Super Dragon Ball PBF - Another Universe
Forum jest w fazie przebudowy. Jest otwarte dla graczy, ale należy pamiętać o możliwości zmian w mechanice.

Share
Go down
Gość
Gość

Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 12:17 pm
Saiyanin, Majin, oraz Nameczanin. Trójka wojowników, kompletnie nie wyróżniających się niczym szczególnym. Wszystko zapowiadało normalny dzień, w którym nie zdarzy się nic wyjątkowego. Jednakże, dla całej trójki był to czas, w którym z całą pewnością ktoś umrze, a ktoś inny przeżyje. Był to również czas, którego nadejścia nikt nie chciał doświadczyć...

Kutaratto, nameczanin, który myślał, że przechytrzy mistrza gry dając w opisie charakteru jakiś tekst o tym, jak to nie lubi na siłę pisać, i który cały charakter poenterował, by był dłuższy, ten właśnie nameczanin snuł się po planecie bez celu. Leciał gdzieś, w losowym kierunku, ale po co? To tylko On sam wiedział.

Kellan, saiyanin, znajdował się w kapsule kosmicznej, jednoosobowej. Ponieważ postępuje według własnego mniemania, postanowił samotnie wyruszyć na planetę Namek. Miał wielu rywali, których chciał prześcignąć, a informacje, który wpadły w jego ręce jasno mówiły o zaludnionej planecie, na której średni poziom mocy wynosił 2500 jednostek. Uznał więc, że będzie to dobra okazja, aby odbyć ciężki trening. Sam lot pokrył się z rozkazem zwiadowczym tejże planety przez Kellana. Jednak, czy rozkaz w ogóle go obchodził? Wchodził w orbitę planety Namek.

Zirael, majin, dryfował właśnie przez kosmos, czuł, myślał i cierpiał z powodu dziesięciu lat niemożności zadecydowania o własnym losie. Dziesięć lat temu, Zirael wpadł w kosmiczną, lodową burzę, która doprowadziła do prawie całkowitej hibernacji jego osoby. Na jego nieszczęście, przez dziesięć lat, był uwięziony w lodzie. Jednak dla niego czas się nie zatrzymał. Widział wszystko, słyszał, czuł... To musiało być okropne. Lecz teraz zauważył, jak zbliża się do zielonej planety.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 1:23 pm
Kellan

Kellan przez ten czas lotu i zgubienie własnej w córki w kosmosie, co było dla niego żałosne, podążał na podane ostatnie współrzędne. Kiedy chciał otrzymać nowe, nie było w ogóle odpowiedzi, tak jakby planeta Vegeta przestała istnieć. Nie wiedział co dokładnie się mogło stać, ale po wysłaniu kilku zapytań  do wieży lotów na czerwonej planecie, nie było odpowiedzi. To już było dla niego dość podejrzane, ale starając się tym nie przejmować, zmierzał przed siebie.

Czarnowłosy skrzyżował swoje przedramiona na torsie i zrobił sobie drzemkę, ponieważ przeczuwał że lot może się przedłużyć. Po upływie kilku godzin, wreszcie wojownik usłyszał wiadomość, że zbliżają się na miejsce, więc kliknął kilka przycisków wskazujących na to, że ma zamiar zacząć inicjacje lądowania. Po nagłym zwiększeniu temperatury przed kapsułą i wchodzenie w atmosferę, mógł dostrzec że planeta jest dość mocno zielona i posiada duże pokłady zbiorników wodnych, co by wskazywało na to, że o pragnieniu tutaj nie zginie.

Kiedy już wreszcie jego pojazd wbił się porządnie w ziemie, co delikatnie nim zatrzęsło, drzwi kapsuły zaczęły się otwierać, a z nich wyłoniła się dłoń ogoniastego. Ten po znalezieniu się wreszcie na zewnątrz, porządnie się rozciągnął, strzelił knykciami i karkiem, a potem wyskakując ze zrobionego krateru przez własną maszynę, zamknął oczy i chciał znaleźć jakąś osobę. Po wyczuciu energii, Mąż Ilene nie zamierzał długo czekać, aktywował wokół siebie białą aurę i podczas szybowania, przyśpieszył gdyż chciał się tam jak najszybciej znaleźć.

Żałował tylko, że nie było z nim jego córki, która się gdzieś zgubiła, ale wie że będzie mógł ją znaleźć, prędzej czy później muszą razem wrócić na Planetę Vegetę, która uległa zniszczeniu przez Beliala. Kellan nie wiedział jakie tutaj czekają go atrakcję, dlatego też opanowany i gotowy na wszystko, zmierzał zakątki nieznanej mu planety by znaleźć kogoś do ciężkiego treningu, a raczej tutaj chodziło o walkę.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 1:28 pm
Nigdzie nie można było znaleźć tak pięknego pustkowia jak na Namek. Tajemnicza postać szła, opatulona płaszczem, który miał ją chronić przed chłodem. Dłuższy czas leciała lub dryfowała kilkanaście metrów nad ziemią. Teraz jednak postanowiła zwolnić tempo. Przejść się po okolicy. Na tej planecie nie było ani poranków, ani wieczorów. Pogoda jednak często się zmieniała. Czasami do takiego stopnia, że prężne muskuły żywiołów kruszyły góry i poruszały ziemię. Od jakiegoś czasu było jednak spokojnie. Jegomość, który kroczył niezbadanymi drogami planety Namek, wychował się na niej. Wiedział jak potrafi być dzika i nieobliczalna. Wszystko zdawało się być lustrzanym odbiciem tego, co można zastać kilkaset kilometrów dalej. Miało to jednak swój osobliwy urok. On go doceniał. Wojownik, bo nim właśnie był nieznajomy, stanął, spoglądając w dal na florę swojego domu.
- Tyle lat minęło, tyle wojen przeżyłem... - Dopadła go nostalgiczna myśl.
Pogładził się dłońmi, po swoich silnych ramionach. Poczuł czar wspomnień. Wiatr, który kołysał trawę, przesyłał mu głos poległych towarzyszy. Wszystkich, których kochał i z którymi walczył. Zawsze się zastanawiał, czy gdy z nimi rozmawia, to czy oni go słyszą? Delikatne szepty lub nawoływania niemal zawsze do niego docierały. Niekiedy jednak, gdy miał odwagę odpowiedzieć, to zdawał się być niemy. Ci, do których mówił, nie odpowiadali mu na pytania. Zdawali się co najwyżej prowadzić monolog. Można to posądzić o początki szaleństwa. Jemu jednak zależało na tym, by chronić to, za co polegli jego towarzysze. Jego bracia. By chronić Namek i jego mieszkańców przed tymi, którzy chcą jej skarbów. Istotami, które pożądają mocy.
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 1:30 pm
Połowiczny letarg był katorgą. Nie ważne jak silną masz psychikę, i tak po kilku latach w końcu pękniesz i oddasz się w spiralę cierpienia. No chyba że jesteś zmęczonym życiem demonem który i tak nie może znaleźć żadnego sensu w życiu. Jego jedynym bólem był fakt że nie wleciał w jakąś gwiazdę i nie spłonął w ogniach piekielnych. Albo gdyby tak walnął w statek jakiegoś potężnego kosmicznego lorda. Ehh, Laptor-Sama... Nie widział go od dziesięciu lat. Ciekawiło go jak rozwinęło się wielkie Imperium. Na pewno jego władca rządzi już większością planet! Oh... No to raczej Zirael nie trafi w statek kosmicznego lorda. Wszyscy pewnie wąchają kwiatki od spodu. Majin odruchowo by kichnął, gdyby nie fakt, że nie mógł ruszyć nawet atomem swojego ciała. Ehh, to no trzeba czekać na słońce.
Byt żyjący od setek tysięcy lat, zbierający swoją potęgę od samej chwili swego stworzenia, potem walczący pod ręką samego Laptora-Samy, pokonany przez zasmarkaną lodową burzę. Ah, tak bardzo czuł Deja-Vu, nie wiedział jednak czemu. Ehhh. Czemu tylko jego to spotyka? Leciał sobie spokojnie w swojej podstawowej formie, nikomu nie zawadzał, zwiedzał granice królestwa jego Pana, i nagle bum. Ogarnął go wszechobecny chłód, zimno okryło całe jego ciało. Zmienił się w zasmarkaną kostkę lodu dryfującą po kosmosie. Czemu tylko jego to spotyka...
I nagle z jego rozmyślań wyrwało go coś, czego nigdy by się nie spodziewał. Wszedł w trajektorię lotu on-planeta. Zaraz wleci w jej orbitę! A to oznacza... Że przeżyje. Wow. Ehhh. Oby byli tam jacyś silni wojownicy.
Gość
Gość

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 5:39 pm
MG


Saiyanin wylądował i postanowił czym prędzej rozpocząć swój trening, który, prawdopodobnie będzie polegał na masakrowaniu tutejszych mieszkańców planety Namek. Dla nich oznaczało to coś strasznego, jednak dla niego była to zapewne świetna zabawa, a może podchodził do tego dość poważnie? Czym prędzej rozpoczął poszukiwania, swoim wewnętrznym skanerem, który wskazał mu, że kilometr od niego znajduje się nameczanin, sam, jeden. Następna grupka nameczanów znajdowała się około 9 kilometrów od jego miejsca pobytu, w tę samą stronę co ten jeden. Saiyanin wiedział, że spotkany nameczanin okaże się dobrym przeciwnikiem, dysponującym podobnym poziomem do niego.

Nameczanin widział jak niebo przecina kosmiczny statek, daleko od niego. Wyczuł również energię zbliżoną do tej, którą dysponował. Czuł również złe zamiary osoby, która przybyła na jego planetę...

Zirael zamrożony w lodzie wszedł w nameczańską atmosferę, otaczający jego różowiutkie ciałko lód zaczął się topić, i stopniał szybko. Około 700 metrów nad ziemią, Zirael był wolny, a gdy leciał, mijał go w niedużej odległości statek kosmiczny, lecący na tę samą planetę. Teraz Gumulec z wysokości widział duży plac nameczańskiej planety. Wody, zielone place, skały, drzewa... Warto tutaj dodać, że Zirael wydostał się z lodu w momencie, gdy Kellan ruszył na nameczanina. Majin czuł obie, zbliżone do jego mocy energie, które zbliżały się ku sobie. Czuł również inne dwa źródła z większą liczebnością, ale dużo mniejszą siłą. Wszystko zależy od niego, czy ruszy na spotkanie dwóm wojownikom?
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 6:41 pm
Kellan gdy przecinał swoją sylwetką tutejsze przestworza, mógł poczuć za sobą dość nietypową energię, ale jednak zmierzał ku tej innej, tutejszej. Czarnowłosy długo się nie zastanawiał, musiał wreszcie powalczyć albo innymi słowy ostro potrenować i sprawdzić czy się chociaż trochę wzmocnił czy jednak jest nadal słabeuszem średniej klasy... Wojownik nie ustępował, aż wreszcie po około kilkunastu minutach kiedy tak przemierzał tutejsze niebo, doleciał do danego miejsca, którym był pobyt tutejszego osobnika.

Ogoniasty od razu twardo wylądował i zobaczył, że ów osoba ma zieloną skórę, czyli znajdował się na planecie Namek. Kiedyś niegdyś już mierzył się z tymi osobnikami i wiedział, że mają dwa typy, wojowników i tych drugich którzy tworzą magiczne artefakty. Skrzyżował dłonie na swoim torsie, a potem rzekł w stronę zielonoskórego:
-No proszę proszę, nameczanie jeszcze przetrwali wielką wojnę z armią Changelinga, niespodziewane. - powiedział z uśmieszkiem na twarzy, a potem przybrał pozycję do walki i jeszcze dodał od siebie bardzo uprzejme słowa takie jak:
-No cóż, jakieś ostatnie życzenie, Nameczaninie?? - powiedział i czekał aż jego wróg się przygotuję, mimo iż nie miał zbytniego szacunku do swoich nieprzyjaciół.

Pokazał jeszcze na dodatek złowrogi uśmieszek i wiedział, że albo to się skończy dobrze dla niego, albo źle dla jego osoby, ponieważ wyczuwał że może tutaj zginąć.
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 6:47 pm
Zirael zbliżał się do planety w zastraszającym tempie. Coraz lepiej widział zieloną krainę przed sobą. Lód wokół niego zaczął topić się w akcie spalania przy wchodzeniu w atmosferę. No cóż, miło było stary druhu, ale pora byś znikł. Na dobre.  
Majin zaczął celowo zwalniać jakieś sto metrów nad ziemią, tak, że dotknął jej powoli i niepewnie swoją nóżką w swoim buciku. Stanął w szerokim rozkroku, rozejrzał się na boki. Po czym padł na kolana i zaczął całować ziemię na której stanął.
-Ja...Pier...Dole... LĄD! ZIEMIA! CIEPEŁKO! ŻESZ W DUPE JAK MI DOBRZE! NIECH MNIE BOSKI CHUJ POSMYRA W RAMACH KARY ZA MOJE GŁUPIE GADANIE O PALENIU SIĘ W SŁOŃCU! JAK DOBRZE JEST BYĆ WOLNYM!
Zaczął podskakiwać w miejscu, ciesząc się jak dziecko. Po czym nagle przestał, wyprostował się, głęboko odetchnął, i nagle... Zgarbił się i posmutniał. Usiadł na trawię, położył się... Spojrzał w rozświetlone niebo.
-Ehh, no, to tyle tej radości. To i tak więcej niż przez ostatnie setki lat mojego życia. Ahhh, Laptor-Sama... Ciekawe czy jeszcze pamiętasz o swoim wiernym kacie... Eh, kogo ja oszukuje... Pewnie dawno znalazł sobie kogoś na moje miejsce... W końcu to Laptor-Sama... On nie potrzebuje żadnego ze swoich żołnierzy, bo może ich wszystkich zamienić za pomocą jednego machnięcia palcem w pył. Sens naszej służby to dziękowanie mu za to że nie zrobił tego w pierwszym miejscu! Ah... Laptor-Sama...
I wtedy dopiero poczuł wszystkie energie z tej planety. Kilka skupisk słabeuszy... I te dwie... Wręcz takie jak jego!!! Nie mógł w to uwierzyć!!! Tyle czasu szukał kogoś kto mógł mu dorównać, ale na planetach podbijanych przez jego pana nie było nikogo kto mógłby mu sprostać! Musiał to czym prędzej sprawdzić! Demon szybko wzbił się w powietrze i poleciał z całą swoją szybkością w stronę dwóch energii, cały podekscytowany.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 8:49 pm
Błoga cisza, przeżywał to tak długo jak tylko mógł. Przeszedł do pozycji siedzącej, by móc dłużej delektować się chwilą. Złączył obie dłonie i przymknął oczy. Chciał zobaczyć ich na nowo. Pragnął ujrzeć swoich przyjaciół. Nie cieszył się jednak tym zbyt długo. Przeszył go dreszcz. Krople potu spłynęły z karku, aż na sam dół pleców. Wstał z ziemi, ale nadal nie otwierał oczu. Czuł dziwne natężenie energii. Było dosyć znaczne. To nie mógł być Nameczanin. Skupił się, chcąc zidentyfikować obiekt. Nagle otworzył oczy, pełen przerażenia.
- Aż dwa?! - Wykrzyknął, stojąc jak osłupiały.
Nie wiedział w pierwszej chwili co uczynić. Obiekty, które weszły w atmosferę Namek i dosłownie za moment miały lądować, były bardzo potężne. Był przerażony, bo mnogość silnych obiektów mogła oznaczać jedno. Mianowicie inwazję. Zdziwienie i przerażenie, momentalnie przerodziły się w gniew. Kutaratto spuścił głowę i zacisnął obie dłonie tak mocno jak tylko mógł. Jego zęby tylko zgrzytały, gdy zaciskał je, pełen tryskającej złości. Furii, która zaraz miała znaleźć ujście. Nie chciał dopuścić, by jego bracia ponownie cierpieli, tak jak kiedyś. W duszy rodziła mu się egoistyczna myśl, że nie wytrzyma, jeśli znowu kogoś straci. Musiał się jednak opanować, mimo że to nie było proste zadanie. Kropla potu spłynęła mu po skroni, gdy ten się koncentrował. Jego rozbiegane oczy, przetrząsały niebo, w poszukiwaniu niezidentyfikowanych obiektów latających. Znowu je zamknął i poczuł wyraźny, i pewny sygnał. Obrócił się i spojrzał na niebo. Statek kosmiczny je przecinał. Starał się określić, jaką mocą może dysponować jego przeciwnik. Wstępne analizy mówiły jasno, prezentuje podobny poziom. Ciężko było jednak powiedzieć, czy to wszystko na co go stać. Kutaratto nie zastanawiał się już nad tym dłużej. Wzleciał niczym gniewny drapieżnik, by bronić swojego gniazda. Pędził ile mógł, by od razu znaleźć się przy obiekcie, który miał wylądować na Namek. Był na tym tak skupiony, że zapomniał kompletnie o drugim odczycie.
Gość
Gość

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 9:08 pm
MG


Saiyanin, jak to saiyanin od razu wyczuł woń bitwy. O dziwo, wbrew jego przekonaniom, dał szansę na przygotowanie swojemu przeciwnikowi... A podobno jego charakter kategorycznie nie uznaje gry fair?
Zirael dotarł na miejsce niedoszłej jeszcze walki. Zarówno namek jak i saiyanin wyczuli jego obecność. Zirael znajdował się parędziesiąt metrów nad nimi. Nameczanin stał przed Kellanem, Kellan przed nameczaninem. Wszyscy znajdowali się w jednym miejscu, wszyscy wyczuwali swoje energie, wszyscy dokładnie mogli określić siłę swoich przeciwników. Trzy postacie, których moc oscyluje w granicach 3000 jednostek. Teraz mogli spojrzeć sobie nawet w oczy, każdy z nich z innych powodów był teraz na tej planecie, każdy wyglądał inaczej, każdy mówił, myślał inaczej. Różniło ich tak wiele, a mimo wszystko byli w jednym miejscu. Co teraz się stanie? Czy dojdzie do niekończącej się bitwy? Czy trójka nieznajomych dojdzie do porozumienia? A może zostaną założone pakty? Saiyanin znał rasę nameczan, a nameczan znał rasę saiyanów. Jednak rasa majinów była im obca, a jednak majin Zirael znał obie rasy, przynajmniej o nich słyszał.

p.s nie traktujcie tego jak mojego posta MG, czułem się po prostu w obowiązku nakreślenia sytuacji, chociaż na początku chciałem napisać wam po prostu PW o kontynuacji, bo tak na prawdę nic się nie wydarzyło.
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 10:04 pm
Majinowi aż serce podskoczyło z radości. Saiyanin!!! O takiej energii! Członek najbardziej wojowniczej rasy posiadający tak wysoki poziom mocy to coś czego każdy prawdziwy wojownik chciałby spotkać! No, chyba że ma się o wiele mniejszy poziom mocy od niego. Ale to nie było problemem w obecnej sytuacji.
Zirael wręcz kipiał z radości. Dosłownie. Z dziurek na jego głowie para leciała jak z rozgrzanego do czerwoności czajnika. Od tylu lat porządnie nie walczył!
Dobra, nie wytrzymam. Pora rozprostować trochę kości, bo zaraz wybuchnę. Zaczniemy powoli. Uhhh, dziesięć lat w tej upośledzonej formie to i tak za dużo. Zawsze muszę w niej być kiedy latam tą pieprzoną kapsułą, bo w drugiej formie jestem do niej za duży. No dobra, to lecimy.
W jednej chwili nagle jego ciało wystrzeliło do góry. Ogon z tyłu głowy strasznie się wydłużył, mięśnie na klatce piersiowej się rozszerzyły. Ręce stały się dłuższe i o wiele bardziej umięśnione, tak samo nogi. Otworzył lekko swoją o wiele szerszą gębę, i puścił z jej rogu parę.
-Ahh, tęskniłem za tym. A teraz patrzmy na rozwój wydarzeń. Na razie nie muszę na szczęście walczyć. Może gdzieś sobie usiądę? Niee. Za dużo z tym roboty. I za daleko do ziemi. Polewituję sobie tutaj i popatrzę na rozwój wydarzeń. Uaaaaah, te transformacje są takie męczące. Poszedłbym spać, gdyby nie ta ciekawa sytuacja.

wygląd Ziraela:
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Wto Lip 17, 2018 10:55 pm
Kellan tylko prychnął dziko, odczuwają za sobą jakąś energię, która najwyraźniej byłą tą trzecią o niesamowitej energii. Kątem oka spojrzał i widział jakiegoś różowego gluta, dlatego bardziej zacisnął mięśnie, by przygotować się na najgorsze. Nie wiedział czy różowa breja będzie atakować jego pierwszego czy może Nameczanina. Mruknął do siebie, a potem spoglądając to na jednego, to na drugiego i rzekł tak jakby do osobnika za swoimi plecami:
-Hej, ty różowy. Może zechesz mi pomóc uporać się z tym zielonym glutem. Nameczanie posiadają barzdo małą ilość wojowników i nie są jakimś wyzwaniem, a ty jesteś kimś innym, dlatego jestem ciekaw jaką mocą dysponujesz... - syknął pod nosem, po czym wzrokiem powędrował ku zielonej osóbce.

Ogoniasty zilustrował ją porządnie i tylko ziewnął, a na domiar tego delikatnie się rozluźnił, bo miał nadzieje że różowa sylwetka nieznajomego namyśli się nad współpracą. Jeśli by miało być inaczej, Starszy doświadczony saiyanin ruszy z pięty na Nameczanina i zada mu cios w kark, tak by go wykluczyć z gry. Jeśli to nie zadziała, szybko się schyli, podcinając jego nogi, a potem opierając się dłońmi o tutejszą glebę, wykopując wroga w górę z dwóch stóp na raz i powtarzając tą sekwencję kilkukrotnie.

Jeśli to zadziała, złączy razem dłonie w tak zwany cios "młot" i przyfasoli namkowi w jego głowę, posyłając go ku ziemi i zaorując nim tutejszy teren. Mąż Ilene nie wie czy jednak mu to wyjdzie, ale ma nadzieję że jego myśli go nie zawiodą i mu się to uda. Nie chcę przecież przegrać tej walki jako słabeusz, wreszcie Kellan wywodzi się z najsłynniejszej rasy kosmicznych wojowników, którzy tylko oczekują jakiś nowych wyzwań i wrażeń.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sro Lip 18, 2018 10:34 am
Nieznajomi, wszędzie nowe twarze. Wąskie grono wojowników stawiło się, ale nikt jeszcze nie znał dokładnej przyczyny ich spotkania. Nameczanin przybrał poważną minę, obserwując zarówno jednego i drugiego. Czuł, że przeszywa go dziwny rodzaj dreszczu. Nie widział czego się spodziewać. Musiał być ostrożny zarówno w stosunku do każdego potencjalnego wroga. A takimi po aurze zdawali się obaj. Podła i plugawa energia. Ciężko było określić czyja była gorsza. Na pierwszy rzut oka, nieznajomi zdawali się być strasznie podobni do każdego, kto najeżdża Namek, by dostać smocze kule. Kutaratto nie mylił się ani trochę. Dziwna różowa postać na razie jedynie się przyglądała, ale mężczyzna uważnie analizował jej zachowanie. Mogła coś planować. Nawet nie wiedział jak się do niej odnosić, gdyż jej gumowaty kształt, sugerował bezpłciowość. Jednak równie dobrze mógł to być transseksualizm, idąc w drugą skrajność. Nie zmienia to faktu, że nie o tym myślał. Rzucały mu się tylko poszczególne hasła, z których starał się wyselekcjonować najważniejsze. Najbliżej stał do bladej twarzy, która pokazała, że potrafi mówić. Jej słowa były okropnie obraźliwe. Nie tylko dla samego Kutaratto, ale całej rasy Nameczan. Zdawał się znać ich, ale był w stosunku do nich pogardliwy. Obudził w doświadczonym wojowniku ukrytą wściekłość. Nie dając po sobie poznać, że aż kipi, pragnął zaatakować nieznajomego z zaskoczenia. Nim ten miał dokończyć ostatnie słowo, uwłaczające jego rasie, Nameczanin miał przebudzić pełnię swoich mocy. Lekko schylony, wybił się z prawej nogi, by móc odpowiednio się obrócić. Chciał stanąć bokiem do przeciwnika, nie frontem. To dałoby mu lepszą sposobność na atak. Konkretnie bardziej mowa tu o obezwładnieniu. Stojąc bokiem, pragnął uformować energetyczny pierścień, którym spróbowałby unieruchomić przeciwnika. Tak, by jego ręce były przyciśnięte jak najbliżej tułowia i nie mogły się złączyć. Przeciwnik mógł być silny, skoro był o tyle arogancki, by mówić wszystko w tak lekki sposób. Drugi z nich natomiast zdawał się jeszcze nie przejawiać jakichś morderczych chęci. Mimo, że na razie wolał się porozciągać, to jego energia również zdawała się być zła. Kutaratto musiał mieć to na uwadze, kiedy chciał się znów szybko przemieścić. Teraz konkretnie uskoczyć szybko do kolejnego boku, czyli tyłu Saiyana. Tam posługując się nim jak ludzką tarczą, potrzebował kilku sekund. Starał się działać zachowawczo. Atakować stopniowo i dystansować, dając przeciwnikowi przy okazji jak najgorsze możliwości do manewru. Czasu jednak potrzebował, by przebić nieznajomego na wylot. Przyłożył dwa palce do swojego czoła. Próbował się skupić, mimo że w każdej chwili los mógł przetasować karty i rozpocząć nowe rozdanie. Miał jednak cichą nadzieję, że technika której użyje zakończy połowę zmartwień. Promień miał być wycelowany w okolice między środkiem kręgosłupa, a karkiem. Nie wszystko jednak mogło iść zgodnie z jego planem. Gdyby, któryś z przeciwników próbował zniweczyć plany Kutaratto, to ten musiałby się bronić. To jest stosować swoją technikę defensywną przeciw atakom kontaktowym. Tych dystansowych jedynie unikać.
Gość
Gość

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sro Lip 18, 2018 3:32 pm
MG


Majin postanowił dokonać transformacji. W krótkiej chwili jego wygląd zupełnie się zmienił. Jego niska postać, na całym ciele napuchła. Napuchnięcie rozeszło się w miejsca, w których każdy normalny wojownik posiada mięśnie, a z opuchlizny powstały ładnie zarysowane brzuśca i ścięgna okryte różową skórą. Jego mała postać znacząco urosła, ogon został wydłużony. Zarówno Kutaratto jak i Kellan poczuli ogromną moc, ~3x większą od swoich!
Kellan zadał pytanie, jednak nie było odpowiedzi. Postanowił zaatakować nameczanina. Był to niestety nie miły błąd, gdyż nameczanin zdążył zareagować i w ostatniej chwili unieruchomił saiyanina żółtym, okrągłym dyskiem, który znajdował się na przedramionach. Kellan nie czuł jednak wielkiego nacisku, lecz doskonale czuł piekącą energię. Musiał się uwolnić, gdyż jego przeciwnik ładował właśnie przerażającą technikę i niesamowitej sile. Było to czuć.

__________
Dokonując transformacji piszcie na PW.
Atakując technikami piszcie na PW, o ile ich opis nie wskazuje na daną technikę.
Statystyki transformacji wysyłajcie na PW, jeśli nie wysłaliście wcześniej.
__________
Kolejność:
Zirael
Blade
Kekke
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sro Lip 18, 2018 3:54 pm
-U! U! Ładnie, ładnie! Niezła blokada, zielony. Dajesz dajesz, rozgrom go! Ahh, piękne. Uaaaaah, może jednak gdzieś się rozłożę? Nieee, bo jeszcze we mnie coś rykoszetem poleci, nie chce mi się odbijać ataków, buaaah.
Zirael wisiał nadal tam, gdzie wisiał. Jedyną zmianą było to, że teraz był w pozie "namaluj mnie jak jedną ze swoich francuskich dziewczyn" i wygodnie przyglądał się całej walce. Owszem, mógłby skorzystać z zaproszenia Saiyajina i dołączyć, ale tak bić się dwóch na jednego to nudy straszne, bo Nameczanin zszedłby po kilku sekundach. Nie będzie marnował swojej energii na coś co trwałoby marną chwilę. Komu by się chciało iść na tak nieopłacalny układ? No właśnie, nikomu. Więc wisiał i oglądał.
-Te, małpa, no dajesz. Wyrwij się z tego, dalej dalej. Jesteś Saiyajinem, unieś się dumą czy coś!!!
Ahhh, jakąż on miał tu frajdę. Dwóch nawet silnych osobników walczyło na śmierć i życie zaraz pod nim. Ah, gdyby tylko też potrafili zwiększać swoje poziomy mocy! Ehh, niestety życie nie jest aż tak kolorowe. Ale no cóż, to musi mu wystarczyć. I tak mają większy poziom mocy niż jakakolwiek rasa podbita przez jego pana.
Hmmm. W sumie nudno by było gdyby ten saiyanin tak po prosto teraz zdechł... A gdyby tak...
Zirael z całą dostępną mu szybkością podleciał do kosmity z zamiarem jak najszybszego rozbicia energetycznego pierścienia, który go trzymał. Miał zamiar przeciąć go jednym atakiem, którego siłę podniósł by samą szybkością osiągniętą na dystansie który dzielił go od jego celu. Następnie, nie zatrzymując się, zrobił by zwinny zakręt i wrócił do swojej poprzedniej pozycji, skąd oglądałby dalej przebieg tej jakże ciekawie zapowiadającej się walki.
avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sro Lip 18, 2018 4:16 pm
Kellanowi kiedy wydawało się, że miał szansę zaatakować Nameczanina, ten jednak niestety był szybszy. Zauważył wokół siebie jakiś dziwny tajemniczy okrąg, który zacisnął się na jego osobie, przyciskając jego przedramiona do jego torsu. Nie czuł zbyt mocnego ucisku, lecz gorąca ki dawała o sobie znać, delikatnie przypalając ciało. Wojownik poczuł dość mocną energię, która rozeszła się ze strony różowego i starając się wyrwać z dziwnego okręgu, nadal nic niestety nie pomagało.

Nie mógł przecież tak zginąć, wreszcie pochodził z kosmicznej rasy bojowników, których moc mogła rosnąć i rosnąć zapewne w nieskończoność, ale on sam dokładnie tego nie wiedział. Nie mógł zawieść swoich dzieci, jak i najukochańszej żony, która niestety musiała odejść przed wcześnie z tego świata. Jedna kropla zła opadła na okręg z energii ki i można było dostrzec jak uleciała tylko para, kiedy mokra zła trafiła na technikę. Ogoniasty nie dawał za wygraną, dlatego coraz bardziej i bardziej szarpał się z tym co zostało użyte przez Nameczanina.

Po chwili poczuł niesamowitą energię, która została tworzona przez zielonego gluta, najwyraźniej zbierał energię na coś groźniejszego. Nie podobało się to doświadczonemu Saiyanowi, dlatego starał się wyplątać z energetycznych sideł i szybko miał zamiar uniknąć ów umiejętności. Kiedy myślał o swoich najbliższych i nie mogąc się połączyć z wieżą na planecie Vegecie, mógł przeczuwać tylko jedną rzecz, jego dom został zniszczony przez niewiadome siły. Podczas swoich namysłów, usłyszał tylko za sobą świst i mógł odczuć pewną ulgę, zauważając, że dziwny krąg został tak jakby zniszczony.

Czując wreszcie wolność w swoim ciele, spojrzał groźniej w stronę zielonego i rzekł w jego stronę:
-Zapłacisz za to co zrobiłeś głupcze, twoja osoba poczuję strach, tak jak niegdyś inni z twojego pochodzenia bali się Changelinga, lecz on obawiał się nas bardziej, przez to co właśnie zobaczysz... - z morderczym wzrokiem, spoglądał na swojego rywala. Napiął mięśnie obydwu przedramion, delikatnie zrobił rozkrok, przybierając delikatnie przygarbioną pozę, a potem wreszcie wyrzucając z siebie całą złość, która została spowodowana przez dziwną technikę Namka, krzyknął z całych sił:
-CZY NAMECZANIE POTRAFIĄ ODCZUWAĆ STRACH!? GHYAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!! - potężny podmuch odszedł od jego osoby, zmieniając całkowicie jego całkowity wygląd.

Złote włosy promieniowały i były bardziej postawione ku górze, tak samo było z ogonem. Tylko oczy były koloru seledynowego, które wskazywały że zabawa się skończyła i nie było tutaj mowy o owijaniu w bawełnę. Kellan skończył z tą dziecinadą i szybko wzbijając się w górę, zaczął na przemiennie rękoma, wystrzeliwując bardzo szybko pociski energii. Były one dość masywne i miał nadzieję, że oczywiście jego technika się powiedzie, gdyż znajdował się nad wrogim osobnikiem, który chyba jeszcze ładował swoją technikę.

Nie przestając ani na chwilę, coraz bardziej przyśpieszał, a na koniec tego wszystkiego gdy przestał napieprzać pociskami energii, odchylił jedną rękę do tyłu i wystrzelił z niego długi mocny promień ki, który miał zakończyć farsę z pieprzonym namkiem. Nie chciał się bawić z jakimś podrzędnym zielonym wojem, który należał do rasy która dawno już chyba wyginęła, aczkolwiek mogło się wydawać inaczej. Po wykonaniu wszystkich czynności, wylądował przed różowego i rzekł w jego stronę:
-Skoro zielonego mamy z głowy, czas na ciebie robaczku... - przybrał pozycję do walki i był gotowy w każdej chwili. Był tak bardzo napalony, przez to wszystko, podniecił się tą całą sytuacją i cały drżał przez ten ów efekt.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sro Lip 18, 2018 6:13 pm
Zrealizowany plan, był jedynie wygraną bitwą. Wojna rozpoczynała się dopiero teraz. Zbierał energię z całych swoich sił. Walczył dalej najbardziej podstawową formą, jaką tylko mógł. Planował włożyć w ten atak tyle uczuć, ile tylko miał. Forma walki była jednym, ale wkład drugim. Wielość źródeł energii, jakimi żywił się wojownik, czyniła go naprawdę silnym. Miłość, przyjaźń, strach, odwaga. To wszystko przekładało się na życiowe doświadczenia i piękne wspomnienia. Każdy niegodziwiec mógł bać się zjednoczenia tych cech, u obrońcy uciśnionych. Nim właśnie określał się dzisiaj Kutaratto. Jako obrońcę tych, którzy stali się obiektem zabawy, kosmicznych drabów. Promień był coraz to bliżej osiągnięcie pełnej mocy. Wtedy stało się coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Różowy potwór, który do tej pory zdawał się być kompletnie bezstronny, przeciął pierścień. Zjawił się równie nagle, co zniknął. Jego nowy wygląd był przerażający. Kutaratto poczuł, że jego moc znacznie się zwiększa. Nie wiedział jednak jak do tego podejść, gdy drugi nieznajomy był gotowy do walki. To mogło oznaczać problemy, ale czas wciąż biegł. Wróg doskonale zdawał sobie sprawę, że nie ma zbyt wiele czasu. Jednak stało się. Pokazał apogeum swojej arogancji. Zaczął wygłaszać bezczelną i wulgarną przemowę, tracąc tym samym cenne sekundy. Widać, że szykował się do transformacji. Mógł to zrobić znacznie szybciej, ale wolał szydzić i gnębić Nameczan. Kutaratto czuł, że to jest ten moment. Ta chwila, w której może go ukarać.
- Jeśli czujesz się tak wspaniały, przyjmij to! - Wydarł się, z całych swoich sił.
Wszystkie jego mięśnie były napięte, a żyły całego ciała, powychodziły na wierzch. Nie mógł się ruszać, bo technika, której używał, wymagała ciągłej koncentracji. Przez moment zwątpił. Czuł, że się nie wyrobi. Czas jednak dla niego stanął. Znowu usłyszał ten głos w swojej głowie. To był jego brat krwi, Boobsen.
- Pomogę ci! - Dotknął jego ramienia.
Doświadczony wojownik przypomniał sobie czasy, gdy obaj byli jeszcze dziećmi. Wesołe, beztroskie chwile, gdzie liczyła się tylko zabawa. Potem przyszła dorosłość i dziecięca przyjaźń, zmieniła się w solidarność. Razem spali w okopach, razem świętowali. Jednak co najważniejsze, razem walczyli. To ta więź sprawiła, że brat oddał duszę bratu. Sytuacja była patowa, ale Boobsen znał tajemnicę Nameczan. Brat za brata, ojciec za syna. Poświęcenie się, oddanie wszystkiego co się ma. Zwykły dotyk sprawił, że członkowie tej rasy stawali się jednym.
- Braciszku... - Szepnął przerażony.
Kutaratto nie spodziewał się, że wreszcie znowu porozmawia z nim twarzą w twarz. On jednak pokręcił tylko głową. Dał mu do zrozumienia, że to nie jest odpowiednia pora na to, by wracać do dawnych dziejów. Nawet chwila w jego głowie, nie mogła trwać wiecznie.
- Nie masz wiele czasu. Pomogę ci na tyle, na ile dam radę. Na razie spójrz na niego. Nie bój się. Przypomnij sobie za co walczyliśmy. Nie jest wcale taki straszny. Dasz sobie radę. Wierzę w ciebie, mały Kuta... - Odpowiedział, dodając mu ducha.
Świat znowu nabrał kolorów, a duch jego brata zniknął. Sytuacja nie zdawała się być dużo przychylniejsza. Przeciwnik zdecydowanie próbował podnieść swój poziom mocy. Skończył swoje przemowy, a to mogło oznaczać kłopoty. To był ten moment i ta chwila. Wiedział, że słowo brata jest potężniejsze od siły mięśni. Dlatego magię życzeń przekuł w moc. Odciągnął dwa palce od czoła. Wycelował je w obecną pozycję Saiyana i odpalił z całą bazową mocą. Ryknął przy tym tak, jakby obdzierano go ze skóry.
- Makankōsappō! - Rozbrzmiało donośnie i zdecydowanie.
Promień energii miał trafić prosto w niego. Miał go przeszyć na wylot. Duma Nameczan została urażona. Uśpiona siła, powoli wracała do życia. Pięknie tańczące błyskawice wokół promienia, nadawały mu boskiej aury. Gruba struna miała biec i swym pięknem zabić agresywnego przeciwnika. Nieważne co potem się działo, Kutaratto musiał się zdystansować. Wzleciał więc wysoko, nie odwracając się od swoich wrogów. Co nie zmienia faktu, że leciał tyłem i koncentrował swoją siłę. Czuł jak dłonie jego brata stają się jego dłońmi. Przechwycił energię, która została mu podarowana, niczym uścisk. Zrzucił z siebie turban i płaszcz. Był gotów to ewentualnych uników. W razie starć fizycznych, chciał dystansować się swoją techniką defensywną. Napiął swoje mięśnia i rozbłysł energią. To była transformacja, która łączyła ich dusze.
- Nie pozwolę wam skrzywdzić Namek! - Wydarł się, promieniując nową siłą.
Gość
Gość

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Czw Lip 19, 2018 7:59 pm
MG


Nowa, wyzwolona moc Ziraela, a także szybkość, którą transformacja niesamowicie zwiększyła, pozwoliła mu na niezauważone wyzwolenie Kellana z żółtej obręczy. Prosty ciosem dłoni, przeciął on energię odpowiadającą za zniewolenie saiyanina, lecz nikt nie zauważył tej czynności. Majin był po prostu za szybki. Kellan myśląc, że używa swojej siły do uwolnienia się, przygotowywał się na unik przez śmiercionośnym promieniem. Niestety, ale odległość dzieląca obydwu wojowników (2-3 metry), a także większa prędkość lotu techniki, od prędkości samego wojownika, spowodowały, że przy bez myślnym i w ogóle nie opracowanym uniku "szybko miał zamiar uniknąć ów umiejętności", dostał promieniem w bok, który przedziurawił go jak szwajcarski ser. Gdyby technika nie otarła się o saiyanina (zabrała mu kawałek boku pod żebrami, równy połowie promienia techniki), ten z pewnością już by nie żył. Moc techniki, a może użytkownika, spowodowały, że Kellan z impetem runął na ziemie otaczając się kałużą krwi? Gdyby tylko przemyślał, lepiej opracował ten unik. Padnięcie na ziemie, bądź wybicie się w górę mogłyby uratować saiyanina przed tym strasznym bólem, który niestety musiał odczuwać. Jednocześnie z bólem czuł rosnącą złość, co pozwoliło mu na prawie natychmiastową transformacje w super saiyanina... Mocno sponiewierany, odczuwający ból saiyanin, trzymający się za prawy bok, aby się nie wykrwawić, lecz był w stanie kontynuować bój. Tymczasem jego przeciwnik wyzwolił ukrytą moc, którą wszyscy poczuli. Znowu, cała trójka była prawie równa sobie.
____________
Kolejność:
Zirael
Kekke
Blade
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Czw Lip 19, 2018 10:58 pm
Zirael z ekscytacją patrzył na to, co zrobi wyzwolony przez niego Saiyajin. Liczył na ekscytującą walkę, na miazgę z Nameczanina, na cokolwiek...Jednak nagle w Nameku  zaszła nagła zmiana. Jego energia podskoczyła niemal tak samo jak ta Majina. Musiał przyznać, że w tej chwili aż pociekła mu ślinka. Saiyajin nagle stał się o wiele nudniejszy.
Nie pomógł fakt, że w następnej chwili dał się przebić promieniem jak ostatni kretyn i padł na ziemie. Owszem, potem nagle zmienił się w jakąś inną formę i nagle przybrał na sile, ale wystarczyło na niego spojrzeć aby wiedzieć, że długo toto już nie pociągnie. Skończenie jego męki będzie najbardziej humanitarnym posunięciem.
-MAm ochotę na czekoladę.
Stwierdził pod nosem demon, po czym wycelował palcem w Saiyajina, i wystrzelił w niego różowy promień. Jeśli pierwszy nie trafił, strzela drugi raz zza pleców, z użyciem swojego ogonka. Czegoś takiego na pewno nikt by się nie spodziewał. Jeśli promień trafi, podniósłby ręce do góry i skierował się twarzą w stronę Nameczanina.
Spokojnie, nie chce z tobą w tej chwili walczyć. Ale jeśli naprawdę musimy, daj mi chociaż zjeść. Wygranie z kimś na głodniaka jest bardzo niehonorowe, a ty mi nie wyglądasz na jakiegoś śmiecia który zabija bez zawahania. Możemy to zrobić na spokojnie.
Jeśli Nameczanin nie przerwałby mu mowy, podleciałby po to w co zmienił się Kellan i to zjadł. Jeśli Nameczanin w którymkolwiek momencie, w trakcie lub po słowach Ziraela, spróbuję go zaatakować, ten szybko zacznie lecieć do tyłu, jeśli trzeba broniąc się technikami energetycznymi.
Jeśli jednak nie trafi w Kellana ani jednym pociskiem... To zostanie tam gdzie wisiał, i krzyknie tylko do Nameka "Ej, Zielony, pomóc ci? Ten typ to i tak zwykły dupek". Nawet w tej sytuacji w razie ataków wybierze wycofanie się i uniki.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Pią Lip 20, 2018 12:02 am
Siła dwóch braci okazała się mocnym filarem. Bohater zdjął swoją pelerynę i zaprezentował w całej swojej okazałości. Jego muskuły nakreślane były przez migającą aurę. To był on, obrońca wszystkich uciśnionych Nameczan. Był reprezentacją siły całej swojej rasy. Nawet jeśli nie, to pokazał, że godnie prezentuje ich dumę. Kiedy lekki kurz bitewny opadł, Kutaratto zobaczył, że jego wróg... ...Wciąż żyje. To było druzgocące widzieć, z jak potworną istotą ma do czynienia. Saiyajin mimo, że stracił całkiem dużą część korpusu, to dalej zadawał się być przytomny. Tryskająca z niego krew nie przeszkodziła mu, w przemianie. Jego błyszcząca, złota aura budziła podziw.
- Więc to jest moc, która ochroniła go przed śmiercią. - Nie mógł wyjść z podziwu.
Dając lekkie skinięcie głową, oddał przeciwnikowi honory. Żaden z jego wrogów nie wyszedł tak okazale z jego popisowej techniki. To świadczyło o wyjątkowej hardości ducha, nieznajomego wojownika. Faktem jednak było, że w tym stanie nikt nie mógł walczyć. Nie tak, jakby oczekiwał. Jakikolwiek atak, mógłby skończyć się wzmocnieniem strumienia krwi. Różowy wojownik, wreszcie zainteresował się Kutaratto. Nie wzbudzał absolutnie jego zaufania. Zirael chciał podpisać słowny sojusz. Wydał wyrok, wyłaniając Saiyana jako przegranego i swoją ofiarę. Ten jednak zachował czujność i jasność umysłu. Zdążył zauważyć, że obaj jego przeciwnicy byli... ...Dziwnie pewni siebie, wręcz egotyczni w pewnym stopniu. Nie można było inaczej ująć tak ślepej wiary w swój status. Nameczanin postanowił na razie jedynie obserwować sytuację. Był już doświadczonym wojownikiem. Wiedział, że nie można ruszać rannej zwierzyny. To właśnie wtedy była najbardziej niebezpieczna. Mimo, że Kellan zmienił się w swoją boską formę, to dalej był na skraju śmierci. Nie miał nic do stracenia. Równie dobrze mógł wysadzić całą okolicę. We trzech mieli bliźniacze poziomy energii. Wiedział, że może się to strasznie skończyć. Jeśli różowy awanturnik chciał coś zdziałać w związku z jego zdobyczą, to Kutaratto nie miał nic przeciwko. Wręcz chciał zwieźć, nowo poznanego stwora. Na zapytanie odpowiedział jedynie jednym, zdecydowanym kiwnięciem głowy. Obserwował uważnie sytuacje. Zarówno szykował się na uniki przed bestialską kontrą Saiyana jak i niespodziewanym ruchem Majina. Miał już zarysowany w głowie plan. W chwili, gdy Zirael miałby realizować swoje fantazje, Kutaratto wyciszył kompletnie swoją energię. Obaj rywale nie widzieli jeszcze jego szybkości w chwili, gdy był w swojej przemianie. To był dla niego duży plus. Nie dając sygnałów, w którym miejscu się znajduje, chciał wzlecieć ponad obu przeciwników. Pragnął mieć ich jeden, obok drugiego. Chwila dezorientacji Majina powinna być wystarczająca, kiedy szukając go zmysłami, Nameczanin już w pełni sił miał ładować energię. Był skupiony jak nigdy. Czuł na sobie dotyk setki jego braci. Wszyscy dołożyli się iskierka po iskrze. Między zbliżającymi się dłońmi, pojawiła się jasna aura. To w niej zaklęty był duch całego Namek. Wojownik nie mógł się zawahać. Wiedział, że ten atak, użyty w odpowiedniej formie, może wyrządzić nieodwracalne szkody. To była ostateczność, a ci którzy za nim stali, utwierdzali go w tym. Czas znowu zamarł, a on poczuł obecność ich wszystkich. Tym razem każdy z poległych, zgromadził się, by dopingować swojego przyjaciela.
- Zawsze słuchaliśmy twojego głosu. - Rzekł starzec.
- Nie mogliśmy ci odpowiedzieć. Gdybyś znał sekrety zmarłych, nie mógłbyś stać się obrońcą żywych. - Dodał mały chłopczyk.
- Tym razem jednak pomożemy ci. Każde z nas zapłaci za to płomieniem swej duszy. - Powiedział dumny rolnik, wychodząc przed szereg zjaw.
- Martwi będą służyć! Tego dnia oddają się za żywych! - Wykrzyknął Boobsen.
- Obroń ich! - Rozległ się chór wszystkich gardeł.
Płomień w jego duszy zapłonął, jakby chciał wywołać w całym ciele pożar. To obowiązek strażnika, obrońcy i ich brata. Potężna kula energii przebijała się przez jego palce. Cały telepał się, gdy czuł jak ta nieposkromiona siła, szuka ujścia. Musiał zaatakować jak najszybciej. Inaczej przy potwornej mocy Ziraela i gniewnym szale Kellana, mógłby zostać zabity.
- Light Grenade! - Ryknął, atakując.
Potężna technika miała ogromne pole rażenia. Nie na darmo postanowił atakować, znajdując się nad nimi. Czuł, jak wraz z ogromną ilością energii, sam znacznie słabnie. Nie przeszkadzało mu to jednak. Liczył się cel, postawiona poprzeczka. A nią właśnie było zabicie Ziraela i Kellana.[/i]

avatar
Blade River
Liczba postów : 200

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Pią Lip 20, 2018 2:10 am
Kellan'owi niestety nie udało się uniknąć do końca techniki jego przeciwnika. Jego tors był strasznie poraniony i sączyła się z niego krew, co było dość dziwne, bo wiedział że umiejętności energetyczne od razu zasklepiają rany, lecz teraz było inaczej. Kiedy tak leżał na ziemi, starał się szybko podnieść i coś zadziałać, ponieważ nie mógł tak skończyć. Był wreszcie elitarnym wojownikiem, który nie może się od tak łatwo i złamać swojej dumy.

Po powolnym podnoszeniu się, słyszał tylko głos za swoimi plecami i poczuł energię, która została wysłana w jego stronę. Jeśli mu się uda, od razu odskoczy do tyłu, gdyż po chwili poczuł jeszcze drugą moc nadchodząca także od jego tylnej strony. Nie zamierzał się tak łatwo podejść różowemu śmieciowi, który nie chciał przedtem z nim podpisać ugody, dlatego też postanowił skoczyć bardzo wysoko. Z odpaloną adrenaliną i nie czuciem bólu w ranie, Ogoniasty wzniósł się ponad dwóch różnokolorowych wojowników, którzy to najwyraźniej mieli teraz intencję z wykończeniem go.

Nie miał zamiaru dłużej z nimi gadać, bo to i tak by nic nie dało, dlatego też musiał bardzo szybko działać. Krew nadal sączyła się z dużej rany wojownika, dlatego też bardzo głośno krzycząc, zaczął zbierać energię, rozkładając dłonie na boki i wymierzając prosto w tutejszą glebę, jak i jego cel był dość prosty, załatwić obydwu za jednym zamachem. Jeśli mu się nie uda, to będzie wiedział że to była jego jedna z ciężkich walk na dwóch nieznanych mu w sumie bojowników, choć wiedział że Nameczanie z dziedziny wojowników nigdy się nie patyczkowali.

Mąż Ilene poczuł także impulsywną moc ze strony zielonego gluta, który to najwyraźniej poczuł woń walki w jego spokojnym i ukrytym ciele. Saiyanina nic to nie obchodziło, chciał to skończyć za jednym swoim ruchem techniki. Przypomniał sobie o rodzinie, o kochającej i dawno martwej żonie i o swoich dzieciach, córce Klen, jak i Synu Kenzuranie. Wiedział, że teraz się gdzieś znajdują w galaktyce, wiedział że niestety ale jako mąż, jak i Ojczulek zawiedzie ich i poniesie sromotną klęskę, ale on tylko wie że nie zrobi tego nie broniąc się.

Jeśli oczywiście mu się wszystko powiedzie, złączy obydwie dłonie nadgarstkami i swoimi dziki małpimi okrzykami, zacznie ładować swoją kulę, gdzie wyładowania elektryczne będą niszczyły okoliczny teren, jak i tutejsze góry oraz wodę. Jego aura coraz bardziej i bardziej się zwiększała, a kiedy już wiedział, że może niechcący zniszczyć tą planetę, nic go już nie obchodziło, to był właśnie ten moment triumfu i jego chwały, nie podda się od tak, pochodzi od kosmicznych wojowników i nigdy ale to przenigdy się nie wycofa.


ZAPAMIĘTAJCIE SOBIE MOJE IMIĘ, JESTEM WOJOWNIKIEM ŚREDNIEJ KLASY KELLAN, A TERAZ ŻRYJCIE TO, FINAAAAAAAAAAAAL FLAAAAAAAAAAASH!!!! - Wypychając obydwa przedramiona z porządnie naładowaną kulką mocy, wystrzelił potężny, a zarazem olbrzymi promień w stronę dwóch wojaków, którzy stali pewnie jeszcze na lądzie. Nie wiedzieli raczej co ich czeka, dlatego jeszcze bardziej Złotowłosy krzyknął i miał zamiar wykorzystać wszystko co ma im do zaprezentowania, czyli pełnie swojej mocy przed jego śmiercią. Odczuwał, że to może nastąpić, ale nie zakończy przedstawienia bez czegoś porządnego z mocnym kopnięciem, zakańczającym całe ów spektakl.

Jeśli mu się to nie uda, to cóż, będzie wiedział że to byli naprawdę potężni wojownicy, których na pewno nie zapomni, gdyż są oni naprawdę silni. Kellan mierzył się z innymi także potężnymi wrogami, Sakanami, jednostkami freezy i tym podobnymi przeciwnościami losu, ale ci tutaj pokazali klasę i wyrafinowane techniki, których on nigdy nie widział, aż do teraz. Kiedy seledynowookiemu uda się trafić w glebę, na pewno dojdzie do silnej erupcji tej wyspy na której znajdował się różowoskóry, jak i zielony glutek, którzy raczej mogli na to zareagować, ale to się okaże czy mu się uda ich zniszczyć czy nie.
Gość
Gość

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sob Lip 21, 2018 12:26 pm
MG

Zirael wystrzelił swój promień energii w kierunku rannego saiyanina. Gdy ten wyczuł nadciągającą energię postanowił zrobić unik w tył, jednak różowa energia znajdowała się tuż przy nim, gdy ją wyczuł. Prawdopodobnie prędkość techniki była naprawdę wysoka. W tym samym momencie nameczanin wyciszył swoją energię i postanowił zmienić miejsce swojego położenia, tak aby mieć obydwu przeciwników obok siebie, jednak nie udało mu się to, bowiem obaj jego przeciwnicy nie stracili go z "oczu". Nie był to bowiem odpowiedni moment. Wszyscy wyczuwali się wzajemnie i zmysły pozostawały wyczulone na najwyższym poziomie. I chociaż zmienił swoje położenie, nie udało mu się tego zrobić niezauważenie.
Wtedy nastąpiło coś, co wywołało... ogromne zdziwienie w oczach wszystkich tutaj zebranych. Obok Kellana pojawiła się obca, nieznana osoba ubrana na niebiesko i otoczona niebieską, cienką poświatą. Poprawiała właśnie jednym palcem swoje okulary, gdy promień gumowej istoty się zatrzymał, jakby stanął czas, ale tylko dla techniki. Trzymał on saiyanina za ramię. Sytuacja miała miejsce zanim promień dosięgnął saiyanina, zanim nameczanin rozpoczął przygotowanie do swojej techniki, i zanim Kellan wykonał skok w tył w celu próby uniknięcia majinowskiej techniki.
Spoiler:
- O nie nie. To jeszcze za wcześnie, abym był gotowy na pozbycie się chociaż jednego pionka. Walczcie dalej. - Powiedział, po czym zniknął wraz z saiyaninem. Kim był ten mężczyzna? Jak dokonał zatrzymana techniki? Gdzie zniknął? Co na to pozostali wojownicy znajdujący się na tej planecie?
____________________
Kolejność dowolna.
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Sob Lip 21, 2018 6:30 pm
Zirael już praktycznie czuł w ustach smak czekolady z Saiyajina, gdy nagle jego promień został zatrzymany przez dziwnego człowieczka w okularkach. Ten sam pan nazwał go potem P I O N K I E M, i zabrał jego zdobycz. JEGO ZDOBYCZ. Zirael był co najmniej... Wkurwiony. Nie zabiera się mu jego zdobyczy. Nie nie nie.
Dlatego też, gdy tylko zauważył że Nameczanin próbuję chyba w jakiś sposób uciec, wkurwił się jeszcze mocniej. Nie pozwoli uciec dwóm tak silnym wojownikom. A to oznaczało jedno. Musi wstać, spiąć się w sobie i dać przejąć stery swojemu prawdziwemu ja.
No to lecimy.
Majin spojrzał z szaleństwem w oczach i przerażającym uśmiechem na twarzy w stronę zielonego wojownika. Zaraz po tym, wykonał błyskawiczny atak prawą dłonią w... Powietrze? Ależ skąd, nic bardziej mylnego. W tej chwili otworzył przed sobą portal, którego wyjście miało pojawić się zaraz przed twarzą Zielonego. Natychmiast po tym ciosie wycofał rękę, w tym samym momencie wykonując cios lewą ręką, również przenosząc go portalem. Ten miał trafić Nameka w tył głowy. Równolegle do wycofywania się po tym ciosie, wykonał kopniak w brzuch przeciwnika, a następnie szybki kop w jego twarz. Potem Majin skupiłby się na skróceniu dzielącej ich odległości. Poleciałby z pełną szybkością w stronę wojownika, jednak na trasie w kształcie łuku, tak, by trudniej było go trafić. Do tego przed i po wystartowaniu przygotowywałby śmiercionośny dysk z Ki, który wystrzeliłby w niego zaraz po naładowaniu, aby go dodatkowo zdezorientować.
Jego zamiarem było wlecenie w niego z całej pary prawym kolankiem w brzuch, następnie odbicie się od niego lewą nogą, jednocześnie kopiąc go nią w twarz ukosem z dołu, a potem szybki unik w postaci salta do tyłu. Potem Zirael po prostu wystrzeliłby w niego jedną dłonią potężny atak energetyczny.
avatar
Kekke
Liczba postów : 57

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Nie Lip 22, 2018 11:30 am
Dziwny przebieg zdarzeń doprowadził do tego, że Namekku-sejin był kompletnie zdezorientowany. Próbował się przekraść jak najwyżej, by zgromadzić energię, potrzebną mu do techniki. Obaj przeciwnicy jednak zauważyli go, wiec czy chciał, czy nie, plan by mu nie wyszedł. Stało się jednak coś, co absolutnie nikomu nie przyszło na myśl. Czas się zatrzymał. Nie był to już jednak umysł Kutaratto, a rzeczywistość. Wszystko przybrało szare barwy, a przy Saiya-jinie pojawił nieznajomy. Nie był to jednak Majin, a zupełnie nowy stwór. Jego zdolności zdawały się być wykraczające poza potencjał wszystkich zgromadzonych. Nie musiał się nawet specjalnie wysilać, by zatrzymać promień, którego ciężko było dostrzec. Mężczyzna w płaszczu zabrał na wpółmartwego rywala i po prostu zniknął. Mało tego, zwrócił się bardzo trywialnie do pozostałych walczących. Potraktował ich jak swoje zabawki. Kutaratto ponownie przeszedł dreszcz i poczucie poniżenia. Nie wiedział kompletnie jak się do tego odnieść. Jednak zostało ich dwóch. Było jasne co się zaraz stanie. Umięśniony, różowy potwór także nie potrzebował dużo do namysłu. Musiał się zdystansować. Od razu wystrzelił jak błyskawica, w kierunku innej części planety. To właśnie tego potrzebował, miejsca i czasu. Znał dystansowe zdolności potwora i prędkość uderzenia jakiej może się po nim spodziewać. Zaczął analizować jego poprzednie ruchy. Przemieszczanie się nie sprawiało problemów. W mgnieniu oka znalazł się przy czarnowłosym. Jeszcze szybciej przeciął jego okowy. To jednak było przed przemianą Kutaratto. Teraz nie powinien być aż tak szybki, przynajmniej dla oka i zmysłu. Mimo wszystko stanowił imponującego wroga. Świadczą też o tym jego techniki dystansowe. Promień równie sprawny co on sam. Nie znał jeszcze dokładnie efektów, ale były oczywiste. Przynajmniej dla kogoś, kto nie znał rasy Majinów. Miały pewnie unicestwiać lub dewastować w inny sposób. To była przyczyna, dla której Nameczanin często zmieniał swoją pozycję. Jeśli mu się udawało, to zasłaniał się większymi obiektami skalnymi lub starał się najzwyczajniej unikać promieni. Przyśpieszał ile mógł. Tylko po to, by ataki za nim nie nadążyły. Co z tego, że szły w jedno miejsce, skoro on leciał już w drugie? No właśnie i na to trzeba było się przygotować. Wysilił swoje zmysły do granic możliwości. Próbował namierzyć energię wroga. Nie ma co ukrywać, bał się nieznanego. Dlatego cały czas chodził napięty energią. Szykował się, by w razie ataku fizycznego, kontaktowego móc odeprzeć poszczególne ciosy falami energetycznymi. Korzystał z nich tyle, ile mógł. Seria za serie, tylko po to by kupić więcej czasu. Pojedyncze fale, które miały w celach defensywnych wypływać z jego ciała, nie były jedynym zastosowaniem. Prócz energooszczędnych, bazowych form, musiał szykować się na ostateczność. Chodzi tu o sytuację, gdzie wróg okazuje się niespotykanie potężny. To jest szybkość, którą pokazał wcześniej była niczym, a teraz nagle przestał się droczyć. Pokazał swój potencjał lub opcjonalnie dogonił Kutaratto. Musiał wtedy włożyć znacznie więcej swojej KI. Tyle energii ile uznał, by odeprzeć zagrożenie i zamroczyć go na chwilę. Dlaczego jednak tak uciekał? Nie z samego strachu, a bardziej strategicznie. Jak wcześniej wspomniane, szukał miejsca i czasu. Chciał wysłać około dziesięciu kul energii w stronę Ziraela. Nie musiał go nimi trafiać, to było nieistotne. Grunt, by te znalazły się w jego okolicy. Potem już tylko pozostała aktywacja.
- Sprawdźmy ile wytrzymasz! Hellzone Grenade! - Wrzasnął z całych sił.
Promienie miały z każdej strony zaatakować Majina. Namekku-sejin nie planował go teraz zabijać. Bardziej sprawdzić ile zniesie. Mimo wszystko byłby w głębokim szoku, gdyby jedna z takich technik solidniej pokiereszowała wroga. Czas naglił, trzeba było działać.
Gość
Gość

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Czw Lip 26, 2018 1:50 pm
MG


0,1s - Kekke otrzymuje cios w twarz, niczego nie przeczuwając.
0,1s - Kekke otrzymuje drugi cios w twarz, uderzenie powoduje, że nameczanin wpada za jedną ze skał i Zirael traci go z oczu nie mogąc ponownie otworzyć portalu.
1s - Kekke rozpoczyna lot mający na celu zwiększenie dystansu między przeciwnikiem. Leci tak, by często być ZA obiektami.
1s - Zirael rozpoczyna lot po łuku w stronę nameczanina. Niestety lot po łuku obniża jego prędkość, co skutkuje tym, że odległość między nim a nameczaninem jest stała. 35 metrów.
2s - Zirael wystawia w górę dłoń w celu przygotowania kienzan.
2s - Kekke skupia się w celu przygotowania techniki Hellzone Grenade.
5s - Kekke wystrzeliwuje 10 kul energii, które o dziwo nie trafiają przeciwnika.
6s - Zirael wystrzeliwuje jeden dysk energetyczny, który niestety nie trafia z racji trudnego położenia nameczanina.
6s - Kekke aktywuje technikę, a wszystkie kule energii mkną w stronę majina.
___________
Kolejność:
Zirael
Kekke
avatar
Zirael
Liczba postów : 30

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

on Pią Lip 27, 2018 4:29 pm
Ziraela bardzo ucieszył fakt, iż jego pierwsze dwa ciosy trafiły w cel, więc wyobraźcie sobie jego żal, kiedy Nameczanin nagle zniknął zza jedną ze skał. Jego pościg też nie był zbyt efektywny, co tylko go dodatkowo sfrustrowało. Nawet nie mówmy już o tym żałosnym kienzanie który nawet nie trafił w cel.
I wtedy jego przeciwnik popełnił jeden wielki błąd. Zaczął strzelać w Majina pociskami Ki. A to znaczyło jedno... Dało się znowu wyczuć jego energię. W tym momencie cel różowego był prosty.
Zirael miał zamiar pojawić się za plecami Nameczanina, i potraktować go serią ciosów. Każdy z nich miałby być użyty z całą dostępną mu siłą i szybkością. Chciał zgnieść tym atakiem tego zielonego robaka na dobre. Miał zamiar atakować go przez jakieś 2 sekundy, a następnie szybko się wycofać, przy okazji plując na swojego przeciwnika. Miał zamiar unikać możliwych ataków energetycznych korzystając ze swojego gumowego ciała, raz cię rozciągając, raz wyginając a raz po prostu lecąc w górę lub w dół, a jeśli Zielonek próbowałby zaatakować go fizycznie, chciał skorzystać z faktu że nic nie wie o jego ciele, i w odpowiednim momencie wykorzystać swoją szybkość i rozciąganie, aby trzasnąć go w mordę zanim ten w ogóle do niego podleci
Sponsored content

Re: Walka testowa #3 - Kekke, Zirael, Blade River

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach