czasie usadowić się w miarę wygodnie na blacie i czekać.
- No dobra, Chucherku - mruknął pod nosem doktorek, podchodząc do regału i wysuwając jedną z mniejszych szuflad. - Zobaczymy, co da się z ciebie wykrzesać.
Pstryknął palcami i w tym właśnie momencie android poczuł dwie pary silnych ramion ciągnących go w stronę blatu. Wystarczyło krótkie zetknięcie, by sam "blat" zareagował. To, co chłopak mógł uznać za zwyczajny stół, okazało się być mechanizmem zaprogramowanym przez samego mikrusa. Ów mechanizm całkowicie pozbawił złotookiego możliwości ruchu, przytwierdzając go do swojej teraz nieregularnej powierzchni. Ran poczuł tylko delikatne mrowienie na całej tylnej części ciała, zaś po chwili nie czuł już właściwie nic, zwłaszcza własnego ciała. Pułapka falowała przez moment, ostatecznie wracając do modelu "stołu" z chłopakiem rozłożonym na blacie. Przed jego twarzą pojawiła się wykrzywiona w perfidnym uśmiechu facjata okularnika.
- Będziesz dobrym obiektem do przetestowania kilku moich cacuszek, Chucherku - wyszeptał z pewną pieszczotą w głosie, przykładając do czoła chłopaka małą igiełkę podłączoną do dozownika z żółtawym płynem. - Sweet dreams~~
I to było ostatnim, co zarejestrował nasz drogi Ranzoku przed utratą przytomności.

Umysł chłopaka nie odczuwał upływu czasu, nie odczuwał właściwie nic, w pewnej jednak chwili zaczął powracać do tego, co ludzie nazwali świadomością. Powoli zaczynał odczuwać otoczenie, ciężar ciała, wszelkie połączenia nerwowe, aż wreszcie nastąpił moment wybudzenia. Gdy chłopak otworzył oczy, oślepiła go biel, do której musiał przywyknąć. Zauważyć mógł, że znajduje się w zupełnie innym pomieszczeniu.
Pokój, w którym się obudził, o ile pokojem można nazwać cztery gładkie ściany bez żadnego widocznego śladu drzwi czy okien, był całkowicie biały. Sam blondyn o dziwo leżał na czymś w rodzaju łóżka położonego na samym środku podłogi, na czystej, lśniąco białej pościeli. Jedynym, co tu nie było białe, był sam Ranzoku - całkiem nagi i... nowy.

_____
Instrukcja:

Ari: zaczynasz szkolenie na mechanika; punkt pierwszy - umiejętność projektowania. Opisz dokładnie to, co robisz, będzie to traktowane jako trening umki. Powodzenia o/

Droid: jesteś w trakcie operacji. Odpisujesz po 12h pobudkę i wszelkie dostrzegalne udoskonalenia; nadal masz trudności z poruszaniem się, masz czucie w kończynach i możesz się rozeznać w sytuacji - nie możesz jednak jeszcze wstać.

Jeszcze raz przepraszam za opóźnienia ;-;

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Nie Lis 05, 2017 10:45 pm

Ten ich profesor nie wyglądał na takiego co się zna na rzeczy, choć pozory mylą jak to mówią. Podrapała się po brodzie dłonią lekko kiedy Leone mówiła o tym całym profesorku.
-No cóż, chyba wie co robi ten wasz doktorek, a i ochroniarzy ma niezłych - rzekła mówiła z miną "not bad" choć przez krótką chwilę. Ten cały profesorek był zbyt zarozumiały jak na swój wzrost. Coś z nim było nie tak. Uniosła brew do góry kiedy usłyszała męski stary głos, rozejrzała się zdziwiona dookoła by znaleźć ów osobę. Okazał się nim miły, starszy pan z fajną siwizną na włosach.
-Arisu Arakawa miło mi poznać - rzekła łagodnie, lekko dygnęła jak na kobietę przyznało. Przy Leone i szefowej nie chciała się przedstawiać jednak pan Wataru wyglądał na dość przyjaznego, chyba jedyny z tej całej zgrai, którą dzisiaj spotkała.
-Szkolenie? Ja o niczym nie wiem - rzekła zszokowana. Widać ten dzień będzie dla niej pełen niespodzianek, a ten dzień jeszcze się nie zakończył. Spojrzała na Leone, która ta tylko kiwnęła głową. Westchnęła ciężko pod nosem czyżbym się wpakowała w jakieś gówno?
Ruszyła za Wataru kiedy ten wskazał by za nim podążyć. Uniosła brew do góry kiedy w końcu doszli do stołu zastawianego po brzegi jakimiś planami zapewne dopiero do zrealizowania sporo ich. Przełknęła ślinę głośniej kiedy ten kazał jej zapoznać się z budową tego urządzenia. Podeszła bliżej przez chwilę milcząc, wzięła tego cosia do ręki i zaczęła obracać powoli w dłoniach w poszukiwaniu dziur na śrubki by wiedzieć jaki śrubokręt będzie jej potrzebny, nie taki ciężki na jakie wygląda, chyba ma aluminium w środku, albo plastik. Oglądała go dokładnie z każdej strony starając się jednocześnie wyważyć metal w dłoniach, była w tym całkiem niezła kiedy ojciec ją uczył może nie pójdzie mi tak źle jak mi się wydaje.
-Śrubokręt płaski, gwiazdkowy, rękawiczki, ołówek lub długopis, młotek też może być, krzesełko niewysokie też może być - W sumie jak jebne młotkiem to rozwalę to na pierwsze części i też poznam jego budowę nie? Tylko przeszło jej to przez myśl jednak tego nie miała zamiaru zrobić. Sądząc po jej niewielkich wymaganiach dostanie wszystko w najkrótszym czasie, a kiedy tak się stało czas wziąć się do pracy.
Usiadła na krzesełku i założyła na dłonie rękawice następnie do ręki wzięła śrubokręt i obracając w dłoni metal zaczęła odkręcać śrubki od góry , te odkładała na bok na jedną kupkę by się nie zgubiły. Wzięła po chwili drugi śrubokręt  i zaczęła odkręcać śrubki od dołu i boku sporo ich tutaj, po cholerę aż tyle? Kiedy i to rozkręciła odłożyła śrubki na dwie kupki by nic jej się nie pomyliło. Jak się okazało nie było to takie proste do zrobienia, lecz nim poszła w kolejny etap majsterkowania wstępny szkic ołówkiem pojawił się na kartce szczegółowo opisując to ile jest tam śrubek, jakiego rodzaju, długości oraz w teorii napisała metal jaki został do tego użyty. Następny krok to rozłożenie na kolejne części, rozłożyła dwie części metalu, kiedy rozłożyła już 3/4 obudowę dostrzegła kilka kabli, które łączą się z środkiem zapewne po to by nie zostało otwierane jak ona to zrobiła. Dobra przetniemy je.
-Szczypce poproszę - rzekła w oczekiwaniu, że ktoś jej to przyniesie, w końcu mówili, że mogła majsterkować przy tym od A do z, jak szaleć to szaleć. Kiedy je dostała przecięła ostrożnie kable i rozłożyła urządzenie centralnie na pół. Białe, niebieskie, czerwone kable, centrum urządzenia jest zrobione z jakiegoś aluminium, czuje chyba rtęć. Wzięła kawałek materiału, który leżał na stole i zakryła sobie nim nos. Zaczęła odcinać kable pojedyncze bardzo blisko metalu by móc spojrzeć z czego są zrobione w środku, posegregowane leżały na biurku, na sam koniec zostawiła sobie samo centrum urządzenia, które wzięła ostrożnie do ręki,
-Ciekawe urządzenie - mruknęła sama do siebie. Wszystko co dostrzegła w całym tym urządzeniu zaczęła zapisywać szczegółowo na papierze małą czcionką by znalazł się tam sam szkic, ale i to co znajduje się w środku urządzenia.
-Czy tylko ja czuje rtęć? - rzekła kierując pytające pytanie na Wataru, który jak się okazuje będzie jej nauczycielem. Nim jednak jej odpowiedział wróciła do rozkręcania środka śrubokrętem gwiazdkowym i płaskim, najmniejsze śrubki zostały na bok, bliżej niej by wiedziała skąd je wykręcała. Rtęć, metal, ołów i kilka kabli, wygląda jak zwykły toster, tylko taki bardziej niebezpieczny. Hm robisz kanapki, a tu bum rtęć po oczach i zgon na miejscu, no ciekawe maja tu urządzenia na miejscu nie powiem. Uśmiechnęła się pod nosem lekko. Swój wzrok skierowała papier, na który zaczęła wypisywać wszystkie dane. Szczerze? Nie wiedziała ile jej to zajęło 1,2h? Może więcej? Nie była tego pewna mogło to być równie dobrze krócej, ale chciała zrobić to raz, a dobrze. Kiedy wszystkie informacje dotyczące urządzenia zostały zapisane Arisu zaczęła składać urządzenie do kupy, to co odcięła zostawiła na stole, nawet rtęć, która była w środku urządzenia zostawiła, choć przez dobrą chwilę wahała się czy powinna  je usunąć i wyrzucić do śmieci. Po dobrej dłuuużej chwili udało jej się wszystko poskładać do kupy, spociła się, ręce się jej trzęsły, ale to o dziwo dopiero wtedy kiedy wszystko już poskładała, zdjęła materiał z nosa i spojrzała na starszego mężczyznę.
-Dopiero się uczę, pewnie co widać, jednak mam nadzieję, że nie poszło mi tak źle, jak pan sądzi? - zapytała siego lekko drżącym głosem. Zdjęła rękawice z dłoni i wyciągnęła się mocno aż jej coś w karku strzeliło. Zrobiła co umiała najlepiej, na sam początek chyba nie poszło jej tak źle meh mogło pójść gorzej, mogli mnie torturować jak Ranzo, a kończyło się tylko na majsterkowaniu z dwójką całkiem miłych ludzi. Spojrzała na ten toster, rozłożenie go zapisanie wszystkiego i złożenie wszystkiego na nowo to nie lada wyczyn nawet dla niej, bo nie miała okazji rozkładać takich skomplikowanych urządzeń, wiadomo toster to toster, ale do dupy to mu nikt nie zagląda. Westchnęła ciężko pod nosem. Wszystkie urządzenia jakie dostała od Wataru odłożyła na miejsce z boku stołu.
-Dziękuję Panu, że użyczył mi Pan narzędzi to miło bardzo miłe z Twojej strony  - rzekła łagodnie, a na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Po raz pierwszy miała okazje siedzieć w takim bajeranckim miejscu gdzie po prostu miała wszystkie wymarzone narzędzia w jednym miejscu to prawdziwy raj, szkoda, że nie realnych mruknęła w swoich myślach zastawiając się jak wielki jest ten budynek i ile jest takich pomieszczeni jak ten może więcej niż jeden? Kurde pozwiedzałabym to całe wzdłuż i wszerz by wiedzieć gdzie co jest, jeszcze bym sobie wszystko pozapisywała na kartce! No w sumie powinnam, bo później niczego nie znajdę jak będę czegoś szukać, a przypał będzie pytać się przypadkowy ludzi o drogę w dane miejsce.
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Ranzoku on Wto Lis 07, 2017 5:54 pm

Gdzie teraz prowadzą naszego skromnego androida, który zgodził się na współpracę z tutejszym Ruchem Oporu? Wedle słów naszej szefowej i doktorka "Samo Zło" czeka go ciekawa przygoda, w końcu chodzi tu o usprawnienia ciała Ranzoku, który już do dłuższego czasu próbuje wzmocnić się w każdy możliwy sposób. O ile słowa naszych mechaników nie były zwykłym kłamstwem - rzecz jasna. Tego nie wiedział, ale raczej nie mieli powodu do wciskania kitu blondynowi, który raczej nie ma w zwyczaju przyjmowana do wiadomości tego, że został perfidnie oszukany, bo może to się źle skończyć dla pobliskich osób. Chociaż inne odzywki napotkanych rzezimieszków zostały pozostawione bez komentarza przez Ranzoku to kłamstwa nie jest w stanie zdzierżyć. Szczególnie jeśli chodzi o sprawy dotyczące właśnie niego. A to już inna para kaloszy. Chłopak przez cały ten czas rozmyśleń nadal był prowadzony przez niekończący się korytarz. Jego mina pokazuje mocną irytację, ale stara się trzymać nerwy na wodzy. Wziął głęboki oddech z nadzieją, że w końcu przejdą do rzeczy. W międzyczasie zastanawiał się również jakie mają plany odnośnie Arisu, czego oni mogliby chcieć od niej? Głowił się nad tym, nie to że interesuje androida los tej ziemianki, tylko trochę to było kłopotliwe, a Ranzoku nie lubi kłopotliwych rzeczy. Chyba nie zamierzają Jej wcielić w szeregi? Raczej nie mają braków w personelu, chociaż chłopak nie jest świadom co ona może potrafić. Może też aspiruje na wojownika, który ma na pieńku z okupantami. Jak wiadomo zemsta za ich grzeszki zawsze jest jakimś bodźcem do możliwości wzmocnienia się różnorakimi metodami treningu. Myślenie o zemście sprawia, że nienawiść rośnie z każdą sekundą czy to do pojedynczego osobnika, czy grupy takich jegomościów. Sprawia to, że więcej czasu spędza się na doskonaleniu swoich umiejętności, by móc wyjść z pełną inicjatywą. Na jakiś czas trzeba zapomnieć o przemyśleniach, bowiem Ranzoku wraz z doktorkiem i dwójką jego osiłków wkroczyli do pomieszczenia. Było ono dość ubogie jak na tajne laboratorium, ale pewnie jeden przycisk wysuwa kolejne regały, stoły czy szafy ukryte wewnątrz ścian czy podłogi. Z taką technologią teraz ludzie mają do czynienia. Doskonały krok w przyszłość, lecz z uwagi na to powstają kolejne konflikty o władzę nad tą technologią. To może i jest błogosławieństwem dla ziemian, ale też jest w stanie wprowadzić zamęt na skalę światową. Ludzie nie są nawet świadomi tego co dzieje się za żelaznymi murami czy bramami. Mogą być w końcu wykorzystani do różnorakich eksperymentów, o których aż strach pomyśleć, ale tak szczerze... nasz bohater ma to głęboko w poważaniu, bowiem interesuje go tylko jedna rzecz. Wszyscy, którzy staną mu na drodze będą musieli zostać zlikwidowani. Toteż zgodził się na zabawy z jego zmechanizowanym w połowie ciałem, żeby sprawa wyglądała na jeszcze bardziej prostszą. Pokonując i zabijając swój cel, chce go jeszcze bardziej ośmieszyć pokazując, iż żadna siła nie stanowi wyzwania dla androida. Może być ich i stu, ale chłopak i tak zdoła przedrzeć się przez szeregi jego współpracowników. Takie ambitne plany posiada nasz blondyn, czy okażą się prawdziwe? Ciężko to teraz stwierdzić, lecz Ranzoku będzie robił wszystko, by te przechwałki nie były zwykłą ściemą. W każdym razie, chłopak dostosował się do poleceń szalonego doktorka. Ranzoku zdjął z siebie płaszcz i ułożył się na stole w pozycji siedzącej, czekając na dalsze rozkazy mikrusa w białym kitlu. Nie wiedział co się wydarzy w przeciągu kilku chwil, ale w razie zamachu na jego życie czy też zdrowie pozostawał czujny, w końcu nie jest On u siebie. Może to być równie dobrze zasadzka zastawiona przez żołnierzy RR, choć niewiele na to wskazywało, ale czujności nigdy za wiele. Wtem dwoje rosłych ramion przytwierdziło go do blatu, a może nie tyle co oni to uczynili, tylko od tak zepchnęli androida tak, żeby zmechanizowanemu stolikowi ułatwiło to poskromienie naszego blondasa. - Szlag was trafi! Znowu przytwierdzacie mnie od tak do metalowego mebla? Chyba was ochujało! - Rzekł pełen poirytowania chłopak rzucając wulgaryzmami w stronę osobników mających udział w tym grzecznym wręcz zaproszeniu do posadzenia swoich jędrnych Ranzok'owych pośladków na ich blacie. A starczyło poprosić o usadowienie się w optymalny sposób, zamiast wyskakując znienacka z ustrojstwami wokół. Chłopak mógł tylko obserwować otoczenie z blatu nie widząc mikrusa, który ledwo sięgał tego stolika. Android mógł tylko parsknąć, nie próbował nawet się wyrywać, pomimo takiej sytuacji. Jest teraz zupełnie na łasce doktorka. Odebrano mu możliwość obrony, w tenże haniebny sposób. Ranzoku odczuwał tylko mrowienie, które po jakimś czasie ustąpiło, ale nie był w stanie wyczuć nic więcej. Jakby stracił nagle wszystkie mięśnie i nerwy. " To co teraz? " Przez myśl tylko to mu przechodziło podczas gdy nie mógł wykrzesać z siebie żadnego słowa. Widział jak doktorek porusza ustami, ale nie było w stanie zbyt wiele z tego wyczytać. Cała ta scena zaczyna powoli przypominać film dla dorosłych o tematyce BDSM. Nie to, że nasz bohater jest fanem takiego czegoś, czy coś. Tak po prostu. Uniósł lekko brew do góry (o ile był w stanie to uczynić) gdy nagle ni stąd, ni zowąd został potraktowany zastrzykiem. W sumie chłopak nawet nie wie czy był szczepiony na te podstawowe choroby. Raczej nie byłby w stanie tego sobie przypomnieć. Był w stanie jednak wykonywać te podstawowe czynności dla człowieka, bo były głęboko wyryte gdzieś w psychice i wspomnieniach. Nagle przestał kontaktować, miał niekiedy przebłyski tego co się dzieje wokół, ale były bardzo mgliste i niewiele z nich dałoby się wyczytać. Zapadł nagle w błogi sen, tak jak miało to miejsce na początku całego zajścia w górach. Tutejsi ludzie chyba mieli awersję do dobrych manier czy zwykłego traktowania ludzi, wliczając w to również androida. Nie było możliwości stwierdzić jak długo w takim stanie pozostanie i czy w ogóle powrócą mu normalne reakcje na otoczenie... o ile w ogóle będzie można do czegoś wracać.
Po upływie dłuższego czasu, chłopak mógł otworzyć oczy, jednak robił to powoli małymi krokami. Zamykał i przymykał powieki widząc mgliste i mało wyraźnie pomieszczenie. Mrugał kilkakrotnie zerkając wokół siebie. Nie był już w laboratorium mikrusa, tyle zdołał zauważyć. Wszędzie białe ściany jak w jakimś zakładzie dla obłąkanych, brakowało tylko śnieżnobiałego kitla, którego rękawy zostały przywiązane, aby nie móc wykonać najmniejszego ruchu rękoma. Chłopak może ma skłonności sadystyczne, ale bez przesadyzmu. Chociaż było to urojone, gdyż nie posiadał na sobie białego odzienia. Co więcej, nie posiadał żadnego ubioru, był kompletnie nagi. Nagle rozmyślenia o BDSM nabrały sensu. Jednak był w stanie wyczuć czynności życiowe, oddycha i nawet ma czucie w każdej kończynie, próba powstania okazała się fiaskiem. Ranzoku z trudem podniósł swoje ramię patrząc czy wszystko jest jak należy. Najpierw spojrzał na swoje ludzkie ramię. Poruszał palcami od dłoni. Poczuł, że coś jest nie tak. Okazuje się, że jego zrobotyzowane ramię jest o wiele lżejsze, przedtem jego stare ramię trochę mu ciążyło, co można byłoby uznać za dodatkową formę treningu z ciężarem. Zdołał się jednak do tego przyzwyczaić, więc po upływie kilku lat nie odczuwał już jego wagi. Nowy nabytek teraz bardziej przypomina ludzkie, czy to ze względu na barwę, czy jakiegoś specjalnego tworzywa? Nie był tego pewien. Ta zmiana jest jak najbardziej na plus, teraz szybkość naszego bohatera może znacząco urosnąć w niedalekiej przyszłości. I zdecydowanie wygląda bardziej estetycznie niż poprzednie. Nie można było rzec, iż jego twórca posiadał umiejętności na tak wysokim poziomie, ale i tak zawdzięcza mu wiele, pomimo tego amatorskiego wykonania. Otrzymał przecież drugie życie. Znacząco się uśmiechnął. Chłopak nie mógł się doczekać, aż wypróbuje swoje umiejętności w walce. Będzie musiał jednak z tym poczekać, bowiem trochę trudno jest mu powstać. Pogłaskał się po swoim przyrodzeniu patrząc czy jeszcze będzie mógł skorzystać ze swojego "przyjaciela" w przyszłości. - Chyba nawet co nieco urósł... - Odparł żartobliwym tonem do siebie, by potem skierować dłoń bliżej oczu. Zaciskając pięści mógł poczuć zwiększoną tolerancję na ból, po chwili ujrzał piorunujące ki wokół swojej dłoni. Wcześniej czegoś takiego nie doświadczył. Jest to kolejna znacząca zmiana, którą zauważył. Wyczuł w swoim ciele szalejąca energię chcącą się wydostać na wierzch, jednak nie była na tyle mocna, jak mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. Zdołał podnieść ciało, lecz nie było jeszcze mowy o wstaniu na nogi. Rozejrzał się dookoła nie widząc niczego co mogłoby przypominać drzwi czy nawet okna. Biała sala bez jakiejkolwiek ucieczki czy możliwości opuszczenia terenu Ruchu Oporu. Był pozostawiony samemu sobie, jak na razie nie miał za bardzo pomysłu co uczynić. Być może będzie musiał użyć, by opuścić to miejsce. Skoro potrafił poruszać rękoma, mógł wykonać odpowiedni gest - Power...- wymierzył otwartą dłoń tworząc fioletową kulę ki na niej - Blitz! - Nie przyłożył do tego dużej ilości Ki, tylko tyle, żeby sprawdzić czy jest różnica pomiędzy poprzednią mocą, a najnowszą uzyskaną przez eksperymenty. Widać jednak, iż siła pocisku jest większa. Wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami tutejszych mechaników. Z jednej strony mocno raduje to naszego bohatera, lecz z drugiej, myślał co teraz się z nim stanie, przecież zgodził się na współpracę z Ruchem Oporu. I też chciał się przekonać czy dotrzymają części umowy odnośnie Arisu. Tak czy siak, blondynowi pozostało czekać na przybycie jakichś ludzi, bowiem powinni się domyślić po tym jak strzelił pociskiem w ścianę powodując jakiś tam hałas - dając znać, że jest gotów działać dalej. Raczej nie będą go przytrzymywać w tej białej klatce wiekami, w końcu obrał konkretny kurs, ażeby jego zemsta się ziściła. Rozruszał ramiona i nogi na tyle ile mógł, żeby rozgrzać nieco mięśnie, które zastygły po samym eksperymencie.
avatar

Ranzoku

Liczba postów : 97

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Aymi on Czw Lis 09, 2017 4:10 pm

Eien no MG Modo

Glassy sky above~~

Arisu:
Dziewczyna nieco się zdziwiła na wieść, że została tu przyprowadzona (a raczej przyciągnięta) na szkolenie. Leone, słysząc to, tylko głupkowato się uśmiechnęła, drapiąc za głową. Miała jej o tym powiedzieć w drodze tu, ale potem wyszła ta spina z doktorkiem i jakoś bardziej jej zależało na znalezieniu się w bezpiecznej strefie, niż wyjaśnianiu celu, w jakim niebieskooka z nią idzie (a raczej biegnie, zważywszy sytuację).
Przeszli w głąb pomieszczenia, aż wreszcie dotarli do zastawionego planami stołu, gdzie pan Wataru poprosił Ari o zbadanie konstrukcji postawionego przed nią urządzonka. Dziewczyna obejrzała przedmiot ze wszystkich stron, po chwili zabierając się do pracy. Dostawała do ręki wszelkie narzędzia, o jakie prosiła, w pewnym momencie nawet staruszek podał jej maskę zaczepianą gumkami na uszach, by ta nie musiała przejmować się ewentualnymi oparami. Na pytanie o rtęć kocica pociągnęła nosem i wzruszyła ramionami, stwierdzając, że nie wie, jak ona pachnie, co wywołało u siwowłosego lekki chichot.
Wataru uważnie przyglądał się jej poczynaniom, rysowanym szkicom, notatkom, raz po raz przytakując z aprobatą. Widać było, że jest zadowolony. Gdy dziewczyna złożyła urządzenie do kupy, na zewnątrz zostawiając tylko odcięte kable i niepotrzebne części, mężczyzna położył jej dłoń na ramieniu i uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Poradziłaś sobie świetnie - przyznał z wyraźnym zadowoleniem w głosie. - Widać, że już trochę majsterkowałaś, w dodatku jesteś bardzo dokładna. Wielu moich studentów nie dostrzegało takich szczegółów jak to - tu wskazał końcówką śrubokręta maleńki fragment na szkicu. - W przyszłości możesz byś naprawdę świetnym mechanikiem, wystarczy tylko odrobina pracy. To urządzonko to jeden ze starych prototypów pułapki chemicznej, a to małe ustrojstwo, które zauważyłaś, to czujnik uruchamiający cały mechanizm. Teraz już się do niczego nie nada, hah.
Tu zaśmiał się wesoło, bo w końcu Ari wyjęła z mechanizmu większość przewodów i sam czynnik chemiczny stanowiący "broń". Mimo wszystko moga być z siebie zadowolona, w końcu jak na pierwszy raz to poszło jej nawet lepiej niż dobrze. W pewnej chwili cała trójka usłyszała pikanie, a sam mężczyzna sięgnął do pasa, sprawdzając pager. Skrzywił się delikatnie, gdyż całkiem miło spędzał tu czas, a praca właśnie się o niego upominała.
- Panie wybaczą, ale wzywają mnie obowiązki - mruknął staruszek, jednak uśmiechnął się po chwili. - Zostawię was tutaj, możesz trochę pozwiedzać, jeśli chcesz, Arakawa-san. Ważniejsze sprzęty są zabezpieczone, więc nie musisz się martwić, czy przypadkiem czegoś nie zepsujesz. Leone, bądź tak miła i oprowadź naszego gościa.
Znów się uśmiechnął, ujął delikatnie dłoń niebieskookiej, skladając na niej delikatny pocałunek, po czym pożegnał się krótkim skinieniem głowy i zniknął między regałami. Po chwili zdało się słyszeć cichy syk otwieranego włazu i obie przedstawicielki płci pięknej zostały same.
- No to... od czego chciałabyś zacząć, kotku? - rzuciła złotooka z szerokim uśmiechem na ustach, przeciągając się niczym rzeczony kot. Teraz obie miały trochę wolnego czasu, który mogły spożytkować właściwie dowolnie.

Ranzoku:
Ani doktorek "Samo Zło", ani jego podkomendni nie mieli nic do powiedzenia w kwestii protestów młodego androida. Ten pierwszy po prostu nie widział potrzeby odpowiedzi, dwójka blaszaków zaś... cóż, być może nie myśleli oni nic, będąc po prostu robotami, albo Dex nie poczuwał się w obowiązku wmontowania im narządu mowy przy tworzeniu (lub przeróbce, w końcu mogli być kiedyś ludźmi, prawda?). Nie miało to jednak wielkiego znaczenia, gdyż po kilku chwilach chłopak odpłynął do krainy snów.~~
Sam nie zdawał sobie sprawy, ale podczas tych kilku, czy kilkunastu godzin, kiedy był nieprzytomny, całe jego ciało ulegało przeróbce. Począwszy od jego metalowej ręki, na całej reszcie skończywszy. Po samym przebudzeniu i zorientowaniu się w sytuacji blondyn od razu mógł zauważyć, że ramię ma lżejsze, w dodatku pokryte tworzywem, który imitował skórę. Zapewne do konstrukcji użyto specjalnych materiałów, które miały wpływ na wagę i wytrzymałość tworu. Chłopak ocenił swój obecny stan wizualnie, przypuszczając, że co nieco mogło mu urosnąć, na to jednak były marne szanse. Może doktor Dex uznał, że małe jest piękne, kto wie?
Samo pomieszczenie, w którym się znajdował, przypominało mu raczej salę w psychiatryku, ale co poradzić. Powoli odzyskiwał władzę nad ciałem, wyraźnie odczuwając przyrost własnej energii, był też gotowy na "ciąg dalszy", a może po prostu mu się nudziło? Wystrzelił wiązkę energii, chcąc w ten sposób poinformować "opiekunów", iż już nie śpi i chętnie sprawdzi swoje aktualne możliwości. Nie musiał czekać długo.
Najpierw usłyszał syk, w następnej chwili biała ściana naprzeciwko niego najpierw częściowo się cofnęła, a potem fragment rozsunął, ukazując postać młodej kobiety w kitlu, która pod pachą miała jakiś pakunek, zaś w ręku kartotekę, jakby właśnie szła na spotkanie z pacjentem. Przekroczyła próg, nawet nie patrząc na blondyna, a przejście zamknęło się za nią z tym samym sykiem. Rzuciła mu paczkę na nogi i przekręciła kartkę, odhaczając jakieś rubryki.
Spoiler:
- Hm, obiekt x13, Ranzoku, zgadza się? - spytała krótko, dopiero wtedy uraczając go spojrzeniem. - Za kilka minut powinieneś już normalnie funkcjonować. Nie powinno być także żadnych powikłań czy dolegliwości po zabiegu, ale w razie jakichś niedogodnych odczuć proszę od razu mnie informować. Nazywam się Kurotsu Mayu i mam się tobą zająć do czasu skończenia testów. Jakieś pytania?
Odczekała chwilę, aż chłopak się ogarnie, wysłuchując ewentualnych pytań czy uwag, po czym nakazała mu się ubrać i podążać za nią. W paczce znajdowały się jego ciuchy - świeżutkie i pachnące, choć brakowało w nich płaszcza. Gdy Ranzoku był już gotowy, Mayu zaprowadziła go do sąsiedniego pomieszczenia, podłużnej i dość obszernej sali, w której jedna ze ścian była zabezpieczona, a przed nią ustawiono kilka manekinów stanowiących cele. Doszła do jednego ze stanowisk i odwróciła się w stronę androida.
- Przejdźmy do fazy testów - stwierdziła po prostu. - Możesz teraz wypróbować swoje obecne możliwości. W jaki sposób to zrobisz, zależy tylko od ciebie. Ja będę zapisywać wyniki, więc mną możesz się nie przejmować.
Odeszła na bok, zajmując miejsce na wolnym krześle. Blondyn mógł zatem w końcu sprawdzić, co tak właściwie się w nim zmieniło.

____
No to z przygody tyle xD
Oboje możecie teraz zająć się "treningiem", Ari także pozwiedzać, w razie konieczności wtrącę się z postem MG.
Zaraz potem lecimy z sagą, więc do roboty, złotka o/

_________________
Koniec prawie zawsze jest początkiem...

avatar

Aymi
Mistrz Gry

Liczba postów : 594

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Arisu on Czw Lis 09, 2017 8:06 pm

Stresowała się to oczywiste, w końcu miała przed sobą urządzenie, które nie znała kompletnie, a miała je poznać i to dosłownie od środka i na zewnątrz plus pomocny szkic nie było łatwym zadaniem. Choć jak się okazało poszło jej lepiej niż dobrze, co było zaskakującą informacją dla niej. Tak! Udało mi siępomyślała szczęśliwa kiedy mężczyzna położył rękę na jej ramieniu. Spojrzała na niego niepewnie się uśmiechając.
-To bardzo miłe słowa dziękuję, tata trochę mnie uczył, bo sam też jest Mechanikiem - rzekła. Swój wzrok skierowała na urządzenie, które przed chwilą rozłożyła na części pierwsze. Dużo mają tu prototypów, pewnie mogłabym w nich często grzebać by się udoskonalić przeszło jej przez myśl. Uniosła brew do góry po chwili kiedy usłyszała pikanie jakiegoś urządzenia.
-Jasne, dziękuję. To... miłej pracy życzę - rzekła życzliwym głosem, kiedy Wataru po raz drugi pocałował jej dłoń czuła, że na jej policzkach pojawiają się rumieńce. Pokręciła lekko głową na boki kiedy ten zniknął jej z pola widzenia, siedziała bokiem więc miała nadzieję, że również Leone tego nie dostrzeże.

-Hm nie wiem... może pokażesz mi pomieszczenia jakie tu są? Czy coś - rzekła z zapytaniem swojej nowej znajomej. Może w przyszłości będą utrzymywać ze sobą jakiś stały kontakt, tego nie wiedziała, później się tego dowie. Jeżeli Leone nie miała nic przeciwko ruszyła za nią by ta pokazała jej resztę pomieszczeń na tym obszarze, pewnie była ich cała masa, lub wręcz przeciwnie tylko kilka na krzyż. Nie wiedziała czego tak naprawdę może się spodziewać po tym miejscu i ludziach jacy tutaj byli. W trakcie zwiedzania rozglądała się na boki by zapamiętać trasę i jakieś drobne charakterystyczne rzeczy stojące nieopodal. Ciekawe jak wielkie jest to pomieszczenie, pewnie ma kilka ukrytych pokoi albo laboratorium jak ten kurdupel Dex było by to w sumie bardzo ciekawe poznawać to miejsce za każdym razem z innej stront i od nowa. Uśmiechnęła się pod nosem kiedy szła korytarzem dość wąskim gdzie na końcu były trzy drzwi jedne przed ina i dwa po bokach. Uniosła brew do góry i weszła do pierwszego pomieszczenia po swojej prawej stronie, a okazało się małą kuchnio jadalnią. Były tam kuchenne meble, stół, piekarnik, mikrofalówka, lodówka i kilka innych rzeczy niezbędnych w takim miejscu. Następnie weszła w drzwi po lewej czym się okazała... siłownia. Było tam mnóstwo urządzeń do ćwiczeń, kilkadziesiąt albo kilkadziesiąt wręcz gdzie z każdej strony stały po dwa/trzy takie same urządzenia. To pomieszczenie było naprawdę ogromne w porównaniu z kuchnią, która wydawała się niewielka w porównaniu z tą siłownią. Ostatnimi drzwiami okazała się mini hala. Było dużo wolnej przestrzeni, jakiś drążek, kółka, coś a'la sala gimnastyczna.

-Nada się na trening, tak sądzę - rzekła na głos sama do siebie. Słyszała jak echo odbija się od ścian tego pomieszczenia. Wyciągnęła się mocno i leniwie. Praca mechanika była dla niej bardzo ważna dlatego też chciała by i jej ciało było w dobrej kondycji. Zaczęła od rozciągania ramion, tułowia i nóg. Rozgrzewka trwała plus minus dziesięć minut by mięśnie zaczęły jej pracować. Następnie zaczęła biegać po hali tyle ile się jej uda przebiegnie lub po prostu zrobi to z kilkoma przerwami by była jakaś ładna okrągła liczba.

Trening statystyk. Start 20:05
avatar

Arisu

Liczba postów : 85

Powrót do góry Go down

Re: Górska Baza Ruchu Oporu

Pisanie by Sponsored content



Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach